Dodaj do ulubionych

Ja odeszłam, miłość została...

IP: BDFPOZ* / 194.175.243.* 08.08.02, 14:51
Piszę, gdyż dzielenie się moimi uczuciami z innymi zawsze mi pomaga.
Po prawie 7 latach zdecydowałam się z nim rozstać.
Dlaczego? Bo było między nami źle ale oboje nie potrafiliśmy podjąć decyzji o
rozstaniu. Próbowaliśmy parokrotnie ale zawsze kończyło sie powrotem.
Poznałam go kiedy miałam 18 lat więc w zasadzie całe dorosłe życie
spędziliśmy razem. Nie muszę nikomu mówić, że każde miejsce, każdy przedmiot
przywołuje w pamięci sytuacje z nim związane. Od jakiegoś czasu mieszkaliśmy
w wynajmowanym mieszkaniu. Umowa wygasa pod koniec września a do tego czasu z
pewnych przyczyn musimy pozostać tam razem. Zerwałam pod koniec czerwca. On
długo prosił, żebym zmieniła decyzję, ale tym razem jestem nieugięta. Choć go
kocham i wierzę, że kiedyś odnajdzie szczęście, wiem, że nie jest dobrym
facetem. Zdażało mu się mnie popchnąć, szturchnąć, uderzyć... Teraz tez wiem,
że to on odpowiedzialny jest za drastyczny spadek mojej samooceny. Podobam
się mężczyznom. Od niego nie słyszałam tego baaardzo dawno.
Komplementy zasłyszane od znajomych obalał zawsze paroma uwagami. "W co ty
się ubrałaś?! Mogłabyś trochę schudnąć! Co to za makijaż?! Nie dbasz o
siebie!!"
Z czasem zaczęłam w to wszystko wierzyć i doprowadziłam się do takiego stanu,
że czasem przemykałam się po miescie tak, aby tylko nikogo nie spotkać...
A kiedyś byłam tak pewna siebie...
Ale tak bardzo go kocham. Wina z pewnością nie leży wyłącznie po jego stronie.
Po dwóch tygodniach od naszego rozstania zaczęłam się widywać z kimś innym.
Wiedziałam, że to szybko, ale potrzebowałam tego.
Przyjaciół w zasadzie nie mam, bo gdy go poznałam zerwałam z wszystkimi
kontakty. Wiem - wielki błąd. Gdyby nie to, pewnie wcześniej byśmy się
rozstali - a tak - wiedziałam, ze będę samotna.
W kazdym razie - mój "nowy" bardzo szybko się zaangażował a ja nie potrafię.
To bardzo dobry facet, czuły, opiekuńczy. Ale nie jest NIM!
Postawiłam więc sprawę jasno - nie jestem gotowa na nowy związek.
W tym czasie ON zaczął się też z kimś spotykać.
Dziewczyna się zakochała. On mówi, że to po to, żeby zapomnieć o naszym
rozstaniu, nie myśleć... Obojgu nam ciężko.
Ale ja widzę, że to coś więcej. Biega na spotkania z nią, prasuje koszule,
perfumuje się, wraca późno w nocy. Wciąż dostaje i wysyła sms'y uśmiechając
się przy tym.
To mnie boli... Jestem o nią zazdrosna.
Dziś są jego urodziny.
Kryzys.
Wyjeżdżają razem nad morze. Do "naszych" Międzyzdrojów...
Edytor zaawansowany
  • Gość: Yennefer 28 IP: 62.29.137.* 08.08.02, 15:20
    Cześć
    Wydaje mi się, że skoro zdecydowałaś się na rozstanie miałaś poważne powody a
    teraz wspominasz tylko te dobre chwile i tego Ci żal...
    Przemyśl jeszcze raz dlaczego postanowiłaś odejść od niego, przypomnij sobie
    jak się czułaś będąc ciągle krytykowaną, poniżaną - pisałaś też, że był zdolny
    Cię uderzyć!!! Czy chcesz do tego wrócić?

    pozdrawiam
    Y.
  • Gość: wania IP: *.gda.ids.pl / 192.168.2.* 08.08.02, 16:16
    Czy ja dobrze rozumiem - Ty wciąż z nim mieszkasz? Jeśli tak, to - dziewczyno -
    zacznij od fizycznego oddalenia. Wyprowadź się do kogokolwiek (albo "wystaw" go
    z walizkami przed drzwi) i nie patrz już więcej na niego, i nie dręcz się jego
    nową wybranką, sms-ami itd, i skup się na sobie.
  • Gość: mysia IP: *.krak.gazeta.pl 08.08.02, 16:28
    Boże, Kahula....
    zaczęłam tak dramatycznie. Wiesz, kiedy czytałam to ta jakbym widziała swoje
    życie....Bardzo mi przykro, nawet nie wiesz jak mocno czuje Twoja sytuacje.Było
    tak samo - lata bez jego ciepła... Nie wytrzymałam. Powiedziałam dość. Ale on
    sie obudził, teraz znów jesteśmy razem. To co mnie boli w Twojej sytuacji to
    to, ze on prawdopodobnie NIC NIE ROZUMIE I NIE WIE CO CI ROBI. Jeśli go kochasz
    i jest szansa ze on nadal kocha Ciebie - obudz go! TERAPA? Cokolwiek. Jeśli
    jednak on Ciebie nie kocha - uciekaj, uciekaj w inne dobre ciepłe ramiona,
    dopóki jeszcze masz na to siełę.
  • Gość: kluba1 IP: *.we.client2.attbi.com 08.08.02, 17:44
    Wlasnie chodzi o to, ze nie odeszlas. Zbuduj sobie SWOJE zycie. "Odrestauruj
    sie "!! Wcale nie musisz od razu byc z kims. Sama przekonaj sie kim jestes,
    jaka jestes. Polub sama siebie, uznaj sie za wartosciowa, dobra kobiete. Moze
    on sie tez bez Ciebie czegos nauczy a moze TY sie duzo nauczysz sama o sobie.
    Narazie jestes do niego przyzwyczajona. On cie kontrolowal przez lata . Naucz
    sie teraz sama myslec, odwaz sie!! Sama wiesz, ze potrafisz !!!
  • Gość: Aśka-29 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.08.02, 18:19
    Doskonale Cię rozumiem... przez 9 lat byłam z facetem, którego poznałam w
    liceum, mamy dziecko. Po podjęciu decyzji o rozstaniu przeżywałam, to samo co
    Ciebie dręczy teraz. Instynkt samozachowawczy kazał mi przerwać ten zwiazek,
    serce nadal bardzo kochało. Nie szanował, całkowicie zakompleksił, potrafił
    uderzyć, ale był. Podobnie jak Ty po rozstaniu musiałam z nim mieszkać - teraz
    z perspektywy czasu widzę, że niepotrzebnie się skazywałam na to cierpienie.
    Jeśli chcesz sobie pomóc - wyprowadź się.
    Nie punktuj jego życia: ma dziewczynę, cóż... to nawet lepiej. Może dzieki temu
    łatwiej przetniesz pępowinę jaka wciąż Cię z nim łączy. Uwierz, mój były facet
    przez 2 lata po rozstaniu potrafił wydzwaniać w środku nocy, nachodzić mnie w
    pracy, cały czas w mawiając mi, że to ja jestem potworem, zrujnowałam mu życie,
    nie myślę o synku - i żebym wracała. Jakby zapomniał, o tym że to on hulał po
    nocach, podczas, gdy ja nie mogłam pogadać z koleżanką nawet przez telefon, że
    nie chciał chodzić na wspólną terapię itp. W takiej sytuacji, naprawdę trudno
    poukładać sobie życie od nowa.
    Myslę, że prze Tobą duzo pracy nad własną osobą. Do tej pory on pokazywał Ci
    Twoją życiową drogę, teraz musisz sama podejmować decyzje. Im szybciej ruszysz,
    tym szybciej miłość pójdzie w Twoje ślady.
    Wytrwałości!!!
  • dreaming 11.08.02, 18:54
    Gość portalu: kahula napisał(a):

    > Dlaczego? Bo było między nami źle ale oboje nie potrafiliśmy podjąć decyzji o
    > rozstaniu. Próbowaliśmy parokrotnie ale zawsze kończyło sie powrotem.
    > Poznałam go kiedy miałam 18 lat więc w zasadzie całe dorosłe życie
    > spędziliśmy razem. Nie muszę nikomu mówić, że każde miejsce, każdy przedmiot
    > przywołuje w pamięci sytuacje z nim związane.

    Czas goi rany. Za pół roku, jeśli nie zmienisz decyzji (a nie powinnaś, bo
    dobrze będzie najwyżej chwilę) zapomnisz. Myśli o nim będą jakby za mgła,
    będzie to cześć Twojego życia, która w głowie znajdzie się mniej więcej tam
    gdzie znajdują się wspomnienia z podstawówki. Nie warto się męczyć. Poszukaj
    czegoś innego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka