Dodaj do ulubionych

teściowa- potrzebuję porady

IP: *.toya.net.pl 14.12.02, 11:05
zaczynam uważać się za złego człowieka z powodu mojej teściowej; kobieta
właściwie nic mi nie zrobiła, a ja nie mogę na nią patrzeć; tłumaczę sobie,
że to matka mojego męża, ale nic to nie pomaga; w naszym układzie jest tylko
sztuczność,gdy wiem że mam się z nią zobaczyć na samą myśl boli mnie brzuch;
tak było zawsze choć "widujemy się" od przeszło 10 lat; wiem że ona czuje
chyba podobnie bo kiedyś "wyrwał się" mojemu mężowi jej komentarz, w którym
podsumowała, że to ja nie potrafię się otworzyć, gdy dała część pieniędzy na
mieszkanie to przypominała to kilka razy, gdy daje nam przetwory to opowiada
jak boli ją kręgosłup od noszenia warzyw i owoców (a ja nic od niej nie
chcę); wszystko można jeszcze przeżyć w końcu z nią nie mieszkamy i widzenia
nie były zbyt częste, ale obecnie mamy 8 tyg. córeczkę i tu zaczyna się
dramat - teściowa przychodzi do mnie i do małej codziennie, z wyj. sobót i
niedziel, (mąż jest wtedy w pracy)co mnie wyprowadza z równowagi; teściowa
przychodzi o różnych porach dnia, a próby uzgodnienia godziny zbywa
milczeniem; jej codzienne wizyty nie są dla mnnie żadnym ułatwieniem a wręcz
utrapieniem; podobnie jak teściowa moja mama również jest na emeryturze i
również przychodzi codziennie, ale z mamą umawiam się na godzinę i gdy
wracam z zakupami, kiedy ona pilnuje dziecka, po 10 min. wychodzi do siebie;
z teściową jest inaczej, gdy przychodzi a dziecko śpi siedzi około 1-1,5 h,
czyta gazetę lub ją zabawiam rozmową;gdy mała nie śpi to teściowa asystuje
mi przy wszystkich czynnościach; kiedyś powiedziałam, że może się prześpię a
ona odpowiedziała, że oczywiście w tym czasie "przypilnuje" mi śpiącego
malucha; do tego mnie poucza - dziecku jest za zimno, źle przewijam itp.;
nie mam z nią żadnego kontaktu i te jej "pomysły" : chciała jechać z nami na
wakacje (tutaj mąż kategorycznie zaoponował), chciała chodzić ze mną do
szkoły rodzenia a potem być w trakcie porodu na sali ( na szczęście miałam
cc), teraz chce zajmować się maluchem i po 16 tyg. macierzyńskim wygania
mnie do pracy; jak powiedzieć kobiecie,by jej nie urazić, że chcę by małą
zajmowała się moja mama; wiem że jestem okropna ta kobieta ma jedynego syna,
jest rozwódką a z resztą rodziny jest skłócona tak bardzo, że swojej matki
nie widziała kilka lat; jak się zachowywać by zniechęcić ją do codziennych
wizyt ....nie wiem co robić:(
Edytor zaawansowany
  • Gość: brenda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.02, 12:23
    Nie ma innej rady, jak powiedieć jej wprost. Przeżywałam to samo ze swoją
    teściową. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że chce pomóc, ale ja wcale
    tej pomocy nie potrzebowałam! Przyjeżdżała codziennie po pracy, a ja właśnie
    skończyłam sprzątanie, obiad, pranie itd., dziecko spało więc była to idealna
    okazja, żeby się zdrzemnąć i odsapnąć, cóż - akurat wtedy wkraczała teściowa.
    Cóż z tego, że chciała, żebym mogła odpocząć. Nie bardzo wiem, jak to sobie
    wyobrażała w jednopokojowym mieszkaniu - że ona będzie siedziała na taborecie
    kuchennym, a ja pójdę spać? Jak miałabym zasnąć skoro ktoś stoi mi nad głową?
    Nie lubię jak ktoś coś w moim mieszkaniu robi po swojemu, zresztą poczucie
    obowiązków gospodyni kazało mi proponować kawkę czy herbatę i zamiast odpocząć
    musiałam zabawiać teściową rozmową. W końcu napuściłam męża, oczywiście
    obraziła się, ale przynajmniej miałam spokój. Nie da się postawić na swoim tak,
    żeby nikogo nie urazić. Tym bardziej, że w twoim przypadku twoja teściowa nie
    ma żadnego życia poza waszym. Jeśli teraz nie zareagujesz ostrzej i nie
    określisz zasad waszego współżycia, będziesz ją miała na karku coraz częściej.
    Bo co niby ma innego do roboty, skoro nie ma własnego życia - będzie się
    wtrącała do waszego. Im szybciej odetniesz pępowinę, tym mniejsze wrzody b
    ędziesz miała. Nie trafiają do mnie argumenty, że w imię rodziny trzeba się
    poświęcić i zacisnąć zęby. Do niczego to nie prowadzi. Nie wiem, dlaczego
    niektórzy uważają, że szacunek po prostu się należy (i to nie obustronny),
    zresztą szacunek szacunkiem, ale trzeba przy tym zachować prawo do
    samostanowienia.
  • Gość: Alla IP: *.a2000.nl 14.12.02, 13:57
    Brenda ma swieta racje i ja nic madrzejszego tu nie wymysle, podpisuje sie pod
    tym obiema rekami. Pewnie cie to niewiele pocieszy, ale ja z tesciowa mam duzo
    gorzej i chcialabym miec taki problem jak ty go tu opisujesz. Moja tesciowa to
    patologia spoleczna i nie znam nikogo kto tak sie meczy z tesciowa jak ja.
    Krzyz panski po prostu, droga przez meke.
  • Gość: lato30 IP: *.toya.net.pl 14.12.02, 17:28
    próbowałam wyręczyć się mężem w jak mi się wydawało w najdelikatniejszej
    sprawie kupowania dziecku ubranek; teściowa ma swój gust i kupuje byle co byle
    było różowe, dodam, że ona nie krępuje się nas krytykować za ubranka, bo są
    np. khaki; to miał być test na ile nas słucha -mąż poprosił by nie kupowała
    takich rzeczy i dodał by najlepiej nie kupowała niczego, bo sami chcemy
    decydować w czym mała ma chodzić; była obraza i skargi,że nam się nic nie
    podoba; o kupowaniu miała powtarzane 2 razy i do tego czasu zdążyła już kupić
    3 różowe ubranka i jak się pochwaliła dzierga różową sukienkę na święta; mąż
    tłumaczy, że ona nigdy nie słuchała co się do niej mówi i tak robi swoje;
    wolałabym jej nie obrażać, bo to w końcu najbliższa rodzina i ona też ma tylko
    nas,ale dla własnego zdrowia psychicznego muszę powolutku zwracać jej
    uwagę...
  • Gość: julka IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 14.12.02, 18:13
    Pewnie dojdzie w końcu do wielkiego wybuchu, awantury i obrazy. Z tego co
    piszesz twoja teściowa żyje sobie we własnym światku i w gruncie rzeczy
    niewiele ją obchodzi czego Wam naprawdę do szczęścia potrzeba. Jest samotna i
    znudzona więc posługuje sie waszym życiem jak protezą, natrętnie wkomponowuje
    się jako stała uczestniczka. To niewiele ma wspólnego z szacunkiem do was,
    najlepiej poprosić ja szczerze i otwarcie żeby przychodziła np. raz w tygodniu.
    Niewątpliwie strasznie sie obrazi, ale trudno, może przy okazji coś tez
    przemyśli
  • babcia-sapcia 14.12.02, 18:30

    Gdzie teść? Nie ma?
    To zaproponuj, że pomożesz w czytaniu listów od
    kandydatów na towarzysza życia, jak złoży ofertę
    do biura matrymonialnego!
    A jak nie biuro - to dołóżcie grosik jako prezent
    do pobytu w sanatorium, albo do jakiejś wycieczki.
    Starszy człowiek nie potrafi sobie zorganizować życia,
    to pomóżcie mu w tym.

    Weż pod uwagę, że Ty też będziesz kiedyś teściową.
  • Gość: lato30 IP: *.toya.net.pl 14.12.02, 18:42
    babcia-sapcia napisała:

    >
    > Gdzie teść? Nie ma?
    > To zaproponuj, że pomożesz w czytaniu listów od
    > kandydatów na towarzysza życia, jak złoży ofertę
    > do biura matrymonialnego!
    > A jak nie biuro - to dołóżcie grosik jako prezent
    > do pobytu w sanatorium, albo do jakiejś wycieczki.
    > Starszy człowiek nie potrafi sobie zorganizować życia,
    > to pomóżcie mu w tym.

    teść ma nową żonę i o dziwo z nim nie mam problemów, potrafię się z nim
    pokłócić jak z rodzicami; jego osoba zupełnie mnie nie krępuje; a teściowa (55
    lat) mogłaby jeszcze stanowić niezłą partię bo na swoje lata nie wygląda; ona
    prowadzi dość aktywny tryb życia: basen, spotkania z przyjaciółmi; faceci też
    bywali ale od roku pustka , może kolejny jej facet uratowałby mnie, ale skąd
    ja go wezmę???;))
    >
    > Weż pod uwagę, że Ty też będziesz kiedyś teściową.
  • Gość: dodo IP: *.sympatico.ca 14.12.02, 20:36
    wypowiem sie tylko na temat ubranek - ustaw pudelko w
    szafie tak zeby tesciowa mogla je "katem oka" widziec i
    wkladaj tam jej dary. jesli spyta, powiedz, ze wprawdzie
    was nie zachwycaja rozowe kreacje ale jestes pewna, ze
    jakiemus dziecku sie przydadza na pewno. tyle jest
    biednych dzieci - czy ona mysli, ze lepiej zaniesc do
    kosciola czy do innej organizacji charytatywnej. mozesz
    jej przy okazji wytlumaczyc, ze doceniasz wysilek i nie
    chcesz by poszedl na marne ale poniewaz masz swoja wizje
    ubierania twojego dziecka i stac cie na to zeby kupowac
    twojej coreczce, to co ci sie podoba, chcesz dzieki
    pomocy tesciowej pomoc innym dzieiom, ktore moze nie maja
    tak wspanialej babci.
    albo sie obrazi, albo zrozumie, albo bedziesz mogla
    organizowac stala dostawe rozowych ubranek dla jakiejs
    biednej dziewczynki.
    tez nie lubie rozowego koloru ;-) ale nieustajaco nosze
    rozowe okulary :-)
  • mulinka 14.12.02, 23:49
    wspolczuje
    to nie jest latwa sytuacja
    rozumiem, ze zalatwienie "sprawy" rekami meza nie daje rezultatow
    pomysl z pudelkiem z ubrankami bardzo dobry
    pisalas, ze Twoja mama tez jest na emeryturze (?)
    moze sprobowalabys (oczywiscie bez uprzedzania tesciowej) tak wyjsc w porze,
    gdy ona przychodzi do mamy na pare godzin (do przyjaciolki, siostry) - tak,
    zeby tesciowa pare razy z rzedu pocalowala klamke
    gdy zacznie sie zalic, ze Cie nie bylo, wtedy powidz jej, ze wizyty dobrze jest
    umawiac, bo niezapowiedziane moga sie tak konczyc
    albo po prostu nie otworz jej drzwi, mowiac pozniej, ze pewnie spalas i nie
    slyszalas dzwonka
    albo zepsuj dzwonek

    wiem, ze to wszystko polsrodki
    najlepsze jest jasne postawienie sprawy, tyle ,ze na pewno wyniknie z
    tego "obraza"
    to tez jest sposob (uwielbialam, gdy moj tesc sie obrazal, bo mmialam wtedy
    spokoj) - tyle, ze lepiej uzgodnij to z mezem

    no nie wiem, moze cos z tych rad wybierzesz
    powodzenia
    i ucaluj dzieciatko
    :-))
  • Gość: Maruda IP: *.nyc.rr.com 16.12.02, 04:48
    Hmmmm... nie zazdroszcze, chociaz i rozumiem.
    Ale - przynajmniej ona z wami nie mieszka,tak jak moja tesciowa.
    Nigdy mi w twarz nic zlego nie powiedziala, a przynajmniej nic 'wiekszego', a
    ja jej niecierpie - tak 'za ojczyzne', a moze za to, ze usilnie zyje zyciem
    syna, chce sie przyjaznic z jego przyjaciolmi, chodzic na te same imprezy
    (sic!), o wszystkim decydowac i byc w centrum uwagi.
    A najgorsze jest to, ze czuje presje ze strony meza, zeby 'pokochac ja jak
    wlasna matke' i to mnie wpedza w poczucie winy.
    Sama sobie wyrzucalam, ze mi ta kobieta tak dziala na nerwy, ze nie moge jej
    tak poprostu pokochac, ale - kicham na to! Nie zamierzam do niczego sie zmuszac
    wbrew sobie i juz.
  • goga.74 16.12.02, 12:34
    Witaj Maruda,
    Juz ktorys raz czytam o Twojej tesciowej :-) Czy ona z Wami mieszka tak juz na
    stale, czy tes sa jakies realne szanse sie kiedys wyprowadzi?
  • Gość: Maruda IP: *.nyc.rr.com 16.12.02, 20:29
    Hje Goga :-)

    No coz, szczerze mowiac szanse na jej wyprowadzke sa cieniutkie, a
    wlasciwie zerowe, jedynym wyjsciem wydaje sie byc znalezienie
    wiekszego, dwupozomowego mieszkania, ale nie wiem, czy to cos
    zmnieni, mam nadzieje ze tak... A w miedzyczasie probuje 'wyluzowac' :-)))


    goga.74 napisa?a:

    > Witaj Maruda,
    > Juz ktorys raz czytam o Twojej tesciowej :-) Czy ona z Wami mieszka tak
    juz na
    > stale, czy tes sa jakies realne szanse sie kiedys wyprowadzi?
  • goga.74 17.12.02, 01:09
    > No coz, szczerze mowiac szanse na jej wyprowadzke sa cieniutkie, a
    > wlasciwie zerowe, jedynym wyjsciem wydaje sie byc znalezienie
    > wiekszego, dwupozomowego mieszkania, ale nie wiem, czy to cos
    > zmnieni, mam nadzieje ze tak... A w miedzyczasie probuje 'wyluzowac' :-)))

    To nie zadroszcze :-(. Ale dwupoziomowe mieszkanie to dobry pozmysl, zawsze
    latwiej sie jakos odizolowac, w najgorszym wypadku (gdy i tak bedzie caly czas
    u Was) i przynajmniej wieczorkiem byc "u siebie".
  • Gość: ela IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 16.12.02, 08:53
    Jak czytam o Twoich zmaganiach z teściową to przyszła mi do głowy taka teza, że
    Twoja teściowa nie ma szacunku dla swojego syna, dla jego życia z inną kobietą.
    Pewnie ten brak szacunku ze strony matki Twój mąż odczuwał na swojej skórze nie
    raz a teraz i Ty jesteś tym obdzielana. Z czego to może wynikać, może z powodu
    dania sobie rady bez mężczyzny (odejście męża) z trudami życiowymi i z
    wychowaniem syna. Cóż na pewno teściowa jest silna, dzielna itp. bo dała sobie
    z tym radę. Stać ja nawet na materialną pomoc synowi (co nie jest bez
    znaczenia).

    Wydaje mi się, że nie rozumiecie się ponieważ Twoje życie oparte jest na opiece
    i wsparciu Twojego mężczyzny natomiast jej życie na opieraniu się tylko na
    sobie. Wydaje mi się, że to jak traktuje swojego syna wynika z tego, że to Ona
    zawsze mu pomagała i może myśli, że jej rola niewiele się zmieniła kiedy się
    ożenił. Żeby to zmienić Twój mąż musi ją przekonać, że jest inaczej i że teraz
    Ona może też na Niego liczyć. Będzie to trudne ponieważ teściowa chce być
    potrzebna i nie należy do osób delikatnych, nie znaczy to jednak, że nie zmieni
    swojego postępowania. Trzeba trochę czasu i zrozumienia, że trochę Ci zazdrości
    Twojego udanego życia, w tym miłości Twojego męża (a Jej syna).

    Na koniec proponuję Ci "szokujące" zadanie. Otóż przy okazji życzeń
    świątecznych przytul ją gorąco i serdecznie ucałuj. Sądzę, że bardziej ją
    rozbroisz niż stekiem wymówek, zakazami i nakazami. Jako osoba silna nie jest
    bowiem przygotowana na "miłosny" atak i może sama się chwilowo odsunąć, żeby
    te "dziwności" przemyśleć.
    Pozdr.
  • millka26 16.12.02, 09:01
    Znam te uczucie niepokoju, bolu brzucha i niecheci przed spotkaniem z tesciowa.
    Bardzo dlugo ukrywalam to przed swiatem, przytakiwalam i nadskakiwalam,
    ustepowalam na kazdym kroku, zeby jej nie urazic, ale w koncu przestalam sobie
    dawac rady z zyciem, zaczelam byc przygnebiona, ciagle smutna a najgorsze byly
    chwile w ktorych dopadaly mnie zle mysli, zal ze dzien minal tak a pragnelam
    czegos innego, ze sa swieta a Ona zabrala mi syna, bo miala 100 tysiecy, jej
    zdaniem, wazniejszych powodow. Tak bylo jeszcze rok temu. Spedzilam wigilie
    placzac w poduszke, psujac tym samym wieczor swojej rodzinie ale mialam tyle
    zalu i smutku, ze nie potrafilam sie opanowac. Jeszcze przez jakis czas
    panowalam nad emocjami, ale w momencie kiedy zmusila nas do powrotu kilka dni
    przed wielkanoca, bo jej zdaniem, bylo mase rzeczy do zrobienia przed domem,
    nie wytrzymalam. Powiedzialam chlopakowi co mysle o jej zachowaniu, co czuje i
    ze nie chce zeby moje zycie tak wygladalo. Staralismy sie poprawic nasze
    relacje z jego matka, nic nie pomagalo. Nadszedl taki dzien, ze poprostu
    poklocilysmy sie powiedzialam jej co mysle o jej zachowaniu jaki mam do niej
    zal, co mnie boli. Uslyszalam, ze jestem przewrazliwiona, a ona ma prawo robic
    u siebie w domu to na co ma ochote. Wiec zaczelam unikac jej domu, co stalo sie
    nastepnym powodem do awantur z jej strony.
    Ida swieta, obiecalam sobie, ze wigilie spedze z rodzina i ze nie bedzie mi
    zalezalo na obecnosci mojego chlopaka , ... ale to nie prawda znowu kladac sie
    spac dopadaja mnie mysl, co tym razem wymysli zebym spedzila ten wieczor
    sama .....
  • alfika 16.12.02, 09:45
    A ja właśnie z takim synuniem mamuni chyba się rozstanę...
  • millka26 16.12.02, 12:52
    Moze i masz racje, ze sie rozstaniesz ... ale w moim wypadku wina lezy po mojej
    stronie, bo jak juz pisalam chcialam byc dobra i wyrozumiala dziewczyna i to ja
    wyrazalam zgode na jego pozostanie z matka, choc serduszko wolalo zostan ze
    mna ...
  • alfika 17.12.02, 10:04
    Wcale nie mam racji pisząc, że rozstanie załatwi problem! Czasem się wściekam i
    tak sobie myślę - ale bym mu pokazała! Ale by zobaczył! ...ale tak naprawdę ja
    wcale nie chcę być bez niego, on beze mnie też (mam nadzieję).
    Kiedyś nauczymy się wyjaśniać sobie bolączki bez aż takiego wzbudzania poziomu
    emocjonalnego, a poza tym z czasem tych bolączek naprawdę dostrzega się coraz
    mniej.

    A z teściową radzę sobie najlepiej wtedy, gdy staram się dostrzegać jej obawy
    przed samotnością, bezradność, chęć otrzymania po prostu czyjejś uwagi - a to
    wszystko sprowadza się do (czasem baaardzo trudno osiągalnej) cierpliwości.
    W sytuacjach "ekstremalnych" - rzeczowość i spokój dają mi najwięcej.
    Ale to moje doświadczenia i wnioski :)
    A swoją drogą rozumiem Cię i myślę, że jesteś bardzo wytrwała i cierpliwa.
    Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.