Dodaj do ulubionych

Jak rozmawiać ze starszymi ludźmi?

16.07.19, 12:03
Dzisiaj świat funkcjonuje zupełnie inaczej niż kiedy wychowywali się nasi dziadkowie. Mam wrażenie, że również sposób rozmowy uległ zmianie. Dzisiaj preferuje się krótkie pogawędki, szybką wymianę zdań. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni przez komunikatory społecznościowe oraz przez telewizję, gdzie twarz mówiącego prezentera jest pokazywana max przez 1,5 minuty. Przyzwyczajeni jesteśmy do takich form kontaktu.

Natomiast jak zauważyłem, dawniej preferowano dłuższe rozmowy, opowiadanie historii, łącznie z wieloma wątkami pobocznymi.

O ile rozmowy ze starszymi ludźmi na przystanku czy innych luźnych miejscach są dla mnie często przyjemnością, bo oni mają duże doświadczenie i generalnie są mądrymi ludźmi (poza tym rozmawiając na przystanku czy w pociągu wiem, że w każdej chwili mogę odejść, przez co nawet jeśli mówią za dużo to zbytnio mnie to nie rusza) o tyle nie potrafię się dogadać z własną babcią.

Mieszkam jeszcze z rodzicami i babcia czasem przyjeżdża na 2 tygodnie. Chciałbym czasem z nią porozmawiać, ale to wygląda tak, że zaczynam temat po czym babcia w którymś momencie zaczyna mówić i już nie przestaje - dosłownie. Przykładowo idę zrobić sobie obiad, rzucam coś w stylu "Dobra pogoda dzisiaj" i babcia już nie przestaje mówić aż nie skończę jeść i po prostu nie wyjdę z kuchni. Kiedyś zrobiłem eksperyment i tylko siedziałem i coś jakiś czas przytakiwałem chcąc sprawdzić jak długo będzie mówić i po 15 minutach po prostu musiałem wyjść bo już byłem zmęczony.

Pojechałem z babcią kiedyś na mszę do Kościoła za miasto, godzina drogi. Mówiła non stop przez całą trasę, cały obiad po mszy i całą drogę powrotną, praktycznie bez mojego udziału, nawet gdy siedziałem na telefonie czy wyraźnie dałem do zrozumienia że mnie to męczy robiąc coś innego. Po 15 minutach jazdy już nie wiedziałem o czym mówi, kim jestem i jak się nazywam. Skacze z tematu na temat poruszając dosłownie wszystko o czym tylko można powiedzieć parę zdań.

Jedynym sposobem na przerwanie jej monologu jest przerwanie i samemu zaczęcie mówić. Ale nie zawsze mam ochotę na mówienie, chciałbym po prostu sobie usiąść (jak z kolegami) i pogadać luźno o czymś wtrącając coś co jakiś czas. Jak siedzę z kumplem na piwie (czy z większością ludzi jakich znam) to wygląda to tak, że ja powiem z 3 zdania, on coś wtrąci, chwila ciszy, ja coś powiem, później on i tak zlatuje. Jest ta różnica, że jak przestanę mówić to druga osoba nie zaleje mnie potokiem słów.

Czasem się wręcz zastanawiam jak to możliwe, żeby mówić bez przerwy przez 2 godziny, osobiście nie wiedziałbym co powiedzieć już po 10 minutach nawijania.

Nie wiem z czego to wynika. Może dlatego, że to inne pokolenie, może dlatego że jest kobietą a kobiety z natury mówią więcej, może dlatego że była nauczycielem całe życie i jest przyzwyczajona do wygłaszania wykładów. Może wszystko naraz.

Chciałbym mieć normalne relacje z babcią, bo w tej chwili to praktycznie jej unikam. A może zbyt bardzo mi na tym zależy. Osobiście wierzę, że jak się wyprowadzę (planuję za 3 miesiące) to będzie lepiej, bo wtedy będziemy mieć niezobowiązujący kontakt przez telefon czy jak wpadnę na kawę. Nie będzie sytuacji, gdzie muszę wysłuchiwać czyjegoś monologu jedząc obiad w swoim mieszkaniu.

Moje pytanie to jak się zachowywać gdy ktoś mówi do nas bez przerwy nawet gdy my nie okazujemy żadnego zainteresowania. Pracowałem kiedyś 1,5 miesiąca na budowie i miałem to samo z takim starszym panem, 80 lat. Nawijał 8h bez przerwy, nie tylko mnie to wkurzało.
Edytor zaawansowany
  • afq 16.07.19, 12:15
    hiddan106 napisał:


    > O ile rozmowy ze starszymi ludźmi na przystanku czy innych luźnych miejscach są
    > dla mnie często przyjemnością, bo oni mają duże doświadczenie i generalnie są
    > mądrymi ludźmi

    taaaak. gdzies tu juz kiedys wspominalem chyba o tym ze zdarzylo mi sie niedawno przegadac w pobliskim parku dobrą godzine z 90letnim staruszkiem. i bylo to całkiem interesujace. nie zauwazylem nawet jak czas zleciał

    > Mieszkam jeszcze z rodzicami i babcia czasem przyjeżdża na 2 tygodnie. Chciałby
    > m czasem z nią porozmawiać, ale to wygląda tak, że zaczynam temat po czym babci
    > a w którymś momencie zaczyna mówić i już nie przestaje - dosłownie.

    czasem ludzie chcą byc po prostu wysłuchani


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 16.07.19, 12:19
    afq napisał:

    > hiddan106 napisał:
    >
    >
    > > O ile rozmowy ze starszymi ludźmi na przystanku czy innych luźnych miejsc
    > ach są dla mnie często przyjemnością, bo oni mają duże doświadczenie i generaln
    > ie są mądrymi ludźmi
    >
    > taaaak. gdzies tu juz kiedys wspominalem chyba o tym ze zdarzylo mi sie niedawn
    > o przegadac w pobliskim parku dobrą godzine z 90letnim staruszkiem. i bylo to c
    > ałkiem interesujace. nie zauwazylem nawet jak czas zleciał
    >

    Wiesz, ze ja jakies 3 tygodnie temu mialam to samo. Byla ladna pogoda i przeszlam sie do centrum cos kupic. Siadlam pozniej na lawce zapalic papierosa i usiadla kolo mnie starsza pani, co poszla na zakupy z wnuczkiem. Wnuczek widzac, ze babcia ma towarzystwo powiedzial do tej kobiety, ze on jeszcze idzie dalej do centrum cos popatrzec. Przesiedzialam z ta pania ze trzy kwadranse i nie wiedzialam tak naprawde kiedy ten czas zlecial, bo tak sie dobrze rozmawialo.



  • afq 16.07.19, 12:22
    :-)

    ten "mój" staruszek to nawet wyznał w rozmowie, że w domu to on po prostu nie ma prawa głosu
    syn i synowa rządzą teraz

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 16.07.19, 12:26
    afq napisał:

    > :-)
    >
    > ten "mój" staruszek to nawet wyznał w rozmowie, że w domu to on po prostu nie m
    > a prawa głosu
    > syn i synowa rządzą teraz
    >

    Ja tez u tej pani zauwazylam, ze chciala zapalic papierosa, ale chyba bala sie, ze wnuczek za wczesnie wroci i zobaczy. Powiedziala, ze nie pali, ale jak ja wyciagalam papierosa dla siebie, to skierowala sie w moja strone, tak, jakby chciala dotrzymac towarzystwa. Chcialam poczestowac, ale odmowila:)
  • krytyk2 16.07.19, 12:23
    cięzki temat.Starsi ludzie staja się w wiekszości bardzo egocentryczni,często dochodzi do tego nadmierne zainteresowanie swoim zdrowiem,żeby nie powiedzieć- hipochondria.Częściowo można ją wytłumaczyć podeszłym wiekiem i lękiem przed śmiercią,ale nie dotyczy to wszystkich ludzi.Myśle ,ze mozliwe są tutaj dwie strategie postepowania:jedna to unikanie zbyt czestego kontaktu i ograniczenia go czasowe/obrona pasywna/,drugą określiłbym jako aktywną.Polegałaby na podjęciu sie roli moderatora rozmów,tzn unikaniu biernego wysłuchiwania tego co babcia ma do powiedzenia a skupieniu sie na zadawaniu pytań i naprowadzaniu na temat rozmowy w sytuacji ,kiedy babcia "rozwijałaby się" zbytnio w nieokreślonych kierunkach.Najlepiej jakbyś połaczył te dwie strategie w jeden model postepowania.Pozwoliłoby to zachować swoją równowage psychiczną ,poczucie godnosci osoby wolnej i zaoszczędziłoby ci dużo cennego czasu,który mógłbys spozytkowac na swoje zajęcia
  • afq 16.07.19, 12:40

    przypomniał mi sie taki "wykład" :-)



    to żart nt róznic miedzy mężczyznami a kobietami
    ale mam wrażenie że gdyby tak zastosować to do róznic między staruszkami a ich dziecmi wnukami... to chyba oddaje problem autora wątku :-)


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 16.07.19, 12:42
    dla mnie jest w tym więcej śmiechu z facetów.. lub z dzieci i wnuków :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 16.07.19, 12:46
    Wiesz Afq, czasem dziadkowie maja wiecej poczucia humoru, dystansu i tolerancji, niz rodzice.
  • afq 16.07.19, 12:47
    ada_ww napisał(a):

    > Wiesz Afq, czasem dziadkowie maja wiecej poczucia humoru, dystansu i tolerancji
    > , niz rodzice.

    to prawda


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 16.07.19, 12:49
    Ja wiem sama, jak sie zdarzylo, ze mnie ojciec zle i nieladnie potraktowal, to pozniej u dziadka mial przerabane.
  • ada_ww 16.07.19, 12:54
    Ale czasem takie dokuczanie wlasnemu dziecku jest takim wyrazem zazdrosci rodzica o to dziecko. Tu tez tak bylo, bo to ja dla dziadka zawsze bylam idealna, a nie ojciec.
  • mmkaa11 16.07.19, 13:14
    To moze byc masakra, gdy kobieta w ten sposob gada o bzdurach typu streszcza seriale, rodzinne historie,
    wrazenia ze swych procesow emocjonalnych :)

    Natomiast moze byc tez super tworcze, gdy kobieta w ten sposob laczy wiedze z roznych dziedzin, uzywajac przy tym uczuc i intuicji, by ta droga burzy mozgu znalezc rozwiazanie roznych kwestii, a przy tym gotuje spiewa tanczy i pierze ;)
  • ada_ww 16.07.19, 13:16
    mmkaa11 napisał(a):

    > To moze byc masakra, gdy kobieta w ten sposob gada o bzdurach typu streszcza se
    > riale, rodzinne historie,
    > wrazenia ze swych procesow emocjonalnych :)

    Sa tacy, ktorzy to lubia:)

    >
    > Natomiast moze byc tez super tworcze, gdy kobieta w ten sposob laczy wiedze z r
    > oznych dziedzin, uzywajac przy tym uczuc i intuicji, by ta droga burzy mozgu zn
    > alezc rozwiazanie roznych kwestii, a przy tym gotuje spiewa tanczy i pierze ;)

    :)
  • krytyk2 16.07.19, 14:50
    Babciu,a jak tam Twoje kolano,miałaś iść w piątek do lekarza?
    A tak.W piatek rano późno wstałam,bo miałem brzydkie sny-śnił mi sie dziadek,ale wiesz - taki jakis dziwny.Nic nie mówił ,nie patrzał na mnie tylko szedł do stodoły i tam -ja patrzę -stoi duza klatka z tygrysami i on otwiera drzwiczki tej klatki i wrzuca olbrzymie kawały mięsa. a z nich tak dużo krwi skapywało...I te tygrysy takie były pobudzone i chodzily wzduż krat i coraz bliżej dziadka.Więc ja wołam do niego -Stasiu chodź już do domu,zamknij te drzwiczki!I wtedy obudziłam się ,bo za oknem usłyszalam syganl karetki pogotowia.One tak często tu jeżdżą i strasznie hałasują ,bo dom mam przecież przy glownej ulicy.
    -Babciu,ale co z twoja nogą?
    No już ci mówię.No i jak wstałam, to poszłam do kuchni i zaczęłam robic sobie sniadanie.W czwartek kupiłam w Netto kawałek kaszanki ,bo mieli po 4,99,no i pomidory tez .lubie chodzic do Netto ,bo maja tam często promocje i można dostać cos taniej.Chociaz moja sąsiadka ,ta spod 5-tki,mówi ,ze w Netto juz nigdy więcej nic nie kupi,bo ta ruda na kasie raz ją oszukała i w ogóle nikt tam z obslugi dupy nie ruszy ,zeby pomóc człowiekowi.Ona chodzi na zakupy do Biedronki,tej wiesz na Poznanskiej,co tam niedaleko taki szewc ma swój warsztat.On sie nazywa.... ,cholera zapomniałam ,jak sie nazywa,ale dobrze naprawia buty.Jego ojciec te był stolarzem .Z jego synem chodziles do szkoły ,pamietasz?
    Itd itd.
    Ada, taką babcie mialem na mysli
  • ada_ww 16.07.19, 14:54
    Takie babcie tez istnieja Krytyku:)
  • krytyk2 16.07.19, 15:29
    czytam ze zrozumieniem :)
    i od razu o takim "dyskursie" sobie pomyślałem.
    Kolega hiddan nie przypadkiem postawił to jako trudny dla niego problem,stąd też moje radykalne rozwiazania/patrz- strategia pasywna/
  • hiddan106 16.07.19, 15:13
    Właśnie moja babcia zachowuje się w podobny sposób
  • krytyk2 16.07.19, 15:29
    tak myślałem
  • afq 16.07.19, 15:23
    ja tego typu rozmowę z babcią obsłużył bym tak:

    krytyk2 napisał:

    JA > Babciu,a jak tam Twoje kolano,miałaś iść w piątek do lekarza?

    BABICA > A tak.W piatek rano późno wstałam,bo miałem brzydkie sny-śnił mi sie dziadek,al
    > e wiesz - taki jakis dziwny.Nic nie mówił ,nie patrzał na mnie tylko szedł do s
    > todoły i tam -ja patrzę -stoi duza klatka z tygrysami i on otwiera drzwiczki te

    [TU JUZ JESTEM NIEOBECNY MYŚLAMI, MOGE W TYM CZASIE NAWET PRZEMYSLEĆ JAKIŚ DETAL W AKTUALNYM PROJEKCIE]

    BABCIA DALEJ > j klatki i wrzuca olbrzymie kawały mięsa. a z nich tak dużo krwi skapywało...I
    > te tygrysy takie były pobudzone i chodzily wzduż krat i coraz bliżej dziadka.Wi
    > ęc ja wołam do niego -Stasiu chodź już do domu,zamknij te drzwiczki!I wtedy obu

    [PRAWDOPODOBNIE TU JUŻ MYSLE O TELEFONIE DO URZĘDU BO TERMIN ZAŁATWIENIA SPRAWY URZĘDNIKOM POWOLI MIJA]

    I BABCIA DALEJ > dziłam się ,bo za oknem usłyszalam syganl karetki pogotowia.One tak często tu j
    > eżdżą i strasznie hałasują ,bo dom mam przecież przy glownej ulicy.

    JA- MOZLIWE ŻE BYM ZAPYTAŁ PONOWNIE > -Babciu,ale co z twoja nogą?

    BABCIA > No już ci mówię.No i jak wstałam, to poszłam do kuchni i zaczęłam robic sobie s
    > niadanie.W czwartek kupiłam w Netto kawałek kaszanki ,bo mieli po 4,99,no i pom

    [WRÓCIŁ BYM JUZ GŁOWĄ DO PRACY]

    BABCIA > idory tez .lubie chodzic do Netto ,bo maja tam często promocje i można dostać c
    > os taniej.Chociaz moja sąsiadka ,ta spod 5-tki,mówi ,ze w Netto juz nigdy więce
    > j nic nie kupi,bo ta ruda na kasie raz ją oszukała i w ogóle nikt tam z obslugi
    > dupy nie ruszy ,zeby pomóc człowiekowi.Ona chodzi na zakupy do Biedronki,tej w

    [BIEDRONKA-ZAKUPY-POMYSLAŁBYM ZE NP DAWNO NIE PIEKŁEM ROGALIKÓW PÓŁFRANCUSKICH.. KUPIE POTRZEBNE RZECZY, W BIEDRONCE MASŁO TANIO WYCHODZI A DO TEGO CIASTA TROCHE MASŁA POTRZEBA ]

    BABCIA > iesz na Poznanskiej,co tam niedaleko taki szewc ma swój warsztat.On sie nazywa.
    > ... ,cholera zapomniałam ,jak sie nazywa,ale dobrze naprawia buty.Jego ojciec t
    > e był stolarzem .Z jego synem chodziles do szkoły ,pamietasz?

    TU BYM SIE ODEZWAŁ - nie nie za bardzo go pamietam

    > Itd itd.

    no dokładnie.. itd itd :-)





    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • krytyk2 16.07.19, 15:33
    no widzisz,więc uważasz ,ze taka "rozmowa" nie byłaby dla ciebie całkiem straconym czasem ;)
    .Ale ocena zmienia sie wraz z intensyfikacja bodźca-za 10 tym razem mogłbyś czasem nie wytrzymac i zareagować całkiem obcesowo.
  • hiddan106 16.07.19, 15:46
    Dokładnie, za n-tym razem to już działa na nerwy. Tym bardziej, że nawet jak błądzę gdzieś myślami, to co jakiś czas babcia wtrąca "Łukasz, słuchasz mnie?"
  • afq 16.07.19, 15:51
    hiddan106 napisał:

    > Dokładnie, za n-tym razem to już działa na nerwy. Tym bardziej, że nawet jak bł
    > ądzę gdzieś myślami, to co jakiś czas babcia wtrąca "Łukasz, słuchasz mnie?"

    a bo widzisz...
    trzeba opanowac bardzo prosty trik..
    wystarczy co jakiś czas wtrącać "mhmm".. ewentualnie "no tak"
    cała sztuka polega tylko na tym żeby to nie odciagało cię od twoim własnych aktualnych myśli
    tak wiesz... dwuwątkowo trzeba zafunkcjonować :-)


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 16.07.19, 15:48
    krytyk2 napisał:

    > no widzisz,więc uważasz ,ze taka "rozmowa" nie byłaby dla ciebie całkiem straco
    > nym czasem ;)
    > .Ale ocena zmienia sie wraz z intensyfikacja bodźca-za 10 tym razem mogłbyś cza
    > sem nie wytrzymac i zareagować całkiem obcesowo.


    akurat w moim przypadku jest tak ze mam dużą wprawę
    moja mama w ten sposób prowadzi "rozmowy"
    zapytasz jak sie czuje co u niej
    i masz cała litanię o wszystkim co sie dzieje u niej u ojca, w ogrodzie, w karmniku w ogrodzie, u sąsiadów, w gminie a nawet co w tv było i kto wygrał wimbledon tez



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • krytyk2 16.07.19, 15:54
    no tak,jest to kwestia indywidualnej odporności i doświadczeń
  • afq 16.07.19, 15:59
    krytyk2 napisał:

    > no tak,jest to kwestia indywidualnej odporności i doświadczeń

    nieco wkurzające to tylko czasem było
    kiedy to ja coś chciałem powiedzieć, a zwyczajnie nie było na to miejsca

    poza tym.. rzeczywiście chyba kwestia wprawy
    choć od jakiegoś czasu nie ma okazji żebym to trenował


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • hiddan106 16.07.19, 14:00
    Zauważyłem, że babcia sama nie rozpoczyna monologu jeśli ja nie zacznę rozmowy. Jeśli ona zaczyna i widzi, że ja nie odpowiadam to nie kontynuuje. Może wyjściem z sytuacji byłoby ograniczenie rozpoczynania dyskusji (nawet prostym "Ładna pogoda").

    A podejście aktywne to też w sumie dobry pomysł - mógłbym je zastosować w sytuacjach kiedy w każdej chwili mogę zakończyć rozmowę (np. ubieram się i idę do auta - wtedy tak naprawdę mogę rozmawiać zarówno długo jak i krotko [bo też zrozumiałe że nie będę stać cały czas w progu]).

    Bo rozpoczynanie rozmowy w sytuacji, kiedy muszę w danym miejscu przebywać określony czas (np. jazda autem czy zjedzenie obiadu) to teraz wydaje mi się trochę ryzykownym podejściem i myślę, że z tego powinienem zrezygnować.
  • mmkaa11 16.07.19, 13:10
    Zakwalifikowalabym to jako narcystyczna potrzebe skupienia na sobie uwagi i zawlaszczenia przestrzeni drugiej osoby.
    Dla mnie jest to toksyczne. Unikam.
  • nnn.1 16.07.19, 13:44
    Takie zachowanie wynika z osobowości, a nie z wieku. Znałam starsze osoby, które w niewielu słowach, potrafiły zawrzeć to, co chciały przekazać. Jednocześnie jednak ogromnie przyjemnie prowadziło się z nimi długie rozmowy na różne tematy.
  • herakles-one 16.07.19, 16:40
    Hiddan 106
    Weź pod uwagę, że starsi ludzie często już nie mają przyjaciół, bo ci opuścili już ten padół i oni muszą tylko czekać na swoją kolej.
    Młodsi są zajęci pracą, albo sobą i swoim towarzystwem.
    Tak więc, czują się samotni i mają potrzebę wygadania się jakby na zapas.
    Takie samotne oczekiwanie na śmierć musi być bardzo przygnębiające i może dlatego chcą by ich ktoś słuchał, zagadują swoje emocje.
    Kiedyś gdy byłem w Szwecji, tam się dowiedziałem, że szwedzka poczta płaci specjalny dodatek listonoszom, aby pogadali z takimi samotnymi ludźmi, do których doręczają pocztę. Dotyczy to zwłaszcza tych listonoszy, którzy obsługują rejony północne, słabo zaludnione, gdzie odległości uniemożliwiają bezpośredni kontakt między ludźmi. Starsi ludzie potrzebują by ich ktoś wysłuchał. Gdy babcia nadmiernie się rozkręca możesz sterować rozmową tak jak Ci radzi Krytyk.
  • opium777 16.07.19, 18:50
    Demencja lub Alzheimer w połączeniu z narcyzem to dopiero mieszanka wybuchowa

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka