Dodaj do ulubionych

Terapia a lojalność

01.07.19, 14:05
Witam. 6 miesięcy temu zaczęłam psychoterapię z powodu zaburzeń lękowych. Miałam spore opory w ogóle przed wejściem w proces terapii, ale trochę sytuacja "zmusiła". Dłuższy czas brałam leki i mimo zmian w leczeniu - poprawa była znikoma.
Czy teraz jest poprawa - nie wiem. Na razie czuję się jak zbity pies. Myślę, że z dwóch powodów. Po pierwsze wyciągamy na terapii różne "brudy", nie jest łatwo się z tym mierzyć, a druga sprawa - mam wrażenie, że emocjonalnie zdradzam męża z psychoterapeutą. Źle się czuję z tym, że tak intymne tematy jak lęki, nadzieje, bolesne wydarzenia omawiam z terapeutą, a nie z mężem. Tzn. z mężem tez, ale mam wrażenie, że terapeutę "wpuszczam z buciorami" w nasze prywatne, bardzo intymne życie.
Terapeuta mówi, że to normalne. A mnie to przeszkadza. Ktoś obcy wślizguje się do naszego i tylko naszego życia. Zastanawiam się czy nie rzucić w diabły całej tej terapii.
Mierzył się ktoś może z podobnym problemem? Może słyszał? Może chciałby się podzielić?
Edytor zaawansowany
  • mmkaa11 01.07.19, 14:17
    Ja bym sluchala swoich uczuc. Jesli pojawia sie poczucie, ze zdradzasz emocjonalnie meza, to na poziomie uczuc jest to prawda. Powiem Ci tez tak, ze mowienie otwarte o swoich uczuciach, obawach, pragnieniach jest wieziotworcze. Ten ktos staje sie wtedy bliski emocjonalnie. Takie sprawy, gdy sa omawiane z partnerem tworza niepowtarzalna wiez. Zastanow sie, czy nie zainwestowac takiej otwartosci emocjonalnej we wlasny zwiazek. Moze stac sie tak, ze z terapeuta bedziez blizej uczuciowo niz z mezem.
  • zuz666 01.07.19, 14:54
    Właśnie tego się obawiam. Bardzo wiele trudnych rzeczy przeżyliśmy w małżeństwie. Ponaprawialiśmy to, wyprowadziliśmy na prostą, nie chcę znowu sobie namieszać.
  • herakles-one 01.07.19, 14:58
    zuz666 napisała:

    > Właśnie tego się obawiam. Bardzo wiele trudnych rzeczy przeżyliśmy w małżeństwi
    > e. Ponaprawialiśmy to, wyprowadziliśmy na prostą, nie chcę znowu sobie namiesza
    > ć.
    To dlaczego masz lęki jeśli wszystko naprawione? Lęki się nie biorą z niczego !
  • zuz666 01.07.19, 15:04
    Moje lęki nie są związane z sytuacją małżeńską.
  • herakles-one 01.07.19, 15:19
    zuz666 napisała:

    > Moje lęki nie są związane z sytuacją małżeńską.

    Jesteś tego pewna? Terapeuta Ci to powiedział? To dlaczego na terapii omawiacie sprawy małżeńskie?
  • zuz666 01.07.19, 15:23
    Tak, tak powiedział terapeuta. Nie omawiamy spraw małżeńskich. Omawiamy moje lęki, moje nadzieje, moje odczucia. Moim zdaniem "grzebiemy" zbyt głęboko. Tak się teraz zastanawiam, że może nie za głęboko... tylko za szybko... Może po prostu jeszcze nie jestem gotowa na tak głęboką pracę.
  • herakles-one 01.07.19, 15:45
    zuz666 napisała:

    > Tak, tak powiedział terapeuta. Nie omawiamy spraw małżeńskich. Omawiamy moje lę
    > ki, moje nadzieje, moje odczucia. Moim zdaniem "grzebiemy" zbyt głęboko. Tak si
    > ę teraz zastanawiam, że może nie za głęboko... tylko za szybko... Może po prost
    > u jeszcze nie jestem gotowa na tak głęboką pracę.
    Powiedz to terapeucie, to znaczy powiedz o swoich odczuciach. To co napisałaś teraz.
  • afq 01.07.19, 15:52
    herakles-one napisał:


    > Powiedz to terapeucie, to znaczy powiedz o swoich odczuciach. To co napisałaś t
    > eraz.

    no własnie też to miałem na końcu języka


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • zuz666 01.07.19, 16:01
    Powiem. Dzięki.
  • herakles-one 01.07.19, 14:57
    zuz666 napi
    > Terapeuta mówi, że to normalne. A mnie to przeszkadza. Ktoś obcy wślizguje się
    > do naszego i tylko naszego życia. Zastanawiam się czy nie rzucić w diabły całej
    > tej terapii.
    > Mierzył się ktoś może z podobnym problemem? Może słyszał? Może chciałby się pod
    > zielić?
    A gdy idziesz do ginekologa to też czujesz, że zdradzasz męża? Zrobisz co zechcesz, ale jeśli uważasz, że Wasze małżeństwo wymaga naprawy i masz lęki to taka terapia jest Ci potrzebna. Trzeba sobie zdawać sprawę, że terapeuta jest osobą, która pracuje z Tobą, a nie romansuje. I gdy okazuje Ci ciepło i wsparcie to jeszcze nie oznacza, że się w Tobie zakochał. On musi znać Wasze problemy. Jest wiele wstydliwych chorób i ludzie by musieli nie chodzić do lekarzy z nimi i nie pozwalać sobie grzebać np. w jelitach, czy jeszcze gdzie indziej.
    Terapeuta grzebie Ci w psychicznych bebechach. I jeśli tak do tego podejdziesz to nie można mówić o żadnej zdradzie.
  • zuz666 01.07.19, 15:03
    Z ginekologiem nie nawiązuję specyficznej relacji emocjonalnej. To jednak co innego. Nie postrzegam terapeuty jak kogoś kto się we mnie zakochał, a nie kogoś komu mogłabym się podobać. W ogóle mam wrażenie, że nie widzę w nim mężczyzny. Bardziej właśnie bezpłciowego lekarza.
    Przeszkadza mi to, że żeby sobie pomóc trzeba opowiadać o bardzo intymnych sprawach. Ta część jest zarezerwowana tylko dla mnie i męża. To jest tylko nasze. Nie mam ochoty go tam wpuszczać. Może zwyczajnie terapia nie jest dla mnie.
  • herakles-one 01.07.19, 15:18
    zuz666 napisała:

    > Przeszkadza mi to, że żeby sobie pomóc trzeba opowiadać o bardzo intymnych spra
    > wach. Ta część jest zarezerwowana tylko dla mnie i męża. To jest tylko nasze. N
    > ie mam ochoty go tam wpuszczać. Może zwyczajnie terapia nie jest dla mnie.

    Jeśli wolisz mieć lęki to Twój wybór. Tylko uprzedzam, że te lęki mogą się pogłębiać.
  • ada_ww 01.07.19, 16:23
    herakles-one napisał:


    > Jeśli wolisz mieć lęki to Twój wybór. Tylko uprzedzam, że te lęki mogą się pogłębiać.

    Masz racje Herakles, ale niektorzy lubia swoje leki poglebiac, a pozniej te leki projektuja na innych. Kilka lat temu pracowalam z kobieta, ktora ma corke z uposledzeniem umyslowym. Miala komplikacje porodowe, ktore zaowocowaly porazeniem mozgowym, w skutek czego ta kobieta dzis ma ponad 40 lat, a strukture intelektualna nastolatki plus brak jakiejkolwiej zdolnosci do abstrakcyjnego myslenia. I tak ta kobieta wyzywala sie na wszystkich, obrazala ludzi, dokuczala im, szczegolnie nie lubila kobiet w wieku jej corki i im za wszelka cene chciala zadac bol. Po upomnieniu szefostwa plakala histerycznie i mowila przpraszam, przeciez to nie twoja wina. Znaleziono jej pozniej meza o podobnym potencjale intelektualnym, ta kobieta myslala, ze problemy sie rozwiaza, a one jeszcze narosly. Tak, ze stopien jej agresji skierowanej w strone ludzi byl wprost proporcjonalny do problemow przyspazanych przez jej corke wraz z mezem, jeszcze ciezszym przypadkiem. Ludzie doradzali jej kontakt z psychiatra, psychologie, ale ona nie chciala o tym slyszec, ona wolala z kazdym dniem poglebiac swoje problemy i zlosliwie przyczyniac sie do problemow innych ludzi. Czasem ludzie lubia pielegnowac swoje leki, bole, uprzedzenia zamiast temu zapobiec lub zminimalizoac.
  • afq 01.07.19, 16:29
    to chyba Ada nie chodzi o to czy lubią czy nie

    swoich problemów wcale nie lubią, ale wolą nie dotykać

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 01.07.19, 16:31
    afq napisał:

    > to chyba Ada nie chodzi o to czy lubią czy nie
    >
    > swoich problemów wcale nie lubią, ale wolą nie dotykać
    >

    Tak, ale poprzez taka postawe szkodza innym, ale tez sobie, bo innych te problemy tez zaczynaja dotykac i ci inni reaguja.
  • afq 01.07.19, 16:34
    ada_ww napisał(a):

    > Tak, ale poprzez taka postawe szkodza innym, ale tez sobie, bo innych te proble
    > my tez zaczynaja dotykac i ci inni reaguja.

    to prawda
    jednak za ludzi sie nie decyduje, jesli z jakiegos powodu nie pomogą sobie a zaczyna to dotykac otoczenie
    to pozostaje otoczeniu pomyslec o sobie


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 01.07.19, 16:38
    piszemy dośc ogólnie i abstrakcyjnie
    i równie ogólnie dorzuce

    ze w takich sytuacjach ujawniają sie tez czasem słabości otoczenia właśnie

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 01.07.19, 16:48
    afq napisał:

    > piszemy dośc ogólnie i abstrakcyjnie
    > i równie ogólnie dorzuce
    >
    > ze w takich sytuacjach ujawniają sie tez czasem słabości otoczenia właśnie

    Ujawniaja sie tylko, ze wiesz, ci ludzie z otoczenia tez maja wlasne zycie, nie kazdy chcial i zyczyl sobie zyc zyciem jej corki. Pozniej tej kobiecie bylo coraz trudniej, bo maz jej corki byl jaki byl, a faceci sa jacy sa. Ona byla bardzo rozwinieta od strony fizycznej intymnosci i ci panowie do tego ja wykorzystywali, nie interesowaly ich zwiazki z osoba intelektualnie niepelnosprawna. Ten jeden, ktory byl podobny od strony intelektualnej do niej ozenil sie z nia i maja dzieci. Inni byli szczesliwi, ze wystarczy jej dac drinka. Pozniej jej matka wyzywala sie na kobietach w wieku jej corki, bo pewnie byla zazdrosna, ze maja normalnych mezow bez psychicznych obciazen, bez problemow z prawem itp.
  • afq 01.07.19, 17:01
    ada_ww napisał(a):

    > Ujawniaja sie tylko, ze wiesz, ci ludzie z otoczenia tez maja wlasne zycie, nie
    > kazdy chcial i zyczyl sobie zyc zyciem jej corki. Pozniej tej kobiecie bylo co
    > raz trudniej, bo maz jej corki byl jaki byl, a faceci sa jacy sa. Ona byla bard
    > zo rozwinieta od strony fizycznej intymnosci i ci panowie do tego ja wykorzysty
    > wali, nie interesowaly ich zwiazki z osoba intelektualnie niepelnosprawna. Ten
    > jeden, ktory byl podobny od strony intelektualnej do niej ozenil sie z nia i ma
    > ja dzieci. Inni byli szczesliwi, ze wystarczy jej dac drinka. Pozniej jej matka
    > wyzywala sie na kobietach w wieku jej corki, bo pewnie byla zazdrosna, ze maja
    > normalnych mezow bez psychicznych obciazen, bez problemow z prawem itp.

    słabości otoczenia to np to co ci panowie od drinków potrafili
    a wyzywanie sie na innych.. wiesz.. nie trzeba byc do tego rodzicem kogos uposledzonego
    by tak ulewac swoja gorycz
    od mniejszych problemow ludzie tak mają


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 01.07.19, 17:13
    afq napisał:


    > słabości otoczenia to np to co ci panowie od drinków potrafili

    Wiadomo jacy sa faceci, jeszcze do tego jak sa pijani w pubie, ich nie interesuje zazwyczaj nawiazywanie blizszych relacji, tylko jednorazowy seks. A faceci lubia latwe i szybkie kaski, wiem z doswiadczenia, bo sama bylam w dwoch zwiazkach, jednym z bardzo dlugim stazem. Bedzie mowil, ze kocha, a jak trafi sie latwa i chetna to zazwyczaj skorzysta. W takich momentach nie interesuje ich czy jest o czym porozmawiac.

    > a wyzywanie sie na innych.. wiesz.. nie trzeba byc do tego rodzicem kogos uposledzonego
    > by tak ulewac swoja gorycz
    > od mniejszych problemow ludzie tak mają

    To prawda, ale tak sobie pomyslalam o najblizszym otoczeniu tej kobiety, ona ma 4 dzieci, starszego syna, pozniej ja, mlodsza corke i najmlodszego syna. Pozostale dzieci sa zupelnie normalne i to pewnie ci ludzie maja z ta matka najwiekszy problem, bo ta kobieta do tego topi problemy w alkoholu.
  • afq 01.07.19, 17:20
    ada_ww napisał(a):

    > Wiadomo jacy sa faceci, jeszcze do tego jak sa pijani w pubie, ich nie interesu
    > je zazwyczaj nawiazywanie blizszych relacji, tylko jednorazowy seks.

    spotkasz w pubie takich facetów i takie kobiety
    ale mniejsza z tym


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 01.07.19, 17:29
    afq napisał:


    > spotkasz w pubie takich facetów i takie kobiety
    > ale mniejsza z tym

    Oczywiscie, ze tak, przeciez jest tez mnostwo ludzi samotnych przychodzacych do pubu w celach towarzyskich, z ktorymi tez warto poza tym pubem utrzymywac kontakt. Ja mialam na mysli pijanych oblechow, na ktorch wiekszosc kobiet spojrzec by nie chciala. A tacy tez sie zdarzaja niestety.
  • afq 01.07.19, 17:34
    ada_ww napisał(a):


    > Oczywiscie, ze tak, przeciez jest tez mnostwo ludzi samotnych przychodzacych do
    > pubu w celach towarzyskich, z ktorymi tez warto poza tym pubem utrzymywac kont
    > akt. Ja mialam na mysli pijanych oblechow, na ktorch wiekszosc kobiet spojrzec
    > by nie chciala. A tacy tez sie zdarzaja niestety.

    no tak. rozumiem
    pracowałem w mlodosci za barem w takim pubie
    to sie po prostu napatrzylem

    a te kobiety.. mowilem o takich co raczej mile ale samotne to nie są
    tylko bełkoczą "jaaakityłłładny jestessssss"


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 01.07.19, 17:35
    one tez wypełniały definicje oblecha wg mnie

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 01.07.19, 17:44
    afq napisał:


    > no tak. rozumiem
    > pracowałem w mlodosci za barem w takim pubie
    > to sie po prostu napatrzylem
    >
    > a te kobiety.. mowilem o takich co raczej mile ale samotne to nie są
    > tylko bełkoczą "jaaakityłłładny jestessssss"

    I faceci sa dokladnie tacy sami, przysiada sie taki belkoczacy i prawi jaka ty ladna jestes. Ja nienwidze pijanych facetow, chociaz alkohol lubie.
    >
  • kod_matrixa 02.07.19, 19:01
    ada_ww napisał(a):

    > afq napisał:
    >
    > > piszemy dośc ogólnie i abstrakcyjnie
    > > i równie ogólnie dorzuce
    > >
    > > ze w takich sytuacjach ujawniają sie tez czasem słabości otoczenia właśni
    > e
    >
    > Ujawniaja sie tylko, ze wiesz, ci ludzie z otoczenia tez maja wlasne zycie, nie
    > kazdy chcial i zyczyl sobie zyc zyciem jej corki. Pozniej tej kobiecie bylo co
    > raz trudniej, bo maz jej corki byl jaki byl, a faceci sa jacy sa....




    Faceci są jacy są.... Czyli na swój sposób też upośledzeni. Dlaczego to zawsze jednostka ma być tą stroną bardziej tolerancyjną? Tylko dlatego, że jest w mniejszości?

    Upośledzona jednostka jest znaczniej mniej groźnym zjawiskiem od upośledzonej społeczności, którą mamy antropologiczną skłonność usprawiedliwiać - z bezradności, przyzwyczajenia, braku uświadomienia pewnych spraw. To jeden z błędów poznawczych.








    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • ada_ww 01.07.19, 17:56
    afq napisał:

    > piszemy dośc ogólnie i abstrakcyjnie
    > i równie ogólnie dorzuce
    >
    > ze w takich sytuacjach ujawniają sie tez czasem słabości otoczenia właśnie
    >

    Zmienilismy temat, ja tylko podalam przyklad, ze terapia moze byc potrzebna, ale faktycznie jak ta kobieta sama nie chce, to moglaby jej bardziej zaszkodzic, niz pomoc. Czasem to otoczenie tez jest wazne, bo np. ciezko zniesc osobe, ktora dostaje szalu na widok kogos, kto podlewa kwiaty, bo jej maz mowi, ile to kawy mogliby z tej wody zaparzyc. Jest czas letni, ludzie maja ogrodki, podlewaja rosliny i nie zycza sobie takich osob histeryzujacy o krople wody, z ktorych mogliby zaparzyc kawe. Tymbardziej, ze sa to ludzie, ktorym pieniedzy nie brakuje, tylko z glowa maja problemy.
  • ada_ww 01.07.19, 18:05
    Ale tez zamiast takich ludzi prowadzic na terapie, to sie im wmawia rozne cuda niewidy nie wiem po co. Pozniej wyobrazaja sobie, ze np. robia projekt zakazu uprawy kwiatow doniczkowych, bo te kwiaty zabieraja wode dzieciom. Podobno w domu u nich ta kobieta, co topi zale mowila, ze nie ma prawa byc ani jednego kwiatka, bo powiedzial, ze zaden kwiat nie ma prawa jego dzieciom odbierac wody. Raz przyniosla im w prezencie doniczkowego kwiatka, to mowila, ze zrobil awanture i prawie z lapami zaczal sie do niej rzucac.
  • nick.jak.nick 01.07.19, 23:20
    ada_ww napisał(a):

    > Ale tez zamiast takich ludzi prowadzic na terapie, to sie im wmawia rozne cuda
    > niewidy nie wiem po co. Pozniej wyobrazaja sobie, ze np. robia projekt zakazu u
    > prawy kwiatow doniczkowych, bo te kwiaty zabieraja wode dzieciom. Podobno w dom
    > u u nich ta kobieta, co topi zale mowila, ze nie ma prawa byc ani jednego kwiat
    > ka, bo powiedzial, ze zaden kwiat nie ma prawa jego dzieciom odbierac wody. Raz
    > przyniosla im w prezencie doniczkowego kwiatka, to mowila, ze zrobil awanture
    > i prawie z lapami zaczal sie do niej rzucac.

    A czy nie zastanowilas sie nad tym, ze ta kobieta, nad ktora sie rozczulasz zaniosla im tego kwiatka w prezencie po to, zeby go wkurwic i wywolac agresje? To nie tlumaczy patologicznego zachowania ale ona przeciez dobrze wiedziala, ze to ludzie specjalni. Po cholere szla tam z tym kwiatkiem, tylko po to co napisalem.
  • zuz666 02.07.19, 08:11
    ada i nick.jak.nick - To wszystko nie na temat. Idźcie pytlować gdzie indziej.
  • afq 01.07.19, 15:44
    zuz666 napisała:

    > Z ginekologiem nie nawiązuję specyficznej relacji emocjonalnej. To jednak co in
    > nego.

    wiem co piszesz dalej o terapeucie..
    ale jestem zdania ze ja nie wytworzylem zadnej relacji emocjonalnej z terapeutą
    to raczej relacja taka jak ze współpracownikiem
    tylko przedmiot pracy specyficzny


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • kod_matrixa 01.07.19, 15:18
    To nie wywnętrzaj się tak. To, że "wypowiadasz" się z intymnych spraw nie spowoduje uzdrowienia. Zachowaj dystans, zwłaszcza, że tak Ci podpowiada intuicja.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 01.07.19, 15:20
    kod_matrixa napisał:

    > To nie wywnętrzaj się tak. To, że "wypowiadasz" się z intymnych spraw nie spowo
    > duje uzdrowienia. Zachowaj dystans, zwłaszcza, że tak Ci podpowiada intuicja.
    >

    wyspowiadasz*


    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • zuz666 01.07.19, 15:26
    Twoja uwaga nasunęła mi myśl, że może po prostu "spowiadam się" za szybko. Jeszcze nie czas na tak głęboka pracę. Może wcale nie przyjdzie na nią czas.... W sumie to ja dyktuję podobno tempo terapii.
    Dzięki.
  • afq 01.07.19, 15:36
    zuz666 napisała:

    > Twoja uwaga nasunęła mi myśl, że może po prostu "spowiadam się" za szybko. Jesz
    > cze nie czas na tak głęboka pracę. Może wcale nie przyjdzie na nią czas.... W s
    > umie to ja dyktuję podobno tempo terapii.
    > Dzięki.

    bez wątpienia "na wszystko przychodzi odpowiedni moment"
    nie raz to od terapeuty slyszalem
    wręcz chwilami mnie spowalniał mówiąc do mnie właśnie to co powyżej


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 01.07.19, 15:34
    nie ma niczego dziwnego w tym że czuje sie opór przed ujamnianiem rozmaitych intymnych spraw
    znam to

    no ale ja sobie postawilem pytanie czy mnie bardziej interesuje doraźny mój komfort przez czas trwania terapii
    czy mój komfort na reszte zycia

    to że terapia bywa trudna, bolesna, ze sie przywołuje niepamietane sytuacje, sytuacje ktore nie sa przyjemne..
    to samo pytanie.. ma byc mi łatwo teraz? czy przez reszte zycia

    ja wybrałem lepsze zycie przez mam nadzieje jeszcze 30-40 lat
    a nie pozorną przeciez wygode zycia teraz bez trudu przelamania siebie w ciagu 2-3 lat

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • kod_matrixa 02.07.19, 19:05
    afq napisał:

    > nie ma niczego dziwnego w tym że czuje sie opór przed ujamnianiem rozmaitych in
    > tymnych spraw
    > znam to
    >
    > no ale ja sobie postawilem pytanie czy mnie bardziej interesuje doraźny mój kom
    > fort przez czas trwania terapii
    > czy mój komfort na reszte zycia
    >
    > to że terapia bywa trudna, bolesna, ze sie przywołuje niepamietane sytuacje, sy
    > tuacje ktore nie sa przyjemne..
    > to samo pytanie.. ma byc mi łatwo teraz? czy przez reszte zycia
    >
    > ja wybrałem lepsze zycie przez mam nadzieje jeszcze 30-40 lat
    > a nie pozorną przeciez wygode zycia teraz bez trudu przelamania siebie w ciagu
    > 2-3 lat
    >


    Terapia bywa też często bezskuteczna i niebezpieczna. Nieznamy wielu mechanizmów ludzkiej psychiki, a terapia jest pewną formą eksperymentu.





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka