Dodaj do ulubionych

Chcialbym, zebyscie poczytali...

29.01.05, 07:34
Edytor zaawansowany
  • luty10 29.01.05, 07:44
    za szybko sie wyslalo...:) przepraszam..

    serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2509424.html
    Zwaszcza Ci, ktorzy poczytac powinni...:) zwlaszcza to, gdzie mowa jest o
    swiadomosci...
  • sdfsfdsf 29.01.05, 09:47
    juz czytalem;)
    --
    "Był czas mrusztławy, ślibkie skrątwy
    Na wałzach wiercząc świrypły,
    A mizgłe do cna borogłatwy
    I zdomne świszczury zgrzypły."
  • marusia_ogoniok 29.01.05, 12:45

    ....Gdzie to się teraz szlajasz i gdzie szlaja się Towarzystwo? Wypadłam z kursu
    dieła.....
    Zaglądam za moim Przyjacielem Komandosem, jest weekend może się objawi... :))))
    ...i tak myślę jakby Ci ten wąteczek podnieść, skoro już jestem....
    No więc powiedz Luty jasno a dobitnie, o co temu i jemu podobnym facetom biega:
    "Czas i przestrzeń nie istnieją

    Carlo Rovelli, fizyk, Institut Universitaire de France i University of the
    Mediterraneum

    Jestem przekonany, że czas nie istnieje. Sądzę, że można opisać przyrodę, nie
    używając pojęć czasu jak i przestrzeni, a wyrzucenie ich z języka okaże się
    użyteczne i przekonujące. Pojęcia czasu i przestrzeni to tylko pewne przybliżone
    pojęcia, których używa nasz umysł, żeby wyobrazić sobie rzeczywistość. Podobnie
    jak pojęcie "powierzchni wody", które traci sens w odpowiednio małej skali, gdy
    widać poszczególne atomy formujące wodę i powietrze."

    Jeżeli na ten przykład na polecenie Władysława IV założono fort wojenny na Płw.
    Helskim w XVIw w okolicach osady rybackiej zwanej Wielka Wieś, rozrosłej i
    przemianowanej w 1938 roku na Władysławowo to mamy rozumieć, że nie było żadnych
    fortów, Wsi, Władysławów IV, ba... nadal niczego nie ma, tylko kólecka na
    wodzie.... I ci wszyscy, którzy się dymają w tej chwili we Władysławowie i może
    bżdżą na forumie, to się im tylko dymanie i bżdżenie "zdaje" bo faktycznie to są
    tylko boscy jak Hubkulik, który gdy zabiera się za te sprawy co wiesz...., to
    nogi idą mu na bok....
    I powiedz jeszcze Luty co się z tym sqrwielami Wazami dzieje w tej chwili.... to
    mnie też ciekawi bardzo....jako i wątek Pakehy o bliskości.... może go później
    podniosę....
  • sdfsfdsf 29.01.05, 12:59
    psy wachaja slupki
    ale to nie jest zle
    bo w ten sposob dowiaduja sie co i jak
    --
    "Był czas mrusztławy, ślibkie skrątwy
    Na wałzach wiercząc świrypły,
    A mizgłe do cna borogłatwy
    I zdomne świszczury zgrzypły."
  • luty10 29.01.05, 15:42
    Czas i przestrzeń nie istnieją
    >
    > Carlo Rovelli, fizyk, Institut Universitaire de France i University of the
    > Mediterraneum
    >
    > Jestem przekonany, że czas nie istnieje. Sądzę, że można opisać przyrodę, nie
    > używając pojęć czasu jak i przestrzeni, a wyrzucenie ich z języka okaże się
    > użyteczne i przekonujące. Pojęcia czasu i przestrzeni to tylko pewne
    przybliżon
    > e
    > pojęcia, których używa nasz umysł, żeby wyobrazić sobie rzeczywistość

    Przeszkoda w zrozumieniu tego problemu jest, paradoksalnie, nasz mozg...

    Mozg zarzadza naszym cialem i dzieki niemu, wyposazeni jestesmy w piec, slabo
    rozwinietych zmyslow..najlepiej mamy rozwiniety wzrok, a jak mamy slaby wzrok
    to wszyscy wiemy...

    Mozg jest przede wszystkim bariera odgradzajaca nas od Rzeczywistosci...
    Sluszna to bariera i nie bez powodu istnieje..., ale nasz mozg jest platonska
    jaskinia w ktorej siedzimy z pewnych powodow, o ktorych tutaj nie wspomne...

    Mozg, jest takze antenka (nie darmo mamy tam zwoje, a przeciez antena np.
    ramowa, posiada jeden do kilku zwojow). Smiem twierdzic, ze kazda komorka
    posiada antene w postaci DNA...tak , DNA pelni inne jeszcze funkcje...:)

    Mozg jest antena nadawczo-odbiarcza...zamienia nasze wrazenia, odczucia i
    spostrzezenia w impulsy elektryczne...nie bede sie tutaj rozwodzil nad polem
    elektro- magnetycznym, powiem tylko, ze wlasnie takie pole bez przerwy
    wytwarzamy...jest to bardzo specyficzne dla kadej istoty pole, o roznym
    natezeniu i w roznych 'odcieniach'...

    Mozg jest tez antena odbiorcza...bardzo podobna do anteny telewizora..
    Siedzac w pokoju nie uswiadamiamy sobie fal elektromagnetycznych niosacych
    dzwiek i obraz, ktore to mozemy natychmiast zobaczyc, po wlaczeniu tv...
    I tu wlasnie jest ta bariera, bo odbieramy tylko to, co w stanie odebrac jest
    nasza wielce niedoskonala antenka...niektorzy maja wybitne antenki, odbieraja
    znacznie szersze spektrum fal...taki Enstein albo Mozart np...:))

    To byl krotki wstep....

    Czas ktory mierzymy, mierzymy zawsze wg czegos...obrot Ziemi, obieg Ziemi wokol
    Slonca...itp...a pomysl, ze istnieje czas przyszedl stad, ze czlowiek rodzi
    sie, przezywa swoje zycie i umiera...do mierzenia dlugosci zycia posluzylismy
    obiegiem Ziemi wokol Slonca..Gdybysmy nie mieli swojego zycia i nie posiadali
    punktu odniesienia (obroty Ziemi) nie mielibysm czego mierzyc...wiec jak
    widac, czas jest subiektywnym spostrzezeniem malo sprawnej antenki...

    Jadac pociagiem widzimy przez okno krowe na pastwisku...pociag jedzie szybko,
    wiec krowa po chwili znika...mowimy, widzielismy krowe, uwazamy to za czas
    przeszly...w samolocie, ktory leci nad pociagiem siedzi pasazer i obserwuje
    krowe w dalszym ciagu, jest on dalej oddalony przestrzennie od krowy niz
    pasazer w pociagu...dla niego, to cigle czas terazniejszy - widze krowe...

    Kiedy z duza szybkoscia oddalimy sie od Ziemi i na duza odleglosc, zobaczymy rok
    15-ktorys tam..oczywiscie trudno nam sobie to wyobrazic, bo od tego, zeby bylo
    trudno, mamy antenke...

    Skoro nie istnieje czas, to nie istnieje tez przestrzen, bo 'przestrzen'
    to 'czas'
    widzialny, unaoczniony, a bardziej jeszcze 'czas', to ruch w 'przestrzeni'...
    Tak, antenka plata nam tu duzego figla...:)


    Nasze antenki ograniczajac nas, umozliwiaja zycie w czasoprzestrzeni, ale to
    nie powod, by tak smiertelnie powaznie brac te czasoprzetrzen, jest ona
    wytworem naszych antenek i tak ma byc...:))

    Nie moge tego jasniej wyluszczyc, bo sie po prostu nie da...Jedno jest pewne,
    gdybysmy tak sobie usiedli na fali czolowej wielkiego wybuchu i mieli dobry
    wzrok, to ujrzelibysmy cale to wszechswiatowe zamieszanie jako dziejace sie
    teraz, w tej chwili...w jednym momencie...jest to naprawde ta sama chwila,
    ciagle ta sama, ten jeden moment, a wiem o tym, bo tam bylem, miod i wino
    pilem:)))
  • marusia_ogoniok 29.01.05, 18:31
    luty10 napisał:

    > Mozg, jest takze antenka (nie darmo mamy tam zwoje, a przeciez antena np.
    > ramowa, posiada jeden do kilku zwojow).> Mozg jest przede wszystkim bariera
    odgradzajaca nas od Rzeczywistosci...#####

    Zabij nie pojmę....
    Na cóż komplikować z tymi antenkami? Wiadomo, jeden widzi nocą jak kot, inny
    "słyszy" jak nietoperz czy delfin, ów znowu posiada zmysł tekstu niczym Kwieto z
    Scyllą, poczucie boskości jak Ty czy Hubkulik...., a ja przykładowo, to poczuję
    ci bździarza przez deskę..... :)

    > Sluszna to bariera i nie bez powodu istnieje..., ale nasz mozg jest platonska
    > jaskinia w ktorej siedzimy z pewnych powodow, o ktorych tutaj nie wspomne...

    Dlaczego słuszna to bariera i dla jakiego powodu istnieje? Ktoś ją nam
    postawił?.... zawsze mnie się zdawało, że każdy ma to, na co sobie zasłużył....
    gepard długie nogi, "półwciągane" pazury ect., ect., ect...., harpia, skok jak
    przedramię Gołoty, mózg qw5, dziób jak buźka alicji ciekawskiej ect., ect.,
    ect...., rekin, temu w nieskończoność odrastają zęby i nigdy nie choruje
    bździarz, byłby doskonałym p a r t n e r e m. na to forum, wymieniać można
    prawie bez końca - doskonałe maszynki do zabijania..... w jaskini platońskiej....

    > Czas ktory mierzymy, mierzymy zawsze wg czegos...obrot Ziemi, obieg Ziemi
    wokol Slonca...itp...a pomysl, ze istnieje czas przyszedl stad, ze czlowiek
    rodzi sie, przezywa swoje zycie i umiera...do mierzenia dlugosci zycia
    posluzylismy obiegiem Ziemi wokol Slonca..Gdybysmy nie mieli swojego zycia i nie
    posiadali punktu odniesienia (obroty Ziemi) nie mielibysm czego mierzyc...wiec
    jak widac, czas jest subiektywnym spostrzezeniem malo sprawnej antenki...
    >> Jadac pociagiem widzimy przez okno krowe na pastwisku.....

    Czas można mierzyć zdarzeniami, nie mając pojęcia o obrotach sfer niebieskich. I
    nic nie zmieni tego, że kiedyś żył dupek imieniem Władek /niech go wielki wybuch
    pochłonie/, któremu z chwilą śmierci jego durnego ojca / a niech go witch-witch
    pożre na surowo i...zabierze do kraju jego stukniętych przodków/ dodano numer IV
    i popierał on korsarstwo i założył wiochę i w wiosze tej zwanej Władysławowo,
    żyją dziś całkiem inni ludzie, którzy bazgrając spermą kreskę na ścianie po
    każdym nieudanym dymaniu mogą oznaczać cykle, fazy....., nie tylko księżyca ale
    także... płodnościowe swych cholernie podatnych na upływ tego nie istniejącego
    czasu lasek. I czy będziesz oglądał takich sparzonych bździarzy z pociągu,
    samolotu czy nawet umysłu profesora psychologii po Akademii Marketingu i
    Zarządzania, fakt pozostanie faktem, że bździarzowi fujara w końcu opadnie, a
    dziewczę pójdzie się wypróżnić...., często, gęsto na forum.....

    >....odbieraja znacznie szersze spektrum fal...taki Enstein albo Mozart np...:))

    Einstein? Ten ponoć też był jednym z nich....


    > Nie moge tego jasniej wyluszczyc, bo sie po prostu nie da...
    >Jedno jest pewne, gdybysmy tak sobie usiedli na fali czolowej wielkiego
    wybuchu.....###

    Czy chcesz nam Luty powiedzieć, że dla obserwatora na fali wb wszystko dzieje
    się permamentnie? Władek zakłada i zakłada wciąż wioskę, bździarze się non stop
    w niej dymają i... w sumie są, a jakoby ich nie było? Po co to? Ktoś pragnie
    Nobla w Tworkach?
    Ja kości Władka mam i chętnie je do witch-witch odeślę..... nie odpowiedziałeś
    mi Luty, czym ten Władek się w tej chwili zajmuje, o czym myśli...kto dyma Marię
    Ludwikę, on czy jego przyrodni brat Jan Kazimierz?
    Luty, wiem ze jak zechcesz to potrafisz.... jaśniej..., no choćby na przykładzie
    fiuta Hubkulika, który bżdżąc na foruma, zawsze robi tak: lolka ma główkę, lolka
    nie ma główki.... czyli wciąż ma i... nie ma?
  • qw5 29.01.05, 19:03
    Zobacz Marusia, ty jesteś i głupia i mądra zarazem ; bywasz żenująco smutna
    i... śmieszna, i nie trzeba czoła wielkiej fali, żeby to dostrzec.


  • luty10 29.01.05, 20:38
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=19810760&a=19831308
    Z antenka jest sprawa taka...ma ona odbierac sygnaly ze swiadomosci i
    przekladac na impulsy elektryczne, swiadomosc kontaktuje sie z Nadswiadomoscia,
    a ta z kolei z Wszechswiadomoscia...Twoj mozg, jak jest dobra antena, odbierze
    wiecej informacji od Nadswiadomosci, niz mozg przecietnego czlowieka. Ludzie
    nazywaja to intuicja...jakis uczony, cos tam odkryl, bo powiadaja - mial
    intuicje...Mozg jest tez bariera, bo nie jest dobrym odbiornikiem i nie ma byc
    dobrym, ma Cie chronic przed nadmierna wiedza, zebys mogla sobie spokojnie,
    w czasoprzestrzeni uzywac na bliznich...Sa ludzie, ktorzy potrafia kontaktowac
    sie z Nadswiadomoscia pomijajac mozg i swiadomosc, chociaz tak do konca
    swiadomosci nie da sie pominac...
    To, co ma sie czegos dowiedzieciec od Nadswiadomosci, to twoj umysl, twoja
    ineligencja...Umysl z kolei nie miesci sie tylko w mozgu jak wielu sadzi, ale w
    kazdej komorce ciala...
    Gdyby nie bylo bariery mozgu nie moglabys funkcjonowac w
    czasoprzestrzeni...cialo potrzebuje czegos 'realnego'...

    Czas mozemy mierzyc zdarzeniami i o tym mowilem, ale komu te zdarzenia sie
    przytrafiaja?...Tobie, wiec liczysz czas...od zdarzenia do zdarzenia...czyli
    wymyslasz cos, co nazywasz czasem...


    Chce Ci powiedziec, ze z perspektywy fali czolowej wszystko widac 'jak na dloni'
    Mozesz zajrzec do wladka, wladek zaklada wioche, ale jak zerkniesz glebiej, to
    wladek wlasnie sie rodzi, a jeszcze glebiej, to wlasnie sie rodzi dziadek
    wladka...znudzilo sie ci patrzec na wladka, zerkasz w 20w., a tam cholerna
    wojna jakas, myslisz sobie nie chce na te wojne patrzec, popatrze sobie
    jednak na wladka i zerkasz w to miejsce gdzie wlasnie wladek zaklada
    wioche..itd
    Bierzesz pilota i puszczsz film; tu sie rodza, tam juz chodza do szkoly, a
    tutaj umieraja, ale klikniesz pilotem i znowu sie rodza i znowu do szkol
    chodza...
    Zeby dostrzec to wszystko, trzeba miec odpowiedni punkt patrzenia...istnieje
    tez taki punkt w ktorum wszystko widac jednoczesnie, tak, jakby klatki filmu
    nalozyly sie jedna na druga i mozesz widziec te zdarzenia, jakby sie dzialy w
    jednym momencie ...

    Enstein byl jednym z ktorych?
  • yoosh 29.01.05, 20:54
    Einstein doszedl przecież do tego,że czas to wytwór umyslu,pojęcie względne.
    Ten "czas" jest tym,czym jest względem przestrzeni,która wystepuje między
    przedmiotami.Czyli nie czas sie porusza,lecz ja przesuwam się w przestrzeni z
    określoną prędkością.Można zmienić odleglośc między przedmiotami lub zmienić
    prędkośc,aby wydlużyć lub skrócić uplyw "czasu".
  • marusia_ogoniok 29.01.05, 21:58
    luty10 napisał:

    ###...Mozg jest tez bariera, bo nie jest dobrym odbiornikiem i nie ma byc
    > dobrym, ma Cie chronic przed nadmierna wiedza, zebys mogla sobie spokojnie,
    > w czasoprzestrzeni uzywac na bliznich...

    Mnie tam nadmierna wiedza wcale by nie przerażała, a już w żadnym razie nie
    uchroniłaby Aza przed przybiciem mu pustej moszny do talerza satelitarnego....
    dopiero miałby antenkę jak się patrzy /takiej nie miał nawet człowiek z betonu
    na swym bereciku/ i odbierałby należycie sygnały z Wszechświadomości, którą dla
    niego jest Korwin Mike......
    ....ale odpuszczę na razie te odbiorniki i przekaźniki, da Wszechświadomość...
    to jeszcze kiedyś do nich wrócimy..... póki co to mnie czasodymanie Marii
    Ludwiki interesuje.....

    ###########....
    > Bierzesz pilota i puszczsz film; tu sie rodza, tam juz chodza do szkoly, a
    > tutaj umieraja, ale klikniesz pilotem i znowu sie rodza i znowu do szkol
    > chodza...
    ###

    Jestem pod wrażeniem.... i kontaktuje się z nadświadomością, pomijając mózg i
    świadomość oczywiście, uruchamiam nawet tę część umysłu która mieści się w
    wardze sromowej aby załapać, czy żeby wymyślić takie coś, koniecznie trzeba
    zaliczyć Instytut w Tworkach czy może wystarczy Akademia Umiejętności w
    Choroszczy? :)))))))))))))))))))))))))))))) )))))))
    Co się dzieje z umysłem i świadomością Władka, którego kości pełne komórek i nie
    tylko trzymamy w krypcie?.... Ja dzierżę pilot w zastępstwie Marii Ludwiki i
    zastanawiam się które klatki puszczać... jak ją dymał Władek, Janek Kazimierz,
    czy robaki?......, a może jeszcze wcześniej, za czasów panieńskich... King Mars?

    > .znudzilo sie ci patrzec na wladka, zerkasz w 20w., a tam cholerna wojna...###

    ...zaraz, zaraz, jaka wojna... puszczam pornolka z Kvinką w roli głównej i se
    cofam....i puszczam.... i.... myślę pobożnie: och! Byle tak trwało.....
    Kto handluje biletami na te fale....?

    Barwy, proszę pani Procesor wydzielają swoje ciepło i „niewidomi” w przyrodzie
    doskonale sobie z tym radzą....:)
  • procesor 29.01.05, 22:14
    marusia_ogoniok napisała:
    > Barwy, proszę pani Procesor wydzielają swoje ciepło i „niewidomi” w
    > przyrodzie doskonale sobie z tym radzą....:)

    Tak, wiem też że głusi czują dźwięki.
    Ale ty weź wytłumacz niebieskość - i jeszcze może jej odcienie.
    W przyrodzie- a co poza nia?

    --
    procesor_ka
  • marusia_ogoniok 29.01.05, 23:51
    marusia_ogoniok napisała:

    ##########################.... Ja dzierżę pilot w zastępstwie Marii Ludwiki i
    > zastanawiam się które klatki puszczać... jak ją dymał Władek, Janek Kazimierz,
    > czy robaki?......, a może jeszcze wcześniej, za czasów panieńskich...King Mars?

    Jeszcze pytanko.... istnieje możliwość zobaczenia jak dymają ją wszyscy
    jednocześnie? Czy takiej opcji to czaso - video nie przewiduje? No wiesz, te
    protokoły dyplomatyczne.... z komnat królewskich...
    ...No szto nie gawari...
    ...żenitsa pa lubwi...
    nie możet ni adin, ni adin karol..... :)
    ... a wiesz Luty, że ja też tu i ówdzie posurfowałam se na falach Dunaju i....
    patrze i oczom nie wierze...., a ten cholerny Władek dyma se taką jedną górolke
    w najlepsze i... zapładnia bezczelnie..., bździarz jeden..., potem zygotka,
    blastulki i te inne lulki, a na koniec wyłania się z tego... nie kto inny tylko
    opryszek..., sam Kostka Napierski...
    A co na Twojej fali mówią w tej sprawie?
  • luty10 30.01.05, 19:50
    marusia_ogoniok napisała:

    Co się dzieje z umysłem i świadomością Władka, którego kości pełne komórek i ni
    > e
    > tylko trzymamy w krypcie?....

    Umysl i swiadomosc to energia i jak kazda inna energia, jest wieczna.
    Umysl i swiadomosc sprzegniete sa z Nadswiadomoscia i kontynuuje swoja wedrowke.
    Ulegaja oczywiscie przeobrazeniom, ale daje ci slowo, ze na wiecznosc cala
    pamietac bedziesz, ze bylas marusia na forum..:)))
  • blue_as_can_be 31.01.05, 11:16
    bardzo ciekawe z tymi antenkami...

    skoro zmysly sa tak niedoskonale, ze poznanie przy ich zastosowaniu jest jakas
    fikcja to moze prawdziwy proces poznania odbywa sie poprzez nieswiadmosc? jakos
    tak bezposrednio i indukcyjnie? i potem w bardziej lub mniej ulomny sposob to
    poznanie jest z pomoca mozgu-antenki przyswajane do swiadomosci przy
    jednoczesnym przykrawaniu obrazu do jej (swiadomosci znaczy) mozliwosci
    absorbcyjnych?

    jesli tak - oczywiscie ciekawym pytaniem jest czym w istocie jest obiekt
    indukcyjnego poznania nieswiadomosci? i czy on istnieje jako cos wzgledem
    nieswiadomosci zewnetrznego? stad juz tylko kroczek do zasady "chcesz zmienic
    rzeczywistosc - zmien siebie". w pewnym sensie kuszaca wizja...
  • marusia_ogoniok 31.01.05, 12:41
    blue_as_can_be napisała:

    > bardzo ciekawe z tymi antenkami...
    >
    > skoro zmysly sa tak niedoskonale, ze poznanie przy ich zastosowaniu jest jakas
    > fikcja to moze prawdziwy proces poznania odbywa sie poprzez nieswiadmosc?
    jakos tak bezposrednio i indukcyjnie? i potem w bardziej lub mniej ulomny sposob
    to poznanie jest z pomoca mozgu-antenki przyswajane do swiadomosci przy
    > jednoczesnym przykrawaniu obrazu do jej (swiadomosci znaczy) mozliwosci
    > absorbcyjnych?
    >
    > jesli tak - oczywiscie ciekawym pytaniem jest czym w istocie jest obiekt
    > indukcyjnego poznania nieswiadomosci? i czy on istnieje jako cos wzgledem
    > nieswiadomosci zewnetrznego? STAD JUZ TYLKO KROCZEK DO ZASADY "chcesz zmienic
    > rzeczywistosc - zmien siebie". W PEWNYM SENSIE KUSZACA WIZJA...

    Tak, oczywiście jest wiele indukcyjno aforystycznej kiloracji w tym co piszesz.
    Jeśli następnik, aberrycznie nieświadomie - zewnętrzny, wyekstrahuje
    wyemancypowanego neotenicznie poprzednika, wówczas może nastąpić efekt
    Hellingera - Dopplera asocjacji metamorfotycznej esencji buforu. Poprzednik
    reefantazjuje się wynikiem replikacji agnostostycznej w dośrodkownika
    empirycznie zewnętrznego i mamy zanalizowaną wg Johnsona, somatyzującą postać
    imago lub albedo, przefluktuowaną indyferentnie na docenta Konia.
    Wg Czabali i Lamerta, dysfunkcyjno transgenicznych paramutantów fallicznych,
    wykolejeniec Az ustawiony na warsztatach ślusarskich prionopokrętłem Beta na
    poziom Małysza-Hannawalda, aktualnie romanticnie fekali na forum romantica....

    Co z tym zrobić, drogie koleżanki i koledzy po fachu? W końcu wszyscy jesteśmy
    psychologami....
    STAD JUZ TYLKO KROCZEK DO ZASADY: wszyscy jesteśmy boscy... W PEWNYM SENSIE
    KUSZACA WIZJA........
    Albo bardziej swojsko.... ja was panimaju blue_as_can_be.... toczno....

    ...a Kulej.... zacięty był, owszem..... może i najlepszy z ludzi papy..., ale w
    pokazowej walce, mającej telewidzom przybliżyć zasady sędziowania... przegrał na
    punkty z Józiem Grudniem :)
  • blue_as_can_be 31.01.05, 12:54
    marusia_ogoniok napisała:

    > Tak, oczywiście jest wiele indukcyjno aforystycznej kiloracji w tym co
    piszesz.
    > Jeśli następnik, aberrycznie nieświadomie - zewnętrzny, wyekstrahuje
    > wyemancypowanego neotenicznie poprzednika, wówczas może nastąpić efekt
    > Hellingera - Dopplera asocjacji metamorfotycznej esencji buforu. Poprzednik
    > reefantazjuje się wynikiem replikacji agnostostycznej w dośrodkownika
    > empirycznie zewnętrznego i mamy zanalizowaną wg Johnsona, somatyzującą postać
    > imago lub albedo, przefluktuowaną indyferentnie na docenta Konia.
    > Wg Czabali i Lamerta, dysfunkcyjno transgenicznych paramutantów fallicznych,
    > wykolejeniec Az ustawiony na warsztatach ślusarskich prionopokrętłem Beta na
    > poziom Małysza-Hannawalda, aktualnie romanticnie fekali na forum romantica....

    czuje sie pokonana. indukcyjnie, fallicznie i futuroplazmatycznie...

    > Co z tym zrobić, drogie koleżanki i koledzy po fachu? W końcu wszyscy jesteśmy
    > psychologami....

    nie wszyscy :)

    > STAD JUZ TYLKO KROCZEK DO ZASADY: wszyscy jesteśmy boscy... W PEWNYM SENSIE
    > KUSZACA WIZJA........

    ditto. ale wizja kuszaca.

    > Albo bardziej swojsko.... ja was panimaju blue_as_can_be.... toczno....

    wot,charaszo. molodiec!
  • alicja-ciekawska 31.01.05, 13:15


    >
    > > Co z tym zrobić, drogie koleżanki i koledzy po fachu? W końcu wszyscy jes
    > teśmy
    > > psychologami....Blue ?! naprawde jestescie Psychologami?/wyksztlconymi?/
    >

  • blue_as_can_be 31.01.05, 15:43
    alicja-ciekawska napisała:

    >Blue ?! naprawde jestescie Psychologami?/wyksztlconymi?/

    my, blue_as_can_be (pluralis maiestatis) nie jestesmy.... przeciez napisalam,
    ze nie wszyscy, no nie?
  • alicja-ciekawska 31.01.05, 16:04
    blue_as_can_be napisała:

    > alicja-ciekawska napisała:
    >
    > >Blue ?! naprawde jestescie Psychologami?/wyksztlconymi?/
    >
    > my, blue_as_can_be (pluralis maiestatis) nie jestesmy.... przeciez napisalam,
    > ze nie wszyscy, no nie?

    no tak! pani niebieska majestatowo/pluarowo
    sorrki,/pomylilam te przenosniki-kto do kogo mowi
  • bazylia7 31.01.05, 12:51
    > jesli tak - oczywiscie ciekawym pytaniem jest czym w istocie jest obiekt
    > indukcyjnego poznania nieswiadomosci? i czy on istnieje jako cos wzgledem
    > nieswiadomosci zewnetrznego?

    a to sie luty ucieszy ;))))

    >stad juz tylko kroczek do zasady "chcesz zmienic
    > rzeczywistosc - zmien siebie".

    i Luiza Hay tez, i dr Murphy ;DDDD
  • luty10 31.01.05, 18:55
    blue_as_can_be napisała:

    > bardzo ciekawe z tymi antenkami...
    >
    > skoro zmysly sa tak niedoskonale, ze poznanie przy ich zastosowaniu jest
    jakas
    > fikcja to moze prawdziwy proces poznania odbywa sie poprzez nieswiadmosc?
    jakos
    >
    > tak bezposrednio i indukcyjnie?

    problem w tym, ze tak naprawde wszystko wiesz, Twoja wiedza jest ogromna, ale
    nie moglabys z ta wiedza funkcjonowac w trzech wymiarach,
    dlatego 'zapomnialas'...

    i potem w bardziej lub mniej ulomny sposob to
    > poznanie jest z pomoca mozgu-antenki przyswajane do swiadomosci przy
    > jednoczesnym przykrawaniu obrazu do jej (swiadomosci znaczy) mozliwosci
    > absorbcyjnych?

    nie musisz niczego przykrawac, Twoja swiadomosc, poprzez doswiadczenia, uczucia
    i emocje poszerza sie...powieksza...tym sposobem powiekszamy Nadswiadomosc, a
    co za tym idzie Wszechswiadomosc i na tym polega zycie...kazdy z nas wnosi wklad
    swojej indywidualnej swiadomosci w Wszechswiadomosc...dlatego nic nie ginie po
    smierci...wszystko jest spamietane i 'zapisane',i nie po to bynajmniej, by sie
    rozliczac.
    Nie wazne jest co przezywamy, wazne, ze przezywamy...kazde doswiadczenie jest
    dobre...
    >
    > jesli tak - oczywiscie ciekawym pytaniem jest czym w istocie jest obiekt
    > indukcyjnego poznania nieswiadomosci? i czy on istnieje jako cos wzgledem
    > nieswiadomosci zewnetrznego? stad juz tylko kroczek do zasady "chcesz zmienic
    > rzeczywistosc - zmien siebie". w pewnym sensie kuszaca wizja...

    nie wiem, czy rozumiem pytanie...
    z moich doswiadczen wynika, ze nie ma podzialu, wszystko jest jednym i tym
    samym...jednak nie moglibysmy zyc i funkcjonowac, gdyby podzial w naszej
    czasoprzestrzeni nie istnial, pozorny podzial...to nasze zmysly nas mamia...


    rzeczywistosc jest taka, jaka ja postrzegasz, tyle rzeczywistosci ile ludzi, to
    tez wchodzi w sklad doswiadczenia Wszechswiadomosci, ta
    roznorodnosc...Wszechswiadomosc 'laknie' roznorodnosci...sama w sobie jest
    roznorodnoscia ...i nieustajaca kreacja...

    Tak, to prawda, zmien siebie, zmienisz rzeczywistosc...Kazdy siedzi w swojej
    jakini postrzegania, zmienisz postrzeganie, zmienisz jaskinie, a nawet mozesz
    ja opuscic... problem w tym, ze zmiana postrzegania jest trudna, a trudna jest
    dlatego, ze nie ma w tej zmianie praktycznego 'interesu' dla
    Wszechswiadomosci...dlatego mamy niedoskonale antenki...pamietac tez nalezy, ze
    jestesmy czescia Wszechswiadomosci i sami wybralismy sobie to doswiadczenie,
    chociaz tego nie pamietamy...bo gdybysmy pamietali, nie byloby dosiadczenia...
  • isabar 31.01.05, 19:07
    Ja to właściwie tak samo to widzę jak ty Luty, mam jednak trochę wątpliwości,
    jak rozwiązać postulat drugi Godla mówiący, że system nie jest w stanie sam
    siebie opisać, czy można to jakoś ominąć?Przypomina mi się tu historia z wężem
    zjadającym..
  • luty10 31.01.05, 19:10
    isabar napisała:

    > Ja to właściwie tak samo to widzę jak ty Luty, mam jednak trochę wątpliwości,
    > jak rozwiązać postulat drugi Godla mówiący, że system nie jest w stanie sam
    > siebie opisać, czy można to jakoś ominąć?Przypomina mi się tu historia z
    wężem
    > zjadającym..
    nie do konca wiem o co Ci chodzi...
  • isabar 31.01.05, 19:17
    A propo wytłumaczenia, to mam niejasne intuicje, których się jednak krępuję, bo
    są właśnie niejasne tzn nie potrafię ich do końca wytłumaczyć jednak na pewno
    dlaczegoś je mam i może wytłumaczenia gdzieś są tylko jeszcze nie wydobyte,
    mianowićie:
    Zdarzają się takie sytuacje, których nie możemy wytłumaczyć nie pasują nam do
    tego co znamy, czy są niewiarygodne- wtedy konstruujemy sobie "racjonalne" ze
    swojej perspektywy wyjaśnienia- czasem typu dusza, bógitp.-To nic niezwykłego
    konsrtuktywizm poznawczy.
    Jednak myślę, że istnieje coś w rodzaju zbiorowego procesora , do ktorego
    czasem się podłączamy ale nijak nie mogę sobie wytłumaczyć na jakiej zasadzie,
    bo uważam, że to przyroda wytwarza umysł a nie na odwrót.
  • blue_as_can_be 01.02.05, 10:17
    > Tak, to prawda, zmien siebie, zmienisz rzeczywistosc...Kazdy siedzi w swojej
    > jakini postrzegania, zmienisz postrzeganie, zmienisz jaskinie, a nawet mozesz
    > ja opuscic... problem w tym, ze zmiana postrzegania jest trudna, a trudna
    jest
    > dlatego, ze nie ma w tej zmianie praktycznego 'interesu' dla
    > Wszechswiadomosci...dlatego mamy niedoskonale antenki...


    a z tym mam klopot. chcesz powiedziec, Luty, ze wszechswiadomosc posiada jakies
    intencje / preferencje? ze to wszechcwiadomosc ze wzgledu na jakies wlasne cele
    psuje nam antenki lub nie pozwala sie im doskonalic?
  • luty10 01.02.05, 13:20
    blue_as_can_be napisała:

    > > Tak, to prawda, zmien siebie, zmienisz rzeczywistosc...Kazdy siedzi w swo
    > jej
    > > jakini postrzegania, zmienisz postrzeganie, zmienisz jaskinie, a nawet mo
    > zesz
    > > ja opuscic... problem w tym, ze zmiana postrzegania jest trudna, a trudna
    >
    > jest
    > > dlatego, ze nie ma w tej zmianie praktycznego 'interesu' dla
    > > Wszechswiadomosci...dlatego mamy niedoskonale antenki...
    >
    >
    > a z tym mam klopot. chcesz powiedziec, Luty, ze wszechswiadomosc posiada
    jakies
    >
    > intencje / preferencje? ze to wszechcwiadomosc ze wzgledu na jakies wlasne
    cele
    >
    > psuje nam antenki lub nie pozwala sie im doskonalic?

    Nie, Wszechswiadomosc, nie ma zadnych preferencji, ale kreujac wszechswiat,
    jakby je miala. Stwarzajac materie musiala nadac tej materii jakis ksztalt,
    ksztaltujac, musiala wybrac; taka ma byc lub taka...w momencie tworzenia,
    powstaja preferencje...Jak cos tworzysz, to musisz wybrac, to lub tamto...


    Dlatego tez nasza rzeczywistosc jest dualistyczna, bez dualizmu nie moglibysmy
    w niczym sie rozeznac, ale dualizm swiata tez jest tylko pozorny...

    Niedoskonale antenki, wynikaja z jej materialnej budowy. Same w sobie sa
    swietne, ale trodno przeciez materia mierzyc czy badac swiat duchowy...to
    mniej wiecej tak, jak lopata chcialbys zmierzyc cisnienie powietrza, albo jego
    sklad...Lopata sluzy do kopania, a nasze antenki, sluza do zycia w tej, a nie
    innej rzeczywistosci...

    Ludzki jezyk tez nie jest w stanie opisac innej rzeczywistosci niz nasza...nie
    da sie opisac innych wymiarow, bo ani slow takich nie ma, ani w naszej glowie
    pojec..opisane slowami TAMTE sprawy wydaja sie plaskie, lub brzmia falszywie...
  • procesor 29.01.05, 20:15
    luty10 napisał:
    > Mozg jest przede wszystkim bariera odgradzajaca nas od Rzeczywistosci...
    > Sluszna to bariera i nie bez powodu istnieje..., ale nasz mozg jest
    > platonska jaskinia w ktorej siedzimy z pewnych powodow, o ktorych tutaj nie
    wspomne...

    Mózg nas odgradza..
    A my i tak przeczuwamy to czego nam nasze zmysły nie ujawniaja.

    Czy Marusia może wytłumaczyc niewidomemu co to znaczy "niebieski" albo "Żółty"?

    --
    procesor_ka
  • luty10 31.01.05, 18:16
    procesor napisała:


    >
    > Mózg nas odgradza..
    > A my i tak przeczuwamy to czego nam nasze zmysły nie ujawniaja.

    jedni przeczuwaja, inni wierza, a jeszcze inni wiedza...
  • zalozylam_nowe 31.01.05, 19:19
    marusia_ogoniok napisała:

    >
    > ....Gdzie to się teraz szlajasz i gdzie szlaja się Towarzystwo?

    po realu i privach, skoro nikt juz zbiorek nie organizuje ;P
  • mskaiq 30.01.05, 13:34
    Jesli mozg jest antena, a sam widze to w podobny sposob, to z kad biora sie
    mysli? Odpowiedz na to pytanie to wedlug mnie zrozumienie kim jestesmy.
  • luty10 30.01.05, 19:36
    mskaiq napisał:

    > Jesli mozg jest antena, a sam widze to w podobny sposob, to z kad biora sie
    > mysli? Odpowiedz na to pytanie to wedlug mnie zrozumienie kim jestesmy.

    Mozg jest antena, ale niezapominajmy, ze dadawczo-odbiorcza..

    Skad biora sie mysli?
    Mysl ma wiele zrodel. Chcialbym powiedziec, ze wszystko o czym tu mowimy;
    umysl, inteligencja, swiadomosc sprzegnieta z cialem, swiadomosc 'wystajaca' z
    ciala, Nadswiadomosc i Wszechswiadomosc sa ze soba sprzgniete...Nie ma miejsca
    w ktorym mozemy powiedziec - tu konczy sie umysl, a teraz zaczyna sie
    swiadomosc...Nasze cialo zbudowane jest ze Wszechswiadomosci i najwet
    najmniejsza drobina, kazdy atom posiada swiadomosc...

    Mysli biora sie z umyslu, swiadomosci, Nadswiadomosci i Wszechswiadomosci...

    Trodno jest nam niekiedy odroznic jedne od drugich, ale zdarza sie nam czesto,
    ze mamy sprzeczne mysli. Wydaje sie nam, ze mysli te rodza sie w glowie i ,ze
    walczymy sami ze soba...Duzy blad...
    Np cialo 'mysli'czuje, ze chce zapalic papierosa, swiadomosc mowi; chloera chce
    mi sie palic...Swiadomosc 'wystajaca' powie- przeciez rzuciles palenie...
    Nadswiadomosc czujnie czeka co z tego wyniknie, jakie beda decyzje na nizszym
    szczeblu. Kiedy siegasz po papierosa, Nadswiadomosc probuje Cie powstrzymac
    roztaczajac wizje raka, robi to wespol ze swiadomoscia, umysl uspokaja
    swiadomosc i Nadswiadomosc - eee tam, od jednego papirosa nie mozna miec raka..
    itd ...mowimy, ze bijemy sie z myslami...

    Kiedys zdarzyla mi sie taka historia.

    Poszedlem do dentysty. Okazalo sie, ze bede musial usunac osemke, ktora krzywo
    rosla. W Ameryce, zeby usuwaja pod narkoza.
    Usiadlem na fotelu, przywiazali mnie, asystentka powiedziala pare milych slow,
    dentysta usmichal i sie i mowil, ze wszystko bedzie w porzadku...

    Wychodzac z narkozy, dolecialy mnie wlasne moje slowa, mowilem po angielesku,
    bardzo kogos przekonywalem do czegos.
    Kiedy wychodzilem z narokozy, slyszalem czyjas mowe, czyli uszy i ta czesc
    mozgu odpowiedzialna za slyszenie, juz dzialay. Po chwili dopiero, dotarlo do
    mnie, ze to mowie ja...obudzila sie swiadomosc sprzegnieta z cialem. Nastepnie
    dotarlo do mnie znaczenie slow. Mysle, ze otworzyl sie kanal miedzy swiadomoscia
    'wystajaca', a 'nizszymi' warstwami mnie samego.
    Dentysta i asystentka stali nade mna pochyleni, oslupiali, wsluchujac sie w
    kazde slowo.
    Po odzyskaniu calkowitej swiadomosci mowilem jeszcze przez pare minut, nie
    mogac przestac, nie panowalem nad swoimi ustami...
    Sens tych slow byl taki; to niemozliwe, on na pewno nikogo nie oszukuje, stara
    sie byc dobrym dentysta, przeciez nie okrada, to jakies nieporozumienie,
    mylicie sie panowie, to jaks pomylka...itd itp.
    Kiedy wylanialem sie z tej 'nieswiadomosci' opuszczalem miejsce, ktore bylo tuz
    obok, tak to odczuwalem, ale przesuniete w 'fazie', w innym wymiarze, ale
    jakby w tym samym miejscu...stalem w grupie mezczyzn, odzianych w szaty,
    dlugie plaszcze, mieli siwe brody i siwe wlosy...bylo ich szesciu,
    siedmiu...oni to przemawiali do mnie, oskarzajac dentyste o niecne praktyki.
    Nie byli zli czy zdenerwowani, byli zatroskani, chodzilo im o tego czlowieka.
    Kategorycznie mowili o jego machlojkach. Nie mieli watpliwosci.
    Ja zawstydzony, bronilem go zawziecie, przekonywalem o pomylce...

    Mysle iz to, ze pamietam grupe starcow i ich mowy oskarzycielskie, zawdzieczam
    wolnemu wylanianiu sie z tamtej przestrzeni. Prawdopodobnie, gdybym nagle sie
    ocknal, nie pamietal bym niczego...
    Po zabiegu polozylem sie na kozetce i musialem lezec przez pol godz. Taka
    procedura po narkozie...Lezalem w pustym pokoju rozmyslajac o tym, co
    uslyszalem...wszedl dentysta, zapytal czy moze usiasc, przytaknalem...siedzial
    przez jakis czas w milczeniu, a potem zapytal - Czy moze mi pan powiedziec co
    sie panu przytrafilo. Bylem bardzo zmieszany, nie chcialem robic przykrosci
    temu mlodemu Amerykaninowi, ale ...
    - Slyszalem, powiedzial - co pan mowl podczas narkozy. Kiedy skonczylismy
    zabieg, zaczal pan mowic, rozmawiac z kims. Kto to byl?- spytal.
    Opowiedzielm mu o wszystkim... Milczal i milczal, byl bardzo wstrzasniety.
    Wstal gwaltownie z krzesla i wychodzac z pokoju, odwrocil sie do mnie i
    powiedzial. - Przyrzekam, ze nigdy wiecej nie zrobie juz niczego
    takiego ...nieuczciwego...

    Ta historia dla mnie jest ciekawa, bo moglem dokladnie przesledzic 'budzenie
    sie' poszczegolnych warstw mnie...
    Mialem uprzednio wiele innych doswiadczaen i bardzo jestem czujny, potrafie
    analizowac zdarzenie pod czas jego trwania, pod katem tego, czego pragne sie
    dowiedziec...
    Acha, romawiajac z medrcami, tak ich sobie nazwalem, bardzo jasno myslalem,
    wiedzialem o kim mowia, widzialem co znacza te oskarzenia, mialem bardzo
    prezyzyjne myslenie, chociaz moje cialo, siedzialo uspione w fotelu...
  • fleuret 31.01.05, 07:44
    pewnie "przez pomyłkę" wszedłes do
    jakiejs swiadomości równoległej
    czasem musi troche potrwać, aby wrócic
    do świadomości "aktualnie" zajmowanej
    wiem z doswiadczenia
    fleur
  • luty10 31.01.05, 18:14
    fleuret napisała:

    > pewnie "przez pomyłkę" wszedłes do
    > jakiejs swiadomości równoległej
    > czasem musi troche potrwać, aby wrócic
    > do świadomości "aktualnie" zajmowanej
    > wiem z doswiadczenia
    > fleur

    opowiesz?
  • isabar 31.01.05, 18:39
    "Pewien człowiek chciał się dowiedzieć czegoś o umyśle, nie przyrody lecz
    swojego własnego komputera, Zapytał:
    -Czy liczysz na to, że będziesz kiedyś myślał jak człowiek?
    Maszyna przystąpiła do pracy, by zanalizować swoje obyczaje obliczeniowe. W
    końcu wydrukowała odpowiedź na kawałku papieru.
    Człowiek pośpieszył po odpowiedź i znalazł takie oto, starannie wypisane słowa:
    TO MI PRZYPOMINA PEWNĄ HISTORIĘ"
    To z Gregory Batesona- sorry, że nie moje ale tak mi tu w tym miejscu
    przypasowało
    A jak ty wytłumaczyłeś sobie na własny użytek tę(swoją) historię luty?
  • luty10 31.01.05, 19:03
    isabar napisała:

    A jak ty wytłumaczyłeś sobie na własny użytek tę(swoją) historię luty?

    Zanim Ci odpowiem, zapytam; jak bys ty, te historie wytlumaczyla?

  • fleuret 31.01.05, 19:03
    mówiłam o tym z Imaginem
    w wątku pt.świadomość, który
    załozyłam 1.10.2004
  • zalozylam_nowe 31.01.05, 19:22
    Faktyczna miara umyslow wybitnych jest zdolnosc nazywania, wiec wydobywania z
    pokladow zbiorowej intuicji na swiatlo dzienne. Interfejs uzytkownika... :))))
  • mskaiq 01.02.05, 15:22
    Mysle ze musisz Sobie odpowiedziec na pytanie kim jestes. Moze nie jestes ani
    cialem ani mozgiem. Moze te dwie rzeczy sa tylko narzedziami za pomoca ktorych
    poznajesz swiat a tak naprawde to roznice pomiedzy dobrem i zlem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka