Dodaj do ulubionych

czy kochanki zonatych maja sumienie??

01.12.04, 22:37
Zawsze mnie to ciekawilo. Nie wyobrazam sobie byc z kims wiedzac ze krzywdze
inna kobiete. Jak mozna cieszyc sie z milosci, wiedzac ze gdzies tam jest
jego zona, czesto zaharowana, zajmujaca sie jego dziecmi, pioroaca jego
skarpety i humory.

Czy kochanki to nie ludzie? Czy to jakies zatwardziale osobniki? Inny
gatunek?? Przeciez jako kobieta wie dokladnie ile cierpienia przysparza tej
zonie. Nie wyobrazam sobie bym mogla byc wlasnie taka kochanka, sumienie by
mi przeszkadzalo. Po co mi milosc zabrudzona, kosztem innych???

Znam przypadek ze kochanka mloda wypachniona, wyfioczona spotyka sie z takim
facetem, a jego zona zapracowana (dorabia wieczorami) by dzieci do dobrej
szkoly wyslac.

Malo tego, czesto obserwuje ze kochanka wrecz nienawidzi zone i bezlitosnie
ja krytykuje (tak, czasem kochanka zna lub wie jak wyglada zona, znam takie)

PS i nie mowcie ze facet tez ponosi wine, to jest na inny watek, tutaj mnie
ciekawi kochanki postawa.
Obserwuj wątek
      • siestas Czy zdradzajacy-zonaci maja sumienie? 01.12.04, 23:07
        i to jest pytanie na miare Szekspira.

        a skad ja mam to wiedziec?
        jezeli nie dostane zaswiadczenia od proboszcza, Scylli i paru innych oszolomow,
        to wychodzi na to, ze pewnie nie mam?

        Ale poniewaz dostatecznie dlugo zylem, jeszcze przed pierwszym slubem

        "na kocia lape" - to wiem, ze zaswiadczenia do niczego nie sa potrzebne.

        SZCZEGOLNIE TE FORUMOWE.

        • scylla no nie misiu 02.12.04, 08:51
          przecież nie będziesz wiedział,
          bo żeby to wiedzieć, to najpierw trzeba wiedzieć co to sumienie.
          Umiejscowienie mnie między proboszczem a innymi oszołomami jest dla nich
          szczególnie nie korzystne:)
          nie mam zielonego pojęcia jak ty to robisz
          że nic nie kumasz.
          Kto mówi że papiery są do czegoś potrzebne?
          Tylko się znowu nie skarż Gf że cię nie rozumjem.:)
          • siestas scylla, robaczku, mowisz o sumieniu? 02.12.04, 13:17
            od kiedy to moja ambicja bylo to, abys mnie zrozumial?

            wystarczy, ze uprzejmie przyjmiesz do wiadomosci, to, co Ci tu komunikuje
            (licze tu nie tyle na Twoj nienaganny kregoslup moralny, ale na Twoja kulture)

            ale... o czym to mowilismy?

            aha - o sumieniu.

            Sumienie, robaczku, jest pochodna wyznawanej etyki.

            Wychodzi na to, ze i sumienia mamy inne.
            • scylla psujemy teraz tutaj:)))))) 02.12.04, 14:36
              > od kiedy to moja ambicja bylo to, abys mnie zrozumial?

              od wtedy kiede próbujesz mi wciskać kit i dążyłeś żeby się z Tobą zgadzać
              jaki to jesteś nowoczesny i taki taki taki macho kurde jesteś, nie
              krzywdzący ludzi.


              > wystarczy, ze uprzejmie przyjmiesz do wiadomosci, to, co Ci tu komunikuje
              > (licze tu nie tyle na Twoj nienaganny kregoslup moralny, ale na Twoja kulture)

              Rozumiem że twoja obecność na tym forum ogranicza się do komunikowania a nie do
              rozmowy. Też to zauważyłem:)
              Co do mojego kregosłupa- coś cię gryzie?
              Czujesz się gorszy? bo przecież tak się zaliłeś Gf, że... a Scylla mnie nie
              rozumie i się wywyższa (tak w skrucie)hlip, hlip, hlip......
              Jesteśmy równi, a ocene wystawiasz sobie sam.
              Miłego zastanawiania się nad sobą:)

              > Sumienie, robaczku, jest pochodna wyznawanej etyki.
              >
              > Wychodzi na to, ze i sumienia mamy inne.

              a wiec, podaj definicje swojego sumienia:), a potem mojego, bo skoro
              dostrzegasz róznice to i pewnie doskonale się orientujesz.
              • siestas nie nudz, robaczku. 02.12.04, 14:48
                zajmujesz sie problemami, ktore sa raczej IMAGINACJA,
                a nie powaznymi problemami tego Swiata.
                Juz mi sie nie chce mnie samemu i Tobie smecic

                Wskocz na watek o biciu kobiet w Islamie.
                wlasnie otworzylem.
                - jak widzisz, sa jeszcze gorsi ode mnie.

                bye.
                • scylla tak myślałem 03.12.04, 08:29
                  jak zadaje ci się pytania, to nie za bardzo umiesz odpowiedzieć.

                  > Juz mi sie nie chce mnie samemu i Tobie smecic

                  Nie przesadzaj, mi nie naśmiecisz:)

                  > Wskocz na watek o biciu kobiet w Islamie.
                  > wlasnie otworzylem.
                  > - jak widzisz, sa jeszcze gorsi ode mnie.

                  Nie łam się, ja nie twierdze że jesteś najgorszy.
            • marta9991 Re: no nie misiu 02.12.04, 20:12
              Brawo i o to chodzi. Po tym co się tu dzisiaj naczytałam, to od jutra też już
              nie będę miałą sumienia. Będę brać ile daje, a nie oszczędzać go, żeby jeszcze
              dla żony zostało.
        • j_ar Re: Czy zdradzajacy-zonaci maja sumienie? 02.12.04, 12:21
          siestas napisała:

          > Ale poniewaz dostatecznie dlugo zylem, jeszcze przed pierwszym slubem
          > "na kocia lape" - to wiem, ze zaswiadczenia do niczego nie sa potrzebne.

          a co to ma do rzeczy? to zupelnie inne sprawy

          > SZCZEGOLNIE TE FORUMOWE.

          jak mozesz, a wszystcy sie tu tak staramy !!!!


          :)


          --
          "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
    • arnick_a Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 01.12.04, 22:46
      jedwabna napisała:

      > Zawsze mnie to ciekawilo. Nie wyobrazam sobie byc z kims wiedzac ze krzywdze
      > inna kobiete. Jak mozna cieszyc sie z milosci, wiedzac ze gdzies tam jest
      > jego zona, czesto zaharowana, zajmujaca sie jego dziecmi, pioroaca jego
      > skarpety i humory.
      > Czy kochanki to nie ludzie? Czy to jakies zatwardziale osobniki? Inny
      > gatunek?? Przeciez jako kobieta wie dokladnie ile cierpienia przysparza tej
      > zonie. Nie wyobrazam sobie bym mogla byc wlasnie taka kochanka, sumienie by
      > mi przeszkadzalo. Po co mi milosc zabrudzona, kosztem innych???
      >
      > Znam przypadek ze kochanka mloda wypachniona, wyfioczona spotyka sie z takim
      > facetem, a jego zona zapracowana (dorabia wieczorami) by dzieci do dobrej
      > szkoly wyslac.
      >
      > Malo tego, czesto obserwuje ze kochanka wrecz nienawidzi zone i bezlitosnie
      > ja krytykuje (tak, czasem kochanka zna lub wie jak wyglada zona, znam takie)

      Przekuj wyobrażenia na czyny. Z pierwszej ręki poznasz odpowiedzi na wszelkie
      nurtujące Cię pytania.
      Arni

    • Gość: kasia Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 23:05
      wiem ze bede bardzo krytykowana przez niektorych z Was ale chcialabym o czyms
      porozmawiac.Jestem z zonatym mezczyzna od roku.(wyciete...)

      Coraz ciezej mi w tej sytuacji-sumienie zaczelo mnie grysc!Lecz nie
      potrafie Go zostawic.Za duzo pieknych chwil spedzilismy razem,za bardzo Go
      kocham, zeby teraz wszystko skonczyc.Nie wiem co robic..jeli ktos jest w
      podobnej sytuacji prosze piszcie!i badzcie wyrozumiali! kazdy ma serce zeby
      kochac a ono niestety nie wybiera..


      ten post byl kilkanascie dni temu...Tu chyba znajdziesz odpowiedz.....

      • odett Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 01.12.04, 23:44
        tak sobie mysle......... kiedy kobieta, pozniejsza 'kochanka', poznaje faceta,
        moze w pierwszej chwili nie wiedziec, ze jest zonaty. moze sie o tym dowiedziec
        a pozno, gdy juz pokocha. wtedy i jej nie jest latwo. obie kobiety sa
        pokrzywdzone i zona, ktora tak naprawde nie ma juz pelnej rodziny, nawet jesli
        maz idealnie umie udawac kochajcego meza, i kochanka, ktora ma wykradane
        chwile 'szczescia'. najbardziej pokrzywdzona ta, ktora w koncu zostaje na
        lodzie.
      • mia26 Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 03.12.04, 17:18
        Czesc.
        Ja tez byłam rok z zonatym . Ilekroc w to brnęłam było mi coraz cieżej, coraz
        większe wyrzuty sumienia.
        Dziś ( rozstalismy sie pare miesięcy temu) juz jest lepiej. Trudno mi jednak
        zapomniec o tym wszytskim, o nas i jemu też. Zdazra się ,ze spotkamy sie...bo
        tak b chcemy. To chyba początek długiej drogi zapominania o nim.
        Szukam miejsca w zyciu..nie moge znaleźć..nie umiem juz normalnie zyc bez
        niego..A to był mój wybór ( zdrowy rozsądek)
        Napisz jak chcesz do mnie...mamy chyba wielewspólnego..
        Ja jednak jestem juz "po" .
        Rozumiem Twoj stan doskonale.
        • mia26 do kasi!! 03.12.04, 17:19
          Czesc.
          Ja tez byłam rok z zonatym . Ilekroc w to brnęłam było mi coraz cieżej, coraz
          większe wyrzuty sumienia.
          Dziś ( rozstalismy sie pare miesięcy temu) juz jest lepiej. Trudno mi jednak
          zapomniec o tym wszytskim, o nas i jemu też. Zdazra się ,ze spotkamy sie...bo
          tak b chcemy. To chyba początek długiej drogi zapominania o nim.
          Szukam miejsca w zyciu..nie moge znaleźć..nie umiem juz normalnie zyc bez
          niego..A to był mój wybór ( zdrowy rozsądek)
          Napisz jak chcesz do mnie...mamy chyba wielewspólnego..
          Ja jednak jestem juz "po" .
          Rozumiem Twoj stan doskonale.
    • vielonick Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 01.12.04, 23:46
      coz, powiem brutalna prawde: jesli zona nie zdaje sobie sprawy z romansu meza
      - nie cierpi...

      a co z kochankami?
      najczesciej sa karmione historyjkami
      o niedobraniu, wypaleniu, separacji, wdowienstwie(!)...
      a ze maja serce i sumienie (wbrew pozorom?) to trwaja przy mezczyznie
      ktoremu dzieje sie krzywda

      wyjatki sie zdarzaja
      ale tu z grubsza przedstawilam sytuacje najbardziej typowe

      no i jeszcze jedna sprawa - nie tylko mezowie zdradzaja
      zonom tez sie zdarza
      nie maja sumienia? ;)

      --
      Inny Swiat
      • Gość: malgo Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 01:27
        Mała poprawka Vielonick;żona nie zdająca sobie sprawy
        z romansu męża może cierpieć,jeśli ten piekło żonie
        robi.Żona nie wie dlaczego,a chodzi o to,że nie jest
        tamtą.Potem ,taki bidul nieszczęsny,żali się ,że w domu
        atmosfera zła,a żona wiecznie niezadowolona.
        Niestety rzadko bywa,że pan stara się jak u Przybory
        wynagrodzić pani wiarołomstwo:
        broszę miała za tę Olę,
        co z nią młócił wuj w stodole.
        A ten pierścień ze szmaragdem
        to wuj dał jej za tę Magdę,
        co go w życie z nią o świcie wykosili.

        Z moich obserwacji wynika,że więcej żonom bólu zadają ci ,którzy
        zawsze byli wierni i zdarzyło im się zakochać w nowej kobiecie.
        Cynicy,którzy zdradzają często , tylko po to by przeżyć przygodę,
        nigdy nie mają wyrzutów sumienia i nie muszą zagłuszać tych wyrzutów
        robiąc z żon złe kobiety.
        Paradoks ;lepiej być ciągle zdradzaną przez zabawowego,ale kochającego
        męża,niż raz przez dotąd wiernego i oddanego.????

        Wracając do pytania wątkowego;sądzę,że co kochanki czują zależy od
        tylu czynnikow..czy zakochane,czy się bawią,czy same mają rodziny,czy to
        pierwszy raz,czy rutyna.Bardzo dużo zależy od zdradzającego męża, on też
        ma wplyw na sumienie i stosunek kochanki do żony.
        W gruncie rzeczy dlaczego oczekiwać więcej sumienia ,przyzwoitości i względów
        od kochanki niż od własnego męża.No,ale wątek nie o tym..



        • vielonick Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 02.12.04, 01:44
          to sprawa zapewne bardzo indywidualna
          ale stosunkowo rzadko sie chyba zdarza 'robienie piekla' przez faceta,
          ktoremu zalezy na ukryciu romansu

          pieklo moze sie pojawic w przypadku oskarzen o romans
          ale bez widocznych i namacalnych 'dowodow winy'
          swoisty przekaz: jestem w porzadku a ty mnie podejrzewasz nie wiadomo o co
          dochodzi czasem do kuriozalnych wypadkow,
          ze zona przeprasza za swoje podejrzenia 'swietego meza'
          wyjatkowa perfidia...

          jesli pieklo sie pojawia wczesniej to byc moze taki pan
          ma chec obarczyc 'wina' za rozstanie malzonke
          lub zrzucic na jej barki decyzje o rozstaniu
          bo skoro jej jest zle to niech idzie ;)

          ale powiadam ilu ludzi tyle przypadkow
          mozna generalizowac ale szczegoly zawsze beda odmienne

          czytalam kiedys, ze typy osobowosci kobiet
          dziela sie na kochanki i zony
          i kobiety-kochanki moga zostac zonami
          a kobiety-zony rzadko zostaja kochankami
          wlasnie ze wzgledu na cechy charakterologiczne

          moze seksuolog cos doda
          dawno czytalam i malo pamietam, sam zarys ;)


          ps. czesc malgo :)

          --
          Inny Swiat
          • Gość: malgo Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 02:52
            Nie takie rzadkie to piekło.Dlaczego?Tym zakochanym
            w kochankach często nie zależy na zachowaniu pozorów,
            tak jakby dążyli do ujawnienia.Nie mają odwagi
            sami zakończyć związku,zdają się na los i sprawa się
            jakoś tam rozwiązuje.
            Drugi powód,to chęć podtrzymania dobrego zdania o sobie.
            Nikt nie lubi myśleć ,że jest nieuczciwym,złym człowiekiem
            bez powodu zdradzającym żonę/męża.Trzeba sobie wytworzyć taki
            obraz swojego małżenstwa,partnera,który uzasadni zdradę.
            Stworzyć i uwierzyć,to pozwala czuć się komfortowo.
            Skoro już wierzysz,że ślubny jest okropny,właściwie nigdy go
            nie kochałeś(aś),nie ma powodu by przyzwoicie go traktowć,
            przecież życie ci zmarnował.
            Widzę to bardzo często,mam teraz wokół siebie istny poligon.
            Tak jak napisałaś,te przypadki różnią się w szczegółach,jest
            w nich jednak jakaś typowość.A te szczegóły...brrr,trudno
            byłoby wymyślić do jakich podłości względem siebie ,są zdolni
            ludzie,którzy się kiedyś,nawet przedwczoraj kochali.
            Co tu na litość kochanek(ów)liczyć.

            I tym pogodnym akcentem kończę :)i idę powalczyć z bezsennością
            pozdrawiam Cię Vielonick:))



    • Gość: Lucy Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? IP: *.chello.pl 02.12.04, 00:00
      Kochanka tak sie naslucha o tej "okropnej babie", ze nie dba o siebie, o niego,
      o dom, o dzieci.... Ze siedzi na kanapie i zre przez caly czas, ze nie ma
      sumienia i jest twarda obrzydliwa zimna egoistka, itp. itd. ....
      Kochance nie przyjdzie do glowy ze ten "biedny wspanialy mezczyzna" moglby
      klamac....
      Milosc jest tak slepa ze nawet braille jej nie pomoze:(
    • Gość: Julita Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 09:09
      Nikt nie jest w stanie zrozumiec postepowania kochanki jeśli zaczyna sie kogoś
      kochać to wszytko przestaje miec znaczenie i chociaż czasmi odzywaja sie
      wyrzuty sumiennia to i tak zagłuszy je miłość i na to nie ma rady.
      Dobrze jest mieć kogoś kto Cie kocha , rozumie myśli o Tobie zawsze wysłucha
      Milośc jest piękna ale trudna
      sami odpowiedzcie sobie na pytanie Czy warto kochac?
      Pozdrawiam i życze wszytkim duzo miłości a wraz z nia radości zycia i
      sprobujmy nie potępiac innych bo "nigdy nie mow nigdy.."
    • Gość: gf a kochankowie zameznych? ;)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 09:51
      Skoro ex definitione facet jest wiekszym draniem, co po wielokroc tu
      czytalam ;)), to chyba powyzsza kategoria stanowi awangarde kolejki do piekla?
      hihi

      Nie czytalam innych postow, bo szczerze powiem, ze watpie (z calym szacunkiem
      do pisarzy i dodatkowo wielka sympatia dla niektorych) w odkrywczosc tego
      dyskursu. Moge jedynie zeznac, ze czlowiek, ktory kocha nie ma zadnych
      obowiazkow w stosunku do malzonka kochanego czlowieka, poniewaz malzonek ten
      nie daje owemu czlowiekowi tego, czego tamten potrzebuje. I nie ma to
      najmniejszego znaczenia, czy malzonek ow robi to ze zlosliwosci, wskutek
      niemocy, glupoty, braku czulosci, braku energii, koncentracji na czyms innym.
      Kwestia winy lub nie nie ma znaczenia. Liczy sie fakt braku.

      Pozdrawiam :)


      > Znam przypadek ze kochanka mloda wypachniona, wyfioczona spotyka sie z takim
      > facetem, a jego zona zapracowana (dorabia wieczorami) by dzieci do dobrej
      > szkoly wyslac.

      tu mala uwaga: skoro facet nie czuje sie zobowiazany, by dorabiac na dzieci, to
      pani owa z niewlasciwym czlowiekiem je ma - a skoro tak, to moze lepiej sie
      rozstac i znalezc dzieciom lepszego tate a sobie lepszego meza?
        • Gość: gf oprzytomnij lalka... ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 19:31
          vielonick napisała:

          > Gość portalu: gf napisał(a):
          >
          > poniewaz malzonek ten
          > > nie daje owemu czlowiekowi tego, czego tamten potrzebuje.
          >
          > ojej, a ja myslalam, ze milosc jest bezinteresowna....
          > niczego nie mozna wymagac ani oczekiwac...
          >
          > no szkoda, szkoda...

          co ma malzenstwo do milosci? ;)
          • marta9991 Re: oprzytomnij lalka... ;) 03.12.04, 19:34
            nie ma nic, to tylko papier do urzędu skarbowego, to papier dla dziecka z
            wpadki, to papier dla tesciowej bo dziure w brzuchu wierciła i papier dla
            świata i koleżanek, żeby nie powiedziec im, że się jest kochanką, bo jeszcze
            stwierdzą, że ladacznica. och życie
    • marta9991 A u mnie kochanki jest tak 02.12.04, 10:27
      Jestem kochanką od 7 lat. Czasem najszczęśliwszą na świecie, a czasem
      najsmutniejszą na swiecie.
      Wszystkich kochanków jakich znam, to zwykle ludzie w miarę zamożni, bo w tych
      czasach na kochankę zwyczajnie musi być ich stać.
      Żonie mojego kochanka nie brakuje niczego, ma wszystko czego dusza zapragnie.
      Ja już tak nie mam, chociaż też nie mogę kłamać i mówić, że dostaję mało.
      Kocham tego człowieka najbardziej na świwecie.
      O tym, że jest żonaty wiedziałąm już pierwszego dnia.
      Prawie nigdy nie rozmawiamy o jego rodzinie, chyba że są święta, wakacje czy
      ferie zimowe. Wtedy są te smutne dla mnie dni.
      Jednak, żebynie było mi smutno, to zawsze Wigilie robimy rano, a drugi dzień
      świąt jest mój. Poza tym jedziemy razem na wakacje. W tym czasie jego żona
      wyjeżdża sama z dzieckiem, a on coś tak wykombinuje, żebysmy mieli chociaż
      tydzień wspólnych wakacji.
      Nigdy nie usłyszałam złego słowa na jego żonę. Jest bardzo ładna, niegłupia,
      wykształcona. I za to cenię mojego kochanka. Może gdyby kłamał i mówił jaka to
      ona jest wredna (żona), to szybciej bym to skonczyła, a tak to zwyczajnie on ma
      dwa domy. W jednym i drugim na niego czekamy. W jednym i drugim go kochamy.
      To nie jest nasza wina. To ktos na górze o tym zadecydował. Przecież jest tylu
      facetów na świecie, to czemu akurat żonaty mi się spodobał? Nie wiem, nuie wiem
      i jeszcze raz nie wiem. Miał to coś.
      I jeszcze jedno, kochanka nigdy nie mysli o tym, że robi krzywdę żonie. Ja jej
      nawet nie znam, wiec jaką krzywde jej robię? Żadnej. A mój kochanek, a jej mąż
      tez nie robi jej krzywdy. Pisałam to już gdzieś kiedyś. Jeśli żona nie potrafi
      wyczuć, że mąż ma kochankę przez tyle lat lub wie i godzi się na to, to znaczy
      że albo bardzo, bardzo kocha swojego męża, albo boi się zarabiać sama na życie
      i wygodnie jest jej mieć dwie pensje lub jedną wielką, albo zwyczajnie ma to
      gdzieś.
      Mój kochanek twierdzi, że kocha nas dwie i nie wyobraża sobie bez nas obu
      życia. I ja to cenię, bo nigdy nikt mnie tak nie kochał jak on, a mam już 36
      lat.
      I jeszcze jedno, chyba coś rzeczywiscie jest w tej osobowości kochanki, bo juz
      kilka razy słyszałam takie propozycje. Wtedy mówiłąm z usmiechem na ustach, że
      już jestem czyjąś kochanką.
      I wierzcie, że nie byli to biedni ludzie, bo jeśli ktoś chce mieć komfort
      drugiego domu, to musi go byc na to stać. A kochanke po jakimś czasie traktuje
      się jak drugą żonę. Ja dostaję co miesiąc pensję taką jak jego żona. Fakt, że
      nigdy nie chciałąbym mieć biednego kochanka, tak jak biednego męża. Z biednym
      jest nudno, po jakims czasie kiedy nie stać by nas było na restauracje,
      wakacje, teatr i kino, ale stać by nas było na spacer w parku, to wybaczcie ale
      znudziłoby mi się to w 5 minut. Ja zarabiam całkiem nieźle i nie wyobrażam
      sobie płacić za kochanka. Poza tym kochanka musi się czuć jak królewna, bo
      gdzies tam z tyłu głowy wie, że jest tą drugą.
      Inny powód to wspólnota majątkowa. Pieniądze, które dostaje od kochanka
      odkładam (a on z żoną kupuje sobie kolejny dom, kiedy bysmy się "rozwiedli" to
      mi zostają te odłożone pieniądze, a żonie ten dom.
      Dodam jeszcze, że kiedy patrzę się na siebie w lustro to nie widzę,że jestem
      kochanką, ale widzę, że jestem normalna, zwyczajna, nie jestem wyzywająca,
      nosze delikatny makijaż i jestem SZCZĘŚLIWA.
      A TERAZ MNIE ZLINCZUJCIE JESLI CHCECIE, TYLKO ŻE MI SZCZERZE MÓWIĄC WISI CO O
      TYM SĄDZICIE I WSZYSTKIM INNYM KOCHANKOM TEŻ, WIĘC PO CO TO ROZTRZĄSAĆ.
      Jesli mnie by mąż zdradzał, to wywaliłabym go na zbity pysk z domu i dlatego
      nie mam meża, bo nie wierzę, że istnieje ideał co nie zdradza. 99 % facetów
      zdradza swoje żony, nie wiem jaki procent kobiet to robi, ale też pewnie około
      50 %. Mężczyzna jest z natury poligamistyczny i nic na to nie poradzimy.
      • marta9991 A u mnie kochanki jest tak 02.12.04, 10:34
        Jeszcze odpowiem na pytanie: TAK, KOCHANKI MAJĄ SUMIENIE, ale jeszcze raz
        powtarzam, że jesli się kogoś nie zna, to nie trzeba mieć do siebvie pretensji,
        że robi się cos źle.
        Nigdy nie mogłabym być kochanką męża swojej przyjaciółki. Nigdy. Ale obcej
        kobiety? Tak
      • Gość: Madzia Zal mi Cie Marta... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.04, 11:11
        milosc nie istnieje to wymysl mit jak Bog...
        bzdura wymyslona przez mezczyzn zeby manipulowac kobietami
        rob co chcesz sypiaj z kim chcesz ale nie mow ze on Cie kocha
        gdyby lubil cie choc troche zostawil by zone i poswiecil swoje zycie Tobie

        jesooo...
        tez nie wierze w wiernosc facetow ale skoro 99% zdradza skad wiesz ze Ciebie
        tez nie zdradza jestes taka wyjatkowa ;)????
        • marta9991 Re: Zal mi Cie Marta... 02.12.04, 11:27
          No zdradza mnie, z żoną, bo na więcej bab to chyba juz nie ma czasu.
          Poza tym nie rozumiem czemu na mnie krzyczysz, ja jestetm dorosłą dziewczynką i
          wiem co robię. Mi jest na swój sposób dobrze, więc nie rozumiem czemu mnie
          żałujesz. Gdyby było mi źle, to odeszłabym, nie jestem masochistką. Czasami
          zony jednak są masochistkami. Gadają, że są z takim mężem dla dzieci, a czy
          pytały siędzieci o zdanie? Są tylko i wyłącznie dla siebie, a nie dla dzieci,
          które i tak wcześniej czy później odejdą, a ich mąż będzie je dalej zdradzał.
          Jeśli dowiedziałąbym się, że mój kochanek mnie zdradził, to posłałąbym go do
          wszystkich diabłów.
        • heihe Re: Zal mi Cie Marta... 02.12.04, 11:30
          Gość portalu: Madzia napisał(a):

          > milosc nie istnieje to wymysl mit jak Bog...
          > bzdura wymyslona przez mezczyzn zeby manipulowac kobietami
          > rob co chcesz sypiaj z kim chcesz ale nie mow ze on Cie kocha
          > gdyby lubil cie choc troche zostawil by zone i poswiecil swoje zycie Tobie
          >
          > jesooo...

          > tez nie wierze w wiernosc facetow ale skoro 99% zdradza skad wiesz ze Ciebie
          > tez nie zdradza jestes taka wyjatkowa ;)????



          Madziu, to powiedz mi jak sobie wyobrazasz swoje przyszlosc?
          Wiesz ze milosc nie istnieje,
          wiesz ze faceci nie sa wierni- to jakie relacje cie beda laczyc z mezczyznami?
          kim bedziesz w przyszlosci?
          zdradzoana zona ktora jest dla kasy w malzenstwie(bo nie z milosci)?
          czy wieczna kochanka ostatnich starych kawalerow(jesli jakis niezonaty 50-latek
          sie trafi)?
          nawet na zakonnice sie nie nadajesz bo uzywasz imienia boga nadaremno...

          czarno to widze...
            • heihe Re: do heihe 02.12.04, 11:39
              marta9991 napisała:

              > masz 100 % racji. Jej nawet kawaler nie zechce. Jest mi jej żal.


              Coscie sie tak wszystkie uwziely z tym "zalowaniem" obcym ludziom innego
              szczescia?:)))
              Kazdy zarabia sobie na wlasne konto. Jestes szczesliwa bedac kochanka-ok, jego
              zona jest szczesliwa bedac zdradzana zona i woli to niz bycie samotna rozwodka-
              ok,
              a Madzia napisala nizej ze jest lesbijka - tyz fajnie :))))))))) tylko co ona
              wie o facetach zeby tu pisac??
        • marta9991 Re: A u mnie kochanki jest tak 02.12.04, 12:59
          dlaczego kupic? On mnie nie kupuje. On uważa, że jego obowiązkiem jest
          zapewnienie mi jakiegos standartu życiowego, podobnego do tego jaki zapewnia
          swojej żonie. A ja jestem z tego zadowolona, a dlaczego to już pisałam
            • marta9991 Re: A u mnie kochanki jest tak 02.12.04, 13:34
              Głupi nie jest. Nigdy nie kazał mi mówić,że jestem z nim dla niego
              samego.Jestem z nim bo go kocham. Pytanie tylko czy kochałabym go równiez wtedy
              gdyby nie miał pieniedzy. Tego nie wiem. Musiałabym byc w takiej sytuacji. Może
              to ja bym wtedy utrzymywała, możezamienilibyśmy się rolami? Nie wiem.
              • j_ar Re: A u mnie kochanki jest tak 02.12.04, 13:37
                czyli, mozna powiedziec, macie zdrowy uklad, w ktorym wiadomo, ze pieniadze sa
                najwazniejsze, a reszta, tzn milosc, tez moze byc wazna....dobrze rozumiem?
                --
                "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
                • marta9991 Re: A u mnie kochanki jest tak 02.12.04, 13:52
                  Nie, ważna jest miłość, ale ważne są też pieniądze. Taki układ jest
                  rzeczywiście zdrowy.
                  Podobnie jakw małżeństwie. Kiedy mąż nie będzie przynosił pieniędzy, to żona
                  powie spadaj, jesteś cienki, z golasem nie będę, weź się do roboty itd itd,
                  jeszcze powie, że poszuka sobie innego, zaradniejszego co w podtekście oznacza
                  z kasą.
                  Niestety życie to nie bajka i miłością się człowiek nie naje. Gdyby tak było,
                  to po co by nam była instyttucja małżeństwa.
                  Różnica miedzy mną a żoną jest taka, że żona go chciała na stałe, a ja nie chcę
                  go na stałe. Gdybym chciała kogos na stałe, to wtedy pewnie znalazłabym sobie
                  męża (i byłabym pewnie zdradzana).
                  Ja uwielbiam za nim tęsknić. To jest dla mnie adrenalina. Rozumiesz to?
                  • j_ar Re: A u mnie kochanki jest tak 02.12.04, 14:13
                    rozumiem twoje podejscie, liczy sie kasa, a potem milosc, taka jest twoja
                    kolejnosc, kiedy posliznie sie noga twemu kochaniu i nie bedzie zarabial tyle
                    ile powinien, powiesz mu spadaj, czy w takim podejsciu uwazasz, ze to milosc
                    jest na pierwszym planie?...
                    ludzie sa ze soba rowniez z uwagi na samuych siebie a nie na to ile kto gotowki
                    do domu przynosi, i zdarza sie tak, o czym zapominasz badz w co nie wierzysz,
                    ze jedno tylko pracuje a mimo to sa ze soba i sa szczesliwi, a nie odchodza do
                    kogos bogatszego
                    --
                    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
      • vielonick Re: A u mnie kochanki jest tak 02.12.04, 14:45
        marta9991 napisała:


        > To nie jest nasza wina. To ktos na górze o tym zadecydował.

        serdecznie wspolczuje -
        ktos na gorze decyduje z kim chodzisz do lozka
        i od kogo bierzesz pieniadze...


        > Ja dostaję co miesiąc pensję taką jak jego żona. Fakt, że
        > nigdy nie chciałąbym mieć biednego kochanka, tak jak biednego męża. Z biednym
        > jest nudno, po jakims czasie kiedy nie stać by nas było na restauracje,
        > wakacje, teatr i kino, ale stać by nas było na spacer w parku, to wybaczcie ale
        >
        > znudziłoby mi się to w 5 minut.

        czyli nie milosc a sponsoring
        ulzylo mi ;)

        --
        Inny Swiat
    • heihe Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 02.12.04, 11:47
      jedwabna napisała:


      >
      > Czy kochanki to nie ludzie? Czy to jakies zatwardziale osobniki? Inny
      > gatunek?? Przeciez jako kobieta wie dokladnie ile cierpienia przysparza tej
      > zonie.


      A skad ta pewnosc? Znam zone ktora wyraznie powiedziala mezowi zeby sobie
      znalazl jakas dupcie na boku i nie zawracal jej ciagle d.. bo ja to az tak
      czesto nie rusza.
      I malzenstwo kwitnie spokojnie od lat, dzieci rosna, piekna rodzina!:))))
    • yoosh Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 02.12.04, 12:11
      Uważam,że każdy trójkąt prędzej czy pózniej się"rypnie" i nikt z tego nie
      wychodzi bez ran.Każdy ma swoje motywy tworząc taki uklad i nie o tym chce
      teraz pisać.
      Mam przyjaciólkę jeszcze z lat szkolnych,która przez ok. 20 lat tkwila w
      takim ukladzie i mialam okazję oberwować przebieg takiego zwiazku.
      Pan po 50ce,dobrze sytuowany,dwoje dzieci i ona- samotna matka pod 30.Niby
      wszystko OK(?)/pominę dla skrótu szczególy/.Lata mijają-pan,który dzialal na
      dwa fronty ,przeszedl na emeryturę,zapadl na chorobę,dzieci odwrócily się od
      niego/dorosle/,ulegl wypadkowi,dluga rehabilitacja,niepelnosprawnośc,samochód
      do kasacji.Jego żona-po 50-w pelni rozkwitu zawodowego,jezdzi swoim
      autem,znalazla sobie przyjaciela,nie interesuje się męzem,choć formalnie są
      nadal malżeństwem i mieszkają razem.Kochanka-niezależna finansowo,dziecko
      dorosle.TERAZ ona tez go nie chce,po 20 latach takiego pana po 70,który nie
      mógl się tyle lat zdecydować.
      Reasumując-facet-dawniej mial niby dwie,teraz nie ma żadnej,pędzi żalosny żywot
      schorowanego emeryta i żadna nie kwapi się na niego.
      Ludzie myślą chwilą,nie zastanawiają się nad przyszlością a potem kwękają na
      swój los.Fajnie/?/ życ w trójkącie,jak jest się mlodym,zdrowym i bogatym.
      Co tu rozprawiać o sumieniu? warto przeczytać watek o karmie
      Pozdrawiam
                        • andreyka do marty 02.12.04, 22:14
                          poki jestes ladna w jego oczach, ale zawsze znajdzie sie ladniejsza, mlodsza,
                          lepsza w lozku i Cie facet wykopie.

                          Poza tym jest cos takiego jak karma. Bedziesz kiedys zdradzana zona -
                          popamietasz moje slowa. A maz Twoj bedzie mial piekniejsza i mlodsza od Ciebie
                          I ja tobie zle nie zycze, tylko dokladnie tego samego czego zyczysz zonie,
                          mowiac ze wcale jej nie krzywdzisz. No wiec ta kochanka meza Twojego te
                          "nie bedzie Ciebie krzywdzic".
                      • marta9991 Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 02.12.04, 13:56
                        Obrażasz mnie, a ja sobie tego nie życzę. Każdy facet chce mieć ładną kochankę,
                        a ja jestem ładna i tyle, dlatego mnie chcą.
                        Dla mnie żony są takimi samymi ku..mi tylko z papierkiem w ręku, żeby
                        społeczeństwo nie gadało takich głupot jak Ty.
                        Podaj mi choć jeden argument dlaczego mam dawać kochankowi tyłek za darmo?
                        dlaczego mam za to czegoś nie dostać?
                        Ku.. to taka co zmienia kochanków każdego dnia. Kochanka to typ ku.. żony, bo
                        ma go na stałe. Ale to ja tomogę powiedzieć, a nie Ty, bo mnie obrażasz.
                        • j_ar Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 02.12.04, 14:22
                          marta9991 napisała:

                          > Dla mnie żony są takimi samymi ku..mi tylko z papierkiem w ręku,

                          marto, ja nigdzie nie pisalem, ze jestes ku.., i tak prawde mowiac zaskoczony
                          jestem, ze sama tak o sobie piszesz.... a co do zon, tak, niektore sa ku..mi,
                          ale niektore nie sa, i mimo twojego dobrego samopoczucia nie jestes w stanie
                          sie z nimi porownac

                          > Podaj mi choć jeden argument dlaczego mam dawać kochankowi tyłek za darmo?

                          bo go kochasz :)

                          > dlaczego mam za to czegoś nie dostać?

                          buzi? kwiatek? ee.. johny walkera? hmm.. no sam juz nie wiem....



                          --
                          "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
                        • Gość: puma Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? IP: *.175-201-80.adsl.skynet.be 02.12.04, 15:11
                          Dziewczyno, to co robisz, to sprawa Twojego sumienia, wyboru, karmy, a
                          wygłaszanie opinii :
                          "Dla mnie żony są takimi samymi ku..mi tylko z papierkiem w ręku,"
                          daje pełne pojęcie o Twoim wypaczonym oglądzie świata i kompletnym braku
                          zrozumienia związku dwojga ludzi, związku opartego na uczuciach. Żal mi Ciebie,
                          bo wiele tracisz idąc przez życie z klapkami (a raczej: pieniążkami) na oczach.
                          Życzę doświadczenia prawdziwej miłości i przebudzenia do prawdziwego życia!
                          • marta9991 Do pumy 02.12.04, 15:49
                            To jaka jestem, to jest moja sprawa.
                            Ciekawe tylko czemu jest coraz mniej małżeństw w tym kraju i nie tylko? Bo
                            kobiety mają dosyc takich układów i wolą byc kochankami na kocią łapę, a faceci
                            mają dosyć dawania ponad miarę. przemysl to sobie i poczytaj badania na ten
                            temat.
                            • Gość: puma Re: IP: *.240.81.adsl.skynet.be 02.12.04, 16:32
                              Przeczytaj raz jeszcze i pomyśl:
                              Dziewczyno, to co robisz, to sprawa Twojego sumienia, wyboru, karmy, a
                              wygłaszanie opinii :
                              "Dla mnie żony są takimi samymi ku..mi tylko z papierkiem w ręku,"
                              daje pełne pojęcie o Twoim wypaczonym oglądzie świata i kompletnym braku
                              zrozumienia związku dwojga ludzi, związku opartego na uczuciach. Żal mi Ciebie,
                              bo wiele tracisz idąc przez życie z klapkami (a raczej: pieniążkami) na oczach.
                              Życzę doświadczenia prawdziwej miłości i przebudzenia do prawdziwego życia!

                              To jaka jestem, to jest moja sprawa.

                              Czy gdzieś twierdzę, że nie Twoja?

                              Ciekawe tylko czemu jest coraz mniej małżeństw w tym kraju i nie tylko? Bo
                              kobiety mają dosyc takich układów i wolą byc kochankami na kocią łapę, a faceci
                              mają dosyć dawania ponad miarę. przemysl to sobie i poczytaj badania na ten
                              temat.

                              To jest zupełnie inna kwestia - czemu? Może kult pieniądza, wartości
                              materialnych i przeświadczenie, że wszystko da się przeliczyć na kasę? :-)
                              Badań nie muszę czytać, wystarczy mi serce i własne sumienie. :-)

                        • biala_kalia Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 02.12.04, 14:04
                          zalozylam_nowe napisała:
                          >
                          > > Kobieta, która bierze pieniadze od faceta za usługi seksualne to prostytu
                          > tka, a ta, ktora robi to jeszcze z własnej chęci i przyjemności to qrwa.
                          >
                          to samo mozna rzec o wielu niepracujacych zonach ;)


                          Samotność, czy staropanieństwo niektórym pada na mózg i utrudnia logiczne i
                          zdroworozsądkowe myślenie oraz prowadzi do tak " odkrywczych" wniosków>
                          • zalozylam_nowe Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 02.12.04, 14:26
                            biala_kalia napisała:

                            > zalozylam_nowe napisała:
                            > >
                            > > > Kobieta, która bierze pieniadze od faceta za usługi seksualne to pr
                            > ostytu
                            > > tka, a ta, ktora robi to jeszcze z własnej chęci i przyjemności to qrwa.
                            > >
                            > to samo mozna rzec o wielu niepracujacych zonach ;)
                            >
                            >
                            > Samotność, czy staropanieństwo niektórym pada na mózg i utrudnia logiczne i
                            > zdroworozsądkowe myślenie oraz prowadzi do tak " odkrywczych" wniosków>


                            czyzbym trafila w czuly punkt....?

                            Oczywiscie, ze jesli o byciu dziwka stanowi branie pieniedzy od mezczyzny, z
                            ktorym sie sypia, a ktorego sie nie kocha, to taka zona tez nia jest. Bez
                            wzgledu na to, jak Ci przykro.
                          • zalozylam_nowe Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 02.12.04, 14:54
                            Gość portalu: tępa napisał(a):

                            > Uściślij proszę - co Twoim zdanie czyni z niepracującej żony qwę czy też
                            > prstytutkę, no bo jak to tępa nie bardzo rozumiem?
                            > Proszę o pilną odpowiedź, bo właśnie taką żoną chwilowo jestem i nie wiem
                            jak
                            > się mam sklasyfikować.


                            Odwolalam sie definicji kalii:
                            "Kobieta, która bierze pieniadze od faceta za usługi seksualne to prostytutka,
                            a ta, ktora robi to jeszcze z własnej chęci i przyjemności to qrwa."

                            zaznaczywszy, ze niektore. Czyli te, co tak wlasnie postepuja bedac zonami. To,
                            ze istnieja kobiety, ktore mezow doja, daja ciala i nie kochaja, jest faktem,
                            mam nadzieje, niezaprzeczalnym. To wlasnie czyni je prostytutkami.

                            pozdrawiam :)
                              • zalozylam_nowe Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 02.12.04, 15:08
                                j_ar napisał:

                                > ale zona wybiera sobie, ze ten maz to jej klient, a prostytutka zbyt czesto
                                nie
                                >
                                > ma takiej mozliwosci chyba, tak wiec porownanie moze byc nieprawdziwe

                                zona moze byc rownie dobrze wybrana (z braku laku sie wydala)
                                a prostytutka moze byc luksusowa call girl
                                • marta9991 jałowa dyskusja 02.12.04, 15:46
                                  Niestety ta dyskusja zaprowadzi nas donikąd.
                                  zarówno żona, jak kochanka, jak prostytutka moga sobie wybrać faceta.
                                  Zona czesto go wybiera bo wpadła lub rodzina kazała
                                  Kochanka wybira go, bo go kocha
                                  Prostytutka wybiera bo na tym zarabia.
                                  I teraz
                                  Po jakimś czasie żona i kochanka zaczynają się orientować w tym co prostytutka
                                  dobrze wie od samego początku, czyli że można na tym zarabiać.
                                  Tylko, ze kochanka jest zadowolona, bo kiedy chce to może zrezygnować z usług
                                  tego pana, a żona ma papier, który jej tak szybko na to nie pozwala.
                                  Kto na tym wychodzi najlepiej? Zona, kochanka czy prostytutka?
                                  Wszystkie robią to samo,czyli dają dupy i biorą za to kasę. TAKA JEST PRAWDA.
                                  Żona jednak chyba bierze najwięcej gdyby tak podliczyć. Czyli wychodzi na to,
                                  że jest najdroższa z możliwych kur...w i to zresztą już nie jeden facet głosno
                                  powiedział.
                                  • j_ar Re: jałowa dyskusja 02.12.04, 16:39
                                    marta9991 napisała:
                                    > zarówno żona, jak kochanka, jak prostytutka moga sobie wybrać faceta.

                                    prostytutka nie wybiera, chociaz moze i gdzies moze, wybiera alfons

                                    > Zona czesto go wybiera bo wpadła lub rodzina kazała

                                    co znaczy czesto? wiekszosc, jak nie wszyscy moi znajomi, zrobili to z wlasnej
                                    woli, chociaz i tak bylo, ze dziecko przyspieszylo to, co i tak zamierzali, tak
                                    wiec byl to jej swiadomy wybor

                                    > Kochanka wybira go, bo go kocha
                                    > Prostytutka wybiera bo na tym zarabia.

                                    prostytutka nie wybiera faceta, wybiera jezdynie zarabianie tylkiem

                                    > I teraz
                                    > Po jakimś czasie żona i kochanka zaczynają się orientować w tym co
                                    prostytutka dobrze wie od samego początku, czyli że można na tym zarabiać.

                                    > Tylko, ze kochanka jest zadowolona, bo kiedy chce to może zrezygnować z usług
                                    > tego pana,

                                    bo mysli jej byly w dupie a nie gdzie indziej

                                    > a żona ma papier, który jej tak szybko na to nie pozwala.

                                    spoko spoko, pozwala odejsc z polowa majatku, czego nigdy ani kochanka ani
                                    prostytutka nie uzyska

                                    > Kto na tym wychodzi najlepiej? Zona, kochanka czy prostytutka?
                                    > Wszystkie robią to samo,czyli dają dupy i biorą za to kasę. TAKA JEST PRAWDA.

                                    hehehe... nie, nie taka jest prawda, taka jest twoja prawda jedynie, dawanie
                                    dupy moze byc spowodowane jeszcze czyms innym niz zarabianie

                                    > Żona jednak chyba bierze najwięcej gdyby tak podliczyć. Czyli wychodzi na to,
                                    > że jest najdroższa z możliwych kur...w i to zresztą już nie jeden facet
                                    głosno
                                    > powiedział.

                                    kto tak powiedzial? a nawet jak powiedzial, to co z tego, ze jakis debil zone
                                    nazwal ku..?


                                    --
                                    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
                            • biala_kalia Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 02.12.04, 15:12
                              zalozylam_nowe napisała:
                              > Odwolalam sie definicji kalii:
                              > "Kobieta, która bierze pieniadze od faceta za usługi seksualne to
                              prostytutka,
                              > a ta, ktora robi to jeszcze z własnej chęci i przyjemności to qrwa."
                              >
                              > zaznaczywszy, ze niektore. Czyli te, co tak wlasnie postepuja bedac zonami.
                              To,
                              >
                              > ze istnieja kobiety, ktore mezow doja, daja ciala i nie kochaja, jest faktem,
                              > mam nadzieje, niezaprzeczalnym. To wlasnie czyni je prostytutkami.



                              Żony, nie wiem czy o tym wiesz, w małżeństwie nie tylko dają mężowi "ciala",
                              ale wnoszą swój wkład materialny i niematerialny w związek, czyli inwestują
                              uczucia,pieniądze, lojalność, wierność, wychowują dzieci, dbają o dom -czuwają
                              nad tzw. ogniskiem domowym, poswięcaja swój czas, pracę, zaangażowanie.
                              I w tym zawiera się granica i różnica między żonami a prostytutkami!!!!
                              • zalozylam_nowe Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 02.12.04, 15:32
                                biala_kalia napisała:

                                > zalozylam_nowe napisała:
                                > > Odwolalam sie definicji kalii:
                                > > "Kobieta, która bierze pieniadze od faceta za usługi seksualne to
                                > prostytutka,
                                > > a ta, ktora robi to jeszcze z własnej chęci i przyjemności to qrwa."
                                > >
                                > > zaznaczywszy, ze niektore. Czyli te, co tak wlasnie postepuja bedac zonam
                                > i.
                                > To,
                                > >
                                > > ze istnieja kobiety, ktore mezow doja, daja ciala i nie kochaja, jest fak
                                > tem,
                                > > mam nadzieje, niezaprzeczalnym. To wlasnie czyni je prostytutkami.
                                >
                                >
                                >
                                > Żony, nie wiem czy o tym wiesz, w małżeństwie nie tylko dają mężowi "ciala",
                                > ale wnoszą swój wkład materialny i niematerialny w związek, czyli inwestują
                                > uczucia,pieniądze, lojalność, wierność, wychowują dzieci, dbają o dom -
                                czuwają
                                > nad tzw. ogniskiem domowym, poswięcaja swój czas, pracę, zaangażowanie.
                                > I w tym zawiera się granica i różnica między żonami a prostytutkami!!!!


                                Nie wiem czy wiesz, ale nie wszyscy ludzie inwestuja uczucia oraz inne
                                wymienione rzeczy w zwiazek. Prostytutka tez inwestuje czas, bywa, ze
                                zaangazowanie, wiec sie nie szamocz, bo latwo to wszystko obalic. Zaznaczylam
                                wyraznie, ze pisze o kobietach spelniejacych wymienione przez Ciebie kryteria
                                prostytucji, a rozniace sie jedynie kwitem od tych klasycznych. Co wydajesz sie
                                przyjmowac zastanawiajaco nerwowo... :)

                                Wiernym jest sie czesto dla siebie a nie dla kogos.
                                • marta9991 Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 02.12.04, 15:55
                                  Nie wiem czy wiesz, ale nie wszyscy ludzie inwestuja uczucia oraz inne
                                  > wymienione rzeczy w zwiazek. Prostytutka tez inwestuje czas, bywa, ze
                                  > zaangazowanie, wiec sie nie szamocz, bo latwo to wszystko obalic. Zaznaczylam
                                  > wyraznie, ze pisze o kobietach spelniejacych wymienione przez Ciebie kryteria
                                  > prostytucji, a rozniace sie jedynie kwitem od tych klasycznych. Co wydajesz
                                  sie
                                  >
                                  > przyjmowac zastanawiajaco nerwowo... :)
                                  >
                                  > Wiernym jest sie czesto dla siebie a nie dla kogos.


                                  właśnie!!!!!!!!!!!
                                  kochanka też inwestuje w dom, siebie i faceta robiąc mu prezenty.
                                  My się wielbimy jeśli rozumiesz jedna z drugą świętoszko co to znaczy. Wielbimy
                                  się wzajemnie.
                                  • j_ar Re: czy kochanki zonatych maja sumienie?? 02.12.04, 16:46
                                    a tak z drugiej strony to dziwnie (jak dla mnie oczywiscie, bo ja dosc swiety
                                    jestem) wielbic faceta, ktory przed chwila bzykal sie z inna baba,.. no i
                                    wielbic kobiete, ktora ma sie w kazdej chwili na zmiane z inna baba i o ktorej
                                    wiadomo, ze jak zabraknie kasy to odejdzie... tyle no mozna sie nauczyc
                                    --
                                    "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."