• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Gwałt i Monika Bellucci Dodaj do ulubionych

  • 30.01.03, 23:20
    Właśnie przeczytałam tekst Pana Jerzego Pilcha �Brzydota Moniki Bellucci� w
    Polityce i jedna rzecz mnie bardzo poruszyła.
    Nie oglądałam filmu �Nieodwracalne�. Nie wiem czy jest on sztuką, czy tylko pustym
    tworem który nie ma �mocy wyostrzania, karykaturowania, wiernego odbijania,
    metaforyzowania, udosłowniania� pewnych prawd o rzeczywistości. Według Pana
    Pilcha ten film takim zwierciadłem nie jest, a jeżeli już to jest ono �postawione w złym
    miejscu�, odbija nie to co chcemy zobaczyć.
    Scena gwałtu tak jak i epatowanie przemocą są bezcelowe, niesmaczne,
    berbarzyńskie, ale jest jedna rzecz, na którą bardzo bym chciala uzyskać od Pana
    odpowiedź. Pisze Pan �Monika Bellucci brzydnie�, nie w oczach, więc nie fizycznie ale
    w Pana odczuciu jest splugawiona przez ten obraz. Tu moje pytanie: Co zrobić z
    kobietami, które padają ofiarą gwałtów? Z kobietami, które jak ta piękna aktorka stają
    się ohydne przez sam czyn na nich popełniony? Co zrobić z ofiarami gwałtów, które
    żyją dalej i wydają się wstrętne społeczeństwu ale i swoim bliskim, tylko dlatego że
    postrzega się je przez pryzmat rzeczy które im uczyniono?
    Tu jest zwierciadło i jest ono skierowane w Pana! Odbija ono prawdę o człowieku,
    który nie musi nawet być świadkiem gwałtu, tak jak Pan w kinie, ale wystarcza mu
    sama świadomość, że coś takiego komuś się przytrafiło, aby ofiara stała się �brzydka� nieodwracalnie.



    Zaawansowany formularz
    • 30.01.03, 23:43
      sygin napisała:
      > barbarzyńskie, ale jest jedna rzecz, na którą bardzo bym chciala uzyskać od
      > Pana odpowiedź. Pisze Pan �Monika Bellucci brzydnie�, nie w oczach, więc nie
      > fizycznie ale w Pana odczuciu jest splugawiona przez ten obraz. Tu moje
      > pytanie: Co zrobić z kobietami, które padają ofiarą gwałtów? Z kobietami,
      > które jak ta piękna aktorka stają się ohydne przez sam czyn na nich
      > popełniony? Co zrobić z ofiarami gwałtów, które żyją dalej i wydają się
      > wstrętne społeczeństwu ale i swoim bliskim, tylko dlatego że postrzega się je
      > przez pryzmat rzeczy które im uczyniono?

      Pytanie czy Pilchowi chdziło o postac grana przez aktorke - czy o to ż ezagrała
      ona w takim filmie i taka role??
      Idę poczytac jego tekst.
      Na razie tyle.
      • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 30.01.03, 23:59
        sygin , szczere gratulacje za podejscie
    • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 31.01.03, 00:00
      PS
      to nie jest pusty film - pretekst dla scen ekstremalnych
      ale nie jest to film dla wszystkich
      • 31.01.03, 00:30
        Nie jest to film dla mnie na pewno. Oglądałem i nie ogladnąłem. Nie wytrzymałem. Tak samo z "Gwałtem".
    • Gość: p IP: *.acn.waw.pl 31.01.03, 00:16
      Pilch ma mózg przeżarty przez alko, frustrację, własną impotencję i brzydka
      kochanke. Nie wymagajmy od niego za wiele.
      • 31.01.03, 03:01
        Gość portalu: p napisał(a):

        > Pilch ma mózg przeżarty przez [...] własną impotencję [...]

        Czy masz tzw. 'insider's knowledge'?

        Pozdrawiam,

        mk.
    • 31.01.03, 08:17
      Pilch ma na mysli nie to, ze kobieta zgwalcona "staje sie brzydka", tylko to, ze film jest nakrecony w ten sposob, ze scena gwaltu zostala rozciagnieta do okolo 20 minutowej, JEDNEJ sceny (stanowi zatem 1/7 calego filmu), ktora oprocz fascynacji rezysera gwalceniem kobiety jako takim, niczego do filmu nie wnosi.
      Dlatego Pilch mowi o tym, ze M.B, "staje sie brzydsza" - nie przez to, ze grana przez nia postac zostala zgwalcona, ale dlatego, ze zagrala role w takiej szmirze - filmie, ktory nic nie wnosi, o niczym nowym/istotnym nie mowi (nie mowi nawet na nowy sposob o czyms znanym), a jego chyba jedynym celem jest danie upustu fascynacji gwaltem jako takim...
      • 31.01.03, 08:42
        Wczoraj spedzilem bardzo sympatycznie czas w pewnej kawiarence/ksiegarni. W rece wpadly nam albumy z fotografiami roznych znanych fotografow.
        I w nich bardzo wyraznie widac to, o czym chcial powiedziec Pilch.
        Bo mozna cudownie pokazac wszelkie ulomnosci ludzkiego ciala (Jan Saudek i jego fotografie nagich kobiet, dla ktorych okreslenie "puszysta" wydaje sie czyms w rodzaju "kruszynka"),
        mozna genialnie pokazac totalne wyuzdanie seksualne gejow-fetyszystow, w taki sposob, ze czlowiek ktory np. wlasnie usiluje sobie wsadzic w przyrodzenie dluuuugi noz, staje sie piekny (zdjecia Roberta Mapplethorpe),
        mozna tez pokazac piekna kobiete (M.B.), w taki sposob, w takim "dziele", ze uroda jej blednie przez ogrom grafomanstwa w ktorym uczestniczy.

        Sam na rzeczonym filmie nie bylem - taka interpretacja wyszla mi po przeczytaniu jego felietonu.

        A jakiekolwiek odniesienia do tego ze "zgwalcona kobieta staje sie brzydka" sa zupelnie nie trafione. Pilch mowil po prostu o sztuce, o kinie, o filmie.
        • Gość: Malwina IP: *.abo.wanadoo.fr 31.01.03, 08:59
          no to idz ogladnij film, potem porozmawiamy o szmirze...
          • 31.01.03, 17:42
            Chyba jednak szkoda mi bedzie pieniedzy.

            Nie mam ochoty ogladac kolejnego filmu o "mscicielu", ktory szuka zabojcy-gwalciciela swojej dziewczyny.

            Tym bardziej, ze wlasciwie wszyscy ktorzy ten fim widzieli, wypowiadaja sie w bardzo podobnym stylu co Pilch
    • Gość: Agnieszka IP: *.waw-smy.tdci.pl 31.01.03, 09:29
      Miałam okazje ten film oglądać i musze wam powiedzieć ze bardzo żałuje że na
      niego poszłam do kina ... stracony czas.. nic ten film nie wniósł. Dla mnie to
      okropny film w którym jest pokazane wszystko co brune na tym świecie i to w
      taki sposób jak by wiekszosc ludzi tak żyła. Musze wam powiedzieć ze scena
      gwałtu jeste okropna ale to jak on ją traktuje a raczej nie samowicie bije
      kopie po tym to jeste okropne. Sama nie wiem co reżyser chciał pokazać nam
      przez to. Tak samo scena w łóżku niby kochajaca się para a " z nudów" pluja
      sobie w twarze czy to jeste normalne?, co chciano przez to pokazać ?! Wszystkie
      sceny sa tak bardzo relanie pokazane że aż okropne ... gdy np. Monika
      Bellucci robi sobie test ciążowy jest pokazane jak siada na klozet i słychac
      odłos moczu to jeste przerysowanea dzieki temu szokujące bo taka czynność
      wiele kobiet wykonuje nie raz w życiu ale czy trzeba to az pokazywac tak
      odrazajaco.Ogólnie film mi się nie podobał i każdemu odradzam, nie warto.
      • Gość: zgwalcona MB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.03, 14:53
        Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

        > Musze wam powiedzieć ze scena
        > gwałtu jeste okropna ale to jak on ją traktuje a raczej nie samowicie bije
        > kopie po tym to jeste okropne. Sama nie wiem co reżyser chciał pokazać nam
        > przez to.
        > sceny sa tak bardzo relanie pokazane że aż okropne ...

        Filmu nie ogladalam i nie mam zamiaru.
        Znam to z autopsji i wystarczy.
        Ale chcialabym sie zapytac - czy wg Ciebie scene gwaltu powinno sie pokazywac w
        klimacie subtelnego podniecenia? moze jeszcze przy nastrojowym blasku swiec?
        Jezeli ktokolwiek zdobywa sie na pokazanie czy gwaltu lub rownie
        obrzydliwych "scen", to nie moze do tego dorabiac romantycznosci - bo to JEST
        OKROPNE I CALKIEM REALNE (zapewniam).
        I skad ten niesmak? dlaczego wlasnie nie pokazac tego takim jakim to jest, i
        jak sie zazwyczaj odbywa?
        Nie wiem tylko, czy ow film traktuje o czyms wazniejszym nawet - o zbrukanej
        tak naprawde psychice ofiary (?).
        (i przepraszam, ze jeszcze zadam pytanie - idac na tego typu film, czego sie
        niby spodziewalas?)
        • 31.01.03, 17:39
          Pytanie nie o to, jak pokazywac gwalt, tylko o to, czy rozbudowanie sceny gwaltu, tak by stala sie najdluzsza w calym filmie, (a takze reklamowanie jej jako "gwozdz programu") wnosi cokolwiek do tresci filmu?

          Kiedys, kiedys byl bardzo ciekawy film o zgwalconej kobiecie, ktorej wszyscy lacznie z policja mowili, ze "sama sie prosila".
          Caly film byl o tym, jak czuje sie owa zgwalcona, jak dochodzi swoich praw itd. Nie przypominam sobie, by scena gwaltu byla szalenie istotnym punktem tego filmu. Byla wazna dla fabuly, ale nikt nie wpadl do glowy, by zrobic z niej 20 minutowa sekwencje.

          Zreszta, wypowiedzi osob ktore widzialy film z Monica Belluci zbiegaja sie z recenzja-felietonem Pilcha.
        • 31.01.03, 17:41
          Tak na marginesie - film nie moze traktowac o zbrukanej psychice ofiary, bo ofiara zostaje zamordowana.
          Firm traktuje o chlopaku ofiary, ktory szuka zemsty i sam wymerza sprawiedliwosc.

          I dlatego moim zdaniem jest mialki - bo jest kolejnym powieleniem schematu o "mscicielu".
        • Gość: Agnieszka IP: *.waw-smy.tdci.pl 03.02.03, 09:01

          > Filmu nie ogladalam i nie mam zamiaru.
          > Znam to z autopsji i wystarczy.
          > Ale chcialabym sie zapytac - czy wg Ciebie scene gwaltu powinno sie pokazywac
          w
          >
          > klimacie subtelnego podniecenia? moze jeszcze przy nastrojowym blasku swiec?
          > Jezeli ktokolwiek zdobywa sie na pokazanie czy gwaltu lub rownie
          > obrzydliwych "scen", to nie moze do tego dorabiac romantycznosci - bo to JEST
          > OKROPNE I CALKIEM REALNE (zapewniam).
          > I skad ten niesmak? dlaczego wlasnie nie pokazac tego takim jakim to jest, i
          > jak sie zazwyczaj odbywa?
          > Nie wiem tylko, czy ow film traktuje o czyms wazniejszym nawet - o zbrukanej
          > tak naprawde psychice ofiary (?).
          > (i przepraszam, ze jeszcze zadam pytanie - idac na tego typu film, czego sie
          > niby spodziewalas?)

          Chyba mnie nie zrozumiałaś ja krytykowałam film nie za to ze pokazał
          wulgarnie gwałt, bo wiem ze to jeste akt okropny ( dzięki Bogu nie z atopsji)
          Tenn film wogle jest jednym wielkim wulgaryzmem. Gwał jest okrony bez
          ubarwiania go i nie krytukuje że był pokazany mocno. Mi się nie podobało to w
          jaki sposób ten film to wszystko pokazuje jako świat brudny. Ja odczytuje to
          tak jak by ludzie Ci otaczali się w takim świecie pełnym przemocny,
          narkotyków, sex i imbrez na których rożne rzeczy się dzieją.
    • Gość: ela IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 31.01.03, 10:57
      Filmu nie widziałam więc potraktuję go jedynie jako wywoływacz tematu gwałt a
      reakcje społeczne (np. Pilcha). Wydaje mi się, że podobnie jak przemoc,
      alkoholizm itp. wywołuje ambiwalentne odczucia w ludziach. Dla niektórych
      stosowanie przemocy wobec innych jest oznaką męstwa, alkoholizm czy narkomania
      to próba wznoszenia się na wyższe poziomy a gwałt to tylko inna forma
      zaspokajania potrzeb kobiety. W tym kontekście nie dziwi mnie oczekiwanie
      Pilcha (pod pretekstem filmu), że po gwałcie i kilku ciosach z buta kobieta
      powinna powłóczystym spojrzeniem ogarnąć „partnera”, uśmiechnąć się rozkosznie
      do niego i np. w artystycznym nieładzie z niebiańskim zachwytem upaść bez
      życia u jego stóp. W końcu każdy jest tylko taki jaką ilość mózgu udało mu się
      ocalić od alkoholu i innych związanych z nim „przyjemności”.
    • Gość: krytyk IP: *.smlw.pl 31.01.03, 12:31
      Nie byłem i nie wybieram się na tego rodzaju "dzieła". Sam fakt gwałtu (nie
      tylko na kobiecie), ale W OGÓLE pokazywany z ekranu jest igraniem z psychiką
      ludzką i może spowodowac nieodwracalne zmiany u ludzi przyjmujących ekranowe
      fakty jako zdarzenia wzorcowe. Nieważne stają się wtedy intencje i cele
      autorów, ważna się staje kolejna niepotrzebna ludzka tragedia, spowodowana
      bezsensownym karmieniem widza przemocą i pomysłami na nią. Niestety (a może na
      szczęście), nie jesteśmy wszyscy psychicznie jednakowi i tego typu specyficzne
      próby odzwierciedlania własnych wrażeń i emocji powinny mieć specyficzny sposób
      dystrybucji (choć na pewno wielu znalazłoby się oburzonych na próby cenzury).
      No cóż, różna wrażliwość, różne emocje i różny sposób spędzania wolnego czasu
      (za który jeszcze musimy zapłacić). Ktoś, kto chce znaleźć tego
      typu "rozrywkę", znajdzie i zapłaci. Oby tylko inni nie musieli później tego
      przeżywać na sobie.
    • Gość: krytyk IP: *.smlw.pl 31.01.03, 12:33
      Nie byłem i nie wybieram się na tego rodzaju "dzieła". Sam fakt gwałtu (nie
      tylko na kobiecie), ale W OGÓLE pokazywany z ekranu jest igraniem z psychiką
      ludzką i może spowodowac nieodwracalne zmiany u ludzi przyjmujących ekranowe
      fakty jako zdarzenia wzorcowe. Nieważne stają się wtedy intencje i cele
      autorów, ważna się staje kolejna niepotrzebna ludzka tragedia, spowodowana
      bezsensownym karmieniem widza przemocą i pomysłami na nią. Niestety (a może na
      szczęście), nie jesteśmy wszyscy psychicznie jednakowi i tego typu specyficzne
      próby odzwierciedlania własnych wrażeń i emocji powinny mieć specyficzny sposób
      dystrybucji (choć na pewno wielu znalazłoby się oburzonych na próby cenzury).
      No cóż, różna wrażliwość, różne emocje i różny sposób spędzania wolnego czasu
      (za który jeszcze musimy zapłacić). Ktoś, kto chce znaleźć tego
      typu "rozrywkę", znajdzie i zapłaci. Oby tylko inni nie musieli później tego
      przeżywać na sobie.
      • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 31.01.03, 12:54
        niech zyje disneyland !
        • Gość: krytyk IP: *.smlw.pl / 10.1.16.* 31.01.03, 17:51
          O gustach się nie dyskutuje. O faktach nawet należy. Tak jak różne są stopnie
          wrażliwości, tak różna może być reakcja na sadyzm i bezsensowną przemoc. Nie
          każdy sadyzm musi być sztuką (wcale nie chcę mieć pewności, że taki film nią
          jest), a nie wszystkich ludzi do odbioru sztuki trzeba przekonywać bólem.
          A disneyland? No cóż, tam też zwierzaki naparzają sie po głowach różnymi
          przedmiotami i to bezboleśnie, a później dorosłe audytorium tworzy różne
          arcydzieła przemocy, żeby ludzie kupowali bilety i chcieli się bać za własne
          pieniądze.
          Mi osobiście wystarczą filmy, w których ból niekoniecznie wywołany musi być
          gwałtem i przemocą, a i tak jest tyle dziedzin sztuki, że kino niekoniecznie
          musi być tą najważniejszą.

          ----------------------
          Twórczość nie musi boleć, twórczość może cieszyć.
    • 31.01.03, 13:51
      Ło matko, cóż za mnogość interpretacji!
      Temat podniósł trochę temperaturę. Emocjonalną :)

      Mówi się, że pan Pilch ma na swoim koncie alkoholizm - i pewnie tak jest. Nie
      sądzę jednak, by ktokolwiek poza jego najbliższymi mógł cokolwiek pisać na ten
      temat - nie wiedząc czy i ile wysiłku włożył np. w wyjście z nałogu. Jak sam to
      traktuje i jak z tym żyje.
      A już zupełnie odrażające jest używanie w dyskusji argumentu "co on tam wie, to
      przecież alkoholik". Nie znasz człowieka - nie chrzań.

      Moja babcia powiedziałaby, że wstydzi się za ludzi, którzy takie "argumenty"
      przytaczają. Ja nie wstydzę się za takich ludzi. Myślę, że mają kompleksy
      przysłaniające innych i kompletnie sobie innych odpuszczają (o ile lepiej można
      się poczuć W PORÓWNANIU, prawda?)(ale w życiu się nie przyznamy do TAKICH
      porównań).
      Ewentualnie ogromnie lubią takie "towarzyskie ploteczki". Tak czy siak - błeee.

      Mam wrażenie, że to nie M.B. brzydnie po scenie gwałtu, ale po zagraniu takiej
      roli - i tak odbieram zdanie Pilcha.
      Kobieta zgwałcona nie brzydnie, ale dużo gorsze jest to, że sama czuje się
      brzydsza, brudna i bezwartościowa - stąd potrzeba prawdziwej, życzliwej i
      szczerej terapii (czy u psychologa, czy u osoby kochającej bez stawiania
      warunków - to już kwestia możliwości i okoliczności). Żeby nie musieć do końca
      życia zadręczać się takim odczuwaniem. A rodzina jest od wspierania, nawet
      jeśli jej członkowie sami powinni podjąć terapię, bo nie wiedzą co i jak robić.
      Nie wyobrażam sobie innego zachowania. To znaczy: nie mogę pojąć.

      Sztuka firmowana wielkimi nazwiskami i wyrazistym, artystycznym wykonaniem,
      jeśli pozostawia jakiś ból w duszy - to dla mnie też szmira i trudno. Kwestia
      interpretacji.

      O. Tyle mnie ruszyło.

      Pozdrawiam :)







      • Gość: Malwina IP: *.abo.wanadoo.fr 31.01.03, 13:56
        jakakolwiek sztuka ktora nie pozostawia bolu w duszy czy nie daje do myslenia,
        pozostawia czlowieka niedotknietym, jest dla mnie szmira.

        podpisano : sarenka na polance
        • Gość: mathias_sammer IP: *. / *.B2.srv.t-online.de 31.01.03, 14:01
          :)))))))))))))))))

          pozdrawiam sarenki :))))

          M.S.
          • 31.01.03, 14:16
            O różnym bólu piszemy, Malwinko. Ty o tym płodnym (mam nadzieję), za którym
            pójdzie jakieś wzbogacenie. Ja o tym bezpłodnym - popatrzyliśmy na paskudztwa i
            na tym koniec.

            Sztuka ma dać do myślenia. Ma rozwijać. Najlepiej to, co warte rowijania.

            Takie sarenki na przykład...

            Sarenki też pozdrawiam :)
        • Gość: carduus IP: proxy / 10.30.1.* 31.01.03, 14:26
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > jakakolwiek sztuka ktora nie pozostawia bolu w duszy czy nie daje do
          myslenia,
          > pozostawia czlowieka niedotknietym, jest dla mnie szmira.
          >
          > podpisano : sarenka na polance
          *******************
          No pięknie. Tylko tak: jednych porusza splugawiona kobieta, innym wystarczy Ich
          Troje.
          To, czy porusza, czy nie nie jest wyznacznikiem artyzmu, niestety. A może
          raczej na szczęście. Nie wszystko co kogoś porusza jest sztuką.

          carduus
          • Gość: Malwina IP: *.abo.wanadoo.fr 31.01.03, 14:29
            racja.
            Nie wysylam nikogo na ten film. Prawdopodobnie swiat moglby sie obyc bez niego.
            ale nie nazwe go szmira.
            • 31.01.03, 18:00
              Malwino, mam wrazenie, ze za bardzo operujesz skrajnosciami. Jesli ktos mowi, ze jest zniesmaczony, bo film pokazuje plugawosc, to od razu wyskakujesz z tekstem o sarenkach na polance.

              Sek w tym, ze tutaj nie chodzi o to, czy film pokazuje plugawosc, ale o to jak to robi i co z tego wynika? przejrzyj sobie wspomniane wczesniej zdjecia Roberta Mapplethorpe'a - one sa plugawe do bolu (np. homoseksualista wkladajacy drugiemu w odbyt reke po lokiec, albo mezczyzna kaleczacy wlasnego penisa gwozdziem), ale przez to jak sa zrobione, jak sfotografowane, a takze przez to jakie zdjecia nastepuja po sobie - sa swietne. Tylko ze te zdjecia cos mowia, czegos dotykaja.
              Sek w tym, ze film "Nieodwracalne", sadzac po recenzjach i po reakcjach widzow - nie dotyka niczego. Nic nie wnosi, o niczym nie mowi. Bo to, ze chlopak zgwalconej i zamordowanej dziewczyny bedzie pragnal zemsty, jest jasne jak slonce i oczywiste az do banalu.

              Zrealizuje to pragnienie, znajdzie gwalciciela, jego tez zabije - i co z tego? Ano nic...

              --
              - Moze nawet nie pozwoli nam zapasc w zimowy sen i kaze nam jezdzic na NARTACH - przepowiadal Jok
              - Co to takiego?
              - Suwa sie nogami po opadach atmosferycznych - wyjasnil Fredrikson
              - Ojej! - wykrzyknela Mimbla przerazonym glosem. - Jakie to okropne!
          • Gość: Wenus IP: *.lodz.dialog.net.pl 31.01.03, 15:17
            Gość portalu: carduus napisał(a):

            > No pięknie. Tylko tak: jednych porusza splugawiona kobieta, innym wystarczy
            Ich Troje.

            Zgadzam sie - kazdego poruszyc moze cos innego i nie oznacza to wcale, ze ktos
            kto takiego filmu nie obejrzy jest obojetny na sztuke, na otaczajaca
            rzeczywistosc. U mnie jest wrecz odwrotnie - wystarczy ze przeczytam artykul
            czy komentarz dotyczacy jakiegos bestialstwa i jestem zalatwiona. Gdybm jeszcze
            miala to ogladac, chyba bym zwariowala. Mam niestety tak cholernie plastyczna
            wyobraznie, ze bez ogladania gwaltu wiem jak on wyglada, czuje sie niemal jak
            ta gwalcona kobieta. Podobnie bylo gdy przeczytalam o rzezni wietnamskiej pod W-
            wa, co to psy i koty skupowali i maltretowali kijami w bestialski sposob
            uprzednio zawiazujac je w worki - potrafie sie poczuc jak to zwierze! Po co mi
            wiec ogladac takie okropnosci? Filmu wspomnianego wyzej z pewnoscia NIE OBJERZE
            chocby a moze przede wszystkim ze wzgledu na chec zachowania wlasnego zdrowia
            psychicznego.

            > To, czy porusza, czy nie nie jest wyznacznikiem artyzmu, niestety. A może
            > raczej na szczęście. Nie wszystko co kogoś porusza jest sztuką.

            Zgadzam sie..... zreszta wszystko jest wzgledne - co jest sztuka a co nie - TEZ!

            • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 31.01.03, 18:16
              Brak dobrych krytykow filmowych widze.
              Ten film nie mowi o samoobronie (to nie jest film amerykanski !) ani o prawie
              do zemsty.
              Do ciezkich filmow trzeba byc przygotowanym.

              Marcus nie jest zadnym Bronsonem, jest czlowiekiem ktory podaza slepo za
              swoimi prymitywnymi instynktammi nie sluchajac rozsadku. Rezyser pokazuje jak
              latwo czlowiek dochodzi do zwierzecej regresji, jak latwo mozna zatracic czesc
              ludzka, gdy sie jest pchnietym przez logike instynktow. Nie glorfikuje
              brutalnosci lecz pokazuje ze kazdy z nas jest potencjalnie Marcusem. Nawet
              Pierre, ten z glowa na karku i rozsadkiem. To on jest autorem straszliwego
              palowania, scena przy ktorej ta z gwaltem jest niczym.
              Film szokuje i przeszkadza bo podsuwa nam lustro.

              (nawiasem : dla mnie to bylo za duzo ale nie pozwole glupot powiedziec bo ani
              nie szmira, ani nie brutalnosc dla przyjemnosci)
              • Gość: Wenus IP: *.lodz.dialog.net.pl 31.01.03, 22:58
                Gość portalu: Malwina napisał(a):

                > (nawiasem : dla mnie to bylo za duzo ale nie pozwole glupot powiedziec bo ani
                > nie szmira, ani nie brutalnosc dla przyjemnosci)

                Cos mi sie zdaje, ze nie tolerujesz zdania innego niz twoje wlasne...... jakos
                nie po raz pierwszy zreszta.....
                • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 31.01.03, 23:12
                  poniewaz jestes inna zaraz zmienisz swoje zdanie na moje (oszczedz wycieczek
                  osobistych)
                  • Gość: Wenus IP: *.lodz.dialog.net.pl 31.01.03, 23:19
                    Gość portalu: Malwina napisał(a):

                    > poniewaz jestes inna zaraz zmienisz swoje zdanie na moje (oszczedz wycieczek
                    > osobistych)

                    dziwna jestes..... i nie chce mi sie z toba gadac.......
                    • 31.01.03, 23:21
                      • Gość: Wenus IP: *.lodz.dialog.net.pl 01.02.03, 00:05
                        Co znaczy "mi tez"?
                        • 03.02.03, 10:09
                          To zapewne oznacza, że Malwinka szukała na tym forum dobrych krytyków
                          filmowych, a tu taki niż intelektualny, który pisze o swoich odczuciach! Tylko
                          polecić "sarenki na polance", wyśmiać i okazać (jakże oczywistą!) wyższość.

                          Ty, Wenus, niestety, też śmiałaś mieć inne zdanie, do tego śmiałaś wytknąć
                          Malwinie "monopol na rację", do tego uznałaś, że Ci się nie chce z nią
                          rozmawiać, więc jej też się nie chce z Tobą rozmawiać :)

                          Z reguły lubię czytać wypowiedzi Malwiny, ale tu mnie po prostu zastrzeliła
                          totalnym "komunizmem myślenia" - wszyscy mają mieć tak samo!

                          Podpowiedź dla poszukiwaczy dobrych krytyków filmowych: Istnieje forum FILM.
                          Tam szanse na ww krytyka rosną.
                          • Gość: Malwina IP: *.abo.wanadoo.fr 03.02.03, 10:11
        • 31.01.03, 18:07
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > jakakolwiek sztuka ktora nie pozostawia bolu w duszy czy nie daje do myslenia,
          > pozostawia czlowieka niedotknietym, jest dla mnie szmira.


          To ja proponuje taka instalacje - wezme zywego, bialego kroliczka, takiego wprost idealnego do przytulania...
          Nastepnie powiesze go na czyms za tylne lapki, i bede go zywcem obdzieral ze skory. Gwarantuje, ze KAZDY, kto bedzie to widzial, bedzie czul bardzo duzy bol w duszy...

          I teraz pytanie, czy w takim razie, obdzieranie krolika zywcem ze skory jeszt sztuka?
          Bol w duszy zostawia, gwarantuje tez, ze kazdy kto to zobaczy, bedzie potem dlugo i duzo o tym myslal...


          --
          - Moze nawet nie pozwoli nam zapasc w zimowy sen i kaze nam jezdzic na NARTACH - przepowiadal Jok
          - Co to takiego?
          - Suwa sie nogami po opadach atmosferycznych - wyjasnil Fredrikson
          - Ojej! - wykrzyknela Mimbla przerazonym glosem. - Jakie to okropne!
          • 31.01.03, 18:25
            kwieto napisał:

            To ja proponuje taka instalacje - wezme zywego, bialego kroliczka, takiego
            wprost idealnego do przytulania...
            Nastepnie powiesze go na czyms za tylne lapki, i bede go zywcem obdzieral ze
            skory. Gwarantuje, ze KAZDY, kto bedzie to widzial, bedzie czul bardzo duzy bol
            w duszy...
            I teraz pytanie, czy w takim razie, obdzieranie krolika zywcem ze skory jeszt
            sztuka?

            ***Moze i nie sztuką, ale samym życiem ( nie króliczek, to łabedzie ), a to
            akurat bywa plugawe, chcemy tego czy nie, i bez wzgledu jak dalece
            rzeczywistosć sztuka nie jest.

            Bol w duszy zostawia, gwarantuje tez, ze kazdy kto to zobaczy, bedzie potem dlu
            go i duzo o tym myslal...

            *** Pytanie mam i ja, a co byłoby, gdyby to nie był film, ale prawda, to co
            wówczas powiemy, kiepska sztuka, albo zadna, jaki jest sens pokazywania lub
            opisywania gdziekolwiek cierpienia innych,sadyzmu, podłości, no jaki, bo na co
            nam gwałty mozna pytac ?


            • 31.01.03, 20:26
              pastwa napisał:

              > ***Moze i nie sztuką, ale samym życiem ( nie króliczek, to łabedzie ), a to
              > akurat bywa plugawe, chcemy tego czy nie, i bez wzgledu jak dalece
              > rzeczywistosć sztuka nie jest.
              >

              No dobrze, ale film (sztuka) nie ma byc "samym zyciem", chyba ze jest to film dokumentalny. Sztuka ma cos do tego zycia wnosic.

              O tym, jak latwo sie zezwierzecic bylo juz troche filmow.
              "czesc Tereska" czy "dlug" to kilka najostatniejszych.

              Oddajmy jednak glos Pilchowi, od ktorego sie zaczelo:

              "W sztuce mozna lamac zasady bez faulowania, grafoman zawsze z ordynarnym chamstwem fauluje. Scena gwaltu jest scena przekraczajaca wszelkie kategorie w taki sposob, ze polega na daniu widzowi oferty ogladania bezposredniej transmisji z gwaltu. Kto powiada, ze w takim obrazie jest prawda, bo gwalty sie dokonuja, a okrucienstwo, plugawy seks i krwawa przemoc to szerzace sie plagi, jest w bledzie, nie rozumie ani swiata, ani sztuki. Sztuka, tak jest, ma byc zwierciadlem odbijajacym oblicze swiata, zwierciadlo to wszakze ma miec moc selekcjonowania, uogolniania, wyostrzania, karykaturowania, wiernego odbijania, metaforyzowania, usoslowniania, ma miec wszelkie w ogole moce laczni z moca bezposredniej transmisji.
              Ale dlonie to zwierciadlo dzierzace maja, obojetnie swiadomie czy podswiadomie wiedziec (WIEDZIEC), w jakim miejscu ma ono - jak kamera w szale tworczym - latac.

              (...) jest ["Nieodwracalne" - przyp. kwieto] tym samym czym bezposrednia operacja wycinania raka albo tylko usuwania woreczka zolciowego, slowem, czyni widowisko z tego, co nigdy pod zadnymi warunkami i po przelamaniu jakichkolwiek tabu nie powinno byc widowiskiem.
              Oczywiscie w przypadku tego filmu decyduje dodatkowo (nie dodatkowo, a podstawowo) pewien rodzaj plugawej wyobrazni i trywialnych intencji polegajacych na tym, zeby scene te okrasic pieknem (a tez, ma sie rozumiec, ciaza) gwalconej. NIestety, skala nikczemnosci artystycznej jest tu tak nieokilznana, ze likwiduje nawet urode aktorki. W kontekscie niepoczytalnego clamu w ktorym wystepuje, Monika Bellucci brzydnie (...)
              Swego czasu pewien mistrz kina obrzucal na ekranie blotem aktorke niezwyklej urody, unurzana w blocie byla jeszcze piekniejsza. Jakim trzeba byc mistrzem nikczemnosci, jakim pogromca piekna i z jakiego na oko niewidzialnego blota lepic swe produkcje, by wystepujaca w nich nieskonczenie piekna Monika Bellucci - nieublagalnie i prawie widzialnie - brzydla?"

              Tyle Pilch. Ja dodam tylko tyle, ze o ile filmu nie widzialem, to sam sposob patrzenia na sztuke, prezentowany przez Pilcha, popieram w calej rozciaglosci.


              > *** Pytanie mam i ja, a co byłoby, gdyby to nie był film, ale prawda, to co
              > wówczas powiemy, kiepska sztuka, albo zadna, jaki jest sens pokazywania lub
              > opisywania gdziekolwiek cierpienia innych,sadyzmu, podłości, no jaki, bo na co
              > nam gwałty mozna pytac ?
              >
              >
              Przeciez nie mozna stosowac jednej miary w stosunku do sztuki i do zycia! nie mozna gwaltu oceniac w kategorii wyczynu artystycznego, a obrazu oceniac z punktu widzenia uzytecznosci, porownujac go do np. maszynki do miesa.
              • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 31.01.03, 20:31
              • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 31.01.03, 20:41
                mimoza ten Pilch oj mimoza, ogladam operacje serca czy wyrostka z zywym
                zaiteresowaniem (jak nazwac chirurga ktory jej dokonuje ?!) i nawet jesli sie
                skrecam (bo sie skrecam) rzecz czesto godna uwagi (informacja)
                co to ma wspolnego ze scena gwaltu nigdy sie nie dowiem.
                Odrzuca mnie jego podejscie do aktorki : jest piekna powinna taka zostac i
                koniec kropka. Gupie pieprzenie o kobiecej urodzie ktora powinna sie
                kontentowac nia sama zamiast jakies ryzykowne aktorskie przeszkody i cele
                sobie wyznaczac
                M. B. do glupich bab nie nalezy i jesli zaakceptowala gre w tym filmie (z
                glodu nie umiera i propozycji jej nie brak) moze nalezaloby sie zastanowic
                dlaczego ...Prawdopodobnie ma dosc grania lalek.
                Co do dyskusji o sztuce w ogole, to zaprzestaje bo nie mamy wspolnej
                plaszczyzny porozumienia
                Uwazam ze ten film jest nie do zniesienia, do dzis nie moge (wychodze wiele
                razy z pokoju) ogladnac w calosci mechanicznej pomaranczy ale dalekam od
                plucia i wyzywania takich filmow od szmir.
                Szmira to wladcy pierscienia.
                Malwina
                (otwieram parasol , rzucajcie zgnilymi jajakami ;-)
                • 31.01.03, 20:58
                  Ech, nie zrozumialas zbyt wiele z tego co Pilch mial do powiedzenia.
                  A szkoda.
                  • 31.01.03, 21:08
                    Co do Mechanicznej Pomaranczy, to po prostu ten film (czy ksiazka) ma cos soba do powiedzenia.
                    • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 31.01.03, 21:18
                      zaslon oczy zatkaj uszy
                      w kraju w ktorym wiekszosc ludzi jest za kara smierci (publiczne egzekucje jak
                      w usa ? - daleko ohydnych instynktow szukac nie trzeba - i to nie film !)
                      i prawdopodobnie ogromny procent popiera krwawy auto -wymiar sprawiedliwosci w
                      wypadku gwaltu czy mordu dziecka, nie lubi sie luster
                      jak mozg nie pracuje to instynkty tancuja. teraz czas by mnie ktos zapytal : a
                      gdyby twoje dziecko zamordowano ? eeeh

                      M.
                      (powyzsze bylo o cywilizacji i o naturze ludzkiej - tak jak i film)
                  • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 31.01.03, 21:12
                    nie ma nic do zrozumienia - nie odpowiada mi ten sposob myslenia i takie
                    podejscie do filmu a jeszcze mniej takie podejscie do kobiet. I w ogole jego
                    robota mi sie nie podoba...
                    Lykacie codziennie prawdziwe kapusty bez zadnej wartosci, zaledwie oczy wam
                    wypasa i mozgi wyproznia. i nie ma slowa na temat "szmiry"
                    Krytyka jest po to zeby krytykowac - negatywnie i pozytywnie. Lubie krytyke
                    (chyba nawet wole krytyki od filmow :-) Inteligentna krytyka.
                    • 31.01.03, 21:17
                      Malwino, sek w tym, ze to jak Ty zinterpretowalas slowa Pilcha, nijak sie nie ma do tego, co on w rzeczywistosci mial do powiedzenia!

                      Przyjmujesz jego slowa strasznie lopatologicznie - i mysle, ze jest to ewidentnie zla wola z Twojej strony - nie wierze, ze rzeczywiscie sadzisz, iz Pilch bylby najszczesliwszy, gdyby wszystko bylo cukierkowe, a piekne kobiety obsadzane w rolach "lalek".
              • 01.02.03, 17:43
                glupek_lesny napisał:

                Przeciez nie mozna stosowac jednej miary w stosunku do sztuki i do zycia! nie
                mozna gwaltu oceniac w kategorii wyczynu artystycznego, a obrazu oceniac z
                punktu widzenia uzytecznosci, porownujac go do np. maszynki do miesa.

                ****Przypominam, że to pan Pilch ma "uzytkowe" podejscie do sztuki , bo ta ma
                przeciez wnosić według niego coś, gdzies, a jak nie wnosi to szmira. Jak zatem
                rozumiem, ów filmowy gwałt, byłby lepiej przyjety przez Pilcha, gdyby jego
                ogladanie wniosło coś do zycia pana Pilcha (i innych widzów), tylko czy
                koniecznie kazdy musi cos wynieść z filmu by był on dobrą sztuka, a jak to
                bedzie tylko 5 % widowni, to jakie z tego wnioski płyną ?
                Nawet przeciez, arcydzieła nie sa jednoznacznie oceniane.
                Stąd uważam, że spieranie się co do wartości sztuki, jako czegoś bezwzglednego
                ( niezaleznie od róznorodnosci umysłów widzów)jest jałowe.

                Ps. A tak na marginesie, nieco poza tematem, czy film koniecznie musi byc
                sztuką( w rozumieniu pana Pilcha ) by był dobry ,bo jesli nie ,to całe to
                gadanie Pilcha trafia w próznie.
                • 01.02.03, 18:03
                  Wiesz, dla mnie sztuka jest wtedy, gdy dzielo wywiera na mnie jakis wplyw, budzi jakies konkretne emocje (troche bardziej skomplikowane niz prosty niesmak czy obrzydzenie).
                  Wedlug Pilcha, tego wlasnie w tym filmie zabraklo.


                  --
                  "Nie przejmuj sie synek... Mamy Arystotelesa, Platona, Iliade - a na chuj nam wielkie jadra!"
                  • 01.02.03, 18:40
                    I zapewne Pilch ma racje ;")
                    • 01.02.03, 18:45
                      A to juz musi kazdy na wlasny uzytek ocenic.

                      Ze mna bywa roznie, np. bardzo chwalone "Czesc Tereska" dla mnie bylo chaotyczne i w jakis sposob nijakie.

                      --
                      "Nie przejmuj sie synek... Mamy Arystotelesa, Platona, Iliade - a na chuj nam wielkie jadra!"
                  • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 01.02.03, 19:01


                    dochodzi do tego ze sie musze sama cytowac bo mnie nie czytasz a spierasz sie
                    jak...prawdziwy spieracz ;-)
                    Wiec tylko i wylacznie dlatego ze nie nazywam Pilchowa (a skad wiesz ?) nie
                    uznajesz innej interpretacji tego filmu ? raz jeszcze :

                    "Marcus nie jest zadnym Bronsonem, jest czlowiekiem ktory podaza slepo za
                    swoimi prymitywnymi instynktammi nie sluchajac rozsadku. Rezyser pokazuje jak
                    latwo czlowiek dochodzi do zwierzecej regresji, jak latwo mozna zatracic czesc
                    ludzka, gdy sie jest pchnietym przez logike instynktow. Nie glorfikuje
                    brutalnosci lecz pokazuje ze kazdy z nas jest potencjalnie Marcusem. Nawet
                    Pierre, ten z glowa na karku i rozsadkiem. To on jest autorem straszliwego
                    palowania, scena przy ktorej ta z gwaltem jest niczym.film szokuje i
                    przeszkadza bo podsuwa nam lustro.
                    nawiasem : dla mnie to bylo za duzo ale nie pozwole glupot powiedziec bo
                    ani nie szmira, ani nie brutalnosc dla przyjemnosci)"
                    • 01.02.03, 19:14
                      Nie rozumiem o co Ci chodzi. Zinterpretowalem to co powiedzial Pilch i mowie o Pilcha podejsciu do sztuki.

                      Nie moge mowic o samym filmie jako takim, bo go zwyczajnie nie widzialem.

                      Jesli chodzi interpretacje slow Pilcha (ze chcialby tylko piekne kobiety w pieknych rolach) to sie drastycznie z nia nie zgadzam - ja zrozumialem zupelnie co innego.

                      Jesli chodzi o film - jesli jego przekaz sprowadza sie do tego, ze kazdy potencjalnie jest katem - to wybacz, ale jest to tak oklepany moral, ze rzeczywiscie szkoda na niego pieniedzy.
                      No i pozostaje tez ta sprawa, ze nie tylko wazne o czym sie mowi, ale tez JAK sie o tym mowi. Czy tak drastyczne sceny, ze az zmuszaly ludzi do wyjscia z kina, byly potrzebne do pokazania az tak banalnego przekazu?


                      --
                      "Nie przejmuj sie synek... Mamy Arystotelesa, Platona, Iliade - a na chuj nam wielkie jadra!"
        • 31.01.03, 18:28
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > jakakolwiek sztuka ktora nie pozostawia bolu w duszy czy nie daje do myslenia,
          > pozostawia czlowieka niedotknietym, jest dla mnie szmira.

          rozumiem. najlatwiej zalozyc, ze cos co zaboli, zniesmaczy i wstrzasnie jest prawdziwa sztuka. bo jakie to sa doznania, hoho!
          precz ze smakiem, estetyka, ironia, radoscia czy wzruszeniem, to przeciez cholernie kiczowate. i niewyrazne takie, i nie do konca wiadomo o co w tym chodzi. nikt nie krzyczy. pokretne to wszystko.

          > podpisano : sarenka na polance

          no rzeczywiscie, jesli podstawowe kojarzenie sztuki sprowadza sie do sarenek na polance oraz scen gwaltu to...o czym my rozmawiamy?
    • Gość: Pola IP: *.extern.kun.nl 31.01.03, 21:37
      kilka miesiecy temu...
      Wyszlam z kina wlasnie podczas sceny gwaltu, od tamtej
      pory odrzucilo mnie calkiem od kina, nie bylam na zadnym
      filmie...
      Ciekawe czy taki mial byc efekt?
      pzdr
      Pola
      • 31.01.03, 21:59

        ale za to jaka sztuka, sadzac po efekcie, nieprawdaz?
        • Gość: Pola IP: *.extern.kun.nl 31.01.03, 22:14

          > ale za to jaka sztuka, sadzac po efekcie, nieprawdaz?

          tak, tez mnie to zastanowilo, ale nie na dlugo, dla mnie
          ta scena byla odrazajaca, a caly film denerwujacy...
          Tak jak sobie teraz to przypominam, czytalam recenzje
          przed obejrzeniem filmu i wiedzialam, ze wiele osob
          wychodzilo z kina, film od samego poczatku mnie
          denerwowal (nie podobal mi sie od strony technicznej, byl
          irytujacy), ale mimo wszystko zostalam wlasnie do tej
          sceny...nie wiem, moze, zeby sprawdzic czy wytrzymam?
          Nerwy puscily, mimo, ze niewiele rzeczy jest mnie w
          stanie szokowac, wiec na pewno cos w tym bylo. Tylko nie
          wiem co i po co?
          • Gość: Pola IP: *.extern.kun.nl 31.01.03, 22:15
            teraz wole poczytac niz isc do kina :)
            • Gość: Renka IP: *.ADSL.mnsi.net 01.02.03, 00:02
              A mnie sie wydaje, ze scena okrucientwa, przemocy i ohydnego seksu
              rozciagajaca sie w czasie 20 minut, w ktorej gra piekna aktorka to nie tylko
              obraz gwaltu na kobiecie, symbolu piekna, ale rowniez gwaltu na sztuce i
              widzach.To gwalt dokonany na obrazie filmowym.
              Zgwalcona sztuka jest brzydka.Jak kobieta, ktora zagrala swoja przegrana, swoj
              upadek i koniec.Jak mozna sie spodziewac, ze piekno przezyje akt gwaltu?
              To jest oczywiste, ze aktorka brzydnie, bo brzydnie rowniez ten obraz.
              Wydaje mi sie, ze rowniez widzowie wychodza z kina jacys skarlali i z
              poczuciem winy. Pozostaje im niesmak i obrzydzenie az do bolu.
              W koncu chodzi o gwalt.Skutki dotykaja wszystkich, mimo, ze niektorzy zamykaja
              oczy i zatykaja uszy.
    • 01.02.03, 11:10
      Na wstępie: też nie oglądałam filmu i raczej nie zamierzam.
      Od jakiegoś czasu unikam filmów, w których dominuje przemoc.

      Zastanawiam się, po co. Po co ludzie idą oglądać takie rzeczy.
      Teraz możliwości kamery sa tak duże, że można pokazać zbliżenie
      twarzy człowieka dotkniętego straszliwą jakąś tragedią.
      Rzeczywistość przekracza ludzką wyobraźnię.
      Spojrzeć w twarz nieszczęściu, które nie jest nasze - to zdaje się
      gromadzić tłumy wlepione w ekrany telewizorów, gdzie pokazuje się ujęcia
      z masakry w wyniku katastrofy samolotowej czy rezultat działalności
      szaleńca wyposażonego w karabin.

      A potem powstaje "sztuka". Czy idziemy się przekonać, na ile gra
      aktora jest zgodna z rzeczywistymi zachowaniami ludzi?
      A może czasem porównujemy do aktorów ludzi płaczących nad grobami
      bliskich
      ("ta Bellucci była bardziej przekonująca niż ta kobieta z reportażu"...)

      Pokazywanie zła znieczula. Powoduje zobojętnienie.
      Na wielkie zło jesteśmy odporni.

      Załamujemy się przy słowach: nie kocham cię.


      --
      :-))
      Ba.
      • Gość: inka_s IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.02.03, 11:55
        Kiedys był Cyrk. Arena i krew.

        Chleba i igrzysk!

        A dziś?

        Właczcie telewizor.
        Idźcie do kina.
        Otwórzcie książkę.
        Zajrzyjcie do gazet.

        Gwałt nie musi byc pokazany ze szczegółami by widz wczuł sie w sytuacje.
        Może dojdziemy jeszcze do etapu zeby film był najblizszy prawdy reżyser z ekipa
        złapia przypadkową dziewczynę i zgwałca? Zamorduja w scenie morderstwa.
        W imie prawdziwosci na ekranie?
        Wiem, przerysowuję.

        Nie możn anie mówic o tym co się dzieje w świecie.
        Ale wazne jest równiez JAK sie o tym mówi i JAK pokazuje.

        A zwykle chodzi tylko o sensację, o kase i oglądalność.
      • Gość: Wenus IP: *.lodz.dialog.net.pl 01.02.03, 12:02
        Kamforo, zgadzam sie z tym co napisalas. Nie chce sobie tu dorabiac jakiejs
        sztucznej ideologii, ale czy w wiekszosci przypadkow osob, ktorych takie
        filmy "poruszaja" nie jest tak, ze musza dopiero taki drastyczny film zaliczyc,
        by cos dopiero "poczuc", bo juz samo slowo "gwalt", "masakra", "zabojstwo" na
        te osoby "nie dziala". Brzmi to strasznie, ale jest dowodem na wlasnie te
        znieczulice ludzkich uczuc. Mnie osobiscie to przeraza!!!!

        Mysle, ze musimy sami zadbac o nasze "czlowieczenstwo", ktore wg. mnie powoli
        chyli sie ku upadkowi. Cel ten stoi w sprzecznosci z celami mediow czy
        rezyserow produkujacych filmy, ktore sa sklonne pokazywac nawet najokrutniejsze
        barbarzynstwa, by zaspokoic "gusta" widzow, by ich czyms przyciagnac, poruszyc
        (liczy sie kasa). Na takiej kanwie wyplynely reality show. Pamietam jak tuz
        przed pierwsza edycja Big Brothera w Polsce (I-szego reality show w naszym
        kraju), zostal pokazany film dokumentalny wlasnie o roznego rodzaju reality
        shows. Zamarlam z przerazenia, gdy dziennikarz prowadzacy program zapytal
        jednego z producentow: " Czy ma pan jakies opory przed pokazaniem rzeczy
        najgorszych, nawet zabojstwa na zywo"???? "W koncu apetyt wciaz glodnej widowni
        rosnie i zwykle reality show moze okazac sie za chwile za male i zyski stacji
        telewizyjnej spadna"? A producent wlasciwie bez chwili zastanowienia
        powiedzial: " Tak, jestem w stanie pokazac nawet mord na zywo - jesli tego
        zazyczy sobie widz, zrobie to"!!!!! No comments......

        P.S. Czy nie jest czasem tak, ze to wlasnie ludzie, ktorzy takie programy czy
        filmy ogladaja, sami napedzaja spirale zla? W koncu jak na takie durne filmy
        nikt by nie chodzil - nie byloby sensu ich produkowac, bo i dla kogo? Takie mam
        odczucia.....

        pozdrawiam
        • 01.02.03, 12:44
          hihihi - czytalem ostatnio w jakiejs gazecie komentarz do nowego reality show pokazywanego bodaj przez telewizje Turner.

          Calosc polega na tym, ze iles dziewczyn walczy o wzgledy arystokraty-milionera. Oczywiscie wszystkie twierdza, ze to nie na kase "leca" i ze zakochaly sie od pierwszego wejrzenia...

          Dziewczyny nie wiedza jednak drobnego szczegolu - ze ow bogaty arystokrata jest w rzeczywistosci robotnikiem budowlanym...

          I teraz kilka pytan:

          - jak mialka trzeba byc osoba, by byc zainteresowanym ogladaniem takiego show, gdzie ludzie daja sie ponizyc w imie kasy i slawy?
          - jak mialka trzeba byc osoba, by cos takiego wymyslec?
          - jak mialka trzeba byc osoba, by w czyms takim wziac udzial?

          --
          "Nie przejmuj sie synek... Mamy Arystotelesa, Platona, Iliade - a na chuj nam wielkie jadra!"
          • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 01.02.03, 13:16
            i film dokumentarny z obozow koncentracyjnych
            nie stawiajcie wszystkiego na tej samej gownianej plaszczyznie
            ja juz nawet dziennika nie ogladam w ramach samoobrony
            nie mowiac o bb czy reality shows i innych programach na zywo
            • Gość: Wenus IP: *.lodz.dialog.net.pl 01.02.03, 14:04
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > i film dokumentarny z obozow koncentracyjnych
              > nie stawiajcie wszystkiego na tej samej gownianej plaszczyznie
              > ja juz nawet dziennika nie ogladam w ramach samoobrony
              > nie mowiac o bb czy reality shows i innych programach na zywo


              Na tej samej "gównianej" plaszczynie ty sama wszystko stawiasz!
              Zaraz powiesz, ze film z Monika Belluci byl filmem dokumentalnym
              i dlatego ci sie tak podobal....... Sama popadasz ze skrajnosci
              w skrajnosc i sobie zaprzeczasz.
              • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 01.02.03, 15:03
                jak znajdziesz gdzies ze powiedzialam ze mi sie podoba to mi powiedz
                otrzasnij sie dziewczyno
                to jest straszny film
                ale nie szmira
                zrozum cos
                • Gość: Wenus IP: *.lodz.dialog.net.pl 01.02.03, 19:21
                  Gość portalu: Malwina napisał(a):

                  > jak znajdziesz gdzies ze powiedzialam ze mi sie podoba to mi powiedz
                  > otrzasnij sie dziewczyno
                  > to jest straszny film
                  > ale nie szmira
                  > zrozum cos

                  To ty cos zrozum kobieto - skoro jest taki straszny to po co go ogladac?
                  Widocznie sama wyobraznia ci juz nie starcza...... dlatego sie
                  nim tak podniecasz. Z tego co do tej pory napisalas to trudno go
                  w ogole jakkolwiek zakwalifikowac, bo "szmira" to nawet nieodpowiednie
                  slowo, tym trudniej przez gardlo przechodzi "sztuka".
                  Wg. mnie ten film to gwalt na psychice ludzkiej - trudno to inaczej nazwac.
                  • Gość: Malwina IP: proxy / *.d1.club-internet.fr 01.02.03, 21:28
                    eeetam
        • 03.02.03, 09:43
          Wenus napisała:

          Kamforo, zgadzam sie z tym co napisalas. Nie chce sobie tu dorabiac jakiejs
          sztucznej ideologii, ale czy w wiekszosci przypadkow osob, ktorych takie
          filmy "poruszaja" nie jest tak, ze musza dopiero taki drastyczny film
          zaliczyc,by cos dopiero "poczuc", bo juz samo
          slowo "gwalt", "masakra", "zabojstwo" na te osoby "nie dziala". Brzmi to
          strasznie, ale jest dowodem na wlasnie te znieczulice ludzkich uczuc. Mnie
          osobiscie to przeraza!!!!


          ***Takie pytanie, czy poruszajacym był dla Ciebie "Pianista" ( przykładowo),
          jest tam i masakra, gwalt na godnosci ludzkiej i pełno innego plugastwa
          pokazane, gdzie zatem różnica, nad tamtym filmem niektórzy piali z zachwytu, a
          to taka sama szmira mozna by pomysleć.

          Napisałaś odnośnie programów typu "wielki brat ":

          " P.S. Czy nie jest czasem tak, ze to wlasnie ludzie, ktorzy takie programy czy
          filmy ogladaja, sami napedzaja spirale zla? W koncu jak na takie durne filmy
          nikt by nie chodzil - nie byloby sensu ich produkowac, bo i dla kogo? Takie mam
          odczucia....."

          Jest tylko tak ( ..ze to własnie ludzie oglądający...), jednak nie przsadzałbym
          z ta spirala zła w oniesieniu do reality show.
          • Gość: Wenus IP: *.lodz.dialog.net.pl 03.02.03, 13:21
            pastwa napisał:

            > ***Takie pytanie, czy poruszajacym był dla Ciebie "Pianista" ( przykładowo),
            > jest tam i masakra, gwalt na godnosci ludzkiej i pełno innego plugastwa
            > pokazane,.....

            Film "Pianista" nie byl dla mnie poruszajacy, bo na nim po prostu nie bylam.
            Wierze jednak, ze jest wzruszajacy i drastyczny jednoczesnie, jak drastyczna
            jest wojna. Staram sie unikac takich filmow od czasow podstawowki, kiedy
            przeczytalam "Medaliony" Nałkowskiej. Byl to dla mnie, jako nastolatki wtedy,
            tak potezny szok pomieszany ze strachem i bolem, ze bylam wrecz chora, nie
            mogac wyrzucic z wyobrazni scen dokonywania doswiadczen na dzieciach, robienia
            z ludzi mydla czy rozprucia innemu dziecku brzucha, za to ze ukradlo kawalek
            skorki chleba, bo bylo glodne! To samo bylo z zatluczonym na smierc "Jankiem
            Muzykantem" i siostra "Antka", Rosalka, wsadzona do pieca na kilka zdrowasiek
            zeby "wydobrzala". Do dzis pamietam jak strasznie przezywalam te lektury i nie
            rozumialam czemu tylko ja zauwazam straszliwe okrucienstwo (wynikajace z
            ciemnoty ale jednak okrucienstwo) tych sytuacji podczas gdy nauczycielki
            po "tylu latach nauczania" nie zauwazaly tego kompletnie. Ostatnim filmem
            bardzo drastycznym, na ktorym bylam w kinie byl "Braveheart". Poszlam na niego
            ze wzgledu na Mela Gibsona, ktorego lubie bardzo jako aktora, a byl to tez jego
            rezyserski debiut. Film mi sie podobal, ze wzgledu na przeslanie, ale pol filmu
            przeplakalam i ogladalam co drastyczniejsze sceny z zaslonietymi rekoma.
            Odchorowywalam film tydzien. Na film oskarowy "Szeregowiec Ryan", ktory zostal
            nakrecowny niedlugo po "Braveheart" juz nie poszlam. Wystarczylo, ze byl na nim
            moj brat i stwierdzil, ze czesci ciala "lataja w powietrzu". Coz, jestem
            przewrazliwiona, dlatego naprawde nie musze sobie serwowac dodatkowych wrazen
            pod postacia filmow, bo sama wyobraznia mi je serwuje.......

            > gdzie zatem różnica, nad tamtym filmem niektórzy piali z zachwytu,
            > a to taka sama szmira mozna by pomysleć.

            Wiesz trudno mi dyskutowac na temat filmow, ktorych nie obejrzalam! Z tego
            jednak co o nich wiem z prasy, tlewizji czy chocby forum, majac na mysli
            okrucienstwo i jego uzasadnienie w kazdym z filmow powiem tak: Roznica miedzy
            nimi wg. mnie jest znaczna: "Pianista" to film biograficzny, dokument,
            historyczny, pokazujacy to co sie wydarzylo naprawde - film z Monika Belucci to
            wymysl chorej wyobrazni rezysera. Pierwszego filmu okrucienstwo moze nas
            przerazac, ale jestesmy w stanie to uzasadnic "historia" - drugiego nie da sie
            nijak uzasadnic. Takie jest moje zdanie. Malwina calkiem slusznie poruszyla
            drastycznosc pokazywana w filmach dokumentach, tylko, ze zrobila to w takich
            sposob, ze praktycznie zrownala wartosc "szmiry i dokumentu" i wrzucila do
            jednego worka (choc paradoksalnie nie to bylo chyba jej zamiarem).


            > Napisałaś odnośnie programów typu "wielki brat ":
            > " P.S. Czy nie jest czasem tak, ze to wlasnie ludzie, ktorzy takie programy
            > czy filmy ogladaja, sami napedzaja spirale zla? W koncu jak na takie durne.
            > filmy nikt by nie chodzil - nie byloby sensu ich produkowac, bo i dla kogo?
            > Takie mam odczucia....."
            >
            > Jest tylko tak ( ..ze to własnie ludzie oglądający...), jednak nie
            przsadzałbym z ta spirala zła w oniesieniu do reality show.

            Wyraznie napisalam, ze dotyczy to programow reality show czy filmow, ktore
            pokazuja zlo. Reality shows moze nie sa faktycznie bardzo "drastyczne", ale
            sa kompletnie oglupiajace i wpajaja "antywzorce" zachowan spolecznych, ludzkich.
            A wg. mnie w dobie kurltury masowej to wlasnie takie porgramy maja znaczacy
            wplyw na mlode pokolenia (w ogle media). Chyba nie jest wiec bez znaczenia
            jakie spoleczenstwa sobie wychowamy?


            P.S. Podsumowujac temat - nie chce tu uchodzic za straszna, swietojebliwa
            moralistke. Podzielilam sie na forum moimi odczuciami co do takich "obrazow",
            ktore niosa w sobie duzo przemocy i zla. Na mnie dzialaja one bardzo zle.
            Mysle, ze na innych wcale nie lepiej, choc moze ich prog wrazliwosci jest
            znacznie nizszy niz moj i sa w stanie zniesc wiecej. Dla mnie jednak - bo
            wlasciwie od tego zaczela sie dyskusja - "nieuzasadniona" przemoc i gwalt nigdy
            nie bedzie ani sztuka ani szmira tylko wlasnie gwaltem zadawanym naszej
            ludzkiej psychice. A tak jak slusznie zauwazyla kamfora: wciaz dawkowane zlo
            uodparnia nas i znieczula na zlo, ktore dzieje sie w zyciu rzeczyswistym a nie
            kinowym czy wirtualnym.

            pozdrawiam
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.