Dodaj do ulubionych

ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spolecznych..

08.01.20, 13:45
Zastanawiałam sie czasem nad tym, skąd u innych tyle wrogości do drugiego człowieka, mimo że ten drugi człowiek macha przyjaźnie ręką, uśmiecha się, puszcza mimo uszu ataki, nie eskaluje konfliktu, ale próbuje go załagodzić i zrozumieć pobudki osoby konfliktowej, poklepać po ramieniu, aby uspokoić.

Wobec niektórych osob to cale działanie jest bezskuteczne, gdyż bywa, że trzonem ludzkiej tożsamości jest wlasnie ten wieczny konflikt z otoczeniem, odrzucanie każdego dobra od tego otoczenia, możliwość obrzucania wyzwiskami, patrzenia z pogarda na innych z wyżyn swego intelektu czy 'poziomu' rozwoju duchowego.

Ciekawy filmik wam polecam jeśli macie czas:

m.youtube.com/watch?v=oC3j6HHVrck
Obserwuj wątek
    • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 08.01.20, 15:42
      to na pewno nie jedyne wyjaśnienie
      ale
      wydaje mi się że ludzie kąsają innych w wyniku własnych różnych odczuwalnych ale nie zdefiniowanych dla nich samych, swoich własnych niedoborów

      też się czasem jeszcze na tym potrafię złapać
      pomimo że mam je zdefiniowane i w dużym stopniu już nieaktualne
      ale były, a zachowania wyuczone potrafią jeszcze nawrócić

      a co by było gdybym niczego nie przepracował i nie zrozumiał?

      --
      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
      • yadaxad Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 09.01.20, 20:34
        Pewna postawa wobec innych, w końcu daje efekt wrogości wobec siebie. Uwydatnianie "gorszości" innych, sprawia, że są dobrym tłem dla mojej lepszości. Ewa Wilk cyt. " każdy uczeń dostaje dziś aż nadto czytelny komunikat społeczny: im inni będą gorsi od ciebie, tym ty zajdziesz wyżej (dostaniesz się do lepszej szkoły, na lepsze studia itd.}. To hoduje skrajny indywidualizm, egotyzm - dyspozycje, które mają prawo wydawać się znacznie przydatniejsze do życia niż umiejętność kooperacji." Dzięki takiemu ukierunkowaniu zanika "mózg społeczny", aktywność neuronów lustrzanych i kompetencje społeczne. Rośnie poczucie, każdy zgnojony podnosi twój status.
      • meela Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 10.01.20, 11:25
        Rozmowa w nowym roku coś nam się nie klei. Myślę, że często mówimy o tym samym, ale każdy w swoim języku. No i na tyle jesteśmy świadomi, że nikt już nie robi wow gdy widzi taki filmik, ale rzeczywiście wszystko ładnie przekazane i poukładane.

        Jung... "kwestia tego czy ktos taki jest w stanie to zmienic jak mu z tym dobrze".
        Jeśli mu dobrze, to nie ma bodźca, żeby zmienić. Tak, jak było powiedziane prędzej, czy później trzeba ponieść konsekwencje. Czasami przy dużym upadku zmienia się myślenie i zaczyna się szukać innej drogi.
        • na_deszczu Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 10.01.20, 12:45
          Myślę meela, ze nie jest im dobrze, ale uważaja że nie mają wpływu na zmianę na lepsze bo obarczają odpowiedzialnością innych za swój stan. I z drugiej strony, nie mogą przyznać ze ci inni sa ok, bo wtedy by oznaczało ze nie ma problemu w innych ale czas wziąć odpowiedzialność za siebie. A tej odpowiedzialności w dzieciństwie w nich nie zaszczepiono, albo stłamszono jak jej oznaki zaczęły samoistnie kiełkować.

          Ja tez do pewnego momentu obwiniałam innych o stan. Bo praca, bo małe dziecko, bo brak czasu. I widzę ze jeszcze cos z tego we mnie tkwi.
      • na_deszczu Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 10.01.20, 13:00
        Mnie tez to zastanowilo, czy w ogóle ktoś do kogo ten film jest skierowany ten film obejrzy. Moze sa rożne odmiany takich ofiar innych. Sa u tacy, którzy szukają wyjścia z pułapki, sa tacy, którzy dochodzą do ściany i może następuje zwrot myślenia, a moze w pewnym momencie dostaną tyle od innych, ze zaczynają w "dobro" tych innych wierzyć. W ogóle w dobro w ludziach.

        Mam w ręku taka osobę zgorzkniałą, sceptyczna, złośliwa. I nic ode mnie nie chce wziąć. Po prostu nie chce uwierzyć, ze moze ja spotkać cos bezinteresownego ze strony innych.

        Byly tu dwie forumki. Jedna ofiara jakiegoś kulka wzajemnej adoracji w necie i prokutatorki, państwa zle działającego. Ubliżała nam wszystkich mimo okazywania jej akceptacji. Druga opowiadała jak to w realu wycieła wszystkich znajomych i pozostała w łączności jedynie z myślicielami poprzez ich wiekowe dzieła. Z czasem poblokowała wszytskie kobiety na forum a ostatecznie odeszła zdegustowana rozczarowana nawet męskim gronem. Każdy jej byly partner to byl przemocowiec. Podczas gdy sama przemoc demonstrowała i manipulację, stalking, nękanie w postaci demonstracyjnego wytykania niefortunnych wypowiedzi.

        Możliwe ze autorka zna sutuacje na własnej skorze. Może kobiety ktore przychodzą do niej po poradę potrafi delikatnie nakierować ze w tym problem.
        • na_deszczu Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 10.01.20, 13:16
          Miało być, że znam w realu taka osobę - ofiarę systemu.

          Meela rozmowy sie nie kleją, bo pewnie każdy ma postanowienie noworoczne mniej neta. Lubię rozmowy na psychologii, ale chce tez wiec czasu poświęcić znajomościom z reala, ktore zaniedbuje. No i wiecej czytać.

          Nie znam dobrej pisarki powieści obyczajowej. Czytałam kilka pozycji Jodi Picoult, Jojo Moyes i Guiliam Musso. Musso to pisarz akurat - lekkie powieści , momentami wciągające ale no...lekkie. Picoult i Moyes jak juz cos lepszego sie trafiło, to bylo mocne, ze kilka dni zakończenie przeżywałam: Krucha jak lód, Zanim sie pojawiłeś. Ja kończę wywieranie wpływu na ludzi, w międzyczasie podczytywalam biegnącą z wilkami (to warto kontemplować, czytać delaktujac sie). Teraz ruszam do biblioteki albo po podglądanie wszechświata albo po polecana mi sagę o ludziach lodu - jakas część. Czytakam cos Gretkowskiej i bylo ok jako powieść obyczajowa, choc na forach polecają jej pierwsze dzieła jako lepsze. Polecam sprawdzać polecenia na lubimy czytać.

          • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 10.01.20, 13:39
            na_deszczu napisała:

            > Meela rozmowy sie nie kleją, bo pewnie każdy ma postanowienie noworoczne mniej
            > neta. Lubię rozmowy na psychologii, ale chce tez wiec czasu poświęcić znajomośc
            > iom z reala, ktore zaniedbuje. No i wiecej czytać.

            ja tam akurat mam inne noworoczne postanowienia :-)
            a jesli pisze tu mniej to raczej w wyniku mojego przyglądania się na co przeznaczam swój czas
            ile i kiedy
            to jeden powód, a drugi.. jakos tak mi się sama wdraża myśl, że mowa jest srebrem, ale milczenie.. :-)
            czasem złotem :-)


            --
            cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                • mona.blue Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 10.01.20, 15:30
                  Właśnie o to chodzi, często słuchając już przygotowujemy odpowiedz, mamy jakieś projekcje na sytuację drugiej osoby, nie umiemy wczuć się w nią empatycznie, zadawac odpowiednich pytań, dawać sensownych informacji zwrotnych.

                  --
                  inspiracjemoje.blogspot.com/
                  mona775.blogspot.com
                  • meela Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 12.01.20, 09:18
                    Dziękuję na deszczu za polecane książki, poszukam sobie w bibliotece i zobaczę, co mi pasuje. Czasami dobrze jest przeczytać coś lekkiego i z dobrym zakończeniem;) Mam taką jedną książkę polskiej autorki, którą lubię za "zwyczajność" i za główną bohaterką, która jest też taka zwyczajna i ludzka.

                    Może źle się wyraziłam pisząc, że ofiara nic nie robi z sobą dopóki jej dobrze. Może niezupełnie dobrze, ale czuje się na tyle bezpiecznie w tej sytuacji, w której jest, że nic z tym nie robi (ma nad tym kontrolę). Myślę, że te role ofiary i kata przeplatają się i właśnie tak ludzie funkcjonują. Gdy następuje przegięcie, wtedy jest motywacja, żeby coś zmienić. Oczywiście to jest złudne, ale w życiu nic nie trzeba. Być świadomym, też nie.

                    Wspomniałaś furomowiczkę od blokowania. Ja nadal uważam, że poprzez doświadczenia, które miała straciła poczucie bezpieczeństwa. A miała tu do czynienia z przeciętnymi ludźmi, którzy czasami oceniają innych, udzielają rad, plotkują. W gabinecie psycholog nie pozwala sobie na oceny (przynajmniej nie powinien), tu się to zdarza. W takim stanie, w jakim była, to nie tego jej było trzeba.

                    Przeskoczę na inny temat. Myślę, że masz takie marzenie, żeby wybrać się do psychologa (jak się mylę, to mnie popraw). Może to być marzenie, żeby ktoś się Tobą zajął. Ja też przez lata miałam takie marzenie. Moja mam jest życzliwą osobą, pomocną, ale nie dawała mi wsparcia w dzieciństwie, gdy tego potrzebowałam. Musiałam mierzyć się sama z przeciwnościami losu. Męża też wybrałam sobie młodszego i niesfornego, na którym oprzeć się nie ma jak. Dopiero teraz mam poczucie, że już to marzenie ustąpiło, już nie potrzebuję tego. Nie wiem jak to się stało, że odnalazłam w sobie wszystko, co mi potrzeba i już nie muszę marzyć o wsparciu się na kimś.
                    • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 12.01.20, 09:27
                      meela napisała:

                      > Wspomniałaś furomowiczkę od blokowania. Ja nadal uważam, że poprzez doświadczen
                      > ia, które miała straciła poczucie bezpieczeństwa. A miała tu do czynienia z prz
                      > eciętnymi ludźmi, którzy czasami oceniają innych, udzielają rad, plotkują. W ga
                      > binecie psycholog nie pozwala sobie na oceny (przynajmniej nie powinien), tu si
                      > ę to zdarza. W takim stanie, w jakim była, to nie tego jej było trzeba.

                      problem z tą panią polegał na tym, że tu wpadła, porozdzielała etykietki
                      posortowała, przydzieliła szufladki

                      potem zdziwiona, oburzona


                      --
                      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                        • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 12.01.20, 11:49
                          pamietam link ktory tu wrzuciła
                          opisane poszczególne poziomy rozwoju i stany w jakich sie wtedy wg tej "mapy" osiąga

                          pomyslałem wtedy że żle jest opierać sie w samoocenie wyłącznie na opinii innych
                          ale zamykać się na nią kompletnie.. wcale nie jest mniejszym błędem
                          bo często jest się w tej kwestii na prawdę ślepym

                          --
                          cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                          • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 12.01.20, 12:06
                            mnie tez długo niczym nie "poczęstowała"
                            jednak jak czytałem co potrafi napisać do innych osób to się zastanawiałem czy podejmować jakąkolwiek rozmowę

                            a na koniec wszyscy hurtem poszli w jeden wór

                            herakles, bo o niego ci chyba chodzi
                            mówił że ma wykształcenie, wiedze, ale nie jest terapeutą, nie taki zawód wykonywał, ja tam bym nie oczekiwał ze jak terapeuta bedzie podchodził, to raz..
                            a dwa.. w moich oczach to wyglądało tak, że jesli napisał coś może zbyt wprost, co było trudne do przyjecia.. to spotkał się z agresywną odpowiedzią i to tez dziwne nie jest

                            no chyba ze ktoś osiągnął podobno niezwykle wysoki poziom rozwoju który daje niezwykły spokój itp, to wtedy takie odpowiedzi jakos sie kłócą z tym co sie chce soba przedstawiać

                            --
                            cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                            • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 12.01.20, 12:11
                              mnie uderzała segregacja jakiej dokonywała

                              z tobą mogę rozmawiać
                              a z tamtą nie, bo jest za nisko itp

                              ok, ma prawo z kims chcieć miec kontakt z kims innym nie,
                              ale publiczne wyrazanie takich tresci.. jest paskudne
                              to umniejszanie komuś przy tym kimś
                              zero szacunku nawet w minimalnej ilości
                              do tego ten super rozwój ma prowadzić? jakoś inaczej bym to widział

                              --
                              cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                              • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 12.01.20, 12:19
                                jedno wiem na pewno

                                jesli od jakiejs sytuacji ze złością uciekam
                                i obrażam się na okoliczności że są nie takie jak ja chce

                                tzn ze to ja sobie nie radze z tymi okolicznosciami
                                a nie ze okoliczności są wredne
                                i ze to ja mam jeszcze co robic
                                a nie ze ja jestem na takim poziomie ze teraz reszta swiata mi do pięt nie dorasta
                                nawet jesli nie dorasta [co w ogole w pracy ze sobą z gruntu nie ma żadnego znaczenia] to najwyrazniej nie radze sobie z zaakceptowaniem tego faktu

                                --
                                cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                • na_deszczu Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 12.01.20, 13:52
                                  Myślę, ze to nie etykietki bolą, ale odrzuca niespójność. Deklaruje wyższy stopień świadomości a jak się zachowała - pamiętamy. Nie dotknęło mnie to, że zarzuciła mi ze nie jestem kobietą bo kobiety rodzą w bolach a nie przez cesarkę. Ale odrzucilo bo było to stwierdzenie gigantyczną podłością kobiety wobec kobiety i to takiej, ktora uważa sie za święta.

                                  I nie ma co sie doszukiwać innych powodów odejścia niż takie jakie tu podawała: A podała, że nie ma tu juz z kim rozmawiać.

                                  Herakles jej pierwszy nie zaatakował, a mial prawo sie bronić. Ja tez jej nie zaatakowalam, bo czułam sympatię do niej jako kobiety dużo myślącej i przelewającej to na papier, aby sie dzielić. Rozczarowałam sie wręcz. Ale pisala kiedyś matrixowi, ze jest na początku drogi do poznania. Wiec ja wierze, ze moze cos nowego sie zadziać w jej relacji do drugiego człowieka. Bo jako ludzie jesteśmy jednością, jesteśmy polaczeni zaleznosciami, mentalnie. Nie da sie byc zdrowym człowiekiem w oderwaniu od korzeni, tożsamości, swiadomej zbiorowości.

                                  Pamiętam jak matrix ją ostrzegal przede mną, ze to błąd ze ujawniła mi swoje dane na fb. A tymczasem to ona mogłaby sie okazać stalkerem dla mnie, gdyby moje dane poznala. Na razie jeszcze sie nie zawiodłam na moim zaufaniu do innych ludzi spotykanych w necie. Ale ta sytuacja dala mi do myślenia
                    • na_deszczu Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 12.01.20, 14:02
                      Meela mysle ze twoja sytuacja z matka jest zupełnie inna, bo mimo, ze wsparcia ci nie dala, to teraz ty nie jesteś zmuszona jej to wsparcie świadczyć. Z tego co piszesz masz swoje życie, a mamę odwiedzasz w drugi dzien swiat. Co innego gdy nie masz wyjścia i musisz "oddawać" to, czego sama nie dostałaś, bo inaczej matka spędzi wigilie w samotności. Taka sytuacja żal "pielęgnuje".
                      • na_deszczu Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 12.01.20, 14:15
                        Nie szukam psychologa, aby sie mną zaopiekował. A przynajmniej nigdy o tym tak nie pomyślałam. Nie szukam w nim ani matki, a tym bardziej nie poszłabym do mężczyzny, skoro zakochanie jest naturalnym etapem. Było by mi potem wstyd.

                        Chciałabym doświadczyć tego w terapii o czym pisze afq. Jakiegoś oczyszczenia. Wyjścia ze schematów.

                        Jeśli chodzi o za opiekowanie. To zauważam u sobie to o czym tez czytałam w biegnącej z wilkami, ze spotykam w swym zyciu kobiety starsze ode mnie, ktore sa dla mnie mentalnymi matkami. To kobiety ktore utożsamiają rozumianą przeze mnie mądrośc zyciowa. Kobiety odziane w kolory ziemi, z włosami upietymi w koka, mieszkajace w ubogich chatkach na skraju lasu, nie bojac sie jego tajemniczości, bo nią przenikają z biegiem czasu

                        .....

                        • na_deszczu Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 12.01.20, 14:27
                          Jeśli chodzi o szukanie opieki - ciag dalszy

                          Miewałam tak, ze gdy mi sie w małżeństwie się nie układało to chyba szukałam podświadomie tej opieki u innych mężczyzn. Czegoś, czego mi brakowało Ale do pewnego stopnia - na dystans. Pewna dawka mi wystarczała. Trochę jak wampir.

                          Chciałbym kiedyś przestać wpadać w ten schemat. Jeśli ty meela w takie schematy nie wpadasz, nie potrzebujesz zaopiekowania to ci zazdroszczę. Czasem mysle, ze im bardziej będę opiekować sie dziećmi (w granicach rozsądku), tym moja potrzeba zaopiekowania mną zmieni sie w dojrzałość w tym względzie.

                          Bo jak sama sobą powinnam sie zaopiekować to juz nie wiem. Myślę ze sama samej sobie duzo daje.
                          • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 12.01.20, 14:35
                            na_deszczu napisała:


                            > Czasem mysle, ze im bardziej będę opiekować sie dziećmi (w granicach rozsądku), tym moja potrz
                            > eba zaopiekowania mną zmieni sie w dojrzałość w tym względzie.

                            nie wiem na_deszczu
                            ale to nie brzmi jakby miało zadziałać
                            moze dobrze ze tylko czasem tak myslisz


                            --
                            cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                          • meela Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 14.01.20, 09:38
                            "Miewałam tak, ze gdy mi sie w małżeństwie się nie układało to chyba szukałam podświadomie tej opieki u innych mężczyzn."

                            Myślę, że większość mężczyzn nie jest zdolnych do opieki, sami szukają mamusi a nie partnerki.

                            "Ale do pewnego stopnia - na dystans."
                            Są kobiety, które idą na całość, gdy im się w małżeństwie nie układa, potem przeżywają rozczarowania.

                            Tak pomyślałam dlaczego nie mam złości na boginię i myślę, że dlatego, że ją potrafię zrozumieć. Najbardziej nie rozumiem kobiet, które pchają się w kolejne toksyczne związki. Wychodzą z jednego i wchodzą w drugi. Mało tego, same jeszcze uganiają się za tymi facetami. Jakby wartość kobiety wyznaczał facet u boku. Znam takie w realu i tu na forum też takie pisały. Dla mnie to zupełny brak myślenia.
                            • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 14.01.20, 10:28
                              meela napisała:

                              > Dla mnie to zupełny brak myślenia.

                              bo to w zasadzie nie dzieje się w wyniku myślenia
                              tylko, jak sądzę, w wyniku odruchowego zaspakajania swoich różnych niezrozumiałych potrzeb
                              w równie niezrozumiały, dla kogoś z boku, sposób



                              --
                              cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                              • meela Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 14.01.20, 11:51
                                Nie mogę uwierzyć, że nie ma myślenia, że można odciąć się od rozumu. Nie da się. Mam koleżankę, która przez lata mieszkała z partnerem, który był agresywny i nadużywał alkoholu. Z nienawiścią opowiadała o jego wyczynach. Ale zawsze rekompensował to finansowo. Po awanturze kiedyś kupił jej synowi (z innego związku) samochód. Potem, gdy przestało jej zależeć na jego prezentach, to odeszła.
                                Musi być jakaś korzyść, chociażby prawo do nienawiści.
                            • na_deszczu Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 14.01.20, 11:52
                              Czasem ci co w zawiązkach nie sa pokazują się z takiej strony, że zaopiekować się potrafią - i tu pisze ogólnie o relacjach damsko-męskich. Obserwuję, nie oceniam. Nie wiem jak ci w związkach. Nigdy nie pozwalałam sobie na bliższa przyjaźń z zajętym mężczyzną, i przez lojalność wobec drugiej kobiety i przez nieznajomość jej zapatrywania na znajomości jej partnera. Niektóre kobiety sa bardzo zaborcze. Dawno temu tez taka byłam.

                              Jeśli chodzi o zaspakajanie deficytów. To myślę ze każdy związek zaczyna sie od poczucia zaspokojenia deficytów. To te braki nas w relacje łącza. I potem mysle kwestia tego, aby to dopełnienie siebie nawzajem cos pozytywnego stworzyło.

                              • meela Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 14.01.20, 12:36
                                "Czasem ci co w zawiązkach nie sa pokazują się z takiej strony, że zaopiekować się potrafią". A tak, ponieważ na początku jest zawsze pokazówka. Tak samo w świecie zwierząt. Oglądałam niedawno jak owad (nie pamiętam jaki) prężył się przed samicą, żeby zwróciła na niego uwagę. Potem po akcie chciał ją zabić (ale to tak na marginesie;))
                        • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 12.01.20, 14:33
                          w kontekscie świat, mogę ci na_deszczu napisac

                          nie widziałem sie w swieta z rodzicami, i chyba po raz pierwszy poszlo to tak bez sekundy moich przemyslen na ten temat, czy wypada, czy trzeba tam byc itd

                          troche to efekt tego, ze emocjonalnie jestem od nich dalej niz kiedys
                          mam inaczej ułozone w glowie priorytety, co nie jest efektem moich konkretnych w tym zakresie przemyslen, tylko kawalkiem czegos szerszego
                          po prostu.. własciwie samo sie tak potoczylo

                          i co sie okazalo
                          ze swieta spedzilem bez nich, ale z moją rodziną, bo mam znacznie większą niz moi rodzice i moja siostra i nie robilem sobie zadnych wyrzutów z tego powodu, i słusznie
                          bo oni sobie wigilie zorganizowali i wcale nie byli sami
                          na dodatek kiedy ich odwiedzilismy w nowym roku, to sie w rozmowie nagle wylonilo to, ze juz nawet ogarniaja to ze oprocz mojego syna a ich wnuka, mam tez trzy kolejne córki, a nawet dwóch własnych wnuków i że to jednak do przyjecia mozliwe jest

                          i było całkiem miło i spokojnie :-)

                          nie mam wątpliwości, oczywiście ze w jakis sposób ja tym wszystkim pokierowałem tym razem tak, a nie inaczej, na dodatek ze spokojem płynącym z przekonania ze tak jest ok
                          a stało się tak dlatego, że dziś funkcjonuje w moze troche jeszcze w dziurawym, ale w świecie zupełnie innych emocji

                          kiedyś to była sieć gdzie na wiele rzeczy trzeba było uważać
                          dziś to świat, który sie po prostu kręci, na który mozna z przyjemnościa popatrzeć
                          to oczyszczenie o którym piszesz, bo tam rzeczywiście sporo mozna powiedziec oczyszczałem,
                          przyniosło tyle
                          fajnie by było gdyby jeszcze parę rzeczy przyniosło :-) ale wszystko w swoim czasie



                          --
                          cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                        • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 12.01.20, 14:47
                          na_deszczu napisała:

                          > Nie szukam psychologa, aby sie mną zaopiekował. A przynajmniej nigdy o tym tak
                          > nie pomyślałam. Nie szukam w nim ani matki, a tym bardziej nie poszłabym do męż
                          > czyzny, skoro zakochanie jest naturalnym etapem. Było by mi potem wstyd.

                          mi sie zdarzyło że wydawało mi się że sie zakolegowałem z terapeutą
                          i jak spotkałem na ulicy to chciałem zagadać/pogadać itd, jak to ze znajmomym
                          no ale szybko ogarnąłem, zę no przeciez helou :-) nie kolegujemy sie :-) potem na sesji jeszcze o tym pogadalismy i wszystko ok

                          czlowiek z grupy opowiadal mi kiedys ze mu sie zdarzylo zauroczyc w terapeutce
                          no ale tez, swiadom tego ze to mozliwe itd, w dodatku samotny jest po prostu, powiedzial jej ze mu sie cos pokiełbasiło, rozmawiali o tym
                          i jest w porządku
                          tu sie nie ma co wstydzic
                          tu przede wszystkim trzeba o tym rozmawiac
                          a terapeuci przypuszczam nie raz maja taki moment do przegadania z pacjentem
                          pytanie co pacjent z tym dalej zrobi pomimo pomocy terapeuty



                          --
                          cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                        • maris-aris Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 13.01.20, 15:32
                          na_deszczu napisała:


                          > Jeśli chodzi o za opiekowanie. To zauważam u sobie to o czym tez czytałam w bie
                          > gnącej z wilkami, ze spotykam w swym zyciu kobiety starsze ode mnie, ktore sa d
                          > la mnie mentalnymi matkami. To kobiety ktore utożsamiają rozumianą przeze mnie
                          > mądrośc zyciowa. Kobiety odziane w kolory ziemi, z włosami upietymi w koka, mie
                          > szkajace w ubogich chatkach na skraju lasu, nie bojac sie jego tajemniczości, b
                          > o nią przenikają z biegiem czasu
                          >
                          > .....
                          >
                          Czyli nawolywanie do tego, ze Ideal kobiety to tlusty leb, ziemiste ciuchy, co nie trzeba prac, bo brudu nie widac i brudna szizda
                            • yadaxad Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 14.01.20, 12:39
                              Wzajemne wsparcie, przyjazne gesty, to nie zaopiekowanie się. Potrzeba zaopiekowania, to stawianie się w roli podrzędnej, niepełno ludzkiej, osoby za którą podejmuje się decyzje i wymusza wymagania z pozycji mądrzejszego, ja u psa, którego się kocha, ale tresuje, by był taki jakim chcemy go mieć.
                              • na_deszczu Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 14.01.20, 13:01
                                To mam na myśli takie wsparcie wlasnie. Czasem mi tego brakuje. Ale pewnie jak w każdym związku. Jeśli sie gustuje w wycofanych introwertykach, to w niektóre pory roku, gdy tego własnego ciepla generuje sie za mało, a słonce wygląda blado poprzez mgle robi sie za chłodno.

                                Meela co do tego prężenia, to pamiętam wpisy jednego formownicza, któremu jak juz sie kobieta podobała, to okazywała sie mężatką. Może przy takiej, ktora patrzyła sie na niego nie przez pryzmat potencjalnego partnera łatwiej bylo mu sie otworzyć. Myślę ze dalsza czesc tej historii zna juz maris.
                                • yadaxad Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 14.01.20, 13:24
                                  Ponieważ myślimy słowami, nie pojęciami w czystej formie, mózg często reaguje na słowo inaczej niż to mamy na myśli. Podświadomie wiesz co oznacza zaopiekowanie, jeśli wstawiasz to pojęcie do wizji partnera, podświadomie dobrze reagujesz na formy "ubezwłasnowolniania" . Chcesz mieć partnerskie relacje, zapomnij o tym pojęciu. Myśl o przyjaźni i wsparciu, a swoimi reakcjami wywołujesz w partnerze takie reakcje, a nie wywołujesz w nim mechanizmów "zaopiekowania".
                                  • na_deszczu Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 14.01.20, 13:34
                                    Ja robię w ten sposób, że sama wsparcie daję jako sygnał, ze taki chce model związku. I raczej mam to wsparcie w odpowiedzi. A moje deficyty to tak ostatnio mi wyszło, ze to nawet nie brak miłości własnej, czy niska samoocena ale raczej konsekwencja niskiej serotoniny. Nie dbam o siebie tak, jak powinnam. Wartościowy sen, odpoczynek, jedzenie, wyciszenie tu trzeba szukać lekarstwa.

                                    Zauważyłam ze jak sobie cos postanowię, zwłaszcza zapisujac postanowienie to do niego dążę i realizuje, nawet jak o nim zapomnę. Ale musze byc na 100 procent pewna, ze chce tego.

                                    • yadaxad Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 14.01.20, 14:18
                                      Jak ktoś nie ma a prori w głowie innych zasad, to budowanie modelu daje efekt , o którym piszesz. A widzisz, że jak coś się w głowie zapisze, to to działa, nawet jak się o tym nie myśli potem. Dlatego warto szukać wiadomości, dowiadywać się co jest czym i jak działa. Mózg poza naszym charakterem ocenia przyjętą wiedzę. Możemy charakterologicznie nie przyjmować jakiejś prawdy i upierać się przy błędzie, ale podświadomie traci się komfort popełniania błędu, co drąży. Tak jak w sejmie, nie dopuszcza się do pewnych debat , po to by nie usłyszeć i nie dostać "robaka" w mózgu.
                      • yadaxad Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 12.01.20, 14:31
                        Niepotrzebnie, deszczowa. Po prostu odwiedzenie samotnej matki jest zadaniem do wykonania, bez względu na jej charakter. Jest wiele rzeczy, które trzeba zrobić, choć miało by się lepszy pomysł na ten czas. To nie tyle pielęgnujące żal zadanie, co dyskomfort z sytuacji, która pozwalała by odpłacić i ma się to pragnienie, a nie wypada. To nie żal do matki cię dręczy, ale niezaspokojenie powstałego głodu "zemsty". A że się o sobie w takiej kategorii niechętnie myśli, to rozdrażnienie z tego powstające, zasłania się przywoływaniem żalów. Jak uświadomi się sobie, jakie uczucia nami kierują, łatwiej je rozpracować i się nad nie powznieść .
                      • meela Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 12.01.20, 14:38
                        Moja sytuacja z matką jest zupełnie inna. Moja mama ma w sobie dużo życzliwości i ciepła i taką ją widzę teraz. Z dzieciństwa pamiętam zapłakaną, bezradną i uciekającą od problemów, które ja często musiałam brać na barki. Jeżdżę rzadko, ale to dlatego, że ona przyjeżdża często, a moje dzieci ją uwielbiają jako babcię. Mnie cieszy to, że teraz odnalazła w sobie radość, której kiedyś nie miała.
    • na_deszczu Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 14.01.20, 19:04
      Mam nadzieje jutro wyruszyć do biblioteki, bo mam na stanie chore dziecko od dwóch tygodni i w związku z tym trudności z wyrwaniem sie z domu. Chce sprawdzić o czym jest ta saga o ludziach lodu. Polecal kolega z pracy, który na czytajacego romansidła nie wygląda. A marzy mi sie, aby mnie cos pochłonęło swa treścią. Pozazdrościłam ci meela.

      Ps. Mona duzo czyta. Mogłaby sie czasem podzielić ciekawa propozycja. Ciebie meela tez zachęcam do dzielenia sie ciekawymi tytułami. Trzeba sobie uprzyjemniać te najtrudniejsze miesiące w oczekiwaniu na wiosenne przebudzenie.


            • meela Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 15.01.20, 18:13
              Na deszczu jeżeli szukasz wciągającej książki, to z całą pewnością mogę polecić Joy Fielding "Grand Avenue" - cztery kobiety poznają się na placu zabaw, każda ma małą córkę. Po 23 latach jedna z nich siedzi i ogląda stare taśmy. Losy tych kobiet stanowią fabułę. Książka jest tak napisana, że nie można się oderwać.
              Bardzo też lubię Masłowską. Jej książkę są często o niczym, za to styl to mistrzostwo. Książka "Kochanie zabiłam nasze koty" to karykatura naszych czasów. Ja lubię i mnie to bawi.
                  • meela Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 16.01.20, 08:36
                    Zazwyczaj potrafię sobie wytłumaczyć motywy postępowania. Potrafię np.zrozumieć złodzieja. Ukradł, bo chciał to mieć. Nie potrafię zrozumieć takich kobiet, które z jednego toksycznego związku wchodzą w następny. Potem, gdy narzekają, to nie potrafię współczuć. No, cóż, po prostu "jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz".
                    • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 16.01.20, 08:50
                      meela napisała:

                      > No, cóż, po prostu "jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz".

                      to jest oczywiście prawda
                      kwestia tego czy ktoś ściele sobie głupio ?
                      czy tak jak umie i słabo mu to wychodzi z rozmaitych powodów
                      niby żadna różnica skoro efekt jest tak samo słaby np
                      ale różnica jest
                      jeśli podejmuje głupią decyzję to mogę podjąć każdą inną
                      jeśli czegoś nie umiem, to najpierw muszę się tego nauczyć


                      --
                      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                        • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 16.01.20, 09:12
                          myślę z resztą, że z tym narzekaniem na partnera to różnie bywa
                          czasem mam wrażenie że ludzie narzekają może nawet nie dlatego że im coś nie pasuje w ich związku

                          tylko by narzekać
                          w jakimś innym celu zupełnie

                          --
                          cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                            • meela Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 16.01.20, 15:35
                              Rozumiem różne sytuacje i to że czasami trudno wyjść ze związku np.ze względu na kredyt, czy inne bariery. Zawsze jak coś piszę, to myślę o konkretnych ludziach. Mam na myśli takich ludzi, którzy nie uczą się na błędach i wciąż robią to samo. Nie czy wtedy myślą, czy nie.
                              Jasne, że z narzekaniem różnie bywa i czasami się narzeka dla narzekania. Ale jeżeli w grę wchodzi przemoc, czy zdrada, to można pomyśleć, że ktoś potrzebuje pomocy. Zaangażowałam się kiedyś w pomoc takiej osobie. Jestem osobą, która z miejsca podejmuje działanie. Załatwiłam jej wizytę bez kolejki u psychiatry, podzwoniłam do prawników. Okazało się, że ta osoba wcale nie chciała pomocy. Chce dalej tkwić w tym związku ( wybaczyła trzy kochanki), a w pracy opowiada o mężu, jakby był ideałem. Nie wiem też jak można pogodzić takie skrajne emocje od nienawiści do uwielbienia. Ale to już drugie, czego nie rozumiem.
                            • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 17.01.20, 06:50
                              kalllka napisała:

                              > Pewnie narzekają, by zwrócić, na coś /siebie/ uwagę ?

                              to grube bardzo porównanie
                              ale trudno, nasunęło mi się.. to trochę jak niedoszli samobójcy którzy wcale nie chcieli umrzeć


                              --
                              cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                  • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 17.01.20, 08:58
                                    nie chodziło mi o pełną zbieżność
                                    tylko o to że tak jak samobójcy nie koniecznie chodzi o to by umrzeć
                                    tak narzekającemu/narzekającej nie koniecznie chodzi o pomoc w działaniu na rzecz jakichś konstruktywnych zmian

                                    --
                                    cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                        • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 17.01.20, 09:21
                                          yadaxad napisał(a):

                                          > To porównanie się rzeczywiście nasuwa , ale chyba jednak jest to potrzeba utwie
                                          > rdzenia w bierności. Narzekający pragnie zgody, zaakceptowania w narzekaniu, al
                                          > e rady go irytują i nawet kłótliwie je odrzuca.

                                          tak, nadziałem się kiedyś w takiej sytuacji na taką reakcję
                                          akurat nie chodziło o związkowe tematy
                                          ale usłyszałem wprost "ty mi nie doradzaj tylko słuchaj" :-)
                                          no i łuski i ręce opadły
                                          zapamiętałem to


                                          --
                                          cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                          • yadaxad Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 17.01.20, 09:44
                                            Właśnie. I często jest to powód spięć w kontaktach męsko-damskich. Kobiety bardziej przez "wieki" przyzwyczajone do bezsilności mają wypracowaną "kulturę" rozładowania frustracji wylewaniem żalów. Panowie kulturowo są bardziej nastawieni na postawę - problem, to szukanie rozwiązań. I przy takiej rozmowie, kobieta oczekuje tylko pokiwania głową, że tak tak , to okropne, a przy podpowiadaniu rozwiązań, odbiera to jako atak na siebie, wypominanie jej.
                                            • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 17.01.20, 09:55
                                              to co przytoczyłem to rzeczywiście była rozmowa z moja siostrą
                                              szukam w pamięci męskich przykładów bezczynnego narzekania
                                              i prawdę mówiąc przypominam sobie tylko siebie
                                              no ale mi narzekanie i istniejące problemy [nawet te wyimaginowane]
                                              były potrzebne w pewnym okresie do czegoś innego
                                              same z siebie nie rozładowywały, dawały powód do rozładowania, a raczej tłumienia


                                              --
                                              cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz
                                                • meela Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 17.01.20, 11:23
                                                  W przypadku mojej koleżanki, to ona po prostu pękła i musiała komuś to z siebie wyrzucić. Zawsze uchodzili i dalej uchodzą za idealną parę. A jak jej posłuchać, to "mój mąż to, mój mąż tamto" i wszędzie za rękę, pod rękę......Myślę, że jest z siebie dumna, że mimo wszystko utrzymała w całości rodzinę, bo coś takiego mi powiedziała. W sumie to nie oceniam, ale to mnie nauczyło tego, że ludzie chcą żyć w tych swoich bańkach, czy bajkach i to w sumie ich sprawa.
                    • afq Re: ofiara losu, ludzi, internetu, reguł spoleczn 16.01.20, 09:02
                      bywa że złodziej kradnie nie dlatego że cos chce mieć
                      a dlatego że chce poczuć dreszczyk

                      a co do związków.. nikt na dzień dobry nie okazuje się przemocowcem, uzaleznionym czy niedojrzałym
                      potem to wychodzi, ale jeszcze ileś czasu spędza się na przecieraniu oczu
                      a w momencie kiedy sie juz widzi wyraznie to sytuacje są często duzo bardziej złozone niż odpowiedz na proste pytanie wchodze albo nie w ten związek

                      --
                      cokolwiek mówię, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka