Dodaj do ulubionych

czytam/przeczytałam

26.09.19, 15:56
Nim wybiorę sie na dłuższy spacer do pobliskiej biblioteki z listą książek do przeczytania, zdjęłam z półki "wywieranie wpływu na ludzi". Jestem ciekawa, czy dowiem sie z niej czegoś nowego, o czym juz nie słyszałam, albo nie czytałam tu na forum (jak o bezmyślnym zaufaniu autorytetom, automatycznych zachowaniach, ktore sa najbardziej skuteczne itp). Jeśli cos ciekawego w niej odkryję, to się podzielę z wami.

A wy z jaką książką spędzacie jesienne wieczory?
Obserwuj wątek
      • mona.blue Re: czytam/przeczytałam 26.09.19, 20:22
        Czytam obecnie "Szamana" o Żuławskim, wyrywkowo "Miłość i odpowiedzialność" Karola Wojtyły, przeglądam "Nie tłumacz się, działaj" Briana Tracy, a mam zamiar jeszcze raz przeczytać "Wielka ryba. Droga do odpowiedzialności" Adama Szustaka.

        --
        inspiracjemoje.blogspot.com/
        mona775.blogspot.com
        • mona.blue Re: czytam/przeczytałam 09.10.19, 23:23
          Skomplikowana ta postać Żuławskiego. Z jednej strony bezwzględny dla ludzi, z drugiej potrafił być czarujący, szczególnie dla kobiet. Ale je zdradzał na potęgę, nawet jak Sophie Marceau, dla której równocześnie potrafił być bardzo dobry i wydaje się, że ja faktycznie kochał. Ale może to prawda, jak mówiła inna z jego kochanek, że on po prostu nie potrafił kochać.


          --
          inspiracjemoje.blogspot.com/
          mona775.blogspot.com
          • mona.blue Re: czytam/przeczytałam 09.10.19, 23:29
            Ale czytając tego Szamana można się nieźle urealnić. Czytam tam o takich rzeczach, jakie w głowie mi by się nie pomieściły wcześniej. Jacy to ludzie potrafią być dla siebie nawzajem okrutni i jaki los może być zawikłany.

            --
            inspiracjemoje.blogspot.com/
            mona775.blogspot.com
    • afq Re: czytam/przeczytałam 27.09.19, 08:52
      skończyłem "3 sekundy"
      wziąłem się za "3 minuty"

      takie tam, sensacyjne kryminały akurat
      troche oddechu po "odkodowanym da vinci"

      --
      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
    • meela Re: czytam/przeczytałam 28.09.19, 08:17
      Zaczęłam czytać "Obłęd" Krzysztonia. Bohaterem jest chory na schizofrenię człowiek.
      Drugą jaką zaczęłam czytać, to "Demon i panna Prym" Coelho. Wpadła mi w ręce w bibliotece, więc wzięłam ją ze względu na sentyment do Coelho:)
    • mona.blue Re: czytam/przeczytałam 21.10.19, 11:06
      Czytam właśnie autobiograficzna książkę Urszuli Dudziak 'Wyspiewam wam wiecej'. Z jednej strony jej osoba jest dla mnie inspiracją, jej optymizm i energia zyciowa, mimo jej wieku. A z drugiej strony zastanawiam się, czy to nie jest takie wyuczone, amerykańskie 'keep smiling' - na ile jest to prawdziwe.

      --
      inspiracjemoje.blogspot.com/
      mona775.blogspot.com
        • mona.blue Re: czytam/przeczytałam 21.10.19, 13:09
          meela napisała:

          > Mnie wciągnął "obłęd",czytam drugi tom.
          >
          > Nawet jeśli wyuczona. Taka filozofia życia, żeby z uśmiechem iść do przodu... t
          > o nic tylko pozazdrościć.

          W sumie tak, tylko ja bardziej cenie naturalność, chociaż może u Dudziak wydaje się być to prawdziwe. Ale często ludzie udają bardziej szczęśliwych niż są, nakładają przyklejony uśmiech i stąd moje wątpliwości. Ale z książki wynika, że naprawdę teraz dobrze jej w życiu, ma udany związek i jest szczęśliwa.


          --
          inspiracjemoje.blogspot.com/
          mona775.blogspot.com
            • meela Re: czytam/przeczytałam 21.10.19, 15:02
              Taka praca, żeby się uśmiechać jak się chce ładnie wypaść na wizji i mieć fanów. Jaki ktoś jest poza wizją, to już inna sprawa. Myślę, że taki sukces trzeba umieć unieść. Niektórzy nie unieśli. Ile samobójst wśród gwiazd.

              Mnie "obłęd" nie dołuje. Uwielbiam czytać i oglądać o psychiartyku. Drugi tom lepszy od pierwszego:)
              • meela Re: czytam/przeczytałam 22.10.19, 12:03
                Wyuczony keep smiling, nasunął mi na myśl pewien dylemat. Ostatnio można spotkamy wiele poradników w stylu "jak żyć, żeby być szczęśliwym", albo "jak odnieść sukces". Dzisiaj natknąłem się też na filmik psycholożki, która zachęcała do porzucenia negatywnych myśli i przekierowania uwagi na coś miłego.
                Tak myślę, że terapia behawioralna polega właśnie na nabyciu takich nawyków, które pozwolą cieszyć się życiem. I jak się to ma wszystko do psychoanalizy.
                • afq Re: czytam/przeczytałam 22.10.19, 12:17
                  mi się wydaje że w tej terapii nie chodzi o wyuczone pozytywne myślenie
                  tylko o świadomość swoich zachowań
                  i chyba każda terapia ostatecznie prowadzi do adekwatnego przeżywania różnych rzeczy

                  --
                  cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                    • afq Re: czytam/przeczytałam 22.10.19, 12:46
                      meela napisała:

                      > Świadomość swoich zachowań, ale też zmianę reakcji na dany bodziec. Ja tak rozu
                      > miem.

                      no zmianą zmianą, jeśli jest taka potrzeba
                      ale czy ta zmiana ma zawsze oznaczać "zacznij się cieszyć" ?
                      moim zdaniem nie koniecznie

                      --
                      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                        • meela Re: czytam/przeczytałam 22.10.19, 13:37
                          Gdy jest potrzebna terapia, to znaczy, że coś źle funkcjonuje i potrzebne są zmiany w zachowaniu, myśleniu. Czy zawsze trzeba się cieszyć? Oczywiście, że nie zawsze, ale warto powiedźmy doceniać życie i czerpać z niego. Nie chodzi mi o głupawy uśmiech, ale o poczucie sensu, o pogodzenie się ze światem, o znalezienie przyjemności w codziennych sprawach. Gdy ktoś to potrafi, to na żadną terapię się nie pcha, bo i po co.
                          Tak mi się to nasunęło, ponieważ ostatnio mam taki czas, że zaczynam wpędzać siebie w smutek. A to przez to, że na znany mi bodziec zareagowałam, jak dawniej i jak dawniej wyszła z tego nieprzyjemna wymiana zdań. Boję się takich rzeczy. I chociaż mąż dawno przeszedł do porządku dziennego (bo dla niego to mała sprzeczka). To ja przeżywam całą gamę nieprzyjemnych emocji + nieprzespana noc. Dlatego pomyślałam o reakcji na bodziec. I chociaż przerabiałam to w głowie milion razy, to wciąż to samo. Dosłownie, jak wyuczony pies na komendę "podaj łapę"
                          • afq Re: czytam/przeczytałam 22.10.19, 13:54
                            tak, oczywiście meela, terapia jest potrzebna kiedy cos funkcjonuje źle, to oczywiste
                            doceniać zycie, czerpac z niego, to też oczywiste

                            ale napisałaś coś ważnego.. co wyjasnia o co mi chodzi - "o pogodzenie sie ze światem"
                            no własnie.. nie chodzi o głupawy usmiech, absolutnie nie, nie chodzi też o to żeby ignorować rzeczy które poruszają, wzruszają, czy czasem zasmucają, chodzi o to żeby nie wpadać w depresje kiedy cos sie nie powiedzie, nie popadać w lęki kiedy ktoś krzywo popatrzy ani w wielką euforię kiedy uda sie cos zwykłego

                            cieszyć się kiedy można, nawet małymi rzeczami, jasne że tak
                            ale nie tylko o to chodzi

                            a co do sytuacji którą wspominasz..
                            no więc pamiętam nasze niedawne dyskusje czy warto sie zastanawiać i rozkminiać
                            to własnie byłaby sytuacja w której zacząłbym się zastanawiać, co w tej rozmowie mnie dotknęło i dlaczego
                            i dlaczego tak bardzo, tym bardziej jesli pobiegło to tak "jak wyuczony pies na komende"
                            z tego co rozumiem właśnie tez się zastanawiasz.. no własnie, w takich momentach warto jednak

                            --
                            cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                            • meela Re: czytam/przeczytałam 22.10.19, 15:03
                              Chodzi o to, że ja to przerabiałam wzdłuż i wszerz z jednym psychologiem, potem z psycholożką....ja to wszystko wiem. Moje myśli, tak jak pisałam wpędzają mnie w ślepy zaułek i pogrążają coraz bardziej.
                              Czytałam wczoraj, że osoby z depresją tak mają, że analizują wciąż te same sytuacje i mielą na okrągło to samo.
                              Widzisz na ten sam bodziec można zareagować różnie, ja reaguję tak, żeby się pogrążyć a myśli jeszcze mnie w tym utwierdzają. Teraz przez kilka dni będę to mielić i będę doprowadzać się do smutku.
                              • afq Re: czytam/przeczytałam 22.10.19, 15:22
                                nie mam pojęcia oczywiście co to za sytuacje w twoim wypadku
                                ale brzmi to wszystko bardzo mi znajomo
                                mi się udało wypracować sposoby na wyjście z takiej pętli myśli, ale raczej nie zrobiłbym tego gdyby nie udało mi się znaleźć punktu we mnie w który konkretne sytuacje uderzały

                                może rzadko, ale bywa że się orientuje nieco po fakcie, że znowu się z emocjami na coś nadziałem, tyle że nie brnę w to tak daleko jak kiedyś

                                --
                                cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                  • meela Re: czytam/przeczytałam 22.10.19, 18:52
                                    W sumie dzisiaj już udało mi się przekierować myśli w inną stronę, więc nie jest źle. U mnie wszystko się kręci wokół zazdrości i lęku, co dalej. Tworzyłam całe ciagi myśli, które mnie dobijały. A mąż nie współpracował, tylko jeszcze złośliwie to podsycał. Teraz już tego nie robi, więc w sumie to on się zmienił, a nie ja.
                                      • meela Re: czytam/przeczytałam 22.10.19, 20:55
                                        Yadaxad, nie rozumiem. Kto manipuluje? Temat, to ja sama znajdę, wystarczy jedno słowo. Tu chodzi o to, żeby wpędzić się w ten stan. Ale długa była przerwa, no i w miarę szybko poradziłam sobie z tym.
                                        • yadaxad Re: czytam/przeczytałam 22.10.19, 21:10
                                          Nawet jakby twoja zazdrość była pierwotnie zupełnie nieuzasadniona, jej podstawy, impuls, są w ciągu życia, dla partnera rozpoznawalne. Wie się co "rzucić", by by drugą stronę wprowadzić w rozpoznany stan. Po czasie wie się, że ciągnięcie tematu jest niepotrzebnym, nie przyjemnym wysiłkiem, lepiej od tematu się odciąć i przejść na poziom - nic nie wiem. Bo cel, ziarno zostało zasiane i "obiekt" stracił grunt pod nogami. I to ja -siewca nad nim góruję psychicznie.
                                        • afq Re: czytam/przeczytałam 22.10.19, 21:33
                                          meela

                                          tak jak yadaxad pisze
                                          troche mąz toba manipuluje, nie wiem czy taki ma zamiar
                                          a troche tez ty sama sobą, szybko wybijając sobie takie mysli,
                                          ale czy wiesz skąd w tobie takie mysli na pewnie jakis prosty bodzieć?
                                          to rozwikłasz i masz szanse nabrac odpornosci
                                          inaczej bedziesz skazana tylko na brak bodzca
                                          a on nie od ciebie zalezy

                                          --
                                          cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                          • meela Re: czytam/przeczytałam 22.10.19, 21:53
                                            Yadaxad masz rację, że kiedyś się w ten sposób dowartościowywał. Jest trochę narcystyczny. Ale potem nabrało to takich rozmiarów, że wymknęło się spod kontroli i mnie i jemu. Myślę, że zobaczył, że to nie żarty i że ze mną zaczyna być źle, a tego nie chciał.
                                            Afq. Teraz tym bodźcem była wiadomość, że jedzie służbowo z noclegiem. Dawno nie nocował poza domem. Do mnie wszystko wróciło. Nie wiem, co jeszcze mam rozwikłać. Małżeństwo przewałkowałam na dwóch terapiach.
                                            • yadaxad Re: czytam/przeczytałam 22.10.19, 22:35
                                              To chyba nie były najlepsze dla ciebie terapie. Masz dwie możliwości. Zmusić szantażem męża do wierności, że jakby co, to wybuchniesz jak granat, bez względu na ofiary, albo , że będzie wierny ze względu na zaćmiewającą wzrok miłość do ciebie, że innych nie widzi. Chyba obie opcje są fantasmagoryczne. Tak, że się poruszacie w widmie kłamstwa zacieniającego szczeliny, przez które sączy się prawda. Jesteś rozbita na szkatułki. W tej załatwiasz to, w innej poukładasz tamto, ale cała kupy się nie trzymasz. To nie jest obraz człowieka, przed którym czuje się respekt. Chyba jednak byłoby dobrze zbudować siebie, a nie koncentrować się na swoich rozproszonych reakcjach. Odkrycie, poustawianie swojej osobowości budzi respekt, a od respektu do uczuć blisko, właśnie takich, że nie trzeba się bać o kogoś, kto cię traci z oczu.
                                              • meela Re: czytam/przeczytałam 22.10.19, 22:58
                                                Terapie nie dotykały tylko mnie, ale małżeństwa. Swoich lęków nie przerabiałam. Zdaję sobie sprawę z tego, że u podłoża leży brak zaufania do ludzi i lęk, że mnie ktoś oszuka, poniży, wyśmieje... Mąż ma silną osobowość i do tego narcystyczną, przez to trudno mu się w czymś ugiąć, czy iść na kompromis. Taki układ był od początku, że on książę, a ja usłużna żona. Co nie znaczy, że kiedykolwiek było mi z tym dobrze. Było mi z tym coraz gorzej, aż w końcu odsunęłam się od niego naprawdę daleko i fizycznie i emocjonalnie. Więc mnie przyciągnął tą zazdrością. Taka to jest moja historia. Tylko jak to zrobić, żeby się poskładać.
                                                • yadaxad Re: czytam/przeczytałam 22.10.19, 23:36
                                                  Masz pecha, w Polsce jedyną profesjonalną terapią została, jeszcze pewnie przez jakiś czas, terapia uzależnień. I tam nie chodzi o uzależnienia, choć ten mechanizm jest wyjaśniany, ale jest to jedyna terapia bazująca na odbudowie osobowości, z prawdziwymi terapeutami. Tobie, z psychicznymi zakrętami, mógłby naprawdę pomóc tylko ktoś z psychologów z tej grupy. Bo to są prawdziwi profesjonaliści, którzy najróżniejsze przekładańce wzajemnych relacji znają. Ale są dość zajęci. Ale gdybyś szukała psychologa, to patrz na nich i tych , którzy są NFZ. Bo potrzebujesz zobaczyć siebie i zdobyć z siebie siłę. Nawet z odkrycia swojej bezsilności, wobec czegoś, powstaje wewnętrzna siła wobec rzeczywistości.
                                                  • afq Re: czytam/przeczytałam 23.10.19, 08:59
                                                    yadaxad napisał(a):

                                                    > w Polsce jedyną profesjonalną terapią została, jeszcze pewnie przez
                                                    > jakiś czas, terapia uzależnień.

                                                    na prawdę tak jest? faktem jest że jak porównuje tą terapie z innymi wcześniejszymi.. to różnica jest kosmiczna

                                                    > I tam nie chodzi o uzależnienia, choć ten mechanizm jest wyjaśniany,

                                                    to prawda, generalnie w ogóle nie chodzi o alkohol czy narkotyki, tylko o osobowość,
                                                    o zawiłości zachowań, relacji itd
                                                    używki to tak techniczna kwestia, jak technicznie jest przez uzależnionych wykorzystywana w ich życiu


                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • afq Re: czytam/przeczytałam 23.10.19, 09:17
                                                    afq napisał:

                                                    > yadaxad napisał(a):
                                                    >
                                                    > > w Polsce jedyną profesjonalną terapią została, jeszcze pewnie przez
                                                    > > jakiś czas, terapia uzależnień.
                                                    >
                                                    > na prawdę tak jest? faktem jest że jak porównuje tą terapie z innymi wcześniejs
                                                    > zymi.. to różnica jest kosmiczna
                                                    >
                                                    no tak, ale po namyśle musze dodać, że też ja sam z kosmicznie innego miejsca stratowałem w terapii wtedy i teraz
                                                    być może wtedy wielu rzeczy ja sam nie umiałem dotknąć, za to chętnie otaczałem skorupką


                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                • yadaxad Re: czytam/przeczytałam 23.10.19, 00:03
                                                  Tym bardziej, że to nie jest twoja nieufność do ludzi, tylko nieufność do siebie. Ty się tak oceniasz, że ktoś cię może wyśmiać, oszukać, poniżyć, bo tak się oceniasz. Jeśli, to ludziom podajesz na tacy i wymuszasz na nich taką postawę. Normalnie ludzie boją się takich postaw, unikają ich okazywania, chyba, że ktoś się prosi.
                                                  • mona.blue Re: czytam/przeczytałam 23.10.19, 09:37
                                                    meela napisała:

                                                    > Dlatego sama próbuję się poskładać, poprzez dotarcie do swoich potrzeb i akcept
                                                    > acji siebie.

                                                    Samemu czasem może być trudno. Ale rozumiem, ja podobnie próbuję poskładać się sama.
                                                    Co do zazdrości to też trudna sprawa. Może to poporostu twój brak poczucia bezpieczeństwa, zbyt niskie poczucie własnej wartości, nie wiem, gdybam. Czy on faktycznie daje ci powody do zazdrości? To co napisałaś, że czasem prowokował twoja zazdrość wydaje mi się wysoce nie fair.


                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/
                                                    mona775.blogspot.com
                                                  • afq Re: czytam/przeczytałam 23.10.19, 09:45
                                                    prowokować teoretycznie mógł wszystkim, nawet taką np koniecznością wyjazdu w delegacje
                                                    problem w tym że w relacji miedzy dwojgiem ludzi wazne są dwie strony, gest z jednej i odbiór tego gestu z drugiej

                                                    a co do składania sie samemu..
                                                    gdybym był buddyjskim mnichem w drodze do oświecenia, i tak potrzebowałbym nauczyciela, przewodnika, mistrza...

                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • mona.blue Re: czytam/przeczytałam 23.10.19, 10:16
                                                    afq napisał:

                                                    > problem w tym że w relacji miedzy dwojgiem ludzi wazne są dwie strony, gest z jednej i odbiór tego gestu z drugiej

                                                    No tak, ale bardzo trudno nie reagować na prowokację czy reagować w spokojny sposób


                                                    > a co do składania sie samemu..
                                                    > gdybym był buddyjskim mnichem w drodze do oświecenia, i tak potrzebowałbym nauc
                                                    > zyciela, przewodnika, mistrza...

                                                    Może Meela ma, pisała za interesuje się buddyzmem
                                                    Ja mam przewodników w postaci katechistów - czyli tych, którzy katechizuja/prowadzą nasza wspólnotę, nie mówiąc już o Bogu/ Duchu Świętym :)
                                                    I wydaje mi się, że to działa na równi z psychoterapia, a może nawet lepiej.




                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/
                                                    mona775.blogspot.com
                                                  • afq Re: czytam/przeczytałam 23.10.19, 11:50
                                                    mona.blue napisała:

                                                    > afq napisał:
                                                    >
                                                    > > problem w tym że w relacji miedzy dwojgiem ludzi wazne są dwie strony, ge
                                                    > st z jednej i odbiór tego gestu z drugiej
                                                    >
                                                    > No tak, ale bardzo trudno nie reagować na prowokację czy reagować w spokojny sp
                                                    > osób

                                                    wiesz.. mi chodzi o to że coś co odbieram jako prowokacje wcale nią nie musi być
                                                    a nawet jeśli nią jest.. to przy własnej solidnej konstrukcji łatwiej jest się prowokacji oprzeć


                                                    > > a co do składania sie samemu..
                                                    > > gdybym był buddyjskim mnichem w drodze do oświecenia, i tak potrzebowałby
                                                    > m nauc
                                                    > > zyciela, przewodnika, mistrza...
                                                    >
                                                    > Może Meela ma, pisała za interesuje się buddyzmem

                                                    może, nie wiem, ale pisze też że ogarnia sama, nie bez powodu w każdym razie wspomniałem buddyzm

                                                    > Ja mam przewodników w postaci katechistów - czyli tych, którzy katechizuja/pro
                                                    > wadzą nasza wspólnotę, nie mówiąc już o Bogu/ Duchu Świętym :)
                                                    > I wydaje mi się, że to działa na równi z psychoterapia, a może nawet lepiej.

                                                    nie oceniałbym co jest lepsze, nie czuje sie upowazniony
                                                    czy działa na równi? no nie, to nie jest to samo
                                                    i nawet zblizonego efektu nie daje, to różne rzeczy i różne skutki przynoszą

                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • meela Re: czytam/przeczytałam 23.10.19, 12:16
                                                    Może leki to jedyny i sprawdzony sposób, nie wiem. W sytuacji kryzysowej też poprosiłam mojego lekarza o leki. Ale te myśli wracają.
                                                    Na terapii ustaliłam z terapeutą co było faktem, co moim dalszym wymysłem. Faktem było, że mąż wrzucał różne teksty to tu, to tam i zasiewał niepokój. Gdybym miała silne poczucie własnej wartości, to bym sobie na to gwizdała i robiła swoje.
                                                    Wiem, że trudno samemu, ale ja już i tak przestałam wierzyć w skuteczność terapii. W moim przypadku wszystko kręciło się w kółko, wciąż opowiadałam to samo i dochodziłam do tych samych wniosków. Z drugiej terapii wyszłam w przekonaniu, że już się wszystko ułożyło i że we mnie dokonała się zmiana. Ale to nieprawda. Wystarczy bodziec i mam te same myśli. Mąż się teraz kontroluje. Chociaż ostatnio też już zaczynał coś wrzucać, muszę być czujna. Wiem Mona, że to nie fair, ale nikt nie jest idealny. On też ma swoje niedoskonałości.
                                                  • mona.blue Re: czytam/przeczytałam 23.10.19, 15:30
                                                    A myślałaś może o terapii małżeńskiej? To chyba problem, którego nie rozwiąże się na terapii indywidualnej, bo sprawa dotyczy obu stron.

                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/
                                                    mona775.blogspot.com
                                                  • yadaxad Re: czytam/przeczytałam 25.10.19, 23:21
                                                    Meela, a jak ważne jest dla ciebie poczucie "siły" męża. Czy wiesz, jak byś "rozwinęła się duchowo" świat ci się obróci. Wyjście z roli pastereczki, którą wybrał książę nie jest - ot tak.
                                                  • meela Re: czytam/przeczytałam 26.10.19, 09:08
                                                    Nie wiem, czy tu o siłę chodzi i czy mi jest potrzebna. Kiedyś pewno była. Chociaż też bym tu dyskutowała. To małżeństwo było zawarte z mojej inicjatywy, on nie chciał się żenić. Całe życie próbowałam sprostać jego oczekiwaniom, tak żeby był zadowolony. Dałam też sobą zawładnąć. Czułam się z tym źle i emocjonalnie bardzo daleko się odsunęłam. W pewnym momencie nie wytrzymałam i miałam ochotę wszystko rozwalić na kawałki. Budujemy wszystko od nowa. Z tym, że postawiłam pewne granice. Nie wrócę już do tamtej roli i on o tym wie.
                                                  • yadaxad Re: czytam/przeczytałam 26.10.19, 22:12
                                                    Jeśli przecięłaś jakiś emocjonalny węzełek i zaczęłaś rozwijać swoją samoświadomość, to nie są to zmiany, które można przystopować i zatrzymać w dogodnym, w tym momencie, miejscu. Albo to rozwija się dalej zmieniając konstrukcje, albo cofa do punktu wyjścia, a częściej popada się głębiej, niż to z czego się odbiło. Tak, że to budowanie nie jest łatwe, bo jest na ruchomych piaskach. Sytuacja musi się rozwijać i trzeba przyjąć, że stabilna nie będzie.
                                                  • meela Re: czytam/przeczytałam 26.10.19, 23:51
                                                    Może z naukowego punktu widzenia tak to wygląda, że konstrukcja nie będzie stabilna. Ja wiem, co było i co jest. Zburzyliśmy wszystko do zera, żeby zacząć od nowa. To, co jest mi wystarcza. Więcej nie potrzebuję.
                                                • afq Re: czytam/przeczytałam 23.10.19, 08:54
                                                  meela napisała:

                                                  > Terapie nie dotykały tylko mnie, ale małżeństwa. Swoich lęków nie przerabiałam.

                                                  no i to jest własnie ten problem meela
                                                  tak jak yadaxad pisze, rzecz w zbudowaniu siebie
                                                  ta nieufność wobec ludzi być może jest kluczową kwestią
                                                  ja tego nie wiem, może ty wiesz

                                                  tak przy okazji przypomnialo mi sie
                                                  był okres że moja zona [wtedy narzeczona] miała na prawde dzikie napady zazdrości, nieufności, oskarżała mnie o różne pokrętne działania, cięzkie to było dla mnie i niesprawiedliwe
                                                  rozmawiałem o tym z moim terapeutą, bo to było takie stresujące i głodotwórcze zwyczajnie
                                                  powiedział mi wtedy że jemu to troche wygląda na jakieś natręctwa i że w sumie musiałaby moja M. udać sie sama do specjalisty i może się okazać że prosta pigułka rozwiąże problem
                                                  opowiedziałem o tym w domu, a ponieważ poza napadami zazdrości kiedy rozsądek wracał to moja M. sama była zmęczona swoimi napadami więc wybrała się na konsultacje.
                                                  no i stało sie tak jak mój terapeuta podejrzewał, dostała recepte, po niespełna miesiącu wszystko sie wyciszyło. po chyba 3-4 miesiącach przestała je brać, a problem juz nigdy nie powrócił.

                                                  to tak na marginesie mi sie skojarzyło

                                                  --
                                                  cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka