Dodaj do ulubionych

Nie potrafię poradzić sobie z samotnością i życiem

13.07.19, 20:29
Witajcie, przeglądając forum postanowiłem że także chciał bym się z wami czymś podzielić. Jak wiadomo w interniście łatwiej jest z kimś porozmawiać czy się zwierzyć. Sam nie wiem czego oczekuje może po prosu zwyczajnej konwersacji z wami, wskazówek czy rad jak wyjść z obecnej sytuacji.

Tak więc moim problemem jest to że nie radzę sobie z samotnością i moim życiem. Czuję wewnątrz siebie duży ból emocjonalny. Wszystko zaczęło się zmieniać przez ostatnie lata.
Straciłem wolę życia, nic mi się nie chce, nic mnie już nie cieszy, nie mam żadnego celu do którego mógł bym dążyć. Czuję bezsilność i zrezygnowanie.
Mam coraz większy problem z normalnym funkcjonowaniem, chodź staram się tego nie pokazywać na co dzień.
Od dłuższego czasu w mojej głowie pojawiały się myśli samobójcze, które stały się coraz częstsze. Teraz myślę o tym prawie codziennie.
Pustka i samotność sprawiły że czuję lęk i boje się przyszłości, tego co będzie dalej, wydaję mi się że łatwiej było by się po prostu poddać i odejść.
Czasem ciężko jest znieść ten ból w środku, boję się ze kiedyś impuls pchnie mnie do tego że mogę spróbować odebrać sobie życie z drugiej strony hamuje mnie myśl o tym że moja rodzina i bliscy cierpieli by z tego powodu.
Po mimo tego że mam 26 lat nigdy nie miałem dziewczyny. Przez małe kontakty z płcią piękną, boję się teraz rozmawiać z kobietami, nie mam w sobie tyle pewności siebie. Bardzo brakuje mi w życiu drugiej połówki i miłości.
Dochodzi jeszcze presja i żarty ze strony rodziny że ciągle jestem sam. Wiele osób powtarzało mi że przyjdzie czas na miłość ale ja czuję że przegapiłem już ten czas.
Odkąd pamiętam zawsze uchodziłem za nieśmiałego, cichego i spokojnego chłopaka. Bardziej typ introwertyka.
To wszystko ogromnie mnie dołuje bo bardzo chciał bym mieć rodzinę, żonę, dzieci.
Mam wrażenie że przez ostatnie lata zamknąłem się w sobie i jestem teraz zdystansowany spięty i nie potrafię się rozluźnić. Czuje się wycofany z życia społecznego, samotne weekendy w domu, co jest też spowodowane tym że nie posiadam dużo znajomych można ich policzyć na palcach jednej ręki. Są to moi najbliżsi znajomi poza tym to już ten wiek że zaczęli oni sobie powili układać życie więc nie spędzamy ze sobą tyle czasu co kiedyś.

Podjąłem kilka prób aby z tym walczyć ale bezskutecznie, min: audiobooki czy kursy na YouTube na temat walki ze stresem czy zmiany podejścia do życia. Starałem się patrzeć na wszystko bardziej optymistycznie. Próbowałem nawet medytacji hmm Nie dałem rady, było mi po prostu zbyt ciężko.
Przez jakiś czas chodziłem też na kurs tańca bo gdzieś w Internecie przeczytałem że wzmacnia to pewność siebie i działa odstresowująco. Chociaż nigdy tak na prawdę nie lubiłem tańczyć, bardzo mi się to spodobało i zmieniłem na ten temat zdanie, czułem się lepiej i zapominałem o otaczających mnie problemach.
Jeżeli ktoś przeczytał całość to dziękuje, czuje się odrobinę lepiej że mogłem to z siebie wyrzucić.
Edytor zaawansowany
  • herakles-one 13.07.19, 21:16


    To, co opisałeś, świadczy o tym, że jesteś w depresji, którą należy leczyć. W depresji jest takie myślenie negatywne jakie Ty masz i mogą też być myśli samobójcze, bo człowiek ma tak zaniżoną samoocenę, że nie widzi innego wyjścia i może faktycznie to zrobić.
    Koniecznie idź do lekarza z tym, to nie są żarty.
    To bardzo przykre, że nie masz w rodzinie wsparcia. Niestety ludzie często nie rozumieją z jakimi problemami człowiek w depresji się boryka.Tobie potrzebna jest terapia i pewnie na początek dostaniesz jakieś leki.
    Dwadzieścia sześc lat , to dopiero początek dorosłego życia. Zobaczysz, ze to jeszcze się zmieni. Nieraz widziałem jak osoby po czterdziestce, często ekscentryczni, starzy kawalerowie i dziwacy , którzy jeszcze nie mieli kobiety , po terapii zmieniali swoje zachowanie i znajdowali partnerki i tworzyli szczęśliwe związki.
    Nie napisałeś nic o sobie. Czym się zajmujesz? Pracujesz? Koniecznie idź do lekarza !!!
  • herakles-one 13.07.19, 21:30
    PS. Zapomniałem napisać, że fajny miałeś pomysł z tym tańcem. Taniec, bardzo dobrze robi przy depresji, a także ćwiczenia, bieganie na świeżym powietrzu. Postaraj się wrócić do tego. Na tańcach to jest też szansa dziewczynę jakąś poznać i poderwać. Nie wszystkie przychodzą z partnerami.
  • tethys026 13.07.19, 22:01
    Dziękuje za odpowiedz.
    Właśnie mam z tym problem żeby gdzieś pójść i otworzyć się przed kimś. Wstydzę się swoich problemów, miedzy innymi dla tego napisałem na forum, tu jest trochę łatwiej. Boję się że przez leki może być jeszcze gorzej. Po mimo tych dwudziestu sześciu lat mentalnie czyje dużo starzej i zmęczony życiem.
    Na co dzień pracuje w małej firmie zajmującej się tworzeniem naprawą i konserwacją dekoracji świątecznych :] oraz jako kierowca. W wolnym czasie lubię biegać czy jeździć na rowerze. Uczę się także grać na gitarze elektrycznej i akustycznej, bardzo lubię muzykę. Po za tym lubię sobie coś obejrzeć czy przeczytać.
  • mmkaa11 13.07.19, 22:11
    Powiem Ci z doswiadczenia, ze zeby zbudowac cos prawdziwego, to trzeba jednak zaryzykowac i sie otworzyc.
    I mowic o sobie, o tym co sie mysli, co sie czuje, co sie nie podoba, co sie lubi. Zwykle jest tak, ze przy takim otwarciu nawiazuje sie bliskosc emocjonalna, a to laczy ludzi. Pewnie tez niektorzy (niektore) uciekna, ale to od razu widac i nie marnuje sie czasu na relacje, ktore nie rokuja. O ile wlasnie chce sie prawdziwej bliskosci. I tez w jakims momencie trzeba te uczucia, o ile sie pojawia, wyznac, bo bez szczerosci w tej kwestii nie da sie swiadomie wchodzic glebiej w relacje.
    Masz fajne pasje, gitara, spiew przyciagnie do Ciebie fanki ;) fajnie i milo sie tak spedza czas.
    Kiedys tez malowalam bombki choinkowe, fajna to byla praca.
    Masz duzo zalet i mozliwosci.
  • yadaxad 14.07.19, 10:26
    Konserwacja ozdób świątecznych to elektryka, nie sklejanie bombek.
  • mmkaa11 14.07.19, 11:18
    yadaxad napisał(a):

    > Konserwacja ozdób świątecznych to elektryka, nie sklejanie bombek.

    A to do mnie to sprostowanie?
    Dzieki za informacje :)
  • tethys026 14.07.19, 19:34
    Dziękuje wam za odpowiedzi i porady.

    Tak jak pisałem mam problem żeby pójść do jakiegoś specjalisty i się przed nim otworzyć. Ogarnia mnie lęk i stres jak o tym pomyśle. Wiem że mam problem, ale nie potrafię się zmotywować żeby coś z tym zrobić. Często mam takie odczucia ze łatwiej było by się po prostu poddać. Wciąż zadaję sobie pytanie dlaczego jednym wszystko przychodzi z łatwością a inni maja problem żeby odnaleźć się w życiu. Czuję jakby to była sytuacja patowa.

    Tak z ciekawości ile kosztuje prywatna wizyta?. To ma być psycholog czy psychiatra. Wybaczcie ale nie orientuje się w tym w ogóle.

    Na lekcje tańca chodziłem ze znajomą osobą więc było mi dużo łatwiej. Wrócił bym do tego z miłą chęcią, ale moja nieśmiałość i wycofanie społeczne blokuje mnie przed tym. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego aby otworzyć się przed potencjalną partnerką, szczerość w związku była by dla mnie bardzo ważna. Bardziej mnie martwi czy uda mi się w ogóle kogoś poznać.
    Mam dosyć duży zakres obowiązków w pracy, elektryka jest jedną z nich ale również drobne prace przy bombkach czy drobnych ozdobach także się trafiały :]
    Hehe ze śpiewam to będzie ciężko nie mam dobrego głosu, ale zawsze zostaje gra na gitarze :]
  • yadaxad 14.07.19, 19:54
    Nie zaczynałabym prywatnie. Idź z przygnębieniem normalnie do lekarza. Pewnie skierują cię do psychiatry, a ten skieruje do psychologa. Psycholog nie wypisuje leków, dlatego najpierw jest droga do psychiatry.
  • mmkaa11 14.07.19, 20:02
    Prosze :)
    Na pewno uda Ci sie kogos poznac, jesli zechcesz probowac.
  • mmkaa11 13.07.19, 21:39
    Mysle, ze takich osob jak Ty jest coraz wiecej.
    Mam podobnie, tylko lat duzo, duzo wiecej.
    Nie udalo mi sie stworzyc zwiazku, gdzie bylaby milosc i bezpieczenstwo. Moje dwie ostatnie proby to relacja z psychopata, a potem z narcyzem. Wczesniej tez nie bylo lepiej - alkoholik, nastepnie narcyz.
    Ciezko jest spotkac zdrowa, samodzielna osobe, ktora nie ma oczekiwan i roszczen, ani zaburzen ze spektrum narcyzmu.
    Jednak w Twoim wieku masz wiele mozliwosci poznawania kobiet, jest wiele samotnych kobiet, pragnacych zalozyc rodzine. Oby tylko wybrac nie tyle kierujac sie emocjami (pozadaniem), a raczej szukac milosci i polaczenia takze intelektualnego, duchowego, przyjazni, bo bez tego ciezko sie czuc spelnionym.
    Mysle, ze masz duze szanse, by sie wszystko ulozylo. Mozna tez prowadzic spelnione zycie w samotnosci, robic to co sie lubi, a jak sie nie wie za bardzo, co to jest, to poznawac siebie i swoje chcenia i pragnienia.
    Dobrze robisz, ze probujesz nowych rzeczy, w tym tanca.
    Na poprawe nastroju mozesz sprobowac lykac wit. B complex (chodzi glownie o niacyne), nie jestem lekarzem, ale z dobrego zrodla wiem, ze warto.

  • mmkaa11 13.07.19, 22:01
    I jeszcze dodam, ze doskonale rozumiem bol emocjonalny, ja z pewnoscia nie chcialabym powtarzac tu na ziemi kolejnego wcielenia :)
    Ze wzgledu wlasnie na to, ze nie ma tu ludzi, z ktorymi byloby mi dobrze. Zauwazylam, ze cierpie po kontakcie z nimi.
    Nie lubie ani patriarchatu, ani kultury, ani instytucji opartych na hierarchii, przestalam cenic literature (wiekszosc), co mi zostalo to gapienie sie w chmury i kontakt z natura, kilka ksiazek, ktore warto czytac i wybrac z calych tych ton chlamu. Ludzi unikam, bo oni uwielbiaja swe problemy wyprojektowac na bliznich i pojsc w swoja strone, czujac sie lzejszymi.
    Moze to zabrzmi smiesznie lub szalenczo, ale staram sie dotrzec do sposobu jak opuscic te planete (gdy przyjdzie na to czas, absolutnie nie uznaje ingerencji w te sprawy), by nigdy tu nie wrocic, cos mi swita, ze reinkarnacja jest mozliwa, a byloby tragiczne dla mnie znow sie tu urodzic i wchodzic w te zaleznosci jakie tu sa, w toksyczne wychowanie, toksyczna edukacje i potem przemocowe i chore zwiazki.
    Staram sie patrzec na to zycie jak na przejsciowy stan, a celem jest wyzwolenie sie z wcielania tutaj :)
  • tethys026 14.07.19, 19:46
    Dziękuje ci za odpowiedz, zapytam w aptece o te tabletki. Przykro mi że miałaś tyle złych doświadczeń. Wiem że można próbować spełniać się w samotności jednak ja czuje że nie dał bym rady tak żyć, chciał bym zaznać w życiu miłości, założyć rodzinę którą bardzo bym kochał. Wychodzi na to że jednak życie pisze nam różne scenariusze i chyba nie zawsze można mieć to czego się oczekuje.
    Wiesz mam podobne odczucia, osobiście także uważam że reinkarnacja jest bardzo możliwa. Oglądem na ten temat t wiele ciekawych dokumentów. Zastanawiałem się wiele razy czy moje problemy nie są karą za czyny z poprzedniego życia.
  • afq 15.07.19, 09:16
    mmkaa11 napisał(a):


    > Staram sie patrzec na to zycie jak na przejsciowy stan, a celem jest wyzwolenie
    > sie z wcielania tutaj :)


    zastanowiła mnie mmkaa ta twoja wypowiedz
    ale jesli dobrze ja rozumiem to trzymam kciuki

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • mmkaa11 15.07.19, 09:21
    afq napisał:

    > mmkaa11 napisał(a):
    >
    >
    > > Staram sie patrzec na to zycie jak na przejsciowy stan, a celem jest wyzw
    > olenie
    > > sie z wcielania tutaj :)
    >
    >
    > zastanowiła mnie mmkaa ta twoja wypowiedz
    > ale jesli dobrze ja rozumiem to trzymam kciuki
    >

    A jak zrozumiales? :)
  • afq 15.07.19, 09:25
    ze jestes w jakims wcieleniu z ktorego starasz sie wyzwolic

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • tethys026 13.07.19, 22:06
    Dziękuje za odpowiedz.

    Właśnie mam z tym problem żeby gdzieś pójść i otworzyć się przed kimś. Wstydzę się swoich problemów, miedzy innymi dla tego napisałem na forum, tu jest trochę łatwiej. Boję się że przez leki może być jeszcze gorzej. Po mimo tych dwudziestu sześciu lat mentalnie czyje dużo starzej i zmęczony życiem.
    Na co dzień pracuje w małej firmie zajmującej się tworzeniem naprawą i konserwacją dekoracji świątecznych :] oraz jako kierowca. W wolnym czasie lubię biegać czy jeździć na rowerze. Uczę się także grać na gitarze elektrycznej i akustycznej, bardzo lubię muzykę. Po za tym lubię sobie coś obejrzeć czy przeczytać.
  • krytyk2 14.07.19, 01:35
    tethys,następnym razem nie kopiuj i nie wklejaj swojej odpowiedzi do dwoch róznych osób,napisz choć dwa zdania -ale rózne,bedzie to zawsze trochę milej koleżance czy koledze ,że potraktowałeś ich indywidualnie.
    A tak odn Twojego problemu-ja bym sobie napisał plan wychodzenia z tego kryzysu i próbował go realizować krok po kroku.Po to żeby rzeczywistośc mnie nie zalewała całkiem.
  • mona.blue 14.07.19, 14:31
    Idź do lekarza, antydepresanotow są skuteczne. A jak wyjdziesz na prostą, to poszukaj kontaktów z ludźmi, najłatwiej z takimi, z którymi masz wspólne zainteresowania. Ten kurs tańca to dobry pomysł, może jeszcze inne grupy pasjonatów mógłbyś znaleźć.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka