• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

osrodki zamkniete...dla uzaleznionych

  • 27.09.05, 12:12
    witam
    Postanowilam napisac na tym forum bo na forum uzaleznienia cisza... a ja
    potrzebuje pomocy

    Udalo sie mojo siostre namowic na odwyk, juz kiedys na forum tu
    wspominalam... palila od 5 lat marihuane od 2 miesiecy codziennie pila i
    wypalala ziolo..
    Moj problem to znalezc jakis dobry odwyk dla niej prosze dajcie jakies namiary.
    Podobno bardzo trudno sie dostac, czy so jakies wiec prywatne odwyki ?? cena
    tu niegea roli zaplace kazdo kwoto byle tylko dostala gdies miejsce...

    Edytor zaawansowany
    • 02.10.05, 21:56
      ośrodki płatne zdecydowanie odradzam. Naprawdę wiem coś o tym, bo moja siostra
      jest uzależniona i na początku cała moja rodzina też, jak i Ty, sądziła, że
      cena nie gra roli, że jeśli prywatnie to zajmą sie lepiej...Nic bardziej
      błędnego. Naprawdę. To juz lepiej czekać na przyjęcie na państwowy odwyk. Po
      prywatnym nie będzie żadnej poprawy. (12 tys. za miesiąc i terapia do dupy w
      porównaniu z tym, co dzieje się w państwowych ośrodkach)
      Zacznijmy od detoksu:możesz wybrać jakiś, w którym obowiązuje reguła: pacjent
      może widzieć się tylko z rodziną. To jednak nie gwarantuje sukcesu(siostra była
      na takim, p. doktor wiedziała, że siostra ma miejsce w ośrodku, jednak po paru
      dniach chyba pięciu na detoksie po prostu kazala opuścić jej samej szpital,
      twierdząc, że detoks skończony, a ona i tak wie, że dziewczyna nie chce się
      leczyć, a przyszla tylko zbić dawki...efekt był taki, że my nie wiedzieliśmy,
      że ona już nie w szpitalu, tylko błąka się gdzieś nieprzytomna marząc o
      działce po obcym mieście- czelkaliśmy tydzień zanim się odezwała i mogliśmy
      zaczać kolejny, trzeci detoks i przestać płakać )NIE wysyłaj więc siosty do
      Krakowskiego Rydygiera- bo wypuszczą ją nie zdetoksykowaną i nie będzie w
      stanie wytrzymać nawet paru dni bez narkotyku.
      Generalnie lepiej załatw detoks nie w miejscu zamieszkania. OPolecam detoks w
      Bełchatowie- potrzymają ją ze dwa tygodnie, więc trochę
      lepiej wytrzeźwieje . Nigdy nie zapomnę tamtejszego ordynatora-wspaniały
      czowiek. To jest jednak szpital, do którego może wejść każdy, również na ten
      oddział detoksykacyjny. Jeśli siostra chce się leczyć to uciec nie powinna.(to
      nie jest tam trudne-tzn. ucieczka).Są detoksy w ogóle nie spełniające swego
      zadania np. Łudzkie: kumple narkomana zawsze znajdą sposób, by przemycić towar
      (np. kosz na śmieci)
      Załatw jakiś detoks szybciutko-w twoim mieście na pewno jest jakaś poradnia dla
      uzależnionych. Idż tam, zarejestruj siostrę i siebie. Będziecie mieć jakąś
      opiekę psychologiczną (dla ciebie to równie weażne-pewnie jesteś już
      wspóluzależniona, ja jestem). Dostanie skierowanie do szpitala na detoks, musi
      wybrać miejsce. Wyznaczą jej termin i zaczyna leczenie.
      POolecam Bełchatów i ten drugi szpital w Krakowie, nie pamiętam nazwy, nie
      Rydygier!!!!. W Belchatowie potrzymają ją dlużej, jeśli nie będzie jeszcze
      miala zalatwionego ośrodka: tam się wierzy w to, że człowiek chce się leczyć.
      Najpóźniej jak będzie na detoksie zajmij się załatwianiem ośrodka. Nie daj
      sobie wmówić, że sam detoks lub połączony z terapią w miejscu zamieszkania da
      efekty. nie da. aKURAT MOJA SIOSTRA JEST W pIASTOWIE k. Warszawy. I TO BARDZO
      DOBRY OŚRODEK. Może tam spróbuj? Państwowy ośrodek nie oznacza zawsze Monar, to
      nie jest monar, nazwy calej nie pamiętam ale genetalnie jest to ośrodek
      readaptacyjny dla uzależnionych.
      Po detoksie od razu zawieź siostrę do ośrodka: żadnej wizyty w domu. Sama
      przygotuj jej ciuchy itd. Gdy przyjedzie do ośrodka min. sprawdzą czy nie ma
      narkotyków we krwi: tu trzeba bardzo uważać, wykryją środki uspakajające, te
      które dawali jej w szpitalu i odeślą do domu, więc caly detoks na nic. Więc
      pilnuj, by nie podawano jej nic (powiedźmy pięć dni przed wyjazdem do ośrodka)z
      kodeiną, nic z luminalem, epinefryną (czyli efedryną). Nawet nie wolno jej pić
      syropu typu pini, czy gripexu.
      Mam bardzo dużo do powiedzenia na ten temat, niestety. Jeśli chcesz wiedzieć
      coś o tym jak wygląda życie już w ośrodku, dlaczego tak a nie inaczej wygląda
      terapia, co zmieni się w życiu twojej siostry po skończeniu jej (wierz mi,
      będzie zupełnie innym człowiekiem- pod każdym względem), dlaczego terapia w
      prywatnych środkach nic na dłuższą metę nie da, daj znać. Chętnie pomogę. Pisz
      na maila.
      Pamiętaj o jednej żelaznej zasadzie: twoja siostra to chory czlowiek. Zupelnie
      normalny jest stan, w którym ona raz chce się leczyć, raz nie. Nie będzie
      konsekwentna. Bedzie tobą manipulować. Niestety. Będzie Ci tłumaczyła, że
      wystrczy detoks, że sobie poradzi, ble, ble. Ona nie jest sobą, po detoksie też
      jeszcze nie będzie. Trzymaj się i daj znać co slychać i czy coś robicie
      konkretnego w sprawie detoksu.

      • 02.10.05, 21:59
        niesamowite jak bardzo ludzie potafią sie kochać
      • 12.12.13, 12:51
        Witam, nie zgadzam się że prywatne ośrodki są nieskuteczne! Poleca ośrodek detoksykacji w piasecznie
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.