• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

kocham go,a on mnie nienawidzi,

  • 17.04.05, 21:49
    Najpierw uwazalam go za przyjaciela. Potem sie zakochalam. Popelnil ze mna
    glupstwo. Poszlismy do lozka. Nienawidzi mnie teraz, pogardza mną. najpierw
    oskarżył mnie o zrobienie mu podłości, której nie zrobiłam. On dobrze o tym
    wie. wymyslił to. Oczernia mnie do naszych wspólnych znajomych, przynajmniej
    do tych, z którymi on jest bliżej. Również do tych, którzy mnie szanowali.
    Niedawno powiedział mojemu znajomemu, że opowiadam o jego sprawach wielu
    ludziom. Widujemy się czasem. Obrzuca mnie spojrzeniem, które ma wyrażać żal i
    wściekłośc.
    Nie mogę wyrobić z tą sytuacją. Wciąz czasem mam nadzieję, że któregoś dnia
    podejdzie do mnie. I po prostu pogadamy. Juz nie o tym, ale tak o czymkolwiek.
    ale jak go widzę, to tracę nadzieję. I słusznie. Bo to jest rzeczywistość. Ale
    ona mnie boli. Parę razy jechałam z nim w tym samym aucie. siedział parę
    metrów ode mnie.
    Edytor zaawansowany
    • 17.04.05, 21:53
      Czy ja dobrze rozumiem - twierdzisz, że znienawidził Cię, bo poszłaś z nim do
      łóżka???
    • 17.04.05, 21:54
      Najpierw uwazalam go za przyjaciela. Potem sie zakochalam. Popelnil ze mna
      glupstwo. Poszlismy do lozka. Nienawidzi mnie teraz, pogardza mną. najpierw
      oskarżył mnie o zrobienie mu podłości, której nie zrobiłam
      ...................
      Przecież jak on się zachowuje? Najlepiej jeżeli od takiego chama się odsuniesz i
      będziesz go omijać z bardzo daleka. To wygląda na bardzo chore!
    • 17.04.05, 22:01
      kurde, doznałam szoku jak to czytałam, bo...jestem w prawieże identycznej
      sytuacji... łatwe to nie jest, szczególnie jak się nie ma pojęcia czemu
      właściewie facet tak się zachowuje! koszmar. łączę się w bólu.
      • 17.04.05, 22:13
        Wrzuć do wyszukiwarki hasło Renshaw albo "zespół madonny i ladacznicy". Może to
        jest przyczyna... A może on po prostu boi się. Miało być miło i bez zobowiązań,
        a teraz jest problem. Jak się kogoś skrzywdzi (i wie się o tym), to się tego
        kogoś oczernia po to, żeby "zasłużył" na wrządzoną mu krzywdę.
        • 17.04.05, 22:28
          może i taki jest ten tok myślenia, no ale czy porządny facet robi aż takie
          rzeczy?? dobra, można np. tej osoby unikać, bo głupio jest spojrzeć w oczy
          itp., to jeszcze jakoś jestem w stanie pojąć, ale żeby od razu wymyślać jakieś
          bzdury, rozpowiadać to i nastawiać przeciwko wszystkich znajomych? mocno facet
          przesadza...
          • 18.04.05, 10:23
            Bo czuje, że mocno nabroił...
    • 17.04.05, 22:32
      Daj sobie z nim spokój - przecież to jakiś kompletny po*eb!
    • 17.04.05, 22:35
      Nie wiem ale mam wrazenie ze jest w twojej relacji jakas luka, co było między
      łózkiem a dzisiejsza sytuacja? On nagle,po tym "razie" tak po prostu zaczął
      okazywac ci wrogosć?
      • 17.04.05, 22:59
        Jest. Pewna kobieta uważała, że może coś mdzy nami jest, zresztą wcześniej on mi
        mówił że chciałby ze mną być, potem się wycofał. Ona myślała, że skoro 2gi raz
        coś się zadziało, to coś tam jest.Ona o tym wiedziała, bo sam jej dużo na ten
        temat mówił. To nasza wspólna znajoma, jego przyjaciółka, z któą chiała być. Ja
        dla niej nei bylam wówczas konkurencją, bo on do mnie nic nie czuł.
        chyba to jest jedna z przyczyn.Ale ja nic nie zrobiłam.
    • 18.04.05, 01:09
      Wiem, że jest chamem. wiem, że nieświadomie (kochałam sie z nim i nie miałam
      pojęcia, że ma jakieś plany względem innej kobiety i to poważne, zresztą on może
      jeszcze też tego nie wiedział) stanęłam mu na drodze. do tego dochodzi jeszcze
      moje uczucie, nie wyznałam mu go nigdy, ale myślę, że się zorientował.
      dziś zamiast się dystansować emocjonalnie często daję się ponieść tej nadziei,
      fantazji, że w końcu zaczniemy z sobą gadać. zaczniemy od zera, jako kumple. ale
      to niemozliwe, bo go kocham. poza tym panicznie boję się rozmowy z nim. nasza
      ostatnia rozmowa, to co od niego usłyszałam, to ile pogardy otrzymałam,
      wystarczyło, aby bać się panicznie tego człowieka i czuć się poniżoną za każdym
      razem kiedy go widzę. próbowałam sie zobojętnić, ale to wraca. wraca kiedy go
      widzę. wtedy konfronuję sie z rzeczywistościa.jaki on jest, jaka jest sytuacja.
      nie mogę znieść wyizolowania mnie. myślę, ze on wie jak się z tym czuję. wciąż
      mnie karze.
    • 18.04.05, 01:26
      Hmm...mówisz, ze on dobrze wie o twoim uczuciu, o twojej niewinności...ale moze
      go przeceniasz? Może jednak ta druga robi jakaś krecia robote, moze ktos mu
      nadawał na ciebie i faktycznie ma Tobie coś za złe? Faceci nie sa tacy domyślni
      a to jak go opisujesz nie przedstawia go jako osobe specjalnie przenikliwą... Bo
      póki co wygląda to na to jakby karał Cię za pojście ze swoja szanowną osobą do
      łóżka...a to troche dziwne i głupie....Błędem jest,ze nie dążysz do konfrontacji
      z nim, trzeba goscia za chabety i niech wykłada kawe na ławę, choćby Cię miał
      niewiadomo jak upokorzyć. Jesli jest jakis smród wokół Twojej osoby powinnaś to
      wyjaśnić...i dac sobie z nim spokój ale z czystym kontem...
      • 18.04.05, 10:44
        Wiesz co? Dążyłam do konfrontacji i to bardzo uparcie. Raz zrobił przy ludziach
        awanturę. Potem przeczekałam 2 tygodnei i zadzwoniłam do niego:prosiłam. Odparł,
        że uważa sprawę za zakończoną.Potem podszedł do mnie sam z siebie i powiedział
        jakieś głupoty....
        Z tą krecią robotą, to bardzo prawdopodobne. To jest typ bawidamka, lwa
        salonowego. Są takie kobiety, jego niby-serdeczne koleżanki, które mogły to
        zrobić, zwłaszcza jedna. Zeby zdobyć jego uwagę i przychylność. Może chciała
        mnie wyeliminować? Nie myślałam w ten sposób, bo to teoria spiskowa, ale
        prawdopodobna. Zwłaszcza, że dotarło do mnie, że kiedyś w luźnej rozmowie, kiedy
        spytano, gdzie ja się podziałam, mówiła coś w stylu, że jestem nienormalna...
        Ale nie mam dowodów...
        • 18.04.05, 10:49
          Wiesz, to co mówisz brzmi dla mnie sensownie. Ale i przerażająco z 2-ej strony.
          Tylko, że ja już z tego nie wybrnę. Widzę to po nim.
          • 18.04.05, 11:23
            Facet, jak widać, jest rozchwytywany... Musisz w tym brać udział? Po co ci to?
            • 18.04.05, 11:30

              Już nie biorę. Zresztą kiedy ja tam byłam, to nie miało miejsca. Zaczęło się
              chwilę po tym. Nie chcę na zdrowy rozum brać w tym udziału, ale jednocześnie nie
              mogę przestać go kochać.
              • 18.04.05, 11:48
                nie no, naprawdę szalenie podobna sytuacja:) ja też próbowałam się z tym "moim"
                kontaktować, normalnie pogadać, jak już nie chce ze mną być, to trudno, ale
                żebyśmy chociaż zostali zwykłymi znajomymi. nie. on mnie pytał czego ja
                właściwie od niego chcę, rozmowa jest bez sensu, bo on już podjął decyzję i
                lepiej żebyśmy już nie mieli żadnego kontaktu. a co gorsza, to już jest drugi
                taki raz, bo facet jest mocno niezdecydowany, raz chce ze mną być, a raz nie,
                już jakiś czas temu było to samo- "zerwijmy kontakty, nie chcę z Tobą być i
                nigdy nie będę chciał". taaaa. potem to się zmieniło, a teraz znowu powtórka,
                zachowuje się tak, jakby to ja mu coś strasznego zrobiła, a w rzeczywistości
                jest odwrtnie i to już prędzej ja mogłabym się tak zachowywać. i ja też wiem,
                że to cham, ale go kocham i dlatego godziłam się na te jego wszystkie "manewry"
                i nadal tęsknię i chcę żebyśmy choć byli znajomymi... wiem, że dobrze by było
                zapomnieć, ale nie umiem.
                nawet jeśli ta jego znajoma coś mu o Tobie naopowiadała, to jeśli znaliście się
                dobrze i (jak pisałaś) myślałaś że jesteście przyjaciółmi, to dziwne że tak od
                razu uwierzył tamtej i od razu Cię skreślił. powinien chociaż z Tobą pogadać,
                próbować coś wyjaśnić zanim tak Cię oceni. mówisz że on się domyśla co do niego
                czujesz. tym bardziej jak ma tego świadomość i wie też że wasze pójście do
                łożka coś dla Ciebie w związku z tym znaczyło, to jest straszny traktując Cię w
                ten sposób:/ najlepiej by było jakby zgodził się na rozmowę, ale jeśli namowy
                nic zupełnie nie dają, to może poproś jakąś zaufaną osobę, która zna też jego,
                żeby jakoś z nim pogadała, dowiedziała się co on konkretnie do Ciebie ma i skąd
                mu to przyszło w ogóle do głowy.
                pozdrawiam
    • 18.04.05, 12:36
      Czym Ty się jeszcze łudzisz, dzeiwczyno... Po prostu zapomnij. Poniżasz sie
      tylko. A jeżeli go zdobędziesz z powrotem, to z jakiej pozycji? Dla niego
      zawsze będziesz nikim. Prześpi się z Tobą znowu i Cię zostawi. Jeszcze raz: PO
      PROSTU ZAPOMNIJ.
      --
      Co za dużo, to nie szkodzi ;-)
    • 18.04.05, 12:44
      on nie nienawidzi, tylko odwraca sytuację, abys to Ty czuła się winna
    • 18.04.05, 13:50
      Ciężko Ci zapewne bardzo, ale słuchaj, z obiektywnego punktu widzenia, to
      wszystko takie trochę niedorzeczne. Odłącz się od tego, daj sobie spokój i
      przestań zadręczać. A jak go będziesz mijać to głowa do góry i uśmiech na
      buźkę. I 'suń' do przodu! Choćby na siłę!
      • 18.04.05, 14:31
        z tym uśmiechem i głową do góry, to ja popieram:) jak facet zobaczy, że to na
        Ciebie nie "działa", masz go gdzieś i mimo wszystko jesteś szczęśliwa, to nie
        będzie miał tej satysfakcji, że robi Ci przykrość i może się opamięta wreszcie.
        • 18.04.05, 18:22
          Tak. To prawda. Tylko ten usmiech wychodził taki kwaśny i wredny. Nie umiałam
          udawać ani obojętności ani że wszystko oki.
          Widzę jakim towarzystwem jest on, panienka, z którą potem chciał być ma
          mentalność prostytutki. Całe jego towarzystwo jest takie. To jest
          racjonalizacja. A uczucia są trudne do oszukania. Przeraża mnie to, że ja nie
          umiem tak od razu pójść za głosem rozsądku. Przeraża mnie moja postawa. I to, że
          nei jestem w stanie się pogodzić. Tylko wciąż czuję ból, że tak to się skończyło.
          • 18.04.05, 22:22
            no cóż, ja mam identycznie. tak rozumowo patrząc, to się zgadzam, że najlepiej
            dać sobie spokój, zapomnieć, przestać mieć nadzieję, bo on tego nie wart
            zupełnie. ale ja samej siebie nie umiem do tego przekonać, choć każdemu bym,
            patrząc z boku, doradzała właśnie tak! staram się myśleć w ten sposób, ale
            czuję co innego! nawet na jakiś czas udało mi się od tego oderwać, ale to
            wszystko wraca, nie mam pojęcia jak się można skutecznie uwolnić, szczególnie
            jeśli ma się jeszcze tę małą nadzieję... choć wie się że może to bez sensu, ale
            tej nadziei chyba najtrudniej się pozbyć.
    • 22.04.05, 17:06
      postanowilam podciagnac swoj watek, bo mam nowe przemyslenia, wnosza cos nowego
      do spreawy chyba.
      mysle, ze zorientowal sie co do niego czuje i dlatego zwial gdzie pieprz rosnie.
      dlatego nie chcial konfrontacji. zreszta jego wczesniejsza postawa m.in. to, ze
      zblizyl sie do mnie, bo potrzebowal wsparcia pomogla mi zakochac sie w nim.
      nawet jesli doslownei tak tego nei pojmowal, to po prostu poczul, ze robi sie
      goraco i duszno i ewakuowal sie. porazilo go moje zaangazowanie emocjonalne w
      przyjazn. chyab tak.
      a czemu mna pogardza i sie wyzywa? pewnei po to zeby siebie wybielic. odciac sie
      od tej sytuacji, zaprzeczyc, ze byl wspolautorem tych wydarzen.
      wytlumaczylam sobie, ale bol nadal czuje. nadal nie umiem sie pogodzic.
    • 23.04.05, 00:41
      Po pierwsze, co to znaczy "kocham go"? No co? Pociaga Cie? To nie milosc, to
      przyciaganie.
      Po drugie, wiele kobiet, choc sie do tego nie przyznaje, ciagnie do takich
      dupkow/sqrvysynov yak muchy do goovna. Najczestsza przyczyna sa rozne
      traumatyczne wydarzenia w dziecinstwie. Yesli cie tak bardzo fascynuje (lub:
      yesli go kochasz, yak zwal tak zwal) sprobuj odpowiedziec sobie na pytanie
      dlaczego, przeanalizuj swoje dziecinstwo, swojego ojca itp.



      lizavieta1 napisała:

      > Najpierw uwazalam go za przyjaciela. Potem sie zakochalam. Popelnil ze mna
      > glupstwo. Poszlismy do lozka. Nienawidzi mnie teraz, pogardza mną. najpierw
      > oskarżył mnie o zrobienie mu podłości, której nie zrobiłam. On dobrze o tym
      > wie. wymyslił to. Oczernia mnie do naszych wspólnych znajomych, przynajmniej
      > do tych, z którymi on jest bliżej. Również do tych, którzy mnie szanowali.
      > Niedawno powiedział mojemu znajomemu, że opowiadam o jego sprawach wielu
      > ludziom. Widujemy się czasem. Obrzuca mnie spojrzeniem, które ma wyrażać żal i
      > wściekłośc.
      > Nie mogę wyrobić z tą sytuacją. Wciąz czasem mam nadzieję, że któregoś dnia
      > podejdzie do mnie. I po prostu pogadamy. Juz nie o tym, ale tak o czymkolwiek.
      > ale jak go widzę, to tracę nadzieję. I słusznie. Bo to jest rzeczywistość. Ale
      > ona mnie boli. Parę razy jechałam z nim w tym samym aucie. siedział parę
      > metrów ode mnie.
      • 23.04.05, 01:01
        nie, to cos znacznei bardziej zlozonego niz pociaganie. troska o niego,
        tesknota, ogarniajaca mnie chce by byl ze mna nagle tu i w tym momencie. czasem
        zastanawiam sie co czuje itp. tak sie zachowujemy kiedy kogos kochamy. lapie sie
        na tym, ze czasem tak mylse o nim jakbym z nim byla.
        tak, to prawda, ciagne do k...restwa.
        poczekaj jak Ci opowiem o mojej przyjaciółce.
        • 23.04.05, 01:06
          "troska o niego".
          A dlaczego troszczysz sie akurat o niego? Yest tylu ludzi na swiecie ktorzy z
          pewnoscia bardziej potrzebuja opieki?
          Nie oszukuj sie. Yesli nie bedziesz szczera z sama soba nie wyjdziesz z tego bagna.


          lizavieta1 napisała:

          > nie, to cos znacznei bardziej zlozonego niz pociaganie. troska o niego,
          > tesknota, ogarniajaca mnie chce by byl ze mna nagle tu i w tym momencie. czasem
          > zastanawiam sie co czuje itp. tak sie zachowujemy kiedy kogos kochamy. lapie si
          > e
          > na tym, ze czasem tak mylse o nim jakbym z nim byla.
          > tak, to prawda, ciagne do k...restwa.
          > poczekaj jak Ci opowiem o mojej przyjaciółce.
          • 23.04.05, 01:10
            jestem szczera z soaba, wiem ze to fajrant. ale chyab nei chce z tego wyjsc.
            ludzie wokol mowia mi zapomnij, dajk spkoj, odpusc. a ja nei chce. nie moge sie
            pogodzic z tym, ze nic nie bedzie i ze to gowno. ja to wiem, jestem na tyle
            rozsadna, ale buntuje sie na te rzeczywistosc, jestem wsciekla. z tj wscieklosci
            i realnej swiadomosci, ze to nic nie zmienia, wpadam w dola.
            • 23.04.05, 01:20
              To pierwszy facet w Twoim zyciu?

              lizavieta1 napisała:

              > jestem szczera z soaba, wiem ze to fajrant. ale chyab nei chce z tego wyjsc.
              > ludzie wokol mowia mi zapomnij, dajk spkoj, odpusc. a ja nei chce. nie moge sie
              > pogodzic z tym, ze nic nie bedzie i ze to gowno. ja to wiem, jestem na tyle
              > rozsadna, ale buntuje sie na te rzeczywistosc, jestem wsciekla. z tj wscieklosc
              > i
              > i realnej swiadomosci, ze to nic nie zmienia, wpadam w dola.
              • 23.04.05, 01:29
                nie, 3-ci. moze ostatni. 2-gi, ktorego kocham. w tamtym pierwszym jakos sie
                odkochalam. dlaczego mylisz ze pierwszy. porównuję zakochanie z tym jak
                wyglądało za pierwszym razem.chociaz teraz jest gorzej, bo tamto nie bylo taka
                trauma (chodzi mi o rozstanie)
                • 23.04.05, 23:51
                  poszedl do lozka bez uczucia i teraz ma niesmak, chce zapomniec a ty mu sie
                  ciagle pchasz przed oczy.
                  • 24.04.05, 00:22
                    nie, to nie ten typ.
                    • 24.04.05, 04:54
                      skad wiesz? po lozku jest albo wzmozone uczucie,
                      albo pogarda i facet chce uciekac gdzie pieprz rosnie.
                      • 24.04.05, 10:53
                        no wlasnei tu jest ewidentna pogarda. i chce uciekac gdzie. ale ja nie moge sie
                        z tym pogodzic! i nie chce!
    • 24.04.05, 11:08
      mógłbyś mi wyjaśnić skąd jest pogarda u facetów(niektórych) dla kobiety z którą
      uprawiali seks? wcześniej, tak dosłownie parę minut wcześniej zwierzał mi się.
      miałam watpliwości, kiedy zaproponował seks. zapytałam czy będzie mnie jeszcze
      szanował, odpowiedział, że mnie bardzo ceni. wiem, wiem, że po seksie się czasem
      wszystko wali, ale przełamałam wtedy strach przed stratą kumpla i poszłam na
      całość. brzmi tak naiwnie, że aż żal pośladki ściska, ale tak było.
      dlaczego? nie mogę tego pojąć? przecież nie jestem przydrożną prostytutką, nawet
      nei ja to zainincjowałam.
    • 24.04.05, 12:54
      Przed seksem jest inaczej, bo mezczyzna dazy do zdobycia. Nie robi tego z
      wyrachowania; czesto sam nie wie jak zareaguje "po".

      Stalo sie - czy naprawde chcesz byc z nim? Moze jestes masochistka, moze masz z
      nadzieje ze pogardza, ale lubi czy nawet pozada. Niestety tak nie jest. On sie
      nasycil NAPRAWDe Cie nie chce. Nie trac czasu!

      Jest wielu takich, ktorzy uprawiaja seks na lewo i prawo - czy to zaraz znaczy
      ze ja chca?
      • 24.04.05, 13:04
        wiem to wszystko, ale to nie moze do mnie dotrzec. Tak, masz racje. mialam
        jeszcze niedawno nadzieje, ze zdarzy sie ktoregos dnia jakis cud, ze znowu z
        soba pogadamy. chociaz z 2-ej strony, to mysle, ze seks tylko przyspieszyl jego
        ewakuacje. mysle, ze zorientowal sie, ze sie zaangazowalam mocno w te znajomosc.
        nie ma sensu, zebym czula sie winna. gdybym nawet sie z nim nie przespala i tak
        zachowalby sie identycznie. wymyslilby jakies bzdury, zeby sie mnie pozbyc.
        jestem wsciekla, ze nie mial odwagi mi powiedziec,ze po "tym" juz nie chce sie
        ze mna kumplowac. tez bym cierpiala, tak czy inaczej. ale to byloby cos innego,
        przynajmniej podjalby jakis wysilek.
        tkwie w tym, im bardziej ludzie mi to tlumacza, tym bardziej sie upieram.
      • 24.04.05, 17:05
        Już wolę chyba myśleć, że mnei nienawidiz, bo coś mu zepsułam. Przynajmniej
        odegrałam ważną rolę.
        • 25.04.05, 00:42
          "Już wolę chyba myśleć, że mnei nienawidiz, bo coś mu zepsułam. Przynajmniej
          odegrałam ważną rolę."

          Oczywiście!, nie ma nic gorszego dla kobiety niż świadomość że nawet nie pożąda
          • 25.04.05, 00:53
            Cóż pożadanie daje władzę. Nawet taka frajerka jak ja mogła se porządzić.
    • 25.04.05, 00:28
      moja terapeutka zapytala dokladnie o to samo. Kiedy pierwszy raz zrobił mi
      szczeniackie chamstwo, miałam 21. On też. Kiedy się z sobą przespaliśmy, niecałe
      22. Dziś mam niecałe 23, to było rok temu.
      Wiem, że jestem młoda i głupiutka,po tych doiświadczeniach nieco mądrzejsza,
      mogę zostać ogłoszona kretynką stulecia, parę osób mi powiedziało, że byłam
      naiwna. Ale to nic nie zmienia. Czuję, to co czuję, o czym była już mowa.
      A poza tym zaufanie na tym polega, że wierzysz w to, co ktoś Ci mówi. Oszukiwani
      bywają też starzy i doświadczeni życiowo. Wierz, mi, że po tym co ja z nim
      przeszłam, po tym jakie sekrety mi powierzył nabrałam przeświadczenia, że trochę
      mnie musi szanować. Czy pierwszej lepszej pokazuje się najintymniejsze zakamarki
      w duszy, najpoważniejsze problemy? Tak, tak, on to zrobił nieraz.
      • 25.04.05, 00:39
        Nie, nie ystes zadna "kretynka stulecia", yestes normalna dziewczyna i tak jak
        wiele innych natrafilas na faceta, dla ktorego zblizenie z Toba bylo zbyt silne,
        nie potrafil sie odnalezc, wiec znalazl wyjscie najprostsze: obrzucil Cie blotem.
        Natomiast mozna Cie podziwiac, ze probujesz wyjsc z dola, do ktorego Cie
        wrzucil, chodzisz do terapeuty itp. Inne dziewczyny tlumia w sobie to poczucie
        wstydu i upokorzenia i juz pozostaja w takim skarlowiacialym stanie do usranej
        smierci. Nie przerywaj terapii, yestes yuz na dobrej drodze.

        lizavieta1 napisała:

        > moja terapeutka zapytala dokladnie o to samo. Kiedy pierwszy raz zrobił mi
        > szczeniackie chamstwo, miałam 21. On też. Kiedy się z sobą przespaliśmy, niecał
        > e
        > 22. Dziś mam niecałe 23, to było rok temu.
        > Wiem, że jestem młoda i głupiutka,po tych doiświadczeniach nieco mądrzejsza,
        > mogę zostać ogłoszona kretynką stulecia, parę osób mi powiedziało, że byłam
        > naiwna. Ale to nic nie zmienia. Czuję, to co czuję, o czym była już mowa.
        > A poza tym zaufanie na tym polega, że wierzysz w to, co ktoś Ci mówi. Oszukiwan
        > i
        > bywają też starzy i doświadczeni życiowo. Wierz, mi, że po tym co ja z nim
        > przeszłam, po tym jakie sekrety mi powierzył nabrałam przeświadczenia, że troch
        > ę
        > mnie musi szanować. Czy pierwszej lepszej pokazuje się najintymniejsze zakamark
        > i
        > w duszy, najpoważniejsze problemy? Tak, tak, on to zrobił nieraz.
        • 25.04.05, 00:52
          Ech bolek, bede z toba szczera, bo i tak wylapiesz kiedys, ze ja nie chce go
          wywalic, dupka jednego. Pisalam jzu gdzies. Zroslam sie z tym syfem. Widzisz,
          boje sie, ze zostane przy tym. Zawsze to jednak bylo uczucie, z mojej oczywiscie
          strony. dla mnie uczucie jest swego rodzajku sacrum i tez jakims wypelniaczem
          zycia. Mam fajne zajecie, fajne ciuchy i fajnego psa. Kupe roboty na studiach i
          jeszcze wiecej do zrobienia - od rozejrzenia sie za jakims fajniejszym neico
          gosciem, po nowe kolezanki czy np.kurs tanca. Tylko, ze ja uwazam, ze to
          wszystko wymienione powyzej mozna o kant dupy potlłuc, jesli nie masz jakiegos
          wypelniacza. Ja jestem wazna i fajna, powtarzam sobie, zeby sie nauczyc na
          pamiec, bo mnie tego w domku nie nauczono. Mogę sobie znależć zajęcia ale na
          krótko. Czasem nawet nei jestem w stanei sie porzadnie czyms zajac. Boje sie, ze
          moja psychika postawi ostre kontra wyeliminowaniu ostatecznemu tego
          fascynujacego indywiduum, poniewaz on jest sporym i waznym kawalkiem, jak widac.
          Lapiesz, prawda?
          Boje sie, ze juz skarlowacialam, czesto mam wrazenie, ze tak. Wspomnienia mi sie
          do lba wpieprzaja na chama, nikt ich nie prosi. Czasem juz czuje sie wolna, ale
          to kiedys wraca. Boje sie, ze nie odwaze sie. Jestem tchórzliwa. Moze za malo
          czasu jeszcze minelo. W perspektywie np.dziesieciolecia, to moze stanie sie
          przecinkiem, ale poki co wszystko jeszcze mnie rusza. Mam taka czarna wizje,
          jestem 40-latka i wspominam itp. Dól, samotnośc, przegrana. Mam czasem wrażenie,
          ze mnie udupiło to wszystko. Ja chyba mam taką konstrukcję.
          • 25.04.05, 01:10
            Yedyne co moge powiedziec, to wal do terapeuty. Tylko sie nie wstydz bo nie
            masz czego. Warto zainwestowac troche czasu i pieniedzy w swoje yutro. Tym
            bardziej zes yeszcze mloda sarna.



            lizavieta1 napisała:

            > Ech bolek, bede z toba szczera, bo i tak wylapiesz kiedys, ze ja nie chce go
            > wywalic, dupka jednego. Pisalam jzu gdzies. Zroslam sie z tym syfem. Widzisz,
            > boje sie, ze zostane przy tym. Zawsze to jednak bylo uczucie, z mojej oczywisci
            > e
            > strony. dla mnie uczucie jest swego rodzajku sacrum i tez jakims wypelniaczem
            > zycia. Mam fajne zajecie, fajne ciuchy i fajnego psa. Kupe roboty na studiach i
            > jeszcze wiecej do zrobienia - od rozejrzenia sie za jakims fajniejszym neico
            > gosciem, po nowe kolezanki czy np.kurs tanca. Tylko, ze ja uwazam, ze to
            > wszystko wymienione powyzej mozna o kant dupy potlłuc, jesli nie masz jakiegos
            > wypelniacza. Ja jestem wazna i fajna, powtarzam sobie, zeby sie nauczyc na
            > pamiec, bo mnie tego w domku nie nauczono. Mogę sobie znależć zajęcia ale na
            > krótko. Czasem nawet nei jestem w stanei sie porzadnie czyms zajac. Boje sie, z
            > e
            > moja psychika postawi ostre kontra wyeliminowaniu ostatecznemu tego
            > fascynujacego indywiduum, poniewaz on jest sporym i waznym kawalkiem, jak widac
            > .
            > Lapiesz, prawda?
            > Boje sie, ze juz skarlowacialam, czesto mam wrazenie, ze tak. Wspomnienia mi si
            > e
            > do lba wpieprzaja na chama, nikt ich nie prosi. Czasem juz czuje sie wolna, ale
            > to kiedys wraca. Boje sie, ze nie odwaze sie. Jestem tchórzliwa. Moze za malo
            > czasu jeszcze minelo. W perspektywie np.dziesieciolecia, to moze stanie sie
            > przecinkiem, ale poki co wszystko jeszcze mnie rusza. Mam taka czarna wizje,
            > jestem 40-latka i wspominam itp. Dól, samotnośc, przegrana. Mam czasem wrażenie
            > ,
            > ze mnie udupiło to wszystko. Ja chyba mam taką konstrukcję.
            >
            • 25.04.05, 01:15
              Miałam już taki etap, że siewstydziłami zmuszałam samą siebie do zostawienai
              tego. Szukałam głębiej źródeł tego problemu, dom, ojciec, koleżanki itp Ale z
              tym muszę na bieżąco dać radę, chyba dopiero potem będę w stanie zająć się
              resztą, sięgać w głąb.
              Jak czytam posty większoiści ludzi, iszących że to dupek i smarkacz, myslę, że
              czujęsięmocno winna, wierzę w to, co on chce mi pokazać, że jestem nikim, idiotką.
              • 25.04.05, 01:23
                Tylko nie idiotka. Moglas skonczyc duuzo gorzej, np. z dzieckiem na reku.
                Nie yestes wyjatkiem i nie zrobilas nic glupiego. Yedynym sposobem nauczenia sie
                zycia yest brac ye za pysk yakie yest. Yuz predzej idiotka nazwalbym panne,
                ktora ze strachu przed zyciem wkracza w trzydziestke bedac dziewica.
                Zycie musi bolec bo bez tego slodycz bylaby niczym.

                lynnl napisała:

                > Miałam już taki etap, że siewstydziłami zmuszałam samą siebie do zostawienai
                > tego. Szukałam głębiej źródeł tego problemu, dom, ojciec, koleżanki itp Ale z
                > tym muszę na bieżąco dać radę, chyba dopiero potem będę w stanie zająć się
                > resztą, sięgać w głąb.
                > Jak czytam posty większoiści ludzi, iszących że to dupek i smarkacz, myslę, że
                > czujęsięmocno winna, wierzę w to, co on chce mi pokazać, że jestem nikim, idiot
                > ką.
                • 25.04.05, 01:45
                  no to fakt, poza tym spróbowałam czegoś całkiem nowego w łóżku, więc to była
                  strata dziewictwa w pewnym sensie. to był pierwszy raz kiedy zdobyłam sie na
                  seks przyjacielski, bo oficjalnie nie byliśmy parą. Aha, nie wspominałam, że
                  wtedy nie uświadamiałam sobie w pełni, że go kocham. spróbowałam, jak to jest
                  bez miłości. muszę ci powiedzieć, że to nie sam fakt jego wycofania się mnie tak
                  boli. boli mnie agresja.
                  zawsze jednak to wszystko to parę nowych doświadczeń.
    • 25.04.05, 02:36
      moze poprostu unikaj go i niech pomysli ze Tobie na nim nie zalezy
      wzrosniesz w cenie. Wiem ze trudno, ale powiedz sobie ze bedziesz go unikac
      tylko miesiac. Mezczyzni zwykle gonia to co im ucieka, a potem jak sie zakocha
      to jestes gora :-)
      • 25.04.05, 05:23
        tylko nie mow ze jestes mlodziutka majac 23 lat! Dzisiaj 13latki juz zaczynaja
        wspolzycie.
    • 25.04.05, 10:39
      nieuwaznie czytasz. wcale nie pisze, ze zaczelam jak mialam 23 lata. ale tyroche
      wiecej niz 13. Jestem mloda w kontekscie doswiadczenai zyciowego. O to mi chodzilo.
    • 25.04.05, 11:33
      sorry nie mama polskich liter na klawaiturze.
      Mysle ze facet ma problem, jak wielu innych, a mianowicie boi sie bardzo
      bliskowsci, szczerosci. Boi sie kobiet, jeden numerek i tyle, wiecej nie moze
      dac. Ucieka ze starchu przed bliskoscia.
      mam podobne doswiadczenia, facet chce tylko lozka nic wiecej, nic wiecej bo
      niczego nie ma.
      • 25.04.05, 12:00
        ale czy kazde lozko ma prowadzic do bliskosci???
        dla faceta seks jest seksem i tyle, chyba ze cos czuje do kobiety, bo jest w
        jego typie.
        Dla kobiety seks z REGULY sie kojarzy sie z miloscia
        Nie tlumaczcie sobie ze BOI sie bliskosci, bo tylko ratujecie swoje kobiece ego
        a unikacie prawdy, ze ma Was gdzies.

        Im predzej dojdzie to do Was, tym lepiej dla Was bo zaczniecie szukac szczescia
        w odpowiednim miejscu.
        • 25.04.05, 12:04
          Weisz szlam z nim do lozka wiedzac, ze mnei nei kocha.
          Moim najwoiekszm bolem jest jego nienawisc. dzisiaj,. Nie wiem skad.
          • 26.04.05, 11:10
            nienawidzi? moze poprostu wzmozona niechec bo sie mu narzuacasz, a on chce
            zapomniec ze z Toba spal (zazenowanie).
            • 26.04.05, 12:38
              Nie narzucam sie. Po prostu czasem musimy sie spotkac w tym samym malym budynku.
              I tyle. Mamy wspolnych znajomych,ale tam gdzie on jkest towarzysko, ja juz nie.
              • 26.04.05, 13:27
                spytaj wprost o co chodzi
                Moze byc tez tak, ze dziewczyna na ktorej mu zalezalo dowiedziala sie ze spal z
                Toba i mu dala kopa. A ten cham wini Ciebie za to.
              • 27.04.05, 18:52
                Napewno nie narzucasz sie w obiektywnym ujęciu?
                Wiesz moja znajoma miała analogiczną sytację jak Ty ,przespała się z
                kolesiem(akurat nie był jej przyjacielem tylko kolegą z pracy)i potem
                zachowywała się tak jak ty ,a on jak Twój "przyjaciel";
                niestety okazało się,że było tak jak sugeruje Hihun,on nie mógł się od niej
                opędzić(dla niego to był tylko sex),nie chciał wprost jej powiedzieć ,ze nie
                jest nią w żaden sposób zainteresowany a ona nie odpuszczała, łaziła za nim
                wszędzie,te same imprezy,knajpy...żenujące to było,niektórzy nie potrafią czytać
                między wierszami

                moim zdaniem powinnaś sobie odpuscić,przestać o niego zabiegać,mało przykrosci
                Ci już sprawił? no chyba ,że jesteś masochistką
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.