Dodaj do ulubionych

Jak radzieckiego sobie z emocjami

17.08.19, 09:21
Ciekawy wykład mnich buddyjskiego na temat jak radzić sobie z emocjami

youtu.be/hT5rTrYl8vM
Konkluzja jest, aby zaakceptować uczucia i jeżeli chodzi o negatywne, to spokojnie pozwolić im odejść, odpuszczać, a jeżeli chodzi o pozytywne to pielegnowac je.


--
inspiracjemoje.blogspot.com/
mona775.blogspot.com
Edytor zaawansowany
  • mona.blue 17.08.19, 09:23
    * jak radzić sobie z emocjami

    Sorry, przynajmniej jej tytuł wątku powinnam sprawdzić dokładnie czy tablet mi nie przeinaczyl

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    mona775.blogspot.com
  • meela 17.08.19, 10:02
    Tak właśnie jest, żeby nie walczyć z tymi negatywnymi tylko je przyjąć i pozwolić odpłynąć. Czytałam też, że warto od razu rozpoznać pierwotną emocję i się jej bliżej przyjrzeć. Jeżeli zostanie nierozpoznana, to tworzą się nowe i nowe.
    Ale to jest niezwykle trudne. Gdy ja miałam ciężki czas i konflikt z mężem, to mieszało mi się w głowie, co jest pierwsze, co wtórne. A czasami, to zupełnie nie wiedziałam, co czuję. Powiedzieć sobie "stop" czasami jest mało wykonalne. Kto nie przeżył silnych emocji, nie zrozumie. Ja jestem osobą spokojną, zrównoważoną przez całe życie. Tym bardziej nie wiedziałam, co się ze mną dzieje.
  • mona.blue 17.08.19, 10:52
    Mi pomaga takie zatrzymanie się i zapytanie siebie, co czuje. Bo tak sama z siebie to nie wiem, ale jak zastanowię się nad tym, ,to jestem w stanie rozpoznać co to za emocja. A przy bardzo silnych emocjach to zapisanie w dzienniczku uczuć, po pierwsze jaki fakt mial miejsce, po drugie jakie mysli we mnie wzbudził, po trzecie co zrobilam, jakie działanie podjęłam. To pomaga uporać się z emocja. I ciekawe jestem przeczytanie takiego zapisu np. po tygodniu.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    mona775.blogspot.com
  • meela 17.08.19, 12:20
    W takich codziennych sytuacjach, to się sprawdza, żeby się zatrzymać i zastanowić, co czuję. Ale są sytuacje, gdy emocje są tak silne, że się nic nie da z tym zrobić. Nie wiem, może to stan chorobowy. Ja przeżyłam taki okres w swoim życiu, że ani próby medytacji, ani zapisywanie tego co czuję, nic nie pomagały.
  • mona.blue 17.08.19, 13:10
    Wydaje mi się, że to nie pojedyncza medytacja daje spokój, tylko regularne jej stan, mi daje ona też wglądy, podobnie jak psychoterapia.
    Kiedyś zrobiłam sobie eksperyment dotyczący medytacji w Centrum Kopernika. Była tam taka zabawa, że nakładało się takie specjalne opaski na czoło, które odbierały fale mózgowe, coś na zasadzie EEG, i sterowały ruchem poziomym takich piłeczek. Chodziło o to, aby się uspokoić, ale rywalizować z drugą osobą która przepchnie której piłeczkę. Robiłam to z córką i w myślach medytowalam, to znaczy powtarzałam chrześcijańska 'mantre'. I moja piłeczka jak po sznurku pokonała piłeczkę córki, takim ruchem jednostajnym, ale pewnym się poruszała. To chyba chodzi o te fale bodajże theta, które wytwarza mózg podczas medytacji.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    mona775.blogspot.com
  • kod_matrixa 19.08.19, 10:38
    mona.blue napisała:

    > * jak radzić sobie z emocjami
    >
    > Sorry, przynajmniej jej tytuł wątku powinnam sprawdzić dokładnie czy tablet mi
    > nie przeinaczyl
    >


    Więcej refleksji i zdystansowania do rzeczywistości, pozwala nie tylko lepiej radzić sobie z emocjami, ale również unikać sytuacji, które nieuchronnie prowadzą do różnej maści emocji, niejako na własne życzenie.

    Psychologia za dużo uwagi poświęca emocjom, a za mało funkcjom poznawczym.





    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • jeszcze 17.08.19, 16:22
    Negatywne emocje nie zawsze odejdą ot tak sobie, zesto trzeba coś zmienić w sobie (sposób myślenia, albo zdyscyplinować się bardziej) lub podjąć określone działanie, właśnie jestem na etapie dużego stresu i negatywnych emocji, które atakują moja głowę, gdy tylko nastąpi chwila ciszy. Wówczas niestety podejmuje wysiłek, aby myśli nakierować na pozytywne myślenie, czasem używam afirmacji, a czasem zajmuje się działaniem, które przybliży mnie do tego oczekiwanego celu i zagłuszy obawy, strach.
    Gdybym tego nie robiła, nic samo by nie odeszło.
  • meela 17.08.19, 17:12
    Czasami też trzeba usunąć źródło stresu.
  • yadaxad 17.08.19, 19:57
    Najpierw trzeba to źródło zlokalizować. Żeby nie strzelać do wszystkich czarnych kotów, bo kogoś strasznie stresuje, że mu ciągle przebiegają drogę, w związku z czym ma uczucie, że bez przerwy ma pecha.
  • meela 17.08.19, 23:25
    Pomyślałam o źródle stresu takim jak np.praca. Wtedy medytacja na wiele się nie zda, jeśli co dzień ten stres wraca.
  • yadaxad 17.08.19, 23:31
    Ale nie jest powiedziane, czy tego stresu nie przyniesie się do nowej pracy, w końcu ten stres jest w nas. Można mieć taki sposób, że zaraz podobny stres się samemu zorganizuje na nowym miejscu.
  • afq 18.08.19, 08:13
    dotarło do mnie kiedyś że wszystko co mi sie przytrafia łączy jedno

    ja, ja sam

    jesli stresem jest praca, to zmiana pracy nie jest metodą
    lecz zmiana mojego stosunku do czegoś w tej pracy
    tyle że nie mam żadnego jednego przełącznika, trzeba przestroić w sobie czasem wiele


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • meela 18.08.19, 09:42
    Jeśli coś wychodzi z nas, to zmiany zewnętrzne i tak nie przyniosą skutku. Ale może być np.toksyczny szef, a więc stres z zewnątrz. Jasne, że jak jesteś mistrzem zen, to łatwiej znieść toksycznego szefa, tylko po co tracić energię tam, gdzie nie trzeba. Miałam kiedyś dyrektorkę furiatkę. Po roku zwolniłam się i poszłam do innej szkoły. Nie widziałam sensu, aby w tym tkwić. Inni pozwali ją do sądu za mobbing. Ja się w takie coś nie bawię. Nie wszystko jest w nas, może też być w innych ludziach.
  • meela 18.08.19, 09:48
    A zresztą mistrzowie zen zalecają, że jak coś blokuje Twój rozwój i nie pozwala dążyć do szczęścia, to porzuć to.
  • afq 18.08.19, 09:52
    meela napisała:

    > Nie wszystko jest w nas, może też być w innych ludziach.

    oczywiście, ja temu nie przeczę
    tyle że to nie jedyne wyjaśnienie



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • meela 18.08.19, 11:50
    Nie, nie jedyne wyjaśnienie. Ale jedno z możliwych. Oczywiście można też ściągać na siebie kłopoty, bo mamy taką, a nie inną osobowość. Taki przykład. Miałam kiedyś dyrektorkę, która zachowywała się, jakby miała dwu biegunówkę. Raz euforia, raz rozpacz i żałoba i kompletne wycofanie. Było zaplanowane ważne zebranie z rodzicami całej szkoły. Godzinę przed tym zebraniem zadzwoniła do mnie, że jej nie będzie i że to ja mam poprowadzić to zebranie. Zrobiła to nie dlatego, że tak mi ufała, że zrobię to dobrze, ale dlatego, że ktoś inny rzuciłby słuchawką. A ja grzecznie się zgodziłam, chociaż wiązało się to z niemałym stresem.
  • afq 18.08.19, 13:01
    meela napisała:

    > Było zaplanowane ważne zebranie
    > z rodzicami całej szkoły. Godzinę przed tym zebraniem zadzwoniła do mnie, że j
    > ej nie będzie i że to ja mam poprowadzić to zebranie. Zrobiła to nie dlatego, ż
    > e tak mi ufała, że zrobię to dobrze, ale dlatego, że ktoś inny rzuciłby słuchaw
    > ką. A ja grzecznie się zgodziłam, chociaż wiązało się to z niemałym stresem.

    dlaczego się zgodziłaś?




    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 18.08.19, 09:58
    meela napisała:


    > Inni pozwali ją do sądu za mobbing. Ja się w takie coś nie bawię.

    upominanie się o swoje prawa to nie zabawa,




    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • meela 18.08.19, 11:52
    Nie mówię, że upomnienie się o swoje prawa, to zabawa, ale ja zamiast szarpać się, wolę odejść.
  • yadaxad 18.08.19, 12:40
    Nie mówię o sytuacjach skrajnych. Jest różnica w reagowaniu na niestosowne komplementy, a próbą gwałtu. W każdej pracy będą konflikty, a każdy szef jest z lekka toksyczny, bo trzeba umieć mu się czasem przeciwstawić. Uciekając od wszystkiego co zmusza nas do reakcji, której nie umiemy, niesiemy ten stres z sobą. Można sobie znaleźć środowisko łagodne, ale nigdy nie jest tak łagodne, by mając pewien deficyt zachowania nie nazgarniać swoimi reakcjami puli do odczuwania stresu .
  • afq 18.08.19, 12:59
    yadaxad napisał(a):

    > Nie mówię o sytuacjach skrajnych. Jest różnica w reagowaniu na niestosowne komp
    > lementy, a próbą gwałtu. W każdej pracy będą konflikty, a każdy szef jest z l
    > ekka toksyczny, bo trzeba umieć mu się czasem przeciwstawić. Uciekając od wszys
    > tkiego co zmusza nas do reakcji, której nie umiemy, niesiemy ten stres z sobą.
    > Można sobie znaleźć środowisko łagodne, ale nigdy nie jest tak łagodne, by mają
    > c pewien deficyt zachowania nie nazgarniać swoimi reakcjami puli do odczuwania
    > stresu .

    z moich obserwacji wynika
    ze tylko chowanie sie / zgadzanie sie niczego dobrego w nas nie buduje

    to że reakcje powinny byc adekwatne to jasne
    tymczasem wydaje mi sie ze permanentne nie dbanie o siebie w tym i swoje prawa
    w koncu moze doprowadzic ze na drobiazg zareagujemy atomowo - po prostu sie przeleje
    i to mozemy wtedy zawdzięczac tylko sobie



    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • afq 18.08.19, 12:55
    miałem taka sytuację, agresywny właściciel nieruchomości w której wynajmowałem lokal
    grzecznie zwracałem uwage ze mam swoje prawa
    mniejsza o szczegóły, ale w koncu zażądał bym sie wynosił natychmiast
    dalej dbałem o swoje prawa mowiac ze termin wypowiedzenia obowiązuje
    agresja mu urosła
    policja która wzywałem mi mówiła "panie, nie lepiej spierd..?"
    oczywiście ze sie wyniosłem, jak znalazłem inny lokal
    potem złozyłem zeznania na policji i ruszyło prokuratorskie dochodzenie w sprawie o nękanie
    prokurator sprawę umorzył bo trwało to mniej niz 6 miesiecy
    i moznaby powiedziec ze bez sensu, ale nie
    bez sensu byloby podkulic ogon
    ten czlowiek byl wzywany, skladal zeznania, sprawa nie zostala umorzona bo nic nie bylo
    nie zapadł wyrok, rozprawy nie bylo, w sądzie nic nie ma
    ale w aktach policji jest i będzie

    i to wlasnie o to chodzi
    typ dostał informacje ze za darmo nic nie bedzie nikomu robil
    a razie powtórki wobec kogos innego... dla policji to nie pierwszy raz

    reagowanie po prostu jest potrzebne


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • yadaxad 18.08.19, 13:02
    Zawsze uciekając, sami zapędzimy się tam, gdzie pierwotny cel agresji chciał nas mieć.
  • afq 18.08.19, 13:07
    yadaxad napisał(a):

    > Zawsze uciekając, sami zapędzimy się tam, gdzie pierwotny cel agresji chciał na
    > s mieć.

    otóż to
    co w nas to zbuduje?


    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • meela 18.08.19, 13:23
    Ale ja nie uciekam zawsze, tylko jeśli nie widzę rozwiązania. A z tą dyrektorką furiatką rozwiązania nie widziałam. Inni szli z nią do sądu, mi nie chciało się z nią szarpać. A toksyczna była bardzo.
    Afq ja się zmieniłam, cały czas się zmieniam i dobrze. Wtedy zgodziłam się poprowadzić to zebranie, bo nie potrafiłam odmówić, gdy przełożony mi coś każe zrobić. Punktem zwrotnym było w moim życiu to, gdy dyrektorzy się zmieniali i zawsze do mnie każdy przychodził z krecią robotą, a ja się zgadzałam, potem czułam się wykorzystana. Gdy dyrektor na pewnym spotkaniu w szerszym gronie zażartował sobie ze mnie, że jestem fujarą (tak to ujął), to wtedy zastanowiłam się nad sobą. Poszłam do domu i poszukałam nr do psychologa. Miałam różne okresy w życiu, to nie jedyne moje wcielenie;))
  • afq 18.08.19, 13:28
    ok meela,
    ale ja tylko zapytałem dlaczego sie zgodziłas
    bo w takich momentach cos nami zawsze kieruje
    ja nie oceniam :-)

    a z tym dyrektorem co teraz przytoczylas..
    no własnie, nikt tak sie o nas nie zatroszczy jak my sami
    nie rozumiałem tego, tez to musiałem zrozumiec

    --
    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
  • meela 18.08.19, 13:51
    Ja wiem, że nie oceniasz. Odpowiedź jest prosta. Myślałam, że tak trzeba.
    W sumie to teraz pierwszy raz postawiłam się dyrektorowi i chociaż nic to nie dało, to mam poczucie, że fujarą nie jestem. On z kolei zdziwił się, że fujara powiedziała co o tym myśli. Myślał, że z uśmiechem na twarzy wszystko przyjmę. I wystraszył się też, że odejdę do innej szkoły. Zaprasza mnie teraz na rozmowy, żeby mi powiedzieć jak bardzo mnie ceni. Świat, to jednak dżungla.
  • yadaxad 18.08.19, 15:29
    Nie kieruję tego wprost do ciebie, to prawidłowości ogólne. A sytuacje są indywidualne.
  • meela 18.08.19, 16:25
    Właśnie o to chodzi, że sytuacje są indywidualne. I przyczyny mogą być wewnętrzne, a mogą być zewnętrzne.
  • yadaxad 18.08.19, 16:53
    Na wewnętrzne przyczyny zawsze warto spojrzeć. Stan "swoich nóg" warto znać, co nie oznacza, że trzeba zawsze kopać się z koniem.
  • meela 18.08.19, 17:14
    Dwa razy próbowałam przyjrzeć się sobie z pomoca psychologa. Dwa razy weszłam w zupełnie inną rolę, co oznacza że nie potrafię zaufać i być szczera z obcym mi człowiekiem. Sama sobie wszystko układam i przestałam myśleć o sobie, że coś ze mną nie gra i trzeba coś zmienić. Jestem taka i koniec.
  • meela 18.08.19, 17:29
    Opium ja nie piszę tego do Ciebie. Chciałam z Tobą porozmawiać, ale się nie da. Sama wiesz. Baw się dobrze.
  • in.113 19.08.19, 15:11
    Z doświadczenia wiem, że stres wyjątkowym wydarzeniem zabija radość tego wydarzenia. Zamiast cieszyć sie nim i przygotowaniami do niego z radością i miłym oczekiwaniem, zamiast przeżywać jego każdy moment, zamiast poczuć klimat chwili, wzruszać pędzę myślami byle do przodu jak do mety, albo do finału egzaminu i analizuje jak mi poszło. I potem żałuję, że juz po wszystkim. I że zamiast cieszyć sie chwilą, tworzyć wspomnienia, to ja myslalam tylko o tym, żeby wszystko dobrze wypadło.

    Mona, ta chwila sie juz więcej nie powtórzy. Spokojnie przygotowuj sie do niej a potem bądź obecna.
  • mona.blue 19.08.19, 16:04
    in.113 napisała:

    > Z doświadczenia wiem, że stres wyjątkowym wydarzeniem zabija radość tego wydarz
    > enia. Zamiast cieszyć sie nim i przygotowaniami do niego z radością i miłym ocz
    > ekiwaniem, zamiast przeżywać jego każdy moment, zamiast poczuć klimat chwili, w
    > zruszać pędzę myślami byle do przodu jak do mety, albo do finału egzaminu i ana
    > lizuje jak mi poszło. I potem żałuję, że juz po wszystkim. I że zamiast cieszyć
    > sie chwilą, tworzyć wspomnienia, to ja myslalam tylko o tym, żeby wszystko dob
    > rze wypadło.
    >
    > Mona, ta chwila sie juz więcej nie powtórzy. Spokojnie przygotowuj sie do niej
    > a potem bądź obecna.
    In, dzięki. Już zakupy zrobione, posprzatane, zaraz będę gotować.Nawet już się tak bardzo nie stresuje. Jutro ten obiad.
    Ale wydarzyła się inna rzecz, która powoduje mój smutek, tak że aż się sama dziwię, z jednej strony radość, że corka już jest w Warszawie, że z nią rozmawiałam, a z drugiej lek i smutek z powodu tego ostatniego wydarzenia.



    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    mona775.blogspot.com
  • in.113 19.08.19, 20:33
    To ja zaczynam trzymać za ciebie kciuki za jutrzejszy dzień.
  • in.113 19.08.19, 23:42
    W ciągu ostatnich kilku miesięcy manewruję miedzy moim domem rodzinnym a własnym mieszkaniem. Załatwiam sprawy za moja matkę, ktora zajęta jest reperowaniem swojego zdrowia. Zajmuje się młodszym synem, który chce byc przy mnie 24h na dobę. Odciążam męża, bo on teraz duzo mojego wsparcia potrzebuje (nie powinnam marudzić na niego). Planuje doszkolić sie nim skończy mi sie opieka nad dzieckiem. Bywa, że brakuje mi czasu, sil i cierpliwości, a innym razem czuje zadowolenie, że jakoś to ogarniam. Staram sie nie patrzeć w przód, gdy będzie lżej, tylko cieszyć momentami, ktore sie wiecej nie powtorzą. I regenerować, gdy jest tego czas. A jest teraz ten czas, tylko roznych myśli pelna głowa. I pewnie dziwne sny z tego nad ranem wyjdą.
  • meela 20.08.19, 17:14
    In, znam to uczucie zadowolenia z siebie, gdy dało się radę. I tak myślę, że dobrze że są górki i dołki, chwile szczęścia i smutku, wygranej i przegranej. Jak by wtedy smakował sukces, gdyby nie było porażki? Chyba nijak.
    Każdy, kto kiedyś zmęczył się fizycznie (np.biegnąc), wie jak smakuje odpoczynek.
    Mało ostatnio piszesz. Już wiem dlaczego. Ja z kolei miałam taki atak bólu migrenowego, że musiałam dzisiaj rano zgłosić się na zastrzyk. Ale już wróciłam do żywych.
  • in.113 20.08.19, 18:23
    Jutro znów wyruszam ogarnąć dom rodzinny i mamę po operacji (dobrze, ze urazy z dzieciństwa sie nieco zabliźniły). Mam nadzieje zdążyć wrócić na początek roku szkolnego, aby przygotować starszego do szkoly. U siebie ogarniam znaczną część sama, bo mój mąż ma kryzys od pewnego czasu. Nie chciałam tu o tym za duzo pisać. Traktuje to jako poprzeczkę w życiu, ktora musimy wspólnie przejść. Nie moze byc cały czas dobrze.

    Dziś sobie myslalam ze oprócz dość dobrej organizacji (ktora sobie wypracowałam) przydałaby sie całkowita niezależność i samowystarczalność. I taki jest mój cel, aby sie w przyszłości mniej frustrować.
  • mona.blue 20.08.19, 00:21
    in.113 napisała:

    > To ja zaczynam trzymać za ciebie kciuki za jutrzejszy dzień.


    Dziękuję. Zeszło nam się do 24 z przygotowaniami.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    mona775.blogspot.com
  • in.113 20.08.19, 05:53

    > Dziękuję. Zeszło nam się do 24 z przygotowaniami.

    Na pewno jesteście bardzo dobrze przygotowane. A dobre przygotowanie nieco stresu eliminuje. Bedzie dobrze.
  • mona.blue 20.08.19, 07:31
    in.113 napisała:

    >
    > > Dziękuję. Zeszło nam się do 24 z przygotowaniami.
    >
    > Na pewno jesteście bardzo dobrze przygotowane. A dobre przygotowanie nieco stre
    > su eliminuje. Bedzie dobrze.

    Pewnie tak :) Ale wychodzi stres z podświadomości, bo dziś obudzilam się o 5.



    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    mona775.blogspot.com
  • yadaxad 20.08.19, 09:40
    Miłych chwil życzę.
  • mona.blue 20.08.19, 09:55
    yadaxad napisał(a):

    > Miłych chwil życzę.

    Dzieki.


    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    mona775.blogspot.com
  • mona.blue 20.08.19, 18:43
    Było fajnie, obiad smakowal, rozmowa była przyjemna. Tylko teraz tęsknię, odwiozlam ich na lotnisko. Jeszcze raz się przekonalam, że mam fajna córkę świetnie nam się spędza czas razem.

    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    mona775.blogspot.com
  • meela 20.08.19, 18:54
    To krótko była. Na jaką kuchnię postawiłaś? Pochwal się;))
  • mona.blue 20.08.19, 19:08
    meela napisała:

    > To krótko była. Na jaką kuchnię postawiłaś? Pochwal się;))

    Bardzo tradycyjnie, na polską. Chciałam, żeby corka przypomniała sobie ulubione smaki z dzieciństwa, a chłopak, żeby sprobowł polskiej kuchni.
    --
    inspiracjemoje.blogspot.com/
    mona775.blogspot.com
  • meela 20.08.19, 19:22
    Ja też bym postawiła na polską. Super, że wszystko się udało.
  • kod_matrixa 19.08.19, 16:06
    Kultura jako taka jest przesiąknięta różnego rodzaju infantylizmami i rytuałami nikomu do niczego niepotrzebnymi (klasyczny przerost formy nad treścią) typu: żeby zrobić na kimś wrażenie, żeby wypaść jak najlepiej, żeby nie zawieść czyichś oczekiwań, żeby ktoś sobie czego o nas nie pomyślał. Bezmyślnie przejmujemy te głupoty, a potem dziwimy się, że sami sobie nakręcamy tę spiralę g...burzy.

    Przywiązywana jest nieadekwatnie duża waga do rzeczy nieistotnych i odwrotnie. Dla przykładu, niektórzy przywiązują dużą wagę do tego czy ktoś nie spóźnił się parę minut do pracy (częste w rzeczywistości polskiej), a np. u anglosaów, zwraca się uwagę na to czy aby ktoś nie wychodzi z pracy do domu zbyt wcześnie, zamiast zwracać uwagę na to co ten człowiek realnie wnosi do pracy.

    Te infantylizmy często są nieświadomie przenoszone ze szkoły do pracy lub zależne od wychowania. Cała nikomu do niczego niepotrzebna masa rytuałów i zachowań, do których ludzie zwracają uwagę, niejako analizując innych ludzi. Przypomina to trochę takie atawistyczne nawyki, gdzie jeden osobnik drugiego obsesyjnie obserwuje, jakby za chwilę miał go pozbawić życia w walce o przetrwanie.

    czasem dochodzę do smutnej konstatacji, że nasz gatunek w bardzo wysokim procencie niewiele różni się pod wieloma względami od szympansów.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • meela 19.08.19, 19:32
    Jeśli coś jest, to znaczy że jest komuś/czemuś potrzebne. Nie widzę infantylizmu w kulturze. Rytuały są potrzebne, aby zwiększyć poczucie bezpieczeństwa, aby wszystko było pod kontrolą.
    Ludzie oceniają innych, ponieważ porównują się i potrzebny im punkt odniesienia. Kto się z tego wyzwoli, może powiedzieć, że jest wolny.
    Jedynym sensem naszego życia jest to, żeby być szczęśliwym. Tylko tyle i aż tyle.
  • kod_matrixa 19.08.19, 19:49
    Jeśli coś jest tzn. że jest potrzebne, to trochę słaby argument. Nie sądzisz?

    Poczucie szczęścia jest bardzo subiektywne i mocno niemierzalne, podobnie jak nasze myśli. Jest trochę takim horyzontem, do którego zmierzamy, ale nigdy w pełni go nie osiągamy tu i teraz, ponieważ życie jakie znamy tu i teraz ma swój kres.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • meela 19.08.19, 19:57
    Nie sądzę, że to słaby argument. Mogę uznać, że wszystko co jest, czemuś służy i komuś i czemuś jest potrzebne. Jeśli komuś służy, to ma prawo być, a ja nie mam prawa nikomu odbierać.

    Szczęście można osiągnąć, ale trzeba przestać się porównywać z innymi, żyć po swojemu i wyzwolić się z wdrukowanych nam lęków.
  • kod_matrixa 19.08.19, 21:50
    meela napisała:

    > Nie sądzę, że to słaby argument. Mogę uznać, że wszystko co jest, czemuś służy
    > i komuś i czemuś jest potrzebne. Jeśli komuś służy, to ma prawo być, a ja nie m
    > am prawa nikomu odbierać.
    >


    Prymitywne instynkty też istnieją. Jednak nie sądzę, żeby spełniały pozytywną funkcję. Nie wszystkim, ale jednak wielu rzeczom, jesteśmy w stanie się przeciwstawić dzięki świadomości.


    > Szczęście można osiągnąć, ale trzeba przestać się porównywać z innymi, żyć po s
    > wojemu i wyzwolić się z wdrukowanych nam lęków.


    No i o tym właśnie mówię.



    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym
  • meela 20.08.19, 16:40
    "Prymitywne instynkty też istnieją".
    Istnieją i dobrze. Dzięki prymitywnym instynktom czasami unikamy kłopotów lub ratują nam życie. A jak ktoś nadużywa, to trzeba się przyjrzeć dlaczego. Wstręt to też prymitywny odruch. Była tu dyskusja, czy to samo co pogarda. Moim zdaniem nie to samo, ale jak kto woli. Wstręt może nawet uratować życie.

    A jeśli chodzi o rytuały. Weźmy pierwszy z brzegu. Np.zapalanie lampek na grobach zmarłych. Katolicy wierzą, że ten zmarły ma lepiej dzięki tym lampkom. Skoro komuś to pomaga w oswojeniu się ze śmiercią i przemijaniem, to jest dla niego dobre. A ja jak nie wierzę, to nie muszę tego robić. To takie proste;)
  • yadaxad 20.08.19, 19:09
    Wszystkie instynkty są prymitywne, a raczej pierwotne. Cywilizowanie, czy mądrze się z nimi obchodzi.
  • meela 20.08.19, 19:24
    To mądre, co pisze Yadaxad. Podpisuję się pod tym;)
  • yadaxad 20.08.19, 19:29
    :)
  • kod_matrixa 19.08.19, 19:56
    A te uporczywe porównania, niestety najczęściej prowadzą do obmowy innych oraz ich oceniania.

    --
    Myślenie krytyczne czyni wolnym

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka