Dodaj do ulubionych

Mąż mnie nigdy nie uderzył

06.06.06, 09:15
Denerwuje mnie naiwne pytanie redaktorki: dlaczego ofiary przemocy nie
uciekaja od przesladowcy? A gdzie maja uciec? Najczesciej bez pieniedzy,
pracy, mieszkania. Gdzie sie maja podziac z dziecmi? W Polsce pomoc panstwa
dla ofiar przemocy to jakas paranoja. A wlasciwie dlaczego to one maja
uciekac tzn. wyprowadzac sie, ze wspolnego mieszkania? To chyba sprawca
powinien znalesc sobie nowe lokum. Moze ktos wreszcie napisalby artukul o tym
jak wyglada pomoc panstwa dla kobiet ofiar przemocy, ktore odwazyly sie uciec
od "meza". Dlaczego o tym nikt nie napisze?
--
Szczescie to jedyna wartosc, ktora sie mnozy kiedy sie ja dzieli.
Edytor zaawansowany
  • lela-62 06.06.06, 10:12
    Bardzo dziękuję Gazecie za tekst o przemocy psychicznej. Jak wielce
    skomplikowany jest to problem, rozumieją tylko Ci, którzy jej doznają. Są
    kompletnie osamotnieni w walce z nią i kompletnie niezrozumiani. Dlatego tak
    potrzebe jest wsparcie. Mam 44 lata i od 20 lat mężatką właśnie w takim
    związku. Dopiero, niestety, od pół roku chodzę na terapię i dopiero teraz, o
    zgrozo, zaczynam rozumieć, dlaczego moje życie jest takie przegrane. To jest
    takie trudne, takie niejednoznaczne. Proszę, piszcie o tym częściej,
    nagłaśniajcie te sprawy, uświadamiajcie ludziom także, że to nie jest wstyd
    pójść do psycholoa. Ja zrobiłam to przynajmnije 10 lat za późno, ale może nie
    wszystko stracone...
  • obalmykaczyzm 06.06.06, 10:39
    Hej, lela! Twoje zycie nie jest, jak piszesz, przegrane, skoro postanowilas cos
    z tym zrobic. DEcyzja pojsc do terapeuty jest wygrana - 10 punktow dla Ciebie.
    Mam nadzieje, ze terapeuta pomoze Ci odbudowac wiare we wlasna wartosc. A wtedy
    bedziesz mogla znalezc dosc sily aby odejsc. Bo absolutnie wszystko jest lepsze
    niz zycie w zniewoleniu.
    Sluchaj! strasznie dobrze jest zyc na wolnosci! A prawo jest po Twojej
    stronie, slyszysz? Szmat zycia przed |Toba. Trzymam kciuki.
    A on, jesli jest taki jak tu opisani, to sie nie poprawi. Oni sie nie
    poprawiaja - chyba, ze po wieloletniej terapii. A Ty nie masz na to czasu.
    Twoim najwaznieszym zadaniem jest ratowanie wlasnego zycia i ew, dzieci, jesli
    je masz. Dosyc sie juz naposwiecalas i naczekalas. Teraz Me-lela-62!
  • lela-62 06.06.06, 11:35
    Dziękuję za wsparcie. Już ten artykuł mnie podbudował. Widzę, że to nie mnie
    przewróciło się w głowie, że są też inni. Pozdrawiam.
  • miauka 06.06.06, 14:51
    Lela, tez uwazam, ze wygralas swoje zycie - pomysl o wszystkich kobietach, ktore
    do smierci nawet nie sprobuja sobie pomoc! Zycze wytrwalosci i pomyslnosci.

    Kiedys myslalam: jak mozna dac soba tak pomiatac, nie uciec, przeciez one same
    sobie to robia, moze to lubia? Teraz wiem, ze nie kazdemu udaje sie wyrwac z
    takiego lajna, tak jak nie kazdemu alkoholikowi udaje sie przestac pic, a
    twierdzenie, ze "moze to lubia" jest gleboko krzywdzace.

    Uwazam, ze winna takiego stanu rzeczy jest nasza zaklamana kultura, pelna
    hipokryzji religia, pelne agresji i przywiazane do stereotypow spoleczenstwo.
    Smutne.
  • fikus28 06.06.06, 22:34
    Witam. Ja też zawsze dziwiłam się tym kobietom. Ale niestety punkt widzenia
    zależy od punktu siedzenia. Wyszłam za mąż i sama znalazłam się w takiej
    sytuacji. Rok po ślubie mąż mało nie zrobił ze mnie kaleki, dzięki opatrzności
    Bożej chyba udało mi się uniknąć udeżenia podstawą czaszki w upadający stołek
    kiedy mój "mąż" złapał mnie za kostki i poderwał do góry. Ale tłumaczyłam to
    sobie że przecież musiałam zasłużyć, bo zamiast siedzieć cicho robiłam mu
    wyrzuty że w środku nocy przyprowadził mi do domu pijane towarzystwo z imprezy.
    Poza tym przecież obiecał że już więcej mi tego nie zrobi. Moi drodzy rozwodze
    się z nim po prawie 5 latach małżeństwa, po tym jak w pijanym widzie nasikał mi
    w przedpokoju. I pytanie na koniec. Czy myślicie że moi znajomi kiedy im o tym
    opowiedziałam kiedy szukałam pomocy pomogli mi? Otóż 90% z nich mi poprostu nie
    uwierzyło. Dobrze że znalazły się dwie osoby które spróbowały otworzyć mi oczy
    w jakim piekle żyję. I dobrze że stało się to teraz a nie za 10 lat. Tym osobom
    będę do śmierci wdzięczna za to co dla mnie robiły i robią. Pozdrawiam.
  • magdacan 06.06.06, 22:44
    fikus28 zycze powodzenia. Dzielna z Ciebie kobieta.
    --
    Szczescie to jedyna wartosc, ktora sie mnozy kiedy sie ja dzieli.
  • fikus28 07.06.06, 20:58
    Dziękuję. Staram się trzymac twardo, ale z takiego związku jest strasznie
    trudno się wyrwać. Uzależnienie od tej drugiej osoby i wmówiony przez nią brak
    własnej wartości i wiary we własne siły są tak trudne do pokonania jak K2. Ale
    gdy znajdzie się choćby jedna osoba która daje wsparcie w takiej chwili
    wyzwolenie staje się dużo łatwiejsze. Pozdrawiam wszystkich cieplutko.:))
  • max-chamisko 07.06.06, 21:00
    Jak można uzależnić się od czegoś, co nie smakuje, co wywołuje złość i wymioty.
    Dla mnie to masochizm
  • fikus28 08.06.06, 09:33
    Fakt. Takie związki przez psychologów nazywane są sadystyczno -
    masochistycznymi. I też myślałam tak jak Ty. Ale powtarzam jeszcze raz punkt
    widzena zależy od punktu siedzenia. Wyobraź sobie że jesteś z ukochaną przez
    Ciebie osobą, że jej ufasz i wierzysz że ona też Cię kocha, wiążesz się
    sakramentalnym więzem małżeńskim, przysięgacie sobie przed ołtarzem i....jest
    coraz gorzej. U mnie dużą rolę odegrała wiara, powtarzałam sobie że skoro mam
    ślub kościelny to nie wolno mi od niego odejść, potem zaczęłam wierzyć że sama
    sobie nie poradzę, że nie będę potrafiła sama o siebie zadbać, że jestem do
    niczego, że nie mam prawa do własnego zdania. Dopiero pomoc prawdziwych
    przyjaciół i psychologa pozwoliła mi się uwolnić. Mineło prawie pół roku a ja
    nawet po rozmowie telefonicznej z nim trzęsę się jak baranie jajo. On np.
    dzwoni kiedy jajestem w pracy, albo w nocy i nawija mi makaron na uszy. Jaka to
    ja jestem okrutna i zła do szpiku kości, gra na moich uczuciach i wierze, albo
    prosi i płacze w słuchawkę albo grozi i wyzywa. To nie jest ani łatwe ani
    przyjemne. Wmówił naszym (patrz jego) znajomym że to moja wina że to on jest
    ofiarą, że ja go wyrzuciłam z domu bez powodu, a on biedaczek jest na dnie
    rozpaczy i nie może się pozbierać. 70% znajomych odwróciło się ode mnie.
    Naprawdę to nie jest takie proste jak się wydaje. Pozdrawiam.
  • niebo55 08.06.06, 01:23
    Zgadzam sie całkowicie.Wsparcie jest niezbędnt tak jak kąt do mieszkania i
    srodki do życia. Myślę że generalnym problemem jest nie dać się całkowicie
    uzależnić od drugiej osoby.Nie dać się odciąć od znajomych , przyjaciół,
    rodziny , nie rezygnować z obszaru swoich zainteresowań, szkoły nauki, pracy.
    Kiedy ktoś tzn partner( bo to działa w obie strony) codziennie wmawia nam i
    naszym dzieciom ( tez przez to przechodziłam)że jeteśmy nikim, bez wartości ,
    głomby, zero itp.że gdyby nie on/ona to skończyli byśmy w przytułku albo na
    ulicy, że tylko on/ona jest naszą jedyną ostoja itp.itd to zaczynamy myślec że
    może żeczywiście to prawda, chociaż w głebi duszy czujemy ze on/ona nie ma
    racji. Odejść jest bardzo trudno, a jeszcze trudniej się z tego na stałe
    wyleczyc. wystarczy że ponownie pomieszka sie z partnerem i on/ona zacznie znowu
    używać przemocy psychicznej -to poczucie krzywdy i zachwianie poczucia własnej
    wartości wraca.A może to że np. nasze rodzeństwo próbowało nami drygować i
    ugruntowało w nas poczucie niższej wartości bo zawsze we wszystkim było lepsze
    wpływa na skłonność do stawania się ofiarą przemocy psychicznej!!!. Moja siostra
    po dziś dzien traktyje mnie jak nieco głupsza albo miej zaradną, chociaz tak juz
    nie jest.!! Kończąc uważam .że w każdym przypadku, nawet w udanych rodzinach,
    nie mozna zgodzić sie na to aby któryś z partnerów był całkowicie zależny od
    drugiego, bo nawet w dobrych rodzianch zdzaza sie choroba, wypadek ,nagłe
    niezczęście ?? i odchodzi ten kto utrzymywał rodzine, a druga osoba zostaje sama
    bez środków do zycia, bez znajomych przyjaciół. Wtedy dopiero jest trudno żyć
    nawet jeśli nie było sie ofiarą. Koniecznie trzeba mieć własni życie i
    srodowisko żeby w takich razach móc żyć dalej, żeby nie walił nam się w gruzy
    dorazu cały świat.Pozdrawiam
  • xanaxy 12.06.06, 20:42
    Dramat zaczyna sie w rodzinnym domu.Ofiary przemocy juz byly ofiarami, nim
    wyszly za kolejnych psychopatow. Trzymajcie sie dziewczyny.Jaknajdalej od
    manipulatorow / prawnikow szczegolnie, bo to oni w majestacie prawa rozgrywaja
    swoje chore emocje/, tez od wojska,policji i "cieplych" / na poczatku!!!/
    facetow. Nikr tak nie potrafi udawac, jak psychopaci. Oni istnieja naprawde, a
    nie w filmach tylko.
  • joanna_can 06.06.06, 22:23
    Odeszlam od meza 18 lat po slubie (przemoc fizyczna/psychiczna) nie moge sama
    siebie zrozumiec dlaczego tak pozno.

    Ale - w sumie to niewazne kiedy. Wazne, ze sie zdecydowalam. Od tego dnia
    jestem naprawde szczesliwa. Z jednym wyjatkiem - nie wyobrazam sobie, zebym
    sie mogla po raz drugi z kims zwiazac... Flirt, randka - tak, ale nic na
    stale.
  • abch1 06.06.06, 15:43
    Wiem co to znaczy. Właśnie mija rok, jak skończyłam to. Groził, że popełni
    samobójstwo, ale zmieniłam numer telefonu, wyprowadziłam z mieszkania. Dziś
    świat jest piękny, a ja umiem się tym cieszyć. Życzę wszyskim kobietom w takiej
    sytuacji więcej wiary w siebie i swoje możliwości.
  • obalmykaczyzm 06.06.06, 23:59
    Bardzo dzielne dziewczyny. Bardzo, bardzo. Tak trzymac!
  • axial_force 06.06.06, 16:26
    o kobietach-ofiarach? mało jest kobiet-terrorystek, które swoimi humorami
    zatruwają życie mężom i całym rodzinom?

    sam przerobiłem taki związek (na szczęście wyłącznie na poziomie zwykłego
    chodzenia ze sobą), pozatym w mojej rodzinie i wśród moich znajomych też jest
    wiele takich przypadków

    wizja wyłącznie męskiej tyranii w związkach to mit, może ktoś pokusi się by
    pokazać drugą stronę medalu?
  • elpicador 06.06.06, 18:55
    Pewnie dlatego, że jest to periodyk dotyczący kobiet ;)
    Jednak sam chciałem zadać to same pytanie. Mam za sobą 10 lat życia w przemocy
    psychicznej, tej ze strony kobiety. 10 lat zmarnowanego życia, stresów,
    awantur, wysłuchiwania jaki to jestem beznadziejny a ona wspaniała i nie
    popełniająca błędów.
    Na szczęście cała sprawa już się kończy, wkrótce się wyprowadzam :)
  • eto9 06.06.06, 22:00
    Duży Format jest periodykiem dotyczącym kobiet?
    Bardzo ciekawe...
  • joanna_can 06.06.06, 23:04
    to nie jest przemoc psychiczna. To zwykla upierdliwosc. Nie staram sie
    pomniejszyc twojego problemu, wierze ze istnieje, ale nie spelnia pewnych
    warunkow przemocy.

    Faktem jest, ze przemoc w rodzinie dotyczy glownie kobiet - one generalnie sa
    ofiarami. Oczywiscie zdarza sie inaczej (zawsze sa wyjatki).

    Przemoc nie zalezy (w kazdym razie nie do konca zalezy) od kultury danego
    kraju, jezyka, religii... Jest wszedzie. W pewnych jednak krajach jest lepiej
    zorganizowana pomoc (pisze z Kanady - tu jest naprawde postawione to na duzo
    wyzszym poziomie niz w Polsce). Bez tej pomocy jest trudno. W Polsce wszystko
    jest dopiero w powijakach. I tak lepiej, niz 23 lata temu, kiedy wyjezdzalam.
    Bedzie jeszcze lepiej. (Niestety beda tez nastepne ofiary...)

  • mis22 07.06.06, 08:51
    axial_force napisał:
    > o kobietach-ofiarach? mało jest kobiet-terrorystek, które swoimi humorami
    > zatruwają życie mężom i całym rodzinom?

    > sam przerobiłem taki związek (na szczęście wyłącznie na poziomie zwykłego
    > chodzenia ze sobą), pozatym w mojej rodzinie i wśród moich znajomych też jest
    > wiele takich przypadków.

    > wizja wyłącznie męskiej tyranii w związkach to mit, może ktoś pokusi się by
    > pokazać drugą stronę medalu?

    To prawda! Ale mity sa nieodlaczna cecha naszej kultury. Inny problem to
    sterotypy myslowe sedziow udzielajacych rozwodu. Zwykle "z definicji" przyjmuja
    oni, ze pokrzywdzona jest kobieta. Nawet jesli jest to oczywista "Herod-baba"
    terroryzujaca wszystkich wokol. Przemoc, szczegolnie psychiczna, nie jest
    ograniczona do jednej plci.
  • sternsternhard 07.06.06, 08:52
    > to nie jest przemoc psychiczna. To zwykla upierdliwosc. Nie staram sie
    > pomniejszyc twojego problemu, wierze ze istnieje, ale nie spelnia pewnych
    > warunkow przemocy.

    tak samo jak nie istnieje przemoc psychiczna, to po prostu okazywanie miłości
    przez mężczyznę.

    Ech Joanno, walczysz z jedynmi stereotypami, a powielasz inne.
    --
    Nowa karta do głosowania:
    [ ] PiS
    [ ] Nowe wybory
  • lucusia3 07.06.06, 11:11
    Zgadzam sie, że zaburzenia psychiczne (a to co opisano to moim zdaniem nie mozna nazwac normalnością)sa podzielone równo między kobiety i mężczyzn. Tylko nie słyszy sie za często o pobitych mężczyznach, którzy będą kalekami do końca życia. Również nie słyszy sie o żonach zabraniających wyjść mężowi z domu, a artykuł był o takich drastycznych przypadkach.Nie słyszałam o tak zagłodzonych mężach, żeby nie pozwalało to na posiadanie dzieci (znam taki przypadek, oboju po doktoratach). "Normalna" upierdliwość to chyba nie to.
    Winne jest tu głównie wychowanie i akceptacja społeczna, a może udawanie, że się nic nie widzi.
    Może tak PIS, który lubi się zajmować dewiacjami, zajmie sie też tymi. W końcu rodzina to dla nich priorytet, a dzieci tak wychowywane nie moga sie normalnie rozwijac i normalnie potem żyć.
  • lucusia3 07.06.06, 11:13
    Nie oboju, ale oboje.Przepraszam
  • miang 07.06.06, 11:57
    > a nazwac normalnością)sa podzielone równo między kobiety i mężczyzn. Tylko nie
    > słyszy sie za często o pobitych mężczyznach, którzy będą kalekami do końca życ

    jezeli facet nie jest slabszy fizyccznie to taka kobieta odreagowywuje na "jego"
    dzieciach
  • leo_tax 07.06.06, 13:25
    elpicador napisał:

    > Pewnie dlatego, że jest to periodyk dotyczący kobiet ;)
    > Jednak sam chciałem zadać to same pytanie. Mam za sobą 10 lat życia w
    przemocy
    > psychicznej, tej ze strony kobiety. 10 lat zmarnowanego życia, stresów,
    > awantur, wysłuchiwania jaki to jestem beznadziejny a ona wspaniała i nie
    > popełniająca błędów.
    > Na szczęście cała sprawa już się kończy, wkrótce się wyprowadzam :)

    A widzisz..........ja jestem w podobnej sytuacji lecz nie potrafie tego
    zakończyc.Nie wiem, ale ja się jeszcze łudze że cos sie zmieni.....choć nic na
    to nie wskazuje - jak to mówia :WYOBRAZNIA TO POTĘGA :)A może to tkwienie jest
    w jakimś sensie formą pewnego zobowiązania - założyłem rodzinę , mam dzieci i
    co?? tak poprostu odejść?

    pozdr
  • fikus28 07.06.06, 21:06
    Macie rację panowie, są takie kobiety które "kastrują" psychicznie swoich
    mężów. Sama widziałam parę takich małżeństw. Ale o tym mówi się żadziej gdyż
    żadziej mężczyźni przyznają się do bycia w takim związku, do bycia obiektem
    przemocy psychicznej ze strony kobiety. Żadziej też szukają pomocy. I tu
    pokutuje mit silnego maczo którym powinien byc każdy facet i zapyziały kult
    patriarchatu w naszym społeczeństwie. Facet nie ma prawa się skarżyć, bo to by
    było zaprzeczenie jego męskości. A ja się pytam z jakiej paki???? Wy tak samo
    jak i my zasługujecie na pomoc i wsparcie. Pozdrowionka.
  • mrs.bovary 07.06.06, 08:50
    Pewnie masz rację, pewnie tak, tylko tak trudno o tym myśleć, o innych,kiedy
    nie wie się, co bedzie jutro, za godzinę, za chwilę... wiadomo tylko, że to nie
    będzie nic dobrego.
  • leo_tax 07.06.06, 13:19
    > wizja wyłącznie męskiej tyranii w związkach to mit, może ktoś pokusi się by
    > pokazać drugą stronę medalu?

    Przeciwnie - to nie żaden mit - jesteśmy społeczeństwem patryjalchalnym, gdzie
    dominuje stereotyp Pana i Władcy.I czy sie komuś podoba czy też nie - tego typu
    zjawisko w przeważającej częsci dotyczy mężczyzn.
    pozdr
  • jotur44 07.07.06, 13:42
    prawdopodobnie dlatego, że nie zdarza się to tak nagminnie,dlatego nie ma też
    chętnych do "pokazywania drugiej strony medalu"
    smutne
  • megxx 06.06.06, 16:37
    Tylko trzeba ją samej wywalczyć. Nie ma gdzie szukać skutecznej pomocy, nie pomoże darmowy prawnik w ośrodku-bo zapomni dodać najważniejszej informacji, nie pomogą sąsiedzi, łatwiej udawać, że nic nie słyszeli, nie pomoże policja, bo trzeba dokładnie wytłumaczyć, czy na pewno istnieje zagrożenie zdrowia, czy zycia, by była interwencja... ( a ponoć nie powinni pytać w ogóle, tylko natychmiast przyjeżdżać), nie pomoże...

    Tylko skuteczna kampania w mediach-non stop, lekcje prowadzone przez profesjonalistów o przemocy, uczenie co to jest przemoc(np. już wulgarne odezwanie do drugiej osoby)od podstawówki-daje nadzieję, że zahamujemy to zjawisko w Polsce.


    A tekst specjalisty z artykułu:
    - Klasyczna ofiara przemocy psychicznej - powiedział Krzysztof Sarzała, szef Centrum Interwencji Kryzysowej w Gdańsku. - Jej historia jest nudna i męcząca. Ludzie uważają, że nie powinna narzekać, skoro mąż jej nie bije, albo natychmiast odejść od niego.

    Czy zdanie: "Jej historia jest nudna i męcząca." dotyczy jego odczucia, czy może jest komentarzem do reakcji "ludzi" z kolejnego zdania?

    Jeżeli to jego odczucie-to właśnie obraz jak wielu "fachowców" traktuje ofiary przemocy domowej.



  • piekielnica1 06.06.06, 17:02
    Zdaje się, że Magdalena Środa wystąpiła kiedyś na jakimś Bardzo Wysokim Forum z
    takim tematem i straciła stanowisko.
    Twój apel jest przeciw PRAWDZIWYM WARTOŚCIOM
    Podobno tylko feministki i lesbijki poruszają ten temat próbując naruszyć
    fundamenty Prawdziwej Rodziny.
    Dla dobra tej RODZINY należy cierpieć z godnością.
  • lady_bee1 06.06.06, 17:59
    Tak, a Ty babo dźwigaj ten krzyż, a Pan Ci to w niebie wynagrodzi. Pogląd Panów
    bijących żony jest oczywisty, jednak wiele kobiet uważa tak samo. W
    miejscowości, gdzie się wychowałam, wiele kobiet obrywało oo swoich żywicieli i
    co najgorsze nie widziały w tym nic złego. W końcu to chłop, ma tyle na głowie
    i musi jakoś odreagować. One jak owce szły na rzeź z imieniem Boga na ustach.
    Czasem tylko coś tam między sobą, po cichu ponarzekały i się rozchodziły - taka
    minigrupa wsparcia a miejscowy ksiądz zamiast zbesztać faceta tłukł im do
    głowy, że tak to już na świecie musi być. Może nie ze wszystkim zgadzam się ze
    Środą, jednak w tym przypadku stoję za nią murem. Kościół katolicki nie
    piętnuje roli męża Pana i Władcy. On może być chamem, mieć zły humor, przyłożyć
    babie i dzieciakowi drągiem po plecach. Konopielka Panie...
  • krolroger 06.06.06, 18:28
    Problemu przemocy nie da sie rozwiazac systemowo. Nie wazne czy to przemoc w
    rodzinie w pracy czy gdziekolwiek indziej. Z tego co wiem stan malzenski w/g
    prawa moze ulec rozwiazaniu, mozna wydac nawet zakaz zblizania sie itd. Niestety
    to wszystko wymaga elementarnej chęci i odwagi do obrony. Wszelkie komentarze
    obwiniajace za to cokolwiek lub kogokolwiek wydaja mi sie bez sensu. O nasze
    dobro przede wszystkim powinnismy dbac sami, panstwo moze nam w tym ewentualnie
    tylko pomoc.
  • mark.parker 06.06.06, 18:49
    Czegoż można się spodziewać w kraju, w którym Wierzejski otwarcie nawołuje do
    przemocy, a weszpolaczek jest wicepremierem?
    --
    Precz z faszyzmem! Roman Giertych musi odejść!
    Portal pozytywnie homoseksualny: homiki.pl/
  • tymon99 06.06.06, 23:36
    mark.parker napisał:

    > Czegoż można się spodziewać w kraju, w którym Wierzejski otwarcie nawołuje do
    > przemocy, a weszpolaczek jest wicepremierem?

    a słyszałeś, żeby ktoś zaczął dręczyć żonę dopiero po ich dojściu do władzy?? te
    historie trwają latami, przez wiele rządów i ustrojów..
  • lucusia3 07.06.06, 11:16
    Ale oni na razie to sankcjonują. Wcześniej udawano, że problemu nie ma. To bydło w obu wydaniach, ale jednak jest różnica.
  • magdacan 06.06.06, 19:55
    Zgadzam sie z tym, ze o nasze dobro powinnismy dbac sami. Ale jak to zrobisz
    jezeli mieskasz w jednym mieszkaniu z kims kto Cie dreczy psychicznie i
    fizycznie masz np. dwoje malych dzieci i nie pracujesz. Wiesz co bedzie sie
    dzialo w domu gdy on dowie sie o zlozeniu sprawy o znecanie albo o rozwod? Ja
    wiem. Wiec jak sobie pomoc jak nie masz dokad pojsc ani tez nie masz kogos, kto
    Ci pomoze? Odwaga do obrony? A jak moze bronic sie slaba, udreczona kobieta
    przed swoim katem mieszkajac razem z nim? Moze mi cos podpowiesz?
    --
    Szczescie to jedyna wartosc, ktora sie mnozy kiedy sie ja dzieli.
  • mahadeva 07.06.06, 11:58
    szczegolnie, ze kultura wymaga, zeby to meznie znosic :) i koniecznie miec
    chlopa, chociazby dreczyl... tak postepuja wszystkie moje kolezanki, a ja
    poczulam sie dziwnie na prawde, gdy zrezygnowalam z tego zycia po bozemu z
    dreczacym facetem, dodam ze pochodze z wawy, mam b dobre wyksztalcenie i b
    dobra prace, ale te glupie zasady kulturowe panuja wszedzie. strasznie sie
    ciesze, ze wreszcie zaczyna sie o tym glosno mowic!
  • nela42 08.09.06, 01:04
    Nie umiem zrozumieć dlaczego kobiety mówią o tym,że nie mają nikogo obok siebie?
    takich samotnych rzeczywiście jest chyba mniejszość.Rodzice,ktokolwiek, nawet
    sąsiad.tylko problem moim zdaniem polega bardziej na wstydzie i zakładaniu
    zgóry,że nikt mi nie pomoże.Czasami bardziej jesteśmy przyzwyczajeni do życia z
    oprawcą/już go znamy jest oswojony/niż chcemy mówić o tym głośno,strach przed
    nowym, wstyd nas paraliżuje,kwestia wiary i złożonego ślubowania,najpierw
    trzeba uwolnić umysł od takich lęków, jestem pewna ,że jest wiele osób i
    instytucji mogących pomóc.
  • marklips 18.12.06, 17:18
    Gdyby tak jak jest za Odra,Pan uderzylby ciezarna kobiete w 6 miesiacu,
    zostalby zaaresztowany a prokurator automatycznie zalozyl by sprawe
    do Sadu.Niestety w malych miejscowosciach,jak n.p.Slupca(Wielkopolskie)
    proba morderstwa,kobiety i jej nienarodzonego dziecka,swietnej matki 2 corek,
    kobiety wykszalconej,ze wzgledu na jej meza(!!),ktory jest oprawca,
    nie jest dla prokuratury w Slupcy,zagrozenniem,czyli prokurator
    jest wspolwinny,takiej probie mordowania dziecka.

    To sa fakty.Piszcie,protestujcie.
    Im wiecej komentarzy,stron internetowych,tym lepiej dla kobiet i dzieci.

    Ile jeszcze dzieci,przez milych dla spoleczenstwa i ..dla szkoly,
    pseudo ojcow,beda na sciane rzucane a policja,
    nie anlizuje,przez Psychologa dzieciecego,tragedii dzieci,
    zakladajac tylko niebieska karte.

    Polski system i sadyzm zaczyna byc w EU znany.
    Protestujcie.Zmieniajcie ten makabryczny system.
  • michos56 07.06.06, 05:00
    chyba nie masz racji twierdzac, ze komentarze obwiniajace (itd) sa bez sensu.
    mowienie o sprawach, o ktorych ofiary nie maja pojecia, ze nie tylko je spotyka
    taki los ma wielki sens. To dla ciebie jest oczywiste, to co jest oczywiste -
    pewnie nie jestes ofiara - mysle, ze wsrod czytelnikow(czek) podobnego do tego
    tekstow, bedzie niejedna ofiara, ktora, daj Boze, zacznie myslec po nowemu i
    wyrwie sie z piekla. To nieprawda, ze tego nie da sie rozwiazac "systemowo". W
    USA takie systemowe dzialanie, kiedy policja wkraczajaca w sprawy rodzinne (u
    nas tabu?)dziala wg scisle okreslonych procedur, juz przynosi widoczne efekty w
    postaci zmiany obyczajowosci co jest z oczywista korzyscia nie tylko dla
    potencjalnych ofiar, ale takze dla niedoszlych krzywdzicieli, ktorzy na dobra
    sprawe tez sa ofiarami swoich zaburzen. Nie, akurat tego rodzaju rodzinnych
    patologii nie mozna pozostawiac do rozwiazywania wg sloganu: niech kazdy radzi
    sobie sam.
  • mrs.bovary 07.06.06, 09:02
    To nie tak prosto jak ci sie wydaje, niestety. Syndrom ofiary, zniewolenie też
    kiedys wykorzystywano systemowo. z tym na szczęście, przynajmniej częściowo
    dalismy sobie radę. Teraz "systemowo", jak npisałeś, trzeba powalczyć o
    jednostki. Próbować wpłynać na nawyki myślowe, na wygodnictwo mentalne właśnie
    tych, którzy są obok ofiary. Bo sama ona, ofiara (kobieta, mężczyzna, dziecko),
    po latach przystosowywania sie do humorów, podłości, różnego rodzaju
    podświadomie nawet stosowanych strategii - nie obroni sie sama. Tym bardziej,
    że w około ciagle słyszy: "tak maja wszyscy", "świat nie jest
    idealny", "przeciez on nie jest taki zły", "pomyśl o dzieciach" itd itd itd itd
  • vitoria3 06.06.06, 19:00
    Nie uciekają, bo po takim praniu mózgu są święcie przekonane, że to z nimi jest
    coś nie tak, że są słabe, że to one są chore psychicznie. I faktycznie, po
    kilku latach takiego towarzystwa każdy by był skrzywiony. Ale jeśli mają
    dzieci, to robią im regularne świństwo. Bo dziecko przecież nie może powiedzieć
    o tatusiu, że jest zły, jak akurat na swój atak szału. I dziecko nie może
    zwiać, ono naprawdę nie ma gdzie, no chyba że w patologię :(
  • aniaczepiel 06.06.06, 19:06
    Przykład:

    "Gdy pytałam, czy w takim razie mogę znaleźć pracę, mówił, że nie. Czemu nie?
    Bo nie"

    Czemu te molestowane psychicznie kobiety nie rozumieją, że wyjście za mąż nie
    jest równoznaczne z poddaniem się woli małżonka i że małżeństwo nie pozbawia
    jej ani jednego prawa człowieka? Przecież to takie oczywiste.
    --
    Błagam o pozwolenie na jeszcze jedno chociażby spotkanie z jego cieniem. Z
    tęsknotą rozmawiam czasami sama ze sobą. Ludzi, co Polski nie kochają, pomijam.
    Krytycy Marcinkiewicza i PiS
  • dascha.semcov 06.06.06, 19:17
    Sama doświadczyłam przemocy psychicznej, akurat w moim przypadku była to matka.
    Odebrała mi poczucie bezpieczeństwa i bezpieczny dom. Nawet teraz, po
    dziewięciu latach, które minęły od mojej wyprowadzki, śni mi się często i nie
    są to przyjemne sny.
    Dlatego dziwię się tym kobietom, nie temu, ze trwają w takim stanie, ale temu,
    że wplątały się w taki układ.
    Dzwonek alarmowy powinien pojawić się już na początku, po pierwszym akcie
    dokonania przemocy, bo teraz będzie już dużo trudniej.

    Był taki dzień, kiedy moja matka sprawiła, że przestałam ją kochać, a zaczęłam
    się jej bać - i od tej chwili nie robiłam nic innego, tylko planowałam ucieczkę.
    Udało się, trzeba tylko znależć w sobie siłę, zacząć zachowywać się asertywnie -
    nabrać pewności siebie, wiary we własne siły i jest to pierwszy krok do
    uniezależnienia się od sprawcy-kata.

    To, że teraz będzie trudniej, nie oznacza, że się nie uda.
  • vitoria3 06.06.06, 19:30
    Brawo Datscha. Taka ucieczka od kata to cały proces. Wiem jakie to okropne, jak
    całe Twoje dorastanie jest podporządkowane planowaniu ucieczki - to powinien
    być czas wzrostu, rozwoju... :/ Trudno to potem nadrobic, tym bardziej, że
    później, wcześniej czy później trzeba będzie się z tym całym nagromadzonym
    przez dorastanie w ciągłym poczuciu zagrożenia strachem skonfrontować, żeby go
    wreszcie pokonać...
    no i jeszcze wyjście z nałogów - jedynych dostępnych ucieczkach, kiedy ta
    prawdziwa, fizyczna nie była jeszcze dostępna :(
    Niezły bagaż do prostowania...
  • therania 07.06.06, 08:02
    Sama doświadczyłam przemocy psychicznej i przez 10 lat nie potrafiłam uciec od
    swojego kata. Teraz mam to już za sobą i mimo, że nie jest mi łatwo, mam troje
    dzieci,cieszę się każdym dniem bez niego.Do dzisiaj próbuje mną manipulować i
    odzyskać władze jaką miał , ale ja jestem już uodporniona.Życzę każdej z
    bohaterek artykułu odwagi.I wierzę, że znajdą w sobie siłe by uwolnią się od
    swoich katów. Trzymam za Was kciuki
    Joanna
  • izabella1991 06.06.06, 19:34
    Doskonale Ciebie rozumiem!
    Ja rowniez swoje dziecinstwo wspominam jako pieklo na ziemi!Sama siebie
    podziwiam za to,ze udalo mi sie z tego wyjsc!
    Fakt,nie bylo lekko....nerwice mam do dzis!Dla mnie moi ,,starzy" sa obcymi
    ludzmi,mieszkam daleko od nich(w Hiszpanii)ale z checia zamieszkalabym nawet na
    ksiezycu:-)))Te dziewczyny dla dobra Swojego i dzieci
    powinny....zalatwic ,,Pana i wladce" na amen!
  • vitoria3 06.06.06, 19:36
    Nic dziwnego, że masz nerwicę. Wszystkie dzieciaki z takich rodzin mają. Część
    może wyleczy, część pewnie nie, a z tym trzeba żyć do końca :(
  • macsad 06.06.06, 22:30
    Być może jest to szerszy problem. Być może ofiara jest psychicznie
    ubezwłasnowolniona i to ubezwłasnowolnienie przejawia się w każdej relacji kat-
    ofiara? Więźniowie obozów koncentracyjnych rzadko dopuszczali się przemocy w
    swojej obronie mimo że posiadali nad katami ogromną przewagę liczebną, która
    być może pozwalała równiez na uzyskanie przewagi siłowej? Być może nieodłącznym
    elementem relacji kat-ofiara jest właśnie uległość i to ona stanowi motor
    postępowania kata? nie weim, szkoda...
  • evonea 07.06.06, 10:56
    Łatwo powiedzieć, że przy pierwszym ataku powinien pojawić się sygnał alarmowy.
    Ale jak to jest też w artykule, pierwsze sygnały my kobiety utożsamiamy z jego
    wielką do nas miłością: nie wychodź bo przecież ja nie wychodzę, tak bardzo Cię
    kocham że chce spędzać każdą chwilę z Tobą więc Ty kochasz mnie mniej bo wolisz
    spędzić ten dzień z koleżanką. Tak to zaczęło się u mnie. I pomyślałam: może
    rzeczywiście, od razu po pracy on biegnie do domu, a ja jestem niewdzięczna
    tak bardzo, nie doceniam. A potem jeśli raz pozwolimy wszystko nasila się.
    Dlaczego nie ucieka się wtedy? I tu też jak z artykułem: ponieważ nie każdy
    dzień tak wygląda: gdy jesteśmy już podporządkowane, stłamszone, słownie
    zmanipulowane, przyjaciół już nie mamy to większość dni wygląda dobrze:
    siedzimy w domu, sprzątamy, gotujemy, wychowujemy dzieci -> a ta tzw. 'sesja'
    to raz na jakiś czas - podejrzenia, krzyki, wymówki, słowne manipulowanie i
    obrażanie. Ale większość dni normalna: normalna w jego znaczeniu, ale z czasem
    i my przyjmujemy tę usłużną normalność. Po jakimś czasie zaczynamy zastanawiać
    się: najbliższa mi osoba myśli o mnie tak źle, jak więc nie ma być to prawdą,
    przecież on sam mówi, że chce tylko mojego dobra, ja jestem zła, źle myślę, źle
    się zachowuje -> ja muszę się zmienić, być jeszcze lepsza w czymkolwiek on chce
    żebym była lepsza.
    I tak to wygląda właśnie od tego pierwszego dzwonka.
    Najgorsze według mnie jest to, że nawet jak kobieta zwróci się o pomoc,
    powiedzmy na policję, to czym dla policji jest w naszym kraju przemoc
    psychiczna? Czy jest z tego siniak, czy jest na to jakiś dowód, czy można
    udownodnić tak naprawdę, że jest się ofiarą przemocy? Jak? Opowieścią?
    Powiedzą: sama jest sobie winna, że się na coś takiego zgadzała. Że się
    zgadzała by ją ta traktować.
    Ja się zgadzałam. I dalej kocham swojego mężczyznę całym sercem, ale rozumiem,
    że to nie ja jestem chora (misiącami wmawiał mi depresję), ale on. I nie umiem
    mu pomóc. Nie wiem jak miałabym to zrobić. Przez cały tez okres, w którym
    byliśmy razem każda moja skarga, moje wątpliwości kwitował zdaniem: 'Ja nie mam
    sobie nic do zarzucenia' i gdy już nie jesteśmy razem, dalej ma do zarzucenia
    wiele tylko mnie.
  • agnieszka_k86 07.06.06, 16:20
    Ja doswiadczylam przemocy psychicznej najpierw w domu ze strony ojca, potem w
    zwiazku z mezczyzna ktory wydawal sie innym typem czlowieka niz moj ojciec.
    Czemu kobiety pakuja sie takie zwiazki?Nie wiem czemu inne kobiety, ale wiem
    czemu ja. Mezczyzna z ktorym bylam zwiazana nie byl taki od poczatku. Chociaz
    teraz z biegiem czasu analizujac wszystko zaczynam dostrzegac, ze byly sytuacje
    ktore powinny wtedy dac mi do myslenia. Ale nie daly. Bylam zbyt zakochana. I t
    chyba jest odpowiedz czemu wpakowalam sie w taki zwiazek. Milosc zaslepia i
    oglupia. Bylam z nim 3 lata. Nie bylismy malzenstwem, nie mieszkalismy nawet
    razem a jedynie od czasu do czasu pomieszkiwalismy. Na kazdym kroku dawal mi
    odczuc ze jestem od niego gorsza. Ze jestem glupsza, ze mam gorsza prace, ze
    pochodze z gorszej rodziny, gorszego srodowiska. Ze nie nadaje sie do niczego.
    Duzo by wymieniac. Trwalo to jakis rok. Potem mnie uderzyl. Pierwszy raz i
    mocno. Bolalo jednak mniej niz slowa ktore slyszalam od niego wczesniej. Potem
    tlumaczyl sie ze zasluzylam bo wygadywalam glupoty. Doslownie tak powiedzial.
    Przez caly zwiazek z nim zmienilam sie diametralnie. Z pelnej zycia, energii i
    zdolnej przenosic gory dziewczyny stalam sie zamknieta w sobie, przerazona i
    przekonana o wlasnej beznadziejnosci. On mnie taka uczynil. Stopniowo zaczelam
    zrywac kontakt z przyjaciolmi. On nie chcial zebym sie z nimi widywala. Bo go
    zdradzam, bo gdy wychodze na kawe ide sie puszczac. Nie poszlam na studia bo on
    przekonal mnie ze to w moim przypadku i tak nie ma sensu. Za namowa mamy
    uczylam sie w szkole policealnej. Ale i z tego szybko zrezygnowalam. Po 3
    latach zwiazku odeszlam. Jak to sie stalo? Jak znalazlam sile? Po ktorejs
    awanturze i kolejnych wyzwiskach powiedzialam o wszystkim co przezywam mojej
    matce. To ona, jej siostra i moja przyjaciolka (poznalam ja jakis czas
    wczesniej) pomogly mi odejsc. Nie udalo sie od razu. Gdy pierwszy raz
    powiedzialam ze odchodze uderzyl mnie. Za drugim blagal na kolanach zebym
    zostala. Potem chcial podcinac sobie w mojej obecnosci zyly. Potem byly
    prezenty i kwiaty (pierwszy raz w zyciu, potem grozby ze mi cos zrobi jesli
    odejde. Chcialam uciec. Wszystko bylo juz w zasadzie zaplanowane, zalezalo
    tylko od jednej osoby. Osoba zawiodla, w sumie nie mam pretensji, to obcy
    czlowiek. I wtedy pewnego dnia znalazlam w sobie sile by odejsc. I nie
    obchodzilo mnie nawet to, ze on np mnie pobije, czy zabije nawet. Bylo mi
    wszystko jedno. Przeciez pozostanie z nim rowniez oznczalo powolna smierc.
    Odeszlam. Przetrwalam proby zastraszania, grozby, nachodzenie. Bylam nagle
    silna. Powoli odnawiam kontakty z dawnymi przyjaciolmi. Wyszlam do ludzi.
    Wszyscy zauwazyli zmiane. Wreszcie wynajelam mieszkanie (wczesniej po
    wyprowadzce od rodzicow,mieszkalam w wynajmowanym pokoju). Pracuje, od
    pazdziernika zaczne wreszcie studia. Jestem szczesliwa. Po zwiazku z nim
    pozostal mi tylko lek przed kolejnym cierpieniem i nieumiejetnosc zaufania
    mezczyznie. Nie potrafie sie otworzyc na mezczyzn.
    Teraz gdy napisze ile mam lat, pewnie ktos moze pomyslec ze to historia wyssana
    z palca. Ale ja to przezylam niestety. Mam 20 lat. Od 3 miesiecy zaczynam zycie
    od nowa. I ciesze sie ze rok temu nie zgodzilam sie wyjsc za niego. Dzisiaj
    pewnie juz by mnie nie bylo.
  • mathias_sammer 07.06.06, 17:13
    Pozwol, ze wylonie clou "Mezczyzna z ktorym bylam zwiazana nie byl taki od
    poczatku. Chociaz
    teraz z biegiem czasu analizujac wszystko zaczynam dostrzegac, ze byly sytuacje
    ktore powinny wtedy dac mi do myslenia. Ale nie daly. Bylam zbyt zakochana. I t
    chyba jest odpowiedz czemu wpakowalam sie w taki zwiazek. Milosc zaslepia i
    oglupia. Bylam z nim 3 lata. Nie bylismy malzenstwem, nie mieszkalismy nawet
    razem a jedynie od czasu do czasu pomieszkiwalismy. Na kazdym kroku dawal mi
    odczuc ze jestem od niego gorsza. Ze jestem glupsza, ze mam gorsza prace, ze
    pochodze z gorszej rodziny, gorszego srodowiska. Ze nie nadaje sie do niczego.
    Duzo by wymieniac. Trwalo to jakis rok. Potem mnie uderzyl. Pierwszy raz i
    mocno. Bolalo jednak mniej niz slowa ktore slyszalam od niego wczesniej. Potem
    tlumaczyl sie ze zasluzylam bo wygadywalam glupoty. Doslownie tak powiedzial.
    Przez caly zwiazek z nim zmienilam sie diametralnie. Z pelnej zycia, energii i
    zdolnej przenosic gory dziewczyny stalam sie zamknieta w sobie, przerazona i
    przekonana o wlasnej beznadziejnosci. On mnie taka uczynil. Stopniowo zaczelam
    zrywac kontakt z przyjaciolmi. On nie chcial zebym sie z nimi widywala. Bo go
    zdradzam, bo gdy wychodze na kawe ide sie puszczac."



    A teraz posluchaj- musze szybko bo juz jestem spozniony: bylem swiadkiem czegos
    podobnego i bylo mi bardzo przykro ogladac ponizanie czlowieka, ktory wczesniej
    tez narozrabial i nalezalo mus ie nie lada lanie. Ale! Jego wina bylo tez to,
    ze kolezanka, ktora przyszla po przerwie do pracy poczula sie upokorzona, ze
    wszystkie papiery lezace na biurku nie naleza do niej i nie sa wjej gestii
    obowiazkow. Nie przyslo jej do glowy, ze organizacja istniala i rzadzila sie
    juz okreslonymi prawami, ona wskutek wlasnych oczekiwan chciala, byc od razu
    dyrektorem i zbierac profity ze wszystkich pracujacych handlowcow.
    Przywlaszczajac sobie cudze dokumenty (czyt. kradnac je) oskarzyla o oszustwo
    innych. Blad polegal na tym, ze trzeba bylo od razu powiedziec- nie ruszaj co
    nie twoje a nie cackac sie z kims, kto nigdy nie docenil co dla niego robiono.

    Do dzis nie rozumie ona na czym polegal jej blad. Podobno niektorzy chca jej
    cos jeszcze tlumaczyc, choc rozumiem cel, ale nie bardzo rozumiem oczekiwany
    dla siebie zysk z tlumaczenia.

    NIGDY ALE NIE TO NIGDY NIE POTRAKTUJE CZLOWIEKA JAK CZLOWIEKA, JESLI ZACHOWUJE
    SIE JAK BYDLE. Vice wersa mi nie przeszkadza.

    ciao

    Były dwie możliwości: albo stanąć na gruncie ich zasad, albo zawisnąć nad nimi.
    Stanisław Jerzy Lec (pierw. de Tusch - Letz, 1909 - 1966)
  • agnieszka_k86 08.06.06, 11:28
    Uwazasz ze ponizam go teraz? Ze ponizam go za to ze o ponizyl mnie? Masz prawo
    tak twierdzic, tak jak ja mam prawo sie nie zgodzic. Nie opisalam tego zeby
    kogokolwiek ponizac.
  • kwiaty.we.wlosach 06.06.06, 19:25
    Jestem wstrząśnięta po przeczytaniu tego artykułu.

    Mój ojciec własnie taki był - przemoc psychiczna przede wszystkim wobec matki
    (ale tez w stosunku do mnie i do siostry), a do tego dochodziła przemoc
    fizyczna.

    I mimo że mam teraz ponad 20 lat, to nie potrafię zaufać żademu mężczyźnie.

    Ale nasuwa się właśnie pytanie - jak pomóc takim kobietom i ich dzieciom?
    Dlaczego to w tym kraju jest przyjęte, że kobieta ma z pokorą przyjmować każde
    zachowanie męzczyzny- w imię czego? w imię dobra rodziny i dzieci?
    Powinna być przeprowadzona jakaś kampania medialna, która uświadomi
    stłamszonym, zmaltretowanym kobietom, że ich życie nie jest normalne - a one
    jak najbardziej mają prawo do normalności, do życia bez strachu i upodlenia.
    I może takie kampanie uświadomiłyby oprawcom, że ich zachowanie kwalifikuje się
    pod paragraf.

    A zamiast projektów wprowadzania do szkół "wychowania patriotycznego" (czy jak
    to tam chcą nazwać), należałoby wprowadzić zajęcia (i to od najmłodszych klas),
    jak bronić się przed przemocą (każdego rodzaju).


  • ewa9823 06.06.06, 19:32
    to kobiety znęcają się psychcznie nad swoimi partnerami
  • vitoria3 06.06.06, 19:33
    Feministki o tym trąbią od lat, ale w Polsce są oczywiście ośmieszane. Zenujący
    jest ten kraj, w którym mężczyzna jak nie pije i nie bije to już dobrze, a
    wszystko inne to wydziwianie.
  • magdacan 06.06.06, 19:49
    Kwiaty.we.wlosach zgadzam sie z Toba. Uwazam, ze w szkole powiniem byc
    wprowadzony przedmiot o przemocy tzn. jak rozpoznac przemoc, kiedy sie zaczyna,
    jakie mamy prawa gdy ktos stosuje wobec nasz przemoc i gdzie mozemy sie udac o
    pomoc.Tutaj gdzie mieszkam o przemocy mowi sie w szkole. Jest to parogodzinny
    program w ramach przedmiotu podobnego do wych. obyw. w Polsce. Moze by o tym
    pomyslec?
    --
    Szczescie to jedyna wartosc, ktora sie mnozy kiedy sie ja dzieli.
  • ardzuna 06.06.06, 20:40
    kwiaty.we.wlosach napisała:

    > A zamiast projektów wprowadzania do szkół "wychowania patriotycznego" (czy
    jak
    > to tam chcą nazwać), należałoby wprowadzić zajęcia (i to od najmłodszych
    klas),
    >
    > jak bronić się przed przemocą (każdego rodzaju).

    Nie pod rzadami tej koalicji.
  • int1 06.06.06, 22:37
    dobry pomysł z tą kampanią!
    --
    kilka prostych słów
  • vortex21 06.06.06, 19:34
    Przeczytajcie historię, która zdarzyła się pewnemu mężczyźnie ….

    -----------------------

    Poznali się w kościele, siedziała z boku. Trudno było ocenić jej wiek, lecz była
    piękna. Po nabożeństwie pochwaliła się, że dostała nowe mieszkanie, które
    pojechali razem obejrzeć.

    Krótko później myśleli już o ślubie.

    Miała małą córeczkę, jako samotna matka, śliczna dziewczynka, pokochał ją od
    pierwszego wejrzenia a ona jego. Z radością nazywała go tatusiem.

    Ciężko tyrał, codziennie po wiele godzin pracował przy komputerze pisząc, w
    jednym pomieszczeniu z całą rodziną, bo nie stać go było na biuro. Kochał swoją
    żonę, kochał jej córkę, szanował teściową, która pomieszkiwała z nimi.

    Często słyszał – ‘nie kochasz mnie, nic nie rozumiesz’ – starcia słowne stały
    się coraz bardziej ostre. Uznał, że skoro żona tak mówi, pewnie ma rację.
    Postanowił jednak być dla niej jak Chrystus, który oddał swoje życie za ludzi.
    Ciężko pracował, bawił się z jej córką, później zajmował się synem, kolejną
    córką i kolejnym synem. Dzieci przychodziły na świat jedno po drugim. Ciężko
    pracował i wreszcie stać go było na zakup samochodu i wynajęcie domku w górach.

    Pewnego razu, podczas typowej awantury (normalnie wychodził, aby ‘wypuścić
    parę’, tym razem jednak został, bo żona mówiła, że ‘ucieka jak tchórz’) nie
    wytrzymał, chwycił ją za szyję i przewrócił na podłogę. Przestraszył się tego,
    co się stało. Nie rozumiał, dlaczego to zrobił?

    Potem było jeszcze gorzej, żona zaczęła nazywać go damskim bokserem,
    wrzeszczała, że zbyt wiele czasu poświęca młodszym dzieciom, ignorując jej
    córkę. Starał się jak mógł, zarabiał i dbał o rodzinę. Gotował i sprzątał,
    pracował nie myśląc o sobie. Chcąc zadowolić żonę czasem kupował jej prezenty –
    kwiaty (które kilka razy od razu wpakowała do śmietnika), drobne upominki (każdy
    był nie taki jak być powinien, w ocenie żony on jej nie kocha bo nie wie jakie
    prezenty ona lubi, gdyby kochał, toby wiedział).

    Później zaczęło się piekło – ‘nie wracaj dzisiaj’ – słyszał w telefonie, kiedy
    zmęczony po 10 godzinach pracy wracał z biura (nareszcie miał biuro) do domu.
    Awantura, kiedy po tygodniu, stęskniony za dziećmi i swoją ukochaną, zdecydował
    się wbrew jej prośbą jednak wrócić do domu.

    Wiedziała dokładnie jak wyprowadzić go z równowagi. Niszczyła meble, które
    kupował. Wydawała pieniądze na drogie rzeczy, z których później wcale nie
    korzystała. Często, po wysłuchaniu krzyków, jakim to strasznym człowiekiem,
    przestępcą bijącym żonę, ohydnym i podłym jest, zapadała cisza i mógł
    powiedzieć, co czuje, lecz przerywała mu zwykle po kilku słowach. Wrzeszczała
    coraz głośniej, sąsiedzi i ludzie dookoła zaczęli patrzeć na niego z
    politowaniem. Wstydził się tego, co się dzieje. Żona nie chciała go znać. Kochał
    dzieci i ją, lecz ona nie chciał z nim być. Wyprowadziła się na jesieni,
    znalazła sobie mieszkanie, z które on zapłacił. Codziennie, pomimo że nie
    mieszkali razem, woził dzieci do szkoły, przywoził je do domu. Zatrudnił dla
    żony pomoc domową, kucharkę, prosił tylko o to, aby mógł jeść posiłki z dziećmi.
    Przychodził, gdy ona była poza domem, jadł obiad z dziećmi, był to wspaniały
    czas przy stole.

    Zdarzyło się, że pewnego razu stracił pracę. Tak po prostu, stało się coś, co
    zdarza się w wielu rodzinach, wielu mężom, stracił pracę. Lecz, jako człowiek
    pozytywnie myślący, miał nadzieję, że to tylko chwilowy problem. Mijały miesiące
    i nic. W międzyczasie wszystkie oszczędności wydał na życie. Utrzymanie rodziny
    plus wynajem dwóch mieszkań pochłonęły wszystko. Żona chciała pieniędzy. Zaczął
    sprzedawać sprzęt biurowy, kserokopiarkę, sprzedał nawet swój ukochany rower.
    Wszystko poszło na zaspokojenie potrzeb rodziny. Gdy nie miał już, czego
    sprzedać, żona zabroniła widywać się z dziećmi. Powiedziała, że nie obchodzi jej
    skąd weźmie pieniądze – ‘możesz sprzedawać się jako męska dziwka’ – powiedziała,
    gdy starał się wytłumaczyć jej, że nie ma pieniędzy. Mijały tygodnie, nie
    odbierała telefonów, nie otwierała drzwi, nie odpisywała na SMSy. Gdy w
    towarzystwie policji pukał do drzwi, słyszał niski głos teściowej – ‘płacić’.

    Pewnego dnia zrozumiał – życie się dla niego zakończyło.

    -----------------------

    PS. Historia prawdziwa, oparta na liście, który po sobie pozostawił. W
    kontekście kobiet, które dręczone są przez mężów, na przykładzie tego człowieka
    chciałem pokazać, że często to mężczyźni padają ofiarami swoich żon, lecz
    wstydzą się przyznać do tego.

    Pzdr.
  • ewa9823 06.06.06, 19:52
    Badania socjologiczne pokazują, że 99% przemocy psychicznej w rodzinie to
    przemoc psychiczna kobiet wobec swoich mężczyzn
  • ardzuna 06.06.06, 20:39
    podaj źródło albo przestan bredzić
  • int1 06.06.06, 22:45
    czytałam w "psychologii apołecznej" cialdini'ego, że kobiety są
    bardziej "agresywne" od mężczyzn, gdzie za definicję agresji uważa
    się "zachowanie, mające na celu skezywdzenie ko0goś".
    przy agresji fizycznej mężczyźni górują, ale przy psychicznej agresywności
    kobiety nie maja sobie równych :))
    trzeba by jednak zrobić badania "przemocy domowej", bo te dwie sprawy nie muszą
    być równoznaczne. I to na polskim gruncie.

    -co nie jest głosem w dyskusji, komu jest gorzej
    --
    kilka prostych słów
  • obywatelpiszczyk 07.06.06, 01:00
    W ten sposób kobiety rozpoznają "materiał na ojca". Jest to działanie
    instynktowne, stare jak rodzaj ludzki. Kompleksy nie wyłażą z facetów ot tak
    sobie. Dopiero jak się takiemu dobrze przyłoży (oczywiście psychicznie), to
    wyłazi z niego co w nim siedzi.

    Normalny facet na agresję uczuciową zareaguje śmiechem albo wzruszeniem ramion.

    Zakompleksiony zacznie się kłócić albo odpowie agresją albo ucieknie. Wtedy
    baba zaczyna w niego walić jak w bęben, aż do skutku. Jak jest bardzo
    zakompleksiony to będzie przy niej trwał i lizał buciki aż miło.


    Dla kobiety nie ma gorszej straty czasu niż facet-dupa wychowujący jej (czy
    jego też jest nieistotne) dzieci. Taki nadaje się tylko do tego żeby płacić na
    ich utrzymanie. Jak będzie je wychowywał to wszystko spieprzy. Nawet
    najbardziej zakompleksiona kobieta lepiej nadaje się do wychowania dzieci niż
    facet z problemami. Głownie dlatego iż to właśnie ludzie z kompleksami są
    tymi "uczuciowymi terrorystami".


    Takie historyjki jak ta na powyżej wzruszały mnie kiedyś - biedne
    wykorzystywane palanty.
    Teraz wystarcza, że poznaje człowieka i po jakichś 10 minutach ogólnej
    rozmowy mogę powiedzieć jaka jest jego sytuacja rodzinna i czy warto spróbować
    szczęścia z jego śliczną młodą żoną.

    Może ktoś by się w końcu postarał o przetłumaczenie na polski angielskiego
    słówka "looser" które najlepiej oddaje charakter takich biednych palantów?

    Przegrany?

    Polska jest krajem "looserów". Mężczyzn chodowała tak komuna, żeby nie
    podskakiwali.
    Jak to się robi? Proste: bierzesz człowieka i karzesz go za każdy przejaw
    wolnej woli, inicjatywy i przedsiębiorczości. Z drugiej strony pozwalasz mu na
    lenistwo, oszustwo i nieudolność. I po paru latkach voila, bolszoj loozer.
    Tylko dać mu kufajke, walonki i pół litra do kieszeni.

    Jak ktoś da mu szanse to przekaże to gówn..o swoim dzieciom.


  • lucusia3 07.06.06, 12:12
    To nie komuna jest winna. To mamusie traktujące dzieci jak własność przedmiotową, tatusiowie mających swoje pociechy w głębokim poważaniu, gdy tylko maja jaki taki porządek w pokoju i nie zawracaja im głowy. To egoizm i wygodnictwo jest winne. takie postwy sa zresztą dziedziczne, często dzieci rodziców, którym sie nie układało, tez nie potrafią sobie ułożyc stosunków z innym człowiekiem. Tego się trzeba też od kogos nauczyć. Gdy sie widzi taką paniusię czy pana to można byc prawie pewien, że jego (jej) dzieci będa robic to samo.
  • marklips 06.08.06, 10:36
    Pozfrawiam Mark Lips z Berlina.Pozwole sobie na moj
    cytat,z innego Forum ,o podobnym temacie.

    Dla mnie to,powolne ..teraz brutalne slowo,ludobojstwo
    polskich politykow ich prawnikow na polskich kobietach,
    matkach,dzieciach jest nie tylko skandalem ale realna
    wojna przeciwko narodowi polskiemu.Niestety podobne
    przypadki maja miejsce w Europie.

    Pieniadze na bron sa ale na 400 Zl rodzinnego,miesiecznie,nigdy
    w Polsce pod ty dyktatura i politycznymi,od 1989 roku
    sadystami ,nigdy nie bedzie.Tych ktorzy protestuja,zamykaja,
    te bestie w Europie,te kobiety walczace o zycie swoich dzieci,
    sa pietnowane przez religie lub koscioly.

    Teraz moj cytat,sprzed wielu dni.
    Prosba do GW o pomoc aktywna dla niebieskiej linii,
    lub dla tego tematu na stronie glownej-wykluczona.
    Moje prosby do innych gazet?
    Makabryczna cenzura w Polsce.
    Demokracja na papierze.Fui.Tchorze!
    Cytat:
    otwierdzam ale nasza demokracja tego nie zmieni i moze lepiej.
    Tolerancja dla wszystkich kultur?Tak tylko dlaczego to samo w Polsce?
    Artykul mowi o muslimskiej kulturze ale takie sytuacje
    maja miejsca W Polsce!!!!!!!!!!!!!!!!
    Niebieska Linia ktora pomaga Kobietom i Matkom jest bezradna.
    +
    10 Minut temu dostalem email(przez sms)
    od Kobiety ze Slupcy,(Wielkoposka)matki 2 dzieci,
    wspolwlascicielki domu z ogrodem,ktorej maz po roznych(bez alkoholu)
    biciach w brzuch z piescia i innych brutalnych ekscesach,
    wraz z rodzina(tak zwane dobre towarzystwo) odgrazal sie przy
    dzieciach(6 i 8 lat)ze ja zamorduje a dzieci mu
    na nerwy dzialaja.Niestety ta Pani podala numer
    Telefonu i wlaczyla swoje Handy
    i te perwesyjne reakcje do dzieci slyszalem.
    Natychmiast poinformowalem
    Ürokurature Krajowa w Warszawie,ktora ma w Internecie numery Faxu.

    Ja z Berlina musialem poinformowac,bowiem Policja w Slupcy
    nie ma Faxu.Takich przypadkow jest wiele.
    Moje strony co prawda informuja ojcow w Niemczech i Europie
    ale sa tez po polsku i czasami i dlatego takie email o ratunek przez
    sms,email lub telefon od Kobiet z Poslki,bowiem one same maja
    Strach przed oprawcami lub Policja.

    To jest problem nie tylko w Turcji ale rowniez w Polsce.

    Ludobojstwo(zbyt mocne okreslenie?)ma miejsce w Polsce ale i
    w Europie.Co prawda jedyny kraj,Niemcy,co dba o kobiety i dzieci
    ale z przed 3 miesiecy Brat zabil,bronia palna swoja siostre.W Berlinie.
    Oczywiscie z Turcji.Piekny kraj i z piekna tradycja!!

    Artykuj w WG jest tez prowokujacy bowiem
    takie sytuacje maja miejsce w Polsce
    a co wy piszecie w Forum na ten temat,
    jest dla mnie barbarzynskim skandalem.

    Polskie wladze pozwalaja na adresy w Internecie
    dla Domow Matek i dzieci,ktore nie tylko
    sa bite,gwalcone ale nawet tam nie maja
    bezpieczenstwa.Dlaczego ten Temat o polskich
    kobietach i dzieciach nie jest glownej stronie?

    Gdzie jest Policja?Co robia do cholery polscy politycy?
    Sorry.Przerwa.Pozdrawiam.Mark Lips"
    ____________
    Koniec cytatu.Zwiazki Kobiet w Polsce?Kardynal Glemp?Opus Dei?
    Iluminaci?Kro ma interes aby ludniosc w Polsce i w Europie
    niszczyc?Przeciez jesli kobiety w Polsce

    byly,sa i beda gwalcone,bite a ich dzieci musza to przezywac,
    i bez ochrony prawnej jaka jeszcze w Niemczech dla kobiet jest
    /reakvja Sadu Rodzinnego n.p.w Berlinie-natychmiastowa lub max.do 5 dni/
    w koncu zaprotestuja lub jeszcze normalni faceci rozpoczna
    wojne militarna i domowa o przyszlosc nastepnego pokolenia.

    Pozdrawiam i nie mam strachu przd ludobojcami z Polski
    lub Europy.Ratujmy kobiety.Kazdy z forum wysyla 1 pocztowke
    do Parlamentu Eu lub UNO lub robmy petycje do UNO,
    16 mln podpisow!!!!!
  • marklips 08.08.06, 16:58
    Pozdrawiam i krotko.Dzieki Forum,gazecie wyborczej i temu komentarzowi,
    dochodzenie jest prowadzone i akta sprawy zalozone.

    Wulgarnych slow tego Pana ze Slupcy(slupca) nie przekazywalem
    jak i "tekstow" w obecnosci jego dzieci.
    Codziennie ta Pani musi przejsc psychiczny horror.

    A rodzina tego Paana w Slupcy ma pelne
    nienawisci reakcje do tych dwojga dzieci,
    nie wspominam Matki tego Pana i bylej
    urzedniczki PZU ,ktora w sposob sadystyczny
    chroni tego perwesyjnego Pana.
    Na samochody,paliwo sa pieniadze
    a na wlasne dzieci nie.


    Prosze wszystlich w Forum o akcje:
    Kobieta,Matka i jej dzieci.
    Prosze o pomysly.Blagam.

    Jako facet-Apeluje do polskich kobiet.
    Kobiety,Panowie,Matki,Dzieci(key dla szukarek)
    tworzcie apele do gazety wyborczej,
    do Ministrowm i politykow.


    Blagajcie Kosciol w Polsce o laske.
    Moze sie zlituja na polskimi dziecmi i polskimi
    kobietami.Dotychczas tylko Caristas w Berlinie
    reaguje a caritas w Polsce....

    Szanowny Panie,Kardynale Glemp,
    Apeluje do Pana,jako czlonek katolickie organizacji
    (bardziej radykalnej jak Pana)
    prosze o Pana pomoc i teksty prawne
    dla polskich politykow.

    Przeciez katoliccy ksieza studiuja tez prawo,
    nawet karne,cywilne,rodzinne.

    Prosze Pana
    na kazdej mszy o apel dla ratowania polskich kobiet i
    polskich dzieci.

    Korzystam z szansy w Gazecie Wyborczej.
    Bez jakichkolwiek relacji do polityki.

    Blagam Pana,Panie Kardynale.

    O litosc,laske,pomoc.

    Wiem troche wiecej niz normalni informatycy,
    dlatego wykorzystuje(!!!)prase dla tego problemu.

    Nie mam jakiego kolwiek strachu przed rostrzelaniem
    czy przypadkowym wypadkiem.

    Prosze Pana i Pana Panie Kardynale Glemp
    i pana prawnikoe o pomoc.

    Dziekuje i pozdrawiam.
    Niech bedzie pochwalony Jesus Christus.
    Mark Lips
    __________

    Ratujcie polskie dzieci przed sadystami.
    Ostatni komentarz to jest poczatek.

    Blagajmy polska prase.Albo jest za pomoca
    albo przeciw.

    Apel do dziennikarzy.Nawet jak was zamkna,tak jak
    na zachodzie czasami tak bywa,a temat jest trudny,
    i nie sprzedaje sie,blagam was piszcie.

    Prokuratura Krajowa czeka.
    Niebieska Linia czeka.

    Kazde dziecko w Polsce musi byc od opracow ratowane.
    (nawet lekarze maja obskorne reakcje)

    Pozdrawiam
    Mark Lips
  • kwiaty.we.wlosach 06.06.06, 20:06

    Dlatego ważne jest uświadamianie już małym dzieciom (zarówno dziewczynkom jak
    i chłopcom), czym jest przemoc, uświadamianie, że przemoc jest złem - bo jeśli
    człowiek wyrasta w przemocy, to jest to dla niego stan naturalny, a przeciez
    nie walczy się z naturalnym porządkiem rzeczy.

    I pewnie też zdarza się przemoc psychiczna kobiet wobec mężczyzn. Zresztą ten
    artykuł w żadnym miejscu tego nie kwestionuje - po prostu ten rodzaj przemocy
    (kobiet wobec mężczyzn) nie jest przedmiotem tego tekstu.


    Tu nie chodzi o eliminowanie przemocy mężczyn wobec kobiet, czy kobiet wobec
    mężczyn, tylko o eliminowanie przemocy CZŁOWIEKA WOBEC CZŁOWIEKA.

    Chodzi o respektowanie prawa drugiego CZŁOWIEKA (zarówno kobiety jak i
    mężczyzny) do poszanowania jego godności i integralności zarówno psychicznej
    jak i fizycznej.





  • darr.darek 06.06.06, 20:47
    kwiaty.we.wlosach napisała:
    > I pewnie też zdarza się przemoc psychiczna kobiet wobec mężczyzn. Zresztą ten
    > artykuł w żadnym miejscu tego nie kwestionuje - po prostu ten rodzaj przemocy
    > (kobiet wobec mężczyzn) nie jest przedmiotem tego tekstu.

    Pytanie tylko, dlaczego tekst o psychicznym znęcaniu się dotyczy tylko spraw
    agresji mężczyzn wobec kobiet ? U osób słabo znających rzeczywistość, takie
    teksty łatwo wywołują płytkie wnioski i poparcie dla głupich ideologii. Nie
    zauważyłaś w dyskusji forumowej wielu "wystąpień feministyczych" ?

    Gdyby tekst był o przemocy o podłożu narodowym lub rasowym, wówczas opisywanie
    okrucieństw np. wyłącznie niemieckich wobec innych narodów lub wyłącznie
    okrucieństw murzyńskich wobec białych, również miałoby tak nobliwe miejsce w
    gazecie ?

  • kapitan_stopczyk 06.06.06, 20:59
    Żona ze swoją mamusią wyciągnęły od niego całą kasę. Wybudował dom i nawet w
    nim nie zamieszkał, bo mieszka w nim jego żona i teściowa (i córeczka). Ciągle
    tylko: kasa, kasa - dwaj pieniądze, bo mało, mało, mało......
    Facet juz miał samobójcze myśli.
    I nie potrafi się z tego otrząsnąć - tylko ciągle myśli, że ją kupi.
  • vortex21 06.06.06, 21:11
    Ciągle myśli że ją kupi, że zadowoli. Im więcej daje tym potrzeby rosną.
    Straszne, to naprawdę jest straszne ...

    Myślę że należało by napisać artykuł na ten temat.

    Pzdr.
  • kapitan_stopczyk 06.06.06, 21:17
    A facet tego nie rozumie.
    "Jak zarobie pieniądze, to się wszystko ułoży" - dosłownie tak się wyraził.
    Jego baba to klasyczna modliszka. Modliszki zawsze występują w parach -
    modliszka i jej matka. Zawsze grają razem - zawsze przeciwko ofierze czyli
    mężowi modliszki.
    I nie istnieje taka suma, która obłaskawi modliszkę. Po prostu nie istnieje.

    I jeszcze jedno: przemoc domowa.
    Opisywana tutaj oczywiscie występuje. Ale najwięcej jest tej polegającej na
    rękoczynach.
    Siniaki pod oczami pobitej kobiety widać.
    Posiniaczonej duszy faceta nikt nie widzi.
    I dlatego facet zawsze przegrywa w takich sytuacjach.
  • vortex21 07.06.06, 09:39
    o alimenty. Wiesz ile ta 'modliszka' chciała? 1500 zł na dziecko i 1500 zł dla
    niej! Poznadto chciała 72 tys zł jako rekompensata ponieważ nie płacił przez
    pewien okres (nie miał pieniędzy).

    Żadne pieniądze takiej osoby nie zadowolą, masz rację...

    Pzdr
  • kapitan_stopczyk 06.06.06, 21:29
    Najczęstszym błędem jaki popełniają faceci jest pozwolenie na to, żeby jego
    żona zawłaszczyła mu CAŁE JEGO DOTYCHCZASOWE ŻYCIE.
    Co robi najczęściej facet po ślubie?
    Zrywa wszystkie dotychczasowe przyjaźnie. Przykłady z mojego otoczenia mógłbym
    wymieniać.... Facet nagle nie ma czasu z kolegą pogadac na ulicy (ba,
    nawet "zapomina" czasami powiedzieć zwykłe "cześć"), kończą się raz na zawsze
    jakieś pogawędki przy piwku, nie ma czasu zadzwonić, pogadać - słowem cały jego
    dotychczasowy świat zamyka się. 100% jego życia wypełnia RODZINA - a właściwie
    żona.
    I dodchodzi do takiej sytuacji jak ta opisana wyżej.
    I co?
    Facet nagle znalazł się na ulicy i NAWET NIE MIAŁ Z KIM POGADAĆ!!!
    Świat w którym liczyła się tylko żona nagle przestał istnieć - facet ocknął się
    ze snu - rozejrzał się dookoła - a tu PUSTYNIA!!!
    NIKOGO NIE MA!!!!
    I co mu pozostało? Sznurek.
    Tak właśnie kończą ludzie, którzy kotwiczą swój okręt na jednej linie. Lina się
    zerwałą i facet utonął.
    I dlatego zawse powtarzam: rodzina 80% czasu. Pozostałe 20% dla ludzi
    życzliwych.
    Nigdy nie zrywajcie dobrych znajomości z powodu żony.
    Powyższa historia jest tego najlepszym przykładem.
  • rena.ndg 06.06.06, 23:07
    A czy sądzisz że niektórzy mężczyżni nie zawładają całym życiem swoich zon?
    Jestem tego przykładem.
    Też jestem ofiarą przemocy psychicznej.Co z tego,że mąż mnie nidy nie uderzył
    jak mnie zniszczył psychicznie.Kiedyś pracowałam, miałam swoje dochody ale i
    tak byłam nastwiona na "odbiór" mojego męża.nawet nie wiesz jak można się
    zatracić aby nie dopuścić do kolejnego poniżania ,co można robić.
    Mąż systematycznie izolował mnie od znajomych,rodziny.Wreszcie uwierzyłam,że to
    ja jestem winna całemu złu.
    Kiedyś próbowałam odejśc od męża.Sąd nam nie dał rozwodu "dla dobra dzieci".
    Mąż nastawił nawet moją mamę,która twierdziła,że jak nie bije i daje wypłatę to
    ja sama nie wiem czego chcę.
    Efekt tego był taki,że to mąż miał następny agument na mnie i regularnie
    straszył rozwodem.Tylko,że ja czekałam aby to zrobił.
    Kilka lat temu straciłam pracę i jestem na "utrzymaniu" męża.Teraz mąż nie daje
    mi już całej wypłaty tylko jej częśc.na moje prośby,że nie daję sobie rady
    odpowiada ,że jakoś sobie poradzimy.Ja nie mam na opłaty a on ma na swoje
    prywatne potrzeby m.in na alkohol.Tak bardzo bym chciała powiedziec jemu co tak
    naprawdę czuję ale boję się jego reakcji.
    Jakiś rok temu próbowałam uzyskac pomoc w Orodku Pomocy Rodzinie.I cóż-przecież
    nie mam sińców.Czego ja mogę chciec.Od kilku lat leczę się na
    depresję.Oczywiście też to przed mężem ukrywałam ,bo i tak słyszałam ,że jestem
    wariatką.
    Doszło do tego,że aby się uwolnić próbowałam odebrać sobie życie.
    Po tym zdarzeniu moja rodzina powiedziała mi ,że chcieli mi pomóc ale ja tylko
    broniłam męża.Tłumaczyłam im ,że to dlatego iż po każdej ich próbie rozmowy czy
    też interwencji ja miałam jeszcze gorsze piekło.
    Teraz wiem ,że mam w nich wsparcie ,ale widzę ,że znowu wchodzę w te same
    koleiny.Znowu boję się znimi rozmawiać o swoich sprawach i znowu obserwuję
    reakcje męża.Nie mam siły żyć i nie mam siły aby się uwolnić od tego związku.
    Nie wierzę już w siebie.
    Wiesz chyba najorsze jest to ,że ja uwierzyłam iż jestem nic niewarta.
    Nawet syn powiedział mi kiedyś,że to ja zgotowałam im piekło.Nie ojciec,który
    wrzeszczał i pił -tylko ja.A przecież ja chroniłam moje dzieci tak jak umiałam.
    Mam jeszcze taką iskierkę nadziei ,że będę normalnie żyła ale ma już tak mało
    sił.
    Jescze dodam tylko ,że przez otoczenie jestem postrzegana jako
    silna ,niezależna kobieta.Widzisz- tak nauczyłam się grać.
    Taka historia jak moja zdażyć się może i zdarza innym.I nie ma co spierać
    się ,czy to kobiety czy mężczyżni są częstszymi ofiarami przemocy psychicznej.
    Przemoc zawsze jest zła ,bo niszczy drugiego człowieka.








  • renatta1 07.06.06, 09:11
    Czytając niektóre posty mam łzy w oczach. Też jestem jedną z ofiar. Mam podobne
    doświadczenia jak rena.ndg (czyżby zbieżność imion?). Też leczę się na depresję
    i też niedawno straciłam pracę. Kiedy byłam niezalezna finansowo, jeszcze miałam
    szanse, ale teraz...I jeszcze najważniejsze: córka woli iść do domu dziecka niż
    mieszkać z jednym z rodziców! I jak tu odejść?
  • magdacan 07.06.06, 09:30
    Ile lat ma Twoja corka?
    --
    Szczescie to jedyna wartosc, ktora sie mnozy kiedy sie ja dzieli.
  • renatta1 07.06.06, 09:43
    Córka ma 11 lat.
  • magdacan 07.06.06, 10:15
    Masz wiadomosc na priva
    --
    Szczescie to jedyna wartosc, ktora sie mnozy kiedy sie ja dzieli.
  • magdacan 07.06.06, 10:17
    oczywiscie moj poprzedni post dotyczyl Ciebie renatta1.
    --
    Szczescie to jedyna wartosc, ktora sie mnozy kiedy sie ja dzieli.
  • iwo32 06.06.06, 23:33
    kapitan_stopczyk napisał:

    >kończą się raz na zawsze jakieś pogawędki przy piwku, nie ma czasu zadzwonić,
    pogadać...

    Biedny facet... i pilotem od telewizora tez sie musi podzielic...
    Nie ma wyjscia! Trzeba babie pokazac kto tu rzadzi!!!
  • l_e_a1966 07.06.06, 14:26
    > dotychczasowy świat zamyka się. 100% jego życia wypełnia RODZINA - a
    właściwie
    > żona.
    I dlatego zawse powtarzam: rodzina 80% czasu. Pozostałe 20% dla ludzi
    > życzliwych.

    Kochałam swojego męża. Miłością dojrzałą, pomimo iż mieliśmy po 20 lat.
    Ta miłość nie pozwalała mi ograniczać ukochanej osoby. Tak więc nie zabrałam mu
    jego życia - tych 20%. Nie, cudowna nie byłam. Wypowiadałam swoje opinie, jeśli
    uważałam, że jakaś sprawa wymaga korekty. Ale przecież nie byłam w stanie
    fizycznie zatrzymać faceta, kiedy.......... :
    1) był święcie przekonany, że ma prawo do 'odpoczynku', bo właśnie wrócił z
    wojska. Przy poparciu swojej matki wyjechał na miesiąc do Niemiec, do swojej
    ciotki. A ja? Ja zostałam z roczną córeczką.
    2)był święcie przekonany, że ma prawo do 'jakiejś rozrywki'. Spakował plecak i
    hoops, w górki. A co ja? Ja zostałam z dwójką małych dzieci.

    Jest błyskotliwy i inteligentny. Jak mawia, fascynują go inteligentne kobiety.
    Może 'fascynują' to za dużo. Podziwia raczej. Dlatego jest ze mną.

    Tak, jest błyskotliwy. Jeśli jest ci w domu za cicho, zaproś go. Zagada cię na
    śmierć. O wszystkim będzie ciekawie rozprawiać,na każdy temat, nie pomijając
    tych, o których bladego pojęcia nie ma. No i najlepiej porozmawiać o ludziach,
    jacy są cieńcy w barach, głupi, prości, no i 'co z tego, że wykształceni'.
    hehehehe..
    Nie chce mi się już o tym pisać. Co to da.....
  • lela-62 07.06.06, 09:55
    Mam wrażenie, że nie doczytał Pan teksu w Gazecie do końca, bo tam było takie
    małe P.S., że występuje także przemoc psychiczna wobec mężczyzn, ale akurat w
    tym tekście o tym nie pisali. Autorzy wiedzą więc o tym, że takie zjawisko
    dotyczy obu płci. Najistotniejsze jest w tym tekście to, że zwraca się uwagę na
    zjawisko przemocy psychicznej w ogóle. A to się lekceważy, bo nie widać
    siniaków, nie ma noża i innych akcesoriów. Dlatego ja osobiście bardzo się
    cieszę, że w ogóle taki materiał powstał, choć na pewno jest niepełny. Sama
    jestem ofiarą przemocy psychicznej i wiem, jak moje życie zostało zniszczone,
    mimo pozoró, że wszystko jest ok. Pozdrawiam
  • vortex21 07.06.06, 10:09
    Istnieją 'kaci' i 'modliszki' ....
  • martakluczek 06.06.06, 19:51
    bez przesady, są i takie sytuacje, ale te kobiety, które mają taką możliwość,
    najczęściej tego nie robią, tak jak jedna z bohaterek w artykule. dla mnie to
    niewyobrażalne! jeśli nawet nie chcą tego robić dla siebie, to jakimi są
    matkami, jeśli nie odchodzą dla własnych dzieci? przez właśnie takie matki,
    schemat patologicznej rodziny się tylko powiela :/
  • ewa9823 06.06.06, 19:58
    kobiety to specjalistki od przemocy psychicznej
  • joanna_can 06.06.06, 23:09
  • rockawy 07.06.06, 00:36
    Ewa z numerem to facet ukrywajacy sie pod takim nikiem.
  • ardzuna 06.06.06, 20:38
    martakluczek napisała:

    przez właśnie takie matki,
    > schemat patologicznej rodziny się tylko powiela :/

    A bijący i prześladujący ojcowie nie mają nic wspólnego z powielaniem schematu
    patologicznej rodziny, nieprawdaż?
  • tituru-tituru 06.06.06, 19:52
    Ten artykul jest wstrzasajacy... I wspolczuje bardzo kobietom, ktore sa w
    takiej sytuacji. Ale pytanie - dlaczego nie uciekają? - nie jest naiwne. Jak
    osoba moze pozwolic innej osobie tak sie ponizyc? Jak matka moze patrzyc na to,
    jak jej maz glodzi jej dziecko, jak je okalecza psychicznie już na zawsze???
    Nie, nie jestem naiwna. Bylam przez dwa lata w zwiazku, ktory przybieral z
    kazda chwila coraz bardziej obrot, jaki opisano w artykule. To ja czulam sie
    winna, czulam sie nienormalna, przeszlam pranie mozgu po ktorym nie wiedzialam
    juz, co mam myslec. Czulam ze popadam w szalenstwo.
    Ale zerwalam, udalo mi sie, bo jeszcze nie bylo za pozno. Nie bylo latwo, ale
    sie udalo.
    I dlatego pytam - dlaczego one nie odeszly wtedy, kiedy jeszcze mogly? Kiedy
    jeszcze nie byly przegranymi, 40-letnimi kobietami z zerowym doswiadczeniem
    zawodowym, wrakami kompletnie zlamanymi psychicznie? Bo nie uwierze, ze cos
    takiego zaczelo sie dopiero 10 lat po slubie... One zniszczyly swoje zycie, i
    zycie swoich dzieci.
    Oczywiscie, glownymi winowajcami sa ci "mezczyzni", jesli mozna ich tak nazwac.
    I pisze te slowa nie po to, zeby poczuc sie lepsza od tych kobiet, czy zeby je
    winic. Ale po to, zeby inne kobiety sie choc chwile zastanowily: kiedy wola zyc
    na utrzymaniu swojego partnera, rezygnuja ze swojej autonomii, podporzadkowuja
    sie bo tak jest latwiej, bo nie ma ryzyka ani odpowiedzialnosc... Zastanowcie
    sie, zanim zrezygnujecie z siebie, bo ksiaze z bajki moze zamienic sie w
    potwora.
  • ardzuna 06.06.06, 20:37
    Dlaczego nie uciekają? Bo są na przykład uczone przez rodziców, że w żadnym
    konflikcie, w jakim są, nie mają racji. Że to ich wina, one go wywołały, i one
    muszą przeprosić, nawet jak się nie czują winne.
  • iwo32 07.06.06, 00:28
    > Ale zerwalam, udalo mi sie, bo jeszcze nie bylo za pozno.

    Udało ci się, bo miałas dokąd i za co odejść. Wczesnie czy pózno - nie ma
    zanczenia jesli jesteś sama jak kołek, bez pieniedzy, znajomych (mąz przegonil
    wszystkich), telefonu (zablokowal), rodziny (masz chlopa, to z nim siedz) i z
    małym dzieckiem przy nogawce. Musisz jeść, musisz miec dach nad głową i twoje
    dziecko tez. I czekasz, kiedy to dziecko urosnie, zeby móc cos zrobic. Ruszyc
    sie z domu, poszukac pomocy, pracy, wsparcia. Czekasz i godzisz sie na wszystko.
    Nie masz innego wyjscia. Czekasz latami do czasu, kiedy twoje dziecko zrozumie,
    ze nie "idziesz gzic sie z gachami" tylko szukać pracy, że nie jestes "kurwą" i
    nie "porzucasz go" tylko tylko idziesz do pracy, żeby miało ubranie, ksiązki i
    zabawki. Nie każda sie doczeka, nie każda po latach "bycia szmatą, suką,
    ścierwem i darmozjadem" będzie miała siłę i odwagę jeszcze o coś walczyć. Nie
    każdej się uda zachowac wiare, ze cos potrafi, ze podola innym obowiazkom niz
    gary i pranie. Wiele z nich nigdy nie stanie na wlasne nogi bo nie znajdzie
    pracy. Wiele z nich znajdzie, ale straci ją bo wpływowy mąż sie o to postara a
    potem powie "widzisz dziwko a mowilem ci, ze jestes zerem i nic nie potrafisz!"
  • magdacan 07.06.06, 01:41
    iwa32 swietnie to ujelas.
    --
    Szczescie to jedyna wartosc, ktora sie mnozy kiedy sie ja dzieli.
  • polska_baba 07.06.06, 12:33
    Na szczęście nie mam takich doświadczeń, ale chyba rozumiem mechanizm takich
    zachowań kobiet.
    Tobie dlatego się udało, że nie czekałaś, wyszłaś z takiego związku dośc
    szybko, póki jeszcze miałaś siły. One na początku łudzą się, że on się zmieni,
    a jednoczesnie niedostrzegalnie dla siebie tracą siłę niezbedną do wyrwania się
    z takiego związku. Im dłużej to trwa, tym mniej sił i tym trudniej się wyrwać.
  • tituru-tituru 06.06.06, 20:01
    Kim do cholery jest >ewa9823< ????
    Czy to jakis agent-prowokator??? ;>
  • ewa9823 06.06.06, 20:47
    mężczyźni stosują przede wszystkim przemoc fizyczną wobec kobiet a kobiety
    przemoc psychiczną i specjalistkami od przemocy psychicznej są kobiety
  • vortex21 06.06.06, 21:20
    Jaka jest reakcja policji, kiedy przychodzi kobieta posiniaczona i mówi że ją
    mąż pobił? Jaka jest rekcja policji, kiedy mężczyzna mówi że nie dostał obiadu
    bo żona go 'karała'? On nie pokaże siniaków na 'duszy'...
  • aniutek 07.06.06, 03:52
    vortex21 napisał:

    > Jaka jest reakcja policji, kiedy przychodzi kobieta posiniaczona i mówi że ją
    > mąż pobił? Jaka jest rekcja policji, kiedy mężczyzna mówi że nie dostał obiadu
    > bo żona go 'karała'? On nie pokaże siniaków na 'duszy'...

    hej wlasnie postawiles znak rownosci bicie= nie ugotowany obiad.....
    no rece i nogi opadaja
    siniaki na duszy bo zupa byla za slona ??? hehehehe drobne zarty Vortex
    --
    Change one person's mind.
    Change the world.
    Zazula
  • vortex21 07.06.06, 11:00
    do ostateczności. To nie są żarty! Żony potrafią karać swoich mężów na wiele
    sposobów, potrafią wychowywać ich jak dzieci i manipulować nimi. Nie sprowadzaj
    wszystkiego do prosego sloganu ... Psychiczna, długo-terminowa persfazja często
    nie pozostawia widocznych śladów, lecz jest jednakowo dokuczliwa.

    Pzdr.
  • allspice 06.06.06, 20:03
    To dziwne,że te kobiety godzą się na utratę swojego człowieczenstwa i swojej
    godności.Należy zapytac się -w imię jakich racji muszą znosic to codzienne
    dręczenie i zniewolenie? Przecież to żadna miłośc ani przyjażń,tylko chora
    osobowość partnerów-mężów. Nie ma to jak być singlem w "tym zwariowanym świecie"
  • vitoria3 06.06.06, 20:14
    Nie muszą. Znoszą, bo to wymaga mniej wysiłku. Bo są słabe. Bo tak naprawdę to
    lubią te codzienne walki. Bo to jest zawsze relacja dwustronna. Tysiąc powodów.
    Ale we mnie nieodłącznie się wyzwala agresja wobec takich "cierpiętnic-ofiar".
    Nieznoszę takich słabych kobiet. Projekcja, wiem, ale to już pewnie skrzywienie
    do końca życia.

    PS I bardzo podziwiam kobiety, które umiały przerwać to błędne koło i zostawiły
    swojego tyrana- szantażystę.
  • marianna_m1 06.06.06, 20:18
    projekcja czy przeniesienie?
  • vitoria3 06.06.06, 20:22
    A czym się różnią? :)
  • marianna_m1 06.06.06, 20:31
    przeniesienie- czy Twoja mama nie znosila w Tobie slabosci albo ojciec? Czy
    akceptowali to, ze mozesz byc slaba, nieporadna itp.
  • vitoria3 06.06.06, 20:45
    No oczywiście. Mój ojciec mnie bił, jak płakałam. Więc nie płakałam.
    Ale oczywiście też mnóstwo pretensji do matki - że nigdy go nie przystopowała,
    tylko chowała głowę w piasek i udawała, że wszystko jest ok, itd, itp. Więc
    wstręt do jej słabości. Szkoda gadać.
  • kwiaty.we.wlosach 06.06.06, 21:09
    > Więc wstręt do jej słabości

    Mam to samo - żal do matki za jej słabość, ze przez wiele lat pozwalała, żeby
    ojciec znęcał się nad nią i nad nami(mną i siostrą). Chociaz po kilkunastu
    latach w koncu odważyła się odejść. Tylko że straszne w tym wszystkim jest
    fakt, ze to kobieta bierze ze sobą dzieci i musi się martwić, gdzie mieszkać, a
    facet zostaje sam w domu. Tak było u nas - ojciec został sam w olbrzymim domu,
    a matka wynajęła dla nas pasudne mieszkanie. Ale i tak zrobiła najlepsze, co
    można było wtedy zrobić - nie wiem, jaki byłby teraz stan mojej psychiki, gdyby
    wtedy nie zdecydowała się na taki krok.

    Ale też mam do dzisiaj, że pogardzam ludzką słabością. Gardzę też swoją
    skłonnością do słabości.

  • kwiaty.we.wlosach 06.06.06, 21:14
    przepraszam za błędy
  • kama313 12.07.06, 08:52
    A czy znikanie na kilka godzin (np. spacer z psem od 6.15 do 8.46 i dalej) to
    forma przemocy psychicznej, wzgledem mnie, zadawaniemi bólu
    poprzedniego dnia kłócilismy się, poniewazż w żywe oczy mnie okłamuje, a kiedy
    staram sie dociec prawdy, twierdzi że dręcze go.
    dzisiaj rano wyciagnał do mnie pierwszy rekę, ale ja odpowiedziałam,ze nie
    zadaje sie z oszustem, więc wyszedł na dłuugi spacer
  • iwa_ja 06.06.06, 22:27
    vitoria3 napisała:

    I bardzo podziwiam kobiety, które umiały przerwać to błędne koło i zostawiły>
    swojego tyrana- szantażystę.
    Vitoria, to znaczy, że i mnie podziwiasz. Skończylam dwa fakultety, byłam
    niezłą laską. Z domu uciekłam, bo matka była toksyczna (wszystkie te
    wcześniejsze wpisy o własnym dzieciństwie to jakby o mnie). O fakultetach
    napisałam tylko dlatego, że to dobrze się marketingowo sprzedawało mojej
    teściowej, nie dlatego, żebym zaraz była jakaś mądra (w jej oczach). I trafiłam
    na jeszcze bardziej toksycznego męża i teściową. Chciałam być dobrą żoną i
    matką, nie taką jak moja. Urodziłam troje dzieci. Nie będe pisać, jak on się
    zachowywał, kiedy trzecie (niechciane przez niego) było w drodze. Wszystkie
    elementy z tego artykułu przećwiczyłam na sobie. Jak zapaliłam papierosa (on
    nie pali), wywalił wszystkie pieniądze z mojej portmonetki i spalił na
    kuchence, a bieda była straszna. Jak przychodzili goście, dawał im schowaną dla
    dzieci szynkę. Jak miałam dostać premię mówił, że powinnam mu kupić spodnie, bo
    stare się rozwalają. Na wyjeździe eksportowym zawalał mojego szefa listami, że
    dzieci chore i żeby wróciła.
    Moje osiągnięcia pracowe kwitował, wobec dzieci, że mi słoma z butów...
    Wyżerał schowane dla dzieci owoce.
    Każdy mój wyjazd z dziećmi (on nie jeździł, no przecież bez sensu, żeby dzieci
    wyjeżdzaly z Warszawy, skoro niedaleko mamy Wilanów i świeże powietrze, za
    swoje zarobione z dziećmi wyjeżdżalam) kończył się awanturą (przy dzieciach),
    że pojechałam, żeby spotkać się z gachem.
    Wystąpiłam o rozwód.
    Zostawiłam mu mieszkanie. Kupiłam dla siebie i dzieci, zadłużyłam się. W parę
    dni po przeprowadzce wpadł do mnie i wyciągnął kapę na łóżko spod syna. Bo to
    przecież jego, ta kapa.
    Kiedy syn zdawał do liceum, tatuś nie dzwonił. Syn wracał i pytał, czy tata
    dzwonił. Nie dzwonił. To ja zadzwoniłam i zwyzywałam.
    Rok po rozwodzie zrobiłam doktorat (mój mąż zrobił doktorat, kiedy najmłodsze
    miało parę miesięcy, po 10 latach zrobił, musiało być cicho w domu, bo tatuś
    robił doktorat), potem habilitację.
    Tatuś cały czas jest.
    Przytargałam córce, która była w ciązy, kwiatki i ziemię na balkon. Wnuczka
    spała, więc zostawiłam na korytarzu. Tatuś przeniósł na balkon. - Strasznie się
    nadźwigał, powiedziała córka.
    Kupiłam dwa mieszkania. Córka z rodziną mieszka w jednym. Spłacałam co miesiąc
    kredyt za to mieszkanie. Tatuś raz wpadł i przybił półki. - Namęczył się,
    stwierdziła córka.

    Ergo. Dumna jestem z siebie, że strząsnęłam ten garb. Ale miałam tzw.
    możliwości i parę. A teraz ta para (po 12 latach od rozwodu) ze mnie wychodzi.
    Bo tatuś nadal znęca się psychicznie nade mną i niszczy psychikę dzieci. Nie
    chce mi się gadać, jak.
    W każdym razie, trzeba mieć kupę siły, żeby się z tego wyrwać (z małżeństwa
    znaczy). Co potem? Gehenna.
    Tzw. niebieskie linie i inne takie guzik pomogą. Jeżeli kobieta nie ma zaplecza
    (wykształcenie itd.), jest skazana.
    Dlatego nie sądzę, by w dobrym tonie było pokrzykiwanie na kobiety, że nie chcą
    się wyrwać. Bo chcą. Chociaż nie wiedzą, co może je jeszcze czekać.

    --
    Rudi
    przy obecnym tempie życia/zanieczyszczeniu środowiska/itp bzdurach - nie warto
    kupować roweru ;)
  • obywatelpiszczyk 07.06.06, 00:30
    Iwa a z ręką na sercu możesz powiedzieć, że kochałaś swojego męża gdy za niego
    wychodziłaś?
  • iwa_ja 07.06.06, 13:06
    obywatelpiszczyk napisał:

    > Iwa a z ręką na sercu możesz powiedzieć, że kochałaś swojego męża gdy za
    niego
    > wychodziłaś?
    Jasna cholera! Co za pytanie?!!! Pewnie, że tak!!! Nawet potem, kiedy byłam w
    pierwszej ciąży i zwróciłam uwagę zaproszonemu przez niego koledze, żeby nie
    palił przy mnie i mąż zagroził mi rozwodem, że rozwalam jego przyjaźnie. Nawet
    potem, kiedy nic nie zrobił, gdy przyniosłam drugą córkę ze szpitala (dla
    teściowej była to czwarta wnuczka) i teściowa powiedziała, że może dziecko ma
    Downa, a on nie zareagował. Nawet wtedy, kiedy kazał mi skakać i kąpać się w
    gorącej wodzie, żeby poronić trzecią ciążę.
    Wystarczy?

    --
    Rudi
  • max-chamisko 07.06.06, 13:08
    Trzeba było sie zabezpieczac
  • usaf 06.06.06, 20:17
    szantazuja mnie, zona probuje mnie bic, bo wie ze wysmiali by mnie na policji a
    pozatym liczy na to ze odddlabym jej i wtedy mialaby mnie w garsci.

    przyjacielu, badz ostrozny z kim sie spotykasz i kogo poslubiasz.
  • madziara571 06.06.06, 20:29
    przeczytałam wszystkie komentarze i zastanawiałam sie czy też sie wypowiedzieć .
    postanowiłam -tak. Cieszę sie ze ktoś poruszył problem terroru psychicznego w
    stosunku do mężów.. Moja córka wyszła 4 lata za mąż od początku widzialam zmiany
    jakie w niej zaszły to juz nie była ta sama spokojna dziewczyna -nie poznawalam
    jej . jej mąż a mój zięc nieba by jej przychylił ale ona miala ciągle mało
    ,szybko rok po roku urodziła 2 dzieci i na tym rola jej jako pani domu sie
    skończyła wstyd mówić ale jej dom przypominał wysypisko śmieci jej mąż bardzo
    sie starał jakos to ogarnąć ale jak wracał z pracy { po 12 godzin. } to
    zaczynaly sie awantury ze ona sie nudzi i zaraz siadala do samochodu i razem z
    dziecmi odwiedzala znajomych . to trwalo 3 lata i było coraz gorzej . Potem zieć
    wyjechał " w świat " ale jej to nie przeszkadzało wynajeła duze mieszkanie
    podała go o alimenty i teraz " wie ze zyje " na moje uwagi o niegospodarnosci
    mówi ze on musi płacic i bedzie placil coraz wiecej bo dobrze zarabia a ona ma
    wydatki { buty za 300 zł wczorajszy zakup } za mieszkanie i media też musi
    placic . ona nie pracuje BO JEST MATKą SAMOTNIE WYCHOWUJACą DZIECI !!! krew mnie
    zalewa !! uważam ze sady powinny zasadzac alimenty w takiej lub zbiżonej kwocie
    OBU małzonkom bo teraz wiem co to jest zerowanie .Jej jest dobrze ma czas na
    koleżanki .i oglądanie telewizji nie musi szarpać sie z życiem bo ma zasądzone
    alimenty { po 500 na każde dziecko } i do tego zmusiła go do opłacania czynszu
    .. wierzcie mi ze kobiety moga byc bezwzgledne i jak hieny moga zerować na
    wspolmałzonku .. ale tego nasze prawo nie przewidziało niestety ..
  • usaf 06.06.06, 20:50
    Uklony. Dokladnie tak jest. Prawo jest obludne.
  • marianna_m1 06.06.06, 20:54
    nie znosze kobiet, ktore bardziej wola zieciow od swoich corek.
    chyba, ze sam jestes tym zieciem.

    ta, wielkie pieniadze 1000 zl na dwojke dzieci.
  • magdacan 06.06.06, 20:57
    MI akurat udalo sie wyrwac z przemocy. Teraz podobno naleze do tzw. silnych
    kobiet. Ale prawda jest taka, ze po prostu mialam szczescie i tyle.Pomogla mi
    rodzina i przyjaciele. Znam osoby, ktore tez uciekaly z takich zwiazkow ale
    niestety, mimo ze pracowaly nie poradzily sobie finansowo. A jak w Polsce sie
    sciaga alimenty to chyba wszyscy zainteresowani wiemy. Wydatki zwiazane z
    wynajeciem mieszkania i oplatami sa tak duze, ze potem nic nie zostaje a jesc
    trzeba. Wiec czesto niestety trzeba bylo wrocic do przemocowca . Dlatego ciagle
    uwazam, ze to sprawca przemocy powinien zmienic mieszkanie a nie ofiara. I nie
    sadzcie tak latwo bo po czyms takim naprawde trudno sie podniesc.
    --
    Szczescie to jedyna wartosc, ktora sie mnozy kiedy sie ja dzieli.
  • vortex21 06.06.06, 21:44
    Jak zresztą wielu innych spraw. Kosztowało to życie faceta, który stracił sens ...
  • aniutek 07.06.06, 04:02
    Madziara571- no majatek ma Twoja corka, 1000 zl na dwoje dzieci!!!!
    czyzbys jej zazdroscila?
    matka corce? oj nie chialabym miec Ciebie za mame
    --
    Change one person's mind.
    Change the world.
    Zazula
  • nett1980 07.06.06, 10:20
    wraca po 12 h do domu i zona wsiada do samochodu z rocznym dzieckiem i
    niemowlakiem i jezdzi w nocy po znajomych??Wiec rok po slubie bylo dobrze i z 4
    lat tylko 3 byly do niczego .Kobieto ile ty masz dzieci , przy dwojce dzieci co
    rok po roku sie rodza jest tyle roboty ,ze nie ma sie czasu czyscic szczoteczka
    do zebow fug w lazience. Nie rozumiem co okreslasz smietnikiem? To co nie
    nauczylas dziewczyny jak ma dom prowadzic? Oj toksyczna mamuska , zazdrosnica i
    zly wzor, oj nie wiem czy nie zmysla tez albo tez czy nie jest raczej
    tesciowa??
  • aleksandrka 07.06.06, 11:24
    cieszy mnie to ze sa tez matki ktore potrafia dostrzec wine w swoim dziecku,
    zadko sie to zdarza, co widac nawet w tym artykule...
  • tom1003 06.06.06, 20:31
    oki, faceci i przemoc fizyczna, to znamy i wiemy
    ale przemoc psychiczna nie jest chyba tylko domeną mężczyzn, chyba że oglądamy
    świat oczyma gazetowych tzw. feministek i kolejny tekst będzie o tym że przemoc
    wzrasta wraz ze współczynnikiem głosowania na PiS albo Pani Środa objaśni nam że
    alkoholizm (oczywiście piją tylko męzczyźni - katolicy) wzrasta wraz z
    częstotliwością praktyk religijnych
  • max-chamisko 06.06.06, 20:33
    To miały byc komentarze a nie wasze fantazjowanie
  • tituru-tituru 06.06.06, 20:39
    Po prostu sa ludzie dobrzy (i w miare zdrowi psychicznie ;>),
    i ludzie toksyczni, ktorzy zyja w swoim chorym swiecie i chca do niego wciagnac
    innych... ale zeby byc przez takiego czlowieka pochlonietym, nie da sie ukryc,
    trzeba tego na jakims poziomie (nawet nieswiadomym) chciec...
  • vitoria3 06.06.06, 20:47
    i urodzić się jako dziecko takiego psychola
    a weź ty idź się leczyć ze swoimi teoriami
    związek - tu się zgodzę, do pewnego stopnia, ale dzieci już nie są niczemu winne
  • lela-62 07.06.06, 09:59
    oczywiście, że tak, ma Pani rację, ale to w tym artykule było napisane,
    dlaczego tak się dzieje. Ofiary przemocy są zgłodniałe miłości i dlatego pakują
    się w takie oszukańcze związki. To jest problem naprawdę złożony. Ja się siebie
    pytam, dlaczego ja to sobie zrobiłam? Trudno jest się z tym pogodzić, że dałam
    sobie to zrobić, podłożyłam się jako ofiara. Prapoczątki takiego zachowania to
    jest nasze dzieciństwo - najczęśniej ułomne emocjonalnie z różnych powodów.
    Pozdrawiam
  • tituru-tituru 06.06.06, 20:40
    Niezaleznie od plci.
    Wiec nie ma sie co licytowac, kto jest "gorszy" a kto "lepszy" - faceci czy
    kobiety.
  • ewa9823 06.06.06, 20:50
    faceci boją się mówić o przemocy kobiet wobec nich bo boją się śmieszności
  • usaf 06.06.06, 20:52
    najbardziej sie boja amoku niemadrej zony.
  • usaf 06.06.06, 20:56
    gdy ona sie uprze on straci prace, respekt, dzieci cierpia, dom podupada. gdy
    porozmawiasz ona oczywiscie spycha na ciebie. bo facet przeciez nie ma prawa
    miec racji !!!
  • ewa9823 07.06.06, 20:26
    faceci nie mają szans w konflikcie ze swoimi partnerkami
  • vortex21 06.06.06, 21:07
    Kiedy w Niebieskiej Linii, czy innym ośrodku pomocy ofiarom przemocy w rodzinie,
    wyjdzie na jaw że miężczyzna udeżył kobietę, żonę (lub wywarł jakąkolwiek
    przemoc fizyczną na niej), określa się że jego zachowanie nie można niczym
    usprawiedliwić. Bohater historii, która opisywałem, nie mógł otrzymać żadnej
    pomocy jako ofiara, bo zgodnie z zasadą 'to facet bije' on był sprawcą, zawsze.
    Nikt nie zadał sobie trudu aby sprawdzić dlaczego tak się stało, co spowodowało
    że popełnił czyn, którego wstydził się do głębi. To ona zaczynała, on poprostu
    był silniejszy a ona, ze łzami i histerycznym zachowaniem, doskonale grała
    ofiarę. Nikt facetowi nie uwierzy! Nawet sądy rodzinne, gdy ojciec staje w
    szranki z matką o opiekę nad dziećmi, musi mieć 5 razy więcej argumentów niż
    ona! Poprostu w sfeminizowanych sądach rodzinnych to kobiety w 99 procentach
    przypadków są górą.

    Pzdr.
  • magdacan 06.06.06, 21:19
    Bo w 99% sa ofiarami. Twoj kolega to 1%
    --
    Szczescie to jedyna wartosc, ktora sie mnozy kiedy sie ja dzieli.
  • acid.jazz 06.06.06, 23:40
    Chrzanisz
  • praxi 06.06.06, 21:17
    POTWORNE!
  • mademoiselle-elle 06.06.06, 21:24
    Reportaz nie najwyższych lotów. Bardzo powierzowne ujęcie tematu przemocy
    psychicznej, sprowadzone do męskiej zazdrości... jednowymiarowe, pomimo wielu
    przykładów. Instytucja kata psychicznego jest o wiele bardziej złożona.
  • leo_tax 07.06.06, 16:19
    > Reportaz nie najwyższych lotów. Bardzo powierzowne ujęcie tematu przemocy
    > psychicznej, sprowadzone do męskiej zazdrości... jednowymiarowe, pomimo wielu
    > przykładów. Instytucja kata psychicznego jest o wiele bardziej złożona.

    Jeśli czujesz niedosyt to sięgnij do fachowej lektury....wszak tu masz
    doczynienia z periodykiem o charakterze niespecjalistycznym :)
    pozdr
  • l_e_a1966 08.06.06, 12:23
    > Reportaz nie najwyższych lotów. Bardzo powierzowne ujęcie tematu przemocy
    > psychicznej, sprowadzone do męskiej zazdrości... jednowymiarowe, pomimo wielu
    > przykładów. Instytucja kata psychicznego jest o wiele bardziej złożona.

    Zgadzam się w pełni. Jestem przekonana, że punkt widzenia zależy od miejsca
    siedzenia. Tak jak cień przedmiotu: rzucony na ścianę przybiera różne kształty,
    w zależności od operowania źródłem światła. Żyję w pobliżu takiej sytuacji.
    Para jest po rozwodzie w powodu znęcania się. Znęcania różnego rodzaju,
    fizycznego też. Dużo o tej parze wiem, a mimo tego trudno byłoby mi
    jednoznacznie określić, co jest faktem, a co odczuciem tych, którzy tytułują
    siebie ofiarami tego związku. Apeluję o nauczenie nas (ofiar) odczytywania
    samych siebie. Wiem, że jest to bardzo trudne. Co nie znaczy, że niemożliwe.
    W związkach brakuje dialogu o odczuciach, bo wtedy kiedy był na to czas,
    zajmowali się seksem. Nikogo nie obrażam. Sama się tak czasami czuję.
    Pozdrawiam. I przechodzę do dalszego odczytywania zebranych tu postów.
  • uhu_an 06.06.06, 21:38
    t0 jedynie lizniecie tematu. przemoc psychiczna czesto porzybiera znacznie
    lagodniejsze formy. najczesciej sa to szantaze emocjonalne, taka przemoc
    w 'bialych rekawiczkach'- np, bo ja ciebie tak kocham itd., wieczna kontrola, z
    kim, gdzie kiedy.
    wiem, co pisze, bo jestem ofiara.
    mozna by napisac, ze dalej mieszkam z katem. czemu nie cuekam? bo jestem
    uzalezniona, bo mam tak niskie poczucie wartosci, ze taka osoba nie wierzy, iz
    ktos ja pokocha. nie wierzyw siebie. niby banal, ale dosyc skutecznie utrudnia
    zycie. znacie taki termin jak 'wyuczone poczucie bezradnosci'? . to wlasnie cos
    takiego.
    ja pracuje, ale jestem zaledwie w polowie drogi. to nie jest latwe.
    dla wielu wydaje sie wszystko taaaakie oczysiwste i latwe. generalnie problemy
    finansowe to drugorzedna sprawa. na pierwszym miejscu jest odwaga. ja na razie
    jej wystarczajaco duzo nie mam by sie uwolnic. ale walcze.
  • mademoiselle-elle 06.06.06, 21:41
    W jaki sposób zamierzasz sie uniezależnić?
  • uhu_an 06.06.06, 23:11
    przez terapię. przez nia widze manipulacje i nie ulegac nim, no jak zostale
    napisane finanse i wyprowadzka. taka kolej rzeczy.
  • mademoiselle-elle 06.06.06, 23:15
    Czasem uniezależnienie wymaga wielu rezygnacji i upokorzen. Ale pomimo wszytko
    warto uciec od kata psychicznego.
  • l_e_a1966 08.06.06, 12:36
    uhu_an napisała:

    >bo mam tak niskie poczucie wartosci, ze taka osoba nie wierzy, iz
    > ktos ja pokocha.

    Takie myślenie to krok w tył. Zastanówmy się, czy powaga a jednocześnie radość
    życia ma być osiągane za zasadzie 'klin klinem'? Jednego zamieniam na drugiego?
    Czy argument: 'kocham i szanuję siebie sam' jest niewystarczający? Odchodzę, bo
    mam szacunek dla siebie. Zostawiam cię, bo pozbawiasz mnie wiary w siebie.
    Zapomnę o tobie, bo wyobrażałam sobie, że związek to zlepek (w tym wypadku)
    dwóch czynnych elementów, które w równy sposób będą działać ku scaleniu?
    Bo nie odmawiajmy sobie prawa do wyobrażeń. Która z nas nie wychodziła zamąż
    mając 'wyobrażeń' o małżeństwie? Rozmawiajcie o tym. (Pomijam tu oczywistą
    przeszkodę, jaką bywa choroba psychiczna partnera. Ale na to też mam ukutą
    teorię: wiele kobiet hołubi tę wariacką 'miłość' partnera, a zaczyna z nią
    walczyć, kiedy zdąży się przerodzić w agresję)
  • obywatelpiszczyk 06.06.06, 21:47
    Heh,

    Ale artykul przeoczył coś bardzo ważnego. Ofiarami przemocy psychicznej padają
    przede wszystkim dzieci. Wychowywane przez rodziców z kompleksami.
    Na szczęście kobiety mają wbudowany wspaniały biologiczny mechanizm obronny -
    po prostu nie zakochują się w zakompleksionych dupkach. Tacy mogą być nawet
    całkiem niezłymi mężami i partnerami, ale ojcami są zawsze i bez wyjątku
    beznadziejnymi.

    Problemem jest to iż szczególnie w krajach biednych (w tym i w Polsce) kobiety
    wychodzą za mąż nie z miłości ale z chęci awansu społecznego albo dla kasy. A
    ich dzieci płacą za to, czasami nawet życiem. Bo na dłuższą metę nie da się
    wytrzymać takiego szantażu ze strony rodziców.

    Pozdrawiam



  • maria-anna 06.06.06, 22:20
    W takiej dziwnej rodzinie,w której na porządku dziennym jest przemoc psychiczna
    bądż fizyczna - swiadkami wielu zdarzeń sa dzieci,które stosunkowo wcześnie
    sa zorientowane w domowej sytuacji.Przesiąknięte atmosferą takiego domu stają
    się podobne do jednego z rodziców i przenoszą znaną sobie sytuację do
    zakładanego przez siebie domu. Jest to błędne koło.I dlatego,należy takim
    rodzinom pomagać i wspierać pracą terapeutów.Dla dobra dzieci z takich rodzin.
  • iwa_ja 06.06.06, 22:39
    obywatelpiszczyk napisał:

    > Problemem jest to iż szczególnie w krajach biednych (w tym i w Polsce)
    kobiety wychodzą za mąż nie z miłości ale z chęci awansu społecznego albo dla
    kasy. A ich dzieci płacą za to, czasami nawet życiem. Bo na dłuższą metę nie da
    się wytrzymać takiego szantażu ze strony rodziców.
    >
    Tak, to też słyszałam. Od mojej byłej teściowej. Że wyszłam za mąż nie z
    miłości, ale dla meldunku w Warszawie. Czy urodzenie trojga dzieci to dobra
    cena za meldunek w Warszawie?
    >
    >


    --
    Rudi
    przy obecnym tempie życia/zanieczyszczeniu środowiska/itp bzdurach - nie warto
    kupować roweru ;)
  • obywatelpiszczyk 07.06.06, 00:28
    Jest jedna, najważniejsza sprawa.

    Terror psychiczny nie dziala na dorosłe osoby zrównoważone i pewne siebie.
    (W Polsce jest takich bardzo mało)


    Z dziećmi jest inna sprawa - one żyją w oczach rodziców.
    Jeśli matka i ojciec bez końca powtarzają teksty w stylu

    " my cię tak kochamy a ty ... i tu następuje lista skarg i zażaleń, zakończona
    najczęściej porównaniem do jakiegoś innego dziecka.

    to skutki trzeba leczyc latami.

  • nett1980 07.06.06, 10:34
    o czym ty piszesz, zakompleksiony koles dziala na kobiety czyms takim "jestem
    taki samotny jak palec albo pies ..." Jesli jednak jest w miare zadbany i ma
    troche sprytu , to jest najczestszym ojcem rodziny , panem i wladca.Najgorsze
    fujary niechlujne i ciapowate moze i nie potrafia znalezc amatorki , ale
    wiekszosc emocjonalnych inaczej wikla sie w zwiazki , plodzi malo szczesliwe
    dzieci i nie potrafi rozmawiac o tym co czuja , emocje wywalaja przy pomocy
    alkoholu i tak to sie przenosi przez pokolenia.
  • mario-radyja 06.06.06, 22:13
    To jest problem typu jak żyć z kandydatem na pacjenta szpitala
    psychiatrycznego? Nie wyobrażam sobie żeby normalny człowiek był w stanie gadać
    non stop przez 6 godzin o tym samym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.