Dodaj do ulubionych

Uzaleznienie od faceta?

03.03.05, 20:04
Hej
Od 5 lat jestem z fajnym facetem,mieszkamy razem i planujemy w przyszlosci
slub, dzieci, itd. Problem polega na tym ze ostatnio zdalam sobie sprawe z
tego ze jestem od niego strasznie uzalezniona, moj humor zalezy od tego czy on
jest w domu, i jak nam sie uklada itd. Mam tego naprawde dosc,chcialabym
troche bardziej zajac sie soba, swoimi sprawami i nie wisiec tak na nim.
4 lata temu przeprowadzilam sie do jego miasta, zostawiajac rodzine i
przyjaciol na miejscu, i od przyjazdu tu nie udalo mi sie znalesc
przyjaciol.Mamy wspolnych znajomych, ale nie sa to osoby mi bliskie. On ma
sporo kumpli,z ktorymi kilka razy w miesiacu wychodzi na piwo a ja zostaje
sama w domu. I tu jest najwiekszy problem, ja bardzo zle reaguje na jego
wyjscia, i pozne powroty (kolo 1 w nocy). Nie moge zasnac, czuje duzy
niepokoj, ciagle stoje przy oknie i patrze czy on nie wraca. Wiem ze jest to
idiotyczne zachowanie i ze powinnam wykorzystac wolny wieczor na moje sprawy,
ale nie potrafie. On daje mi bardzo duzo wolnosci i tego samego oczekuje ode
mnie a ja nie potrafie mu tego dac. Wiem ze on sie czuje przyduszony w tym
zwiazku, dlatego naprawde chcialabym to zmienic, wrocic do siebie, byc
normalna, niezalezna dziewczyna ktora ma swoje sprawy i nie zachowuje jak
ukwial wiszacy na facecie 24/7. Dlatego prosze Was o pomoc, jesli znacie
jakies dobre ksiazki na ten temat albo macie pomysly co z tym zrobic to dajcie
mi znac.
Dzieki z gory.

Karolina
Edytor zaawansowany
  • 03.03.05, 20:38
    nikt nie wie? :(
  • 03.03.05, 20:39
    chaos0 napisała:

    > nikt nie wie? :(

    bo tu nikt faceta na stale nie ma....
    --
    ,,byc albo nie byc??,,
    a co ja sie bede pytac
  • 03.03.05, 20:40
    beznadziejna2 napisała:

    > chaos0 napisała:
    >
    > > nikt nie wie? :(
    >
    > bo tu nikt faceta na stale nie ma....

    :((
  • 03.03.05, 20:50
    a nie wiesz gdzie jeszcze moge napisac? tnz na jakim forum? na serio nie daje
    juz sobie z tym rady, a jakos nie moge sie do psychologa wybrac.
  • 03.03.05, 20:59
    poczekaj tu jeszcze troche ,moze Psychoguru sie odezwie.
    A i tak sama musisz zdecydowac ,czy powinnas udac sie do psychologa.
    Ja na Twoim miejscu bym poszla.
    pozdrawiam
    --
    Klitus-bajdus ....
  • 03.03.05, 21:04
    Odpowiem Ci tak, jak sama to czuje - ja to Twoje "uzaleznienie" odbieram jak
    normalna milosc... W poczatkowej "fazie (ale to glupio brzmi) chcialoby sie byc
    z kochana osoba nierozerwalnie zlaczonym - wrecz wszytym w niego/ja. O ile to
    odczucie jest wzajemne, jest cudownie. Troche inaczej sie to odbiera, jesli
    jest jednostronne. Chyba nie jestescie na tym samym etapie...
    Pozdrawiam :)
  • 03.03.05, 21:16
    baba2005 napisała:

    > Odpowiem Ci tak, jak sama to czuje - ja to Twoje "uzaleznienie" odbieram jak
    > normalna milosc... W poczatkowej "fazie (ale to glupio brzmi) chcialoby sie byc
    >
    > z kochana osoba nierozerwalnie zlaczonym - wrecz wszytym w niego/ja. O ile to
    > odczucie jest wzajemne, jest cudownie. Troche inaczej sie to odbiera, jesli
    > jest jednostronne. Chyba nie jestescie na tym samym etapie...
    > Pozdrawiam :)

    masz racje, ale to juz 5 lat mieszkania razem!! nie wiem czy to normalne ze chce
    z nim caly byc.. faktycznie wydaje mi sie ze mi bardziej na tym zwiazku zalezy
    niz jemu, ale on twierdzi ze to jest tylko kwestia podejscia i ze kazdy
    potrzebuje troche wolnosci w zwiazku.. mysle ze gdybym byla bardziej niezalezna
    i nie okazywala mu tak uczuc, to pewnie by bardziej sie staral itd. Wydaje mi
    sie ze on po prostu czasami potrzebuje uciec ode mnie bo sie czuje przyduszony..
  • 03.03.05, 21:22
    I zawsze tak bylo, czy objawy jego "przyduszenia" zauwazylas niedawno?
  • 03.03.05, 21:25
    w sumie po roku bycia razem juz tak zaczelo byc, on uwaza mnie za egoistke ze
    nie chce zeby sie spotykal z kumplami, a ja go uwazam za egoiste bo mnie
    zostawia sama.. bledne kolo
  • 03.03.05, 21:33
    To rzeczywiscie trudna sprawa... Moze rzeczywiscie odpusc mu troche, ale tez
    powiedz mu, ze nie tak to sobie wyobrazalas... Najwazniejsze jest, zebyscie nie
    stracili kontaktu i bliskosci.
    :)
  • 03.03.05, 21:35
    baba2005 napisała:

    > To rzeczywiscie trudna sprawa... Moze rzeczywiscie odpusc mu troche, ale tez
    > powiedz mu, ze nie tak to sobie wyobrazalas... Najwazniejsze jest, zebyscie nie
    >
    > stracili kontaktu i bliskosci.
    > :)

    on wie o tym, rozmawialismy o tym nie raz. Podobno mnie kocha, jest zadowolony
    itd. tylko ze mi jest zawsze malo tej milosci, czuje ze jestem wazna ale nie
    najwazniejsza w jego zyciu. Chyba faktycznie skocze do psychologa, bo sama sobie
    nie pomoge.
  • 03.03.05, 21:23
    on kocha swoja wolnosc
    pozostawia Ci Twoja...
    nie umiesz tylko tej swojej wolnosci zagospodarowac...
    dzieci, jakies studia...
    czego pragniesz?
    powiedz jasno.
  • 03.03.05, 21:29
    hansii napisał:

    > on kocha swoja wolnosc
    > pozostawia Ci Twoja...
    > nie umiesz tylko tej swojej wolnosci zagospodarowac...
    > dzieci, jakies studia...
    > czego pragniesz?
    > powiedz jasno.

    dobre pytanie.. oboje studiujemy, z tym ze ja zaocznie, bo pracuje od paru lat.
    Dzieci na razie ze wgledu na jego studia nie bedzie, poza tym ja musze sie w tym
    wszystkim odnalesc zanim sie zdecydujemy na dzieci, bo na razie to staje sie
    zrzedliwa baba! (co za zycie, nie lubilam nigdy zrzedliwych bab, a sama sie taka
    robie).
  • 03.03.05, 21:35
    Nie... Jestes kobieta swiadoma swoich uczuc i potrzeb. Nie ma sie czego
    wstydzic. Walcz o swoje - zwlaszcza o milosc - o to zawsze warto :)))
  • 03.03.05, 21:39
    ale jak sie walczy o milosc? widzisz ja zaczynam byc na siebie zla ze do tego
    stopnia sie staram, ze on jest dla mnie taki wazny, bo wierze ze w zyciu musi
    byc jakis balans..
  • 03.03.05, 21:45
    ale jak sie walczy o milosc?

    Na to pytanie nie ma odpowiedzi - albo jest ich nieskonczenie wiele - tyle, ile
    pytajacych .
    Na pewno nie mozesz byc na siebie zla - to nie ta droga. Ja zawwze uwazalam, ze
    najwazniejszy jest dialog. Kiedy nie potrafie ustanowic takiego dialogu -
    pozostaja profesjonalisci - ide do psychologa.
    Ale dobrze jest tez miec dystans do siebie, umiec sie wyciszyc i spokojnie
    zastonowic - co, jak mam sobie w zyciu ulozyc.
    Moze sprobuj w ten sposob?
    :)
  • 03.03.05, 21:30
    Ona chce jego, chce milosci...
  • 03.03.05, 21:42
    ale nawet miloscia - wolnego czlowieka zniewolic sie nie da...
    ktos tu mowil o balansie...
  • 03.03.05, 21:47
    Nie rozmawiamy o zniewoleniu - watek jest o milosci, choc byc moze, ze roznie
    pojmowanej...
    A balans, to pozniejszy etap, prawda ?
  • 03.03.05, 22:05
    dziekuje za wszystkie rady, mysle ze wybiore sie do psychologa uporzadkowac
    troche ten balagan mysli. Fajnie ze istnieje to forum, gdzie mozna szybko
    znalesc zyczliwe ucho :)
    Pozdrawiam,

    Karolina
  • 03.03.05, 22:18
    Nie ufasz mu , zadna ksiazka tu nie pomoze.
  • 03.03.05, 22:23
    armia5 napisała:

    > Nie ufasz mu , zadna ksiazka tu nie pomoze.

    nie sadze ze to sprawa zaufania. Chyba ze podswiadomie mu nie ufam, bo swiadomie
    to ja wiem ze on pije piwo z kumplami i wroci kolo 1 i nie mam zadnego powodu
    zeby czuc taki niepokoj. Mysle ze to jest bardziej swiadomosc ze nie mam nikogo
    oprocz niego w tym miescie, ze nie mam co z soba zrobic, gdzie wyjsc itd.
    Dlatego chcialabym to jakos zmienic.
  • 03.03.05, 22:25
    Pia Mellody "Toksyczna miłość".
  • 03.03.05, 22:30

    > to ja wiem ze on pije piwo z kumplami i wroci kolo 1 i nie mam zadnego powodu
    > zeby czuc taki niepokoj. Mysle ze to jest bardziej swiadomosc ze nie mam
    nikogo
    > oprocz niego w tym miescie, ze nie mam co z soba zrobic, gdzie wyjsc itd.
    > Dlatego chcialabym to jakos zmienic.

    A jak czesto on wychodzi na to piwo z kumplami?
    -moze dlatego ze jestes u niego,/zdana na niego/jestes "zbyt"tolerancyjna?



    --
    Klitus-bajdus ....
  • 03.03.05, 22:31
    Jak to nie masz co robić? Poczytaj , zrób sobie jakas przyjemnosć , ugotuj
    sobie coś co lubisz,idz do kina , wiele, wiele rzeczy do zrobienia ZAJMIJ SIE
    SOBA !!!!!!. A moze ty leń jestes ?? :))
  • 03.03.05, 22:35
    :)) troche len jestem, ale tylko troche :)
    widzisz, ja to wszystko wiem, dlatego tu pisze, bo zdaje sobie sprawe ze to nie
    jest normalne. On wychodzi czasami raz, dwa w tygodniu, czasami raz w miesiacu,
    zalezy.
    ja po prostu szukam sposobu zeby na jego telefon po szkole czy pracy ze jest na
    piwie, pomyslec sobie to super, bo zrobie to i to i to.. a nie dostac dola.
  • 03.03.05, 22:42
    Tą recepte przepisać musisz sobie sama.
  • 03.03.05, 22:44
    Rozumiem Cię doskonale, nawet bardziej niż bym chciała. Znam te stany, w których
    się znajdujesz. W takich chwilach nie liczy się nic - praca, własne
    zainteresowania, pasje, po prostu nic. Sprawa wygląda na tyle nie ciekawie, że w
    moim przypaku mąż nie wychodzi na piwo raz w miesiącu, ale co miesiąc wyjeżdża
    na dwa tygodnie! W ubiegłym roku wyjazd zaplanowany na 4 tygodnie przedłużył się
    do...12. Koleżanka powiedziała, że gdy wyjeżdża mój mąż, to moją duszę zabiera z
    sobą. Pomimo że tak jest, to ja się na to nie zgadzam. Uczę się żyć bez niego,
    ale to bardzo trudne lekcje! Nie chcę być kobietą-bluszczem! Zapomniałam, że
    potrafię być samodzielna i być może Ty zrobiłaś podobnie? Jak to ładnie
    zaśpiewał Sting: If you love somebody, set them free. No właśnie, nic dodać, nic
    ująć. A ja jak zwykle w teorii jestem dobra, trochę za to szwankuje praktyka...
  • 03.03.05, 22:50
    coffee, fajnie ze nie jestem sama :)
    najsmieszniejsze jest to ze ja jestem samodzielna, ja utrzymuje dom, place
    rachunki, zalatwiam wszystkie sprawy. To jest po prostu jakas straszna potrzeba
    milosci, ktora nam wypelnia cale zycie.. znalazlam ta ksiazke toksyczna milosc,
    wyglada ze moze mi pomoc, moze tez ja przeczytaj?
  • 03.03.05, 23:15
    Chaos, ja też jestem bardzo samodzielna i zaradna. Nie chcę żadnych książek o
    toksycznej miłości, ani innych amerykańskich poradników. Już czytałam "Kobiety,
    które kochają za bardzo" i "Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam,
    gdzie chcą". To nie dla mnie i nie moje.
    Ja znam przyczynę, próbuję sobie wszystko poukładać.
    Moje wewnętrzne dziecko bardzo potrzebuje opieki i miłości.
    I nie pomoże tu żadna książka, jeśli nie znajdzie się równowagi w sobie.
    To długa i trudna droga, myślę, że sporym sukcesem na początku jest
    uświadomienie sobie, że coś jest nie tak i że coś chcemy z tym zrobić.
    Nie wydaje Ci się to dziwne - że my - takie zaradne kobiety nie radzimy sobie w
    zyciu osobistym?

  • 03.03.05, 23:32
    Jesli tak bardzo ci go brak to moze po prostu wychodz z nim i jego znajomymi,
    ktorzy moze i stana sie twoimi.Ja z moim chlopakiem zawsze wychodzimy razem,
    nawet na imprezy.Nasi znajomi sie poznali i dzieki Bogu, polubili, wiec mozemy
    wychodzic razem - wy tez tego sprobujcie...
  • 04.03.05, 09:05
    Imprezy w porządku, chodzimy razem.
    Ale do pracy mam z nim jezdzic????
  • 04.03.05, 15:38
    W moim przypadku to prawdopodobnie brak okazywania uczuc przez mojego ojca
    powoduje ta silna potrzebe opieki i milosci. I zawsze bedzie za malo, bo tego
    nie da sie nadrobic. Swoja droga to faktycznie czesc ksiazek sie nie nadaje do
    czytania, ale zaczelam wczoraj czytac ta Toksyczna milosc, i niezle tlumaczy
    mechanizmy powstawania uzaleznienia od partnera, silnej potrzeby milosci i
    opieki i wsadzania partnera na sile w zbroje "ksiecia na bialym koniu" ktorego
    sobie wymarzylysmy jako nastolatki.
  • 03.03.05, 23:34
    znam niezle ksiazki
    ostatnio czytalem
    river god, przygodowa
    bardzo ciekawa
    niestety juz koncze ale jak bede mial chwile
    podam tytul nastepnej
    --
    "Był czas mrusztławy, ślibkie skrątwy
    Na wałzach wiercząc świrypły,
    A mizgłe do cna borogłatwy
    I zdomne świszczury zgrzypły."
  • 04.03.05, 14:34
    >Wiem ze jest to
    >idiotyczne zachowanie

    Nie jest idiotyczne moim zdaniem. Normalne. Wiele osob tego doswiadcza. Zarowno
    kobiety jak i mezczyzni. Mozesz sobie to spokojnie przezywac.

    Pozdrawiam Hubert
  • 04.03.05, 15:42

    > Nie jest idiotyczne moim zdaniem. Normalne. Wiele osob tego doswiadcza. Zarowno
    >
    > kobiety jak i mezczyzni. Mozesz sobie to spokojnie przezywac.
    >
    > Pozdrawiam Hubert

    Hubert,

    uwazasz za normalne ze nie moge sobie miejsca znalesc jak on wychodzi z
    kumplami? nie sadze ze to jest normalne, z reszta to juz nie chodzi o to co jest
    normalne a co nie. Po prostu zaczelo mi to przeszkadzac i chcialabym to
    zmienic. Tym bardziej ze to jest bardzo niespokojne przezywanie :)
  • 04.03.05, 15:53
    Moznaby zbadac co to jest, jak dokladnie tego doswiadczasz, jakie mysli i
    uczucia wywoluje w Tobie.
    Przypuszczam bowiem, ze nie dzieje sie to bez powodu. Mysle tez ze jest szansa
    bys mogla sobie ulzyc bez koniecznosci manipulowania mezem by caly czas byl
    przy Tobie. Mam tez wrazenie, ze to czego doswiadczasz w tych chwilach moze byc
    brama do Twojego rozwoju i odkrycia nowych pokladow Twojej wewnetrznej mocy.

    Pozdrawiam Hubert
  • 04.03.05, 16:03
    hubkulik napisał:

    > Moznaby zbadac co to jest, jak dokladnie tego doswiadczasz, jakie mysli i
    > uczucia wywoluje w Tobie.
    > Przypuszczam bowiem, ze nie dzieje sie to bez powodu. Mysle tez ze jest szansa
    > bys mogla sobie ulzyc bez koniecznosci manipulowania mezem by caly czas byl
    > przy Tobie. Mam tez wrazenie, ze to czego doswiadczasz w tych chwilach moze byc
    >
    > brama do Twojego rozwoju i odkrycia nowych pokladow Twojej wewnetrznej mocy.
    >
    > Pozdrawiam Hubert

    wiem ze to jest mozliwe, zastanawiam sie tylko czy to jest mozliwe bez pomocy
    psychologa.
    W takich chwilach kiedy czekam na niego, odczuwam straszny niepokoj, nie
    potrafie sobie znalesc miejsca, jestem w tym samym czasie zla na siebie za ten
    stan psychiczny w ktory sama sie wprowadzam, w koncu ide spac, nie moge zasnac,
    przychodza mi czarne mysli do glowy typu ze ten zwiazek sie rozpadnie, ze on sie
    ze mna nie liczy itd, ze wszystko jest bez sensu, az w koncu zasypiam (albo
    nie). To tak w skrocie :)
  • 04.03.05, 21:43
    Cierpie na ta sama chorobe. Co prawda nie mieszkam z chlopakiem, ale jesli on mi przyrzeknie,
    ze zadzwoni i z jakiegos powodu tego nie zrobi to ja juz sie zamartwiam, nie moge myslec o
    czym innym. jesli on ma problemy to ja sie tym bardzo przejmuje i popadam w zly humor.
    wyjechalam za nim za granice. czasem mysle, ze moglabym sie spotykac z innymi osobami,
    ale ja wlasciwie nie mam takiej potrzeby, oprocz kilku przyjaciolek w innych krajach(ja
    przybylam tutaj miesiac temu)nie mam nikogo. praca i on mi w zasadzie wystarcza. za to moj
    chlopak nie moze usiedziec w domu, ciagle go nie ma. mysle tylko, ze to dobrze ze razem nie
    mieszkamy, bo nie musze meczyc sie siedzac sama.
  • 05.03.05, 09:24
    Pomoc drugiej osoby, np. psychologa - specjalisty moze byc bardzo przydatna niz
    samemu z tym tylko byc.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.