Dodaj do ulubionych

Życie bez maski

17.06.19, 19:53
Zainspirowana twórczością cytowana przez Adę zastanawiam się, czy można żyć zupełnie bez maski? Czy zawsze w relacjach jednak jaka maskę zakładamy, w zależności od okoliczności?


--
inspiracjemoje.blogspot.com/
inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
Edytor zaawansowany
  • mmkaa11 17.06.19, 19:58
    Prawdziwa satysfakcje daje mi juz tylko autentyczne odsloniecie
    Nie z kazda osoba oczywiscie tego chce ale szukam tylko takich z ktorymi moge to robic z wzajemnoscia
  • mmkaa11 17.06.19, 20:10
    I od dawna mam takie ciagoty
    Kiedys w tym temacie mi sie napisalo tak (troche sie wstydze ujawniac ten wiersz, ale sciaganie masek jest pokonywaniem wstydu i lęku) wiec mimo oporu ujawnie:

    No cóż - jest tak gorąco... Więc-
    Rozbierz mnie
    Tak - chcę tego
    Rozbierz mnie ale powoli
    Z moich wyobrażeń
    Zapisz prawdę na moich barkach
    Niech moje ciało będzie indygo
    Punktuj kręgi na plecach
    Odwróć twarzą w twarz
    I ssij mnie jak dziecko
    Aż popłynie cała prawda
  • mona.blue 17.06.19, 20:37
    mmkaa11 napisał(a):

    > Prawdziwa satysfakcje daje mi juz tylko autentyczne odsloniecie
    > Nie z kazda osoba oczywiscie tego chce ale szukam tylko takich z ktorymi moge t
    > o robic z wzajemnoscia

    Ja też wolę przebywać w towarzystwie ludzi, z którymi mogę być sobą.
    Wydaje mi się, że coraz rzadziej korzystam z maski.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • opium777 17.06.19, 20:41
    tylko odsłonięte IP może ci pomóc w całkowitym uleczeniu ha ha ha ha
  • opium777 17.06.19, 20:40
    odsłonimy IP ? :D
  • opium777 17.06.19, 20:39
    ty nie musisz sie zasłaniać pokazałaś kim, a właściwie czym jesteś tutaj ha ha ha ha
    odczłowieczonym ścierwem mającym się na boga nie wiem dlaczego za człowieka ha ha ha ha.
  • in.113 17.06.19, 22:35
    Podobno każda nasza relacja to manipulacja.
    A co do masek, to najtrudniej nosi się te maski założone na przymus.
  • ada_ww 17.06.19, 22:39
    in.113 napisała:

    > Podobno każda nasza relacja to manipulacja.

    Byc moze masz racje.

    > A co do masek, to najtrudniej nosi się te maski założone na przymus.

    Dokladnie tak.
  • mona.blue 18.06.19, 16:50
    Wydaje mi się, że najtrudniej pozbyć się maski ' fałszywego ja', która kształtuje się w dzieciństwie, na skutek nieakceptowanie przez rodziców, gdy druga, ta ' grzeczna' natura jest tylko akceptowana, a nieakceptowane sa różne reakcje naturalne, niewygodne dla rodziców trudne uczucia. Wtedy powstaje to 'falszywe ja', które stara się zasłużyć na akceptację i tak zrasta się z człowiekiem, że w zasadzie można mówić o dwóch osobowościach w jednym człowieku.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • in.113 21.06.19, 12:40
    Mam podobne przemyślenia. Najtrudniej być sobą przed najbliższymi, którzy byli świadkami naszego wychowania. Oni często oczekują podswiadomie, że będziemy "jacyś". Ale to nie dotyczy wszystkich najbliższych. Przed niektórymi można być sobą. "Pozawalają" nam na zmiany, akceptują, że dorastamy.

    A potem w życiu czasem spotka się kogoś, kto chyba przypomina kogoś z dzieciństwa, kogoś z rodziny i włącza sie automatyczny tryb, że wypadamy przed tym kimś inaczej niż na co dzień: niezdarnie, infantylnie i jeszcze paraliżuje nas strach, czy jesteśmy ok.
  • ada_ww 17.06.19, 22:38
    Mnie chodzilo o cos innego, o te maski dajace przyzwolenie poczuc sie kims innym, taka maska daje poczucie sily, bo bez niej nie powiedzialoby sie tego, co w niej, bez tej maski brakloby odwagi. Nie mialam na mysli masek w relacjach, w ogole nie chodzilo mi o zadne relacje, chodzilo mi o takie przyzwalanie sobie na cos wiecej liczac na cudza naiwnosc, niewiedze, czy nie wiem co. Tak, czy inaczej niewazne Mona o co mi chodzilo, w tym momencie nie interesuje mnie juz to.
  • yadaxad 17.06.19, 23:19
    Maska, której nie można zdjąć, bo jest tak fałszywa, że prawda pod nią spowoduje ruinację obrazu, nawet jeśli sama nie opadnie, to jej ciągłe noszenie powoduje infekcję i sepsę mentalną. To zawsze, prędzej, czy później kończy się kolapsem. A maseczki ochronne, to taki wymóg higieniczny. Trudno, aby wszyscy wszystko na siebie wypluwali i wciągali wszystko od innych. Kulturalne zachowanie jest wymagane, a przecież to maska.
  • ada_ww 18.06.19, 00:00
    yadaxad napisał(a):

    > Maska, której nie można zdjąć, bo jest tak fałszywa, że prawda pod nią spowoduj
    > e ruinację obrazu, nawet jeśli sama nie opadnie, to jej ciągłe noszenie powoduj
    > e infekcję i sepsę mentalną. To zawsze, prędzej, czy później kończy się kolapse
    > m. A maseczki ochronne, to taki wymóg higieniczny. Trudno, aby wszyscy wszystko
    > na siebie wypluwali i wciągali wszystko od innych. Kulturalne zachowanie jest
    > wymagane, a przecież to maska.

    Byc moze masz racje Jadaxad, ale chyba zdrowiej jest nad tym jednak nie zastanawiac sie. Czlowiek tez ma czasem tendencje do samooszukiwania sie, bo nie wiem co, moze jest to rodzaj ochronnego pancerza przed niechcianym obrazem we wlasnych oczach, bo jak np. patrzysz na to, jak ktos Ci wbija gwozdzia do trumny, co jakis czas kolejnego i to tolerujesz, to tak, jakbys sobie tego gwozdzia tak, czy inaczej sama wbijala.
  • ada_ww 18.06.19, 00:20
    Ale w takiej rzeczywistosci mozna wszystko, to chodzi o wyrazenie tych emocji, wszystko mozna sprowadzic pozniej do warunkow laboratoryjnych, to przeciez tylko odgrywanie scenek terapeutycznych. Ladna pogoda tak czy inaczej, lato w koncu przyszlo.
  • yadaxad 18.06.19, 00:25
    Tak jak ma się prawo do intymności fizycznej, to do psychicznej też.
  • yadaxad 18.06.19, 00:34
    Tak jak się nie wyłazi do ludzi nago fizycznie, to przyzwoite ubranie psychiczne jest tym samym. A ile ktoś chce wszystkim coś eksponować, to jego sprawa i ryzyko, ale ekshibicjonizm jest karany.
  • ada_ww 18.06.19, 00:53
    yadaxad napisał(a):

    > Tak jak się nie wyłazi do ludzi nago fizycznie, to przyzwoite ubranie psychiczn
    > e jest tym samym. A ile ktoś chce wszystkim coś eksponować, to jego sprawa i ry
    > zyko, ale ekshibicjonizm jest karany.

    Wszystko tez zalezy od punktu spojrzenia, to, co na przyklad w Tel Avivie bedzie normalnoscia, podbieszczadzkim miasteczku bedzie ekshibicjonizmem, to tak co do ubrania. Co do tego psychicznego odzienia, tu posluze sie forum, ja mam to do siebie, ze z tego samego nicka napisze na temat i z tego samego nicka nabluzgam, jak ktos podniesie mi cisnienie. Tak, ze np. In nie musi zastanawiac sie, kto na forum przelogowal sie i nabluzgal.
  • opium777 18.06.19, 07:17
    czyli z odsłonięcia IP nici ? buuubuuuubuuuu ha ha ha ha ha leda16 by sie dowiedziała co nieco o sobie ? bucha cha cha cha cha cha cha
  • yadaxad 18.06.19, 09:31
    Nie wiem na ile rozdwojenie nickowe komplikuje życie w necie, ale też można wpaść, co rujnuje oba nicki i traci wiarygodność dalszych, bo jednak sposób formułowania nie jest nierozpoznawalny. A w życiu, jak ktoś w ciągu dnia jest np. przedszkolanką w białej bluzce pod szyję i spódniczce za kolano, a wieczorem wskakuje w stringi i dorabia na rurze, to taki dysonans trudno ciągnąć bez szkód i rozbicia.
  • ada_ww 18.06.19, 09:42
    Motyw kurwy i madodonny jest stary, jak swiat i popularny niczym mowtyw zbrodni i kary, czy sacrum i profanum. Ale nie o to mi chodzilo, w zyciu tak fajnie, jak jest taka skakanka, czy matrix, zawsze jak sie ktos schowa pod maske na trakie osoby pada pierwsze podejrzenie, a prawda moze byc zupelnie inna, za ta maska moze ukrywac sie ktos, po kim czlowiek najmniej by sie spodziewal.
  • yadaxad 18.06.19, 09:57
    No tak, ale matrix dialoguje sam ze sobą i sam siebie przekonuje, opium też, sama do siebie wybluzguje swoje prawdy, ale są z boku, nie włączeni. Czasami jak komuś przeszkadza jazgot, to się odezwie siad cicho do budy, ale sami ustawili się w ogródku za oknem, gdzie hasają, nie w pokoju, w którym się rozmawia.
  • yadaxad 18.06.19, 10:02
    A nie chodziło mi sacrum i profanum, ale niemożliwość zharmonizowania noszenia diametralnie różnych masek.
  • afq 18.06.19, 10:03
    yadaxad napisał(a):

    > Czasami jak komuś przeszkadza jazgot, to się odezwie siad cicho do budy, ale sami ustawili
    > się w ogródku za oknem, gdzie hasają, nie w pokoju, w którym się rozmawia.

    dobrze ujęte :-)


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • mona.blue 18.06.19, 16:46
    Wydaje mi się, że można być kulturalnym i bez maski, tylko to przemiana calego życia, bycie takim, że nawet bez maski można być uprzejmym sobą, ale może się mylę.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 18.06.19, 13:06
    Im jest ich mniej tym lepiej. Im człowiek silniejszy wewnętrznie, świadomy, ale zarazem wrażliwszy tym bardziej chce się tych masek pozbyć.

    Maski są toksyczne. Bycie sobą to jest znacznie zdrowsze.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • mmkaa11 18.06.19, 13:24
    kod_matrixa napisał:

    > Im jest ich mniej tym lepiej. Im człowiek silniejszy wewnętrznie, świadomy, ale
    > zarazem wrażliwszy tym bardziej chce się tych masek pozbyć.
    >
    > Maski są toksyczne. Bycie sobą to jest znacznie zdrowsze.
    >

    Nie ma innej drogi jak zdejmowanie masek, jeśli chce się poznać siebie.
    Wiele iluzji na wlasny temat sie rozpuszcza. To oczywiście dla narcyza jest katastrofa, ale dla czującego człowieka to wybawienie od kłamstw na wlasny temat.
    Ciekawa jestem, jak Ty bardzo zaawansowany jesteś w tym procesie :)
  • kod_matrixa 19.06.19, 12:17
    mmkaa11 napisał(a):

    > kod_matrixa napisał:
    >
    > > Im jest ich mniej tym lepiej. Im człowiek silniejszy wewnętrznie, świadom
    > y, ale
    > > zarazem wrażliwszy tym bardziej chce się tych masek pozbyć.
    > >
    > > Maski są toksyczne. Bycie sobą to jest znacznie zdrowsze.
    > >
    >
    > Nie ma innej drogi jak zdejmowanie masek, jeśli chce się poznać siebie.
    > Wiele iluzji na wlasny temat sie rozpuszcza. To oczywiście dla narcyza jest kat
    > astrofa, ale dla czującego człowieka to wybawienie od kłamstw na wlasny temat.
    > Ciekawa jestem, jak Ty bardzo zaawansowany jesteś w tym procesie :)



    Tkwienie non stop w społeczności jest bardzo toksyczne. Człowiek potrzebuje samotności i obcowania z naturą dla higieny i zdrowia psychicznego. ludzie na co dzień nie zauważają tego jak przebywanie w społeczności nakłada na nich mniej lub bardziej świadomie maski.

    Najlepiej jest od czasu do czasu wyjechać za miasto gdzieś na pustkowie. nad wodę, do lasu, na duże niezamieszkane przestrzenie. Wtedy czuję że wracam do siebie, do równowagi. Naprawdę odpoczywam. Jestem sobą. Nie muszę grać świadomie czy nie świadomie przed nikim. Natura nas akceptuje bo jesteśmy jej integralną częścią. Człowiek jest gatunkiem w dużym stopniu zaburzonym przez to że przechodzi etap z życia instynktownego do świadomego.

    Człowiek jest najbardziej zaburzonym gatunkiem w sensie emocjonalnym i z największym zaburzeniem instynktu samozachowawczego.

    Po przyjeździe do miasta bardzo wyraźnie widać tę różnicę, między mną, który jest pozbawiony tej maski, a ludźmi - niewolnikami swoich umysłów, grającymi role przed innymi.

    Dobrze jest wtedy odciąć się od ludzi i postrzegać ich, przynajmniej w tych najtrudniejszych - najbardziej toksycznych momentach jako byty złożone z przypadkowych atomów, które w swojej toksyczności zachowują się jak bezwolne pacynki własnych masek. Ignorować ich emocjonalnie. Nie karmić ich wampirycznej natury.

    Nic tak nie wytrąca z pantałyku "wampira" jak potraktowanie go jak powietrze lub dziwoląga.

    Ludzie przesiąkają otoczeniem. Ulegają iluzjom, złudzeniom, "autorytetom" innych jednostek czy całej społeczności. Nawet nie wiedzą że nie żyją własnym życiem tylko są kształtowani przez otoczenie jak niczego nieświadome marionetki. Mało jest jednostek naprawdę świadomych, a tym samym wolnych. Wielu może by i chciało, ale nie wiedzą jak to zrobić. Nie mają takiej wyobraźni i odwagi, a by być wolnym od matriksa.



    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • mmkaa11 19.06.19, 13:03
    W jakims momencie, calkiem niedawno, dochodzilam do tego etapu zrozumienia, ze wszystko co uwarunkowane, jest nieprawdziwe
    I zrozumialam, ze wszystko co za pomoca wychowania i kultury zostalo wgrane jest iluzja mnie.
    Zaczelam szukac prawdy, i znalazlam ja wlasnie w naturze - instynktach i uczuciach, intuicji, temperamencie. Uznalam siebie za zwierze.
    Cala reszta, w tym mysli, okazaly sie nieautentyczne, zakodowane.
    Dostrzegam tez, ze moge nie pozwalac wplywac myslom innych osob w moja przestrzen, ale tez czytajac wypowiedzi innych, przejmuje czesciowo ten klimat, dlatego ograniczam kontakt z taka mentalnoscia. Wybieram teraz to co jest zdrowe mentalnie.
    Dawno temu odkryles te zwiazki z natura i siebie?
  • kod_matrixa 19.06.19, 16:09
    mmkaa11 napisał(a):

    > W jakims momencie, calkiem niedawno, dochodzilam do tego etapu zrozumienia, ze
    > wszystko co uwarunkowane, jest nieprawdziwe
    > I zrozumialam, ze wszystko co za pomoca wychowania i kultury zostalo wgrane jes
    > t iluzja mnie.
    > Zaczelam szukac prawdy, i znalazlam ja wlasnie w naturze - instynktach i uczuci
    > ach, intuicji, temperamencie. Uznalam siebie za zwierze.
    > Cala reszta, w tym mysli, okazaly sie nieautentyczne, zakodowane.
    > Dostrzegam tez, ze moge nie pozwalac wplywac myslom innych osob w moja przestrz
    > en, ale tez czytajac wypowiedzi innych, przejmuje czesciowo ten klimat, dlatego
    > ograniczam kontakt z taka mentalnoscia. Wybieram teraz to co jest zdrowe menta
    > lnie.
    > Dawno temu odkryles te zwiazki z natura i siebie?



    Jakieś kilkanaście lat temu.

    to prawda o czym piszesz. Ja bym do tego dodał też świadomość, będącą pochodną naszych WŁASNYCH refleksji. Taką ugruntowaną na obserwacji świata, a nie czyichś informacji. W świadomości też jest pierwiastek natury. Istnieje też teoria, że wszystko jest tak naprawdę świadomością. Z tym, że nie mam tu na myśli przemyśleń stricte naukowych, ale zsyntetyzowanych, będących konglomeratem naszej kontemplacji, uczuć, pragnień i różnych abstrakcyjnych myśli i nie dających się wyartykułować stanów umysłu.





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • mmkaa11 19.06.19, 16:25
    U mnie to sie zaczelo 5 lat temu, wiec przypuszczam ze jeszcze malo wiem. Ale to wszystko co wiem pochodzi z moich doswiadczen z dusza, z natura, z synchronii, z intuicji. Wczesniej wcale nie interesowalam sie zadna duchowoscia, wrecz mialam bariere leku przed nia.
    Ja mam tak, ze moje doswiadczenia i refleksje po ukonczonym procesie zwykle, ich potwierdzenie, znajduje u innych - a to w ksiazce, a to ktos sie pojawi. Tak wiec moje procesy ida ze srodka mnie, nie szukam ich "na sile" czytajac, czytam potem ewentualnie by potwierdzic swoje refleksje.
    Teraz wlasnie czytam Mulforda i mam chyba calkowita zgodnosc z jego przekazem.
    I podobnie jak Ty piszesz- te doswiadczenia to polaczenie intuicji, synchronii, snow, naglych przeblyskow myslowych, telepatii, sytuacji zyciowych i w koncu refleksji.
    Znasz takich ludzi ktorzy czuja podobnie?
  • kod_matrixa 19.06.19, 17:07
    mmkaa11 napisał(a):

    > U mnie to sie zaczelo 5 lat temu, wiec przypuszczam ze jeszcze malo wiem. Ale t
    > o wszystko co wiem pochodzi z moich doswiadczen z dusza, z natura, z synchronii
    > , z intuicji. Wczesniej wcale nie interesowalam sie zadna duchowoscia, wrecz mi
    > alam bariere leku przed nia.
    > Ja mam tak, ze moje doswiadczenia i refleksje po ukonczonym procesie zwykle, ic
    > h potwierdzenie, znajduje u innych - a to w ksiazce, a to ktos sie pojawi. Tak
    > wiec moje procesy ida ze srodka mnie, nie szukam ich "na sile" czytajac, czytam
    > potem ewentualnie by potwierdzic swoje refleksje.
    > Teraz wlasnie czytam Mulforda i mam chyba calkowita zgodnosc z jego przekazem.
    > I podobnie jak Ty piszesz- te doswiadczenia to polaczenie intuicji, synchronii,
    > snow, naglych przeblyskow myslowych, telepatii, sytuacji zyciowych i w koncu r
    > efleksji.
    > Znasz takich ludzi ktorzy czuja podobnie?



    Osobiście to nie znam.

    Masz rację, że to wszystko nie może być wymuszone, żeby nie przerodziło się w jakieś chore rytuały, którymi często bywa właśnie ta szara rzywistość i system włączający ludzi w rutynę, a następnie ludzie odgrywają te swoje groteskowe role jak w teatrze kukiełkowym. Tylko naturalne.

    Ta rzeczywistość, którą ludzie nazywają stąpaniem po twardej ziemi jest właśnie tym bezrefleksyjnym matriksem. Ta hierarchiczna struktura i sztuczne relacje społeczne, wymuszone uprzejmości i grzeczności, podchody, kariera i rywalizacja jak między insektami pod wychodkiem o resztki ekstrementów, hipokryzja, obłuda, gra, toksyczne maski i konformizm, a pod spodem zawiść, zazdrość i złorzeczenia jak w tym słynnym pacieżu Polaka z filmu Dzień Świra.




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 19.06.19, 17:14
    kod_matrixa napisał:

    > mmkaa11 napisał(a):

    >
    > Masz rację, że to wszystko nie może być wymuszone, żeby nie przerodziło się w j
    > akieś chore rytuały, którymi często bywa właśnie ta szara rzywistość i system w
    > łączający ludzi w rutynę, a następnie ludzie odgrywają te swoje groteskowe role
    > jak w teatrze kukiełkowym. Tylko naturalne.
    >
    > Ta rzeczywistość, którą ludzie nazywają stąpaniem po twardej ziemi jest właśnie
    > tym bezrefleksyjnym matriksem. Ta hierarchiczna struktura i sztuczne relacje s
    > połeczne, wymuszone uprzejmości i grzeczności, podchody, kariera i rywalizacja
    > jak między insektami pod wychodkiem o resztki ekstrementów, hipokryzja, obłuda,
    > gra, toksyczne maski i konformizm, a pod spodem zawiść, zazdrość i złorzeczeni
    > a jak w tym słynnym pacieżu Polaka z filmu Dzień Świra.
    >
    >
    >
    >


    A to ta modlitwa Polaka z Dnia Świra. :)







    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • mmkaa11 19.06.19, 17:36
    Ucieklam z takiego swiata ponad 20 lat temu.
    Podobne klimaty i Ciebie spotkaly na tym forum. Jest to ciezkie.
    Ode mnie ludzie w realu uciekaja, jakas niesmialosc w nich powoduje. I nie bawie sie w konwencjonalne gadki i plotki.
    Doszedles do tego, po co nam potrzebna ta najnowsza czesc mozgu? Czy potrzebna? Czy to jednak defekt?
  • kod_matrixa 19.06.19, 18:09
    mmkaa11 napisał(a):

    > Ucieklam z takiego swiata ponad 20 lat temu.
    > Podobne klimaty i Ciebie spotkaly na tym forum. Jest to ciezkie.
    > Ode mnie ludzie w realu uciekaja, jakas niesmialosc w nich powoduje. I nie bawi
    > e sie w konwencjonalne gadki i plotki.
    > Doszedles do tego, po co nam potrzebna ta najnowsza czesc mozgu? Czy potrzebna?
    > Czy to jednak defekt?


    Z pewnością jest, a raczej będzie przydatna w przyszłości jak dojrzejemy mentalnie.

    Na razie świadomością posługujemy się jak małpa brzytwą. Złe i nieumiejętne korzystanie z niej - jak np. mieszanie świadomości i kultury z antropologicznymi instynktami jak chęć pożądania, władzy, akceptacji, a raczej podziwu wśród społeczności przez rywalizację i wyścig szczurów etc. - spowodowały holokaust z komorami gazowymi, wojny, wyzysk, rasim, ludobójstwa, używanie broni masowego rażenia itp. prymitywne atawizmy wzmocnione wiedzą i inteligencją.

    Być może ten okres przejściowy jest ceną za przyszłą, lepszą jakość życia przy w pełni dojrzałym użyciu świadomości.





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • mmkaa11 19.06.19, 18:28
    Nie wydaje Ci sie, ze np. Aborygeni uzywaja wlasnie tej wyzszej swiadomosci i sa wlasnie juz bardziej rozwinieci?
    Nie wiem o nich wiele, ale tyle ze oni uzywaja telepatii, intuicji. Smieja sie z naszych zapedow do zawlaszczania ziemi i handlowania nia i posiadania jej.
    Mysle ze oni moga miec te wyzsza swiadomosc, bo ja sama w trakcie rozwoju powrocilam do intuicji, telepatii, tesknie za zyciem blisko natury, razi mnie eksploatacja ziemi.
  • kod_matrixa 19.06.19, 19:29
    mmkaa11 napisał(a):

    > Nie wydaje Ci sie, ze np. Aborygeni uzywaja wlasnie tej wyzszej swiadomosci i s
    > a wlasnie juz bardziej rozwinieci?
    > Nie wiem o nich wiele, ale tyle ze oni uzywaja telepatii, intuicji. Smieja sie
    > z naszych zapedow do zawlaszczania ziemi i handlowania nia i posiadania jej.
    > Mysle ze oni moga miec te wyzsza swiadomosc, bo ja sama w trakcie rozwoju powro
    > cilam do intuicji, telepatii, tesknie za zyciem blisko natury, razi mnie eksplo
    > atacja ziemi.


    Trudno mi coś powiedzieć o Aborygenach, bo nie zgłębiałem tematu.

    Jednak coś jest na rzeczy. Jeśli śmieją się z nas jak zabijamy się o ziemię i nią handlujemy, to czysta kopia zachowania much siedzących na g... bijących się o terytoria na nim i składające tam swoje jaja.

    Nie bez kozery stwierdzono, że mamy wspólne geny z muchami i karaluchami. :/




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • mmkaa11 20.06.19, 08:04
    W innym watku krytykowana jest duchowosc. Tutaj napisze, co tym mysle, tam za duzo negatywnej energii sie skumulowalo.
    Mialam stycznosc ze srodowiskiem rozwojowcow i to co mi tam nie pasuje to stadne powielanie tych samych teorii, a wlasciwie tekstow i ich przekazywanie dalej. Jezeli ci ludzie uzywaja tylko obszaru pamieci do wgrania tekstu i jego odtwarzania, to sa bezmyslna masa zyjaca narzucona ideologia. I tylko roznudowuje swe ego i maske czlowieka uduchowionego lub swiadomego.
    Te idee czesto sa sluszne i wartosciowe, nie jest problemem to ze one sa falszywe, ale to ze sa puste (sa jak cymbal brzmiacy) i pozostaja tylko slowami bez glebi tresci dla tych ludzi.
    I tu duchowosc rozumiana jako zbior idei, czyli same puste slowa jest niebezpieczna, to rzeczywiscie gra w slowa, gra ego, umyslu, bujanie w iluzjach umyslu, oderwanie od zycia (uczuc, przezyc, doswiadczen).
    Podobne zjawisko istnueje w grupach aa, dda - idee sa wartosciowe, zwlaszcza sluszny jest tam sposob komunikacji. No ale ci ludzie zaraz po spotkaniu albo w przerwie zmieniaja ten styl i wracaja do schematu obgadywania i krytykowania albo zalenia sie. Ten jezyk nie staje sie czescia ich zycia. Jest chwilowo uzywany tam, gdzie jest wymogiem. Po opuszczeniu sali jezyk ulega zmianie.

    Dla mnie prawdziwy rozwoj osobowosci odbywa sie na wielu poziomach jednoczesnie - na poziomie komunikacji (jezyka), emocji, uczuc, rozumu, mysli, intuicji i refleksyjnosci. To wszystko przyczynia sie do calosciowego wzrostu swiadomosci, jesli staje sie czescia zycia.
  • kod_matrixa 20.06.19, 09:51
    mmkaa11 napisał(a):

    > W innym watku krytykowana jest duchowosc. Tutaj napisze, co tym mysle, tam za d
    > uzo negatywnej energii sie skumulowalo.
    > Mialam stycznosc ze srodowiskiem rozwojowcow i to co mi tam nie pasuje to stadn
    > e powielanie tych samych teorii, a wlasciwie tekstow i ich przekazywanie dalej.
    > Jezeli ci ludzie uzywaja tylko obszaru pamieci do wgrania tekstu i jego odtwar
    > zania, to sa bezmyslna masa zyjaca narzucona ideologia. I tylko roznudowuje swe
    > ego i maske czlowieka uduchowionego lub swiadomego.
    > Te idee czesto sa sluszne i wartosciowe, nie jest problemem to ze one sa falszy
    > we, ale to ze sa puste (sa jak cymbal brzmiacy) i pozostaja tylko slowami bez g
    > lebi tresci dla tych ludzi.
    > I tu duchowosc rozumiana jako zbior idei, czyli same puste slowa jest niebezp
    > ieczna, to rzeczywiscie gra w slowa, gra ego, umyslu, bujanie w iluzjach umyslu
    > , oderwanie od zycia (uczuc, przezyc, doswiadczen).
    > Podobne zjawisko istnueje w grupach aa, dda - idee sa wartosciowe, zwlaszcza sl
    > uszny jest tam sposob komunikacji. No ale ci ludzie zaraz po spotkaniu albo w p
    > rzerwie zmieniaja ten styl i wracaja do schematu obgadywania i krytykowania al
    > bo zalenia sie. Ten jezyk nie staje sie czescia ich zycia. Jest chwilowo uzywan
    > y tam, gdzie jest wymogiem. Po opuszczeniu sali jezyk ulega zmianie.
    >
    > Dla mnie prawdziwy rozwoj osobowosci odbywa sie na wielu poziomach jednoczesnie
    > - na poziomie komunikacji (jezyka), emocji, uczuc, rozumu, mysli, intuicji i r
    > efleksyjnosci. To wszystko przyczynia sie do calosciowego wzrostu swiadomosci,
    > jesli staje sie czescia zycia.



    Tak, dlatego, że prawdziwy rozwój zawsze odbywa się we wnętrzu człowieka wraz z jego autentyczną wolą tego rozwoju bez jakiegokolwiek przymusu czy presji, a nie tylko w relacjach międzyludzkich w ściś e określonym miejscu i czasie.

    W przeciwnym razie zamiast prawdziwego rozwoju dokonuje się jedynie rytuał społeczny i kolejny pusty schematyzm. Do tych rzeczy trzeba być naprawdę intelektualnie i mentalnie dojrzałym i świadomym.





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 20.06.19, 10:02
    Nawet przymuszanie samego siebie może być bezowocne, jeśli nie będziemy mentalnie gotowi na taki rozwój. Potrzebna jest autentyczna chęć, czerpanie przyjemności z refleksyjność, czy choćby dostrzeganie satysfakcjonujących następstw z niej.

    Nie można niczego robić przez siłę, bo szybko się znudzony albo wypalimy. Najlepiej zaczynać od małych kroczków. Do czegoś takiego mogą posłużyć samotne wędrówki gdzieś poza miastem w ciszy, relaks nad wodą, w lesie, kontakt z naturą. Na początek choćby na krótki czas, jeśli ktoś nie lubi samotności.

    I tu też nie chodzi o to żeby podczas takiej wyprawy roztrząsać sprawy, które nas trapią lecz skupić się na otoczeniu natury. Pokontemplować nasze miejsce w niej w kosmosie. Oderwać się myślami od codzienności i dać swobodę do działania naszemu umysłowi i wyobraźni.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • mmkaa11 20.06.19, 10:42
    Dokladnie tak. Mozna tez w ten sposob podchodzic do kontaktow miedzyludzkich. Wejsc w jakies srodowisko lub relacje i sie od tego odrywac, by zrozumiec co zaszlo i na jakim poziomie. Dokladnie w ten sposob, jak opisales kontakt z natura. Dobrze jest pozwalac sobie na samotnosc, ona jest konieczna do wyciszenia emocji, przeksztalcenia emocji w zrozumienie, swiadomosc.
    Ludzie nie potrafia byc w samotnosci, boja sie jej. A to jest wg mnie konieczne, by dojsc do prawdy.
  • in.113 21.06.19, 12:30
    Nie można niczego robić przez siłę, bo szybko się znudzony albo wypalimy. Najlepiej zaczynać od małych kroczków. Do czegoś takiego mogą posłużyć samotne wędrówki gdzieś poza miastem w ciszy, relaks nad wodą, w lesie, kontakt z naturą. Na początek choćby na krótki czas, jeśli ktoś nie lubi samotności.

    I tu też nie chodzi o to żeby podczas takiej wyprawy roztrząsać sprawy, które nas trapią lecz skupić się na otoczeniu natury. Pokontemplować nasze miejsce w niej w kosmosie. Oderwać się myślami od codzienności i dać swobodę do działania naszemu umysłowi i wyobraźni.""


    dobra ta instrukcja
    więcej takich

  • ada_ww 21.06.19, 13:07
    Dobra instrukcja i dobra wiadomosc, dubbel zyje, odbiera juz telefony przeskakujac z linii na linie i sapie niczym ratlerek po wybiegu, ten krasnalek z nosowka:)
  • in.113 21.06.19, 13:28
    Wczoraj po 20.00 akurat byl niedostępny.
  • mona.blue 21.06.19, 13:33
    in.113 napisała:

    > Wczoraj po 20.00 akurat byl niedostępny.

    Dzwoniłaś? :)


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • in.113 21.06.19, 13:56
    mona.blue napisała:

    > in.113 napisała:
    >
    > > Wczoraj po 20.00 akurat byl niedostępny.
    >
    > Dzwoniłaś? :)
    >
    >
    nie, bo co niby miałabym powiedzieć?
  • ada_ww 21.06.19, 13:34
    in.113 napisała:

    > Wczoraj po 20.00 akurat byl niedostępny.

    Moze byl u lekarza nosowke leczyc, bo byly skargi, ze tak paskudnie kapie mu z nosa, ze poczucie estetki przybywajacych z nim ludzi zostalo zaburzone. A moze ufo go porwalo?:)
  • in.113 21.06.19, 13:58
    "Moze byl u lekarza nosowke leczyc, bo byly skargi, ze tak paskudnie kapie mu z nosa, ze poczucie estetki przybywajacych z nim ludzi zostalo zaburzone. A moze ufo go porwalo?:) "

    może wichury, choć wczoraj u nas nie wiało
  • ada_ww 21.06.19, 14:02
    in.113 napisała:

    > "Moze byl u lekarza nosowke leczyc, bo byly skargi, ze tak paskudnie kapie mu z
    > nosa, ze poczucie estetki przybywajacych z nim ludzi zostalo zaburzone. A moze
    > ufo go porwalo?:) "
    >
    > może wichury, choć wczoraj u nas nie wiało

    Byc moze wichury, ale jak to znikniecie komus przeszkadza, to niech zadzwoni do programu widzialni-niewidzialni:)
  • in.113 21.06.19, 14:12
    a jeśli chodzi bez maski, to też nie poznasz
  • ada_ww 21.06.19, 14:18
    in.113 napisała:

    > a jeśli chodzi bez maski, to też nie poznasz

    No jak to nie poznam, bez maski tez mu przeciez cieknie z nosa:)
  • in.113 21.06.19, 14:18
    no dobra, w dupie z nim
    Gorszy jest wampir. Przez kilka dni chyba jesteśmy na siebie skazani. Choć moze to nie wampir, ale zwykły dół. Po to jest chyba to forum, prawda?
  • mona.blue 21.06.19, 14:22
    No tak. Ja mam doly z rana, potem przechdza, jak wezmę sie do działania.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • in.113 21.06.19, 14:38
    Wiesz, ze ja to tez stosuję, i pamiętam, że dawno temu ty mi to doradziłaś.
    "No tak. Ja mam doly z rana, potem przechdza, jak wezmę sie do działania."
  • in.113 21.06.19, 14:45
    Szykuje mi się pewne przymusowe spotkanie rodzinne, jakies stare emocje wracają, i to, co na co dzień ciąży, teraz ciąży cztery razy mocniej. Nawet mój spokój ducha się wystraszył i się gdzieś ulotnił.
  • mona.blue 21.06.19, 16:26
    Pomysl, ze to minie.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • in.113 21.06.19, 17:04
    Juz mi trochę przechodzi. Ale spotkanie jeszcze przede mną :(

    Sa chwile takie jak dzis. A sa i takie, ze wystarczy wieczor, cisza i chce sie żyć.
  • meela 22.06.19, 08:03
    In, piszesz, że przy rodzinie coś cię blokuje. Mam to samo. To jest takie uczucie jakby wstydu, że jestem taka, a nie inna, ze jestem inna niż byłam. I to prowadzi do tego, żeby ukryć swoje ja i prowadzić puste rozmowy o pogodzie.

    Mi z kolei wraca natrętna myśl, czy dobrze wypadłam na zakończeniu roku. Co powiedziałam, co mogłam jeszcze powiedzieć.... Zwariuję
    Wczoraj spędziłam dzień nad morzem i nawet tam nie byłam wolna od tego.
  • in.113 23.06.19, 00:37
    meela napisała:

    > In, piszesz, że przy rodzinie coś cię blokuje. Mam to samo. To jest takie uczuc
    > ie jakby wstydu, że jestem taka, a nie inna, ze jestem inna niż byłam. I to pro
    > wadzi do tego, żeby ukryć swoje ja i prowadzić puste rozmowy o pogodzie.
    >
    > Mi z kolei wraca natrętna myśl, czy dobrze wypadłam na zakończeniu roku. Co pow
    > iedziałam, co mogłam jeszcze powiedzieć.... Zwariuję
    > Wczoraj spędziłam dzień nad morzem i nawet tam nie byłam wolna od tego.

    Kiedyś mialam pewne wystąpienie, do którego sie długo przygotowywałam. I juz po nim tez sobie wyrzucalam, ze mogłam w tym momencie juz na koniec powiedzieć lepiej. A potem dałam na luz, bo wiedziałam ze starałam sie dać z siebie wszytsko.

    Nigdy nie będzie idealnie, perfekcyjnie ale najważniejsze to mieć poczucie ze sie w to zaanagazowalo całym sercem. Na efekt ma wpływ nie tylko zaangażowanie, ale tez wszysto to co aktualnie przezywamy na codzień.
  • in.113 23.06.19, 01:40
    Tez tak mam, ze czasem po spotkaniu (nierodzinnym) analizuje i spać nie mogę myśląc jak wypadłam, czy cos głupiego nie powiedziałam. Ale to juz nie jest w takim stopniu jak 5 lat temu. Wcale nie musze za każdym razem dobrze wypaść, bo nie musze dostosowywać wizji siebie do cudzych priorytetow . Z niekażdym nam po drodze.
  • ada_ww 23.06.19, 11:08
    in.113 napisała:

    > Tez tak mam, ze czasem po spotkaniu (nierodzinnym) analizuje i spać nie mogę my
    > śląc jak wypadłam, czy cos głupiego nie powiedziałam. Ale to juz nie jest w tak
    > im stopniu jak 5 lat temu. Wcale nie musze za każdym razem dobrze wypaść, bo ni
    > e musze dostosowywać wizji siebie do cudzych priorytetow . Z niekażdym nam po drodze.

    Pamietam jednego posta, w ktorym napisalas o sobie zdaje sie "ja dublerka". Bardzo zawsze narzekasz na te spotkania i czujesz sie po nich wykonczona psychicznie. Czy sa to obcy dla Ciebie ludzie, u ktorych odgrywasz kogos z ich rodziny, ze az tak Cie te spotkania wyniszczaja od srodka, ludzie, u ktorych czujesz sie obca, nieakceptowana, z ktorymi kontakt powoduje u Ciebie bezsennosc? Pisalas sama o problemie bezsennosci, ktory dokucza Ci od dawna, a wiadomo, ze ten problem wyniszcza organizm od srodka i na zewnatrz, moze powodowac objawy wielu chorob, a tak naprawde wystarczy pojsc do dobrego lekarza, ktoremu mozna zaufac i poprosic o cos, co pomoze Ci zapewnic sobie dobry, regularny sen. To tez widac na forum, rozmawialysmy do 2 w nocy, Ty juz o 8 byla przed komputerem, a ja np. spalam do 10.30. Czy nie lepiej byloby porzucic kontakty z ludzmi, z ktorymi Ci nie po drodze, przez ktorych czujesz sie tak, ze przez kilka dni nie mozesz dojsc do siebe? Czy nie lepiej poszukac sobie osob, przy ktorych bedziesz czula sie spokojna i pewna siebie, bez konsekwencji takich, jak bezsennosc?
  • in.113 23.06.19, 11:34
    Dziś mam to spotkanie. Nie da się go uniknąć. To rodzina.
    A co do trudnych spotkań nierodzinnych - nie potrafię odmówić, gdy proponują. A może czasem chce sobie udowdonić, ze tym razem dam radę i nie będe nic sobie wyrzucać do 2 w nocy. To taka parka plus jej koleżanka.

    Lecę przygotowywać.
  • meela 23.06.19, 11:02
    Mi towarzyszyły emocje na zakończenie roku, bo dyrektor zabrał mi wychowawstwo w mojej klasie i od września będę miała czwartą, czyli od poczatku. Moja klasę dał chłopakowi, który pracuje od roku. Zabolało mnie to, bo niby dlaczego. Rodzice zachowali się super, bo poszli zrobić dyrektorowi mała awanturę. Takiego mam dyrektora, że mozna nim manipulować i daje sobie wchodzić na głowę. A potem ma taki zryw, że on tu rządzi i dostaje się po głowie takim jak ja, którzy rabanu nie zrobią i do związków też nie polecą. Krótko przed zakończeniem roku poszłam do niego na rozmowę w zupełnie innej sprawie, a rozmowa zeszła na temat mojej klasy i się rozkleiłam. Do tego podsumował to tak, że on decyzji nie zmieni. Poczułam się strasznie glupio, tak jakbym przyszła do niego rozczulać się nad sobą, zeby na nim coś wymusić. Popsuła się atmosfera w pracy w ostatnim czasie i źle to na mnie wpływa.
  • mmkaa11 23.06.19, 11:12
    Meela, a czy podobna historia nie wydarzyla sie rok wczesniej z Twoja kolezanka z pracy, ktora Ciebie atakuje?
  • meela 23.06.19, 11:40
    Sytuacja jest trochę skomplikowana. Ona przyszła na zastępstwo, potem okazało się, że będzie mogła zostać. Ja dostałam jej klasę, a ona w tym roku została bez wychowawstwa, jako młody stażem nauczyciel (chociaż w moim wieku) i na niepewnym etacie. Klasa okazała się trudna i włożyłam wiele wysiłku, żeby dogadać się i z dziećmi i z rodzicami. Teraz, gdy wszyscy ich chwalą, że fajna klasa się zrobiła, to dyrektor podjął taką decyzję. To tez są skutki strajku niestety. Chłopak, który dostał moją klasę nie strajkował i taka nagrodę dostał, że mógł wybrać sobie klasę. Tak złośliwie już teraz to interpretuję. Strasznie denerwuje mnie przebieranie w dzieciach i przerzucanie dzieci, jak worka z ziemniakami, raz tu, raz tam.
    Mam tak wszystkiego ostatnio dość, ze zaczęłam zastanawiać się, czy pójść na roczny zdrowotny.
  • rybka.alicja 19.06.19, 13:08
    twoja narcystyczna już zdjęta? Nie powiedziałabym tego.
  • mmkaa11 22.06.19, 06:52
    Matrix, jak Ty to ladnie opisales. Czy Ty te swoje refleksje gdzies jeszcze poza forum spisujesz?
    Masz taki styl, gdy rezygnujesz z tego "naukowego" jezyka, ze to sie bardzo fajnie czyta.
    Czy Ty myslalas kiedys moze o pisaniu?
  • janina2828 20.06.19, 12:02
    kilka dobrych lat żyłam podwójnym życiem, po rozstaniu się, poznaniu siebie i swoich potrzeb, rozmowach z psycholożką teraz jestem szczęśliwa i wolna.
    Niestety od małego powtarzają przysłowia/mądrości życiowe - "Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek", "pokorne ciele dwie matki ssie" które tylko uczą nas obłudy ale każdy musi dojśc do tego sam
  • mona.blue 21.06.19, 13:14
    To gratulacje, ja mialam podobnie.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 24.06.19, 00:10
    Pozory myla powiedzial jez schodzac ze szczotki ryzowej. Pozwolono ujrzec w oryginale, bez maski jednemu taka, do ktorej mowil ty zawsze jestes taka piekna. Lubie takie spektakle romantyczne:)
  • mona.blue 29.06.19, 18:47
    ada_ww napisał(a):

    > Pozory myla powiedzial jez schodzac ze szczotki ryzowej. Pozwolono ujrzec w ory
    > ginale, bez maski jednemu taka, do ktorej mowil ty zawsze jestes taka piekna. L
    > ubie takie spektakle romantyczne:)

    I jak, bardzo się rozczarował?


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • jan_stereo 29.06.19, 18:31
    Mona, a w lato to wychodzisz z domu naga (bez maski) czy w ciuchach...
  • mona.blue 29.06.19, 18:48
    jan_stereo napisał:

    > Mona, a w lato to wychodzisz z domu naga (bez maski) czy w ciuchach...

    Maskę to na twarzy się nosi :)


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • jan_stereo 29.06.19, 20:20
    nie wiedzialem ze to taki doslowny watek o makijazu ;)
  • jan_stereo 29.06.19, 20:21
    poza tym rozumiem, ze nie mialabys oporow wychodzac w masce ;'))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.