10.08.19, 11:14
Przeczytałam wywiad z Eichelbergerem, w którym m.in. stwierdza, że zakochanie w innym człowieku czy pojedynczy seks powstały z impulsu seksualnego to nie zdrada. Zdrada wg niego jest utrzymywana z premedytacją relacja seksualna poza związkiem.
O ile co do zakochania się zgadzam, no to nie podlega ludzkiej woli i zależy co z tym się zrobi, no działania już podlegają woli to co pojedynczego aktu seksualnego się nie zgadzam.
A co Wy o tym myślicie?


--
inspiracjemoje.blogspot.com/
inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
Edytor zaawansowany
  • afq 10.08.19, 11:31
    przypuszczam, że rozumiem na czym opiera tą myśl

    ale ja widzę to inaczej, no chyba że ktoś jest chory i na prawdę nie panuje zupełnie nad popędami
    z zakochaniem też się nie zgadzam, bo to nie jest impuls, błysk, szast prast i bum, jak zapalenie żarówki
    tylko najpierw trzeba dać sobie przyzwolenie na wejście w jakieś emocje

    więc podsumowując:
    lubię go poczytać, pod warunkiem, że nie pierdoli, a tu pierdoli

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 10.08.19, 11:33
    no oczywiście jeszcze mozna snuc dywagacje czym jest zakochanie
    od którego momentu sie liczy itd
    no ale moim zdaniem nie ma co waloryzować

    nie jesteśmy pieskami, co na każdą nogę się zgarbią, bo taka pora roku

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • mona.blue 10.08.19, 11:38
    afq napisał:

    > no oczywiście jeszcze mozna snuc dywagacje czym jest zakochanie
    > od którego momentu sie liczy itd
    > no ale moim zdaniem nie ma co waloryzować
    >
    > nie jesteśmy pieskami, co na każdą nogę się zgarbią, bo taka pora roku
    >
    Czasem zakochanie jest jak grom z jasnego nieba, to się określa 'piorun sycylijski' :)

    A co z kokieteria i flirtami? Ja uważam, że to naruszenie zaufania w związku, no chyba że są to tylko niewinne, przyjazne żarty.

    -
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • kod_matrixa 10.08.19, 11:44
    mona.blue napisała:

    > afq napisał:
    >
    > > no oczywiście jeszcze mozna snuc dywagacje czym jest zakochanie
    > > od którego momentu sie liczy itd
    > > no ale moim zdaniem nie ma co waloryzować
    > >
    > > nie jesteśmy pieskami, co na każdą nogę się zgarbią, bo taka pora roku
    > >
    > Czasem zakochanie jest jak grom z jasnego nieba, to się określa 'piorun sycylij
    > ski' :)
    >
    > A co z kokieteria i flirtami? Ja uważam, że to naruszenie zaufania w związku,
    > no chyba że są to tylko niewinne, przyjazne żarty.
    >
    > -
    > inspiracjemoje.blogspot.com/
    > inspiracjepsychologiczne.blogspot.com


    To są często stany bardzo płynne jak przyjaźń i miłość. Poza tym co znaczy być nie/wiernym?

    Można pozostać wiernym drugiemu człowiekowi, ale wówczas nie jest się wiernym swoim uczuciom.





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 10.08.19, 11:51
    A czy nie może być zdrady w przyjaźni tylko dlatego, że ta nie została usankcjonowana prawnie?

    Zdrada kojarzona jest najczęściej z rytuałem ślubowania lub przysięgi. To kulturowy matrix determinuje często jak nazwiemy i postrzegamy takie czy inne zachowanie.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • afq 10.08.19, 13:33
    oczywiście że może
    akt ślubu tu nie wpływa

    przynajmniej dla mnie
    nie każdy mój związek bym małżeństwem
    a jednak wierność i uczciwość to rzeczy których nie musiałem sobie narzucać



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • kod_matrixa 11.08.19, 10:24
    afq napisał:

    > oczywiście że może
    > akt ślubu tu nie wpływa
    >
    > przynajmniej dla mnie
    > nie każdy mój związek bym małżeństwem
    > a jednak wierność i uczciwość to rzeczy których nie musiałem sobie narzucać
    >
    >
    >


    Bycie z kimś kogo nie darzymy uczuciem ma być uczciwe?

    Oto bez względnie na okoliczności?







    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • afq 11.08.19, 10:50
    bycie z kims kogo nie darzymy uczuciem jest nieuczciwe
    o tym pisałem

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • kod_matrixa 11.08.19, 10:57
    afq napisał:

    > bycie z kims kogo nie darzymy uczuciem jest nieuczciwe
    > o tym pisałem
    >


    Otóż to.





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • afq 11.08.19, 11:07
    kod_matrixa napisał:

    > afq napisał:
    >
    > > bycie z kims kogo nie darzymy uczuciem jest nieuczciwe
    > > o tym pisałem
    > >
    >
    >
    > Otóż to.
    >
    >

    a w związku chodzi i o miłość i wierność i uczciwość
    to oczywiście mój wyidealizowany obraz związku, w życiu bywa różnie, wiem to
    ale ja tak to układam

    bywało że mówiłem wprost - wybacz ale coś się skończyło, więcej nie zbudujemy
    zostawałem świnią, ale uczciwą

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 10.08.19, 13:31
    wierność i uczciwość
    to dwie różne rzeczy,

    jesli bycie wiernym swoim uczuciom ma byc w poprzek czyichs uczuc, to nalezy byc uczciwym

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 10.08.19, 13:27
    niewinne przyjazne żarty, ok
    pod warunkiem, że nie ranią partnera, jeśli już ktoś ma taki sposób bycia

    zakochanie jest jak grom z nieba?
    to ja jestem ułomny chyba, u mnie to uczucie które się buduje jednak
    od zwykłego przykucia uwagi, przez zainteresowanie rosnące do fascynacji, a do zakochania dalej jeszcze trochę brakuje
    u mnie tego się nie liczy w sekundach, minutach czy godzinach, a nawet nie dniach

    w najlepszym razie w tygodniach


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • kod_matrixa 11.08.19, 10:39
    afq napisał:

    > niewinne przyjazne żarty, ok
    > pod warunkiem, że nie ranią partnera, jeśli już ktoś ma taki sposób bycia
    >
    > zakochanie jest jak grom z nieba?
    > to ja jestem ułomny chyba, u mnie to uczucie które się buduje jednak
    > od zwykłego przykucia uwagi, przez zainteresowanie rosnące do fascynacji, a do
    > zakochania dalej jeszcze trochę brakuje
    > u mnie tego się nie liczy w sekundach, minutach czy godzinach, a nawet nie dnia
    > ch
    >
    > w najlepszym razie w tygodniach
    >
    >


    U każdego ten proces może przebiegać inaczej, to po pierwsze.

    Po drugie, rzadko kiedy jest tak, że w konkretnym momencie potrafimy zdefiniować to uczucie, które właśnie ewouluuje.

    Na tym polega antropologiczność tego procesu, że ma się nijak do naszego wyobrażenia kulturowego. Procesy biochemiczne w mózgu nie zawsze dostosują się do narzuconego kanonu przez naszą świadomość.

    Innymi słowy, antropologia działa jak automatyczny pilot. Świadomość to sterowanie ręczne.

    Proces zakochiwania jest bardziej przebiegły od naszej świadomości, bo działa tu imperatyw przekazania "samolubnego genu". W przeciwnym razie człowiek miał by zbyt dużą kontrolę nad uczuciami, a tym samym nad reprodukcją. I w tym natura nas przechytrzyła.

    Dlatego człowiek pytany o to czy jest w kimś zakochany, często odpowiada, że nie wie.

    Paradoksalnie, jako jednostki świadome większą kontrolę mamy nad popędem seksualnym, który jesteśmy w stanie stłumić, ponieważ działa bardzo krótko w czasie w przeciwieństwie do stanu uczucia miłości, mogącej trwać wiele lat i nie niesie za sobą - jak w przypadku uczucia miłości - stanów depresyjnym do aktu samobójstwa włącznie w skrajnych przypadkach.





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 11.08.19, 10:44
    W dodatku proces uczucia miłość ma za zadanie wychowanie potomstwa i statystycznie trwa ok 4-5 lat.

    Choć to tylko uśredniona wartość.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • afq 11.08.19, 10:56
    kod_matrixa napisał:

    > U każdego ten proces może przebiegać inaczej, to po pierwsze.

    na pewno tak jest

    > Po drugie, rzadko kiedy jest tak, że w konkretnym momencie potrafimy zdefiniowa
    > ć to uczucie, które właśnie ewouluuje.

    pisałem o tym że ja miejsce na zauwazenie zdefiniowanie i reakcje miejsce zawsze mialem
    a w glebokie prawdziwe uczucie ktore nie jest zauroczeniem jakims po prostu nie wierze
    bo to jest roznica.. zauroczyc sie kims a zakochac w kims,
    mysle ze najwiekszy problem to ludzie mają z nazywaniem uczuc
    bo co tak na prawde znaczy kochac? i to ma wybuchnąć w sekunde? nie wierze




    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • kod_matrixa 11.08.19, 11:56
    A to uczucie miłości związane z reprodukcją, mające miejsce zazwyczaj w młodości, to i tak jest to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

    Jak potwierdzają badania, ludzie obecnie znacznie później dojrzewają intelektualnie i emocjonalnie, bo ok. 30. roku życia. Ma to związek z wydłużeniem wieku życia i wyższym jego standardem. Również w odniesieniu do świadomości, o której facto wiemy bardzo niewiele.

    Mówi się, że człowiek już obecnie nie podlega ewolucji w sensie stricte biologicznym. Nie znaczy to jednak, że nasza świadomość, która wyemancypowała się od biologicznej antropologii i prymitywnych instynktów, tworząc zupełnie nową jakość, nieznaną innym gatunkom, nie rozwija się z pokolenia na pokolenie i nie podlega zupełnie innego rodzaju ewolucji, tyle że już na wyższym poziomie - poziomie neuroplastyczności połączeń neuronowych.

    Nasz problem polega na tym, że nie mamy w przyrodzie realnych punktów odniesienia. Bardzo możliwe, że zakończył się jeden poziom ewolucji, ale zaczął drugi, związany z samą świadomością. A ta ewolucja to już nie mozolne miliony lat, ale tempo tak zawrotne, że mierzone wręcz w latach a nawet miesiącach. To już nie funkcja liniowa, lecz wykładnicza.

    To może mieć przełożenie na każdy aspekt naszego życia, łącznie z nową jakością uczucia miłości. Mniej kształtowaną przez hormony i proste instynkty, a bardziej świadomą, dojrzałą, uduchowioną i opartą na znacznie wyższych standardach. Na całym Zachodzie zauważyć można lawinowy wzrost rozwodów. Nikt tak naprawdę nie jest jednoznacznie podać prawdziwej przyczyny lub przyczyn tego stanu rzeczy.

    Badania też coraz częściej dowodzą, że wybór partnera)partnerki ulega zmianom i to w ujęciu nawet dekad, a nie wielu wieków.

    Dziś coraz częściej mając na myśli uczucie miłości, mówi się o czymś znacznie więcej niż tylko zakochaniu i fascynacją płci przeciwnej, jak uczuciu o bardziej krótkotrwałych i kruchych podstawach. Prawdziwa miłość zaczyna być bardziej korelowana z podobieństwem stanu świadomości, emocjonalnym, intelektualnym, duchowym, przyjaźni, wykraczającym ponad płytkie i infantylne zróżnicowanie płci. Właściwie to nie wykształciło się właściwe słowo, mogące to uczucie opisać. To swego rodzaju miłosierdzie, uczucie zdolne przetrwać infantylną burzę hormonów i być stabilne do końca życia.

    Wszystko podlega zmianie. Dlatego co dla jednych już dziś staje się czymś oczywistym dla innych stanowi być może JESZCZE nawet groteskową i czystą abstrakcję.

    Jak wiemy każde nowe pokolenie jest bogatsze intelektualnie i emocjonalnie od swoich poprzedników, bo czerpie z coraz większej sumy doświadczeń, co z całą pewnością nie pozostaje bez wpływu na funkcjonowanie naszego umysłu.

    Obecnie ludzie są bardziej świadomi i rozwinięci emocjonalnie, intelektualnie, duchowo i etycznie niż kilka tysięcy lat wstecz. A przecież oczywistą jest rzeczą, że z ewolucyjnego - w sensie biologicznym - punktu widzenia, kilka tysięcy lat znaczy praktycznie tyle co nic.

    A mimo to jeśli porównamy swoje zachowanie z zachowaniem swoich przodków np. z czasów Imperium Rzymskiego (którym tak się podniecamy, że stało na wysokim poziomie), choćby w kwestii wrażliwości etycznej, traktowaniu drugiego człowieka w kontekście niewolnictwa, podbojów nowych ludów, cyrku Nerona i bestialstw mających tam miejsce, to uzmysłowimy sobie, że różnica stanów psychicznych jest kolosalna.





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • mona.blue 11.08.19, 12:01
    kod_matrixa napisał:
    >
    > Po drugie, rzadko kiedy jest tak, że w konkretnym momencie potrafimy zdefiniowa
    > ć to uczucie, które właśnie ewouluuje.

    Zgadzam się.
    >
    > Na tym polega antropologiczność tego procesu, że ma się nijak do naszego wyobra
    > żenia kulturowego. Procesy biochemiczne w mózgu nie zawsze dostosują się do nar
    > zuconego kanonu przez naszą świadomość.
    >

    > Innymi słowy, antropologia działa jak automatyczny pilot. Świadomość to sterowa
    > nie ręczne.
    >
    > Proces zakochiwania jest bardziej przebiegły od naszej świadomości, bo działa t
    > u imperatyw przekazania "samolubnego genu". W przeciwnym razie człowiek miał by
    > zbyt dużą kontrolę nad uczuciami, a tym samym nad reprodukcją. I w tym natura
    > nas przechytrzyła.
    >
    > Dlatego człowiek pytany o to czy jest w kimś zakochany, często odpowiada, że ni
    > e wie.
    >
    No Matrix, masz cal!jej sensowne poglądy na milosc.

    > Paradoksalnie, jako jednostki świadome większą kontrolę mamy nad popędem seksua
    > lnym, który jesteśmy w stanie stłumić, ponieważ działa bardzo krótko w czasie w
    > przeciwieństwie do stanu uczucia miłości, mogącej trwać wiele lat i nie niesie
    > za sobą - jak w przypadku uczucia miłości - stanów depresyjnym do aktu samobój
    > stwa włącznie w skrajnych przypadkach.
    >
    >
    >
    >
    >




    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • mona.blue 10.08.19, 11:34
    afq napisał:

    > przypuszczam, że rozumiem na czym opiera tą myśl
    >
    > ale ja widzę to inaczej, no chyba że ktoś jest chory i na prawdę nie panuje zup
    > ełnie nad popędami
    > z zakochaniem też się nie zgadzam, bo to nie jest impuls, błysk, szast prast i
    > bum, jak zapalenie żarówki
    > tylko najpierw trzeba dać sobie przyzwolenie na wejście w jakieś emocje
    >
    > więc podsumowując:
    > lubię go poczytać, pod warunkiem, że nie pierdoli, a tu pierdoli
    >

    :D

    Może to racjonalizacja, Bo ma coś takiego na sumieniu. Tylko, że terapeuta powinien sobie zdawać z tego sprawę. A może wyznaje inny system wartości, nie wiem jak to jest oceniane w buddyzmie.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • afq 10.08.19, 13:36
    mona.blue napisała:

    > Może to racjonalizacja, Bo ma coś takiego na sumieniu. Tylko, że terapeuta powi
    > nien sobie zdawać z tego sprawę. A może wyznaje inny system wartości, nie wiem
    > jak to jest oceniane w buddyzmie.

    ja myslę mona, że psycholog/terapeuta to dalej człowiek
    i może ulec tym samym mechanizmom co każdy
    wiedze ma, jasne
    ale to nie załatwia wszystkiego przeciez




    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • in.113 12.08.19, 14:05
    Mysle podobnie jak afq. Zakochanie z powietrza się nie bierze. Czlowiek bedacy w związku jest bardziej wyczulony na pewne symptomy, ktore do pojawienia sie coraz silniejszych uczuć mogą doprowadzić. Można być albo zamkniętym na takie niepożądane, bo nieuczciwe relacje albo dawać im mniejsze lub większe przyzwolenie.

    Flirt moze i nie jest zdradą, ale jak dla mnie jest wyznaczeniem zbyt blisko granicy sfery, ktora chcę dzielić z jedna osobą. A moze to kwestia mojej osobowości, ze tego nie potrzebuje, nie lubię, nie potrafię.
  • in.113 12.08.19, 15:20
    A czy zakochanie sie jest zdradą? Na pewno oznacza, ze pojawiło sie jakes zaniedbanie w związku. Związek jmprzestał zaspokajać pewne sfery. Mozna spróbować to naprawić, a jeśli sie nie uda to sie rozstać i dopiero otworzyć sie na nowe możliwości.

    Pojedynczy seks jest dla mnie zdrada i według mnie powoduje go to samo co zauroczenie - jakieś problemy w związku i poczucie niespełnienia w związku z tym. Zauroczenie tez jest w pewnym sensie zdradą. Ale po latach nie ma żadnego znaczenia. Związek to góry i doły.





  • afq 12.08.19, 16:39
    in.113 napisała:

    > Pojedynczy seks jest dla mnie zdrada i według mnie powoduje go to samo co zauro
    > czenie - jakieś problemy w związku i poczucie niespełnienia w związku z tym.

    no własnie
    nie wiem czy to normalne, ale ja w zasadzie zwyczajnie oślepłem na wszelkie walory innych kobiet
    i z tego co pamiętam zawsze tak miałem kiedy byłem w związku


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 12.08.19, 21:48
    Prawda kosmiczna to nie jest, ale jeśli przyjmie się, że każde zbliżenie fizyczne jest zdradą, no to jest. Jeśli na jakiś warunkach , że nie, to nie jest. W naszej kulturze formalnie dla związku wymaga się wierności fizycznej partnerowi, nie dotrzymanie jej jest zdradą i koniec. A dywagować psychologicznie, mieć inny, ale umówiony styl relacji, to już indywidualne a nie prawdy przenośne na innych. Psycholog nie może podważać zaistnienia zdrady, jeśli do niej doszło. Może przedstawić ją w różnych aspektach, może pomóc wypracować postawę wobec faktu, ale nie jej zaprzeczać.
  • kod_matrixa 10.08.19, 11:35
    Zdrada jest pojęciem bardziej kulturowym niż antropologicznym. W prehistorii seksualne akty "zdrady" były na porządku dziennym.

    Kultura usankcjonowała monogamię, lecz wg najnowszych badań okazuje się, że ta monogamia nie jest czymś takim ocziwistym.

    Dlatego wiele zależy od tego co kto uważa indywidualnie za zdradę, a nie wg jakiejś zunifikowanej definicji tak subiektywnego pojęcia.

    I nie mam tu na myśli jakiegoś moralnego, świadomego (czasem kulturowego) relatywizmu tylko naturalny subiektywizm, od którego nie da się uciec.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • jeszcze 15.08.19, 13:12
    kod_matrixa napisał:

    > Zdrada jest pojęciem bardziej kulturowym niż antropologicznym. W prehistorii se
    > ksualne akty "zdrady" były na porządku dziennym.
    >
    > Kultura usankcjonowała monogamię, lecz wg najnowszych badań okazuje się, że ta
    > monogamia nie jest czymś takim ocziwistym.
    >
    > Dlatego wiele zależy od tego co kto uważa indywidualnie za zdradę, a nie wg jak
    > iejś zunifikowanej definicji tak subiektywnego pojęcia.
    >
    > I nie mam tu na myśli jakiegoś moralnego, świadomego (czasem kulturowego) relat
    > ywizmu tylko naturalny subiektywizm,od którego nie da się uciec..
    >


    Dokładnie, człowiek nie jest monogamiczny z natury.

    A zdrada zależy do odczuć indywidualnych i subiektywnych, a nie że ktoś nam narzuci, że coś nią jest lub nie.
  • yadaxad 15.08.19, 13:32
    Subiektywnie i indywidualnie można iść w jakiś nieuzasadniony kanał. Nigdy nie szkodzi konfrontować nasze subiektywne i indywidualne i pomyśleć w większym horyzoncie. Poczucia krzywdy nikt rozsądny nigdy nie podważa, bo to uczucie. Nie można powiedzieć komuś, nie czujesz tego co czujesz. Ale można temu uczuciu przyznać rację, można odnaleźć inne przyczyny, można rozładować, można znaleźć wyjście.
  • jeszcze 15.08.19, 13:47
    Emocji nie stłumisz tłumaczeniem, jeśli czujesz się skrzywdzony, to znaczy, że jesteś skrzywdzony i nic tego nie zmieni. @yadaxad

    Wybaczenie jest już czym innym. Można nawet wybaczyć i odejść, bo się nie ufa.
  • yadaxad 15.08.19, 14:04
    Niektórzy widzą w tym sens swojego życia.
  • yadaxad 10.08.19, 11:51
    Seks to jeden z najsilniejszych instynktów, zaburzający normalne działanie mózgu wysyłając do niego wariacką chemię. Zdradą jest wszystko to co przed faktem usuwa z drogi zapory.
  • kod_matrixa 10.08.19, 11:53
    yadaxad napisał(a):

    > Seks to jeden z najsilniejszych instynktów, zaburzający normalne działanie mózg
    > u wysyłając do niego wariacką chemię. Zdradą jest wszystko to co przed faktem
    > usuwa z drogi zapory.


    Czyli zdradą jest chemia, bo ta zakłóca funkcjonowanie mózgu. :)




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • yadaxad 10.08.19, 12:04
    Owszem, chemia mózgu zdradza linearne myślenie.
  • kod_matrixa 10.08.19, 12:16
    yadaxad napisał(a):

    > Owszem, chemia mózgu zdradza linearne myślenie.


    Chemia jest w każdym mózgu.




    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • kod_matrixa 10.08.19, 12:13
    Od samego czynu ważniejsza jest intencją i świadomość towarzysząca jemu popełnianiu.

    To jest cała gama zjawiska, podlegającego gradacji. Nikt jednak nie wchodzi w takie szczegóły, bo po pierwsze nie ma ku temu ani narzędzi, ani chęci.

    Nasze mózgi stosują skróty operacyjne, obciążone z założenia błędami. Do tych skrótów należą m. in. definicje w odniesieniu do zjawisk wysoce subiektywnych, traktujące wszystkie osobniki wedle tej samej miary, co jest oczywistym błędem.

    Następstwem błędu założycielskiego jest nieuchronna, cała seria błędnych wniosków, uruchomiona dzięki efektowi domina.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • afq 10.08.19, 13:39
    yadaxad napisał(a):

    > Seks to jeden z najsilniejszych instynktów, zaburzający normalne działanie mózg
    > u wysyłając do niego wariacką chemię. Zdradą jest wszystko to co przed faktem
    > usuwa z drogi zapory.

    jak rozumiem.. zanim mózg zwariuje na skutek strzału z chemii, musimy mu dać pozwolenie na ten strzał?

    i to jest zdrada?

    bo wtedy moge powiedziec ze rozumiem i sie zgadzam


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 10.08.19, 17:34
    Tak. Zawsze jest to wynik jak się ustawimy przed tym do tych otwierających się drzwi. To, że pcha w nie przeciąg już ponad siły rozumowania, to może nas rzucić na ścianę, gdzie oprzytomniejemy, albo zawiać w otwór.
  • yadaxad 10.08.19, 17:44
    Powody spontanicznej, nie planowanej zdrady mogą być różne. Ale jakieś są. W samej takiej zdradzie nie ma premedytacji, ale w tym co do niej doprowadziło jest premedytacja nie myślenia dlaczego coś takiego i z jakich powodów może się zdarzyć.
  • afq 10.08.19, 17:51
    yadaxad napisał(a):

    > Powody spontanicznej, nie planowanej zdrady mogą być różne. Ale jakieś są. W sa
    > mej takiej zdradzie nie ma premedytacji, ale w tym co do niej doprowadziło jest
    > premedytacja nie myślenia dlaczego coś takiego i z jakich powodów może się zda
    > rzyć.

    mi sie to nie przytrafilo, ale brzmi jak opis rosnącego przyzwolenia na zapicie w uzaleznieniu
    przymykam najpierw oczy na sygnały, tace czujnośc, ale musze sobie na to najpierw niesmialo pozwolic, pozwolic na lekkie podejscie

    premedytacja nie myslenia
    zapamietam to


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 10.08.19, 18:03
    No tak, od instynktów jesteśmy uzależnieni. Od oddychania, jedzenia, picia i popędu. O potrzebie seksu należy też myśleć.
  • yadaxad 10.08.19, 18:06
    Sam akt nie był traktowany jak zdrada, jeśli mąż nie męczył żony, choćby perspektywą dalszej ciąży, a szedł do burdelu.
  • afq 10.08.19, 18:54
    yadaxad napisał(a):

    > Sam akt nie był traktowany jak zdrada, jeśli mąż nie męczył żony, choćby perspe
    > ktywą dalszej ciąży, a szedł do burdelu.

    to się trochę pozmieniało w obyczajowości, bo w antykoncepcji również


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 10.08.19, 19:39
    A żon nie żałuj, na pewno zauważyłeś, że panie wtedy co rusz popadały w palpitacje, napad histerii i takie tam różne omdlenia nerwowe. I wzywano lekarza przy byle "zasłabnięciu", albo musiała "pani" iść się położyć i nie wolno było do niej zaglądać, dopóki się nie uspokoi. Wszystkie nerwowe ataki, były tłumaczone histerią macicy, a na to były środki nie ustępujące wymyślnością dzisiejszym wibratorom, niezmiernie rozpowszechnione. Akurat to nie jest wiedza o cnotliwych przodkach, którą się rozpowszechnia. Ale panie leczyły się intensywnie. Tylko się to dla przyzwoitości z wiedzy wymazało.
  • afq 10.08.19, 19:52
    nie no, nie żałuje
    tak mi się skojarzyło za to.. a`propos tych rozmaitych chorób pań..

    dziś ciąża jest trochę jak choroba
    bo jakoś niezwykle często ciąża oznacza zaraz L4
    ja wiem, bywa ze trzeba, nie o to mi chodzi
    ale jakoś dużo częściej dziś trzeba

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 10.08.19, 20:05
    Pomijając przypadki, kiedy się to naprawdę należy, to styl rozwiązań ekonomicznych, zresztą to i tak bez znaczenia, bo cywilizacyjnie tracimy zdolność rozmnażania, za to pomagamy głodującym, a tam pierwszy najada się facet i natychmiast poczuwszy sytość leci zrobić dalsze głodujące miminko, które mamy nakarmić.
  • afq 10.08.19, 20:19
    yadaxad napisał(a):

    > Pomijając przypadki, kiedy się to naprawdę należy, to styl rozwiązań ekonomiczn
    > ych, zresztą to i tak bez znaczenia, bo cywilizacyjnie tracimy zdolność rozmnaż
    > ania, za to pomagamy głodującym, a tam pierwszy najada się facet i natychmiast
    > poczuwszy sytość leci zrobić dalsze głodujące miminko, które mamy nakarmić.

    czytam i czytam i myśle..

    to stoimy na głowie


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 10.08.19, 20:23
    Raczej stoimy przed niezłym burdelem we świecie.
  • afq 10.08.19, 20:28
    ciesze sie że nie jestem głodnym mimcem
    choć dla świata to bez znaczenia

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 10.08.19, 20:38
    Dla świata to nie jest bez znaczenia, że ciebie nie trzeba interwencyjnie nakarmić. Ale weź mi wytłumacz, dlaczego bombardują mnie codziennie o dwa złote, które uratuje afrykańskie dziecko, jeśli Afryka ma jakieś 30 lat średnio, kupę wykształconych ludzi, i to wcale nie po łebkach, dla których nie ma miejsca do do pracy. Z tym, że taki wykształcony afrykańczyk po paru latach bez pracy się mentalnie demoralizuje. Jest inteligentny, ale zradykalizowany. I to wszystko na nas ruszy.
  • afq 10.08.19, 21:16
    yadaxad napisał(a):

    > Dla świata to nie jest bez znaczenia, że ciebie nie trzeba interwencyjnie nakar
    > mić. Ale weź mi wytłumacz, dlaczego bombardują mnie codziennie o dwa złote, kt
    > óre uratuje afrykańskie dziecko, jeśli Afryka ma jakieś 30 lat średnio, kupę wy
    > kształconych ludzi, i to wcale nie po łebkach, dla których nie ma miejsca do do
    > pracy. Z tym, że taki wykształcony afrykańczyk po paru latach bez pracy się me
    > ntalnie demoralizuje. Jest inteligentny, ale zradykalizowany. I to wszystko na
    > nas ruszy.

    jak ruszy to albo się obronimy albo zostaniemy zjedzeni
    tak czy siak.. wszystko zgodnie z historią ludzkości


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • in.113 12.08.19, 21:05
    afq napisał:


    > dziś ciąża jest trochę jak choroba

    Afq są różne prace. Są i takie, które wykonuje sie na skraju wytrzymałości biologicznej czy psychicznej - gdy czas pracy jest skrupulatnie mierzony. Są wyniki, wskaźniki, tabelki i rankingi im bardziej "polski" szef - przerabiałam to. Wiem, wiem, nie chodzi ci o pracę w takich warunkach.

    Ale są kobiety różnie odporne. I są kobiety, co jak same poszły od razu na L4 to znieść nie mogą, że inna chce pracować tak długo, jak będzie czuła się dobrze. Przy pierwszej ciąży, o której poinformowałam szybko - bo nie wiedziałam jeszcze na czym ten stan polega i sie bałam, ze mogę nagle poczuć sie źle i zostawić swoje obowiązki, miałam taką presję ze strony innych "koleżanek", aby odpuścić pracowanie, że na zwolnienie poszłam dużo za szybko. Czułam sie jeszcze dobrze, ale nie radziłam sobie z udawaną troską o mój stan zdrowia. Dlatego drugą ciąże ukrywałam tak długo, jak to sie dało, aby spokojnie przychodzić do pracy i nie musieć się tłumaczyć, dlaczego przychodzę, skoro mogę siedzieć na L4.
  • afq 13.08.19, 14:51
    in

    jestem daleki od pietnowania kobiet w ciązy które ida na zwolnienie
    tak jak pisałem, bez wątpienia sytuacje sa na prawde bardzo rózne

    ja tylko zauważyłem że to dzis po prostu diametralnie inaczej wygląda niż pare lat temu
    moze to mylne wrazenie, ale dzis to chyba mało która kobieta w ciąży będąc, pracuje

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 13.08.19, 14:59
    in.113 napisała:

    > miałam taką presję ze strony innych "koleżanek", aby odpuści
    > ć pracowanie, że na zwolnienie poszłam dużo za szybko.

    no więc własnie... o co z tym chodzi?
    nie pytam o ciebie in
    ale o te kolezanki co maja takie własnie wyobrazenia
    które z reszta wydaje mi sie własnie są powszechne

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 13.08.19, 15:00
    a inna rzecz że jesli sie nie myle to kodes pracy kobiecie w ciązy zapewnia prawo do nie przeciązania sie pracując, ogolnie rzecz ujmując

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • mona.blue 13.08.19, 15:19
    afq napisał:

    > a inna rzecz że jesli sie nie myle to kodes pracy kobiecie w ciązy zapewnia pra
    > wo do nie przeciązania sie pracując, ogolnie rzecz ujmując
    >

    Nie dziwię się, że kobiety, które pracują szczególnie w korporacjach albo w prywatnych firmach biora zwolnienia w ciąży. Często jest to praca tak obciążająca, że odpowiednia tylko dla młodych, zdrowych i w pełni sił.
    Ja pracowałam domostatniego dnia przed porodem, ale to były inne czasy imwtedy miałam lekka pracę.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    inspiracjepsychologiczne.blogspot.com
  • afq 10.08.19, 18:53
    jasne,

    brak libido nie jest objawem kwitnącego zdrowia

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 10.08.19, 20:33
    o.. tak właśnie trafiłem

    "Dziewięć razy rzadziej niż kiedyś

    Przeprowadzono na ten temat bardzo ciekawe badania w 2017 roku. Wzięło w nich udział aż 26000 Amerykanów. Dzięki tym badaniom możecie dowiedzieć się, jak ze swoją seksualnością radzą sobie inne pary. Wyniki pokazują, że przeciętna para uprawia seks 54 razy w roku, czyli około jeden raz na tydzień. Czy waszym zdaniem to "wystarczająco często"? Czy partner zgodziłby się z waszą odpowiedzią? (...)

    Bardzo podobne badania prowadzono w 1990 roku i wyniki były całkowicie inne. Kiedyś uprawiano seks znacznie częściej. Porównując te badania, można zauważyć, że w 1990 roku pary uprawiały seks o 9 razy częściej niż w roku 2017 (porównanie w skali całego roku). Czy ten wynik jest dla was zaskoczeniem? A może dokładnie tego się spodziewaliście? Dzisiejszy świat przyspieszył i z każdej strony atakuje nas tak wiele bodźców, że trudno jest nam czasami się od nich odciąć. A jeżeli nie jesteśmy w stanie tego zrobić, to trudno jest nam zadbać o satysfakcjonujące życie seksualne."

    cały tekst
    Tekst linka


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 10.08.19, 20:55
    Bo seks stał się instytucją z wymaganiami. Wystarczą drobne wątpliwości, czy zda się egzamin z atrakcyjności seksu i odkłada się go za tydzień, bo to wymasuję, stracę kilogram, lepiej wybielę zęby, to podejdę. A jak ma się poważne zajęcia, to nie mogę tracić czasu, jak jeszcze do czegoś się przygotuję, a jutro muszę być świerzy(a) i trzeba spać, w końcu kredyt nie poczeka, a szefowi się mogę rozkojarzony nie spodobać. Zapętlenie finansowe jest największym wrogiem luzu emocji.
  • afq 10.08.19, 21:17
    to dlatego mamy coraz wieksze problemy z rozmnażaniem?

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • jeszcze 15.08.19, 10:37
    To takie samo tłumaczenie, jak mówienie, że jak uderzył raz, to jeszcze nie pobicie.
    Zdrada jest wtedy, kiedy to ty uznajesz, że zostałaś skrzywdzona. Nikt nie ma prawa ci mówić, jakie powinnaś mieć emocje, masz prawo do swoich.
  • afq 15.08.19, 12:40
    jeszcze napisał(a):

    > Zdrada jest wtedy, kiedy to ty uznajesz, że zostałaś skrzywdzona. Nikt nie ma p
    > rawa ci mówić, jakie powinnaś mieć emocje, masz prawo do swoich.

    muszę się zgodzić
    emocje to indywidualna sprawa jednak
    to nie matematyka, wbrew temu co niektórzy sądzą


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • jeszcze 15.08.19, 13:02
    afq napisał:

    >
    >
    > muszę się zgodzić
    > emocje to indywidualna sprawa jednak
    > to nie matematyka, wbrew temu co niektórzy sądzą
    >
    >


    To co ten gość mówi, uznałabym nawet za manipulację, bo to manipulanci często, żeby zmniejszyć swoje poczucie winy, usiłują ci wmówić, co powinnaś czuć, umniejszając (bagatelizując) przy tym Twoją krzywdę.
  • afq 15.08.19, 19:33
    jeszcze napisał(a):

    > To co ten gość mówi, uznałabym nawet za manipulację, bo to manipulanci często,
    > żeby zmniejszyć swoje poczucie winy, usiłują ci wmówić, co powinnaś czuć, umnie
    > jszając (bagatelizując) przy tym Twoją krzywdę.

    dopiero wtedy kiedy to co mi mówią zaczne przyjmować

    a ja tego akurat nie przyjmuje
    mam inne zdanie


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka