Dodaj do ulubionych

Skąd się tu bierzecie?

IP: 62.233.138.* 19.10.01, 19:05
Czy moglibyście mi powiedzieć, skąd się wzięliście na tym forum oryginalnie i
dlaczego tu wracacie?
Ja się tu przytułałam, ponieważ nie miałam dokąd pójść, w nadziei, że ktoś mi
podpowie lub że odkryję dzięki Wam jakieś miejsce, w które pójść warto.
Nawiasem mówiąc, nadal nie mam dokąd pójść. Ale wracać zaczęłam, bo Was w
dziwaczny sposób polubiłam. Naprawdę mnie diabelnie interesuje, co niektóre
pseudonimy danego dnia napiszą... Cieplutko tu jakoś, może to jest
najprymitywniejsze i najlepsze wyjaśnienie.
A Was ki diabeł tu przynosi? :)
Obserwuj wątek
    • Gość: Andrzej Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.unl.edu 19.10.01, 19:38
      Z Nebraski pisze. Mam prace przy komputerze, wiec szperam gdzie moge no i
      znalazlem to forum. Kilkakrotnie probowalem zerwac z tym forumowym nalogiem
      ale nic nie wyszlo. Wystepowalem pod pseudonimem Budda, ale wzbudzilem tyle
      kontrowersji (troche przez swoja agresywnosc), ze powrocilem do mojego imienia.
      Interesuje sie glownie tym co POZA (zmyslami w szczegolnosci)i stad zaczepiam
      innych i prosze o wypowiedzi. To tyle. Kto nastepny ?
      Pozdr, Andrzej.
      • Gość: kreska Re: Skąd się tu bierzecie? IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 19.10.01, 22:14
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > /.../ Wystepowalem pod pseudonimem Budda, ale wzbudzilem tyle
        > kontrowersji /.../zaczepiam
        > innych i prosze o wypowiedzi. To tyle. Kto nastepny ?

        Czy mogę?
        Jednak potwierdza się, że krążymy wokół własnych ogonów. To nie jest zarzut.
        Rozpoznałam w Tobie Buddę (dwa dni temu w wątku o duszy, niedosłownie, raczej
        jako kogoś podobnego) i odesłałam Cię do Ciebie :-))) Chyba dobry adres?

        A ja się tu wzięłam z szukania siebie. Szukam, szukam, wciąż mam z tym kłopoty.
        Niby dużo wiem, niby dużo umiem, na zdrowy rozum (a kto tu mówi o zdrowym, hi,
        hi) powinno być wszystko łatwiejsze. A nie jest.

        Wymyśliłam sobie, że w grupie będzie mi raźniej ;-)))
        Lubię znajdować ludzi kipiących czymś pozytywnym i tu takich widuję (nawet jesli
        mają kłopoty, to inna sprawa).
        Boję się, że sama rozniecam za dużo sceptycyzmu. Wybaczcie.

        Ale też bardzo, bardzo źle znoszę (nie umiem znosić) złe zdanie o tym co robię.
        Np. ktoś wyśmiał moje źdźbło trawy [wątek "Flupy", dotyczyło sztuki, skrótowo
        mówiąc]. Nie napisało mi się o tym źdźble z intencją tworzenia dzieła, jednak
        takie wyśmianie sprawiło mi ból. Czy nalezy pokonywac w sobie przewrażliwienie?
        Należy. Staram się. Przeważnie jakoś mi sie udaje. Mam takie chwile, ze depresja
        mnie podgryza przesadnie jak na moje zapotrzebowanie.
        Staram się ratowac żartami, z siebie, innych, z wielkich koncepcji, z małych
        uporów. To trochę pomaga.
        Ale nie kieruje na dobrą ścieżkę.
        Kreska
              • Gość: kreska Re: do kreski IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 19.10.01, 23:46
                Gość portalu: dear napisał(a):

                > Zaraz, zaraz... "dobra", czy "użyteczna"? Czy znak równości pomiędzy tymi dwoma
                >
                > pojęciami?

                Chodzi Ci o to co rozumiem przez "dobrą ścieżkę"?
                Ja napisałam, że nie znajduję (na razie) tej dobrej - dla mnie.
                Nie jest łatwo to wyjaśnić w kilku słowach. Dobra jest też użyteczna. Użyteczna
                niekoniecznie jest dobra.
                Nie miałam na myśli dobra jako pojecia filozoficznego. Raczej miałam na myśli
                dobrą drogę: nawierzchnia równa, pejzaże przyjazne i zaskakujące. Stąpa się po
                niej pewnie, z zaufaniem do siebie. Można polegać na sobie, na swojej sile, na
                słusznym jej użyciu.
                Czyli, mówiąc ściślej, nie tyle tej scieżki nie znajduję, co siebie nie daje rady
                wrzucic na właściwy tor. Drogi widzę, ścieżki (jako cos skromniejszego, ale tej
                kategorii) - też i to liczne. Nawet tor mi się nawinął ;) To tylko nieudolne
                słowa.
                Wobec tego zacytuję siebie z poprawkami:
                "Staram się ratowac żartami, z siebie, innych, z wielkich koncepcji, z małych
                uporów. To trochę pomaga.
                Daje dystans od siebie (już nieźle). Ale nie kieruje na dobrą ścieżkę, taką po
                której idąc szuka się rzeczy do zrobienia, a nie mysich dziur.
                Czy wyrażam się zrozumiale?
                Pozdrawiam,
                Kreska

                • Gość: dear Re: do kreski IP: 62.233.138.* 20.10.01, 00:05
                  Tak, tak...
                  To dziwne... skoro już tę ścieżkę (czy nawet większą ich liczbę) widzisz -
                  psycholog gazetowy bądź mierny pisarz powiedziałby, że 99% of perspiration już
                  masz za sobą!... jak to się dzieje, że nie możesz siebie na właściwy tor
                  przestawić?
                  Pozdrawiam, dear
                  • Gość: kreska Re: do kreski IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 20.10.01, 10:07
                    Gość portalu: dear napisał(a):

                    > /.../ powiedziałby, że 99% of perspiration już
                    > masz za sobą!... jak to się dzieje, że nie możesz siebie na właściwy tor
                    > przestawić?

                    Cały czas to pytanie mnie gnebi ;)
                    > Pozdrawiam, dear
                    Chyba zmienię pseudo na :
                    Chérie, naprzemiennie Kreska
                    A Ty się domyśl dlaczego (taka zgadywanka) :)

                      • Gość: Chérie Re: do Cherie IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 20.10.01, 12:33
                        Gość portalu: dear napisał(a):

                        > a czy odpowiedzi są punktowane?

                        A dlaczego tak się asekurujesz?
                        Zaryzykuj, a zobaczysz ;-))))
                        Jestem stworzeniem przyjaznym, acz nieufnym; czasem fukam, rzadko klnę, nie
                        spluwam, prawidłowo posługuję się sztućcami. Moje wady szkodzą tylko mnie samej,
                        tak więc - spróbuj :-)
                        Chérie, czasem Kreska
                        • Gość: dear Re: do Cherie IP: 62.233.138.* 20.10.01, 19:50
                          Mniej więcej chciałam się dowiedzieć, czy zależy Ci na odpowiedzi, a asekuruję
                          się z lenistwa przenikającego duszę mą w stopniu nieprzyzwoitym doprawdy.

                          Strzały są następujące:
                          Bo jesteś mną (bądź ja Tobą);
                          Bo poza amfetaministką (Kreska) jesteś wampem (Cherie);
                          Bo język francuski jest Ci równie bliski jak mnie angielski;
                          Bo jesteś piękna.

                          Czy zbliżyłam się do stanu pierwotnego choć o milimetr którymkolwiek
                          strzałem? :-)))))
                          Pozdrowionka,
                          dear
                          • Gość: Chérie Re: do Cherie, odpowiadającej grzecznie na listy :) IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 20.10.01, 23:25
                            Gość portalu: dear napisał(a):
                            > Mniej więcej chciałam się dowiedzieć, czy zależy Ci na odpowiedzi, a asekuruję
                            > się z lenistwa przenikającego duszę mą w stopniu nieprzyzwoitym doprawdy.
                            Masz duszę? Ją przenika coś co znam bdb, ale ja duszy mogę nie mieć (taka
                            hipoteza, robocza oczywiście).
                            >
                            > Strzały są następujące:
                            /.../
                            > Czy zbliżyłam się do stanu pierwotnego choć o milimetr którymkolwiek
                            > strzałem? :-)))))
                            Zbliżyłaś, tu i ówdzie, ale czy do pierwotnego, to nie wiem. Do stanu - tak ;-)
                            > Pozdrowionka,
                            też, zdr,
                            > dear
                            > Chérie

                            Oj, chyba nie tylko kwieto się nudzi. No, ale ja dzieki Wam się bawię, a to duża
                            wartość.
                            Pa

                            • Gość: dear do Cherie IP: 62.233.138.* 21.10.01, 10:43
                              Wszyscy się nudzimy, moja droga. Niezależnie od tego, co na to nasze
                              wysublimowane intelekty i nasze przez lat wiele wykuwane aksjologie...
                              Zabawa ma w polszczyźnie niebezpieczne konotacje. Bierzesz za nie wszystkie
                              odpowiedzialność?...
                              • Gość: Chérie Re: od Cherie do Dear IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 21.10.01, 10:56
                                Gość portalu: dear napisał(a):

                                > Wszyscy się nudzimy, moja droga.
                                Nie podzielam takiego przekonania.

                                > Niezależnie od tego, co na to nasze
                                > wysublimowane intelekty i nasze przez lat wiele wykuwane aksjologie...
                                Ja nie mam niczego specjalnie sublimowanego. Aksjologie, powiadasz? Eeee ;)
                                > Zabawa ma w polszczyźnie niebezpieczne konotacje. Bierzesz za nie wszystkie
                                > odpowiedzialność?...

                                Nie.
                                A jakie Ty masz na uwadze?
                                Chérie

                                • Gość: dear do Cherie IP: 62.233.138.* 21.10.01, 11:02
                                  Wszystkie. Oczywiście nie tylko niebezpieczne istnieją.

                                  Nawiasem mówiąc, językoznawczo-pojęciowe rozleniwienie jest niewskazane, droga
                                  wspólniczko...

                                  Na poparcie swej tezy o nudzeniu przytoczyć mogę argumenty następujące:
                                  wszelkiego rodzaju poczucie niespełnienia można nazwać nudą, albowiem oba
                                  zjawiska są zaniechaniem działania w imię deliberowania nad dostępnymi
                                  rozwiązaniami; piśmiennictwo praktycznie bezcelowe, jakim jest forumowa
                                  twórczość, wynikać musi takoż z nadmiaru deliberowania, nadmiaru czasu na
                                  deliberowanie, zaniechania działania - a to też nuda.
                                  Jakie są argumenty na poparcie Twojej tezy?
                                  • Gość: Chérie Re: do Dear w sprawie nie tylko tezy IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 21.10.01, 21:03
                                    Gość portalu: dear napisał(a):

                                    > Nawiasem mówiąc, językoznawczo-pojęciowe rozleniwienie jest niewskazane, droga
                                    > wspólniczko...
                                    Ale do czego nawiązujesz? Przecież MY (ja? Ty? kto?) nie grzeszymy aż takim
                                    rozleniwieniem ;)

                                    /.../
                                    > wszelkiego rodzaju poczucie niespełnienia można nazwać nudą,

                                    Raczej nieszczęściem. Nuda bywa bardzo przyjemna, bywa twórcza, bywa lecznicza.
                                    Bywa też niestety dojmująca ;)

                                    > oba zjawiska są zaniechaniem działania w imię deliberowania nad dostępnymi
                                    > rozwiązaniami;

                                    No nie, niespełnienie to brak spełnienia i dotyczy osobowości. Nuda to brak
                                    ciekawego zajęcia i dotyczy różnych rzeczy zewnętrznych. Inne kategorie.
                                    Ale ja jestem prosta osoba i podtekstów nie załapuję.

                                    Czy sugerujesz, że "deliberowanie" = "przelewanie z pustego w próżne" ?

                                    > piśmiennictwo praktycznie bezcelowe, jakim jest forumowa
                                    > twórczość,
                                    Nie jest bezcelowe. Na przykład Ty, droga Dear, nie miałaś zdaje się dokąd pójść?
                                    No to teraz masz - na forum. Może nawet z zamiarem spotkania paru poznanych osób
                                    i paru nowych? Zadania kilku pytań, pobawienia się (och, te zabawy...)

                                    > Jakie są argumenty na poparcie Twojej tezy?

                                    Ale jakiej mojej tezy? - zgubiłam wątek, albo co, kochana Dear :-)

                                    Chérie


                                    • Gość: dear do Cherie IP: 62.233.138.* 22.10.01, 06:22

                                      > Ale do czego nawiązujesz? Przecież MY (ja? Ty? kto?) nie grzeszymy aż takim
                                      > rozleniwieniem ;)

                                      Do poprzedniego Twego postu, Cherie, kilka oznak leniwego rozpląsania się tam
                                      pojawiło... :-) To zresztą nie jest istotne.

                                      > Nuda bywa bardzo przyjemna, bywa twórcza, bywa lecznicza.

                                      Pooh... byyywa... statystycznie rzecz jednak ujmując (a ostatecznie cóż innego
                                      nam pozostaje) takie jej barwy występują w stopniu co najmniej znikomym....

                                      > No nie, niespełnienie to brak spełnienia i dotyczy osobowości. Nuda to brak
                                      > ciekawego zajęcia i dotyczy różnych rzeczy zewnętrznych. Inne kategorie.
                                      > Ale ja jestem prosta osoba i podtekstów nie załapuję.

                                      Niespełnienie dotyczy zajęcia, Czynności, Spraw & Rzeczy w stopniu równie wysokim
                                      co nuda... "poczucie niespełnienia" jest chyba trochę wtórne, to jest raczej
                                      zwyczajny osobniczy ból wynikający z zaniechań czynnościowych... Mnie się
                                      kategorie owe zbieżnymi jednak wydają...
                                      Droga moja Prosta Osobo, ponownie wytykam rozleniwienie i upraszam Cię w imię
                                      drugiej strony lustra o zaniechanie wobec mnie występów tego typu! Jeśli Ty
                                      jesteś prosta, to kto, u diabła ciężkiego, miałby być pokrzywiony?! (a ktoś musi -
                                      równowaga w przyrodzie, entropia, te sprawy...)

                                      > Czy sugerujesz, że "deliberowanie" = "przelewanie z pustego w próżne" ?

                                      Owszem. Czy sugestia owa się Ciebie nie podoba z jakichś względów?

                                      > > piśmiennictwo praktycznie bezcelowe, jakim jest forumowa
                                      > > twórczość,
                                      > Nie jest bezcelowe. Na przykład Ty, droga Dear, nie miałaś zdaje się dokąd pójś
                                      > ć?
                                      > No to teraz masz - na forum. Może nawet z zamiarem spotkania paru poznanych osó
                                      > b
                                      > i paru nowych? Zadania kilku pytań, pobawienia się (och, te zabawy...)

                                      Dopóki nie miałam dokąd pójść, radośnie kwitłam w wątku o niemaniu celu pójścia.
                                      Jako, że wątek zarzuciłam - celowość ta nie jest mnie już potrzebna (lub też
                                      zakres objęty został swoistą rezygnacją, ale to materiał na inną bajkę). Teraz
                                      zadaję pytania, ale to nie jest to samo, co "forumowa twórczość". Tę "twórczość"
                                      rozumiem jako mówienie dla mówienia, wyrażanie własnego zdania, wstukiwanie w
                                      Bogu ducha winne klawisze tego, co "ja" ma na dany temat do powiedzenia... i sama
                                      w sobie jest ta czynność bezcelowa... a jeśli istnieją wokół niej jakieś
                                      podteksty, to i w nich celowości szukać by wypadło...

                                      > > Jakie są argumenty na poparcie Twojej tezy?
                                      > Ale jakiej mojej tezy? - zgubiłam wątek, albo co, kochana Dear :-)

                                      Niezgodzenia się z tezą moją, iż wszyscy się nudzimy...

                                      Całuski w ten dżdżysty poniedziałkowy morning :-)

        • Gość: Czart Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.10.01, 10:28
          Namiary na to forum dostalem od kumpla, ktory rozpoczal tu pewien watek - a
          dyskusja byla ostra, dluga, namietna, no i zabawna gdyz zrobil niezla podpuche.
          Wiele osob nabralo sie, jednak musze przyznac, ze przeczytalem wiele ciekawych
          postow... no i tak sie zaczelo. Jestem typem sluchacza, wiec rzadko biore
          udzial w dyskusjach. Zawsze interesowalo mnie to jak rozni jestesmy, jak rozne
          sa swiaty w ktorych zyjemy, jak inni daja sobie rade z problemami i jakie maja
          likarstwa (jak mawiala Pipi Langstrum). Moj nick upowaznia mnie do czynienia
          psot wszelakich a wypowiedzi mozecie taktowac z przymrozeniem oka, zwlaszcza ze
          wieczorem lubie wypic pivko, ktore polecam wszystkim zalamanym, wkurzonym,
          znerwicowanym...
          "Piekna jesien
          Stare sa
          Nawet ptaki i chmury"
                • Gość: Czart Re: do Czarta IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.10.01, 09:37
                  Pewnie ciekawosc ludzi, to co pisalem w pierwszym poscie. Oczywiscie trzeba
                  brac pod uwage pewna korekte - wiele osob robi sobie jaja, lubi innych
                  podpuszczac, ale w zyciu jest podobnie np. kumpel ktory dal mi namiary na to
                  forum czesto tak robi w realu, czym doprowadza niektorych do "szewskiej pasji".
                • Gość: Czart Re: do Czarta IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.10.01, 09:38
                  Pewnie ciekawosc ludzi, to co pisalem w pierwszym poscie. Oczywiscie trzeba
                  brac pod uwage pewna korekte - wiele osob robi sobie jaja, lubi innych
                  podpuszczac, ale w zyciu jest podobnie np. kumpel ktory dal mi namiary na to
                  forum czesto tak robi w realu, czym doprowadza niektorych do "szewskiej pasji".
                    • Gość: Czart Re: do Czarta IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.10.01, 16:04
                      Nie jest Sajnogiem.

                      Co do mnie, raczej nie staram sie prowokowac, choc przyznaje, ze w temacie o
                      Buddzie napisalem "Budda suche gowno na patyku" (w temacie;-), ale nie chodzilo
                      wylacznie o dokopanie facetowi o nicku Budda, zacytowalem slowa wielkiego mistrza
                      Zen, swiadomie - wiedzac ze dla wtajemniczonych zabrzmi to dwuznacznie.
                      Raczej lubie rzucic delikatny komentarz, lekko humorystyczny, pokazujacy ze
                      wszystko jest wzgledne. A to co napisze zalezy od ilosci wypitego pivka...
                      Jestem typem sluchacza i obserwatora, bardzo trudno mnie wyprowadzic z
                      rownowagi...


                      • Gość: dear Re: do Czarta IP: 62.233.138.* 23.10.01, 22:59

                        > Jestem typem sluchacza i obserwatora, bardzo trudno mnie wyprowadzic z
                        > rownowagi...

                        Witaj w klubie zatem. Chociaż ten stan, oczywiście, jest co najmniej równie
                        dwuznaczny jak każdy inny... jeśli nawet wkurzyć (nie wspominając o rozczuleniu,
                        na przykład) nas nie są w stanie wyczyny innych ludzi, to do znudzenia, ziewania
                        i totalnego ennui tylko jeden kroczek... :-) No tak, po pivku wrażenia mogą ulec
                        zwielokrotnieniu, to swoją drogą...

                        Zastanawiam się, co by było, gdyby większość ludzi przybrała pozę obserwatorską i
                        tylko od czasu do czasu wtrącała luźne (pozornie) komentarze udowadniające, że
                        wszystko jest względne i że w gruncie rzeczy nie ma o czym rozmawiać, a już na
                        pewno nie ma się o co spierać... Pewnikiem cisza zapadłaby potężna na planecie,
                        ponadto jednak trudno mi wyobrazić sobie konsekwencje... :-)

                        Lubisz ludzi?

          • Gość: kwieto Dopisek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 21:08
            Acha - wyprzedzam pytanie - czemu nie dyskutuje na przyklad na forum gospodarka
            - bo tu znalazlem pare osob, ktore odzywaja sie inteligentnie. Z drugiej
            strony, aby tu rozmawiac, nie musisz wiedziec co to jest na przyklad: ROI, ROE,
            dzwignia finansowa, Vat, Pit, Zus, szmus...
            • Gość: kwieto Re: do kwieto IP: *.ipartners.pl 19.10.01, 22:18
              Ojeja! Cisnie mi sie na usta pytanie - A dlaczego chcesz wiedziec?

              No dobrze postaram sie odpowiedziec. Raczej nie bronie pogladu, z ktorym sie nie zgadzam.
              Moze na przykladzie: jak sobie poczytasz watek dotyczacy istnienia duszy, dowiesz sie, ze ja
              akurat nie mam zdania czy istnieje dusza, czy nie. Poniewaz dowody na istnienie duszy na
              jakich opieraja sie rozmowcy, jak rowniez opisy tej duszy, sa dla mnie dosc absurdalne, nie
              oparte na zadnych (nawet intuicyjnych) przeslankach, wiec zajmuje sie wytykaniem tych
              bledow. Natomiast, gdyby ktos w podobny sposob udowadnial, ze dusza nie istnieje -
              pewnie bym wzial istnienie duszy w obrone, i tepil jego dowody na jej nieistnienie (o ile
              bylyby tylko gdybaniem, nie potwierdzonym w zaden sposob). Wiec w tym sporze wlasciwie
              nie zajmuje okreslonego stanowiska. To ze w tej chwili obalam dowody na istnienie duszy
              dotyczy raczej mialkosci tych dowodow, a nie samego zagadnienia.

              No ale dusza to specyficzny watek - natomiast jesli komus cos doradzam, opieram sie na
              wlasnych doswiadczeniach - sposobach ktore sprawdzily sie w moim przypadku
              • Gość: dear Re: do kwieto IP: 62.233.138.* 19.10.01, 22:35
                To jest jasne. Posiadając liczbę synaps przekraczającą jeden jestem w stanie
                przyjąć założenie, że w zakresach stricte retorycznych (dusza) bronisz czystej
                retoryki jak lwica (nie lew tylko dlatego, że samica jako ilustracja obrony
                bezbronnych jest skuteczniejsza :)) zbijając argumenty nieretoryczne za pomocą
                wykazania ich retoryczności. Tu jest 100-0 (%) z natury rzeczy.
                Ale czy Twoje stwierdzenie o doradzaniu ma niby równać się tezie, iż
                empirycznie potwierdzone (oczywiiiście!) poglądy to 100% w stosunku do 0%
                czystej retoryki? Coś wierzyć mi się nie chce.... :)
                Dlaczego pytam? Bo mnie ludzie ciekawią, a ciekawością własną lubię innych
                infekować :)
                • Gość: kwieto Re: do kwieto IP: *.ipartners.pl 19.10.01, 23:17
                  Jesli chodzi o rady - w 99% plyna z doswiadczenia (rozumianego jako analiza wlasnych lub
                  cudzych zachowan, okreslenie najbardziej prawdopodobnych przyczyn tych zachowan, i tak
                  dalej). Przychodzi mi to o tyle latwo, ze mam w tym duza wprawe - kiedys smialem sie, ze
                  "jestem maszynka do rozwiazywania problemow".
                  Pozostaly procent to rzeczy, na temat ktorych gdybam, bo nie przytrafily sie mnie, zadnemu
                  z moich znajomych - po prostu nic nie wiem na temat danego problemu. Wtedy raczej
                  siedze cicho, chyba ze wydaje mi sie, ze moje gdybanie moze sie na cos przydac.
                      • Gość: dear Re: do kwieto IP: 62.233.138.* 20.10.01, 00:18
                        A tyle, że własną wszechmocą w zakresie czystej retoryki zachwycanie się (a o
                        to pytałam, stosunku procentowego żądając) szlachetne by nie było ze względu na
                        rys egocentryczny. Skoro zaś obwieszczasz, że 99% to rady dawane ludziom ze
                        szczerej chęci podzielenia się doświadczeniem i dobrymi rozwiązaniami, brzmi to
                        cholernie altruistycznie - zatem szlachetnie - zatem nieskazitelnie.
                        Chciałam się dowiedzieć, czy rzeczywiście aż tyle tego altruizmu. I nie jest to
                        dociekanie złośliwe. Naprawdę! Po prostu ciekawość.
                        • Gość: kwieto OD kwieto IP: *.ipartners.pl 20.10.01, 00:27
                          Alez jedno drugiego nie wyklucza, nie sadzisz? Przeciez mozna czerpac egocentryczna
                          przyjemnosc z udzielania "pomocy" innym - mowimy wtedy: "Patrzcie jaki/jaka jestem
                          wspanialy/wspaniala". I to, czy bazuje na swoim doswiadczeniu, czy nie, jest nieistotne :"P

                          Rozczaruje Cie jednak - gdy odpowiadam na jakis list, rzadko kiedy mysle w kategorii
                          altruizmu/egoizmu. Po porostu dana wypowiedz sklania mnie do pewnej refleksji, ktora sie
                          nastepnie dziele z autorem listu. Z reguly refleksje dotycza proby odpowiedzi na pytanie -
                          "Dlaczego problem zaistnial?". Czyli w sumie zamiast zajmowac sie problemem jako takim,
                          udzieleniem rady "co teraz zrobic" probuje okreslic jego przyczyny (w domysle: aby taki
                          problem nie wystapil ponownie)
                          • Gość: dear Re: OD kwieto IP: 62.233.138.* 20.10.01, 00:38
                            Zaiste nie wyklucza. Tylko to spostrzeżenie już wykracza poza tematykę mojego
                            pytania do Ciebie. Tak, można czerpać egocentryczną przyjemność z pomagania
                            innym (ale, ale, czy to wtedy jeszcze pomaganie INNYM?), i rzeczywiście empiria
                            nie ma tutaj nic do rzeczy - empirię wprowadziłeś do zagadnienia sam, więc nie
                            czuję się odpowiedzialna za jej wmieszanie do zagadnienia! :-)
                            Nie wątpię, iż biedactwom pomagając, nie zagłębiasz się w naturę własnego
                            pomagania. Ale post factum potrafisz wszakże owo pomaganie nazwać i opisać. Czy
                            mógłbyś zrobić to dla zaspokojenia mojej ciekawości? - więc wreszcie jak tym
                            biedactwom wszystkim pomagasz? Retorycznie? Altruistycznie? Egocentrycznie? :-)
                            • Gość: kwieto Re: OD kwieto IP: *.ipartners.pl 20.10.01, 00:48
                              Moze wyjdzmy poza termin "pomaganie"?
                              Zastapmy go okresleniem "opinia". Ja wyrazam swoja opinie na dany temat. To co uwazam
                              za sluszne w danym przypadku (choc slowo "sluszne" jest niezbyt dobre, bo niepotrzebnie
                              odnosi sie do moralnosci, etyki)
                              I teraz - mozna z tej opinii skorzystac, albo nie, to juz zalezy od adresata.
                              Poza tym - wypowiadajac taka opinie rowniez realizuje jakas wewnetrzna potrzebe -
                              artykuluje pewna mysl, ktora wczesniej wyczuwalem, ale nie ubieralem jej w slowa. Zarazem
                              forum te mysli weryfikuje, ocenia, i moge sprawdzic, gdzie w danym rozumowaniu sa luki,
                              co jescze do siebie nie pasuje...

                              Zauwazylem pewna rzecz - poza tym forum nie mam az takich sklonnosci do
                              "filozofowania", uzywam tez prostrzego jezyka. Tutaj w pewnym sensie wyzywam sie
                              intelektualnie, co czasem trudno uskuteczniac w "realu"
                              • Gość: dear Re: OD kwieto IP: 62.233.138.* 20.10.01, 01:51
                                Kiedy ja właśnie pytałam o etyczny aspekt Twojego działania! Nie o metody, nie
                                o przyczyny, nie o odcienie, a o Twoją ocenę własnych poczynań... Jak to
                                odnosisz do siebie? czy powierzchowna rozrywka, czy zaspokojenie jakiegoś tam
                                chcenia czy potrzeby, czy "misja dziejowa", czy coś innego? pośredniego? I jak
                                to odnosisz do innych ludzi? czy czytanie Twoich opinii robi im, Twoim zdaniem,
                                dobrze, i czy w ogóle interesuje Cię to, czy im robi dobrze, czy nie?
                                Taka była intencja poprzedniego pytania
                                o "egocentryczne", "szlachetne", "altruistyczne" itede (a mogłabym jeszcze
                                dodać "ludyczne", "onanistyczne", "wielkoduszne"... i parę innych).
                                Czy otrzymam odpowiedź? :-)
                                Pzdr.
                                • Gość: kwieto Odpowiedz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 09:49
                                  Kiedy moje posty powodowane sa zupelnie czyms innym!

                                  To troche takbys czytala artykul w gazecie - czytasz, zastanawiasz sie na jego
                                  trescia, i chcesz powiedziec jakis komentarz autorowi. Nie jest to pobudka ani
                                  altruistyczna, ani egoistyczna! Ona po prostu jest.

                                  Bardzo ladnie mowia o tym dwa wierszyki. Pierwszy, Walta Whitmana brzmi tak:
                                  "Nic nie daje z obowiazku.
                                  Co inni daja z obowiazku, ja daje tkniety naglym impulsem"

                                  I drugi (niestety nie znanego mi autora):

                                  "Medrzec nie zasypia dlatego ze powinien,
                                  Ani nawet dlatego ze chce,
                                  Ale poniewaz jest spiacy"

                                  No i teraz pod "zasypianie" podstaw sobie pisanie tutaj, i masz odpowiedz.

                                  Analizowanie tego pod wzgledem etycznym jest szukaniem dziury w calym...
                                  • Gość: dear Re: Odpowiedz IP: 62.233.138.* 20.10.01, 10:00
                                    Wstał rano i krzyczy!!!

                                    Rozumiem doskonale, że nie tym są powodowane. I bardzo fajnie się czyta o
                                    powodach, szczególnie cytatami zilustrowanych! Naprawdę!

                                    Jeśli pytanie moje było szukaniem dziury w całym, God bless it! Odpowie - to
                                    odpowie, nie odpowie - to nie odpowie, tak to bywa z zadawaniem pytań na forum.
                                    Ale niechaj Rozmówca Szanowny mnie na pytanie o interpretację działania z
                                    jakiegoś tam punktu widzenia nie odpowiada, że taka interpretacja nie ma sensu,
                                    gdyż przyczyną działania jest impuls - co ma piernik do wiatraka?

                                    Ludziskom chyba robi dobrze, skoro stworzyli oddzielny wątek stanowiący kącik
                                    adoracji kwieto... chciałam się więc dowiedzieć, co na to sam kwieto, czy jego
                                    raduje, że on tym ludziskom robi dobrze, i czy on chce im robić dobrze... A on
                                    mnie o impulsach! Przewrotny interlokutor z Pana, Panie kwieto... ale nie
                                    zawsze przewrotność ta aż tak wielce skuteczna, jak być by mogła :)
                                    • Gość: kwieto Re: Odpowiedz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 11:46
                                      No to porownaj sobie moje pisanie tutaj do robienia sobie sniadania. Czy
                                      robienie sniadania jest aktem egoizmu, altruizmu, zaspokajania 'wyzszych"
                                      potrzeb?

                                      A ja to tak odbieram... Nie mam, albo nie uswiadamiam sbie jakiejs wewnetrznej
                                      potrzeby. Po prostu czytam, artykuluje komentuje to co przeczytalem, artykuluje
                                      ten komentarz, zapisuje go na forum...
                                      Jesli uzadli Cie komar, nie bedziesz sie nad niczym zastanawiac, tylko uderzysz
                                      w bolace miejsce, aby tego komara zabic. Caly proces przebiega bez odwolywania
                                      sie do jakichs wyzszych wartosci, moralnego aspektu uzadlenia, nieprawdaz?

                                      Wracam bo lubie kontynuowac rozpoczeta dyskusje - taka jak obecna na przyklad.
                                      Czasem sam rozpoczne jakis watek - z reguly wyszydzajacy stereotypy,
                                      przesmiewczy...

                                      A kacik adoracji Kwieto - nie powiem, ze nie jest mi przyjemnie...
                                      Choc tak na prawde:
                                      1. Autor tego watku chcial mnie raczej pognebic niz pochwalic
                                      2. Nie pisze tego co pisze po to, aby mnie chwalono. Nie mam intencji chwalenia
                                      sie swoimi wiadomosciami aby zyskac poklask. Jesli to co pisze komus sie
                                      przydaje - w porzadku. Jesli sie nie przydaje - tez w porzadku.
                                      Ja po prostu pisze - zostawiam jakis znak, slad. Ktos ten znak odczyta, zgodzi
                                      sie z nim, zaneguje, przemysli - to dobrze. Ktos przejdzie mimo niego - tez
                                      dobrze. Nie mam ambicji nawracania innych, naprawiania swiata, czy innych
                                      takich.
                                          • Gość: dear Re: Odpowiedz IP: 62.233.138.* 21.10.01, 10:46
                                            Czy uważasz, że dyskusja prowadzona Twoją metodą (zgrabnego unikania odpowiedzi
                                            na wszelkie pytania) jest zabawna dla dyskutantów?... Niewątpliwie bowiem
                                            zabawna jest dla Ciebie oraz dla obserwatorów... dyskutant jednakowoż, tudzież
                                            (jak w tym przypadku) pretendent do tytułu dyskutanta ma okrutnie ciężką, nie
                                            fair sytuację... czy się mylę?
                                            • Gość: kwieto Dyskusja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.01, 11:03
                                              Rowniez dyskusja prowadzona przez Ciebie jest momentami dziwna. Zadajesz bardzo
                                              precyzyjne, krotkie pytania. Jak test. O ile rowinelismy w miare plynna
                                              rozmowe, ucielas ja pytaniem o czas spedzany na forum - tak jakbys powiedziala
                                              "dobrze wystarczy, teraz nastepne pytanie na liscie". Poczulem sie jakbym
                                              odpowiadal na pytania z kwestionariusza - troche dziwne uczucie.

                                              A wracajac do mojej odpowiedzi - liczysz, ze podam Ci jakas wielkosc? Godzina,
                                              dwie, trzy, pietnascie minut? To zalezy, czy mam na to czas, czy jest jakas
                                              ciekawa rozmowa tutaj, czy mam ochote siedziec na Internecie... Nie podam Ci
                                              takiej liczby bo jej po prostu nie znam!
                                              • Gość: dear Re: Dyskusja IP: 62.233.138.* 21.10.01, 11:08
                                                Przepraszam, jeśli którekolwiek z posunięć naruszyło reguły dialogowe. Nie taki
                                                był cel, jako i również nie było mą intencją wzbudzenie w Tobie "dziwnego
                                                uczucia" tudzież stworzenie wrażenia kwestionariuszowego. Ponieważ odpowiedź
                                                mnie zadowoliła, nie widziałam sensu drążenia. W podobny sposób prowadzę
                                                dyskusje wszelakiego typu - jestem stroną pytawczą, stroną zainteresowaną,
                                                stroną odbierającą; staram się taką pozycję przyjmować za zgodą dyskutanta (a
                                                na forum oporów ze strony dyskutantów nie stwierdzam... :-)).
                                                Liczba osiągnięta metodą rachunku "pi razy drzwi" również by mnie zadowoliła.
                                                Czy mogę otrzymać takową?
                                                • Gość: kwieto Re: Dyskusja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.01, 14:07
                                                  A jesli nie? (i dopiero tu zaczyna sie zabawa i unik)

                                                  To naprawde zalezy od tego co robie w danym dniu. Ostatnio sie troszke
                                                  zaziebilem, siedze w domu, to wpadam czesciej. Moze godzina, moze dwie?
                                                  Ale jutro moge gdzies wyjechac, i wtedy znikne na tydzien, dwa...

                                                  Ujme to inaczej. Forum nie jest dla mnie odskocznia, uzywka, miejscem gdzie
                                                  "moge sie wyplakac". Wpadam tu jak mam czas i ochote - ostatnio mam i tego i
                                                  tego duzo, to jestem dosc czesto. Jesli bede mial mniej - wtedy byc moze znikne
                                                  wogole...
                                                  • Gość: dear Re: Dyskusja IP: 62.233.138.* 22.10.01, 06:25
                                                    Czyli dopiero teraz mogę z pełną odpowiedzialnością rozpocząć pieklenie się nad
                                                    Twym nieznośnym dyskusyjnym stylem? Okay, wezmę sobie ową opcję do serca i w
                                                    pamięci czujnej zachowam, jeśli mogę...
                                                    Czy licznie stosowane cytaty z mądrości świata wszelakich czerpiesz z regału
                                                    (bądź innego pojemnika na książki), twardego dysku (w komputerze bądź w
                                                    przestrzeni wewnątrzczaszkowej), wyobraźni, sieci, czy może z jakiegoś innego
                                                    źródła?
                                                  • Gość: kwieto Re: Dyskusja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.01, 10:21
                                                    Mam calkiem spora "podreczna" biblioteczke
                                                    Poza tym - mam bardzo dobra pamiec. Wiekszosc tych "madrosci" pamietam ze tak
                                                    powiem oglednie, jesli musze zacytowac dokladnie - siegam do odpowiedniej
                                                    ksiazki.

                                                    W sieci jest za duzo chlamu aby tam tych madrosci szukac. Z drugiej strony, nie
                                                    jestem az takim maniakiem, aby je kolekcjonowac - wazniejsze jest chyba ich
                                                    zrozumienie?
                                                  • Gość: dear Re: Dyskusja IP: 62.233.138.* 22.10.01, 11:20
                                                    Po raz kolejny objawiło się Ciebie chyba niedocenienie mocy przerobowych
                                                    posiadanej przeze mnie substancji wewnątrzczaszkowej. Zdaję sobie sprawę, że
                                                    osoba, która cytaty dobiera poprawnie (okay, nawet pokadzę z rana -
                                                    błyskotliwie i powabnie też!), nie jest ich kolekcjonerem...
                                                    Co dobre przeczytał przez ostatnich, powiedzmy, kilka tygodni? (Tak dziwnie
                                                    postawione to pytanie, bo intencją było pytanie "co czytujesz" bądź "co lubisz
                                                    czytywać", bądź coś równie debilnego, na co odpowiedź miałaby prawo być co
                                                    najmniej mętna; stąd sformułowałam niezgrabnie, acz jakby dorzecznie :-))
                                                  • Gość: kwieto Re: Dyskusja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.01, 11:49
                                                    Wiesz, ja znam takich co kolekcjonuja - sam tez mialem przez jakis czas taka
                                                    maniere (z tego okresu zostalo mi usilne poszukiwanie swietnego zbiorku
                                                    aforyzmow japonskich - z serii "biblioteczka aforystow")

                                                    Czytuje roznie - wlasnie skonczylem:
                                                    Konrada T. Lewandowskiego - "Noteka i inne alternatywy" (niezle)
                                                    Waltera M. Millera,jr - "Kantyk dla Leibowitza" (takie sobie)
                                                    Od dluzszego czasu mecze Cortazara, ale jakos utknalem - zbior opowiadan sie
                                                    gdzies placze po domu
                                                    Lubie wracac do niektorych ksiazek - Lem, Zajdel, Vian, Greene...

                                                    A jaka jest Twoja lektura "do poduszki"?
                                                  • Gość: dear Re: Dyskusja IP: 62.233.138.* 22.10.01, 11:59
                                                    Temu Cortazaru też u mnie coś jest. Dwa nieduże zbiory opowiadań
                                                    (jeden "opowieści o kronopiach i famach", drugiego tytułu nie pomnę, bo się
                                                    wytracił) jednym tchem czytałam, jako i powieści tego pana; gdym sobie jednak
                                                    nabyła dwa tomiszcza "Opowiadań zebranych" wydane przez Muzę, to też się mnie
                                                    drugi tom żałośnie po kątach wala i nie może się doczekać swojej chwili, bardzo
                                                    to dziwne. Dziś w nocy poduszka uświadczyła "Intymność" Sartre'a (przyjemne)
                                                    i "Śmierć pracodawcy" Fo (zmierziło). Wczoraj w nocy Finlandia żurawinowa
                                                    stanowiła zbyt pasjonującą lekturę, abym się słowu drukowanemu skusić dała.
                                                    Przedwczoraj w nocy była to "Bezpowrotnie utracona leworęczność" (no comments,
                                                    ale i tak mam do Pilcha sentyment) oraz "Shortcuts to Poland" (Laura Klos-
                                                    Sokol, amerykańska socjolożka bodaj, naiwniutko dowcipna książczyna, ale swój
                                                    urok ma). Wcześniejszych grzechów nie pamiętam, albowiem przypominać mnie się
                                                    sobie nie chce. W każdym razie czytam wszystko i w nieprzyzwoitych wręcz
                                                    ilościach.

                                                    a przeziębionko jak się miewa? nie, nie pragnę go pozdrowić, wręcz przeciwnie...

                                                    Za aforyzmami japońskimi się rozejrzę i wypytam dobrze poinformowane źródła.

                                                    a co kwieto lubi robić najbardziej (poproszę o listę 5-10 czynności, z
                                                    ewentualnymi przypisami i komentarzami odautorskimi).

                                                    Pzdr!
                                                    :-)
                                                  • Gość: kwieto 10 czynnosci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.01, 14:34
                                                    Za rozgladanie sie za aforyzmami dziekuje - dodam tylko, ze mozna to dostac
                                                    raczej w antykwariatach, bo seria byla wypuszczona w latach '70-'80

                                                    Przeziebienie ma sie coraz gorzej - notuje drastyczny spadek zuzytych
                                                    chusteczek do nosa

                                                    "Opowiesci o Famach, Nadziejach, Kronopiach" - to klasa sama w sobie, na
                                                    tomiast "Gra w Klasy" jest juz dla mnie zbyt rozmyta - wole zdecydowanie
                                                    powiesci Viana, podobnie poetyckie, a o wiele zgrabniejsze.

                                                    Lista czynnosci... niech bedzie dziesiec czynnosci, bez hierarhizowania:

                                                    Rozmyslac (pozwalac swoim myslom biec jak one sobie chca)
                                                    Podejmowac wyzwania - glownie intelektualne, ale nie tylko - moze to byc start
                                                    w jakims konkursie, rozwiazanie jakiegos problemu, zabawa, gra z samym soba
                                                    Bawic sie - robic to co mnie cieszy - bawic sie wieloznacznoscia pewnych slow,
                                                    prowadzic dyskusje dla samej dyskusji, rzucac sie sniezkami, tarzac w zeschlych
                                                    lisciach, jezdzic do tylu na nartach, uskuteczniac swoje (czasem dziwne)
                                                    pomysly, odkrywac nieznane
                                                    Robic zdjecia - na koncertach (jazzowych), w trakcie wystepow ulicznych
                                                    teatrow, w trakcie wedrowek po gorach...
                                                    Czytac - szczegolnie rzeczy z "inteligentnym poczuciem humoru"
                                                    Flirtowac - niekoniecznie aby cos osiagnac
                                                    Kochac sie
                                                    Cieszyc sie zyciem
                                                    Nic nie robic
                                                    Rabac drewno

                                                    To i ja poprosze podobna liste od Ciebie...
                                                  • Gość: dear Re: 10 czynnosci IP: 62.233.138.* 22.10.01, 22:35
                                                    Z głębin swego zakapiorstwa gorąco jestem wdzięczna przeziębieniu, iż zdycha.

                                                    Aforyzmy zostały wypuszczone w czasoprzestrzeń. Rzeźbią sobie ścieżkę pomiędzy
                                                    uszami licznych znajomych, a ja ową ścieżkę śledzę.

                                                    Cortazar miewa się, jak się miewał, ale "Gra w klasy" zajmuje pozycję wielce
                                                    uprzywilejowaną na regale, odpowiada mi ten rozmyty, bufoniasty styl. Z Vianem
                                                    nigdy nie porównywałam, i nadal chyba nie jestem do tego zdolna :-)

                                                    Lista:
                                                    -myśleć (zamiast swobodnych myślotoków królują tu myślotoki zorientowane na
                                                    coś, to znacznie bardziej męczące, ale też nieco bardziej satysfakcjonujące, a
                                                    ja bardzo tego potrzebuję);
                                                    -rozmawiać;
                                                    -czytać;
                                                    -pisać (listy oraz swobodną grafomanię ładowaną do szuflady);
                                                    -spać;
                                                    -obserwować i wyciągać wnioski;
                                                    -rozkoszować się bliskością, kochać się, rozpieszczać kogoś;
                                                    -grać w brydża;
                                                    -gotować;
                                                    -przemieszczać się, zmieniać.

                                                    Kolejne pytanie to to samo pytanie, pozbawione słowa "robić". Co lubisz?
                                                  • Gość: kwieto Re: 10 czynnosci IP: *.ipartners.pl 22.10.01, 22:56
                                                    Na wstepie pytanie - skad jestes? Bo nam czwartego do brydza brakuje... :((

                                                    Co lubie?

                                                    Jesien. (wlasnie za oknem mokra noc, a w glosnikach przepiekne jazzowe solo na basie)
                                                    Lato, zime, wiosne
                                                    Deszcz, slonce, mgle, snieg
                                                    Ludzi
                                                    Muzyke
                                                    Eteryczny nastroj, jak przy kawiarnianym stoliku, w lekkim cieniu, z tajemnicza dziewczyna
                                                    naprzeciwko, nastrojowa muzyka w tle
                                                    Uczucie ktore Cie ogarnia, kiedy dokonales niemozliwego
                                                    Las, Gory, Parki
                                                    Niektore puby/kawiarnie
                                                    Usmiech

                                                    Duzo by wymieniac...
                                                    I to samo pytanie do Ciebie + dodatek - przeczytalem gdzies tu, ze nie boisz sie prawie
                                                    niczego - mozesz to sprecyzowac? I czego sie boisz w takim razie?
                                                  • Gość: dear Re: 10 czynnosci IP: 62.233.138.* 22.10.01, 23:29
                                                    Mieszkam pod lasem na granicy Warszawy i Ząbek. Brak czwartego do brydża
                                                    również potrafi mi porządnie doskwierać, a zatem z nadzieją odwracam pytanie.

                                                    Odpowiedź na odwrócenie:
                                                    -używki (papierosy, kawa, alkohol, herbata, kiedyś chętnie amfetamina, już ni);
                                                    -nowe miejsca (krajobrazy; miasta; restauracje; mieszkania; i kilka innych);
                                                    -koty;
                                                    -książki, gazety, galanterię papierniczą;
                                                    -ciszę i spokój;
                                                    -doznania zmysłowe- smaki, temperatury, zapachy;
                                                    -niespodziewane zdarzenia, przypadki, zbiegi okoliczności;
                                                    -zmianę;
                                                    -język jako zjawisko;

                                                    Odpowiedź na rozszerzenie pytania rozpocznę od cytatu: "Los nie jest nigdy
                                                    silniejszy niż wola, którą mu się przeciwstawia. Jeśliby życie było nie do
                                                    zniesienia, można się zabić. Dobrze to wiedzieć, ale też dobrze wiedzieć, że
                                                    nic nie jest stracone, póki się żyje". Na rozmaite sposoby sobie to
                                                    przetłumaczywszy, oduczyłam się strachów. Jedyny, jaki mi pozostał, to strach
                                                    przed własną słabością, zupełnie fizjologiczną, przed brakiem siły do życia.

                                                    A Ty się boisz czegoś?

                                                    Czy wydaje Ci się, żeś mądry człek?
                                                  • Gość: kwieto Re: 10 czynnosci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.01, 09:48
                                                    No to jako z dziada pradziada (od pieciu miesiecy) Warszawiak zapraszam Cie na
                                                    brydza. Termin ustalimy moze mailowo? - musze zgrac cala czworke...

                                                    Ladny cytat, choc strasznie pesymistyczny. Jesli chodzi o mnie, po dlugim
                                                    okresie permanentnej walki z losem, zaczalem sie z nim dogadywac - i zycie
                                                    stalo sie o wiele przyjemniejsze :")))

                                                    Czy sie czegos boje? Boje sie dentysty! A powaznie - nie wiem. (znowu unik) Ale
                                                    nie mam jakichs tabu. Moze powiem tak - nie odczuwam lekow (stanow lekowych) z
                                                    jakiegos powodu. Sa rzeczy ktorych wolalbym uniknac - cierpienie na przyklad,
                                                    tylko czy to jest lek przed cierpieniem, czy tylko instynkt samozachowawczy?

                                                    Czy jestem madry? Ujme to tak - mam swoj rozum. Pewne poglady do ktorych
                                                    doszedlem i z ktorymi sie utozsamiam. Ale moge sie mylic - jesli ktos mnie
                                                    przekona ze tak jest, na pewno przyznam mu racje

                                                    A. grac medrca nie mam specjalnej ochoty.
                                                  • Gość: dear Re: 10 czynnosci IP: 62.233.138.* 23.10.01, 10:02
                                                    joanek@2com.pl - co do terminu brydżowania, nie powinnam być elementem czwórki
                                                    dostarczającym szczególnych problemów, jako że tryb pracy pozwala mi na swobodę
                                                    niemal absolutną, a akurat perspektywa zielonego stolika generuje w moich
                                                    oczach kółeczka zbieżne i rozbieżne (jak u kaczora Donalda na widok dolarówek),
                                                    zatem akceptuję z góry wszelkie ustalenia. A za zaproszenie podziękowania
                                                    składam dostojne i ekstatyczne zarazem :-)

                                                    Unik, to unik, drążyć nie będę, aczkolwiek ewentualne rozwinięcia unikniętego
                                                    wątku będą w przyszłości widziane mile. (to o tym baniu, oczywiście :-))

                                                    Pytania na dziś są o:
                                                    -przyjaciół (czy ich Kwieto ma i po co);
                                                    -oraz o stosunek emocjonalny do ludzików przewijających się tutaj (masz w ogóle
                                                    jakiś?)
                                                  • Gość: kwieto Re: 10 czynnosci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.01, 11:57
                                                    Sproboje wiec cos umowic na przyszly tydzien, dam znac.

                                                    Rozwiniecie uniku - powiedz choc w ktora strone chcesz drazyc...

                                                    Przyjaciele - Kwieto ma przyjaciol. Kwieto nie zadaje sobie pytania "po co?" -
                                                    przyjaciele po prostu sa. Oczywiscie, korzysta sie z przyjaciol czasami (kilku
                                                    zaufanych specjalistow od czegostam), ale to tylko przy okazji. Z jednymi
                                                    widuje sie czesciej, z innymi rzadziej, niektorzy znikaja na lat kilka -
                                                    przyjaciele sa od tego, zeby byli.

                                                    Stosunek emocjonalny - rozny. Zalezy od osoby - sympatia, przekora, antypatia,
                                                    szacunek, brak szacunku - to troche tak jak szkolne kolko jakiestam. Sa rozni
                                                    ludzie, Z jednymi sie dogadujesz, z drugimi nie. Jedyna roznica jest taka, ze
                                                    tych ludzi nie widzisz - wiec w pewnym sensie rozmawiasz ze swoim wyobrazeniem
                                                    o tym czlowieku. Teoretycznie - jak w zyciu, praktycznie - wieksza szansa, ze
                                                    ta wizja jest bledna.

                                                    Mieszkasz tam gdzie mieszkasz "z dziada pradziada" czy osiadlas niedawno? I
                                                    jesli tak, to dlaczego akurat tam?
                                                  • Gość: dear Re: 10 czynnosci IP: 62.233.138.* 23.10.01, 23:18
                                                    Teraz, gdy już napisałeś do mnie mail o brydżu, lekko mnie zbija z tropu fakt,
                                                    że nadal prowadzimy tę rozmowę na forum, i to zbija mnie z tropu oczywiście we
                                                    własnym jeno imieniu - co się mnie pokrzywiło przez tych kilka dni, u diabła,
                                                    że raptem kontakt w tej, teatrzykowatej i niejednoznacznej formie zadowala mnie
                                                    na tyle, że, jako i Ty, nie widzę żadnego powodu do przenoszenia się z nim
                                                    na "kanał prywatny"... Oczywiście, jak i Ty, znalazłabym łatwo serię argumentów
                                                    grzecznie acz jednoznacznie wyjaśniających potencjalnym krytykantom takie
                                                    zachowanie jako najnaturalniejsze na całym bożym światku... ale w gruncie
                                                    rzeczy samej sobie nie jestem w stanie tak przekonująco owych motywów
                                                    przedstawić... anyway.

                                                    "Przyjaciele są po to, żeby byli" to jest czysta retoryka, odbijam tę piłeczkę,
                                                    wybacz :-) Tą metodą już wszelkie pytania "po co" traciłyby rację bytu, a tego
                                                    nie chcę, bo to odbiera jedną z ciekawszych ścieżek snucia zastanowień...
                                                    Oczywiście nie chodzi mi o dziennikarsko-psychoanalityczne argumenty, jeno
                                                    osobiste, celów mania przyjaciół jest ostatecznie multum, a Ciebie pytam o
                                                    osobisty dobór "dóbr", jakie z faktu posiadania takowych czerpiesz. Rzekłam. :-)

                                                    Jeśli napisałam, że nie chcę drążyć, to nie chcę, acz zagadnienie mnie ciekawi.

                                                    Nie mieszkam tu z dziada pradziada, w Warszawie znalazłam się lat temu będzie
                                                    dziewięć (po nauki żem była się stawiła z ojcowizny nadmorskiej), a siedlisko
                                                    bieżące zanabyłam drogą kupna lat temu dwa, przy czym lokalizacja jego
                                                    uwarunkowana była głównie ceną, no, i odrobiną blichtru aktorskiego, którego
                                                    lubię nieco przydawać własnemu życiu, a to postanowiwszy w noc
                                                    sylwestrową "kupić mieszkanie" - drugiego stycznia obiegłam developerów i
                                                    podpisałam umowę u pierwszego, który zaoferował mi już kończącą się inwestycję
                                                    (do której triumfalnie wprowadzić się mogłam po upływie stosunkowo krótkiego
                                                    czasu). Nie zastanawiam się szczególnie nad aktorskim (komediowym, no dobra,
                                                    lubię zabawiać ludzi swymi gestami) walorem owego, i wielu podobnych, wyczynów,
                                                    ale sprawia mi ekshibicjonistyczną przyjemność robienie jakichś rzeczy tylko
                                                    dlatego, że nie są typowe i że wzbudzą wobec tego zainteresowanie publiki.
                                                    Resztki dziecinady tlą się pewnikiem w tego typu podejściu, a może zupełnie coś
                                                    innego, w każdym razie jest to z mojej strony wejście bardzo typowe.

                                                    A pytania do Kwieto, poza odbitym pytaniem o przyjaciół, brzmią dziś
                                                    arcybanalnie (tak jakby kiedykolwiek brzmiały inaczej, cheche) - skąd wziął się
                                                    on w grodzie stołecznym oraz - szerzej - co jego pcha do wszelakich zmian w
                                                    żywocie i czy on to lubi.
                                                  • Gość: kwieto Pytania i odpowiedzi IP: *.ipartners.pl 23.10.01, 23:46
                                                    Brydz... czekam niecierpliwie na odpowiedz!
                                                    Moje wyjasnienie jest proste - nie mam nic do ukrycia, wiec nie prowadze "rozmow
                                                    intymnych", w atmosferze sekretu szeptanego na ucho. Wiec prywatna rozmowa nie jest
                                                    konieczna, choc czasem jest przyjemniejsza. Ale - taka konwencja, wiec po co ja zmieniac?

                                                    Przyjaciele = towarzystwo. Tylko tyle i az tyle. Po to, zeby pojsc do pubu, zeby prowadzic
                                                    wyrafinowane dysputy, zeby sie bawic, robic rzeczy szalone - samemu bylo by trudno pojsc ze
                                                    soba na piwo, albo zrobic dowcip taki jaki wykrecil mi pewien znajomy - Wreczajac mi
                                                    sympatyczna koperte zaadresowana:

                                                    Sz.P. B.I.Aly
                                                    P. Roszek 2001
                                                    44-666 Niew Dychac

                                                    Ja tez lubie platac figle swoim znajomym - platac je sobie samemu to juz przesada!

                                                    Natomiast trudno mi sie przywiazac do znajomych - oni przychodza i odchodza, nie kultywuje
                                                    ilusletnich przyjazni.

                                                    Takie kupno mieszkania - sam bylbym do czegos takiego zdolny - byle tylko byc
                                                    nieszablonowym! Spotykalem sie z zarzutami ze: "zawsze musze miec inne zdanie", "zawsze
                                                    musze byc indywidualista" - wiec Twoje podejscie jest mi bliskie...
                                                    Jak sobie przypomne kupno i remont mojego mieszkania - to byla niemal epopeja narodowa
                                                    skrzyzowana z purnonsensem rodem z "Monthy Pytona"...

                                                    W grodzie stolecznym Kwieto wzial sie kiedy wyjechal na studia - zdecydowal sie mieszkac i
                                                    pracowac w Warszawie, ciagnac studia zaoczne jednoczesnie (po czesci dlatego, ze na swoja
                                                    uczelnie na dzienne sie nie dostal). Studia wlasnie konczy, a wyjezdzac chyba nie bedzie -
                                                    przynajmniej przez czas jakis.

                                                    Zmiany Kwieto lubi. Pchaja go do tego - nuda + chec sprobowania czegos nowego. Dlatego
                                                    Kwieto tepi wszelkie schematy, stereotypy i tak dalej. Czasem Kwieta trzeba przekonywac do
                                                    zmian - ale jesli sie go przekona, nie bedzie sie wahal

                                                    No to teraz maly rewanzyk:
                                                    Siedem zyczen. Jakie chcialabys aby sie spelnily. I drugie siedem zyczen - ktore moglabys
                                                    spelnic dla kogos, kto by Cie o to poprosil. (zakladamy, ze jestes w stanie spelnic kazde
                                                    zyczenie)
                                                  • Gość: dear Re: Pytania i odpowiedzi IP: 62.233.138.* 24.10.01, 01:33
                                                    Ja bardzo serdecznie poproszę o tego montypythonowskiego "Pana Tadeusza
                                                    Remontującego" - odzywa się ciekawskość, płaszczyzna porozumienia i zamiłowanie
                                                    do zabawnych historyj!

                                                    Siedem życzeń backhandowych (dla siebie):
                                                    1. "żeby ludziom radość sprawiać swoim śpiewem, to przyjemne jest, jak nie
                                                    wiem"... bym chciała w samozachwyt nigdy nie popaść, jeno tak zawsze chcieć się
                                                    robić fajna, żeby inszym było ze mną coraz fajniej; się nie zatrzymać; nie
                                                    zdrewnieć, nie zwapnieć, nie stać jak malowana lala...
                                                    2. nie starzeć się... nie chorować... nie przeistoczyć się nigdy w osobniczkę
                                                    cierpiącą, cierpienie nie uszlachetnia, przynajmniej od pewnego
                                                    momentu... "rozumiesz. Jest taka cierpienia granica/ za którą się uśmiech
                                                    pogodny zaczyna/ i mija tak człowiek, i już zapomina/ o co miał walczyć i po
                                                    co" - żeby się mnie tak nie zrobiło.
                                                    3. silna być. Pojęcie szerokie, względne, wymagające mnóstwa wyjaśnień. Ale tak
                                                    pozostawię, jako hasełko jeno, mogę rozwinąć, jeśli to potrzebne.
                                                    4. nie mieć pecha - tego samego gatunku życzenie... rozchodzi mnie się o takie
                                                    złe, bezsensowne przypadki, które na niektórych się walą ni z gruchy, ni z
                                                    pietruchy, zdarzenia tego typu, jakie pojawiają się w reportażach Barbary
                                                    Pietkiewicz, straszne, bezrozumne, wstrętne, niczego nie uczące, budzące w
                                                    człowieku wyłącznie rozgoryczenie.
                                                    5. szczęście, które by mi się nie znudziło - to z gatunku pragnień absolutnie
                                                    nierealnych, taka zupełna utopia, jedyna, która w jakiś sposób mnie pociąga.
                                                    6. wysoki poziom serotoniny, endorfin, takich tam...
                                                    7. jako siódme życzenie wystąpią potrzeby i żądze nieświadome, których
                                                    spełnienie pewnie mnóstwo by mi dało, a o których istnieniu nie mam pojęcia.

                                                    Siedem życzeń forehandowych jest o tyle trudne, że wszystko tu przecież zależy
                                                    od faktu, czy osoba, której mogłabym spełnienie owych życzeń zagwarantować,
                                                    przypadkiem już tego nie ma, oraz od sposobu myślenia tejże osoby. Nie potrafię
                                                    wygenerować listy uniwersalnej, rzeczy, których mogłabym życzyć każdemu.
                                                    Wszystko zależy od tej osoby.

                                                    Odwracam polecenie.
                                                    I... chyba dosyć poleceń natenczas, historia montypythonowa i siedem życzeń to
                                                    i tak już wygórowane wymagania :-)))
                                                  • Gość: kwieto Siedem zyczen IP: *.ipartners.pl 24.10.01, 10:34
                                                    Historia montypythonowa... hmmm... Moze napisze kilka "slow kluczy" reszte zobaczysz
                                                    sama na Brydzu.

                                                    1. Pan Kazio rowna sciany
                                                    2. Pan Kazio a polecenia WYRAZNIE mowione
                                                    3. Wstawiamy drzwi do lazienki (Zrobione na miare!)
                                                    4. Stan zastany: w przedpokoju wykladzina przybita do debowego parkietu za pomoca
                                                    gwozdzi typu "papiak"
                                                    5. Stan zastany: szawki kuchenne wmurowane w posadzke
                                                    6. Stan zastany: Malownicze dziury w suficie, scianach...
                                                    7. Rozmowy z administracja w sprawie "zmiany planu przestrzennego"
                                                    8. Wyburzanie scian - pytanie "zawali sie"?
                                                    9. Stan zastany: MUROWANY pawlacz
                                                    10. Okno w lazience, wielkosci 2X2m, wychodzace na.... nie bede mowil :"))
                                                    11. Stan zastany: uroczy stan instalacji wodnych, elektrycznych i zwiazane z tym sprawy....
                                                    12. Kwadratowa umywalka w lazience (czekalem na nia dwa miesiace!) - stala sie juz legenda
                                                    13. Ukladanie podlogi w kuchni
                                                    14. Mozna by jeszcze wymieniac i wymieniac, dosc ze byly to trzy miesiace na skraju
                                                    zalamania nerwowego


                                                    No to teraz siedem zyczen:

                                                    1. Nie musiec pracowac (chodzi o zaplecze finansowe oczywiscie)
                                                    2. Miec ciekawa prace
                                                    3. Rozwijac sie ciagle - ciagle sie zmieniac
                                                    4. Moc ZAWSZE robic to na co mam w danej chwili ochote
                                                    5. Dogadywac sie ze swiatem
                                                    6. Wywolac i oprawic te wszystkie slajdy ktore leza w lodowce (sztuk: 15)
                                                    7. Nie przejmowac sie

                                                    Siedem zyczen komus: moze zmodyfikujmy to pytanie - komu bys chciala taka serie zyczen
                                                    spelnic? Z kurtuazja ustepuje przed dama i uchylam sie od odpowiedzi jako pierwszy...

                                                    No i maly dodatek - jedna cecha charakteru ktora w sobie lubisz, i jedna jakiej nie znosisz?
                                                  • Gość: dear Re: Siedem zyczen IP: 62.233.138.* 25.10.01, 12:22
                                                    Słowa-klucze zafascynowały mię były fascynacją głęboką i o jeno drobny kroczek
                                                    fascynacji brydżowej ustępującą, obawiam się jeno, czy przekroczenie progu
                                                    domostwa Twego tak wzruszająco przez pana Kazia umajonego zniszczeniem
                                                    parawojennym nie grozi natychmiastowym przysypaniem końcówki ciała łbem zwanej
                                                    wieeelką kupą gruzu. Nic to, niechaj i ryzykanctwu hołd złożon zostanie.

                                                    Dedykacja siedmiu życzeń:
                                                    Wersja egocentryczna - obcej osobie w celu ujrzenia efektu (ciekawskość
                                                    podniesiona do rangi eksperymentatorstwa);
                                                    Wersja szlachetnościowa - przyjacielowi, w ramach wdzięczności/ afirmacji
                                                    bliskości/ i jeszcze paru tromtadrackich powodów;
                                                    Wersja sci-fi - własnemu dziecku, sci-fi z racji nieposiadania takowego;
                                                    Wersja kpiarsko-demiurża - Andrzejowi Lepperowi, Osamie, Pilchowi, itepe;
                                                    Wersja w stylu Marii Konopnickiej - własnej matce, bo ją lubię;
                                                    Wersja prawdopodobno-banalna - ukochanemu facetowi (choć nie posiadam,
                                                    statystyczna szansa zaposiąścia jest wysoka, a zatem nie jest to wersja sci-fi);
                                                    Wybór wersji jest mnie absolutnie niedostępny, mam słabo rozwiniętą wyobraźnię,
                                                    a zatem samej siebie pod takowym murem postawionej zwizualizować sobie nie
                                                    potrafię. Prawdopodobnie wybór ów nastąpiłby w drodze losowej.

                                                    Cechy charakteru lubiane są wszystkie, doprawdy mam samą siebie zbyt głęboko w
                                                    nosie, aby się silić na nielubienie którejkolwiek z własnych cech.

                                                    Pytania do Kwieto na dziś:
                                                    1. Co Pan sądzi o strusiach?
                                                    2. Proszę opisać najbardziej ekscytujące rozdanie, jakie się Panu przydarzyło
                                                    kiedykolwiek przy zielonym stoliku.
                                                    3. Odwrócenie pytania o cechy charakteru.
                                                  • Gość: kwieto Strus jaki jest kazdy widzi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 14:15
                                                    Do strusi stosunek mam abiwalentny - nie widzialem tego ptaszecia juz dawno.
                                                    Wiem natomiast, ze strus nie chowa glowy w piasek, ale w razie
                                                    niebezpieczenstwa potrafi solidnie przykopac! Mam ochote na strusie jajko na
                                                    miekko, choc z racji ceny pewnie niepredko zostanie ta ochota zaspokojona.

                                                    Zielony stolik - moze pojde troszke w bok. Z racji braku czwartego grywam z
                                                    moimi znajomymi na komputerze - kazdy ma komputer spiety w siec z pozostalymi,
                                                    program brydzowy, czwarty jest symulowany przez jeden z komputerow. Postac
                                                    ktora wybralismy dla komputera to "MontyZuma" taka przesympatyczna malpa, ktora
                                                    na przyklad po przegranej potrafi filozoficznie zapytac: "Ja jestem tylko
                                                    malpa, a jaka jest Twoja wymowka?"
                                                    W kazdym razie komputer przezabawnie licytuje - na przyklad, jesli malpa powie
                                                    "bez atu" jej partner wpada w dziki poploch - powszechnie wiadomo, ze lepiej z
                                                    malpa grac 6pik niz 3 bez atu... Sek w tym, ze malpa rzadko kiedy daje sie
                                                    przelicytowac, i jest mniej wiecej tak (poczawszy od malpy): 1 bez atu; 2 karo;
                                                    2 bez atu; 3 kier; 3 bez atu.... Po czterech czasem malpa pasuje :"))))

                                                    Cechy charakteru - odpowiem wykretnie - ani nie ma takich ktorych nie lubie,
                                                    ani takich ktore lubie - najbardziej lubiane cechy daly mi kiedys w kosc,
                                                    najbardziej nielubiane mi kiedys pomogly...

                                                    No to dzis pytanie - co dear lubi jesc na obiad, i na co sie wybiera do kina w
                                                    najblizszym czasie?
                                                  • Gość: dear Re: Strus jaki jest kazdy widzi IP: 62.233.138.* 25.10.01, 14:59
                                                    Grywam czasem na yahoo, przyjemny ów serwerek. Ale nie robiłam tego już tak
                                                    dawno, iż nie jestem w stanie przypomnieć sobie żadnej historyjki, jaką
                                                    mogłabym odwdzięczyć się za małpę, a zatem jeno w ramach wdzięczności
                                                    zakrzyknę: "Kuul!"

                                                    Dear nie jada obiadów. Dear ma naprawdę pokrzywiony tryb życia w porównaniu
                                                    nawet z najluźniejszymi normami w tym zakresie, jej doba (obliczana jako
                                                    proporcja spania i niespania) ma najrozmaitsze parametry, takoż oczywiście jej
                                                    konsumpcja podporządkowuje się całkowitemu chaosowi. Jeszcze "śniadanie" można
                                                    by w jej przypadku jakoś określić - jako pierwsze substancje przyjmowane do
                                                    jamy gębowej po przebudzeniu; ale już "obiad" jako pojęcie nie występuje od
                                                    paru lat...
                                                    Coby jednak nie wymykać się pytaniu, zarzec mogę, co dear lubi jeść.
                                                    1. Lody wszelkiego autoramentu poza kawowymi.
                                                    2. Dania restauracyjne, których nazwy nie kojarzą jej się absolutnie z niczym
                                                    (dear w ogóle lubi "jeść restauracje").
                                                    3. Ser.
                                                    4. Wedlowską czekoladę kokosową.
                                                    5. Winogrona (białe).
                                                    6. Łososia.
                                                    7. i jeszcze parę rzeczy.

                                                    Kiniarsko dear jest marnie kształcona i marnie czująca się w tym zakresie.
                                                    Zatem nigdy się ona nie wybiera na określony film. Wybiera się "do kina", a
                                                    procedura jest następująca: z częstotliwością 4-15 razy w miesiącu identyfikuje
                                                    w sobie chęć "iść do kina", po czym w 95% przypadków (pozostałe 5% to sytuacje,
                                                    kiedy z powodów koniecznościowych do kina iść nie może) analizuje repertuar,
                                                    wybiera film i idzie. Procedura trwa statystycznie ok. 10 minut.
                                                    Wczoraj poszła dear na "101 Reykjavik". Chętka zrobi jej się chiba jutro. Ale
                                                    dopiero po uruchomieniu procedury będzie ona w stanie odpowiedzieć Kwieto na
                                                    tak sformułowane pytanie. Mogę wtedy dać znać, jeśli sobie życzysz.

                                                    Albo mamy podobne nastroje pytawcze, albo się dostosowujesz :-)

                                                    Pytania:
                                                    1. Dlaczego kwieto zadaje pytania, po których odwróceniu musi/chce wymigiwać
                                                    się od odpowiedzi? (nawiązuję do cech charakteru, poproszę o wyczerpującą
                                                    odpowiedź :-))
                                                    2. Odwracam pytania.
                                                    3. Czy kwieto uważa się za faceta atrakcyjnego fizycznie?
                                                  • Gość: kwieto Re: Strus jaki jest kazdy widzi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 15:22
                                                    Kwieto dlatego zadaje takie pytania, poniewaz czesto odpowiedz na nie jest dla
                                                    niego samego niejednoznaczna - pytania sa wymyslane na zasaszie "o co by dzis
                                                    zapytac?" i czesto kwieto sam nie potrafi sobie odpowiedziec na zadane pytanie.

                                                    Co do cech charakteru, moze takie ktore kwieto uwaza za najcenniejsze, choc
                                                    niekoniecznie "ulubione" - wszechstronnosc i elastycznosc. Nielubiane - czasem
                                                    lenistwo (choc lubie sie polenic, wiec nielubienie nie jest klasyczne)

                                                    Do kina sie wybieram wlasnie na Amelie, 101 Reykjavik mnie interesuje (prosze o
                                                    krotka recenzje, moze byc via e-mail). Lubie filmy, ktore cos mowia, a nie sa
                                                    tylko popisem sztuczek i efektow specjalnych

                                                    Na obiad kwieto lubi jesc rzeczy rozne, dan ulubionych nie ma. Ostatnio
                                                    preferuje dania kurczece z racji ich szybkiego przygotowywania.

                                                    Czy uwazam sie za atrakcyjnego fizycznie? Mam na to kilka odpowiedzi
                                                    1. Co sie komu podoba (nie mam obowiazku sie podobac :"p )
                                                    2. Tak
                                                    3. Czasem tak, czasem nie (np. zaleznie od nastroju uwazam, ze w okularach mi
                                                    do twarzy, czasem wrecz przeciwnie)
                                                    4. Na tyle, zeby nie miec potrzeby dodatkowego uatrakcyjniania sie (silownia,
                                                    kolczyki, piercing)

                                                    NO to tradycyjnie odwracam pytanie + Jaki region wybralabys na wakacje - Gory,
                                                    jeziora, morze, las, dzungla, pustynia, inne?
                                                  • prezesohucki Jak to skad? 26.10.01, 00:45
                                                    Jestem z klubu Tecza. W Misiu gral mnie Tym. Jesli Jelen i inni nie maja dokad
                                                    pojsc zapraszam do klubu. Niestety dziala tylko sekcja wedkarska, to znaczy w
                                                    zasadzie nie dziala poniewaz nie bylo funduszy na oplacenie skladek.
    • Gość: dike Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.icpnet.pl 19.10.01, 20:37
      Ja byłam w takim dołku, że, wstyd aż przyznać - miałam już przygotowany "plan"
      zejścia z tego świata. Czasem tak jest...I przypadkiem przeczytałam w Wysokich
      Obcasach o forum. Zaczęłam czytać i tak się poczułam, jakbym czytała własną
      opowieść. No i tak sobie postanowiłam, że ja też napiszę. Bo tak chyba jest
      jakoś, że dopiero jak się coś powie (napisze) - to zaczyna być prawdą. Można
      sobie różne rzeczy myśleć i wszystko tak pięknie się układa - ale dopiero jak
      się "ubierze" to w słowa i "wystawi" pod osąd innych - to przestaje to być
      takie mądre, ale też przestaje być beznadziejne...
      Pozdrawiam Wszystkich.
      dike
        • Gość: dike Re: do dike IP: *.icpnet.pl 19.10.01, 21:23
          No cóż, bo polubiłam ludzi, którzy tu dyskutują. Wchodzę na inne forum - a tam
          sami obcy... A tutaj...poczytałam wcześniejsze posty. Mniej więcej wiem, kto
          jest kim. Miałam wprawdzie wielką ochotę zmienić nicka, szczególnie teraz, gdy
          po zalogowaniu już nie widać IP, ale...W końcu każdy ma jakąś historię. A tutaj
          akurat nie zauważyłam tekstów w rodzaju: ty się na ten temat nie wypowiadaj, bo
          nie masz prawa...Każdy mówi, co w danej chwili chce powiedzieć, nawet, jeżeli
          dwa dni temu mówił coś innego...
          dike
      • Gość: dear do: enancjo IP: 62.233.138.* 19.10.01, 21:48
        Chylę czoła przed interpretacją barwną i strzelistą, pytanie jednak było
        prymitywne, osobiste, podglądackie, apoetyckie i niezmiernie przyziemne.
        Ponawiam prośbę o odpowiedź na takie właśnie. Pozdrowienia :)
        • Gość: enancjo Re: do: dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 19.10.01, 21:57
          Gość portalu: dear napisał(a):

          > Chylę czoła przed interpretacją barwną i strzelistą, pytanie jednak było
          > prymitywne, osobiste, podglądackie, apoetyckie i niezmiernie przyziemne.
          > Ponawiam prośbę o odpowiedź na takie właśnie. Pozdrowienia :)

          .. zycie bez poezji ... eee srki .. dzis mam inny nastroj, a tak naprawde ...
          .. bo ciagle wracamy do tych samych miejsc i zawsze poraz ostatni, az
          przestajemy wracac ... i tyle...
          .. bo moze bylem juz w tylu podobnych miejscach ze w koncu to na jakis czas
          jest staje sie niepodobne,
          .. dobra koncze ... srki za wtrety
          .. milego przyziemnego dociekania
          Enancjo
          • Gość: dear do enancja IP: 62.233.138.* 20.10.01, 00:10
            Zażądałam (nazbyt pewnie brutalnie, jak na propoetycki nastrój) odpowiedzi na
            pytanie przyziemne, acz odpowiedź owa niekoniecznie w formie przyziemnej mnie
            interesowała... jeno o "dorzeczną" mnie się rozchodziło... :-)
            Pozdrawiam.
            • Gość: enancjo Re: do enancja IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 10:24
              Gość portalu: dear napisał(a):

              > Zażądałam (nazbyt pewnie brutalnie, jak na propoetycki nastrój) odpowiedzi na
              > pytanie przyziemne, acz odpowiedź owa niekoniecznie w formie przyziemnej mnie
              > interesowała... jeno o "dorzeczną" mnie się rozchodziło... :-)
              > Pozdrawiam.

              .. widze ze watke jednak sie zabarwil troszke nutka nierealnosci...
              .. milego tygodnia
              Enancjo
                • Gość: enancjo Re: do enancja IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 11:26
                  Gość portalu: dear napisał(a):
                  > Nie Ty jeden posiadasz do dyspozycji wachlarz nastrojów... niewąski... :-)
                  > ale zapytam - skąd ta teza? konkretne przykłady, trudno wyczuwalne "nutki", czy
                  > też jeszcze inaczej?

                  .. dzieki, ale zgadza sie trudno wyczuwalne nutki + lekka zmiana w zaangazowaniu
                  innych i Twoim chyba .... tez ...
                  Enancjo
                  • Gość: dear Re: do enancja IP: 62.233.138.* 22.10.01, 11:38
                    ...nie za daleko posunięta interpretacja?...

                    A może tylko drążenie bezsensowne, to swoją drogą.

                    Co jest dziś na Twym wachlarzu?...
                    ... tu "deszcz, który zżył się z nami tak bardzo, że szaleństwem byłoby brać go
                    za coś więcej"...
                    a tam, u Ciebie?
                    • Gość: enancjo Re: do dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 14:08
                      hmm ... u mnie prowokujesz, a jest tak

                      "OBSERUWJE ZEGAR"

                      cyka zegar na scianie
                      odmierza sekundy zycia
                      cicho dudni mechanizm
                      dziarsko sprezyna zgrzyta

                      ramie z ramieniem sie sciga
                      tyle razy na dobe
                      zmieniaja sie dni,zmieniaja lata
                      blef to jakis .. natury
                      czy sens tego raczej ponury

                      cyka zegar na scianie
                      plynie korytarzami zycia
                      zna wszystkie jego potrzeby i troski
                      lecz zbyt szybko umyka

                      pozdrawiam / Enancjo
                      • Gość: dear do enancja IP: 62.233.138.* 22.10.01, 22:38
                        Ja ten sam komunikat przekazuję następującym cytatem:
                        "czas
                        wieczność czasu
                        szare wąwozy czasu
                        ścieżka w kroplach urasta otchłanie zapełnia
                        dnia który zaczął się jakby się kończył"

                        Skąd teza o prowokowaniu?

                        Mam ochotę już rozpocząć się-tłumaczenie, ale... jednak poczekam na odpowiedź.
                        • Gość: enancjo Re: do dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 23:13
                          Gość portalu: dear napisał(a):

                          > Skąd teza o prowokowaniu?
                          > Mam ochotę już rozpocząć się-tłumaczenie, ale... jednak poczekam na odpowiedź.

                          hmmm .. moze tak .. "trudno wyczuwalne nutki" i ta teza o prowokowaniu moze
                          tez dzialac w obie strony.
                          milej nocy / Enancjo

                            • Gość: enancjo Re: do enancja IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.10.01, 08:21
                              Gość portalu: dear napisał(a):

                              > Nie wątpię...
                              > Ale czy mam to zinterpretować jako Twoją próbę mierzenia własną miarą?... czy
                              > inaczej?...
                              > miłej nocy i miłego, czego tylko :-)

                              .. troszke nie rozumiem .. i wydaje mi sie ze wchodzimy na troche gleboka wode,
                              ale oczywistym jest dla mnie ze mierze Ciebie i Forum swoja miara, nie Twoja bo
                              nie jestem w stanie jej poznac w ciagu kilku postow, natomiast jest we mnie tez
                              ciekawosc Twojej osoby i celu tych dociekan, ktore realizujesz w miare zelazna
                              konsekwencja, jest tez ciekawosc faceta, itd itp. .. to chyba moje podstawowe
                              miary, nad tymi podswiadomymi sie nie zastanawialem.
                              .. milego dnia :))
                              Enancjo
                              • Gość: dear Re: do enancja IP: 62.233.138.* 23.10.01, 08:30
                                Co to są "miary faceta"?...

                                A odbiegając od rzeczywiście grząskiego skrawka terenu (w którymś momencie się
                                nie zrozumieliśmy, ale zagłębianie się teraz w wyjaśnienia będzie co najmniej
                                jałowe) - jak długo jesteś na tym forum? (dość uważnie i przytomnie
                                prześledziłam sporą liczbę wątków i "typ" Twojego udziału jestem w stanie w
                                miarę zidentyfikować, natomiast na tyle nie jest moja spostrzegawczość
                                wytresowana, abym jeszcze daty była w stanie rejestrować, stąd pytanie).

                                I jeszcze lekko od czapy - czy jesteś podejrzliwy?...

                                Miłego, miłego, jeszcze milszego :-)
                                • Gość: enancjo Re: do enancja IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.10.01, 08:49
                                  Gość portalu: dear napisał(a):

                                  Co to są "miary faceta"?...
                                  Jak długo jesteś na tym forum?
                                  I jeszcze lekko od czapy - czy jesteś podejrzliwy?...

                                  .. miary faceta .. to jego przestrzenny sposob widzenia,
                                  kazdy ma inny/inna ( wiem niektorzy nie maja )
                                  .. na forum jestem od ca poczatku wrzesnia.
                                  .. nie jestem podejrzliwy, ale ostrozny, a jezeli chodzi o forum
                                  to po sposobie pisania duzo wiem na temat danej osoby ( to czasami
                                  dosyc proste ), widze przyczyny.
                                  milego / Enancjo
                                  • Gość: dear Re: do enancja IP: 62.233.138.* 23.10.01, 09:03
                                    Hmmm... ryzykowna co najmniej teza o widzeniu przyczyn... złośliwemu odbiorcy
                                    mogłaby się brzydko skojarzyć... z szarlatanami, Kacmajorem, zadęciem... :-)
                                    Ale że odbiorcą złośliwym nie jestem, to i zapytam... jakie cechy potrafisz
                                    odczytać ze stylu pisania? skąd bierzesz te przyczyny?... nie uważam tego za
                                    proste... a przynajmniej nie byłabym na tyle odważna, by podobne obwieszczenia
                                    formułować... stąd ciekawość.
                                    I czy, analogicznie do domyślania się rozmaitych rozmaitości, własne posty
                                    formułujesz w "zaprogramowany" sposób? czy odbiorca ma również w podtekście
                                    wyczytywać z nich określone Twoje cechy? lub przyczyny?
                                    • Gość: enancjo Re: do dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.10.01, 09:26
                                      Gość portalu: dear napisał(a):

                                      > jakie cechy potrafisz odczytać ze stylu pisania? skąd bierzesz te
                                      przyczyny?...
                                      > I czy, analogicznie do domyślania się rozmaitych rozmaitości, własne posty
                                      > formułujesz w "zaprogramowany" sposób? czy odbiorca ma również w podtekście
                                      > wyczytywać z nich określone Twoje cechy? lub przyczyny?

                                      .. wyczuwalne jest gdy autor watku jest osobiscie z nim zwiazany i wowczas
                                      albo od razu albo w ciagu kilku postow mozna wiedziec jaka tego przyczyna,
                                      to kwestia wyobrazni i zrozumienia tekstu, jego doskonalosci lub nie. Sa tu
                                      ludzie ktorzy pieknie pisza, ale nic nie mowia i odwrotnie prawie nie potrafia
                                      pisac, ale cos wyrazaja.
                                      .. nie zastanawiam sie nad sposobem odbioru moich postow, choc po reakcji
                                      widze lub domyslam sie dlaczego ktos tak mysli, gdzie zrobilem blad w takim
                                      czy innym sformulowaniu, gdzie bylem za malo precyzyjny, z tym ze w wiekszosci
                                      staram sie pisac to co mysle i prawde,
                                      .. moje cechy .. ktos madry pewnie cos juz wie na moj temat.. sama mowisz ze
                                      przesledzilas czesc moich wymyslow .. wiec cos juz myslisz ...

                                      pozdrawiam
                                      Enancjo
                                      • Gość: dear Re: do dear IP: 62.233.138.* 23.10.01, 09:49
                                        Ja mam odmienny styl przetwarzania postrzeżeń na opinie... oczywiście, nie
                                        umknę od nieświadomego, czy półświadomego, czynienia pewnych założeń, staram
                                        się jednak unikać ich formułowania przed usłyszeniem, co sam obiekt ma na ten
                                        temat do powiedzenia... wnioski wyciągam na podstawie dopiero bardzo znacznej
                                        ilości danych, robienia tego na podstawie nielicznych przesłanek unikam jak
                                        ognia. Wynik pewnego rodzaju pokory intelektualnej, nie czerpię specjalnej
                                        przyjemności z zabawy własnymi domysłami, wolę (jeśli mam wybór) szukać jak
                                        największej liczby punktów widzenia... "każde wydarzenie należy atakować z
                                        wielu stron. Ludzie przeważnie wybierają jeden sposób i dlatego mają tylko
                                        połowiczne rezultaty"...
                                        Poza tym, komunikacja ponad domniemanymi założeniami z drugiej strony jest
                                        cholernie trudna. Może i lekkie lenistwo przeze mnie przemawia. Mam nadzieję
                                        jednak, że w niewielkiej mierze.
                                        Jakich ludzi lubisz (przebywać z; rozmawiać z; działać z; "adorować"; itp.), a
                                        jakich nie?
                                        • Gość: enancjo Re: do dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.10.01, 10:29
                                          Gość portalu: dear napisał(a):

                                          > Jakich ludzi lubisz (przebywać z; rozmawiać z; działać z; "adorować"; itp.), a
                                          > jakich nie?

                                          .. komentujac poprzednia wypowiedz .. to moje wnioski o tzw przyczynach .. to
                                          bardziej intuicyjna swiadomosc pobudek sterujacych druga osoba niz konkretna
                                          przyczyna ..
                                          .. przebywac, rozmawiac, dzialac .. mysle ze z normalnymi,tymi co chca przebywac
                                          rozmawiac, dzialac ze mna ,
                                          .. adorowac .. oczywiscie kobiety .. ale, lubie harmonie - ujeta
                                          wieloplaszczyznowo, kobiecosc i lekka ale charakterystyczna sprzecznosc i
                                          zaprzeczenie tego wszystkiego co tak naprawde stanowi otoczke dla ponetnie
                                          skrywanego piekna osoby i osobowosci ( chyba chodzi tez o nutke tajemniczosc),

                                          .. nie lubie glupoty, chamstwa, klamstwa, tzw oczytanej ale nie myslacej
                                          inteligencji, zabrzmi bardzo dziwnie, ale duzo kosztowaly mnie w zyciu
                                          kontakty z ludzmi malymi i ulomnymi i odtad pewnie z krzywda dla nich uwazam
                                          przy kontaktach z takimi,moze nawet ich unikam,nie dbajacych o siebie,
                                          narzekajacych, malkontentow, bigotow,.. ok nie zpedzam sie bo zaraz wymienie
                                          wszystkich. Generalnie lubie ludzi, ale pewnych typow / grup unikam, bo nic tam
                                          po mnie i najczesciej i oni i ja o tym wiemy.
                                          pozdrawiam
                                          Enancjo
                                          • Gość: dear do enancja IP: 62.233.138.* 23.10.01, 23:25
                                            Hmmm... "intuicyjna świadomość pobudek sterujących innymi ludźmi"... to znów
                                            jest cholernie odważne stwierdzenie... masz "skuteczną" intuicję? (i skąd o tym
                                            wiesz? :-))

                                            A tych tutaj, forumowych, "znickowaciałych" ludzi traktujesz w jaki sposób?
                                            skoro wśród nich poniekąd przebywasz, jakąś przyjemność z tego czerpiesz...
                                            jaką? bardziej to przyjemność z potwierdzania/ zaprzeczania własnych
                                            przypuszczeń, sympatia do poszczególnych osobników, zadowolenie z dystansu...
                                            no, i tutaj jeszcze parę opcji jest do wyboru... :-) No i pytanie towarzyszące,
                                            o tę rzeczywistość, co nam skrzeczy - ile tu spędzasz czasu?
                                            Miłego.
                                            • Gość: enancjo Re: do dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 24.10.01, 08:52
                                              Gość portalu: dear napisał(a):
                                              ... masz "skuteczną" intuicję? (i skąd o tymwiesz? :-))
                                              .. WIEM PO OCENIE MOICH BLEDOW I SUKCESOW ( POROWNUJE Z TYM CO MI INTUICJA
                                              MOWILA I KIEDY SIE NA NIEJ ZAWIODLEM ( CIEKAWE .. JAK DOTAD NIGDY W SPOSOB
                                              ISTOTNY ),

                                              > a tych tutaj, forumowych, "znickowaciałych" ludzi traktujesz w jaki sposób?
                                              > ile tu spędzasz czasu?
                                              SPOSOB DOBORU NICKA , JAKI BY NIE BYL MOWI DUZO O CZLOWIEKU, CZLOWIEK KTORY SIE
                                              UKRYWA SWIADOMIE/ NIESWIADOMIE - PODSWIADOMIE ZOSTAWIA SLADY. FORUM, MIALEM OKRES
                                              ZE PRZESIEDZIALEM CALY DZIEN, ZAKLADALEM WATKI ( POD ROZNYMI NICKAMI), ALE
                                              CHARAKTERYSTYCZNE, ZAWSZE Z LEKKIM PRZEGIECIEM W JEDNA LUB DRUGA STRONE (moze i z
                                              Toba rozmawiam na 2/3 nickach, moze i Ty tak robisz). A CO SADZE, CZESC LUDZI TO
                                              LUDZIE Z CZATOW, KTORZY SZUKAJA TEGO SAMEGO CO MAJA NA CZATACH. CZESC TO LUDZIE
                                              GLUPI, ZAGUBIENI, IDIOCI, NIEDOCENIENI,ZBOCZENCY,MADRZY INACZEJ, MECZYDUSZE,
                                              ULOMNI,CIEKAWI,SAMOTNI,PELNI TESKNOT I MARZEN, PIEKNI (forma pisania,) itd - cale
                                              spektrum...
                                              CZAS - pewnie z godzine no moze do dwoch ( pracuje mocno wykorzystujac siec, wiec
                                              mam ja calyczas na podgladzie ).

                                              A jaki jest Twoj cel takiego wielowatkowego gadania ( bo nie mozesz pamietac
                                              calej rozmowy z kazdym, czyli traktujesz to dosyc plytko .. tak z boku dla mnie
                                              to wyglada .. niezbyt serio, bardziej jak intelektualna zabawe w slowa
                                              niekoniecznie nawet mysli .. dlaczego tak mysle .. bo lapiesz sie na
                                              sfromulowania i je rozwijasz .. troche dziennikarska cecha ) :)
                                              .. milego i Tobie
                                              Enancjo
                                              • Gość: dear do enancja IP: 62.233.138.* 24.10.01, 09:18
                                                A CO SADZE, CZESC LUDZI TO
                                                > LUDZIE Z CZATOW, KTORZY SZUKAJA TEGO SAMEGO CO MAJA NA CZATACH. CZESC TO LUDZIE
                                                > GLUPI, ZAGUBIENI, IDIOCI, NIEDOCENIENI,ZBOCZENCY,MADRZY INACZEJ, MECZYDUSZE,
                                                > ULOMNI,CIEKAWI,SAMOTNI,PELNI TESKNOT I MARZEN, PIEKNI (forma pisania,) itd -
                                                cale spektrum...

                                                Nie o ocenę mnie się rozchodziło, a o stosunek do tych ludzi - posiadasz takowy?
                                                czy jeno beznamiętna obserwacja?

                                                > A jaki jest Twoj cel takiego wielowatkowego gadania

                                                Cel, cel... ja to lubię, oni to lubią (skoro gadają...), po cóż tu w cele wnikać?
                                                celowość musi być swoiście absurdalna, zwłaszcza w przypadku podobnych działań,
                                                przewidzenie konsekwencji niemożliwe, a zatem stawianie sobie jakichkolwiek celów
                                                musiałoby być sztuczne, i groziłoby wyłącznie rozczarowaniem... więc nie, nie ma
                                                tu pojęcia "celu"... "cel" to próba zdeterminowania tego, co będzie, a "jedyną
                                                przyszłością, zdolną wzbogacić teraźniejszość, jest ta, która rodzi się ze
                                                spojrzenia teraźniejszości prosto w twarz"... jestem tu, rozmawiam, co będzie? po
                                                co? a na cholerę takie pytania?... :-)

                                                ( bo nie mozesz pamietac
                                                > calej rozmowy z kazdym

                                                Ooo, nie doceniasz mnie... nie jestem może geniuszem na miarę bonobo, ale
                                                zdolności przetwórcze i odtwórcze mego mózgu nie są najmniejsze... pamiętam...

                                                bo lapiesz sie na
                                                > sfromulowania i je rozwijasz .. troche dziennikarska cecha ) :)

                                                A niechaj i dziennikarska, jest w każdym razie... nawiasem mówiąc, to jeden z
                                                najpowszechniejszych w naszej kulturze sposobów prowadzenia rozmowy - zauważ, że
                                                najpotężniejszym elementem "przyjaznego rozmówcy" jest dla nas ten, co się odnosi
                                                do naszych własnych sformułowań, poczynając od najprymitywniejszych zwrotów
                                                typu "no coś ty!", "naprawdę?", "żartujesz?", a na rozwijaniu sformułowań i
                                                stosowaniu we własnych wypowiedziach myśli rozmówcy skończywszy... czy to
                                                dziennikarskość, nie wiem, ale to na pewno dobrze robi ciągłości dialogu, czy to
                                                w sytuacji rzeczywistej, czy wirtualnej...

                                                Ja nie do końca załapałam, albo Ty mi nie powiedziałeś, po co właściwie były (a
                                                raczej nadal są) te eksperymenty z wieloma nickami. Podglądackie? Naukowe czy
                                                paranaukowe (naukawe?)? Prowokatorskie? Olewackie?...
                                                • Gość: enancjo Re: do dear IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 24.10.01, 09:54
                                                  > Nie o ocenę mnie się rozchodziło, a o stosunek do tych ludzi - posiadasz takowy
                                                  > ? czy jeno beznamiętna obserwacja?
                                                  MAM, DLATEGO MOGE ICH ZDEFINIOWAC / KLASYFIKOWAC.
                                                  NIEKTORYCH LUBIE. NIEKTORYCH CHCIALBYM POZNAC. RESZTE OBSERWUJE.

                                                  > jestem tu, rozmawiam, co będzie? po co? a na cholerę takie pytania?... :-)
                                                  TY JUZ ODPOWIEDZIALAS .. A JA MAM SWOJE CELE .. OT TAKA ROZNICA.

                                                  > Ooo, nie doceniasz mnie...
                                                  DOCENIAM, INACZEJ BYSMY NIE ROZMAWIALI.

                                                  > najpotężniejszym elementem "przyjaznego rozmówcy" jest dla nas ten, co się odno
                                                  > sie do naszych własnych sformułowań,
                                                  NIE JESTEM TEGO PEWIEN, JA DOSZUKUJE SIE MYSLI W ROZMOWIE, A W TEJ STYLISTYCE JEJ
                                                  BRAKUJE, TAK JAK I ZAANGAZOWANIA ....

                                                  >po co właściwie były (a raczej nadal są) te eksperymenty z wieloma nickami.
                                                  >Podglądackie? Naukowe czy paranaukowe (naukawe?)? Prowokatorskie? Olewackie?...
                                                  BADALEM SOBIE WIELKOSC POPULACJI AKTYWNEJ I PASYWNEJ NA FORUM ( NA CZATACH WIDAC
                                                  TO OD RAZU ).

                                                  pozdrowienia / Enancjo
                                                  • Gość: enancjo Re: do enancja IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 25.10.01, 16:26
                                                    Gość portalu: dear napisał(a):

                                                    > Jaki jest ów stosunek do postaci tutejszych?
                                                    > Jaka jest proporcja populacji aktywnej i pasywnej?
                                                    > Po czym poznajesz zaangażowanie? (po jakich elementach stylu?)
                                                    ad 1 : dobry .. bo lubie ludzi.
                                                    ad 2 : 10-20 procent do 80-90 - wiecej czyta niz pisze na forum,
                                                    a ztych 80-90 - to bardzo duzo pisze na emalie.
                                                    ad 3 : intuicyjnie
                                                    ufff .. duzo tych pytan ....
                                                    .. ze wzgeldu na dlugosc tego watku moze powinnas zaczac oddzielny
                                                    watek z tymi do ktorych piszesz !!!
                                                    pozdrawiam
                                                    Enancjo


      • Gość: Kiepski Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.CMB2.splitrock.net 19.10.01, 22:02
        Przypadek - moja zona, kilka miesiecy temu, zainaugurowala na Forum bardzo personalny
        watek pt. Komputerowy partner. Z ciekawosci sledzilem rozwoj tego watku jakis czas i najczesciej
        jednoczesnie przegladalem inne. Przewija sie troche ciekawych watkow oraz grupka ludzi latwo i b.
        czesto dobrze piszacych. Jestem leniwym osobnikiem i nie potrafie pracowac caly dzien, wiec dla
        relaksu, wciaz to wchodze na kilka minut, pare razy dziennie. Z pewnoscia trudno byloby sie
        relaksowac wchodzac w dzial pt. Polonia lub inne w Gazecie.

        Pozdrowienia,

        Kiepski
          • Gość: KIEPSKI Re: do Kiepskiego IP: *.CMB2.splitrock.net 23.10.01, 21:52
            Jesli przez "zakres" rozumiesz roznorodnosc tematyki poruszanej w poszczegolnych watkach - to
            musze przyznac, ze unikam wielu z nich. Unikam tez czytania wypowiedzi niektorych uczestnikow,
            gdyz ich myslenie mi "nie lezy". Jesli wybiorczo potraktuje Forum, uzywajac wlasnych preferencji,
            to uczestniczenie w Forum, jest dla mnie raleksem w pauzach pomiedzy intensywnymi czynnosciami
            zawodowymi.
            • Gość: dear Re: do Kiepskiego IP: 62.233.138.* 23.10.01, 23:29
              Czyżbym miała to rozumieć jako zaszczyt, który mnie był kopnął dzięki przez Twą
              wybiórczość przebiciu się z tym wątkiem/ pytaniem do Ciebie? czy odpowiadasz mi
              z ciekawości, co będzie dalej? czy jak się ta wybiórczość miewa do Twojej
              obecności w moim wątku-rzece? Nie powiem, wielce mi ona w takim kontekście
              pochlebia, nie jestem jednak pewna, czy przypadkiem nie raduję się
              przedwcześnie... :-))
      • Gość: mistrela Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 22:04
        Jestem tu od niedawna i nie bywam często. A przypadkowo natrafiłam na to forum
        przeglądając portal gazety. Smutki i radości to coś, co dotyczy każdego z nas.
        A ponieważ sama mam parę smuteczków (myslę, że inni mają ich znacznie więcej i
        poważniejszych) to czytam trochę, czasem coś sama powiem. Podobają mi się
        wypowiedzi niektórych osób i sadzę, że byliby ciekawymi rozmówcami w realu.
        Pozdrawiam.
    • Gość: wojtek Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 23:25
      Ja naleze do tych raczej biernych uczestnikow choc w niektorych tematach
      chetnie sie udzielam.

      Ale moj poczatek jest faktycznie ciekawy. Otoz moja zona gdzies pozna wiosna
      zladowala w szpitalu z pokaznym dolkiem. Do tego czasu to ona byla zawsze
      pierwsza z nas dwojga w sklepie po pieczywo i m.in. "wyborczą" do sniadania.
      Zabraklo zony i bylem skazany na sniadanie polegajace glownie na kawie w duzych
      ilosciach przy wirtualnej, zamiast drukowanej "gazecie". W ten sposob,
      przypadkiem trafilem na to i temu pokrewne fory. Znalazlem wiele watkow jakby
      wzietych z mojego zycia i lzej mi bylo przetrwac ten trudny czas. Tchnelo we
      mnie sila i wszystko w domu wrocilo do normy (papierowa "gazeta" na sniadaniowy
      stol tez hihi). Zonka dolek ma za soba a na forum zagladam nadal pare razy
      dziennie....

      pozdrawiam
      wojtek tudziez leszek
        • Gość: wojtek Re: do dear IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 23:52
          Wciagnelo mnie, jezeli moge sluzyc rada to pomagam, bo zyciowych doswiadczen mi
          nie brakuje. Korzystam z rad innych gdy mam kiepski nastroj....
          Roznie.... bo i mojemu malzenstwu do idealu raczej dalej niz blizej, a
          pragniemy z zona byc szczesliwi. Byloby szkoda ponad 10ciu lat i fajnych
          dzieciaczkow.....
          pozdr
          • Gość: dear do wojtka IP: 62.233.138.* 20.10.01, 00:09
            Razem z żoną czytujesz owe różności, czy osobno? I czy rady forumowiczów
            przynoszą jakieś konkretne rozwiązania problemów, czy raczej stanowią bodziec
            do dialogu na określony temat? Ciekawi mnie, czy można uczestniczyć w takim
            forum we dwoje i rzeczywiście coś z tego mieć?
            • Gość: wojtek Re: do wojtka IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 01:01

              Moja zona komputer omija raczej sporym lukiem. Kiedys przylapala mnie na "czacie"
              i przestala go lubic. Czytam wiec sam, ale poruszone tu watki stanowia czesto
              temat naszych rozmow. Zdarzalo sie tez, ze dawalem jej w formie wydrukowanej
              jakis temat z odpowiedziami. Niektore ja wciagnely. Moze sprobuje ja kiedys
              namowic na czynne uczestnictwo tutaj, bo jest madrą, wrazliwą kobieta i w wielu
              kwestiach mialaby duzo do powiedzenia i opowiedzenia.

              • Gość: dear Re: do wojtka IP: 62.233.138.* 20.10.01, 01:45
                "Przyłapała mnie na czacie"! Piękne - mamy nową odmianę zdrady czy para-zdrady,
                czy nową przyczynę nieufności! Co za czasy nastały... :-)
                To może mógłbyś pisać pod dwoma nickami? - wypowiadać się we własnym imieniu i
                zostać stenotypistką żony? :-))) Co sądzisz o tym pomyśle?
    • Gość: fnoll Re: Skąd się tu bierzecie? IP: *.ds.uj.edu.pl 20.10.01, 00:12
      dear dear

      pamietam to forum z czasow, gdy bylo na nim jakies 10 postow i jakos dlugo nie
      moglo sie rozkrecic (ja wtedy glownie polemizowalem na forum "krakow" i
      politykowalem na "informacjach dnia") - skusila mnie nazwa, bo w koncu studiuje
      ta psychologie, no wiec pomyslalem sobie, ze na tym forum niejako bede "u
      siebie"

      forum ruszylo wraz z mega-watkiem niejakiej joanny, ktora wtajemniczala
      wszystkich chetnych w mroki swego malzenstwa - az trudno mi bylo uwierzyc w
      jego realnosc

      pojawily sie tez jednostki mile i ciekawe, jak mariposa czy koncerto

      byla tez jakas studentka psychologii z wa-wy, z ktora namietnie sie
      sprzeczalem, bo byla taka pewna siebie jak student I-go roku, ktory robi
      analize osobowosci kazdemu napotkanemu - moze taki moj cien ;-)

      to dzialo sie jakos w czerwcu

      gdy wrocilem z wakacyjnych saksow okazalo sie, ze "psychologia" to juz nie
      takie male forum, ale jedno z bardziej zywych - codziennie dziesiatki nowych
      postow! tyle ludzi! tyle tematow!

      to zrobilem nura w to morze slow - miejsce niezwyklych, majakowych spotkan

      intryguje mnie ta forma kontaktu, jakby listy zostawiane na spacerniaku przez
      odizolowanych wiezniow, karteczki wrzucane do jednego kosza przez mnichow

      niektorych z nas dziela tysiace kilometrow

      wiekszosci nigdy nie spotkamy w realu

      samsara do kwadratu! przerazajacy egzistens! ;-)

      dlaczego tu wracam?

      z checi kontaktu, wymiany, porzucania w siebie literkami

      gdbyby nie znajomosc alfabetu i sklonnosc do przetwarzania swych doswiadczen na
      ciagi zdan, do rozwiazywania lamiglowek czyichs wypowiedzi - omijalbym ten
      stojacy w rogu pokoju komputer ze szczera obojetnoscia

      jako rasowy bialy bighead przyklejam sie do monitora z niezwykla luboscia

      pzdr!
        • Gość: fnoll Re: do dear IP: *.ds.uj.edu.pl 20.10.01, 01:00
          Gość portalu: dear napisał(a):

          > Wyłącznie tutaj brylujesz i czerpiesz, czy gdzieś jeszcze?

          najbardziej lubie brylowac i czerpac w gronie znajomych, a takze na niektorych
          kursach (ze szczegolnym sentymentem wspominam "filozofie XX-go wieku" - poznalem
          na nim paru fajnych ludzi)

          w moim instytucie funkcjonowal kiedys pegazusowski noticeboard "szczekaczka",
          bardzo mnie krecilo polemizowanie z osobami z tych samych studiow, ktorych
          jeszcze nie znalem, a o ktore musialem sie przeciez ocierac w pracowni
          komputerowej (swego czasu toczyla sie na tym bordzie zazarta dyskucja o smaku
          spermy na przyklad) - gdy "szczekaczka" padla mialem gloda, az do odnalezienia
          portalu GW! czasu nie starcza by sie dolaczyc do chocby 10% potecjalnie ciekawych
          dyskucji, a takie zdarzaja sie chyba na kazdym forum - ja sila przyzwyczajenia
          "sprawdzam" glownie "psychologie" i "informacje dnia", a takze z zaciekawieniem
          poczytuje sobie "seksuologie", "muzyke", "czas wolny", "wychowywanie dziecka"
          oraz rozne forumy regionalne

          a ty co tu robisz?

          pzdr!

          • Gość: dear do fnolla IP: 62.233.138.* 20.10.01, 02:02
            Ja się zachwycam.

            Z racji wykonywanego zawodu (bawienie się słowami przed monitorem - prościej
            rzecz ujmując, przekładanie z jednej mowy na inszą) odcięta-m nieco od
            codziennych kontaktów międzyludzkich dostępnych większości populacji. Nad czym
            nie boleję ani szczególnie, ani ogólnie, albowiem tłum everymanów nie jest mi
            niezbędny do przetrwania intelektualnego. Dzięki owemu sposobowi na żywocik
            spotykam się jeno z jednostkami wybranymi, upragnionymi i pożądanymi. Które
            jednakowoż unikalne - i po pewnym czasie dobrze już znane - spektra zachowań,
            stwierdzeń czy choćby żartów wyprodukować potrafią. A mnie mnogości bodźców
            potrzeba do pełnej satysfakcji z faktu posiadania móżdżku. Poza zatem
            posiadanymi przyjaciółmi i znajomymi obserwować i delektować się słówkami i
            słóweczkami innych ludzików uwielbiam. Stąd obecność na forum jako takim.
            Nie zaliczam się do gadatliwych (pooh! - por. niniejszy elaborat! :)), bryluję
            i emanuję w odmiennych nieco zakresach niż forum, i stąd formuła wątku, w
            którym zadaję postaciom pytania, a one odpowiadają; znakomitą większość bowiem
            stanowią ludzie, którzy chcą coś powiedzieć i - w wielkim, chamskim wręcz być
            może uproszczeniu - pragną zainteresowania. Moje upodobanie do słuchania i
            dostarczania bodźców pasuje do tego grona dość zgrabnie :-)

            Do rzeczy zatem - czy nie drażni Cię w jakikolwiek sposób (alternatywne formuły
            pytania: czy nie przeszkadza, nie zasmuca chwilami, nie umniejsza, itd.)
            ulotność słów Twych kształtnych wypuszczanych w przestrzeń wirtualną? i fakt,
            że odbiorcom żywym wpadają one jednym uchem, drugim wylatują, odbiorcom
            wirtualnym to samo, tylko okiem?
            • Gość: fnoll Re: do dear IP: *.ds.uj.edu.pl 20.10.01, 13:11
              dear dear!

              toś mi siostra w umyśle! bo jako urodzony grafoman uwielbiam konstruować i
              dekonstruować materię języka i ta niewielka garstka tłumaczeń, których dokonałem
              sprawiła mi wiele frajdy

              ale, ale - uważaj droga dear ze zdrobnieniami - napisałaś o odczuwaniu
              satysfakcji z powodu posiadania móżdżku - to zrozumiałe, w końcu kieruje on
              mechanizmami regulującymi postawę ciała oraz utrzymującymi równowagę, a także
              kontroluje precyzyjne ruchy lokomocyjne i manipulacyjne! to nie byle co, bez
              móżdżku żyć by się nie dało - ale co ma to bezpośrednio wspólnego z twoim
              umiłowaniem słów i intelektualnej inseminacji? ;-)

              ale do rzeczy: czy mi nie przeszkadza, nie zasmuca chwilami, nie umniejsza, itd.
              ulotność słów moich kształtnych wypuszczanych w przestrzeń wirtualną?

              eeee - nooo - lecą sobie, mieszają się, wracają jakieś - a my jak te stacje
              przekaźnikowe - czy antenie przeszkadza ulotność fali elektromagnetycznej? nie,
              chyba nie - tylko jako istota obdarzona wolną wolą kręcę czarną gałką w mojej
              głowie szukając ulubionych częstotliwości - ale nie nagrywam, nie zatrzymuję

              czy posunęłabyś się do nagrywania na dyktafon rozmów z przyjaciółmi? e, nie, to
              takie dość wbrew naturze, panta rhei i rhei!

              a czy fakt, że odbiorcom żywym wpadają one jednym uchem, drugim wylatują,
              odbiorcom wirtualnym to samo, tylko okiem, mi przeszkadza?

              nie, to też całkiem naturalne, czytałem kiedyś ciekawy wywiad z jakimś pisarzem,
              w którym mówił właśnie, że pisząc, pocąc się, cierpiąc i szlifując ma świadomość,
              że ten cudownie spójny akapit który właśnie wysmażył może być przerwany przez
              czytelnika odebraniem telefonu, pełnym napięcia fragmentom może towarzyszyć
              zapychanie się bułką z salcesonem, a puenta może umknąć uwagi lub być zupełnie
              omylnie zrozumiana - no i co z tego? nie należy identyfikować się ze swoimi
              utworami (czy postami) - wysyłasz je w świat i przestają być twoje, ty je
              zrobiłaś, ale juz nie ty ich używasz

              można by tu użyć metafory kosiarki - projektujesz kosiarke, ktoś produkuje tą
              kosiarkę w wielu egzemplarzach trafiających do wielu odbiorców - jeden ją
              zepsuje, u drugiego zardzewieje, a trzeci będzie o nią dbał i wykorzysta na
              maksa, jednak branie do siebie tych sposobów użytkowania "twojej" kosiarki nie
              byłoby zbyt rozsądne, nieprawdaż?

              z produktami słownymi jest jeszcze ten dodatkowy problem, że ludzie tym samym
              symbolom nadają nieco odmienne znaczenia, a co więcej dany utwór może stać się
              pretekstem do własnych przemyśleń, które przyćmią zawartość utworu

              zatem - ty piszesz jeden post, ale po jakimś czasie powstaje tyle jego wersji,
              przeróbek, ile czytelników - no i niektóre z tych przeróbek to po prostu puste
              pola czy też śmietniczek z podpisem "kolejny post z forum psychologia, którego
              nie warto było zapamiętać" - i to jest zdrowe - bo po co pamiętać rzeczy, które
              do niczego nie są nam potrzebne?

              a co ty właściwie tłumaczysz? ja bardzo chętnie bym poczytał tłumaczenia paru
              kwestii... i czy wybór takiego fachu ma jakiś związek z ewenetualną
              przynależnością do gatunku ludzi, którzy zawsze muszą się tłumaczyć? ;-)

              pzdr!
              • Gość: dear do fnolla IP: 62.233.138.* 20.10.01, 20:01
                Na urodzonego grafomana, fnollu, to trza pono mieć wygląd i pieniądze. Urodzony
                grafoman wielkie miewa pragnienie bycia dostrzeżonym, a zatem choć cząstkę
                swych dokonań z tej dziedziny pragnie zazwyczaj upublicznić w celu ich
                identyfikacji z własnym nazwiskiem. Czyste nastawienie na odbiorcę występuje u
                psychologów, eksperymentatorów, prowokatorów, żurnalistów, ale u grafomanów
                jest zjawiskiem właściwie niespotykanym! To jak wreszcie - grafoman czy co
                insze (co insze?)?
                W profesjonalnym zakresie specjalizuję się w tekstach prawnych, choć zdarzają
                mnie się również techniczne oraz wszelakie, których nikt inny nie jest w stanie
                rozgryźć - powiedziała Wrodzona Skromność.
                Czy fnoll popełnia mniej ulotne formy (np. odtwarzalne czy rozpowszechnialne)?
                • Gość: fnoll Re: do dear IP: *.ds.uj.edu.pl 20.10.01, 20:37
                  dear dear

                  czyli ze nie spelniam warunkow bycia grafomanem? te warunki ktore podalas to skad
                  wzielas, hmm?

                  ja dysponuje tylko skromna definicja ze SWO:

                  grafoman - czlowiek opanowany mania pisania utworow literackich, a nie majacy
                  zdolnosci w tym kierunku

                  no, mi to pasuje - zawsze jak napisze cos glupiego i ktos sie przyczepi, to moge
                  sie zaslonic, ze przeciez nie mam zdolnosci a tylko przymus pisania, wiec czego
                  on ode mnie wymaga? ;-)

                  choc zdecydowanie w ilosci kwieto jest tu krolem ;-)

                  czy popelniam mniej ulotne formy? zdarza mi sie - ale na zakretach zycia jakos
                  zgubilem ambicje zostania literatem

                  dobra, wlasnie ide sie przewietrzyc (przyszedl po mnie diabelek)

                  cos robisz ciekawego poza tlumaczeniem? :)

                  pzdr!
                    • Gość: fnoll Re: do dear IP: *.ds.uj.edu.pl 21.10.01, 16:07
                      Gość portalu: dear napisał(a):

                      > Wszystko, co robię, jest ciekawe, li tylko postrzeganie odgrywa tu rolę wszakże

                      aha, no tak, jasne, pewnie :-))))))
                      i jakbys tak nieco zdradzila? jesli wszystko jest takie rownie ciekawe, to moze
                      cos z ostatniego dnia?

                      wiesz, lubie poznawac ludzi :-) - no chyba, ze na razie wolisz zostac niepoznana,
                      nie bede nalegal :-)

                      ja dajmy ostatnio usiluje napisac prace o czynnikach socjo-psychologicznych w
                      etiologii niedokrwiennej choroby serca, poza tym martwie sie co dalej

                      > Fnoll jest wsobny?

                      a co to to znaczy?

                      pzdr!

                      fnoll