06.11.19, 10:54
Witam. Jestem forumowa tzw. nowa. Mam na imię Agata i zazwyczaj nie bywam na forach innych niż branżowe. Ale teraz, mimo że skończyłam 40 lat, nie wiem co myśleć o tym, co mnie spotyka. Zawsze miałam pogląd, stanowisko w sprawie . Teraz nie. Stąd prośba o pomoc. Liczę, że będzie to konstruktywna opinia. Nie chcę być wyśmiania,ale wysłuchać rzeczowych uwag.
Od początku.
Rozwiodłam się 2 lata temu. To był związek z przemocą ze strony partnera, z jego zdradami. Związek z którego leczyłam się profesjonalną terapią.
Kiedy stanęłam na nogi, po starcie dziecka, postanowiłam zacząć życie na nowo. Pełna energii randkowałam, bez parcia na związek, z dozą ostrożności. Zazwyczaj jednak byli to mężczyźni, z którymi zwyczajnie do siebie nie pasowaliśmy, toteż kończyło się po kilku randkach na mieście. Do czasu, gdy spotkałam Artura. Spokojny, wyważony, w moim guście, ten sam styl ubierania, podobne wykształcenie, zainteresowania i wiele innych wspólnych rzeczy. On od początku zaznaczył, że interesuje go tylko stała relacja, że szuka czegoś stabilnego, uczucia itd. Mnie to bardzo pasowało. Uznaliśmy, że fakt iż mieszkamy w dwóch różnych miastach na ten moment nam nie przeszkadza.
Spotkamy się ponad 3 miesiące. Od początku było ekstra. Szybko poczuliśmy się z sobą dobrze. Po kilki tygodniach poznałam jego mamę, przyjaciół. Wyjechaliśmy wspólnie w jeden na weekend, potem w drugi.
4 tygodnie temu mieliśmy jechać do moich znajomych, ale okazało się że Artur musi wyjechać służbowo zagranicę. Przełożyliśmy ustalone spotkanie. Żaden problem. Był daleko, ale pisał, dzwonił, stale byliśmy w kontakcie. Gdy wrócił i mieliśmy realizować wyjazd znowu okazało się, że musi wyjechać i nasz plan znowu runął. Wiem na pewno że to był służbowy wyjazd, taką ma pracę.
Kiedy wrócił z pierwszego wyjazdu było prawie tak jak zawsze, chociaż przez moment miałam wrażenie że zaczynamy funkcjonować troszkę jak stare małżeństwo, a euforia zmieniła się w stabilizację.
Co było dalej? No właśnie.
Wyjazd nie wypalił, ale w przedostatni weekend w odwiedziny przyjechała moja siostra. Chciałam ich sobie przedstawić, zobaczyć jego reakcję, gdy to zaproponuję. Był na tak. Zero wymówek. Ucieszyłam się ponieważ w jakimś stopniu potwierdzało to, moim zdaniem, że traktujemy się poważnie.
Spotkanie było udane, nocował u mnie, po czym pojechał do swojej mamy , a zgodnie z tym co ustaliliśmy, miał wrócić do mnie po wyjeździe siostry. Wieczorem pisał, że będzie rano, że tęskni, dobranoc kochanie i tak dalej.
Za to rano nie odezwał się ani przez przez kolejnych kilka godzin, miał wyłączony FB , co wydało mi się dziwne w jego przypadku. Zadzwoniłam ponieważ się zwyczajnie martwiłam tym bardziej że jeździ brawurowo, lecz nie odebrał. Oddzwonił po jakimś czasie i powiedział, że jednak nie przyjedzie, że ma przemyślenia czyli nie wie czy mnie pokocha choć mu we wszystkim pasuje i jest nam razem wspaniale. Dodał, że ma wątpliwości od powrotu z zagranicy, ponieważ liczył na euforię u siebie gdy wróci . Mimo, że tęsknił bardzo. Na koniec powiedział, że zadzwoni wieczorem. Oczywiście tego nie zrobił.
To zachowanie nie było fair, w końcu umówiliśmy się- wystarczyło napisać rano, że nie przyjedzie. Z szacunku dla drugiego człowieka. Słowa w tej rozmowie mnie zamurowały tym bardziej, że jeszcze wieczorem było kochanie , tęsknie itd.
Odezwał się, ale dopiero gdy dzień później napisałam.Ze nie rozumiem i chciałabym wiedzieć o co chodzi. Wtedy dowiedziałam się, że on nie wie co się stało i zdecydował w drodze, że nie przyjedzie do mnie, że przeprasza, ale sądzi że chyba bał się konfrontacji . Zapytany wprost czy to koniec naszej relacji, bo lubię jasne sytuacje, odpowiedział że nie i wszystko ode mnie zależy. To wszystko oczywiście w sms.
Cóż, ponieważ zawsze staram się wiedzieć na czym stoję w kolejny wieczór napisałam sms , że mi zależy na nim, ze jest dla mnie ważny , ale właśnie dlatego chcę by się poważnie zastanowił nad swoimi uczuciami. Napisał ok i znów milczenie . A następnego dnia sms z pytaniem, jak się czuję. Gdy napisałam, że nie najlepiej, odpowiedział pytaniem, czy to przez jego słowa podczas owego feralnego dnia. Zgodnie z prawdą odpisałam, że zachowanie mnie rani, natomiast wątpliwości rozumiem, są naturalne i trzeba je weryfikować. Odpisał że porozmawiamy o tym. To było wczoraj wieczorem. kiedy zadzwonił było o wszystkim tylko nie na ważny temat, a kiedy chciałam wspomnieć, to musiał kończyć. Co z tym zrobić? Czekać? Mieliśmy plany na nadchodzący weekend, nie chcę się teraz narzucać, czuję się idiotycznie. I nie chodzi nawet o te wątpliwości, jakie ma , lecz o zachowanie faceta, który niebawem skończy 45 lat.
Tchórz? Czy co innego?
Obserwuj wątek
      • agataseg Re: Tchórz? 07.11.19, 01:01
        Oczywiście że tak, ale..... Przecież, choc sama jestem zwolenniczką stałych relacji, to jestem po związku i szukam (szukałam) kogoś z kim stworzę kolejny . Zdarza się że słyszę : taka atrakcyjna kobieta i sama?
        • meela Re: Tchórz? 07.11.19, 08:18
          Nie szukasz chyba kogoś, żeby się dowartościować po nieudanym związku i coś sobie udowodnić? Chociaż może to naturalny odruch, żeby tak zrobić. Znam samotne, atrakcyjne kobiety i nie jest to żadna ujma.

          Co do niego...
          Przyczyn może być wiele. Myślisz, że to strach przed stałym związkiem? Jeśli do tego czasu nigdy w stałym związku nie był, to ja się nie dziwię. Może ma jakieś ograniczenia, a może tak mu dobrze. A może wieczny chłopiec i Piotruś Pan.
          • yadaxad Re: Tchórz? 07.11.19, 09:52
            Jeśli wychodzi z tego pana zdanie , że - wszystko od ciebie zależy-, to wróży jak najgorzej. Myślę, że pogrywa. Lubi poszarpać emocjonalnie. Będzie kochał. nie kochał, od ciebie to niby zależy, aż dostaniesz kołowacizny od starania się o jego przychylność. Albo mu stałe związki szybko tracą na atrakcyjności, by się na kontynuowanie decydować, bo lepszy stały zobaczył na horyzoncie.
            • afq Re: Tchórz? 07.11.19, 11:06
              no tak,
              troche mi umykało to o czym piszesz yadaxad..

              bo czyms zupelnie innym jest - daj MI czasu troche
              a czyms innym - wszystko od CIEBIE zalezy

              jest w tym przerzucenie odpowiedzialności za dalszy bieg

              az sie cisnie, że jesli cos ode mnie zalezy to prosze o jasno okreslone wytyczne
              jasno
              inaczej powstaje szerokie i zamglone pole

              --
              cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
              • agataseg Re: Tchórz? 07.11.19, 12:39
                otóż to - ja chcę wiedzieć, szkoda czasu na jakieś chyba - i masz rację, że gdyby powiedział : daj mi trochę czasu plus dlaczego, nie byłoby problemu dla mnie.
              • yadaxad Re: Tchórz? 07.11.19, 13:35
                Z jakiegoś powodu jego związek się skończył, a obiektywnie dlaczego się nie dowiesz. Jeśli będzie miał pretensje, że po tym "porzuceniu" za mało się starałaś, zabiegałaś, okazywałaś, to zły znak. A może się sytuacja wyjaśni.
                • agataseg Re: Tchórz? 07.11.19, 14:41
                  Zobaczymy. To nie mnie dotyczyło więc na pewno się nie dowiem wszystkiego. A i nawet nie byłoby to obiektywne gdyby wszystko od a do z opowiedział.
                • agataseg Re: Tchórz? 07.11.19, 14:42
                  Trochę to okroiłam, podał szczegóły i nie było to nic co przestraszyło, tez pewnie byłabym się tak czuła w takiej sytuacji.

              • afq Re: Tchórz? 07.11.19, 14:34
                no.. musisz z nim porozmawiac na spokojnie
                mozesz teZ troche cierpliwości miec, jesli ja w sobie znajdziesz
                to juz ty wiesz co potrzebujesz zrobic


                --
                cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
            • afq Re: Tchórz? 07.11.19, 14:36
              wiesz... jest całkiem mozliwe ze ma swoje lęki, dla ciebie byc moze okazałyby się irracjonalne
              albo uznałabys ze to ci uwłacza ze boi sie związku z tobą jak swojej byłej zony

              ale tu nie ma prostego rachunku
              są emocje
              i twoje.. i jego

              --
              cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
              • agataseg Re: Tchórz? 07.11.19, 14:44
                Coś w tym może być, aczkolwiek wolałabym wiedzieć w czym problem, tak już mam. Nie żeby mieć focha, walczyć czy przekonywać. Teraz czuję się niefajnie, to dla mnie byłoby lepsze: znać prawdę. Całą.
                • afq Re: Tchórz? 07.11.19, 14:48
                  rozumiem cie

                  mam własnie tak - jest jakis problem - musze go wyjasnic teraz
                  to często oznacza zmuszanie kogos do konfrontacji z czyms czego nie chce
                  to czesto prowadzilo do nie takich skutków na ktore liczylem
                  nie do wyjasnienia a do spiętrzenia

                  --
                  cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
    • afq Re: Tchórz? 07.11.19, 10:05
      moze to dziwne, ale mam wrazenie ze jakos rozumiem faceta
      nie usprawiedliwie go, nie o to mi chodzi, napisze tak

      wczoraj skonczylem 48 lat
      mam wrazenie ze dzieckiem przestalem byc rok temu moze pol roku temu, dzis tak to widze
      dzis tez uwazam ze nie jestem wyjatkiem wsrod facetów

      nieco ponad rok temu wziąłem ślub, nie jest to moje pierwsze małżeństwo, ale wczesniejsze związki.. nie do konca rozumiem dziś czym były z mojej strony

      oczekuje sie od nas ze bedziemy solidni, konkretni, zdecydowani, dojrzali itd bo taki jest stereotyp męskiego faceta
      tymczasem często targaja nami wielkie niepewności, lęki itd, duzo wieksze niż by sie ktoś tego spodziewał, np kabieta, a nawet my sami

      to co mi się rzuciło w oczy.. ten facet mówi co w nim sie dzieje, nawet jesli tego sam nie rozumie
      to.. uważam jest rzadkością i uwierz... wymaga odwagi

      oczywiście mozna by sie doszukiwac w jego postepowaniu równie dobrze czystej i wyrachowanej manipulacji
      ale jakos mi to nie leży - takie mam odczucia
      mozna tez doszukiwac sie w tym wycofywania sie ktore trudno mu głosno przyznac

      nie sądze żeby to był jego pierwszy związek
      wiesz coś o jego wczesniejszych doświadczeniach?
      mam wrażenie że tam jest wyjasnienie

      nie napisze ci co robić, nie mam pojęcia, nie jestem tobą, ani nie jestem nim, nie zyje w waszej relacji
      ale pomyslalem ze napisze ci co moga widziec oczy faceta

      --
      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
      • meela Re: Tchórz? 07.11.19, 10:20
        Ładnie to napisałeś Afq, ale kobieta nie musi niańczyć niedojrzałego faceta. Chyba że chce. Może niech się najpierw zastanowi czego od niego oczekuje, bo potem łatwo o rozczarowanie.
        • afq Re: Tchórz? 07.11.19, 10:24
          oczywiście ze nie musi
          moze sie swietnie czuc w tej roli, a moze jej kompletnie nie odpowiadac
          moze tez wcale nie by to kwestią niedojrzalosci
          tylko innych np strachów, które nie zostały wciaz jeszcze wypowiedziane
          nawet do lustra

          --
          cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
          • agataseg Re: Tchórz? 07.11.19, 12:50
            Zapewne masz rację, że to mogą być strachy, ale to on sam musi się z nimi zmierzyć . Póki nie powie, bym mu w tym pomogła.
            Dziś zadzwonił, rozmawiamy ale na pewno z pewnym dystansem i brak w tym tej czułości, która była do tamtej sytuacji. Bo była do samego końca.
            Może też on czeka na łamanie tego chłodu przeze mnie. W zasadzie to robię, ale nie wiem czy wystarczająco, z drugiej strony nie chcę, nie zamierzam się narzucać. Nic na siłę. Ale też rozumiem, że on tak może oczekiwać, ponieważ ja tak mam, a wiele mamy wspólnego, jeżeli analizować postawy, cechy charakteru.
        • agataseg Re: Tchórz? 07.11.19, 12:46
          Oczywiście - moje deklaracje były jasne od początku , jak i jego o tym czego kto oczekuje. Dlatego dziwiła mnie ta nagła zmiana. Podkreślam - nagła.
      • agataseg Re: Tchórz? 07.11.19, 12:45
        Dziękuję Ci, za tę opinię i szczerość. To prawda, że z małą nutą odwagi powiedział co czuje, to zresztą doceniam. Bardziej mnie martwi sposób i to wycofanie nagłe i niezrozumiałe w tym właśnie momencie. Wycofanie może być ucieczką przed odpowiedzialnością , ale to on deklarował pewne rzeczy od początku i używał słów, które niosą właśnie ową odpowiedzialność.
        Stały związek - małżeństwo. Później był z kobietą ale krótko, zaledwie kilka miesięcy ( wiem, że mu na niej zależało i to bardzo) zaszła w ciążę z innym, gdy się spotykali, ale to było 8 lat temu.
        Potem z kimś mieszkał niedługo, bo tylko pół roku, mówił że czuł się w tym związku samotny i niedoceniony.
        Trudno mi to wszystko ocenić, nie mam wieli doświadczeń.
        • afq Re: Tchórz? 07.11.19, 14:42
          brzmi jakby jednak miał swoje przejścia, ale
          rób to co ty czujesz
          w koncu czy on robi to co ty czujesz? nie. to co czuje sam

          gdyby to bylo moje zycie i moje doswiadczenia wiedzialbym ze rózny bagaż nosimy, czasem trzeba cierpliwosci i czasu by małymi kroczkami dojść do czegos wspolnego
          wiedziałbym tez ze nie raz cierpliwe dreptanie w raz obranym kierunku nie raz zaprowadzilo mnie pod ściane, wiec
          oczy szeroko otwarte

          a rozmowa.. nie powinna szkodzic, taka rozmowa bez wyrzutów wzajemnych

          --
          cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
          • agataseg Re: Tchórz? 07.11.19, 14:46
            Dokładnie tak. Chciałabym w oczy, bo tak lepiej ale nie wiem czy się uda. Chcę go zapytać co z weekendem. Jeśli będzie na nie, zapewne zapytam przez telefon.
            Nie jestem typem złośnicy , fochowatej panny, lubię merytoryczne rozmowy, szczere i konstruktywne.
            Wiesz, często mężczyźni mówią mi że jestem za mądra i za spokojna. Nie potrafię być zołzą, to prawda.
                • afq Re: Tchórz? 07.11.19, 15:08
                  boisz się stracić to co jest, prawda?

                  umiejętność godzenia się ze stratą jest trudna, ale ważna,
                  uwalnia,
                  pozwala żyć w zgodzie z sobą, a nie w zgodzie z lękami

                  --
                  cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                  • afq Re: Tchórz? 07.11.19, 15:10
                    to uwolnienie ułatwia pójście spokojną i mądrą drogą

                    --
                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                      • afq Re: Tchórz? 07.11.19, 15:18
                        :-)

                        gdyby nie te emocje
                        ale by było do bani
                        jak książki na półkach byśmy żyli

                        --
                        cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                          • yadaxad Re: Tchórz? 07.11.19, 20:15
                            O panu, którego trzeba doceniać, dobrze pisze bpd78, parę postów niżej. A że chce pisać książkę, która ma być -ku nauce, czy przestrodze-, to możesz zajrzeć na jej blog. Zawsze to może pomóc w ocenianiu czy zorientowaniu się w takich zachowaniach. Nawet jak u ciebie będzie całkiem inaczej, warto się w tym coś dowiedzieć.
      • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 09:27
        Co dalej? Wczoraj teoretycznie było dobrze, ale nie zapytałam. Dzwonił z pracy kilka razy, siedział tam do 20.00 miałam wrażenie że potrzebuje wsparcia i dlatego gada przez telefon o pracy . Nerwowy ale miły. Mimo to bałam się zapytać o weekend. Dlaczego ? Mój były gdy miał nerwa to pytanie choćby o to czy chce kawy powodowało agresję. Wiem, że to niepotrzebne analogie ale jednak ślad w głowie zostaje.
        Rano napisał bardzo lakonicznie . W zasadzie odniosłam wrażenie że znowu coś nie gra. Sugestia była , że ja oczekuję od niego jakiś deklaracji, a odniósł się do postu jaki wrzuciłam na FB, który każdy mógł odebrać po swojemu, był to wiersz więc....Wyjaśniłam i tyle. A następnie zapytałam o weekend. Odparł, że miał plan przyjechać, jednak nie wie jak z pracą. A w sobotę widzi się z synem. Wtedy zwróciłam uwagę, że naturalnie miałam świadomość tego, tyle że jest jeszcze niedziela i poniedziałek. Powiedziałam , może niepotrzebnie, że tęsknię i chcę wiedzieć na czym stoję. Usłyszałam, że da dziś znać, jak dowie się co i jak w pracy, pożegnał się.
        • afq Re: Tchórz? 08.11.19, 09:35
          a duży ten syn jest?
          dla mnie długo syn był priorytetem
          miałem poczucie winy po rozwodzie że go jakoś porzucam
          i wiele było podporządkowane kontaktom z nim

          zanim zrozumiałem że to inaczej mozna, że nie musi być albo syn albo ona
          po prostu jestesmy my
          i to o to powinno chodzic
          nie tylko w kwestii tego z kim spedzam czas
          ale tez w tym jak lokuje emocje

          --
          cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
          • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 09:52
            Syn mieszka z matką, widują się raz w miesiącu i to na jeden dzień. Sobotę tak przewidziałam, albo inny dzień z tych wolnych.
            • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 09:56
              Widzisz, ja rozumiem że syn jest ważny i nawet uważam , że za mało czasu z sobą spędzają. Tak się dziś zastanawiam nad faktem, czy ten mężczyzna nie jest za bardzo jest skupiony na sobie.
              • meela Re: Tchórz? 08.11.19, 10:13
                Jak masz takie podejrzenie, to...
                Yadaxad poleciła ci blog bpd78
                Wątek "książka o anoreksji, bulimii, depresji", tam zamieściła link do bloga. Jest tam opisany narcystyczny partner, skupiony na sobie. Poczytaj
                    • afq Re: Tchórz? 08.11.19, 11:04
                      meela napisała:

                      > Ok, ale czasami łatwo wejść w to samo. Umysł prowadzi nas do znanych dróg.

                      ludzie dobieraja sie tez na podstawie swoich dysfunkcji
                      i mozna to samo wybrac nie raz
                      nawet jesli w innym opakowaniu



                      --
                      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                          • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 11:29
                            Nie, zwyczajnie pytam, bo mieliśmy spędzić razem czas. Mam się bać zapytać czy przyjedzie uznając to za przyparcie do muru i czekać w oknie?
                            • yadaxad Re: Tchórz? 08.11.19, 11:46
                              Żadne tam przypieranie do muru. Są bliskimi sobie osobami i sprawa kontaktów musi być jasna. Pewnie źle zadałaś pytanie aga. Nie pyta się - co robisz, co w weekend, jakie masz plany itp. Pyta się tak, by otrzymać odpowiedź, nie bajeczkę. Wprost. - Jest długi wee, spotkamy się?- dostaniesz -tak, albo nie.
                              • afq Re: Tchórz? 08.11.19, 11:58
                                yadaxad

                                to przypieranie nie jest kwestią nazwania czym jest zwykle sensowne pytanie
                                tylko kwestią męskich zrytych łbów
                                uwierz mi, wiem co mówie :-)

                                --
                                cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                • yadaxad Re: Tchórz? 08.11.19, 12:12
                                  Jeśli to narcyz, to on chce być zdobywany, błagany o spotkanie, chce odtrącać i widzieć jak babka się wije. A jak zobaczy, że się oddala za bardzo, to przyjedzie pod okno na białym koniu z darami, by znowu rozbudzić namiętność i zrobić potem focha, że była za mała.
                                  • meela Re: Tchórz? 08.11.19, 12:15
                                    Jeśli narcyz, to tak właśnie będzie. I wiem o czym mówię.
                                    Druga możliwość jest taka, że przypierany do muru ucieknie.
                                    Trzecia, że doceni, ale baaaardzo mało prawdopodobna.
                                    • afq Re: Tchórz? 08.11.19, 12:22
                                      ta trzecia to taka ze
                                      ze facet intencje ma szczere,i dobre
                                      ale ma taki bajzel ze wymaga to spokoju, cierpliwosci, wyrozumiałosci
                                      i gotowosci na rozczarowania i na to ze moze sie na koncu okazac ze jednak prawdą były twoje dwa pierwsze warianty meela

                                      --
                                      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                      • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 13:45
                                        Jest taka opcja. On lubi święty spokój jak ja. Z tego powodu przypadliśmy sobie do gustu. Tyle tylko, że jeszcze miała nas łączyć zwyczajna szczerość i szacunek. Czyli mówię wprost - nie chcę, nie lubię, nie zamierzam tak samo jak chcę, lubię i zamierzam. W codzienności. Nie chcę się bać pytać o wspólny weekend, to nie jest normalne.
                                      • meela Re: Tchórz? 08.11.19, 13:53
                                        Ja nie wiem, co w facecie siedzi. To on sam wie, albo nawet nie. Z moich obserwacji świata wnioskuję, że faceci nie lubią być przypierani do muru, czy osaczani pytaniami. Może przeniosłam tu swoje lęki, że pytam= zabiegam= nadskakuję, a pan to od razu wykorzysta i pomyśli, że jak jej tak zależy, to niech się jeszcze trochę nagimnastykuje zanim dostanie odpowiedź, albo ucieknie z krzykiem, że kobieta go osacza.
                                        Ale to moje widzenie, niestety zakładam, że zdrowe relacje, to rzadkość.
                                        • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 14:12
                                          Zdrowe relacje to rzadkość.Dla mnie relacje nie są skomplikowane, jeśli ludzie są wobec siebie fair. I szczerzy. Nie do bólu ale w takim stopniu że oznacza to zwyczajny szacunek. Szacunek i zaufanie są podstawą. Miłość bez tego umiera prędzej czy później.
                                          Ja nie chcę by się ktoś deklarował, gdy nie jest gotowy ale w kwestii nie takiej jak proste codzienne kwestie. Bo przecież można powiedzieć - przepraszam, nie będę, bo itd. Nie milczeć i robić niewidoczny na whatsupp. Tu nie potrzeba odwagi tylko empatii.
                                    • yadaxad Re: Tchórz? 08.11.19, 12:29
                                      Nadwartościowany problem, to nie jest przypieranie do muru. Albo trzymamy relację zdrową, albo zsuwamy się w bagno. Trzeba wiedzieć co -tak, a co -nie. Pytanie, czy bierzemy ślub, byłoby przypieraniem do muru, pytanie - spotkamy się w określonym czasie jest zdrowe, dla normalnej relacji. Z odpowiedzi na zdrowe pytania wyjdzie, czy relacja jest zdrowa, czy odpowiedzi stwarzają chory obrazek.
                                      • afq Re: Tchórz? 08.11.19, 12:38
                                        yadaxad

                                        ale nie robisz założenia że to jest zdrowa relacja? :-)
                                        bo jaka ona jest.. ja - nie mam pojęcia
                                        nie bez powodu pisze ze to np kwestia zrytego męskiego łba :-)

                                        --
                                        cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                    • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 13:42
                                      Narcyz to nie jest, raczej zwyczajny egocentryk. Przyparty do muru nie jest i nikt by nie byl, pytany o proste i oczywiste rzeczy. Przecież nie pytam co do mnie czuje!
                                  • afq Re: Tchórz? 08.11.19, 12:18
                                    yadaxad napisał(a):

                                    > Jeśli to narcyz, to on chce być zdobywany, błagany o spotkanie, chce odtrącać i
                                    > widzieć jak babka się wije. A jak zobaczy, że się oddala za bardzo, to przyjed
                                    > zie pod okno na białym koniu z darami, by znowu rozbudzić namiętność i zrobić p
                                    > otem focha, że była za mała.

                                    i w tym kontekscie facet mowil prawde
                                    wszystko zalezy od agaty :-)


                                    --
                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                            • afq Re: Tchórz? 08.11.19, 11:54
                              agataseg napisała:

                              > Nie, zwyczajnie pytam, bo mieliśmy spędzić razem czas. Mam się bać zapytać czy
                              > przyjedzie uznając to za przyparcie do muru i czekać w oknie?

                              nie :-)
                              miej swoje zycie w którym on bedzie chcial byc
                              zwyczajnie odwróc sytuacje
                              pytac zawsze wolno ale domagac sie odpowiedzi.. to jest przypieranie do muru
                              tymczasem bywa.. ze brak odpowiedzi jest odpowiedzią

                              to ze nie wiesz co zrobic z weekendem jest efektem tego ze czekasz na to co on powie
                              miej swoje plany, bedzie chcial to sie w nie wpasuje

                              jeszcze jedno mi sie odswiezylo w glowie
                              nie wiem na ile to powszechne u facetów
                              ale
                              chcemy wyzwan, musimy zdobywac, od dziecka
                              nawet kiedy sie bawimy w rycerzy to nie po to zeby krolewnie spiewac pod wieża tylko po to zeby twierdze zdobywac :-)
                              myslisz ze tak łatwo z tego zrezygnowac? :-)


                              --
                              cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                              • meela Re: Tchórz? 08.11.19, 12:01
                                Myślę tak, jak Afq. Takie właśnie błędy w przeszłości popełniałam, że czekałam czy przyjedzie, czy nie przyjedzie i skakałam przy księciu, żeby czuł się dobrze...

                                Miej swoje życie - to trafione zdanie w punkt.
                                Zapytałaś już kilka razy, to wystarczy.
                                Ocknij się zanim sobie sama wyhodujesz kolejnego narcyza.
                                • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 12:58
                                  Zapytałam. Odpowiedział, że będzie w niedzielę i nie drążę tematu. W poniedziałek mam swoje plany wiec nie mam dla niego czasu i już to wie. Czyli równowaga w realizacji potrzeb.
                              • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 12:51
                                Pytałam po to by wiedzieć, czy sobie planować sobie czas. Relacja z kimś jest ważna, tak jak pisałeś wcześniej. Z tym byciem do zdobycia - tak, może nie potrafię tego za bardzo, zgoda.
                          • afq Re: Tchórz? 08.11.19, 11:46
                            meela napisała:

                            > Teraz to go przypierasz do muru, a mężczyźni tego nie lubią. Niech sam zdecyduj
                            > e

                            to jest niestety prawda o facetach



                            --
                            cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
              • afq Re: Tchórz? 08.11.19, 11:05
                ja nie mam wątpliwości ze to rozumiesz
                i wazny oczywiscie faktycznie jest

                pisałem o tym że tą "ważność" można różnie realizować


                --
                cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 11:20
                  Właśnie dostałam sms, że dziś siedzi w pracy aż skończą projekt. Nic na temat pozostałych dni . Zadałam więc pytanie - co z pozostałymi dniami, wszak jest ługi weekend. Na razie cisza.
    • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 13:54
      Wiecie, zastanawiam się, czy przyjedzie. Czas pokaże. Ale nie jestem pewna. Może to po prostu była odpowiedź by mnie zbyć. Tylko wtedy trudno mieć szacunek do kogoś, kto nawet w sms nie potrafi napisać prawdy.
      • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 14:22
        Dziękuję Wam za wszystkie wypowiedzi, pozwalają mi na wszystko inaczej spojrzeć, na pewno obiektywniej. Jestem zwykłą kobietą, która chce stworzyć oparta na szczerości, zaufaniu i szacunku relację. I miłości. Ta rodzi się czasem powoli.
        Nie było u nas wielkiego BOOOOM. Było zauroczenie, radość, a przede wszystkim spokój, którego potrzebujemy. Wątpliwości się pojawiają i są naturalne, ja także je mam. Ale próbuję weryfikować. Wspólny czas w tym pomaga.
        Nie chcę niczego na siłę. Chcę tylko tego, by ktoś mi powiedział prawdę gdy o nią pytam. Chcę się nie bać pytać. Chcę być ciągnięta w górę a nie tylko ciągnąć w górę.
        Może nie rozumiem mężczyzn, ponieważ nie mam doświadczeń. Były partner był osobą o cechach przemocowych. Zrezygnował z terapii, także naszej. Ułożył sobie życie z panią, którą jak mnie i eks żonę zauroczył i omotał. Ta relacja nauczyła mnie nie doszukiwać się dobrego, tam gdzie tego nie ma, analizować i mieć bardzo ograniczone zaufanie. Ale też przez tę relację mam wypaczone patrzenie na pewne rzeczy. Tak myślę. Mam świadomość. Terapia ułożyła mnie na nowo. Lubię siebie i teraz sprawiam wrażenie osoby pewnej siebie. Czy tak jest? Tak, ale nie do końca w relacji z mężczyzną. Tu chyba robię faktycznie "szkolne" błędy. Ale jak to zmienić?
        • afq Re: Tchórz? 08.11.19, 14:32
          nie wiem czy obiektywniej cos zobaczylas :-)
          ale na pewno rózne perpsektywy to byly
          ale zauwaz.. obiektywna to raczej żadna nie jest do konca :-D
          tak to juz jest

          chcesz by mowil prawde.. to nie jest dziwne.. i moze nawet ci ja mowi, choc moze czasem ciezko w to uwierzyc

          piszesz ze moze nie rozumiesz mężczyzn.. a chcesz powiedziec ze rozumiesz do konca kazdą kobiete? :-)
          jestem facetem ale nie powiem ze nas rozumiem, to by było naciągane :-)

          --
          cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
          • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 14:44
            Masz rację - różne perspektywy zobaczyłam. Z tym rozumieniem ....to trudne. Na pewno rozumiem siebie, wiem skąd się co bierze. Tyle dobrego.
            Prawda....niby tak, zapewne mówi to, co uważa za właściwe. Mnie chodzi tylko o to, że jeśli chce zakończyć znajomość, powinien to powiedzieć. Jeśli nie, to porozmawiać. Dlatego zależy mi na spotkaniu face to face, by odbyła się rozmowa. Taka jaka powinna. Szczera i serdeczna. Z szacunkiem. Biorę przecież pod uwagę od początku że się może nie udać. Tak jest i trzeba mieć na względzie i taką opcję. Bez rozmowy nic nie będzie prostsze a tylko bardziej pogmatwane.
            • afq Re: Tchórz? 08.11.19, 14:52
              rozumiem cie, tez nie umiem cierpliwie czekac i sie przyglądac az do decyzji
              musze wyjasniac :-)

              --
              cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
              • meela Re: Tchórz? 08.11.19, 15:25
                Agata.
                Tylko, że nie każdy jest po terapii i nie każdy umie rozmawiać o tym, co czuje. A zwłaszcza mężczyźni. Dlatego piszę, żebyś dała mu czas. A tak z doświadczenia to, czyny więcej mówią niż słowa. Ja w tej sytuacji zajęłabym się sobą, bez czekania przy oknie. Gdy mu zależy, to zadzwoni, przyjedzie. Gdy nie zależy, to nie.
                Twój świat zaczął się kręcić wokół niego. Mnie już by to zastanowiło i przystopowało. Ale to tak na chłodno. Może jakbym była zakochana, to przestałabym myśleć.
                • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 15:38
                  Daje czas. Zobaczymy co zrobi. Cały tydzień po pracy mam swoje zajęcia. Nie wydzwanialam nigdy. Może przez te kilka miesięcy ze dwa razy sama od siebie. SMS rano. Czasem wieczorem, gdy idę spać szybko o nie czekam aż się odezwie. Zazwyczaj on inicjuje kontakt. Wiem, że bycie cieniem jest głupie. Tyle że on wciwz powtarzał że chce być w związku, gdzie jesteśmy blisko nawet jeśli daleko (w sensie ileś km od siebie).
                  A zakochanie odbiera rozum, to pewnik :)
                • meela Re: Tchórz? 08.11.19, 16:10
                  Ja Ciebie rozumiem, że chciałabyś wiedzieć. Ale czasami, jak coś chcesz przyspieszyć, to jeszcze przystopujesz.
                  Albo zamartwiasz się na zapas. Jest w pracy, to zajmuje się pracą, jak wróci, to pomyśli, co dalej. Ja też tak mam, że jak jestem w pracy, to żadne inne bodźce do mnie nie docierają.
                  • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 16:33
                    Teraz nawet nie myślę. Choć z pracy też pisze. Lub dzwoni. Poczekam na to, co zrobi. Dziś. Jutro. Pojutrze. Przede wszystkim pojutrze.
                    • yadaxad Re: Tchórz? 08.11.19, 19:34
                      Tak jak to widać z zewnątrz, ty jesteś na większych emocjach niż niż on. Masz chęć na stan, kiedy prawie każdą wolną chwilę można poświęcić wspólnemu poznawaniu, nie koniecznie siebie, ale sytuacji. On tak wyraźnie nie ma. Mogą być dwa powody albo manipuluje, albo ma szufladki. Jeśli cię włożył do którejś, to zajmując się ileś tam innymi, ciebie przy tym nie potrzebuje. Można się tak ułożyć ku obopólnej satysfakcji, tu nasze, a wokół robimy swoje nie przeszkadzając sobie. Tylko trzeba poznać wzajemną lojalność.
                      • agataseg Re: Tchórz? 08.11.19, 20:17
                        Hm. Może tak : deklaracje jakie usłyszałam od niego to był początek całego "zamieszania" w moim podejściu, które z racji doświadczenia było oparte na sporym dystansie. On dystans zminimalizowal do zera. Na w to weszłam, choć nie powinnam. Nie ma we mnie ślepego zakochania jednak. Lubię go bardzo. I dobrze z nim się czuję. Do tej pory nie miałem ochoty być tak blisko.
                        • yadaxad Re: Tchórz? 08.11.19, 20:34
                          Ślepość zakochania dotyczy nie widzenia swoich reakcji, nie partnera. Jesteś zakochana i nie kłam swoim emocjom, bo stajesz się bezbronna. Mów sobie jasno co czujesz, a dopiero potem tym zarządzaj.Bo dasz się zmanipulować. Mów sobie jasno, teraz mi go brakuje, chcę z nim być, chcę od niego tego, oczekuję tego, że to da mi -to. A potem konfrontuj z rzeczywistością. Bo jak będziesz sobie kłamać, nie, tak w ogóle nie mam, jestem zdystansowana, to dasz się wpuścić w maliny, że chcesz tego, czego nie chcesz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka