Dodaj do ulubionych

Jak reagować na takich ludzi?

15.08.06, 13:07
Jak reagować na ludzi na ulicy, którzy zwracają uwagę wg mnie zupełnie
niesłusznie i wydają mi polecenia - co mnie doprowadza do pasji. Przeważnie
sprawa idzie o psa - a to że nasikała na trawniczku przed klatką (a niby gdzie
ma sikać??), a to że skoczyła w keirunku jakiegoś psa (lubi straszyć
"pimpusie" bo to duży pies, ale nie jest agresywna i nie robi im krzywdy), a
to że podeszła do jakiegos dziecka je obwąchać. Psa trzymam zawsze na smyczy
ale nie mogę jej przecież trzymac na metr od siebie i wszystkiego zabraniać.
Baba spod klatki powiedziała - to proszę teraz posprzątać i się z nią nieźle
ścięłam, nie znoszę ludzi którzy nie lubią zwierząt (przeważnie nie lubią też
innych ludzi). I potem jestem zła na siebie że się dałam sprowokować i
zdenerwować. Jak myslicie, czy najlepiej w ogóle się nie odezwać i pójść sobie
dalej olewając czy powiedziec coś i co? Mi nerwy wysiadają i czasami powiem za
dużo.
Edytor zaawansowany
  • deep_deep_red 15.08.06, 13:13
    ja tez mam dużego psa (w zasadzie bliżej mu do kucyka:)) tez jest spokojnym
    psem, ale nigdy jej nie puszczam, jeśli w pobliżu są jacyś ludzie lub zwierzęta-
    uważam ze to co robisz jest nieodpowiedzialne - nie wszyscy muszą się bliżej
    zapoznawać z twoim psem - nie wszyscy muszą wiedziec ze jest spokojny i nikomu
    nie robi krzywdy. A gdyby do ciebie podbiegł jakis wyrośnięty amstaf z jakimiś
    niejasnymi zamiarami, to wątpię czy zaczełabyś się z nim bawić.
    --
    chciałbym być mądrzejszy o jedną tajemnicę
    zamiast być głupszym o jedno rozwiązanie
  • patrycja033 15.08.06, 13:14
    Piesek najważniejsza osobistość
  • malina862 15.08.06, 13:43
    Jak myslicie, czy najlepiej w ogóle się nie odezwać i pójść sobie
    dalej olewając czy powiedziec coś i co? Mi nerwy wysiadają i czasami powiem za
    dużo

    Właśnie tak!Olewać,olewać i jeszcze raz olewać!Nic tak nie wyprowadza z
    równowagii drugiego człowieka jak ignorancja.Zachowuj się tak jakby ich nie
    było,nic nie mów nie wdawaj się w beznadziejne dyskusje nie marnuj na to
    energii.Ja mam takie sytułacje nagminnie i też już ni mam siły mój pies jest
    konfliktowy zawsze na smyczy i w kagańcu ale szczeka(bardzo głośno)jak schodzi
    na spacer to całą klatke stawia na nogii.Często słysze krzyki typu"Niech pani
    do jasnej cholery uciszy tego psa"A ja na to"sarunia słyszysz pan prosii abyś
    mówiła ciszej,porozmawiamy o tym w domu"i z uśmiechem ide dalej:-)Najważniejsze
    to zachować spokój.
  • edithea 15.08.06, 22:35
    Masz rację dzięki :) Mój pies zawsze wychodzi na smyczy, nie mogę jej spuszczać
    bo ucieka, to Syberian Husky, przemiły dla człowieka psiak. Tym bardziej
    niezrozumiałe sa dla mnie wrogie reakcje czy banie się - toż to łagodna owieczka
    dla ludzi. Moja psina uwielbia dzieci, jest ciekawska i musi podejść, obwąchać,
    a robi to w najlepszej wierze. Tak jak napisałam wyżej nie mogę jej przeciez
    trzymac na metr od siebie i jak przechodzę obok kogoś to zdarza się że podejdzie
    zaciekawiona. Czy jest w tym coś złego? Nie mam siły do tych ludzi, jak dzikusy.
    Jak się boją zwierząt to jest ich problem a nie mój.
    Będę olewać :) Pozdrawiam.
  • hatroha 15.08.06, 22:38
    jesli z takich powodów puszczają ci nerwy to nie powinnas mieć psa, co najwyżej zółwia!!!

    --
    "Apocalypse" - Jesper Kyd / Red Hot Chili P."Deep KICK"
    "Jung jae hawan" - Lost Tower MU
    "Sober" - TOOL
  • d.aga87 15.08.06, 22:39
    Ja bardzo kocham zwierzęta ale po częsci rozumiem tych ludzi... no może nie z
    kupami itd. ale z dziecmi na pewno. Niektóre na prawdę boją się psów, albo
    reagują agresywnie a to może spowodowć problemy.
  • 3mocj4 15.08.06, 23:04
    Są dwie strony /tak jak w medalu/ z jednej strony dziwisz się, że ludzie "opierniczają' Cie za to że pies obwąchuje innych... bo jedni mogą sie bać psa proste ;) innym to może nie pasować z wlasnych powodów.......a jeżeli chodzi o odchody psa no to powiem krótko: "Sprzątaj za nim" to Twoj lokator:) ... no i wyobraź sobie jak minę po tąpnięciu w niespodzianke :) Twojego psa no i slońce palące w mocz psa :/ i jego zapach. No ewidentnej miłosci tu nie widze... gdyż psu byś poświecała wiecej czasu :) bynajmniej na spacery.... bo widze że on tylko jest wyprowadzany by "nie zlał" sie w dywan.....tylko pod klatkę :/. Może zacznij rozumieć ludzi.... no i wiecej opieki nad psem.....wiesz....dalsze spacery :) umożliwią mu sie załatwianie "gdzieś indziej" a i napewno zdrowy ruch :)
    --
    Dobrze jest zawsze budzić się z przekonaniem, że dzień który się zaczyna wniesie dużo dobrego do mojego życia. [Patrycja Rydzewska]
  • edithea 16.08.06, 10:42
    A może ty zacznij nie wyciągać pochopnych wniosków z kilku zdań które ktoś
    napisał co? Nie chce mi się nawet komentować. Mój pies wyprowadzany jest na
    dalekie spacerki ale ma zwyczaj sikać na trawniczku niedaleko klatki bo lubi, i
    tyle. Dla niej trawka to trawka - miejsce do sikania. I żadej miny tam nie
    zrobiła. Miny robi daleko :)
    A jak ktoś się boi to jego problem, tak jak napisałam. Ja psa nie będę trzymac
    na metr od siebie, trzymam ją na smyczy a smycz jest długa. Kropka.
  • illiterate 16.08.06, 12:10
    No to sie nie zdziw, ze ktos z psia trauma ktoregos dnia w panice prysnie
    Twojemu ulubiencowi sprayem pieprzowym w nos. Kropka.
    --
    - saper myje sie tylko raz -
  • edithea 16.08.06, 12:16
    Nie pryśnie bo pies jest z właścicielem :) Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia
    jest równe 0,0001 % ;)
  • illiterate 16.08.06, 12:26
    Masz racje. Pies jest niewinny, wlasciciel - i owszem :)
    --
    - saper myje sie tylko raz -
  • wielki_czarownik 15.08.06, 23:34
    edithea napisała:

    > Jak reagować na ludzi na ulicy, którzy zwracają uwagę wg mnie zupełnie
    > niesłusznie i wydają mi polecenia - co mnie doprowadza do pasji. Przeważnie
    > sprawa idzie o psa - a to że nasikała na trawniczku przed klatką (a niby gdzie
    > ma sikać??),

    Nasikała, to posprzątaj po psie. W domu pozwalasz mu szcz.. na dywan albo na łóżko? W cywilizowanych krajach normalne jest, że jak nie ma wydzielonej toalety dla psów, to właściciel sprząta po pupilu.

    a to że skoczyła w keirunku jakiegoś psa (lubi straszyć
    > "pimpusie" bo to duży pies, ale nie jest agresywna i nie robi im krzywdy),

    A ja lubię straszyć głupie baby siekierą. Ale nie jestem agresywny. Po prostu skaczę na nie, przewracam na ziemię i wrzeszczę "zginiesz suko". Ale nie robię im krzywdy.
    Naprawdę jesteś taka głupia, czy udajesz?

    a
    > to że podeszła do jakiegos dziecka je obwąchać.

    Jakby pies podszedł do mojego dziecka, żeby je obwąchać to by dostał w zależności od wielkości - kopa w pysk, gazem w pysk albo nożem w pysk. Właściciel byłby drugi w kolejności. Nie życzę sobie, żeby jakiś pies mnie albo moich bliskich obwąchiwał. Nie wiem, czego pies chce i na wszelki wypadek uznaję, że chce mnie ugryźć i stosuję atak wyprzedzający. Następnie zaś nie pozostaje nic innego jak wezwanie policji i powiedzenie, że pies się na mnie rzucił.

    Psa trzymam zawsze na smyczy
    > ale nie mogę jej przecież trzymac na metr od siebie i wszystkiego zabraniać.

    Nikt ci nie każe zabraniać psu np. oddychać.
    Bierz psa do samochodu, wywieź za miasto, spuść na jakiejś łące i niech się wybiega.

    > Baba spod klatki powiedziała - to proszę teraz posprzątać i się z nią nieźle
    > ścięłam, nie znoszę ludzi którzy nie lubią zwierząt (przeważnie nie lubią też
    > innych ludzi). I potem jestem zła na siebie że się dałam sprowokować i
    > zdenerwować. Jak myslicie, czy najlepiej w ogóle się nie odezwać i pójść sobie
    > dalej olewając czy powiedziec coś i co? Mi nerwy wysiadają i czasami powiem za
    > dużo.

    Spróbuj mi odpyskować.

    --
    Echh... I gdzie ci wrogowie Rodiny... Taaaakie mrozy się marnują.
    (westchnął rosyjski generał)
  • ogonato 16.08.06, 01:02
    W pelni sie zgadzam, pozwalanie by jakis pies, do tego duzy, zblizyl sie do
    ciebie, niewiadomo po co, jest conajmniej ryzykowne, skad czlowiek ma wiedziec
    czy zamierza obwachac czy ugrysc w lape, bo ma akurat jakies widzimi sie??
    To ze ludzie zwracaja ci uwage ze pies szcza przed klatka, tez jest zdrowym
    odruchem, bo czemu ma smierdzec na pol osiedla szczynami psimi? i czemu wszyscy
    maja sie podporzadkowywac posiadaczom psow??? Pies nie swieta krowa, jezeli juz
    musisz trzymac duzego psa w bloku (IMHO sadyzm, bo biedne zwierze tyle kosci
    rozprostuje co mu zajmie sikanie na tym kawaleczku obrobionego trawnika przed
    klatka, to ze raz na x czasu pojdziesz na prawdziwy spacer wcale jego zycia w
    zaden szczegolny sposob nieurozmaica) to choc niech nie robi pod sama klatka
    (niewszyscy lubia smrod szczyn), tylko gdzies dalej od zabudowan.
    Na blokowiskach przejsc kolo trawnika sie nie da, tak narobione jest, w "dniu
    swira" wcale nie przesadzili z ta scena, gdzie glowny bohater idzie robiac
    slalom pomiedzy bezczelnymi wlascicielami wielkich kundlow, i polem "minowym" z
    odchodow zwierzecych.
    Oburzasz sie ze ktos ci uwage zwraca, niepowazne poprostu, gdyby sasiad lal ci
    codziennie na klatce, albo tez konkretniejsze sprawy zalatwial, tez bys slowa
    nie powiedziala???
    Ciesz sie ze jeszcze na nerwowego nie trafilas, jakby ci puscil wiazke
    komplementow, to pare dni bys dochodzila do siebie.

    Podsumowywujac, jestes zwyczajnie bezczelna dziewczyna - straszysz cudze psy
    swoim psem ( a niech sobie dla zabawy postraszy, a moze ciebie niech jakis facet
    dla zabawy pogania w srodku nocy z nozem), pozwalasz by zalatwial swoje potrzeby
    przed klatka, fundujac cudowne aromaty osobom mieszkajacym na parterze, (a w
    upalne dni i wyzej), i jeszcze potrafisz bezczelnie odszczekac jak ci zwroca
    uwage, tak jak wyzej napisalam, ciesz sie ze na nerwowego nie trafilas.
  • bszalacha 28.08.06, 08:37
    No,wolnego!Zdarzyło Ci się iść na pieszą wycieczkę za miasto?Tam przez
    spuszczone psy jest tak samo "miło" jak w mieście.Ja tez mam psa i szlag mnie
    trafia,że nie mogę go ostatnio nawet spokojnie wpuścić do wody,żeby sobie
    popływał/wyzeł/.Nigdy nie wiem skąd przybiegnie jakiś pupilek-amstafek,czy inny
    wilczurek.Wypada chodzic nad wodę z własnym ogrodzeniem.I oczywiście nie chodzę
    tam,gdzie ludzie.O właścicielach zamilknę,jesli można.Niedawno
    rotwailerek/taki,co to baaaardzo spokojny/o mało nie odryzł człowiekowi głowyw
    bloku,gdy się mijali na klatce/taki pies bez kagańca,fajne,nie?/Jak mu facet
    przyłozył z buta w -pies padł./nie musiało sie tak skończyć,ale gdyby.../
  • illiterate 16.08.06, 01:47
    Ludzie, ktorzy prosza, abys posprzatala po swoim psie niekoniecznie nie lubia
    zwierzat. Raczej moga nie lubic ich wlascicieli, ktorzy nie sprzataja po swoich
    zwierzetach albo po prostu nie lubia kup i sikow pod swoim oknem. Ze zacytuje
    klasyka: 'a co - gowno psie jest mniej gowniane od ludzkiego?'

    Tez - ludzie nie znaja Twojego psa tak dobrze, jak Ty. On nigdzie nie ma
    napisane 'duzy, ale niegrozny'. Jesli pies podbiegnie do dziecka ani ono, ani
    jego rodzice nie wiedza, ze nie ma ochoty np odgryzc mu reki. Przeciez to sie -
    rzadko ale jednak - zdarza. Moim zdaniem pomogl by tu kaganiec.
    --
    - saper myje sie tylko raz -
  • edithea 16.08.06, 10:46
    A dla mnie to jest śmieszne :) To nie jest brytan ani Rotwailer tylko Husky.
    Pies stosowany w dogoterapi! Nie ma agresji dla ludzi. Jesli ktoś boi się
    wszystkiego i wszystkich to nadal uważam że to jego problem i niech nie wychodzi
    z domu.
    Sików po psie nie da się sprzatnąc :D Kagańca jej w życiu nie założe bo nie ma
    takiej potrzeby.
  • wielki_czarownik 16.08.06, 11:17
    edithea napisała:

    > A dla mnie to jest śmieszne :) To nie jest brytan ani Rotwailer tylko Husky.
    > Pies stosowany w dogoterapi! Nie ma agresji dla ludzi.

    1. A skąd ja mam to wiedzieć?
    2. Może nie życzę sobie, żeby mnie jakiś kundel obwąchiwał?

    Jesli ktoś boi się
    > wszystkiego i wszystkich to nadal uważam że to jego problem i niech nie wychodz
    > i
    > z domu.

    Miasta są dla ludzi.

    > Sików po psie nie da się sprzatnąc :D

    Kup mu pieluchę.

    Kagańca jej w życiu nie założe bo nie ma
    > takiej potrzeby.

    Założysz. Ktoś z sąsiadów się wnerwi, wezwie policję, dostaniesz kilka mandatów po 500 złotych za brak kagańca i się nauczysz.
    --
    "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
    FELIKS DZIERŻYŃSKI
  • edithea 16.08.06, 11:49
    Tak jak postanowiłam olewać agresywnych ludzi na ulicach to w wątkach na forum
    też. Zostałes olany :) (przez mojego psa też)
  • wielki_czarownik 16.08.06, 11:55

    --
    Echh... I gdzie ci wrogowie Rodiny... Taaaakie mrozy się marnują.
    (westchnął rosyjski generał)
  • edithea 16.08.06, 11:57
  • wielki_czarownik 16.08.06, 12:29

    --
    "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
    FELIKS DZIERŻYŃSKI
  • nethezielle 16.08.06, 13:16
    Zgadzam sie z wielkim czarownikiem. Psy rasy Husky uwazam za najpiekniejsze i
    najsympatyczniejsze na swiecie, ale nie zapominam, ze to zwierzeta, kierrujace
    sie instynktami i nikt mi nie zagwarantuje, ze taki psiak nigdy nie zaatakuje
    czlowieka. Obecnie mieszkam na pierwszym pietrze i niedawna lipcowa fala upalow
    skutecznie wtlaczala mi oknem do kuchni watpliwek klasy aromat psich siuskow.
    Dziewczyno z Huskym, dojrzyj w koncu do zycia w cywilizowanym swiecie, gdzie
    wlasciciele psow sprzataja po pupilach, a nie wywrzeszczaja sie na sasiadow,
    ktorzy PROSZA o zachowanie czystosci.
    Nie daje sie obwachiwac obcym psom, bo w razie pogryzienia to nie
    niefrasobliwemu wlascicielowi, a mnie zostana blizny.
    Wiecej odpowiedzialnosci!
  • edithea 16.08.06, 20:25
    A gdzie ty masz tych włąscicieli? Bo ja nigdy w życiu nie widziałam nikogo
    sprzątającego po psie. Poza tym jak ktoś ma patent na sprzątnięcie tego co
    nasiusiał to chętnie posłucham bo to może być dosyć odkrywcze :)) Mam z łopatą
    chodzić i ziemię wykopywac z tym co się wchłoneło? Dajcie spokój. Nie ma takiej
    mozliwości, nie mam tez możliwości wychodzić z psem daleko kiedy rano spieszę
    się do pracy. I uprzedzam "rady" aby nie mieć psa - nie skorzystam, mam i będę
    miała.
    Ja jestem odpowiedzialna za swojego psa w 100% i wiem że nikogo nie ugryzie przy
    mnie, nie ma takiej opcji. Husky nie ma agresji w stosunku do ludzi, jest jej
    pozbawiony genetycznie, te psy zostały wyhodowane w określonym celu i miały być
    dla ludzi przyjazne i pomocne. Opowieści o pogryzieniach przez Husky dotyczą
    psów chorych i gnębionych przez właścicieli. Mój jest zdrowy.
    No i tyle, pozdrawiam.
  • illiterate 16.08.06, 11:45
    Mysle, ze to fajnie, ze ludzie maja zwierzeta - z wielu roznych powodow.
    Jednak sa ludzie, ktorzy na posiadanie zwierzaka sie nie decyduja - z roznych
    powodow. I nie do konca rozumiem, czemu ludzi bez zwierzat mialby w jakikolwiek
    sposob obchodzic czy klopotac fakt, ze sa tacy, ktorzy maja psa, kota czy
    chomika.

    Dlaczego mam wracajac do domu kluczyc uliczkami? Z jakich powodow mam uwierzyc
    w to, ze 'piesek nie gryzie' (znane sa przypadki 'niegryzacych pieskow', ktore
    znienacka pokasaly swoich wlascicieli - skad umiejetnosc psiotelepatii u
    wlascicieli?)?

    Dlaczego mam sie znac na psich rasach? Zamiast ksiazek o psach wole historie
    sztuki :)

    Dlaczego ktos, kto decyduje sie na duze, groznie wygladajace zwierze lekcewazy
    sobie uczucia i spokoj innych i stawia _siebie_ w pozycji ofiary? I co za
    problem posprzatac po piesku?
    --
    - saper myje sie tylko raz -
  • edithea 16.08.06, 11:55
    Też lubię historię sztuki, niejako zawodowo :) Polecam zaufanie włąścicielowi,
    ja wiem czego się mogę spodziewać po moim psie, wiem że nie ugryzie i mogę sobie
    dać za to rękę uciąć. Tak. Jedyny przypadek kiedy mogłaby ugryźć - i to i tak
    tylko na zasadzie ostrzeżenia a nie żeby zrobić krzywdę - to gdyby ktoś ją
    zaczął bić przy tym przytrzymując - nie trzymana po prostu by uciekła.
    Psy były, są i będą towarzyszyć ludziom. Jak ktoś się ich boi to powtarzam -
    niech nie wyhcodzi z domu. To jest jego problem a nie właścicieli psów.
  • illiterate 16.08.06, 12:26
    Zaraz, cos jest nie tak.
    Mam nie wychodzic z domu, bo 'piesek sie musi wybiegac' albo 'a pani w kagancu
    by chetnie chodzila'? A dlaczego nie pomyslec przy kupowaniu pieska, ze
    owczarek srodkowoazjatycki musi przebiec kilkanascie kilometrow dziennie, zeby
    poczuc, ze zyje? I ze jesli dysponuje sie niewielkim skwerkiem albo paroma
    ulicami 'do wybiegania' dla zdrowego, silnego i zywiolowego zwierzaka, to moze
    kupic sobie cos mniejszego, np pekinczyka?

    Jeszcze raz: cieszy mnie, ze Polacy kochaja zwierzeta.
    Niecieszy mnie jednak buta czesci wlascicieli i niechec zrozumienia, iz fakt,
    ze oni posiadaja zwierze, powinien obchodzic caly swiat.
    Wart tez, abys przyjela do wiadomosci, ze nikt z ramienia prawa nie kara tych,
    ktorzy sie psow boja, a na wlascicieli w nieprawidlowy sposob wyprowadzajacych
    psy sa paragrafy. I kary.

    No i lektura do poduszki:

    www.google.pl/search?hl=pl&q=dog%20killed&lr=&sa=N&tab=iw
    www.google.pl/search?hl=pl&q=pies+zagryz%C5%82&lr=

    --
    - saper myje sie tylko raz -
  • edithea 16.08.06, 13:06
    Ale to przecież nie ja mam pretensje do włąścicieli że boją się mojego psa? Jak
    nie chcą się bać to niech siedza w domu, a jak chca się zsocjalizować i przyjąć
    do wiadomości że psy żyją wśród nas to niech się przyzwyczają. Ich wybór. A ja
    będę hodować to na co mam ochotę, akurat lubię duże psy, nigdy się ich nie bałam
    i nigdy mnie jakoś żaden nie ugryzł - może dlatego.
    Ja psa wyprowadzam w prawidłowy sposób, na smyczy. Po moim osiedlu chodzą tabuny
    policji i straży miejskiej - nigdy nie miałam problemu :) Nie wiem więc po co to
    straszenie paragrafami, cała sprawa jest idiotyczna. Chodzi mi tylko o to, aby
    ludzie nie wydawali mi rozkazów na co mam psu pozwalać a na co nie bo to jest
    niegrzeczne a poza tym moja sprawa (pies nasikał na trawnik i tam mu będę
    pozwalać) - mi tez się wiele rzeczy nie podoba i jakoś muszę z tym życ.
  • illiterate 16.08.06, 15:17
    Mysle, ze wraz z europeizowaniem sie polskiej kultury, przyjdzie czas i na psie
    odchody oraz zwyczaje psow. Publiczna dyskusja trwa i mysle, ze zmiany przyjda
    wczesniej niz myslisz, to znaczy, za zycia Twojego psa - a na pewno Twojego
    zycia.

    Wiec poczekamy - zobaczymy. Moze juz za rok straz miejska zacznie zauwazac
    Twoja arogancje. Oby. ;)
    --
    Nagle Buka zaczela spiewac.
  • edithea 16.08.06, 15:25
    Nie liczyłabym na to :) A za kilka lat przenosze się do domu z ogrodem i problem
    odpadnie sam. Aha - mój pies ogród traktuje jak teren domu więc i tak bedzie się
    załatwiała na zewnątrz, na łąkach i polach. Tam nikt nie zwróci uwagi, tam
    ludzie sami nawożą nawozem naturalnym i jakoś nikt się nie oburza, ciekawe ;)
  • illiterate 16.08.06, 15:56
    Moze dlatego, ze na lakach i polach oraz w lesie nikt nie mieszka? Nie przyszlo
    Ci to do glowy? Ciekawe.
    --
    Nagle Buka zaczela spiewac.
  • daggy 16.08.06, 17:28
    Mnie zastanawia, że ty nie przyjmujesz jakiejkolwiek krytyki, tylko podajesz
    jakieś absurdalne przykłady.
    Bo mnie tak samo przeszkadza na ulicach syf wszelkiego innego pochodzenia, nie
    tylko psio-gó..any. Przeszkadzają mi również ludzie srający w mazurskich lasach
    i nie używający saperki, i bachory wysadzane na bałtyckich plażach wprost na
    plażach. Wszechobecne papiery, butelki, puszki przeszkadzają mi również. Ale to,
    że inni ludzie się zachowują jak świnie, to jeszcze nie rehabilituje właścicieli
    piesków.
    Chociaż w twoich oczach zdaje się tak właśnie to wygląda. Wszyscy brudzą, ja
    brudzę, więc jestem ok. - tak to niby ma wyglądać?
    A co do przykładu z użyźnianiem trawników - na pewno nie trwa to kilka dni, jak
    gdzies napisałaś. Kiedy po zimie topnieje śnieg, wszędzie pojawiaja się sterty
    kup, wcale niestety nie przetworzonych. Albo w niewielkim stopniu. Taki trawnik
    po zimie to istny horror - widziałaś to kiedyś? Musiałaś widzieć. Ani śniegu,
    który to przykrywa, ani trawki, która trochę skryje syf. Koszmar.

  • illiterate 16.08.06, 17:32
    Od kiedy zamieszkalam w wyjatkowo 'upsionej' dzielnicy, wiosna nie ma dla mnie
    zapachu swiezej ziemi, ale rozmarzajacych psich kup. Kazdy marcowy spacer wsrod
    hald sniegu, upstrzonych 3-miesieczna kolekcja odchodow sprawia, ze mam ochote
    zwymiotowac. Moze w koncu to zrobie. Na wycieraczke jakiegos psiarza, z
    uzasadnieniem 'bo mi to nie przeszkadza'.
    --
    Nagle Buka zaczela spiewac.
  • edithea 16.08.06, 19:35
    Może po prostu tym wszystkim się tak nie oburzam i nie przejmuję tak jak wy i tu
    jest cała zagadka :)) Sprawa szła o niegrzecznych ludzi i jak na nich reagować,
    przykłąd mógłby być jakikolwiek, podałam akurat psi. Ostatnio jakiś pan mi też
    zwrócił uwagę - tzn dosyć chamsko jak to zwykle tacy ludzie się odezwał - na to
    że..uwaga..wyrzucam śmieci do kosza na ulicy ;))) Bo się zapycha. A ja często
    wyrzucam, ładnie zapakowane w worku bo zsyp u mnie na piętrze nie działa więc
    robię to przy okazji. Zaraz ktoś mi powie że powinnam poszukać kontenera na
    śmieci albo poczekać na śmieciarkę, wiem :)) I tak można bez końca.
    I bardziej się przejmuję własnie faktycznym zanieczyszczeniem środowiska, czyli
    śmieceniem w lasach, na łąkach, bo to naprawdę szkodzi glebie i nam. Psia kupa
    jeszcze nikogo nie zabiła. Zatrucie środowiska owszem.
  • illiterate 16.08.06, 19:42
    O rany - masz naprawde swietne pomysly!
    Kupa na trawnik, smieci - przewiazane estetyczna rozowa wstazeczka - do kosza
    na przystanku. A jak sie komus nie podoba, to pewnie bezrobotny ;)

    Mozesz cos jeszcze o sobie opowiedziec? Skoro 'mozna tak bez konca', to ja
    chetnie poslucham. Jeszcze pare takich rewelacji i zostaniesz moja idolka.
    --
    Nagle Buka zaczela spiewac.
  • edithea 16.08.06, 19:57
    hehe, w dodatku ślepa - nie na przystanku tylko w koszu. I bez różowej
    wstążeczki - normalnie. A wg ciebie kosz do czego służy? Może cię poznam z tym
    panem to oboje ustalicie jakieś nowe zastosowania :D Może to będzie odkrywcze.
    Znajdz sobie lepiej pracę i nie zasmiecaj forum bo widze że siedzisz tu non stop
    :) To szkodzi, co widać.
  • kiniox 27.08.06, 20:41
    Po pierwsze, wyprowadzać psa, zwłaszcza dużego psa, należy na smyczy I W
    KAGAŃCU. Straż miejska nie wlepiła Ci mandatu, bo im się nie chciało. Po drugie,
    przyjmujesz politykę palaczy, którzy trują innych, ale twierdzą, że "jak to
    komuś przeszkadza, to niech wyjdzie". Psy, owszem, są stałym elementem
    krajobrazu miejskiego, ale jednak miasta są przede wszystkim dla ludzi, a psy są
    tylko dodatkiem, żebyś nie wiem jak bardzo wolała je od swojego niesympatycznego
    sąsiada. Po trzecie, widać, że ciężko się z Tobą współżyje w społecznosci
    sąsiedzkiej. Moi sąsiedzi wystawiają torby śmieci na korytarz, także torby pełne
    pieluch. Korytarz nie ma okna. Śmieci stoją tam po kilka dni i śmierdzą.
    Ciekawostka - żeby wyjść z bloku nie da się nie przejść koło śmietnika. Zgodnie
    z Twoją filozofią to ja jestem konfliktowa, bo chciałabym, żeby sąsiedzi nie
    zasmradzali całego korytarza i chociaż próbowali żyć tak, żeby nie utrudniać
    innym życia. A oni przecież, zupełnie jak Ty, robią tylko to, co jest dla nich
    wygodniejsze - łatwiej wystawić rękę za drzwi i tam rzucić śmieci, niż zejść 6
    pięter na dół; lepiej żeby śmierdziało na korytarzu niż w domu; nie będziesz
    chodziła daleko z psem na sikanie, jak Ci się rano spieszy do pracy, nawet jeśli
    sąsiadom śmierdzi pod oknem. Widzisz jakieś podobieństwo?
  • nati 16.08.06, 10:02
    ja mam taki problem: moj pies ma 15 lat. choc wychodze z nim czesto, to jakos za
    kazdym razem mu sie juz bardzo bardzo chce :) staram sie biegac z nim jak
    najdalej od klatek, ale co tu kryc - zdarza sie coraz czesciej, ze nie
    wytrzymuje i siusia od razu na pierwszy trawnik przy wyjsciu z klatki. kilku
    sasiadow bylo oburzonych. natomiast ludzie, ktorzy maja okno przy tym trawniku
    (mieszkaja na parterze i nie maja psa) sa cierpliwi, ja przepraszam, a oni sie
    tylko usmiechaja: maja powazniejsze problemy, niz jakis pies senior, ktory nie
    dobiegnie do lasu :) dla nich: respect. nieco dalej okno ma moja kolezanka.
    lubila mnie, gdy przywozilam jej z usa ciuszki dla coreczki. jej moj pies
    przeszkadza najbardziej :/

    wiem jedno: nie przejmuje sie. staram sie zawsze biec z moim psem na sikanie,
    ale nie zawsze sie udaje - trudno. jak ktos tego nie umie docenic, to juz jego
    problem. niech traci czas na zlorzeczenia, jego problem.
  • edithea 16.08.06, 10:49
    Też tak uważam. Ja uwielbiam psy, zwierzęta lubię bardziej niz coponiektórych
    ludzi i bardziej przeszkadza mi wrzeszczący dzieciak jak opętany i hałaśliwi
    ludzie, którzy używają niecenzuralnych słów oraz rzucają papiery i śmiecą na
    ulicach niż to, że jakiś pies sobie nasika na trawniku :) Pozdrawiam.
  • alfika 16.08.06, 12:15
    powiem Ci tak - ja też nie lubię ludzi, którzy maja we krwi wydawanie poleceń

    ale, niestety, jako właścicielka "pimpka" powiem Ci, że nie lubię, jak jakis
    buldożer podchodzi do mojego pimpka "tylko się pobawic/powąchac/z ciekawości"
    - a nie lubię i bardzo niedelikatnie czepiam się właścicieli buldożerów tylko
    dlatego, że nie ma powodów, dla których mój pimpek ma skamleć ze strachu

    bo czyjs piesio się chce pobawić??? hmmm...

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • edithea 16.08.06, 12:22
    Dlatego ja psa trzymam na smyczy - ona sama nie podejdzie. Ale jak pimpuś
    podchodzi do niej to jakby już inna sprawa :) A pimpusie podchodzą, bo to takie
    psy - boją się więc się rzucają na większe ewentualnie podchodzą z ciekawości. I
    jak ona podskoczy i warknie to zmiatają aż się kurzy. Cóż.
    Ja nie toleruję tylko gdy włąściciele groźnych psów spuszczają je ze smyczy bez
    kagańców - zgroza, albo dają do wyprowadzania dzieciom, które nie są w stanie
    ich utrzymac! To jest dopiero lekkomyślność. Kiedyś moja psina miała starcie z
    takim - odwróciłam ją do buldoga tyłem aby jej nie zaatakował, udało się.
    Właścicielka była bardziej przestraszona niż ja.
  • daggy 16.08.06, 12:28
    Rozwalił mnie ten wątek po prostu.
    Ja lubię zwierzęta, sama mam koty.
    Ale nienawidzę, jak podchodzi mnie obwąchać jakas wielka bestia - skąd ja mam
    wiedziec, że jest łagodna? Kiedyś wielki kaukaz stanął mi łapami na ramionach,
    myślałam, że zejdę. A jego paniusia - on jest młody i chce się bawić... No, na
    litość...
    A kupy po swoim psie sprzątasz, czy zostawiasz i się oburzasz, że ktoś ci zwraca
    uwagę?
    Mam wrażenie, że niektórzy właściciele psów mają klapki na oczach. To, że kogoś
    wkurza twoje zachowanie (a nie twojego psa), to nie znaczy, że ten ktos nie lubi
    zwierząt. To znaczy tylko, że nie lubi właścicieli psów, którzy nie potrafią
    pojąć, że nie są na świecie sami ze swoimi pupilami.

    --
    Kasia z rodziną (F/G)

    Forum osiedla BiałeŁąki
  • edithea 16.08.06, 12:53
    No to masz problem - może nie czytaj?
    Mój pies waży 22 kg, Kaukaz to przy nim niedźwiedź. Nie sprzatam po swoim psie
    na trawniku i ne będę i nie oburzam się że inni nie sprzątają - po prostu
    uważam. Trawnik nie jest do łażenia dla ludzi, mają chodniki. Takie mam zasady i
    tyle. Akurat tak się dziwnie składa, że sąsiedzi którzy zwracają uwagę na
    normalne zachowania psów czy innych ludzi są ogólnie niesympatyczni, mają miny
    obrażonych na cały świat, wyżej noszą nos niż tyłek i są ogólnie niestrawni.
    Pewnie to nie przypadek :)
  • daggy 16.08.06, 13:09
    Oczywiście, każda osoba, której nie podoba się zachowanie twoje i twojego psa
    jest niesympatyczna i niestrawna.
    Ech. Szkoda gadać.

    A co do sprzątania po psie - teraz to mnie naprawde zeźliłaś i zupełnie
    przestałam się dziwić, że ludzie ci zwracają uwagę. Znam mnóstwo takich osób,
    które mają zasady podobne do twoich. Dlatego rzygac mi się chce, jak patrzę na
    swój trawnik pod oknem.
    Teoria, jakoby chodniki należały do ludzi, a trawniki do psów jest co prawda
    interesująca, ale całkowicie niezgodna z prawdą. Ciekawe, na czym się opiera.
    Zwłaszcza, że ludzie nie wypróżniają się na chodniki, mimo, że podobno są im one
    przypisane. Jak ktoś tu słusznie napisał, psie gó.. nie jest mniej gó..ane od
    ludzkiego.
    I niestety potwierdzasz smutną prawdę o włascicielach psów - nie potrafią
    spojrzeć dalej, niż sięga psi ogon i to, co z pod niego wypada.
    Na szczęście są chlubne wyjątki od tej zasady, co pozwala nie tracić nadziei, że
    ludzkość nie zeszła jeszcze całkowicie na psy.
  • alfika 16.08.06, 13:33
    a ile urząd miasta by kosztowało ogłoszenie akcji - od dziś sprzątamy po
    pupilach?
    i straż iejską upominanie właścicieli?
    już nie wspomnę o wreczeniu łopatki czy kompletu woreczków na dobry początek...

    a wiesz, dlaczego urząd miejski?
    bo w tym roku płaci się 42 zł podatku za posiadanie psa - a to coroczny
    podatek, nie jednorazowy
    urzędy zyskują i tak, nawet jak wręczą łopatkę za 6 zł (hurtowo dużo taniej), a
    temat zwierząt poza wpłaceniem podatku, nikogo w urzędzie nie interesuje

    jestem całym sercem za sprzątaniem po swoim psie -
    ale sama jedna w roli awangardy sprzątać na pewno nie będę, albo wszyscy (czy
    przynajmniej cywilizowana większość), albo - jest jak jest

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • daggy 16.08.06, 13:47
    Ależ ja nie mam nic przeciwko temu, żeby to było odgórnie zorganizowane.
    Ale dlaczego nie będziesz sprzątać sama w ramach awangardy? Może niektórym by
    się głupio zrobiło i poszliby w twoje ślady...

    Koty domowe robią kupy w domu. I ich właściciele oczywiście sprzątają, bo
    przecież nie chcą, żeby im takie coś w domu leżało i śmierdziało. Jakby psy wam
    robiły w domu, to tez byście sprzątali, jak sądzę. A tak, to niestety musi
    śmierdziec innym :(
  • alfika 16.08.06, 13:58
    nie mam najmniejszego zamiaru być takową awangardą, bo nie widzę w niej sensu
    wychowawczego ani jakiegokolwiek innego

    ale jeśli Ty widzisz i jeśli przeszkadzają Ci, jak normalnym ludziom, odchody,
    to kup łopatkę (są w sklepach ogrodniczych i zoologicznych) i dawaj przykład
    sprzątając po czyimś psiaku albo najbliższy skwerek

    oczywiście jesli wierzysz w taką akcję, inaczej nie namawiam

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • daggy 16.08.06, 14:20
    Wiesz, ja już obok mojej działki sprzątam i po psach, i po ludziach :( Nie z
    powodów wychowawczych, tylko, żeby miec czysto i przyjemnie :(
    To jest własnie ten sens.
    --
    Kasia z rodziną (F/G)

    Forum osiedla BiałeŁąki
  • alfika 16.08.06, 14:33
    wiesz, ze swojego ogródka większość ludzi sprząta, jak najbardziej żeby mieć
    miło i czysto
    z miejsc publicznych nie - ja z powodów już wymienianych

    chodzi o sprzątanie z miejsc publicznych, gdzie załatwiają się rzesze psów -
    skoro proponujesz komuś sens wychowawczy takiego sprzątania powinnaś
    przynajmniej wierzyć, że ktoś podchwyci i ludzie sami z siebie ruszą do boju...

    a tak niezupełnie z innej beczki :)
    w sklepie, jak stłucze się potrącony słoik - ile osób sprząta?
    przepraszam! od tego są inni! - więc: ile osób przyznaje się do tego
    stłuczonego słoika?
    ja zwykle widuję szybko zmykających ludzi - żeby nie płacić :)
    a na ulicy, jak upadnie i rozkwasi się cokolwiek - własnie słoik albo butelka,
    albo jajka - kto ma sprzątnąć resztki? bo nie ten, kto rozbił, prawda?

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • daggy 16.08.06, 14:45
    Ja mówię o miejscu publicznym - za moim płotem, a nie w środku.
    Odpowiadając na to pytanie - na ulicy jak najbardziej powinien sprzątnąc ten,
    kto rozbił.
    Dziwne to myślenie trochę.
    --
    Kasia z rodziną (F/G)

    Forum osiedla BiałeŁąki
  • alfika 16.08.06, 15:08
    może być dla Ciebie dziwne, to juz nie mój problem :)
    - a często widujesz sprzątajacych w sklepach czy na ulicy po sobie?
    o, jeszcze jedno - pewni moi znajomi mówią, że rzucają papierki na chodnik, bo
    nie ma śmietników w mieście
    myślę, ze nie oni jedni - co z takimi ludźmi?
    wiem, dla Ciebie to też będzie dziwne :))))))))
    ale skoro Ty sprzątasz, to powinni od Ciebie podchwycić chyba?

    no i rzeczywiście, jak za Twoim płotem, to nie Ty masz brudno :)
    (o ile wiem, to co masz za płotem też Ty sprzątasz - mimo, że to miejsce
    publiczne - choc na działkach moze panują inne zwyczaje)

    reasumując - ktoś odpowiada za nakłonienie ludzi do sprzątania - nie Ty i nie
    ja,
    zwierząt jest za dużo, żeby jedna czy dwie osoby uczyły sprzątać innych

    zapodaj pomysł do urzędu miasta albo mpgk jeśli sama nie chcesz uczyć
    społeczeństwa - im więcej zgłoszeń, tym realniejsze zainteresowanie urzędników
    (o ile nei skończy się na wlepianiu mandatów :))) ale dobre i to jako siła
    sugestii)

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • edithea 16.08.06, 15:09
    A ja wczoraj byłam w przepięknych lasach w Zalesiu, szłam sobie dróżką i tuż
    obok, w malowniczym zakątku leżała wielka góra śmieci! Stare wersalki, kubły,
    gazety, papiery, szmaty. I to jest widok który jest straszny i z tymi
    śmieciarzami należy coś zrobić i to jest uzasadniony powód do oburzania. Psie
    kupy na trawnikach są śmieszne, nikomu nie szkodzą, nie niszczą wód, gleby, nie
    zanieczyszczają środowiska! O czym wy w ogóle gadacie..zabawne to jest po prostu
    :) Batalia o psie kupki.
  • alfika 16.08.06, 15:12
    nie, no jestem po prostu ciekawa, czy Dagny widzi inne śmieci poza kupkami
    każdy temat jest dobry

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • daggy 16.08.06, 15:18
    Zgadzam się dokładnie, że tak jest - wszedzie leżą śmieci.
    Ale psie kupy na trawnikach nie są śmieszne. W żadnym wypadku.
    --
    Kasia z rodziną (F/G)

    Forum osiedla BiałeŁąki
  • daggy 16.08.06, 15:28
    Ja kup moich kotów nie wyrzucam na trawnik, ale skoro i tak lezą tam psie i do
    tego są takie smieszne, to moze powinnam.
  • illiterate 16.08.06, 15:59
    Moze ktoregos dnia, cala nie-psia ludnosc tego kraju zacznie defekowac na
    trawniki? Przeciez to tak samo 'naturalny nawoz', jak psi.
    --
    Nagle Buka zaczela spiewac.
  • alfika 16.08.06, 16:06
    może :)

    a może któregoś dnia ci, co biorą na siebie odpowiedzialność za porządki w
    mieście, zdołają pomyśleć o tych, co nie chcą mieć brudno (to nie tylko nie-
    psiarze, bo tacy też brudzą, choćby gruzem w lesie czy papierkami na ulicy)

    tak łatwo się nauczyliście, że nikt poza mieszkańcami nie musi odpowiadać za
    porządki w miastach -
    szkoda

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • illiterate 16.08.06, 16:41
    Ja mysle, ze nie ma co sie ogladac na innych.
    Przeciez gdyby argument 'a inni to smieca' potraktowac powaznie, to nikt by nie
    donosil wiaderka ze smieciami do smietnika, tylko wysypywalby jego zawartosc
    przez okno.

    Mysle, ze domaganie sie porzadku trzeba zaczac od siebie. Nawet, jesli wyglada
    to na donkiszoterie. Nawet, jesli sie od tego nie zrobi czysto, czy nawet jesli
    smiecacy i 'kupkajacy' sasiedzi beda sie podsmiewali. Chodzi o to, zeby moc sie
    czuc w porzadku wobec samej siebie.
    --
    Nagle Buka zaczela spiewac.
  • alfika 16.08.06, 16:58
    każdy ma swoje poczucie bycia w porządku
    w miejscach publicznych bardzo chętnie będę sprzątała po moim pimpku, ale żeby
    to miało sens, będę to robiła dopiero wtedy, gdy zostanie to jakkolwiek
    zorganizowane - tak, by większość sprzątała

    nie dotyczy to mycia się, zmywania talerzy, prania, wyrzucania papierków na
    chodnik czy śmieci czy czegokolwiek innego - dotyczy to sensowności sprzątania
    odchodów
    i już

    ps. tematy papierków, gruzu czy rozbitych słoików w sklepie są przytaczane
    dlatego, że niektórym sprzątanie po sobie czy swoim dziecku przychodzi z
    największą trudnością, acz o kupskach rozmawia się chętnie

    na starość to dziecię sprzątnie po swoim piesku z trawnika, ale foliową torebkę
    z odchodami rzuci... na chodnik? :)))))))))

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • illiterate 16.08.06, 15:35
    A to jest bardzo ciekawy sposob myslenia.
    Czyli jak - jesli ludzie w autobusie smierdza, bo sie rzadko myja, to Ty tez
    bedziesz brala prysznic raz na miesiac?


    W moim miescie obliczono, ze dziennie psy produkuja w nim 5 ton kupy.
    Miesiecznie pieski pod oknami zostawiaja wiec 150 ton psich odchodow. I jak,
    historyczko sztuki, nie razi to Twojego zmyslu estetycznego?


    --
    Nagle Buka zaczela spiewac.
  • edithea 16.08.06, 19:26
    Nie :) Jakoś u mnie pod blokiem nic nie śmierdzi. Wydaje mi się że po prostu
    przesadzacie i chyba nie macie większych problemów życiowych. Może jesteście
    bezrobotne i całe dnie siedzicie w oknach podglądając sąsiadów i wąchając
    trawniki ;) A może macie inne problemy, nie wiem i mnie to nie obchodzi.
  • illiterate 16.08.06, 19:45
    To, ze 'ciebie to nic nie obchodzi' wiemy od pierwszego Twojego postu.
    Prezentujesz nie tak rzadka wsrod Polakow postawe 'jak mnie nie smierdzi, to
    znaczy, ze nikomu nie smierdzi, a jak komus smierdzi, znaczy ze debil, a do
    tego wredny cham i oknem wyglada, podgladajac'.

    Taka postawa jest, jak wspomnialam, dosc czesta, ale Ty jestes pierwsza
    (_pierwsza!_) osoba, u ktorej mozna ja zaobserowac w tak ektremalnym natezeniu.
    Fascynujace.
    --
    Nagle Buka zaczela spiewac.
  • edithea 16.08.06, 20:09
    A ty jesteś nie 1 i nie ostatnią frustratką na forum, która udowadnia innym
    swoje wątpliwe racje przez cały dzień śledząc jego post :) W dodatku samograj -
    wyciągasz daleko idące wnioski z wątłych przesłanek. No ale to w końcu forum
    psychologia :)) Dużo zdrowia.
  • edithea 16.08.06, 15:03
    Daggy, jesteś czepialska bo nie masz psa i to ty widzisz swój włąsny tyłek a nie
    patrzysz szerzej. Mi nie przeszkadza że pies gdzieś tam na tarwniku narobi - po
    kilku dniach się rozłoży, taki naturalny nawóz :) A jak wejde w minę to winię
    tylko siebie, bo nie uważałam. A tacy ludzie jak ty to może niech się
    przeprowadzą do hotelu na Karaibach.
  • daggy 16.08.06, 15:33
    Poważnie myslałam o wzięciu psa, ale jak czytam niektóre wypowiedzi, to dochodzę
    do wniosku, że posiadanie psa istotnie zawęża horyzonty.
  • illiterate 16.08.06, 15:57
    Mowia, ze posiadanie zwierzaka, psa zwlaszcza, sprawia, ze czlowiek
    lagodnieje, 'oswaja sie' i rozwija sie u niego empatia.

    Tymczasem - fiku-miku, polski fenomen: u niektorych rosnie poziom egocentryzmu:
    'niezrozumiałe sa dla mnie wrogie reakcje czy banie się', 'jak się boją
    zwierząt to jest ich problem a nie mój', 'a jak ktoś się boi to jego
    problem', 'to jest jego problem a nie właścicieli psów', 'mi nie przeszkadza'
    itd itd, nieustannie powtarzany refren. Ego wielkosci Palacu Kultury - nic
    dziwnego, ze nie widac zza niego nic procz psa i konca wlasnego nosa :(

    --
    Nagle Buka zaczela spiewac.
  • edithea 16.08.06, 19:41
    Wiesz, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - ja akurat mogę dokłądnie to
    samo powiedzieć o tobie. Ego paniusi co się brzydzi kupki na trawniku i boi
    swojego cienia i uważa że wszystko powinno być na tip top, wszystkich by
    poustawiała pod ścianą i w rządku oraz wręczyła mandaty za wykroczenia :) Omijam
    z daleka bo to są dla mnie wąskie horyzonty właśnie.
    Bardzo lubię zwierzęta, lubię ludzi którzy mają zwierzęta, zwierzęta rozwijają
    wiele fajnych cech w ludziach - może sobie zakup to dobrze ci zrobi.
  • daggy 17.08.06, 10:04
    Sranie na chodnikach swiadczy o szerokich horyzontach????????
    Chyba się nieco zapętliłaś.

    Nie, ja się do tego wątku nie nadaję, bo mi się ciśnienie podnosi.
    Z jednej strony szkoda klawiatury na taki beton, z drugiej strony - jak takie
    cos zostawić :(
  • wasza_bogini 28.08.06, 09:23
    illitarate.

    troche przesadzasz.

    ja mysle, ze ludzie wszem i wobec sa ogolnie sparanoizowani i swoje paranoje
    wywalaja na innych:
    jedni nie lubia psow, inni kotow, jeszcze inni golebi itd, itd.

    moj dziadek kiedys powiedzial fajne zdanie- ktos kto przezyl wojne, nie bedzie
    sie bal psa. i ja sie z tym zgadzam.
    natomiast uwazam, ze rasy niebezpieczne powinny chodzic na smyczy i w kagancu.
    jak widze amstaffa to przechodze na druga strone ulicy.
    bull teriery tez sa radosnie wyprowadzane na cienkiej lince, bez kaganca.
    czy to jest egocentryzm? to jest tepota.
  • enogo 17.08.06, 12:54
    edithea napisała:

    Mi nie przeszkadza że pies gdzieś tam na tarwniku narobi - po
    > kilku dniach się rozłoży, taki naturalny nawóz :)

    Oj dziewczyno, ty chyba nie wiesz co to naturalny nawóz. Odchody
    zanieczyszczają środowisko. Jak myślisz dlaczego buduje się oczyszczalnie
    ścieków? Zresztą psy są nosicielami wielu pasożytów i takie kupy na trawniku
    znacznie ułatwiają ich roznoszenie. Poczytaj:
    www.sluzbazdrowia.com.pl/html/more3041d.php
    Pewnie teraz powiesz, że ty psa odrobaczasz i że to kwestia higieny. A czy
    pomyślałaś o tym, że inni właściciele psów nie odrobaczają swoich pupili?
    Zresztą nikt nie ma obowiązku ufać, że to robisz, za to każdy ma prawo lękać
    się o własne zdrowie.
    Skoro o tym nie pomyślałaś, to znaczy, że masz ograniczoną wyobraźnię i nie
    ogarniasz problemu posiadania psa szerzej. Twoja wolność osobista kończy się w
    momencie, gdy zaczyna ingerować w wolność innych ludzi.
    Nie możesz wymagać od ludzi kultury osobistej, jeśli sama na nich krzyczysz i
    zachowujesz się niegrzecznie.
  • alfika 16.08.06, 12:46
    a, to zupełnie inaczej - przecież jak podchodzi do Twojego psa dziecko czy
    pimpek, to Ty masz najświętsze prawo zwracać uwagę - a nie wysłuchiwać
    pies nie musi chcieć sie przyjaźnić z każdym obcym indywiduum - ja wtedy za
    każdym razem mówię, żeby nie zaczepiać psa, bo tego nie lubi
    Ty możesz wiedzieć, że Twój pies nie ugryzie, ale obca osoba, która pozwala
    podejśc psu albo dziecku???

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • alfika 16.08.06, 12:48
    niemniej napisałaś w pierwszym poście, ze Twój pies lubi straszyć pimpusie -
    zasada jest w sumie prosta: opieprza się tego, czyj pies zaczepia
    i tyle

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • edithea 16.08.06, 12:57
    Lubi straszyć ale jak podejdą. I wyraźnie robi to wtedy dla zabawy. Ja jej nie
    bronię - niech się pimpus trzyma z daleka na drugi raz, uważam tylko żeby nie
    skoczyła na pompusia i nie zrobiła mu krzywdy. Sama nie gania za nimi, przecież
    trzymam ją na smyczy. Są też pimpusie które się zaprzyjaźniają z moim psem :)
  • alfika 16.08.06, 13:22
    moja pimpka na przyjaźnie z dużymi psami się nie pisze - za dużo spotkała
    spuszczonych ze smyczy, które były zbyt ciekawskie lub zbyt rozwydrzone, a lubi
    tylko stateczne i spokojne :)

    na szczęście jako kobieta ma silny argument i przegania wilczury i inne buldogi
    ze swojego terenu
    dziećmi i suczkami zajmuje się reszta rodziny :)

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • tadeuszx 16.08.06, 15:20
    nie słuchaj alfiki! Leje wodę! To chemik a nie psycholog.;-)))
    --
    Wielkie umysły obgadują idee,
    średnie - wydarzenia,
    a małe innych.
  • alfika 16.08.06, 15:58
    tak, tadziu, na forum są saaaaami psychologowie (tacy jak ty, hihihi) i
    chemik :))))

    mówię ci, rozgłoś wszędzie to, co się o mnie dowiesz :)
    ale ja juz parę lat temu tutaj pisałam, że jestem chemikiem :)))))
    żadnej ameryki nei odkryłeś, niestety ;)

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • tadeuszx 16.08.06, 17:19
    To ja tu z konkretnym problemem natury psychicznej, a na Psychologii nie ma
    psychologa??? Hahahaha...ale numer... ;-)))
    Dzięki Alfika za info ;-)
    --
    Wielkie umysły obgadują idee,
    średnie - wydarzenia,
    a małe innych.
  • alfika 16.08.06, 20:46
    a dla mnie to taki drobiazg :)
    taki, że mogę ci jeszcze podpowiadac:

    na Mężczyźnie co drugi forumowicz to kobieta
    i jeszcze na Feminizmie - saaami faceci prawie
    no i Sport - saaaami sportowcy ;)))

    tak cy siak, powodzenia
    i nie pijaj piwa z obcymi :P

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • tadeuszx 17.08.06, 13:54
    Hahaha... jeśli są Twoje?
    --
    Wielkie umysły obgadują idee,
    średnie - wydarzenia,
    a małe innych.
  • j_ar 16.08.06, 13:39
    edithea napisała:
    > Mi nerwy wysiadają i czasami powiem za
    > dużo.

    a co takiego 'za duzo' mowisz wtedy?


    --
    "lepiej nic nie mowic i wydawac się głupim, niz odezwac sie i rozwiac wszelkie
    watpliwosci"
  • justyna41 16.08.06, 13:42
    Niedługo będziesz miała obowiązek sprzątać po psie, cos mi się obiło o uszy, że
    w Warszwie juz właściciele psów maja taki obowiązek.

    Co do straszenia pismpusi, to podpisuję sie pod osobą, która ci życzy, żeby cię
    dla zabawy postraszył jakiś osobnik nożem, najlepiej nocą.

    I jeżeli nerwy ci wysiadają, to pomyśl, że innym też.

    Nie jesteś pępkiem świata i twój piesek też.
  • tadeuszx 16.08.06, 15:11
    opluć!
    ;-)
    --
    Wielkie umysły obgadują idee,
    średnie - wydarzenia,
    a małe innych.
  • edithea 16.08.06, 15:27
    Raczej obsikać, tzn. pies obsika ;)
  • tadeuszx 16.08.06, 15:38
    ale wcześnie obszczekać (oszczędzając psa)
    ;-)))
    --
    Wielkie umysły obgadują idee,
    średnie - wydarzenia,
    a małe innych.
  • 3mocj4 16.08.06, 21:38
    Nie no edithea..... to jest śmieszne....szybko zmieniasz swoje argumenty /zresztą i tak żenujące/, bo po pierwsze nie oceniam Ciebie i Twoich głupowatych postów... :/ to czy biegasz z psem to Twoj problem :/ zresztą jak widać szybko zmieniasz zdanie....do mnie piszesz że biegasz....potem że czasu nie masz:/ na bieganie. Kupe na środku trawnika zrobioną nie przez chomika a przez bydle to skala 1:100 :/ śmierdzi i nie porównuj jej do wersalki w lasku. A jezeli psia kupa obojętną jest i nie widzisz problemu.....to niech Twoj kundel załatwia sie po przeprowadzce w Twoim ogrodzie .... po co ma się męczyć. Niech Ci na sra na wycieraczce :) przecież to niemożliwe że tak kochasz pieska i bedzie Ci jego g*wno przeszkadzać.
    A poza tym .....zastanawiam sie czy przypadkiem ojciec Cie palcem nie zrobił.... chorą miłość jaką powinnaś przekazać człowiekowi Ty lokujesz w psie. I mało tego na siłe chcesz go zrobić lokatorem - czlowiekiem :) Ty obwąchanie przez psa traktujesz jak podanie ręki sąsiadowi na "dzień dobry".... no litości... wiecej pokory :) i znalezienia drugiej połówki serca

    --
    Dobrze jest zawsze budzić się z przekonaniem, że dzień który się zaczyna wniesie dużo dobrego do mojego życia. [Patrycja Rydzewska]
  • edithea 16.08.06, 23:10
    Sama jesteś smieszna z tą swoja złością i zjadliwością. I żenująca. Nikt cię nie
    prosił o wypowiedzi i temat był nie o spich kupach zresztą. Nie rozumiesz połowy
    z tego co piszę i mylisz fakty. Nic nie pisałam o bieganiu :)) Nie mam o czym
    dyskutować z kimś na twoim poziomie więc racz sprawdzić czy cię nie ma na
    forum..no może psychiatria, niech będzie ;) Pa.
  • edithea 16.08.06, 23:33
    A już wiem o co pijesz, no tak trzeba tłumaczyć jak krowie na granicy :) Czasami
    z psem wychodzę blisko i krótko a czasami jak mam więcej czasu to dalej i na
    dłużej, normalka. Pies wychodzi kilka razy dziennie jakbyś nie wiedziała. Może
    sobie poczytaj o psach albo co to ci się rozjaśni.
    A uwagi o ojcu spowodowały że wydajesz mi się już osobą pozbawioną wszelkiego
    poziomu - trafiłas kulą w płot ale nie będę pisać o moich bliskich bo nie mam
    ochoty abyś o nich czytała. Nie o tym w ogóle był mój post i takie wycieczki
    osobiste świadczą o tobie.
    No to bye.
  • malina862 17.08.06, 07:47
    Edith nie wdawaj się w te idiotyczne spory szkoda twojej cennej energii.
    Szczerze mówiąc to od razu wiedziałam ,że twój wątek wywoła takie kontrowersje.
    Na przyszłość zapamiętaj: NO FRORUM NIE WOLNO PORUSZAĆ TEMATU PSÓW I PSICH
    KUP!!! Bo zawsze tak to się kończy .Niestety jest już taka kategoria ludzi
    którym przeszkadzają wszyscy i wszystko. Uwielbiają się kłocić ,procesować
    awanturować o byle co. Sami sobie stwarzając w ten sposób piekło na ziemi. .
    Cierpią najprawdopodobniej na nude i nie mają większych problemów niż psia kupa
    na trawniku.
    Sama mam takie sąsiadki .z początku próbowałam z nimi dyskutować przedstawiać
    swoje racje ale stwierdziłam że to nie ma sensu one swoje a ja swoje .Po prostu
    je olewam uodporniłam się już na tego typu ludzi. Po swoim psie nie sprzątam
    (chyba że załatwi się na chodniku bądź na ulicy)bo uważam że trawniki są dla
    piesków chodniki dla ludzii. Musimy się jakoś dzielić:-)I sąsiadki mogą
    krzyczeć tupać nogamii ja sprzątać nie będę. W końcu taka psia kupa nie robii
    aż takiej krzywdy naszemu środowisku naturalnemu. Dziwne że nikt nie widzi
    foliówek petów puszek po piwie opakowań od chipsów i lizaczków(sprawka dziecii)
    Wczoraj wnuczek mojej sąsiadki powyrywał i poniszczył moje śliczne
    kwiatki .Ileż ja serca włożyłam w to by takie ładne zakwitły………..Co z tego jak
    przyszedł dzieciak i wciągu 5 minut wszystko zniszczył

    A babcia chłopczyka tłumaczyła ”Niech panii nie przesadza to jeszcze dziecko To
    jeszcze dziecko”
    Ja też nie zamierzam nikomu schodzić z drogi mój pies to też jeszcze dziecko
    a ja jestem tylko człowiek któremu najzwyczajniej w świecie nie chce się po nim
    sprzątać.Mnie psie kupy osobiście wcale nie przeszkadzają i nie będę biegać za
    pieskiem z szufeleczką tylko dlatego że jakiś palant nie ma co robić i sam
    sobie wynajduje problemy .Uwagami innych ludzi nie przejmuję się wcale.
    Zwariowała bym chyba jak bym miała każdą uwagę pod moim adresem przeżywać.
    Nie każdy musi mnie lubić.
    Podoba mi się Twój stosunek do zwierząt też bardzo kocham zwierzęta i
    przyznam się szczerze że nieraz nawet mam wrażenie że bardziej niż ludzi, ale
    na ten temat nie będę się już rozpisywała bo musze iść z moją Sarą na spacer.
    Uściskaj swojego pieska ode mnie!Pozdraiwiam:-)
  • edithea 17.08.06, 10:32
    No własnie już zauważyłam że to był mój błąd :) Zauważyłam że cokolwiek napisze
    sie o psach to zaraz rozpetuję się burza wszelkich pouczaczy, "wiedzących
    lepiej", i zwyczajnych trolli szukających zwady. Wcale się nie dziwię że wielu
    amatorów psów twierdzi że woli zwierzęta od coponiektórych ludzi, ja chyba też
    :)) Myślę dokładnie tak jak Ty malina. A szukających zwady - olewać. Moja Ajka
    łape daje i pozdrów Sarę ;) Idę popracować, pzdr!
  • daggy 17.08.06, 10:35
    Rozumiem, że nie nachodzi cię refleksja, dlaczego twoje posty tak bulwersuja...
    --
    Kasia z rodziną (F/G)

    Forum osiedla BiałeŁąki
  • alfika 17.08.06, 13:05
    niech każdy się martwi o swoje refleksje :)))

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • kiniox 27.08.06, 21:05
    Domyślam się z Twoich postów (chociaż może to za daleko idące wnioski), że nie
    masz dzieci. Zastanawiam się, czy Twoje podejście nie zmieni się, kiedy już je
    będziesz miała. Bo wtedy może zauważysz, że trawniki są nie tylko dla psów ale i
    np. dla dzieci. Może nie spodoba Ci się, jak Twoje dziecko włoży rękę w psią
    kupę. Pewnie nie będziesz miała żalu do siebie, że nie zauważyłaś tej kupy na
    czas, tylko raczej do bliżej nieokreślonego kogoś (bo pewnie nie do właściciela,
    który nie posprzątał, jeśli będziesz wystarczająco konsekwentna). Pewnie też nie
    będziesz się nigdy niepokoić faktem, ze duży pies podbiega do Twojego dziecka i
    je wącha, a właściciel stoi i trzyma smycz jakieś trzy metry dalej, chociaż Ty
    nie będziesz przecież pewna, czy pies jest
    agresywny/szczepiony/odrobaczony/najedzony/w dobrym humorze. Chciałabym też
    życzyć Ci trochę więcej dystansu i zdrowego rozsądku, bo ludzie na tym forum
    początkowo rozmawiali z Tobą bardzo spokojnie, dopiero Twoja nieprzejednana
    postawa spowodowała wzrost agresji. Nie dziwi mnie to specjalnie. Żeby oczekiwać
    zrozumienia od innych, samemu trzeba wykazywać się zrozumieniem. Dlatego Ty
    raczej zawsze będziesz miała "niesympatycznych" sąsiadów.
  • ewa_xy 17.08.06, 14:47
    Też mam psa i nie pozwalam mu na tyle, co ty. Mój pies nie obwąchuje
    napotkanych na spacerze ludzi. Nie pozwalam mu na to. Nie znam do końca jego
    reakcji i ty nie nadstawiaj tak szybko swojej głowy, twierdząc, że jesteś taka
    pewna zachowania swojego psa. Zwykle chce się bawić, ale co będzie jak raz
    zechce ugryżć? Jestem za sprzątaniem po swoich pupilach.
  • triss_merigold6 27.08.06, 22:14
    Laska chyba na głowę upadłaś. 11 lat miałam wielkiego owczarka niemieckiego i
    nie pozwalałam psu lać tuż pod oknami (bo śmierdzi, podchodzić do dzieci celem
    obwąchania ani straszyć "pimpusiów". Właścicieli pimpusiów informowałam głośno,
    że mój pies nie przepada za innymi i że proszę zabrać pieska. Podczas mijania
    innych psów owczarek był trzymany tuz przy nodze - żeby uniknąć obustronnych
    zaczepek właśnie.
    Husky są świetne ale inni mają prawo sobie nie życzyć aby lały im pod balkonem
    tudzież aby obwąchiwały dzieci.
    Kumasz? Pies nie ma wypisane na pysku, że jest całkowicie przyjazny, niektore
    dzieci mają alergie na sierść, rodzice mają prawo nie chcieć aby spory pies
    podchodził do maluchów w jakimkolwiek celu.
    Tak, tam gdzie jest sporo ludzi masz trzymać psa krótko, tam gdzie luz i tereny
    niech gania do oporu.
  • edithea 27.08.06, 23:24
    Ludzie, zostawcie juz ten watek, dobrze? Stracił na witalności i aktualności :)
    Napisałam to co sądze i zdania nie zmienię. Amen.
  • kiniox 27.08.06, 23:53
    Stracił może dla Ciebie, bo w istocie mało masz poważania dla innych ludzi i ich
    opinii, a jedynie chciałaś się tutaj wyżyć. Jednak, może Cię tym zaskoczę, ale
    internet ma to do siebie, że nie Ty decydujesz, kiedy ludzie kończą o czymś
    dyskusję, nawet jeśli to Ty ja rozpoczęłaś.
  • edithea 28.08.06, 00:02
    Nie mam potrzeby wyżywania się w internecie :) Jak chcę się wyżyć idę na basen
    albo na rower :D Innym też polecam, a szczególnie zajadłym krzykaczom. Jeśli
    chodzi o zaskakiwanie to mnie już nic nie zaskoczy jeśli chodz o forum.
  • kiniox 28.08.06, 00:49
    :-)
  • bialeoko 28.08.06, 01:50
    tak sobie myślę teraz, że możwe dlatego dużo ludzi nawet w parku, nie żeby na
    ulicy, tak sztywno trzyma często bardzo sympatyczne (nieagresywne) psy, z obawy
    przed różnymi histeryczkami, i do tego całkowicie kamienna twarz (smutne...)
    Kiedyś mój mały psiak obsikiwał jakąś ścianę, a starszy pan: 'pani, przecie
    te mury się rozpuszczają, czy pani wie, jak to wpływa' itd. wytrzeszczyłam
    tylko gały, potem buchnęłam śmiechem.
    --
    what
  • alfika 28.08.06, 10:14
    jakby twój malutki piesek był pogryziony przez dużego psa, to potem obsikiwałby
    sobie nóżki ze strachu, gdyby jakiś inny słodki, ale duży piesek miał chętkę
    się z nim zaprzyjaźnic :))))))))

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • bszalacha 28.08.06, 08:23
    Radzę ci dostosować swoje potrzeby do innych mieszkańców bo w każdej chwili
    mogą zadzwonić na straż miejską i masz mandat do 500 zł.Przepisy obowiązują
    Ciebie też,niestety.W dodatku jest problem z tymi psami w całej
    Polsce/pogryzienia,zagryzienia,manifestacja siły przy pomocy pokazywania się z
    coraz większymi lub agresywniejszymi psami w miejscach dla ludzi i przepisy są
    naprawdę egzekwowane,straż w Rzeszowie zjawia się natychmiast.
  • piesfafik 28.08.06, 09:02
    Wiesz kocham psy, mam duzego psa i wkurza mnie zachowanie ludzi ktorzy nie
    szanuja tego ze nie wszyscy inni musza zachwycac sie ich psami.
    Zawsze sprzatam kupy po moim psie. Nawet w okolicznym psim lasku gdzie psy moga
    biegac bez smyczy. Robia to tak w tej okolicy wszyscy inni wlasciciele psow i
    dlatego do tego lasku wchodzi sie z przyjemnoscia a nie z obrzydzeniem.
    Do posprzatanie psiego gowna wystarcza torebka nylonowa a jak sie bardzo
    brzydzisz to dwie.
    Moj pies (golden) kocha ludzi ale jak widze ze ktos sie go boi to go trzymam
    tuz przy boku. Jak masz duzego psa w miescie to musisz wlozyc troche wysilku w
    to zeby nauczyc go zycia wsrod ludzi. To nie jest takie skomplikowane.
    Twoja postawa daje znakomite argumenty ludziom ktorzy nie lubia psow i chetnie
    zabronili by posiadania psow w miescie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka