Dodaj do ulubionych

Rozmawianie z ludźmi

01.08.19, 11:20
Czy umiecie rozmawiać swobodnie z każdym? Tak mnie natchnęło wczorajsze spotkanie w gronie kilku osób że wspólnoty. Była taka koleżanka, która wydaje się, że potrafi dogadać się ze wszystkimi, w tym sensie, że prowadzić swobodna i ciekawą rozmowę. Ja tak nie mam, muszę kogoś lepiej znać, żeby swobodnie z nim rozmawiać. Wobec mało znanych czy nowo poznanych osób mam tremę, boje się ujawniać, kim naprawdę jestem.


--
inspiracjemoje.blogspot.com/
inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
Edytor zaawansowany
  • afq 01.08.19, 11:34
    mysle ze potrafie z kazdym i w kazdej sytuacji porozmawiac swobodnie
    ale w granicach, bo nie zawsze i z kazdym o wszystkim

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • mona.blue 01.08.19, 11:53
    afq napisał:

    > mysle ze potrafie z kazdym i w kazdej sytuacji porozmawiac swobodnie
    > ale w granicach, bo nie zawsze i z kazdym o wszystkim
    >

    To pozazdrościć. A nie masz obawy, jakmcie druga osoba oceni czy osądzi?


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • afq 01.08.19, 12:00
    mona.blue napisała:

    > afq napisał:
    >
    > > mysle ze potrafie z kazdym i w kazdej sytuacji porozmawiac swobodnie
    > > ale w granicach, bo nie zawsze i z kazdym o wszystkim
    > >
    >
    > To pozazdrościć. A nie masz obawy, jakmcie druga osoba oceni czy osądzi?

    nie zawsze tak miałem, miałem kiedyś takie obawy, że coś powiem i wyjdzie, że palnąłem jakąś głupotę, ktoś mnie wyśmieje, skrytykuje itd

    to dziś tak nie mam, bo rzeczywiście tak nie mam
    jeśli ktoś się ze mną w czymś nie zgodzi, to co? nic
    jeśli ktoś mnie obśmieje, albo obrzuci epitetami, nazwie osłem, tzn że osłem jestem? nie, zupełnie nie :-)
    czymś takim ktoś sobie wystawia "laurkę" nie mi

    mówiąc wprost, jeśli idiota nazwie mnie osłem, to mam się tym przejąć?
    a kim jest dla mnie idiota :-) dlaczego ma być dla mnie autorytetem w kwestiach mojej własnej oceny siebie samego? :-)

    dziś nic mi to nie robi, nie mam takich obaw, więc i spokojnie mogę się wypowiadać


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 01.08.19, 12:03
    dla jasności
    nie jest dla mnie idiotą ktoś, kto się ze mną w czymś nie zgadza


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 01.08.19, 12:03
    afq napisał:


    > mówiąc wprost, jeśli idiota nazwie mnie osłem, to mam się tym przejąć?
    > a kim jest dla mnie idiota :-) dlaczego ma być dla mnie autorytetem w kwestiach
    > mojej własnej oceny siebie samego? :-)
    >
    I tak wlasnie do tego nalezy podchodzic, bo idiota jest idiota i nic tego nie zmieni. To jest zdrowsze, bo nerwy czlowiekowi szkodza.


    > dziś nic mi to nie robi, nie mam takich obaw, więc i spokojnie mogę się wypowiadać

    Mnie sie wydaje, ze generalnie z wiekiem czlowiek zmienia sie, nabiera odpornosci i to, czym kiedys sie przejmowal, w pozniejszym wieku zaczyna splywac jak woda po kaczce.
  • afq 01.08.19, 12:07
    nie wiem Ada czy to kwestia wieku
    przynajmniej u mnie

    choć niewątpliwie z wiekiem widzenie wielu spraw się zmienia

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 01.08.19, 12:07
    i to bez względu na to jaki to wiek :-)

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 01.08.19, 12:08
    U kazdego jest inaczej, po sobie jednak wiem, ze 20 lat temu slowa kogos, kogo uwazam za idiote bardziej wplynelyby na moj humor, niz dzis.
  • afq 01.08.19, 12:12
    nasuwami mi sie pytanie, co takiego z biegiem czasu w nas sie zmienia

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 01.08.19, 12:16
    afq napisał:

    > nasuwami mi sie pytanie, co takiego z biegiem czasu w nas sie zmienia
    >

    Moze zmienia sie poziom wrazliwosci, zwieksza sie odpornosc, mozliwosci racjonalizacji tego, czym nalezy przejmowac sie, a czym nie. Ja wiem tez, ze jak np. idiota probuje mi psychicznie dokopac, to ja mu w odwecie dokopie trzy razy badziej, bo tez np. blisko 20-letnie doswiadczenie na forum tez mi w tym pomoglo.
  • afq 01.08.19, 12:28
    ada_ww napisał(a):

    > Moze zmienia sie poziom wrazliwosci, zwieksza sie odpornosc, mozliwosci racjona
    > lizacji tego, czym nalezy przejmowac sie, a czym nie. Ja wiem tez, ze jak np. i
    > diota probuje mi psychicznie dokopac, to ja mu w odwecie dokopie trzy razy badz
    > iej, bo tez np. blisko 20-letnie doswiadczenie na forum tez mi w tym pomoglo.

    w sensie ze wrażliwość spada?
    odporność rośnie?
    racjonalizacja?

    nie lepiej żeby świadomość rosła? świadomość siebie

    mi z wiekiem przechodzi potrzeba dokopania komuś jeszcze bardziej niż ktoś próbował dokopać mi
    tak robiłem, ale do niczego dobrego mnie to nie wiodło
    w ogóle doszedłem do wniosku że kopanie się z kimkolwiek jest głupie
    owszem, obronić się mogę jeśli zajdzie jakaś konieczność
    jeśli na prawdę zajdzie,
    bo oprócz stanu powiedzmy wyższej konieczności, moment w którym rozdajesz kopy, niczym dobrym nie jest

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 01.08.19, 12:34

    > w sensie ze wrażliwość spada?
    > odporność rośnie?
    > racjonalizacja?
    >
    > nie lepiej żeby świadomość rosła? świadomość siebie
    >

    Afq, kazdy czlowiek jest inny, na skutek nieprzyjemnych okolicznosci u jednego wzrosnie samoswiadomosc, u kogos innego spadnie wrazliwosc i wzrosnie odpornosc. Ty miales akurat szczescie, ze wzrosla Ci samoswiadomosc.

    > mi z wiekiem przechodzi potrzeba dokopania komuś jeszcze bardziej niż ktoś prób
    > ował dokopać mi
    > tak robiłem, ale do niczego dobrego mnie to nie wiodło

    Mnie tez, i dlatego wlasnie wole, zeby dokopal takiemu jupowi syn mojego eks z pierwszego malzenstwa, bo jest mlodszy i zalatwi to lepiej ode mnie.

    > w ogóle doszedłem do wniosku że kopanie się z kimkolwiek jest głupie
    > owszem, obronić się mogę jeśli zajdzie jakaś konieczność
    > jeśli na prawdę zajdzie,
    > bo oprócz stanu powiedzmy wyższej konieczności, moment w którym rozdajesz kopy,
    > niczym dobrym nie jest

    A no nie jest, jednak ja jestem daleka od ideologii nadstawiania drugiego policka i czestowania chlebem kogos, kto rzucil we mnie kamieniem.
  • mona.blue 01.08.19, 12:41
    A ja chyba mam skłonność do nadstawiania drugiego policzka, ale to nie wynika u mnie z Ewangelii, tylko z tego, że niemniej się bronić. Zresztą mam dysonans poznawczy, na ile powinnam nadstawiać ten drugim policzek, a na ile się bronić.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 01.08.19, 12:45
    mona.blue napisała:

    > A ja chyba mam skłonność do nadstawiania drugiego policzka, ale to nie wynika u
    > mnie z Ewangelii, tylko z tego, że niemniej się bronić. Zresztą mam dysonans p
    > oznawczy, na ile powinnam nadstawiać ten drugim policzek, a na ile się bronić.
    >

    To przejdz sie Mona na trening asertywnosci, ale taki profesjonalny. Jak masz dobrego, zaufanego psychiatre, to napewno orientuje sie gdzie warto sie przejsc i wyciagnac z tego korzysci zamiast placic za cos, co i tak nie pomoze.
  • mona.blue 01.08.19, 12:54
    ada_ww napisał(a):

    > mona.blue napisała:
    >
    >
    > To przejdz sie Mona na trening asertywnosci, ale taki profesjonalny. Jak masz d
    > obrego, zaufanego psychiatre, to napewno orientuje sie gdzie warto sie przejsc
    > i wyciagnac z tego korzysci zamiast placic za cos, co i tak nie pomoze.

    Byłam w młodości na takim profesjonalnym treningu, u bardzo dobrej specjalistki w tej dziedzinie. Potem nawet jeszcze na dwóch warsztatach asertywności i zajął zasady, ale tu chyba chodzi o to, że ja nie daje sobie prawa do obrony. Przydałby się jakiś mądry chrześcijanin, który by mi wytłumaczył, o co chodzi z tym nastawianiem drugiego policzka imjak to się ma do obrony moich praw.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 01.08.19, 13:01
    Mnie to jest trudno zrozumiec, aby byc dobrym po chrzescijansku dla tych, ktorzy krzywdza, moze jakis madry duchowny umialby to wyjasnic.
  • mona.blue 01.08.19, 13:23
    Co do tej asertywności to ja chyba mam za słaba świadomość swoich granic, często nie widzę, jak ktoś je przekracza, a może jestem zbyt tolerancyjna. Ale i tak już jest lepiej, z ex to było beznadziejnie, dawałam sobie wchodzić na głowę, ale potem była ostra walka, ale dopiero po latach.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 01.08.19, 13:28
    Tez jest taka prawda, ze dobrze sie radzi rozmowcy asertywnosc, a jak sie stanie samemu w sytuacji wymagajacej asertywnosci, to bywa ciezko:)
  • mona.blue 01.08.19, 13:33
    Ja tak miałam w sytuacji przemocy ze strony ex, strasznie trudno było z tam asertywnościa, dopiero terapia dlamofiar przemocy pomogła. Ale on jest tak pozbawiony empatii i egoistyczny, że w różnych sprawach dotyczących córek i tak zawsze przegrywam, nawet alimentów nie płaci.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 01.08.19, 13:45
    mona.blue napisała:

    > Ja tak miałam w sytuacji przemocy ze strony ex, strasznie trudno było z tam ase
    > rtywnościa, dopiero terapia dlamofiar przemocy pomogła. Ale on jest tak pozbawi
    > ony empatii i egoistyczny, że w różnych sprawach dotyczących córek i tak zawsze
    > przegrywam, nawet alimentów nie płaci.
    >

    Mnie to jest ciezko w ogole w takich sprawach sie wypowiadac, moj pierwszy eks mnie zdradzal, tak samo jak i zdradzal swoja pierwsza zone. A moj drugi zwiazek to bylo wejscie z deszczu pod rynne, wykanczal mnie psychicznie i tez zdradzal. Nie chce juz nikogo, samej jest mi dobrze.
  • mona.blue 01.08.19, 13:52
    ada_ww napisał(a):
    > >
    >
    > Mnie to jest ciezko w ogole w takich sprawach sie wypowiadac, moj pierwszy eks
    > mnie zdradzal, tak samo jak i zdradzal swoja pierwsza zone. A moj drugi zwiazek
    > to bylo wejscie z deszczu pod rynne, wykanczal mnie psychicznie i tez zdradzal
    > . Nie chce juz nikogo, samej jest mi dobrze.

    Współczuję, wiem co to znaczy, mnie eks też zdradzał.



    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 01.08.19, 13:54
    I związku z tą przemocą i zdradami to chyba już nie umiałabym zaufać mężczyźnie, no chyba że okazałby się totalnie w porządku.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 01.08.19, 14:04
    mona.blue napisała:

    > I związku z tą przemocą i zdradami to chyba już nie umiałabym zaufać mężczyźnie
    > , no chyba że okazałby się totalnie w porządku.
    >

    Z wlasnego doswiadczenia Mona powiem Ci, ze sama zdrada to jest nic w porownaniu z takim swiadomym wykanczaniem kogos psychicznie w taki sposob, jakby mial na celu czyjes samobojstwo. Jak dyma kotke i gnoi psychicznie, jeszcze jak ma do tego stanowisko, ktore mu na to pozwala, to jest cos takiego bardzo ciezko przetrwac. Chcialabym tylko pozbyc sie do konca towarzyszacych temu dawnemu czasowi uczuc i emocji, ktore mnie do dzis nachodza, chociaz tego bardzo nie chce. Chcialabym, zeby te negatywne uczucia zamienily sie w obojetnosc i mam nadzieje, ze to kiedys nastapi, bo przeszkadza mi to. Pierwszy esk mnie tylko zdradzal, moj drugi wybor byl o wiele gorszy.
  • ada_ww 01.08.19, 14:25
    I tak pewnie do dzis dzieli z jupem jedna kotke i tak im dopomoz Bog. Ja tylko chcialabym, zeby moja niechcec zamienila sie w obojetnosc, ale moze jak przestane myslec o tym, ze chcialabym tej obojetnosci, to ona sama przyjdzie.
  • mona.blue 01.08.19, 14:30
    A dużo czasu minęło od rozstania? Bo u mnie po 10 latach i może dzięki terapii to tylko obojętność została, czego tobie też życzę. Czasem tylko, ale już na szczęście rzadko mam dręczący sen z ex, ostatni to był niezły horror.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 01.08.19, 14:33
    mona.blue napisała:

    > A dużo czasu minęło od rozstania? Bo u mnie po 10 latach i może dzięki terapii
    > to tylko obojętność została, czego tobie też życzę. Czasem tylko, ale już na sz
    > częście rzadko mam dręczący sen z ex, ostatni to był niezły horror.
    >

    Mona, u mnie terapia niczego nie zmieni, bo ja jestem swiadoma moich uczyc, emocji i tego, co jest ich przyczyna. Na terapii bedzie mowa o tym, w jaki sposob radzic sobie z emocjami, o rodzajach sposobow, ale ja to wszystko wiem. Musi nadejsc moment, kiedy ta obojetnosc przyjdzie, nie skupiac sie na tym i nie czekac na nia.
  • mona.blue 01.08.19, 14:43
    ada_ww napisała
    > >
    >
    > Mona, u mnie terapia niczego nie zmieni, bo ja jestem swiadoma moich uczyc, emo
    > cji i tego, co jest ich przyczyna. Na terapii bedzie mowa o tym, w jaki sposob
    > radzic sobie z emocjami, o rodzajach sposobow, ale ja to wszystko wiem. Musi na
    > dejsc moment, kiedy ta obojetnosc przyjdzie, nie skupiac sie na tym i nie czeka
    > c na nia.

    To pozostaje prosić Boga o te obojętność.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 01.08.19, 14:46
    mona.blue napisała:

    >
    > To pozostaje prosić Boga o te obojętność.
    >

    I o cierpliwosc, zeby nie denerwowac sie, ze ta obojentosc nie przychodzi w czasie, gdy tego oczekuje.
  • mona.blue 01.08.19, 14:28
    Mnie też ex wykańczał psychicznie, praktycznie zamknął mnie w domu wbijając w poczucie winy, że zaniedbuje dzieci, jeżeli chciałam gdzieś wyjść. Nie mówiąc o tym, jak mnie w sumie mogę powiedzieć okradał, a nie chciał inwestować w dom, nie chciał opłacać wyjazdów, rozrywek. Jedyna jego rozrywka były gry komputerowe i filmy pełne przemocy.
    Tak mi szkoda, wokół mnie jest sporo udanych małżeństw, że też ja musiałam trafić tak pechowo.
    A potem jedyny mężczyzn a, który mi się podobał i której mogłabym chyba zaufać nie chciał mnie.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 01.08.19, 14:30
    A moze Ty tylko myslisz, ze sa udane, bo patrzysz na tych ludzi z boku.
  • mona.blue 01.08.19, 14:39
    ada_ww napisał(a):

    > A moze Ty tylko myslisz, ze sa udane, bo patrzysz na tych ludzi z boku.

    Nie sa sielankowe, ale znam dobrze tych ludzi, są że wspólnoty, ich małżeństwa też przechodziły różne perypetie, ale tyle lat się znamy i rozmawiamy szczerze, to są dość głębokie relacje, że wiedziałabym. Fakt, że niektóre są mniej udane, takie w jakich nie chciałabym chyba być, chociaż nie wiem do końca, bo jednak mają w sobie oparcie, nie są samotni.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 01.08.19, 14:42
    Ja juz przestalam zwracac w ogole uwage na jakiekolwiek zwiazki innych ludzi. Mnie juz zaden zwiazek nie interesuje i tez nie zastanawiam sie nad tym i nie zasmiecam sobie glowy w jaki sposob stworzyc udany zwiazek.
  • mona.blue 01.08.19, 14:47
    ada_ww napisał(a):

    > Ja juz przestalam zwracac w ogole uwage na jakiekolwiek zwiazki innych ludzi. M
    > nie juz zaden zwiazek nie interesuje i tez nie zastanawiam sie nad tym i nie za
    > smiecam sobie glowy w jaki sposob stworzyc udany zwiazek.

    Nie szkoda czasem wspólnych wyjazdów, wyjść, tego że można się dzielić sobą z drugą osobą?
    Nie brakuje ci oparcia, pomocy, zrozumienia?


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 01.08.19, 14:56
    mona.blue napisała:


    > Nie szkoda czasem wspólnych wyjazdów, wyjść, tego że można się dzielić sobą z d
    > rugą osobą?
    > Nie brakuje ci oparcia, pomocy, zrozumienia?

    Nie, nie brakuje mi, bo bedac w zwiazku tez tego nie mialam, a okazywanie zrozumienia bylo podszyte falszemi i fikcja po to, zeby moje uczucia wysmiac razem z kotka imi. Tak czy inaczej nie wiem, czy on pozniej tez nie stal na wycieraczce u cioci Ruli razem z jupem, bo ktos tez mu mowil, ze bedzie wskakiwal w krotkie spodenki. Mozliwe, ze Rula ich zrownala, ale tego nie wiem na pewno, bo kopiacego wycieraczke widzialam tylko jupa.
  • ada_ww 01.08.19, 15:26
    I tez mi sie wydaje, ze w nim taka psychopatia rosla tez z zazdrosci, on chcial miec swoje dzieci. Byl zonaty raz z rozwodka z 2 dzieci, ktora z nim dzieci miec nie chciala, bo mowila, ze to psychopata i ryzykowac nie bedzie. Rozwiedli sie pozniej i jakos zadna go nie chciala, bo ktos taki jest nie do zycia. Pozniej zwiazal sie ze mna, ja tez mialam dwoje dzieci, o ktore by zazdrosny. Tez odmienne priorytety, mnie nie odpowiada ani wiocha,ani sposob zycia jego przyjaciela jupa, ktoremu dymal zone kotke imi, generalnie takie towarzystwo mi nie odpowiada, a intelektualnie tez pozostawial wiele do zyczenia. Byc moze tez sie nawet razem z nimi klul, tego jednak powiedziec nie moge i nie interesuje mnie to juz od dawna w ogole.
  • ada_ww 01.08.19, 16:07
    I tak sobie mysle, czemu ten kocur jup mnie tak w tamym czasie nachodzil. A moze jup glupi wcale nie byl i wiedzial doskonale, ze (...) dyma mu kotke i szukal bratniej duszy, ktora czula to samo, co on. Ale Mona, jak bede to wywlekac, to ta moja obojetnosc, o ktora sie modle i cierpliwosc nie nadejdzie nigdy.
  • mona.blue 01.08.19, 16:21
    To dlaczego się z nim związane, jak nie odpowiadały ci jego priorytety?

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 01.08.19, 16:30
    mona.blue napisała:

    > To dlaczego się z nim związane, jak nie odpowiadały ci jego priorytety?
    >
    Nie wiem czemu i nie ma to na dzis zadnego znaczenia.
  • ada_ww 01.08.19, 17:13
    I jeszcze zanim ten temat definitywnie zakoncze, zeby nie myslec o tym nigdy wiecej powiem Ci, ze nie da sie byc z kims, komu nigdy i nigdzie nie mozesz zaufac, kto bedzie mowil do Ciebie tylko po to, zeby ranic Cie kazdym slowem, bedzie patrzec na Ciebie tylko po to, zeby doszukiwac sie w Tobie niedoskonalosci, kto bedzie swoim zachowaniem powodowal tylko to, zebys myslala o swoich niedoskonalosciach, przy kim z kazdym dniem czujesz sie coraz bardziej niepewnie i przy kim odczuwasz coraz wiekszy strach. Ktos taki nie bedzie Cie bil, ale bedzie cie codziennie zabijal powoli, psychicznie i z satysfakcja patrzyl, jak sie meczysz.
  • ada_ww 01.08.19, 18:42
    Jeszcze mozna siebie z kazdych swinstw zwalajac na kotke, ze namawiala wiedzac, ze in jest kotka umyslowo uposledzons, uzalezniona od heroiny i byla porno prostytutka
  • mona.blue 01.08.19, 18:56
    Ja też tak miałam z ex, był bardzo krytyczny i wpędzał mnie w poczucie winy, tak że moje poczucie własnej wartości bardzo spadło. I to tak perfidnie wbijał w to poczucie winy, że trudno było się przed tym bronić.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • ada_ww 01.08.19, 19:11
    mona.blue napisała:

    > Ja też tak miałam z ex, był bardzo krytyczny i wpędzał mnie w poczucie winy, ta
    > k że moje poczucie własnej wartości bardzo spadło. I to tak perfidnie wbijał w
    > to poczucie winy, że trudno było się przed tym bronić.
    >
    Jeszcze takie prymitywne formy dokuczania na poziomie typu kot albo niczym z przedszkola. Ale tak to jest jak dla paru marnych groszy idzie sie siedziec w gownie jupskim w jupiszowie tot die tym gownem przesiaka. Naast jak die z niego wyjdzie tot i tak smierdzi
  • meela 01.08.19, 23:38
    Mona z nastawieniem drugiego policzka w filozofii buddyjskiej jest tak:
    Zło bierze się ze strachu, cierpienia lub ignorancji. Dlatego walka tylko wzmacnia problem. Nienawiść można pokonać tylko miłością, a na wroga należy spojrzeć z akceptacją.
    Nie chodzi o to, żeby dać się bić, ale żeby nie działać impulsywnie (dać sobie czas na uspokojenie swoich emocji). W buddyzmie chodzi o to, żeby pokonać swoje słabości, a nie wroga.

  • ada_ww 01.08.19, 23:46
    meela napisała:

    > Mona z nastawieniem drugiego policzka w filozofii buddyjskiej jest tak:
    > Zło bierze się ze strachu, cierpienia lub ignorancji. Dlatego walka tylko wzmac
    > nia problem. Nienawiść można pokonać tylko miłością, a na wroga należy spojrzeć
    > z akceptacją.

    Ja w to nie wierze Mela, ze nienawisc mozna pokonac tylko miloscia, bo ja nie bylabym w stanie pokochac kogos, kogo nienawidze. Chyba nikt tak naprawde nie potrafi, a jak mysli, ze potrafi, to sam siebie oszukuje.

    > Nie chodzi o to, żeby dać się bić, ale żeby nie działać impulsywnie (dać sobie
    > czas na uspokojenie swoich emocji). W buddyzmie chodzi o to, żeby pokonać swoje
    > słabości, a nie wroga.

    A co buddyzm mowi na temat obrony w razie, gdy wrog nie daje spokoju nawet wtedy, gdy nie zamierzasz go pokonywac?
    >
  • meela 02.08.19, 17:12
    Ada, masz rację, że to brzmi jak kosmos, żeby kochać wroga. Też myślę, że to niemożliwe. Raczej "miłość" jest tu w znaczeniu, jako brak agresji. To, co już kiedyś pisałam "jak ugryzie Cię pies, a Ty mu oddasz, to sam stajesz się psem".
  • mona.blue 02.08.19, 17:25
    A ja zetknęłam się z tym, ze miżna nie mieć wrogów, zamiast osadzic kogos to go usprawiedliwiac.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • opium777 02.08.19, 17:36
    dlatego hipokrytko dałaś mi ignora ? bucha cha cha cha cha
  • mona.blue 02.08.19, 18:20
    opium777 napisał(a):

    > dlatego hipokrytko dałaś mi ignora ? bucha cha cha cha cha

    Ja ci nie dałam ignora, widzę twoje wpisy, tylko mi się nie chce często ich czytać i na nie odpowiadać.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • opium777 02.08.19, 18:23
    czyli kłamliwa hipokrytka bucha cha cha cha cha cha. Cofnij sie debili do swoich wpisów :D bucha cha cha cha
  • mona.blue 02.08.19, 18:38
    opium777 napisał(a):

    > czyli kłamliwa hipokrytka bucha cha cha cha cha cha. Cofnij sie debili do swoic
    > h wpisów :D bucha cha cha cha

    Nie jesteś moim wrogiem, ale nie lubię czytać wpisów, które mnie albo innych obrażają, są przemocowe


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • opium777 02.08.19, 18:44
    ale jak leda poniewierała chora anką to ci nie przeszkadzało, co nie ? dalej i niezmiennie ścierwo i kurwa :D zakłamane w dodatku bucha cha cha cha.
  • opium777 02.08.19, 18:48
    mam wyjebane na twój stosunek do mnie - wystarczył mi twój i tubylców stosunek do anki - korzyści z takiej jak ty i pozostali, żadnej bucha cha cha cha. z tym, że ja nie jestem chora o wręcz przeciwnie.
    Anka ponosi i jej dzieci straszne konsekwencje obojętności, odczłowieczenia takich szmat jak ty i pozostali. bay
  • mona.blue 02.08.19, 18:52
    Bay, pisz sama do siebie buachacha

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • afq 02.08.19, 18:56
    mona.blue napisała:

    > Bay, pisz sama do siebie buachacha

    :-D łapiesz ten sam lot mona :-D




    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • opium777 02.08.19, 19:00
    i vice versa ha ha ha na chuj mi zobojętniałe, agresywne, psychopatyczne ścierwa ? Pisałam kiedyś i wy będziecie chorzy, starzy, zależni i żywię głęboką nadzieje, że spotkacie siebie samych bucha cha cha cha. Za to jak potraktowaliście tą chora kobietę. Kto wie, może nie straciła by dzieci, które są obecnie zdanie na psychola. Ten system tworzą właśnie takie zobojętniałe, interesowne, odczłowieczone ścierwa :D ha ha ha ha
  • opium777 02.08.19, 19:03
    które nie potrafią pomóc ( tym konkretnie dzieciom np. ) ale skopać chorego człeka owszem. kwintesencja człowieczeństwa bucha cha cha cha cha
  • opium777 02.08.19, 19:09
    i istoty rozumnej bucha cha cha cha cha.
  • afq 02.08.19, 18:46
    mona

    myslisz ze przetłumaczysz?

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • mona.blue 02.08.19, 18:54
    afq napisał:

    > mona
    >
    > myslisz ze przetłumaczysz?
    >
    Tak, to się mija z celem




    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • afq 02.08.19, 18:56
    mona.blue napisała:

    > afq napisał:
    >
    > > mona
    > >
    > > myslisz ze przetłumaczysz?
    > >
    > Tak, to się mija z celem

    kompletnie, niestety




    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • kod_matrixa 03.08.19, 21:34
    meela napisała:

    > Ada, masz rację, że to brzmi jak kosmos, żeby kochać wroga. Też myślę, że to ni
    > emożliwe. Raczej "miłość" jest tu w znaczeniu, jako brak agresji. To, co już ki
    > edyś pisałam "jak ugryzie Cię pies, a Ty mu oddasz, to sam stajesz się psem".




    To jest miłosierdzie. Uczucie w materialistycznej rzeczywistości tak abstrakcyjne jak ciało obce w ciele.



    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • opium777 04.08.19, 05:49
    Mnie tutejsze ścierwa nic nie zrobiły - ubolewam jedynie nad Anką i odczłowieczeniem, odmóżdżeniem, zobojętnieniem ścierw, które budują własnie taki, a nie inny system. Paradoksalnie opisując potem ten system jako wypaczony he he he.
    To sa dopiero jaja bucha cha cha cha.
    Ja z nikim zwłaszcza tutaj nie szukam relacji, bo ścierwa nic pozytywnego do mojego życia nie wniosą. I raczej nie sprawdzi się metoda oswajanie żarciem :D
    Co do Anki ? Z pewnością istnieje " klucz " ale żeby go użyć, ścierwa musiałby ściągnąć maskę i dopiero go użyć. Ale jest problem, bo Anki tutaj nie ma bucha cha cha cha chacha.
  • opium777 04.08.19, 06:28
    Anka straciła dzieci - ostatnio najstarsza córka napisała jej spierdalaj, bo usłyszała kilka słów prawdy. Z tego, co wiem najstarsza przypierdoliła sie nawet do jej kochanków. Chociaż nigdy nie zastała swojej matki w dwuznacznej sytuacji nawet z ojcem. Obrzydliwe, ze córka matce zagląda w krocze.
    Ale wracając do Anki jako matki - ta najstarsza miała może nie idealne ale dobre dzieciństwo. Matkę, która czuwała nad nią. Nie znała w domu imprez, pijanej matki, agresywnej matki, wykorzystującej matki, matki z alfonsami. Matkę przy garach, sprzątającej, czuwającą nad jej zdrowiem. Próbowała dać dzieciom to czego nigdy nie miała. Wakacje Międzyzdroje, Wyspy Kanaryjskie, zabawki, markowe rzeczy. Słuchanie, co tez dziecko ma do powiedzenia.
    Leda16 uderzyła w czuły punkt jej, bo skąd Anka miała wiedzieć, co to znaczy normalna matka ? Działała instynktownie i to w momencie gdy Anka była załamana po śmierci ojca - jedynego przyjaciela, który był jej oparciem w trudnych momentach.
    Zrobiła to ścierwo z rozmysłem i premedytacją. Swoja wolna wola nadała bieg zdarzeniom, które aktualnie sie dzieją. I nie sa to dobre zdarzenia - może nie dla samej Anki ale dla jej dzieci. A może Anka ma przeskoczyć instynkt macierzyński i cieszyć sie życiem, szukając spełnienia w chuju do dupy ? hmm i jak tu sie kurwa nie śmiać bucha cha cha cha cha.
    Jedyne, co na plus, a czego miała ona świadomość to to, ze w DE jej dzieci zostały postawione na nogi fizycznie. Operacje, które w PL były tylko marzeniem.
    Publika sie tylko przyglądała.
    I ktoś tu nie jest moim wrogiem ? No chyba sie zesram bucha cha cha cha ze szczęścia.
    To tyle ścierwa i tutejsze kurwy :D
  • opium777 04.08.19, 08:12
    zakładam, że ścierwo jednak jest tutaj, które podkopała Anke jako matkę.
    Tak ścierwo - Anka poczuła sie chujową matką w tamtym momencie gdy miała depresję to akurat dzieki Tobie i tubylcom. Nie tylko dzieci nie maja matki - Anka ostatnimi czasy leżała kilkakrotnie w szpitalu, bardzo choruje. Nikogo przy niej nie było.
    Leda16 wiesz jak to ściero jebana jest jak idziesz pod nóż nie mając koło siebie dzieci ? Nie wiesz no to Ci napiszę - zastanawiasz sie czy sie obudzisz po operacji i czy je jeszcze kiedykolwiek zobaczysz :D
    Wiem, że jesteś kurwą zdegenerowaną, ścierwem żywiącym sie nieszczęściem. Więc się szmato ciesz bucha cha cha cha cha cha. Ale nie zapominaj że i ty kiedyś będziesz stara, chora :D
  • mona.blue 02.08.19, 01:01
    meela napisała:

    > Mona z nastawieniem drugiego policzka w filozofii buddyjskiej jest tak:
    > Zło bierze się ze strachu, cierpienia lub ignorancji. Dlatego walka tylko wzmac
    > nia problem. Nienawiść można pokonać tylko miłością, a na wroga należy spojrzeć
    > z akceptacją.
    > Nie chodzi o to, żeby dać się bić, ale żeby nie działać impulsywnie (dać sobie
    > czas na uspokojenie swoich emocji). W buddyzmie chodzi o to, żeby pokonać swoje
    > słabości, a nie wroga.

    W chrzescijaństwie jest podobnie, Chrystus uczyl, zeby kochac nawet wrogow.
    Ale w rezultacie bronic się czy nie (wg buddyzmu)?
    Btw. slucham sobie czasem wykladow buddystow na yt, w gruncie rzeczy, na wysokim poziomie ma bardzo duzo wspolnego z chrzescijanstwem.



    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • meela 02.08.19, 17:02
    Tak Mona, jest wiele podobieństw w chrześcijaństwie i buddyzmie. Chociażby to "zbierzesz to, co zasiejesz". W chrześcijaństwie jest coś stałego, to dusza. W buddyzmie jest umysł, ale ten nie jest stały. Jest płynny, zmienny. Życie jest zmianą i dążeniem do takiego stanu umysłu, żeby być szczęśliwym.
    Myślę, że biblijne przypowieści nie można brać dosłownie. Jezus posługiwał się przypowieściami, które mają szersze znaczenie. Tak jak o talentach.
    Nadstawić drugi policzek to dla mnie zatrzymać się, przemyśleć i podjąć decyzję. Tak, jest w buddyzmie, żeby zapanować nad emocjami. Żeby dopuścić umysł do głosu, a nie emocje, bo bywają złym doradcą. Myślę, że jeżeli ktoś nam robi krzywdę, to trzeba się bronić. To wiąże się z szacunkiem do samego siebie.
  • mona.blue 01.08.19, 12:57
    Ada, to chyba jest różnie, bonami mi wzrosła samoświadomość i ogólnie świadomość, to nie przestałam być wrażliwa na ocenę innych, a wręcz wydaje mi się, że jest mi trudniej, bomtym bardziej widzę, jak ludzie chetnie osadzają się nawzajem.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • afq 01.08.19, 12:41
    ada_ww napisał(a):

    > Afq, kazdy czlowiek jest inny, na skutek nieprzyjemnych okolicznosci u jednego
    > wzrosnie samoswiadomosc, u kogos innego spadnie wrazliwosc i wzrosnie odpornosc
    > . Ty miales akurat szczescie, ze wzrosla Ci samoswiadomosc.


    nie Ada, nie miałem szczęścia
    miałem ogromną determinację by drążyć temat


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 01.08.19, 12:47
    afq napisał:


    >
    > nie Ada, nie miałem szczęścia
    > miałem ogromną determinację by drążyć temat
    >
    >
    Wiesz Afq, gdy bylam mlodsza, to sobie tak tlumaczylam, ze ktos, kto sie tak zachowuje sam musi miec problemy i bylo mi kogos takiego zal. W dniu dzisiejszym mam to gdzies, zeby zastanawiac sie, ze ktos taki ma problemy, chronie siebie i taki ktos, kto mi szkodzi w ogole mnie nie obchodzi, ktos taki nie ma w moim zyciu zadnego znaczenia.
  • afq 01.08.19, 12:54
    ada_ww napisał(a):

    > afq napisał:
    >
    >
    > >
    > > nie Ada, nie miałem szczęścia
    > > miałem ogromną determinację by drążyć temat
    > >
    > >
    > Wiesz Afq, gdy bylam mlodsza, to sobie tak tlumaczylam, ze ktos, kto sie tak za
    > chowuje sam musi miec problemy i bylo mi kogos takiego zal. W dniu dzisiejszym
    > mam to gdzies, zeby zastanawiac sie, ze ktos taki ma problemy, chronie siebie i
    > taki ktos, kto mi szkodzi w ogole mnie nie obchodzi, ktos taki nie ma w moim z
    > yciu zadnego znaczenia.

    no właśnie.. i to jest ok
    tyle że reakcja na czyjeś zachowanie, emocjonalne, ..to nie jest to "taki ktos mnie nie obchodzi" i w taki sposób "chronie siebie"

    wtedy taki ktoś obchodzi obchodzi i narażam siebie


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 01.08.19, 12:58
    afq napisał:


    > no właśnie.. i to jest ok
    > tyle że reakcja na czyjeś zachowanie, emocjonalne, ..to nie jest to "taki ktos
    > mnie nie obchodzi" i w taki sposób "chronie siebie"
    >
    > wtedy taki ktoś obchodzi obchodzi i narażam siebie
    >

    Narazasz siebie wlasnie dlatego, ze ktos taki Cie obchodzi. Wyobraz sobie, ze dostajesz w glowe kamieniem, patrzysz na kogos, kto w Ciebie nim rzucic i myslisz sobie, ze nie bedziesz mu oddawal, bo on Cie jednak obchodzi i nei chcesz, zeby bolala go glowa. Jak dla mnie jest lepiej pomyslec- dostalam kamieniem, boli mnie glowa i ide oddac, zeby ten ktos tez poczul. Inaczej ktos taki to wykorzysta i bedzie nadal w Ciebie rzucal bezkarnie kamieniami liczac na twoja wrazliwosc.
  • afq 01.08.19, 13:03
    ada_ww napisał(a):


    > Narazasz siebie wlasnie dlatego, ze ktos taki Cie obchodzi. Wyobraz sobie, ze d
    > ostajesz w glowe kamieniem, patrzysz na kogos, kto w Ciebie nim rzucic i myslis
    > z sobie, ze nie bedziesz mu oddawal, bo on Cie jednak obchodzi i nei chcesz, ze
    > by bolala go glowa. Jak dla mnie jest lepiej pomyslec- dostalam kamieniem, boli
    > mnie glowa i ide oddac, zeby ten ktos tez poczul. Inaczej ktos taki to wykorzy
    > sta i bedzie nadal w Ciebie rzucal bezkarnie kamieniami liczac na twoja wrazliw
    > osc.

    w moim "filmie" byłoby tak..
    dostałem w łeb więc ide oddać, ale tak mnie poniosło że nie tylko oddałem ale tłukłem tak długo że zdążył przyjechać patrol i zastał taki oto obrazek:

    siedze okrakiem na człowieku i go okładam

    zadbałem o siebie?


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 01.08.19, 13:12
    afq napisał:


    > w moim "filmie" byłoby tak..
    > dostałem w łeb więc ide oddać, ale tak mnie poniosło że nie tylko oddałem ale t
    > łukłem tak długo że zdążył przyjechać patrol i zastał taki oto obrazek:
    >
    > siedze okrakiem na człowieku i go okładam
    >
    > zadbałem o siebie?

    Juz bez przesady Afq, ja nie mialam czegos takiego na mysli, ja nie jestem baseballowa wojowniczka i nikogo nie okladam. Skad w ogole takie pomysly.


    >
    >
  • afq 01.08.19, 13:17
    ada_ww napisał(a):

    > afq napisał:
    >
    >
    > > w moim "filmie" byłoby tak..
    > > dostałem w łeb więc ide oddać, ale tak mnie poniosło że nie tylko oddałem
    > ale t
    > > łukłem tak długo że zdążył przyjechać patrol i zastał taki oto obrazek:
    > >
    > > siedze okrakiem na człowieku i go okładam
    > >
    > > zadbałem o siebie?
    >
    > Juz bez przesady Afq, ja nie mialam czegos takiego na mysli, ja nie jestem base
    > ballowa wojowniczka i nikogo nie okladam. Skad w ogole takie pomysly.
    >

    nie na tym polega dokopanie komus 3 razy bardziej w odpowiedzi? :-)


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 01.08.19, 13:19
    afq napisał:

    >
    > nie na tym polega dokopanie komus 3 razy bardziej w odpowiedzi? :-)
    >
    >
    Ja mialam na mysli slowa:)
  • afq 01.08.19, 13:25
    ada_ww napisał(a):

    > afq napisał:
    >
    > >
    > > nie na tym polega dokopanie komus 3 razy bardziej w odpowiedzi? :-)
    > >
    > >
    > Ja mialam na mysli slowa:)

    to czemu weszłas na rzucanie kamieniami? :-)


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 01.08.19, 12:37
    mówiąc krótko - ja akurat, dążę do tego by reagować adekwatnie
    a nie 3 razy bardziej


    ten wpis na blogu do którego link wrzuciłem dziś w wątku
    to w sumie jest własnie o tym, jak to nam sie zdarza [jak to tam autor nazwał] "wysmyczyć" z tego jak chcemy się zachować
    to mnie zaciekawiło, bo nie chce smyczy, chce biegac luzem, bez kagańca, co nie znaczy że dobrze jest kąsać

    tak mi się jeszcze nasunęło, że w sumie zawsze reagujemy adekwatnie
    tylko że nie zawsze adekwatnie do sytuacji
    czasem adekwatnie do swoich emocji :-) a to już różnica

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • ada_ww 01.08.19, 12:40
    afq napisał:

    > mówiąc krótko - ja akurat, dążę do tego by reagować adekwatnie
    > a nie 3 razy bardziej
    >

    Czasem 3 razy bardziej po to, zeby odstraszyc tego, co gryzie. Bo jak oddasz w ten sam sposob, to po godzinie, czy na drugi dzien z powrotem przyjdzie po to, zeby gryzc.

    >
    > ten wpis na blogu do którego link wrzuciłem dziś w wątku
    > to w sumie jest własnie o tym, jak to nam sie zdarza [jak to tam autor nazwał]
    > "wysmyczyć" z tego jak chcemy się zachować
    > to mnie zaciekawiło, bo nie chce smyczy, chce biegac luzem, bez kagańca, co nie
    > znaczy że dobrze jest kąsać
    >
    > tak mi się jeszcze nasunęło, że w sumie zawsze reagujemy adekwatnie
    > tylko że nie zawsze adekwatnie do sytuacji
    > czasem adekwatnie do swoich emocji :-) a to już różnica
    >
    No wlasnie, od tych emocji zaleza w duzej mierze nasze reakcje, w sumie te emocje tez moga byc reakcja na bodzce wyzwalene przez kogos, kto Cie aktakuje.
  • mona.blue 01.08.19, 12:38
    ada_ww napisał(a):

    > afq napisał:
    >
    >
    > > mówiąc wprost, jeśli idiota nazwie mnie osłem, to mam się tym przejąć?

    > I tak wlasnie do tego nalezy podchodzic, bo idiota jest idiota i nic tego nie z
    > mieni. To jest zdrowsze, bo nerwy czlowiekowi szkodza.
    >
    Jamna ogół nie oceniam ludzi jako idiotow, może mam to szczęście, że w moim otoczeniu teraz ich nie ma. Jak ktos mniej krytykuje, to dopatruje się wady we mnie, nie w nim, a należałoby rozwazyc, na ile ten krytykujący ma rację, a na ile nie.

    > > dziś nic mi to nie robi, nie mam takich obaw, więc i spokojnie mogę się w
    > ypowiadać
    >
    > Mnie sie wydaje, ze generalnie z wiekiem czlowiek zmienia sie, nabiera odpornos
    > ci i to, czym kiedys sie przejmowal, w pozniejszym wieku zaczyna splywac jak wo
    > da po kaczce.

    No to jest nadzieja dla mnie :)


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 01.08.19, 12:33
    afq napisał:

    > mona.blue napisała:
    >
    > > afq napisał:
    > >
    > > > mysle ze potrafie z kazdym i w kazdej sytuacji porozmawiac swobodni
    > e
    > > > ale w granicach, bo nie zawsze i z kazdym o wszystkim
    > > >
    > >
    > > To pozazdrościć. A nie masz obawy, jakmcie druga osoba oceni czy osądzi?
    >
    > nie zawsze tak miałem, miałem kiedyś takie obawy, że coś powiem i wyjdzie, że p
    > alnąłem jakąś głupotę, ktoś mnie wyśmieje, skrytykuje itd
    >
    > to dziś tak nie mam, bo rzeczywiście tak nie mam
    > jeśli ktoś się ze mną w czymś nie zgodzi, to co? nic
    > jeśli ktoś mnie obśmieje, albo obrzuci epitetami, nazwie osłem, tzn że osłem je
    > stem? nie, zupełnie nie :-)
    > czymś takim ktoś sobie wystawia "laurkę" nie mi
    >
    > mówiąc wprost, jeśli idiota nazwie mnie osłem, to mam się tym przejąć?
    > a kim jest dla mnie idiota :-) dlaczego ma być dla mnie autorytetem w kwestiach
    > mojej własnej oceny siebie samego? :-)
    >
    > dziś nic mi to nie robi, nie mam takich obaw, więc i spokojnie mogę się wypowia
    > dać
    >
    Masz racje. Też bym tak chciała :) Ale w sumie widzę, że bardziej nawet obawiam się oceny ludzi, którzy coś dla mnie znaczą, którzy są bliskimi znajomymi.




    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • afq 01.08.19, 12:39
    mona.blue napisała:


    > Masz racje. Też bym tak chciała :) Ale w sumie widzę, że bardziej nawet obawiam
    > się oceny ludzi, którzy coś dla mnie znaczą, którzy są bliskimi znajomymi.

    myślisz mona, że są twoimi bliskimi znajomymi, bo są bardzo krytyczni wobec ciebie i tylko czekają żeby cie skrytykować?



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • mona.blue 01.08.19, 12:50
    afq napisał:

    > myślisz mona, że są twoimi bliskimi znajomymi, bo są bardzo krytyczni wobec cie
    > bie i tylko czekają żeby cie skrytykować?
    >
    >
    Miałam na myśli znajomych że wspólnoty, ja ich nie wybierałam, wierzymy, zemto Bóg nas wybrał dla siebie do tej wspólnoty. I są tam bardzo różni ludzie, poczynając od rozpiętości wieku, poprzez różne zawody, poziomy wykształcenia i zamożności. I pewnie w 'normalnym' życiu niektórych z nich bym nie wybrała na znajomych, bo mnie denerwują, a innych, bo ich się w pewnym sensie obawiam, tzn. ich oceny, to we wspólnocie mam z nimi kontakt. I to jeszcze utrudnia sytuację, że staramy się być wobec siebie szczerzy, jakm sie komuś się nie podoba w czyimś zachowaniu to mowi, duzo czesciej niż zdarza się to w 'normalnych' relacjach. I ponieważ znamy się jak przysłowiowe łyse konie, to nawet czyjes spojrzenie czy grymas mówią już duzo o nastawieniu tej osoby do nas.




    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • afq 01.08.19, 12:57
    mona.blue napisała:


    > Miałam na myśli znajomych że wspólnoty, ja ich nie wybierałam, wierzymy, zemto
    > Bóg nas wybrał dla siebie do tej wspólnoty. I są tam bardzo różni ludzie, poczy
    > nając od rozpiętości wieku, poprzez różne zawody, poziomy wykształcenia i zamoż
    > ności. I pewnie w 'normalnym' życiu niektórych z nich bym nie wybrała na znajom
    > ych, bo mnie denerwują, a innych, bo ich się w pewnym sensie obawiam, tzn. ich
    > oceny, to we wspólnocie mam z nimi kontakt. I to jeszcze utrudnia sytuację, że
    > staramy się być wobec siebie szczerzy, jakm sie komuś się nie podoba w czyimś z
    > achowaniu to mowi, duzo czesciej niż zdarza się to w 'normalnych' relacjach. I
    > ponieważ znamy się jak przysłowiowe łyse konie, to nawet czyjes spojrzenie czy
    > grymas mówią już duzo o nastawieniu tej osoby do nas.

    nie sugeruj się tym co napisze :

    ja bym sie zastanawiał, po co tam jestem

    to tylko moja pierwsza myśl

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • mona.blue 01.08.19, 13:16
    Mysle, że jestem tak po to, zeby sie nawracac. To zwracanie uwagi nie jest przyjemne, ale pomaga mi się zmieniać na lepsze, zresztą nie jest częste w moim przypadku.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 01.08.19, 13:18
    Poza tym ludzie, którzy skończyli te formacje są dla mnie wzorem, świadectwem, też bym chciała być taka jak oni.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 01.08.19, 13:29
    A wy Ada i Afq macie dobra świadomość swoich granic? I jakimś zdobyliście?

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • afq 01.08.19, 13:42
    mona.blue napisała:

    > A wy Ada i Afq macie dobra świadomość swoich granic? I jakimś zdobyliście?
    >

    nie powiem że ma świadomość swoich granic
    raczej mam świadomość że gdzieś one są i to ważne żebym się temu przyglądał
    i reagował jeśli czuje że są naruszane

    bo to przecież się czuje
    błędem jest te odczucia ignorować

    i to tak na prawdę jest dla mnie ważne
    nie to co inni robią, tylko to czy się sobie przyglądam i co dalej robię z tym co zauważę



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • mona.blue 01.08.19, 14:41
    A co czujesz, gdy ktoś przekracza tę granice? Złość?

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • afq 01.08.19, 15:09
    mona.blue napisała:

    > A co czujesz, gdy ktoś przekracza tę granice? Złość?
    >

    dyskomfort
    czasem jest to jakaś rosnąca złość
    czasem ktoś robi/mówi coś co mnie w jakieś poczucie winy spycha
    zależy, różnie to biegnie
    ale nauczyłem się nie przemilczać, tylko najpierw na spokojnie rozpoznać co sie dzieje, bo byc może ktoś w czymś ma racje po prostu
    a potem naświetlić rzecz jeśli uznaje że to jakieś przekroczenie


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • kod_matrixa 01.08.19, 17:43
    Mona, jest takie brzydkie, aczkolwiek prawdziwe powiedzenie. Nie można dogodzić wszystkim, to zadanie dla agencji towarzyskich.

    Podobnie jest z kontaktem ze wszystkimi (dosłownie) ludźmi i prowadzeniem z nimi rozmowy.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 01.08.19, 17:46
    kod_matrixa napisał:

    > Mona, jest takie brzydkie, aczkolwiek prawdziwe powiedzenie. Nie można dogodzić
    > wszystkim, to zadanie dla agencji towarzyskich.
    >
    > Podobnie jest z kontaktem ze wszystkimi (dosłownie) ludźmi i prowadzeniem z nim
    > i rozmowy.
    >


    Wszystkim to należy się carte blanche, jak ich jeszcze nie znamy. Ale nierealne jest to, że z każdym nawiążemy sensowny i konstruktywny kontakt.






    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • opium777 02.08.19, 18:11
    System jaki mógłby sie sprawdzić to system bez pieniędzy na zasadzie wymiany. Zaczynając od zwykłego Kowalskiego : pracuje np. w fabryce ileś tam godz. w zamian ma nieograniczony dostęp do jedzenia, opieki medycznej, schronienia. Tak samo lekarz - pracuje i też może korzystać ze wszystkiego.


    Tomasz Gaszewski Nie, nie mógłby się sprawdzić.

    mógłby

    Weronika Piwońska ja się kiedyś zastanawiałam nad takim układem społeczeństwa, bo przecież wszystkie zawody są potrzebne począwszy od szewca, piekarza, ..., skończywszy na lekarzach, sędziach i tak dalej. Każdy by się wykształcił w najlepszej wg jego predyspozycji zawodzie, a kto nie chciałby się kształcić, to wykonywałby proste roboty fizyczne.
    Pracujesz, korzystasz z dóbr, nie pracujesz, masz najniższe standardy mieszkania, żywienia, itd.
    Jest tylko jeden problem, kto by tego pilnował?

    Tomasz Gaszewski Ten system opiera się na błędnych założeniach. Po pierwsze - że każda praca ma taką samą wartość dla społeczności. Po drugie - że dostęp do dóbr jest nieograniczony. Po trzecie, że ludzie chcą tylko tyle, ile potrzebują. Absurd pogania absurd.

    Weronika Piwońska Tomasz Gaszewski , a która praca nie ma wartosci?
    Dostęp do dóbr jest taki sam dla ludzi pracujących.
    Ludziom potrzeba niewiele do życia i szczęścia, to teraz jest moda na konsumpcjonizm, mieć nie być, coraz lepsze, coraz więcej, ...

    komputery np. ile godzin przepracowałaś, no i siebie nawzajem. Np. gdyby Kowalski tylko zarejestrował się czytnikiem,a nie pracował to zgłasza sie np. do izby pracy. Cieszę sie, że nie tylko ja nad tym dumałam. Pozdrawiam.

    nie zgodzę się - problemem są np. sprzęty niskiej wartości użyteczności. Kiedyś jak sie kupiło pralkę, lodówkę to potrafiło działać 20 i 25 lat. Teraz aby np. firma Bosh mogła czerpać milionowe zyski, produkuje się tandetę, która po 5 latach ( gwarancji ) pada.

    www.youtube.com/watch?v=3-qRhHCi710

    Weronika Piwońska ja o tym wiem, znam praktyki kapitalistyczne.
    Mnie chodzi o ludzi, jakaś hierarchia musiałaby być i wiem, że nie każdy człowiek ma zdrowy kręgosłup moralny.
    Albo przy korzystaniu z dóbr, ktoś musiałby je wydawać i o tym decydować, też różnie mogłoby być.
    Są tu pułapki, ale jakby się pomysł dopracowało, to może...

    w pierwszym rzucie zostałby wyeliminowany strach o przyszłość, zwiększyłoby się poczucie bezpieczeństwa. Zostałaby w dużym % wyeliminowana ludzka chciwość i tu masz rację - gdyby ktoś szedł na medycynę to z powołania. Chciałby leczyć ludzi ( ambicje, predyspozycje, intelekt ) a nie zarabiać kasę ( chciwość, lęk o byt ) . Nawet nie wiesz jak się cieszę, że sa osoby, które myślą podobnie.

    Weronika Piwońska ja naprawdę kiedyś o tym myślałam, ale też ludzie się z moich pomysłów śmieli, co mi nie przeszkadza czasami o tym dalej dumać.

    to wcale nie jest śmieszne, wszystko jest dobre, co pozwoliłoby uczynić to miejsce znośniejszym do życia i nie tylko dla elity. A śmieje się tylko idiota, bo mądry człowiek się zastanowi. co do dóbr - jakie znaczenie prócz dekoracyjnym miałoby złoto ? Żadnej wartości - wartością wtedy by była energia/ witalność ludzka. Ale można by to tez fajnie rozwiązać aby zmienić obecna rzeczywistość czyli praca ponad siły np. 6 godz przez 6 dni w tyg. w tedy pozostaje człowiekowi czas dla rodziny na odpoczynek i hobby.

    Weronika Piwońska tylko pomyśl, jaki sprzeciw byłby ze strony bogatych ludzi i tych mających władzę, niestety, są małe szanse na takie społeczeństwo, bo wyżej wymienieni nie dopuszczą do tego, za dużo stracą, ale pomarzyć można, Kopernik też miał wiele przeciwników, a jednak racja była jego.

    Mirek Szydłowski Magdalena, ale to się tak nie da. :) Nie da, bo trzeba by sobie odpowiedzieć na pytanie: ilu ludzi służy z powołania, a nie dla pieniędzy? I nagle by się okazało, że na 1000 osób jest dwóch lekarzy, jeden policjant, dwóch strażaków,... i ogrom ludzi, którzy z zachwytem stwierdzili, że czy się stoi, czy się leży, dostaje się dokładnie tyle samo. No więc po co latać po dachach i gasić ogień, skoro można mieć dokładnie taką samą gratyfikację (zakładamy, że za pracę masz nieograniczone (?) dobra), skręcając długopisy (z całą sympatią do skręcających długopisy) pomiędzy "Wiadomościami" a prognozą pogody. No i kto miałby te dobra wytwarzać, skoro wygodniej byłoby skręcać długopisy?

    na początku by był ale myślę, że gdyby uświadomili sobie, że tak naprawdę nic nie tracą, ze ich życie sie nie zmieniło pod względem dostępu do zasobów to uspokoiłoby się.

    osoby mniej sprawnie intelektualnie.

    Tomasz Gaszewski Magdalena, możesz wyjaśnić, jak rozwiązany zostałby problem ograniczonego dostępu do dóbr? Gdyby, na przykład, nagle połowa społeczeństwa zapragnęła mieć jachty do żeglowania po Mazurach?

    Mirek Szydłowski Magdalena, a to już tworzy się upiorny system kastowy, który, faktycznie, w komunizmie był wprowadzany na potęgę. Tam też osoby mniej sprawne intelektualnie skazywane były na ciężką pracę fizyczną, by klasa "wyższa" czerpała z tego korzyści. I tym się właśnie kończy komunizm - założenia piękne, tylko że obrzydliwe wdrożenie.

    tak - jedna z pułapek ale myślę, że dałoby sie to rozwiązać. Weźmy pod uwagę, że jedni są zwolennikami gór, drudzy morza, a Ci Mazur. Wymiana czyli relacje międzyludzkie.

    nie czytał Pan moich postów ? Pisałam, że praca dostosowana do umiejętności i witalności.

    Tomasz Gaszewski Ale co to znaczy? Byłby jakiś urząd, który przydzielałby zajęcia?

    Mirek Szydłowski Magdalena, ale po co miałbym pracować zgodnie z moimi umiejętnościami i witalnością, skoro mógłbym robić jakąś zupełną durnotę, bo przecież miałbym nieograniczony dostęp do dóbr? Po co się zarzynać, skoro mogę nie robić nic i mieć to samo, co ten, co się zarzyna?

    Tomasz Gaszewski Magdalena, to żeby było bardziej przyziemnie - większość, czy to miłośnicy gór, czy morza, potrzebują jakiegoś transportu, żeby się tam dostać. Dostęp do samochodów nieograniczony? Modeli, marek, opcji wyposażenia?

    system edukacji jak dzisiaj i myślę, że w takim systemie sprawniejszy.

    tak jak pisałam - kiedyś marzyłam aby zostać Maszynistką, wozić ludzi. Niestety w tych czasach nie przyjmowali dziewczyn do szkół kolejowych. I proszę przyjąć, ze ja nie mam na myśli systemu idealnego ale znośniejszego dla ogółu, a nie tylko dla elity. Załóżmy, ze lubi Pan prowadzić auto, nie wiem, inny pojazd czy nie byłoby Panu dodatkowo przyjemnie, ze wiezie Pan lekarza do szpitala, który leczy nie wiem Pana, pańską zonę czy dziecko ? Albo piekarza, który wypieka dla Pana smaczne bułki ? Oczywiście pod warunkiem, że nie domaga się Pan systemu idealnego. Pozdrawiam. PS też mam wiele wątpliwości ale w historii świata, który znamy żaden system się nie sprawdził.

    Weronika Piwońska Ludziom wykształconym nie sprawiałoby radości ani zadowolenia skręcanie długopisów, praca byłaby dla nich zadowoleniem i prestiżem.
    Ludzi, którzy lubią swoją pracę, jest dużo, tylko nie zawsze są docenieni i właściwie wynagradzani.
    Bez prezesa banku można żyć, bez murarzy, inżynierów, itp. raczej nie.
    Na Mazurach byłyby jachty do wypożyczenia.

    wymiana - komuś np. Mazury wydają się miejscem idealnym, komuś kto tam nie mieszka. Natomiast ktoś kto mieszka na Mazurach może myśleć zupełnie inaczej. Zresztą tak piękne miejsca jak Mazury - takich miejsc jest mnogo w samej Polsce. Ten system miałby tez plus, że ludzie zaczęliby rozwijać sie intelektualnie, bo wtedy ich umysł nie zaprzątałaby walka o przetrwanie.

    Weronika Piwońska Magdalena, jak widzisz, protesty już są.
    A ja jednak widzę jego przyszłość.
    Władza w takim państwie bylaby dla tych ludzi, którzy się na tym znają, nie byloby żadnych profitów z tego.

    no nie byłoby, bo wszyscy poprzez pracę mieliby dostęp do wszystkiego. Władza to by się chyba tylko ograniczała do pilnowania obiboków he he. Ale z drugiej strony opłaca się chyba - przepracować np. te 6 godz dziennie czyli zrobić swoje i mieć spokój, a nie być nękanym dlaczego nie ma mnie w pracy. Myślę, że Ci adwersarze to rac
  • opium777 02.08.19, 18:28
    Myślę, że Ci adwersarze to raczej mają wątpliwości jak obiekcje.

    Mirek Szydłowski Weronika, ile jest takich osób, dla których wystarczałaby satysfakcja i prestiż pracy? Pracuję, bo mam za to pieniądze. Owszem, lubię swoją pracę, ale priorytetem jest to, żeby wyżywić rodzinę, więc czasem się zaharowuję bardziej, czasem mniej, niemniej gdybym za takie samo wynagrodzenie mógł skręcać długopisy w przerwie między korzystaniem z życia, to skręcałbym długopisy. Bo miałbym więcej czasu na rodzinę, hobby, poczucie przynależności, samorozwój itp. I może jestem jakimś socjopatą, ale podejrzewam, że takich ludzi byłoby dużo, dużo więcej niż ideowców, którzy pracują dla samej idei czy prestiżu wykonywania danego zawodu. Po prostu w tym utopijnym systemie, którzy ma dziury jak ser szwajcarski, po krótkim czasie nie byłoby komu wykonywać ogromnej większości zawodów.

    proszę mi wierzyć, że wiele jest ludzi, którzy chcieliby się realizować zawodowo a nie walczyć o jedzenie. Uważa Pan, ze osoba mniej sprawna intelektualnie czuła by sie nieszczęśliwa skręcając długopisy w zamian mając dostęp do jedzenia, schronienia, opieki medycznej ? Dlaczego Pan tak uważa ? i pisałam wcześniej - nie ciężka harówka jak obecnie tylko system pracy 6 godz dziennie przez 6 dni w tygodniu. I tu niezależnie od wyglądu fizycznego, predyspozycji czy umiejętności.

  • opium777 02.08.19, 18:45
    Weronika Piwońska Mirek, może przez jakiś czas skręcałbyś te długopisy, ale szybko byś wrócił do swego zawodu, bo to nie dało Ci satysfakcji.
    Ludzie szukaliby takich zawodów, które by wykonywali z zadowoleniem.
  • opium777 02.08.19, 19:21
    Weronika Piwońska Magdalena, i wtedy nie musieliby martwić się o byt rodziny, bo każdy członek rodziny miałby go zapewniony.
    Po pracy nie musieliby szukać innej roboty, żeby dorobić, zajeliby się rodziną, hobby, społeczeństwo by na tym zyskało, byłoby zdrowsze i szczęśliwe.
    I prestiż i zadowolenie z pracy wystarczyłoby, bo lepiej jest np. budować mosty czy skonstruować samochód niż skręcić długopis czy wykopać rów, satysfakcja większa, a przecież podziw społeczeństwa też czy chociażby napisanie dobrej książki.
  • opium777 02.08.19, 19:28
    dokładnie i odnosiłoby sie to do wszystkich zawodów, a nawet zwykły Kowalski byłby zadowolony, że wykopie rów ale ma czas dla rodziny i np. łowienie ryb. Nawet Ci mniej sprawni intelektualnie byliby w miarę zadowoleni. Hmm pomarzyć sobie można   Ale masz rację z Kolumba też sie kiedyś śmiali. Ja jednak mam nadzieję, że człowiek dojrzeje mentalnie, intelektualnie aby stworzyć sobie tutaj w miarę przyjazne warunki życia.
  • opium777 04.08.19, 05:35
    "Uważa Pan, ze osoba mniej sprawna intelektualnie czuła by sie nieszczęśliwa skręcając długopisy w zamian mając dostęp do jedzenia, schronienia, opieki medycznej ? Dlaczego Pan tak uważa?"
    Jakaż cudna manipulacja. :D
    OK, ta koncepcja nie ma najmniejszego sensu. Na żadnym podłożu - socjologicznym, psychologicznym czy ekonomicznym. Nic w niej się nie trzyma kupy, ale, jak na utopijną fantastykę jest całkiem fajna. Dzięki za jej przedstawienie!

    nim Pan wypowie słowo "utopijna" to proszę argumentować. Ja tez potrafię powiedzieć nie, bo nie. Zna Pan może lepszy system - nie utopijny ?

    Tomasz Gaszewski Tak z ciekawości, Magdaleno, jaką widzisz dla siebie rolę w takim społeczeństwie?

    w jakim społeczeństwie proszę Pana ? Czym obecne społeczeństwo różniłoby się od społeczeństwa bez pieniędzy ? :)
  • kod_matrixa 04.08.19, 17:02
    opium777 napisał(a):

    > "Uważa Pan, ze osoba mniej sprawna intelektualnie czuła by sie nieszczęśliwa sk
    > ręcając długopisy w zamian mając dostęp do jedzenia, schronienia, opieki medycz
    > nej ? Dlaczego Pan tak uważa?"
    > Jakaż cudna manipulacja. :D
    > OK, ta koncepcja nie ma najmniejszego sensu. Na żadnym podłożu - socjologicznym
    > , psychologicznym czy ekonomicznym. Nic w niej się nie trzyma kupy, ale, jak na
    > utopijną fantastykę jest całkiem fajna. Dzięki za jej przedstawienie!
    >
    > nim Pan wypowie słowo "utopijna" to proszę argumentować. Ja tez potrafię powie
    > dzieć nie, bo nie. Zna Pan może lepszy system - nie utopijny ?
    >
    > Tomasz Gaszewski Tak z ciekawości, Magdaleno, jaką widzisz dla siebie rolę w ta
    > kim społeczeństwie?
    >
    > w jakim społeczeństwie proszę Pana ? Czym obecne społeczeństwo różniłoby się o
    > d społeczeństwa bez pieniędzy ? :)




    No cóż, wielu ludzi ma wdrukowane do głowy, że jeśli zarabia pieniądze, posiada rodzinę i ma kontakty towarzyskie to jest we własnym miemaniu (a właściwie społecznym matrixie) pełnowartościowym (lub prawie pełnowartościowym jeśli nie zarabia więcej od rodzeństwa, kolegi czy sąsiada) człowiekiem. I nieważne w jaki sposób zarabia, bo może to być wyłudzanie pieniędzy w majestacie prawa, pracując w segmencie finansowym/bankowym, robić przekręty podatkowe na boku czy otrzymywać gratyfikacje z budżetu państwa za słusznie w odczuciu społecznym (a może i nie) wykonywany zawód. A może jest dilerem narkotyków w myśl znanej idei, że pierwszy milion trzeba ukraść. Czy w końcu może wykonywać zawód, który z powodzeniem i znacznie lepiej mógłby wykonywać już nie jeden robót czy maszyna, przekładając papierki z miejsca na miejsce.

    Podobnie ze związkiem.

    Jest w związku i to już wystarczy w autodowartościowaniu się. I nie ważne, że mąż czy żona puszcza się na boki czy fakt, jak podają statystyki, 1/5 dzieci jest wychowywana przez niebiologicznych ojców, którzy nawet o tym nie wiedzą. I w ogóle nieważna jest jakakolwiek patologia, związana z ww. "wyznacznikami wartości".

    I nie istotne jest też czy do życia społecznego wniesie jakąkokwiek realną wartość dodaną. Ważne, że odrobi tzw. "pańszczyznę", żeby spełnić kryteria pełnowartościowej, samorealizującej się zawodowo i w życiu osobistym osoby.

    I tak naprawdę nie ważne czy taki człowiek sam w to wszystko wierzy i czy te powyższe eufemizmy o samorealizacji mają jakikolwiek sens, czy rzeczywiście realizuje się w tym co najlepiej potrafi i lubi, a przy okazji realnie wnosi wartość dodaną dla innych ludzi i społeczności (te dwa elementy "potrafi" i "lubi" bardzo się ze sobą korelują). A nawet nieważne jest to czy jego ta wymuszona "samorealizacja" nie przynoszą de facto czasem więcej szkody niż pożytku społecznego.

    Ważne jest jedynie to, że dzięki ww. matrixowi i w jego opinii (a nie swojej) czuje się dowartościowany. Bo to nie on realnie myśli i próbuje zarządzać własnym życiem i rzeczywistością. Za niego robi to Matrix, w którym realnie jest tylko kukiełką w jego teatrze.








    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 04.08.19, 17:20
    kod_matrixa napisał:

    No cóż, wielu ludzi ma wdrukowane do głowy, że jeśli zarabia pieniądze, posiada rodzinę i ma kontakty towarzyskie to jest we własnym miemaniu...


    Przypomnijmy, że dziś zdecydowana większość dóbr materialnych, używana na Zachodzie (w tym w Polsce), wytwarzana jest przez katorżniczą pracę ludzi w Azji, głównie w Chinach. Często przy pomocy dzieci.

    Zachód dziś głównie produkuje puste pieniądze bez pokrycia w jakimkolwiek kruszcu. Zwłaszcza po 1971 r.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 04.08.19, 17:31
    c.d.

    Zachód dziś głównie produkuje puste pieniądze bez pokrycia w jakimkolwiek kruszcu. Zwłaszcza po 1971 r. po porozumieniu z Bretton Woods.

    Oczywiście taka produkcja pieniądza bez pokrycia, na dłuższą metę nie ma perspektyw i jest tylko kwestią czasu kiedy to Chiny staną się hegemonem, narzucającym własne warunki rzeczywistości gospodarczej dla całego świata, w tym Zachodowi.

    Niestety Zachód od dawna miał wysokie miemanie o sobie, żyjąc kosztem niewolniczej pracy i kolonialnej polityce, będąc najzwyczajniej w świecie agresorem i okupantem wielu rejonów świata. Rzecz w tym, że zwłaszcza w obliczu tragicznej sytuacji demografii Zachodu, spowodowanej m in przez jego własny egoizm, tę rolę mogą się stosunkowo niedługo odwrócić.

    Ta swoista schizofrenia, hipokryzja i samooszustwo kultury zachodniej w skali makro, ma również przełożenie na skalę mikro i matrixa, o którym pisałem przed chwilą.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • opium777 04.08.19, 19:03
    zostawiam Was, żyjcie sobie spokojnie ;) rozważając jak niegdyś o wyższości świąt wielkanocnych nad bożonarodzeniowymi :D Bay ścierwa i kurwy ha ha ha ha
  • kod_matrixa 04.08.19, 21:01
    kod_matrixa napisał:

    > c.d.
    >
    > Zachód dziś głównie produkuje puste pieniądze bez pokrycia w jakimkolwiek krusz
    > cu. Zwłaszcza po 1971 r. po porozumieniu z Bretton Woods.
    > ………….



    Oczywiście nie można wszystkiego potępiać w czambuł, bo tak jak nigdzie i w żadnej kulturze nie ma wyłącznie minusów tak nigdzie nie ma wyłącznie plusów. Tak jak sama jednostka jest istotą dialektyczną, tak kultura, będąca emanacją działalności człowieka, również. Nie ma tu zero-jedynkowości.

    Zachód może poszczycić się różnymi nurtami humanistycznymi jak Chrześcijaństwo czy w jakimś zakresie filozofia grecka, ale i największymi podłościami niestety: współczesne niewolnictwo, kolonializm (praktycznie cały świat oprócz Dalekiego Wschodu i barbarzyństwo, którego się tam dopuszczał.

    Gdyby Europejczyków potraktować tak jak oni sami dziś starają się egzekwować prawo międzynarodowe od słabszych i ukarać za wszystkie przewinienia; Holokaust dokonany na rdzennej ludności obu Ameryk, kolonializm w Afryce i na subkontynencie indyjskim oraz potraktowanie Aborygenów w Australii i kazać wypłacić wszystkim swoim ofiarom odszkodowania, to w sensie materialnym nie wystarczyłoby dać im całej Europy wraz z USA (de facto Europejczycy).

    Ktoś może powiedzieć, ale zaraz zaraz, a co ze wszelkimi dobrodziejstwami, które odziedziczyły skolonizowane ludy? Po pierwsze, te ludy o nic nie prosiły tylko zostało im to narzucone siłą, a po drugie należy dokonać wielkiego rozdziału między ludźmi światłymi z ich wynalazkami i odkryciami w Europie, zawdzięczającymi odpowiedni stopień inteligencji ewolucji i geografii z nią związanej, a zachłannym, krwiożerczym i nie nasyconym 'elitom" władz (monarchów), a później republik demokratycznych.

    Ludzie nauki z wielką rezerwą i nieufnością obserwują postępowanie elit rządzących i zblatowanych z nimi elitami finansowymi i korporacyjnymi.

    Nie wszystkich naukowców można kupić za pieniądze, a nawet zastraszyć. Tak przy okazji to najlepszy dowód na to, że ludzie realnie odpowiadający za postęp i rozwój cywilizacyjny nie kierują się motywacjami merkantylnymi, lecz mają znacznie wyższe kryteria, nad czym zapewne ubolewają wszelkiej maści turborynkowcy i turboliberałowie czy jak kto woli kapitaliści., którzy nb często naiwnie uzasadniają niezbędność kapitalizmu ze względu na ludzkie motywacje.

    Zapominają oni jednak, że Ci, którzy rzeczywiście odpowiadają za postęp to czasem ten 0,000001% ludzkości, nie kierujący się takimi motywacjami.

    Utopijna wiara, że oto mamy jakiś system ekonomiczny działający jak swoiste perpetum mobile chyba już u większości racjonalnie myślących ludzi legła w gruzach, wraz z kryzysem klimatycznym czy koniecznością kontroli zasobów naturalnych, związanych z segmentem energetycznym. Choć to i tak wierzchołek góry lodowej.

    Okazuje się, że człowiek już zostanie zdany na własne siły umysłowe - swoją świadomość i interwencjonizm z nią związany, a nie niewidzialną rękę wolnego rynku - kolejną ludzką utopię. Już raz z niej (świadomości) skorzystał, naruszając skomplikowany ekosystem biosfery. I tylko ten prosty przykład pokazuje jak błędne i naiwne są ludzkie dalekosiężne założenia, mimo iż przyczyny są tak naprawdę natury fundamentalnej.






    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 04.08.19, 21:41
    kod_matrixa napisał:

    Nie wszystkich naukowców można kupić za pieniądze, a nawet zastraszyć. Tak przy okazji to najlepszy dowód na to, że ludzie realnie odpowiadający za postęp i rozwój cywilizacyjny nie kierują się motywacjami merkantylnymi, lecz mają znacznie wyższe kryteria, nad czym zapewne ubolewają wszelkiej maści turborynkowcy i turboliberałowie czy jak kto woli kapitaliści., którzy nb często naiwnie uzasadniają niezbędność kapitalizmu ze względu na ludzkie motywacje.




    Warto jeszcze powrócić do tego istotnego wątku. Otóż ludzie bardzo inteligentni muszą być bardziej odpowiedzialni, mieć wyższe standardy moralne i być samodzielnie myślący od reszty populacji z oczywistych powodów. Wiedziała też o tym matka natura.

    Obecnie naukowcy dobrze wiedzą, że wiele z ich pomysłów mogłoby zagrozić ludzkiemu bezpieczeństwu. Zwłaszcza w systemie opartym o niepochamowaną żądzę posiadania i władzy, gdzie jeszcze ekonomia ma prymat nad nauką. A tak się też składa, że aby pewne pomysły mogły zostać wdrożone w życie, potrzeba zgody czasem dosłownie kilku ludzi na świecie, aby osiągnąć naukowy cel. Dobrze opisuje to choćby program Manhattan (lipiec 1945 r.) i związany z nią tajny projekt wyprodukowania przez USA bomby atomowej, w którym to projekcie swoje siły połączyło kilku najlepszych wówczas fizyków na całym świecie.

    Jak wiemy motywacją do skonstruowania bomby atomowej w 1945 r. motywacją nie były pieniądze, lecz pokój na Pacyfiku i zakończenie II Wojny Światowej.

    Program Manhattan uzmysławia też dobrze co znaczy współpraca i połączenie sił wielkich umysłów, środków i energii dla dobra ogólnego, zamiast ich atomizacji (tych umysłów0 w skomercjalizowanym świecie pełnym rywalizacji. I przewaga efektywności współpracy, racjonalizacji, interwencjonizmu ludzkiego umysłu nad bezmyślną nieintencjonalną ekonomią, pomnażaniem kapitału i rywalizacją w kontekście szeroko rozumianego rozwoju cywilizacyjnego.


    Tu opisano obawy Einsteina podczas projektu Manhattan:

    gadzetomania.pl/3751,projekt-manhattan-jak-zbudowano-bombeatomowa


    A tu postać Andrieja Sacharowa, radzieckiego ojca sowieckiej bomby wodorowej, który popadł w konflikt z władzą ZSRR, właśnie z powodów obaw o bezpieczeństwo w związku z konstruowanie wielkich bomb nuklearnych, zagrażających ludzkości.

    encyklopedia.pwn.pl/haslo/Sacharow-Andriej-D;3970944.html

    Opis bomby Tsar (siła jej eksplozji była 10 razy większa od całej użytej broni podczas II WŚ!!!):

    www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1520626,1,historia-najwiekszej-bomby-na-swiecie.read


    A tu już sama bomba w akcji:






    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 04.08.19, 21:44
    Nie mylić tu interwencjonizmu i racjonalnego oraz intencjonalnego wykorzystywaniu umysłu z centralnie planowaną gospodarką komunistyczną. Bo komunizm i kapitalizm, patrząc z perspektywy racjonalizmu i nauki to są niemal podobne kurioza, nacechowane pewnymi wierzeniami i utopiami.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • yadaxad 04.08.19, 22:10
    No to właśnie twoim idolom się pomyliło. Prują w centralne planowanie motywowane politycznie, omijając całą racjonalną wiedzę i jest to dobre, bo nazywa się pisie i pokropione wodą święconą, nie realnosocjalistyczne. Tekst ten sam, byle tytuł zmienić.
  • kod_matrixa 05.08.19, 17:15
    yadaxad napisał(a):

    > No to właśnie twoim idolom się pomyliło. Prują w centralne planowanie motywowan
    > e politycznie, omijając całą racjonalną wiedzę i jest to dobre, bo nazywa się p
    > isie i pokropione wodą święconą, nie realnosocjalistyczne. Tekst ten sam, byle
    > tytuł zmienić.



    O matko, tu nie forum polityczne. Yadaxad wyluzuj nieco z ta narracją spiskowo-kampanijną. Jeszcze 2 mc-e i będzie po wszystkim. Trochę szlochu i płaczu opozycji, ale po pół roku "trauma" minie. :d




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 03.08.19, 21:19
    System bez pieniędzy już dawno się sprawdził, setki lat przed nami w Chinach. Społeczeństwo to funkcjonowało właśnie głównie w oparciu o wymianę towarów. Pieniądz jest wytworem kultury, a nie antropologii i bez niego z pewnością świat może funkcjonować. A do panujących warunków człowiek się dostosowuje, tak jak do stwarzanej przez siebie samego kultury.

    Dziś jednak nie trzeba wracać do systemu opartego o wymianę barterową. Dziś trzeba korzystać z nauki i wysokich technologii. Pomysły te są krytykowane i powstrzymywane przez środowiska, które mogą z tego powodu utracić wpływy i pieniądze. Jest to jednak na szczęście proces nie do zatrzymania. Rzecz w tym, że należy go przyspieszać, a nie powstrzymywać.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka