Dodaj do ulubionych

Czy Bog opiekuje sie człowiekiem?

28.03.05, 13:06
No wlasnie.Myslicie,ze Bog nas stworzyl i rzucil na pastwe losu na ziemie?
Czy opiekuje sie nami,nawet jesli tego nie widzimy,nie czujemy?
Edytor zaawansowany
  • 28.03.05, 13:09
    Bog, o ile jest, jest wlasciwie poza doswiadczeniem - tym bardziej poza mysla.
    Czyli jest tak, jak wierzysz.
    --
    dobra, tylko zrobie minę
  • 28.03.05, 13:10
    odpisałem ci w poprzednim wątku...przeczytaj i napisz co o tym myslisz juz tutaj
  • 28.03.05, 13:16
    wlasnie dlatego napisalam ten watek.Temat jest jak rzeka.
    Mysle ze Bog stworzyl czlowieka i dal mu wolna wole,po to,aby czlowiek mogl sam
    za siebie decydowac.Ale nie rozumiem tego,ze Bog spokojnie patrzy na cale zlo
    tego swiata.Tylko patrzy.Czy dlatego,ze nie chce sie wtracac?
  • 28.03.05, 13:19
    rozgwiazda1 napisała:

    > wlasnie dlatego napisalam ten watek.Temat jest jak rzeka.
    > Mysle ze Bog stworzyl czlowieka i dal mu wolna wole,po to,aby czlowiek mogl
    sam
    >
    > za siebie decydowac.Ale nie rozumiem tego,ze Bog spokojnie patrzy na cale zlo
    > tego swiata.Tylko patrzy.Czy dlatego,ze nie chce sie wtracac?


    a jak myślisz ,czy będąc w głębokich dołach jakie kiedyś przechodziłem można
    liczyc na jego ingerencję?U mnie zaingerował , po prostu przypomniał mi o swoim
    istnieniu....Za miesiąc mam 29 lat ....Gdyby nie Bóg nie wiem czy jeszcze bym
    po swiecie chodził...TO NAJLEPSZY PSYCHOTERAPEUTA NA ŚWIECIE!!!!I za darmo !:)
  • 28.03.05, 13:22
    Czasami myślę że Bóg jest największym prześmiewcą, jest sobie gdzieś tam wysoko i dobrze się bawi patrząc na nas. (Tak na prawdę to nie jestem o tym przekonana chyba nigdy tego nie pojmę)
  • 28.03.05, 13:11
    Temat rzeka :-)))

    Nie wierzę w Boga, bo dobry Bóg nie mógłby być takim okrutnikiem. Wyrzucił
    swoje dzieci z domu (Adam i Ewa) by cierpiały. A za co? Ze odwarzyły się
    skorzystać z daru jaki od niego dostały, wolnej woli i zwykłej ciekawości. To
    tak jak ja bym się zdenerwował na dziecko, które wie że gorące a wsadziło rękę
    w talerz.


  • 28.03.05, 13:13
    Myślę ,że Bóg dał każdemu wolną wole ,to przede wszystkim....Ale jeśli jestes w
    stanie z tej własnej woli zrezygnowac ,albo oddac jej część Bogu ,to on ją
    chętnie przyjmie ...Ja codziennie rano staram się zawierzac Bogu mój
    dzień ...Mówię Mu wtedy ,że chcę azeby działa się jego wola....że chce być
    jedynie narzędziem w jego rękach....Pózniej na drodze masz rózne zdarzenia ,
    przeszkody...Wtedy sumienie,czyli Bóg podpowiada Ci co zrobić...Jak zrobisz
    zależy tylko od Ciebie ...I tyle ...Proste , co ?
  • 28.03.05, 13:17
    jak moge oddać część mojej wolnej woli i być narzędziem? Często ludzie mówią że
    Bóg jest ich przyjacielem, ale jakoś tego nie rozumiem. Chcesz być podnóżkiem,
    narzędziem. Co to ma wspólnego z przyjaźnią?
  • 28.03.05, 13:18
    sorki ... nie chcesz, musisz.
  • 28.03.05, 13:19
    Nikt niczego nie musi.Masz prawo wyboru.
  • 28.03.05, 13:20
    dokładnie o to chodzi , masz prawo wyboru....W zyciu musisz tylko
    umrzeć..reszta zalezy od ciebie
  • 28.03.05, 13:22
    Ja wybrałem, nie potrafię się do niczego zmusić, a nie będę też tego robił ze
    strachu czy na wszelki wypadek. Wtedy byłbym poprostu tchórzem ... tylko że dla
    wielu wierzących jestem poprostu nikim.
  • 28.03.05, 13:24
    to marni ci wierzący których znasz..Ja szanuje każdy wolny wybór...bylebyśmy
    sobie wzajemnie krzywdy nie robili...Ale czy naprawde uważasz ,że umrzesz i
    koniec????przecież tym samym podwarzasz historie ludzkości człowieku!!!!No
    pomyśl...
  • 28.03.05, 13:33
    Nie mówię o znajomych, tylko ogólnie, że wielu wierzących może uważać że
    człowiek, który w "nic nie wierzy" nie ma już żadnych wartości. Przecież czuję
    to samo co oni. Wierzymy w zasadzie w to samo, czyli miłość, chcemy kochać, być
    potrzebni. Z tą różnićą że Ty np wierzysz a ja nie. Tylko tyle. Nie jestem
    przez to ani lepszy ani gorszy.

    Acha i jeszcze coś. Ludzie którzy nie wierzą też myślą że jakiś świat po
    drugiej stronie istnieje. Ja akurat nie. Nawet nie chcę by był.
  • 28.03.05, 13:26
    Z tego co widze, to czlowiek opiekuje sie Bogiem. Wszedzie mu stajenki buduja,
    groby. A tak w ogole to kazdy chce Go w swoim sercu goscic. To jest opieka. I
    mnie sie wydaje ze Bog jest za srogi i za leniwy. Zrobi jakis tam cud raz na
    jakis czas i kaze dluuuuugo, dluuuuugo czekac na nastepny...Czesciej prosimy.
  • 28.03.05, 13:38
    może już jest baaaaaardzo stary i nieeeee chce mu sieeeee :-)))
  • 28.03.05, 13:44
    Syna ma, przegonil Go przez gehenne i teraz co? Pozwala mu tak dlugo odpoczywac?
    Wychodzi na to ze jaki ojciec taki syn. Za robote by sie wzieli. Jeden i drugi,
    uporzadkowali by ten swiat wrescie...Ile mozna uczyc przez nieudolnych
    nauczycieli, niech pokaza znowu jak to sie robi, juz ponad 2000 lat minelo od
    ostatnich nauk twarz w twarz. czas im sie zatrzymal czy co?
  • 28.03.05, 13:50
    też myślę że takie "szkolenie" by się przydało

    >juz ponad 2000 lat minelo od
    > ostatnich nauk twarz w twarz. czas im sie zatrzymal czy co?

    no nie wiem czy się zatrzymał. Raczej duuuuużo się zmieniło od czasów
    Nauczyciela Z Nazaretu. Jakoś inaczej to chyba "tłumaczył". Dogmaty
    powstawały przez 2000 lat, a to nie on je przecież wymyślił. A huknąłby
    by wreszcie pięścią w stół i przegonił swoich "naśladowców" na cztery wiatry !!!
  • 28.03.05, 14:05
    Na edukacje ludzie narzekaja a tu wszystko trzeba znowu od poczatku zaczac. Od
    podstaw. Tylko ze do nauczyciela trzeba miec respekt. Zamienilby takiego jednego
    czy drugiego w zabe i zaraz wszyscy siedzieliby jak trusie i...sluchaliby co sie
    do nich mowi. Ze zrozumieniem to mogly bybyc problemy ale od czegos trzeba
    zaczac , no nie? :)
  • 06.04.05, 14:58
    Witam!
    Mam zaszczyt brać udział w działalności prowadzonej przez ochotników w przeszło
    200 krajach.Zachęcamy wszystkich do skorzystania z kursu,dzięki któremu będą
    mogli znależcw Pismie świętym odpowiedzi na takie istotne pytania,jak:Dokąd
    zmierza ten świat?Czy Bóg się nami interesuje?a jeśli tak to dlaczego dopuszcza
    cierpienia?Na czym polega sens życia?Czy Biblia rzeczywiście jest Słowem Bożym?
    Uczestniczę w tej działalności,ponieważ szczerze interesuję się bliżnimi.Na
    całym świecie prowadzonych jest przeszło 5 000 000 studiów biblijnych.Możesz
    korzystać z takiego studium NIEODPŁATNIE w dogodnym dla siebie czasie i
    miejscu.Jeśli naprawdę chciałbyś zrozumieć biblię skontaktuj się ze mną pod
    adresem mailowym:monia_zab@tlen.pl
    Pozdrawiam!
  • 28.03.05, 14:23
    Czy tylko jeden czy drugi cud swiadczy o tym,ze Bog gdzies tam jest?chyba
    raczej nie.Cud jest dla niedowiarkow,ktorzy nie uwierza dopoki nie zobacza.
  • 28.03.05, 14:31
    Ci co wierza ciagle prosza o cos. Moglby sie nad nimi czesciej zlitowac. Przy
    okazji wiecej by uwierzylo w Jego istnienie. I kto wie, moze tez baloby sie
    grzeszyc.
  • 28.03.05, 15:40
    Zmeczylem sie, nawet diabel mi sil jakos dzisiaj nie chce dodac...
  • 28.03.05, 14:11
    Adam Kubiak:
    'Stworca, ktory daje Prawo, ktory jest dawca tak dobra, jak i zla, ktory
    ofiarowuje wolnosc jest nim o tyle tylko, o ile zachowuje ludzka suwerennosc i
    wolnosc, ktore tak samo sa zdolnoscia do posluszenstwa, jak buntu. Tak samo
    zdolnoscia akceptacji jak i zdolnoscia do oskarzenia i jednako domagaja sie
    szacunku. Pan jest Panem Stworzenia - Bogiem moralnym - o tyle tylko, o ile nie
    wystepujac jako moralny Absolutny Suweren moze byc _pociagniety do
    odpowiedzialnosci_ na podstawie swojego wlasnego Prawa. W moralnosci czlowiek
    jest rowny Stworcy.'
    www.psf.org.pl/publication.php?pid=212
    --
    dobra, tylko zrobie minę
  • 28.03.05, 14:20
    Wolny to ja bede jak zostane STWORZONY a nie urodzony (tak, bo juz mamuska mowi
    zem jej). Najchetniej w wieku 20 lat i bede mial skrzydla, nie bede potrzebowal
    chalupy i innych dupereli typu: zony/meza, dzieci i BMW...
  • 28.03.05, 14:21
    Ale jestes..Mi wystarczylby stary ford albo garbus;-)
  • 28.03.05, 14:34
    ale gdzie jest granica?
    starry - ale ford?
    garbus - ale nie garbaty?
  • 28.03.05, 15:27
    Ja wierze w Boga i jestm szczęśliwa. Wiem i czuję że jest ktoś kto zawiaduje
    moim życiem i otacza mnie opieką. Że wszystko jest po coś, że mamy jakiś cel w
    życiu do spełnienia, że On cię nigdy nie zostawi i nigdy nie zwątpi w Ciebie. O
    wiele łatwiej się zyje.
  • 28.03.05, 15:39
    Latwiej to sie zyje jak jestes zdrowa, masz cala mase kasy...o ktorej nikt nie
    wie (proboszcz tez) . Wtedy jest tez latwiej wierzyc...heh, wszystko jest
    latwiejsze.
  • 28.03.05, 15:45
    po co Ci ta cała kasa, skoro będziesz czuł się samotny i pusty?
  • 28.03.05, 15:47
    Nigdy nie czulem sie samotny i pusty...nie znam tego stanu.
  • 28.03.05, 15:55
    To w takim razie ciesz się. w czym problem wobec tego?
  • 28.03.05, 16:01
    w tym ze za duzo ludzi na tym swiecie nie wierzy...w siebie. potem rzucaja
    tanimi zwrotami, jak to oni kasy nie potrzebuja...bo chca byc szczesliwi. A w
    loterie graja :)

    PS. Zmykam juz, mysze sie przespac.
  • 30.03.05, 22:41
    landrynka8 napisała:

    > "Ja wierze w Boga i jestm szczęśliwa. Wiem i czuję że jest ktoś kto zawiaduje
    > moim życiem i otacza mnie opieką. Że wszystko jest po coś, że mamy jakiś cel
    w życiu do spełnienia, że On cię nigdy nie zostawi i nigdy nie zwątpi w Ciebie.
    O wiele łatwiej się zyje."

    Jasne, że o wiele łatwiej się żyje! I słodko! Jak landrynka... Szkoda tylko, że
    to NIE MOŻE być prawdą. Odsyłam do moich postów gdzieś pod koniec.
  • 28.03.05, 16:41
    prymitywne to co piszecie ... jestescie zwyklymi produktami teologi
    katolickiej ... zdziecinnialymi dewotami ... trzeba sie troszeczke otrzasnac.
    bog to nie jest zaden KTOS TAM, tylko ta czesc WAS samych, ktora dumnie mozecie
    nazwac SWIETYM ZAKATKIEM SIEBIE SAMYCH ... rozmowa z bogiem, modlitwa, to nic
    innego jak rozmowa z owym WYZSZYM JA ... w konsekwencji, nie ma nikogo poza
    WAMI, kto moze sie zatroszczyc o was los ... jestescie dla mnie przykladem
    jak wyprane moga byc mozgi poprzez tysiaclecia indoktrynacji ... zgroza ...
    Imagine.
    --
    Frankly, there is no hope for anything, anymore. The whole world is an illusion
    and mystification ... it doesn't mean I am depressed. Oh, no, I am happy year
    2012 is coming ...
  • 28.03.05, 19:09
    Wielka tajemnice wiary: Modlac sie do Boga, modlicie sie do SIEBIE!!! No i co?
    Lepiej Wam? Bo mnie tak :)
  • 29.03.05, 21:44
    Tak,
    Imagine dał rewelacyjny popis swojego rozumkowania
    :)
  • 29.03.05, 22:45
    golden_lady napisała:

    > Tak,
    > Imagine dał rewelacyjny popis swojego rozumkowania
    > :)

    Imagine napisal prawde

    szkoda ze zredukowane rozumienie tego kim jestesmy prowadzi do trywializowania
    tego, co napisal

    nie umniejszaj ROZUMOWANIA innych, golden lady :)
  • 29.03.05, 22:49
    >
    >
    > nie umniejszaj ROZUMOWANIA innych, golden lady :)

    Nic nie umniejszam.
    Chcę tylko zwrócic uwagę, że pomieszczenie wszystkiego w sobie jest niemożliwe.
    W przeciwnym wypadku bylibyśmy samowystarczalni. A tacy nie jesteśmy.
  • 30.03.05, 00:48
    > Chcę tylko zwrócic uwagę, że pomieszczenie wszystkiego w sobie jest
    niemożliwe.
    >
    > W przeciwnym wypadku bylibyśmy samowystarczalni. A tacy nie jesteśmy.

    a skad wiesz, ze nie?
    Nie miez wszystkiego wlasna miarka ;)
  • 30.03.05, 20:08
    Ok, wyjaśnię to w taki sposób:
    Nikt nie jest do końca samowystarczalny.
    Już w dawnych czasach ludzie żyli w grupach. Jedni chodzili na łowy, inni
    przyrządzali posiłki, pilnowali "stada".
    Dziś oczywiście wiele rzeczy uległo zmianie, lecz nie można wyobrazić sobie
    człowieka całkowicie wyzbytego potrzeby kontaktu, zwyczajnej wymiany paru zdań
    czy choćby celebrowaniu ciszy w gronie znajomych.
  • 30.03.05, 21:22
    golden_lady napisała:

    > Ok, wyjaśnię to w taki sposób:
    > Nikt nie jest do końca samowystarczalny.
    > Już w dawnych czasach ludzie żyli w grupach. Jedni chodzili na łowy, inni
    > przyrządzali posiłki, pilnowali "stada".
    > Dziś oczywiście wiele rzeczy uległo zmianie, lecz nie można wyobrazić sobie
    > człowieka całkowicie wyzbytego potrzeby kontaktu, zwyczajnej wymiany paru
    zdań
    > czy choćby celebrowaniu ciszy w gronie znajomych


    i to ma byc dowodem na "niemozliwosc pomieszczenia wszystkiego w sobie"?

    i na nasza odrebnosc od Boga/absolutu itd?

    ludzka potrzeba kontaktow spolecznych ma dowodzic,
    ze imagiro nie mial racji piszac:

    "bog to nie jest zaden KTOS TAM, tylko ta czesc WAS samych, ktora dumnie
    mozecie
    nazwac SWIETYM ZAKATKIEM SIEBIE SAMYCH ... rozmowa z bogiem, modlitwa, to nic
    innego jak rozmowa z owym WYZSZYM JA ... w konsekwencji, nie ma nikogo poza
    WAMI,

    ?????
  • 30.03.05, 22:17
    Oparłam się na pojęciu "niewystarczalności" podając przykład pragnienia
    kontaktu z drugą istotą.

    Imagine opisał 'boskość' jako ideał siebie, zaprzeczając jednocześnie
    (przynajmniej ja to tak odebrałam) istocie Boga i w ogóle religijności.

    Już Jung przytaczał wrodzoną potrzebę wiary w Siłę Wyższą. Twierdził,że wiara w
    Boga (jakkolwiek pojętego) jest nam niezbędna.
    Taki pogląd wygląda niezwykle ciekawie gdy przyjrzymy się bliżej życiu Junga.
    Z tego co pamiętam, jego ojciec był pastorem, natomiast dziadek profesorem
    chirurgii.
    Podobno Carl Gustav Jung bardzo bał się w dzieciństwie jezuitów.
    Jego matki nie było przez jakiś czas w domu, a z ojcem prowadził ciągłe wojny.
    Sam przechodził kryzys religijny. Jak zauważał, nie czuł "łaski wiary".
    Dopiero w drugiej połowie życia dostrzegł u siebie ogromną tęsknotę za wiarą,
    religijnością. Przyczyniło się to po części do stworzenia koncepcji
    analitycznej, która została później nazwana psychologią analityczną.
    Jung sądził, iż przemiany w człowieku następują pod wpływem oddziaływania
    różnych systemów politycznych, kataklizmów przyrodniczych i dziejowych. Główną
    rolę przyznawał jednak religii.

    Jeśli temat Junga kogoś zainteresował mogę napisać więcej szczegółów,
    korzystając z notatek z fakultetu na który jakiś czas temu uczęszczałam.
    :)
  • 30.03.05, 23:14
    > Imagine opisał 'boskość' jako ideał siebie, zaprzeczając jednocześnie
    > (przynajmniej ja to tak odebrałam) istocie Boga i w ogóle religijności.

    niezupelnie- wg mnie opisal boskosc/duchowosc jako nature naszej egzystencji


    > Już Jung przytaczał wrodzoną potrzebę wiary w Siłę Wyższą. Twierdził,że wiara
    > w
    > Boga (jakkolwiek pojętego) jest nam niezbędna.

    Co wcale nie wyklucza tego, co napisal imagine :)
  • 30.03.05, 23:28
    jarmucha napisał:


    > > Już Jung przytaczał wrodzoną potrzebę wiary w Siłę Wyższą. Twierdził,że w
    > iara
    > > w
    > > Boga (jakkolwiek pojętego) jest nam niezbędna.
    >
    > Co wcale nie wyklucza tego, co napisal imagine :)

    Niezupełnie. Spójrz na ten fragment:
    "prymitywne to co piszecie ... jestescie zwyklymi produktami teologi
    katolickiej ... zdziecinnialymi dewotami ... trzeba sie troszeczke otrzasnac.
    bog to nie jest zaden KTOS TAM, tylko ta czesc WAS samych, ktora dumnie mozecie
    nazwac SWIETYM ZAKATKIEM SIEBIE SAMYCH ... rozmowa z bogiem, modlitwa, to nic
    innego jak rozmowa z owym WYZSZYM JA"

    W zacytowanym wyżej fragmencie umniejsza katolicyzm, redukując go do dewotek.

    "w konsekwencji, nie ma nikogo poza
    WAMI, kto moze sie zatroszczyc o was los ... "

    Tutaj natomiast wyraźnie neguje istotę boskości, jungowski archetyp Boga jako
    opiekuńczego ojca.
    Właściwie to mogłabym postawić hipotezę, że napisać to mogła jedynie osoba,
    która nie doznała wystarczającej opieki w dzieciństwie. A bardziej naukowo -
    nie zinternalizowała obiektu opiekuńczego w sobie.
    Ale i na to jest lekarstwo.
  • 31.03.05, 00:04
    >
    > Tutaj natomiast wyraźnie neguje istotę boskości, jungowski archetyp Boga jako
    > opiekuńczego ojca

    Jung to nie wszystko
    choc niezle jest od niego zaczynac

  • 31.03.05, 00:06
    Jung to tylko przykład

    dobranoc
  • 30.03.05, 21:54
    golden_lady napisała:

    > Ok, wyjaśnię to w taki sposób:
    > Nikt nie jest do końca samowystarczalny.
    > Już w dawnych czasach ludzie żyli w grupach. Jedni chodzili na łowy, inni
    > przyrządzali posiłki, pilnowali "stada".
    > Dziś oczywiście wiele rzeczy uległo zmianie, lecz nie można wyobrazić sobie
    > człowieka całkowicie wyzbytego potrzeby kontaktu, zwyczajnej wymiany paru
    zdań
    > czy choćby celebrowaniu ciszy w gronie znajomy

    Zdaje sie że nie przemyślałaś wszystkiego.
    Jeżeli w każdym człowieku jest Bóg, to musimy go dostrzegać nie tylko u siebie,
    ale w _każdym człowieku_.

  • 30.03.05, 22:20
    aga_lub_marcin napisała:

    > golden_lady napisała:
    >
    > > Ok, wyjaśnię to w taki sposób:
    > > Nikt nie jest do końca samowystarczalny.
    > > Już w dawnych czasach ludzie żyli w grupach. Jedni chodzili na łowy, inni
    >
    > > przyrządzali posiłki, pilnowali "stada".
    > > Dziś oczywiście wiele rzeczy uległo zmianie, lecz nie można wyobrazić sob
    > ie
    > > człowieka całkowicie wyzbytego potrzeby kontaktu, zwyczajnej wymiany paru
    >
    > zdań
    > > czy choćby celebrowaniu ciszy w gronie znajomy
    >
    > Zdaje sie że nie przemyślałaś wszystkiego.
    > Jeżeli w każdym człowieku jest Bóg, to musimy go dostrzegać nie tylko u
    siebie,
    >
    > ale w _każdym człowieku_.


    Potwierdzasz tylko to co napisałam wcześniej.
    Bóg czy cokolwiek co symbolizuje Siłę Wyższą jest też na zewnątrz.
  • 30.03.05, 22:53
    golden_lady napisała:


    > Potwierdzasz tylko to co napisałam wcześniej.
    > Bóg czy cokolwiek co symbolizuje Siłę Wyższą jest też na zewnąt


    Imagine(chyba) napisał, ze Bóg jest w każdym człowieku , ale nie nie napisał,
    że człowiek jest Bogiem i jest samowystarczalny.
    Chyba nie umiem za bardzo ubierać myśli w słowa, ale postaram się napisać jak
    ja to rozumiem .

    Jest we mnie cząstka Boga, wszystko co robię "dobrze" , pochodzi z tej czastki
    ducha Bożego który we mnie jest. W każdym człowieku jest Bóg, ale jak ktoś
    zauważył jest też w nas i ciemny rogaty, ważne którego z nich dopuścimy do
    głosu.
    Myślę, że po śmierci nie będzie żony, męza, brata... wszystkie dusze które na
    to zasłużą, połączą się z Bogiem . Będą jednością.

    Któś tam napisal (nie jestem pewna czy w tym watku), ze Bog powinien czynic
    cuda, żeby ludzie niewierzacy mogli uwierzyc.
    Trzeba otworzyc oczy zeby zobaczyc te cuda! Pamietajac o tym ze Bog jest w
    kazdym czlowieku (dziala poprzez ludzi)
    :)




  • 30.03.05, 23:15
    Imagine napisał o tym, że modlitwa jest całkowicie zbyteczna. Tak to
    zrozumiałam. Wnioskuję na tej podstawie, iż wszystkie zewnętrzne symbole
    świętości również nie przedstawiają sobą żadnej wartości. A to już kłóci się
    nieco z rozumieniem wiary. Gdyby pominąć wszelkie oznaki Siły Wyższej, mogłoby
    szybko dojść do pojmowania Boga jedynie przez osoby posługujące się myśleniem
    abstrakcyjnym.
  • 31.03.05, 00:09
    aga_lub_marcin napisała:

    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    no prosze...nastepni pokereszowani w sexualach i zwichrowani
    mozdzkowo.Pareczka.A bylo tu juz takich wielu.Jeden to jeden,ale z wami co mam
    czynic,...ty opuszczena w sromie i zwichrowany w kutasie
  • 31.03.05, 00:13
    Komuś, Słonko włącz hamowanie, bo Ci za daleko pojechało
    mentalne autko
    :)
  • 05.04.05, 22:22
    golden_lady napisała:

    > Komuś, Słonko włącz hamowanie, bo Ci za daleko pojechało
    > mentalne autko
    > :)
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    wygol se broche bo wygladasz jak koza...z broda
  • 05.04.05, 22:45
    komandos57 napisał:
    > wygol se broche bo wygladasz jak koza...z broda

    Komuś,
    nie posiadam "brochy" ani brandy ani brożki ani czego tam jeszcze nie wymyślisz
  • 30.03.05, 22:22
    Prosze nie zapomniec rowniez o diable. On tez gdzies siedzi.
  • 30.03.05, 22:23
    rybolog napisał:

    > Prosze nie zapomniec rowniez o diable. On tez gdzies siedzi.


    My tutaj na razie o aniołkach i takich tam rozmawiamy :)
  • 28.03.05, 19:16
    >Czy Bog opiekuje sie człowiekiem?

    Tak. Nie ma sie czego obawiac.

    Pozdrawiam Hubert
    --
    "Trwajac w spokoju i nic nie czyniac
    Wiosna przychodzi i trawa rosnie"
    (powiedzenie zen)
  • 29.03.05, 20:52
    hubkulik napisał:

    > >Czy Bog opiekuje sie człowiekiem?
    >
    > Tak. Nie ma sie czego obawiac.
    >

    Poprośmy Go zatem, aby to forum nie znikało,
    bo już **** dostaję
  • 29.03.05, 15:41
    Ja myślę, że Bóg się nami wszystkimi opiekuje i na pewno nie rzucił nas na
    pastwę losu.
    Ja ze 100% pewnością wiem, że pomagał mi zawsze, nadal pomaga i bez Niego już
    by mnie pewnie nie było....Trzyma nade mną i moją rodziną olbrzymi parasol i
    chroni mnie zawsze w trudnych sytuacjach.
  • 29.03.05, 20:53
    no ale jednak od glupoty cie nie uchronil ... jak to z tym jest ?
    --
    Frankly, there is no hope for anything, anymore. The whole world is an illusion
    and mystification ... it doesn't mean I am depressed. Oh, no, I am happy year
    2012 is coming ...
  • 29.03.05, 21:58
    imagiro napisał:

    > no ale jednak od glupoty cie nie uchronil ... jak to z tym jest ?

    A Ciebie od nienawiści - nawet ten Twój mądry, wewnętrzny.....
  • 29.03.05, 21:57
    katwil napisała:

    > "Ja myślę, że Bóg się nami wszystkimi opiekuje i na pewno nie rzucił nas na
    > pastwę losu.
    > Ja ze 100% pewnością wiem, że pomagał mi zawsze, nadal pomaga i bez Niego już
    > by mnie pewnie nie było....Trzyma nade mną i moją rodziną olbrzymi parasol i
    > chroni mnie zawsze w trudnych sytuacjach."

    A dlaczego opiekuje się tylko takimi wybrańcami, jak Ty i Twoja rodzina? Czy
    sądzisz, że to sprawiedliwe? Czy zatem jest niesprawiedliwy?
  • 30.03.05, 02:02

    "Pewien człowiek szedł po plaży przy boku Chrystusa. Ich stopy odciskały się
    na piasku pozostawiając podwójny szereg śladów. Każdy z postawionych śladów
    odzwierciedlał jeden dzień jego życia. W pewnym momencie zatrzymał się i
    zwróci się w stronę śladów ginących w oddali. Wtedy dostrzegł, że w
    niektórych miejscach nie było dwóch śladów, ale tylko jeden. Przyjrzał się
    jeszcze raz i zdziwił się! Miejsca, w których znajdowała się tylko jedna
    para śladów, przedstawiały najbardziej smutne dni jego życia. Dni strachu i
    niecierpliwości, dni egoizmu i smutku, dni doświadczeń i wątpliwości, dni
    niezrozumiałych i pełnych cierpienia.

    Zwrócił się wtedy do Pana z tonem wyrzutu: "Obiecałeś, że będziesz przy nas
    przez wszystkie dni naszego życia. Dlaczego więc nie dotrzymałeś swego
    słowa? Dlaczego pozostawiłeś mnie w najtrudniejszych momentach mojego życia,
    w chwilach, w których najbardziej potrzebowałem Twojej pomocy?"

    Chrystus uśmiechnął się: "Synu mój najukochańszy, nie pozostawiłem cię nawet
    przez najdrobniejszą chwilę. Pojedyncze ślady, które widziałeś w
    najtrudniejszych chwilach swojego życia były moimi śladami... W te ciężkie
    dni niosłem cię na moich ramionach...."


    --
    Galeria :)
  • 30.03.05, 06:41
    jmx napisała:

    >
    > "Pewien człowiek szedł po plaży przy boku Chrystusa. Ich stopy odciskały się
    > na piasku pozostawiając podwójny szereg śladów. Każdy z postawionych śladów
    > odzwierciedlał jeden dzień jego życia. W pewnym momencie zatrzymał się i
    > zwróci się w stronę śladów ginących w oddali. Wtedy dostrzegł, że w
    > niektórych miejscach nie było dwóch śladów, ale tylko jeden. Przyjrzał się
    > jeszcze raz i zdziwił się! Miejsca, w których znajdowała się tylko jedna
    > para śladów, przedstawiały najbardziej smutne dni jego życia. Dni strachu i
    > niecierpliwości, dni egoizmu i smutku, dni doświadczeń i wątpliwości, dni
    > niezrozumiałych i pełnych cierpienia.
    >
    > Zwrócił się wtedy do Pana z tonem wyrzutu: "Obiecałeś, że będziesz przy nas
    > przez wszystkie dni naszego życia. Dlaczego więc nie dotrzymałeś swego
    > słowa? Dlaczego pozostawiłeś mnie w najtrudniejszych momentach mojego życia,
    > w chwilach, w których najbardziej potrzebowałem Twojej pomocy?"
    >
    > Chrystus uśmiechnął się: "Synu mój najukochańszy, nie pozostawiłem cię nawet
    > przez najdrobniejszą chwilę. Pojedyncze ślady, które widziałeś w
    > najtrudniejszych chwilach swojego życia były moimi śladami... W te ciężkie
    > dni niosłem cię na moich ramionach...."


    Sheldon Kopp?

    "Even a Stone Can Be a Teacher"?

    czy moze Scott Peck

    bo myla mi sie czasami

  • 30.03.05, 08:45
    coś musi w tym być. wczoraj wieczorem nawet z ojcem o tym rozmawiałam- czasem
    mam wiecej szczescia niz rozumu
  • 30.03.05, 17:32
    xy2 napisała:

    > "coś musi w tym być. wczoraj wieczorem nawet z ojcem o tym rozmawiałam-
    czasem mam wiecej szczescia niz rozumu"

    Tylko dlaczego opiekuje się wyłącznie wybrańcami?
  • 30.03.05, 21:25
    tez zawsze zadawałam to pytanie i nikt nie umiał mi odpowiedzieć
  • 30.03.05, 21:27
    josarna napisała:

    > Tylko dlaczego opiekuje się wyłącznie wybrańcami?

    A moze ci Wybrancy maja jakas wspolna ceche..hm?
  • 30.03.05, 21:41
    podobno dla Boga wszyscy są równi?

    ja tez wątpie w taka boska doskonałość
  • 30.03.05, 21:51
    Najwidoczniej niektorzy sa rowniejsi.
    Ale tak czy inaczej wierze,ze Bog chce dla czlowieka tylko dobra.Moze to
    czlowiek nie potrafi tego wlasciwie zrozumiec i wykorzystac..?
  • 30.03.05, 21:55
    Natomiast co do Aniola Stroza..Wierze ze nas pilnuje,czasem mozna odczuc jego
    obecnosc.Mi sie to przydarzylo kilka lat temu.Szlam za reke z moim
    aniolem.Czulam to,wcale mi sie nie wydawalo.Sciskal mnie za reke.Potzrebowalam
    go wtedy straszliwie i..przyszedl,pomogl mi.To bylo niesamowicie piekne.Do dzis
    pamietam.
  • 30.03.05, 22:34
    jak wyglądał ten anioł? ;)
  • 30.03.05, 22:39
    czarny.baca napisał:

    > jak wyglądał ten anioł? ;)

    Moj aniol jest niezlym przystojniaczkiem z dlugimi wlosami,ciemnymi oczami i
    cieplymi raczkami;-)
  • 30.03.05, 22:46
    no to OK jak tylko takie aniołki ci sie podobają:)
  • 30.03.05, 22:50
    A ty jakiego masz aniolka?Czy raczej Anielice?;-)
  • 30.03.05, 22:34
    rozgwiazda1 napisała:

    > "Natomiast co do Aniola Stroza.."

    Czy te dzieci nie mogły liczyć na pomoc anioła, bo... no właśnie: bo co?
    Zostały ukarane, że nie potrafiły jeszcze wyobrazić go sobie?
  • 30.03.05, 22:46
    Wiesz co,czasami wydaje mi sei,ze wszystko,co dzieje sie na ziemi ma jakis swoj
    sens.Dla czlowieka niezrozumialy,ale dla "Tych Na Gorze"jak najbardziej.
    Bo dlaczego gina takie niewinne dzieci,czy tam,gdzie mieszkasz,czy w Rosji,czy
    w Iraku.Dlaczego natura buntuje sie tylko w wybranych rejonach.Dlaczego Tsunami
    zabilo tylu ludzi?Dlaczego sa wojny?Powodzie?Pozary?????
    Czy to Bog karze ludzkosc za ich grzechy,walac na oslep,w Azje czy Afryke.Wsio
    rawno?
  • 30.03.05, 22:32
    rozgwiazda1 napisała:

    > "Najwidoczniej niektorzy sa rowniejsi.
    > Ale tak czy inaczej wierze,ze Bog chce dla czlowieka tylko dobra.Moze to
    > czlowiek nie potrafi tego wlasciwie zrozumiec i wykorzystac..?"

    Spróbuj mi zatem wytłumaczyć, na czym miało polegać dobro dla dzieci
    spalonych żywcem w domu w mojej wiosce... Czego nie zrozumiały i nie umiały
    właściwie wykorzystać? Czym na ten "zaszczyt" zasłużył sobie ich ojciec, jeden
    z najporządniejszych ludzi w okolicy? Ja jestem na to zdecydowanie za głupia....
  • 30.03.05, 22:36
    Nikt nie zna wyrokow boskich..
    Trudno je zrozumiec,nie mamy przeciez klucza,dzieki ktoremu moglibysmy pojac
    jakie sa Jego plany,zamiary..Dlaczego kogos obdarzyl wielka miloscia i laska,a
    kogos nie.
    Najczesciej tez Go nie rozumiem.
    Rownie dobrze kazda osoba,ktora jast nieuleczalnie chora zapyta:a dlaczego ja??
    Nie wiem.Po prostu.Jestem tylko czlowiekiem
  • 30.03.05, 22:43
    Mamy klucz dzieki któremu możemy poznac jego zamiary-to Słowo Boże.Tam znajdziesz odpowiedz
    na zadane pytania.
  • 30.03.05, 23:11
    osiba napisała:

    > Mamy klucz dzieki któremu możemy poznac jego zamiary-to Słowo Boże.Tam
    znajdziesz odpowiedz na zadane pytania.

    To użyj tego klucza i wytłumacz, o co Mu chodziło, gdy patrzył zadowolony na
    śmierć dzieci - ja jestem za głupia.
  • 18.04.05, 16:55
    Cierpienie i smierc zawsze beda dla nas tajemnica.
    Moze wyda ci sie to glupie, ale moze przez to, ze te dzieci zginely w tak
    mlodym wieku uniknely wielu cierpien w zyciu i znalazly sie od razu w niebie, w
    wiecznej szczesliwosci.
    Podobno wybrancy bogów umieraja mlodo.
  • 07.04.05, 10:17
    świetna odpowiedż!Jednak co zrobić jeśli sie ją czyta a nie rozumie?Kto może
    pomóc zrozumieć biblii i znależć odpowiedzi na nurtujące pytania?chyba tylko ci
    co ją dokładnie znają i studiują,i ci co pukają do naszych drzwi i proponują
    Jej poznawanie.Oni proponują pomoc w zrozumieniu biblii,nieodpłatnie i w
    dogodnym dla nas czasie i miejscu.Ja już spróbowałam!Znalazłam odpowiedzi na
    wszystkie pytania!i nadal studiuje biblie bo jest ona skarbnicą wiedzy.Mówi o
    tym co przyniesie przyszłość i w jakim strumieniu czasu żyjemy.Odpowiada na
    pytania,dokąd zmierza ten świat?co oznaczają dzisiejsze wydarzenia?Jaki jest
    sens zycia?Dlaczego Bóg dopuszcza cierpienia?Co się dzieje z naszymi bliskimi
    którzy umarli?i inne.Biblia jest księgą która powinna prowadzić nas przez
    życie ,niestety ludzie odrzucają tę"mapę życia"i kierują się swoimi drogami,a
    skutki ich postepowania są dzisiaj wszystkim dobrze znane ,więc tylko ubolewać
    nad ich wyborem własnego myslenia!
  • 09.04.05, 20:25
    Wasz Bóg Umarł. tzw Ojciec święty. DFla mnie Święty jest tylko Pan Bó.
    Czytajcie Biblię , a uinikniecie bałwochwalstwa i Blużnierstwa nazywając
    człowieka, grzesznika świetym
  • 09.04.05, 21:29
    Jesteś Świadkeim Jehowy??
    --
    Nie odpłacaj złem człowiekowi, który się z toba spiera
    Odpłać dobrem człowiekowi, który ci zrobił coś złego
    Zachowaj sprawiedliwość wobec twego nieprzyjaciela.
    Bądź uśmiechnięty, kiedy jesteś z twoim przeciwnikiem
  • 09.04.05, 23:23
    A cóż Ty wygadujesz?! Każde wydarzenie można tłumaczyć na wiele sposobów!
    Zamiast tak truć odpowiedz na konkretne pytanie o sens usmażenia dzieci -
    przecież Biblia podobno wszystko Ci wyjaśnia! Wytłumacz zatem komuś tak mało
    inteligentnemu, jak ja. Tylko bez sloganów, bo w żołądku się przewraca!
    A czy nie szkoda CZASU tym wszystkim "pukającym i proponującym"? Czy naprawdę
    wokół nich nie ma ludzi potrzebujących pomocy? Czy nie potrzebują zarabiać na
    utrzymanie dzieci? Czy bez pomocy Biblii nie wiedzą, że nie należy kraść i
    zabijać?! Akurat na moje życie Biblia nie ma najmniejszego wpływu, bo bez niej
    doskonale wiem, co jest dobre, a co złe, (chociaż nie zawsze udaje mi się żyć
    zgodnie ze słusznymi przekonaniami - ale staram się).
  • 10.04.05, 23:25
    josarna napisała:
    > Akurat na moje życie Biblia nie ma najmniejszego wpływu, bo bez niej
    > doskonale wiem, co jest dobre, a co złe, (chociaż nie zawsze udaje mi się żyć
    > zgodnie ze słusznymi przekonaniami - ale staram się).

    Bo zostałaś wychowana przez kogos wychowanego na tradycjach biblijnych??
    A jeśli nie - to i tak wyrosłaś w kulturze chrzesciajńskiej..

    Już dawno ci chciałam napisac - bardzo znajomo mi brzmisz.
    Bardzo.
    Ech, pamięć.
    Czasem nie warto.

    --
    Nie odpłacaj złem człowiekowi, który się z toba spiera
    Odpłać dobrem człowiekowi, który ci zrobił coś złego
    Zachowaj sprawiedliwość wobec twego nieprzyjaciela.
    Bądź uśmiechnięty, kiedy jesteś z twoim przeciwnikiem
  • 30.03.05, 22:48
    A zatem może nie ma sensu wierzyć w Jego opiekę? Chociaż... ma to jeden sens:
    psychoterapeutyczny. Jeśli ktoś potrafi oszukiwać sam siebie, to jego
    szczęście. Ja, (niestety) ścisłowiec i humanistka zarazem, nie jestem w stanie
    okłamywać własnego umysłu, choć jestem osobą zadowoloną z życia i jestem
    wdzięczna Losowi za tak wiele...
  • 06.04.05, 14:17
    Witam!Piszesz,że nikt nie zna wyroków Boskich,jego planów i działań,okazuje się
    jednak,że na wszystkie te oraz wiele innych nurtujących dzisiejszego człowieka
    pytania,można znależć wyczerpujące odpowiedzi w Jego Słowie czyli Biblii.Jeśli
    chcesz się dowiedzieć dokąd zmierza ten świat?,czy Boga naprawdę to
    interesuje?,Co oznaczają dzisiejsze wydarzenia,czy Biblia rzeczywiście jest
    Słowem Bożym,jakie obietnice względem Ziemi i człowieka wyjawia Bóg i co już
    teraz czyni aby nas wybawić od zgryzot życia?podaj adres na który wyślę Tobie
    broszurę opartą na Bibli ,odpowiadającą na te oraz inne ciekawe
    pytania.Broszura jest zatytuowana''Czuwajcie!'',dzięki niej we własnym
    egzemplarzu Biblii odnajdziesz odpowiedzi na nurtujące Ciebie pytania!
    Pozdrawiam-Monika(możesz napisac na maila monia_zab@tlen.pl
  • 10.04.05, 21:49
    Powtarzam się, wiem.

    A cóż Ty wygadujesz?! Każde wydarzenie można tłumaczyć na wiele sposobów!
    Zamiast tak truć odpowiedz na konkretne pytanie o sens usmażenia dzieci -
    przecież Biblia podobno wszystko Ci wyjaśnia! Wytłumacz zatem komuś tak mało
    inteligentnemu, jak ja. Tylko bez sloganów, bo w żołądku się przewraca!
    A czy nie szkoda CZASU tym wszystkim "pukającym i proponującym"? Czy naprawdę
    wokół nich nie ma ludzi potrzebujących pomocy? Czy nie potrzebują zarabiać na
    utrzymanie dzieci? Czy bez pomocy Biblii nie wiedzą, że nie należy kraść i
    zabijać?! Akurat na moje życie Biblia nie ma najmniejszego wpływu, bo bez niej
    doskonale wiem, co jest dobre, a co złe, (chociaż nie zawsze udaje mi się żyć
    zgodnie ze słusznymi przekonaniami - ale staram się).
  • 10.04.05, 22:01
    tak
    --
    bite my shiny metal ass
  • 30.03.05, 17:53
    rozgwiazda1 napisała:

    > No wlasnie.Myslicie,ze Bog nas stworzyl i rzucil na pastwe losu na ziemie?
    > Czy opiekuje sie nami,nawet jesli tego nie widzimy,nie czujemy?

    A co Wy na to że w słowie Bożym pisze że wszystkie włosy na naszych głowach ma policzone? Czy to
    nie jest wyraz milości? Takimi szczegółami w naszym życiu się interesuje...
  • 30.03.05, 22:37
    osiba napisała:

    "A co Wy na to że w słowie Bożym pisze że wszystkie włosy na naszych głowach ma
    > policzone? Czy to nie jest wyraz milości? Takimi szczegółami w naszym życiu
    się interesuje..."

    Odsyłam do mojego postu powyżej... Widać Bóg chciał policzyć kosteczki tych
    dzieci i dlatego nie obronił ich przed usmażeniem.... Dobrej nocy!
  • 30.03.05, 19:40
    A mis ie wydaje ze on sobie siedzi na tronie z bitego złota i patrzy sie na nas
    z gory ...co my wyprawiamy...i smieje sie do rozpuku.....
    - I po co ja jej dawałem ten talent...jak ona nie umie go wykorzystać.....
    A od ochrony ma wysłannikow ....Anioly , duszki kosmouszki....krasnoludki..jest
    zabawnie.....a jak nie jest zabawnie ...jak cos sie spiepszy...to pisze list do
    św. Mikołaja o nowa zabawke dla Kasi i oli....by nie płakały....
  • 05.04.05, 14:01
    > No wlasnie.Myslicie,ze Bog nas stworzyl i rzucil na pastwe losu na ziemie?
    > Czy opiekuje sie nami,nawet jesli tego nie widzimy,nie czujemy?

    Nie:)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak
    rzeczy, niż same rzeczy.
  • 09.04.05, 20:21
    Emerson Napisał: " BÓg nie objawia się tchórzom". Bóg Opiekuje się mną a ja w
    to wierzę. Jak ktos nie wierzy w BOga nie może poznać BOga.
    Bóg Wielu z Was umarł. Nim Był Wasz Papież tzw Ojciec święty. Dla mnie Świętym
    jest tylko Pan BÓG.
  • 05.04.05, 22:20
    Bóg nas stworzył bo stworzył wszystko dookoła i jesteśmy Jego cząstką i zawsze
    Go w sobie mamy czy tego chcemy czy nie.
    A opiekuje się jeśli... Mu na to pozwolimy :)

    Takie wydaje mi się jest podejście bez "ukierunkowania" żadnej religii.

    Bóg nas zawsze kocha :)
    I...
    "I talk to everyone. All the time. The question is not to whom do I talk, but
    who listens"

    Miejmy nadzieje, że ostatnie wydarzenia zmienią naszą planetę. Że odrzucimy
    błędne pojęcia religijno-psychologiczno-duchowe i zaczniemy żyć pełnią Boga w
    nas. Świadomością.

    --
    Pozdrawiam :)
    Michał

    Rozwój Duchowy
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25670
  • 05.04.05, 22:47
  • 07.04.05, 00:02
    A no pewnikiem, ze tak :)
    O ile czlowiek opiekuje sie Bogiem.
    Czyli trza sluchac swego sumienia :)
  • 07.04.05, 00:41

    Ale ładnie powiedziane :)

    --
    Galeria :)
  • 07.04.05, 17:16
    Niestety - Boga nie ma :( A my powstaliśmy na drodze ewolucji, to dlatego
    niektorzy mają tak niedorozwinięte mózgi, właściwie tą gąbczastą masę :(
    Dlatego na tej wspaniałej Ziemii jest tyle nieszczęścia, któremu tak na prawdę
    inteligentny człowiek bylby w stanie zapobiec ;)
  • 10.04.05, 20:53
    oczywiście
  • 10.04.05, 20:54
    że nikt
  • 10.04.05, 20:55
    nie wie
  • 11.04.05, 21:33
    Bóg opiekuje się człowiekiem. Każdym człowiekiem. Jednakże najbardziej świadomi
    tego są ci, którz dbają o bliskość Boga, o więź z nim. Czytają Jego Słowo po
    prostu.
  • 13.04.05, 17:33
    czy to dotyczy tez muzulmanow i zydow??

    ======================================
    apel do mediow
    republika.pl/dobre_media/
  • 15.04.05, 10:58
    Jak to nie. Przecież Bóg jest w tych ludziach którzy zajęli się losem tych i
    innych dzieci. Jest taki patetycznie brzmiący apel: "Miej Boga w sercu" i
    właśnie Ci ludzie mają takie serca. A i Ty apelująca o los tych dzieci też
    przecież je masz.
    W tym konkretnym przypadku Bóg jest z wami\w was, z waszą\w waszej trosce o te
    dzieci. A nie ma Go z tymi\w tych którzy te dzieci krzywdzili.
  • 18.04.05, 16:08
    A nie pomyśleliście, że źle sobie tego Boga wyobrażamy?
    „Dla ludzi zniewolonych demonicznym obrazem Boga, działanie zgodne z Jego wolą
    oznacza działanie sprzeczne z tym, co akurat mieliby ochotę zrobić. Czy
    słyszałeś o kimś, kto wyruszając w miłym towarzystwie na wymarzone wakacje,
    twierdziłby, że wypełnia wolę Bożą? Nie, wolę Bożą wypełnia się najlepiej w
    szpitalu, z wiele mówiącym westchnieniem na ustach. Wola Boża nosi zwykle miano
    raka lub paraliżu. Wola Boga, taka jaką sobie wyobrażamy, to coś smutnego, co
    boli. Nie są oni w stanie wyobrazić sobie, że Bóg chce, żeby byli szczęśliwi!”
    >>
    A mamy wolną wolę, bo czy bylibyśmy szczęśliwi gdyby Bóg zamknął nas w złotych
    klatkach, w których nic nam nie grozi ale też sami nic zrobić nie możemy? I czy
    chcielibyście żeby kochał Was ktoś kogo do tego zmusiliście?
    Na pewno kochacie swoje dzieci, prawda? Ale wypuszczacie je na podwórko mimo,
    że mogą tam sobie np. złamać nogę. Bo czy one byłyby szczęśliwe gdybyście
    zamknęli je na całe życie w pokoju (nawet bogato urządzonym), żeby nic im się
    nie stało? Czy bylibyście szczęśliwi gdyby wasi rodzice dyktowali Wam całe
    życie co macie robić a Wy musielibyście wykonywać ich polecenia?? To przecież
    niewolnictwo! Rodzice nam doradzają, a my sami decydujemy czy ich posłuchamy...
    Bóg też tylko nam doradza i mówi jak żyć żebyśmy byli szczęśliwi... Ale my Go
    nie chcemy słuchać.. Np. okrutny ojciec Kubusia już dawno przestał Boga
    słuchać.. Teraz Bóg apeluje razem z Wami do wielu ludzi aby pomogli Kubusiowi
    ale może oni też Go nie chcą słuchać.. Bóg mógłby oczywiście kogoś zmusić do
    zaopiekowania się tym chłopcem ale czy o taką miłość Wam chodzi? Bóg cierpi
    razem z Wami i robi co może ale ograniczył swoją wszechmoc oddając ją nam
    poprzez wolną wolę.. Bo nas kocha i chce żebyśmy kochali Go z własnej woli..

    --
    Ya.
  • 18.04.05, 16:14
    Jeszcze chciałabym coś zacytować..
    Może to się wydać trochę dziecinne bo do dzieci jest adresowane
    ale bardzo mądre:

    "Drogie Dziecko!!!
    Nie emocjonuje mnie przyłapywanie cie na tym,
    co robisz nie tak. Nie oferuję ci nowego życia
    tylko po to, by zabrać je w momencie,
    gdy wyciągniesz po nie dłoń.

    Specjalnie dla ciebie opracowałem plan ratunkowy,
    wysłałem Jezusa na ziemię.
    Nie czekam, by cię na czymyś przyłapać
    i od razu ci to wytknąć.
    Życie Jezusa jest dla mnie zbyt cenne,
    by marnować je na coś tak bezsensownego.

    Moim celem jest ukazanie ci mojej miłości
    i pociągniecie cię ku sobie- by uzdrowić twoje rany
    i odbudować twe życie, by dać ci szansę żyć naprawdę- życiem,
    które trwa wiecznie.
    Twój Ojciec i Przyjaciel,
    Bóg"


    --
    Ya.
  • 18.04.05, 17:04
    Wiem, ze na pewno sie opiekuje i nieraz doswiadczylam tego w zyciu.
  • 18.04.05, 21:46
    Ciekawe, że opiekuje się tylko wybrańcami, a olewa chore dzieci...
  • 19.04.05, 09:21
    Właśnie tymi dziećmi Bóg opiekuje się najbardziej..
    I te dzieci często doskonale o tym wiedzą..
    Tylko my dorośli próbujemy im tę wiarę odebrać
    bo wolimy z Boga robić "kozła ofiarnego"
    na którego możemy zwalić wszystkie nasze nieszczęścia..
    Bo na kogoś w końcu musimy, prawda?
    I nie są to puste słowa bo sama miałam koszmarne dzieciństwo
    i rozumiem co czują te dzieci
    ale właśnie wiara w Boga pomogła mi to wszystko przetrwać...

    --
    Ya.
  • 19.04.05, 10:41
    yana napisała:

    > Właśnie tymi dziećmi Bóg opiekuje się najbardziej..
    > I te dzieci często doskonale o tym wiedzą..

    Szczególnie dzieci w mojej wsi, które usmażyły się żywcem we własnym domu.
    A Bóg miał zapewne niezły ubaw.
  • 19.04.05, 11:30
    Te dzieci spłonęły bo
    albo ktoś podłożył ogień,
    albo była uszkodzona instalacja i może nie stać ich było na jej remont..
    Ale czyja to wina, że jest bieda na świecie? Ludzi!!
    Kto podłożył ogień? Człowiek!
    Napisałaś wcześniej, że: "nie jestem w stanie
    okłamywać własnego umysłu" a właśnie próbujesz to robić..
    Myślisz, że to Bóg ten ogień podłożył?

    Papież apelowała żebyśmy wreszcie tych biednych zauważyli!!
    I im zaczęli pomagać.. Gdyby chociaż część ludzi go słuchała
    i zamiast o swoich interesach pomyślała czasem o innych
    to na pewno byłoby mniej takich zdarzeń...
    Ale wygodniej jest oskarżać Boga niż nasz system społeczny i siebie samych..
    Może Bóg pozwolił żeby to się stało bo chciał żebyśmy wreszcie tę biedę
    dostrzegli.. Nie wiem...
    Wiem tylko, że te dzieci są teraz tysiąc razy szczęśliwsze niż były na ziemi..
    I to jest najwspanialsza tajemnica.. Ale nikogo nie można zmusić żeby w to
    uwierzył..
    Rozumiem to, bo sama przez to przeszłam.. Jeszcze 2 lata temu nawet gdyby Bóg
    przede mną stanął to uznałabym że może mam jakieś zaburzenia psychczne.. Mamy
    wolną wolę i nawet Bóg nie może nas zmusić żebyśmy uwieżyli w jego opiekę jeśli
    w nią wierzyć nie chcemy..
    Pozdrawiam serdecznie

    --
    Ya.
  • 20.04.05, 21:08
    yana napisała:

    "Wiem tylko, że te dzieci są teraz tysiąc razy szczęśliwsze niż były na ziemi..
    > I to jest najwspanialsza tajemnica.. Ale nikogo nie można zmusić żeby w to
    > uwierzył.."

    To dlaczego ludzie modlą się o uzdrowienie/uratownie życia zamiast o śmierć?!
    Dlaczego dziękują Bogu za ewentualne wyzdrowienie? Gdy ktoś "cudem" ujdzie z
    życiem z pożaru, to ten cud przypisuje się Bogu - czyli jednak może uratować,
    tylko czasem mu się zwyczajnie nie chce?! A gdy nie uratuje, to mówi się, że
    nic nie mógł zrobić, bo ludzie mają wolną wolę? To jak to jest: kiedy wam
    pasuje, to może pomóc, a kiedy coś nie gra, to mówi się, że nie może?! Coś jak
    chorągiewki na wietrze.

    "Mamy wolną wolę i nawet Bóg nie może nas zmusić żebyśmy uwieżyli w jego opiekę
    jeśli w nią wierzyć nie chcemy.."

    Nadal nie wiem, na czym polegała opieka Boga nad tymi dziećmi. Dodam, że były
    zadbane. Na chwilę spuszczono je z oczu, pobiegły na strych, a tam akurat
    nastąpiło zwarcie...



  • 20.04.05, 21:17
    Kobieto, przeciez nawet sam Bóg nie przekona choćby stanął prze tobą.. uznasz że
    masz zwidy..

    Może sie te dzieci usmażyły bo Josarna nie usłyszała głosu Boga który mówił:
    Josarna ty idź tam i zawołaj dzieci na przejażdżke rowerową bo tak zaraz będzie
    pożar..

    A Josarna głucha na głos Boga..

    Czy nie szkoda ci czasu - przeciez i tak nikt cię nie przekona? Jak umrzesz
    zapytasz Boga dlaczego sie tym dzieciom taki los przytrafił.

    --
    Nie odpłacaj złem człowiekowi, który się z toba spiera
    Odpłać dobrem człowiekowi, który ci zrobił coś złego
    Zachowaj sprawiedliwość wobec twego nieprzyjaciela.
    Bądź uśmiechnięty, kiedy jesteś z twoim przeciwnikiem
  • 20.04.05, 21:20
    josarna napisała:

    %%%Na chwilę spuszczono je z oczu, pobiegły na strych, a tam akurat
    > nastąpiło zwarcie...
    *****************************
    To mi wygląda na robotę Jahwe.
    A Jezus odrzekł Piłatowi jakos tak: Królestwo moje nie jest z tego świata.
    Gdyby Królestwo moje było z tego świata, Aniołowie moi zeszliby i walczyliby za
    mnie. Czyli jak jasno z tego wynika, zejść z jakichś powodów nie mogli.
    Sądzisz, że mogli.......aby ratować te dzieci?
    Nie bierz wszystkich Aniołków do jednego kotła. Ten, dupek Anioł co mordował
    dzieci egipskie, nawet po ciemku do egipskich chałup trafić nie mógł,
    potrzebował mazać drzwi i okna lepką krwią coby Icka nie kropnąć.....
    Jasiowi Ewangeliście też się qrwa jakiś Aniołek pokazał z ciekawymi wizjami....
    do Jahwe podobnymi.... Lutym mi to pachnie:)
  • 19.04.05, 09:30
    To jest tajemnica krzyza, ktorej niestety nie podejmuje sie wyjasnic.
    Moge tylko powiedziec, ze moje dziecko tez jest powaznie chore, ja zreszta tez.
    I jeszcze - refleksja, ktora wynika z ostatnich dni. Caly swiat patrzyl na
    cierpienie papieza i mysle, ze zaowocowalo ono wspaniale w swiecie.
  • 19.04.05, 10:45
    justyna41 napisała:
    Caly swiat patrzyl na
    > cierpienie papieza i mysle, ze zaowocowalo ono wspaniale w swiecie.

    Na pewno tak. Tyle, że z Bogiem nie ma to nic wspólnego. Dobrze, że ludzie
    zastanowili się nad czyimś cierpieniem - może inaczej spojrzą na otaczających
    ich chorych i starych ludzi, może znajdą dla nich więcej szacunku i
    zrozumienia? Nie mieszajmy w to jednak Boga.
  • 19.04.05, 10:50
    josarna napisała:
    > Na pewno tak. Tyle, że z Bogiem nie ma to nic wspólnego. Dobrze, że ludzie
    > zastanowili się nad czyimś cierpieniem - może inaczej spojrzą na otaczających
    > ich chorych i starych ludzi, może znajdą dla nich więcej szacunku i
    > zrozumienia? Nie mieszajmy w to jednak Boga.

    Miało.
    Dlatego że JPII wierzył w Boga i siłę znajował właśnie w tej wierze.
    Mało tego - chcaiał nam przekazać ze własnei z tej wiary płynie taka siła.
    --
    Nie odpłacaj złem człowiekowi, który się z toba spiera
    Odpłać dobrem człowiekowi, który ci zrobił coś złego
    Zachowaj sprawiedliwość wobec twego nieprzyjaciela.
    Bądź uśmiechnięty, kiedy jesteś z twoim przeciwnikiem
  • 19.04.05, 11:16
    josarna napisała:

    > Tyle, że z Bogiem nie ma to nic wspólnego. Dobrze, że ludzie
    > zastanowili się nad czyimś cierpieniem - może inaczej spojrzą na otaczających
    > ich chorych i starych ludzi, może znajdą dla nich więcej szacunku i
    > zrozumienia? Nie mieszajmy w to jednak Boga.

    A jednak mialo. To sprawila Jego wiara i sposob w jaki przyjmowal cierpienie
    dzieki wierze w to, ze zaczyna nowe zycie calkowicie zjednoczone z Bogiem.
  • 19.04.05, 16:14
    Bóg miał znaczenie dla Papieża, ale nie dla tych, którzy na niego patrzyli - w
    każdym razie nie dla większości.
    A swoją drogą: wiara na pewno jest bardzo przydatna w chwili śmierci, bo
    znacznie milej jest umierać w przekonaniu, że czeka TAM na nas Raj...
    Umierać w przeświadczeniu, że TAM nie ma niczego jest trudniej - i to raczej
    zasługuje na uznanie.
  • 19.04.05, 22:27
    josarna napisała:
    > Bóg miał znaczenie dla Papieża, ale nie dla tych, którzy na niego patrzyli - w
    > każdym razie nie dla większości.

    Jak na niewierząca jestes świetnie zorientowana..
    Kto wykonał badania na wynikach których oparłaś to twierdzenie?
    Jako niewierzącej wyjasniam że wbrew twoim opiniom to wiara w Boga a nie w
    papieża jest fundamentem Kościoła Katolickiego.
    Ale ty widzisz to co chcesz zobaczyć - jak w starej chińskiej powiastce..

    > A swoją drogą: wiara na pewno jest bardzo przydatna w chwili śmierci, bo
    > znacznie milej jest umierać w przekonaniu, że czeka TAM na nas Raj...
    > Umierać w przeświadczeniu, że TAM nie ma niczego jest trudniej - i to raczej
    > zasługuje na uznanie.

    Widzisz, owszem miło.. ale wiara dopuszcza róneiż niemiłą ewentualność że się do
    piekła trafi.. a to juz niekonicznie miłe.
    Trudniej w przeświadczeniu że to koniec? Dyskusyjne. Wielu włąsnie na to liczy.

    Trudniej to raczej tym co TU zostaną - nie wierząc że jeszcze sie kiedyś zobacza.

    --
    Nie odpłacaj złem człowiekowi, który się z toba spiera
    Odpłać dobrem człowiekowi, który ci zrobił coś złego
    Zachowaj sprawiedliwość wobec twego nieprzyjaciela.
    Bądź uśmiechnięty, kiedy jesteś z twoim przeciwnikiem
  • 20.04.05, 10:32
    Ludzie po prostu uwielbiają wielkie widowiska, które ich na chwilę jednoczą.
    Już z większości to wszystko wyparowało... Dobrze byłoby, by choć potrafili
    cieplej spojrzeć na starych i chorych.

    Uważam, że nie jest sztuką żyć uczciwie licząc na nagrodę po śmierci. Spróbuj
    żyć dobrze nie licząc na żadną zapłatę, ani nie bojąc się kary.
  • 20.04.05, 11:35
    Jeśli wierzę w kochającego Boga
    to chcę żyć dobrze bo Go kocham
    a nie ze strachu przed karą..
    Chyba to normalne że staramy się być lepsi dla osób
    które kochamy, prawda?
    Gorzej jak ktoś próbuje sobie wmówić, że Bóg to jakiś potwór...

    A gdyby Boga nie było
    to po co w ogóle żyć dobrze i uczciwie??
    Najlepiej zabrać się za robienie kasy
    bo życie jest krótkie i trzeba zadbać żeby
    było przyjemne.. Ja innego celu takiego życia nie widzę..
    I wcale się nie dziwię, że obecnie to jest celem wielu ludzi..
    Bo niby po co mieliby marnować czas np. dla chorych?
    Dla idei??

    --
    Ya.
  • 20.04.05, 11:57
    yana napisała:

    > Jeśli wierzę w kochającego Boga
    ####> Gorzej jak ktoś próbuje sobie wmówić, że Bóg to jakiś potwór...
    >
    Icek Jahwe, Ajatollach Allach, Papadupos Zeus, Sinuche Ozyrys, Inczuszi Manitou
  • 20.04.05, 12:06
    Jeśli to było pytanie do mnie
    to ja nie potrzebuję wybierać spośród twoich propozycji...
    Ale zastanawiam sie jak Ty sobie radzisz z wiarą w tylu Bogów? :-)

    --
    Ya.
  • 20.04.05, 12:14
    yana napisała:

    > Jeśli to było pytanie do mnie
    > to ja nie potrzebuję wybierać spośród twoich propozycji...
    > Ale zastanawiam sie jak Ty sobie radzisz z wiarą w tylu Bogów? :-)
    >
    Jesteś po psycho"logii", czy jak? Postaraj się odpowiadać do rzeczy:)
    Skąd wogóle wiesz o jakimś bogu? Musiał Ci o nim donieść jakiś skromny laborant
    winnicy pańskiej. Kwestia - czyjej winnicy? Wtedy dopiero możemy się
    zastanawiać nad jej plonami.
  • 20.04.05, 20:54
    yana napisała:

    > "Jeśli wierzę w kochającego Boga
    > to chcę żyć dobrze bo Go kocham
    > a nie ze strachu przed karą.."

    Czy nie zbyt łatwo wymawia się słowo "kocham"? Ja wciąż nie umiem powiedzieć,
    co to naprawdę znaczy.
    Jakoś trudno uwierzyć mi w miłość Boga, gdy wciąż myślę o usmażonych
    dzieciach... Nie wiem, czy ktoś zdołałby mnie przekonać, że był to dowód
    miłości Boga do nich.

    "Chyba to normalne że staramy się być lepsi dla osób
    > które kochamy, prawda?"

    Oczywiście! To wręcz rozkosz! Spróbuj jednak być dobra dla kogoś, kogo nie
    znosisz, kto bardzo Cię skrzywdził i oczernił. Potrafisz?!

    "A gdyby Boga nie było to po co w ogóle żyć dobrze i uczciwie??
    > Najlepiej zabrać się za robienie kasy, bo życie jest krótkie i trzeba zadbać
    żeby było przyjemne.. Ja innego celu takiego życia nie widzę.."

    Właśnie... A nie można być uczciwym dlatego, że uważa się Dobro za najwyższą i
    najcenniejszą wartość? Albo po to, by kiedyś, przed śmiercią móc spojrzeć sobie
    w oczy? A może dlatego, że miło jest mieć wokół siebie dziesiątki ludzi, którzy
    Cię lubią i w razie biedy możesz na nich liczyć?

  • 20.04.05, 13:38
    josarna napisała:
    > Ludzie po prostu uwielbiają wielkie widowiska, które ich na chwilę jednoczą.
    > Już z większości to wszystko wyparowało... Dobrze byłoby, by choć potrafili
    > cieplej spojrzeć na starych i chorych.

    Wiesz co.. nawet mi sie już pisac nie chce .. potrafia, potrafia, zapewniam cię
    że ateizm nie jest znakiem szczególnym jedynych miłosiernych i czułych na
    potrzeby innych.
    Ja cię nei nawracam, naprwdę. A ty wierzącym nier truj że głupio robia bo to do
    niczego nie potrzebne. Tonie nie - innym tak.
    I niech tak zostanie.

    > Uważam, że nie jest sztuką żyć uczciwie licząc na nagrodę po śmierci. Spróbuj
    > żyć dobrze nie licząc na żadną zapłatę, ani nie bojąc się kary.

    Zapewniam cię że wizja kary posmiertnej nie jest motorem napędowym mojego zycia..
    Życie uczciwe jest sztuką samą w sobie.

    Strasznie cię ta religia uwiera i boli.
    O ile mogę zrozumieć istnienie nawiedzonych ewangelizatorów - to istnienie
    nawiedzinych ateistów jest zastanawiające.. Trzeba wtedy uznac że jednak ateizm
    jest formą religii..

    --
    Nie odpłacaj złem człowiekowi, który się z toba spiera
    Odpłać dobrem człowiekowi, który ci zrobił coś złego
    Zachowaj sprawiedliwość wobec twego nieprzyjaciela.
    Bądź uśmiechnięty, kiedy jesteś z twoim przeciwnikiem
  • 20.04.05, 13:49
    procesor napisała:

    ####.. Trzeba wtedy uznac że jednak ateizm
    > jest formą religii..
    >
    **************
    Dlaczego nieodparcie odnoszę wrażenie, ze nie potraficie bronic swoich bogów?
    Czyżby brakowało wam Ducha Świętego?
    Zwalanie wszelkiego zła na ułomność człowieka, w tym nieumiejętność zrozumienia
    co kieruje Bogiem jest cholernie protestanckie = prostackie
    Wiekszość "ateistów" jak mniemam, woła z otchłani serca o sensowne wyjasnienie,
    a nie trucie na odwal, że nie pojmują, a Procesorka np pojmuje....
  • 20.04.05, 14:09
    falliczny napisał:
    > Dlaczego nieodparcie odnoszę wrażenie, ze nie potraficie bronic swoich bogów?
    > Czyżby brakowało wam Ducha Świętego?

    Cóz, On wieje kędy chce..

    > Zwalanie wszelkiego zła na ułomność człowieka, w tym nieumiejętność
    > zrozumienia co kieruje Bogiem jest cholernie protestanckie = prostackie

    Protestanci zaprotestowaliby na nazwanie ich religii prostacką..
    Oprócz ludzkich ograniczeń dochodzi jeszcze istnienie zła osobowego - Szatana..
    Na niego pozwolisz mi cos zwalać??


    > Wiekszość "ateistów" jak mniemam, woła z otchłani serca o sensowne
    > wyjasnienie, a nie trucie na odwal, że nie pojmują, a Procesorka np
    > pojmuje....

    Ojoj, większość ateistów - a przynajmniej Josarna tutaj, woła o to by przyjąć
    ich punkt widzenia, a nie by ich przekonać do swojego..
    Procesorka rozumie?
    Raczej stara sie rozumieć..
    Ale też ze spokojem przyjmuje że są rzeczy których nie rozumiem..

    Czemu ateistów bierzesz w cudzysłów?
    Ja isz eo ateistach a nie o "ateistach".

    --
    Nie odpłacaj złem człowiekowi, który się z toba spiera
    Odpłać dobrem człowiekowi, który ci zrobił coś złego
    Zachowaj sprawiedliwość wobec twego nieprzyjaciela.
    Bądź uśmiechnięty, kiedy jesteś z twoim przeciwnikiem
  • 20.04.05, 14:20
    procesor napisała:

    > falliczny napisał:
    > > Czyżby brakowało wam Ducha Świętego?
    >
    > Cóz, On wieje kędy chce..
    *****************
    Znam mnóstwo Duchów Świętych, o którym powiadasz?
    *****************
    > > Zwalanie wszelkiego zła na ułomność człowieka, w tym nieumiejętność
    > > zrozumienia co kieruje Bogiem jest cholernie protestanckie = prostackie
    >
    > Protestanci zaprotestowaliby na nazwanie ich religii prostacką..
    *****************
    Bracia protestanci mogą sobie protestować do woli, a przy okazji niech już
    obudzą te dinazaury, które Noe zabrał pod narkozą na Arke :)
    > Oprócz ludzkich ograniczeń dochodzi jeszcze istnienie zła osobowego -
    Szatana..Na niego pozwolisz mi cos zwalać??
    ********************
    Tak lepiej:)
    Dajmy im jeszcze imiona, Bogu i Szatanow, bedzie jasno, kogo mamy przed sobą
    *******************
    > Ojoj, większość ateistów - a przynajmniej Josarna tutaj, woła o to by przyjąć
    > ich punkt widzenia, a nie by ich przekonać do swojego..
    ******************
    Nie ma człowieka /w tym Josarna/, który by nie chciał poznać Boga trzymającego
    się kupy
    *******************
    > Czemu ateistów bierzesz w cudzysłów?
    > Ja isz eo ateistach a nie o "ateistach".
    ******************
    Człowiek wychowany w naszej kulturze nie może być "pełnym" ateistą
  • 20.04.05, 14:19
    A Ty na co byś zwalił wszelkie zło?

    --
    Ya.
  • 20.04.05, 14:23
    yana napisała:

    > A Ty na co byś zwalił wszelkie zło?
    >
    *************************
    Takie pytania do pasterzy kierować proszę, w tym Lutego:)
    Ja tu sprzątam.... nieklarownych bogów:)
  • 20.04.05, 14:30
    A sam nie potrafisz myśleć?
    To nie było pytanie religijne.

    --
    Ya.
  • 20.04.05, 14:51
    yana napisała:

    > A sam nie potrafisz myśleć?
    ******************
    Tępy nieco jestem i trzeba mnie często o osełkę wecować...
    ******************
    > To nie było pytanie religijne.
    *****************
    A jakie, świeckie? Pytasz, dlaczego matka kroi dupe łobuzowi?
  • 20.04.05, 15:05
    >> Tępy nieco jestem i trzeba mnie często o osełkę wecować...

    biedaku...

    --
    Ya.
  • 20.04.05, 15:13
    yana napisała:

    > >> Tępy nieco jestem i trzeba mnie często o osełkę wecować...
    >
    > biedaku...
    >
    ****************
    wybacz, że Ci odpowiem grzecznie
    Takie jest własnie wasze qrwa mać uzasadnianie Boga. Więc się pi zdo głupia nie
    bierz za rzeczy, o których nie masz bladego pojęcia. Potem pokazują: o patrz
    katolik!
  • 20.04.05, 15:30
    Skoro to forum psychologia to zobacz jak to pięknie działa:
    Najpierw próbujesz mnie sprowokować a kiedy Ci się to nie udaje - obrażasz..
    Tylko co chcesz w ten sposób osiągnąć?

    --
    Ya.
  • 20.04.05, 15:39
    yana napisała:

    > Skoro to forum psychologia to zobacz jak to pięknie działa:
    > Najpierw próbujesz mnie sprowokować a kiedy Ci się to nie udaje - obrażasz..
    > Tylko co chcesz w ten sposób osiągnąć?
    >
    ***********************
    Się lepiej ucz i wyciągaj wnioski....
    Z bogów, tylko Jahwe bierze jak leci... inni, wolą dobrego przeciwnika, niż
    kiepskiego adoratora
  • 20.04.05, 15:54
    Też bym pogadała z dobrym przeciwnikiem :)
    Zapytałeś:
    >>Którego boga wybierasz do miłowowania?
    >>Icek Jahwe, Ajatollach Allach, Papadupos Zeus, Sinuche Ozyrys,
    >>Inczuszi Manitou
    Odpowiedziałam: żadnego z powyższych.
    Ja zapytałam:
    >>jak Ty sobie radzisz z wiarą w tylu Bogów?
    >>i na co Ty byś zwalił wszelkie zło?
    I nie otrzymałam odpowiedzi.
    To tyle na ten temat.

    --
    Ya.
  • 20.04.05, 16:14
    yana napisała:

    > Też bym pogadała z dobrym przeciwnikiem :)
    > Zapytałeś:
    > >>Którego boga wybierasz do miłowowania?
    > >>Icek Jahwe, Ajatollach Allach, Papadupos Zeus, Sinuche Ozyrys,
    > >>Inczuszi Manitou
    > Odpowiedziałam: żadnego z powyższych.
    *************
    Jakoś nie znalazłem tego wpisu: "żadnego z powyższych"
    Pachnie ciekawiej. To opowiedz z łaski swojej coś o swoim Bogu.
    Z przyjemnością zmienię zdanie o "kiepskiej adoracji":))))))))))))))))))
  • 20.04.05, 16:26
    falliczny napisał:

    > yana napisała:
    >
    > > A Ty na co byś zwalił wszelkie zło?
    > >
    > *************************
    > Takie pytania do pasterzy kierować proszę, w tym Lutego:)
    > Ja tu sprzątam.... nieklarownych bogów:)

    czlowiek okresla, co jest zlem, a co dobrem...zabicie czlowieka na wojnie jest
    dobrem...do czasu, kiedy czlowiek uswiadomi sobie, ze jest to zlo...zabicie
    zwierzecia, zeby je zjesc, jest dobrem, do czasu, kiedy uswiadomi sobie, ze
    jest to zlo...dokopywanie blizniemu okresla jako dobro, do czasu kiedy
    uswiadomi sobie, ze jest to zlo...
    tak rozwija sie dusza w czlowieku...
    przychodzi jednak czas, kiedy czlowiek siega spojrzeniem dalej i wtedy znika
    zlo i dobro...wszystko staje sie doswiadczeniem...ale taki czlowiek, nie jest
    juz w stanie popelnic 'zla'...a Bog...? Bog jest jednym z takim czlowiekiem i
    mysl o Nim wyciska lzy i wywoluje usmiech...Bog staje sie oddechem, mysla,
    czynem...z Bogiem czlowiek zasypia i z Bogiem sie budzi...nie ma odrebnosci...


  • 20.04.05, 16:55
    luty10 napisał:

    > czlowiek okresla, co jest zlem, a co dobrem...####...dokopywanie blizniemu
    okresla jako dobro, do czasu kiedy uswiadomi sobie, ze jest to zlo...
    > tak rozwija sie dusza w czlowieku...
    A Jezus rzekł nierządnicy: idź i nie grzesz więcej
    Nigdzie nie było: idź i zostań piewcą qrestwa, baaa doradcą jak i kiedy się
    rąbać aby zostać taką samą szmatą jak ty qrewko... albowiem zło określa sam
    człowiek, a i tak wszystko jest cacy.... :)
    I tu mi Twój Bóg Luty ciężko podpada. Czy jemu się wydaje, że ze wszystkich
    durnia zrobi?
  • 20.04.05, 16:57
    falliczny napisał:

    > luty10 napisał:
    >
    > > czlowiek okresla, co jest zlem, a co dobrem...####...dokopywanie bliznie
    > mu
    > okresla jako dobro, do czasu kiedy uswiadomi sobie, ze jest to zlo...
    > > tak rozwija sie dusza w czlowieku...
    > A Jezus rzekł nierządnicy: idź i nie grzesz więcej
    > Nigdzie nie było: idź i zostań piewcą qrestwa, baaa doradcą jak i kiedy się
    > rąbać aby zostać taką samą szmatą jak ty qrewko... albowiem zło określa sam
    > człowiek, a i tak wszystko jest cacy.... :)
    > I tu mi Twój Bóg Luty ciężko podpada. Czy jemu się wydaje, że ze wszystkich
    > durnia zrobi?
  • 20.04.05, 17:02
    falliczny napisał:

    > luty10 napisał:
    >
    > > czlowiek okresla, co jest zlem, a co dobrem...####...dokopywanie bliznie
    > mu
    > okresla jako dobro, do czasu kiedy uswiadomi sobie, ze jest to zlo...
    > > tak rozwija sie dusza w czlowieku...
    > A Jezus rzekł nierządnicy: idź i nie grzesz więcej
    > Nigdzie nie było: idź i zostań piewcą qrestwa, baaa doradcą jak i kiedy się
    > rąbać aby zostać taką samą szmatą jak ty qrewko... albowiem zło określa sam
    > człowiek, a i tak wszystko jest cacy.... :)
    > I tu mi Twój Bóg Luty ciężko podpada. Czy jemu się wydaje, że ze wszystkich
    > durnia zrobi?
    Bog jest niewyobrazalny i niepojety...wejscie w 'strefe' Boga jest wydarzeniem
    zmieniajacym cale dotychczasowe doswiadczenie czlowieka...nie mozna tego ani
    wytlumaczyc, ani komus zrozumiec, kto takiego doswiadczenia nie przezyl...

    Poszukiwanie Boga w Twoim wypadku, jest zabawa w slowa...niczym wiecej...
  • 20.04.05, 17:11
    luty10 napisał:

    ...nie mozna tego ani wytlumaczyc, ani komus zrozumiec, kto takiego
    doswiadczenia nie przezyl...
    >
    > Poszukiwanie Boga w Twoim wypadku, jest zabawa w slowa...niczym wiecej...

    Nie każdy miał ten zaszczyt dostapić "objawienia bożego" albo jak chca
    niektórzy: "ufolskiej projekcji"
    Powiem Ci coś Luty do zastanowienia i może ciut spokornienia.
    Zjawy, duchy, latające obiekty, opetania, "objawienia", schizy itp zdarzały sie
    ludziom od zawsze. Zaś od dwóch tysięcy lat cokolwiek zdarzyło się ludziom
    niezrozumiałego lecieli z tym do księdza, ten do biskupa itd. Interpretacje
    bywały rózne, mylne i trafniejsze. Niemniej, wszystko to trafiało do akt i lezy
    sobie w archiwum Watykanu. Żadne FBI, CIA czy wszystkie cwane organizacje razem
    wzięte nie wiedzą tysięcznej części o Ufolach i zjawiskach paradziwnych co
    Watykan.
    Sadzisz, że tak wykształcony i dociekliwy człowiek Jak Jan Paweł II, a wcześnie
    Karol Wojtyła nigdy do nich nie zaglądał? Na jakiej podstawie twierdzisz, że
    wiesz lepiej? .... no dalej się domyślasz co mogłabym powiedzieć:)
  • 20.04.05, 17:21
    falliczny napisał:

    > luty10 napisał:
    >
    > ...nie mozna tego ani wytlumaczyc, ani komus zrozumiec, kto takiego
    > doswiadczenia nie przezyl...
    > >
    > > Poszukiwanie Boga w Twoim wypadku, jest zabawa w slowa...niczym wiecej...
    >
    > Nie każdy miał ten zaszczyt dostapić "objawienia bożego" albo jak chca
    > niektórzy: "ufolskiej projekcji"
    > Powiem Ci coś Luty do zastanowienia i może ciut spokornienia.
    > Zjawy, duchy, latające obiekty, opetania, "objawienia", schizy itp zdarzały
    sie
    >
    > ludziom od zawsze. Zaś od dwóch tysięcy lat cokolwiek zdarzyło się ludziom
    > niezrozumiałego lecieli z tym do księdza, ten do biskupa itd. Interpretacje
    > bywały rózne, mylne i trafniejsze. Niemniej, wszystko to trafiało do akt i
    lezy
    >
    > sobie w archiwum Watykanu. Żadne FBI, CIA czy wszystkie cwane organizacje
    razem
    >
    > wzięte nie wiedzą tysięcznej części o Ufolach i zjawiskach paradziwnych co
    > Watykan.
    > Sadzisz, że tak wykształcony i dociekliwy człowiek Jak Jan Paweł II, a
    wcześnie
    >
    > Karol Wojtyła nigdy do nich nie zaglądał? Na jakiej podstawie twierdzisz, że
    > wiesz lepiej? .... no dalej się domyślasz co mogłabym powiedzieć:)

    nie mowie, ze wiem lepiej...mowie, ze wiem...nie polecialem ze swoja wiedza do
    Papieza...to skad mial wiedziec...?

    ale jakiego spokornienia?...stwierdzam jedynie fakt...a ze Ciebie to boli, no
    coz...tez by mnie bolalo...

    pokory to raczej brakuje tym, ktorzy chca podkopac wiedze i doswiadczenia
    innych... doswiadczenia, ktore w glowie im sie nie mieszcza...

    dlaczego nie podwazasz doswiadczen Jezusa, czy tylko dlatego, ze za Jego sprawa
    powstala religia...?
  • 20.04.05, 17:36
    luty10 napisał:

    > nie mowie, ze wiem lepiej...mowie, ze wiem...nie polecialem ze swoja wiedza
    do Papieza...to skad mial wiedziec...?
    *************
    Poleciało wielu...:) o podobnych wizjach:)
    > ale jakiego spokornienia?...stwierdzam jedynie fakt...a ze Ciebie to boli, no
    > coz...tez by mnie bolalo...
    *************
    Jeśli już:), to boli i zastanawia mnie fakt, że nie interesują Cie ludzie
    których nie znasz /przykład: potencjalni czytelnicy tego forum, którzy moga się
    zgorszyć np Malonem:), wykazujesz podejrzane:))) zainteresowania dostępnymi
    owieczkami..., a to nie tak panie dzieju. Tak Chrystus jak i ideologowie
    umierali w większości za nieznanych, nie za tych co mogą poklaskac lub złożyć
    życzonka:)
    ******************
    > pokory to raczej brakuje tym, ktorzy chca podkopac wiedze i doswiadczenia
    > innych... doswiadczenia, ktore w glowie im sie nie mieszcza...
    *******************
    Dochodzenie do prawdy...ble ble ble...:) raczej polega na: trefl - kontra - re
    /mozna też jak Jezus: osiem pików:))))/, a nie na zgodnym tiu tiu tiu tiu:)
    *******************
    > dlaczego nie podwazasz doswiadczen Jezusa, czy tylko dlatego, ze za Jego
    sprawa powstala religia...?
    *******************
    Religia jest dla mas /i dobrze, że jest, ma być:)/, sam Jezus, np. dla mnie:)
    Osho, gdyby mi oddał swoją brykę i kasę nie do wydania w jednym życiu....,
    Hmmm...co mogłabym wziąć od Lutego?......no kasy tez ma pewnie ful, życia za
    mnie nie odda.... no sam powiedz Lut, co mógłbyś mi dac:).... bo póki co:) wolę
    krzyz Jezusa....
  • 20.04.05, 18:00
    falliczny napisał:

    > luty10 napisał:
    >
    > > nie mowie, ze wiem lepiej...mowie, ze wiem...nie polecialem ze swoja wied
    > za
    > do Papieza...to skad mial wiedziec...?
    > *************
    > Poleciało wielu...:) o podobnych wizjach:)

    z takimi wizjami nie leci sie do Papieza...



    > > ale jakiego spokornienia?...stwierdzam jedynie fakt...a ze Ciebie to boli
    > , no
    > > coz...tez by mnie bolalo...
    > *************
    > Jeśli już:), to boli i zastanawia mnie fakt, że nie interesują Cie ludzie
    > których nie znasz /przykład: potencjalni czytelnicy tego forum, którzy moga
    się
    >
    > zgorszyć np Malonem:), wykazujesz podejrzane:))) zainteresowania dostępnymi
    > owieczkami..., a to nie tak panie dzieju. Tak Chrystus jak i ideologowie
    > umierali w większości za nieznanych, nie za tych co mogą poklaskac lub złożyć
    > życzonka:)

    to, ze pisze na tym forum, to czysty przypadek...nie interesuje
    mnie 'nawracanie' owieczek...pisze tylko o sobie i swoich doswiadczeniach,
    przekladajac je na zycie...
    > ******************
    > > pokory to raczej brakuje tym, ktorzy chca podkopac wiedze i doswiadczenia
    >
    > > innych... doswiadczenia, ktore w glowie im sie nie mieszcza...
    > *******************
    > Dochodzenie do prawdy...ble ble ble...:) raczej polega na: trefl - kontra - re
    > /mozna też jak Jezus: osiem pików:))))/, a nie na zgodnym tiu tiu tiu tiu:)
    > *******************
    > > dlaczego nie podwazasz doswiadczen Jezusa, czy tylko dlatego, ze za Jego
    > sprawa powstala religia...?
    > *******************
    > Religia jest dla mas /i dobrze, że jest, ma być:)/, sam Jezus, np. dla mnie:)
    > Osho, gdyby mi oddał swoją brykę i kasę nie do wydania w jednym życiu....,
    > Hmmm...co mogłabym wziąć od Lutego?......no kasy tez ma pewnie ful, życia za
    > mnie nie odda.... no sam powiedz Lut, co mógłbyś mi dac:).... bo póki co:)
    wolę
    >
    > krzyz Jezusa....

    jedyne co mam dla Ciebie,to moja milosc i czulosc...brzmi to jak idiotyzm w
    naszym swiecie, ale to prawda...



  • 20.04.05, 18:12
    luty10 napisał:

    > z takimi wizjami nie leci sie do Papieza...
    ***********************
    Uwierzysz, że calutką noc z Nim przegadałam, zaczęło się niecałą godzinke po
    Jego smierci:)
    *************
    > to, ze pisze na tym forum, to czysty przypadek...nie interesuje
    > mnie 'nawracanie' owieczek...pisze tylko o sobie i swoich doswiadczeniach,
    > przekladajac je na zycie...
    > > ******************
    No i maładiec:)... tez ich nie nawracam:), jakkolwiek więcej dla mnie warta,
    jedna, jedyna, nigdy nie ujawniona Duszyczka, która zajrzy, zobaczy jak łachów
    traktujemy z Komandosem i.... powstrzyma się od głupoty....
    *********************
    > jedyne co mam dla Ciebie,to moja milosc i czulosc...brzmi to jak idiotyzm w
    > naszym swiecie, ale to prawda...
    *********************
    Brzmi nieźle:)))))) i gdyby nie fakt, że nigdy z góry nie moge sobie zaplanowac
    wolnego czasu do forumowych bździnek już dawno cisnęłabym Ciebie jak serek:)))))
    Interesuje mnie w sumie tylko to co Ty masz do powiedzenia, reszta to obiekty
    doświadczalne:) i ćwiczebne:)/choć ostatnio nabieram serca dla Jmx:)i
    poniektórych....:)/ i tak myślę, że będzie jeszcze niejedna okazja fest się za
    siebie wiąć:)
  • 20.04.05, 18:15
    mozesz mnie sobie wziac...:))
  • 20.04.05, 18:25
    luty10 napisał:

    > mozesz mnie sobie wziac...:))
    ..............
    :)
  • 20.04.05, 17:08
    jmx napisała:

    > > czlowiek okresla, co jest zlem, a co dobrem...
    >
    > Jeśli tak, to po co mu dusza? wystarczy rozum...
    >
    wlasnie dusza okresla co zlem, a co dobrem...a nie rozum...
  • 20.04.05, 17:30

    Skoro dusza to nie człowiek. Bo ten dopiero musi dojrzeć do wysokich standardów własnej duszy ("uświadomić sobie"). :)

    Nie porównuj się do Jezusa... ;)

    --
    Galeria :)
    Czas ucieka wieczność czeka...
  • 20.04.05, 18:06
    jmx napisała:

    >
    > Skoro dusza to nie człowiek. Bo ten dopiero musi dojrzeć do wysokich
    standardów
    > własnej duszy ("uświadomić sobie"). :)

    nie mam teraz zbyt wiele czasu by tlumaczyc zawilosci czlowieka i jego
    duszy...za pare dni...
    >
    > Nie porównuj się do Jezusa... ;)


    hej, a dlaczego nie? :))Jezusowa energia jest we mnie...On mnie prowadzil od
    najwczesniejszych lat mojego zycia i przyprowadzil do miejsca w ktorym
    jestem....nie rozumiecie Go...pilnujecie tylko, zeby nikt sie nie wychylil,
    pilnujecie religii...nie ma w was wiary...nie mowiac o wiedzy...
    >
  • 20.04.05, 21:18
    procesor napisała:

    "Życie uczciwe jest sztuką samą w sobie."

    Czyli... zgadzamy się.
    A zatem do uczciwego życia Bóg nie jest potrzebny. Jest potrzebny ludziom dla
    zdrowia psychicznego, spokoju duszy, łatwiejszego przyjęcia śmierci własnej i
    bliskich.


  • 20.04.05, 21:35
    Tak rozumując - oczywiście.

    Tylko że ja wierze że to Bóg dał mi to zycie.
    Czy je przezyje uczciwie - to juz moja wolna wola..

    Ty jako punkt wyjścia przyjmujesz człowieka - ja - Boga.
    Różnica w fundamencie.
    --
    Nie odpłacaj złem człowiekowi, który się z toba spiera
    Odpłać dobrem człowiekowi, który ci zrobił coś złego
    Zachowaj sprawiedliwość wobec twego nieprzyjaciela.
    Bądź uśmiechnięty, kiedy jesteś z twoim przeciwnikiem
  • 20.04.05, 21:48
    procesor napisała:

    > Tak rozumując - oczywiście.
    >
    > Tylko że ja wierze że to Bóg dał mi to zycie.
    *************************
    Tylko miałki umysł da sobie wdrukować, że jak się mówi Bóg, to... jasne, że
    chodzi o tego od 10-ciu przykazań. Przecie nie ma innego. 10 przykazań to sobie
    Jahwe może wsadzić w odbyt, albo w odbyt Mojżesza:). Podobnie jak inni :)))))
    pogląd, że cokolwiek uczynisz i tak jest cacy....
    hahahahahahahahaha......................
    Wilczki w owczej skórze.... policzymy się jeszcze:).... Procesorko lepiej się
    od Jahwe trzymaj z daleka...za cwany on na was...., mój ci on! Luty też:)...
    przyjdzie czas...:)
  • 20.04.05, 21:55
    Twoje prześmiewanie i kpienie nie zmieni tego co jest..

    A co będzie..
    Sam zobaczysz.

    O Bogu w takim tonie nie mam ochoty rozmawiac.
    Bynajmniej nie dlatego że się obraziłam.
    Ot, metoda rozmówcy mi nie odpowiada.

    --
    Nie odpłacaj złem człowiekowi, który się z toba spiera
    Odpłać dobrem człowiekowi, który ci zrobił coś złego
    Zachowaj sprawiedliwość wobec twego nieprzyjaciela.
    Bądź uśmiechnięty, kiedy jesteś z twoim przeciwnikiem
  • 20.04.05, 22:06
    procesor napisała:

    > Twoje prześmiewanie i kpienie nie zmieni tego co jest..
    **************************
    A co jest? Płacz i zgrzytanie zębów....
    **************************
    > A co będzie..
    > Sam zobaczysz.
    **************************
    Juz widzę.
    **************************
    > O Bogu w takim tonie nie mam ochoty rozmawiac.
    **************************
    Dlatego powiadam, nie chce mi się topić tego bożka uzurpatora. Za leniwam. Od
    czasu do czasu daję mu w pyszczycho, ale to tylko tak po starej, dobrej
    znajomości.
    Tymczasem, wolę popatrzeć jak w jego imie podmawiasz młodzież do dymania i
    głosisz, że śmierdząca, zgnojona, forumowa rozwóda tyleż samo warta co Joaśka
    d"Arc.... To faktycznie poglądy ze szkoły Jahwusia... buahahahahaha
    No i sama w tym doradztwie majtkowym w podniecie ustawicznej żyjesz...
  • 21.04.05, 09:09

    >>A co jest? Płacz i zgrzytanie zębów....

    A więc twoje życie to płacz i zgrzytanie zębów?
    Bardzo współczuje..
    Ja na przykład jestem szczęśliwa :-))))))))
    Ale szanuje twoje użalanie się nad sobą
    i twoje pretensje do świata..
    Nie każdy radzi sobie ze swoimi emocjami
    więc próbuje je wcisnąć innym..

    --
    Ya.
  • 21.04.05, 09:16
    po pierwsze nie wspolczujesz

    po drugie masz watpliwosci co do tego szczescia...



    "... bo ja, na przyklad..." - ale jaja...
  • 21.04.05, 10:11
    Nie, nie mam wątpliwości :-)

    --
    Ya.
  • 21.04.05, 10:26
    marusia_ogoniok napisała:
    > Tymczasem, wolę popatrzeć jak w jego imie podmawiasz młodzież do dymania i
    > głosisz, że śmierdząca, zgnojona, forumowa rozwóda tyleż samo warta co Joaśka
    > d"Arc.... To faktycznie poglądy ze szkoły Jahwusia... buahahahahaha
    > No i sama w tym doradztwie majtkowym w podniecie ustawicznej żyjesz...

    No to falliczna marusiu podaj mi linki gdzie namawiam.
    I gdzie się podniecam, bidulu..

    Biednaś..

    --
    Nie odpłacaj złem człowiekowi, który się z toba spiera
    Odpłać dobrem człowiekowi, który ci zrobił coś złego
    Zachowaj sprawiedliwość wobec twego nieprzyjaciela.
    Bądź uśmiechnięty, kiedy jesteś z twoim przeciwnikiem
  • 21.04.05, 07:30
    procesor napisała:

    > "Tak rozumując - oczywiście.
    >
    > Tylko że ja wierze że to Bóg dał mi to zycie.
    > Czy je przezyje uczciwie - to juz moja wolna wola..
    >
    > Ty jako punkt wyjścia przyjmujesz człowieka - ja - Boga.
    > Różnica w fundamencie."

    A jakie ma znaczenie dla naszego życia to, czy wyobrażamy sobie, że stworzył
    nas Bóg, czy pochodzimy od Słońca, drzewa, czy może jesteśmy wcieleniem sarny?
    To pycha nie pozwala nam uznać, że jesteśmy tylko częścią materii - ale może
    dobrze, bo większość by tego nie przeżyła i ich życie straciłoby sens.
    Wyobraźnia jest ludziom bardzo potrzebna do życia - ja też czasem "czuję", że
    moja babcia podpowiada mi, co mam robić, a siostrzenica jest wcieleniem pewnej
    osoby :). Marzenia i wyobraźnia są niezbędne ludzkiemu umysłowi, ale to
    absolutnie nie znaczy, że ten, który wyobraża sobie Boga jest lepszy,
    szlachetniejszy od tego, który wierzy w reinkarnację lub... w nic - a to
    właśnie wierzący wszystkim wmawiają. Naprawdę liczy się wyłącznie ziemska wiara
    w sens czynienia Dobra i pracy nad sobą - a ta nie ma związku z żadną religią.
    Kościół natomiast wykorzystuje naturalną potrzebę życia duchowego każdego
    człowieka. Wykorzystuje to wielkie pragnienie do budowania swojej potęgi,
    majątku, wygodnego życia i władzy. Temu służy wmawianie ludziom, że "tylko
    poprzez Kościół mogą osiągnąć zbawienie" itp.
    Faktem jest jednak, że być może jest sporo ludzi, którzy bez strachu przed
    karą, lub bez obietnicy nagrody nigdy by nie wiedzieli, że nie należy mordować
    bliźniego :).
  • 21.04.05, 10:23
    Toć mówie że jak ze ślepym o kolorach.. :)

    Wyobrażac sobie boga - a wierzyć w boga - to jednak nie jest to samo.

    Dlatego napisałam o fundamencie.
    Bo ja wierzę - nie mogę napisac że wiem, bo nei udowodnię :) - że istnieje, i że
    świat Josarno to nie tylko materia i jej krążenie w przyrodzie.
    Nie wiem czemu miałabym zaprzeczac że moje ciało jest częścią materii?? Jest.
    Ale prócz ciała jest coś więcej.

    Dla zachownaia porządku - nie myl wiary z kościołami. Bo ty odmiawiasz istnienia
    Boga i od razu widzisz KK. A religii jest więcej, toraz, a dwa że jest wielu co
    w Boga wierzy lecz żadnej religii nie wyznaje - czyli żadnej formy kultu nie
    pryjmuje jako swojej.

    I naprawde nie wmawiam ci że ktos wierzący w Boga jest lepszy. On po prostu
    wierzy w Boga.
    Czy jest dobry czy nie to już wynika z jego czynów a nie z samej deklaracji.

    PS Swoją drogą, skąd ta "naturalna potrzeba życia duchowego każdego człowieka"
    sie bierze w istocie tak materialnej w jaką ty wierzysz?
    --
    Nie odpłacaj złem człowiekowi, który się z toba spiera
    Odpłać dobrem człowiekowi, który ci zrobił coś złego
    Zachowaj sprawiedliwość wobec twego nieprzyjaciela.
    Bądź uśmiechnięty, kiedy jesteś z twoim przeciwnikiem
  • 21.04.05, 10:48

    josarna napisała:

    >>Naprawdę liczy się wyłącznie ziemska wiara
    >>w sens czynienia Dobra i pracy nad sobą

    A dlaczego miałabym uwierzyć właśnie Tobie?
    Skąd wiesz że to się naprawdę liczy?

    --
    Ya.
  • 21.04.05, 12:48

    josarna napisała:

    >>ten, który wyobraża sobie Boga jest lepszy,
    >>szlachetniejszy od tego, który wierzy w reinkarnację lub... w nic - a to
    >>właśnie wierzący wszystkim wmawiają.

    A ja zauważyłam, że wmawiają to sobie niewierzący
    żeby pokazać jacy to oni są skrzywdzeni.
    Nikt wierzący nie uważa, że niewierzący są gorsi!

    Chyba, że jest to dewota, który wcale nie wierzy,
    tylko mówi, że wierzy.. A takich niestety jest sporo.

    Jedną z zasad naszej religii jest to, że tylko przez Chrystusa można poznać
    Boga. I my w to wierzymy. Ale nie oznacza to, że uważamy się za lepszych czy
    szlachetniejszych..
    To są tylko zasady tej wiary i Ty nie musisz w nie wierzyć!

    Każdy muzułmanin powie Ci, że tylko jego wiara jest prawdziwa i inni będą
    potępieni. Pojedź do Rosji i posłuchaj jak popi straszą katolików piekłem.
    Ale to wcale nie oznacza że są gorsi czy lepsi..
    To zależy od ich czynów.

    Ja długo żyłam bez wiary w Boga i jak widzisz przeżyłam.
    A teraz wierzę i nie wiem czemu Ci to przeszkadza?
    Czemu tak bardzo chcesz nas przekonać, że Boga nie ma?

    --
    Ya.
  • 21.04.05, 22:25
    yana napisała:

    "Czemu tak bardzo chcesz nas przekonać, że Boga nie ma?"

    Ja tylko zadaję pytania, na które zwykle nie dostaję jasnej odpowiedzi - to
    wszystko. Jeżeli pytam, dlaczego Bóg jednego wyciąga z pożaru, a z drugiego się
    śmieje, to dostaję całkowicie sprzeczne odpowiedzi i zarzuty, że się czepiam.

    "Ja długo żyłam bez wiary w Boga i jak widzisz przeżyłam."

    Tak, ale z innych Twoich wypowiedzi wynika, że bez wiary w Boga nie wiedziałaś,
    że należy być dobrym człowiekiem - czyli należysz do tej grupy ludzi, którzy
    bez obietnicy nagrody lub strachu przed karą nie są w stanie żyć godnie. Tym
    ludziom "bat" nad głową jest niezbędny. Dla pozostałych (wierzących i
    niewierzących) nie ma w zasadzie znaczenia, czy Bóg jest, czy też nie, bo żyć
    będą dokładnie tak samo.




  • 21.04.05, 22:30
    josarna napisała:
    > Ja tylko zadaję pytania, na które zwykle nie dostaję jasnej odpowiedzi - to
    > wszystko. Jeżeli pytam, dlaczego Bóg jednego wyciąga z pożaru, a z drugiego
    > się śmieje, to dostaję całkowicie sprzeczne odpowiedzi i zarzuty, że się
    >czepiam.

    Qrka wodna, a skąd wiesz że nie płacze?!

    Bóg działa przez ludzi. A ludzie zawodni są.
    Bezpośrednie interwencje Boga byłyby dla wolnej woli człowieka troche jak
    wizytacje teściowej "by ratowac synusia"....
    --
    Nie odpłacaj złem człowiekowi, który się z toba spiera
    Odpłać dobrem człowiekowi, który ci zrobił coś złego
    Zachowaj sprawiedliwość wobec twego nieprzyjaciela.
    Bądź uśmiechnięty, kiedy jesteś z twoim przeciwnikiem
  • 22.04.05, 08:39
    > Tak, ale z innych Twoich wypowiedzi wynika, że bez wiary w Boga nie
    > wiedziałaś,
    > że należy być dobrym człowiekiem - czyli należysz do tej grupy ludzi, którzy
    > bez obietnicy nagrody lub strachu przed karą nie są w stanie żyć godnie. Tym
    > ludziom "bat" nad głową jest niezbędny.

    Napiszę jeszcze tylko jedno:
    Nie wszyscy mają taką kochaną rodzinkę jak Ty Josarna!
    Bardzo się cieszę, że rodzice tak dobrze Cię wychowali
    ale skoro nawołujesz do współczucia pokrzywdzonym
    to dlaczego teraz mnie potępiasz za to jaka jestem?
    I mogę Cię zapewnić, że żadnego strachu nie odczuwam..
    Pierwszy raz od wielu lat..
    Bo wiem, że bez względu na to jak wielkie zło popełnię
    to Bóg i tak mnie będzie kochał
    i będzie cierpiał ze mną kiedy przyjdzie mi znowu cierpieć..
    I ta świadomość daje mi wolność i sprawia, że świadomie wybieram dobro.
    To wszystko.
    Pozdrawiam serdecznie.

    --
    Ya.
  • 25.04.05, 12:12
    do yany:

    Jesteś chyba jeszcze bardzo młoda i nie wiesz, że wszystko z bliska wygląda
    zupełnie inaczej, niż wyglądało na pierwszy rzut oka. To prawda, że mama uczyła
    mnie, co jest dobre, a co złe, ale najwięcej nauczyłam się z książek, które
    były moją ucieczką od bardzo trudnej rzeczywistości. A poza tym, chyba już 4-
    letnie dziecko bez problemu dochodzi do wniosku, że jeżeli ono nie lubi być
    bite, to prawdopodobnie inni również, czyli "nie czyń drugiemu, co tobie
    niemiłe" - to moje credo na całe życie. Bóg nie jest do tego potrzebny. Jeżeli
    robi się coś dla Boga lub religii, a nie dla Dobra, to łatwo można zabłądzić -
    wystarczy, że ktoś "zrobi Ci wodę z mózgu", mówiąc, że Bóg czegoś chce i
    popełnisz przestępstwo (przypomnij sobie historię chrześcijaństwa).
    Wciąż jednak nie rozumiem, dlaczego Bóg miałby pomagać akurat Tobie, a nie 20-
    letniej dziewczynie umierającej na białaczkę...
  • 25.04.05, 14:39
    josarna napisała:

    > wystarczy, że ktoś "zrobi Ci wodę z mózgu", mówiąc, że Bóg czegoś chce
    > i popełnisz przestępstwo (przypomnij sobie historię chrześcijaństwa).

    Bo po to mamy rozum, żeby wiedzieć czy kierujemy się
    miłościa do drugiego człowieka czy wręcz przeciwnie..
    Inaczej to jest fanatyzm religijny a nie wiara...
  • 25.04.05, 15:53
    josarna napisała:
    > ale najwięcej nauczyłam się z książek, które
    > były moją ucieczką od bardzo trudnej rzeczywistości

    A dla mnie, jako dziecka, ucieczką
    od koszmarnej rzeczywistości
    była właśnie wiara w Boga..
    Tylko, że nawet ona została mi odebrana..
    Na długo i skutecznie.
    Ale jakiś czas temu bardzo potrzebowałam pomocy..
    I chociaż wątpiłam żeby Bóg mnie wysłuchał
    to długo błagałam Go o pomoc..
    I zostałam wysłuchana...
    I nie wierzę żeby Bóg nie pomógł komuś
    kto Go o tę pomoc prosi.
    Możesz modlić się za tę chorą dziewczynę
    lub pozostać przy swojej wierze w
    "boga, który olewa chore dzieci"
    jeśli Ci z nią dobrze..
    Ale nie miej potem pretensji,
    że Bóg Cię nie wysłuchał..

    --
    Ya.
  • 25.04.05, 16:03
    yana napisała:


    > I nie wierzę żeby Bóg nie pomógł komuś
    > kto Go o tę pomoc prosi.
    > Możesz modlić się za tę chorą dziewczynę
    > lub pozostać przy swojej wierze w
    > "boga, który olewa chore dzieci"
    > jeśli Ci z nią dobrze..
    > Ale nie miej potem pretensji,
    > że Bóg Cię nie wysłuchał..
    >
    o. ciesze się, że to powiedziałaś tak dobitnie, bo doprowadziłaś tym samym całą
    prezentowaną tu postawę do jej logicznej konkluzji, co mnie z kolei oszczędziło
    trochę pisaniny. a konkluzja ta brzmi następująco:

    ludzie, którzy wierzą, że "bóg opiekuje się człowiekiem" w nagrodę za jego
    gorliwe modły i 'dobre uczynki', z konieczności muszą uznawać, że każdy, kogo
    spotyka niesczęście - sam sobie na nie zasłużył.

    i to dla mnie wystarczy, by tych, którzy ten pogląd wyznaja, traktować z
    najgłębszą odrazą.
  • 25.04.05, 16:28
    sweetnighter napisał:

    > z konieczności muszą uznawać, że każdy, kogo
    > spotyka niesczęście - sam sobie na nie zasłużył.

    Rozumiem, że to twój pogląd.
    Bo ja takiego nie wyznaję.

    Modlitwa jest tylko naszą zgodą
    na to żeby Bóg nam pomógł
    kiedy nieszczęście już nas spotka..
    Bo gdyby Bóg kierował naszym życiem bez naszej zgody
    to po co by nam była wolna wola?
    Modlitwa też pomaga nam zrozumieć nasze
    cierpienie a to też jest pomoc.
    A nieszczęścia są częścią życia
    zarówno wierzących jak i niewierzących,
    tych co innych kochają jak i tych co innych krzywdzą.
    I nikt sobie na nie nie zasłużył.
    A Bóg nigdy nie obiecywał wierzącym, że w nagrodę
    na ziemi ominą ich wszystkie cierpienia.. Wręcz przeciwnie..

    --
    Ya.
  • 26.04.05, 00:14
    Yano! Czy naprawdę nie potrafisz uwierzyć, że matka, dziadkowie i wszyscy
    ludzie błagali Boga o pomoc, gdy płonęły małe, kochane dzieci?!! Dlaczego
    uważasz, że jesteś "z lepszej gliny" i Tobie Bóg pomaga, a im nie?! Dlaczego
    wysłuchał chorą psychicznie sąsiadkę, która bez powodu przeklęła tę rodzinę?
    Nie oczekuję, że pomoże mi, która tylko pracą, a nie modlitwą chce "zasłużyć"
    na dobre życie, ale że kpi z tylu nieszczęsnych ludzi... Nie mów mi, że ich
    nieuleczalne choroby biorą się z braku modlitwy, albo z ich własnej, wolnej
    woli, bo brzmi to strasznie. Naprawdę rozsądniej jest wierzyć, że nasze życie
    jest wypadkową naszych decyzji i przypadków.
  • 26.04.05, 08:43
    Nie uważam, Josarna, że jestem "z lepszej gliny"..
    Wręcz przeciwnie..
    Mogę tylko próbować sobie wyobrazić twoje cierpienie
    i rozgoryczenie obojętnością Boga
    ale chyba żadne słowa tu nie pomogą..
    Mam nadzieję, że kiedyś stanie się coś co pomoże Ci zrozumieć,
    że Bóg Cię nie opuścił..
    Życie jest trudne i pełne cierpienia
    i jest to reguła a nie wyjątek.
    Tylko, że w dzisiejszych czasach trudno to zaakceptować.
    Cierpienia nie biorą się z braku modlitwy
    tylko modlitwa pomaga je zrozumieć.

    Bóg nie uwolnił mnie od cierpienia ale od uzależnienia,
    które było ucieczką od cierpienia i problemów.
    To cierpienie i problemy zostały
    ale jest mi z nimi łatwiej kiedy wiem, że Bóg mnie wspiera..
    Ale potrzebowałam dużo czasu żeby to zrozumieć..
    Być może Tobie jest teraz lżej z ideą Dobra
    i szanuję to.

    --
    Ya.
  • 26.04.05, 21:42
    yana napisała:

    "Bóg nie uwolnił mnie od cierpienia ale od uzależnienia,
    > które było ucieczką od cierpienia i problemów."

    To TY uwolniłaś się od uzależnienia - i chwała Ci za to! Powinnaś być dumna z
    SIEBIE!

    A ja jestem szczęśliwą, choć bardzo zapracowaną osobą. Absolutnie nie uważam
    się za "opuszczoną przez Boga". Zrozum, że są ludzie, którzy w dużym stopniu
    żyją problemami innych.
  • 21.04.05, 12:01
    procesor napisała:

    > PS Swoją drogą, skąd ta "naturalna potrzeba życia duchowego każdego człowieka"
    > sie bierze w istocie tak materialnej w jaką ty wierzysz?

    uważasz, że już sam fakt istnienia w człowieku wiary religijnej przesądza o
    tym, że jest czymś więcej niż materią, że wiara jest jak gdyby dowodem na
    istnienie Boga?
  • 21.04.05, 22:10
    procesor napisała:

    "Swoją drogą, skąd ta "naturalna potrzeba życia duchowego każdego człowieka"
    > sie bierze w istocie tak materialnej w jaką ty wierzysz?"

    Z bardzo zaawansowanego rozwoju ludzkiego mózgu, zdolnego do abstrakcyjnego
    myślenia. Na takim poziomie rozwoju naturalnym jest, że człowiek próbuje pojąć
    nieskończoność, zastanawia się nad istnieniem duszy, czy życia po śmierci -
    każdy o tym myśli, ale nikt nie znajduje odpowiedzi. Wiara pozwala w pewnym
    sensie "zamknąć temat" i nie zaprzątać sobie głowy pytaniami. Jestem pewna, że
    nawet bardzo głęboko wierzący ludzie (wyjąwszy chorych psychicznie fanatyków)
    mają jednak wątpliwości co do życia po śmierci, bo niby dlaczego tak bardzo jej
    się boją?
    Moim zdaniem wiara to sprawa osobista i jeżeli ułatwia komuś życie, przynosi
    ukojenie w chorobie to bardzo dobrze. Problem zaczyna się, gdy katolicy
    narzucają swoje poglądy innym poprzez prawo, albo szantażują własnych wyznawców
    zabraniając np. antykoncepcji pod groźbą potępienia lub wykluczenia ze
    wspólnoty. Gdy znajomemu powiedziałam, że nie powinien podczas własnego ślubu
    przystępować do komunii z powyższego powodu - był zaskoczony, bo przecież dla
    młodych ludzi antykoncepcja jest oczywista! Tymczasem przecież powinien wybrać:
    wiara katolicka, albo antykoncepcja, prawda?




  • 21.04.05, 22:27
    josarna napisała:
    > Jestem pewna, że nawet bardzo głęboko wierzący ludzie (wyjąwszy chorych
    > psychicznie fanatyków) mają jednak wątpliwości co do życia po śmierci, bo niby
    > dlaczego tak bardzo jej się boją?

    Na moje oko ludzie bardzo głęboko wierzący - właśnie nie boją sie śmierci.
    Więcej - są tacy co nie wierzą a jednak śmierć lekceważaco traktuja..
    No i jednak watpliwości co do tego co potem raczej głęboko wierzący nei maja..
    wcale nie fanatycy..
    Bardzo boisz się śmierci?

    > Problem zaczyna się, gdy katolicy narzucają swoje poglądy innym poprzez prawo,
    > albo szantażują własnych wyznawców zabraniając np. antykoncepcji pod groźbą
    > potępienia lub wykluczenia ze wspólnoty. Gdy znajomemu powiedziałam, że nie
    > powinien podczas własnego ślubu przystępować do komunii z powyższego powodu -
    > był zaskoczony, bo przecież dla młodych ludzi antykoncepcja jest oczywista!
    > Tymczasem przecież powinien wybrać: wiara katolicka, albo antykoncepcja,
    > prawda?

    Albo antykoncepcja + wiara katolicka = świadomośc życia w grzechu + nie
    przystępowanie do komunii..

    Ale masz racje - powinien być świadomy tego czego od niego wiara wymaga.
    Zawsze mnie bawi to wymaganie od KK by zrobił wszystko co ludzie uważają za
    stosowne.. Akurat ja nie jestem w stanie pojąć czemu antykoncepcja (nie
    aborcja!) jest tak bardzo źle oceniana przez KK - ale jestem świadoma że mam
    wybór. Wybór - a nie bycie szantazowanym.

    Niewykluczone że wielu katolików najlepiej by sie czuło jako protestanci ale o
    tym nie wiedza.. :) A przeciez zmiana wyznania jest chyba prostsza niż
    zmienianie prawd wiary?

    Co do mózgu i jego stopnia rozwoju - to czemu nie daży on samorzutnie do uznania
    siebie za najdoskonalsze źródło informacji tylko szuka czegos tak nieuchytnego
    jak bóg? Nie wiem czy akurat stopień komplikacji i zdolności do abstrakcyjnego
    myslenia jest tu wyznaczniekim.
    Mam wrażenie że sama idea powstała gdy te mózgi jeszcze takie rozwinięte nie były.

    I jak rozumiem mistyczne stany oraz przeżycia z pogranicza śmierci tłumaczysz
    zaburzeniami w funkcjonowaniu mózgu?
    --
    Nie odpłacaj złem człowiekowi, który się z toba spiera
    Odpłać dobrem człowiekowi, który ci zrobił coś złego
    Zachowaj sprawiedliwość wobec twego nieprzyjaciela.
    Bądź uśmiechnięty, kiedy jesteś z twoim przeciwnikiem
  • 25.04.05, 11:57
    procesor napisała:

    "Na moje oko ludzie bardzo głęboko wierzący - właśnie nie boją sie śmierci."

    Może, ale ja takich nie znam, chociaż mieszkam w chyba najbardziej katolickiej
    diecezji w Polsce :) - tu kościoły wciąż są pełne, a ludzie przestrzegają postu
    w piątki nawet wtedy, gdy biskup ich przekonuje, że nie trzeba.

    "Bardzo boisz się śmierci?"

    Teraz jeszcze tak, gdyż jest zbyt wiele osób, którym jestem bardzo, bardzo
    potrzebna. Uważam na siebie, bo wiem, że są osoby, które mogłyby mojej śmierci
    nie przeżyć. Nie interesuje mnie, co będzie po śmierci, bo na moje obecne życie
    nie ma to najmniejszego wpływu.

    "Niewykluczone że wielu katolików najlepiej by sie czuło jako protestanci ale o
    > tym nie wiedza.. :) A przeciez zmiana wyznania jest chyba prostsza niż
    zmienianie prawd wiary?"

    Zakaz stosowania antykoncepcji nie jest prawdą wiary tylko wymysłem kilku
    starych ludzi, którzy nie mieli zielonego pojęcia o realnym życiu, bo zawsze
    wszystko mieli podstawione pod nos. A co do zmiany wyznania lub odejścia od
    Kościoła to ta chwila nadchodzi wielkimi krokami...

    "Co do mózgu i jego stopnia rozwoju - to czemu nie daży on samorzutnie do
    uznania siebie za najdoskonalsze źródło informacji tylko szuka czegos tak
    nieuchytnego jak bóg? Nie wiem czy akurat stopień komplikacji i zdolności do
    abstrakcyjnego myslenia jest tu wyznaczniekim."

    Raczej tak. Świat jest zbyt skomplikowany, by wszystko dało się opisać naszym
    umysłem. Oczywiście z biegiem lat wiedza się poszerza i jest coraz mniej
    niezbadanych zjawisk, ale długo jeszcze będzie ich bardzo wiele.

    "I jak rozumiem mistyczne stany oraz przeżycia z pogranicza śmierci tłumaczysz
    zaburzeniami w funkcjonowaniu mózgu?"

    Mózg rzeczywiście potrafi wyczyniać dziwne rzeczy - nie wspomnę o swoim
    własnym! A opowieści o świetle są bardzo ładne; z wielką przyjemnością oglądam
    np. "Uwierz w ducha" lub filmy o aniołach :). Postaram się pamiętać o nich w
    chwili śmierci, bo może zmniejszy cierpienie, ale w codziennym moim życiu są to
    sprawy zupełnie bez znaczenia. Teraz ważna jest cierpliwość dla otaczających
    mnie osób (trudne!!) i radzenie sobie z trudnościami.

  • 21.04.05, 08:52
    boga, o ktorym bedziecie prowadzic dyskusje i wymieniac poglady

    mozna sobie wsadzic w dupe




    krisha interpretacja drugiego przykazania
  • 21.04.05, 10:28
    hsirk napisał:
    > krisha interpretacja drugiego przykazania

    no to wg ciebie taka teologia nie może istnieć..

    co tam, msza to tez niezłe zadużycie
    --
    Nie odpłacaj złem człowiekowi, który się z toba spiera
    Odpłać dobrem człowiekowi, który ci zrobił coś złego
    Zachowaj sprawiedliwość wobec twego nieprzyjaciela.
    Bądź uśmiechnięty, kiedy jesteś z twoim przeciwnikiem
  • 21.04.05, 10:39
    ja nie jestem teologiem

    mowie jak mysle

    ale tak, teologie tez sobie mozna wsadzic
  • 21.04.05, 11:39
    hsirk napisał:
    > ja nie jestem teologiem
    > mowie jak mysle
    > ale tak, teologie tez sobie mozna wsadzic

    i takiego cię lubie
    :)
    --
    Nie odpłacaj złem człowiekowi, który się z toba spiera
    Odpłać dobrem człowiekowi, który ci zrobił coś złego
    Zachowaj sprawiedliwość wobec twego nieprzyjaciela.
    Bądź uśmiechnięty, kiedy jesteś z twoim przeciwnikiem
  • 21.04.05, 12:07

    Pamiętamy, pamiętamy. Ale o malarstwie to chyba możemy wymienić poglądy? Wciąż
    czekam na Twoją odpowiedź w wątku 'dramat'. kto wie, czy nie wyniknie z niej
    coś więcej niż tylko wiedza o preferencjach estetycznych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.