Dodaj do ulubionych

bunt 40 latka/ 40 latki

15.06.19, 16:54
Przechodziliście?

Pamiętam, że Mona kiedyś pisała, że przemeblowała swoje życie właśnie po 40.
Jak śledzę (niesamowitą) historię Afq w wątku obok, to u niego ta 40 to chyba też był moment zwrotny.

Lubię podsumowania, zamykanie etapu, otwieranie nowego, przygotowywania do niego, nowe plany, cele. I lada moment przekroczę 40 lat i wpadam w ten nastrój przejściowy z jednego świata w drugi.

Mam nowe plany, cele. Aby zrobić coś nowego, aby odkryć swoje inne ja. Ta granica to taki impuls, by pomyśleć wreszcie o sobie, bo ileż to można odkładać. A może nie myśleć, tylko wsłuchać się w wewnętrzny głos. Inna sprawa, że pewne zmiany trochę sytuacja na mnie wymusza, ale podchodzę do nich z większą odwagę niż podchodziłabym jako kobieta 30 / 35 letnia. I chce iść za tymi wyzwaniami. Już mam dość asekuracji (bunt? ;)

W ogóle jak porównuję, gdzie byłam mając 30 a potem 35 lat to fascynuje mnie myśl, gdzie będę mając 45 czy 50. Gdzie będę sama ze sobą, z moim podejściem do życia, ludzi, sytuacji, lęków i pojmowania odwagi.

Jak to u Was jest z takimi granicznymi momentami w życiu?
Przechodziliście jakieś bunty?

Ja pamiętam, że po 30 zaakceptowałam to, że jestem kobietą. Że polubiłam tę kobietę.
A teraz chcę tej kobiecie siły dodać.

Edytor zaawansowany
  • ada_ww 15.06.19, 17:10
    Kazdy wiek ma swoje prawa, kazda liczbe na koncie swojego zycia nalezy przyjmowac z godnoscia i cieszyc sie, ze pewne dobre wydarzenia z naszego zycia, jak i te mniej radosne. Ja swojej 40 specjalnie nie przezywalam, wiek jak wiek, a zycie toczy sie dalej. Nie odczuwam jeszcze specjalnie tego uplywu czasu, nadal czuje sie na 25. Chociaz takim szczegolnym wydarzeniem byly moje 45 urodziny, ktore zapamietam do konca swojego zycia, sa tez tacy, ktorym tez tego dnia chociaz nie wiem, jakby chcieli, to nie uda sie zapomniec, bedzie sie to za nimi wlec do konca zycia. Gdy mialam 20 lat i patrzylam na moich rodzicow ok 40 to myslalam sobie, ze oni juz sa tacy starzy, a gdy sama konczylam czterdziesci to myslalam sobie, ze jeszcze jestem taka mloda.
  • opium777 15.06.19, 17:16
    cieszę się z tobą - jeszcze tylko troszkę będziesz stara chora, zależna i mam nadzieję że trafisz na kogoś jakiego ty sama.powodzenia :D jak i reszcie :D
  • ada_ww 15.06.19, 17:20
    I podobnie jak opium dzis o godzinie 17.16 w tym watku, dzien, czy dwa po moich 45 urodzinach na forum odezwala sie do mnie Anka z ktoregos ze swoich klonow zwracajac sie do mnie toastem "za tych, co na cmentarzu..." . W tym roku, gdy skonczylam 46 lat to pierwszy toast, jaki wsnioslam szklanka whisky bylo za tych, co na cmentarzu;)
  • opium777 15.06.19, 17:43
    przypomnisz wraz z ledzią :D
  • in.113 16.06.19, 07:57
    Ja czuję uplyw czasu. Wiem, co już przeminęło, co już poza mną. Ale jeszcze tyle możliwości. I ta coraz bardziej przyjazna dla mnie świadomość własna moja, ktora płynie z doświadczenia.
  • opium777 16.06.19, 08:01
    tyle anek w około :D
  • opium777 16.06.19, 08:04
    bay kurwy i ścierwa bucha cha cha cha cha cha cha cha
  • afq 16.06.19, 01:45
    w sumie in takie momenty jak piszesz buntu miałem dwa razy

    pierwszy to byl moment kiedy rozchodziłem sie z moja ówczesną zoną, jednoczesnie mojemu ostatniemu szefowi powiedziałem że mnie nie stac na prace dla niego i postanowiłem zyc inaczej

    mineło 14 lat i znów niby bunt.. to moment który dość szczegółowo w tamtym wątku opisałem

    ja jednak nie widze w tym buntu
    to raczej jaka bezsilność, uświadomienie sobie że ta jasna i szeroka droga którą kroczyłem zamieniła się w wąski ciemny chodnik który kończy sie na murze
    że to wszystko nie tak, wszystko źle, że trzeba jakos inaczej

    i o ile za pierwszym razem zacząłem wszystko od nowa o tyle zacząłem od nowa ale tymi samymi klockami budowac

    ten ostatni raz to obsolutny upadek wszystkiego nie tylko wokół mnie ale i we mnie, mój osobisty również
    uzależnienie itd

    i to uzależnienie właśnie było impulsem żeby drążyć głębiej
    żeby nie robić podkopu pod napotkanym murem tylko go cegła po cegle rozebrać
    każdą cegłe dokładnie zbadać
    i zrozumieć skąd ten mur się tu, na mojej drodze, wziął
    bezsilność wobec sytuacji wobec uzależnienia była tym impulsem który kazał mi grzebac głębiej i uwazniej
    szukając odpowiedzi na pytanie dlaczego to znowu tak?
    no i znalazłem tych odpowiedzi wiele :-)

    bunt to dla mnie w jakimś sensie celowe własne działanie, mniej lub bardziej świadome zaprotestowanie
    właściwie ani w pierwszym ani w drugim wypadku takiego działania nie było

    najpier miałem lat okolo 30 potem okolo 40
    to fakt
    ja jednak nie kojarze tego z jakąś specyficzna granicą wieku
    tylko po prostu... te 10 lat to taki okres kiedy jesli cos budujesz a budujesz zle to zdążysz jakąś konstrukcje postawić ale i zdąży sie to wszystko rozwalić:-)

    dlatego pisałem zedowi ze na moje oko ma 5 do 10 lat przed sobą tkwienia w tym w czym jest :-)


    ja tez jestem zaciekawiony tym co bedzie kiedy dobije 50? potem 60?
    całkiem niedawno byłem gotowy umierac w kazdej chwili
    dzis nie raz mówie ze zycie jest zajebiste i jestem go ciekaw, co dalej, co za rok co za 15 lat
    odkryłem siebie, swoj potencjał, poznałem swoje mielizny i nauczyłem sie je omijac i tu nie mowie tylko o alkoholu czy narkotykach, to byłoby oczywiste, ale nie.. mowie o zachciankach małego dziecka we mnie, którego nie chce stracic
    ale któremu, jak kazdemu dziecku sa potrzebne granice by wzrastało :-)

    nie załuje ani jednego dnia pełnego błędów i slepych odruchów
    każdy guz tak nabity sobie samemu jest dziś moim skarbem

    a dalsza podróż z kufrem tak pełnym wiedzy i doświadczeń jest po prostu tylko jeszcze ciekawszą wyprawą w tak samo nieznane krainy :-)

    ale mi bajka na dobranoc wyszła :-)
    az szkoda że przeczytacie rano :-D

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • in.113 16.06.19, 07:37
    Ta bajka to i moja bajka. W każdym wersie. Dziękuję za te mądre słowa z samego rana.

    Ps. Niedawno zaleczyłam guza, ktorego wyleczyć nie mogłam bardzo długo. I przyglądam sie sytuacji z zapytaniem po co on był. Trochę wstyd. Ale pewnie z tym wstydem buduje się moje silniejsze ja. Musiałam dojść do tej granicy, aby stwierdzić, że nie tędy moja droga.
  • in.113 16.06.19, 07:47
    Prawie w każdym :)
    Często w cudzych myślach odnajdujemy to, co nieuświadomione o sobie. A czasem uświadomione i robi się lżej, bo okazuje się, że nie tylko ja tak mam. Że to normalne, ludzkie.
  • opium777 16.06.19, 07:53
    tak śmieciu na przykładzie anki jesteście bardzo ludzcy bucha cha cha cha cha cha cha
  • mona.blue 17.06.19, 22:20
    Moją historię znasz, faktycznie wydarzyła się koło 40tki :) Dojrzałam do tego by wydostać się z toksycznego zwiazku, zawalczyć o siebie, o godne życie. To, że córki były już wtedy nastolatkami tylko ułatwiło mi sprawę. W końcu wiedziałam czego chce i czego nie chce w relacjach. Zawodowo też byłam spełniona.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.