• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

dyplomacja Dodaj do ulubionych

  • 11.12.05, 02:56
    co to jest dyplomacja?
    na czym polega cała jej tajemnica?
    czy można sie tego nauczyć?
    jak sądzicie?




    Zaawansowany formularz
    • 11.12.05, 03:11
      moja szkolna historyczka powtarzala( i slusznie), ze polityka, to "pieprzenie
      kotka przy pomocy młotka":)
      toż to dyplomacja!
    • 11.12.05, 11:07
      mxo napisała:

      > co to jest dyplomacja?
      > na czym polega cała jej tajemnica?
      > czy można sie tego nauczyć?

      Mozna. Istnieje w koncu podyplomowa Akademia Dyplomatyczna
      (taka prawdziwa, dla prawdziwych dyplomatow)
      Dyplomacja - to w skrocie - sztuka niepalenia za soba mostow.
      (nigdy nie mow nigdy)
      lub: tak, ale...
      czy tez: w zasadzie nie, lecz byc moze...
    • 11.12.05, 11:12
      Umiejetnosc życia z ludzmi, w społeczenstwie, czerpania z tego przyjemnosci.
      Wszak nic nie jest czarne albo białe.
      • 11.12.05, 11:17
        ja to nic nie jest czarne ani biale? mleko jest biale a asfalt jest czarny.
        • 11.12.05, 11:20
          powiedziałam to w szerszym znaczeniu
          • 11.12.05, 11:22
            a ja ci podalem w ten sposob szersze znaczenie slowa nic
      • 11.12.05, 11:24
        To co zapodalas - to nie dyplomacja, lecz zasady dobrego wychowania.
        Tu niekiedy trzeba byc uczciwym, czyli jednoznacznym i opowiedziec sie po
        jakiejs stronie, czy tez za jakimis zasadami.

        Dyplomacja - to niezajmowanie jednoznacznego stanowiska i pozostawianie sobie
        zawsze furtki na inne opcje.
        • 11.12.05, 11:38
          Przecież można w dyplomatyczny sposób wyrazić swoje zdanie.

          Swoje zdanie i pewnego rodzaju dystans do rzeczywistości nalezy mieć zawsze.
          Ja tak to rozumiem.
          • 11.12.05, 11:48
            landrynka8 napisała:

            > Przecież można w dyplomatyczny sposób wyrazić swoje zdanie.<

            - Nie. Mylisz znaczenia slow. Masz na mysli "w kulturalny sposob"
            - "w sposob dyplomatyczny" - oznacza de facto: WYMIJAJACO,
            czyli tak, ze Twoj rozmowca moze odebrac Twoja wypowiedz na rozne sposoby.

            • 11.12.05, 11:59
              Moze tak jest jak piszesz. Zastanowię sie nad tym :))
            • 11.12.05, 12:05
              Jest tak napewno - jak pisze... Gdy chodzi o scisle, fachowe znaczenie tego
              slowa...

              Ale poniewaz troche juz "potanczylismy" - na koniec przyznam Ci racje, ze wsrod
              Ludu Bozego - okreslenie "dyplomatyczny" rozumiane jest wlasnie tak , jak Ty
              zapodajesz, czyli kulturalny, ukladny itd...:)
        • 14.12.05, 01:10

          gentlemani napisał:

          > Dyplomacja - to niezajmowanie jednoznacznego stanowiska i pozostawianie sobie
          > zawsze furtki na inne opcje.


          dyplomacja, to chyba jednak zajmowanie jednoznacznego stanowiska (na swoją
          korzyść oczywiście), tylko tak, zeby rozmówca myślał, że to jest korzyść dla
          niego.
          Czyli kłamstwo w białych rękawiczkach.



          • 14.12.05, 05:23
            mxo napisała:

            >
            > gentlemani napisał:
            >
            > > Dyplomacja - to niezajmowanie jednoznacznego stanowiska i pozostawianie s
            > obie
            > > zawsze furtki na inne opcje.
            >
            >
            > dyplomacja, to chyba jednak zajmowanie jednoznacznego stanowiska (na swoją
            > korzyść oczywiście), tylko tak, zeby rozmówca myślał, że to jest korzyść dla
            > niego.
            > Czyli kłamstwo w białych rękawiczkach.
            >
            W dyplomacji znane sa i te metody... Jest to jednak gra na krotka mete.
            Historia wystarczajaco to udowodnila. Dzisiaj, majac wytrawnych partnerow po
            obu stronach, tych metod zazwyczaj stosowac sie juz nie da. Pozostaje zatem
            powrot do tradycji: Prezentowanie wlasnych pogladow, pozostawiajac sobie i
            partnerowi w grze furtke do zmiany decyzji.
            Od jednoznacznych roztrzgniec jest nadal to co zawsze: czyli WOJNA.
            • 14.12.05, 18:23

              gentlemani napisał:

              > W dyplomacji znane sa i te metody... Jest to jednak gra na krotka mete.
              > Historia wystarczajaco to udowodnila. Dzisiaj, majac wytrawnych partnerow po
              > obu stronach, tych metod zazwyczaj stosowac sie juz nie da. Pozostaje zatem
              > powrot do tradycji: Prezentowanie wlasnych pogladow, pozostawiajac sobie i
              > partnerowi w grze furtke do zmiany decyzji.
              > Od jednoznacznych roztrzgniec jest nadal to co zawsze: czyli WOJNA.



              nie wiedziałam, ze i w dziedzinie dyplomacji
              są jakieś aktualne trendy :))
              ...ale w polityce to całkiem logiczne sie wydaje, to co opisałeś

              ale jeśli bierzemy pod uwagę takie codzienne,
              zwykłe gry międzyludzkie, to wytrawnych
              dyplomatów jest raczej niewielu

              jednak tak podsumowując temat, to dyplomacja
              wogóle nie jest zbyt uczciwą metodą.
              a w przyjaźni i miłości, to juz całkiem dyskwalifikuje związek.

              Oliwa sprawiedliwa, na wierzch wypływa


              • 14.12.05, 18:27
                mxo napisała:
                > ale jeśli bierzemy pod uwagę takie codzienne,
                > zwykłe gry międzyludzkie, to wytrawnych
                > dyplomatów jest raczej niewielu
                >
                > jednak tak podsumowując temat, to dyplomacja
                > wogóle nie jest zbyt uczciwą metodą.
                > a w przyjaźni i miłości, to juz całkiem dyskwalifikuje związek.
                >
                > Oliwa sprawiedliwa, na wierzch wypływa
                >
                Tu troche bym polemizowal :)
                generalnie w zyciu dyplomacja bardzo sie przydaje.
                W milosci, czy przyjasni, sprawy powinny sie opierac na zwyklej uczciwosci,
                czyli jednoznacznosci.
                Ale odrobine dyplomacji nie zaszkodzi...
                Nawet z najlepszym partnerem sa sprawy, co do ktorych nie ma zgody,
                ani kompromisu...
                I wlasnie wtedy dyplomacja pomaga...)

                • 14.12.05, 18:32
                  ale może wtedy to juz nie jest dyplomacja,
                  tylko kompromis i umiejętność rozmowy?
                  • 14.12.05, 18:38
                    mxo napisała:

                    > ale może wtedy to juz nie jest dyplomacja,
                    > tylko kompromis i umiejętność rozmowy?

                    kompromis jest wtedy, gdy obie strony ida na ustepstwa i dochodza do wspolnego
                    stanowiska.
                    jezeli po rozmowie kazdy zostaje przy swoim - to zgody nie ma.
                    przewidujac taka sytuacje, "dyplomatycznie" nie stawia sie sprawy na ostrzu
                    noza, by uniknac konfliktow.
                    czy teraz juz jasne?
                    • 14.12.05, 18:47
                      ale cóż po dyplomacji, jeśli konflikt
                      i tak nie zostanie rozwiązany?
                      Wtedy jest to przygłaskiwanie sprawy.
                      W prawdziwym konflikcie, powtarzającym sie notorycznie
                      chyba nawet dyplomacja nie pomoże.

                      tak mi sie wydaje
                      • 14.12.05, 18:56
                        czyli wg Twojej opinii, dyplomacja
                        jest poprostu złagodzeniem konfliktu?

                        ale to pomaga na krótką mete,
                        jak sam napisałeś zresztą.

                        ani dyplomacja-kłamstwo,
                        ani dyplomacja-ugłaskanie
                        nie przynosi trwałych korzyści chyba...

                      • 14.12.05, 18:58
                        mxo napisała:

                        > ale cóż po dyplomacji, jeśli konflikt
                        > i tak nie zostanie rozwiązany?
                        > Wtedy jest to przygłaskiwanie sprawy.
                        > W prawdziwym konflikcie, powtarzającym sie notorycznie
                        > chyba nawet dyplomacja nie pomoże.
                        >
                        > tak mi sie wydaje


                        Niestety, ale musze juz konczyc, wiec krotko :

                        Chodzi wlasnie o to, by "dyplomatycznie" nie dopuszczac do konfliktow.
                        Jezeli partnerzy zgadzaja sie w 90 % ich wspolnych spraw, a w 10 % zachowuja
                        wlasne odmienne zdania na jakies wspolne sprawy, to kultura i dyplomacja
                        wlasnie pomagaja by do konfliktow nie dochodzilo :)

                        dziekuje za uwage.
                        • 14.12.05, 19:02
                          dzięki :)
                          sporo zrozumiałam
                  • 14.12.05, 18:44
                    ...w tym sensie, w jakim ja rozumiem dyplomacje, to uważam, ze nie jest to
                    uczciwe. Mam na myśli takie znaczenie, jakie opisał markus.kembi poniżej
                    ("powiedzieć komuś s p i e r d a l a j tak, żeby poczuł dreszczyk ekscytacji
                    przed podróżą").

                    przykład:

                    Nie chciałabym zostać wysłana z przyjaciółką do kina na super-fascynujący film,
                    a po powrocie dowiedzieć sie, ze moj facet poszedł na impreze w tym czasie, nie
                    pytając mnie, czy ja też chciałabym z nim pojść. Nawet jeśli nie miał zamiaru
                    uwodzić wszystkich obecnych tam kobiet.

                    nie wiem... moze myle pojęcia...?

                    • 14.12.05, 18:50
                      opisana przeze mnie sytuacja jest czysto teoretyczna
    • 11.12.05, 11:38
      Sztuka dyplomacji to jest powiedzieć komuś "s p i e r d a l a j" tak, żeby
      poczuł dreszczyk ekscytacji przed zbliżającą się podróżą.
      --
      Głupiec na wysokim stanowisku jest jak człowiek na szczycie wysokiej góry.
      Wszystko wydaje mu się małe i on wszystkim wydaje się mały.
    • 11.12.05, 14:17
      • 11.12.05, 14:22
        pilot.nawigator napisał:

        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11060&w=29993864
        > tu masz cos na ten temat ...


        gdzie to nasza psychopatke ponioslo;)))
        --
        sygnaturki w tym tygodniu nie bedzie..
        • 11.12.05, 14:24
          Kto to jest psychopatka? Bo oprocz ciebie nie ma tu nikogo takiego:)
          • 11.12.05, 14:38
            pilot.nawigator napisał:

            > Kto to jest psychopatka? Bo oprocz ciebie nie ma tu nikogo takiego:)

            ;))ha ha ha..

            --
            sygnaturki w tym tygodniu nie bedzie..
            • 11.12.05, 14:41
              Nie wiem czy to smieszne, na twoim miejscu nie bagatelizowalbym problemu:)
              • 11.12.05, 14:42
                pilot.nawigator napisał:

                > Nie wiem czy to smieszne, na twoim miejscu nie bagatelizowalbym problemu:)


                a ja na Toim miejscu ,zaczelabym pisac jakas ksiazke;))

                --
                sygnaturki w tym tygodniu nie bedzie..
      • 11.12.05, 17:45
        Nie zaprzecze:)
      • 11.12.05, 20:56
        ze na jej miejscu tez pewnie nie wiedzialbym, jak sie zachowac:)
    • 11.12.05, 17:40
      można się nauczyć tak jak wszystkiego
      --
      beagle
    • 11.12.05, 23:08
      dzięki :)
      podobają mi sie Wasze odpowiedzi
      szczegolnie niektóre.
      np. ta o dreszczyku emocji przed podróżą
      To chyba właśnie coś takiego.

      Oczywiście nie zgadzam sie z mniemaniem, że to umiejętność wspołżycia w
      społeczenstwie, bo to nazywa sie kulturą i dobrym wychowaniem.

      Jednak mam nieodparte wrażenie, ze do dyplomacji potrzeba nie lada talentu i
      błyskotliwej inteligencji. Podobnie chyba jak w zawodzie copywritera.

      Więc czy naprawde można sie tego nauczyć...?
      ...nie wiem... ale wydaje mi sie, ze nie


      • 13.12.05, 13:01
        Nic mi ku... nie piszcie na temat dyplomacji
        Ojciec mojego dziecka 2 m-ce temu stwierdził że nie jest gotów na związek ...
        za 6 tygodni mam urodzić anszego syna ... Ale on dyplomatycznie stwierdził że
        przecież niczego mi nie obiecał i wrócił do swojej EX ...
        To dopiero pie..na dyplomacja

        Sorrki za słownictwo
        • 14.12.05, 01:17
          zachowanie Twojego faceta, to nie dyplomacja,
          tylko brak odpowiedzialności.
          Miłość jest /powinna być/ sferą,
          która wyklucza takie metody.
          trzymaj sie
      • 13.12.05, 13:32
        mxo napisała:

        > Jednak mam nieodparte wrażenie, ze do dyplomacji potrzeba nie lada talentu i
        > błyskotliwej inteligencji. Podobnie chyba jak w zawodzie copywritera.

        - oczywiscie
        >
        > Więc czy naprawde można sie tego nauczyć...?
        > ...nie wiem... ale wydaje mi sie, ze nie
        >
        - Mozna. Nie kazdemu to jednak dane. Tak jak nie kazdy moze skonczyc studia
        matematyczne, czy filozoficzne. Powiedzialbym nawet, ze sa one dostepne
        mentalnie dla zdecydowanej mniejszosci.
    • 14.12.05, 01:55
      doplom acja,
      tylko teraz kto to jest acja?
      moze AK acja...?
      to nie wyjasnia dalej - co to jest acja.
      ale jakby odwrocic i podmnienic - to mamy rozwiazanie
      jajca

      to proste
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.