Długo zastanawiałam się czy napisać tutaj.
Moi drodzy, świetnie Was wszystkich rozumiem, bo sama przeżywałam coś takiego.
Uwierzcie mi - można się z tego wyzwolić, czas jest najlepszym lekarstwem.
Trzeba sobie dać czas na przeżycie tego co zesłał los, nie obwiniajcie się i
nie samooskarżajcie. Paradoksalnie to może czasem wzmacniać uczucie. W tym nie
ma niczyjej winy. Tak się po prostu zdarza...
Wyzwalanie się z takiego uczucia to nie jest kwestia dni czy miesięcy. Mi
zajeło to cztery lata... czy to długo czy krótko - nie wiem. Czasem żałuję,
świat nie jest już taki kolorowy, nie ma tego kogoś (choćby tylko w myślach)
kto ubarwia szare godziny codzienności. Nie zapomniałam o Nim, zawsze będę o
Nim pamiętać. Ale to już nie to, nie tak samo... To wspomnienie nie jest już
bolesne, nie rani jak kiedyś. Czasem spotykam Go, choć baaardzo rzadko,
potrafię się do Niego uśmiechnąć, kiedyś nie mogłam... Zawsze będzie miał
miejsce w moim sercu ale teraz to sama sympatia i życzliwość, bez miłości
takiej jak na początku.
Pozdrawiam wszystkich ciepło i trzymam kciuki :-)
j#m
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.