Dodaj do ulubionych

Czy geniuszom nalezy wszystko wybaczac ?

IP: *.dip.t-dialin.net 11.08.02, 14:07
drodzy forumowicze,
odpowiedzi na komentarz na temat Marqueza zdopingowaly mnie do nowego watku:
jak to jest z tymi geniuszami w naszym zyciu ? wielu z nich bylo w zyciu
prywatnym wyjatkowymi bydlakami (Mozart, Puszkin, Hemingway, O.Wilde i wielu
innych, o zyjacych nie wspominajac) - niszczyli z upodobaniem wszystkich
naokolo i wszystko (lub prawie wszystko) bylo im wybaczane.. bo przeciez
byli jedyni w swoim rodzaju, genialni i niepowtarzalni..
Stworzyli dziela dla nas i naszej kultury niepowtarzalne i niezbedne, ale z
drugiej strony ich bliscy, rodziny i przyjaciele cale zycie nosili blizny
po ich dzialaniu- czesto prawdziwe j.np. syn Hemingwaya ..
Czy ludzi "wielkich" nalezy oceniac tylko po tym co stworzyli ?
Czy fizycy ktorzy stworzyli bombe atomowa zasluguja na nasz podziw ?
Gdzie sa granice ?
Co o tym sadzicie?
Edytor zaawansowany
  • kamfora 11.08.02, 14:16
    Gość portalu: agnostyk napisał(a):

    > drodzy forumowicze,
    > odpowiedzi na komentarz na temat Marqueza zdopingowaly mnie do nowego watku:
    > jak to jest z tymi geniuszami w naszym zyciu ? wielu z nich bylo w zyciu
    > prywatnym wyjatkowymi bydlakami (Mozart, Puszkin, Hemingway, O.Wilde i wielu
    > innych, o zyjacych nie wspominajac) - niszczyli z upodobaniem wszystkich
    > naokolo i wszystko (lub prawie wszystko) bylo im wybaczane.. bo przeciez
    > byli jedyni w swoim rodzaju, genialni i niepowtarzalni..
    > Stworzyli dziela dla nas i naszej kultury niepowtarzalne i niezbedne, ale z
    > drugiej strony ich bliscy, rodziny i przyjaciele cale zycie nosili blizny
    > po ich dzialaniu- czesto prawdziwe j.np. syn Hemingwaya ..
    > Czy ludzi "wielkich" nalezy oceniac tylko po tym co stworzyli ?
    > Czy fizycy ktorzy stworzyli bombe atomowa zasluguja na nasz podziw ?
    > Gdzie sa granice ?
    > Co o tym sadzicie?

    Ja sadzę,że trochę za duzo wrzuciłeś do jednego worka. :-)
    Wybaczać - tak. Wszystko - wszystkim, nie tylko geniuszom.
    Podziwiać, oceniać, naśladować...to już zupełnie co innego.


    --
    "JA jestem JA, A TY jesteś TY.
    Ja nie jestem po to, żeby spełniać Twoje oczekiwania,
    a Ty nie jesteś po to, żeby spełniać moje..."

    :-))
    Ba.
  • wredna2 11.08.02, 14:38
    Ale przeciez kanaliami sa takze " zwykli" ludzie...i czasem im sie wybacza ?
    Czy wiec chodzi o to , ze Dzielo Wiekopomne daje prawo geniuszom / w koncu tez
    ludzie / byc kanalia , czy bedac kanalia nie ma sie prawa byc takze geniuszem?

    A z drugiej strony czy znasz tak dokladnie zyciorysy geniuszy wszechczasow by
    stwierdzic, ze nie bylo wsrod nich ludzi Wielkiego Serca i Wielkiej Dobroci?

    Po prostu bycie genialna kanalia jest i chyba bylo tylko bardziej medialne,
    dlatego tak chetnie sie o tym mowi

    chyba

    wredna
  • trzcina 11.08.02, 15:10
    wredna2 napisała:
    >
    > Po prostu bycie genialna kanalia jest i chyba bylo tylko bardziej medialne,
    > dlatego tak chetnie sie o tym mowi

    Tak, bo cóż bardziej malowniczego od utalentowanego skunksa? Im więcej
    skopanych po drodze życiorysów, im efektowniejsze grzeszki i wykroczenia, tym
    ciekawiej.
    A twórca, który nie wyróżnia się większym poziomem kanalii w sobie, niż
    przeciętnie? Nikt go nie bedzie nam pod nos podtykał, z jego mało intrygującym
    życiorysem;)

    t.

  • trzcina 11.08.02, 14:59
    Wielu wielkich sporo złego w życiu namotało. Im oryginalniejszy talent, tym
    człowiek życiowo bardziej porąbany;)
    Trudno chyba wymagać od geniusza życiowego poukładania i uważności w
    codzienności.
    A czy i kiedy geniusz takowy granice przekracza - wie o tym, jeśli, on sam i
    jego najbliższe otoczenie.
    Na ogół ludziom wielkim odpuszcza się więcej. Tak jakby dobro świadczone ich
    dziełem wyrównywało krzywdy wyrządzone np.najbliższym. Wybaczenie należy do
    nich, do pokrzywdzonych.
    A my, dzieła odbiorcy? I tak nie jesteśmy w prawie i stanie ocenić. Nie w
    naszej ręce waga. Może, niekiedy, z lotu ptaka, ilość dobra, którym owocuje
    twórczość, rekompensuje zło naprodukowane przez twórcę?
    Nie podobałoby mi się natomiast bardzo, gdyby geniusz, rzeczywisty czy
    urojony, w imię swojej wielkości, sam sobie na czynienie zła dawał
    przyzwolenie i sam siebie z niego rozgrzeszał.

    pozdrawiam
    t.
  • kamfora 11.08.02, 15:10

    Problem pojawia się chyba wtedy, gdy geniusz(w jakiejkolwiek dziedzinie)
    uzurpuje sobie prawo do bycia autorytetem moralnym.(Czasem jest przez innych
    takim autorytetem okrzyknięty, lansowany...)
    Najczęściej takie prawo uzurpują sobie artysci. :-)

    Rzecz trochę zahacza też o problem "środków uświęcających cel"...

  • wredna2 11.08.02, 15:49
    Autorytety moralne? A jakie na przyklad? Przeciez moralnosc to cos, co kazdy
    ma na wlasny uzytek!
    Chociaz kiedys gloszono moralnosc socjalistyczna w oparciu o o idealy marksizmu
    i leninizmu i niemal 40 milionowy narod uznawal je za wlasne! No coz, wiemy
    jaki byl ich ciezar gatunkowy!
    Kto wiec slucha takich autorytetow? I dlaczego ich slucha? Bo mu wlasna
    moralnosc nie wystarcza?

    A co wiemy o moralnosci gloszonej przez artystow , np. przez geniusza Jana
    Matejke? Bo ja nic nie wiem! Wiec moze ten " problem " lekko wydumany jest???

    wredna

  • kamfora 11.08.02, 16:00
    wredna2 napisała:

    Wiec moze ten " problem " lekko wydumany jest???

    Może i wydumany, ale żeby zaraz lekko?
    Ostatnio mam baaardzo ciężkie myślenie(dumanie ;-)

    Pozdrawiam
  • wredna2 11.08.02, 16:45
    Nie jest tak zle, skoro to stan przejsciowy...

    i geniuszom zdarzaly sie trudne momenty :))


    pozdrawiam

    wredna



    kamfora napisała:

    > Ostatnio mam baaardzo ciężkie myślenie(dumanie ;-)

  • trzcina 11.08.02, 16:51
    wredna2 napisała:

    > A co wiemy o moralnosci gloszonej przez artystow , np. przez geniusza Jana
    > Matejke? Bo ja nic nie wiem! Wiec moze ten " problem " lekko wydumany jest???
    >

    Matejko Jan w porównaniu z dzisiejszym artystą, nawet takim byle jakim,
    niklejsze miał możliwości głoszenia (nie tylko moralności;)
    Nawet jeśli ogół nie uznaje artysty X za autorytet jakikolwiek, a zwłaszcza
    moralny, to jego zachowania i stopień ich akceptowalności - dzięki mediom -
    przeklejają się i umasawiają.
    Bo jeśli dziesięć znanych (i skądinąd w swojej dziedzinie genialnych) postaci
    zacznie propagować (bądź tylko usprawiedliwiać)seks z maloletnimi, li i
    jedynie dlatego, że sami to lubią, ileś osób powie sobie, czemu nie? Skoro im
    wolno?
    Jeśli Pani Y wolno porzucić dzieci, by móc swobodnie i bez ograniczeń TWORZYĆ..
    A twórca Z wybaczane ma, że błotem współpracowników obrzuca, od rana do nocy...
    To może i nam wolno? To może i nam zostanie wybaczone?
    Tu widzę problem. Ale dla mnie zaczyna się on tam, powtórzę, gdzie pojawia się
    przyzwolenie na zło, w imię czegokolwiek, tu w imię geniuszu, bywa że
    domniemanego.
    Wielki też człowiek. Trudno brać go pod lupę i analizowac każdy jego ruch,
    mierzyć i ważyć. Jego przewiny, jego sprawa i pokrzywdzonych.
    Geniusz też kanalią być może. Ale wpływ na innych ma większy, niż kanalia
    nieuzdolniona i nie pokazująca paszczy w mediach. Nawet jeśli ten wpływ z
    autorytetem moralnym ani się nie wąchał.

    Peesik do wr..
    odświeżyłaś mi pięknie zapomniane słowo kanalia;)
    dzięki
    t.

  • kamfora 11.08.02, 17:02

    Trzcino Myśląca!

    Cóż dodać?

    Chyba tylko: Czoła chylę, nadziei nie tracąc,
    że i mnie myślenie lżejsze kiedyś może powrócić raczy ;-)
  • wredna2 11.08.02, 17:19
    Mistrz Jan ledwie przypadkiem pod klawisz mi podszedl, a jego mozliwosci
    gloszenia zasad wszelakich rzeczywiscie byly wprost proporcjonalnie mniejsze
    jak i wielkosc ich odbioru , wiec faktem jest, ze w mediach tu sprawa.
    Umasowienie informacji zwiekszylo podaz tejze , wiec "ukanalienie" czlowieka
    jako takiego na swiatlo dzienne wylazlo.

    Zgadzam sie takze, ze problemem nie podaz jest, a sposob i madrosc odbioru
    informacji , wiec jezeli ktos czerpie z " autorytetow", ktore nimi nie sa, to
    jego problem , moze i moralny, i coz tu znaczy 10 czy nawet 100 przykladow osob
    postrzeganych jako kanalie? Otoz tylko kanaliami beda w oczach i ocenach
    ludzi , i niczym wiecej! A czy pierwotny jest ich geniusz czy ta nieszlachetna
    ich cecha charakteru, niech kazdy gradacje prowadzi we wlasnym zakresie...



    > Peesik do wr..
    > odświeżyłaś mi pięknie zapomniane słowo kanalia;)
    > dzięki
    > t.


    t. troche nie wiem dlaczego, bo kto inny tworca watku o tych nikczemnikach...,
    ale cicha mam nadzieje,ze nie przyczynil sie do tego moj nick przecudnie

    wredny;))

    pozdrawiam niedzielnie
  • Gość: Marta IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 11.08.02, 21:07
    Gość portalu: agnostyk pyta:
    > Czy geniuszom nalezy wszystko wybaczac ?

    A niby dlaczego? W żadnym razie!

    Ja bym nie mieszała dwóch porządków. Człowieka oceniamy jak człowieka, dzieło -
    jak dzieło. Byle nie mieszać jednego z drugim.

    > Czy fizycy ktorzy stworzyli bombe atomowa zasluguja na nasz podziw ?
    > Gdzie sa granice ?
    > Co o tym sadzicie?

    A co sądzisz o mojej propozycji?
    Bo inaczej trzeba by ustanowić komisję etyki i niegodnym zabraniać tworzyć,
    wymyślać, eksperymentować i odpowiadać na zamówienia (np ojczyzny, hi-hi) Takie
    rozwiazani znamy z historii...

    Marta

  • Gość: agnostyk IP: *.dip.t-dialin.net 11.08.02, 21:16
    Droga Marto, aby uniknac nieporozumien.. ja nie uwazam, ze kanaliom i lajdakom
    nalezy wiecej wybaczac tylko dlatego, ze sa nieprzecietni lub sa geniuszami..
    Wlasnie dlatego, ze tak a nie inaczej uwazam, odebralem z odrobina "zdziwienia"
    wypowiedz typu: "tworcow trzeba oceniac za ich tworczosc, a nie za inne sprawy"
    (patrz w watku o Marquezie) i to mnie wlasnie sklonilo do zalozenia tego watku..
    Ale to tylko na marginesiei dla wyjasnienia sytuacji...
    pozdrawiam

  • masaker 12.08.02, 15:18
    Chyba się zestarzałem, bo nie nadążam za tematem. A bardziej serio - co jest złego w tym, że jakiś geniusz ma źle
    poukładane pod sufitem, i dlaczego oceniając jego dzieło ma mi cały czas huczeć w głowie, że facet był stukniętym
    dziwolągiem, który połowę życia przesiedział w szopie na narzędzia? To, że ktoś jako wybitny pisarz tworzy świetną
    literaturę, to jedno, a to, że jest alkoholikiem i bije żonę, to drugie. Jakoś nikt nigdy nie oceniał Matki Teresy z Kalkuty
    pod kątem jej urody czy umiejętności jazdy na rowerze. Dla większości liczy się jej działalność charytatywna, a
    reszta - jak powiedział nieoceniony Hamlet - jest milczeniem. Co nie oznacza, że nawet najwybitniejsza twórczość
    zwalnia od odpowiedzialności za swoje czyny. Napisanie książki nie wyklucza przecież alkoholizmu, choroby
    psychicznej, skłonności sadystycznych itp.
    Tak przy okazji - Albert Einstein był chyba w miarę normalny, nie?

    --
    chrum
  • Gość: Marta IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 12.08.02, 16:24
    > Droga Marto, aby uniknac nieporozumien.. ja nie uwazam, ze kanaliom i lajdakom
    > nalezy wiecej wybaczac tylko dlatego, ze sa nieprzecietni lub sa geniuszami..

    Ja niestety nie mogę wiedzieć czego nie uważasz, więc nie dziw się: czasem
    pisujemy truizmy – właśnie dla jasności. Na pytanie: „Czy geniuszom należy
    wszystko wybaczac?” odpowiadam, że nie i że ocena ich dzieł należy do innego
    porządku rzeczy. Tylko tyle. Więc co tu się dziwić...
    :-)

    > Wlasnie dlatego, ze tak a nie inaczej uwazam, odebralem z
    odrobina "zdziwienia"
    > wypowiedz typu: "tworcow trzeba oceniac za ich tworczosc, a nie za inne
    sprawy"
    > (patrz w watku o Marquezie) i to mnie wlasnie sklonilo do zalozenia tego
    watku..
    > Ale to tylko na marginesie i dla wyjasnienia sytuacji...
    > pozdrawiam

    Możemy więc uważać sytuację za całkowicie jasną?
    Pozdrawiam, naturalnie
    Marta
  • momi 11.08.02, 22:33
    Wielu wybitnych artystów miało pogmatwane życie osobiste, krzywdziło najbliższe
    osoby. Niektórzy to rozkapryszeni i rozpieszczeni sukcesem, inni ocierający się
    o szaleństwo i nie szanujący innych,jeszcze inni np. fascynujący sie chorymi
    ideologiami(choćby francuscy artyści popierający komunizm). Często
    czytając "złote myśli" wybitnych zdaję sobie sprawę jak dalekie to było od ich
    życia.Ale czytam. Np.Marqueza, który faktycznie lubi palić cygara z Fidelem
    Castro:) Chociaż...nigdy nie cytuję słów "Człowiek to brzmi dumnie"
    pamiętajac,że autorem jest Maksym Gorki-ulubieniec Stalina.Ten dysonans między
    gładkimi słowami a prawdziwym życiem jest częsty,ale sądzę,że po prostu znamy
    dzieła ,a jedynie niewielu zagłębia się w biografie(ale ,że w tych biografiach
    ukrywa sie często niechlubne fakty to pewnie dowód na to ,że geniuszom wybacza
    się więcej).
  • Gość: Renka IP: *.home.cgocable.net 12.08.02, 01:17
    Dla mnie geniusz to geniusz, sprawa swieta. Nalezy mu wszystko wybaczac i klasc
    sie dywanem, aby mu bylo miekko stapac. To PRZECIEZ COS NIEZWYKLEGO - GENIUSZ,
    UMYSL nad UMYSLY.
    Wszak to piekno i niezwyklosc rozumu czyni czlowieka GENIUSZEM :)
  • wredna2 12.08.02, 04:15
    Nowlasnie... i o czym my tu dyskutujemy do diaska...

    wrrrrr....



    Gość portalu: Renka napisał(a):

    > Dla mnie geniusz to geniusz, sprawa swieta. Nalezy mu wszystko wybaczac i
    klasc
    >
    > sie dywanem, aby mu bylo miekko stapac. To PRZECIEZ COS NIEZWYKLEGO -
    GENIUSZ,
    > UMYSL nad UMYSLY.
    > Wszak to piekno i niezwyklosc rozumu czyni czlowieka GENIUSZEM :)
  • kamfora 12.08.02, 07:57
    Gość portalu: Renka napisał(a):

    > Dla mnie geniusz to geniusz, sprawa swieta. Nalezy mu wszystko wybaczac i
    klasc
    >
    > sie dywanem, aby mu bylo miekko stapac. To PRZECIEZ COS NIEZWYKLEGO -
    GENIUSZ,
    > UMYSL nad UMYSLY.
    > Wszak to piekno i niezwyklosc rozumu czyni czlowieka GENIUSZEM :)

    Ale chyba zdecydowanie bardziej podoba się nie-geniuszom z boku
    patrzeć, podziwiać i ewentualnie dawać rady co do ułożenia "dywanów",
    niż BYĆ owymi "dywanami" ;-)
  • Gość: Marta IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 12.08.02, 16:32
    Gość portalu: Renka napisał(a):

    > Dla mnie geniusz to geniusz, sprawa swieta. Nalezy mu wszystko wybaczac i
    klasc sie dywanem, aby mu bylo miekko stapac. /.../

    A co z geniuszami zapoznanymi? (Częste zjawisko, jeśli geniusz pozwolił sobie
    zbyt daleko wybiec przed publiczność). Kładziemy się na grobie (po rozpoznaniu,
    ma się rozumieć...)?
    :-)
    Marta

    PS. ...że nie wspomnę o tych, których właśnie zapoznajemy...
  • Gość: maly.k IP: 139.57.24.* 12.08.02, 17:29
    Bo przeciez wcale im sie tego nie wybacza. Na przyklad Ezra Pound swoje w
    klatce odsiedzial. Ale po latach zycie prywatne staje sie mniej istotne, niz
    zycie stworzone - ot, taka perspektywa. Zabia.

    Pozdrawiam,

    mk. (kum-kum)

    PS. Czego przykladem miala byc tutaj bomba atomowa?
  • kamfora 12.08.02, 19:07

    No i, konsekwentnie, należy jeszcze spytać:
    A kto to jest "geniusz"?
  • Gość: maly.k IP: 139.57.24.* 12.08.02, 20:11
    kamfora napisała:

    > A kto to jest "geniusz"?
    Tak, ale o tym juz kiedys bylo.

    Pozdrawiam,

    mk.
  • Gość: Marta IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 12.08.02, 20:15
    Msk było o autorytetach. Fakt - genialnych ;-)
    M
  • Gość: maly.k IP: 139.57.24.* 12.08.02, 20:24
    Ale mam takie wrazenie, jakbym juz kiedys na ten temat tutaj rozmawial. To nie
    istotne w tym momencie. Bo w sumie - po czym poznac geniusza nie wie nawet
    geniusz.

    Jesli zas chodzi o 'wybaczanie', to pytanie jest zupelnie na bakier z sensem.
    Czy nalezy geniuszom wsyztsko wybaczac? To raczej pytanie do tych skrzywdzonych
    przez owych genianych drani, a nie do nas, do szerokiej publiki. W koncu nie
    jest prerogatywa (fajne slowo, wywoluje u mnie taki smieszny dreszczyk) publiki
    wybaczac w imieniu tych ....
    My zas ogladamy kreacje tych geniuszy, ktore przyslaniaja ich zycie. Widzimy
    jedno, pomijamy drugie. Nie ma tu miejsca na wybaczanie, co najwyzej na
    niezauwazanie.

    Przy okazji? Czy Lesmian byl genialny? Bo podobno byl bardzo solidnym
    notariuszem. Ale chyba nie byl. Nie, zdecydowanie nie byl...

    Wiecej niz pozdrawiam,

    mk.

    PS. Nadal nie wiem, co tu miala do rzeczy 'bomba atomowa'. Moze ktos moglby
    mnie oswiecic?
  • kamfora 12.08.02, 20:37
    Gość portalu: maly.k napisał(a):
    > PS. Nadal nie wiem, co tu miala do rzeczy 'bomba atomowa'. Moze ktos moglby
    > mnie oswiecic?


    Nie jestem pewna, czy to "oswiecenie", ale wydaje mi sie że chodzi o
    to, iż badania naukowe /wyniki tych badań/ umożliwiły zbudowanie
    owej bomby... Ludzie wyobrażają sobie często, że to "geniusze" są
    odpowiedzialni za złe zastosowanie wyników ich pracy.
    Spotkałam się z opinią, że "nauka jest niebezpieczna".

    PS A można prosić o link do definicji geniusza?
  • Gość: maly.k IP: 139.57.24.* 12.08.02, 20:43
    kamfora napisała:

    > Ludzie wyobrażają sobie często, że to "geniusze" są
    > odpowiedzialni za złe zastosowanie wyników ich pracy.
    > Spotkałam się z opinią, że "nauka jest niebezpieczna".
    Ludzie *zawsze* wyobrazaja sobie, ze za wszystko odpowiedzialny jest ktos inny.

    >
    > PS A można prosić o link do definicji geniusza?
    Nie mam, niestety. Ale to nie moja wina!

    Pozdrawiam,

    mk.
  • Gość: Marta IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 12.08.02, 21:53
    Gość portalu: maly.k napisał(a):

    > Ludzie *zawsze* wyobrazaja sobie, ze za wszystko odpowiedzialny jest ktos
    inny.
    To uspakaja.
    /.../
    > > PS A można prosić o link do definicji geniusza? [kamfora]
    > Nie mam, niestety. Ale to nie moja wina!
    Co do winy, to można by dyskutować ;-)
    Ale proszę:
    www.slownik-online.pl/kopalinski/76da52aa5536cdc6c12565d9005d3ee7.phphttp://www.leksykony.pl/cgi-bin/find1.pl
    więcej w różnych wyszukiwarkach, na różnych półkach itd.

    Pa, pa
    M
  • kamfora 12.08.02, 22:35

    Marta podała linki do definicji geniusza :-)

    Kto może okrzyknąć kogoś geniuszem?
    (Czy Nobel to taka przepustka, czy coś innego?)
    Dlaczego nie-geniusze mają oceniać, czy ktoś jest genialny?
    Czy geniusz prawdziwy przyzna, że ten obok jest "bardziej genialny"?
    Do tego musiałby być wysoce...moralny(?) A czy to idzie w parze?
    (Dlaczego w takim razie ciągłe watpliwości czy wybaczać i postulaty
    o rozdzielenie człowieka od dzieła?)

    (pewnie też już było...ale podobno wszystko już było ;-)

    Pozdrawiam


  • masaker 13.08.02, 10:37
    Ja dorzucę jeszcze taki link, choć zaczynamy kręcić się w kółko z tymi
    definicjami:
    sjp.pwn.pl/haslo.php?id=16472
    Acha! Ktoś wspominał, że był już wątek o geniuszu. Tak, to nawet ja go
    założyłem - rok temu, w sierpniu. Zaczął się od wygłupu, skończył na wygłupie,
    ale gdzieś w środku było coś o istocie bycia geniuszem. Poszukałbym tego, ale
    chyba więcej tam było bzdur niż sensownej wymiany myśli.

    Wracając do tematu - sądzę, że geniusza poznaje się dość łatwo. To jest tak -
    siedzi sobie kilka osób, rozmawia na jakiś temat, a jeden z dyskutantów rzuca
    od niechcenia takie uwagi, które mogą całkowicie zmienić sens dyskusji,
    przekonać wszystkich, sprawić, że dalsza rozmowa jest bezprzedmiotowa itd. Ale
    nie martwmy się, że nikomu z nas taka sztuka się nie udała (chociaż...) - po
    prostu ludzie nie dorośli do geniuszu.

    Co do bomby atomowej - zawsze zastanawiało mnie, dlaczego ludzie z uporem
    maniaka twierdzą, że jest to zło, za które odpowiadają wyłącznie naukowcy. To
    przecież politycy zdecydowali o jej użyciu, a co więcej - zrzucając bombę
    atomową na Hiroszimę i Ngasaki sprawdzili, jakie są skutki jej użycia -
    odpowiednio na równinach i w terenie górzystym. Równie dobrze można by za
    wszystko obwiniać Newtona z tą jego pieprzoną grawitacją.

    --
    chrum
  • Gość: kamfora IP: 62.29.248.* 13.08.02, 11:06
    masaker napisał:

    > Acha! Ktoś wspominał, że był już wątek o geniuszu. Tak, to nawet ja go
    > założyłem - rok temu, w sierpniu. Zaczął się od wygłupu, skończył na
    wygłupie,
    > ale gdzieś w środku było coś o istocie bycia geniuszem. Poszukałbym tego, ale
    > chyba więcej tam było bzdur niż sensownej wymiany myśli.

    Znam ten watek :-) To właściwie przez te dyskusje w tym właśnie wątku
    baaardzo mi "podpasowało" forum psychologia GW...
    Ale dyskusja była raczej "ku uweseleniu" a nie na poważnie...;-)

    > Wracając do tematu - sądzę, że geniusza poznaje się dość łatwo.
    ???
    Moze, jeżeli chodzi o tzw "muzyczny słuch absolutny" ...
    Czy jest coś podobnego w innej dziedzinie?

    To jest tak -
    > siedzi sobie kilka osób, rozmawia na jakiś temat, a jeden z dyskutantów rzuca
    > od niechcenia takie uwagi, które mogą całkowicie zmienić sens dyskusji,
    > przekonać wszystkich, sprawić, że dalsza rozmowa jest bezprzedmiotowa itd.
    Ale
    > nie martwmy się, że nikomu z nas taka sztuka się nie udała (chociaż...) - po
    > prostu ludzie nie dorośli do geniuszu.

    Hmmm...wszystko chyba zalezy od poziomu owych dyskutantów.
    Czy "geniusz" jest wobec tego zawsze ten, kto "odstaje"
    od konkretnego grona osób?

    >
    > Co do bomby atomowej - zawsze zastanawiało mnie, dlaczego ludzie z uporem
    > maniaka twierdzą, że jest to zło, za które odpowiadają wyłącznie naukowcy. To
    > przecież politycy zdecydowali o jej użyciu, a co więcej - zrzucając bombę
    > atomową na Hiroszimę i Ngasaki sprawdzili, jakie są skutki jej użycia -
    > odpowiednio na równinach i w terenie górzystym. Równie dobrze można by za
    > wszystko obwiniać Newtona z tą jego pieprzoną grawitacją.

    No, bo ludzie w większosci sa zabobonni. A przecież przekonanie
    o niebezpieczeństwie nauki jako takiej jest, nie da się ukryć, zabobonem
    właśnie :-)) I, nie da się też ukryć, zabobonem podtrzymywanym przez niektóre
    "uznawane autorytety" ...

    :-)
    Ba.
  • masaker 13.08.02, 13:06
    Wątek o geniuszu niewątpliwie powstał w celach ludycznych, choć nieskromnie
    powiem, że było w nim ziarenko prawdy.

    Co do pytania o wyróżnianie się - wydaje mi się, że geniusz tak czy owak musi
    jakoś odstawać od reszty. Geniusz to nie jest facet, który po prostu dobrze
    wykonuje swoją pracę, ale to ktoś, kto dosłownie rzuca na kolana. Kiedy
    rozmawiasz z geniuszem, twoja szczęka odbija się od podłogi, miękkie robią ci
    się nogi, w duszy czujesz spokój błogi, masz ochotę na pierogi... Aaaaaa!!! Co
    za koszmar.
    Podsumowując - geniusza od reszty ludzi wyróżniają ponadprzeciętne
    umiejętności, a więc - geniusz (jako cecha) MUSI rzucać się w oczy, uszy,
    dłonie, skronie i inne.

    --
    chrum
  • Gość: kamfora IP: 62.29.248.* 13.08.02, 14:22
    masaker napisał:

    > Co do pytania o wyróżnianie się - wydaje mi się, że geniusz tak czy owak musi
    > jakoś odstawać od reszty. Geniusz to nie jest facet, który po prostu dobrze
    > wykonuje swoją pracę, ale to ktoś, kto dosłownie rzuca na kolana. Kiedy
    > rozmawiasz z geniuszem, twoja szczęka odbija się od podłogi, miękkie robią ci
    > się nogi, w duszy czujesz spokój błogi, masz ochotę na pierogi... Aaaaaa!!!

    Tak, tak! To tak samo jak z miłością, prawda? Wszyscy wiedzą, że "jest
    gdzieś moja druga połówka", że "jak tylko się spotkamy, to OD RAZU nas
    porazi" ;-) i będą żyli dłuuuugo i szczęśliwie...

    Co
    > za koszmar.
    > Podsumowując - geniusza od reszty ludzi wyróżniają ponadprzeciętne
    > umiejętności, a więc - geniusz (jako cecha) MUSI rzucać się w oczy, uszy,
    > dłonie, skronie i inne.

    Czy uważasz, że naprawdę tak łatwo go odróżnić od... wariata?
    A może ludzie, którzy kiedyś nazywani byli prorokami/wieszczami - to byli
    geniusze właśnie?
    I niełatwo było ludziom wkoło zaakceptować fakt, że ktoś wielki mógł wyrosnąć
    po sąsiedzku?

    No i...jeszcze jedno. Czy "tytuł geniusza" przysługuje "za całokształt"
    czy też może być za "przebłysk" w jednym jakimś przypadku?
    I czy w związku z tym tytuł geniusza jest, jak tytuł prezydenta, dożywotni
    (wieczny?)
    I co jest/powinno być punktem odniesienia?
    Czy geniuszowi można "wytknąć", że owszem, tamtym razem wykazał się geniuszem,
    ale teraz tylko "jedzie na opinii"? Czy ktoś się odważy?
    Czy to nie jest ta pułapka, w którą wpadają ludzie zafascynowani jakimś
    człowiekiem/jego dziełem, że w pewnym momencie zaczynają mu prawie cześć boską
    oddawać, przyjmując bezkrytycznie wszystko, co powie/napisze/zrobi - bo jest
    geniuszem? (to samo można w czasie przeszłym odnośnie geniuszy z dawnych lat)

    :-))
    Ba


  • masaker 13.08.02, 14:38
    Gość portalu: kamfora napisał(a):

    > No i...jeszcze jedno. Czy "tytuł geniusza" przysługuje "za całokształt"
    > czy też może być za "przebłysk" w jednym jakimś przypadku?
    > I czy w związku z tym tytuł geniusza jest, jak tytuł prezydenta, dożywotni
    > (wieczny?) I co jest/powinno być punktem odniesienia?
    > Czy geniuszowi można "wytknąć", że owszem, tamtym razem wykazał się
    > geniuszem, ale teraz tylko "jedzie na opinii"? Czy ktoś się odważy?
    > Czy to nie jest ta pułapka, w którą wpadają ludzie zafascynowani jakimś
    > człowiekiem/jego dziełem, że w pewnym momencie zaczynają mu prawie cześć
    > boską oddawać, przyjmując bezkrytycznie wszystko, co powie/napisze/zrobi -
    > bo jest geniuszem? (to samo można w czasie przeszłym odnośnie geniuszy z
    > dawnych lat)

    Hmm, powiem teraz tak: dla mnie geniusz jest pewną cechą osobowości, umysłu
    itp. Wcale nawet nie musi się objawiać w jakiś sposób dający się jednoznacznie
    opisać - po prostu widzisz, wiesz, myślisz i czujesz więcej. Wiem, wiem -
    wariaci też tak mają, ale na tym polega cały urok wałkowanego przez nas
    zagadnienia. Rozumiesz - facet został uznany za geniusza, proroka, świętego czy
    inną cholerę, a po latach (nawet setkach lat) okazało się, że cierpiał po
    prostu na jedną z odmian schizofrenii. Siedzą historycy nad oryginalnymi
    tekstami z archiwum i boki zrywają: "Ty" - mówi jeden do drugiego - "to gość
    był zwyczajnie pierdolnięty, he-he-he."
    Ale ja głupoty wypisuję. Tak czy owak geniusz musi porażać, bo inaczej kim by
    był? Chłopkiem-roztropkiem?

    --
    chrum
  • Gość: Dorota IP: *.csk.pl 12.08.02, 18:16
    Nie można wszystkiego wybaczyc , choc sie powinno bez wzgledu na to kim sie
    jest.
  • Gość: OLT IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 12.08.02, 22:39
    ze sie tak perwersyjnie spytam?
    a jesli im to - za pszeproszeniem - zwisa?
    te cale ceremonie z wybaczaniem?
    jest jakas literatura na temat???

    czy tez trzebaby przekonsultowac paru podejrzanych?


    pozdrawiam ;-)))

    OLT

  • kamfora 12.08.02, 22:51
    Gość portalu: OLT napisał(a):

    >> a jesli im to - za pszeproszeniem - zwisa?
    > te cale ceremonie z wybaczaniem?

    To "wybaczanie" w tym wątku to chyba przyznawanie geniuszom innych, duużo
    większych praw niż zwykłym ludziom. Stawianie ich jak gdyby ponad prawem,
    niezależnie od, czy jak to tam nazwać.
    I nie ma nic wspólnego, albo bardzo mało, z osobistym
    "nie żywieniem urazy" do specyficznego zachowania ;-)
  • Gość: OLT IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 13.08.02, 01:41
    toc sie nabijam przecie ;-)
    brne w naiwna doslownosc porazona wizja kolektywnego intelektualnego aktu
    wybaczania. (malosci charakteru, tchorzostwa, podlosci na mniejsza i wieksza
    skale moralna, polityczna, geograficzna tez dla bezpieczenstwa i czego tam
    jeszcze ;-) )

    alisci widze pare przeszkod technicznych...ja zawsze mam problemy...
    wiec wybaczac hurtem czy w podgrupach?
    na jakis konkretny sygnal?
    zapoznawszy sie z dzielem/odkryciem/teoria i umiesciwszy ja swiadomie w
    porzadku swiata, czy uwierzywszy na slowo ze genialna?
    i, tak bardziej serio - czy mozna wybaczac ZA COS?


    hmm, a rozwiazanie chyba lezy w ludzkiej pamieci.
    dobrej ale krotkiej.
    dluzszej, ale wybiorczej. tak mi sie cos widzi.
    bo zapominanie to nie to samo co wybaczanie.







  • Gość: koki12 IP: 2.3.STABLE* / 10.20.20.* 13.08.02, 02:24
    geniusze sa nieodzowni, i muszą być bez względu na to jak inni ich odbierają.
    bez nich wsztstko stałoby w miejscu.
  • pastwa 19.08.02, 02:25
    Ludzie nie są równi wobec prawa, chociaż prawo teoretyczne jest dla wszystkich
    takie samo i nie wynika to stąd, ze jedni są bardziej genialni, niż reszta.
    Przykładowo pan policjant więcej i częściej odpuści pięknej kobiecie kierowcy,
    niż "brzydalowi" ,a ta pani nie musi się tu nawet wykazywać geniuszem.

    Co więcej, genialną może być kurwa, która potrafi swym niezwykle rozwiniętym
    intelektem kierującym ciałem zawładnąć mężczyzną jak żadna inna, genialnym może
    być też szachista, reżyser, aktor, tancerz, gracz na pudełku tekturowym, ale
    równie dobrze znajdzie się genialny sadysta, morderca, itd.

    Geniusz sam w sobie niewiele nam mówi, ważne jest, co daje on reszcie
    społeczeństwa, jeśli dużo, to dopiero wówczas nabiera on wartości, bowiem jak
    widać, można być genialnie złym( przykładowo,według wielu Stalin, Hitler) lub
    genialnie dobrym( Jezus, Budda)ale też ganialnym (juz poza moralnoscią )w czymś
    co jest dla reszty ludzi bezwartosciowe.

    Genialność kogoś w danej dziedzinie może docenić tylko inny geniusz, bądź osoba
    wybitnie utalentowana na pograniczu geniuszu, najprawdopodobniej 99,999...%
    Ziemian nie uznałoby Einsteina( i wielu innych ) za geniusza, gdyby nie Ci
    nieliczni, którzy docenili i zrozumieli jego pracę( ilez się on namęczył nim
    zaczeto tak o nim mówic, wczesniej wydawał sie bredzić i wielu zwalczało to,co
    chciał udowodnic).

    Wybaczamy natomiast dlatego,bo sprawia nam to satysfakcje lub gdy nadal chcemy
    być z daną osobą,a wartosci intelektualne,jakie ta osoba posiada mogą być przez
    wielu uważane za marne.
    Swoja drogą, bez większości geniuszy mogłaby sie śmiało obejść dominująca część
    ludzkiej populacji, bo jakżesz niewielki procent nas chce i potrafi docenić
    dzieła wielkich kompozytorów, pisarzy, malarzy i im podobnych.

    Pastwa

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka