Dodaj do ulubionych

Jak to widzicie?

26.09.19, 21:55
Każde oddanie się, prowadzi do nienawiści, a przynajmniej oporu i uników, manipulacji, tylko niezależność pozwala na wyrozumiałość.
Obserwuj wątek
    • yadaxad Re: Jak to widzicie? 26.09.19, 22:03
      Dobrze traktowany niewolnik, był mniej bezpieczny dla pana, niż ten, który w każdej chwili dbał o gołe przeżycie. Pomimo tego, że miał się o niebo lepiej.
    • mona.blue Re: Jak to widzicie? 26.09.19, 23:40
      Ja to widzę odwrotnie, oddanie się jest istotną częścią miłości, szczególnie w relacjach pomiędzy mężczyzną a kobietą.
      I nie mam na myśli tylko aspektu fizycznego, ale również komponent psychiczny. Pięknie o tym pisze JP II.

      --
      inspiracjemoje.blogspot.com/
      mona775.blogspot.com
          • afq Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 08:50
            oddanie się.. a poddanie się
            w oddaniu musi być moja wola, chęć
            w poddaniu.. to oddanie z przymusu

            nie wiem czemu przykład niewolnictwa, to z definicji poddanie
            choc pewnie mogło przejść w oddanie

            oddanie to jakis rodzaj obdarowania czymś kogoś innego niż siebie
            nie mam poczucia że każde oddanie prowadzi do nienawiści, oporów, uników i manipulacji
            może, to fakt
            ale czy na prawdę musi? mi się nie wydaje
            wszystko zależy, od tego co jest we mnie i w kimś obdarowanym
            jedno i drugie może być jakieś krzywe, ale nie musi

            --
            cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
            • yadaxad Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 09:39
              Oddanie się czemuś, komuś, bez analizy? A aby podjąć decyzję trzeba myśleć. Osąd potrzebuje swobody myślenia. Myślenie pozwala, często zmusza, do zmiany decyzji. Oddanie warunkowe to w swoim sensie oksymoron. A oddanie bezwarunkowe to albo w końcu przymuszenie i dalej wszystko co przymuszanie niesie, albo wyłączenie myślenia, oceny. A to nigdy nie usprawiedliwia. Oddanie to dziwne słowo o niejasnej treści.
              • afq Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 12:22
                no ja nie myślałem o oddawaniu siebie bez jakiegokolwiek namysłu, każdemu, odruchowo
                takie oddawanie to jakieś instynktowne szukanie podległości

                --
                cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                • afq Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 12:27
                  afq napisał:

                  > no ja nie myślałem o oddawaniu siebie bez jakiegokolwiek namysłu, każdemu, odru
                  > chowo
                  > takie oddawanie to jakieś instynktowne szukanie podległości
                  >

                  po namysle,
                  takie bezrefleksyjne oddawanie siebie chyba rzeczywiście może prowadzić do tego o czym yadaxad pisałaś

                  ale takie


                  --
                  cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
              • in.113 Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 17:42
                yadaxad napisał(a):

                > Oddanie to dziwne słowo o niejasnej treści

                Dlaczego?
                Mozna byc oddanym pracy, pasji, szlachetnej idei.

                Oddanie sie dzieciom. Nie wiem, bo to moze byc związane z nadopiekuńczością, z zamknięciem dzieci w klatce aby moc wokół tej klatki biegać. Oddanie mężczyźnie - tylko na etapie zauroczenia - tak symbolicznie, nie faktycznie :)

          • mona.blue Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 11:02
            yadaxad napisał(a):

            > Do oddania się trzeba wzajemnie dorosnąć, a bez własnej swobody, się oddania ni
            > e określi.

            Zgadzam się, najpierw trzeba być niezależnym, bo tu nie chodzi o poddanie się, uzależnienie się. To tak jak pisał Covey, najpierw trzeba osiągnąć niezależność, aby później można było przejść do współzależności.


            --
            inspiracjemoje.blogspot.com/
            mona775.blogspot.com
        • mona.blue Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 11:01
          yadaxad napisał(a):

          > A jak to oddanie widzisz? Na poziomie pragnienia, że w to wskakujesz?

          Odpowiem, ale muszę to sobie sformułować najpierw w umyśle, bo to wciąż jest dla mnie trochę enigmatyczne.
          Ale generalnie zgadzam się z tym, co napisał pozniżej Afq.


          --
          inspiracjemoje.blogspot.com/
          mona775.blogspot.com
        • mona.blue Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 17:22
          Oddanie to dla mnie pewne ograniczenie swojej wolności, ale nie negatywne, nie wymuszone, tylko jest to decyzja, aby byc razem, w związku z tym godzić sie na kompromisy, ale z wlasnej woli i na zasadzie obustronnych korzyści. To tez przyjecie czyjegos oddania, to powinno byc obustronne w milosci. To czasem nawet poswiecenie, ale w wolnosci, z milosci a nie z przymusu.

          --
          inspiracjemoje.blogspot.com/
          mona775.blogspot.com
          • yadaxad Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 20:16
            Ale współzależność nie jest oddaniem się. To przecież zupełnie inne pojęcia. Inaczej się to odbiera. Uważam, że nie jest to pojęcie dobre do określania wzajemnych stosunków. Ma w sobie duży ładunek manipulacyjny. Czy określenie - żona oddana bez reszty swemu mężowi- nie wzbudza niepokoju? Bo mężczyzna oddany bez reszty kobiecie, już na pewno już na pewno nie brzmi godnie.
            • afq Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 20:29
              nie jestem pewien yadaxad jak ważna jest dla ciebie niezależność itp :-)
              ale oddanie nie ma wyłącznie negatywnych konotacji
              przynajmniej z tego co tu czytam



              --
              cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
              • yadaxad Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 20:45
                No, nie ma. Ale przyznaję, że u mnie wywołuje wysypkę. Co innego poświęcenie się czemuś. To może być trudne, ale jest bardziej świadome i przez trudności, może być satysfakcjonujące.
                  • afq Re: Jak to widzicie? 28.09.19, 03:15
                    yadaxad napisał(a):

                    > Chyba nie doprecyzowałam, nie wysypkę emocjonalną, tylko poznawczą.

                    jedna i druga swędzi :-D


                    --
                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                • afq Re: Jak to widzicie? 28.09.19, 03:14
                  yadaxad napisał(a):

                  > No, nie ma. Ale przyznaję, że u mnie wywołuje wysypkę.

                  no własnie coś tak jakoś mnie się wydawa ;-)

                  > Co innego poświęcenie się czemuś. To może być trudne, ale jest bardziej świadome i przez > trudności, może być satysfakcjonujące.

                  nie można się oddać przy pełnej świadomości? :-)
                  i czy nie może to być satysfakcjonujące przez swoja trudność? :-)


                  --
                  cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
            • mona.blue Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 22:24
              Pisałam o współzależności, bo odniosłam wrażenie, że dla ciebie najważniejsza jest niezależność. Wiem, że to nie to samo co oddanie, ale wg mnie współzależność umieranie to wyzsze szczeble.
              Oddanie może wzbudzać niepokój, zgadzam się, ale jeżeli są dwie uczciwe, kochające się osoby, gdy zadna z nich nie wykorzystuje drugiej, a szanuje ja/jego, ceni to nie widze nic złego w oddaniu. Owszem jest to trudne, bo oznacza jednak pewna zależność od drugiej osoby, ale taka w której możemy zaufać, że ta osoba nas nie skrzywdzi.

              --
              inspiracjemoje.blogspot.com/
              mona775.blogspot.com
              • mona.blue Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 22:25
                * niezależność i oddanie, słownik w tablecie mi podmienił na umieranie ;) ale poniekąd słusznie, bo w pewnym sensie jest to umieranie sobie, tzn. wychodzenie z własnego egoizmu ku drugiej osobie i jej potrzebom.

                --
                inspiracjemoje.blogspot.com/
                mona775.blogspot.com
                • yadaxad Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 22:55
                  Świadomość niezależności pozwala na decyzję. Oddanie ma w sobie pasywność, decyzja poświęcenia czegoś z niezależności jest postawą aktywną, a to w każdym wypadku rozwojowe.
                    • afq Re: Jak to widzicie? 30.09.19, 22:08
                      yadaxad napisał(a):

                      > Oddać znaczy stracić.

                      oddać znaczy też obdarować
                      obdarowanie to nie koniecznie strata


                      --
                      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                        • mona.blue Re: Jak to widzicie? 30.09.19, 23:24
                          yadaxad napisał(a):

                          > Między oddaniem a ofiarowaniem jest spora różnica.

                          A jednak to koreluje ze sobą. Tylko ofiarować siebie jako dar jest trudno, a trudniej jeszcze oddać siebie, to jakby następny krok.


                          --
                          inspiracjemoje.blogspot.com/
                          mona775.blogspot.com
                        • afq Re: Jak to widzicie? 30.09.19, 23:34
                          yadaxad napisał(a):

                          > Między oddaniem a ofiarowaniem jest spora różnica.

                          to prawda
                          trudno np mowic o stracie kiedy cos ofiarujesz własnie :-) olbrzymia różnica
                          te dwie rzeczy są tak samo dalekie od siebie jak i bliskie
                          jak dla mnie


                          --
                          cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                          • afq Re: Jak to widzicie? 30.09.19, 23:37
                            chyba nawet zaryzykowałbym stwierdzenie że są niemal tym samym
                            różni je tylko i aż to, co do niego prowadzi

                            --
                            cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                              • afq Re: Jak to widzicie? 30.09.19, 23:53
                                yadaxad napisał(a):

                                > Pewnie drobna, ale diabeł tkwi w szczegółach. We mnie jednak oddaność wzbudza p
                                > odejrzliwość.

                                ten szczegół który robi różnice uważam nie ma nic wspólnego stricte z samym aktem
                                tkwi w nas
                                w emocjach, intencjach itp i potrafi zamienić ofiarowanie w stratę
                                odwrotnie z resztą też :-)

                                tak sobie kombinuje
                                z resztą im dłużej sobie kombinuje tym ciekawszy wydaje mi sie ten temat


                                --
                                cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                  • afq Re: Jak to widzicie? 08.10.19, 09:29
                                    mona.blue napisała:

                                    > W stratę to chyba tylko jak jest jednostronne.
                                    >

                                    ofiarowanie ma wymagać zwrotu? :-)
                                    to nie o to chodzi czy dostajesz coś w zamian


                                    --
                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                    • mona.blue Re: Jak to widzicie? 08.10.19, 09:40
                                      afq napisał:

                                      > mona.blue napisała:
                                      >
                                      > > W stratę to chyba tylko jak jest jednostronne.
                                      > >
                                      >
                                      > ofiarowanie ma wymagać zwrotu? :-)
                                      > to nie o to chodzi czy dostajesz coś w zamian
                                      >
                                      Miło by było :)

                                      Jak dajesz bez zwrotu to w końcu masz dość i można się poczuć wykorzystywanym.




                                      --
                                      inspiracjemoje.blogspot.com/
                                      mona775.blogspot.com
                                      • afq Re: Jak to widzicie? 08.10.19, 09:44
                                        jasne ze miło by było

                                        ale jesli dajesz by dostac zwrot to raczej handel niz ofiarowanie/obdarowanie

                                        zawód? no, tak, ale zalezy od początkowych intencji

                                        moim zdaniem prawdziwe ofiarowanie jest bez oczekiwań

                                        --
                                        cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                        • mona.blue Re: Jak to widzicie? 08.10.19, 18:00
                                          afq napisał:

                                          > jasne ze miło by było
                                          >
                                          > ale jesli dajesz by dostac zwrot to raczej handel niz ofiarowanie/obdarowanie

                                          Zależy jeszcze w jakiej relacji.

                                          Miałam na myśli sytuację, gdy pomagam koleżankom, a im zawsze za malo, ciągle czegoś chcą ode mnie i ja po pewnym czasie mam dosc. Jeszcze jedna z nich potrafi chociaż podziękować, a druga przyjmuje to jak cos oczywistego, oczekiwałabym jednak podziękowania i dania od siebie od czasu do czasu.

                                          Co do bliższej relacji to chyba tylko święty dawałby tak siebie bez końca, bezinteresownie.

                                          >
                                          > zawód? no, tak, ale zalezy od początkowych intencji
                                          >
                                          > moim zdaniem prawdziwe ofiarowanie jest bez oczekiwań
                                          >




                                          --
                                          inspiracjemoje.blogspot.com/
                                          mona775.blogspot.com
                              • mona.blue Re: Jak to widzicie? 01.10.19, 11:59
                                yadaxad napisał(a):

                                > Pewnie drobna, ale diabeł tkwi w szczegółach. We mnie jednak oddaność wzbudza p
                                > odejrzliwość.

                                Dlaczego? Chyba mylisz oddanie że zniewoleniem.


                                --
                                inspiracjemoje.blogspot.com/
                                mona775.blogspot.com
                            • mona.blue Re: Jak to widzicie? 01.10.19, 00:00
                              afq napisał:

                              > chyba nawet zaryzykowałbym stwierdzenie że są niemal tym samym

                              prawie

                              > różni je tylko i aż to, co do niego prowadzi
                              >

                              co masz konkretnie na myśli?


                              --
                              inspiracjemoje.blogspot.com/
                              mona775.blogspot.com
                              • afq Re: Jak to widzicie? 01.10.19, 00:10
                                tak mi sie to mona wkleja w różne sytuacje w związkach oczywiście
                                luźne skojarzenie ale coś wspólnego w tym widze

                                związek.. partnerstwo czy zależność?

                                w partnerstwie masz szansę ofiarować, w zależności oddajesz

                                oddajesz z różnych z resztą powodów
                                w pracy, w relacjach, ze strachu czasem, czasem interesownie
                                czasem oddajesz bo to co dajesz mało dla ciebie znaczy
                                itd itd

                                temat rzeka w sumie jak o tym mysle


                                --
                                cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                    • mona.blue Re: Jak to widzicie? 30.09.19, 23:59
                      yadaxad napisał(a):

                      > Oddać znaczy stracić.

                      Oddać siebie i przyjąć czyjeś oddanie to nie strata, to zysk. W miejsce egoistycznego, skupionego na sobie Ja powstaje altruistyczne My.


                      --
                      inspiracjemoje.blogspot.com/
                      mona775.blogspot.com
                      • afq Re: Jak to widzicie? 01.10.19, 00:12
                        mona.blue napisała:

                        > yadaxad napisał(a):
                        >
                        > > Oddać znaczy stracić.
                        >
                        > Oddać siebie i przyjąć czyjeś oddanie to nie strata, to zysk. W miejsce egoisty
                        > cznego, skupionego na sobie Ja powstaje altruistyczne My.

                        to altruistyczne my jest dość idealistyczne
                        byłoby pieknie gdyby funkcjonowala taka zasada
                        jednak takie sytuacje nie są wcale oczywiste

                        wszystko na prawde zalezy





                        --
                        cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                        • afq Re: Jak to widzicie? 01.10.19, 00:14
                          z reszta mona.. nie ma niczego altruistyczne w oczekiwaniu ze bedziesz miec co przyjmowac :-)

                          --
                          cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                          • mona.blue Re: Jak to widzicie? 01.10.19, 11:48
                            afq napisał:

                            > z reszta mona.. nie ma niczego altruistyczne w oczekiwaniu ze bedziesz miec co
                            > przyjmowac :-)
                            >
                            W sumie tak :)


                            --
                            inspiracjemoje.blogspot.com/
                            mona775.blogspot.com
                          • mona.blue Re: Jak to widzicie? 08.10.19, 18:04
                            afq napisał:

                            > z reszta mona.. nie ma niczego altruistyczne w oczekiwaniu ze bedziesz miec co
                            > przyjmowac :-)
                            >
                            no może nie całkiem altruistyczne :)

                            myślę, że to normalne, że mamy jakieś oczekiwania, inaczej tak relacja jest bardzo jednostronna i wygląda na wykorzystywanie jednej osoby przez drugą, te która tylko bierze.



                            --
                            inspiracjemoje.blogspot.com/
                            mona775.blogspot.com
                  • mona.blue Re: Jak to widzicie? 08.10.19, 09:44
                    yadaxad napisał(a):

                    > Świadomość niezależności pozwala na decyzję. Oddanie ma w sobie pasywność, decy
                    > zja poświęcenia czegoś z niezależności jest postawą aktywną, a to w każdym wypa
                    > dku rozwojowe.

                    Wg mnie oddanie nie jest pasywne, to decyzja, aby dac siebie drugiej osobie.


                    --
                    inspiracjemoje.blogspot.com/
                    mona775.blogspot.com
                      • mona.blue Re: Jak to widzicie? 08.10.19, 18:07
                        afq napisał:

                        > pozwalać komuś coś odebrać.. to jest pasywne,
                        > to niby też jest oddaniem
                        >
                        Ja tego nie rozumiem w ten sposób, że pozwalam sobie coś odebrać, tylko podejmuje decyzję, żeby dac że swojego, aktywnie.



                        --
                        inspiracjemoje.blogspot.com/
                        mona775.blogspot.com
              • in.113 Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 23:27
                Myślę Mona, że to jest stopień dojrzałości, gdy człowiek nie potrzebuje juz kalkulować, zamartwiać sie, czy to aby mu sie opłaca, czy to aby mu się zwroci. Idzie za wewnętrznym głosem. A straty sa wpisane w życie ludzkie.
                  • yadaxad Re: Jak to widzicie? 27.09.19, 23:49
                    Głos przy którym trzeba się zatrzymać, zawsze przychodzi z zewnątrz. Mona może mieć łatwiej, bo jak zechce usłyszy D.Ś. A potem trzeba to pogodzić z wewnętrznym życiem.
                    • mona.blue Re: Jak to widzicie? 01.10.19, 11:52
                      yadaxad napisał(a):

                      > Głos przy którym trzeba się zatrzymać, zawsze przychodzi z zewnątrz.

                      Z wewnątrz tez, głos intuicji.

                      Mona może mieć łatwiej, bo jak zechce usłyszy D.Ś.

                      Tak :)

                      A potem trzeba to pogodzić z wewnętrznym życiem.

                      I z zewnetrznym.




                      --
                      inspiracjemoje.blogspot.com/
                      mona775.blogspot.com
                  • mona.blue Re: Jak to widzicie? 08.10.19, 22:52
                    yadaxad napisał(a):

                    > In. wewnętrzny głos to głos uzależnień.

                    Dlaczego? Dla mnie to głos intuicji. Albo natchnienia Ducha Świętego :D


                    --
                    inspiracjemoje.blogspot.com/
                    mona775.blogspot.com
            • mona.blue Re: Jak to widzicie? 08.10.19, 10:37
              yadaxad napisał(a):

              > Ale współzależność nie jest oddaniem się. To przecież zupełnie inne pojęcia. In
              > aczej się to odbiera. Uważam, że nie jest to pojęcie dobre do określania wzajem
              > nych stosunków. Ma w sobie duży ładunek manipulacyjny.

              Co jest manupulacyjnego w oddaniu? To szczera decyzja, a nie manipulacja.

              Czy określenie - żona oddana bez reszty swemu mężowi- nie wzbudza niepokoju? Bo mężczyzna oddany bez reszty kobiecie, już na pewno już na pewno nie brzmi godnie.

              Oddanie moze wzbudzac niepokoj, bo jest trudna decyzja, wiecej nawet - stan, czyli ciągłe działanie.
              A dlaczego niby meżczyzna nie miałby byc oddany kobiecie? Zreszta w przypadku mężczyzn Wojtyla pisze, ze jest to połączenie oddania z posiadaniem, ale nie w sensie negatywnym, czyli traktowaniu kobiety jako przedmiotu.


              --
              inspiracjemoje.blogspot.com/
              mona775.blogspot.com
            • krytyk2 Re: Jak to widzicie? 11.10.19, 19:35
              myślę yadaxad,że jestes głeboko zraniona i i ten wątek ma posłużyć Ci do uzasadnienia kompletnego braku zaufania do innego człowieka.Dlatego też zmieniasz znaczenia pojęć.Zgadzam się i z Moną i z Afq i z In.Można i trzeba czasem zaryzykowac i oddac sie ,można to zrobić -jak to określasz -bezrozumnie.Nie wyobrażam sobie ,żeby móc sie w kimś zakochać na chłodno i rozumnie.Żeby pomóc komuś bezinteresownie ,kieując sie odruchem serca.W oddaniu sie zawsze będzie zawarta czastka irracjonalności.
    • meela Re: Jak to widzicie? 28.09.19, 08:09
      Myślę, że to jest kwestia tego, czy ten akt oddania jest świadomy u dojrzałego człowieka, czy nieświadomy. W pierwszym przypadku może dać radość, w drugim nienawiść.
      Ile razy zdarza nam się zrobić coś wbrew sobie, bez wewnętrznego przekonania, że tak chcę. I zawsze wtedy pojawiają się negatywne emocje.
      • mona.blue Re: Jak to widzicie? 01.10.19, 11:54
        meela napisała:

        > Myślę, że to jest kwestia tego, czy ten akt oddania jest świadomy u dojrzałego
        > człowieka, czy nieświadomy. W pierwszym przypadku może dać radość, w drugim nie
        > nawiść.

        Myślę, że to dotyczy zniewolenia, a nie nieświadomości,, ale nie jestem pewna (ta nawiść), co zresztą napisałaś poniżej.

        > Ile razy zdarza nam się zrobić coś wbrew sobie, bez wewnętrznego przekonania, ż
        > e tak chcę. I zawsze wtedy pojawiają się negatywne emocje.




        --
        inspiracjemoje.blogspot.com/
        mona775.blogspot.com
        • mona.blue Re: Jak to widzicie? 01.10.19, 11:57
          Zniewolenia zewnątrzngo albo wewnętrznego, przymuszania się do czegos, braku wolnej decyzji, decyzję wbrew sobie - jednym słowem należy wszystko czynić 'w wolnosci'.

          --
          inspiracjemoje.blogspot.com/
          mona775.blogspot.com
    • jakby.tak Re: Jak to widzicie? 12.10.19, 07:38
      Ofiarowanie, ktore jest przyjęte nie jest stratą. Stratą jest takie, ktore jest nie przyjęte. Nie przyjęte, nie potrzebne, odrzucone. Choć drążąc temat można przyjąć, że odrzucone ofiarowanie nie jest stratą, a doświadczeniem. Doświadczanie pozwala iść dalej, szukać innych drog. Bez doświadczenia stoi sie w miejscu. Bo ogranicza lęk przed ewentualną stratą. A straty cos odejmują i w coś wzbogacają.
      • mona.blue Re: Jak to widzicie? 12.10.19, 10:06
        jakby.tak napisała:

        > Ofiarowanie, ktore jest przyjęte nie jest stratą. Stratą jest takie, ktore jest
        > nie przyjęte. Nie przyjęte, nie potrzebne, odrzucone. Choć drążąc temat można
        > przyjąć, że odrzucone ofiarowanie nie jest stratą, a doświadczeniem. Doświadcza
        > nie pozwala iść dalej, szukać innych drog. Bez doświadczenia stoi sie w miejscu
        > . Bo ogranicza lęk przed ewentualną stratą. A straty cos odejmują i w coś wzbog
        > acają.

        Zgadzam się. Tylko nie zrozumiałam, dlaczego doświadczenie ogranicza lek przed ewentualną strata.


        --
        inspiracjemoje.blogspot.com/
        mona775.blogspot.com
        • jakby.tak Re: Jak to widzicie? 12.10.19, 10:51
          Odwrotnie. Lęk ogranicza doświadczenie. Stoimy z ofiarowaniem w miejscu, bo co będzie jeśli zamiast przyjęcia nastąpi odrzucenie. Boimy sie tego, co sie w nas zadzieje, gdy dajac to, co najcenniejsze dla nas, druga osoba uzna to za bezwartościowe dla niej.
          Mysle, ze to ludzkie byc gotowym na straty, porażki, rozczarowania i umieć sie po nich odbudować a wręcz to z nich budować cos nowego - to wypełnianie życia rozwojem, dojrzewaniem. W różnych sferach.

          • mona.blue Re: Jak to widzicie? 12.10.19, 12:07
            jakby.tak napisała:

            > Odwrotnie. Lęk ogranicza doświadczenie. Stoimy z ofiarowaniem w miejscu, bo co
            > będzie jeśli zamiast przyjęcia nastąpi odrzucenie. Boimy sie tego, co sie w nas
            > zadzieje, gdy dajac to, co najcenniejsze dla nas, druga osoba uzna to za bezwa
            > rtościowe dla niej.

            To prawda.

            > Mysle, ze to ludzkie byc gotowym na straty, porażki, rozczarowania

            To bardzo trudne, bo czasem to się wydaje jak 'koniec świata'


            > i umieć sie po nich odbudować a wręcz to z nich budować cos nowego - to wypełnianie życia rozwojem, dojrzewaniem. W różnych sferach.
            >

            To paradoksalne, co piszesz, to żeby budować z nich coś nowego (rozwijać się, dojrzewać).
            Bo początkowo odrzucenie w bardzo ważnej sferze wydaje się być porażką, która może prowadzić nawet do rozpaczy i depresji.
            Ale po pewnym czasie chyba faktycznie tak, jestem skłonna przyznać ci rację :)


            --
            inspiracjemoje.blogspot.com/
            mona775.blogspot.com
          • mona.blue Re: Jak to widzicie? 12.10.19, 12:10
            jakby.tak napisała:

            > Odwrotnie. Lęk ogranicza doświadczenie. Stoimy z ofiarowaniem w miejscu, bo co
            > będzie jeśli zamiast przyjęcia nastąpi odrzucenie. Boimy sie tego, co sie w nas
            > zadzieje, gdy dajac to, co najcenniejsze dla nas, druga osoba uzna to za bezwa
            > rtościowe dla niej.

            To co najcenniejsze dla nas, czyli samego/samą siebie?



            >




            --
            inspiracjemoje.blogspot.com/
            mona775.blogspot.com
            • mona.blue Re: Jak to widzicie? 12.10.19, 17:58
              mona.blue napisała:

              > jakby.tak napisała:
              >
              > > Odwrotnie. Lęk ogranicza doświadczenie. Stoimy z ofiarowaniem w miejscu,
              > bo co
              > > będzie jeśli zamiast przyjęcia nastąpi odrzucenie. Boimy sie tego, co sie
              > w nas
              > > zadzieje, gdy dajac to, co najcenniejsze dla nas, druga osoba uzna to za
              > bezwa
              > > rtościowe dla niej.
              >
              > To co najcenniejsze dla nas, czyli samego/samą siebie?
              >
              Wobec braku odpowiedzi wnioskuje, że tak :)
              >
              > >
              >
              >
              >
              >




              --
              inspiracjemoje.blogspot.com/
              mona775.blogspot.com
                • mona.blue Re: Jak to widzicie? 12.10.19, 22:28
                  jakby.tak napisała:

                  > Najcenniejsze to to, co skrywane pod maskami i rolami. Mozna by w nieskończonoś
                  > ć temat rozwijać :)

                  Dlaczego najcenniejsze?


                  --
                  inspiracjemoje.blogspot.com/
                  mona775.blogspot.com
                    • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 12:24
                      a co kiedy ktoś maskę komuś zerwie?
                      wtedy iść w zaparte?
                      czy może głośno przyznawać "taaak, to była maska, bo tak na prawdę jestem kimś innym" ?

                      to prawda daje niezłomne bezpieczeństwo
                      każde przebranie jest do podważenia

                      --
                      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                      • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 12:25
                        a to meela, że wszyscy wokół są w maskach...
                        ja nie żyje w życiu innych
                        żyje w swoim

                        --
                        cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                        • meela Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 12:41
                          Na ile Twoje ego pozwoli Ci żyć bez maski? I skąd wiesz, że teraz maski nie masz? Żyjesz swoim życiem, ale żyjesz z ludźmi. Nie mówię o świadomej grze. Mówię o nieświadomej.
                          • yadaxad Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 13:01
                            Bez przesady z tymi maskami. W końcu publiczne obnażanie się jest karalne. I to nie tylko fizyczne. Co innego jak ktoś przybiera jakąś maskę, w celu. Taka życiowa wielonickowość. A to o czym mówicie, to takie maskiniewidki, nie wszystko nosi się na wierzchu.
                            • meela Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 13:28
                              Właśnie, to przesada mówić wciąż o maskach. Wiadomo, że każdy je ma. Jak to określiła Yadaxad "maski niewidki". No i co z tego? Maski nakłada nam ego. Ciekawe, kto jest zdolny do tego, żeby pozbyć się ego i stać się buddą. Opowiadanie o tym, jak to ja zdejmę maskę, a inni nie, to też gra ego.
                              • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 13:40
                                meela napisała:

                                > Opowiadanie o tym, jak to ja zdejmę maskę, a inni nie, to też gra ego.

                                opowiadanie/decydowanie o innych za nich samych i czego to ktos na pewno nie zrobi albo zrobi to w ogóle podejrzane


                                --
                                cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                              • kalllka Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 13:48
                                ...Ale wciąż gra / twojego ego/ z innymi.
                                Hmm, zdolni jesteśmy wszyscy. Zreszta nie tyle o pozbycie się ego chodzi / gdy się idzie ścieżka oświecenia/ idzie o zrozumienie poprzez siebie świata.
                                Cztery prawdy, w buddyzmIe, to /tylko/ ścieżki poznania natury świata. Ego to tylko narzędzie.
                                A wracając do przedmiotu dyskusji, czyli jak „to widzimy”- to widzę, ze przebieranki to fajna zabawa i lubicie brać w niej udział.


                                • meela Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 15:51
                                  Trzecia prawda w buddyzmie "istnieje koniec cierpienia" to wyznaczenie celu jakim jest wyzwolenie i oświecenie. Wyzwolenie polega na zrozumieniu, że "ja" jest iluzją oraz na doświadczeniu stanu braku ego.
                          • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 13:09
                            meela napisała:

                            > Na ile Twoje ego pozwoli Ci żyć bez maski? I skąd wiesz, że teraz maski nie mas
                            > z? Żyjesz swoim życiem, ale żyjesz z ludźmi. Nie mówię o świadomej grze. Mówię
                            > o nieświadomej.

                            a to ci odpowiem meela

                            dwa lata zajmuje sie m.in. odkłamaniem siebie i swojego zycia
                            bo umówmy sie.. maski to kłamstwa i oszukiwanie siebie i innych
                            oraz właściwym traktowaniem ego

                            oczywiscie.. powiesz ze to jeszcze nie gwarantuje
                            ale zdecydowanie gwarantuje zblizanie sie przynajmniej do pożadanego moim zdaniem stanu


                            --
                            cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                            • kalllka Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 13:14
                              Dwa lata odkłamywania- czyli terapii?
                              To ciekawe określenie.
                              Skoro już jesteśmy przy tobie- poruszanych przez ciebie- twoich problemach, możesz podać jaki typ terapii i z jakim problemem się zmagasz, ze potrzebujesz jeszcze wsparcia z fPsychologia?
                              • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 13:19
                                kalllka napisała:

                                > Dwa lata odkłamywania- czyli terapii?
                                > To ciekawe określenie.
                                > Skoro już jesteśmy przy tobie- poruszanych przez ciebie- twoich problemach, moż
                                > esz podać jaki typ terapii i z jakim problemem się zmagasz, ze potrzebujesz jes
                                > zcze wsparcia z fPsychologia?

                                odkłamywanie to nie nazwa terpaii jaką jej nadaje
                                tylko cos nad czym w ramach terapii pracuje
                                wiem, niuans, ale jak dla mnie wart podkreślenia

                                to terapia uzależnień


                                --
                                cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 13:22
                                  tak dokładnie to nawet 2,5 roku

                                  ale pierwsze pól roku widzę bardziej jako raczej edukacja
                                  niż faktyczna praca nad sobą

                                  --
                                  cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                    • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 14:03
                                      poszedłem na terapie żeby uporac się z problemem, bez wnikania czy ja sie bede czegos uczyć czy bede robic cos innego
                                      moje wyobrażenie o tym przez co miałem przejść było żadne
                                      nie miałem pojęcia na czym to będzie polegać


                                      --
                                      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                        • meela Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 15:34
                                          Ty zawsze wszystko sprowadzasz do swojego uzależnienia. Ja piszę o maskach takich "codziennych", nieszkodliwych, a wręcz potrzebnych nam żeby ochronić w jakimś stopniu siebie.
                                          Co to właściwie znaczy, to co napisała jakby.co, że to, co najcenniejsze, to pod maską. Dlaczego pod maską ma być coś cennego? Może pod maską nic cennego nie ma. Poza tym, to co cenne dla mnie, to dla kogoś innego już nie. Po trzecie, każda maska coś znaczy. Po co na siłę coś ściągać. Ładnie brzmi to zdanie, ale nie wiem, czy coś poza tym.
                                          • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 16:48
                                            meela napisała:

                                            > Ty zawsze wszystko sprowadzasz do swojego uzależnienia.

                                            mam w zwyczaju pisać o swoich doświadczeniach i przemyśleniach z nich płynących
                                            o swoich, a mam jakie mam, nie o wybitnych teoriach których sie naczytałem, a nie sprawdziłem jak by to u mnie było

                                            czy ty dla odmiany zawsze robisz inaczej, meela? :-)

                                            --
                                            cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                            • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 16:53
                                              bardzo mi przykro meelu ze cie to chyba jakoś zawodzi, no ale nie jestem ani psychologiem ani psychiatrą ani terapeutą, moge pisać tylko o swoich doświadczeniach jako pacjent

                                              nie zajmuje się snuciem ogólnych teorii, bo sie nie znam na każdym aspekcie w szerokim kontekscie
                                              znam jeden kontekst

                                              --
                                              cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                              • meela Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 17:12
                                                Ja mam inne doświadczenia, bez uzależnień, tylko takie zwyczajne, codzienne i też o tym piszę. Dlatego się mijamy, ponieważ ja wszystkiego do uzależnień nie przypisuję i nic z uzależnieniem nie kojarzę. A górnolotne teorie są, żeby wskazywały drogę. Jednak trudno tą drogą iść i ja mam swoje ścieżki. Nie lubię, gdy ktoś pompatyczne słowa wygłasza, choćby takie, że pod maską to, co najcenniejsze. Zaraz mi się przekora włącza.
                                                  • meela Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 17:18
                                                    Akurat mam czas, to piszę. Za rok, to już pewno mnie tu nie będzie, bo będę sprawdziany sprawdzać.
                                                    Jeśli ktoś ze mną pisze, to ok i jest miło, ale jeśli nikt nie będzie, to też dobrze.
                                                  • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 17:21
                                                    meela napisała:

                                                    > I dlaczego ma mnie coś zawodzić.

                                                    z tym zawodzeniem to małe przymrużenie oka było z mojej strony, spokojnie :-)



                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 17:20
                                                  meela napisała:


                                                  > Nie lubię, gdy ktoś pompatyczne słowa wygłasza, choćby takie, że pod maską to, co najcenniejsze. Zaraz mi się przekora włącza.

                                                  ja w tym nie widzę niczego pompatycznego
                                                  gdyby to co pod maska nie było najwrazliwsze, najcenniejsze w jakis sposób.. to po co chronic to maską?


                                                  --
                                                  cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 17:23
                                                  meela napisała:

                                                  > Ja mam inne doświadczenia, bez uzależnień, tylko takie zwyczajne, codzienne i t
                                                  > eż o tym piszę.

                                                  no własnie jestem pewien że tak jest
                                                  no ale nie dziw mi się że "sprowadzam" wszystko do czegos co znam ja



                                                  --
                                                  cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 17:25
                                                    mógłbym pewnie pisać o zwykłych codziennych doświadczeniach takich z twojej perspektywy :-)
                                                    tyle że moje zwykłe codzienne doświadczenia to w dużej części wychodzenie z uzależnienia :-)
                                                    na prawde.. zwykłe i codzienne

                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                • jakby.tak Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 18:20
                                                  Według mnie tak jest. To co najcenniejsze jest pod maskami, codziennymi rolami, zadaniami. To są prawdziwe uczucia, sentymenty, poglądy. Nie każdemu wylewamy wszystko o sobie. Zeby nie wyjść na frajera, infantylnego idealistę, kogoś słabego. Poza tym rozmawiamy o oddaniu siebie drugiej osobie. Chyba najtrudniej zdjąć maskę, pod ktora ukrywa sie "zależy mi, kocham, jesteś kimś wyjątkowym". To tez sytuacja w ktore trzeba zdjąć maskę. I moze dla drugiej osoby faktycznie nic tam nie ma. Ale dla nas to co najcenniejsze, bo to nasze "jestem".
                                                  • mona.blue Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 20:26
                                                    jakby.tak napisała:

                                                    > Według mnie tak jest. To co najcenniejsze jest pod maskami, codziennymi rolami,
                                                    > zadaniami. To są prawdziwe uczucia, sentymenty, poglądy. Nie każdemu wylewamy
                                                    > wszystko o sobie. Zeby nie wyjść na frajera, infantylnego idealistę, kogoś słab
                                                    > ego. Poza tym rozmawiamy o oddaniu siebie drugiej osobie.

                                                    Rozumiem, dzięki.





                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/
                                                    mona775.blogspot.com
                                                  • mona.blue Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 20:35
                                                    jakby.tak napisała:

                                                    > Chyba najtrudniej zdjąć maskę, pod ktora ukrywa sie "zależy mi, kocham, jesteś kimś wyjątkowym". To tez sytuacja w ktore trzeba zdjąć maskę.

                                                    Myślałam, że w tak intymnej sytuacji juz nie ma maski. Ale może masz rację, myślę że nawet w miłości sa ambiwalentne uczucia, których sie boimy okazać. A może i oszukujemy i w tych pozytywnych uczuciach, chyba co prawda tylko częściowo.

                                                    > I moze dla drugiej osoby faktycznie nic tam nie ma. Ale dla nas to co najcenniejsze, bo to nasze "jestem".

                                                    Co to masz na myśli pisząc, że dla drugiej osoby nic tam nie ma?



                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/
                                                    mona775.blogspot.com
                                                  • meela Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 21:01
                                                    Jeżeli się boimy zdjąć tę maskę, to znaczy że jest potrzebna. Już pisałam, że wierzę w taki odruch pierwotny. Ten strach coś mi mówi. Ona mnie przed czymś chroni. Jeżeli czuję się bezpiecznie w obecności drugiego człowieka, to mogę odkryć więcej siebie. Każdy na pewno ma takiego przyjaciela przy którym możn być smutny, zmęczony, rozgniewany..itd.i wszystko pozostaje po staremu. A są ludzie, nawet ci bliscy, przy których cała gama emocji nie wchodzi w grę, bo coś u nich zaraz to uruchamia.
                                                  • meela Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 21:04
                                                    Nie sądziłam nigdy, że terapia Afq kręci się wokół alkoholu. Nic mi nie imputujcie. Odnoszę się do tego, co pisze, a pisze dużo przez pryzmat uzależnienia.
                                                  • mona.blue Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 21:09
                                                    meela napisała:

                                                    > Jeżeli się boimy zdjąć tę maskę, to znaczy że jest potrzebna. Już pisałam, że w
                                                    > ierzę w taki odruch pierwotny. Ten strach coś mi mówi. Ona mnie przed czymś chr
                                                    > oni. Jeżeli czuję się bezpiecznie w obecności drugiego człowieka, to mogę odkry
                                                    > ć więcej siebie.

                                                    Ale jak dla mnie ta maska własnie zakłamuje te odruchy pierwotne, a bez tego trudno mówić o życiu w prawdzie. Rozumiem, że ona chroni, ale w bliskich relacjach można by ja chyba zdjąć.

                                                    Każdy na pewno ma takiego przyjaciela przy którym możn być smu
                                                    > tny, zmęczony, rozgniewany..itd.i wszystko pozostaje po staremu. A są ludzie, n
                                                    > awet ci bliscy, przy których cała gama emocji nie wchodzi w grę, bo coś u nich
                                                    > zaraz to uruchamia.




                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/
                                                    mona775.blogspot.com
                                                  • meela Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 21:45
                                                    Mona, ja to widzę inaczej. Jesteśmy jacyś. I to jacy jesteśmy niczego nie zakłamuje. Moje odruchy to ja, moje "maski" to też ja. Jeśli czegoś nie ma we mnie, to mnie nie określa. Nie mogą mnie określać odruchy, których nie ma.

                                                    Trudno jest przyjąć dary, których nie chcemy? Nie musimy wszystko chcieć, nawet jeśli to obiektywnie dobre.
                                                  • mona.blue Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 22:21
                                                    meela napisała:

                                                    > Mona, ja to widzę inaczej. Jesteśmy jacyś. I to jacy jesteśmy niczego nie zakła
                                                    > muje. Moje odruchy to ja, moje "maski" to też ja. Jeśli czegoś nie ma we mnie,
                                                    > to mnie nie określa. Nie mogą mnie określać odruchy, których nie ma.
                                                    >

                                                    Może jasno sie nie okreslilam, ale chodzi mi o takie 'falszywe ja' które wytwarza się w dzieciństwie, nie u wszystkich, tylko u tych, którzy nie byli akceptowani w dzieciństwie przez rodziców takimi jacy są. Wtedy trudno nawet odróżnić co jest pierwotnym, prawdziwym odruchem, uczuciem , autentycznym, a co jest zafalszowane, bo to jestem tak mocno w nas wrośnięte. Ale w pewnym momencie można się obudzić i zacząć zauważać te różnice między fałszywym a prawdziwym ja okrążyć domautentyczmosci.

                                                    > Trudno jest przyjąć dary, których nie chcemy? Nie musimy wszystko chcieć, nawet
                                                    > jeśli to obiektywnie dobre.

                                                    Ja nie myślałam o darach, których nie chcemy, tylko o tych, które chcemy, a mimo to czasem trudno jest nam je przyjąć, bo nauczyliśmy się dawać, a nie umiemy brać, nawet tego co jest dobre, bo wydaje nam się, że na to nie zasługujemy, albo nie potrafimy zadbać o siebie przyjmując dobro, które ktoś chce nam dać.


                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/
                                                    mona775.blogspot.com
                                                  • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 22:55
                                                    yadaxad napisał(a):

                                                    > To było przy powodach nie przyjmowania.

                                                    w sensie nie przyjmuje bo nie chce byc komus winien wdzięczność?
                                                    prawda
                                                    bywało


                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • meela Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 22:29
                                                    Mona,
                                                    Zrozumiałam jedną rzecz. Taką, żeby nie uciekać od siebie, nie szukać a tym samym nie mówić, że coś było lub jest zafałszowane. To zafałszowane (jak Ty to nazywasz), to też ja. Skąd wiadomo, co zafałszowane, a co nie. Ja tego fałszem nie nazywam.
                                                  • meela Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 22:38
                                                    Skoro trudno jest nam coś przyjąć, to nie przyjmujemy. I dla mnie koniec. Taka konsekwencja tego, że nie umiemy. Nikt nie powiedział, że trzeba wszystko umieć i robić to, co inni.
                                                  • mona.blue Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 23:16
                                                    meela napisała:

                                                    > Skoro trudno jest nam coś przyjąć, to nie przyjmujemy. I dla mnie koniec. Taka
                                                    > konsekwencja tego, że nie umiemy. Nikt nie powiedział, że trzeba wszystko umieć
                                                    > i robić to, co inni.

                                                    Tylko, że to obraca się przeciwko nam, jeżeli nie umiemy przyjąć czegoś dobrego dla nas od innej osoby.


                                                    --
                                                    inspiracjemoje.blogspot.com/
                                                    mona775.blogspot.com
                                                  • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 23:26
                                                    meela

                                                    powiem ci ze jak czytam co piszesz w ogóle ostatnio.. w różnych postach
                                                    to mam poczucie ze jezeli na prawde zyjesz tak jak mowia twoje mysli tu pisane
                                                    to albo jestes szczęśliwa prostotą, albo rozpaczliwie zamykasz oczy uszy i dusze szukając drogi do szczęścia

                                                    nie wiem jak to odbierzesz, nie mam pojecia, piszę to bez żadnych intencji
                                                    piszę co czuję bez autocenzury i rozkminiania,

                                                    to tak dla twojej informacji i na wszelki wypadek

                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • meela Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 23:31
                                                    Afq, Ty mnie rozbrajasz takimi słowami "nie wiem, jak to odbierzesz". A jak mam odebrać? Napisałeś coś od serca (tak to odebrałam), ale zupełnie nie znasz mnie, ani ja Ciebie, więc odbiór jest fikcyjny, zgodny z Twoim światem.
                                                  • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 23:36
                                                    meela napisała:

                                                    > Afq, Ty mnie rozbrajasz takimi słowami "nie wiem, jak to odbierzesz". A jak mam
                                                    > odebrać? Napisałeś coś od serca (tak to odebrałam), ale zupełnie nie znasz mni
                                                    > e, ani ja Ciebie, więc odbiór jest fikcyjny, zgodny z Twoim światem.

                                                    tak, nie znam cie i wlasnie dlatego to napisalem
                                                    bo nauczony doswiadczeniem z tego forum wiem ze ludzie rozne maja odbiory i reakcje


                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • meela Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 23:49
                                                    Co mnie rozbroiło? Właśnie to, jeśli ktoś tu pisze, że nie wie jak, to odbiorę, albo jak zareaguję, albo czy się nie obrażę.
                                                    Nie obrażam się za kogoś obrazy.
                                                  • afq Re: Jak to widzicie? 14.10.19, 23:58
                                                    meela napisała:

                                                    > Co mnie rozbroiło? Właśnie to, jeśli ktoś tu pisze, że nie wie jak, to odbiorę,
                                                    > albo jak zareaguję, albo czy się nie obrażę.
                                                    > Nie obrażam się za kogoś obrazy.

                                                    ale ja tego nie wiem, bo cie nie znam przecież
                                                    spodziewasz sie że nie znam cie, nie wiem jak zareagujesz
                                                    i ze bede mial to gdzies ?
                                                    to byloby dla ciebie oczywiste ?


                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • meela Re: Jak to widzicie? 15.10.19, 08:55
                                                    Napisałam tylko, że mnie to rozbroiło, to znaczy, że zawsze uśmiecham się, gdy coś takiego czytam. Ty dorobiłeś do tego całą otoczkę (że będę miał to gdzieś? gdy nie podkreślisz, że nie wiesz jak zareaguję) I jeszcze pytasz, czy coś byłoby dla mnie oczywiste.
                                                    Przecież ja nie wiem, czego mam się spodziewać po Twoim pisaniu i nie mam żadnych oczekiwań, więc nic nie jest oczywiste lub nie jest. Czytam i na bieżąco ustosunkowuję się do tego. Przecież nie oceniłam Ciebie w żaden sposób, tylko napisałam, że mnie to rozbroiło, co oznacza tylko to i nic więcej.
                                                    O tym niedawno pisałam, że ludzie dorabiają sobie otoczkę do wszystkiego i sami się w tym zapętlają.

                                                    Piszesz też, że w środku to Ty, a na zewnątrz to nie Ty, gdy jest maska.
                                                    Ja to widzę inaczej.
                                                    Jestem smutna. Spotykam sąsiada. Nie planuję, że jak go spotkam, to będę coś udawać. Rozmawiając z nim uśmiecham się i może nawet opowiadam coś zabawnego. Gdy odchodzi, to znów popadam w smutek. Dlaczego mam uznać, że byłam fałszywa, czy zakłamana. Nieustannie dokonuje się w nas zmiana. Zakłamanie byłoby wtedy, gdybym sobie założyła, że jak przyjdzie sąsiad, to zacznę udawać kogoś innego.
                                                    Tak samo dziecko wchodzące w rolę błazna, gdy jest awantura w domu, nie można nazwać fałszywym, czy zakłamanym. Ono tak reaguje, to jego reakcja, żaden fałsz.
                                                  • afq Re: Jak to widzicie? 15.10.19, 09:11
                                                    meela napisała:

                                                    > Napisałam tylko, że mnie to rozbroiło, to znaczy, że zawsze uśmiecham się, gdy
                                                    > coś takiego czytam. Ty dorobiłeś do tego całą otoczkę (że będę miał to gdzieś?
                                                    > gdy nie podkreślisz, że nie wiesz jak zareaguję) I jeszcze pytasz, czy coś było
                                                    > by dla mnie oczywiste.

                                                    ja pytam bo nie wiem
                                                    jesli jedno cie rozbraja to co byloby dla ciebie normalne, neutralne
                                                    nie dorabiasz wlasnie ty tym otoczki?

                                                    > Piszesz też, że w środku to Ty, a na zewnątrz to nie Ty, gdy jest maska.
                                                    > Ja to widzę inaczej.
                                                    > Jestem smutna. Spotykam sąsiada. Nie planuję, że jak go spotkam, to będę coś ud
                                                    > awać. Rozmawiając z nim uśmiecham się i może nawet opowiadam coś zabawnego. Gdy
                                                    > odchodzi, to znów popadam w smutek. Dlaczego mam uznać, że byłam fałszywa, czy
                                                    > zakłamana. Nieustannie dokonuje się w nas zmiana. Zakłamanie byłoby wtedy, gdy
                                                    > bym sobie założyła, że jak przyjdzie sąsiad, to zacznę udawać kogoś innego.
                                                    > Tak samo dziecko wchodzące w rolę błazna, gdy jest awantura w domu, nie można n
                                                    > azwać fałszywym, czy zakłamanym. Ono tak reaguje, to jego reakcja, żaden fałsz.
                                                    >

                                                    kiedy ja mam kiepski dzien, nerwowy, albo łeb mnie boli, albo cos tam
                                                    spotykam kogos, nie wiem, sprzedawce na stacji gdzie fajki kupuje
                                                    moze i sie usmiechne ale raczej nie pudruje tego ze cos mi dzis gorzej
                                                    zwykle zamieniamy dwa zdania
                                                    pada wtedy "oo.. cos zly dzien?" a ja normalnie odpowiadam ze jest taki czy siaki
                                                    nie krzywie sie do tego czlowieka nie wyzywam sie na nim, ale ma spojny obraz i ja tez dla siebie jestem spojny, a nie musze w tym byc ekshibicjonistą i wchodzic w szczegóły

                                                    dzieci to troche inny temat w takich reakcjach
                                                    nie oczekuje ze dzieci zyja swiadomie
                                                    ale fakt ze analogie przywołałas dobrą
                                                    w swoich reakcjach całkiem niedawno byłem jak dziecko
                                                    co mi jakis wewnetrzny impuls kazał zrobic to zrobiłem a potem zdziwienie i pretensje do swiata ze jest jakis dziwny


                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • meela Re: Jak to widzicie? 15.10.19, 09:33
                                                    Ja nie dorabiam otoczki. To że tak napisałam, to po prostu zwykła moja reakcja na coś, ale dzisiaj może byłaby inna. Po co mam domniemywać, co byłoby neutralne (tak to nazwałeś). Nie jestem w stanie przewidzieć wszystkich moich reakcji. Nie lubię czegoś zgadywać ani domniemywać. Wychodzi i tak fikcja.

                                                    Opisałeś, że reagujesz inaczej ode mnie. Ja też tak czasami reaguję, że jak jestem zła, to widać z daleka. Gdy emocje są silne, to nie zdoła ich nic przykryć i zdarzyło mi się rozpłakać rzewnymi łzami na przystanku autobusowym wśród wielu ludzi. Jednak jeśli spontanicznie przykrywam ten smutek czymś innym, to taka jest moja reakcja i po co rozpatrywać to w narracji fałszu i zakłamania i maski.

                                                    Jeszcze mi się coś rzuciło w oczy. Napisałeś wczoraj, że może to moje rozpaczliwe poszukiwanie szczęścia.
                                                    Jeżeli to byłaby prawda, to i tak niczego bym nie znalazła, ponieważ rozpacz przykrywa wszystko. Do znalezienia drogi potrzeby jest czysty umysł i ja w to wierzę.
                                                    Myślę też, że ludziom często nie mieści się w głowie, że ktoś ma inaczej od nich. Od razu zaczynają to oceniać i mierzą swoją miarką.
                                                  • afq Re: Jak to widzicie? 15.10.19, 09:45
                                                    meela napisała:

                                                    > Ja nie dorabiam otoczki. To że tak napisałam, to po prostu zwykła moja reakcja
                                                    > na coś, ale dzisiaj może byłaby inna. Po co mam domniemywać, co byłoby neutraln
                                                    > e (tak to nazwałeś). Nie jestem w stanie przewidzieć wszystkich moich reakcji.
                                                    > Nie lubię czegoś zgadywać ani domniemywać. Wychodzi i tak fikcja.

                                                    czyli spodziewasz sie wszystkiego zawsze po sobie?


                                                    > Opisałeś, że reagujesz inaczej ode mnie. Ja też tak czasami reaguję, że jak jes
                                                    > tem zła, to widać z daleka. Gdy emocje są silne, to nie zdoła ich nic przykryć
                                                    > i zdarzyło mi się rozpłakać rzewnymi łzami na przystanku autobusowym wśród wiel
                                                    > u ludzi. Jednak jeśli spontanicznie przykrywam ten smutek czymś innym, to taka
                                                    > jest moja reakcja i po co rozpatrywać to w narracji fałszu i zakłamania i maski

                                                    ja sie domyslam ze slowa klamstwo fałsz maska mają powszechnie pejoratywne znaczenie
                                                    ale tak jak pisałem gdzies wczesniej, dla siebie moze mocno ale nazywam sobie rzeczy wlasnie tak
                                                    jednoczesnie oczywiste jest dla mnie ze tak ludzie robią i nie piętnuje tego bo sam tak jeszcze nie raz zrobie czy mi sie to podoba czy nie, tyle ze nie uwazam zeby to bylo najzdrowsze


                                                    > Jeszcze mi się coś rzuciło w oczy. Napisałeś wczoraj, że może to moje rozpaczli
                                                    > we poszukiwanie szczęścia.
                                                    > Jeżeli to byłaby prawda, to i tak niczego bym nie znalazła, ponieważ rozpacz pr
                                                    > zykrywa wszystko. Do znalezienia drogi potrzeby jest czysty umysł i ja w to wie
                                                    > rzę.

                                                    na pewno tak jest, to akurat tez nie raz sprawdziłem, na czym polega różnica kiedy rozpatruje cos z oczyszczoną głową, a kiedy mam głowe naładowaną

                                                    > Myślę też, że ludziom często nie mieści się w głowie, że ktoś ma inaczej od nic
                                                    > h. Od razu zaczynają to oceniać i mierzą swoją miarką.

                                                    nie wiem czemu to teraz piszesz



                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • afq Re: Jak to widzicie? 15.10.19, 09:54
                                                    meela napisała:

                                                    > Jeszcze mi się coś rzuciło w oczy. Napisałeś wczoraj, że może to moje rozpaczli
                                                    > we poszukiwanie szczęścia.

                                                    napisałem też o tym że może zyjesz prosto i szczęśliwie

                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • meela Re: Jak to widzicie? 15.10.19, 11:14
                                                    Ty masz swój sposób postrzegania świata, ja swój. Nie zastanawiam się nad swoimi reakcjami, uznaję, że takie są. Ale był czas, gdy się zastanawiałam i bardzo mnie to męczyło, ponieważ i tak nie można mieć pewności do czegoś. Jeśli przed kimś coś chcę ukryć, to tak robię. Tak mi podpowiada instynkt, żeby przed tą osobą nie odkrywać się. A to jakie będą konsekwencje, to już inna sprawa. Wtedy te konsekwencje też trzeba przyjąć. Nie mogę też brać odpowiedzialności za kogoś. Piszesz, że ja coś ukrywam i na kogoś to wpływa. Niestety, to tamtego problem, czy wpływa, czy nie. Ja postępuję zgodnie ze swoim wewnętrznym przekonaniem. Sama pisałam o prostych relacjach. I taka relacja jest właśnie dla mnie prosta, że gdy nie chcę pokazać przed kimś swoich uczuć, to nie pokazuję. Nie chcę robić coś na siłę, bo tak będzie lepiej.
                                                  • meela Re: Jak to widzicie? 15.10.19, 11:18
                                                    Niczego się po sobie nie spodziwam. Po prostu, gdy jest jakaś reakcja, to uznaję, że jest.
                                                    Kiedyś chciałam tak na siłę sobie coś wybić z głowy i zaprzeczyć swoim reakcjom. Dzisiaj już tego nie chcę i nie robię.
                                                  • afq Re: Jak to widzicie? 15.10.19, 15:29
                                                    meela napisała:

                                                    > Niczego się po sobie nie spodziwam. Po prostu, gdy jest jakaś reakcja, to uznaj
                                                    > ę, że jest.
                                                    > Kiedyś chciałam tak na siłę sobie coś wybić z głowy i zaprzeczyć swoim reakcjom
                                                    > . Dzisiaj już tego nie chcę i nie robię.


                                                    no tak
                                                    bo metoda wybijania sobie z glowy i zaprzeczania nie moze sie powieść
                                                    moze nawet i szkody przynosi



                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • meela Re: Jak to widzicie? 15.10.19, 15:42
                                                    Tak teraz myślę, że po części piszemy o tym samym. Różnica jest tu: ja uważam, że to co wypływa z wnętrza na zewnątrz, to nie jest zakłamane, bo to właśnie to wnętrze. Jeśli nawet spontanicznie kogoś oszukam lub skłamię coś, to właśnie to wypłynęło z mojego świata wewnętrznego. I to nie jest żaden fałsz.
                                                  • afq Re: Jak to widzicie? 15.10.19, 15:53
                                                    meela napisała:

                                                    > A tak w ogóle, to miło się z Tobą dyskutuje.

                                                    dziekuje,
                                                    dziekuje tez za cierpliwość w dzieleniu się :-)


                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • yadaxad Re: Jak to widzicie? 15.10.19, 20:11
                                                    Zupełnie jakby problem był w tym, czy meela uważa swoje zachowanie za naturalne, czy fałszywe. Ona uważa, że jej z tym dobrze i że ma do tego prawo. I że ma to dla niej same plusy. Uważa, że to jej potrzebne i jej pomaga w istnieniu. Taka postawa i już. Bywa, przy różnych problemach. Zależy jak silne ucho ma dzban do niesienia - naturalnego, czyli nie fałszu.
                                                  • afq Re: Jak to widzicie? 15.10.19, 22:54
                                                    yadaxad napisał(a):

                                                    > Zupełnie jakby problem był w tym, czy meela uważa swoje zachowanie za naturalne
                                                    > , czy fałszywe. Ona uważa, że jej z tym dobrze i że ma do tego prawo. I że ma t
                                                    > o dla niej same plusy. Uważa, że to jej potrzebne i jej pomaga w istnieniu. Tak
                                                    > a postawa i już.

                                                    no ma, ma prawo myslec uwazac i czuc co chce

                                                    a problem jesli juz, ja widze nie w tym czy cos jest prawda czy fałszem, naturalne czy nie
                                                    no i od tego momentu wlasnie juz z meela mamy rozne zdania







                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • yadaxad Re: Jak to widzicie? 15.10.19, 23:31
                                                    Jest to ukrywanie się. Wszystko zależy od miary i mniejsza o to w jakie pojęcia się to ubiera. A to raczej nie prowadzi do równowagi, którą chce wypracować. Raczej wyczerpuje i zagubia.
                                                  • afq Re: Jak to widzicie? 15.10.19, 23:38
                                                    yadaxad napisał(a):

                                                    > Jest to ukrywanie się. Wszystko zależy od miary i mniejsza o to w jakie pojęci
                                                    > a się to ubiera. A to raczej nie prowadzi do równowagi, którą chce wypracować.
                                                    > Raczej wyczerpuje i zagubia.

                                                    no własnie tak jakos tez to widze
                                                    nie wiem czy ukrywanie sie
                                                    ale jakos nie pachnie mi to ostatecznie równowagą
                                                    a permanentnym odbijaniem sie od czlowieka do czlowieka
                                                    i z kazdym kolejnym mi nie po drodze itd
                                                    pytanie jak dlugo tak mozna i czy przyjdzie refleksja, ze albo swiat jest pelen samych dziwaków albo cos robie nie tak

                                                    to nawet troche znajomo mi brzmi..
                                                    a potem przyszło zmienic metode bo w złe miejsce zaprowadziła


                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • afq Re: Jak to widzicie? 15.10.19, 23:45
                                                    z mojej perspektywy nie ma w tym niczego rozwojowego
                                                    jest tylko poddawanie sie moim niczym nie ograniczanym impulsom

                                                    ok.. moze w stosunku do wpasowywania sie na sile do różnych sytuacji to jest postęp
                                                    ale to pół kroku, czuje wyraznie gdzie mnie siły we mnie gnają i... nic więcej
                                                    nie chce myslec gdzie bym dotarł gdybym ja tak funkcjonował
                                                    na szczescie dla meeli meela nie jest mną

                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • meela Re: Jak to widzicie? 16.10.19, 16:40
                                                    To nie jest tak, że ja się ukrywam. Czasami coś ukrywam, czasami nie. To wszystko jest spontaniczne. Nie myślę nad tym, ani tym nie kieruję. Są wokół mnie ludzie, którzy mnie lubią a ja ich, ale są też tacy, z którymi mi nie po drodze. Myślę, że każdy tak ma. Niczego nie muszę przerabiać, to i tego nie robię. Życie się toczy.
                                                  • meela Re: Jak to widzicie? 16.10.19, 16:56
                                                    W sumie, to każde słowo wypowiedziane można dać pod lupę i coś z tego wyczytać. Ale, czy to nie jest bez sensu?
                                                    Moi drodzy (Yadaxad, Afq) zapędzacie się w ocenie, ale mi to nic nie szkodzi. Niczego tu nie przerabiam i niczego sobie nie udawadniam. Po prostu, mam takie zdanie, że na "ja" składają się także te maski, uniki, spontaniczne odruchy, role które przyjmujemy, marzenia, wymysły, pomysły itd. To wszystko stanowi całość. Może mądre książki mówią inaczej, nie wiem.
                                                  • afq Re: Jak to widzicie? 16.10.19, 20:13
                                                    ja ocenilem meela co by bylo gdybym ja zyl wg tego co piszesz
                                                    dodając ze na twoje szczescie nie jestes mną

                                                    --
                                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                  • yadaxad Re: Jak to widzicie? 16.10.19, 21:11
                                                    Ja się nie zapędzam w stosunku do ciebie. To co piszesz tworzy mi pewien obrazek, ale nie odbieraj go osobiście, bo przecież ciebie nie znam, nie nam żadnego zachowania, sytuacji. Jeśli z afq komentujemy, to naszą refleksję nad skojarzeniami, które z naszego doświadczenia w nas powstają. Dla ciebie coś z tego może być użyteczne, albo mówisz - mnie to nie dotyczy. W tej całości, o której piszesz, są elementy, które według mnie kierują w innym kierunku, niż nakreślony przez ciebie. Ale to kombinowanie co to jest, a nie atak na meelę.