czy kochanki zonatych maja sumienie?? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Zawsze mnie to ciekawilo. Nie wyobrazam sobie byc z kims wiedzac ze krzywdze
    inna kobiete. Jak mozna cieszyc sie z milosci, wiedzac ze gdzies tam jest
    jego zona, czesto zaharowana, zajmujaca sie jego dziecmi, pioroaca jego
    skarpety i humory.

    Czy kochanki to nie ludzie? Czy to jakies zatwardziale osobniki? Inny
    gatunek?? Przeciez jako kobieta wie dokladnie ile cierpienia przysparza tej
    zonie. Nie wyobrazam sobie bym mogla byc wlasnie taka kochanka, sumienie by
    mi przeszkadzalo. Po co mi milosc zabrudzona, kosztem innych???

    Znam przypadek ze kochanka mloda wypachniona, wyfioczona spotyka sie z takim
    facetem, a jego zona zapracowana (dorabia wieczorami) by dzieci do dobrej
    szkoly wyslac.

    Malo tego, czesto obserwuje ze kochanka wrecz nienawidzi zone i bezlitosnie
    ja krytykuje (tak, czasem kochanka zna lub wie jak wyglada zona, znam takie)

    PS i nie mowcie ze facet tez ponosi wine, to jest na inny watek, tutaj mnie
    ciekawi kochanki postawa.
    • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 22:44
      a czy mezowie zdradzajacy zony maja sumienie??????...
      • i to jest pytanie na miare Szekspira.

        a skad ja mam to wiedziec?
        jezeli nie dostane zaswiadczenia od proboszcza, Scylli i paru innych oszolomow,
        to wychodzi na to, ze pewnie nie mam?

        Ale poniewaz dostatecznie dlugo zylem, jeszcze przed pierwszym slubem

        "na kocia lape" - to wiem, ze zaswiadczenia do niczego nie sa potrzebne.

        SZCZEGOLNIE TE FORUMOWE.

        • ten post ponizej jest do Kasi
        • przecież nie będziesz wiedział,
          bo żeby to wiedzieć, to najpierw trzeba wiedzieć co to sumienie.
          Umiejscowienie mnie między proboszczem a innymi oszołomami jest dla nich
          szczególnie nie korzystne:)
          nie mam zielonego pojęcia jak ty to robisz
          że nic nie kumasz.
          Kto mówi że papiery są do czegoś potrzebne?
          Tylko się znowu nie skarż Gf że cię nie rozumjem.:)
          • od kiedy to moja ambicja bylo to, abys mnie zrozumial?

            wystarczy, ze uprzejmie przyjmiesz do wiadomosci, to, co Ci tu komunikuje
            (licze tu nie tyle na Twoj nienaganny kregoslup moralny, ale na Twoja kulture)

            ale... o czym to mowilismy?

            aha - o sumieniu.

            Sumienie, robaczku, jest pochodna wyznawanej etyki.

            Wychodzi na to, ze i sumienia mamy inne.
            • > od kiedy to moja ambicja bylo to, abys mnie zrozumial?

              od wtedy kiede próbujesz mi wciskać kit i dążyłeś żeby się z Tobą zgadzać
              jaki to jesteś nowoczesny i taki taki taki macho kurde jesteś, nie
              krzywdzący ludzi.


              > wystarczy, ze uprzejmie przyjmiesz do wiadomosci, to, co Ci tu komunikuje
              > (licze tu nie tyle na Twoj nienaganny kregoslup moralny, ale na Twoja kulture)

              Rozumiem że twoja obecność na tym forum ogranicza się do komunikowania a nie do
              rozmowy. Też to zauważyłem:)
              Co do mojego kregosłupa- coś cię gryzie?
              Czujesz się gorszy? bo przecież tak się zaliłeś Gf, że... a Scylla mnie nie
              rozumie i się wywyższa (tak w skrucie)hlip, hlip, hlip......
              Jesteśmy równi, a ocene wystawiasz sobie sam.
              Miłego zastanawiania się nad sobą:)

              > Sumienie, robaczku, jest pochodna wyznawanej etyki.
              >
              > Wychodzi na to, ze i sumienia mamy inne.

              a wiec, podaj definicje swojego sumienia:), a potem mojego, bo skoro
              dostrzegasz róznice to i pewnie doskonale się orientujesz.
              • zajmujesz sie problemami, ktore sa raczej IMAGINACJA,
                a nie powaznymi problemami tego Swiata.
                Juz mi sie nie chce mnie samemu i Tobie smecic

                Wskocz na watek o biciu kobiet w Islamie.
                wlasnie otworzylem.
                - jak widzisz, sa jeszcze gorsi ode mnie.

                bye.
                • jak zadaje ci się pytania, to nie za bardzo umiesz odpowiedzieć.

                  > Juz mi sie nie chce mnie samemu i Tobie smecic

                  Nie przesadzaj, mi nie naśmiecisz:)

                  > Wskocz na watek o biciu kobiet w Islamie.
                  > wlasnie otworzylem.
                  > - jak widzisz, sa jeszcze gorsi ode mnie.

                  Nie łam się, ja nie twierdze że jesteś najgorszy.
          • Gość: Ewa IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.net.pl 02.12.04, 17:40
            Nie, nie mam sumienia!!!
            • Brawo i o to chodzi. Po tym co się tu dzisiaj naczytałam, to od jutra też już
              nie będę miałą sumienia. Będę brać ile daje, a nie oszczędzać go, żeby jeszcze
              dla żony zostało.
        • siestas napisała:

          > Ale poniewaz dostatecznie dlugo zylem, jeszcze przed pierwszym slubem
          > "na kocia lape" - to wiem, ze zaswiadczenia do niczego nie sa potrzebne.

          a co to ma do rzeczy? to zupelnie inne sprawy

          > SZCZEGOLNIE TE FORUMOWE.

          jak mozesz, a wszystcy sie tu tak staramy !!!!


          :)


          --
          "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."

      • wiesz przeczytaj sobie PS ktore napisalam w pierwszym poscie. Chyba napisalam
        dosc zrozumiale.

        "PS i nie mowcie ze facet tez ponosi wine, to jest na inny watek, tutaj mnie
        ciekawi kochanki postawa".


    • jedwabna napisała:

      > Zawsze mnie to ciekawilo. Nie wyobrazam sobie byc z kims wiedzac ze krzywdze
      > inna kobiete. Jak mozna cieszyc sie z milosci, wiedzac ze gdzies tam jest
      > jego zona, czesto zaharowana, zajmujaca sie jego dziecmi, pioroaca jego
      > skarpety i humory.
      > Czy kochanki to nie ludzie? Czy to jakies zatwardziale osobniki? Inny
      > gatunek?? Przeciez jako kobieta wie dokladnie ile cierpienia przysparza tej
      > zonie. Nie wyobrazam sobie bym mogla byc wlasnie taka kochanka, sumienie by
      > mi przeszkadzalo. Po co mi milosc zabrudzona, kosztem innych???
      >
      > Znam przypadek ze kochanka mloda wypachniona, wyfioczona spotyka sie z takim
      > facetem, a jego zona zapracowana (dorabia wieczorami) by dzieci do dobrej
      > szkoly wyslac.
      >
      > Malo tego, czesto obserwuje ze kochanka wrecz nienawidzi zone i bezlitosnie
      > ja krytykuje (tak, czasem kochanka zna lub wie jak wyglada zona, znam takie)

      Przekuj wyobrażenia na czyny. Z pierwszej ręki poznasz odpowiedzi na wszelkie
      nurtujące Cię pytania.
      Arni

    • Gość: marek35 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 22:53
      moja kochanka jest mężatką, zapracowaną, z dwójka dzieci,
      kocham ją nad wszystko i wierzę, że kiedyś będzieny razem,
      ona cierpi, kocha
      nie chcę by dłużej cierpiała,
      muszę być za nią odpowiedzialny, to wszysko jest bardzo trudne,

    • Gość: kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 23:05
      wiem ze bede bardzo krytykowana przez niektorych z Was ale chcialabym o czyms
      porozmawiac.Jestem z zonatym mezczyzna od roku.(wyciete...)

      Coraz ciezej mi w tej sytuacji-sumienie zaczelo mnie grysc!Lecz nie
      potrafie Go zostawic.Za duzo pieknych chwil spedzilismy razem,za bardzo Go
      kocham, zeby teraz wszystko skonczyc.Nie wiem co robic..jeli ktos jest w
      podobnej sytuacji prosze piszcie!i badzcie wyrozumiali! kazdy ma serce zeby
      kochac a ono niestety nie wybiera..


      ten post byl kilkanascie dni temu...Tu chyba znajdziesz odpowiedz.....

      • tak sobie mysle......... kiedy kobieta, pozniejsza 'kochanka', poznaje faceta,
        moze w pierwszej chwili nie wiedziec, ze jest zonaty. moze sie o tym dowiedziec
        a pozno, gdy juz pokocha. wtedy i jej nie jest latwo. obie kobiety sa
        pokrzywdzone i zona, ktora tak naprawde nie ma juz pelnej rodziny, nawet jesli
        maz idealnie umie udawac kochajcego meza, i kochanka, ktora ma wykradane
        chwile 'szczescia'. najbardziej pokrzywdzona ta, ktora w koncu zostaje na
        lodzie.
      • Gość: Marcin IP: 213.25.186.* 02.12.04, 22:55
        skąd jesteś baby? A może mnie tak pokochasz czekam jestem samotny
      • Czesc.
        Ja tez byłam rok z zonatym . Ilekroc w to brnęłam było mi coraz cieżej, coraz
        większe wyrzuty sumienia.
        Dziś ( rozstalismy sie pare miesięcy temu) juz jest lepiej. Trudno mi jednak
        zapomniec o tym wszytskim, o nas i jemu też. Zdazra się ,ze spotkamy sie...bo
        tak b chcemy. To chyba początek długiej drogi zapominania o nim.
        Szukam miejsca w zyciu..nie moge znaleźć..nie umiem juz normalnie zyc bez
        niego..A to był mój wybór ( zdrowy rozsądek)
        Napisz jak chcesz do mnie...mamy chyba wielewspólnego..
        Ja jednak jestem juz "po" .
        Rozumiem Twoj stan doskonale.
        • Czesc.
          Ja tez byłam rok z zonatym . Ilekroc w to brnęłam było mi coraz cieżej, coraz
          większe wyrzuty sumienia.
          Dziś ( rozstalismy sie pare miesięcy temu) juz jest lepiej. Trudno mi jednak
          zapomniec o tym wszytskim, o nas i jemu też. Zdazra się ,ze spotkamy sie...bo
          tak b chcemy. To chyba początek długiej drogi zapominania o nim.
          Szukam miejsca w zyciu..nie moge znaleźć..nie umiem juz normalnie zyc bez
          niego..A to był mój wybór ( zdrowy rozsądek)
          Napisz jak chcesz do mnie...mamy chyba wielewspólnego..
          Ja jednak jestem juz "po" .
          Rozumiem Twoj stan doskonale.
    • coz, powiem brutalna prawde: jesli zona nie zdaje sobie sprawy z romansu meza
      - nie cierpi...

      a co z kochankami?
      najczesciej sa karmione historyjkami
      o niedobraniu, wypaleniu, separacji, wdowienstwie(!)...
      a ze maja serce i sumienie (wbrew pozorom?) to trwaja przy mezczyznie
      ktoremu dzieje sie krzywda

      wyjatki sie zdarzaja
      ale tu z grubsza przedstawilam sytuacje najbardziej typowe

      no i jeszcze jedna sprawa - nie tylko mezowie zdradzaja
      zonom tez sie zdarza
      nie maja sumienia? ;)

      --
      Inny Swiat
      • Gość: malgo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 01:27
        Mała poprawka Vielonick;żona nie zdająca sobie sprawy
        z romansu męża może cierpieć,jeśli ten piekło żonie
        robi.Żona nie wie dlaczego,a chodzi o to,że nie jest
        tamtą.Potem ,taki bidul nieszczęsny,żali się ,że w domu
        atmosfera zła,a żona wiecznie niezadowolona.
        Niestety rzadko bywa,że pan stara się jak u Przybory
        wynagrodzić pani wiarołomstwo:
        broszę miała za tę Olę,
        co z nią młócił wuj w stodole.
        A ten pierścień ze szmaragdem
        to wuj dał jej za tę Magdę,
        co go w życie z nią o świcie wykosili.

        Z moich obserwacji wynika,że więcej żonom bólu zadają ci ,którzy
        zawsze byli wierni i zdarzyło im się zakochać w nowej kobiecie.
        Cynicy,którzy zdradzają często , tylko po to by przeżyć przygodę,
        nigdy nie mają wyrzutów sumienia i nie muszą zagłuszać tych wyrzutów
        robiąc z żon złe kobiety.
        Paradoks ;lepiej być ciągle zdradzaną przez zabawowego,ale kochającego
        męża,niż raz przez dotąd wiernego i oddanego.????

        Wracając do pytania wątkowego;sądzę,że co kochanki czują zależy od
        tylu czynnikow..czy zakochane,czy się bawią,czy same mają rodziny,czy to
        pierwszy raz,czy rutyna.Bardzo dużo zależy od zdradzającego męża, on też
        ma wplyw na sumienie i stosunek kochanki do żony.
        W gruncie rzeczy dlaczego oczekiwać więcej sumienia ,przyzwoitości i względów
        od kochanki niż od własnego męża.No,ale wątek nie o tym..



        • to sprawa zapewne bardzo indywidualna
          ale stosunkowo rzadko sie chyba zdarza 'robienie piekla' przez faceta,
          ktoremu zalezy na ukryciu romansu

          pieklo moze sie pojawic w przypadku oskarzen o romans
          ale bez widocznych i namacalnych 'dowodow winy'
          swoisty przekaz: jestem w porzadku a ty mnie podejrzewasz nie wiadomo o co
          dochodzi czasem do kuriozalnych wypadkow,
          ze zona przeprasza za swoje podejrzenia 'swietego meza'
          wyjatkowa perfidia...

          jesli pieklo sie pojawia wczesniej to byc moze taki pan
          ma chec obarczyc 'wina' za rozstanie malzonke
          lub zrzucic na jej barki decyzje o rozstaniu
          bo skoro jej jest zle to niech idzie ;)

          ale powiadam ilu ludzi tyle przypadkow
          mozna generalizowac ale szczegoly zawsze beda odmienne

          czytalam kiedys, ze typy osobowosci kobiet
          dziela sie na kochanki i zony
          i kobiety-kochanki moga zostac zonami
          a kobiety-zony rzadko zostaja kochankami
          wlasnie ze wzgledu na cechy charakterologiczne

          moze seksuolog cos doda
          dawno czytalam i malo pamietam, sam zarys ;)


          ps. czesc malgo :)

          --
          Inny Swiat
          • Gość: malgo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 02:52
            Nie takie rzadkie to piekło.Dlaczego?Tym zakochanym
            w kochankach często nie zależy na zachowaniu pozorów,
            tak jakby dążyli do ujawnienia.Nie mają odwagi
            sami zakończyć związku,zdają się na los i sprawa się
            jakoś tam rozwiązuje.
            Drugi powód,to chęć podtrzymania dobrego zdania o sobie.
            Nikt nie lubi myśleć ,że jest nieuczciwym,złym człowiekiem
            bez powodu zdradzającym żonę/męża.Trzeba sobie wytworzyć taki
            obraz swojego małżenstwa,partnera,który uzasadni zdradę.
            Stworzyć i uwierzyć,to pozwala czuć się komfortowo.
            Skoro już wierzysz,że ślubny jest okropny,właściwie nigdy go
            nie kochałeś(aś),nie ma powodu by przyzwoicie go traktowć,
            przecież życie ci zmarnował.
            Widzę to bardzo często,mam teraz wokół siebie istny poligon.
            Tak jak napisałaś,te przypadki różnią się w szczegółach,jest
            w nich jednak jakaś typowość.A te szczegóły...brrr,trudno
            byłoby wymyślić do jakich podłości względem siebie ,są zdolni
            ludzie,którzy się kiedyś,nawet przedwczoraj kochali.
            Co tu na litość kochanek(ów)liczyć.

            I tym pogodnym akcentem kończę :)i idę powalczyć z bezsennością
            pozdrawiam Cię Vielonick:))



    • Gość: noemi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.12.04, 23:50
      czy pragnęłaś kiedyś jakiegoś mężczyzny? czy dostawałaś obłędu na myśl o jego
      dłoniach? to jest siła, której nie da się przeciwstawić. możecie oburzać się
      ile chcecie. w tej relacji żony po prostu nie ma. ona nie istnieje.

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.