Gwałt i Monika Bellucci Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Właśnie przeczytałam tekst Pana Jerzego Pilcha ?Brzydota Moniki Bellucci? w
    Polityce i jedna rzecz mnie bardzo poruszyła.
    Nie oglądałam filmu ?Nieodwracalne?. Nie wiem czy jest on sztuką, czy tylko pustym
    tworem który nie ma ?mocy wyostrzania, karykaturowania, wiernego odbijania,
    metaforyzowania, udosłowniania? pewnych prawd o rzeczywistości. Według Pana
    Pilcha ten film takim zwierciadłem nie jest, a jeżeli już to jest ono ?postawione w złym
    miejscu?, odbija nie to co chcemy zobaczyć.
    Scena gwałtu tak jak i epatowanie przemocą są bezcelowe, niesmaczne,
    berbarzyńskie, ale jest jedna rzecz, na którą bardzo bym chciala uzyskać od Pana
    odpowiedź. Pisze Pan ?Monika Bellucci brzydnie?, nie w oczach, więc nie fizycznie ale
    w Pana odczuciu jest splugawiona przez ten obraz. Tu moje pytanie: Co zrobić z
    kobietami, które padają ofiarą gwałtów? Z kobietami, które jak ta piękna aktorka stają
    się ohydne przez sam czyn na nich popełniony? Co zrobić z ofiarami gwałtów, które
    żyją dalej i wydają się wstrętne społeczeństwu ale i swoim bliskim, tylko dlatego że
    postrzega się je przez pryzmat rzeczy które im uczyniono?
    Tu jest zwierciadło i jest ono skierowane w Pana! Odbija ono prawdę o człowieku,
    który nie musi nawet być świadkiem gwałtu, tak jak Pan w kinie, ale wystarcza mu
    sama świadomość, że coś takiego komuś się przytrafiło, aby ofiara stała się ?brzydka? nieodwracalnie.



  • sygin napisała:
    > barbarzyńskie, ale jest jedna rzecz, na którą bardzo bym chciala uzyskać od
    > Pana odpowiedź. Pisze Pan ?Monika Bellucci brzydnie?, nie w oczach, więc nie
    > fizycznie ale w Pana odczuciu jest splugawiona przez ten obraz. Tu moje
    > pytanie: Co zrobić z kobietami, które padają ofiarą gwałtów? Z kobietami,
    > które jak ta piękna aktorka stają się ohydne przez sam czyn na nich
    > popełniony? Co zrobić z ofiarami gwałtów, które żyją dalej i wydają się
    > wstrętne społeczeństwu ale i swoim bliskim, tylko dlatego że postrzega się je
    > przez pryzmat rzeczy które im uczyniono?

    Pytanie czy Pilchowi chdziło o postac grana przez aktorke - czy o to ż ezagrała
    ona w takim filmie i taka role??
    Idę poczytac jego tekst.
    Na razie tyle.
  • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 30.01.03, 23:59
    sygin , szczere gratulacje za podejscie
  • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 31.01.03, 00:00
    PS
    to nie jest pusty film - pretekst dla scen ekstremalnych
    ale nie jest to film dla wszystkich
  • Gość: p IP: *.acn.waw.pl 31.01.03, 00:16
    Pilch ma mózg przeżarty przez alko, frustrację, własną impotencję i brzydka
    kochanke. Nie wymagajmy od niego za wiele.
  • Nie jest to film dla mnie na pewno. Oglądałem i nie ogladnąłem. Nie wytrzymałem. Tak samo z "Gwałtem".
  • Gość portalu: p napisał(a):

    > Pilch ma mózg przeżarty przez [...] własną impotencję [...]

    Czy masz tzw. 'insider's knowledge'?

    Pozdrawiam,

    mk.
  • Pilch ma na mysli nie to, ze kobieta zgwalcona "staje sie brzydka", tylko to, ze film jest nakrecony w ten sposob, ze scena gwaltu zostala rozciagnieta do okolo 20 minutowej, JEDNEJ sceny (stanowi zatem 1/7 calego filmu), ktora oprocz fascynacji rezysera gwalceniem kobiety jako takim, niczego do filmu nie wnosi.
    Dlatego Pilch mowi o tym, ze M.B, "staje sie brzydsza" - nie przez to, ze grana przez nia postac zostala zgwalcona, ale dlatego, ze zagrala role w takiej szmirze - filmie, ktory nic nie wnosi, o niczym nowym/istotnym nie mowi (nie mowi nawet na nowy sposob o czyms znanym), a jego chyba jedynym celem jest danie upustu fascynacji gwaltem jako takim...
  • Wczoraj spedzilem bardzo sympatycznie czas w pewnej kawiarence/ksiegarni. W rece wpadly nam albumy z fotografiami roznych znanych fotografow.
    I w nich bardzo wyraznie widac to, o czym chcial powiedziec Pilch.
    Bo mozna cudownie pokazac wszelkie ulomnosci ludzkiego ciala (Jan Saudek i jego fotografie nagich kobiet, dla ktorych okreslenie "puszysta" wydaje sie czyms w rodzaju "kruszynka"),
    mozna genialnie pokazac totalne wyuzdanie seksualne gejow-fetyszystow, w taki sposob, ze czlowiek ktory np. wlasnie usiluje sobie wsadzic w przyrodzenie dluuuugi noz, staje sie piekny (zdjecia Roberta Mapplethorpe),
    mozna tez pokazac piekna kobiete (M.B.), w taki sposob, w takim "dziele", ze uroda jej blednie przez ogrom grafomanstwa w ktorym uczestniczy.

    Sam na rzeczonym filmie nie bylem - taka interpretacja wyszla mi po przeczytaniu jego felietonu.

    A jakiekolwiek odniesienia do tego ze "zgwalcona kobieta staje sie brzydka" sa zupelnie nie trafione. Pilch mowil po prostu o sztuce, o kinie, o filmie.
  • Gość: Malwina IP: *.abo.wanadoo.fr 31.01.03, 08:59
    no to idz ogladnij film, potem porozmawiamy o szmirze...
  • Gość: Agnieszka IP: *.waw-smy.tdci.pl 31.01.03, 09:29
    Miałam okazje ten film oglądać i musze wam powiedzieć ze bardzo żałuje że na
    niego poszłam do kina ... stracony czas.. nic ten film nie wniósł. Dla mnie to
    okropny film w którym jest pokazane wszystko co brune na tym świecie i to w
    taki sposób jak by wiekszosc ludzi tak żyła. Musze wam powiedzieć ze scena
    gwałtu jeste okropna ale to jak on ją traktuje a raczej nie samowicie bije
    kopie po tym to jeste okropne. Sama nie wiem co reżyser chciał pokazać nam
    przez to. Tak samo scena w łóżku niby kochajaca się para a " z nudów" pluja
    sobie w twarze czy to jeste normalne?, co chciano przez to pokazać ?! Wszystkie
    sceny sa tak bardzo relanie pokazane że aż okropne ... gdy np. Monika
    Bellucci robi sobie test ciążowy jest pokazane jak siada na klozet i słychac
    odłos moczu to jeste przerysowanea dzieki temu szokujące bo taka czynność
    wiele kobiet wykonuje nie raz w życiu ale czy trzeba to az pokazywac tak
    odrazajaco.Ogólnie film mi się nie podobał i każdemu odradzam, nie warto.
  • Gość: ela IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 31.01.03, 10:57
    Filmu nie widziałam więc potraktuję go jedynie jako wywoływacz tematu gwałt a
    reakcje społeczne (np. Pilcha). Wydaje mi się, że podobnie jak przemoc,
    alkoholizm itp. wywołuje ambiwalentne odczucia w ludziach. Dla niektórych
    stosowanie przemocy wobec innych jest oznaką męstwa, alkoholizm czy narkomania
    to próba wznoszenia się na wyższe poziomy a gwałt to tylko inna forma
    zaspokajania potrzeb kobiety. W tym kontekście nie dziwi mnie oczekiwanie
    Pilcha (pod pretekstem filmu), że po gwałcie i kilku ciosach z buta kobieta
    powinna powłóczystym spojrzeniem ogarnąć „partnera”, uśmiechnąć się rozkosznie
    do niego i np. w artystycznym nieładzie z niebiańskim zachwytem upaść bez
    życia u jego stóp. W końcu każdy jest tylko taki jaką ilość mózgu udało mu się
    ocalić od alkoholu i innych związanych z nim „przyjemności”.
  • Gość: krytyk IP: *.smlw.pl 31.01.03, 12:31
    Nie byłem i nie wybieram się na tego rodzaju "dzieła". Sam fakt gwałtu (nie
    tylko na kobiecie), ale W OGÓLE pokazywany z ekranu jest igraniem z psychiką
    ludzką i może spowodowac nieodwracalne zmiany u ludzi przyjmujących ekranowe
    fakty jako zdarzenia wzorcowe. Nieważne stają się wtedy intencje i cele
    autorów, ważna się staje kolejna niepotrzebna ludzka tragedia, spowodowana
    bezsensownym karmieniem widza przemocą i pomysłami na nią. Niestety (a może na
    szczęście), nie jesteśmy wszyscy psychicznie jednakowi i tego typu specyficzne
    próby odzwierciedlania własnych wrażeń i emocji powinny mieć specyficzny sposób
    dystrybucji (choć na pewno wielu znalazłoby się oburzonych na próby cenzury).
    No cóż, różna wrażliwość, różne emocje i różny sposób spędzania wolnego czasu
    (za który jeszcze musimy zapłacić). Ktoś, kto chce znaleźć tego
    typu "rozrywkę", znajdzie i zapłaci. Oby tylko inni nie musieli później tego
    przeżywać na sobie.
  • Gość: krytyk IP: *.smlw.pl 31.01.03, 12:33
    Nie byłem i nie wybieram się na tego rodzaju "dzieła". Sam fakt gwałtu (nie
    tylko na kobiecie), ale W OGÓLE pokazywany z ekranu jest igraniem z psychiką
    ludzką i może spowodowac nieodwracalne zmiany u ludzi przyjmujących ekranowe
    fakty jako zdarzenia wzorcowe. Nieważne stają się wtedy intencje i cele
    autorów, ważna się staje kolejna niepotrzebna ludzka tragedia, spowodowana
    bezsensownym karmieniem widza przemocą i pomysłami na nią. Niestety (a może na
    szczęście), nie jesteśmy wszyscy psychicznie jednakowi i tego typu specyficzne
    próby odzwierciedlania własnych wrażeń i emocji powinny mieć specyficzny sposób
    dystrybucji (choć na pewno wielu znalazłoby się oburzonych na próby cenzury).
    No cóż, różna wrażliwość, różne emocje i różny sposób spędzania wolnego czasu
    (za który jeszcze musimy zapłacić). Ktoś, kto chce znaleźć tego
    typu "rozrywkę", znajdzie i zapłaci. Oby tylko inni nie musieli później tego
    przeżywać na sobie.
  • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 31.01.03, 12:54
    niech zyje disneyland !
  • Ło matko, cóż za mnogość interpretacji!
    Temat podniósł trochę temperaturę. Emocjonalną :)

    Mówi się, że pan Pilch ma na swoim koncie alkoholizm - i pewnie tak jest. Nie
    sądzę jednak, by ktokolwiek poza jego najbliższymi mógł cokolwiek pisać na ten
    temat - nie wiedząc czy i ile wysiłku włożył np. w wyjście z nałogu. Jak sam to
    traktuje i jak z tym żyje.
    A już zupełnie odrażające jest używanie w dyskusji argumentu "co on tam wie, to
    przecież alkoholik". Nie znasz człowieka - nie chrzań.

    Moja babcia powiedziałaby, że wstydzi się za ludzi, którzy takie "argumenty"
    przytaczają. Ja nie wstydzę się za takich ludzi. Myślę, że mają kompleksy
    przysłaniające innych i kompletnie sobie innych odpuszczają (o ile lepiej można
    się poczuć W PORÓWNANIU, prawda?)(ale w życiu się nie przyznamy do TAKICH
    porównań).
    Ewentualnie ogromnie lubią takie "towarzyskie ploteczki". Tak czy siak - błeee.

    Mam wrażenie, że to nie M.B. brzydnie po scenie gwałtu, ale po zagraniu takiej
    roli - i tak odbieram zdanie Pilcha.
    Kobieta zgwałcona nie brzydnie, ale dużo gorsze jest to, że sama czuje się
    brzydsza, brudna i bezwartościowa - stąd potrzeba prawdziwej, życzliwej i
    szczerej terapii (czy u psychologa, czy u osoby kochającej bez stawiania
    warunków - to już kwestia możliwości i okoliczności). Żeby nie musieć do końca
    życia zadręczać się takim odczuwaniem. A rodzina jest od wspierania, nawet
    jeśli jej członkowie sami powinni podjąć terapię, bo nie wiedzą co i jak robić.
    Nie wyobrażam sobie innego zachowania. To znaczy: nie mogę pojąć.

    Sztuka firmowana wielkimi nazwiskami i wyrazistym, artystycznym wykonaniem,
    jeśli pozostawia jakiś ból w duszy - to dla mnie też szmira i trudno. Kwestia
    interpretacji.

    O. Tyle mnie ruszyło.

    Pozdrawiam :)







  • Gość: Malwina IP: *.abo.wanadoo.fr 31.01.03, 13:56
    jakakolwiek sztuka ktora nie pozostawia bolu w duszy czy nie daje do myslenia,
    pozostawia czlowieka niedotknietym, jest dla mnie szmira.

    podpisano : sarenka na polance
  • Gość: mathias_sammer IP: *. / *.B2.srv.t-online.de 31.01.03, 14:01
    :)))))))))))))))))

    pozdrawiam sarenki :))))

    M.S.
  • O różnym bólu piszemy, Malwinko. Ty o tym płodnym (mam nadzieję), za którym
    pójdzie jakieś wzbogacenie. Ja o tym bezpłodnym - popatrzyliśmy na paskudztwa i
    na tym koniec.

    Sztuka ma dać do myślenia. Ma rozwijać. Najlepiej to, co warte rowijania.

    Takie sarenki na przykład...

    Sarenki też pozdrawiam :)
  • Gość: carduus IP: proxy / 10.30.1.* 31.01.03, 14:26
    Gość portalu: Malwina napisał(a):

    > jakakolwiek sztuka ktora nie pozostawia bolu w duszy czy nie daje do
    myslenia,
    > pozostawia czlowieka niedotknietym, jest dla mnie szmira.
    >
    > podpisano : sarenka na polance
    *******************
    No pięknie. Tylko tak: jednych porusza splugawiona kobieta, innym wystarczy Ich
    Troje.
    To, czy porusza, czy nie nie jest wyznacznikiem artyzmu, niestety. A może
    raczej na szczęście. Nie wszystko co kogoś porusza jest sztuką.

    carduus
  • Gość: Malwina IP: *.abo.wanadoo.fr 31.01.03, 14:29
    racja.
    Nie wysylam nikogo na ten film. Prawdopodobnie swiat moglby sie obyc bez niego.
    ale nie nazwe go szmira.
  • Gość: zgwalcona MB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.03, 14:53
    Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

    > Musze wam powiedzieć ze scena
    > gwałtu jeste okropna ale to jak on ją traktuje a raczej nie samowicie bije
    > kopie po tym to jeste okropne. Sama nie wiem co reżyser chciał pokazać nam
    > przez to.
    > sceny sa tak bardzo relanie pokazane że aż okropne ...

    Filmu nie ogladalam i nie mam zamiaru.
    Znam to z autopsji i wystarczy.
    Ale chcialabym sie zapytac - czy wg Ciebie scene gwaltu powinno sie pokazywac w
    klimacie subtelnego podniecenia? moze jeszcze przy nastrojowym blasku swiec?
    Jezeli ktokolwiek zdobywa sie na pokazanie czy gwaltu lub rownie
    obrzydliwych "scen", to nie moze do tego dorabiac romantycznosci - bo to JEST
    OKROPNE I CALKIEM REALNE (zapewniam).
    I skad ten niesmak? dlaczego wlasnie nie pokazac tego takim jakim to jest, i
    jak sie zazwyczaj odbywa?
    Nie wiem tylko, czy ow film traktuje o czyms wazniejszym nawet - o zbrukanej
    tak naprawde psychice ofiary (?).
    (i przepraszam, ze jeszcze zadam pytanie - idac na tego typu film, czego sie
    niby spodziewalas?)
  • Gość: Wenus IP: *.lodz.dialog.net.pl 31.01.03, 15:17
    Gość portalu: carduus napisał(a):

    > No pięknie. Tylko tak: jednych porusza splugawiona kobieta, innym wystarczy
    Ich Troje.

    Zgadzam sie - kazdego poruszyc moze cos innego i nie oznacza to wcale, ze ktos
    kto takiego filmu nie obejrzy jest obojetny na sztuke, na otaczajaca
    rzeczywistosc. U mnie jest wrecz odwrotnie - wystarczy ze przeczytam artykul
    czy komentarz dotyczacy jakiegos bestialstwa i jestem zalatwiona. Gdybm jeszcze
    miala to ogladac, chyba bym zwariowala. Mam niestety tak cholernie plastyczna
    wyobraznie, ze bez ogladania gwaltu wiem jak on wyglada, czuje sie niemal jak
    ta gwalcona kobieta. Podobnie bylo gdy przeczytalam o rzezni wietnamskiej pod W-
    wa, co to psy i koty skupowali i maltretowali kijami w bestialski sposob
    uprzednio zawiazujac je w worki - potrafie sie poczuc jak to zwierze! Po co mi
    wiec ogladac takie okropnosci? Filmu wspomnianego wyzej z pewnoscia NIE OBJERZE
    chocby a moze przede wszystkim ze wzgledu na chec zachowania wlasnego zdrowia
    psychicznego.

    > To, czy porusza, czy nie nie jest wyznacznikiem artyzmu, niestety. A może
    > raczej na szczęście. Nie wszystko co kogoś porusza jest sztuką.

    Zgadzam sie..... zreszta wszystko jest wzgledne - co jest sztuka a co nie - TEZ!

  • Pytanie nie o to, jak pokazywac gwalt, tylko o to, czy rozbudowanie sceny gwaltu, tak by stala sie najdluzsza w calym filmie, (a takze reklamowanie jej jako "gwozdz programu") wnosi cokolwiek do tresci filmu?

    Kiedys, kiedys byl bardzo ciekawy film o zgwalconej kobiecie, ktorej wszyscy lacznie z policja mowili, ze "sama sie prosila".
    Caly film byl o tym, jak czuje sie owa zgwalcona, jak dochodzi swoich praw itd. Nie przypominam sobie, by scena gwaltu byla szalenie istotnym punktem tego filmu. Byla wazna dla fabuly, ale nikt nie wpadl do glowy, by zrobic z niej 20 minutowa sekwencje.

    Zreszta, wypowiedzi osob ktore widzialy film z Monica Belluci zbiegaja sie z recenzja-felietonem Pilcha.
  • Tak na marginesie - film nie moze traktowac o zbrukanej psychice ofiary, bo ofiara zostaje zamordowana.
    Firm traktuje o chlopaku ofiary, ktory szuka zemsty i sam wymerza sprawiedliwosc.

    I dlatego moim zdaniem jest mialki - bo jest kolejnym powieleniem schematu o "mscicielu".
  • Chyba jednak szkoda mi bedzie pieniedzy.

    Nie mam ochoty ogladac kolejnego filmu o "mscicielu", ktory szuka zabojcy-gwalciciela swojej dziewczyny.

    Tym bardziej, ze wlasciwie wszyscy ktorzy ten fim widzieli, wypowiadaja sie w bardzo podobnym stylu co Pilch
  • Gość: krytyk IP: *.smlw.pl / 10.1.16.* 31.01.03, 17:51
    O gustach się nie dyskutuje. O faktach nawet należy. Tak jak różne są stopnie
    wrażliwości, tak różna może być reakcja na sadyzm i bezsensowną przemoc. Nie
    każdy sadyzm musi być sztuką (wcale nie chcę mieć pewności, że taki film nią
    jest), a nie wszystkich ludzi do odbioru sztuki trzeba przekonywać bólem.
    A disneyland? No cóż, tam też zwierzaki naparzają sie po głowach różnymi
    przedmiotami i to bezboleśnie, a później dorosłe audytorium tworzy różne
    arcydzieła przemocy, żeby ludzie kupowali bilety i chcieli się bać za własne
    pieniądze.
    Mi osobiście wystarczą filmy, w których ból niekoniecznie wywołany musi być
    gwałtem i przemocą, a i tak jest tyle dziedzin sztuki, że kino niekoniecznie
    musi być tą najważniejszą.

    ----------------------
    Twórczość nie musi boleć, twórczość może cieszyć.
  • Malwino, mam wrazenie, ze za bardzo operujesz skrajnosciami. Jesli ktos mowi, ze jest zniesmaczony, bo film pokazuje plugawosc, to od razu wyskakujesz z tekstem o sarenkach na polance.

    Sek w tym, ze tutaj nie chodzi o to, czy film pokazuje plugawosc, ale o to jak to robi i co z tego wynika? przejrzyj sobie wspomniane wczesniej zdjecia Roberta Mapplethorpe'a - one sa plugawe do bolu (np. homoseksualista wkladajacy drugiemu w odbyt reke po lokiec, albo mezczyzna kaleczacy wlasnego penisa gwozdziem), ale przez to jak sa zrobione, jak sfotografowane, a takze przez to jakie zdjecia nastepuja po sobie - sa swietne. Tylko ze te zdjecia cos mowia, czegos dotykaja.
    Sek w tym, ze film "Nieodwracalne", sadzac po recenzjach i po reakcjach widzow - nie dotyka niczego. Nic nie wnosi, o niczym nie mowi. Bo to, ze chlopak zgwalconej i zamordowanej dziewczyny bedzie pragnal zemsty, jest jasne jak slonce i oczywiste az do banalu.

    Zrealizuje to pragnienie, znajdzie gwalciciela, jego tez zabije - i co z tego? Ano nic...

    --
    - Moze nawet nie pozwoli nam zapasc w zimowy sen i kaze nam jezdzic na NARTACH - przepowiadal Jok
    - Co to takiego?
    - Suwa sie nogami po opadach atmosferycznych - wyjasnil Fredrikson
    - Ojej! - wykrzyknela Mimbla przerazonym glosem. - Jakie to okropne!
  • Gość portalu: Malwina napisał(a):

    > jakakolwiek sztuka ktora nie pozostawia bolu w duszy czy nie daje do myslenia,
    > pozostawia czlowieka niedotknietym, jest dla mnie szmira.


    To ja proponuje taka instalacje - wezme zywego, bialego kroliczka, takiego wprost idealnego do przytulania...
    Nastepnie powiesze go na czyms za tylne lapki, i bede go zywcem obdzieral ze skory. Gwarantuje, ze KAZDY, kto bedzie to widzial, bedzie czul bardzo duzy bol w duszy...

    I teraz pytanie, czy w takim razie, obdzieranie krolika zywcem ze skory jeszt sztuka?
    Bol w duszy zostawia, gwarantuje tez, ze kazdy kto to zobaczy, bedzie potem dlugo i duzo o tym myslal...


    --
    - Moze nawet nie pozwoli nam zapasc w zimowy sen i kaze nam jezdzic na NARTACH - przepowiadal Jok
    - Co to takiego?
    - Suwa sie nogami po opadach atmosferycznych - wyjasnil Fredrikson
    - Ojej! - wykrzyknela Mimbla przerazonym glosem. - Jakie to okropne!
  • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 31.01.03, 18:16
    Brak dobrych krytykow filmowych widze.
    Ten film nie mowi o samoobronie (to nie jest film amerykanski !) ani o prawie
    do zemsty.
    Do ciezkich filmow trzeba byc przygotowanym.

    Marcus nie jest zadnym Bronsonem, jest czlowiekiem ktory podaza slepo za
    swoimi prymitywnymi instynktammi nie sluchajac rozsadku. Rezyser pokazuje jak
    latwo czlowiek dochodzi do zwierzecej regresji, jak latwo mozna zatracic czesc
    ludzka, gdy sie jest pchnietym przez logike instynktow. Nie glorfikuje
    brutalnosci lecz pokazuje ze kazdy z nas jest potencjalnie Marcusem. Nawet
    Pierre, ten z glowa na karku i rozsadkiem. To on jest autorem straszliwego
    palowania, scena przy ktorej ta z gwaltem jest niczym.
    Film szokuje i przeszkadza bo podsuwa nam lustro.

    (nawiasem : dla mnie to bylo za duzo ale nie pozwole glupot powiedziec bo ani
    nie szmira, ani nie brutalnosc dla przyjemnosci)
  • kwieto napisał:

    To ja proponuje taka instalacje - wezme zywego, bialego kroliczka, takiego
    wprost idealnego do przytulania...
    Nastepnie powiesze go na czyms za tylne lapki, i bede go zywcem obdzieral ze
    skory. Gwarantuje, ze KAZDY, kto bedzie to widzial, bedzie czul bardzo duzy bol
    w duszy...
    I teraz pytanie, czy w takim razie, obdzieranie krolika zywcem ze skory jeszt
    sztuka?

    ***Moze i nie sztuką, ale samym życiem ( nie króliczek, to łabedzie ), a to
    akurat bywa plugawe, chcemy tego czy nie, i bez wzgledu jak dalece
    rzeczywistosć sztuka nie jest.

    Bol w duszy zostawia, gwarantuje tez, ze kazdy kto to zobaczy, bedzie potem dlu
    go i duzo o tym myslal...

    *** Pytanie mam i ja, a co byłoby, gdyby to nie był film, ale prawda, to co
    wówczas powiemy, kiepska sztuka, albo zadna, jaki jest sens pokazywania lub
    opisywania gdziekolwiek cierpienia innych,sadyzmu, podłości, no jaki, bo na co
    nam gwałty mozna pytac ?


  • Gość portalu: Malwina napisał(a):

    > jakakolwiek sztuka ktora nie pozostawia bolu w duszy czy nie daje do myslenia,
    > pozostawia czlowieka niedotknietym, jest dla mnie szmira.

    rozumiem. najlatwiej zalozyc, ze cos co zaboli, zniesmaczy i wstrzasnie jest prawdziwa sztuka. bo jakie to sa doznania, hoho!
    precz ze smakiem, estetyka, ironia, radoscia czy wzruszeniem, to przeciez cholernie kiczowate. i niewyrazne takie, i nie do konca wiadomo o co w tym chodzi. nikt nie krzyczy. pokretne to wszystko.

    > podpisano : sarenka na polance

    no rzeczywiscie, jesli podstawowe kojarzenie sztuki sprowadza sie do sarenek na polance oraz scen gwaltu to...o czym my rozmawiamy?
  • pastwa napisał:

    > ***Moze i nie sztuką, ale samym życiem ( nie króliczek, to łabedzie ), a to
    > akurat bywa plugawe, chcemy tego czy nie, i bez wzgledu jak dalece
    > rzeczywistosć sztuka nie jest.
    >

    No dobrze, ale film (sztuka) nie ma byc "samym zyciem", chyba ze jest to film dokumentalny. Sztuka ma cos do tego zycia wnosic.

    O tym, jak latwo sie zezwierzecic bylo juz troche filmow.
    "czesc Tereska" czy "dlug" to kilka najostatniejszych.

    Oddajmy jednak glos Pilchowi, od ktorego sie zaczelo:

    "W sztuce mozna lamac zasady bez faulowania, grafoman zawsze z ordynarnym chamstwem fauluje. Scena gwaltu jest scena przekraczajaca wszelkie kategorie w taki sposob, ze polega na daniu widzowi oferty ogladania bezposredniej transmisji z gwaltu. Kto powiada, ze w takim obrazie jest prawda, bo gwalty sie dokonuja, a okrucienstwo, plugawy seks i krwawa przemoc to szerzace sie plagi, jest w bledzie, nie rozumie ani swiata, ani sztuki. Sztuka, tak jest, ma byc zwierciadlem odbijajacym oblicze swiata, zwierciadlo to wszakze ma miec moc selekcjonowania, uogolniania, wyostrzania, karykaturowania, wiernego odbijania, metaforyzowania, usoslowniania, ma miec wszelkie w ogole moce laczni z moca bezposredniej transmisji.
    Ale dlonie to zwierciadlo dzierzace maja, obojetnie swiadomie czy podswiadomie wiedziec (WIEDZIEC), w jakim miejscu ma ono - jak kamera w szale tworczym - latac.

    (...) jest ["Nieodwracalne" - przyp. kwieto] tym samym czym bezposrednia operacja wycinania raka albo tylko usuwania woreczka zolciowego, slowem, czyni widowisko z tego, co nigdy pod zadnymi warunkami i po przelamaniu jakichkolwiek tabu nie powinno byc widowiskiem.
    Oczywiscie w przypadku tego filmu decyduje dodatkowo (nie dodatkowo, a podstawowo) pewien rodzaj plugawej wyobrazni i trywialnych intencji polegajacych na tym, zeby scene te okrasic pieknem (a tez, ma sie rozumiec, ciaza) gwalconej. NIestety, skala nikczemnosci artystycznej jest tu tak nieokilznana, ze likwiduje nawet urode aktorki. W kontekscie niepoczytalnego clamu w ktorym wystepuje, Monika Bellucci brzydnie (...)
    Swego czasu pewien mistrz kina obrzucal na ekranie blotem aktorke niezwyklej urody, unurzana w blocie byla jeszcze piekniejsza. Jakim trzeba byc mistrzem nikczemnosci, jakim pogromca piekna i z jakiego na oko niewidzialnego blota lepic swe produkcje, by wystepujaca w nich nieskonczenie piekna Monika Bellucci - nieublagalnie i prawie widzialnie - brzydla?"

    Tyle Pilch. Ja dodam tylko tyle, ze o ile filmu nie widzialem, to sam sposob patrzenia na sztuke, prezentowany przez Pilcha, popieram w calej rozciaglosci.


    > *** Pytanie mam i ja, a co byłoby, gdyby to nie był film, ale prawda, to co
    > wówczas powiemy, kiepska sztuka, albo zadna, jaki jest sens pokazywania lub
    > opisywania gdziekolwiek cierpienia innych,sadyzmu, podłości, no jaki, bo na co
    > nam gwałty mozna pytac ?
    >
    >
    Przeciez nie mozna stosowac jednej miary w stosunku do sztuki i do zycia! nie mozna gwaltu oceniac w kategorii wyczynu artystycznego, a obrazu oceniac z punktu widzenia uzytecznosci, porownujac go do np. maszynki do miesa.
  • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 31.01.03, 20:31

    Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

    Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

    lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.