czy kochanki zonatych maja sumienie?? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Zawsze mnie to ciekawilo. Nie wyobrazam sobie byc z kims wiedzac ze krzywdze
    inna kobiete. Jak mozna cieszyc sie z milosci, wiedzac ze gdzies tam jest
    jego zona, czesto zaharowana, zajmujaca sie jego dziecmi, pioroaca jego
    skarpety i humory.

    Czy kochanki to nie ludzie? Czy to jakies zatwardziale osobniki? Inny
    gatunek?? Przeciez jako kobieta wie dokladnie ile cierpienia przysparza tej
    zonie. Nie wyobrazam sobie bym mogla byc wlasnie taka kochanka, sumienie by
    mi przeszkadzalo. Po co mi milosc zabrudzona, kosztem innych???

    Znam przypadek ze kochanka mloda wypachniona, wyfioczona spotyka sie z takim
    facetem, a jego zona zapracowana (dorabia wieczorami) by dzieci do dobrej
    szkoly wyslac.

    Malo tego, czesto obserwuje ze kochanka wrecz nienawidzi zone i bezlitosnie
    ja krytykuje (tak, czasem kochanka zna lub wie jak wyglada zona, znam takie)

    PS i nie mowcie ze facet tez ponosi wine, to jest na inny watek, tutaj mnie
    ciekawi kochanki postawa.
    • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 22:44
      a czy mezowie zdradzajacy zony maja sumienie??????...
      • i to jest pytanie na miare Szekspira.

        a skad ja mam to wiedziec?
        jezeli nie dostane zaswiadczenia od proboszcza, Scylli i paru innych oszolomow,
        to wychodzi na to, ze pewnie nie mam?

        Ale poniewaz dostatecznie dlugo zylem, jeszcze przed pierwszym slubem

        "na kocia lape" - to wiem, ze zaswiadczenia do niczego nie sa potrzebne.

        SZCZEGOLNIE TE FORUMOWE.

        • ten post ponizej jest do Kasi
        • przecież nie będziesz wiedział,
          bo żeby to wiedzieć, to najpierw trzeba wiedzieć co to sumienie.
          Umiejscowienie mnie między proboszczem a innymi oszołomami jest dla nich
          szczególnie nie korzystne:)
          nie mam zielonego pojęcia jak ty to robisz
          że nic nie kumasz.
          Kto mówi że papiery są do czegoś potrzebne?
          Tylko się znowu nie skarż Gf że cię nie rozumjem.:)
          • od kiedy to moja ambicja bylo to, abys mnie zrozumial?

            wystarczy, ze uprzejmie przyjmiesz do wiadomosci, to, co Ci tu komunikuje
            (licze tu nie tyle na Twoj nienaganny kregoslup moralny, ale na Twoja kulture)

            ale... o czym to mowilismy?

            aha - o sumieniu.

            Sumienie, robaczku, jest pochodna wyznawanej etyki.

            Wychodzi na to, ze i sumienia mamy inne.
            • > od kiedy to moja ambicja bylo to, abys mnie zrozumial?

              od wtedy kiede próbujesz mi wciskać kit i dążyłeś żeby się z Tobą zgadzać
              jaki to jesteś nowoczesny i taki taki taki macho kurde jesteś, nie
              krzywdzący ludzi.


              > wystarczy, ze uprzejmie przyjmiesz do wiadomosci, to, co Ci tu komunikuje
              > (licze tu nie tyle na Twoj nienaganny kregoslup moralny, ale na Twoja kulture)

              Rozumiem że twoja obecność na tym forum ogranicza się do komunikowania a nie do
              rozmowy. Też to zauważyłem:)
              Co do mojego kregosłupa- coś cię gryzie?
              Czujesz się gorszy? bo przecież tak się zaliłeś Gf, że... a Scylla mnie nie
              rozumie i się wywyższa (tak w skrucie)hlip, hlip, hlip......
              Jesteśmy równi, a ocene wystawiasz sobie sam.
              Miłego zastanawiania się nad sobą:)

              > Sumienie, robaczku, jest pochodna wyznawanej etyki.
              >
              > Wychodzi na to, ze i sumienia mamy inne.

              a wiec, podaj definicje swojego sumienia:), a potem mojego, bo skoro
              dostrzegasz róznice to i pewnie doskonale się orientujesz.
              • zajmujesz sie problemami, ktore sa raczej IMAGINACJA,
                a nie powaznymi problemami tego Swiata.
                Juz mi sie nie chce mnie samemu i Tobie smecic

                Wskocz na watek o biciu kobiet w Islamie.
                wlasnie otworzylem.
                - jak widzisz, sa jeszcze gorsi ode mnie.

                bye.
                • jak zadaje ci się pytania, to nie za bardzo umiesz odpowiedzieć.

                  > Juz mi sie nie chce mnie samemu i Tobie smecic

                  Nie przesadzaj, mi nie naśmiecisz:)

                  > Wskocz na watek o biciu kobiet w Islamie.
                  > wlasnie otworzylem.
                  > - jak widzisz, sa jeszcze gorsi ode mnie.

                  Nie łam się, ja nie twierdze że jesteś najgorszy.
          • Gość: Ewa IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.net.pl 02.12.04, 17:40
            Nie, nie mam sumienia!!!
            • Brawo i o to chodzi. Po tym co się tu dzisiaj naczytałam, to od jutra też już
              nie będę miałą sumienia. Będę brać ile daje, a nie oszczędzać go, żeby jeszcze
              dla żony zostało.
        • siestas napisała:

          > Ale poniewaz dostatecznie dlugo zylem, jeszcze przed pierwszym slubem
          > "na kocia lape" - to wiem, ze zaswiadczenia do niczego nie sa potrzebne.

          a co to ma do rzeczy? to zupelnie inne sprawy

          > SZCZEGOLNIE TE FORUMOWE.

          jak mozesz, a wszystcy sie tu tak staramy !!!!


          :)


          --
          "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."

      • wiesz przeczytaj sobie PS ktore napisalam w pierwszym poscie. Chyba napisalam
        dosc zrozumiale.

        "PS i nie mowcie ze facet tez ponosi wine, to jest na inny watek, tutaj mnie
        ciekawi kochanki postawa".


    • jedwabna napisała:

      > Zawsze mnie to ciekawilo. Nie wyobrazam sobie byc z kims wiedzac ze krzywdze
      > inna kobiete. Jak mozna cieszyc sie z milosci, wiedzac ze gdzies tam jest
      > jego zona, czesto zaharowana, zajmujaca sie jego dziecmi, pioroaca jego
      > skarpety i humory.
      > Czy kochanki to nie ludzie? Czy to jakies zatwardziale osobniki? Inny
      > gatunek?? Przeciez jako kobieta wie dokladnie ile cierpienia przysparza tej
      > zonie. Nie wyobrazam sobie bym mogla byc wlasnie taka kochanka, sumienie by
      > mi przeszkadzalo. Po co mi milosc zabrudzona, kosztem innych???
      >
      > Znam przypadek ze kochanka mloda wypachniona, wyfioczona spotyka sie z takim
      > facetem, a jego zona zapracowana (dorabia wieczorami) by dzieci do dobrej
      > szkoly wyslac.
      >
      > Malo tego, czesto obserwuje ze kochanka wrecz nienawidzi zone i bezlitosnie
      > ja krytykuje (tak, czasem kochanka zna lub wie jak wyglada zona, znam takie)

      Przekuj wyobrażenia na czyny. Z pierwszej ręki poznasz odpowiedzi na wszelkie
      nurtujące Cię pytania.
      Arni

    • Gość: marek35 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 22:53
      moja kochanka jest mężatką, zapracowaną, z dwójka dzieci,
      kocham ją nad wszystko i wierzę, że kiedyś będzieny razem,
      ona cierpi, kocha
      nie chcę by dłużej cierpiała,
      muszę być za nią odpowiedzialny, to wszysko jest bardzo trudne,

    • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 23:05
      wiem ze bede bardzo krytykowana przez niektorych z Was ale chcialabym o czyms
      porozmawiac.Jestem z zonatym mezczyzna od roku.(wyciete...)

      Coraz ciezej mi w tej sytuacji-sumienie zaczelo mnie grysc!Lecz nie
      potrafie Go zostawic.Za duzo pieknych chwil spedzilismy razem,za bardzo Go
      kocham, zeby teraz wszystko skonczyc.Nie wiem co robic..jeli ktos jest w
      podobnej sytuacji prosze piszcie!i badzcie wyrozumiali! kazdy ma serce zeby
      kochac a ono niestety nie wybiera..


      ten post byl kilkanascie dni temu...Tu chyba znajdziesz odpowiedz.....

      • tak sobie mysle......... kiedy kobieta, pozniejsza 'kochanka', poznaje faceta,
        moze w pierwszej chwili nie wiedziec, ze jest zonaty. moze sie o tym dowiedziec
        a pozno, gdy juz pokocha. wtedy i jej nie jest latwo. obie kobiety sa
        pokrzywdzone i zona, ktora tak naprawde nie ma juz pelnej rodziny, nawet jesli
        maz idealnie umie udawac kochajcego meza, i kochanka, ktora ma wykradane
        chwile 'szczescia'. najbardziej pokrzywdzona ta, ktora w koncu zostaje na
        lodzie.
      • Gość: Marcin IP: 213.25.186.* 02.12.04, 22:55
        skąd jesteś baby? A może mnie tak pokochasz czekam jestem samotny
      • Czesc.
        Ja tez byłam rok z zonatym . Ilekroc w to brnęłam było mi coraz cieżej, coraz
        większe wyrzuty sumienia.
        Dziś ( rozstalismy sie pare miesięcy temu) juz jest lepiej. Trudno mi jednak
        zapomniec o tym wszytskim, o nas i jemu też. Zdazra się ,ze spotkamy sie...bo
        tak b chcemy. To chyba początek długiej drogi zapominania o nim.
        Szukam miejsca w zyciu..nie moge znaleźć..nie umiem juz normalnie zyc bez
        niego..A to był mój wybór ( zdrowy rozsądek)
        Napisz jak chcesz do mnie...mamy chyba wielewspólnego..
        Ja jednak jestem juz "po" .
        Rozumiem Twoj stan doskonale.
        • Czesc.
          Ja tez byłam rok z zonatym . Ilekroc w to brnęłam było mi coraz cieżej, coraz
          większe wyrzuty sumienia.
          Dziś ( rozstalismy sie pare miesięcy temu) juz jest lepiej. Trudno mi jednak
          zapomniec o tym wszytskim, o nas i jemu też. Zdazra się ,ze spotkamy sie...bo
          tak b chcemy. To chyba początek długiej drogi zapominania o nim.
          Szukam miejsca w zyciu..nie moge znaleźć..nie umiem juz normalnie zyc bez
          niego..A to był mój wybór ( zdrowy rozsądek)
          Napisz jak chcesz do mnie...mamy chyba wielewspólnego..
          Ja jednak jestem juz "po" .
          Rozumiem Twoj stan doskonale.
    • coz, powiem brutalna prawde: jesli zona nie zdaje sobie sprawy z romansu meza
      - nie cierpi...

      a co z kochankami?
      najczesciej sa karmione historyjkami
      o niedobraniu, wypaleniu, separacji, wdowienstwie(!)...
      a ze maja serce i sumienie (wbrew pozorom?) to trwaja przy mezczyznie
      ktoremu dzieje sie krzywda

      wyjatki sie zdarzaja
      ale tu z grubsza przedstawilam sytuacje najbardziej typowe

      no i jeszcze jedna sprawa - nie tylko mezowie zdradzaja
      zonom tez sie zdarza
      nie maja sumienia? ;)

      --
      Inny Swiat
      • Gość: malgo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 01:27
        Mała poprawka Vielonick;żona nie zdająca sobie sprawy
        z romansu męża może cierpieć,jeśli ten piekło żonie
        robi.Żona nie wie dlaczego,a chodzi o to,że nie jest
        tamtą.Potem ,taki bidul nieszczęsny,żali się ,że w domu
        atmosfera zła,a żona wiecznie niezadowolona.
        Niestety rzadko bywa,że pan stara się jak u Przybory
        wynagrodzić pani wiarołomstwo:
        broszę miała za tę Olę,
        co z nią młócił wuj w stodole.
        A ten pierścień ze szmaragdem
        to wuj dał jej za tę Magdę,
        co go w życie z nią o świcie wykosili.

        Z moich obserwacji wynika,że więcej żonom bólu zadają ci ,którzy
        zawsze byli wierni i zdarzyło im się zakochać w nowej kobiecie.
        Cynicy,którzy zdradzają często , tylko po to by przeżyć przygodę,
        nigdy nie mają wyrzutów sumienia i nie muszą zagłuszać tych wyrzutów
        robiąc z żon złe kobiety.
        Paradoks ;lepiej być ciągle zdradzaną przez zabawowego,ale kochającego
        męża,niż raz przez dotąd wiernego i oddanego.????

        Wracając do pytania wątkowego;sądzę,że co kochanki czują zależy od
        tylu czynnikow..czy zakochane,czy się bawią,czy same mają rodziny,czy to
        pierwszy raz,czy rutyna.Bardzo dużo zależy od zdradzającego męża, on też
        ma wplyw na sumienie i stosunek kochanki do żony.
        W gruncie rzeczy dlaczego oczekiwać więcej sumienia ,przyzwoitości i względów
        od kochanki niż od własnego męża.No,ale wątek nie o tym..



        • to sprawa zapewne bardzo indywidualna
          ale stosunkowo rzadko sie chyba zdarza 'robienie piekla' przez faceta,
          ktoremu zalezy na ukryciu romansu

          pieklo moze sie pojawic w przypadku oskarzen o romans
          ale bez widocznych i namacalnych 'dowodow winy'
          swoisty przekaz: jestem w porzadku a ty mnie podejrzewasz nie wiadomo o co
          dochodzi czasem do kuriozalnych wypadkow,
          ze zona przeprasza za swoje podejrzenia 'swietego meza'
          wyjatkowa perfidia...

          jesli pieklo sie pojawia wczesniej to byc moze taki pan
          ma chec obarczyc 'wina' za rozstanie malzonke
          lub zrzucic na jej barki decyzje o rozstaniu
          bo skoro jej jest zle to niech idzie ;)

          ale powiadam ilu ludzi tyle przypadkow
          mozna generalizowac ale szczegoly zawsze beda odmienne

          czytalam kiedys, ze typy osobowosci kobiet
          dziela sie na kochanki i zony
          i kobiety-kochanki moga zostac zonami
          a kobiety-zony rzadko zostaja kochankami
          wlasnie ze wzgledu na cechy charakterologiczne

          moze seksuolog cos doda
          dawno czytalam i malo pamietam, sam zarys ;)


          ps. czesc malgo :)

          --
          Inny Swiat
          • Gość: malgo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 02:52
            Nie takie rzadkie to piekło.Dlaczego?Tym zakochanym
            w kochankach często nie zależy na zachowaniu pozorów,
            tak jakby dążyli do ujawnienia.Nie mają odwagi
            sami zakończyć związku,zdają się na los i sprawa się
            jakoś tam rozwiązuje.
            Drugi powód,to chęć podtrzymania dobrego zdania o sobie.
            Nikt nie lubi myśleć ,że jest nieuczciwym,złym człowiekiem
            bez powodu zdradzającym żonę/męża.Trzeba sobie wytworzyć taki
            obraz swojego małżenstwa,partnera,który uzasadni zdradę.
            Stworzyć i uwierzyć,to pozwala czuć się komfortowo.
            Skoro już wierzysz,że ślubny jest okropny,właściwie nigdy go
            nie kochałeś(aś),nie ma powodu by przyzwoicie go traktowć,
            przecież życie ci zmarnował.
            Widzę to bardzo często,mam teraz wokół siebie istny poligon.
            Tak jak napisałaś,te przypadki różnią się w szczegółach,jest
            w nich jednak jakaś typowość.A te szczegóły...brrr,trudno
            byłoby wymyślić do jakich podłości względem siebie ,są zdolni
            ludzie,którzy się kiedyś,nawet przedwczoraj kochali.
            Co tu na litość kochanek(ów)liczyć.

            I tym pogodnym akcentem kończę :)i idę powalczyć z bezsennością
            pozdrawiam Cię Vielonick:))



    • Gość: noemi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.12.04, 23:50
      czy pragnęłaś kiedyś jakiegoś mężczyzny? czy dostawałaś obłędu na myśl o jego
      dłoniach? to jest siła, której nie da się przeciwstawić. możecie oburzać się
      ile chcecie. w tej relacji żony po prostu nie ma. ona nie istnieje.
      • Gość: madzia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.04, 11:05
        tak dostawalam obledu
        ale poczucie wartosci nie pozwolilo mi sie sku..c dfzieki temu
        on teraz mnie szanuje i ja sam siebie tez
        nic nie jest wieczne szcunek dla zmiennosci ttrzeba miec a nie z dupo swedzaca
        wszedzie gdzie sie zami latac
        • Wiesz co, idź do kościoła i pogadaj z babciami. Każdy kto jest dorosły może
          robic w demokratycznym kraju to co chce i nikt mi nie bedzie mówił czy mam byc
          moralna czy nie, nawet rodzice (choć dzieki Bogu sa mądrzejsi od Ciebie i nie
          robią tego).
        • Gość: justyna IP: *.tvgawex.pl 03.12.04, 12:28
          Tak idealnym rozwiazaniem byloby miec zone i kochanke.Zone ktora
          posprzata,ugotuje,wypierze i poda biednemu mezusiowi lekarstwa jak jest
          chory,natomiast kochanka go rozumie czego zona nie potrafi jest ciagle piekna i
          zadbana oraz jest swietna w łózku.No coz a zona od wielu lat ta sama juz nam
          sie opatrzyla i znudzila.Zastanawiam sie tylko po co my sie pobieramy, po co
          przysiegamy sobie milosc i wiernosc jak tej przysiegi nie umiemy
          dotrzymac.Lepiej by bylo życ w luznym zwiazku niż przysiegac sobie cos co potem
          traci na wartosci.A tak na marginesie mozna sobie zmienic zone na nowszy model,
          ale nie zawsze lepszy...
    • Gość: Lucy IP: *.chello.pl 02.12.04, 00:00
      Kochanka tak sie naslucha o tej "okropnej babie", ze nie dba o siebie, o niego,
      o dom, o dzieci.... Ze siedzi na kanapie i zre przez caly czas, ze nie ma
      sumienia i jest twarda obrzydliwa zimna egoistka, itp. itd. ....
      Kochance nie przyjdzie do glowy ze ten "biedny wspanialy mezczyzna" moglby
      klamac....
      Milosc jest tak slepa ze nawet braille jej nie pomoze:(
    • a ja nie potepiam kochanki. nawet jakby nie byla 'zolza', ktora z premedytacja
      uwiodla zonatego faceta. potepilambym faceta, ze dal sie uwiesc.
    • Gość: noemi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.12.04, 00:10
      żadna kochanka nic nie zdziała jeżeli facet nie da jej komunikatu, że jest
      gotowy. a jeśli jeszcze do tego mówi żle o żonie to jest tak beznadziejny, że
      tylko rozwód może tę sytuację uratować. myślę, że kochankami są też biedne,
      głupie, niedojrzałe, samotne dziewczyny. one nie mają pojęcia co robią, bo nie
      znają życia.
    • Gość: Hubert IP: *.chello.pl 02.12.04, 01:08
      Niektore nie wiedza ze on zonaty.

      Pozdrawiam Hubert
    • a ja Wam powiem ze sa baby bez skrupolow, ktore wiedza ze facet zonaty, a mimo
      to staraja sie go zonie odbic -

    • nie mają sumienia
    • Gość: Julita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 09:09
      Nikt nie jest w stanie zrozumiec postepowania kochanki jeśli zaczyna sie kogoś
      kochać to wszytko przestaje miec znaczenie i chociaż czasmi odzywaja sie
      wyrzuty sumiennia to i tak zagłuszy je miłość i na to nie ma rady.
      Dobrze jest mieć kogoś kto Cie kocha , rozumie myśli o Tobie zawsze wysłucha
      Milośc jest piękna ale trudna
      sami odpowiedzcie sobie na pytanie Czy warto kochac?
      Pozdrawiam i życze wszytkim duzo miłości a wraz z nia radości zycia i
      sprobujmy nie potępiac innych bo "nigdy nie mow nigdy.."
    • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 09:51
      Skoro ex definitione facet jest wiekszym draniem, co po wielokroc tu
      czytalam ;)), to chyba powyzsza kategoria stanowi awangarde kolejki do piekla?
      hihi

      Nie czytalam innych postow, bo szczerze powiem, ze watpie (z calym szacunkiem
      do pisarzy i dodatkowo wielka sympatia dla niektorych) w odkrywczosc tego
      dyskursu. Moge jedynie zeznac, ze czlowiek, ktory kocha nie ma zadnych
      obowiazkow w stosunku do malzonka kochanego czlowieka, poniewaz malzonek ten
      nie daje owemu czlowiekowi tego, czego tamten potrzebuje. I nie ma to
      najmniejszego znaczenia, czy malzonek ow robi to ze zlosliwosci, wskutek
      niemocy, glupoty, braku czulosci, braku energii, koncentracji na czyms innym.
      Kwestia winy lub nie nie ma znaczenia. Liczy sie fakt braku.

      Pozdrawiam :)


      > Znam przypadek ze kochanka mloda wypachniona, wyfioczona spotyka sie z takim
      > facetem, a jego zona zapracowana (dorabia wieczorami) by dzieci do dobrej
      > szkoly wyslac.

      tu mala uwaga: skoro facet nie czuje sie zobowiazany, by dorabiac na dzieci, to
      pani owa z niewlasciwym czlowiekiem je ma - a skoro tak, to moze lepiej sie
      rozstac i znalezc dzieciom lepszego tate a sobie lepszego meza?
      • Gość portalu: gf napisał(a):

        poniewaz malzonek ten
        > nie daje owemu czlowiekowi tego, czego tamten potrzebuje.

        ojej, a ja myslalam, ze milosc jest bezinteresowna....
        niczego nie mozna wymagac ani oczekiwac...

        no szkoda, szkoda...

        --
        Inny Swiat
        • Gość: gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 19:31
          vielonick napisała:

          > Gość portalu: gf napisał(a):
          >
          > poniewaz malzonek ten
          > > nie daje owemu czlowiekowi tego, czego tamten potrzebuje.
          >
          > ojej, a ja myslalam, ze milosc jest bezinteresowna....
          > niczego nie mozna wymagac ani oczekiwac...
          >
          > no szkoda, szkoda...

          co ma malzenstwo do milosci? ;)
          • nie ma nic, to tylko papier do urzędu skarbowego, to papier dla dziecka z
            wpadki, to papier dla tesciowej bo dziure w brzuchu wierciła i papier dla
            świata i koleżanek, żeby nie powiedziec im, że się jest kochanką, bo jeszcze
            stwierdzą, że ladacznica. och życie
    • Jestem kochanką od 7 lat. Czasem najszczęśliwszą na świecie, a czasem
      najsmutniejszą na swiecie.
      Wszystkich kochanków jakich znam, to zwykle ludzie w miarę zamożni, bo w tych
      czasach na kochankę zwyczajnie musi być ich stać.
      Żonie mojego kochanka nie brakuje niczego, ma wszystko czego dusza zapragnie.
      Ja już tak nie mam, chociaż też nie mogę kłamać i mówić, że dostaję mało.
      Kocham tego człowieka najbardziej na świwecie.
      O tym, że jest żonaty wiedziałąm już pierwszego dnia.
      Prawie nigdy nie rozmawiamy o jego rodzinie, chyba że są święta, wakacje czy
      ferie zimowe. Wtedy są te smutne dla mnie dni.
      Jednak, żebynie było mi smutno, to zawsze Wigilie robimy rano, a drugi dzień
      świąt jest mój. Poza tym jedziemy razem na wakacje. W tym czasie jego żona
      wyjeżdża sama z dzieckiem, a on coś tak wykombinuje, żebysmy mieli chociaż
      tydzień wspólnych wakacji.
      Nigdy nie usłyszałam złego słowa na jego żonę. Jest bardzo ładna, niegłupia,
      wykształcona. I za to cenię mojego kochanka. Może gdyby kłamał i mówił jaka to
      ona jest wredna (żona), to szybciej bym to skonczyła, a tak to zwyczajnie on ma
      dwa domy. W jednym i drugim na niego czekamy. W jednym i drugim go kochamy.
      To nie jest nasza wina. To ktos na górze o tym zadecydował. Przecież jest tylu
      facetów na świecie, to czemu akurat żonaty mi się spodobał? Nie wiem, nuie wiem
      i jeszcze raz nie wiem. Miał to coś.
      I jeszcze jedno, kochanka nigdy nie mysli o tym, że robi krzywdę żonie. Ja jej
      nawet nie znam, wiec jaką krzywde jej robię? Żadnej. A mój kochanek, a jej mąż
      tez nie robi jej krzywdy. Pisałam to już gdzieś kiedyś. Jeśli żona nie potrafi
      wyczuć, że mąż ma kochankę przez tyle lat lub wie i godzi się na to, to znaczy
      że albo bardzo, bardzo kocha swojego męża, albo boi się zarabiać sama na życie
      i wygodnie jest jej mieć dwie pensje lub jedną wielką, albo zwyczajnie ma to
      gdzieś.
      Mój kochanek twierdzi, że kocha nas dwie i nie wyobraża sobie bez nas obu
      życia. I ja to cenię, bo nigdy nikt mnie tak nie kochał jak on, a mam już 36
      lat.
      I jeszcze jedno, chyba coś rzeczywiscie jest w tej osobowości kochanki, bo juz
      kilka razy słyszałam takie propozycje. Wtedy mówiłąm z usmiechem na ustach, że
      już jestem czyjąś kochanką.
      I wierzcie, że nie byli to biedni ludzie, bo jeśli ktoś chce mieć komfort
      drugiego domu, to musi go byc na to stać. A kochanke po jakimś czasie traktuje
      się jak drugą żonę. Ja dostaję co miesiąc pensję taką jak jego żona. Fakt, że
      nigdy nie chciałąbym mieć biednego kochanka, tak jak biednego męża. Z biednym
      jest nudno, po jakims czasie kiedy nie stać by nas było na restauracje,
      wakacje, teatr i kino, ale stać by nas było na spacer w parku, to wybaczcie ale
      znudziłoby mi się to w 5 minut. Ja zarabiam całkiem nieźle i nie wyobrażam
      sobie płacić za kochanka. Poza tym kochanka musi się czuć jak królewna, bo
      gdzies tam z tyłu głowy wie, że jest tą drugą.
      Inny powód to wspólnota majątkowa. Pieniądze, które dostaje od kochanka
      odkładam (a on z żoną kupuje sobie kolejny dom, kiedy bysmy się "rozwiedli" to
      mi zostają te odłożone pieniądze, a żonie ten dom.
      Dodam jeszcze, że kiedy patrzę się na siebie w lustro to nie widzę,że jestem
      kochanką, ale widzę, że jestem normalna, zwyczajna, nie jestem wyzywająca,
      nosze delikatny makijaż i jestem SZCZĘŚLIWA.
      A TERAZ MNIE ZLINCZUJCIE JESLI CHCECIE, TYLKO ŻE MI SZCZERZE MÓWIĄC WISI CO O
      TYM SĄDZICIE I WSZYSTKIM INNYM KOCHANKOM TEŻ, WIĘC PO CO TO ROZTRZĄSAĆ.
      Jesli mnie by mąż zdradzał, to wywaliłabym go na zbity pysk z domu i dlatego
      nie mam meża, bo nie wierzę, że istnieje ideał co nie zdradza. 99 % facetów
      zdradza swoje żony, nie wiem jaki procent kobiet to robi, ale też pewnie około
      50 %. Mężczyzna jest z natury poligamistyczny i nic na to nie poradzimy.
      • Jeszcze odpowiem na pytanie: TAK, KOCHANKI MAJĄ SUMIENIE, ale jeszcze raz
        powtarzam, że jesli się kogoś nie zna, to nie trzeba mieć do siebvie pretensji,
        że robi się cos źle.
        Nigdy nie mogłabym być kochanką męża swojej przyjaciółki. Nigdy. Ale obcej
        kobiety? Tak
      • Gość: Madzia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.04, 11:11
        milosc nie istnieje to wymysl mit jak Bog...
        bzdura wymyslona przez mezczyzn zeby manipulowac kobietami
        rob co chcesz sypiaj z kim chcesz ale nie mow ze on Cie kocha
        gdyby lubil cie choc troche zostawil by zone i poswiecil swoje zycie Tobie

        jesooo...
        tez nie wierze w wiernosc facetow ale skoro 99% zdradza skad wiesz ze Ciebie
        tez nie zdradza jestes taka wyjatkowa ;)????
        • No zdradza mnie, z żoną, bo na więcej bab to chyba juz nie ma czasu.
          Poza tym nie rozumiem czemu na mnie krzyczysz, ja jestetm dorosłą dziewczynką i
          wiem co robię. Mi jest na swój sposób dobrze, więc nie rozumiem czemu mnie
          żałujesz. Gdyby było mi źle, to odeszłabym, nie jestem masochistką. Czasami
          zony jednak są masochistkami. Gadają, że są z takim mężem dla dzieci, a czy
          pytały siędzieci o zdanie? Są tylko i wyłącznie dla siebie, a nie dla dzieci,
          które i tak wcześniej czy później odejdą, a ich mąż będzie je dalej zdradzał.
          Jeśli dowiedziałąbym się, że mój kochanek mnie zdradził, to posłałąbym go do
          wszystkich diabłów.
        • Gość portalu: Madzia napisał(a):

          > milosc nie istnieje to wymysl mit jak Bog...
          > bzdura wymyslona przez mezczyzn zeby manipulowac kobietami
          > rob co chcesz sypiaj z kim chcesz ale nie mow ze on Cie kocha
          > gdyby lubil cie choc troche zostawil by zone i poswiecil swoje zycie Tobie
          >
          > jesooo...

          > tez nie wierze w wiernosc facetow ale skoro 99% zdradza skad wiesz ze Ciebie
          > tez nie zdradza jestes taka wyjatkowa ;)????



          Madziu, to powiedz mi jak sobie wyobrazasz swoje przyszlosc?
          Wiesz ze milosc nie istnieje,
          wiesz ze faceci nie sa wierni- to jakie relacje cie beda laczyc z mezczyznami?
          kim bedziesz w przyszlosci?
          zdradzoana zona ktora jest dla kasy w malzenstwie(bo nie z milosci)?
          czy wieczna kochanka ostatnich starych kawalerow(jesli jakis niezonaty 50-latek
          sie trafi)?
          nawet na zakonnice sie nie nadajesz bo uzywasz imienia boga nadaremno...

          czarno to widze...
          • masz 100 % racji. Jej nawet kawaler nie zechce. Jest mi jej żal.
            • marta9991 napisała:

              > masz 100 % racji. Jej nawet kawaler nie zechce. Jest mi jej żal.


              Coscie sie tak wszystkie uwziely z tym "zalowaniem" obcym ludziom innego
              szczescia?:)))
              Kazdy zarabia sobie na wlasne konto. Jestes szczesliwa bedac kochanka-ok, jego
              zona jest szczesliwa bedac zdradzana zona i woli to niz bycie samotna rozwodka-
              ok,
              a Madzia napisala nizej ze jest lesbijka - tyz fajnie :))))))))) tylko co ona
              wie o facetach zeby tu pisac??
      • Gość: majka9 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 11:41
        Przecież Ciebie kochanek też zdradza - z żoną.
        Czy wg Ciebie zdradzać można tylko osobę z którą
        podpisało się jakiś papierek?
        To co ty uprawiasz wg mnie to nie k....wo,
        a prostytucja.
        Niemniej życzę szczęścia:)
      • niezla oferma z faceta skoro musial sobie ciebie kupic hehehe

        --
        "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
        • dlaczego kupic? On mnie nie kupuje. On uważa, że jego obowiązkiem jest
          zapewnienie mi jakiegos standartu życiowego, podobnego do tego jaki zapewnia
          swojej żonie. A ja jestem z tego zadowolona, a dlaczego to już pisałam
          • a czy wie, ze jak mu sie obnizy standard (nie daj boze oczywiscie), to i tobie
            obnizy sie standard, a wtedy to czesc maly bedzie?...
            --
            "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
            • Głupi nie jest. Nigdy nie kazał mi mówić,że jestem z nim dla niego
              samego.Jestem z nim bo go kocham. Pytanie tylko czy kochałabym go równiez wtedy
              gdyby nie miał pieniedzy. Tego nie wiem. Musiałabym byc w takiej sytuacji. Może
              to ja bym wtedy utrzymywała, możezamienilibyśmy się rolami? Nie wiem.
              • czyli, mozna powiedziec, macie zdrowy uklad, w ktorym wiadomo, ze pieniadze sa
                najwazniejsze, a reszta, tzn milosc, tez moze byc wazna....dobrze rozumiem?
                --
                "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
                • Nie, ważna jest miłość, ale ważne są też pieniądze. Taki układ jest
                  rzeczywiście zdrowy.
                  Podobnie jakw małżeństwie. Kiedy mąż nie będzie przynosił pieniędzy, to żona
                  powie spadaj, jesteś cienki, z golasem nie będę, weź się do roboty itd itd,
                  jeszcze powie, że poszuka sobie innego, zaradniejszego co w podtekście oznacza
                  z kasą.
                  Niestety życie to nie bajka i miłością się człowiek nie naje. Gdyby tak było,
                  to po co by nam była instyttucja małżeństwa.
                  Różnica miedzy mną a żoną jest taka, że żona go chciała na stałe, a ja nie chcę
                  go na stałe. Gdybym chciała kogos na stałe, to wtedy pewnie znalazłabym sobie
                  męża (i byłabym pewnie zdradzana).
                  Ja uwielbiam za nim tęsknić. To jest dla mnie adrenalina. Rozumiesz to?
                  • rozumiem twoje podejscie, liczy sie kasa, a potem milosc, taka jest twoja
                    kolejnosc, kiedy posliznie sie noga twemu kochaniu i nie bedzie zarabial tyle
                    ile powinien, powiesz mu spadaj, czy w takim podejsciu uwazasz, ze to milosc
                    jest na pierwszym planie?...
                    ludzie sa ze soba rowniez z uwagi na samuych siebie a nie na to ile kto gotowki
                    do domu przynosi, i zdarza sie tak, o czym zapominasz badz w co nie wierzysz,
                    ze jedno tylko pracuje a mimo to sa ze soba i sa szczesliwi, a nie odchodza do
                    kogos bogatszego
                    --
                    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
      • marta9991 napisała:


        > To nie jest nasza wina. To ktos na górze o tym zadecydował.

        serdecznie wspolczuje -
        ktos na gorze decyduje z kim chodzisz do lozka
        i od kogo bierzesz pieniadze...


        > Ja dostaję co miesiąc pensję taką jak jego żona. Fakt, że
        > nigdy nie chciałąbym mieć biednego kochanka, tak jak biednego męża. Z biednym
        > jest nudno, po jakims czasie kiedy nie stać by nas było na restauracje,
        > wakacje, teatr i kino, ale stać by nas było na spacer w parku, to wybaczcie ale
        >
        > znudziłoby mi się to w 5 minut.

        czyli nie milosc a sponsoring
        ulzylo mi ;)

        --
        Inny Swiat
    • Gość: Madzia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.04, 10:59
      kto bedzie o nas dbal jak nie my same nawzajem o siebie...
      gdyby nie to ze los jest sparwiedliwy byloby niewesolo...
      ale w ogolnym rozrachunku te dupodajki marnie koncza :)
      kazdy dostanie to na co zasluzyl :)))
      • Gość: Marta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 11:08
        głupia jesteś !!!jak tak mozesz mowic!!! nie zycz nikomu co tobie nie mile
      • Rozumiem, że jesteś żoną?
        A kim jest cichodajka? Mój związek jest oficjalny i nawet znajomi jego żony o
        nas wiedzą, tylko żona nie wie, wiec to ona wychodzi na oficjalną cichodajkę, a
        ja na nie oficjalną?
        Cichodajka to taka co daje dupy za darmo, moja droga. Gdybys mnie porównała do
        eksluzywnej k... to mniej bym sie obraziła, bo ta juz wie za co pracuje.
        A żona? Kim jest żona? Jedna bogatą k... co daje wtedy kiedy mąż chce za
        pensję, a druga biedną k... co daje jeszcze częściej za prawie brak pensji. nie
        chce nikogo obrazić, ale taka jest prawda. Każda kobieta, która idzie z
        mężczyzną do łóżka z jakiegos powodu materialnego to k..., wiec żona idąca za
        comiesięczną pensję, to k...
        To jest sprawa dla filozofów, a nie dla nas.
        • Gość: Marta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 11:12
          Ja zycze Ci wszytkiego dobrego duzo miłości i radości i jak najmniej smutnych
          samotnych dni:)
          Trzymaj sie!! nie potepiam Cie:))
          Marta
        • Gość: Madzia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.04, 11:30
          Nie jestem zona i niegdy nie bede
          nie wierze w milosc wiernosc przez cale zycie nie bede nikomu przysiegala bo to
          brednie buuuuuuuuuuuuuuu....
          cenie sobie wolnosc lubie sex z kobietami :)
          nie chce sie wiazac na cale zycie bo wiem ze ot nie wypali nie chce miec dzieci
          bo to ograniczy moja wolnosc malzenstwo jest dobra inwestycja tylko dla
          chcacych rodzic dzieci

          nie jestem siwtoszka ale szacunek mam do siebie i teraz dopiero widze ze jak
          kobieta sama sie nie szanuje to nikt nie bedzie
          szczescie to nie tylko barab bara z facetem :) wieksze szczescie to babra bara
          z panienka :))
          ale nie wolno przy tym krzywdzic innych
          nie wolno byc nieuczciwym
          nie wolno klamac
          jest tylu wolnych facetow ze od tych zopnatych dzieciatych trzymajmy sie z
          daleka czesto gesto najbardziej cierpia dzieci !!!! DZIECIIIIIIII!!!!!!
    • Gość: Magda ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 11:46
      Miłam romans dowiedzial sie o tym moj maz jestesmy razem probujemy odbudowac
      nasz zwiazek ale...ciezko kocham go nadal(wiem ze on mnie też)...mimo ze
      zgluszam to w sobie bede go kochac cale zycie pewnie coraz ciszej ale zawsze
      bedzie w moim sercu a moje dziecko nie cierpi z tego powodu.
    • jedwabna napisała:


      >
      > Czy kochanki to nie ludzie? Czy to jakies zatwardziale osobniki? Inny
      > gatunek?? Przeciez jako kobieta wie dokladnie ile cierpienia przysparza tej
      > zonie.


      A skad ta pewnosc? Znam zone ktora wyraznie powiedziala mezowi zeby sobie
      znalazl jakas dupcie na boku i nie zawracal jej ciagle d.. bo ja to az tak
      czesto nie rusza.
      I malzenstwo kwitnie spokojnie od lat, dzieci rosna, piekna rodzina!:))))
przejdź do: 1-100 101-200 201-205
(101-200)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.