IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 00:12
wiem ze bede bardzo krytykowana przez niektorych z Was ale chcialabym o czyms
porozmawiac.Jestem z zonatym mezczyzna od roku.Bardzo sie kochamy,spedzamy ze
soba caly wolny czas.Jego zona nie domysla sie niczego.Maja 16 letniego
syna.Coraz ciezej mi w tej sytuacji-sumienie zaczelo mnie grysc!Lecz nie
potrafie Go zostawic.Za duzo pieknych chwil spedzilismy razem,za bardzo Go
kocham, zeby teraz wszystko skonczyc.Nie wiem co robic..jeli ktos jest w
podobnej sytuacji prosze piszcie!i badzcie wyrozumiali! kazdy ma serce zeby
kochac a ono niestety nie wybiera..
Edytor zaawansowany
  • Gość: Iwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 00:50
    poszukaj na tym forum postu IDIOTKA ZE MNIE (powinnas go znalezc pod data 19-21
    listopada), obys za kilka lat nie napisala tego samego co baruszka
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 01:00
    sorry.. :(
  • vielonick 24.11.04, 01:19
    Gość portalu: kasia napisał(a):

    > spedzamy ze soba caly wolny czas.Jego zona nie domysla sie niczego.

    naprawde w to wierzysz?

    w wyszukiwarce wpisz zdrada
    mnostwo tu watkow na ten temat...

    --
    Inny Swiat
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 01:35
    sorry ze w ogole tu weszlam i napisalam :(
  • rlena 24.11.04, 01:49
    przestan manipulowac. Sorry, jestes winna nie nam, tylko zonie twojego kochanka.
  • Gość: Iwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 02:11
    i Ty jestes winna i Twoj mezczyzna i moze nawet jego zona tez jest winna
    Ty bo z premedytacja zabierasz ojca rodzinie- przepraszam za ten slogan
    on, bo zdradza rodzine
    tak naprawde to on, gdyby byl odpowiedzialny, nie powinien byl dopuscic do tego
    romansu. Skoro dopuscil to albo jest nieodpowiedzialny albo po prostu swietnie
    sie Toba bawi. Moze jeszcze jest z 15 lat starszy od Ciebie?
  • vielonick 24.11.04, 02:18
    Gość portalu: kasia napisał(a):

    > sorry ze w ogole tu weszlam i napisalam :(

    tylko sie nie rozplacz

    powiedz - co mamy napisac?
    pozalowac
    zmieszac z blotem
    Ciebie, kochanka, jego zone?

    nie wiem czego oczekujesz
    tylko romansu
    malzenstwa
    po tym zwiazku?

    a tych watkow naprawde duzo bylo
    moze w nich cos byz znalazla dla siebie...
    jeden gdzies tu jeszcze powinen byc pt. "marzenia, marzenia"

    dobranoc :)

    --
    Inny Swiat
  • Gość: zosia IP: 5.5R* / *.ym.rnc.net.cable.rogers.com 24.11.04, 07:01
    Co zrobic z mezem, ktory przyznal sie, ze osiem lat prowadzil podwojne zycie.
    Mnial mnie , corke , dom cieply i zadbany i na boku kochnke, zeby Polke, ale
    Ukrainke.Jak dalej zyc,ze swiadomoscia, ze oszukiwal mnie i zniszczyl 30 lat
    mojego zycia. Czy gorsze jets to, ze oszukiwal, czy to , ze zdradzal.Jak
    zyc , z taka skaza. Od osmiu lat jestm chora na raka, od osmiu lat walcze o
    swoje zycie, czy mozna byc az tak podlym egoista? Co jest bardziej uczciwe,
    czy to, ze mnie oszukiwal, czy to, ze nie odszedl? Prosze kogos o logike, bo
    w glowie mam kompletny zament.Moze ten post bedzie przestroga i pomoze
    rozwiazac watpliwosci mlodych oszukiwanych prze ich mezczyzn kobiet.Im
    szybciej skoczycie toksyczne zwiazki, tym lepiej dla was. Cholera, jak dalej
    zyc?
    A teraz sama sobie odpowiedz, bo moze pomyslisz, ze nie jestes tylko z nim, ale
    z jego synem i zona...good luck
  • Gość: Marta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 07:37
    To brutalne co napiszę, ale... życie jest jedno i mąż chciał zapewne mieć
    chwilę wytchnienia od bólu i cierpienia.
    Ty jestes silna, walczysz, chcesz żyć, on słaby bo uległ potrzebie, bo nie mógł
    znieść wyrzutów sumienia i w końcu Ci powiedział.
    Jak dalej żyć?
    Jeśli jestes samodzielna i nie kochasz go - odejdź... Zacznij na nowo, bo nie
    warto patrzeć wstecz na cierpienie, a w przyszłość i kto jak kto, ale Ty
    powinnaś wiedzieć, że cieszyć się trzeba każdą chwilą życia.
    Pozdrawiam
  • Gość: Miał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 07:32
    pobawcie się ze sobą jeszcze z miesiąc i powiedzcie sobie bye bye..
    Bo puki to jeszcze jest miłe, zostaną ci miłe wspomnienia.
    Nie wyrzuty, nie załamanie i rozpacz.
    Było miło, on nie zranił jeszcze żony, Ty nie płaczesz, że straciłaś parę lat
    na romans z żonatym...
    Taka moja rada.
  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 24.11.04, 08:25
    i juz nazajutrz musze wstac
    juz taka glupia jestem i z tym dobrze mi.

    ja ciesze sie gdy slysze smiech, co wkolo brzmi tysiacem ech
    juz taka glupia jestem i z tym dobrze mi...

    (R. Stoltz - A. Wlast, 1932)
  • scylla 24.11.04, 08:47
    postaw się w sytuacji jego żony,
    naprawdę nie zdajesz sobie sprawy ze rozwalasz czyjąś rodzine?
    Skoro mu tak dobrze, to czego nie odszedł od żony?
    co to za facet, najspokojniej w życiu zadajesz się z dupkiem i tyle.

  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 24.11.04, 09:04
    oj Brutusie, o to bym Cie nie posadzal.

    Myslalem, ze ty Scylla masz jaja, a nie Charybde na utrzymaniu?

    Dobrze mu z zona i dobrze mu z kochanka.
    I jedno drugiemu nie przeszkadza, a przeciwnie
    znakomicie sie uzupelnia.
    Tak trudno to pojac?
  • Gość: la valetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 09:25
    Ależ droga Kasiu nie zadręczaj się tak bardzo, naprawdę nic wielkiego się nie
    stało. Poromansujcie sobie spokojnie za plecami jego żony jeszcze z 10, 15 lat.
    Ty się w międzyczasie trochę zestarzejesz, on straci ochotę lub znajdzie
    młodszą, a ty zostaniesz sama na lodzie.
    Możesz też go teraz zostawić, znależć wolnego faceta w swoim wieku, ułożyć
    sobie życie. Może będziesz z nim równie szczęściwa, a nawet szczęśliwsza.
    Oczywiście do czasu gdy twój luby nie znajdzie sobie młodszej kochanki na boku.
    Ale może będzie dyskretny, jak twój obecny kochanek, i o niczym się nie
    dowiesz. Los czasem bywa bardzo przewrotny...
  • Gość: hansi IP: *.arcor-ip.net 24.11.04, 12:49
    i to jest wlasciwa odpowiedz.

    ale... na milosc nie ma rady
    w kazdym wielu i w kazdej sytuacji
    a gdy kalkulacje wyprzedzaja uczucia
    nie zastapia plomienia.

    Lepiej zalowac spelnionego,
    niz zalowac, ze sie nie spelnilo.

    Nie kochac w taka noc to grzech,
    niech milosc wejdzie w krew i mysl, niech porwie dzisiaj nas
    (Wichler-Jurandot, 1936)
  • Gość: aga IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.11.04, 19:10
    Dokładnie tak , mam koleżankę , której się to zdarzyło.Jest po 20 latch takiego
    związku, sama jak palec, ponad 40 letnia, smutna i zgaszona.A Pan ma nową laskę
    (młodą) na boku choć sam już po 50-tce .

  • j_ar 24.11.04, 09:42
    hehehe... to wg ciebie facet z jajami zdradza zone?


    --
    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
  • scylla 24.11.04, 11:36
    i tu Ci j_ar napisze że facet z jajami zdradza żonę, bo jak by ich nie miał
    to żadna kochanka takiego wybrakowanego nie by wzieła:)
    Więc przypuszczam że przedmówca, mówił o tych jajach, bo wydaje mi
    się całkowicie fajnym facetem, który mówiąc o jajach, napewno by nie
    mówił o cechach charakteru mężczyzny:)
  • j_ar 24.11.04, 11:37
    ach....mea cos tam.. to o te jaja chodzi... a to fakt hahahaha
    --
    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
  • scylla 24.11.04, 11:42
    #o nie sadze abyś miał manie wyższości i chciałbyś abym do Ciebie zwracał sie _
    #Cezarze, nie sądze też abyś miał z nim wspolne cechy- wiesz ksiąki różnie o
    #nim piszą:)

    > Myslalem, ze ty Scylla masz jaja, a nie Charybde na utrzymaniu?
    #Rozumiem że to pytanie natury biologicznej, odpowiedz brzmi mam. Charybdy
    #natomiast nie mam.

    > Dobrze mu z zona i dobrze mu z kochanka.
    > I jedno drugiemu nie przeszkadza, a przeciwnie
    > znakomicie sie uzupelnia.
    > Tak trudno to pojac?
    #tak trudno mi to pojąć, a więc proszę wytłumacz mi to:)
  • snowy11 24.11.04, 13:48
    Bzdury, prawie wszystcy faceci żonaci mają romans conajmniej raz w życiu i jest
    to zupełnie normalne, po prostu ludzie nudzą się po paru latach w jednym
    związku i szukają nowych wrażeń. Tak było jest i będzie i to samo się odnosi
    do kobiet. Już taką mamy poligamiczną naturę i musimy to zaakceptować bez
    robienia zbędnych histerii. Trzeba tylko tak grać żeby zranić jak najmniej osób.
  • zosienka23 24.11.04, 09:48
    Gość portalu: kasia napisał(a):

    > kazdy ma serce zeby kochac a ono niestety nie wybiera..

    no OK, niech bedzie, ze nie mialas wplywu na serce, ono pokochalo...ale teraz
    wlacz instynkt samozachowawczy i zwijaj manele i daj sobie z tym spokoj. Placz,
    umieraj z tesknoty, ale idz w przeciwnym kierunku niz ten facet. Im szybciej
    tym bedzie latwiej. Zrob to tym bardziej, jesli wyobrazasz sobie wlasnie jego
    jako swego partnera na cale zycie. Jesli on Cie naprawde kocha, a jego
    malzenstwo jest nieudane i zona tez podziela to zdanie, to by sie juz rozwiodl.
    Chyba ze pasuje Ci rola kochanki, o ktorej swiat nigdy sie nie dowie, to
    zostan..
    Wydaje mi sie tez, ze facet jest sporo starszy od Ciebie, to oczywiscie nie
    kluczowa sprawa, ale pasuje do ogolnego schemaciku malzenskiego.
    Ja uwazam, ze glownnym winnym jest facet, nie TY, nie jego zona (ktora
    pewnie "oziebla i wcale go nie rozumie")...jak tu ktos powiedzial, to dupek.
    To nie dla Ciebie!
  • ewa26 25.11.04, 12:49
    Zgadzam sie z powyższym!!!
    Kasiu napisz do mnie..Ręke mozemy sobie podac ,byłam w identycznej sytuacji.
    Na szczęscie to juz koniec (chyba):):):):)
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 14:32
    ja tez chce z tym skonczyc,ale nie mam tyle sily...nastawiam sie
    psychicznie...Podaj mi swoj adres-napisze..pozdrawiam
  • ewa26 28.11.04, 13:14
    Adres masz powyżej tzn ewa26@gazeta.pl
    Pisz!:)
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 10:02
    Nic nie jestes winna jego zonie, bo to nie Twoja zona.

    Zdradzani zazwyczaj ponosza wspolodpowiedzialnosc za zdrade, choc wola role
    ofiary. Normalna ludzka slabosc. Trzeba wybaczyc slabym, ze sa slabi :)

    No wiec stawiam sie w roli zony i mysle tak. Nigdy nie pomyslalam, ze jakis
    mezczyzna zmarnowal x lat/miesiecy mojego zycia. Kazda milosc byla darem od
    losu. Roznego kalibru, bo i ona sama miala rozny. Zeby myslec "rozstalismy sie,
    wiec zmarnowales" trzeba byc niespelna rozumu i nie miec za grosz szacunku ani
    do siebie, ani do niego.

    Gdybym byla latami oszukiwana, byloby mi przykro. Ale pierwsza mysla byloby: to
    ja nie stworzylam warunkow do szczerosci.

    Gdybym uslyszala "zakochalem sie", potraktowalabym to z szacunkiem. I gdyby to
    byla milosc, a nie milostka - nie tylko pozwolilabym odejsc, ale nawet bym mu w
    tym pomogla. Dlaczego? Z milosci.

    pozdrawiam :)
  • Gość: krish IP: *.chello.pl 24.11.04, 10:35
    dobrze gf gadasz

    z jednym zastrzezeniem

    Gdybym uslyszala "zakochalem sie", potraktowalabym to z szacunkiem. I gdyby to
    > byla milosc, a nie milostka - nie tylko pozwolilabym odejsc, ale nawet bym mu
    w
    >
    > tym pomogla. Dlaczego? Z milosci.


    ... pod warunkiem, ze jestes zdrowa silna i zrownowazona w danej chwili

    inaczej nawet jak to wiesz i tak chcesz moze sie to okazac nie takie proste...
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:13
    generalnie tak, co do zdrowia - niektorzy tak hoduja ego, ze potem im sie z rak
    wymyka ;)

    co do zrownowazenia, to nie bardzo, bo zeby zachowac wtedy spokoj, trzeba miec
    wieeeelka klase...

    ale powiedz, moze Ty wiesz, skad w ludziach zdradzonych (vide ten watek)
    zamiast lez bierze sie nienawisc?
    fascynuje mnie to...
    co to jest...? zawsze byli agresywni tylko ja, te agresje, troszke wypierali i
    w takiej sytuacji im wybucha?
  • Gość: krish IP: *.chello.pl 24.11.04, 13:18
    wybuchla, wybuchla
    dokladnie tak

    nie tylko w takiej zreszta sytuacji

    kazdy, o ile nie stara sie czegos z tym robic nosi w sobie

    w piwnicy

    duzo syfu

    w sytuacjach ekstremalnych

    klodka pęka
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:26
    tylko po co, jak mnie peka, mam pudrowac neurotycznie nos i krzyczec 'zlamany
    [...]!'

    mnie by bylo strasznie wstyd...
  • Gość: krish IP: *.chello.pl 24.11.04, 13:34
    rzucanie (w szczegolnosci publiczne) wyzwisk i zarzutow wobec osoby z ktora sie
    sypia(lo) jest w ogole przejawem braku klasy

    poziom zero gdzies w okolicach nie romawiania na te tematy prawie w ogole

    a co w gore sama wiesz
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:37
    klasa bylaby wiec rodzajem odwagi, mysle
  • Gość: krish IP: *.chello.pl 24.11.04, 13:48
    nie w calosci. ale jakas jej czesc na pewno
  • j_ar 24.11.04, 11:32
    ale przeciez rowniez mozna sie starac i byc szczerym, a druga strona i tak
    swoje zrobi, bo te geny, hormony i wogole potrzeby natury malej i umyslu
    slabego sa....to gdzie tu twoja wina by byla?
    --
    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:17
    Wroc - nie 'wina'. Przyczyna.

    Teoretycznie czesc ludzkosci to jednostki pozbawione w duzym stopniu uczuc
    wyzszych, ulegajace popedom. Ciekawe, ze ZAWSZE sie o to tzw.zdradzajacych
    podejrzewa ;) nietrudno zgadnac dlaczego... ;))) nie ma to jak rola niewinnej
    ofiary ;)))

    Wracajac do Twojego przykladu. W tym wypadku 'wina' polega na przypisaniu komus
    takiemu cech kogos innego. Na bezpodstawnej idealizacji klienta :)
  • j_ar 24.11.04, 13:55
    przypisanie komus cech, no.. jezeli ktos chce widziec swiat tak jak miu sie
    wydaje uczciwiej i stara sie aby jakos w nim funkcjonowac i dostaje mimo
    wszystko kopa, i to wtedy jest jego przyczyna do upadku zwiazku...hmmm... no
    tez tak mozna... ot ci los...
    ;)

    --
    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 14:01
    chcialam powiedziec, ze jak sie czlowiek wiaze z kims ewidentnie slabym i
    miotanym popedami (bo o takim kliencie chyba pisales) oraz uwaza go za Atlasa
    niemal, no to...chyba sie pomylil jednak i jest podstawa do plucia sobie w
    brode ;))
  • Gość: etta IP: 195.94.207.* 24.11.04, 12:02
    gf piszesz - trzeba wybaczac słabym
    owszem trzeba, ale dlaczego słabi ranią?
    przyzwoitość każe zanim wskoczy się do
    nowego łóżka zabrac swe bety ze starego,
    a nie liczyć na akademie pożegnalne
    wtedy gdy się drugiej stronie przyprawiło
    już przysłowiowe rogi
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:25
    Gość portalu: etta napisał(a):

    > gf piszesz - trzeba wybaczac słabym
    > owszem trzeba, ale dlaczego słabi ranią?

    Etta, ja slabymi okreslilam tych zdradzanych, ktorzy nie potrafia wziac na
    siebie wspolodpowiedzialnosci za zdrade. Ale ok. Tyle, ze kto lub co jest
    zranione w powyzszym modelu? :) Ego, Etta, nic tylko ego. No wiem, cudnie byc
    kochanym przez tego, kogo kochasz. Najcudniej. Ale czy to nie jest slabosc, ze
    czlowiek nie potrafi kochac kogos innego bezinteresownie...? wydaje mi sie, ze
    jest...


    > przyzwoitość każe zanim wskoczy się do
    > nowego łóżka zabrac swe bety ze starego,
    > a nie liczyć na akademie pożegnalne
    > wtedy gdy się drugiej stronie przyprawiło
    > już przysłowiowe rogi


    Owszem. To idealny model sytuacji. Tylko, ze bywaja tak zlozone zyciowe
    historie, ze leb peka... Nie moge ich tu publicznie opowiadac, ale znam mnostwo
    takich, ktore dotycza moich przyjaciol czy znajomych, a moj oglad spraw
    przewrocily kiedys do gory nogami. Zycie po prostu pisze scenariusze bardziej
    zlozone niz te modele ktore tu 'przerabiamy'.

    Ja tez nie pisze o liczeniu na akademie. Gdybym kogos zdradzila, w zyciu nie
    oczekiwalabym od niego takiej postawy, jaka sama, na wypadek jego zdrady,
    wybieram :)

    pozdrawiam serdecznie :)
  • Gość: etta IP: 195.94.207.* 25.11.04, 07:17
    gf - życiorysy nie piszą się same
    też Cię ściskam
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 18:11
    Gość portalu: etta napisał(a):

    > gf - życiorysy nie piszą się same
    > też Cię ściskam

    nie masz pelnego wplywu na swoj zyciorys
    wplywaja na niego rowniez a)inni ludzie b)Twoj brak swiadomosci/rozumu/wiedzy
    etc.
  • Gość: etta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 19:19
    pełnego wpływu nie,
    ale decyzji nikt za mnie nie podejmuje
    pozdr.
  • j_ar 26.11.04, 14:31
    > ale decyzji nikt za mnie nie podejmuje

    a jaki proszek kupujesz?.. a co czytasz? a na jakie filmy chodzisz do kina? a
    na kogo glosujesz?.. naprawde sadzisz, ze to ty wybierasz?


    --
    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
  • Gość: etta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 18:14
    aż tyle manipulacji jejkuuuu
    od jakiegoś czsu nie ogladam telewizji,
    przestałam tez prawie całkiem czytać prasę
    czytam tylko ksiąźki
    poza tym sprawa proszku jest drugorzędna
  • Gość: Slawek73 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 12:03
    gf pisze:
    Zdradzani zazwyczaj ponosza wspolodpowiedzialnosc za zdrade, choc wola role
    > ofiary. Normalna ludzka slabosc. Trzeba wybaczyc slabym, ze sa slabi :)

    No wiec stawiam sie w roli zony i mysle tak. Nigdy nie pomyslalam, ze jakis
    > mezczyzna zmarnowal x lat/miesiecy mojego zycia. Kazda milosc byla darem od
    > losu. Roznego kalibru, bo i ona sama miala rozny. Zeby myslec "rozstalismy
    sie,
    Gdybym uslyszala "zakochalem sie", potraktowalabym to z szacunkiem. I gdyby to
    > byla milosc, a nie milostka - nie tylko pozwolilabym odejsc, ale nawet bym mu
    w
    >
    > tym pomogla. Dlaczego? Z milosci.


    gf - powiem krótko - nie pier...l głupot. Za dużo filmów. A twoja logika w
    przypadku zdrady jest gó.. warta.
    Nawet mi się nie chce wyjaśniać dlaczego.
    Jak cie ktoś zdradzi - sama załapiesz.
  • Gość: Anna IP: 217.153.152.* 24.11.04, 12:40
    Całkowicie popieram Slaweka73-jak ktos nie doswiadczyl bycia zdradzonym nie wie
    jak to jest.
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:36
  • scylla 24.11.04, 12:05
    Gf fajna dziewucha jesteś, ale wydaje mi się że lekko pobujałaś w obłokach.
    Ja miałbym szacunek do kogoś kto by mi powiedział przed zdradą że spotkał
    kogoś i chce odemnie odejśc.
    Nieważne czy jest obopólna wina rozpadu czy nie.
    Właśnie zrobiłbym to ze względu na szacunek do siebie.
    I na odwrót, gdybym poczuł coś do kogoś innego niż moja ukochana,
    to bym z nią na ten temat rozmawiał i próbował coś zmienić, ale nie zdradził.

  • Gość: la valetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 12:51
    Nasza niezrównana w swej wyrozumiałości i dobroci gf jest moim skromnym zdaniem
    wyłącznie teoretyczką w sprawach damsko-męskich.
  • Gość: goodfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:07
    gf była kochanicą i stąd biora się jej teorie na temat zdrady.
  • Gość: Gość IP: *.cs.bialystok.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:15
    temu facetowi jest dobrze, ale moim zdaniem to kut....tylko zdradza żone.
  • Gość: la valetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:16
    Może masz rację co do gf. Znam różne teorie wygłaszane przez osoby żyjące w
    związkach tzw. nieformalnych. To jest mniej więcej tak jak z poglądami na
    wychowanie dzieci - najlepsze patenty mają bezdzietni.
  • scylla 24.11.04, 13:17
    a Ty co, spowiednik, że wszystko wiesz?
    Przedstawiła tylko swój pogląd.
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:29
    scylla napisał:

    > a Ty co, spowiednik, że wszystko wiesz?
    > Przedstawiła tylko swój pogląd.

    :)))

    Ja ich rozumiem - lepiej tak napisac, niz przyznac sie przed swiatem do swojej
    slabosci ;)

    pzdr :))
  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 24.11.04, 13:15
    no Twoje teorie (te z 9.25) tez uwazam za niezgorsze.
    co wiecej, w pelni sie z nimi (teoretycznie) zgadzam,
    (praktycznie przedkladam jednak inne wzory).

    wykoncypowalas je teoretycznie sama, czy wyciagnelas wnioski z praktyki?

    Duzo kobiet dobrych jest i duzo zlych
    bardzo trudno jednak wybrac sposrod nich
    taka co, jest bez wad
    szukasz ja i znajdujesz ja pewnego dnia
    dobra jest i piekna jest i serce ma
    a ty ja uwielbiasz ponad Swiat...

    Jesli znajde taka zone, ze sie kochac bede w niej
    to o.k., o.k., ok.
    bede zawsze wierny jej.

    (Wars - Schlechter, 1937)
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:30
    Gość portalu: la valetta napisał(a):

    > Nasza niezrównana w swej wyrozumiałości i dobroci gf jest moim skromnym
    zdaniem
    >
    > wyłącznie teoretyczką w sprawach damsko-męskich.

    Bardzo Ci dziekuje za te swiatla opinie... :)
    Wiele wniosla, albowiem juz wiem o Tobie wszystko, co jest najciekawsze ;)
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:56
    > Nasza

    strasznie jestem malo wyrozumiala, kiedy ktos do mnie mowi, jak
    przedszkolanka ;)

    tak sobie, calkiem serio, mysle, ze gora 2 rece mi wystarcza do policzenia
    postaci z tego forum, ktorych wrazliwosc i pomysl na czlowieczenstwo sa mi tak
    bliskie, ze nie mam nic przeciwko temu, zeby byli tak pisali - ale to tylko
    taka luzna reflaeksja niestowarzyszona... :)

    wlasciwie nawet 1 reka chyba
  • Gość: la valetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 15:36
    gf - (boję się dodać jakikolwiek przymiotnik, aby Cię nie dotknąć) zarzucasz mi
    dokonywanie pochopnych ocen, a czynisz to samo w stosunku do mnie. Ja jednak
    nie czuję się dotknięta, bo dla mnie forum nie jest gabinetem
    pszychoterapeutycznym gdzie można odreagować swoje zahamowania i kompleksy.
    Czy w realu również czujesz się tak wyobcowana jak na tym forum (to a'propos
    1 ręki)?

    P.s. też nie cierpię przedszkolanek
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 15:40
    1. gdzie napisalam, ze jestem dotknieta?
    2. gdzie napisalam, ze czuje sie wyobcowana?

    nie jest dobrze dokonywac projekcji :)
    to dlatego nie mozesz zrozumiec, co napisalam

    ot co :)
  • Gość: cosmo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:03
    Odnoszę wrażenie , że określenie "nasza" jednak Cię dotknęło.Co do wyobcowania
    to jeśli uważasz, ze porozumienie "duchowe"jedynie z pięcioma osobami (tyle
    palców ma przeciętna ręka - Twoja chyba też) nie oznacza wyobcowania to
    oczywiście cofam, acz moje wątpliwości pozostają.
    Piszesz, że nie mogę Cię zrozumieć - to bardzo możliwe, ale z tego co można
    zauważyć na tym forum to nie należę do wyjątków. Ja bym się nad tym zastanowiła
    na Twoim miejscu.

    P.s. Brak mojej reakcji, na Twój (ewentualny)kolejny post skierowany do mnie
    będzie oznaczać jedynie to, że syn zgonił mnie z kompa.
  • Gość: la valetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:05
    vel cosmo oczywiście
  • j_ar 24.11.04, 16:09
    a co? ty z wieksza liczba osob na forum czujesz sie w duchowym porozumieniu?..
    no pogratulowac naprawde hahaha... czepialska i duza mondrala z ciebie jest
    chyba, co?


    --
    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
  • Gość: przedszkolanka IP: 62.121.129.* 24.11.04, 16:10
    dzieci! dzieci!
    a o co sie znowu klocicie?
  • j_ar 24.11.04, 16:12
    a zdejmij szelki, przuylacz sie, to zobaczysz
    --
    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
  • Gość: przedszkolanka IP: 62.121.129.* 24.11.04, 16:14
    ale dzis juz nie mam czasu,
    badzcie grzeczni i sie nie pobijcie,
    i prosze sie nie przezywac
    bo to nieladnie!
  • Gość: la valetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:14
    Ja przede wszystkim nie szukam tu żadnego porozumienia. Co najwyżej czasami
    coś napiszę, aby sprowokować takiego "czujnego" jak Ty.
  • j_ar 24.11.04, 16:16
    ach ach, ale dalem sie nabrac, no co za wstyd...aj waj,..jak ci sie to udalo?..
    to ty i podstepna jestes bardzo? hahahaha

    no dobra zmykam wnuczki poprzewijac a potem na piwko pewnie ;)
    --
    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:17
    Gość portalu: la valetta napisał(a):

    > Ja przede wszystkim nie szukam tu żadnego porozumienia. Co najwyżej czasami
    > coś napiszę, aby sprowokować takiego "czujnego" jak Ty.

    skoro niczego nie szukasz, to jak mozesz komus zarzuc 'tylko piec' ? ;)


    nie blablaj ;)) cos Cie ubodlo w moim tekscie do zywego i tyle

    pzdr :)
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:14
    Gość portalu: cosmo napisał(a):

    > Odnoszę wrażenie , że określenie "nasza" jednak Cię dotknęło.


    Odnosisz bledne i masz do tego pelne prawo :))


    Co do wyobcowania
    >
    > to jeśli uważasz, ze porozumienie "duchowe"jedynie z pięcioma osobami (tyle
    > palców ma przeciętna ręka - Twoja chyba też) nie oznacza wyobcowania to
    > oczywiście cofam, acz moje wątpliwości pozostają.
    > Piszesz, że nie mogę Cię zrozumieć - to bardzo możliwe, ale z tego co można
    > zauważyć na tym forum to nie należę do wyjątków. Ja bym się nad tym
    zastanowiła
    >
    > na Twoim miejscu.

    Mam dziwne wrazenie, ze masz ze mna jakis problem...? :)
    pozwol ze go nie nazwe... :))

    Owszem, nie wiecej niz kilka osob napisalo tu cos, co kaze mi o nich myslec, ze
    sa wielcy. Nie mylic z sympatia.

    Co do nie rozumienia mojej skromnej osoby. Z calym szacunkiem, ale gdyby
    dotyczylo ono kogos z powyzszych kilku - byloby mi smutno. Dla reszty mam wiele
    sympatii, ale, powiem szczerze, trudno mi do ich postrzegania mnie przywiazywac
    choc minimalna wage :) no niestety ;)


    >
    > P.s. Brak mojej reakcji, na Twój (ewentualny)kolejny post skierowany do mnie
    > będzie oznaczać jedynie to, że syn zgonił mnie z kompa.


    nie musisz sie tlumaczyc, ale doceniam ;)
  • Gość: la valetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:25
    W zasadzie mogę tylko powtórzyć to co napisałam powyżej to j-ar. Dla mnie forum
    ani Ty na forum nie stanowicie żadnego problemu. Czasami chodzi jedynie o to
    by "gonić króliczka" (jeśli oczywiście wiesz co mam na myśli).
  • zalozylam_nowe 24.11.04, 16:31
    Gość portalu: la valetta napisał(a):

    > W zasadzie mogę tylko powtórzyć to co napisałam powyżej to j-ar. Dla mnie
    forum
    >
    > ani Ty na forum nie stanowicie żadnego problemu. Czasami chodzi jedynie o to
    > by "gonić króliczka" (jeśli oczywiście wiesz co mam na myśli).


    jasne ;) wiej na zdrowie, moze nawet sama w to uwierzysz ;)

    pzdr :)))

    gf
  • Gość: la valetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:34
    "zalozylam-nowe" czy też gf - denerwujesz się i strasznie tracisz klasę! Bardzo
    mnie zawiodłaś. Pa
  • zalozylam_nowe 24.11.04, 16:35
    Gość portalu: la valetta napisał(a):

    > "zalozylam-nowe" czy też gf - denerwujesz się i strasznie tracisz klasę!
    Bardzo
    >
    > mnie zawiodłaś. Pa


    troche zabawne, a troche smutne...
  • Gość: la valetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:40
    Smutne ale pouczające - jak niewiele trzeba aby pokazać prawdziwszą twarz.
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:46
    Gość portalu: la valetta napisał(a):

    > Smutne ale pouczające - jak niewiele trzeba aby pokazać prawdziwszą twarz.

    No. 7 postow i jestes naga.

    Smutek tropikow.
  • Gość: la valetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:51
    Naga jest prawda - uporu z całą a pewnością Ci nie brakuje. Gorzej z poczuciem
    humoru. Ponieważ zrobiło się ponuro wracam do realu.
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:52
    > Naga jest prawda - uporu z całą a pewnością Ci nie brakuje. Gorzej z
    poczuciem
    > humoru.

    :)))

    > Ponieważ zrobiło się ponuro wracam do realu.

    dawno napisalam: wiej, na zdrowie... :)
  • Gość: la valetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:57
    Dam Ci tę satysfakcję i na następny post już nie odpiszę, abyś spokojnie mogła
    zająć się czymś ważniejszym niż moja skromna osoba. Pozdrawiam.
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:35
    scylla napisał:

    > Gf fajna dziewucha jesteś, ale wydaje mi się że lekko pobujałaś w obłokach.
    > Ja miałbym szacunek do kogoś kto by mi powiedział przed zdradą że spotkał
    > kogoś i chce odemnie odejśc.
    > Nieważne czy jest obopólna wina rozpadu czy nie.
    > Właśnie zrobiłbym to ze względu na szacunek do siebie.
    > I na odwrót, gdybym poczuł coś do kogoś innego niż moja ukochana,
    > to bym z nią na ten temat rozmawiał i próbował coś zmienić, ale nie zdradził.


    Za fajny jestes zeby do Ciebie pisac 'bo mlody jestes jeszcze'.

    Wiec powiem tak: znam ludzi fajnych, madrych i odwaznych. Wrazliwych na cudze
    nieszczescie i zgadzajacych sie z tym, co napisales, jako z wlasciwym przepisem
    na zycie. A jednak kiedys znalezli sie w tak skomplikowanej sytuacji
    emocjonalnej, ze ulegali (wlasnie wbrew pisarskiej modzie niektorych panienek z
    psow - jak najbardziej z ogromnymi wyrzutami sumienia) emocjom. Dlatego ja nie
    rzucam kamieniem. A nade wszystko nie lubie samozwanczych ofiar, za podejrzane
    je mam ;)

    pozdrawiam :))
  • scylla 24.11.04, 13:58
    > Za fajny jestes zeby do Ciebie pisac 'bo mlody jestes jeszcze'.
    chyba nie jestem taki młody skoro do mnie napisałaś:),
    zresztą z tego co się
    zorientowałem to jestem starszy, Pani Młodsza:)
    po drugie szanuje ich zdanie, tak zdecydowali, no i cóż, też nie rzuce
    kamieniem, to jest ich sprawa.
    Ja natomiast Pani Młodsza:), spoglądam na to swoimi oczętami
    i mówie że nie mam szacunku dla osoby która mnie zdradza i dla siebie też bym
    nie miał.
    To wszystko jest naszym wyborem, nikt nas nie zmusza do niczego
    a jednak to robimy.
    Bo często bywa tak że nie za bardzo jesteśmy zorientowani w swoich
    uczuciach dokonując wyboru z kim żyjemy. A potem jest jak jest.
    pozdrawiam
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 14:07
    scylla napisał:

    > > Za fajny jestes zeby do Ciebie pisac 'bo mlody jestes jeszcze'.
    > chyba nie jestem taki młody skoro do mnie napisałaś:),
    > zresztą z tego co się
    > zorientowałem to jestem starszy, Pani Młodsza:)

    ciekawam, po czym sie zorientowales ;))

    ale to nie w tym rzecz, ze ja cos przezylam, tylko w tym, ze przyjaznie sie
    takze z ludzmi, ktorzy sa na kompletnie innym etapie niz my - i troche widze w
    zwiazku z tym
    mysle nawet bezczelnie, ze wiecej niz moi znajomi z mojego pokolenia na przyklad


    > po drugie szanuje ich zdanie, tak zdecydowali,

    oooo...'decyzja' to slowo duzego kalibru :) sugeruje spora role rozumu... ;)

    no i cóż, też nie rzuce
    > kamieniem, to jest ich sprawa.
    > Ja natomiast Pani Młodsza:), spoglądam na to swoimi oczętami
    > i mówie że nie mam szacunku dla osoby która mnie zdradza i dla siebie też bym
    > nie miał.

    A ja tylko dla siebie nie :)


    > To wszystko jest naszym wyborem, nikt nas nie zmusza do niczego
    > a jednak to robimy.
    > Bo często bywa tak że nie za bardzo jesteśmy zorientowani w swoich
    > uczuciach dokonując wyboru z kim żyjemy. A potem jest jak jest.
    > pozdrawiam

    Otoz to! 100% racji. Ciekawe, ze jak ludzie ida do oltarza (bo wiekszosc ta
    droga przeciez) to sad powszechny nie wnika, jak w przypadku rozstan ;)) moze
    to by cos dalo hihi
  • scylla 24.11.04, 14:44
    > ciekawam, po czym sie zorientowales ;))
    po nicku, żaaaartooooowałem:)
    Mam taki sprytny komputer który robi analize pisma, i cyk wiem ile masz lat:)))
    > oooo...'decyzja' to slowo duzego kalibru :) sugeruje spora role rozumu... ;)
    skoro wybieramy, to decyzje:)
    W reszcie jak widzę się zgadzamy:)
  • Gość: krish IP: *.chello.pl 24.11.04, 14:12
    To wszystko jest naszym wyborem, nikt nas nie zmusza do niczego
    a jednak to robimy.


    w zasadzie...

    ale zapewniam cie scyllo, ze gdybym byl almighty to potrafilbym tak dobrac
    okolicznosci (spokojnie, bez syberii i gulagow)ze zrobilbys wszystko to co cie
    zbrzydza i od czego sie zarzekasz. nie wal tedy kamieniami, nawet jakby to
    twoja sprawa byla
  • scylla 24.11.04, 14:36
    Przykro mi, mylisz się Krish, nie dałbyś rady:)
    Wiem co pisze, o to możesz być spokojny.
  • Gość: krish IP: *.chello.pl 24.11.04, 15:16
    gratuluje poczucia sily

    i prawosci

    niech the almighty nie zrobi ci niespodzianki

    czego ci zycze
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 15:41
    hmm..zycze Ci jak najlepiej, ale...mam wrazenie, ze Ci pewni swojej mocy
    stosunkowo predko pekaja

    oby nie Ty

    all the best :))
  • scylla 26.11.04, 07:35
    Dzięki:)
    Ta pewność nie wynika z próżności- ja to przeżyłem:( i dlatego wiem co mówie,
    tzw. sprawdzone w boju.
    Pękają_ bo się zgrywają.
    Wam też życzę najlepszego:))))
  • j_ar 26.11.04, 14:29
    nie wierze ci, nie to, zebym sadzil, ze klamiesz, bron boze, po prostu na
    szczescie, nie bylo to cos w twoim zyciu, coby ci pokazalo, ze jednak mozna
    stac sie slabym, masz przeciez wyobraznie

    --
    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
  • scylla 27.11.04, 18:21
    każdy upada, ja - Ty, ważne jest czy umiemy się z tego podnieść, czy umiemy
    walczyć.Ja daje sobie prawo do upadku, błedów, łez_ale też wiem
    że z tego dam radę wyjść.
    To ja nazywam siłą i o tym piszę.
    Dobrze że nie wierzysz, a ja nie zamierzam Cię do tego przekonywać, ani
    opowiadać
    swojego życia, choć fajny gość jesteś:)
    Jak będziesz dobrze znał samego siebie, nie będziesz musiał w nic wierzyć.
  • vielonick 24.11.04, 14:07
    > A nade wszystko nie lubie samozwanczych ofiar, za podejrzane
    > je mam ;)

    to o zonie kochanka watkownicy?

    ulegac emocjom mozna jednonocnie, ze sie tak wyraze
    jezeli cos trwa rok(!) to nie jest to uleganie emocji a przyzyczajenie
    tudziez realizacja wlasnych potrzeb nierealizowalnych gdzie indziej

    --
    Inny Swiat
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 14:11
    vielonick napisała:

    > > A nade wszystko nie lubie samozwanczych ofiar, za podejrzane
    > > je mam ;)
    >
    > to o zonie kochanka watkownicy?

    a nie :)
    to o pisarzach z tego watku utozsamiajacych sie (samozwanczo;)) z rzeczona :))

    >
    > ulegac emocjom mozna jednonocnie, ze sie tak wyraze
    > jezeli cos trwa rok(!) to nie jest to uleganie emocji a przyzyczajenie
    > tudziez realizacja wlasnych potrzeb nierealizowalnych gdzie indziej
    >


    owszem, realizacja niezrealizowanych potrzeb, ktore sa tak silne, ze nie sposob
    ich czasem nie zrealizowac, zwlaszcza, kiedy nakladaja sie np. na 'trudny czas'

    owszem, owszem

    ale to jest wlasnie uleganie, lub precyzyjniej: zgoda (moze nieswiadoma) na
    prymat tych potrzeb

    a w koncu, te potrzeby to nie widzimisie, jak sadze

  • vielonick 24.11.04, 14:27
    ten facet Cendrarsa nie zna, szkoda... ;)

    --
    Inny Swiat
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 14:33
    zna - wszak nie odchodzi od zony hihi :D
  • Gość: skarpeta IP: *.chello.pl 28.11.04, 17:21
    zgadzam sie z gf w 100%
  • Gość: she IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 13:10
    Wiem ze bede bardzo krytykowana, ale powiem tak: nie zadreczaj sie
    niepotrzebnie. Jesli juz teraz masz wielkie wyrzuty sumienia, to sie z nim
    rozstan. Jesli ich nie masz i jest Ci dobrze, czerp z tej sytuacji maximum
    przyjemnosci, bo ona sie kiedys skonczy. Zona sie dowie, jemu sie odmieni albo
    Ty kogos spotkasz, oby niezonatego. Ty jestes dla "swojego" faceta odskocznia
    od nudy zycia, zastrzykiem adrenaliny albo ukojeniem - no i wiadomo, seks.
    Mowienie w tej sytuacji ze sie kochacie i to bardzo troche mnie smieszy ;)
    Rola ukrywajacej sie kochanki jest jednak frustrujaca, stresujaca i
    upokarzajaca na dluzsza mete. Dla kochanki, rzecz jasna. A mezczyznie, jak tu
    ktos przytomnie napisal, bardzo dobrze jest z zona i kochanka. Z jednej strony
    stabilizacja, z drugiej adrenalinka, a malo ktora kobieta jest w stanie dac i
    jedno i drugie.
    Spedzacie ze soba caly wolny czas? To kiedy on w domu bywa? Podejrzane to.
  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 24.11.04, 13:49
    Mam zawsze mase zabawy z forumowymi panienkami, co to doradzaja: jezeli
    zakochales sie w innej, to odejdz i poinformuj uczciwie swego partnera.

    Pewnie, ze w idealnym przypadku byloby tak najlepiej.

    Ale w zyciu bywa roznie.
    Mamy tu obok watek: poligamia.

    Nawiazujac krotko do niego: mozna byc przywiazanym do stalej partnerki
    i zakochac sie rownolegle w innej.
    Czlowiek wtedy glupieje - ale tak tez czasem bywa.

    Ale "forumowe panienki" na wszystko maja przeciez lekarstwo.
    Tak jak komunisci. Ci tez zawsze wiedzieli, co jest dobre dla porzadnego
    obywatela.
  • j_ar 24.11.04, 13:52
    ale czemu podwazasz, ze jest moze jednak ktos, kto potrafi zyc zgodnie z takim
    idealnym porzadkiem? tak juz wszystko wiesz o ludziach?

    --
    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
  • Gość: kaja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 14:00
    no to moze zaskocze pare osob......
    kiedys z wyznaniem milosnym zjawil sie u mnie mezczyzna....byl zonaty, na
    odparcie tego mojego argumentu wyciagnal pozew rozwodowy juz ze stemplem
    sadowym, do tego powiedzial mi, ze jego zona (ja ja tez troche znalam-to samo
    miasto) juz wie, ze on kocha mnie......teraz czeka na moj ruch, ja na to, ze
    NIE....nasze drogi sie rozeszly..zeszly sie po 8 m-cach....on rozwiedziony...co
    bedzie teraz? nie wie nikt...

    czy wg Was to idealne i zachowanie fair??
  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 24.11.04, 14:03
    szanuje kazde jako tako spojne poglady - takze te "idealne".

    Nie znosze tylko komunistycznego myslenia, ze wszyscy powinni byc idealni,
    a kto nie jest, to jest "be"
  • bazylia7 24.11.04, 14:00
    > Nawiazujac krotko do niego: mozna byc przywiazanym do stalej partnerki
    > i zakochac sie rownolegle w innej.
    > Czlowiek wtedy glupieje - ale tak tez czasem bywa

    zrozumiale i bardzo ludzkie..

    ale niestety zbyt czesto zamiast "zbladzil, wszak czlowiekiem jest"
    ukazuje sie tutaj: "bo jakby zona byla OK to nigdy by do tego nie doszlo"
    lub:
    "nie przejmuj sie zona, kochanko, tys nic nie winna, on nic nie winien, zona
    cierpi, nie martw sie pewnie na to zasluzyla, vo jakby nie zasluzyla, to by z
    nia byl"

    i jakos statystycznie w sytuacji zdrady, to zona otrzymuje
    etykietke "przyczyny" - nadawana przez niektorych forumowych obroncow "milosc'i
    ponad wszystko"

    ciekawam czy tak samo ocenia sie sytuacje, gdy zdradzajaca jest zona?
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 14:13
    Bazylia, Ty chyba jednak mylisz 'wine' z 'przyczyna'...

    pzdr :)
  • bazylia7 24.11.04, 14:19
    chyba nie

    pozdr :)

    Ps.... moze napisac powinnam, parafrazujac: tys kochanko nie winna, on,kochanek
    nie winien,
    zona winna.

    Tak mi sie Twoje postrzeganie sytuacji zdrady jawi,gf... (z reguly,
    statystycznie)
    czy mam racje?
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 14:31
    nie masz :)

    nie wiem, czy czytamy to samo forum ;)
    bo ja czytam najczesciej: kochanka i maz winni, zono wywal go z domu/mscij
    sie/jestes niewinna ofiara/a to k*tas i suka (niepotrzebne skreslic)

    podwazam taka koncepcje historii gatunku ;)

    do tego istnieje stereotyp skrzywdzonej matkipolki, a ja generalnie uwazam, ze
    wbrew niemu, kobietom czesto zdarza sie zachowywac gorzej - to generalizacja, z
    koniecznosci, rzecz jasna - i wcale takie milosierne nie sa jak sie to czesto
    wypisuje, ciagna do siebie, az sie dymi...

    ten stereotyp 'kobieta swieta, facet zly' najbardziej, nota bene, kobiety
    krzywdzi, ale to inny temat


    wierze w to, ze ludzie powinni miec druga szanse i ze jak sie kogos kocha, to
    sie mu, mimo bolu, wlasnie daje te szanse, kiedy cos innego go uszczesliwia, bo
    to znaczy, ze ja nie potrafilam

    wierze, ze milosc to dawanie czlowiekowi wolnosci

    tyle :)

  • Gość: baba zona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 17:40
    A pamietasz nasza dyskusje z sierpnia ubieglego roku ? Ja wtedy wlaczylam sie w
    dyskusje w watku Sila zdradzonych, bo wkurzyla mnie panienka, ktora chwalila
    sie, jaka to ona dobra w porownaniu z ta wredna, zdradzana (czyt. rownoczesnie
    oszukiwana zona). Mnie wtedy tez zaatakowalas, no bo tez wystepowalam w roli
    zdradzanej zony, czyli tej zlej (ofiary?). Tylko ze ja nie przyjelam tej roli.
    I takich kobiet jest wiecej. Zauwazylam, ze stereotypy rowniez ulegaja
    ewolucji - w tym wypadku chyba dobrze.
    I znowu wracamy do punktu pt. uczciwosc - ta stara, zdewaluowana wartosc...
    Pewnie, ze mozna powiedziec - kocham Cie, idz do tej swojej panienki, skoro Ci
    z nia lepiej niz ze mna (ja tak nota bene swego czasu zrobilam), ale dlaczego
    mnie oszukujesz zamiast rozmawiac?
    Tak, pewne tematy wracaja jak bumerang. Myslalam, ze juz nigdy nie bede pisac
    na ten temat, ale to zawsze wraca i zawsze wywoluje emocje.
    A szanse daje sie prawdziwym uczuciom - i tutaj jestesmy zgodne, choc zycie
    determinuje tez i inne postawy...
    Coz, temat rzeka...
    :)
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 19:44
    Dyskusje pamietam oczywiscie. 'Ataku' nie za bardzo ;)

    Dzieki Bogu, ze stereotypy ulegaja erozji. Mam jednak nieodparte wrazenie, ze
    reprezentujesz nadal mniejszosc. Tak mi sie wydaje.

    Uczciwosc, mowisz, ba. Tylko, zeby mowic prawde, ktos musi chciec ja slyszec.
  • vielonick 25.11.04, 02:51
    zeby cos uslyszec to musi byc najpierw powiedziane

    i druga rzecz:
    mowic mozna nawet wtedy gdy sie nie jest/nie bedzie wysluchanym
    kobiety czesto to robia ;)

    re nosnosc tematu (z dolu watku):
    autorka sama prosila o wymiane doswiadczen
    ale wiele sie nie dowiedziala ;)))


    --
    Inny Swiat
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 17:56
    vielonick napisała:

    > zeby cos uslyszec to musi byc najpierw powiedziane

    nie - zeby bylo powiedziane trzeba stworzyc warunki

    > i druga rzecz:
    > mowic mozna nawet wtedy gdy sie nie jest/nie bedzie wysluchanym
    > kobiety czesto to robia ;)

    nigdy
    szczyt egocentryzmu

    > re nosnosc tematu (z dolu watku):
    > autorka sama prosila o wymiane doswiadczen
    > ale wiele sie nie dowiedziala ;)))

    darowany kon ;)
  • vielonick 27.11.04, 01:28
    Gość portalu: gf napisał(a):

    > > zeby cos uslyszec to musi byc najpierw powiedziane
    >
    > nie - zeby bylo powiedziane trzeba stworzyc warunki

    niekoniecznie
    czesto mowienie zalezy od charakteru nie okolicznosci/warunkow
    (autopsja)


    > > i druga rzecz:
    > > mowic mozna nawet wtedy gdy sie nie jest/nie bedzie wysluchanym
    > > kobiety czesto to robia ;)
    >
    > nigdy
    > szczyt egocentryzmu

    nie bardzo rozumiem...
    jak ktos chce cos powiedziec bo tak mu nakazuja przekonania, bo chce byc uczciwy
    to powie
    nawet jesli druga strona jest 'zamknieta', nie gotowa
    na dialog czy uslyszenie prawdy


    --
    Inny Swiat
  • zalozylam_nowe 27.11.04, 01:41
    vielonick napisała:

    > Gość portalu: gf napisał(a):
    >
    > > > zeby cos uslyszec to musi byc najpierw powiedziane
    > >
    > > nie - zeby bylo powiedziane trzeba stworzyc warunki
    >
    > niekoniecznie
    > czesto mowienie zalezy od charakteru nie okolicznosci/warunkow
    > (autopsja)
    >


    to 2 rozne rzeczy
    ja mowie o tym, ze zeby oczekiwac szczerosci, trzeba koniecznie stworzyc
    warunki (oczywiscie niektorzy zawsze powiedza, bo np.lubia) ale zasada jest
    taka: nie mowi mi, czyli feler jest po mojej stronie

    > > > i druga rzecz:
    > > > mowic mozna nawet wtedy gdy sie nie jest/nie bedzie wysluchanym
    > > > kobiety czesto to robia ;)
    > >
    > > nigdy
    > > szczyt egocentryzmu
    >
    > nie bardzo rozumiem...
    > jak ktos chce cos powiedziec bo tak mu nakazuja przekonania, bo chce byc
    uczciw
    > y
    > to powie
    > nawet jesli druga strona jest 'zamknieta', nie gotowa
    > na dialog czy uslyszenie prawdy
    >
    >

    to nie zadna uczciwosc tylko egoistyczna chec oczyszczenia sumienia

    jesli kocham i zrobie cos nie tak, a on prawdy nie chce znac (bo ludzie maja do
    tego prawo) moim obowiazkiem jest te wole niewiedzy uszanowac - inaczej jestem
    zero

    milosc do respekt dla jego potrzeb
  • vielonick 29.11.04, 01:53
    zalozylam_nowe napisała:

    > to 2 rozne rzeczy
    > ja mowie o tym, ze zeby oczekiwac szczerosci, trzeba koniecznie stworzyc
    > warunki (oczywiscie niektorzy zawsze powiedza, bo np.lubia) ale zasada jest
    > taka: nie mowi mi, czyli feler jest po mojej stronie

    nie
    czasem feler jest po 'jego' stronie
    (chodzi mi o osobe, ktora ma cos powiedziec, nie o plec)
    z charakteru

    > to nie zadna uczciwosc tylko egoistyczna chec oczyszczenia sumienia

    czasem tak ale nie zawsze
    osoba moze sobie kompletnie nie zdawac sprawy, ze jest oszukiwana
    i wtedy to nie jest ooczyszczanie wlasnego sumienia a poinformowanie o faktach

    poza tym zdarza sie, ze osoba zdradzajaca zapytana wprost
    zaprzecza patrzac prosto w oczy i wypierajac sie wszystkiego

    > milosc do respekt dla jego potrzeb

    hmmm, ja bym nie nazywala zdrady "zrobieniem czegos nie tak"
    to spory eufemizm moim zdaniem

    i moim zdaniem jak ktos kocha to nie zdradza
    no, mozna sie zgodzic na jakis jednorazowy wybryk, powiedzmy
    szal cial, hormony, okolicznosci przyrody itp
    czlowiek sie wstydzi, ma wyrzuty - nie mowi

    ale co ma wspolnego z miloscia prowadzenie praktycznie podwojnego zycia
    ktore trwa rok/kilka lat?
    w takim kontekscie, mowienie o respektowaniu potrzeb drugiej strony w zwiazku
    wydaje sie co najmniej smieszne
    bo z respektu wobec czyichs uczuc
    do takiej sytuacji w ogole nie powinno sie dopuscic

    --
    Inny Swiat
  • zalozylam_nowe 30.11.04, 10:10
    vielonick napisała:

    > zalozylam_nowe napisała:
    >
    > > to 2 rozne rzeczy
    > > ja mowie o tym, ze zeby oczekiwac szczerosci, trzeba koniecznie stworzyc
    > > warunki (oczywiscie niektorzy zawsze powiedza, bo np.lubia) ale zasada je
    > st
    > > taka: nie mowi mi, czyli feler jest po mojej stronie
    >
    > nie
    > czasem feler jest po 'jego' stronie
    > (chodzi mi o osobe, ktora ma cos powiedziec, nie o plec)
    > z charakteru

    Nie, jmx. Ludzie z natury daza do bliskosci z czlowiekiem, ktorego kochaja. No,
    chyba ze to para juz tylko z nazwy, to co innego. Ale wtedy po co w ogole sie
    dzielic czymkolwiek? Z obcym?

    Jesli ktos nie chce powiedziec, to albo jeszcze tego w sobie nie ulozyl,nie
    bardzo wie, co czuje, a tym bardziej jak to zamienic na slowa, albo nie ma
    zaufania do potencjalnego rozmowcy.



    > > to nie zadna uczciwosc tylko egoistyczna chec oczyszczenia sumienia
    >
    > czasem tak ale nie zawsze
    > osoba moze sobie kompletnie nie zdawac sprawy, ze jest oszukiwana
    > i wtedy to nie jest ooczyszczanie wlasnego sumienia a poinformowanie o faktach

    Dziolcha, ale jak sie z kims jest, to chyba z kims kogo sie zna, nie? Jak mozna
    nie wiedziec, jaki jest stosunek (prawdziwy, nie tylko ten deklarowany) zony
    czy meza do szczerosci w tej kwestii?

    Wiec jesli jestem z kims, kto takiej prawdy slyszec nie chce, to ni mowie, bez
    wzgledu na to, jak cierpie. No tak czy nie?


    > poza tym zdarza sie, ze osoba zdradzajaca zapytana wprost
    > zaprzecza patrzac prosto w oczy i wypierajac sie wszystkiego

    No wiesz...podstaw czlowieka pod sciana i przesluchuj...a kup najpierw giwere,
    moze to cos pomoze ;)


    > > milosc do respekt dla jego potrzeb
    >
    > hmmm, ja bym nie nazywala zdrady "zrobieniem czegos nie tak"
    > to spory eufemizm moim zdaniem
    >
    > i moim zdaniem jak ktos kocha to nie zdradza
    > no, mozna sie zgodzic na jakis jednorazowy wybryk, powiedzmy
    > szal cial, hormony, okolicznosci przyrody itp
    > czlowiek sie wstydzi, ma wyrzuty - nie mowi

    Heh. A wyobraz sobie taka sytuacje - na dwoch koncach Polski jednoczesnie
    zachorowaly obie tesciowe. Ich stan nie pozwala na transport. Para sie
    rozdziela na dlugie miesiace. Nie maja pieniedzy, zeby co tydzien sie spotkac w
    polowie drogi. Samotnosc, obciazenie w zwiazku z perspektywa smierci, dolozmy
    cos jeszcze (syn ma klopoty z miejscowymi kibicami, corke ktos zgwalcil - no
    rusz wyobraznia i wyobraz sobie wspolczesnych Hiobow...). I niespodzienka. Ktos
    sie pojawia obok. Lekarz hihi ;)

    Jmx, mnie nie trudno wyobrazic sobie skomplikowana emocjonalnie, bardzo trudna
    sytuacje, w ktorej mimo ze kochasz...Bo widzialam takie w moim otoczeniu. Stad
    moja wyrozumialosc dla ludzi, ktorych cos spotyka w trudnych okolicznosciach.
    Ja po prostu w takich jeszcze nie bylam.


    > ale co ma wspolnego z miloscia prowadzenie praktycznie podwojnego zycia
    > ktore trwa rok/kilka lat?

    to aberracja

    > w takim kontekscie, mowienie o respektowaniu potrzeb drugiej strony w zwiazku
    > wydaje sie co najmniej smieszne
    > bo z respektu wobec czyichs uczuc
    > do takiej sytuacji w ogole nie powinno sie dopuscic
    >
  • vielonick 01.12.04, 03:36
    zalozylam_nowe napisała:



    > Jesli ktos nie chce powiedziec, to albo jeszcze tego w sobie nie ulozyl,nie
    > bardzo wie, co czuje, a tym bardziej jak to zamienic na slowa, albo nie ma
    > zaufania do potencjalnego rozmowcy.

    czasem nie mowi BO NIE CHCE
    po prostu
    zeby uprzedzic - ja jestem takim czlowiekiem
    ale juz uslyszalam, ze nie kochalam wiec stosunkowo latwo mi sie przyznac ;))))


    > Dziolcha, ale jak sie z kims jest, to chyba z kims kogo sie zna, nie? Jak mozna
    >
    > nie wiedziec, jaki jest stosunek (prawdziwy, nie tylko ten deklarowany) zony
    > czy meza do szczerosci w tej kwestii?

    co to znaczy "prawdziwy stosunek"?
    prawdziwy mozna miec tylko po fakcie
    bo wlasnie przed sa deklaracje
    i jeszcze jedna rzecz - ludzie na to samo moga reagowac inaczej
    to zalezy od okolicznosci


    > Heh. A wyobraz sobie taka sytuacje - na dwoch koncach Polski jednoczesnie
    > zachorowaly obie tesciowe. Ich stan nie pozwala na transport. Para sie
    > rozdziela na dlugie miesiace. Nie maja pieniedzy, zeby co tydzien sie spotkac w
    >
    > polowie drogi. Samotnosc, obciazenie w zwiazku z perspektywa smierci, dolozmy
    > cos jeszcze (syn ma klopoty z miejscowymi kibicami, corke ktos zgwalcil - no
    > rusz wyobraznia i wyobraz sobie wspolczesnych Hiobow...). I niespodzienka. Ktos
    >
    > sie pojawia obok. Lekarz hihi ;)

    moj Boze - gwalt corki, smiertelna choroba matek, syn-gangster
    do tego brak pieniedzy, samotnosc, opuszczenie, wypalenie
    (czesto sie pojawia w czasie pielegnacji chorej osoby...)
    i osoba w takim stanie emocjonalnym i fizycznym
    jeszcze mysli o spotykaniu kogos i seksie z nim?
    i Ty znasz takie przypadki?

    chyle czola ;)

    > Jmx, mnie nie trudno wyobrazic sobie skomplikowana emocjonalnie, bardzo trudna
    > sytuacje, w ktorej mimo ze kochasz...Bo widzialam takie w moim otoczeniu. Stad
    > moja wyrozumialosc dla ludzi, ktorych cos spotyka w trudnych okolicznosciach.
    > Ja po prostu w takich jeszcze nie bylam.

    rozumiem Twoje serduszko pelne zrozumienia i wspolczucia dla bladzacych :)
    ale nie kazda zdrada laczy sie z tak tragicznymi przypadkami 'bez wyjscia'
    to nikly procent, powiedzialabym
    z reguly sa to trywialne sprawy wynikle z szarej codziennosci
    zupa byla za slona
    pare kilo wiecej
    zalatanie praca
    zasobnosc porfela
    chec odmiany
    czasem z takich glupot wyrastaja tragedie, nie przecze
    ale z reguly to masa banalow, ktore banalnie sie koncza

    --
    Inny Swiat
  • Gość: olalala IP: 62.121.129.* 24.11.04, 14:17
    > Ale "forumowe panienki" na wszystko maja przeciez lekarstwo.
    > Tak jak komunisci. Ci tez zawsze wiedzieli, co jest dobre dla porzadnego
    > obywatela.


    ciekawe porownanie, tylko czy trafne aby? bo to czasy komunizmu sie kojarza z
    wciskaniem tanich kitow obywatelom. wiec moze wlasnie te role przejeli
    zdradzajacy?
    nie usprawiedliwiaj wlasnych zdrad komunizmem tylko zamiast "twojej wiedzy
    oczywistej co jest dobre dla Ż+K" zapytaj wprost zony czy twoja kochanka to
    jest to o czym ona marzy,i zapytaj kochanki jak bardzo lubi twoja zone. bo
    to,ze wiekszosc chce lubic obie jednoczesnie to wiemy:)
  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 24.11.04, 14:42
    Finansowo zyje raczej niezaleznie,
    a moj stosunek do 6.go przykazania jest raczej LETNI
    ergo: usprawiedliwiac sie przed nikim z niczego nie musze.

    Natomiast komunistyczne myslenie "forumowych panienek" polega na tym, ze
    uwazaja one , iz najpierw sie zostawia (nie zapomniec o oficjalnym pozegnaniu)
    poprzedniego partnera i dopiero potem zabiera sie za innego.

    BAJA na kolkach. Niekiedy niemozliwa do zrealizowania, niekiedy,
    ktoras ze stron wcale nie chce zostawiac.
    I nie jest przez to gorsza, tylko jest INNA, ma bowiem inna filozofie zyciowa.
  • Gość: lalalala IP: 62.121.129.* 24.11.04, 14:55
    > BAJA na kolkach. Niekiedy niemozliwa do zrealizowania, niekiedy,
    > ktoras ze stron wcale nie chce zostawiac.
    > I nie jest przez to gorsza, tylko jest INNA, ma bowiem inna filozofie zyciowa.


    Czyli; czystosc idei, czystosc dzialan, czystosc rąk pana przewodniczacego.
    okresla sie te filozofie slowami:"kocham cie do szalenstwa ale nie moge teraz
    odejsc od zony" na zmiane z "zono jestes moja jedyna a tamto to tylko
    przygoda", chyba ze twoja filozofia pozwala na przedstawienie sobie ich obu i
    okreslenia potrzeb jakie maja ci spelniac- gwoli zaakceptowania idei:)



  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 24.11.04, 15:01
    nie (wy-)puscilo sie gdzies z Panem Przewodniczacym?
    Z nicka "o" sie urwalo i za sercem polecialo?

    Bo to i przystojny facio, a i serce ma czyste (nie mowiac o rencach).

    Dlugo tak jeszcze?
    Ja pieszcze i pieszcze
    Tys zimna, jak lod
    Nie cenisz mych cnot.

  • Gość: tralalala IP: 62.121.129.* 24.11.04, 15:20
    a fe, wnikam w glab twej filozofii.i.i nawet widac juz jej dno.
    a ty na to co?

    > Tys zimna, jak lod
    > Nie cenisz mych cnot.

    bo fliozofia tania sie byc wydaje
    sprowadza niewinne dzieci na rozstaje
    a z komunistycznymi zapedami
    jest sens slubowac przed oltarzami?

    pytam
    czy zona twa wi
    ze z filozofem spi?
  • Gość: hansi IP: *.arcor-ip.net 24.11.04, 16:14
    absolutnie wi!
    ale wypraszam sobie posadzenia o post-komunizm
    wole juz post-modernizm

    PS. to zatanczymy na tem dnie moralnem?

    moze kontrowersyjnie?:

    jak w pustym basenie
    na dnie - rozpaczy
    nie wiesz, co znaczy
    cierpienie bez dna


    lub sentymentalnie - jesli wolisz:

    lecz moje wielkie szczescie przyjdzie w jasnej godzinie
    jak w piosence, jak w kinie
    tak dziwnie mi, tak cudnie mi
    to pierwszy sen - Twe serce lsni

    (Wars- Jurandot, 1937)
  • Gość: bumcycyk IP: 62.121.129.* 24.11.04, 16:27
    > wole juz post-modernizm

    chcialoby sie czuc artychą
    gdy sie grzeznie w pos_politosc

    > PS. to zatanczymy na tem dnie moralnem?
    "a wariaaatka jeeeeszcze tanczyyyy"

    > jak w pustym basenie
    > na dnie - rozpaczy
    > nie wiesz, co znaczy
    > cierpienie bez dna

    na dno wanny spadl pajaczek
    nie wygrzebie sie bez raczek
    zimny prysznic go wnet splucze
    straszna dola- placze wnuczek

    ach jak przykro mozna skonczyc
    gdy DNA sie chce polaczyc
    lekko latwo i przyjemne
    "zedrzyj tylko listek ze mnie"


    > lecz moje wielkie szczescie przyjdzie w jasnej godzinie
    > jak w piosence, jak w kinie
    > tak dziwnie mi, tak cudnie mi
    > to pierwszy sen - Twe serce lsni

    i otworzylo sie niebo nad nimi
    i ziemie obiecana zobaczyl
    i zapragnal zstapic....
    ale przypomnial sobie,ze zona kazlala kran naprawic
    i mus poczul
    a kiedy wrocil by zstapic gotowym
    pozostalo tylko splukac robaka
    z dna
  • Gość: hansi IP: *.arcor-ip.net 24.11.04, 16:33
    wiesz jaki jest szczyt niemozliwosci?:

    zapukac w dno absolutne z drugiej strony.

    Wiec, robaczku, jeszcze nam troche tego szczescia zostalo.

    dobranoc, oczka zmruz.
  • zalozylam_nowe 24.11.04, 16:35
    > dobranoc, oczka zmruz.

    czy to przedszkole, ze bedziecie lezakowac po poludniu? ;)
  • Gość: hansi IP: *.arcor-ip.net 24.11.04, 16:40
    nie - ale bumcykcyk vel przedszkolanka chce ze mna poszukac
    moralnego dna absolutnego.

    Musze (hiba) dac sie jej wyspac?
    Czeka nas ciezka praca.
  • Gość: trutututu IP: 62.121.129.* 24.11.04, 16:44
    Gość portalu: hansi napisał(a):

    > nie - ale bumcykcyk vel przedszkolanka chce ze mna poszukac
    > moralnego dna absolutnego.

    piersze slysze zebym cos od ciebie miala chciec,
    a tym bardziej z toba. filozofie.


  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:48
    juz za chwileczke, juz za momencik...piatek z pankracym zacznie sie
    krecic... ;))
  • Gość: hihihi IP: 62.121.129.* 24.11.04, 16:49
    tralalala la la!
  • Gość: umpaumpa IP: 62.121.129.* 24.11.04, 16:41
    wystarczy odwrocic butelke
    by zobaczyc dno z dugiej strony
    tylko z ktorej bedzie pelna
    a z ktorej pusta

    poki co, przespij sie z filozofia.
    a nuz cos z nia splodzisz?

  • Gość: hansi IP: *.arcor-ip.net 24.11.04, 16:46
    rozumiem usmiech Twoj, krolewno
    gdy mowie - kocham Cie.
    wiem, myslisz na pewno, to slowa - o nie!

    tyle milosci znajdziesz w sercu mem - dziewczyno
    skarby, uczucia drzemia cicho w niem i nigdy nie przemina

    (Wars - Tom 1938)

    Pa. dziewczeta. dosc zartow na dzis.
  • j_ar 24.11.04, 15:12
    Gość portalu: Hansi napisał(a):

    > Natomiast komunistyczne myslenie "forumowych panienek" polega na tym, ze
    > uwazaja one , iz najpierw sie zostawia (nie zapomniec o oficjalnym
    pozegnaniu)
    > poprzedniego partnera i dopiero potem zabiera sie za innego.
    >
    > BAJA na kolkach. Niekiedy niemozliwa do zrealizowania, niekiedy,
    > ktoras ze stron wcale nie chce zostawiac.


    to w koncu jak to jest, baja na kolkach czy jednak cos, co jest mozliwe
    ("niekiedy niemozliwa" - ze tak powiem, co oznacza, mozliwa), co?

    --
    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
  • triss_merigold6 24.11.04, 14:06
    - naprawdę wierzysz, że spędzacie cały jego wolny czas razem? a Święta,
    sylwester, wakacje, niedzielne popołudnia... przyznaj się dziecko
    - gdybyście spędzali cały wolny czas razem to żona by się domyślała - chyba, że
    to wolne oznacza 2 godziny w tygodniu w Twoim mieszkaniu
    - przedstawił Cię znajomym? - wychodzicie razem w miejsca publiczne? Wątpię.
    - skoro tak bardzo się kochacie to dlaczego ów wymarzony nie zachowa się jak
    człowiek honoru i nie odejdzie z nieudanego małżeństwa aby być z Tobą naprawdę
    a nie pokątnie?
    Reasumując: współczuję Ci. Jest szansa, że wyrośniesz z naiwności.
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 14:12
    > - skoro tak bardzo się kochacie to dlaczego ów wymarzony nie zachowa się jak
    > człowiek honoru i nie odejdzie z nieudanego małżeństwa aby być z Tobą
    naprawdę


    trzeba bylo doczytac do 3. wersu posta watkownicy ;))
  • zigia 24.11.04, 14:48
    jedna wielka bzdura.Pomijając fakt zakochania, zobaczysz jak cie juz oleje a
    zrobi to predzej czy później(pierwszy przyklad bedziesz juz miala w swieta
    kiedy spedzi je nie z toba a z zona i synem) jaki to bedzie mialo wplyw na
    twoja psychike i podejscie do innych facetów .wszystkich bedziesz
    podejrzewala,oskarzala, miala totalny brak zaufania.zdasz sobie sprawe ze bedac
    tyle lat kochanka znasz wszyskie meskie podle wykrety i bedziesz sie ich
    doszukiwala w kazdym slowie.szczesciara bedziesz jezeli ten on zostawi zone i
    zostanie z tobą...chociaz czy to szczescie?zawsze bedziesz tą drugą.ty bedziesz
    zycie przezywala po raz pierwszy a on juz po raz drugi.ślub? miał ,ciaża
    miał,dziecko jego rozwój? miał....wszystko juz przerobil.poprostu odmlodzil sie
    tobą...przykre ale przerobione.a milosc?wczesniej czy pózniej wygasa a on majac
    tendencje do odmladzania znajdzie sobie nastepna z która przezyje zycie 3
    raz....
  • Gość: Żmija IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:47
    ależ z ciebie zołza z syndromem niedopchnięcia zapewne.
    Nie współczuj kobiecie, która choć przez chwile jest kochana, bo ciebie pewnie
    nikt nawet 2 metrowym kijem nie tknie...
  • habitus 24.11.04, 20:57
    :)))) Nawet nie wiesz jak się mylisz!! :)))))) Dopiero takie autorytatywne
    wpisy sprawiają, że mam trochę ubawu. :)))

    Cierpienie mnie nie śmieszy a wątpliwości i ból Kasi świadczą o uwikłaniu, nie
    wyrachowaniu.
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 21:04
    dziekuje habitus...Potrzymalas mnie na duchu.Robie wszystko zeby Go
    zostawic.Psychicznie sie do tego nastawiam...
  • habitus 24.11.04, 21:17
    Gość portalu: kasia napisał(a):

    > dziekuje habitus...Potrzymalas mnie na duchu.Robie wszystko zeby Go
    > zostawic.Psychicznie sie do tego nastawiam...

    Wiesz, zostając zamykasz sobie drogę do nowego lepszego związku, bez tych
    wszystkich obciążeń. Wiem, że się boisz. W tym układzie to Twoja sytuacja jest
    najtrudniejsza. Państwo małżeństwo prowadzą cichą walkę a rykoszetem dostaniesz
    Ty i ten syn. Zastanów się, może boisz się związku z osobą wolną. Może wolisz
    partnera zajętego, żeby nie dopuścić do bliskości. Bo tak bezpieczniej. Taka
    całkowita szczerość i oddanie to bardzo trudne, dla niektórych niemożliwe...
    Zawsze żal mi raczej tego oszukiwanego partnera. Przy Twoim wpisie dopiero
    widzę, że oszukanych jest więcej. Bardzo Ci współczuję. Uciekaj z tego układu,
    zanim będzie za późno, ugrzęźniesz, przyzwyczaisz się, stracisz samodzielność i
    szacunek do siebie. Coś ja nie lubię tego Twojego partnera. Chyba zasługujesz na
    kogoś lepszego, nie oszusta...
  • Gość: hansi IP: *.arcor-ip.net 24.11.04, 22:18
    gdy czytam takie posty, jak Twoje...
    posadzasz Kasie o masochizm?
    kazda chcialaby miec wolnego, przystojnego i bogatego (najlepiej)

    MALO TAKICH NA WOLNYM RYNKU

    a kochac chce kazdy (a)
    i bierze sie to, co jest.

    Wiecznie nie mozna czekac.
    a potem sa klopoty.
    ale te pojawia sie - tak czy tak
    takie, lub inne
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 22:30
    hansi a myslisz ze wolni sa madrzejsi?!bylam w zwiazku z wolnym facetem 4
    lata.Poza tym ze mnie ponizal,uderzyl mnie kilka razy a na koniec zdradzil mnie
    z moja przyjaciolka..Nie wiem czy odzyskam zaufanie do mezczyzn..
  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 24.11.04, 22:35
    czy wolny, czy zaobraczkowany
    czy madry, czy biedny
    czy inteligentny, czy glupi

    PATENTU na MILOSC nie ma NIKT.
    i moze dlatego ten CZAR
    jest dla nas wszystkich i dla Nikogo

    trzymaj sie.
  • habitus 24.11.04, 23:08
    Gość portalu: hansi napisał(a):

    > gdy czytam takie posty, jak Twoje...
    > posadzasz Kasie o masochizm?
    > kazda chcialaby miec wolnego, przystojnego i bogatego (najlepiej)
    Mnie śmiech nie ogarnia. Ponieważ po przeczytaniu twoich postów wiem jak skończysz.
    Struganie cynika nie pomoże ci w niczym.
    Może "każda chce" ale nie każda potrafi
    przyznać, że układ z żonatym facetem jej nie pasuje.
    A Kasia potrafi.
    >
    > MALO TAKICH NA WOLNYM RYNKU

    Skąd te dane?
    >
    > a kochac chce kazdy (a)
    > i bierze sie to, co jest.

    Nie sądź po sobie. Nie każdy bierze co jest. :)
    >
    > Wiecznie nie mozna czekac.

    A kto namawia do czekania?

    > a potem sa klopoty.

    Kłopoty nie spadają z nieba. Sam je sobie produkujesz wikłając się w takie
    układy. Wbrew pozorom 10 przykazań to bardzo wygodne wskazówki.

    > ale te pojawia sie - tak czy tak
    > takie, lub inne

    Oczywiście. I rozwiązuje się je - tak lub inaczej. Co chciałeś udowodnić?



  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 24.11.04, 23:12
    alez nic, Habitus
    zauwazam tylko tyle, ze jestes optymista
    i masz duzo czasu.
    Ci ktorzy czasu nie maja i optymistami nie sa
    mysla i dzialaja inaczej
    i to wszystko

    dobranoc.
  • habitus 25.11.04, 11:00
    To nie jest kwestia braku zajęć, tylko dobrej organizacji pracy. Nie zazdrość,
    tylko się popraw.
  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 25.11.04, 12:03
    niestety poprawa lezy poza zasiegiem moich skromnych mozliwosci.
    wiec juz nie zazdroszcze.
    za to gratuluje szczerej, pozytywistycznej postawy zyciowej.
  • habitus 25.11.04, 12:29
    Dziękuję z wdziękiem.
  • desmo74 24.11.04, 15:05
    Piszesz, że się kochacie. A nic nie piszesz o tym, czy macie jakieś wspólne
    plany?
    Byłam z żonatym mężczyzna. Nie tak długo, jak Ty. Mnie jednak to nic specjalnie
    dobrego nie przyniosło. Po prostu mnie to "zjadło" - wyrzuty sumienia + brak
    poczucia własnej wartości. Nie mówię, że dla Ciebie to musi skończyć sie tak
    samo. Każdy przypadek jest inny. Jednak Twój ukochany musiałby zdecydować sie
    na prawdziwe budowanie z Tobą miłości...zbyś nie musiała się już dłużej
    męczyć...

    Pozdrawiam ciepło
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:23
    ze 'zdrady' sa zawsze najnosniejszymi tematami na tym forum hihi

    oj ciagniecie do siebie, obywatele, ciagniecie...
    i bijecie sie, zeby to Was na kolanach trzymano ;)

    no to powodzenia - kazdemu wg potrzeb zycze :))
  • Gość: Żmija IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 16:50
    zdrada jest urocza, dla wszystkich.
    Każdy szuka czegoś zakazanego w życiu i to sprawia przyjemność dopiero...
    Tak naprawdę, bez udawania i tego uprawianego wszędzie świętojebstwa.
    Same nieskazitelne się tu zebrały madonny...
    Nietknięte i niewinne.
    A to dlatego, że nikt ich nie chciał.
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 19:46
    > zdrada jest urocza, dla wszystkich.
    > Każdy szuka czegoś zakazanego w życiu i to sprawia przyjemność dopiero...

    nie nie wiem, no nie wiem...widzialam takich, ktorzy, wbrew stereotypom,
    cierpieli...
  • Gość: gaz IP: 213.25.186.* 30.11.04, 00:32
    prawdziwa z ciebie żmija jad aż szczypie w oczy.Znalazł się śmiałek co to
    ciebie chciał i co wypaliłaś mu oczęta jadem czy to on puścił cię w trąbę.Oj
    brak ci klasy bardzo brak,ale czy pełzające gady mogą mieć klasę?
  • Gość: Hubert IP: *.chello.pl 24.11.04, 16:44
    Milosc sama w sobie jest piekna i niewinna. Warto ja czuc i zaakceptowac. Nie
    musi byc tez ograniczana do jednej osoby.
    Ale to ze sie czujesz winna i sumienie Cie gryzie, to znaczy ze w koncu mozesz
    sie ukarac (nie ma winy bez kary). W takim badz razie bylbym za znalezieniem
    rozsadnego rozwiazania. Do tego pomocne moze byc odpowiedzenie sobie na
    pytanie: co by sie musialo stac, bym mogla nadal kochac jego i jednoczesnie
    czuc sie niewinna i w porzadku?
    Warto by bylo tez moim zdaniem porozmawiac szczerze i otwarcie o tym z zona
    (wtedy mogloby sie duzo oczyscic).
    :)

    Pozdrawiam Hubert.
  • Gość: gonia IP: *.kom / *.kom-net.pl 24.11.04, 21:40
  • Gość: soniqe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 22:41
    sumienie nie powinno cię gryźć.powinno cię zjeść.od razu.Jesteś dorosłą osobą a
    świadomie niszczysz związek dwojga ludzi?nie pisz,że tak ci źle,bo sama jesteś
    winna.Slepa ani głupia chyba nie jesteś.Dopuściłaś do tego wszystkiego.Kochać a
    pożądać to dwie różne rzeczy.Widocznie on cię nie kocha tak jak mówi,skoro jest
    z żoną.Gdyby stracił głowę tylko dla ciebie-to juz dawno by z tobą był,a tamta
    by poszła razem z dzieciakiem w odstawkę.faceci są troszkę wyrachowani w tej
    kwestii-nie zaryzykuje urtaty ciepłego domku,regularnych obiadków i
    ewentualnej nienawiści własnego dziecka,dla paru godzin seksu i przegranego
    życia.On wie ,że wszystko starci,a nie zyska nic.Ty nie jesteś dla niego super
    ważna,skoro jeszcze jest z żoną.A o prawdziwej miłości to można dyskutować
    godzinami..."Kocham: łatwo się mówi-ale konsekwencje ponosi się dłużej.życzę
    twojemu sumieniu-smacznego-oby nie dostało niestrawności.
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 23:09
    "dopuscilas sie tego wszystkiego"
    Ja sama tak?! czy uwazasz ze ja go zgwalcilam?!
  • Gość: soniqe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 20:21
    "zgawłciłaś"jego rodzinę.poczucie bezpieczeństwa jego żony i syna.Zepsułaś im
    każde następne święta,bo już nigdy nie będzie tak samo.Tylko twoja dupcia się
    liczy.Mam nadzieję,że coraz mniej jest takich zadufanych w sobie kobiet,które
    biorą to na co mają ochotę nie bacząc na to jak krzywdzą innych..Biedna
    zakochana...żal mi cię.naprawdę.Mam też nadzieję,że ten typ jest na wymarciu.
  • Gość: hansi IP: *.arcor-ip.net 25.11.04, 20:28
    ten typ nie jest na wymarciu, Ty Sierotko Marysiu.
    raczej przeciwnie.
    Gdyz kochac chce kazdy (a).
    A czlowiek to nie computer, aby analizowal wszystko przed i po.
  • Gość: soniqe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 01:10
    ale fanie by było gdyby był.nie musiałabyś sie martwić,czy twój facet za parę
    lat cię nie rzuci dla jakiegoś kociaka,bo twój "termin ważności" już
    minął...lepiej się zastanowić nad ewentualnymi ofiarami zanim się rozpęta
    wojnę,której skutki zabiją wszystkich,a przede wszystkim zabiją miłośc.tak
    myślę.
  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 26.11.04, 09:04
    wolno Ci tak myslec i nie mam nic do tego.
    nadmieniam tylko nieskromnie, ze sa jednak ludzie, ktorzy, gdy sie zakochaja,
    nie mysla co bedzie za rok, czy piec...
    i ich filozofia jest rownie uprawniona, jak Twoja.
  • Gość: Anna IP: 217.153.152.* 25.11.04, 15:48
    Do Soniqe, BRAWO, BRAWO, BRAWO - popieram całkowicie twoją wypowiedź - gdyby
    tak wszystkie kobiety mmyslały to by mężczyźnie nie zdradzali bo by nie mieli z
    kim i wtedy być może więcej uwagi i energii skierowaliby ku swoim żonom a one
    one z pewnością na to czekają i świat byłby wtedy piękniejszy.
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 17:57
    zawsze mowilam, ze niewiniatka nie sa winne hihi
  • Gość: fiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 18:14
    masz jakiś kompleks żony, bo ciągle na to hasło reagujesz
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 18:15
    jest to moj ukochany stereotyp :))))
  • habitus 25.11.04, 18:28
    Gość portalu: gf napisał(a):

    > jest to moj ukochany stereotyp :))))

    I dlatego reagujesz stereotypowo?
  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 25.11.04, 18:36
    zawsze wiedzialem jak to jest, gdy kosa trafia na kamien.

    milo ogladac, gdy kamien trafi na kose

    fajerwerk wigilijny szykuje sie za darmo
  • zalozylam_nowe 25.11.04, 18:39
    habitus napisała:

    > Gość portalu: gf napisał(a):
    >
    > > jest to moj ukochany stereotyp :))))
    >
    > I dlatego reagujesz stereotypowo?


    uau! licze na palcach i mi ciagle wychodzi, ze w promilu sie mieszcze ;)))
  • Gość: I. i D. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.11.04, 22:12
    Aniu - a może oko za oko? Proponujemy zamiast czekać aż się kobiety zmienią -
    zmień się sama. Mało to fajnych facetów chodzi po świecie? Dzidzia z Iwonką
  • Gość: I. i D. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.11.04, 22:23
    Aniu - daj spokój i poszukaj sobie wreszcie kogoś. Jego nie zmienisz , a siebie
    możesz.
  • Gość: mania IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.04, 14:04
    poznałam faceta. jest o 10 lat starszy mieszka z córeczką i jej matką!ale
    ponoć nic ich nie łączy oprócz Natalki! ale ja nie potraie o tym nie myśleć!
    nawet jeśli on zapewnia mnie ze mnie kocha! Dla mnie to związek bez
    przyszłości!
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 14:34
    jesli kocha dlaczego nie walczyc?!tez sie nad tym zastanawialam,ale boje sie...
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 17:56
    walka nie nalezy do porzadku milosci
  • habitus 25.11.04, 18:05

    Mam wrażenie, że przeciwnie. Wystarczy sięgnąć do "Pieśni nad pieśniami".

    Dziewczyny, posłuchajcie piosenki Osieckiej "Czy te oczy mogą kłamać".
    Zachowanie tych panów jest tak schematyczne. Nie do wiary, że chcecie poświęcić
    choćby te parę lat.
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 18:12
    ja bym siegnela do 'Odezwy do obywateli Koryntian' raczej ;))
  • habitus 25.11.04, 18:27
    ...."miłość wszystko pokona".... O to sformułowanie mi chodziło.
    Nie znam szczegółów Listów apostolskich. Nie czytuję.
  • zalozylam_nowe 25.11.04, 18:42
    habitus napisała:

    > ...."miłość wszystko pokona".... O to sformułowanie mi chodziło.
    > Nie znam szczegółów Listów apostolskich. Nie czytuję.

    blad
    piesn jest niczym wobec hymnu

    pokona czy przetrzyma? ;)
  • Gość: fiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 19:28
    "pokona czy przetrzyma" - to chyba zależy kto kocha. Jeśli cierpiętnica
    to "przetrzyma", a jeśli osobnik waleczny się trafi to będzie starał
    się "pokonać". Pytanie co skuteczniejsze?
  • habitus 25.11.04, 20:35
    Jeżeli "przetrzyma", to ten tekst się nie nadaje jako przykład. :) Jakoś miłość
    kojarzy mi się z pokonywaniem trudności w zdobyciu ukochanej. A wam nie?
    --
    Kiedy racje są kruche, usztywnia się stanowisko.
    /Stanisław Jerzy Lec?
  • zalozylam_nowe 25.11.04, 20:41
    habitus napisała:

    > Jeżeli "przetrzyma", to ten tekst się nie nadaje jako przykład. :) Jakoś
    miłość
    > kojarzy mi się z pokonywaniem trudności w zdobyciu ukochanej. A wam nie?

    'zdobywa' to sie medale na olimpiadzie a nie ludzi
  • habitus 25.11.04, 20:45
    Ale jesteś mądra...
    --
    Kiedy racje są kruche, usztywnia się stanowisko.
    /Stanisław Jerzy Lec?
  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 25.11.04, 20:56
    ze ta jasnosc (pomroczna) Cie zgubi?

    habitus biol. ogół właściwości, składających się na wygląd danego człowieka a.
    zwierzęcia, zespół cech charakterystycznych dla jego zachowania się; biol.
    pokrój; konstytucja (ciała).
  • habitus 25.11.04, 21:04
    HANSI - Homepathic Natural Activator of the Immunologic System
    Bardzo pożyteczne.
    PS. Też mam google :)

    --
    Kiedy racje są kruche, usztywnia się stanowisko.
    /Stanisław Jerzy Lec?
  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 25.11.04, 21:14
    przychodzi (pijana) baba do lekarza...
    a na to (pijany) lakarz:
    muvilem, aby wchodzic POJEDYNCZO!
    a na to baba: ale ja nie do Pana, ja do tego DRUGIEGO Pana.!
  • habitus 25.11.04, 21:17
    Po prostu pomyliła drzwi. Te DRUGIE powinna wybrać :))))))
    --
    Kiedy racje są kruche, usztywnia się stanowisko.
    /Stanisław Jerzy Lec?
  • Gość: Hnsi IP: *.arcor-ip.net 25.11.04, 21:28
    mozna sobie rozbic glowe...
    Jak bylem pierwszy raz na tkzw. "Zachodzie", to wchodzac do sklepu, walnalem
    glowa w szybe wystawowa (typowe doswiadczenie kazdego z komuny)
    - tak dobrze byla (ta szyba) umyta, ze jej nie bylo widac...

    patrzysz, a nie vidzisz - poviadam Ci, Habitus...

    Jak jestes w przykazaniach bywaly,
    to zmyj lze z oczu grzesznika...
  • habitus 25.11.04, 21:37
    E tam, zaraz "bywały". Ludzkie słabości raczej mnie roztkliwiają niż wkurzają.
    Ale argumentowanie, że to nie słabość tylko norma to jużmi pachnie nadużywaniem
    swobód. Oprócz przykazań jest jeszcze zwykła przyzwoitość. Z ust mężczyzny,
    przystojnego, rwanego jak świeże wiśnie przez baby, które na niego energicznie
    leciały, usłyszałam kiedyś zdanie, po którym było mi wstyd. Powiedział:
    "niektóre kobiety zachowują się wobec innych jak folksdojcze". L'esprit
    d'escalier podsunął mi celną ripostę za późno, bo dopiero po jego wyjściu. "A
    czy mężczyźni muszą się fraternizować z folksdojczami?"
  • Gość: hansi IP: *.arcor-ip.net 26.11.04, 09:08
    przeceniasz role przyzwoitosci w zyciu.
    przyzwoici byc powinnismy.
    niekiedy jednak nie bywamy.
    A gdy widzisz piekna kobiete, to po prostu czasem zapominasz,
    ze jest "folsdojczem".
    I nie dlatego, ze tak wygodniej, tylko dlatego, ze PIEKNO, DOBRO i PRAWDA
    to oddzielne wartosci, a nie tozsame.
    Piekno nie zawsze jest dobre...
  • scylla 26.11.04, 10:38
    To co pszesz mój drogi Hansie:), jest piękne i takie podsiane tanim romantyzmem,
    bo my drogi rozmówco nie jesteśmy zwierzakami(chociaż niektóre jednostki swoim
    zachowaniem udawadnieją tą teze) i naprawdę mamy wybór tego co robimy.
    To jest naprawdę proste.
    Piękno tworzysz sobie sam, oszukując prawdę:)
    Bo prawda bez względu na dobro i piękno, jest taka, że jeżeli zdradzamy to
    jesteśmy dupkami i tyle.
    Pozdrawiam.
  • Gość: hansi IP: *.arcor-ip.net 26.11.04, 11:01
    nudzisz, moj drogi scyllo...

    1. zdradzac moze tylko ten, kto obiecywal wiernosc...
    2. wiernosc, sama w sobie, nie jest zadna wartoscia
    to tylko jeden z elementow kultury monogamii,
    - wartoscia jest milosc.

    ale nie chce mi sie wracac do dyskusji na ten temat,
    gdyz takowa toczyla sie juz 10 razy.
    twoje przywizanie do kultury monogami (ten "dupek...")
    nie musi byc miara dla innych, drogi dyskutancie.
  • scylla 26.11.04, 11:25
    mam przyjaciela który uważał że tak bardzo by kochał swoją dziewczynę(gdyby ją
    miał), że zdolny by był zaakceptować do tego żeby sypiała z innymi, a on z
    innymi. To, jak uważał zmieniło się diametralnie w momencie kiedy poznał
    dziewczyne którą pokochał.Już mu się takie scenki nie widzą.
    Tak że sam widzisz drogi Hansie, wszystko przed Tobą.

    > 1. zdradzac moze tylko ten, kto obiecywal wiernosc...

    nieprawda,

    > 2. wiernosc, sama w sobie, nie jest zadna wartoscia

    dla Ciebie może tak i mam nadzieję że wyłożysz to swojej kochanej zaczym
    zaczniecie wspólne życie

    > twoje przywizanie do kultury monogami (ten "dupek...")
    > nie musi byc miara dla innych, drogi dyskutancie.
    Nie obchodzi mnie "kultura monogami", obchodzi mnie wierność swoim prawom:)
    Tak samo jak Twoje podejscie nie musi być czyjąś miarą:)
    Uczysz mnie czegoś czego sam nie przestrzegasz.
    Jeżeli ktoś jest w związku z kobietą i zna jej podejscie do "niewierności", a
    nie wytłumaczył jej swojego podejścia do wierności i nagle gdy znalażł sobie
    inną kobietę i powie tej pierwszej, ale przecież ja nie mówiłem że będe wierny,
    to jest najspokojniej w świecie dla mnie dupkiem, ale oczywiście dla Ciebie
    może być ideałem:)
    Każdy ma swoje prawa dlatego na świecie są mężczyźni i chłopcy którzy udają
    mężczyzn:)

  • Gość: hansi IP: *.arcor-ip.net 26.11.04, 13:31
    Widze, pierwsze zaczatki samodzielnego myslenia, nie przygniecionego kultura
    monogamii (ta rezygnacja z okreslenia "dupek" na korzysc "chlopca").
    To cieszy.

    Umowmy sie zatem dyplomatycznie, ze rzeczywiscie sa na tym Swiecie mezczyzni,
    sa takze chlopcy udajacy mezczyzn, a dodatkwo SA CHLOPCY NIKOGO NIE UDAJACY
    i pragnacy pozostac chlopcami.

    Ja tez dam Ci pewen przyklad: jest kupe ZDRAD, po ktorej partner zdradzony
    nadal kocha i mogac bez problemu odejsc (brak dzieci, czy innych powiazan
    finansowych miedzy partnerami) zostaje.
    Dlaczego?: - ano dlatego, drogi styllo, ze milosc to milosc,
    a zdrada, to zdrada.
    Ty zakladasz, ze zdrada likwiduje milosc, czyli pojscie do lozka z innym
    partnerem gasi uczucie do poprzedniego.
    Czasem bywa i tak.
    Ale nie musi.
    Powtarzam, milosc jest STANEM zaleznym od wielu rzeczy.
    Zdrada jest CZYNEM mogacym na ten stan wplynac, lub tez wcale nie.

    Tobie tez musze wskazac, ze mam mase znajomych spokojnie (chociaz tajnie)
    zdradzajacych swoje zony i kochajacych je.
    Dla Ciebie zdrada wyklucza milosc, dla innych nie.
    Powtarzam, to kwestia filozofii zyciowej i zespolu wyznawanych wartosci.
  • scylla 26.11.04, 13:55
    > Widze, pierwsze zaczatki samodzielnego myslenia, nie przygniecionego kultura
    > monogamii (ta rezygnacja z okreslenia "dupek" na korzysc "chlopca").
    > To cieszy.
    # Dupek jest poza konkurencją:)

    nic nie zakładam drogi Hansie, nie zgaduj co ja myśle, tylko nad tym się
    zastanów.
    Dla mnie zdrada nie oznacza że przestaje kochać, ale oznacza że nie widzę sensu
    bycia w związku który mnie ogranicza, bo będąc w tym związku idę na łatwiznę,
    wykorzystuje drugą osobę, oszukuje drugiego człowieka który mi ufa, który mnie
    szanuje, czy to kumasz, czy to takie trudne??????
    Dla mnie zdrada jest oszustwem, czymś czego nigdy w życiu nie zrobiłbym
    komukolwiek, nieważne czy parnterowi, czy przyjacielowi, czy komuś innemu.
    Poligamia-a może by Ci pasowało gdyby Twoja kobieta miała paru facetów, a Ty
    byś był jednym z nich, taka kobieta którą kochasz, pewnie byś ją dalej kochał.
    o tak jeszcze wiele przed Tobą.
    Gratuluje znajomych.

    Muszę lecieć.
  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 26.11.04, 14:20
    milo, ze doszlismy wreszcie do punktu, w ktorym mozemy powiedziec,
    ze zgodzilismy sie, co do tego, ze sie nie zgadzamy.
    proponuje zakonczenie dyskusji, poniewaz nie prowadzi ona do niczego.

    P.S. Znajomych nie masz mi co specjalnie gratulowac.
    w/g danych statystycznych w Polsce 50 % partnerow zdradzilo kiedys,
    a na Zachodzie 60% (dotyczy to malzenstw trwajacych).
  • scylla 27.11.04, 18:32
    Zgadza się że nie mam co gratulować Ci znajomych_ moje gratulacje
    były sarkazmem:)

    > w/g danych statystycznych w Polsce 50 % partnerow zdradzilo kiedys,
    > a na Zachodzie 60% (dotyczy to malzenstw trwajacych).

    Jasne, no to statystyki wyznaczają wartości moralne.
    Wiesz, rzeczywiście nie pogadamy sobie w tym temacie:)
  • habitus 27.11.04, 22:03

    > > w/g danych statystycznych w Polsce 50 % partnerow zdradzilo kiedys,
    > > a na Zachodzie 60% (dotyczy to malzenstw trwajacych).

    To nie są prawdziwe dane. Czy możesz podać źródło?





  • Gość: baba zona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 13:55
    "Powtarzam, to kwestia filozofii zyciowej i zespolu wyznawanych wartosci."
    (?!!!!)

    Bardzo dziurawy ten worek z "wartosciami"....
  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 26.11.04, 14:26
    dla Ciebie dziurawy, dla mnie pelny.

    to byla ironia, czy zaproszenie do rozmowy?

    PS. Poniewaz nie bede juz zabieral glosu
    nawiaze do Twojej wypowiedzi o Kasi.
    Nie zauwazylem, ze dziewczyna nie ma skrupolow i nic ja nie gryzie.
    Przeciwnie, wlasnie dlatego o tym pisze.
  • Gość: baba zona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 14:29
    Nie zauwazylem, ze dziewczyna nie ma skrupolow i nic ja nie gryzie.
    > Przeciwnie, wlasnie dlatego o tym pisze.

    Tak sie wydawalo na poczatku - teraz wyglada to inaczej.
  • habitus 27.11.04, 22:06
    Gość portalu: baba zona napisał(a):

    > Tak sie wydawalo na poczatku - teraz wyglada to inaczej.

    Polecam poniższy aforyzm. Wyjaśnia tę "przemianę".
    --
    Kiedy racje są kruche, usztywnia się stanowisko.
    /Stanisław Jerzy Lec/
  • vielonick 29.11.04, 01:57
    cos podobnego: "atak jest najlepsza forma obrony"

    --
    Inny Swiat
  • Gość: Kinga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.11.04, 19:59
    Dlaczego jestes z zonatym facetem? Wolnych zabraklo w okolicy czy tez
    dowartosciowujesz goscia , ktory meczy sie w tym okropnym zwiazku z zona. Ona
    to zupelne przeciwienstwo ciebie, nieprawdaz? Okropny babsztyl, nie docenia go(
    nie tak jak ty), jest stara, brzydka, gruba, zaniedbana. On -uczciwy i dobry.
    Meczy sie z nia tylko ze wzgledu na dzieci, oczywiscie nie sypia z nia tylko z
    toba. Ty jestes bardzo wazna, dlatego jestes dla niego nie tylko materacem do
    cwiczen. Owszem kretynko czlowiek dokonuje wyborow w zyciu. Ty rowniez
    dokonalas wyboru:postanowilas zostac materacem dla oszusta . I to nazywasz
    dobrymi chwilami??? To w takim razie jak beda wygladac zle chwile w twoim
    zyciu??? Czekasz az cie kopnie w tylek jego zona czy tez on sam, a moze
    obydwoje? Gdzie sie pchasz z ta swoja c...? Lepiej skoncz jakis podstawowy kurs
    gramatyki panno puszczalska , gryzc a nie grysc sie pisze.
  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 25.11.04, 20:02
    na antenie?
    milo gladac te menazerie i ten oxymoron.

    Z Joanna d Arc sie na rozum zamieniles?
  • Gość: soniqe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 20:23
    super post.brawo.są rozsądni ludzie jeszcze.:)
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 22:59
    ty chyba nie wiesz co to miłosc...chyba nie bylas zakochana.Nie znasz zycia i
    moge sie zalozyc ze przezylam wiecej niz Ty "kretynko"..
  • Gość: Kinga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.11.04, 01:05
    Wiem co to milosc, bylam zakochana i znam zycie.Mimo tych cierpkich slow jakie
    skierowalam do ciebie w poprzednim poscie zycze ci jak najlepiej. Naprawde tak
    malo dla siebie wymagasz? Czyjs facet(maz), ukradkowe spotkania, pogmatwane
    zycie, brak szacunku dla samej siebie, nie mowiac o innych ludziach?
    Zaslugujesz tylko na tyle? A facet co na to??? Jakimi klamstwami cie karmi? Gra
    na dwa fronty, oklamuje zone, oklamuje ciebie. Bazuje na tym ze cie "wciagnelo"?
    Pamietaj tak czy inaczej bedzie cie to bolalo i im dalej tym gorzej. Skoncz to
    jak najszybciej, aby zmniejszyc swoje straty. Pomysl rowniez inaczej:jesli sa
    tam dzieci to nie burz juz im wiecej zycia . Ten czas ktory spedza z toba na
    klamstwie , zdradzie i oszustwie powinien spedzic z nimi na zabawie, spacerze
    na wspolnym ogladaniu telewizji. Czy takiego oszusta chcialabys kiedys za
    meza??? Jaka masz pewnosc ze nie zrobi ci takiego samego swinstwa jak tamtej
    kobiecie( swojej zonie)?
  • Gość: soniqe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 01:12
    przeżyłaś napewno więcej.w to nie wątpię.ale ja stawiam na JAKOŚĆ.:))a nie
    ilość.po co ci wszystko ,skoro do szczęścia wystarczy najlepsze dla ciebie?
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 01:21
    wiesz,wlasnie teraz przezywam najpiekniejsze chwile, tylko szkoda ze sa
    kradzione-moge tylko napisac ze jestesmy na dobrej drodze :)
  • gap_miejski 26.11.04, 01:27
    Gość portalu: kasia napisał(a):

    > wiesz,wlasnie teraz przezywam najpiekniejsze chwile, tylko szkoda ze sa
    > kradzione-moge tylko napisac ze jestesmy na dobrej drodze :)

    No to ci chyba niewygodnie pisać w tych najpiękniejszych chwilach. A on potem
    żonie kwiaty kupi, albo i coś z biżuterii. A ty pościelesz łóżko i znowu
    będziesz czekać na telefon od niego. Że też ludzie lubią takie guano. No nie
    mogę się nadziwić. To ma być miłość? To chore.
    --
    Mniejsza ilość zębów zwiększa swobodę języka.
  • Gość: Kinga IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 26.11.04, 01:49
    No to musialas miec chyba bardzo trudne dziecinstwo skoro ukradkowy seks z
    zonatym facetem nazywasz "najwiekszym szczesciem". Serdecznie wspolczuje i
    zycze ci z calego serca abys byla kiedys dla kogos wiecej warta niz jestes
    dzisiaj.
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 12:53
    nie mialam trudnego dziecinstwa..wrecz przeciwnie.A nasza znajomosc nie opiera
    sie tylko na sexie!!!!!!!!!!! Dla Ciebie milosc to tylko łózko?!
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 13:06
    > No to musialas miec chyba bardzo trudne dziecinstwo skoro ukradkowy seks z
    > zonatym facetem nazywasz "najwiekszym szczesciem".

    zastanow sie najpierw nad tym co piszesz...co ma dziecinstwo do"ukradkowego
    sexu z zonatym facetem"?! to napisalo zycie a nie problemy w dziecinstwie.

    Pozyjemy zobaczymy, moze Ciebie kiedys to spotka i wcale nie bedziesz wiedziala
    kiedy...a jak otworzysz oczy bedziesz w tej samej sytuacji...
    pozdrawiam

  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 26.11.04, 13:45
    Kasiu, Kinga, to "obyczajowy beton".
    Dla niej milosc nie potwierdzona obraczka i podpisem proboszcza,
    to grzech i tyle.
    Nie ma z takimi co dyskutowac, ale mozesz jej spokojnie przypomniec,
    ze bywaja WOLNI mezczyzni, z ktorymi wspolzycie jest tylko cierpieniem,
    a bywaja i ZONACI, chwila z ktorymi jest wiecej warta niz 100 lat samotnosci,
    czy bycia z nieciekawym WOLNYM.
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 14:01
    dziekuje!tylko Ty mnie tu rozumiesz...
  • Gość: baba zona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 14:06
    Dlatego, ze pochwala oszustwo?
    To jest dla Ciebie wartosciowe?
    Takiej postawy oczekiwalas na forum?
    Szukasz na sile usprawiedliwienia?

  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 14:11
    ja nikogo nie oszukuje! to on zdradza wiec dlaczego"kochanki" zostaja
    posadzone?!Powtarzam DO TANGA TRZEBA DWOJGA.
    Miedzy nami jest gleboka milosc-z reszta skad Ty to mozesz wiedziec, a milosc
    dla mnie jest wartoscia najwazniejsza...
  • Gość: baba zona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 14:19
    Zastanawia mnie Twoja postawa. I coraz wieksze zamykanie sie na argumenty -
    najlepszy jest Hansi, no bo "rozumie"...
    To po co tu piszesz? Oczekujesz, ze normalnie myslacy ludzie poglaszcza po
    glowce i powiedza: No Kasiunia, Ty przeciez kochasz, nie mozesz byc be...
    Wiesz, na poczatku tego watku wydawalo mi sie, ze jednak jestes na rozdrozu, ze
    masz wyrzuty sumienia, ze myslisz...
    Sorry, ale dalas pokaz typowy dla "panienki" - forum przerabialo rozne odslony
    tego tematu - niestety, nie wypadasz najlepiej.
    Zycze Ci przebudzenia i sensownego ulozenia sobie zycia.
    Pozdrawiam.
  • Gość: rumburak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 14:20
    1. oszukujesz samą siebie,
    2. nie gwałciłaś go , jak piszesz, ale nogi szeroko rozkladałaś,
    3.uczestniczysz w jego oszustwie- jestes współwinna,
    4."głęboką miłość" mylisz z pożądaniem seksualnym,co świadczy o twojej
    niedojrzałości i naiwności,

    Czy masz jakies zasady moralne?
    Czy myślisz głową, czy cipą?
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 14:40
    czy Tobie chodzi tylko o sex?!mnie nie! juz to pisalam!milosc nie opiera sie
    tylko na potrzebach seksualnych!sa inne wartosci.Chocby takie jak zrozumienie i
    potrzeba bliskosci..i bycie z kims z kim rozumiesz sie "bez słów"...
  • gap_miejski 26.11.04, 14:49
    Gość portalu: kasia napisał(a):

    > czy Tobie chodzi tylko o sex?!mnie nie! juz to pisalam!milosc nie opiera sie
    > tylko na potrzebach seksualnych!sa inne wartosci.Chocby takie jak zrozumienie i
    >
    > potrzeba bliskosci..i bycie z kims z kim rozumiesz sie "bez słów"...

    Rozumiesz bez słów... Ty szukasz bliskości i uczucia. Ale on? Oszukuje cię
    stwarzając pozory miłości, żeby dostać seks. :))) I dostaje, za darmo, a ty
    omdlewasz ze szczęścia, że rzucił ci ochłap. Obudź się!! Kurde jak mnie takie
    baby denerwują....
    --
    Mniejsza ilość zębów zwiększa swobodę języka.
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 14:53
    skad wiesz co do mnie czuje-to wiem tylko ja...ku Twojemy zdziwieniu wierze mu!
  • Gość: takabyłam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 15:18
    wierz mu i daj zrobić sobie dzidziusia.
    Potem usłyszysz, że ty to pomyłka, rozrywka, że to było bez zobowiazań, że on
    ci niczego nie obiecywał, a z rodziną nie może się rozstać.
    Spotkacie się w sądzie na sprawie o alimenty...Ty zostaniesz sama, on będzie
    miał nadal rodzinę i tak skończy się tzw. wielka miłość.
  • gap_miejski 28.11.04, 18:29
    Gość portalu: kasia napisał(a):

    > skad wiesz co do mnie czuje-to wiem tylko ja...ku Twojemy zdziwieniu wierze mu!

    Zdziwieniu??? Wiem, że mu wierzysz - ale to nie znaczy, że on nie kłamie. I nie
    dziwi mnie to. To jest oszust, oszustom się wierzy, bo potrafią stwarzać pozory.
    Uciekaj dziewczyno!!!
    --
    Mniejsza ilość zębów zwiększa swobodę języka.
  • Gość: Janek IP: *.nidzica.sdi.tpnet.pl 28.11.04, 20:46
    Ale ty głupi gap miejski jesteś.Za dużo się gapisz.Nie każdy facet musi byc
    oszustem tylko dlatego że w życiu nie wszystko jest jak z podręcznika.
  • komandos57 28.11.04, 20:54
    Pragnienie wielkiego penisa zwane romansem.hahahahahaha
  • gap_miejski 28.11.04, 23:12
    Gość portalu: Janek napisał(a):

    > Ale ty głupi gap miejski jesteś.
    Skąd wiedziałeś? Ale ty mądry jesteś.
    >Za dużo się gapisz.
    Tak, jestem gapą.
    >Nie każdy facet musi byc
    > oszustem tylko dlatego że w życiu nie wszystko jest jak z podręcznika.
    A co, przystawili ci pistolet do głowy i kazali sypiać z kochanką, a żonę i
    dzieci oszukać? Kobieta ci nie odpowiada - porozmawiaj z nią o tym. Daj szansę.
    Jak się nie obrócisz - d..a z tyłu. Albo oszukujesz żonę, że jej nie zdradzasz
    albo kochankę, że wasz związek ma przyszłość. One (kobiety) są inne. Nawet te,
    które deklarują, że małżeństwem się brzydzą pragną stałego związku. Kochasz
    inną? Rozwiedź się. Dla dzieci to lepsze niż szok gdy się dowiedzą. Mają szansę
    ułożyć to sobie w głowach, a ich matka znajdzie sobie kogoś przy kim zapomni o
    tobie. Uszczęśliwisz też dziewczynę, którą wszak kochasz. Ożenisz się z nią i
    wreszcie osiągniesz szczęście upragnione. Czy na pewno twoja motywacja jest tak
    czysta jak deklarujesz? Tylko szczerze...


    --
    Mniejsza ilość zębów zwiększa swobodę języka.
  • j_ar 26.11.04, 15:40
    jak w mur..no po prostu, nic nie kumasz.... facet cie nie kocha tylko bzyka, a
    cena jaka placi to mile slowko dla ciebie, bo i tak woli mieszkac z zona...woli
    z zona... rozumiesz to? czy az taka glupiutka jednak jestes
    --
    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
  • siestas 26.11.04, 15:47
    A moze tak jest, ze facet, to po prostu babiarz i chce miec i zone i kochanke
    i obie sa dla niego wazne? Uporczywie nie dopuszczasz do siebie tej mysli.
  • j_ar 26.11.04, 15:48
    aaa.. babiarz..tzn,. ze pewnie ma i druga i trzecia kochanke, tak?.. no ..jak
    taki kochliwy, to moze i nasza kasienke tez kocha jako tam ktoras
    --
    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
  • j_ar 26.11.04, 15:34
    glupiutka jestes kasiu, ze hej.. ale gdyby nie takie glupiutke kasie to z kim
    by zonaci faceci zdradzali... tak wiec, hansi czy jak ci tam, mimo, ze
    podpuszczasz niewatpliwie kasienke, to gdzies tam i ty mas racje....
    --
    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
  • orlovski 26.11.04, 15:38
    Uwazam, ze masz calkowita racje. Tacy jak ten Hansi, dbaja tu po prostu
    o "przychowek", czyli o wlasny interes.
  • Gość: b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 15:41
    J_ar :)))) Ja Ci bardzo, ale to bardzo dziekuje :)
    Wiesz, bardzo mi to pomoglo... az sama sie dziwie, ze to przeciez takie
    proste...
    Tylko, ze jak czlowiek zmaga sie z bolem, to najprostsze prawdy do niego nie
    docieraja...
    :)
  • Gość: baba zona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 15:42
    To ja, tam na gorze - wcielo podpis :)
  • vielonick 29.11.04, 02:00
    Gość portalu: kasia napisał(a):

    > dziekuje!tylko Ty mnie tu rozumiesz...

    jestem wzruszona
    g l e b o k o ;DDDDDDDDD

    tylko jedna sprawa Kasiu:
    oby Bog/los/przeznaczenie uchronilo Cie przed takim 'rozumiejacycm' mezem
    wlasnym of kors ;)

    chociaz nasze wczesniejsze wybory
    stanowoa niezly prognostyk na przyszle...

    --
    Inny Swiat
  • Gość: Kinga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.11.04, 20:58
    Hansi strasznie tepy umyslowy beton z ciebie. Mozna kochac i byc uczciwym wobec
    drugiego czlowieka i bez obraczki i bez podpisu proboszcza, albo oszustem i
    sku..elem i z ta obraczka i z tym podpisem . Tepy osiol z ciebie nic wiecej.
    Nie wkladaj innych w swoje ograniczone umyslowo stereotypy ( zajrzyj do
    slownika jesli nie rozumiesz slowa). Slinisz sie tepaku na sama mysl ze i tobie
    moglaby sie dostac taka darmowa , glupia frajerka jak tzw. Kasia????
  • Gość: forumowa panienka IP: *.bchsia.telus.net 26.11.04, 02:05
    Jak przezywasz najpiekniejsze chwile to co tu robisz ?
    Nie oszukuj sie dziewczyno, zyjesz marzeniami a nie rzeczywistoscia. Cierpisz od
    samego poczatku ale sama siebie oszukujesz. Swiadomie podjelas decyzje zeby
    skrzywdzic dwie osoby ( jego zone i syna), wiedzialas co robisz wiec teraz nie
    placz. Nawet najpiekniejsze chwile uniesien z tym facetem nie usprawiedliwiaja
    Twojej i jego winy. W tym zwiazku nie ma wygranych- wszyscy przegrywaja jego
    cala rodzina i Ty. Nie zakochuje sie w 5 minut. Jak zaczyna sie cos czuc do
    zonatego/mezatki to natychmiast sie przejmuje nad tym kontrole, nie dopuszcza
    sie do tego,usuwa z pola widzenia ( lacznie ze zmiana pracy jesli to koles z
    pracy)zeby nie dopuscic do rozwoju zle ulokowanych uczuc, chyba ze jest sie
    osoba wyrafinowana, pozbawiona skrupulow. Albo jest sie uczciwym i konczy sie
    poprzedni zwiazek z zaklada nowy. Zbladzilas ( co sie zdarza wielu ludziom
    rozpaczliwie poszukujacym milosci) ale oprzytomnialas i chociaz bedzie bolalo
    jak cholera, przerwij to jak najszybciej.
    A teraz do Hansi:
    Juz nie moge patrzec jak sie kompromitujesz swoimi postami. Albo jestes
    zdesperowany ze zakochujesz sie w pierwszej lepszej, albo jestes jak pies, co to
    kieruje sie tylko zaspokojeniem swojej biologicznej chuci. Albo oba.
    Ciekawa jestem jakby Ciebie zdradzala zona przez lata i potem bys sie o tym
    dowiedzial czy bys jej powiedzial : kochanie - ja Cie rozumiem, serce nie sluga,
    masz prawo mnie oszukiwac bo przeciez ten pan z ktorym jestes jest o wiele ode
    mnie inteligentniejszy i przystojniejszy. Ja tu bede z Toba mieszkal, ale jak ci
    sie znudze to mi powiedz, spakuje sie cichutko i odejde zebys tylko ty byla
    szczesliwa...
    Nie rob z siebie idioty.
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 13:08
    Chyba nie wiesz co to"kurestwo"-zajrzyj do slownika...
    Nie oddaje sie za pieniadze....
  • gap_miejski 26.11.04, 14:46
    Gość portalu: kasia napisał(a):

    > Chyba nie wiesz co to"kurestwo"-zajrzyj do slownika...
    > Nie oddaje sie za pieniadze....

    Nieeee. Oddawanie się za pieniądze to prostytucja :)))
    --
    Mniejsza ilość zębów zwiększa swobodę języka.
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 14:51
    a co to kurestwo?!bycie z kims kogo sie kocha?!
  • Gość: baba zona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 15:33
    Jesli za wszelka cene, krzywdzac innych (w tym siebie) - tak...
  • Gość: małgo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 16:24
    To nie kurestwo,uwikłała się dziewczyna nieopatrznie i
    teraz się nie wyplącze.Gdy ktoś jest zakochany jego mózg
    produkuje subst.o działaniu podobnym do narkotyków.
    Narkotyki uzależniają dlatego tak trudno odmówić sobie
    następnej działki.Może Kasia jest podatna na uzależnienia?
    Musi minąć sporo czasu,żeby jej przeszło,albo jemu przejdzie.
    Czas świadomych wyborów ,moim zdaniem, dla Kasi minął.

    Teraz bez sensu są apele i zawstydzanie.
    A to,że w ciągu 2 dni wątpliwości i skrupuły jej minęły,nie
    musi być prawdą.Broni się przed atakami po prostu.
  • Gość: baba zona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 17:07
    Wiesz, Malgo, ze to niewiele da (tzn, Twoje usprawiedliwianie i innych zreszta
    tez)? Nie w tym problem, zeby ja i jej postepowanie usprawiedliwic, a raczej o
    uswiadomienie, o co w tym wszystkim tak naprawde chodzi. To, ze nazwiemy
    sytuacje tak lub inaczej, niczego nie zmieni.
    A realni ludzie w tym nadal tkwia. A dziewczyna zamiast szukac wyjscia z
    impasu, wikla sie w glupawe przepychanki slowne.
    Ja juz taka traume przeszlam, znam placze "pokrzywdzonych" kochanek, ktore w
    drodze odwetu wieszaly psy na "zlych" zonach twierdzac, ze to one tak naprawde
    kochaja i maja prawo zniszczyc komus zycie.
    Byla tutaj kiedys dziewczyna z klasa, z jajami - jak by to krish nazwal. Tez
    sie zakochala, po fakcie sie dowiedziala, ze facet zonaty, ale go wykopala,
    mimo ze bolalo.
    A Kasia wola, ze ona kocha i wszystko jej wolno - to nie jest tylko obrona
    przed atakiem - to glupota - jak przed chwila uzmyslowil mi j_ar.
    Pozdrawiam Cie serdecznie :)
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 17:13
    nigdy nie wieszalam "psow" na jego zone i nie bede!nie chcialabym byc na jej
    miejscu.A wyrzuty sumienia nadal mam..i pewnie zawsze bede miala.jestem zbyt
    miekka zeby to skonczyc...
    mam nadzieje ze czas mi w tym pomoze...
  • Gość: baba zona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 17:15
    Masz moje blogoslawienstwo.
  • Gość: małgo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 17:46
    Babo nie bronię,stwierdzam tylko ,że nie ma sensu
    zżymanie się i wytaczanie dział,mówienie ,że jest
    wykorzystywana,że ją rzuci,z dzieckiem zostawi.
    Po pierwsze tak naprawdę,nie wiemy jak to będzie.
    Po drugie to nic nie da,jesli ktos się mocno
    zaangażował.Sama musi się zmęczyć ,zostać poturbowana,
    żeby z tego wyjść.
    Podobnie apele,zeby nie krzywdziła żony nie pomogą,nie
    mówiąc o tym,że powinny bardziej, do męża być kierowane.

    Jedyny efekt takiej krucjaty,to poruszenie w sobie jakichś
    emocji,których lepiej nie przeżywać.Więc dla własnego
    dobrego samopoczucia nie warto się wdawać w takie dyskusje.
    Pozdrawiam Babo, bardzo dobrze Cię rozumiem.:)

    ps Trochę jednak pobronię,nie napisala tutaj ani jednego
    złego słowa o żonie i że on powinien zostawić rodzinę dla
    niej.To też jakaś klasa.
  • gap_miejski 29.11.04, 14:25

    Dziewczyna cierpi. Fakt.
  • Gość: Luty IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 26.11.04, 16:19
    W zyciu zdarzaja sie sytuacje o jakich 'filozofom sie nie snilo.'..
    mozemy krzyczec i walic glowa w mur, ale faktu, ze kochamy jednych, a
    zobowiazania mamy wobec drugich, nie zmienimy...Kochac mozemy tez na wiele
    sposobow...mozna kochac zone i mozna kochac jeszcze kogos...jezeli zaprzeczamy
    temu, ze tak moze sie dziac, to sie oszukujemy...
    Mysle, ze milosc, to nie akt woli...nie kochamy z nakazu i nie przestaniemy z
    nakazu kochac...
    Kazdy czlowiek o ile jest uczciwy wobec siebie wie, ze nie da sie przezyc zycia
    bez zranienia...nie ma sposbu....gdyby ludzie dopuszczali do siebie szczerosc,
    sytuacja taka jak Twoja, nie bylaby az tak trudna, ale wystarczy popatrzec
    chocby na to forum...
    To, ze nie oczekujesz od niego porzucenia rodziny jest dowodem, ze go
    kochasz...to, ze on nie moze zdecydowac sie na odejscie, jest dowodem, ze jest
    wrazliwym czlowiekiem...dopoki nie wymagacie od siebie niczego, Wasza milosc
    jest dobra...a zycie znajdzie rozwiazanie...gdybys miala kiedys zalowac, ze
    spedzilas z nim lata, a on zostal przy zonie, byloby to zalosne...wiesz o tym,
    prawda...? przeciez nie kochamy po cos...
  • Gość: małgo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 17:17
    Tak ładnie Luty napisałeś,że odebrałeś mi chęć na
    dyskutowanie,czy przy żonie(mężu)zdradzający zostają z
    wrażliwości,tchórzostwa,czy lenistwa.Pewnie co przypadek,
    to inaczej.
    Podzielam Twoje zdanie,że miłość nie jest aktem woli.
    Powiedziałabym ,że nie tylko nie panujemy nad uczuciem,
    ale trudno nawet zapanować nad tym, co robimy pod jego
    wplywem.Ale starać się trzeba,przynajmniej tyle..
    Dlaczego dla miłości mamy takie szczególne względy?
    Nienawiść też jest uczuciem nad,którym trudno zapanować,a
    jednak nikt nie powie; masz prawo,nie walcz z tym.No ,a już
    na pewno nikt nie stwierdzi,nienawidzisz t; folguj sobie,
    niszcz wroga.
    Jednak,pobożne życzenia sobie,a życie sobie i trzeba
    się z tym pogodzić i nawet starać się zrozumieć.Z drugiej strony
    trzeba też rozumieć,że osoba oszukiwana,czy zdradzana też podlega
    ludzkim słabościom i ma prawo nie pojmować,nie godzić się i odczuwać
    gniew.





    D
  • Gość: baba zona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 17:26
    Tomeczku, to nie tak. To nie sprawa o milosci - jak Ty to przedstawiasz - to
    sprawa o uczciwosci. Jesli sie pokocha kogos innego, bo poprzedni partner "cos
    tam", to uczciwie jest sprawe postawic jasno i rozwiazac ja. Krzywda wyklucza
    milosc - czyz nie?
  • Gość: koko IP: *.autocom.pl 26.11.04, 16:27
    Kasiu, onegdaj jedna "Kasia" powiedziała mi, że ona i mój mąż tak się kochają,
    że żyć bez siebie nie mogą. Gdy zapytałam męża czy faktycznie nie może bez niej
    żyć i zaproponowałam rozstanie, powiedział, że beze mnie też nie może.
    Ponieważ nie poruszamy tutaj tematu łajdactwa mojego mężą, zastanów się tylko
    na podanym przykładzie, jak to z tymi cudzymi mężami bywa.
    Mój mówi swojej żonie (czyli mnie): " co ja na to poradzę, że mnie kręcą młode
    laski", "sama mi wlazła do łóżka", "nigdy nie zostawię ciebie i dzieci" itp.
    Ciekawa jesteś co mówi swojej "Kasi"? To co Ty słyszysz.
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 17:16
    po raz kolejny powtarzam!nam nie chodzi o łózko!!!nie wchodze mu do łózka!to
    cos wiecej niz tylko sex!
  • Gość: soniqe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 18:50
    no i wracamy do punktu wyjscia.skoro go kochasz to jestes szczęśliwa-szczęsliwi
    ludzie cieszą sie a nie szukają na siłę potwierdzenia swojej wartośći na
    forum.Nie rozumiem po co ten wątek pusciłaś,skoro tak ci z nim dobrze.Widać z
    tego że źle ci ze sobą.Gubisz się w tym,że chcesz być z nim,a tym,że źle
    robisz.Tak naprawdę chyba czujesz,że coś jest nie tak,że ta sytuacja cię
    przygniata.Może się mylę.może w rzeczywistości nie masz skrupółów i chcesz tą
    zabawkę mieć tylko dla siebie..........
  • Gość: koko IP: *.autocom.pl 26.11.04, 19:04
    Kasiu! Przeczytaj, co napisałam!
    Ja nie twierdzę, że on do Ciebie mówi, że chodzi o łóżko, lub że Ty mówisz, że
    chodzi o łóżko!
    Litości, po co zaczęłaś ten wątek!
  • Gość: Kinga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.11.04, 20:02
    Dziewczyno powtarzasz w kolko te swoje brednie ze az staje sie to nudne. Nikt
    cie nie rozumie (oprocz tego umyslowego betonu-Hansi)bo nikt oprocz ciebie
    wlasnie, nie wie co to milosc, potrzeba bliskosci i tych usciskow plomiennych
    (ha, ha ha). Gluuuuuuuuuuuuuuuuuupia jestes, oj glupsza niz ustawa przewiduje.
    Totalny umyslowy beton. A oprocz tego totalna ,niemoralna dziwka z ciebie. Taka
    zwykla sciera do wycierania. Musialas miec okrooooopnie ciezkie dziecinstwo, bo
    najwyrazniej mamusia i tatus nie pokazali ci ze jestes cokolwiek wiecej warta
    niz seks z jakims , znudzonym frajerem, ktory nie musi placic za uslugi w
    agencji, bo ma taka durna, darmowke na boku. Ps. czuje ze i nawet to ci sie juz
    konczy bo za duzo czasu spedzasz na internecie walczac z nami zamiast z tym
    oszustem w lozku. Chyba i jemu juz sie znudzilas..... Ale glowa do gory Hansi
    tylko czeka na taki darmowy towar.
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 20:15
    dalas przyklad zlego wychowania swoimi tekstami...
  • Gość: Kinga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.11.04, 21:09
    Ja nie jestem tu po to aby cie wychowywac, wiec nie czepiaj sie wychowania
    tylko swojego haniebnego postepowania. Tak cie wychowano ??????
  • Gość: noemi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.11.04, 21:26
    kasiu, nie przejmuj się tymi wypowiedziami. przecież tak naprawdę tylko ty i
    ten żonaty wiecie co was łączy. z wyrzutów sumienia też bym cię chętnie
    zwolniła. jeżeli ktoś zdradza i czas spędza z kochanką to napewno nie pójdzie
    do parku z dziećmi jeśli kochanka go rzuci.
  • Gość: Kinga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.11.04, 21:37
    Wcale nieprawda moja droga. Pojdzie, pojdzie do parku i pewnie chodzi ale nie z
    jakas wytarta zdzira ale z ZONA.
  • Gość: noemi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.11.04, 21:47
    jakoś nie mogę uwierzyć, że od tej zdziry tak dużo zależy.
  • Gość: Kinga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.11.04, 22:23
    No wlasnie nic juz od niej nie zalezy. To on kontroluje sytuacje.A on ma juz
    jej dosc.
  • Gość: kasia IP: *.pl / *.abp.pl 27.11.04, 12:20
    na spacer do parku nie pojdzie bo jego syn nie jest juz dzieckiem!z zona tez
    nie pojdzie bo ona nie ma dla niego czasu...
  • Gość: jola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 12:59
    Zapytaj partnera o realne szanse życia we dwoje.
    Dla niego układ jest idealny: dom, żona, dziecko i jako dodatek co całości -
    kochanka. Gorzej wygląda Twoja sytuacja. Ty nie masz nic oprócz niego.
    Nie masz do kogo wrócić i to Ty będziesz zraniona, gdy związek się rozpadnie.
    Jeśli nie może zdecydować się, to raczej poszukaj odpowiedzialnego partnera.
    W miłości nie wykorzystuje się drugiej osoby dla swoich celów.
  • Gość: Kinga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.11.04, 02:41
    A i tu sie gleboko mylisz moja droga. Przeciez ja nie pisalam o synu tylko o
    zonie . Skad wiesz ze nie chodzi z zona do parku??? O, wiem juz. On ci
    powiedzial. Tak wiec musi to byc "prawda". A co bedzie jak zona zechce z nim
    chodzic do tego parku?
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 04:12
    no tak...a dzis gdzie byla jego zona?! napewno nie z nami...
  • Gość: Kinga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.11.04, 06:41
    No ja mysle, ze zona ma poukladane w glowie i z kochanka meza do lozka by nie
    poszla.Chyba po tym spacerze z zona przyszedl do ciebie sie pogzdzic.Facet jest
    na twoja miare.Takie samo gowno jak ty.
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 13:19
    chyba nie bylas nigdy dowartosciowana i dlatego rzucasz miesem jak popadnie.
    Akurat Twoje zdanie na ten temat to ja mam w d...tak jak i Ciebie.

    Kto wpusza takich ludzi na forum?!

    Z wlasnej woli zakoncze ten temat bo nie bede z taka pusta idiotka rozmawiac o
    zyciu...
    i nie komentuj juz...
  • Gość: Kinga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.11.04, 23:13
    To wlasnie lubie. Demokratycznie i z kultura: "i nie komentuj juz" Czegoz to
    sama nie stosujesz tej zasady pusta idiotko? W dupie to akurat ty masz kogo
    innego a nie mnie. Kasiu w d... bylas i g.... widzialas. To jest twoje
    dowartosciowanie.
  • siestas 28.11.04, 23:25
    kiedys,
    ze tak miesem rzucasz w te Kasie?

    ------------------------------------------------
    przespijmy sie razem spokojnie - maz ma nocny dyzur
  • Gość: Kinga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.11.04, 23:43
    Nie, nic takiego nie mialo miejsca w moim zyciu. Nie zauwazyles ze ta Kasia
    rzuca we mnie miesem? To cie nie razi?
  • Gość: soniqe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 21:22
    kaśka,czego ty właściwie od tego forum oczekujesz?rzuciłaś temat,my go
    podjęliśmy-każdy wygłasza swoją opinię a tobie źle.Nie musisz tego akceptować
    co tu piszemy,ale skoro dałas ten wątek to powinnaś się spodziewać przede
    wszystkim słów krytyki,zamiast pochwał.To co robisz jest złe.Naprawdę złe.Nie
    godzisz się z tym,że otwarcie ci piszemy,że ten związek w naszych oczach jako
    forumowej opinii publicznej jest godzien potępienia.Nikt z nas nie chiałby
    znaleźć się w takiej sytuacji.Nikt nie chce być zdradzany i porzucony dla
    pseudoprawdziwej miłości.Dla ciebie to jest miłość-ok.Ale chyba trochę
    dziwna,bo nigdy naprawdę twoja.Ty go kochasz-ok.Suuuper.Może tej twojej miłości
    wystarczy dla was na cąłe życie? byłoby jeszcze lepiej.Ale nienawiść i zranione
    serce jego rodziny zawsze będą kładły cień na wasz niby wspaniały
    związek.Choćbyś uciekła z nim na koniec swiata-piętno przeszłośći będzie dla
    was balastem.Dla niego to będzie ciężar.Wydarłaś z tej rodziny poczucie
    bezpieczeństwa i wiarę w miłość.Wlazłaś z butami w ich poukładany świat.On tego
    chciał.Ale widocznie nie chce tak mocno...zdejmij klapki z oczu,dziewczyno.Etat
    weekendowej kochanki nie jest dla ciebie.Jeśli masz jakieś uczucia jeszcze,to
    daj sobie spokój.Naprawdę będzie cię bolało,gdy miłośc z odzysku pójdzie w
    cholerę,a tobie zostanie pusty rozdział w życiu,bo tak naprawdę nie będziesz
    miała powodu by spojrzeć sobie w twarz.Pisałaś o sumieniu-gryzie cię.więc
    jeszcze żyjesz,skoro odczuwasz.Nie jest za późno.Jesli ty nie zrobisz
    kroku,żeby zachować twarz,to licz się z tym,że upadek z tego złotego piedestału
    na którym ON cię postawił,odbierze ci resztki godnośći.Jesteś młoda-możesz mieć
    wszystko...
  • Gość: Kinga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.11.04, 21:34
    Ona boleje nad tym ze kochanek ma juz dosc i stad ta cala jej dyskusja tu na
    forum. Jego "milosc" sie juz wypalila. Znudzila go najwyrazniej i pewnie dzieki
    niej zrozumial jak bardzo cenna i niezastapiona jest jego rodzina:zona i syn
    oraz ile wspolnych uczuc i spraw ich laczy. Tego nie zastapi zadna darmowa
    panienka na boku.
  • Gość: kasia IP: *.pl / *.abp.pl 27.11.04, 09:35
    do kingi!
    a skad Ty taka pewna ze ma mnie dosyc!chyba wrecz przeciwnie!
    Jestes zbyt pusta zeby to zrozumiec..ale nadejdzie czas a zycie cie nauczy
    powodzenia
  • Gość: Kinga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.11.04, 02:35
    Niczego madrego w tej swojej pustej glowce nie znalazlas jak widac, bo tam i
    nic nie ma . Nie szamocz sie . To jasne ze cie juz kopnal.Zycie napewno mnie
    nie nauczy zeby cudzych facetow w dodatku zonatych i dzieciatych widywac.A twoj
    post przyda sie napewno nie jednemu aby zobaczyc jak beznadziejnie pusta i
    prozna potrafi byc taka panna puszczalska jak ty. Szkoda czasu aby ci cokolwiek
    tlumaczyc. Zycie musi cie rabnac prosto miedzy oczy aby cos do ciebie dotarlo.
    A moze nie zycie tylko ktos komu wchodzisz bezczelnie w parade.
  • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 04:11
    moze i mnie zostawil...ale 10 min temu..i "ru..ka"nie bylo bo bylismy na
    imprezie u jego znajomych..

    lepiej pilnuj swojego faceta(jesli go masz) bo moze wlasnie taka "kasia" CYTUJE
    wlazi do lozka i rozklada nogi..
  • Gość: Kinga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.11.04, 06:50
    Ta impreza u jego znajomych to ci sie tylko snila, cytat nie mojego autorstwa,
    wiec nie komentuje. A o mojego faceta niech cie glowa nie boli.Twoj facet nie
    moze cie zdradzic, prawda ? bo ty faceta swojego nie posiadasz.
  • Gość: jarek gdańsk IP: *.nidzica.sdi.tpnet.pl 28.11.04, 13:54
    ludzie ale marudzicie!dziewczyna ma problem a wy zachowujecie sie jakbyscie z
    ksieżyca spadli!w życiu różne rzeczy się zdażają!Spóżniona miłość też!Czy
    wszystcy żonaci faceci mający kochanki to świnie?a nie można poprostu się
    zakochać?nawet wtedy gdy ma się już żonę?Jest wielu wolnych facetów którzy
    bardziej oszukują swoje dziewczyny!wiem co mowie bo sam jestem żonaty i mam
    kochanke!nie oszukuję jej!jest mi z nia dobrze kocham ja i tyle!a żona jest
    bardzo atrakcyjną kobietą!i bardzo ja szanuję!ale love nie wybiera!a nie tak
    łatwo zostawic rodzinę!wiec dzielę swoj czas i robie wszystko żeby nie
    skrzywdzić dziwczyny!zawsze moze na mnie liczyc!a hansi ma racje!chyba
    większość tych piszących to sfrustrowane kobietki które boją się o swoich
    facetów!bo nie wiedzą co to znaczy kochać i jak złapały jakiegoś to bedą sie go
    trzymały chocby je bił itp!i to jest ok?bo z obrączką?
  • gap_miejski 28.11.04, 14:39
    Gość portalu: jarek gdańsk napisał(a):

    > ludzie ale marudzicie!dziewczyna ma problem a wy zachowujecie sie jakbyscie z
    > ksieżyca spadli!w życiu różne rzeczy się zdażają!Spóżniona miłość też!Czy
    > wszystcy żonaci faceci mający kochanki to świnie?a nie można poprostu się
    > zakochać?nawet wtedy gdy ma się już żonę?Jest wielu wolnych facetów którzy
    > bardziej oszukują swoje dziewczyny!wiem co mowie bo sam jestem żonaty i mam
    > kochanke!nie oszukuję jej!jest mi z nia dobrze kocham ja i tyle!a żona jest
    > bardzo atrakcyjną kobietą!i bardzo ja szanuję!ale love nie wybiera!a nie tak
    > łatwo zostawic rodzinę!wiec dzielę swoj czas i robie wszystko żeby nie
    > skrzywdzić dziwczyny!zawsze moze na mnie liczyc!a hansi ma racje!chyba
    > większość tych piszących to sfrustrowane kobietki które boją się o swoich
    > facetów!bo nie wiedzą co to znaczy kochać i jak złapały jakiegoś to bedą sie go
    >
    > trzymały chocby je bił itp!i to jest ok?bo z obrączką?

    Chlip! Normalnie żem się wzruszył. Jaki ty dobry jesteś. Love nie wybiera... I
    żona dowartościowana. Mam tylko dwa pytania:
    1. Czy poinformowałeś żonę o istnieniu kochanki? No bo coś chyba jej musisz
    mówić gdy wychodzisz, żeby dowartościować swoją dziewczynę.

    2. Czy kochanka spodziewa się (wie), że się dla niej nie rozwiedziesz?

    Jeżeli na oba odpowiesz twierdząco, to dla mnie jesteś facet wporzo. Jeżeli nie
    to jesteś żałosnym hipokrytą i dostaniesz w kość.


    --
    Mniejsza ilość zębów zwiększa swobodę języka.
  • siestas 28.11.04, 14:45
    od kiedy to, zonom sie mowi, ze sie ma kochanki?
    po co je ranic i ktora by sie na to zgodzila?

    natomiast jezeli facet jest "w porzo", to istotnie nie powinien kochance
    strwarzac iluzji, ze sie z zona rozwiedzie.
  • gap_miejski 28.11.04, 15:25
    siestas napisała:

    > od kiedy to, zonom sie mowi, ze sie ma kochanki?
    > po co je ranic i ktora by sie na to zgodzila?

    I tu leży pies pogrzebany... Ciekawe jak zareaguje jak się dowie,że mężuś ją
    kantował.
    >
    > natomiast jezeli facet jest "w porzo", to istotnie nie powinien kochance
    > strwarzac iluzji, ze sie z zona rozwiedzie.
    Założe się, że nie powiedział. Tacy faceci to śmierdzące tchórze. To nie żony
    uczucia są tu chronione tylko własny wizzerunek. Żałośni oszuści...


    --
    Mniejsza ilość zębów zwiększa swobodę języka.
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 22:48
    nie chce mi sie czytac :D
  • Gość: Hansi IP: *.arcor-ip.net 26.11.04, 23:12
    Ty dziouha sie nie wykrecaj.
    Tu chodzi o pryncypia, wartosci "chrzescijanskie"
    i przyszle miejsce
    polskich, meskich zdrajcow w Unii Europejskiej!

    Zdrajczyniom kobiecym sie wybaczy.
    Przekazemy ich polubownie sadom islamskim.
  • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 00:56
    Nie przejmuj sie jadem, jaki tu sie leje w Twoja strone. Zrozum tych ludzi - po
    skali zaangazowania widac, ze albo juz sa zdradzeni albo nigdy nikogo naprawde
    nie kochali. Ciagna i ciagna do siebie, mowiac krotko. A ze wyczuli slabosc
    (napisalas o wyrzutach sumienia) to i sie rzucaja na ranne zwierze.

    Widzialam dziesiatki sytuacji w ktorych rozpadaly sie zwiazki w zwiazku z
    innymi ludzmi. Ludzie raczej chetnie mi o sobie opowiadaja. Mysle, ze ze sto
    romansow moglabym napisac ;) Wniosek, z tego, co widze jest dla mnie jeden -
    zycie nie wpasowuje sie w proste schematy. Nie ma czegos takiego jak jeden
    model tzw.zdrady i 3 modele glownych bohaterow. Miliony ludzi, miliony sytuacji
    i ich motywacji. Napewno ludzie nie sa odpowiedzialni za to, ze sie w kims
    zakochuja czy kogos kochac przestaja. Napewno najlepiej jedno skonczyc i
    dopiero drugie zaczac. Napewno istnieja sytuacje, ktore, wbrew dobremu
    samopoczuciu Scylli, najszlachetniejszych nawet przerastaja. Napewno milosc
    laskawa jest i wybacza. Inaczej to jej karykatura i powod do wspolczucia.

    Nie wiem, jak jest w Twojej sytuacji. Pojecia nie mam . Moze Cie kocha, moze
    sie Toba bawi. Moze znasz prawde, moze nie. Moze on Ci prawde mowi, moze
    klamie, moze sam jej nie zna. Na forum nie rozwiazesz swojego problemu - wiedze
    o Twojej sytuacji mozesz czerpac wylacznie ze swojego rozumu i serca. Forum,
    miom zdaniem, nie jest w stanie nawet wystapic jako katalizator.

    Ale moze sie przydac na cos innego. Jesli poczytasz posty skierowane do Ciebie,
    na chlodno, bez pryzmatu Twojej historii, zauwazysz, co dzieje sie z ludzmi
    zdradzonymi. Jak slepna. Jak powierzchownie pudruja rany. Jak one latwo sie
    otwieraja. Jak sie boja zmierzyc ze swoja wspolodpowiedzialnoscia. Po mojemu:
    wielka nauka.

    pozdrawiam
  • habitus 29.11.04, 11:23
    Gość portalu: gf napisał(a):

    > Nie przejmuj sie jadem, jaki tu sie leje w Twoja strone. Zrozum tych ludzi - po
    >
    > skali zaangazowania widac, ze albo juz sa zdradzeni albo nigdy nikogo naprawde
    > nie kochali. Ciagna i ciagna do siebie, mowiac krotko.

    A do kogo ty ciągniesz, gf?

    > Widzialam dziesiatki sytuacji w ktorych rozpadaly sie zwiazki w zwiazku z
    > innymi ludzmi. Ludzie raczej chetnie mi o sobie opowiadaja.
    Nie wiedzą co czynią. Strach pomyśleć jakich rad im udzielasz.
    Mysle, ze ze sto
    > romansow moglabym napisac ;)
    Romansów pewnie tak. Romans z natury swojej z realnym życiem niewiele ma wspólnego.

    >Wniosek, z tego, co widze jest dla mnie jeden -
    > zycie nie wpasowuje sie w proste schematy. Nie ma czegos takiego jak jeden
    > model tzw.zdrady i 3 modele glownych bohaterow. Miliony ludzi, miliony
    >sytuacji i ich motywacji. Napewno ludzie nie sa odpowiedzialni za to, ze sie w
    >kims zakochuja czy kogos kochac przestaja.
    Są odpowiedzialni. Istnieje wolna wola, poczucie odpowiedzialności i
    przyzwoitość. Na najprostszym poziomie - zwykłe rozróżnienie co jest kłamstwem a
    co prawdą. Udowodnij, że nie.

    >Napewno najlepiej jedno skonczyc i
    > dopiero drugie zaczac. Napewno istnieja sytuacje, ktore, wbrew dobremu
    > samopoczuciu Scylli, najszlachetniejszych nawet przerastaja.
    Sytuacja, która przerasta to nie jest sytuacja "spotykać się czy nie". Jest to
    problem dla infantylnych jednostek, które NIE BIORĄ odpowiedzialności za krzywdę
    jaką mogą wyrządzić dogadzaniem własnym zachciankom. Sytuacja przerastająca
    najszlachetniejszych to dylemat matki, która musi wybrać, które z jej dzieci
    zostanie zabite. Pozostałe to po prostu nieumiejętność panowania nad popędami.
    >Napewno milosc laskawa jest i wybacza. Inaczej to jej karykatura i powod do
    >wspolczucia.Nie wiem, jak jest w Twojej sytuacji. Pojecia nie mam . Moze Cie
    kocha, moze sie Toba bawi. Moze znasz prawde, moze nie. Moze on Ci prawde mowi,
    moze
    > klamie, moze sam jej nie zna. Na forum nie rozwiazesz swojego problemu - wiedze
    >
    > o Twojej sytuacji mozesz czerpac wylacznie ze swojego rozumu i serca. Forum,
    > miom zdaniem, nie jest w stanie nawet wystapic jako katalizator.
    >
    > Ale moze sie przydac na cos innego. Jesli poczytasz posty skierowane do Ciebie,
    >
    > na chlodno, bez pryzmatu Twojej historii, zauwazysz, co dzieje sie z ludzmi
    > zdradzonymi. Jak slepna. Jak powierzchownie pudruja rany. Jak one latwo sie
    > otwieraja. Jak sie boja zmierzyc ze swoja wspolodpowiedzialnoscia. Po mojemu:
    > wielka nauka.
    >
    > pozdrawiam

    Zgadza się. Wątpliwości Kasi zostały naświetlone ze wszystkich możliwych stron.
    Zebrała gromy i słowa wsparcia. Zastanawia mnie jednak twoja niechęć do
    oszalałych z bólu osób, które zdradzono. Nie raz zdradzone, tylko oszukiwane
    długo, utrzymywane w iluzji. Jeżeli nie potrafisz tego bólu pojąć, to nasuwa się
    tylko jedno wyjaśnienie: nie byłaś nigdy w trwałym związku. Ośmielam się
    przypuszczać, że twoje związki są przelotne i że twoja filozofia życiowa
    (dawanie swobody) wiąże się z tym, że partnerzy nie zostają z tobą zbyt długo.
    Lepiej wszak pozwolić, niż nie pozwalać, a mimo to i tak zostać porzuconą. Nie
    znam cię więc nie wiem czy to prawda. Być może dlatego trudno się porozumieć, że
    racje adwersarzy pochodzą z innych poziomów. Nie oceniam twojej postawy. Jest
    dużo racji w tym co piszesz o stwarzaniu pola do szczerości, braniu
    współodpowiedzialności za zdradę i dla mnie były to słowa dające szersze
    spojrzenie na problem. Ogląd sytuacji zmienia się też z wiekiem. Przypuszczam,
    że jesteś samodzielną kobietą około trzydziestki. Raczej przed, niż po. Za kilka
    lat (to nie jest pryncypialność, uwierz mi) niektórzy uczestnicy tej dyskusji
    wydadzą ci się mądrzejsi, niż wydaje ci się obecnie. Panowie pokroju hansi
    przestaną wydawać ci się bratnimi duszami. Może będziesz miała stałego partnera
    (męża lub niemęża), może będziesz samotna i rozczarowana... Ale coś się zmieni.
    To co próbujesz zracjonalizować i uzasadnić - jest budowaniem na piasku. Relacja
    dwojga ludzi nazywana przez ciebie "miłością" w rzeczywistości nie jest nią. A
    czym jest miłość? Każdy ją pozna lub poznał, ale na pewno nie są to tylko
    radosne igraszki w łóżku we dwoje :)) oczywiście. Jeżeli zaczyna się od kłamstwa
    - na kłamstwie się skończy. Jak to się drzewiej mówiło: "Miłe złego początki".
    Pozdrawiam.


  • zalozylam_nowe 29.11.04, 14:55
    habitus napisała:

    > Gość portalu: gf napisał(a):
    >
    > > Nie przejmuj sie jadem, jaki tu sie leje w Twoja strone. Zrozum tych ludz
    > i - po
    > >
    > > skali zaangazowania widac, ze albo juz sa zdradzeni albo nigdy nikogo nap
    > rawde
    > > nie kochali. Ciagna i ciagna do siebie, mowiac krotko.
    >
    > A do kogo ty ciągniesz, gf?

    Nigdy nie stawiam 'mojego' nad 'jego'. Obawiam sie, ze to w dosc oczywisty
    sposob wynika z tego, co napisalam :)


    >
    > > Widzialam dziesiatki sytuacji w ktorych rozpadaly sie zwiazki w zwiazku z
    >
    > > innymi ludzmi. Ludzie raczej chetnie mi o sobie opowiadaja.
    > Nie wiedzą co czynią. Strach pomyśleć jakich rad im udzielasz.

    Mysle, ze to nie Twoj problem ;)
    Zwlaszcza, ze nigdy nie udzielam rad w sprawach najwiekszego kalibru ludziom,
    ktorzy sa dla mnie wazni. Poniewaz ich kocham i chce, zeby wybierali sami.


    > Mysle, ze ze sto
    > > romansow moglabym napisac ;)
    > Romansów pewnie tak. Romans z natury swojej z realnym życiem niewiele ma
    wspóln
    > ego.

    Jesli romans to dla Ciebie harleqin, to gratulejszyn :D


    > >Wniosek, z tego, co widze jest dla mnie jeden -
    > > zycie nie wpasowuje sie w proste schematy. Nie ma czegos takiego jak jede
    > n
    > > model tzw.zdrady i 3 modele glownych bohaterow. Miliony ludzi, miliony
    > >sytuacji i ich motywacji. Napewno ludzie nie sa odpowiedzialni za to, ze s
    > ie w
    > >kims zakochuja czy kogos kochac przestaja.
    > Są odpowiedzialni. Istnieje wolna wola, poczucie odpowiedzialności i
    > przyzwoitość. Na najprostszym poziomie - zwykłe rozróżnienie co jest
    kłamstwem
    > a
    > co prawdą. Udowodnij, że nie.

    Brednie. Powtorze jeszcze raz: nikt nie jest odpowiedzialny za to, ze kogos
    kocha lub nie kocha. Jesli napiszesz, ze starujesz swoja miloscia, potrafisz
    sobie nakazac milowanie lub jego koniec, uznam chyba raczej, ze klamiesz.

    Wolna wola tyczy wylacznie czynow. Czytaj Wacpanna uwaznie ;)


    >
    > >Napewno najlepiej jedno skonczyc i
    > > dopiero drugie zaczac. Napewno istnieja sytuacje, ktore, wbrew dobremu
    > > samopoczuciu Scylli, najszlachetniejszych nawet przerastaja.
    > Sytuacja, która przerasta to nie jest sytuacja "spotykać się czy nie". Jest to
    > problem dla infantylnych jednostek, które NIE BIORĄ odpowiedzialności za
    krzywd
    > ę
    > jaką mogą wyrządzić dogadzaniem własnym zachciankom.

    Jakie 'spotkac sie czy nie znowu'??? Tak trudno sobie wyobrazic, ze niektorzy
    ludzie sa skazani na czyjes towarzystwo, chocby przez jakis czas? Tak trudno
    sobie wyobrazic, ze bliskosc tego, kto ciemno przed oczami robi, jesli nalozy
    sie na jakis ciezki kryzys, moze czlowieka pokonac?


    Sytuacja przerastająca
    > najszlachetniejszych to dylemat matki, która musi wybrać, które z jej dzieci
    > zostanie zabite. Pozostałe to po prostu nieumiejętność panowania nad popędami.

    I pudlo. Tu szlachetny wlasnie nie stchorzy. Podobnie jak w innej sytuacji,
    kiedy musi rozdac zycie i smierc.



    > >Napewno milosc laskawa jest i wybacza. Inaczej to jej karykatura i powod d
    > o
    > >wspolczucia.Nie wiem, jak jest w Twojej sytuacji. Pojecia nie mam . Moze C
    > ie
    > kocha, moze sie Toba bawi. Moze znasz prawde, moze nie. Moze on Ci prawde
    mowi,
    > moze
    > > klamie, moze sam jej nie zna. Na forum nie rozwiazesz swojego problemu -
    > wiedze
    > >
    > > o Twojej sytuacji mozesz czerpac wylacznie ze swojego rozumu i serca. For
    > um,
    > > miom zdaniem, nie jest w stanie nawet wystapic jako katalizator.
    > >
    > > Ale moze sie przydac na cos innego. Jesli poczytasz posty skierowane do C
    > iebie,
    > >
    > > na chlodno, bez pryzmatu Twojej historii, zauwazysz, co dzieje sie z ludz
    > mi
    > > zdradzonymi. Jak slepna. Jak powierzchownie pudruja rany. Jak one latwo s
    > ie
    > > otwieraja. Jak sie boja zmierzyc ze swoja wspolodpowiedzialnoscia. Po moj
    > emu:
    > > wielka nauka.
    > >
    > > pozdrawiam
    >
    > Zgadza się. Wątpliwości Kasi zostały naświetlone ze wszystkich możliwych
    stron.
    > Zebrała gromy i słowa wsparcia. Zastanawia mnie jednak twoja niechęć do
    > oszalałych z bólu osób, które zdradzono. Nie raz zdradzone, tylko oszukiwane
    > długo, utrzymywane w iluzji. Jeżeli nie potrafisz tego bólu pojąć, to nasuwa
    si
    > ę
    > tylko jedno wyjaśnienie: nie byłaś nigdy w trwałym związku.


    Bylam w trwalych zwiazkach, ale nigdy mnie nie zdradzono. Zdradzono mnie w
    zupelnie innych relacjach, niemilosnych, i nigdy, mimo przykrosci (bo bez
    przesady moja krzywda mi rozumu nie odbiera, odbiera tylko krzywda tych,
    ktorych kocham) nie lalam jadu na postronne osoby, jak niektorzy w tym watku,
    zachowujacy sie po prostu wulgarnie i tyle.



    Ośmielam się
    > przypuszczać, że twoje związki są przelotne i że twoja filozofia życiowa
    > (dawanie swobody) wiąże się z tym, że partnerzy nie zostają z tobą zbyt długo.


    Pudlo. Nie zostalam zostawiona. A teraz napisz, ze z tego wynika moja
    filozofia. Wszak pasuje...?

    Wiem, ze trudno, bedac egiosta, tolerowac tych, ktorzy nie sa. Wiem i
    wspolczuje.


    > Lepiej wszak pozwolić, niż nie pozwalać, a mimo to i tak zostać porzuconą. Nie
    > znam cię więc nie wiem czy to prawda. Być może dlatego trudno się porozumieć,
    ż
    > e
    > racje adwersarzy pochodzą z innych poziomów. Nie oceniam twojej postawy. Jest
    > dużo racji w tym co piszesz o stwarzaniu pola do szczerości, braniu
    > współodpowiedzialności za zdradę i dla mnie były to słowa dające szersze
    > spojrzenie na problem. Ogląd sytuacji zmienia się też z wiekiem. Przypuszczam,
    > że jesteś samodzielną kobietą około trzydziestki. Raczej przed, niż po. Za
    kilk
    > a
    > lat (to nie jest pryncypialność, uwierz mi) niektórzy uczestnicy tej dyskusji
    > wydadzą ci się mądrzejsi, niż wydaje ci się obecnie. Panowie pokroju hansi
    > przestaną wydawać ci się bratnimi duszami. Może będziesz miała stałego
    partnera
    > (męża lub niemęża), może będziesz samotna i rozczarowana... Ale coś się
    zmieni.
    > To co próbujesz zracjonalizować i uzasadnić - jest budowaniem na piasku.

    Szanowna starsza kolezanko :) Mam stalego parnera. Znam staruszki o postawie
    tozsamej z moja, wiec wypadasz na ich tle blado. Przykro mi. Usprawiedliwiasz
    swoja niemoc wiekiem - Twoja rzecz, nikt Ci nie broni.


    Relacj
    > a
    > dwojga ludzi nazywana przez ciebie "miłością" w rzeczywistości nie jest nią. A
    > czym jest miłość? Każdy ją pozna lub poznał, ale na pewno nie są to tylko
    > radosne igraszki w łóżku we dwoje :)) oczywiście. Jeżeli zaczyna się od
    kłamstw
    > a
    > - na kłamstwie się skończy. Jak to się drzewiej mówiło: "Miłe złego początki".
    > Pozdrawiam.
    >

    Nie opisuje milosci jako 'radosnych igraszek w lozku'. Nie chce mi sie
    tlumaczyc, ze nie jestem wielbladem, a lozko nie jest koniecznym elementem
    milosci. Definicja milosci jest zawarta w Liscie Sw.Pawla do Koryntian.
    Wszelkie inne to smieci, by nie nazwac ich grubszym slowem.

    Pozdrawiam.
    >
  • habitus 29.11.04, 16:57
    zalozylam_nowe napisała:

    > Nigdy nie stawiam 'mojego' nad 'jego'. Obawiam sie, ze to w dosc oczywisty
    > sposob wynika z tego, co napisalam :)

    Zupełnie nie wynika! Wynika raczej bezbrzeżna pewność własnej omnipotencji.
    Myślałam, ze to jest czymś poparte, doświadczeniem, przeżyciami, może epizodem
    śmierci wśród bliskich. Wtedy rodzi się taka postawa zgody i rozumienia
    poprzedzona wszakże buntem i rozpaczą. Cynizm to też postać rozpaczy.


    > Mysle, ze to nie Twoj problem ;)
    > Zwlaszcza, ze nigdy nie udzielam rad w sprawach najwiekszego kalibru ludziom,
    > ktorzy sa dla mnie wazni. Poniewaz ich kocham i chce, zeby wybierali sami.

    To mądrze czynisz. A jeżeli proszą o wyrażenie opinii?

    > Jesli romans to dla Ciebie harleqin, to gratulejszyn :D

    Oj, gdzie napisałam, że to dla mnie harleqin! To ty coś wspominałaś o pisaniu
    romansów!

    > Brednie. Powtorze jeszcze raz: nikt nie jest odpowiedzialny za to, ze kogos
    > kocha lub nie kocha. Jesli napiszesz, ze starujesz swoja miloscia, potrafisz
    > sobie nakazac milowanie lub jego koniec, uznam chyba raczej, ze klamiesz.

    Miłość nie jest gromem z jasnego nieba. Są symptomy znużenia dotychczasowym
    związkiem. Partner nie wie o tym. Ufa ci. Jest coś takiego co nazywa się
    "gotowością zdrady". Mały kryzysik i już jesteśmy zakochani w nowej wspaniałej
    osobie. Łatwe...

    > Wolna wola tyczy wylacznie czynow.

    Wolna wola dotyczy wszystkich ludzkich zachowań. Nawet o chorobie decydujesz
    sama. A co dopiero o zakochaniu. Zresztą zakochanie to nie miłość. Wygląda na
    to, że te pojęcia traktujesz wymiennie i stąd większość nieporozumień.


    > Jakie 'spotkac sie czy nie znowu'??? Tak trudno sobie wyobrazic, ze niektorzy
    > ludzie sa skazani na czyjes towarzystwo, chocby przez jakis czas? Tak trudno
    > sobie wyobrazic, ze bliskosc tego, kto ciemno przed oczami robi, jesli nalozy
    > sie na jakis ciezki kryzys, moze czlowieka pokonac?

    Zmiana pracy dobrze robi w takich sytuacjach. Osoba samodzielna, o wysokich
    walorach intelektualnych, urodzie i wdzięku nie potrafi sobie poradzić z taką
    sytuacją?

    > I pudlo. Tu szlachetny wlasnie nie stchorzy. Podobnie jak w innej sytuacji,
    > kiedy musi rozdac zycie i smierc.

    Obawiam się, że nie bardzo wiesz o czym piszesz. Są wybory, których przyzwoity
    człowiek nie może dokonać. Lepiej umrzeć. Akurat sprawa fascynacji kolegą z
    pracy (szczególnie szefowie wzbudzają takie emocje) nie należy do tych
    dramatycznych okoliczności.

    > Bylam w trwalych zwiazkach, ale nigdy mnie nie zdradzono. Zdradzono mnie w
    > zupelnie innych relacjach, niemilosnych, i nigdy, mimo przykrosci (bo bez
    > przesady moja krzywda mi rozumu nie odbiera, odbiera tylko krzywda tych,
    > ktorych kocham) nie lalam jadu na postronne osoby, jak niektorzy w tym watku,
    > zachowujacy sie po prostu wulgarnie i tyle.

    Widzisz jaka dziwna sprawa: twoja krzywda nie odbiera ci rozumu, a miłość
    odbiera. Ból trudniej znieść niż miłość, bo miłość jest przecież dobra i piękna.
    To co odbiera rozum to zakochanie. Jest to stan który może się przerodzić w
    miłość, a może tylko w krzywdę.


    > Pudlo. Nie zostalam zostawiona. A teraz napisz, ze z tego wynika moja
    > filozofia. Wszak pasuje...?

    Cieszę się, że nie masz takich przykrych doświadczeń. Dlaczego wszakże z taką
    zajadłośćią zabierasz głos w sprawie panowania nad sobą (a właściwie
    nieopanowania) osób, które zdradę i porzucenie przeżyły? Jeżeli tych przeżyć nie
    doznałaś to dlaczego z taką pogardą mówisz o zdradzonych żonach? Przecież takie
    przeżycia są ci obce, Bogu dzięki?

    > Wiem, ze trudno, bedac egiosta, tolerowac tych, ktorzy nie sa. Wiem i
    > wspolczuje.

    No comment:)

    > Szanowna starsza kolezanko :) Mam stalego parnera.

    Z radością się o tym dowiaduję! Stały to znaczy od jak dawna?

    >Znam staruszki o postawie
    > tozsamej z moja, wiec wypadasz na ich tle blado.

    Nie rozumiem? W czym blado wypadam na tle innych staruszek?!

    >Przykro mi. Usprawiedliwiasz
    > swoja niemoc wiekiem - Twoja rzecz, nikt Ci nie broni.

    Ojejku, jaką niemoc ja usprawiedliwiam wiekiem i w którym miejscu?! Wszystko
    przeczytałam i nic nie mogę znaleźć! To pewnie ta moja starcza skleroza!

    >Definicja milosci jest zawarta w Liscie Sw.Pawla do Koryntian.
    >Wszelkie inne to smieci, by nie nazwac ich grubszym slowem.

    Czytasz takie teksty? I głosisz takie poglądy? To jakaś gra?

    P.S. Jest jeszcze trochę wartościowej literatury powstałej po liście Św.Pawła do
    Koryntian. Takie jest moje zdanie.





  • gap_miejski 29.11.04, 17:01
    Ale jaja.... :))))))))))))))
    --
    Mniejsza ilość zębów zwiększa swobodę języka.
  • zalozylam_nowe 29.11.04, 18:49
    > Myślałam, ze to jest czymś poparte, doświadczeniem,

    Doswiadczeniem czytaj wiekiem? Troche to prymitywne, ale jak uwazasz :)

    > przeżyciami, może epizodem
    > śmierci wśród bliskich.

    Indyk myslal i zdechl :)
    Nie masz i nie bedziesz maial zadnej wiedzy na ten temat, bo Ci jej nie
    udostepnie. Kiedy komus brakuje argumentow, pisze 'jakie masz doswiadczenia?'
    Jest to dyskusja zadna, poniewaz mozesz powolac sie na dowolne wyssane z palca
    doswiadczenia. Jest to mianowicie krecenie sie w kolko, tylko nie widomo czego.



    Wtedy rodzi się taka postawa zgody i rozumienia
    > poprzedzona wszakże buntem i rozpaczą. Cynizm to też postać rozpaczy.

    Owszem. Ale kto jest cyniczny? Ty? Bo napewno nie ja. Wrecz odwrotnie.


    > > Mysle, ze to nie Twoj problem ;)
    > > Zwlaszcza, ze nigdy nie udzielam rad w sprawach najwiekszego kalibru ludz
    > iom,
    > > ktorzy sa dla mnie wazni. Poniewaz ich kocham i chce, zeby wybierali sami
    > .
    >
    > To mądrze czynisz. A jeżeli proszą o wyrażenie opinii?

    Nie sadze by mialo to zwiazek z tematem, dlatego pozwole sobie pozostawic Cie w
    braku wiedzy na ten temat ;)


    >
    > > Jesli romans to dla Ciebie harleqin, to gratulejszyn :D
    >
    > Oj, gdzie napisałam, że to dla mnie harleqin! To ty coś wspominałaś o pisaniu
    > romansów!

    Owszem, napisalas. Napisalas, ze romans nijak ma sie do zycia, Uzylam wiec
    harleqina jako metafory szajsu wyssanego z palca. Zakladam, ze to nie ponad
    mozliwosci intelektualne przecietnego czytelnika. Jesli ponad - przepraszam.
    Romanse w rodzaju - bo ja wiem? - Bridges of Madison County, akurat maja
    zwiazek z zyciem. O przepraszam! faktycznie - z zyciem cyniczki nie :)


    > > Brednie. Powtorze jeszcze raz: nikt nie jest odpowiedzialny za to, ze kog
    > os
    > > kocha lub nie kocha. Jesli napiszesz, ze starujesz swoja miloscia, potraf
    > isz
    > > sobie nakazac milowanie lub jego koniec, uznam chyba raczej, ze klamiesz.
    >
    > Miłość nie jest gromem z jasnego nieba. Są symptomy znużenia dotychczasowym
    > związkiem. Partner nie wie o tym. Ufa ci. Jest coś takiego co nazywa się
    > "gotowością zdrady". Mały kryzysik i już jesteśmy zakochani w nowej wspaniałej
    > osobie. Łatwe...

    Przykro mi, ale tak jedynie BYWA. Powyzszy model nie obejmuje wszystkich
    przypadkow :)


    > > Wolna wola tyczy wylacznie czynow.
    >
    > Wolna wola dotyczy wszystkich ludzkich zachowań. Nawet o chorobie decydujesz
    > sama. A co dopiero o zakochaniu. Zresztą zakochanie to nie miłość. Wygląda na
    > to, że te pojęcia traktujesz wymiennie i stąd większość nieporozumień.

    Brednie na temat 'na co wyglada' i brednie na temat wolnej woli co do uczuc.
    Teraz juz wiem, ze po prostu nie kochasz.




    > > Jakie 'spotkac sie czy nie znowu'??? Tak trudno sobie wyobrazic, ze niekt
    > orzy
    > > ludzie sa skazani na czyjes towarzystwo, chocby przez jakis czas? Tak tru
    > dno
    > > sobie wyobrazic, ze bliskosc tego, kto ciemno przed oczami robi, jesli na
    > lozy
    > > sie na jakis ciezki kryzys, moze czlowieka pokonac?
    >
    > Zmiana pracy dobrze robi w takich sytuacjach. Osoba samodzielna, o wysokich
    > walorach intelektualnych, urodzie i wdzięku nie potrafi sobie poradzić z taką
    > sytuacją?
    >


    No cociu, co Ty powiesz ;) Nie kazdy moze zmienic prace w ciagu tygodnia,
    ciociu :))

    Smiechu warte sa uwagi o zwiazku wdzieku i inteligencji z powyzszym. No i po
    pierwsze, co z tymi bez wdzieku i inteligencji?




    > > I pudlo. Tu szlachetny wlasnie nie stchorzy. Podobnie jak w innej sytuacj
    > i,
    > > kiedy musi rozdac zycie i smierc.
    >
    > Obawiam się, że nie bardzo wiesz o czym piszesz. Są wybory, których przyzwoity
    > człowiek nie może dokonać. Lepiej umrzeć.

    Lepeij umrzec niz uratowac zycie dziecku?
    Wybacz szczerosc - trzeba byc suka...


    > Akurat sprawa fascynacji kolegą z
    > pracy (szczególnie szefowie wzbudzają takie emocje) nie należy do tych
    > dramatycznych okoliczności.

    Przykro mi, ze Twoi szefowie wzbudzaja w Tobie emocje milosne, we mnie raczej
    nie - wrecz odwrotnie, stan 'podlegania' jest dla mnie antyafrodyzjakiem. ale
    oczywiscie rozne sa slabostki niektorych kobieciatek ;) zastanawiam sie jak to
    sie ma do owej niezaleznosci?



    > > Bylam w trwalych zwiazkach, ale nigdy mnie nie zdradzono. Zdradzono mnie
    > w
    > > zupelnie innych relacjach, niemilosnych, i nigdy, mimo przykrosci (bo bez
    >
    > > przesady moja krzywda mi rozumu nie odbiera, odbiera tylko krzywda tych,
    > > ktorych kocham) nie lalam jadu na postronne osoby, jak niektorzy w tym wa
    > tku,
    > > zachowujacy sie po prostu wulgarnie i tyle.
    >
    > Widzisz jaka dziwna sprawa: twoja krzywda nie odbiera ci rozumu, a miłość
    > odbiera. Ból trudniej znieść niż miłość, bo miłość jest przecież dobra i
    piękna


    Teraz jestem pewna - nie kochalas. Uwazaj, bo pieklo moze istniec na prawde ;)


    > To co odbiera rozum to zakochanie. Jest to stan który może się przerodzić w
    > miłość, a może tylko w krzywdę.

    Owszem, zakochanie nieco byc moze niektorym odbiera. Ale namietnosc nie jest
    zakochaniem.



    > > Pudlo. Nie zostalam zostawiona. A teraz napisz, ze z tego wynika moja
    > > filozofia. Wszak pasuje...?
    >
    > Cieszę się, że nie masz takich przykrych doświadczeń. Dlaczego wszakże z taką
    > zajadłośćią zabierasz głos w sprawie panowania nad sobą (a właściwie
    > nieopanowania) osób, które zdradę i porzucenie przeżyły? Jeżeli tych przeżyć
    ni
    > e
    > doznałaś to dlaczego z taką pogardą mówisz o zdradzonych żonach? Przecież
    taki
    > e
    > przeżycia są ci obce, Bogu dzięki?

    Nie interesuja mnie moje krzywdy ciociu ;) Interesuja mnie krzywdy bliskich mi
    ludzi. Jesli nigdy nie czulas zadzy mordu kogos, kto krzywdzi Twoja
    przyjaciolke, siostre, brata, whoever - niewiele wiesz o milosci do ludzi.


    > > Wiem, ze trudno, bedac egiosta, tolerowac tych, ktorzy nie sa. Wiem i
    > > wspolczuje.
    >
    > No comment:)
    >
    > > Szanowna starsza kolezanko :) Mam stalego parnera.
    >
    > Z radością się o tym dowiaduję! Stały to znaczy od jak dawna?

    Przykro mi, ale znow pozostawie Cie w nieswiadomosci ;)
    Cokolwiek bowiem nie napisze, bedzie to nic z wyzyn Twojej 80-tki ;)


    >
    > >Znam staruszki o postawie
    > > tozsamej z moja, wiec wypadasz na ich tle blado.
    >
    > Nie rozumiem? W czym blado wypadam na tle innych staruszek?!

    Blada jest Twoja zyciowa filozofia. Taniocha jakas taka. Wybacz szczerosc :)



    >
    > >Przykro mi. Usprawiedliwiasz
    > > swoja niemoc wiekiem - Twoja rzecz, nikt Ci nie broni.
    >
    > Ojejku, jaką niemoc ja usprawiedliwiam wiekiem i w którym miejscu?! Wszystko
    > przeczytałam i nic nie mogę znaleźć! To pewnie ta moja starcza skleroza!

    Niemoc kochania, ciociu :D


    >
    > >Definicja milosci jest zawarta w Liscie Sw.Pawla do Koryntian.
    > >Wszelkie inne to smieci, by nie nazwac ich grubszym slowem.
    >
    > Czytasz takie teksty? I głosisz takie poglądy? To jakaś gra?


    Widze, ze nic z tego nie zrozumialas. A ja mam jedna paskudna ceche - zero
    litosci dla niezbyt wysilajacych sie intelektualnie ;)

    >
    > P.S. Jest jeszcze trochę wartościowej literatury powstałej po liście Św.Pawła
    d
    > o
    > Koryntian. Takie jest moje zdanie.
    >
    >
    Rozmowa nie dotyczy walorow literackich.
  • habitus 29.11.04, 21:31
    zalozylam_nowe napisała:

    > Doswiadczeniem czytaj wiekiem? Troche to prymitywne, ale jak uwazasz :)

    Czy doświadczenie wypływa jedynie z wieku?

    >bo Ci jej nie
    > udostepnie. Kiedy komus brakuje argumentow, pisze 'jakie masz doswiadczenia?

    Aha, to znaczy, że nie brakuje mi argumentów bo nie napisałam tego :)

    > Jest to dyskusja zadna, poniewaz mozesz powolac sie na dowolne wyssane z palca
    > doswiadczenia.

    Oczywiście, ale to dotyczy nie tylko mnie. Ciebie również.

    > Owszem. Ale kto jest cyniczny? Ty? Bo napewno nie ja. Wrecz odwrotnie.

    1. «otwarte, wyzywające i lekceważące odnoszenie się do ogólnie szanowanych
    pojęć, praw, osób»


    2. filoz. «zespół poglądów greckiej szkoły filozoficznej Antystenesa, który
    głosił, że dobro polega na ograniczaniu swoich potrzeb»

    O którą z tych definicji ci chodzi?



    > Nie sadze by mialo to zwiazek z tematem, dlatego pozwole sobie pozostawic Cie
    > braku wiedzy na ten temat ;)

    Szanuję to.

    > Owszem, napisalas. Napisalas, ze romans nijak ma sie do zycia, Uzylam wiec
    > harleqina jako metafory szajsu wyssanego z palca. Zakladam, ze to nie ponad
    > mozliwosci intelektualne przecietnego czytelnika. Jesli ponad - przepraszam.
    > Romanse w rodzaju - bo ja wiem? - Bridges of Madison County, akurat maja
    > zwiazek z zyciem. O przepraszam! faktycznie - z zyciem cyniczki nie :)

    Jesteś trochę niegrzeczna. Skąd w tobie tyle złości? Przecież namiętnie kochasz
    z wzajemnością, jesteś młoda, wyjątkowo inteligentna, piękna. Świetnie sobie
    radzisz ze swoim życiem. Co jest nie tak? Dlaczego nie lubisz kobiet? Przecież
    górujesz nad każdą z nich pod wieloma względami?


    > Brednie na temat 'na co wyglada' i brednie na temat wolnej woli co do uczuc.
    > Teraz juz wiem, ze po prostu nie kochasz.

    Sądzę, że pewność z jaką wygłaszasz taką opinię powinna mnie skłonić do
    zastanowienia nad sobą.


    > No cociu, co Ty powiesz ;) Nie kazdy moze zmienic prace w ciagu tygodnia,
    > ciociu :))

    No tak, mało wiem o życiu. Mam taką specjalność, że mogę zmienić pracę w każdej
    chwili. Faktycznie nie wykazałam się bystrością.

    > Smiechu warte sa uwagi o zwiazku wdzieku i inteligencji z powyzszym. No i po
    > pierwsze, co z tymi bez wdzieku i inteligencji?

    E, taka twarda osóbka jak ty przejmowałaby się takimi gamoniami? To zresztą - z
    reguły i definicji - żony, a te należy tępić, gdyż tępe są :)


    > Lepeij umrzec niz uratowac zycie dziecku?
    > Wybacz szczerosc - trzeba byc suka...

    Może użyłam niejasnego sformułowania - chodzi o wybór pomiędzy życiem dwojga
    dzieci. Napisałam, że lepiej umrzeć, niż stanąć przed takim wyborem.


    > Przykro mi, ze Twoi szefowie wzbudzaja w Tobie emocje milosne, we mnie raczej
    > nie - wrecz odwrotnie, stan 'podlegania' jest dla mnie antyafrodyzjakiem. ale
    > oczywiscie rozne sa slabostki niektorych kobieciatek ;) zastanawiam sie jak to
    > sie ma do owej niezaleznosci?

    Może się mylę, ale te deklaracje niepodległości brzmią nieszczerze. :/

    > Teraz jestem pewna - nie kochalas. Uwazaj, bo pieklo moze istniec na prawde ;)

    Ono istnieje. Jest w nas. To powiedział Levi-Straus, nie ja. Ja tylko powtarzam. :)



    > Owszem, zakochanie nieco byc moze niektorym odbiera. Ale namietnosc nie jest
    > zakochaniem.

    A czym?


    > Nie interesuja mnie moje krzywdy ciociu ;) Interesuja mnie krzywdy bliskich mi
    > ludzi. Jesli nigdy nie czulas zadzy mordu kogos, kto krzywdzi Twoja
    > przyjaciolke, siostre, brata, whoever - niewiele wiesz o milosci do ludzi.

    O, jaki miły familiaryzm. Ciociu... To nieco ociepla tę niełatwą dyskusję. :)
    Zastanawia mnie dlaczego nie interesują cię twoje krzywdy? Nie doznajesz krzywd?
    Czy nie zwracasz uwagi na to, że ktoś cię krzywdzi?


    > > > Szanowna starsza kolezanko :) Mam stalego parnera.

    > > Z radością się o tym dowiaduję! Stały to znaczy od jak dawna?

    > Przykro mi, ale znow pozostawie Cie w nieswiadomosci ;)
    > Cokolwiek bowiem nie napisze, bedzie to nic z wyzyn Twojej 80-tki ;)

    Aha, to znaczy krótko go "masz" ;)

    > Blada jest Twoja zyciowa filozofia. Taniocha jakas taka. Wybacz szczerosc :)

    No teraz to się poważnie zaniepokoiłam. Przecież ja tutaj o sobie bardzo mało
    napisałam! Skąd wiesz tyle o mnie? O mojej filozofii życiowej, taniej i biednej,
    bladej jakiejś... Do tej pory wydawała mi się dobra, wcale nie blada i tania.
    Nawet przeciwnie - niełatwa, a przez to cenna :) Jak to się można mylić...
    Tak, takie wirtualne kontakty mogą być bardzo inspirujące.

    > Niemoc kochania, ciociu :D

    Aha, chodzi ci o tę namiętność :)

    >Widze, ze nic z tego nie zrozumialas. A ja mam jedna paskudna ceche - zero
    >litosci dla niezbyt wysilajacych sie intelektualnie ;)

    Myślę, że masz więcej paskudnych cech. :) Ale oczywiście dopuszczam możliwość,
    że tutaj na forum pokazujesz maskę, a nie prawdziwą twarz. Wszyscy zakładają
    maski, własna twarz wydaje się czasem nie do pokazania. Co do protekcjonalizmu,
    z jakim mnie traktujesz to nie czuję się dotknięta. Może maska tego wymaga? Od
    tego, że napiszesz o mnie to czy owo, ja się tym i owym nie stanę. Nadal będę
    sobą, a nie tym co o mnie sądzisz.
    Pozdrawiam.






  • zalozylam_nowe 30.11.04, 01:02
    habitus napisała:

    ) zalozylam_nowe napisała:
    )
    ) ) Doswiadczeniem czytaj wiekiem? Troche to prymitywne, ale jak uwazasz :)
    )
    ) Czy doświadczenie wypływa jedynie z wieku?

    No wlasnie, ciocia...? Co to bylo z tymi 30 latami? Placzesz sie w zeznaniach...


    )
    ) )bo Ci jej nie
    ) ) udostepnie. Kiedy komus brakuje argumentow, pisze 'jakie masz doswiadczen
    ) ia?
    )
    ) Aha, to znaczy, że nie brakuje mi argumentów bo nie napisałam tego :)

    Napisalas, tylko innymi slowami, panna.


    )
    ) ) Jest to dyskusja zadna, poniewaz mozesz powolac sie na dowolne wyssane z
    ) palca
    ) ) doswiadczenia.
    )
    ) Oczywiście, ale to dotyczy nie tylko mnie. Ciebie również.

    Przeciez wlasnie dlatego dyskusje o 'doswiadczeniach' przy obopolnym braku
    zaufania uwazam za absurd...

    ) ) Owszem. Ale kto jest cyniczny? Ty? Bo napewno nie ja. Wrecz odwrotnie.
    )
    ) 1. «otwarte, wyzywające i lekceważące odnoszenie się do ogólnie szanowanyc
    ) h
    ) pojęć, praw, osób»

    jakiez to 'ogolnie szanowane' pojecia, prawa i osoby?

    Czy ten, kto jest otwartym ateista jest cynikiem?


    ) 2. filoz. «zespół poglądów greckiej szkoły filozoficznej Antystenesa, któr
    ) y
    ) głosił, że dobro polega na ograniczaniu swoich potrzeb»
    )
    ) O którą z tych definicji ci chodzi?
    )

    czy to ja przywolalam cynizm?


    ) ) Nie sadze by mialo to zwiazek z tematem, dlatego pozwole sobie pozostawic
    ) Cie
    ) ) braku wiedzy na ten temat ;)
    )
    ) Szanuję to.
    )
    ) ) Owszem, napisalas. Napisalas, ze romans nijak ma sie do zycia, Uzylam wie
    ) c
    ) ) harleqina jako metafory szajsu wyssanego z palca. Zakladam, ze to nie pon
    ) ad
    ) ) mozliwosci intelektualne przecietnego czytelnika. Jesli ponad - przeprasz
    ) am.
    ) ) Romanse w rodzaju - bo ja wiem? - Bridges of Madison County, akurat maja
    ) ) zwiazek z zyciem. O przepraszam! faktycznie - z zyciem cyniczki nie :)
    )
    ) Jesteś trochę niegrzeczna. Skąd w tobie tyle złości?

    Zastanawiam sie, skad w Tobie podejrzenie mojej zlosci? Projekcja? Eeee... ;)

    ) Przecież namiętnie kochasz
    ) z wzajemnością, jesteś młoda, wyjątkowo inteligentna, piękna. Świetnie sobie
    ) radzisz ze swoim życiem. Co jest nie tak? Dlaczego nie lubisz kobiet? Przecież
    ) górujesz nad każdą z nich pod wieloma względami?

    ????

    Ty, procesor, gap miejski czy wiejski i noe to 'kobiety'?

    Tak sie smiesznie sklada, ze glownie panie pokazuja tu, w tym watku, swoja
    najszpetniejsza twarz, stad i moje - czasem - pisanie do nich.

    Skad w Tobie taka ochota na amatorska psychoanalize mojej osobowosci?
    Przeciez jestes spelniona, wiesz, co to milosc, wiesz ze zdrada be, wszystko
    masz ulozone...Skad wiec to w Tobie? Lęk?


    ) ) Brednie na temat 'na co wyglada' i brednie na temat wolnej woli co do ucz
    ) uc.
    ) ) Teraz juz wiem, ze po prostu nie kochasz.
    )
    ) Sądzę, że pewność z jaką wygłaszasz taką opinię powinna mnie skłonić do
    ) zastanowienia nad sobą.

    Sadze, ze jezeli forum i zdanie obcej osoby by Cie sklonilo (ergo przejelo) -
    powinnas poszukac profesjonalnej pomocy.

    ) ) No cociu, co Ty powiesz ;) Nie kazdy moze zmienic prace w ciagu tygodnia,
    )
    ) ) ciociu :))
    )
    ) No tak, mało wiem o życiu. Mam taką specjalność, że mogę zmienić pracę w
    każdej
    ) chwili. Faktycznie nie wykazałam się bystrością.

    No. Nie wykazalas sie. A scislej: postrzeglas swiat przez pryzmat wlasnego nosa.


    ) ) Smiechu warte sa uwagi o zwiazku wdzieku i inteligencji z powyzszym. No i
    ) po
    ) ) pierwsze, co z tymi bez wdzieku i inteligencji?
    )
    ) E, taka twarda osóbka jak ty przejmowałaby się takimi gamoniami?


    Nie jestem twarda osobka. Jestem 'osobka' ktora owszem, leje w morde, kiedy kat
    stroi sie w szaty ofiary. Jesli na tym polega twardosc, to na czym polega
    wrazliwosc?

    To zresztą - z
    ) reguły i definicji - żony, a te należy tępić, gdyż tępe są :)

    Co to? Blyskotliwa uwaga? Teza? Mysl, ktora jeszcze rozwiniesz? Dowcip?
    Objasnij ciemnej.

    ) ) Lepeij umrzec niz uratowac zycie dziecku?
    ) ) Wybacz szczerosc - trzeba byc suka...
    )
    ) Może użyłam niejasnego sformułowania - chodzi o wybór pomiędzy życiem dwojga
    ) dzieci. Napisałam, że lepiej umrzeć, niż stanąć przed takim wyborem.

    Moja droga, jesli musisz wybrac, bo w przeciwnym razie oboje zgina, wybierzesz.
    Jesli umrzesz, zamiast wybrac - jestes suką. Mam nadziej, że teraz jasno.


    ) ) Przykro mi, ze Twoi szefowie wzbudzaja w Tobie emocje milosne, we mnie ra
    ) czej
    ) ) nie - wrecz odwrotnie, stan 'podlegania' jest dla mnie antyafrodyzjakiem.
    ) ale
    ) ) oczywiscie rozne sa slabostki niektorych kobieciatek ;) zastanawiam sie j
    ) ak to
    ) ) sie ma do owej niezaleznosci?
    )
    ) Może się mylę, ale te deklaracje niepodległości brzmią nieszczerze. :/

    Co to wnosi do dyskusji? Twoje odczucie mianowicie? :)


    )
    ) ) Teraz jestem pewna - nie kochalas. Uwazaj, bo pieklo moze istniec na praw
    ) de ;)
    )
    ) Ono istnieje. Jest w nas. To powiedział Levi-Straus, nie ja. Ja tylko
    powtarzam
    ) . :)
    )

    Powaznie? A pamietasz co powiedzial Sartre, heh?


    ) ) Owszem, zakochanie nieco byc moze niektorym odbiera. Ale namietnosc nie j
    ) est
    ) ) zakochaniem.
    )
    ) A czym?

    Heh. Heh. Heh.


    ) ) Nie interesuja mnie moje krzywdy ciociu ;) Interesuja mnie krzywdy bliski
    ) ch mi
    ) ) ludzi. Jesli nigdy nie czulas zadzy mordu kogos, kto krzywdzi Twoja
    ) ) przyjaciolke, siostre, brata, whoever - niewiele wiesz o milosci do ludzi
    ) .
    )
    ) O, jaki miły familiaryzm. Ciociu... To nieco ociepla tę niełatwą dyskusję. :)
    ) Zastanawia mnie dlaczego nie interesują cię twoje krzywdy? Nie doznajesz
    krzywd
    ) ?
    ) Czy nie zwracasz uwagi na to, że ktoś cię krzywdzi?

    Bo jestem na innym etapie niz Ty. Mianowicie widze moje ego i nie lituje sie
    nad nim, bo to droga donikad, jak mowia madrzy ludzie. Bo mam ambicje bycia
    madra. Czy dosc?

    ) ) ) ) Szanowna starsza kolezanko :) Mam stalego parnera.
    )
    ) ) ) Z radością się o tym dowiaduję! Stały to znaczy od jak dawna?
    )
    ) ) Przykro mi, ale znow pozostawie Cie w nieswiadomosci ;)
    ) ) Cokolwiek bowiem nie napisze, bedzie to nic z wyzyn Twojej 80-tki ;)
    )
    ) Aha, to znaczy krótko go "masz" ;)

    Twoje wnioski niejak mnie nie poruszaja :)

    )
    ) ) Blada jest Twoja zyciowa filozofia. Taniocha jakas taka. Wybacz szczerosc
    ) :)
    )
    ) No teraz to się poważnie zaniepokoiłam. Przecież ja tutaj o sobie bardzo mało
    ) napisałam! Skąd wiesz tyle o mnie? O mojej filozofii życiowej, taniej i
    biednej
    ) ,
    ) bladej jakiejś... Do tej pory wydawała mi się dobra, wcale nie blada i tania.
    ) Nawet przeciwnie - niełatwa, a przez to cenna :) Jak to się można mylić...
    ) Tak, takie wirtualne kontakty mogą być bardzo inspirujące.

    Droga ciociu, jest rzecza oczywista, ze moja wiedza o niej pochodzi z lektury
    Twojego pisarstwa i jest to recenzja onego. Przerazonam, ze mozna tego nie
    rozumiec, och, och!

    ) ) Niemoc kochania, ciociu :D
    )
    ) Aha, chodzi ci o tę namiętność :)
    )
    ) )Widze, ze nic z tego nie zrozumialas. A ja mam jedna paskudna ceche - zero
    ) )litosci dla niezbyt wysilajacych sie intelektualnie ;)
    )
    ) Myślę, że masz więcej paskudnych cech. :) Ale oczywiście dopuszczam możliwość,
    ) że tutaj na forum pokazujesz maskę, a nie prawdziwą twarz. Wszyscy zakładają
    ) maski, własna twarz wydaje się czasem nie do pokazania.

    Owszem, dla niektorych tak. Nosi to nazwe ekshibicjonizm, jesli to uprawiac na
    forum internetowym.


    Co do protekcjonalizmu
    ) ,
    ) z jakim mnie traktujesz to nie czuję się dotknięta.

    Mam nadziej, bo ani to protekcjonalizm prawdziwy ani madrego nie dotknie jakis
    bzdet na forum, czyz nie?


    Może maska tego wymaga? Od
    ) tego, że napiszesz o mnie to czy owo, ja się tym i owym nie stanę. Nadal będę
    ) sobą, a nie tym co o mnie sądzisz.
    ) Pozdrawiam.
    )
    )
    Oczewiscie, oczewiscie - soba czyli tym, co o sobie myslisz hihi.

    Nie gniewaj sie, ale ja nic nie mam z dysusji z Toba. Daj cos, albo wstydu
    oszczedz
  • vielonick 30.11.04, 03:39
    1.
    "No wlasnie, ciocia...? Co to bylo z tymi 30 latami? Placzesz sie w
    zeznaniach.."

    jesli juz to obie sie placzecie :)
    habitus napisala, ze jesli bedziesz starsza byc moze zmienisz zdanie
    Ty, ze znasz staruszki, ktore mysla podobnie jak Ty
    czyli remis po mojemu ;)

    2.
    "Brednie. Powtorze jeszcze raz: nikt nie jest odpowiedzialny za to, ze
    kogos kocha lub nie kocha. Jesli napiszesz, ze starujesz swoja miloscia,
    potrafisz sobie nakazac milowanie lub jego koniec, uznam chyba raczej, ze
    klamiesz."

    nad uczuciami nie mozna panowac, zakochujemy bez udzialu woli
    nie planujemy do kogo poczujemy namietnosc
    ale wejscie w stala relacje, alternatywny-zwiazek...
    tu juz sprawa ma sie inaczej, to juz jest akt woli i decyzja:
    w tym konkretnym momencie zyciowym zwiazek z kochanka/kiem
    uzupelnia zwiazek z zona/mezem

    3.
    "Interesuja mnie krzywdy bliskich mi ludzi. Jesli nigdy nie czulas
    zadzy mordu kogos, kto krzywdzi Twoja przyjaciolke, siostre, brata,
    whoever - niewiele wiesz o milosci do ludzi."

    zalozmy hipotetyczna sytuacje
    Twoja najblizsza przyjaciolke/siostre zdradza maz/chlopak
    Ty o tym wiesz bo ich przylapalas
    i co robisz?
    maz robi krzywde bliskiej Ci osobie - czyli mord
    (zgodznie z powyzszym)
    ale z drugiej strony - zdradzany jest wspolwinny
    czyli mord przyjaciolki bo do tego dopuscila...?

    a co do Listu sw. Pawla - mysle, ze o nim powinny pamietac czy kierowac sie
    obie strony zwiazku
    a jesli jedna strona czuje sie zwolniona
    to czemu nie druga?

    nie, to nie pochwala oko za oko, zab za zab ;)
    moze tylko prosba o wiecej tolerancji dla reakcji tych, ktorzy sa zdradzeni
    zdradzajacy ma swoje racje
    a reagujacy na zdrade takze
    i nie widze powodu, dla ktorych jedna strone traktowac bardziej poblazliwie
    niz druga

    --
    Inny Swiat
  • habitus 30.11.04, 09:51
    vielonick napisała:

    > 1.
    > "No wlasnie, ciocia...? Co to bylo z tymi 30 latami? Placzesz sie w
    > zeznaniach.."
    >
    > jesli juz to obie sie placzecie :)
    > habitus napisala, ze jesli bedziesz starsza byc moze zmienisz zdanie
    > Ty, ze znasz staruszki, ktore mysla podobnie jak Ty
    > czyli remis po mojemu ;)

    Przejrzałam swoje posty i nie znalazłam fragmentu, który sugerowałby "plątanie
    się w zeznaniach". Z tonu wypowiedzi: protekcjonalnego, pyszałkowatego,
    przekonanego o swojej racji, nie dopuszczającej racji innych - łatwo się
    zorientować kim jest piszący. W szczególności w jakim jest wieku. Reszta
    szczegółów ujawnia sę wówczas gdy stosuje się pewną prowokację. Zauważyłam, że
    wiele osób piszących właśnie na tym forum taką prowokację stosuje. Nie dać się
    sprowokować i nie wyjść z założonej roli nie jest łatwo, czasem odpowiedzi są
    celne i można się lekko zaognić. :)
    Dyskutując stosuję dwie zasady: nigdy nie piszę w emocjach, żeby to co chcę
    przekazać nie było chaotyczne oraz nie używam epitetów.
    Osoba używająca epitetów przegrywa dyskusję, a w dodatku żałośnie się odsłania.
    Czasem nawet jestem zażenowana, gdy osoba pisząca o swojej tolerancji nagle
    ulewa cały głęboko schowany kwas, słowami uznawanymi powszechnie za
    nieparlamentarne.
    Osoba w wieku 30 lat może znać staruszki, nie jest to zabronione. Nawet myślące
    podobnie jak trzydziestolatka. Staruszka może tak myśleć, gdyż takie myślenie
    absolutnie jej nie może zaszkodzić :) a nawet pomóc, bo wszyscy będą ją uważali
    za "młodzieńczą". Jak będę staruszką też tak będę myślała, fajny pomysł :))
    Tak więc w stwierdzeniu "znam staruszki..." nie ma, moim zdaniem sprzeczności.

    Pozostałe kwestie
    - odcięcia swoich złych uczuć poprzez przeczenie, że istnieją,
    - nietolerancja dla osób, które uzewnętrzniają swoje złe uczucia,
    - "zapisywanie się" do "obozu mężczyzn" przeciwko kobietom,
    - przypisywanie (projekcja) swoich złych uczuć osobom skrzywdzonym i
    nienawidzenie ich za te uczucia,

    to już są sprawy nie do dyskusji, a do leczenia. Krzywda była i żeby wytrzymać
    trzeba zaprzeczyć, że bolało. Każdy sam powinien zadecydować, czy lepiej tracić
    energię na skrywany gniew, żal i rozpacz czy problem rozwiązać i cieszyć się
    życiem i udanymi, długotrwałymi relacjami z ludźmi.
    A życie może być takie przyjemne...
    PS. Vielonick, pozdrawiam :)
  • siestas 30.11.04, 13:36
    nasza habitus-ka.

    Habitusko, nie zamierzam polemizowac, pokretny ten Twoj wyklad.

    mam jednak pytanie: dlaczego zapisywanie sie do obozu mezczyzn przeciw kobietom
    samo w sobie jest zle?

    Jezeli jest to dzialnie przeciw GLUPOCIE kobiecej, to chyba dobrze?

    Jest takie pewne forum , gdzie pisuje najczesciej.
    I na tym forum zawsze jestem po stronie kobiet, kobiet ponizanych i bitych czy
    nawet maltretowanych przez swoim mezow, ojcow i braci ( w wielu krajach
    Trzeciego Swiata).

    Bedac po stronie kobiet, nie wystepuje jednak przeciw mezczyznom,
    tylko przeciw meskiej glupocie, szowinizmowi, kulcie macho itd...

  • zalozylam_nowe 30.11.04, 15:11
    siestas napisała:

    > nasza habitus-ka.
    >
    > Habitusko, nie zamierzam polemizowac, pokretny ten Twoj wyklad.
    >
    > mam jednak pytanie: dlaczego zapisywanie sie do obozu mezczyzn przeciw
    kobietom
    >
    > samo w sobie jest zle?
    >
    > Jezeli jest to dzialnie przeciw GLUPOCIE kobiecej, to chyba dobrze?
    >
    > Jest takie pewne forum , gdzie pisuje najczesciej.
    > I na tym forum zawsze jestem po stronie kobiet, kobiet ponizanych i bitych
    czy
    > nawet maltretowanych przez swoim mezow, ojcow i braci ( w wielu krajach
    > Trzeciego Swiata).
    >
    > Bedac po stronie kobiet, nie wystepuje jednak przeciw mezczyznom,
    > tylko przeciw meskiej glupocie, szowinizmowi, kulcie macho itd...
    >

    Zginiesz w ogniu 'prowokacji' ;) Albowiem stanowisz fakt podwazajacy teze ;))
  • zalozylam_nowe 30.11.04, 15:09
    1. Nie ma czegos takiego, jak 'myslenie 30-latki'.

    2. Zauwazylam, ze osoby przygwozdzone do sciany chetnie pisza 'alez ja
    prowokacje przeprowadzilam' ;) Tania linia obrony, bo powszechna i troche
    tracaca pajacowaniem, ale kak chocziesz ;)

    3. No wlasnie projekcja...Ludziom - tonu... ;))

    4. Charakterystyczne dla kobiety zdradzonej i bezradnej wobec wlasnych emocji
    (w glaebi ducha wstydzacej sie swojej niemocy) przypisywanie innym
    (podswiadomego?) klamstwa i siewypierania. Oraz typowe 'bo przeciez my kobiety
    tez jestesmy ok!'.

    Daj spokoj habitus, bo sie skaleczysz. Laskawam, to mowie ;)


  • zalozylam_nowe 30.11.04, 15:02
    vielonick napisała:

    > 1.
    > "No wlasnie, ciocia...? Co to bylo z tymi 30 latami? Placzesz sie w
    > zeznaniach.."
    >
    > jesli juz to obie sie placzecie :)
    > habitus napisala, ze jesli bedziesz starsza byc moze zmienisz zdanie
    > Ty, ze znasz staruszki, ktore mysla podobnie jak Ty
    > czyli remis po mojemu ;)

    Oczywiscie, ze moje kpiarskie 'ciociu' jest odpowiedzia na tanioche habitusa :)
    Taniocha polega na tym, ze slyszac teze napisala mniej wiecej: piszesz tak, bo
    jestes mloda, to sie z czasem zmienia. Fajny kontrargument. Odkrywajacy lekka
    frustracje, jak sadze ;)



    >
    > 2.
    > "Brednie. Powtorze jeszcze raz: nikt nie jest odpowiedzialny za to, ze
    > kogos kocha lub nie kocha. Jesli napiszesz, ze starujesz swoja miloscia,
    > potrafisz sobie nakazac milowanie lub jego koniec, uznam chyba raczej, ze
    > klamiesz."
    >
    > nad uczuciami nie mozna panowac, zakochujemy bez udzialu woli
    > nie planujemy do kogo poczujemy namietnosc
    > ale wejscie w stala relacje, alternatywny-zwiazek...
    > tu juz sprawa ma sie inaczej, to juz jest akt woli i decyzja:
    > w tym konkretnym momencie zyciowym zwiazek z kochanka/kiem
    > uzupelnia zwiazek z zona/mezem

    w innym watku powstalo 200 postow wokol niejako mojej tezy, albo z nia w tle,
    ze niekoniecznie zawsze ma sie pelna wladze nad czynami


    > 3.
    > "Interesuja mnie krzywdy bliskich mi ludzi. Jesli nigdy nie czulas
    > zadzy mordu kogos, kto krzywdzi Twoja przyjaciolke, siostre, brata,
    > whoever - niewiele wiesz o milosci do ludzi."
    >
    > zalozmy hipotetyczna sytuacje
    > Twoja najblizsza przyjaciolke/siostre zdradza maz/chlopak
    > Ty o tym wiesz bo ich przylapalas
    > i co robisz?
    > maz robi krzywde bliskiej Ci osobie - czyli mord
    > (zgodznie z powyzszym)
    > ale z drugiej strony - zdradzany jest wspolwinny
    > czyli mord przyjaciolki bo do tego dopuscila...?

    'Morduje' w obronie kochanych a nie ich dlatego, ze cos zle zrobili :))

    Ja juz tak mialam, jmx. To nie jest taka rzadka sytuacja w koncu. Zmusilam
    faceta, zeby sie przyznal. Pozwolila mi na to wiedza, ze ona chcialaby znac
    prawde. A ze maczala w tym palce nie ulega watpliwosci. Zreszta sie rozeszli,
    ku chwale Ojczyzny.



    > a co do Listu sw. Pawla - mysle, ze o nim powinny pamietac czy kierowac sie
    > obie strony zwiazku
    > a jesli jedna strona czuje sie zwolniona
    > to czemu nie druga?

    Nie, nie, nie. Z faktu, ze ja tak kocham, bo chce, nie wynika zaden obowiazek
    osoby kochanej. To sie wlasnie zwie bezinteresownosc.


    > nie, to nie pochwala oko za oko, zab za zab ;)
    > moze tylko prosba o wiecej tolerancji dla reakcji tych, ktorzy sa zdradzeni
    > zdradzajacy ma swoje racje
    > a reagujacy na zdrade takze
    > i nie widze powodu, dla ktorych jedna strone traktowac bardziej poblazliwie
    > niz druga
    >


    a ja widze - sklania mnie do tego fakt, ze na 100 obserwatorow, 99 rzuci, do
    tego bez namyslu, kamien w tzw.zdrajce
  • j-k 27.11.04, 01:14
    widze problem podobnie.
    upasc i podniesc sie
    wybaczyc i zrozumiec.


    milosci i jej glebi
    jej sensu i bezsensu istnienia
    nie zna nikt.

    pozdraviam.

    J.K.
  • Gość: Ja IP: *.proxy.aol.com 27.11.04, 11:28
    Kasiu, idz na forum "Macochy" i zobacz, jak wiele jest kobiet dla ktorych
    mezczyzni odeszli od zon i czy one sa szczesliwe. Poczytaj, jakie maja
    problemy, co mysla i co dopiero z czasem wychodzi. Pomysl, czy doroslas do tego
    i czy naprawde tak wielkie jest to wasze uczucie. Prawda jest, ze najczesciej
    mezczyzna jest tchorzem, ale nie zawsze. Jaki jest ten twoj, okaze sie z
    czasem. i nie przejmuj sie glupim gadaniem wscieklych zon. Postaraj sie nigdy
    nie byc taka wsciekla. wszystko sie ulozy. W te, albo inna strone.
    Walcz!!
    Ja..
  • Gość: gretta IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.net.pl 27.11.04, 11:58
    Zonaty męzczyzna nie odejdzie od żony i od dziecka. Jestem w takim związku od 5
    lat. Od roku proszę Go o uregulowanie sytuacji - złożenie pozwu o rozwód i nic
    z tego, ciąglę jest jakieś ale... A przez całe 4 lata mówił mi ze mnie kocha,
    chce być ze mna, i złoży pozew. Dziś wiem ze nie odejdzie od żony z którą jest
    22 lata i ma syna 23 letniego.
  • Gość: kasia IP: *.pl / *.abp.pl 27.11.04, 12:1