Re: Beznadziejna miłość
Autor:
Gość: Joe
IP: *.acn.pl
10.05.03, 17:38
Zakochanie sie w innym partnerze podczas kiedy jest sie juz z
jednym oznacza tylko tyle, ze ta milosc ktora mamy - ona nam nie
wystarcza. i nie trafiaja do mnie przekonania agnieszki - w moim
serduszku znalazlo sie troche miejsca na drugiego mezczyzne. -
guzik prawda! milosc jest wszystkim, albo niczym, bo kiedy sie
dzieli na roznych facetow czy kobiety - to jak z tymi
pierwiastkami promieniotworczymi - jak sie rozmienia je na
drobne - przestaja istniec. Jestem w trwalym zwiazku 9 lat, mamy
dzieci, i to co agnieszka pisze: w oczach tego drugiego widze
siebie mlodsza, itd - to my tak mamy, mam tak z moja partnerka i
nie potrzebuje obcych ludzi zeby sie dopelniac w milosci, nie
potrzebuje dodatkowych dopalaczy swojego uczucia! milosc mimo
wszystko potrafi byc zdradliwa sila. Dzisiaj agnieszka wmawia
sobie ze wszystko jest dobrze, ze ma kochanego meza i jakies tam
uczucia do drugiego faceta. ale to niebezpieczne bo -
przepraszam, co sie stanie, kiedy agnieszka obudzi sie ktoregos
dnia i dojdzie do wniosku ze ten drugi to cale jej zycie? albo
popsztyka sie ze swoim mezem, a w jej zwojach mozgowych zacznie
pulsowac lampka pt.: widzisz, a z tamtym to bys sie tak nie
zarla, tamten by cie kochal, bylby doskonaly. dodatkowa milosc
mozna tlumaczyc sobie na wszystkie mozliwe sposoby -
dopelnienie, cos nowego, innego - ale jest to (tak jak w
przypadku agnieszki) zycie w swiecie iluzji i oszukanczej
autosugestii. Milosc to tylko milosc, rozmieniana staje sie
warta tyle co worek bezuzytecznych kosci.