A mnie w tym artykule zastanowiło jak kobieta, w której wyzwoliły się tak
potężne pokłady miłości oraz nieznane dotąd inne ja, może wrócić do normalnego
życia. Bezsensem jest trwać w niespełnieniu czy poczuciu odrzucenia.
Wydaje mi się, że dokopała się "po coś".
Czy po to by zrozumieć, że istnieje coś innego niż życie "po linii zawodowej".
Że małżeństwo oparte na chłodnym wyrachowaniu - w co wpada się machinalnie,
nie jest tym, czego tak naprawdę potrzebujemy?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.