Dodaj do ulubionych

Odrzucenie/porzucenie

09.08.19, 14:05
Pewien psycholog zdiagnozował mi, że mam lęk przed odrzuceniem/ porzuceniem. I chyba faktycznie tak jest, jak spotykam się nawet że znajomymi to ten lek gdzieś się czai, czy dobrze wypadne, czy zostanę zaakceptowana.
Co prawda Afq już mi napisał, że jakby mnie konkretni znajomi nie akceptowali, to by się po prostu ze mną nie spotykali, ale to we mnie siedzi tak głęboko, że nawet gdy widzę wyraz aprobaty, uśmiech na czyjejś twarzy to po spotkaniu zastanawiam się, czy wszystko było OK.
Poza tym we wspólnocie jest trochę inaczej, tam Bóg nas wybrał dla siebie, niektórzy z nas pewnie nie wybrali by siebie na bliższych znajomych, bo tak wiele ich różni. Tylko tam kladzie się nacisk na nieosadzanie drugiego, na akceptację, więc z kolei pod tym względem jest łatwiej. Ale z kolei też na szczerość, jak kogos coś w kimś denerwuje to często mu o tym mówi, w założeniu ma to być z miłością, dla dobra tej drugiej osoby, ale nie zawsze tak jest i najogólniej krytyka boli.

--
inspiracjemoje.blogspot.com/
inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
Edytor zaawansowany
  • mona.blue 09.08.19, 14:06
    * najczęściej krytyka boli

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • afq 09.08.19, 14:31
    mona

    to dość czytelne jest w tym co piszesz o sobie
    zaakceptuj siebie, pokochaj
    siebie
    dopiero wtedy możesz szczerze i uczciwie kochać innych <--- wiem ze to ważne dla ciebie, ale tak chyba jest, sam to przerabiam,

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • mona.blue 09.08.19, 14:37
    afq napisał:

    > mona
    >
    > to dość czytelne jest w tym co piszesz o sobie
    > zaakceptuj siebie, pokochaj
    > siebie
    > dopiero wtedy możesz szczerze i uczciwie kochać innych <--- wiem ze to ważn
    > e dla ciebie, ale tak chyba jest, sam to przerabiam,
    >
    Ale w jaki sposób dojsc do akceptacji siebie? Czytałam już conajmniej kilka książek na ten temat. Już bliska jestem, żeby znów pójść na terapię.



    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • afq 09.08.19, 14:45
    mona.blue napisała:


    > Ale w jaki sposób dojsc do akceptacji siebie? Czytałam już conajmniej kilka ksi
    > ążek na ten temat. Już bliska jestem, żeby znów pójść na terapię.

    ja dochodziłem przez zrozumienie dlaczego nie akceptowałem siebie sam z siebie
    musiałem najpierw zobaczyć w sobie małe dziecko które tej akceptacji chciało a nie za bardzo dostawało
    zrozumieć że to we mnie zostało i wciąż rzutowało na to co myślałem, a co gorsza.. również na to co robiłem, w rozmaitych sytuacjach

    czy to jedyna droga to ja pojęcia nie mam, w moim wypadku tak było


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • mona.blue 09.08.19, 16:56
    afq napisał:

    > mona.blue napisała:
    >
    >
    > > Ale w jaki sposób dojsc do akceptacji siebie? Czytałam już conajmniej kil
    > ka ksi
    > > ążek na ten temat. Już bliska jestem, żeby znów pójść na terapię.
    >
    > ja dochodziłem przez zrozumienie dlaczego nie akceptowałem siebie sam z siebie
    > musiałem najpierw zobaczyć w sobie małe dziecko które tej akceptacji chciało a
    > nie za bardzo dostawało
    > zrozumieć że to we mnie zostało i wciąż rzutowało na to co myślałem, a co gorsz
    > a.. również na to co robiłem, w rozmaitych sytuacjach
    >
    > czy to jedyna droga to ja pojęcia nie mam, w moim wypadku tak było
    >
    Dzięki. Ja też zobaczyłam czytając wątek obok, że chyba byłam perfekcjonistką, moi rodzice wiele ode mnie wymagali, a ja wiele wymagałam od innych. Pamiętam, jak w pracy będąc testerka zamęczalam jednego programistę, zgłaszając każda duperele jako błąd w programie, az mi teraz jego żal, co miał się że mna, spierdalaj się dosłownie o każdy szczegół, chociaż, w tym zawodzie to była akurat cechą pożądana, ale chyba nie aż w takim stopniu.
    Ale ostatnio mniej wymagam od siebie, chociaż nie w kwestii charakteru, mniej też zaczynam wymagać od innych. Ostatnio zaskoczyła mnie znajoma psycholożka, która stwierdziła, żeby się siebie chwalić (w myślach)), ja nigdy tego nie ronie, za to permanentnie krytykuje.



    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • meela 09.08.19, 15:23
    Mona, myślę, że masz trudniej dlatego, że ogranicza Cię w pewien sposób Twoja religia. Trzeba się zmierzyć z przeszłością. Niestety to chyba jedyna droga. Mi też było trudno uznać, że moja mama we wczesnym dzieciństwie mnie zaniedbywała i to w wielu kwestiach. Można, po prostu do czegoś dotrzeć i nie mieć żalu. Zrozumieć, jako osoba dorosła, że było naszym rodzicom ciężko, że nie mogli inaczej. Ale odrzucenie nie bierze się znikąd. Ja w szkole dużo historii się naoglądałam i widzę, jak odbija się na dzieciach życie dorosłych. Widzę czasami w tych dzieciach siebie z przeszłości.
  • afq 09.08.19, 15:34
    musisz być fajnym nauczycielem, meela

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • meela 09.08.19, 17:00
    Afq, nie wiem, czy fajnym. Po prostu po tylu latach widzę więcej. Zawsze, gdy coś się dzieje z dzieckiem i wzywam rodziców, to niestety słyszę, że separacja albo rozwód, albo kryzys, albo alkohol....itd. Dzieci są lustrem rodziny.
  • afq 09.08.19, 18:41
    meela napisała:

    > Afq, nie wiem, czy fajnym.

    serio? :-)


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • mona.blue 09.08.19, 17:07
    afq napisał:

    > musisz być fajnym nauczycielem, meela
    >
    Zgadzam się z Afq.



    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 09.08.19, 17:04
    meela napisała:

    > Mona, myślę, że masz trudniej dlatego, że ogranicza Cię w pewien sposób Twoja r
    > eligia. Trzeba się zmierzyć z przeszłością. Niestety to chyba jedyna droga. Mi
    > też było trudno uznać, że moja mama we wczesnym dzieciństwie mnie zaniedbywała
    > i to w wielu kwestiach. Można, po prostu do czegoś dotrzeć i nie mieć żalu. Zro
    > zumieć, jako osoba dorosła, że było naszym rodzicom ciężko, że nie mogli inacze
    > j. Ale odrzucenie nie bierze się znikąd. Ja w szkole dużo historii się naogląda
    > łam i widzę, jak odbija się na dzieciach życie dorosłych. Widzę czasami w tych
    > dzieciach siebie z przeszłości.

    Meela, tak ja zdaje sobie sprawę, że to w dużej mierze wina mojej mamy, która jest bardzo skupioną na sobie, a mało ja obchodzą inni, w tym ja. Z tego co pamiętam mało ze mną rozmawiała, nie miałam w niej oparcia, nie mogłam się zwierzyc, poradzić, nie chalila mnie i nie wysłuchiwała, brakowało bliskości. Wiem też , że sama nie miała łatwo, wychowywała się praktycznie bez ojca, to były czasy powojenne, dziadków zaginął gdy wywieźli go Niemcy po powstaniu, a mamę straciła w wojsku 18 lat. Już jej nie obwiniam ale miała długo taki okres, że czytałam książki o toksycznych rodzicach, narcystycznych matkach immialam do niej żal, zgłoscilo kto też.
    Ojciec z kolei był ciągle w pracy albo na wyjazdach służbowych, ale to jemu bardziej mogłam się zwierzyc, uzyskać pomoc i wsparcie, słuchał mnie, chociaż był z kolei nadopiekuńczy. Myślę, że dlatego często łatwiej mi się rozmawia z mężczyznami niz z kobietami, łatwiej łapie kontakt i mniej się boje o brak akceptacji z ich strony.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 09.08.19, 17:07
    Meela, a religia ogranicza mnie chyba w taki sposób, ze w kościele często słyszy się, jakimi jesteśmy grzesznikami, jest tyle grzechów, które tak łatwo można popełnić i wtedy czuję się winna i gorsza. A w sumie zapominam, że Bóg kocha mnie taka jaka jestem, nie gorszy się moimi grzechami, przebacza mi je.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • meela 09.08.19, 18:45
    Tak teraz pomyślałam Mona o słowach, które usłyszałam kiedyś od starszej koleżanki. Był czas, że strasznie się z czymś szarpałam i wtedy usłyszałam od niej, że jak przestanę walczyć, to wtedy się ułoży. Myślę, że to są mądre słowa. Uznaj Mona, że taka jesteś, że boisz się tego i tego, masz opory w tym i w tym. Stwarzasz wrażenie osoby, która chciałaby być idealna, nie mieć wad, nie popełniać grzechu...itd. Mona, tak się nie da. Ja Ciebie odbieram jako osobę bardzo ciepła, wyrozumiałą, cierpliwą, spokojną. To są zalety.
  • mona.blue 09.08.19, 19:46
    meela napisała:

    > Tak teraz pomyślałam Mona o słowach, które usłyszałam kiedyś od starszej koleża
    > nki. Był czas, że strasznie się z czymś szarpałam i wtedy usłyszałam od niej, ż
    > e jak przestanę walczyć, to wtedy się ułoży. Myślę, że to są mądre słowa. Uznaj
    > Mona, że taka jesteś, że boisz się tego i tego, masz opory w tym i w tym. Stwa
    > rzasz wrażenie osoby, która chciałaby być idealna, nie mieć wad, nie popełniać
    > grzechu...itd. Mona, tak się nie da. Ja Ciebie odbieram jako osobę bardzo ciepł
    > a, wyrozumiałą, cierpliwą, spokojną. To są zalety.

    Dzieki :) Dobrze, że mi przypomniałaś Meela o tym, żeby uznać w sobie to, że się czasem boje itd. Też do tego doszłam ostatnio, ale już mi wypadło z pamięci ;) Tylko mam wątpliwości, czy chodzi o to, aby tym się nie katować, a swoją drogą np. pójść na krótkoterminowa terapię, aby to przepracować, czy sobie odpuścić, nie mam jasności.



    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 09.08.19, 19:50
    mona.blue napisała:

    > meela napisała:
    >
    > > Tak teraz pomyślałam Mona o słowach, które usłyszałam kiedyś od starszej
    > koleża
    > > nki. Był czas, że strasznie się z czymś szarpałam i wtedy usłyszałam od n
    > iej, ż
    > > e jak przestanę walczyć, to wtedy się ułoży. Myślę, że to są mądre słowa.
    > Uznaj
    > > Mona, że taka jesteś, że boisz się tego i tego, masz opory w tym i w tym
    > . Stwa
    > > rzasz wrażenie osoby, która chciałaby być idealna, nie mieć wad, nie pope
    > łniać
    > > grzechu...itd. Mona, tak się nie da. Ja Ciebie odbieram jako osobę bardzo
    > ciepł
    > > a, wyrozumiałą, cierpliwą, spokojną. To są zalety.
    >
    > Dzieki :) Dobrze, że mi przypomniałaś Meela o tym, żeby uznać w sobie to, że si
    > ę czasem boje itd. Też do tego doszłam ostatnio, ale już mi wypadło z pamięci ;
    > ) Tylko mam wątpliwości, czy chodzi o to, aby tym się nie katować, a swoją dro
    > gą np. pójść na krótkoterminowa terapię, aby to przepracować, czy sobie odpuści
    > ć, nie mam jasności.
    >
    >
    >


    Odpuść sobie. Gro "zaburzeń" bierze się z nieumiejętnego odczytywania statystyk, bądź w ogóle ich fałszywych wyników.




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • mona.blue 09.08.19, 20:07
    Co tu ma co rzeczy odczytywanie statystyk.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • yadaxad 09.08.19, 20:14
    Kodzik nie wierzy w wiedzę psychologa, bo nie zna różniczek. Akurat o statystykach, to wiedzę mieć może.
  • kod_matrixa 10.08.19, 07:05
    yadaxad napisał(a):

    > Kodzik nie wierzy w wiedzę psychologa, bo nie zna różniczek. Akurat o statystyk
    > ach, to wiedzę mieć może.



    Wiedzę mieć może, faktycznie. O różniczkach, całkach czy pochodnych też może coś słyszał. To samo ze statystyką.

    Tzn. wie, że coś takiego jest. I na tym wiedza się kończy. Jednak w statystyce jak matematyce potrzebne jest ROZUMIENIE i odpowiednie umiejętności ich zastosowania w praktyce.

    No i niestety tak samo jest z myśleniem logicznym.

    Kotek ma WIEDZĘ, że ma robić siku i kupę do kuwety, bo tak go nauczono, ale czy ROZUMIE dlaczego? Tego już nie był bym taki pewny...




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • yadaxad 10.08.19, 11:09
    Z pewnością nie wie o wypróżnianiu tyle co ty.
  • kod_matrixa 09.08.19, 19:54
    Mona.blue napisała:

    Dzieki :) Dobrze, że mi przypomniałaś Meela o tym, żeby uznać w sobie to, że się czasem boje itd.



    Ty sama powinnaś o tym wiedzieć. Nie dochodzisz sama do wniosków tylko czekasz na wytyczne z zewnątrz.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • mona.blue 09.08.19, 21:24
    kod_matrixa napisał:

    > Mona.blue napisała:
    >
    > Dzieki :) Dobrze, że mi przypomniałaś Meela o tym, żeby uznać w sobie to, że si
    > ę czasem boje itd.
    >
    >
    >
    > Ty sama powinnaś o tym wiedzieć. Nie dochodzisz sama do wniosków tylko czekasz
    > na wytyczne z zewnątrz.
    >
    Nie doczytalaes do konaca, napisalam, ze sama sobie to jakis czas temu uswiadomilam, ale wylecialo mi z glowy.



    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • meela 09.08.19, 20:18
    Mona, ja myślę, że masz w głowie jakiś obraz siebie sprzed lat i się tego trzymasz. Czas ucieka, wszystko się zmienia i Ty też się zmieniłaś. Masz córki, masz wspólnotę. Na pewno są tam osoby, które Cię lubią. Pomyśl, ile razy dałaś sobie z czymś radę. Ile razy "wygrałaś", ile zrobiłaś. Musisz uwierzyć w siebie.
  • yadaxad 09.08.19, 20:36
    To są mechanizmy myślenia tak wtłoczone w rozwijającą się osobowość, że mało kto sam umie się od nich uwolnić. Mona do tej pory nie umiała. To są takie guzy na psychice, które trzeba obejrzeć , określić ich zasięg i usunąć.
  • yadaxad 09.08.19, 20:39
    Dobry psycholog w tym pomoże i da na przyszłość narzędzie do usuwania ich samemu, jak się zauważy, że odrastają, no i pomoże je zauważać, kiedy i w jakich okolicznościach wysuwają czułki.
  • yadaxad 09.08.19, 21:03
    A ponieważ sennymi koszmarami zawładnęła opium, to do mony, wszystkie sny o zgubieniu się, niemożliwości znalezienia drogi, złapania autobusu, znalezienia pociągu, którym ma się pojechać, spotkania kogoś to tkwiące wspomnienie konfliktów , z którymi nie dawało się poradzić mimo wysiłków dojścia do porozumienia. Nawet jak się jakieś zagubienie w rzeczywistości przeżyło i było kłopotliwe, to samo w sobie się nie przypomina, powraca we śnie tylko mając za podłoże nierozwiązane porozumienie, jako znana forma, ale symbolicznie.
  • mona.blue 10.08.19, 21:20
    yadaxad napisał(a):

    > A ponieważ sennymi koszmarami zawładnęła opium, to do mony, wszystkie sny o zgu
    > bieniu się, niemożliwości znalezienia drogi, złapania autobusu, znalezienia poc
    > iągu, którym ma się pojechać, spotkania kogoś to tkwiące wspomnienie konfliktów
    > , z którymi nie dawało się poradzić mimo wysiłków dojścia do porozumienia. Naw
    > et jak się jakieś zagubienie w rzeczywistości przeżyło i było kłopotliwe, to sa
    > mo w sobie się nie przypomina, powraca we śnie tylko mając za podłoże nierozwią
    > zane porozumienie, jako znana forma, ale symbolicznie.


    Może i tak, może to pozostałości nieporozumienia, które miałam że wspólnota co do rozwodu, co silnie przeżywałam.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • afq 09.08.19, 21:07
    yadaxad napisał(a):

    > To są mechanizmy myślenia tak wtłoczone w rozwijającą się osobowość, że mało kt
    > o sam umie się od nich uwolnić. Mona do tej pory nie umiała. To są takie guzy n
    > a psychice, które trzeba obejrzeć , określić ich zasięg i usunąć.

    mogę zaświadczyć Pani Yadziu ze to święta prawda jest


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 09.08.19, 21:34
    :)
  • kod_matrixa 09.08.19, 17:07
    Każdy prawidłowo funkcjonujący człowiek ma lęk przed odrzuceniem np. w relacjach damsko-męskich. Zwłaszcza gdy jesteśmy wrażliwi i poważnie traktujemy innych i swoje uczucia. Ale również wówczas gdy stawiamy ponad uczucia, własne ambicje --> lęk przed wstydem kiedy coś pójdzie nie tak. Tym bardziej, że od najmłodszych lat jesteśmy bombardowani kulturowym matrixem, opartym na wstydzie i lęku z nim związanym.

    No chyba, że jest się psychopatą, a uczucia własne jak i drugiego człowieka traktuje się jako zabawę. Podobnie jest w innych relacjach.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 09.08.19, 17:08
    Ale również wówczas gdy nie* stawiamy ponad uczucia, własne ambicje --> lęk przed wstydem kiedy coś pójdzie nie tak.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • mona.blue 09.08.19, 17:11
    kod_matrixa napisał:

    > Każdy prawidłowo funkcjonujący człowiek ma lęk przed odrzuceniem np. w relacjac
    > h damsko-męskich. Zwłaszcza gdy jesteśmy wrażliwi i poważnie traktujemy innych
    > i swoje uczucia. Ale również wówczas gdy stawiamy ponad uczucia, własne ambicje
    > --> lęk przed wstydem kiedy coś pójdzie nie tak. Tym bardziej, że od najmł
    > odszych lat jesteśmy bombardowani kulturowym matrixem, opartym na wstydzie i lę
    > ku z nim związanym.
    >
    > No chyba, że jest się psychopatą, a uczucia własne jak i drugiego człowieka tra
    > ktuje się jako zabawę. Podobnie jest w innych relacjach.
    >

    Tu nie chodzi tylko o relacje damsko-meskie w sensie związkowe, tylko o normalne relacje w gronie znajomych i lęk przed nieznajomymi. Pewnie wszyscy przeżywają takie leki, chociaż nie jestem pewna, ale chodzi o stopień gdy leków, żeby nie utrudniały zbytnio życia.
    Ale ostatnio na szkoleniu z mutyzmu wybiórczego, który ma moja córka imjest on zaburzeniem lękowym przypomniano mi, że w przypadku leku dobra jest postawa małych kroków, stopniowe oswajanie sytuacji, które wzbudzają lek.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 09.08.19, 17:38
    mona.blue napisała:

    > kod_matrixa napisał:
    >
    > > Każdy prawidłowo funkcjonujący człowiek ma lęk przed odrzuceniem np. w re
    > lacjac
    > > h damsko-męskich. Zwłaszcza gdy jesteśmy wrażliwi i poważnie traktujemy i
    > nnych
    > > i swoje uczucia. Ale również wówczas gdy stawiamy ponad uczucia, własne a
    > mbicje
    > > --> lęk przed wstydem kiedy coś pójdzie nie tak. Tym bardziej, że od
    > najmł
    > > odszych lat jesteśmy bombardowani kulturowym matrixem, opartym na wstydzi
    > e i lę
    > > ku z nim związanym.
    > >
    > > No chyba, że jest się psychopatą, a uczucia własne jak i drugiego człowie
    > ka tra
    > > ktuje się jako zabawę. Podobnie jest w innych relacjach.
    > >
    >
    > Tu nie chodzi tylko o relacje damsko-meskie w sensie związkowe, tylko o normaln
    > e relacje w gronie znajomych i lęk przed nieznajomymi. Pewnie wszyscy przeżywaj
    > ą takie leki, chociaż nie jestem pewna, ale chodzi o stopień gdy leków, żeby ni
    > e utrudniały zbytnio życia.
    > Ale ostatnio na szkoleniu z mutyzmu wybiórczego, który ma moja córka imjest on
    > zaburzeniem lękowym przypomniano mi, że w przypadku leku dobra jest postawa mał
    > ych kroków, stopniowe oswajanie sytuacji, które wzbudzają lek.
    >
    >


    Myślę, że w mniejszym lub większym stopniu też dotyczy to większości. Przecież inni (niektórzy) ludzie potrafią być toksyczni i źle na nas wpływać. Nic tak nie potrafi człowiekowi popsuć nerwów i zdestabilizować stan psychiczny jak drugi człowiek. I to zarówno pozytywnie jak i negatywnie.

    Dzieje się tak dlatego, że nasze mózgi mają antropologicznie ukształtowany umysł, iż podczas interakcji z drugim człowiekiem, funkcjonują bardziej intensywnie niż poza interakcją.

    Z innymi gatunkami, mimo oczywistych różnic, jest podobnie pod tym względem. Wystarczy zaobserwować zachowanie psa wobec innego psa. Jest ono często bardzo wyraziste, do tego stopnia, że potrafią się pogryźć i warczeć na siebie. Z innym gatunkiem psy zazywaczaj już nie wejdą w tak silną interakcję.






    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 09.08.19, 17:49
    kod_matrixa napisał:

    > mona.blue napisała:
    >
    > > kod_matrixa napisał:
    > >
    > > > Każdy prawidłowo funkcjonujący człowiek ma lęk przed odrzuceniem np
    > . w re
    > > lacjac
    > > > h damsko-męskich. Zwłaszcza gdy jesteśmy wrażliwi i poważnie traktu
    > jemy i
    > > nnych
    > > > i swoje uczucia. Ale również wówczas gdy stawiamy ponad uczucia, wł
    > asne a
    > > mbicje
    > > > --> lęk przed wstydem kiedy coś pójdzie nie tak. Tym bardziej,
    > że od
    > > najmł
    > > > odszych lat jesteśmy bombardowani kulturowym matrixem, opartym na w
    > stydzi
    > > e i lę
    > > > ku z nim związanym.
    > > >
    > > > No chyba, że jest się psychopatą, a uczucia własne jak i drugiego c
    > złowie
    > > ka tra
    > > > ktuje się jako zabawę. Podobnie jest w innych relacjach.
    > > >
    > >
    > > Tu nie chodzi tylko o relacje damsko-meskie w sensie związkowe, tylko o n
    > ormaln
    > > e relacje w gronie znajomych i lęk przed nieznajomymi. Pewnie wszyscy prz
    > eżywaj
    > > ą takie leki, chociaż nie jestem pewna, ale chodzi o stopień gdy leków, ż
    > eby ni
    > > e utrudniały zbytnio życia.
    > > Ale ostatnio na szkoleniu z mutyzmu wybiórczego, który ma moja córka imje
    > st on
    > > zaburzeniem lękowym przypomniano mi, że w przypadku leku dobra jest posta
    > wa mał

    >
    >
    >
    >
    >
    >


    Nie znaczy to, że nasz umysł lepiej wówczas funkcjonuje. Czasem wręcz gorzej, zwłaszcza, że często nad funkcjami poznawczymi góruje cała gama emocji, masek, fasady i masa toksycznych odczuć.

    Odzywają się prymitywne atawizmy jak walka o przywództwo w stadzie etc. Harmonia jest tam gdzie są pozytywne uczucia, przyjaźń, miłość czy empatia. W dużym czy przypadkowym stadzie osobniki różnych gatunków, w tym ludzie mogą czuć napięcie i niepewność. Nie zachowują się naturalnie. Atawizmy dają znać o sobie.

    Chyba każdy z nas słyszał o tym jak potęgują się ludzkie animozje z jednej strony i przyjaźnie z drugiej, gdy grupa ludzi przebywa ze sobą na niewielkiej przestrzeni przez dłuższy czas. Np. załoga statku na morzu.

    Dlatego przestrzegał bym przed zbytnią socjalizacją, rozumianą jako dążenie do towarzyskości na siłę.





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • mona.blue 09.08.19, 18:03

    >
    > Nie znaczy to, że nasz umysł lepiej wówczas funkcjonuje. Czasem wręcz gorzej, z
    > właszcza, że często nad funkcjami poznawczymi góruje cała gama emocji, masek, f
    > asady i masa toksycznych odczuć.
    >
    > Odzywają się prymitywne atawizmy jak walka o przywództwo w stadzie etc. Harmoni
    > a jest tam gdzie są pozytywne uczucia, przyjaźń, miłość czy empatia. W dużym cz
    > y przypadkowym stadzie osobniki różnych gatunków, w tym ludzie mogą czuć napięc
    > ie i niepewność. Nie zachowują się naturalnie. Atawizmy dają znać o sobie.
    >
    > Chyba każdy z nas słyszał o tym jak potęgują się ludzkie animozje z jednej stro
    > ny i przyjaźnie z drugiej, gdy grupa ludzi przebywa ze sobą na niewielkiej prze
    > strzeni przez dłuższy czas. Np. załoga statku na morzu.

    Dotąd sie zgadzam

    > Dlatego przestrzegał bym przed zbytnią socjalizacją, rozumianą jako dążenie do
    > towarzyskości na siłę.
    >
    Ja inaczej rozumiem socjalizację, nie jako przystosowanie się do każdego tylko jako uznawanie reguł współżycia społecznego i wartości ogólnoludzkich w działaniu i mysleniu
    >
    >




    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 09.08.19, 18:33
    Mona.blue napisała:

    Ja inaczej rozumiem socjalizację, nie jako przystosowanie się do każdego tylko jako uznawanie reguł współżycia społecznego i wartości ogólnoludzkich w działaniu i mysleniu.



    To o czym piszesz, to tzw. normy społeczne. Nazywa się je socjalizacją. To jest tylko kwestia nazewnictwa i temat na oddzielną dyskusję.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • yadaxad 09.08.19, 19:48
    O tym już się z tobą rozmawiało nie raz. Nigdy się sama nie oceniasz, jako -ja-. Patrzysz przez krzywe lusterka, które ci implantowano, oceniasz, przez wpojone lęki i nie starasz się być, tylko zadowolić. A w takim stanie, to nawet bogu nie wierzysz, że cię akceptuje, tylko starasz się, by krzywo na ciebie nie popatrzył, bo pewnie nie zachowujesz się dość dobrze.
  • mona.blue 09.08.19, 19:52
    yadaxad napisał(a):

    > O tym już się z tobą rozmawiało nie raz. Nigdy się sama nie oceniasz, jako -ja-
    > . Patrzysz przez krzywe lusterka, które ci implantowano, oceniasz, przez wpojon
    > e lęki i nie starasz się być, tylko zadowolić. A w takim stanie, to nawet bogu
    > nie wierzysz, że cię akceptuje, tylko starasz się, by krzywo na ciebie nie pop
    > atrzył, bo pewnie nie zachowujesz się dość dobrze.

    To Twój zdaniem Yadaxad terapia byłaby wskazana? Tylko w sumie można w sobie ciągle coś wynajdywać, co wymaga terapii ;)

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 09.08.19, 19:55
    mona.blue napisała:

    > yadaxad napisał(a):
    >
    > > O tym już się z tobą rozmawiało nie raz. Nigdy się sama nie oceniasz, jak
    > o -ja-
    > > . Patrzysz przez krzywe lusterka, które ci implantowano, oceniasz, przez
    > wpojon
    > > e lęki i nie starasz się być, tylko zadowolić. A w takim stanie, to nawe
    > t bogu
    > > nie wierzysz, że cię akceptuje, tylko starasz się, by krzywo na ciebie n
    > ie pop
    > > atrzył, bo pewnie nie zachowujesz się dość dobrze.
    >
    > To Twój zdaniem Yadaxad terapia byłaby wskazana? Tylko w sumie można w sobie ci
    > ągle coś wynajdywać, co wymaga terapii ;)
    >


    Może jesteś uzależniona od terapii?






    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • yadaxad 09.08.19, 20:03
    To też pisałam, ten obcy element trzeba dostrzec, ocenić, przepracować i usunąć jak narośl. Sama od lat sobie z tym nie radzisz.
  • kod_matrixa 09.08.19, 18:28
    Nie jest też przypadekiem, że ludzie wrażliwości czy bardziej świadomi/inteligentni stronią (intuicyjnie) od większych i/lub przypadkowych grup. Po pierwsze łatwiej w nich z czystej statystyki trafić na jednostkę toksyczną czy wręcz agresywną, która nakręci negatywną atmosferę, a ta udziela się każdemu.

    Emocje negatywne z kolei przeżywamy silniej niż pozytywne, co ma swoje źródło w ewolucji, bo zapobiegać niebezpiecznym sytuacjom w przyszłości.

    Chyba każdy z nas był świadkiem kłótni w większej lub przypadkowej grupie osób jak np. w kolejce do lekarze. To nie przydarza się tylko nam, lecz każdemu. Tak to po prostu funkcjonuje. Wystarczy jeden lub dwóch osobników, by wszyscy poczuli dyskomfort.

    To ma przełożenie na każdą grupę, może wyjątkiem nieprzypadkowej grupy jaką są dobrzy znajomi. I zapewne też nie zawsze.

    Nawet nasze naturalne skłonności u większości są takie, że wolimy nie zbyt duże grupy ludzkie. Wystarczy zaobserwować zachowanie ludzi podczas wypoczynku. Na ogół preferowane są miejsca spokojne, zaciszne, a wręcz odludne. Wtedy czujemy się bardziej komfortowo.

    Prehistoryczne grupy ludzkie również funkcjonowały w niewielkich grupach. Maksymalnie do 50. osobników, w dodatku spokrewnionych ze sobą. Osady i miasta pojawiły się dopiero po tym jak człowiek zaczął uprawiać rolnictwo i to nie z powodów naturalnych tylko funkcjonalnych i logistycznych.

    Skąd bierze się więc to parcie i moda do intensywnej integracji? Ze współczesnej kultury i jej paradygmatów, edukacyjnych, ekonomicznych czy medialnych, ale nie naturalnych skłonności.

    Społeczeństwo także to współczesne jest w staniefunkcjonować bez tej nadmiernej presji do integracji. Po prostu każda presja jest niezdrowa. Zarówno promocja pustelnictwa, jak i nadmiernej integracji społecznej są skrajnymi biegunami. Tak jak we wszystkim, tak i w tym przypadku najzdrowsze jest zachowanie równowagi i optymalizacji.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • meela 09.08.19, 18:56
    Matrix, myślę, że nie ma żadnych danych mówiących o tym, że ludzie bardziej inteligentni stronią od większych grup. Gdzie to wyczytałeś? A moja teza jest taka, że ludzie z wysoką inteligencją potrafią się zachować w różnych sytuacjach. Takich, jak np. kłótnie w kolejce i inne mało komfortowe sytuacje.
    I kto powiedział, że jest moda na integrację? Raczej młodzież coraz częściej spędza czas przed komputerem i coraz więcej singli.
  • kod_matrixa 09.08.19, 19:34
    meela napisała:

    > Matrix, myślę, że nie ma żadnych danych mówiących o tym, że ludzie bardziej int
    > eligentni stronią od większych grup. Gdzie to wyczytałeś? A moja teza jest taka
    > , że ludzie z wysoką inteligencją potrafią się zachować w różnych sytuacjach. T
    > akich, jak np. kłótnie w kolejce i inne mało komfortowe sytuacje.
    > I kto powiedział, że jest moda na integrację? Raczej młodzież coraz częściej sp
    > ędza czas przed komputerem i coraz więcej singli.


    Każdy badacz inteligencji Ci o tym powie, że osoby inteligentne nie są zazwyczaj towarzyskie. Co więcej, fakt, że osoba inteligentna będzie umiała lepiej poradzić sobie z sytuacją kryzysową, nie znaczy, że jest osobą towarzyską, którą ciągnie do ludzi. Poradzi sobie w takiej sytuacji dlatego, że jest jednostką inteligentną, a nie dlatego, że jest towarzyską. Poza tym nie pchać się CV w sytuację, które szybciej przewodzi je jako potencjalne kryzysowe, jak kłótnie itp.

    Co do dzisiejszej młodzieży to właśnie można powiedzieć, że to jest właśnie ta naturalna skłonność do dążenia optymalizacji relacji, stawiających na jakość, a nie ilość. Internet daje ku temu duże możliwości, jak większy wybór relacji. Dawniej, mieszkając w Suwałkach czy Kielcach, mogłaś poznać kogoś tylko z tych miast tzn. albo z Kielc albo z Suwałk. Dziś możesz praktycznie poznać kogoś z końca świata, a nie tylko Polski. Kiedyś ta opcja była niedostęona. A, że to nie jest kontakt face to face? No cóż, póki co, internet nie oferuje portalu, dzięki któremu można by przejść ze swojego komputera do pokoju swojego rozmówcy w realu. ;)





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • meela 09.08.19, 20:27
    "Osoby inteligentne nie są zazwyczaj towarzyskie"
    To raczej stereotyp. Kujon w okularach z książką w ręku i samotnik. Ja znam mnóstwo inteligentnych ludzi i są towarzyscy. Ludzie inteligentni też zazwyczaj mają poczucie humoru, co ułatwia relacje.

    Co do dzisiejszej młodzieży. To rosną statystyki chorych na depresję oraz samobójców.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka