Dodaj do ulubionych

czy bywacie surowi?

22.11.19, 20:45
Mialam ten post umieścić w wątku o rozbijaniu moich iluzji, ale pomyślałam ze może przydałoby sie nowy temat.

Bywam surowa. I pomyślałam najpierw, ze tylko wobec kobiet i ze ma to związek z tym, ze mialam surowa matkę. Ale wobec mezczyz jednak tez bywam bezwzględna. Ale nie wszystkie sytuacje, ktore widzę u innych i oceniam negatywnie moja surowosc wzbudzają. Czasem przechodzę nad tym obojętnie (nad cudzym zachowaniem, ktore oceniam negatywnie) a czasem wlasnie sie czepiam i nie dlatego ze on mnie zaczepił pierwszy, ale ze mam mu/jej ochotę cos tam wygarnąć. I moze to sa te sytuacje, gdy powinnam zrobić cos kompletnie odwrotnego. Moze to te momenty, gdy ja sama bedac dzieckiem zamiast wsparcia otrzymywałam surowość. To taki schemat: widzenie jakby siebie w lustrze. Moze chce w tym kimś zobaczyć małe wystraszone dziecko i poczuć sie lepiej? Albo gorzej. Czuć na nowo ten schemat. Nie wiem czy rozumiecie co mam na myśli. Wtedy, gdy najbardziej chce sie w kogoś uderzyć warto pomyśleć czy nie uderza sie wlasnie w siebie.

Moze to się wszystko kupy nie trzyma, ale chciałam napisać co mi wyszło z wstępnych rozmyślan. Jeszcze będę temat w myślach roztrząsać i siebie obserwować.

Moze czasem warto jest utulić cudze dziecko, gdy ono sie tego kompletnie nie spodziewa.

Tak jakoś depresyjnie wyszło. Bo przy okazji zastanawiam sie w jakim świecie przyjdzie żyć moim dzieciom.

Obserwuj wątek
    • yadaxad Re: czy bywacie surowi? 22.11.19, 22:10
      "Surowość" to wytrych, zastępuje myślenie. Gdzie są niezłomne zasady powierzchowne, nie biorące pod uwagę tego co pod powierzchnią, zbierają się błędy po przecinku i efekt kalkulacji przynosi rozpad budowanej idei.
      • afq Re: czy bywacie surowi? 22.11.19, 23:51
        mysle ze nauczylem sie byc surowym
        ale w kierowany sposob
        mysle co robie i po co
        w pracy, czy kiedy mam cos waznego i trudnego do przekazania synowi

        surowosc to nie gniew, w mojej opinii są daleko od siebie


        --
        cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
        • na_deszczu Re: czy bywacie surowi? 23.11.19, 05:01
          Ja mam na myśli taką surowosc, bez której życie spokojnie mogłoby sie toczyć dalej. A nawet lepiej gdyby ja zrozumieniem zastapic. Twoja surowość to jakby stanowczość, zdecydowanie. Moze surowosc musiałbym jakoś oswoić, bo mnie się mocno z odrzuceniem kojarzy, wykluczeniem poza społeczność, która zapewnia poczucie bezpieczeństwa, ułatwia dostęp do wody i jedzenia.
          • mona.blue Re: czy bywacie surowi? 23.11.19, 09:44
            na_deszczu napisała:

            > Ja mam na myśli taką surowosc, bez której życie spokojnie mogłoby sie toczyć da
            > lej. A nawet lepiej gdyby ja zrozumieniem zastapic.

            Tak, ja w tym znaczeniu jestem surowa, ale ja okreslam to jako osadzanie innych, jak mi przeszkadzają ich wady albo jak zrobią coś wg mnie nie tak. Próbuję się tego pozbyć, właśnie zastępować zrozumieniem.

            > Twoja surowość to jakby stanowczość, zdecydowanie.

            A z kolei w sensie stanowczości, wymagań, jestem zbyt pobłażliwa. Nad tym powinnam też popracować. Akurat taka 'surowosc' uważam jest potrzebna.

            >Moze surowosc musiałbym jakoś oswoić, bo mnie się mocno z odrzuceniem kojarzy, wykluczeniem poza >społeczność, która zapewnia poczucie bezpieczeństwa, ułatwia dostęp do wody i jedzenia.

            W tym pierwszym znaczeniu o którym pisałyśmy to faktycznie taka surowość ma coś w sobie z odrzucenia innego.
            A chyba nie powinniśmy odrzucać drugiego człowieka, najwyżej negatywnie ocenić jego postępowanie.


            --------
            inspiracjemoje.blogspot.com/
            mona775.blogspot.com
            • na_deszczu Re: czy bywacie surowi? 23.11.19, 13:52
              Stanowczość jest potrzebna w ochronie siebie, jeśli chodzi o wpływ na bliskich stanowczość bym zastąpiła słowami: jasne reguły czy zasady na wzór zasad społecznych, zasad bliskich ludzkiej kulturze.
              • mona.blue Re: czy bywacie surowi? 23.11.19, 15:14
                na_deszczu napisała:

                > Stanowczość jest potrzebna w ochronie siebie,

                Masz rację, mi tu właśnie jej brakuje

                >jeśli chodzi o wpływ na bliskich
                > stanowczość bym zastąpiła słowami: jasne reguły czy zasady na wzór zasad społec
                > znych, zasad bliskich ludzkiej kulturze.

                Jasne reguły jak najbardziej, ale wydaje mi się, że zawsze ma się pewne oczekiwania czy wymagania wobec najbliższych i tu szczególnie w stosunku do dzieci stanowczość wydaje mi się na miejscu.


                --
                inspiracjemoje.blogspot.com/
                mona775.blogspot.com
                • meela Re: czy bywacie surowi? 23.11.19, 18:18
                  Ze mną jest tak, że bywam surowa w ocenie, ale nigdy w działaniu. Dlatego moje dzieci wiedzą, że mama odpuści (ale tata nie odpuści)' To samo wiedzą szkolne dzieci, że dam się uprosić i zmięknę.
    • jung1 Re: czy bywacie surowi? 23.11.19, 06:44
      Kant nadworny filozof,cale swoje zycie nie oddalil sie od palacu dalej niz 30 km.Mial taka wiedze,ze jak ktos z nim rozmawial wydawalo by sie ,ze byl wszedzie.Mysle,ze najciekawsze nie sa relacje z miernym otoczeniem nie dajacym nic ciekawego,tylko wiedza przekazana przez wielkich medrcow,przywodcow duchowych.
      • heniek.8 Re: czy bywacie surowi? 23.11.19, 08:16
        jung1 napisał(a):

        > Mysle,ze najciekawsze nie sa relacje z miernym otoczeniem nie dajacym nic cie
        > kawego,tylko wiedza przekazana przez wielkich medrcow,przywodcow duchowych.

        dla każdego coś miłego :)
        a skąd taki Kant domator czerpał swoją mądrość? od innych domatorów-filozofów

        to byłby trochę taki chów wsobny gdyby każdy z nich założył że interakcje z rzeczywistością nie są tak ciekawe jak studiowanie myśli poprzednich pokoleń

        więc zakładam że pierwszy z nich i tak musiał coś tam zwiedzić, zobaczyć, zbadać otoczenie
      • na_deszczu Re: czy bywacie surowi? 23.11.19, 09:26
        Pewnie, ze można czerpać mądrość z książek jedynie. Zawsze znajda sie w otoczeniu jednostki zyjace w odosobnieniu. Mnie one nie przeszkadzają. Lepsze żadne kontakty, niż te co męczą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka