• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Stłukłam lustro

  • IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.02, 08:08
    ...a jak byłam mała, to babcia straszyła, ze to siedem lat nieszczęść. Skąd się
    wziął ten przesąd, wie ktoś? Szczerze mówiąc, chociaż racjonalnie w to nie
    wierzę, to nie mogę się pozbyć leciutkiego niepokoju. Pewnie do południa mi
    przejdzie. Macie czasem coś takiego? Niby wiecie, że nie ma się czym
    przejmowac, ale to chodzi za Wami? (jak to odczynić, tfu!?)
    Edytor zaawansowany
    • 16.05.02, 08:59
      Terzeba sie okrecic dziesiec razy na prawej piecie, spluwajac przez lewe ramie,
      a potem przebiec droge czarnemu kotu. Dziala stuprocentowo!

      :"))
      • Gość: Sławek IP: 213.186.93.* 16.05.02, 09:37
        Codziennie przebiegamy sobie z czarnym kotem droge wiele razy. Nie działa na
        nic. Ale może w połączeniu z okręcaniem i spluwaniem zadziała.
        :-)
      • Gość: ida IP: *.csk.pl 16.05.02, 09:41
        kwieto napisał(a):

        > Terzeba sie okrecic dziesiec razy na prawej piecie, spluwajac przez lewe ramie,
        >
        > a potem przebiec droge czarnemu kotu. Dziala stuprocentowo!
        >
        > :"))


        hehehe..
        Marla, lepiej skorzystaj z rady Kwieto, ja jak stłukłam kiedys lustro to tez nie
        wierzyłam i beztrosko olałam całą sprawę...
        Jeśli popełnisz ten sam błąd co ja, 7 lat nieszczęść przeróznych masz jak w
        banku...

        od tamtej pory luster sie w ogole nie tykam...
        :-)))

    • 16.05.02, 10:58
      Myslę, że takie poczucie "a-może-jednak-cos-się-stanie" bierze się z osobowosci z tendencjami do
      zachowań neurotycznych. Sam mam cos takiego (tzn. czuję lekkie obawy wobec absurdalnych
      zagrożeń) i radzę sobie w ten sposób, że zajmuję czyms umysł, żeby zapomnieć o tamtym. Z reguły
      mi przechodzi.

      No i można spróbować z tym okręcaniem, tyle że kwieto myli się, bo to powinna być lewa pięta.

      chrum?
      • Gość: marla IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.02, 11:06
        Okręcę się na obu piętach i napluję gdzie się da. Pogonię też swojego kota. A
        tendencje neurotyczne to faktycznie mam. Idę odczyniać, cześć.
    • Gość: jamelia IP: 2.4.STABLE* / 10.201.56.* 16.05.02, 11:06
      Koniecznie kup nowe i jak najszybciej oswój go ze sobą ;-)

      jamelia
    • 16.05.02, 13:27


      Kup sobie nowe, zlotko...

      wr.
    • Gość: rick IP: *.unisys.com 16.05.02, 14:17
      gdzieś słyszałem, że zwirciadła dzielą się na uprzejme i rozbite. może to nie
      było uprzejme ...

      rick
    • Gość: inka_s IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.05.02, 16:14
      Ten przesąd ponoć pochodzi z czasów kiedy zwierciadła były BARDZO drogie - no i
      stłuc tak cenna rzecz to nieszczęście....
      Zwłąszcza dla tego co musiał zapłacić za szkodę.... 7 lat wysokich rat, hihihi.
      Coś jakby teraz rozbić samochód znajomemu i spłacać (bo nieubezpieczony?)
    • 16.05.02, 16:30
      Myślę, że ten przesąd pochodzi z legendy o bazyliszku, który też stłukł lustro,
      nawet go nie dotykając :-)
    • Gość: gawrona IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.05.02, 20:50
      Gość portalu: marla napisał(a):
      > Skąd się wziął ten przesąd, wie ktoś?

      polecam ksiazke Ziółkowskiej "Oj, nie przez próg, nie przez próg" (czy jakos
      tak): jest o przesadach i skad sie wziely
    • Gość: gawrona IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.05.02, 20:58
      Gość portalu: marla napisał(a):
      > (jak to odczynić, tfu!?)

      splunac przez lewe ramie? spotkac czarnego kota?
      moze znalezc czterolistna koniczyne? albo piecioplatkowy bez?
      albo wszystko naraz przy pelni ksiezyca na rozstaju drog?
      najelpiej 13 w piatek ;)


      • Gość: dodo IP: 209.226.65.* 16.05.02, 21:09
        wszystkie stare wiedzmy wiedza doskonale, ze na zbite lustro pomaga tylko wyjsc
        o polnocy w pelnie ksiezyca na rozstaje drog i czarnego koguta z krogulczymi
        pazurami w lewe oko pocalowac gdy zegar na wiezy bije 12:00, potem sie tych 10
        razy na zdrowszej piecie okrecic, splunac trzy razy przez lewe ramie, koguta
        puscic wolno - jak do domu wroci, zle odczarowane, jak sie zgubi - marna twoja
        dola - szczescie poszlo sobie na 7 lat...
        a nastepnym razem - w czystej wodzie sie przegladac - jak czysta duszyczka
        to i liczko piekne, i luster ani innych blyskotek nie potrzebuje - kary boskiej
        nie ma na te strojnisie i trzpiotki ;-)
        • Gość: gawrona IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.05.02, 21:12
          Gość portalu: dodo napisał(a):
          > a nastepnym razem - w czystej wodzie sie przegladac - jak czysta duszyczka
          > to i liczko piekne, i luster ani innych blyskotek nie potrzebuje

          a jak duszyczka w ciele panny, to i przyszlego meza zobaczyc w czystej wodzie
          moze, pod warunkiem, ze woda w studni, a panna spoglada do niej w andrzejki
          ;)
    • 16.05.02, 21:51
      To ze stluczone lustro przynosi nieszczescie to absolutny przesad.

      Tak twierdza absolutnie wszystkie lustra, ktore pytalem :"))
      • 16.05.02, 23:28
        kwieto napisał(a):
        > Tak twierdza absolutnie wszystkie lustra, ktore pytalem :"))

        a o ktorej godzinie pytales te lustra? i czy przez okno zagladal wtedy ksiezyc?

        • 16.05.02, 23:38
          Roznie, glownie w dzien... ale przed chwila spytalem swoje lustro, i
          powiedzialo mi to samo...
          • 16.05.02, 23:39
            kwieto napisał(a):
            > ale przed chwila spytalem swoje lustro, i powiedzialo mi to samo...

            o?! a moje mowi co innego? moze klamie? ;oP

      • Gość: inkA_s IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.05.02, 23:47
        kwieto napisał(a):

        > To ze stluczone lustro przynosi nieszczescie to absolutny przesad.
        >
        > Tak twierdza absolutnie wszystkie lustra, ktore pytalem :"))

        A tych potłuczonych luster próbowałeś pytać??? MOże one zmieniaja zdanie po
        stłuczeniu?
    • Gość: Alla IP: *.a2000.nl 18.05.02, 12:23
      Wkurzaja mnie bardzo te wszystkie zarty, zarciki, ze stluczenie lustra to nic.
      To nieprawda. W moim zyciu po stluczeniu duzego lustra zaszlo tyle nieszczesc i
      zmian, ze nigdy przenigdy nie zaniedbam tej sprawy. Tez sobie zartowalam glupio
      jak Kwieto i inni. Do czasu az mi mina zrzedla na dlugie lata. Powiem tak: to
      wyglada oczywiscie nieracjonalnie wiazac stluczenie lustra z niepowodzeniami
      zyciowymi, ale lepiej cos zrobic, bo to nie zaszkodzi, a pomoc moze, nawet
      jezeli sie w to nie wierzy. Lepiej cos zrobic niz nie zrobic nic i potem
      zarzucac sobie, ze sie czegos zaniedbalo. A kiedy nieszczescia przycisna
      czlowieka naprawde, wtedy gotow jest uwierzyc we wszystko i zrobic
      najdziwniejsze rzeczy, zeby odegnac od siebie nieszczescie. Sa rzeczy o ktorych
      sie nie snilo filozofom. I nie zawsze mozna tylko siebie winic za wszystko co
      nam sie zlego przydarza.
      Rada za ksiazka znanej ezoteryczki A. Chrzanowskiej:
      "Kiedy stluklo ci sie lustro, skrzetnie pozbieraj wszystkie kawalki, lacznie z
      okruszkami i umiesc je w czystym, szklanym sloju. Sloj starannie zakrec i ustaw
      na parapecie okna od slonecznej strony(wschod lub poludnie). Sloika nie
      odkrecaj przez siedem lat, tylko staranniego okurzaj. Mozesz go umyc, ale tak
      by nie dostala sie do niego woda. Po siedmiu latach mozesz go spokojnie
      wyrzucic. w ten sposob nie tylko unikniesz nieszczescia, lecz dodatkowo
      zapewnisz sobie ochrone domu".
      • 18.05.02, 14:18
        Alla napisał(a):
        > W moim zyciu po stluczeniu duzego lustra zaszlo tyle nieszczesc i zmian,
        > ze nigdy przenigdy nie zaniedbam tej sprawy. Tez sobie zartowalam glupio
        > jak Kwieto i inni. Do czasu az mi mina zrzedla na dlugie lata.



        "pecha maja ci, ktorzy w niego wierza"
        pzdrwm
        • Gość: Alla IP: *.a2000.nl 18.05.02, 18:24
          To jest za proste. Nie wierze w zadnego pecha, zawsze uwazalam i uwazam ze
          jestem szczesciara. Jak stluklo mi sie lustro to wzruszylam ramionami i wcale
          sie nie przejelam.
          Nie zawsze jest tak ze wszystko zalezy tylko i wylacznie od nas.
      • 18.05.02, 14:28
        Wynika z tego Allu, że stłuczenie lustra i schowanie go do słoja na 7 lat
        pozbawi mnie nieszczęść, więc ja nawet umyslnie je stłukę,bo to czysty zysk na
        7 lat w przód.

        Ps. A jak inne rzeczy sie stłuką( np. słoik, butelka,wazon,klosz,
        żarówka,szyba,okulary itp.) to postępujemy podobnie, przeciez mozna pół domu
        tym zawalić ?
        • 18.05.02, 18:15

          Szczytem beztroski jest zbicie lustra i nie kupienie nowego.
          Brak lustra w domu jest przyczyna wielu nieszczesc
          (u mezczyzn: rany ciete pogolenne, u kobiet: roznetakieodmakijazowe)

          W dodatku brak lustra zwieksza klamliwosc (nie trzeba patrzec sobie w oczy)

          Najlepsze byloby lustro nietlukace. (Moze ze szczerego srebra?)
      • 18.05.02, 16:18
        Ech, zgodnie z ta teoria, powinien mnie gnebic pech juz do konca zycia. jak
        sobie policze te wszystkie lusterka rowerowe/samochodowe ktore udalo mi sie
        przy roznych okazjach stluc....
        • Gość: Jaga IP: *.compromis.pl / 192.168.1.* 18.05.02, 16:48
          A jak się stłucze takie wieeeeelkie lustro, to co?
          Kilkanaście słoików?
          • 18.05.02, 17:01
            No ale jak sie stlucze na duze kawalki i sie nie beda miescic do sloika to co?
            tluc dalej? nie bede mial wiekszego pecha?
      • Gość: ida IP: *.csk.pl 18.05.02, 17:44
        Gość portalu: Alla napisał(a):

        > Wkurzaja mnie bardzo te wszystkie zarty, zarciki, ze stluczenie lustra to nic.
        > To nieprawda. W moim zyciu po stluczeniu duzego lustra zaszlo tyle nieszczesc i
        >
        > zmian, ze nigdy przenigdy nie zaniedbam tej sprawy. Tez sobie zartowalam glupio
        >
        > jak Kwieto i inni. Do czasu az mi mina zrzedla na dlugie lata. Powiem tak: to
        > wyglada oczywiscie nieracjonalnie wiazac stluczenie lustra z niepowodzeniami
        > zyciowymi, ale lepiej cos zrobic, bo to nie zaszkodzi, a pomoc moze, nawet
        > jezeli sie w to nie wierzy. Lepiej cos zrobic niz nie zrobic nic i potem
        > zarzucac sobie, ze sie czegos zaniedbalo. A kiedy nieszczescia przycisna
        > czlowieka naprawde, wtedy gotow jest uwierzyc we wszystko i zrobic
        > najdziwniejsze rzeczy, zeby odegnac od siebie nieszczescie. Sa rzeczy o ktorych
        >
        > sie nie snilo filozofom. I nie zawsze mozna tylko siebie winic za wszystko co
        > nam sie zlego przydarza.



        Stłukłam to nieszczęsne lustro w 2 czy 3 klasie liceum.

        Powiedzenie o 7 latach nieszczęścia jak najbardziej znałam, ale nic nie zrobiłam,
        żeby to jakoś "odczynić" (oprócz włażenia w drogę kotu, ale jak się ma czarnego
        kota na codzień to nie sądzę, żeby to działało...)

        No i naprawdę nastało 7 lat nieszczęść(przynajmniej ja to wtedy odbierałam jako
        nieszczęścia). Z tym, że(nie chcę nikogo straszyć:-))... na 7 latach bynajmniej
        sie nie skończyło i tych lat było nieco więcej...

        Czyli moznaby uznać, że w moim przypadku ta przepowiednia sprawdziła się nawet z
        nawiązką. Jest tylko jedno ALE. Jak się tym wszystkim "nieszczęściom" przyjrzałam
        z perspektywy czasu, to twierdzę, że by mi się przytrafiły i bez stłuczenia tego
        lustra...
        Bo wszstkie te nieszczęścia miały swoje bardzo konkretne przyczyny...
        I chyba nie muszę dodawać, że nie miały one nic wspólnego z lustrami...
    • 18.05.02, 17:00
      A co robić, kiedy ja sie przeglądam w mym "lustrzanym" odbiciu widniejącym na
      powierzchni wody, która następnie zamarza, a pojawiający się lód pęka(
      następnie sie roztapia i tak cyklicznie raz do roku). Powinienem zatem ten
      popękany lód włożyć do słoika i trzymać 7 lat w lodówce, a co jak prądu nie
      będzie i ...strach aż pomyśleć, bo jak jeszcze to będzie lustro-jezioro, to
      gdzie je wcisnę....
      • Gość: gawrona IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.05.02, 01:00
        gdyby chciec pilnowac tych wszystkich znakow, przestrzegac wszystkich regul,
        no i przede wszystkim znac te wszystkie zabobony, przesady i omeny ...
        to chyba trzeba by bylo na kazdym kroku i w kazdej chwili myslec o tym,
        rozgladac sie uwaznie wokol, odczyniac uroki itp.
        tfu, co za zycie, he he

        spojrzcie co znalazlam w necie:
        opisy różnych przesądów:
        -Gdy swędzi prawa ręka - będziemy się witać.
        -Gdy swędzi lewa ręka, będziemy liczyć pieniądze.
        -Nie należy witać się przez próg.
        -Kobieta nie powinna stawiać torebki na podłodze, bo uciekną jej pieniądze.
        -Jeśli panna lub kawaler siedzą na rogu stołu, nigdy nie wstąpią w związki
        małżeńskie.
        -Nie należy dawać ukochanemu portfela w prezencie.
        -Rozsypany cukier - będziesz się śmiał.
        -Rozsypana sól - będzie awantura.
        -Przechodzić pod drabiną - zgubisz portfel.
        -Witać się przez próg - gość okaże się świnią.
        -Bluzkę na lewą stronę założyć - duuuuże szczęście Cię czeka.
        -Lustro zbić - siedem lat nieszcześcia.
        -Pawie pióro dostać - ogólnie fatalnie w dłuższym okresie czasu (silne w
        środowisku aktorskim).
        -Coś upadnie na scenę - nie zagra się więcej w tym teatrze (można zapobiec -
        trzeba przydeptać rzecz, która upadła).
        -Zbieranie rozsypanych zapałek do pudełka - STRASZNE nieszczęście. -Brania
        ślub w szarej sukni - będzie szare życie.
        -Ksiądz mylący imiona narzeczonych podczas ślubu - KATASTROFA.
        -Czarny kot przebiegający drogę - nieszczęście.

        • 19.05.02, 12:19
          To juz wiem dlaczego czesto sie smieje i mam duzo szczescia - ciagle mi sie
          rozsypuje cukier (sol jakos nie) a i to i owo na lewa strone zalozyc tez sie
          zdarzalo...

          Tylko nie rozumiem jednego - zdarzalo mi sie bardzo czesto przechodzic pod
          drabina, a portfela NIGDY nie zgubilem... Pewnie sie okaze, ze teraz ciegiem
          zgubie trzydziesci kolejnych... ://
          • Gość: gawrona IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.05.02, 12:24
            kwieto napisał(a):
            > zdarzalo mi sie bardzo czesto przechodzic pod drabina, a portfela NIGDY nie
            > zgubilem...

            a masz w ogole portfel?
            moze nosisz swoje bogactwa w torebce na szyi? albo w PORTMONETCE? he he
            albo nie nosisz wcale, tylko chowasz w skarpetke w domu? ;p
            • 20.05.02, 00:03
              No sek w tym, ze zdecydowanie mam portfel. I ani razu mi nie zginal :(((
              • Gość: gawrona IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.05.02, 00:19
                kwieto napisał(a):
                > No sek w tym, ze zdecydowanie mam portfel. I ani razu mi nie zginal :(((

                moze drabiny jakies felerne byly? np. z powylamywanymi szczeblami? hi hi

                • 20.05.02, 00:23
                  Porzadne, drewniane drabiny (aluminiowe zreszta tez)
                  Moze ja jestam jakis dziwny? Moze cos ze mna jest nie tak?
                  • 20.05.02, 07:50
                    Chyba tak...
                    Skoro nawet porzadna , drewniana drabina / aluminiowa zreszta tez! /
                    nie dziala ....
                    oj, chyba musisz dac sie odczarowac...

                    wrr.

  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.