19.07.19, 14:04
Sorry, ze nie w temacie forum, ale jestem ciekawa, czy macie lub mieliscie psa? A może jakies korzysci psycnologiczne? :) I co z dosc uciazliwym obowiazkiem spacerow? Ogólnie czy polecacie czy nie?


--
inspiracjemoje.blogspot.com/
inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
Edytor zaawansowany
  • afq 19.07.19, 15:28
    pierwszego psa ktory zamieszkal w naszym domu zorganizowałem bedąc w przedszkolu :-)
    i właściwie poza krótki okresami w moim zyciu zawsze jakis zwierzak jest okok mnie
    czasem były to koty
    teraz tez mamy psa, którego uratowalismy przed schroniskiem
    trudny przypadek, ewidentnie był bity
    poniewaz pracuje w domu wiec właściwie sp[ędzam z nim baaardzo duzo czasu
    i bardzo duzo chcąc nie chcąc obserwuje
    mam wrazenie ze jego zachowanie wręcz zmienia się wraz ze zmianami we mnie
    bo juz od dawna byl z nami i wciaz miał swoje jazdy
    ale kiedy we mnie nastapił duzy przełom w trakcie terapii.. to i w nim cos sie zmienilo
    więc właściwie powiedziałbym ze odbija sie w nim i jego reakcjach mój stan

    co do spacerów.. ja akurat zawsze lubiłem nature i ruch
    więc spacery są jak najbardziej dla mnie
    i chyba dla każdego zwyczajnie dobre

    dla mnie też akurat spacery z psem były dobre podwójnie bo zmuszały do regularności
    w zasadzie stanowiły ramy dnia których potrzebowałem ogarniając siebie, a które mi sie wcześniej rozmyły

    no i dalej takimi ramami są, choc juz nie mają takiego terapeutycznego znaczenia :-)

    czyli... same plusy jak dla mnie :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • mona.blue 19.07.19, 15:40
    Dziękuję :)

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 19.07.19, 15:45
    A ile razy dziennie trzeba z nim wychodzic na spacer? I w jakich godzinach? Szczegolnie rano?

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • afq 19.07.19, 16:08
    w gruncie rzeczy zalezy jak sie piesek nauczy
    minimum 2 razy dziennie, wiadomo, rano i wieczorem
    ja z naszym wychodze bywa ze i 3 i 4 razy ale to po prostu dlatego ze mam ta mozliwosc
    najwazniejsze zeby to byly w miare stale pory, zwłaszcza rano

    pies sie po prostu uczy kiedy jest ten czas i przyzwyczaja

    troche inaczej moze byc jesli to szczeniak, no bo tu to w ogole etap nauczenia pieska ze sie zalatwiamy na spacerze to troche inna bajka

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 19.07.19, 16:52
    Psu nerki pracują w ruchu, jak się budzi wcześniej od domowników i szwenda po domu, to budzi na wyprowadzanie.
  • afq 19.07.19, 16:55
    mój śpi jak suseł dopóki kawy nie wypije :-)
    taka sytuacja :-D ludzki pies

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 19.07.19, 17:08
    Zdecydowanie z wyczuciem.
  • meela 20.07.19, 09:56
    Mona myślę, że pies to super pomysł. Widzę, ile radości daje pies ludziom samotnym, jak nadaje im sens istnienia.
    Miałam psa jako dziecko. Był moim wiernym przyjacielem i dawał mi poczucie bezpieczeństwa.
    Pewnego dnia zginął. Bardzo to odchorowałam.
    Gdy pojawił się kryzys w moim małżeństwie i zachwiało się moje poczucie bezpieczeństwa, to od razu pomyślałam o psie. Tak, jakby miał mnie uratować;))
    Pojawiło się "ale". Tak na codzień, gdy nie ma wakacji, wstaję o godz. 5.40 żeby ogarnąć siebie i dzieciaki. Gdy pomyślałam o tym, że będę musiała wstać wcześniej, to się nie zdecydowałam. Ale jest we mnie cały czas tęsknota za psem.
  • mona.blue 20.07.19, 12:37
    Meela, dziękuję. Też mi się wydaje, że pies dałby nam dużo radości, wyciągnąłby też moją córkę z domu. Ona tak bardzo chcę mieć psa, znalazłyby też na stronie schroniska pewnego słodziaka :)

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kalllka 20.07.19, 13:42
    Bo pies to takie.. p.s. I love you.
  • katinka6 20.07.19, 12:20
    O swoim psie mówiłam kumpel. Rozumieliśmy się świetnie. Może dlatego, że nigdy go nie wychowywałam, ale w jakiś taki naturalny sposób zgraliśmy się. Ja umiałąm "czytać" jego, a on mnie, dzięki czemu to wzajemne dostosowywanie się w sytuacjach codziennych przebiegało bardzo naturalne. Naprawdę odpoczywałam, spędzając z nim czas. Może dlatego, że miał do mnie zaufanie i wiedział, że nie zrobię mu krzywdy, miał w sobie jakiś taki spokój w kontaktach ze mną czy z innymi ludźmi. Obydwoje uwielbialiśmy podróżować. Był ciekawy świata, więc w nowych miejscach wszystko poznawał bardzo uważnie, choć ostrożnie - był typem obserwatora. Nie było w nim lęku, więc był przyjaźnie nastawiony do ludzi i innych zwierząt, choć nigdy do nich nie lgnął. Jeżeli zaczepiał, to ostrożnie. Spędzaliśmy razem mnóstwo czasu, bo zabierałam go z sobą wszędzie, gdzie tylko psy były akceptowane. Uwielbialiśmy spacery. Opiekowanie się nim na pewno było absorbujące, bo chorował, ale przebywanie z nim wynagradzało wszystko. Bardzo mi go brakuje. Tego konkretnego mojego psa.

    O wszystkim w życiu, co trzeba regularnie powtarzać, można byłoby powiedzieć, że jest uciążliwe. Jedzenie też :) A jednak dla wielu jest przyjemnością. Co więcej, jest kultura jedzenia, wydaje się książki o jedzeniu, robi programy w tv - generalnie poświęca mu się sporo uwagi. Mozna byłoby podac więcej przykładów tych "uciążliwości". Jeżeli pies jest ważny, to spacery nie są uciążliwością. Czy opieka nad nim. On jest po prostu "wpisany" w nasze życie. I już:)

    Obcowanie z każdym zwierzęciem jest czymś w rodzaju terapii. Bo daje i uczy bardzo dużo.
  • liiona2 23.07.19, 19:57
    Mój pies a właściwie to moje psy , był Lindon Dzonson mały kundelek który uwielbiał podróże po mieście jeszcze wtedy nie było internetu więc nikt nie zgłaszał że pies się szwenda, a on lubił chodzić własnymi ścieżkami taki po trochu kot. Dożył u nas 14 lat, kupiłam Lindonka za parę groszy na rynku jak jeszcze był szczeniakiem na sznurku trzymał go człowiek spragniony. Ma swój grobek są zdjęcia i serdecznie go wspominamy taki indywidualista wśród psów. Była Sonia duża suczka pisać się nie da na samo wspomnienie była 13 lat u nas. Odeszła tragedia w sumie nie wiem ile miała lat bo też znajda.Teraz jest Sari piszą w jej książeczce zdrowia że ma dwa lata u nas jest od pół roku i jest i jest i jestem zakochana bo.... to przez te oczy niebieskie i dalej tekst jak u Martyniuka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka