Dodaj do ulubionych

Czy to rytuna czy juz nadwralizowosc/przesadzenie

23.08.19, 03:45
Witam wszystkich. Otatnio bije sie z myslami, czy to juz wypalenie zawodowe czy moze przesadzam.
Mam juz praktycznie 30 lat, w obecnej pracy peklo 10 lat, mozna powiedziec ze wszystkiego sie tam nauczylem. Bo to nie zwykla praca, tylko praktycznie jestem tzw. "one man army" brydzista, operator, mechanik, utrzymanie ruchu itd. itp. Bo jak cos sie zepsuje to razem z chlopakami (produkcyjni) usuwamy awarie. Od ostatnich 2 lat zaczalem zwracac uwage na to co sie dzieje dookola mnie (specyfika maszyny jest taka, ze czlowiek sie uczy duuzo lat, wiec kiedy ogarnalem co sie dzieje zaczalem zawracac uwage na inne aspekty niz produkcyjne), czyli zwiazek obowiazki-placa. Jako operator glownej maszyny na zakladzie , ktora zarabia na zaklad i jak jest awaria to kierownictwo skacze wokol niej itd, awarie sa bardzo czesto wzgledem innych maszyn, czeste audyty glownie u nas na maszynie. Zarabiam jakies 500-800zl (z brygadzista czyli 500brutto) niz inne stanowiska, ktora sa odporne na awarie i jakikolwiek stres (albo raz na jakis czas). Teraz do rzeczy.
Denerwuje mnie, ze musze latac wokolo maszyny wszystko pilnowac, starac sie, gdy ktos inny nic praktycznie nie robi tylko siedzi i klika w myszke i ma te pare stow mniej, tak samo pare innych osob na danej zmianie, nic im sie nie chce, jak awaria to :ide na chate: a u mnie na maszynie ciagle awarie wynikajace ze specyfiki maszyny, a jednak sie staram usunac jak wiedza pozwoli.
Teraz pytanie. Czy przesadzam? Nie zmienie stanowiska na "to lepsze" bo nikt na maszyne nie chce przyjsc i miec odpowiedzialnosci itd. Ja sie wkurwiam, bo zarobki sa niezle, ale wzgledem tego co robie to za male, rozmowa z kierownikiem tez nic nie da, bo on jest zalezny od "gory", wkurwiam sie juz tak 2 lata i mi sie nerwy koncza, zostac i miec wysrane i sie meczyc, czy moze zmienic prace na inna?
Edytor zaawansowany
  • in.113 23.08.19, 07:07
    "czy to rutyna czy nadwrażliwość /przesadzenie?"

    Zapamiętaj sobie, ze jeśli cos czujesz to tak jest. Żadna nadwrażliwość, żadne przesadzenie. Cos cie gryzie i wskazuje, ze cos tu jest nie tak. Ufaj swoim uczuciom.

    500 zl więcej za to, ze jesteś uwiazany do jakiejś maszyny to sa niewielkie pieniądze. Żyjesz wokół tej maszyny jak niewolnik bez życia prywatnego. Jeszcze rozumiem tak skakać wokół własnej działalności. Musisz byc dobrym fachowcem a firma to wykorzystuje. Poszukaj innej pracy, gdzie będziesz mial zastępstwo na ewentualne dyżury nocne na wypadek awarii albo nowszy sprzęt mniej awaryjny. Dajesz sie wykorzystywać i swoje prywatne życie. W zyciu musi byc balans miedzy życiem a praca. Jeszcze rozumiem jak sami ten balans nadwyrężamy, ale jeśli nasz pracodawca nam to robi to trzeba protestować. Szukaj innej pracy. Moze w większym mieście - na początek wynajmiesz mieszkanie w kilka osób. Fachowcy sa dzis w cenie. Zwłaszcza tak lojalni i oddani. I trzeba o nich dbać i ich godnie opłacać.
  • meela 23.08.19, 21:36
    Ja też mam zawsze taki dylemat. Przesadzam, czy nie. Boję się, że wchodzę w rolę ofiary i użalam się nad sobą. Z drugiej strony boję się, że ktoś mnie wykorzystuje a ja nic z tym nie robię. U mnie tak zaczynają się stany depresyjne. Takie dylematy nie łączę z niczym dobrym.
  • yadaxad 23.08.19, 22:18
    Często się zdarza, że zamykamy się w swojej sytuacji jak w bańce i po za nią świata nie ma. Rozejrzyj się, porównaj, sprawdź swoją swobodę zmian, porównaj swoje umiejętności z innymi możliwościami załapania się. Może nabierzesz pewności siebie, by stawiać warunki.
  • przykuc 24.08.19, 02:43
    Dziekuje za odpowiedzi. Najgorsze jest to, ze po takim zwolnieniu znowu trzeba w innej firmie zaczynac od zera i od malej kasy sie piac do gory. Moze dlatego tez mnie to trzyma w obecenej robocie, nigdzie indziej tyle nie zarobie na start co mam teraz.
  • jeszcze 24.08.19, 06:38
    Można zmienić nawet pracodawcę, tylko trzeba się rozejrzeć.
    Poza tym skoro zazdrościsz tym, którzy klikają w muszkę i mają mniej wynagrodzenia, ale też mniej pracy, to nie rozumiem co stoi na przeszkodzie, żeby zrezygnować ze swojego stanowiska. Nikt nie jest niezastąpiony, a ty siebie stawiasz w takiej roli. Nie jest tak. Tylko trzeba iść do przełożonego i stanowczo poprosić o przeniesienie. Pracodawca zdaje sobie sprawę, że jeśli nie poszuka na twoje miejsce kogoś innego, to w końcu odejdziesz i wówczas i tak będzie musiał poszukać.
    Pytanie, czy będąc już tym klikajacym w muszkę, nie będziesz zazdrościł operatorowi maszyny jednak tej kasy.
  • przykuc 25.08.19, 19:00
    To wszystko jest troche bardziej skomplikowane niz opisalem, dalem przyklady pokrottce. Samo to, ze szkolenie na maszyne trwa praktycznie pol roku na tak zwane podstawy, a reszte czlowiek sie uczy w trakcie lub na wlasnych bledach. Wydaje mi sie ze samo to ze inni sie smieja z nas na tej maszynie, ze nawet za taka kase by nie przyszli bo im dobrze o czyms swiadczy, a ja myslalem, ze to najbardziej "prestizowe" stanowisko najlepiej platne o ktore kazdy bedzie sie bil, heh. Juz pytalem kierownika o przeniesienie, ale nie ma ludzi "godnych" ktorzy moga sobie poradzic, bo byle debil nie da rady, a troche takich ludzi jest. No i jestem w kropce, kierownik mi ufa itd, chwali przed innymi, ale co mi z tego. Myslalem o wejsciu all-in i rzucenie wypowiedzenia, ze jak nic sie nie zmieni w ciagu 3miesiecy to sie zegnamy. Tylko nie ma zadnej gwarancji, ze nastepna praca ktora na poczatku okaze sie lepsza, po czasie moze sie okazac jeszcze gorsza niz poprzednia..
  • jeszcze 25.08.19, 19:33
    przykuc napisał:

    > To wszystko jest troche bardziej skomplikowane niz opisalem, dalem przyklady po
    > krottce. Samo to, ze szkolenie na maszyne trwa praktycznie pol roku na tak zwan
    > e podstawy, a reszte czlowiek sie uczy w trakcie lub na wlasnych bledach. Wydaj
    > e mi sie ze samo to ze inni sie smieja z nas na tej maszynie, ze nawet za taka
    > kase by nie przyszli bo im dobrze o czyms swiadczy, a ja myslalem, ze to najbar
    > dziej "prestizowe" stanowisko najlepiej platne o ktore kazdy bedzie sie bil, he
    > h. Juz pytalem kierownika o przeniesienie, ale nie ma ludzi "godnych" ktorzy mo
    > ga sobie poradzic, bo byle debil nie da rady, a troche takich ludzi jest. No i
    > jestem w kropce, kierownik mi ufa itd, chwali przed innymi, ale co mi z tego. M
    > yslalem o wejsciu all-in i rzucenie wypowiedzenia, ze jak nic sie nie zmieni w
    > ciagu 3miesiecy to sie zegnamy. Tylko nie ma zadnej gwarancji, ze nastepna prac
    > a ktora na poczatku okaze sie lepsza, po czasie moze sie okazac jeszcze gorsza
    > niz poprzednia..
    Gwarancji nigdy nie ma, ale kto nie ryzykuje ten nie ma.
  • yadaxad 25.08.19, 21:04
    Przecież można napisać sobie CV, opisać praktykę i umiejętności, postawić oczekiwana finansowe i porozsyłać. Potem skontrolować w realu pozytywne odpowiedzi i dopiero decydować.
  • jeszcze 26.08.19, 06:19
    yadaxad napisał(a):

    > Przecież można napisać sobie CV, opisać praktykę i umiejętności, postawić oczek
    > iwana finansowe i porozsyłać. Potem skontrolować w realu pozytywne odpowiedzi i
    > dopiero decydować.


    Problem czasem z tym, że obowiązuje okres wypowiedzenia, a nowy pracodawca nie chce czekać 3 miesięcy na pracownika. Faktem jest też to, że można się ze starym pracodawcą dogadać i skróci ten okres wypowiedzenia, ale nie zawsze tak jest.
  • yadaxad 26.08.19, 08:41
    Sam sobie tłumaczysz, że nie możesz nic zmienić.
  • jeszcze 28.08.19, 08:18
    Przecież to nie ja jestem autorem wątku. Piszę tylko jak wyglądają realia bo pracę zmieniałam nie raz :D
  • in.113 27.08.19, 10:22
    Gdy czytam to co piszesz, to sie zastanawiam czy byleś dzieckiem, któremu pozwalano o sobie decydować. Chodzi mi o taki wiek, gdy dziecko juz wie czego chce i potrafi rozsądnie podjąć decyzje. Ale czesto a może czasem, nie wiem, rodzice wiedza lepiej.

    Masz trudności w podjęciu decyzji. Boisz sie podjąć odpowiedzialności za ewentualną porażkę, jeśli gorzej z pracą trafisz. Ale nie trafisz gorzej. Zawsze sa plusy i minusy. A moze trafisz tak, ze będziesz żałował ze tyle lat męczyłeś sie w poprzedniej. A może trafisz źle i będziesz szukał kolejnej i za drugim razem trafisz idealnie. A czasem jest gdzieś zle i po roku następuje jakas zmiana: Nowy kierownik, nowo zatrudniony kolega, z którym dobrze sie pracuje i robi sie lepiej.

    Nie boj sie porazek, bo one hartują , ucza zaradności, dojrzałości. Warto zamykać kolejne etapy, zachować w sercu satysfakcję z nich, ze tu na przyklad bylo sie tym chwalonym, niezastąpionym i oworzyc na nowe, co los nam przygotował.

    A w obecnej pracy wbrew pozorom kilku sie ujawni co będą chcieli sil spróbować na twoim stanowisku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka