Dodaj do ulubionych

prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie zrobić

19.09.06, 00:22
Niebardzo wiem, jak zacząć, a poprostu czuje że muszę to z siebie
wyrzucić.Oczywiscie wiem, ze zaraz poleci na mnie błoto ze strony strazników
moralnosci, którzy samo nic nie maja na sumieniu i maja prawo rzucic kamieć-
juz się updporniłam.
Wiec... od jakiegos czasu spotykam się, jeśli tak to mozna nazwać z żonatym
mężczyzna (tak,tak klasyka gatunku). Naturalnie,żeby było typowo jest On ode
mnie o 10 lat starszy. Jedyne co odróżnia moją sytuację od typowego romansu,
to fakt,ze ja zdaję sobie sprawe z tego, ze jestem dla Niego tylko zabawką:(
Nie łudzę sie, ze dla mnie zostawi żonę, że powie ze mnie kocha itd. Tzn.
kiedys próbował mówic mi o jakiś uczuciach ale zabroniłam mu.. pewnie
dlatego,ze sama nie potrafie o uczuciach mówic.
A do czego zmierzam?? Do tego, ze tak bardzo chciałbym móc powiedzieć mu
"koniec" powiedzieć,jak mnie straszliwie denerwuje skraje olewanie mojej
osoby, szczególnie ze jest pierwszym facetem,który tak źle mnie traktuje,
chciłabym mu powiedzieć, ze mam dosyc!! Że męcze sie czekajac cały tydzień na
sms, który nie przychodzi, bo On "ma duzo pracy", ze wiem kim, a moze raczej
czym dla Niego jestem i ma przestać sciemniać, ze nie mam racji!!
I co nie moge!! Nie potrafie tego zrobic!! A dlaczego?? Bo za każdym razem,
kiedy zaczynam cos mówić, On zapiera sie rękami i nogami, ze nie mam racji, ze
nie mogę tak mysleć, ze On NAPRAWDE NIE MA CZASU, że tak bardzo chciałby sie
spotkac, ale nie moze.... czy nie mógłby mi pomóc i powiedzieć "zaliczyłem
Cie, znudziłaś mi sie koniec, spadaj mała" moze to pomogłaby mi Go
znienawidzieć, albo przynajmniej otwarło oczy, ale nie!!!
Drodzy Panowie "posiadacze" kochanek, jeśli takowe juz Wam sie znudzą zróbcie
Im tą przysługę i pozwólcie odejsc. Jeśli macie dziewczynę w głębokim
poszanowaniu, powiedzcie jej to!! Nie zapewniajcie o jakiś blizej
niezidentyfikowanych uczuciahc, gdy widziecie,ze juz prawie udało jej sie
powiedzieć "KONIEC" Chyba choć tyle mozecie dla niej zrobić??
...a ja dla Niego porzuciłam wszystko, całe moje życie...
Edytor zaawansowany
  • issey_miyake 19.09.06, 00:44
    Kochana Konwalio. Dlaczego uważasz, że mu się najzwyczajniej w świecie
    znudziłaś? Myślę, że jeśli masz świadomość tego, że jesteś TYLKO dodatkiem do
    jego normalnego, codziennego życia to wiesz, że gdyby tak było powiedziałby
    Tobie o tym.. Wiesz, że nie ma dla Ciebie czasu.. Mówisz tak, że znudziłaś mu
    się, bo chciałabyś mieć go dla siebie. By więcej jego było dla Ciebie. Mówisz,
    że nie potrafisz mówić o uczucia..ale w tym co piszesz, wiesz ile dajesz uczuć!
    Nie potrafisz o nich mówić, ale potrafisz je czuć, odczuwać, przeżywać. I jak to
    robisz to jest tylko i wyłącznie Twoja sprawa i za to Ci chwała. Mówiąc, że Ci
    się znudził nakręcasz się w środku. Dlaczego tak wiele myślisz? Zapytaj się go
    poprostu.. A co to znaczy, że Cię olewa? Przecież sama się na to zdecydowałaś..
    podejmująć tę znajomość.. Uśmiechnij się czasem do siebie i nie oceniaj go za
    często. Jesteście tylko ludźmi. Porozmawiaj z nim, jeśli źle Tobie.
  • kornelia80 19.09.06, 09:48
    Mam bardzo sprzeczne uczucia, napewno masz rację pisząc, ze chciłabym mieć Go
    dla siebie. Na początku znajomosci to była dla mnie tylko przygoda, zabawa,
    wiedziłam na czym stoje i postanowiłam odciać się od wszelkich uczuc. Jego
    zresztą też w ten sposób nastawiłam "Zero uczuc" ale nie udało sie:(
  • marian.s4 19.09.06, 08:23
    Sama napisałaś, że wiesz że on traktuje cie jak "zabaweczkę"...A zabaweczka to
    przedmiot, który służy do zabawy, do zaspokojenia JEGO potrzeb, a nie Twoich.
    On wie, że Ty cierpisz, ale ma to gdzieś, nie widzisz tego? Kto przejmowałby
    się uczuciami "przedmiotu-zabaweczki"? Ty mu służysz do zaspokajania jego
    potreb, dlatego nie pozwala ci odejsc... Ale twoje odczucia nic go nie
    obchodzą. Więc nie licz, że pozwoli ci odejść, no chyba, że się mu znudzisz
    jako obiekt seksualny. To twoj wybór: jeśli odpowiada Ci rola przedmiotu, to
    nie domagaj się od niego uczuć czy zrozumienia. Przedmiotom sie ich nie
    okazuje.
    Zacznij się szanować, taka moja rada.
  • piekielnica1 19.09.06, 09:34
    marian.s4 napisał:

    > To twoj wybór: jeśli odpowiada Ci rola przedmiotu, to
    > nie domagaj się od niego uczuć czy zrozumienia. Przedmiotom sie ich nie
    > okazuje.
    > Zacznij się szanować, taka moja rada.

    To dobra rada, tylko co zrobić z niezaspokojoną bezdenną potrzebą miłości?.
  • kornelia80 19.09.06, 09:52
    Zaczne od konca, dlaczego uważasz,że sie nie szanuje?? Niestety z uczuciami
    ciezko wygrać, ciezko w pewnym momencie powiedzieć, źle mnie traktuje- koniec.
    Chociaż musze przyznać, ze jeszcze żadnego mezczyńnie nie pozwoliłam, żeby tak
    sie wobec mnie zachowywał.
    Co do reszty musze sie niestaty z Tobą zgodzic, jestem dla Niego ładnym
    dodatkiem i tyle:( Ostatnio powiedział "..ale Ty ślicznotka ejstes" niby
    fajnie-komplement, ale mnie to tylko utwierdziło w teori, ze dla Niego tym
    właśnie ejstem-ślicznotka i nikim/niczym wiecej:(
  • facettt 19.09.06, 09:40
    Kochankom (jak i zonom zreszta) nalezy sie szacunek...
    Juz wczesniej powinnas probowac ustalic, jak czesto bedziecie sie spotykac,
    jak czesto bedzie sie do Ciebie odzywal itd...

    Jestes nie tylko kobieta, ale CZLOWIEKIEM i masz prawo do pewnych oczekiwan
    i regul.

    Kochanka - to nie zabawka.
    To tez obowiazek.
    Zabawka - to tylko przygoda...

    PS. To co pisze - to nie ironia.

  • borys.m 19.09.06, 14:48
    Oczywiście, ze kochankom nie nalezy się zaden szacunek, bo jak mozna szanować
    kogoś, kto sam sie nie szanuje.
    Kochanka to TYLKO zabawka i przygoda.
    Kochanka nie ma prawa stawiac zadnych wymagań , ani żądań.
    Ma siedzieć cicho, aby sie nie wydało i posłusznie dostosowywać się do sytuacji.
    Ma być w kazdej chwili gotowa, podmyta, chętna i miła uśmiechnięta i
    szczęśliwa, ze jakiś facet ją chce.
  • facettt 19.09.06, 15:10
    borys.m napisał:

    > Oczywiście, ze kochankom nie nalezy się zaden szacunek, bo jak mozna szanować
    > kogoś, kto sam sie nie szanuje.
    > Kochanka to TYLKO zabawka i przygoda.
    > Kochanka nie ma prawa stawiac zadnych wymagań , ani żądań.
    > Ma siedzieć cicho, aby sie nie wydało i posłusznie dostosowywać się do
    sytuacji
    > .
    > Ma być w kazdej chwili gotowa, podmyta, chętna i miła uśmiechnięta i
    > szczęśliwa, ze jakiś facet ją chce.

    Obojetnie, czy piszesz zartem ,czy powaznie, pozwole sobie raz jeszcze
    zaprzeczyc. przypoda, to przygoda... na jeden lub kilka razy.

    Dluzszy romans, czyli STALA Kochanka, to Uklad ze wzajemnymi zobowiazaniami,
    ktore rzecz jasna trzeba wspolnie ustalic.
  • borys.m 19.09.06, 15:24
    TAK,
    romans to przygoda z wieloma razami i z jednostronnym zobowiązaniem, ze
    kochanka ma sie podporzadkować facetowi i jego zyciu rodzinnemu!!!
  • facettt 19.09.06, 15:28
    To raczej oczywiste. Tym niemniej ma rowniez prawo wiedziec i ustalic
    - jak czesto beda spotkania i telefony.

    Co drugi dzien, raz na tydzien, czy raz na miesiac.

    To nie jest tak, ze kochanka tylko czeka na telefonie.
    To tez czlowiek i ma wlasne plany zyciowe.
    nie kpij.
  • borys.m 19.09.06, 15:32
    prawo to ona moze sobie mieć, a rzeczywistość i praktyka wskazują na to, ze
    musi czekać , bo nie ma z gory ustalonych spotkan i tego typu dupereli.
  • facettt 19.09.06, 15:36
    Zdaje sie nie za bardzo wiesz, jak takie uklady funkconuja...?

    Zadna kobieta nie zgodzi sie (na dluzsza mete) na czekanie - nie wiadomo na co.

    Jak umawiasz sie na czwartek, to przychodzisz w czwartek.
    A gdy Ci cos z nienacka wypadnie (np. musisz odwiezc zone, czy dziecko do
    szpitala, bo zachorowaly)) - to obowiazkowo dzwonisz i przepraszasz.
  • borys.m 19.09.06, 15:44
    zadna się nie zgodzi ????
    haha
    większość się godzi na czekanie na niewiadomo co i latami w to brnie , pani
    teoretyk.
  • facettt 19.09.06, 15:46
    Ja jednak zajmuje sie (jezeli juz) wylacznie kobietami po studiach
    i na poziomie, wiec zapewniam, ze dobre obyczaje i zasady, sa tu tak samo
    niezbedne, jak wszedzie indziej w kulturalnym towarzystwie.
  • qw5 19.09.06, 15:49
    Studia i poziom nie mają tu nic do rzeczy.
  • facettt 19.09.06, 15:56
    byla to, rzecz jasna, pewna przenosnia literacka.

    studia rzecz jasna - nie.

    poziom kultury - jak najbardziej tak.
    kochanka to taki sam czlowiek, jak zona i zasluguje na taki sam szacunek,
    szczegolnie np. przez wczesniejsze ustalanie terminu spotkan...

    To tylko niespodzewana przygoda wypada "znienacka" . W dluzszym romansie,
    wlasnie m.in. z wzgledu na zone (i przezornosc) spotkania sie starannie planuje
    z wyprzedzeniem.
  • borys.m 19.09.06, 15:51
    dobrym zwyczajem i kulturalnym jest nie pie....ć się na bokach.
  • facettt 19.09.06, 15:59
    posiadanie kochanki nie ma nic wspolnego ze dobrymi obyczajami.

    Dla konserwatysty - to oczwiscie niemoralne.
    Dla obyczajowego liberala - to normalne i moralne.

    Tym niemniej w obejsciu z kochanka - obowiazuja zasady savoir vivreu,
    czyli kultury osobistej - jak z kazdym innym czlowiekiem.
  • borys.m 19.09.06, 16:13
    zacznij kulturalnie i etycznie oraz z szacunkiem traktować własną zonę, a
    kochankę i tak jest przecież od kultury ....fizycznej
  • facettt 19.09.06, 16:18
    1. Dla obyczajowego liberala posiadanie zony i kochanki, jest normalne, etyczne
    i moralne.

    2. Widac, ze w zyciu nie zakochales sie w Kochance, wiec nawet nie wiesz,
    co to oznacza i ze to nie tylko, a moze nawet nie przede wszystkim seks.
  • borys.m 19.09.06, 16:33
    " moralny liberał" ? dobreee
    czyli po naszemu jeb...i sqr....



  • facettt 19.09.06, 16:35
    obracam sie, hloopcze, tylko w kulturalnym towarzystwie,
    wiec badz uprzejmy nie uzywac slow, ktorych w moim kregu sie nie uzywa.

    inaczej: desinteressement.
  • borys.m 19.09.06, 16:39
    Naprawdę?
    ale zrozumiałeś i wiesz jakie to słowa,bo je znasz, czyli nie ze słownika
    wyrazów obcych.
  • facettt 19.09.06, 16:41
    znam, gdyz bedac tlumaczem, to moj obowiazek,
    jednakze tylko ze slownika wyrazow obcych.
  • kornelia.80 19.09.06, 18:02
    Wydaje mi sie, ze jkakolwiek dalsza dyskusja z kolega Borysem nie ma sensu, bo
    niedorasta On poziomem do rozmowy.
    Powodem tego moze byc fakt,ze:
    a. jest to 15-latek ktory niebardzo rozumie, o czym rozmawiamy, a bardzo chial
    zabrac glos
    b. jest znacznie starszy, niz osoba z pkt. powyzej niestety jego rozoj
    psychiczny zatrzymal sie na poziomie oseska
    c. obcowal do tej pory tylko i wylacznie z kobietami, ktore pozwalaly sie
    traktowac w taki sposob, co zreszta jest zupelnie zrozumiale, ze zadna
    kobieta "na poziomie" raczej by znajomosci z takowym Panem nie zaryzykowala
    d. Pan Borys jest zdradzona zona, ktora krazy po wszelkich forach i obrzuca
    blotem zarowno innych niewiernych mezow, jak i kochanki ot tak dla poproswy
    samopoczucia.
    W kazdym z wymienionych przypadkow- wspolczuje.

    I prosze mi Panie Borys nie mowic, ze mam sie podmywac i czekac, az ktos bedzie
    mnie chcial, bo nie mam problemy "nikt mnie nie chce" Chyba,ze Pan nie
    przeczytal co napisama na poczatku tylko postanowil napisac cos,zeby bylo.

    PS. nie uzywam polskich znakow, nie dlatego ze nie potarfie wladac jezykiem
    ojczystym,ale niestety w danym momencie dysponuje "niepelnosprawna" klawiatura.
  • facettt 19.09.06, 18:17
    to obyczajowa konserwa.
    w oczach innych chcial po prostu zohydzic Twoje i moje liberalne poglady...
  • kornelia.80 19.09.06, 18:44
    Tymczasem wyszedł na chama jakich mało:/
  • tadaam 20.09.06, 15:05
    no nie wiesz chłopie, nie wiesz... przyjmij moje szczere i serdeczne zyczenia,
    abyś prędzej czy później trafił na zonę - obyczajowego liberała :)
  • qw5 19.09.06, 15:45
    Wiesz co jest najgorsze, że sie godzą, właśnie na dłuższą metę.
  • croyance 21.09.06, 21:52
    Przeczytaj sobie ksiazke "Kochanka - motywy i konsekwencje" (autorka jest Maja
    Langsdorff, niemiecka psycholog).
    Przeczytasz sobie, jak wyksztalcone kobiety rezygnuja z urlopow, przyjaciol,
    jakiegokolwiek zycia poza praca, warujac przy telefonie, bo moze on
    zadzwoni ... Bardzo trafnie opisane.
  • alfika 11.11.06, 16:00
    kobieta na poziomie i z klasą nigdy sobie na to nie pozwoli - a jeśli, to nie
    obwini świata z kochankiem na czele, ale wybierze rozmyślnie to, na co ma
    ochotę - i na własną odpowiedzialność

    jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś kogoś w romans wciągnął bez zgody
    wciąganego (celowo pomijam przypadki choroby psychicznej wykluczającej
    samoświadomość)

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • kornelia80 19.09.06, 09:58
    Zdaję sobie sprawe z tego,że cos zrobic musze i to szybko. Nie chce marnować
    sobie zycia, a i tak juz zbyt wiele poswieciłam.
    Zastanawia mnie tylko jak to zrobic, czy po raz pierwszy sie odważyc i
    powiedzieć o uczuciach?? Powiedzieć mu,że to koniec, bo poczułam coś do Niego,
    mimo że przez cała naszą znajomośc wypierałam sie wszelkich uczuc i tego samego
    chciałm od Niego. I ewentualnie pozwolić, żeby mnie zranił.
    Czy poprostu jak do tej pory niczego nie wyjaśniac, nic nie dać po sobie poznać
    i pod jakims głupim pretekstem odejsć z podniesioną wysoko głową i nie dać mu
    się zranić- wtedy zranie sama siebie.

    I dzieki z rady i zainteresowanie, a przede wszystkim za nie zmieszanie mnie z
    błotem:)
  • facettt 19.09.06, 10:07
    A jestem zwolennikiem posiadania i Zony i Kochanki...

    Czy odejdziesz, czy nie... - to Twoja decyzja...

    Jezeli jednak zostaniesz...
    To masz prawo na jakies okreslenie minimum spotkan...
    minimum telefonow.
    minimum uczuc...

    sprobuj ustalic, czy da sie to osiagnac.
  • kornelia80 19.09.06, 10:16
    Problem w tym,że to On chciał na poczatku uczuc, a przynajmniej tak mówił. Jeśli
    masz w tej matrii doswiadczenie, to moze mi powiesz, czy facet chcący TYLKO sexu
    mówi, o co mu chodzi, czy raczej przez 3 miesiace nawija o uczuciach??
    Ja z wrodzonym sobie sceptycyzmem przyjełam,że całe to Jego gadanie o uczuciach,
    o bliskości itd. za chwyt majacy na celu zaciągnięcie mnie do łóżka, więc
    chłodno odpowiadałam na wszystko co miało zwiazek z uczuciami.... no i się
    doigrałam.
    A teraz się głowie, a co jesli, to nie był tylko chwyt?? Co jesli On chciał
    czegos wiecej?? Co jeśli ja Go tak nastawiłam do siebie???
  • herkuleska 19.09.06, 10:43
    Problem w tym,że to On chciał na poczatku uczuc, a przynajmniej tak mówił. Jeśli
    masz w tej matrii doswiadczenie, to moze mi powiesz, czy facet chcący TYLKO sexu
    mówi, o co mu chodzi, czy raczej przez 3 miesiace nawija o uczuciach??
    Ja z wrodzonym sobie sceptycyzmem przyjełam,że całe to Jego gadanie o uczuciach,
    o bliskości itd. za chwyt majacy na celu zaciągnięcie mnie do łóżka, więc
    chłodno odpowiadałam na wszystko co miało zwiazek z uczuciami.... no i się
    doigrałam.
    A teraz się głowie, a co jesli, to nie był tylko chwyt?? Co jesli On chciał
    czegos wiecej?? Co jeśli ja Go tak nastawiłam do siebie???

    Wtrace sie,bo chcesz odpowiedzi od Faceta ktory jak pisze jest zwolennikiem
    posiadania zony I kochanki.
    To o czyms swiadczy,mianowicie o egoizmie mezczyzny I checi bycia wygodnym w
    zyciu..
    Jesli chodzi o Twoje pytanie ,czy Twoj facet na poczatku chcial
    uczuc..oczywiscie ze nie..
    Chcial uludy ze takowe uczucia zaistnialy..chcial ubrac powstale miedzy Wami
    pozadanie
    w romantyzm.Mezczyzni uwazaja ,maja wpojone ze kobiety lubia czule slowka.
    Im bardziej sie upierasz ze Tobie na nim nie zalezy tzn,ze go nie kochasz tym
    bardziej bedzie sie staral,
    abys w koncu go pokochala wystarczy ze spotykasz sie z nim,jestes do jego
    dyspozycji. I on jest juz bohaterem,w jego mniemaniu. Po jakims czasie bedzie
    pewny ze go kochasz pomimo ze zaprzaczasz.Pamietaj o przyslowiu,ktorym oni
    chetnie sie posluguja „kiedy kobieta mowi ,nie oznacza ze sie zgadza“ czy cos w
    tym guscie..

    Ja sama jestem druga zona mojego meza,znam Twoje uczucia ,i tez najpierw byl
    sex.w moim przekonaniu..
    Oklamywalam sie,taraz to wiem..

    Nie mam pojecia co Ci poradzic ,wiem jak jest ciezko z takiej sytuacji wyjsc..
    Ale zastanow sie ,czy nawet jak sie zdecydujecie na wspolne zycie,to bedziesz
    umiala byc zawsze ta druga..
    Jesli nadal bedziesz z nim dla sexu,jak mowisz to nie zal Ci Twojego
    czasu..pewnie chcesz kiedys miec chocby dziecko.
    Ktos Ci napisal „szanuj siebie“ –to znaczy badz troche bardziej
    egoistka..Pomysl o sobie..

    --
    www.alaplotki.fora.pl/index.php?
  • kornelia80 19.09.06, 11:23
    czasu już teraz mi żal. Bo cały czas na cos czekam, sama nie wiem na co. Bycie
    drugą, cóż myśle nie byłoby to takie straszne, szczególnie że w pierwszym
    związku nie ma dzieci, jedyne czego bym się bała, że w pewnym momencie
    podzieliłabym los pierwszej zony- znudziłabym mu się.
    Wiesz, co najbardziej mnie w tym wszystkim boli?? Kłamstwa!! Dlaczego On nie
    moze normalnie powiedzieć o co mu chodzi, dlaczego jak przez prawie tydzień nie
    daje znaku życia, to zwala to na ilośc pracy i stres?? Wiem,że dużo pracuje, ale
    chyba nie sądzi,że uwierze,że nie ma czasu smsa napisac??
    Mam jeszcze jedno podejrzenie- mści sie na mnie za moje zachowanie, zanim
    pojawiły sie uczucia, a raczej zanim sama sie do nich przed soba przyznałam.
  • brak.polskich.liter 19.09.06, 15:13
    On sie nie msci. On po prostu ma Cie w doopie.
    Wiesz, z zonatymi to mozna sypiac czysto rekreacyjnie. To znaczy: zadnych
    zakochan, zadnych oczekiwan, zadnej nadziei, ze zostawi zone/zakocha sie w
    Tobie/bedzie z Toba na dobre i zle. Zakochanie sie w zonatym jest, jak sama
    widzisz, niefajne.
    Nie sluchaj tego, co koles gada. Panowie opowiadaja niestworzone rzeczy po to,
    zeby sobie spokojnie pofikac na boku. Ten kawalek o nawale pracy i stresie to
    klasyka gatunku. A co ma Ci mowic? Ze boi sie zony, bo moze ona cos podejrzewa?
    Jasne, ze bedzie sciemnial i szedl w zaparte. Ma na boku dupencje gratis -
    dlaczego mialby to konczyc? Tacy, jak ten facet beda pitolic o wielkiej milosci
    i robic rzewna minke, jesli tylko zorientuja sie, ze kochanka ma zamiar odejsc.
    Facet nic Ci nie bedzie ulatwial, nie ludz sie. Wiej z tego ukladu, happy endu
    nie bedzie.
  • facettt 19.09.06, 15:25
    Bywa i tak, ale napisalem w poscie powyzej, ze bywa zupelnie odwrotnie i nie
    jest prawda, ze kazdy zonaty sciemnia.

    Zrobilem kiedys sondaz wsrod moich znajomych miewajacych kochanki
    (akurat obracam sie w takim srodowisku). "Sciemnia" to sie zonie
    (z koniecznosci rzecz jasna). Kochance zaden z nich nie sciemnial.
    Jedni spotykali sie z dziewczyna tylko dla zabawy, inni z zakochania,
    ale zaden z nich nie sciemnial. Mowili swoim kochankom prawde.

    Oczwiscie mozesz zarzucic, ze mnie sciemniali. To raczej niemozliwe. To moi
    dlugoletni, dobrzy znajomi... Nie mieli zadnego interesu , by mnie oklamywac.
  • borys.m 19.09.06, 15:28
    Naiwna kochanka " facettt" jesteś i dorabiasz sobie teorię do zwykłego
    dupczenia na boku.
    Tiaaa, "mówi się kochnkom prawdę" , to trzecią prawdę, czyli "gó.. prawdę".
  • facettt 19.09.06, 15:37
    sluchaj dziecie, twoje dziecinne uwagi oznaczaja tylko, ze nie masz pojecia,
    o problemie, na ktory usilujesz cos wystekac :)
  • borys.m 19.09.06, 15:50
    jezeli o mnie chodzi to jestem chłop z jajami a nie romantyczną baba, która
    marzenia o " wielkiej miłości" stara się wykreować w rzeczywistość.
    Życie jest brutalne, a szczęśliwe romanse mozna tylko ogladać w filmach z
    Bolivood lub hareqinach.
  • facettt 19.09.06, 16:01
    zapewniam, ze bywa czasem zupelnie odwrotnie.
    Zmien moze prace, miejsce zamieszkania i srodowisko :)
    sa takie miejsca , gdzie sporo pieknych i samotnych kobiet :)
  • brak.polskich.liter 19.09.06, 15:34
    Kazdy przypadek to insza inszosc. Bywa, ze zonaty facet sie zakocha w kochance,
    bywa, ze oboje traktuja to jako czysto rekreacyjny uklad i jest git. Tu mamy
    okaz, ktory jest zbyt zajety, zeby np. wyslac sms-a do kobiety, na ktorej mu
    rzekomo zalezy. Nie ma rowniez czasu sie spotkac. Pytany wprost pieprzy, za
    przeproszeniem, jak potluczony.
    Jedna wielka sciema i nic ponad to.
  • facettt 19.09.06, 15:39
    przeciez napisalem, ze bywa roznie.
    Nie wiem tez , jak jest w tym wypadku.

    ale pomoc moze tylko uczciwa rozmowa, a nie placz i domysly.
  • brak.polskich.liter 19.09.06, 15:43
    facettt napisał:
    > ale pomoc moze tylko uczciwa rozmowa, a nie placz i domysly.

    Zgadzam sie w calej rozciaglosci. Ale jest szansa, ze przy probie wyjasnienia
    czegokolwiek pan bedzie w dalszym ciagu szedl w zaparte, wygadywal bzdury o
    uczuciach i o tym, jaka to ona jest wazna, a on bardzo zajety, pierdu-pierdu...
    Moze nawet sie poplacze. Sa tacy.
    IMO - szkoda czasu i energii na typa.
  • kornelia.80 19.09.06, 18:09
    I tego wlasnie sie obawiam. Juz probowalam zaczac rozmowe tego typu, to On
    stwierdzil,ze przeciez wiem,ze to nieprawda, ze nie mam tak myslec i takie tam.
    Poza tym, On najzwyczajniej wstydzi sie przyznac,ze boji sie zony. Tzn. o Niej
    nie mowi nic. Przecie gdyby powiedzial "w weekend sie nie odzywamy, bo Ona moze
    cos zobaczyc" OK, rozumiem, ale nie gadanie, ze tak mu szybko czas leci,ze nie
    wie, gdzie mu sie tydzien podzial. Zachowuje sie tak,jakby zona nie istniala...
    a wszyscy wiedza,ze jest...
  • facettt 19.09.06, 18:13
    chyba jeszcze psychicznie nie dorosl do posiadania kochanki...
    zapewniam Cie, ze dlugo sie do tego dorasta...
  • brak.polskich.liter 19.09.06, 18:19
    Slowem trafilas na zalosnego, tchorzliwego sukinsyna. Powtorze sie i napisze
    jeszcze raz: zakoncz te znajomosc. Zrob to poki masz jeszcze odrobine szacunku
    do samej siebie. Nawet za cene post-rozstaniowego bolu serca, mimo poczucia
    winy, w ktore koles bedzie Cie - moge isc o zaklad - probowal wmanewrowac.
    Bol serca minie o ile nie bedzie pielegnowany, szacunek dla wlasnej osoby
    zostanie.
    Trzymaj sie
  • kornelia.80 19.09.06, 18:48
    tak, wiem,wiem musze to zakonczyc i to jeszcze zanim serce bedzie mnie naprawde
    bolalo. Poki co wiem tylko,ze sa jakie suczucia, ze nie jest mi obojetny, ze
    czekam, ze tesknie. Poki co to nie milosc, to nie zakochanie, ale wiem,ze jesli
    juz tesknie, a nawet zaczynam byc zazdrosna, to prowadzi w kierunku glebszych
    uczuc. Wiec... zakoncze... do konca tego miesiaca- takie mam postanowienie.
    Naturalnie jesli "moj" bedzie mial sie ze mna czas spotkac, zebym mogla to
    zakonczyc...
  • facettt 19.09.06, 15:05
    herkuleska napisała:
    > Wtrace sie,bo chcesz odpowiedzi od Faceta ktory jak pisze jest zwolennikiem
    > posiadania zony I kochanki.
    > To o czyms swiadczy, mianowicie o egoizmie mezczyzny I checi bycia wygodnym
    w zyciu..

    - przeciwnie. jest to wprawdzie bardzo przyjemne, ale zyciowo
    bardzo "NIEWYGODNE" i meczace.


    > Jesli chodzi o Twoje pytanie , czy Twoj facet na poczatku chcial
    > uczuc... oczywiscie ze nie..

    - skad wiesz? to roznie bywa...
    czasami ma sie ochote tylko na kobiete, a niekiedy czlowiek sie po prostu
    zakochuje...tak najzwyczajniej...
    tylko poczucie odpowiedzialnosci nie pozwala zostawic zony i dzieci.

    > Mezczyzni uwazaja , maja wpojone ze kobiety lubia czule slowka.

    - nikt mi tego nie wpajal, Zlotko :)))

    > Im bardziej sie upierasz, ze Tobie na nim nie zalezy tzn, ze go nie kochasz
    tym bardziej bedzie sie staral,

    - bzdury. nie ma zadnej takiej reguly.

    Pomysl o sobie..
    >
    - o sobie kazdy zawsze mysli... smieszny ten apel...
  • facettt 19.09.06, 14:56
    kornelia80 napisała:
    Co jesli On chciał czegos wiecej?? Co jeśli ja Go tak nastawiłam do siebie???


    Ja nigdy nie oszukiwalem i zawsze mowilem, czego chce, chociaz, rzecz jasna to
    sie zmienia... z przygody bez znaczenia - robi sie czasem romans, a niekiedy
    uczucie samo sie wypala... jak w kazdym "normalnym" kontakcie mesko-damskim...

    Porozmawiaj i spytaj... Na rozmowe i wyjasnienie sobie oczekiwan, nigdy nie
    jest za pozno...
  • tadaam 20.09.06, 15:09
    hi hi hi
    posiadać to ty mozesz srebrny komplet sztućców, albo srubokret z bajerami...
    kultura to tak naprawdę BARDZO obce ci słowo, prawda?
    tylko słoma z butów czasmi wychodzi...
  • tadaam 21.09.06, 08:25
    bo moja umiejętnosc czytania ze zrozumieniem najwyraźniej przerasta twoją. I to
    znacznie.
    Wydaje ci się, że taki boski jestes, co? Tak naprawdę to jesteś taki, taki,
    taki malusi...
  • tadaam 21.09.06, 08:27
    tadaam napisała:

    > bo moja umiejętnosc czytania ze zrozumieniem najwyraźniej przerasta twoją. I
    to
    >
    > znacznie.
    > Wydaje ci się, że taki boski jestes, co? Tak naprawdę to jesteś taki, taki,
    > taki malusi...

    PS
    Dziwnym trafem jestem językoznawcą. Ale niech ci bedzie :)
  • tadaam 21.09.06, 08:32
    tadaam napisała:

    > tadaam napisała:
    >
    > > bo moja umiejętnosc czytania ze zrozumieniem najwyraźniej przerasta twoją
    > . I
    > to
    > >
    > > znacznie.
    > > Wydaje ci się, że taki boski jestes, co? Tak naprawdę to jesteś taki, tak
    > i,
    > > taki malusi...
    >
    > PS
    > Dziwnym trafem jestem językoznawcą. Ale niech ci bedzie :)

    PS 2 - To moze ci wyjasnię te zawiłosci... najprosciej rzecz ujmując: MAm a
    POSIADAM to kompletnie dwie RÓŻNE rzeczy. Resztę, jak jestes zainteresowany,
    doczytaj sobie ...
  • facettt 21.09.06, 14:01
    > > Dziwnym trafem jestem językoznawcą.

    Ja "nie dziwnym trafem" jestem tlumaczem, no i co?

    Slowa "mam" i "posiadam" uzywa sie w potocznym polskim ZAMIENNIE.
    i takim jezykiem tu rozmawiamy.
    I jest to dopuszczalne, chociaz, rzecz jasna niedokladnie to samo znacza...

    Jezli chcesz rozmawiac jezykiem literackim, z zachowaniem dyscypliny logicznej,
    to zamelduj to wyraznie - a krec.

    Twoja proby dokopywania z boku, komus, za to , ze popiera romanse ,
    nie potrafiac dokopac wprost, sa doprawdy smieszne :)))

  • tadaam 21.09.06, 14:26
    Romanse a POSIADANIE kochanki/kochanka/zony/męża to dwie rózne rzeczy. To, że
    MIEĆ i POSIADAĆ to też dwie rózne rzeczy, juz przyznałeś. I nie sil się na
    komentarze w stylu co autor mial na mysli, bo w tym wypadku autorem jestem ja i
    akurat co miałam na mysli wiem.
    Wyraziłam swoje zdanie na temat "ludzi", którzy POSIADAJĄ innych ludzi. Nie na
    temat romansu. ALe to chyba ty mi proponowałeś naukę czytania ze zrozumieniem?
  • facettt 21.09.06, 14:33
    Albowiem, jak juz napisalem, slowa "mam" i "posiadam" stosowane sa w potocznym
    polskim zamiennie, mimo, ze niezupelnie to samo znacza. I jest to dopuszczalne.

    Twoja taktyka gryzienia "po kostkach", z braku mozliwosci ataku od frontu,
    jest doprawdy smieszna :)))

    Urzednik w urzedzie pyta Cie np. : czy posiada Pani meza i dzieci?

    Tez udajesz wtedy obrazona i go poprawiasz? :)))

  • tadaam 21.09.06, 14:39
    a ja pójdę sobie cos zjeść
    bo nie lubie polemik bez sensu
    swoje juz powiedziałam
    i tyle
    pa kochaniutki
  • facettt 21.09.06, 14:49
    logicznie biorac - nic innego (w ramach dobrych obyczajow)

    Ci nie pozostalo.

    A zatem: smacznego "dinnera" :)))
  • tadaam 21.09.06, 14:28
    facettt napisał:
    > Twoja proby dokopywania z boku, komus, za to , ze popiera romanse ,
    > nie potrafiac dokopac wprost, sa doprawdy smieszne :)))
    >

    A wprost też było... z zyczeniami liberalnej zony/partnerki. Ale tylko wtedy
    kiedy naprawdę mocno będziesz ją kochał :)
  • yuka4 19.09.06, 12:21
    a może juz mu się znudziłaś? poluje na jakąś inną? a ciebie zostawił w razie
    niewypału, żeby było gdzie wrocić
    nie wierze w brak czasu, jeżeli komuś na kimś zależy - to pisze , dzwoni, tęskni
    i czeka na spotkanie
    rozważ wszystko kornelio
  • kornelia.80 19.09.06, 18:12
    tak, tez tak mysle. Od miesiaca tak sie zachowuje, ja wiem,ze to dla Niego
    ciezki miesiac, wiem,ze On naprawde duzo pracuje (jestesmy powiazani
    zawodowo,wiec wie o czym mowie) ale chyba kazdy czlowiek wie,ze n napisanie
    smsa nie potrzeba zbyt wiele czasu.
    Zastanowilam sie, wiem co zrobie, powiem mu co o tym mylse... zobaczymy co
    zrobi.
  • mathias_sammer 19.09.06, 12:29
    przepraszam, ze pytam, ale musze zapytac, bo jestem bardzo ciekawy. lubisz od
    tylu?:)
    m.s.
    --
    Uwaga:
    Nie odpisuj na posty łamiące regulamin!
  • kornelia.80 19.09.06, 18:14
    nie widze zwiazku, jesli bedzie kiedys takowy temat na forum i bede chciala sie
    wypowiedziec na temat "preferowanych pozycji sexualnych" wowczas odpowiem.
  • brasil5 19.09.06, 13:06
    i taaaaakie powtarzalne... że aż się naprawdę tzreba czasami zmuszać, żeby taką
    przelecieć, nawet o 10 lat młodszą!!!!
  • gszesznica 19.09.06, 13:15
    brasil5 napisał:

    > i taaaaakie powtarzalne... że aż się naprawdę tzreba czasami zmuszać, żeby
    taką
    >
    > przelecieć, nawet o 10 lat młodszą!!!!

    "Pyta sie mezczyzna Pana Boga
    -Boze czemu stworzyles Kobiete taka piekna
    P.B.-zebys mial co podziwiac.
    M.:
    -Panie Boze ,ale czemu kobiety sa takie glupie?
    P.B:
    -zeby mogly Cie pokochac:))
  • kornelia.80 19.09.06, 18:15
    Czy Pan chcial nam sie zwierzyc z impotencji??
    Szanujemy Pana za to odwazne wyznanie!! Czapki z glow!!
  • qw5 19.09.06, 15:06
    A jeśli on mówi prawdę, jeśli mu naprawdę na Tobie zależy, jeśli serio nie ma
    czasu, bo praca, bo rodzina ? Dlaczego od razu zakładasz, że on ściemnia.

    A może to jest tak, że to Ty ściemniasz samą siebie? Że żyjesz złudzeniami? Że
    de facto marnujesz swój czas a co za tym idzie życie?

    On owszem może Cię powstrzymywać, bo faktycznie na tym mu zalezy, żeby taki
    układ trwał. Ale to ostatecznie Twoje życie i Twoja decyzja i kiedy powiesz
    KONIEC to będzie koniec. Może na początku formalny, ale z czasem pozostaną po
    tym już tylko wspomnienia, o ile będzesz miała na nie czas.

    PS
    Użyłam powyżej słowa "układ". Zapewniam, że jest to tylko przypadek i nie
    należy ono do repertuaru moich ulubionych:)
  • witch-witch 19.09.06, 16:45
    Jakoś mi cię moja egzaltowana panno nie ŻAL. Owszem życie cię nie pieści,
    facet 'zmusza' cię do TAKIEJ CHOLERNEJ udręki..Czekać...na ru..ko, łożesz ty.
    Ta LOVE udręka dla takich małych kobietek jak ty.

    Kobieto o ile jesteś nią, masz problem z sobą samą przez swoją głupotę zrobiłaś
    z siebie to kogo zrobiłaś. Po co pozwalasz małym ludziom deptać po sobie.
    Przecież wiesz,że kochanki mają małe szanse na szczęsliwy romans,są dodatkiem
    do męskiego ego, w którym on mysli jedynie o zaspokojeniu swoich potrzeb.

    Obudź się i zajmij się sobą...już bez niego.



    --
    Pojęcie nowego czasu:BC-Before Computer.
  • facettt 19.09.06, 16:51
    I zadne twoje umoralniajaco- destrukcyjne apele
    tej PIEKNEJ prawdy nie zmienia :)))
  • witch-witch 19.09.06, 16:58
    ja nie umoralniam, nie stac mnie na to. jedynie podpowadam ogolny sens spray.

    Szkoda ze twoja zona nie jest taka piekna.
    Ja wyszlam za maz za bardzo przystojnego faceta,´wiec nie ogladam sie za innymi
    facetami wystarczy mi ten ktory jest.

    Moze nie boj sie, znajdz sobie piekna kobiete i poslub ja, bedziesz mial ja na
    codzien....i pzrestaniesz ogladac za innymi, jak wiesz ze slicznotrka czeka w
    domu...


    --
    Pojęcie nowego czasu:BC-Before Computer.
  • facettt 19.09.06, 17:01
    Mam piekna i madra zone.

    Bedac jednak urodzonym kobieciarzem, Kochanka jest dla mnie rownie Piekna
    wartoscia sama w sobie :)
  • witch-witch 19.09.06, 17:03
    umie je zastapic bardziej dyplomatycznym frazesem..;=)))

    --
    Pojęcie nowego czasu:BC-Before Computer.
  • facettt 19.09.06, 17:06
    Kajam sie i Przyznaje sie do przejezyczenia (z pospiechu).

    powinno byc : - pragne :)))

    Ten co "musi" - to zwykly poligamista :)))
  • witch-witch 19.09.06, 17:10
    Wyczuwam, ze u was w zwiazku i zona syta i kochanka cala w skowronkach, czy
    jak...;=)))


    --
    Pojęcie nowego czasu:BC-Before Computer.
  • facettt 19.09.06, 17:12
    To raczej zrozumiale, ze dobry gospodarz zawsze dba o to,
    by wilk byl syty i owca cala :)))
  • witch-witch 21.09.06, 17:17
    facettt napisał:

    > To raczej zrozumiale, ze dobry gospodarz zawsze dba o to,
    > by wilk byl syty i owca cala :)))

    .....

    Tak dobry gospodarz tak jak ty dba o trzodę. Dla niego bez różnicy czy dziś z
    kobietą pod kołdrą, czy z kozą. Tak jak widać dla ciebie, czytajac te twoje
    filozoficzne wywody, człowiek się jedynie uśmiać moze......:))))
    --
    Pojęcie nowego czasu:BC-Before Computer.
  • kornelia.80 19.09.06, 18:39
    tyle tylko, ze nie zawsze najwazniejszy jest wyglad... a poza tym wszystko jest
    sie w stanie znudzic. Jesli naprawde uwazasz,ze facet ktory ma piekna, nawet
    najpiekniejsza zone pod Sloncem bedzie jej wierny tylko dlatego,ze jest piekna,
    to jestes wyjatkowo powierzchowna. Bo w kims "pieknym" mozna sie zauroczyc, ale
    zakochujesz sie nie zawsze w kims kto jest taki piekny.
  • lune 19.09.06, 16:56
    "Oczywiście, ze kochankom nie nalezy się zaden szacunek, bo jak mozna szanować
    kogoś, kto sam sie nie szanuje."

    Swietna filozofia :)
    zonatemu 'posiadaczowi' kochanki - nalezy sie szacunek czy nie ? czy godny
    szacunku jest czlowiek ktory oklamuje swoja zone, zdradza ja ?

    'Kochanka to TYLKO zabawka i przygoda.'

    A zona to tylko zona no nie ? No i dla kompletu ... maz to tylko maz - mozna go
    oklamac, zdradzic itd. ?

    'Kochanka nie ma prawa stawiac zadnych wymagań , ani żądań.
    Ma siedzieć cicho, aby sie nie wydało i posłusznie dostosowywać się do sytuacji.
    Ma być w kazdej chwili gotowa, podmyta, chętna i miła uśmiechnięta i
    szczęśliwa, ze jakiś facet ją chce.'

    Ktos kto w tak przedmiotowy sposob chce traktowac innego czlowieka - zasluguje
    na to by byc DOKLADNIE TAK potraktowany. Nie zycze ci tego - bo w jednej chwili
    stracilbys te swoje 'jaja' ... ktore w mojej opinii i tak sa dosc dyskusyjne ;)

    lune
  • facettt 19.09.06, 17:04
    Filozofia Borysa, byla czytelna: - przez sprowadzenie sytuacji kochanki do
    absurdu (ze to tylko seks,, zeszmacenie itd...) chodzilo mu o zochdzenie
    sytuacji, gdy zonaty mezczyzana zadaje sie z kobieta.

    Moja filozofia jest zupelnie odwrotna:
    posiadanie zony jest piekna rzecza.
    dom, cieplo, rodzina...

    Posiadanie do tego Kochanki czyni zycie jeszcze piekniejszym:
    to burza uczuc, dodanie zyciu kolorow itd...:)))
  • lune 19.09.06, 17:29
    facettt napisał:

    > Moja filozofia jest zupelnie odwrotna:
    > posiadanie zony jest piekna rzecza.
    > dom, cieplo, rodzina...

    Posiadanie meza jest rzecza piekna : dom, cieplo, rodzina ...

    > Posiadanie do tego Kochanki czyni zycie jeszcze piekniejszym:
    > to burza uczuc, dodanie zyciu kolorow itd...:)))

    Posiadanie do tego Kochanka czyni zycie jeszcze piekniejszym : to burza uczuc,
    dodanie zyciu kolorow itd ... ;)))

    Ciekawe ze faceci - gdy role sie odwroca - jakos zmieniaja zdanie ; ale zanim
    tak sie stanie - do glowy im nie przyjdzie ze to mozliwe ; czuja sie 'wladzami
    zwierzat' i troche mnie to smieszy ;

    Byc moze nie zrozumialam intencji Borysa /jesli tak - to przepraszam Borysa:)/

    lune



  • facettt 19.09.06, 17:35
    lune napisała:
    > Byc moze nie zrozumialam intencji Borysa /jesli tak - to przepraszam Borysa:)/

    I oto chodzilo.
    On mial klasyczne
    konserwatywne poglady.
    zadnych kochanek!

    A ja, jak widzisz, mimo, ze obyczajowy liberal, tez mam swoje zasady
    (nigdy np. nie zabieram sie za mezatki i nie rozbijam rodzin)

    I tutaj , jak prawdziwy facet, honorowo i bezinteresownie stanalem
    w jego obronie :)))
    by wykazac jego dobre intencje :)))
  • lune 19.09.06, 17:48
    facettt napisał:


    > A ja, jak widzisz, mimo, ze obyczajowy liberal, tez mam swoje zasady
    > (nigdy np. nie zabieram sie za mezatki i nie rozbijam rodzin)

    Ale mi zasady - lamanie zasad :) przeciez zdrada jest zlamaniem zasad - czy
    nie ? i nie wkrecaj mi tu liberalizmu ;)))

    A co do dobrych czy zlych intencji Borysa czy Twoich - serio czy pol-serio czy
    z przekasem czy z ironia ... konserwatysta czy liberal - i tak zawsze wylazi
    troche prawdy ;)

    lune

  • facettt 19.09.06, 17:51
    lune napisała:
    > Ale mi zasady - lamanie zasad :) przeciez zdrada jest zlamaniem zasad.

    absolutnie nie.
    gdy sie nie przysiegalo wiernosci, to nie ma i zdrady :)
    gdyz nie lamie sie zadnej zasady.
  • lune 19.09.06, 17:55
    i pewnie zyczylbys sobie aby TWOJE kobiety wyznawaly podobny poglad ?

    "nie przysiegalam - no to moge sie bzykac z kim chce, przeciez nie bedzie mial
    o to pretensji moj kochany mis"

    nie bedzie mial pretensji ? naprawde ? bedzie trwal w takim ... liberalnym
    zwiazku ?

    lune
  • facettt 19.09.06, 17:57
    znasz pierwsza zasade kultury osobistej i dyskrecji?

    - czego oczy nie widza, tego sercu nie zal...
  • lune 19.09.06, 18:04
    facettt napisał:

    > znasz pierwsza zasade kultury osobistej i dyskrecji?
    >
    > - czego oczy nie widza, tego sercu nie zal...

    ............. a gdy 'cudze' oczki widza - i usluznie podpowiedza to serduszko w
    zaparte idzie i nadal nie widzi ?

    Oj Facettt :) ja juz duza dziewczynka jestem ; troche sie naogladalam zycia z
    roznych stron ; tak latwo to nie jest ;)))

    ale zycze ci oczywiscie wszystkiego dobrego

    lune
  • facettt 19.09.06, 18:07
    lune napisała:
    > Oj Facettt :) ja juz duza dziewczynka jestem ; troche sie naogladalam zycia z
    > roznych stron ; tak latwo to nie jest ;)))

    Ja tez duzy chlopczyk jestem i przez wszystkie te lata dostalem
    tylko raz "latajacym talerzem" - wiec nie jest i tak zle :)))
  • lune 19.09.06, 18:08
    talent do unikow ? ;)

    lune
  • facettt 19.09.06, 18:10
    szczescie :)
  • lune 19.09.06, 17:51
    wpis Borysa z innego watku :

    'racja, jak kochanka sie nie sznuje, to żona musi się szanować.
    Jak panience nie przeszkadza bzykanie się z cudzym facetem, wiedząc, ze on
    zonaty, to przynajmniej żona powinna miec honor.'

    No i znow nie widzimy jakos 'honoru' faceta ktory zdradza ;)

    lune
  • facettt 19.09.06, 17:55
    nie smiej z Borysa...:)))

    On chcial poironizowac i mnie obsmiac, ale ze jest troche "niepisaty",
    to mu ta ironia niespecjalnie wyszla :)))

    Ja tam cenie spokojnych mezow, co nie lataja za babami i bede go bronil.

    Nie lubie bowiem konkurencji na rynku :)))

  • lune 19.09.06, 18:07
    facettt napisał:


    > Ja tam cenie spokojnych mezow, co nie lataja za babami i bede go bronil.

    Szanuje ludzi ktorzy maja zasady szanujace innych ludzi :)

    > Nie lubie bowiem konkurencji na rynku :)))

    Liberal i jakies obawy przed konkurencja ??? przeciez wygrywa najlepszy :)

    lune
  • facettt 19.09.06, 18:11
    a liberal, to nie moze byc leniwy i nie lubiacy wokol tloku? :)
  • kornelia.80 19.09.06, 18:51
    Moim zdaniem Pan Borys przeniosl sie w czasie ze sredniowiecza i prubuje siac
    zamieszanie na forum przez chamstwo,kiepskie wyrazanie mysli (MYŚLI-hahaha) ,
    oraz zle zrozumiane poczucie moralnosci.
  • kornelia.80 19.09.06, 18:43
    To "posiadanie", to nie brzi dobrze:/ Posiadanie żony, posiadanie kochanki...
    troche sie czepiam;)
  • tadaam 20.09.06, 15:15
    Moja filozofia jest zupelnie odwrotna:
    > posiadanie zony jest piekna rzecza.
    > dom, cieplo, rodzina...
    >
    > Posiadanie do tego Kochanki czyni zycie jeszcze piekniejszym:
    > to burza uczuc, dodanie zyciu kolorow itd...:)))

    Gosciu, ty z tym swoim posiadaniem........ ehhh
  • facettt 20.09.06, 15:27
    tadaam napisała:
    > Gosciu, ty z tym swoim posiadaniem........ ehhh

    dziewcze, ty z tym czepianiem... eeh...

    Jasne jest , ze ludzi sie nie posiada, tylko z nimi sie jest.
    kogo i czego uczysz?

    tym niemniej - w jezyku polskim - utarlo sie mowic:
    mam zone, mam kochanke...

    I jest to forma obyczajowo i jezykowo poprawna...
    natomiast mowienie: jestem z zona i z kochanka byloby cokolwiek smieszne,
    gdyz nie mozna byc jednoczesnie z jedna i druga :)))

    To tyle mojego wykladu z obyczajow, jezykoznawstwa i logiki :)))



  • solaris_38 19.09.06, 18:18
    powinna być taka gra pt "przynajmniej tyle mozecie zrobić"
    głupia

    jak ktos w nią zaczyna grac to nie powinien narzekac bo otrzymał swoją porcję
    usprawiedliwionego gniewu

    tylko .. czy nie szkoda czasu?
  • facettt 19.09.06, 18:21
    solaris_38 napisała:
    > tylko .. czy nie szkoda czasu?

    lepiej byc kochanka zonatego i kogos wolnego szukac, niz byc po prostu sama.
  • solaris_38 19.09.06, 18:47
    1. jesli kogoś MASZ -to jaka jest twoja motywacja aby szukac ? powiedzmy że ..
    nieco mniejsza
    2. masz na to mniej czasu i okazji badąc z kims i spędzajac z nim zcas
    3. kobiecie moze totalnie nie odpowiadac "posiadanie" kochanka na poziomie
    zwierzęcia czyli do seksu (kobeity sa pod tym wzgledem nieco głębsze zazwyzcaj)
    po co "mieć" żonatego który nie kocha

    uprawuianie seksu bez uzycia uczuc i ducha jest po prosru marne i jest
    stratą czasu c.b.d.u
  • facettt 19.09.06, 20:07
    solaris_38 napisała:
    3. kobiecie moze totalnie nie odpowiadac "posiadanie" kochanka na poziomie
    > zwierzęcia czyli do seksu (kobeity sa pod tym wzgledem nieco głębsze zazwyzcaj

    moze...
    ale innej moze odpowiadac , prawda?

    > po co "mieć" żonatego który nie kocha

    z powyzej podanego powodu.

    a takiego, ktory KOCHA warto miec jeszcze z tego dodatkowego powodu:)))
  • solaris_38 19.09.06, 20:15
    że miłośc jest czymś dobrym odzywczym i głęboko pozytywnym a jej brak odwrotnie)

    1.sa kobiety kóre lubią byc bite i poniżane ale toże im to w jakiś sposób
    odpowiada nie czyni aktu poniżania kobiety dla żadnej ze stron dobrym


    2.zakąłdasz że żonaty a kocha kochankę a ja w to nie wierzę . myslę że faceci
    kochają żony od kórych nei opdchodzą niby ich (nawet wobec siebie neinawidząc)
    a kochanki jedynei wykorzystują do niejako "uzupełnienia " brakó i niedoborów
    żony

    ale to nieco pzrewrtona prowaokacja

    w kadym razie już bez prowokacji wierzę w miłośc
    ona zawsze znajdzie dobrą drogę bez kombinacji i labiryntów
    prostą i życiodajną jak ona sama :)

    nigdy nie martwie sie o nikogo kto prawdziwie kocha
    miłość bowiem nikogo nie może skrzywdzić

    ale nie będę tu wchodzić w polemikę

    niech każdy zostanie przy swojej wizji miłosci
    i tym czego sie od zycia pragnie

  • facettt 19.09.06, 20:22
    solaris_38 napisała:

    > że miłośc jest czymś dobrym odzywczym i głęboko pozytywnym,
    a jej brak odwrotnie)


    - oczywiscie...

    >> 2.zakładasz, że żonaty, a kocha kochankę a ja w to nie wierzę .
    myslę że faceci kochają żony od kórych nei odchodzą niby ich
    (nawet wobec siebie neinawidząc)

    - sa faceci, ktorzy kochaja swoje dzieci...
    a odchodzic od zon, nie kochajac ich, nie zamierzaja,
    gdyz nie chca zrobic im krzywdy.

    > a kochanki jedynei wykorzystują do niejako "uzupełnienia " braków i
    niedoborów żony

    - tak tez niekiedy bywa...
    - a niekiedy w tych kochankach sie zakochuja...
    moze byc roznie.

    > w kadym razie już bez prowokacji wierzę w miłośc
    > ona zawsze znajdzie dobrą drogę bez kombinacji i labiryntów
    > prostą i życiodajną jak ona sama :)
    >

    - ja rowniez.
    ale jest milosc i jest tez odpowiedzialnosc za bledy, ktore sie wczesniej
    zrobilo :)))
  • solaris_38 19.09.06, 20:34
    dlazcego uważasz że zrobisz krzywde niekochanej kobeicie odchodzać od niej
    czyż ona nie zasługuje na miłosc
    dlaczego zakłądasz że robisz krzywdę dzieciom odchodzac ze związku w kórym nei
    ma miłości ?

    czy raczej nie ejst to strach i ból pzred rozstaneim z dziećmi

    czy facet kóry odchodzi od kobiety niekochanej i daje jej szanse na
    znalezienie partnera kóry będzie ją kochał prawdziwie - jest złe?
    czy walka o wagę miłosci we własnym zyciu jest zła?

    wyobraźmy sioebie że facet odchodzi od niekochanej żony i pokonuje ból rozstania
    siue z dziećmi i ich równei mocne chwilowo cierpienie rozstania

    jakei sa długofalowe skutki ?

    zona znajduje kogoś kochanego i razem stanowią dla dzieci własciwy wzorzec
    facet znajduje tworzy wartościowy związek oparty na miłości - także jest dla
    długie lata dla dzieci żywya nauką JAK kochac

    skad dziecko nauczy sie miłości jeśli nei będzie jej w domu
    pozbawiani dziecka potęznej siły miłosci jest być może wiekszyą krzywda niż
    męczenie się wszystkich naraz

    znam związk=i kóre rozpadły sie i nawiązały nowe związki
    dobre

    i znam kiedy tylko jedna ze stron zdołała nawiązac zwiazek oparty na miłosci -
    a i to było dla dzieci piekną lekcją JAK TO SIĘ ROBI

    bo miłosci wbrew pzoorom sie uczymy i wzorce mają znaczenie

    odejscie nei musi być zatem objawem nieodpowedzialnosci lecz aktem szacunku
    dla miłości


    ja nei chciałabym aby ktoś pozostawał ze mna dla dzieci
    nic nie upokarzałoby mnie bardziej wobec dzieci jak fakt że matka jest niekochana
  • facettt 19.09.06, 20:46
    solaris_38 napisała:

    > dlazcego uważasz że zrobisz krzywde niekochanej kobeicie odchodzać od niej
    > czyż ona nie zasługuje na miłosc
    > dlaczego zakłądasz że robisz krzywdę dzieciom odchodzac ze związku w kórym
    nei ma miłości ?

    - wystarczy, ze jest zgoda, spokoj i zrozumienie. to juz duzo...
    najwyrazniej nie rozumiesz problemu
    >
    > czy raczej nie ejst to strach i ból pzred rozstaneim z dziećmi

    - to glownie. napisalem o tym wyraznie.
    >
    > czy facet kóry odchodzi od kobiety niekochanej i daje jej szanse na
    > znalezienie partnera kóry będzie ją kochał prawdziwie - jest złe?
    > czy walka o wagę miłosci we własnym zyciu jest zła?

    - nie jest zle. ale i nie jest obowiazkowe.
    >
    > wyobraźmy sioebie że facet odchodzi od niekochanej żony i pokonuje ból
    rozstania sie z dziećmi i ich równei mocne chwilowo cierpienie rozstania
    >
    > jakei sa długofalowe skutki ?

    - rozne. zycie jest nieodgadnione.
    >
    > zona znajduje kogoś kochanego

    - zawsze moze... czy ktos jej broni?
    jej widac tez taka sytuacja odpowiada.

    > skad dziecko nauczy sie miłości jeśli nei będzie jej w domu

    - wystarczy, ze nauczy sie wzajemnego szacunku obojga rodzicow.

    > pozbawiani dziecka potęznej siły miłosci jest być może wiekszyą krzywda
    niż męczenie się wszystkich naraz

    - dyskusyjne, czy nie wieksza krzywda jest pozbawianie go ojca.
    grzecznego i je kochajacego.
    >
    > znam związk=i kóre rozpadły sie i nawiązały nowe związki
    > dobre

    - w zyciu bywa roznie. to oczywiste.
    >
    > odejscie nei musi być zatem objawem nieodpowedzialnosci,
    lecz aktem szacunku dla miłości
    >

    - lubie szpagaty intelektualne, ale az tak gietki nie jestem :)))
    >
    > ja nei chciałabym aby ktoś pozostawał ze mna dla dzieci
    > nic nie upokarzałoby mnie bardziej wobec dzieci jak fakt że matka jest
    niekochana

    - dzieci tego w ogole nie widza.
    kultura osobista mozna zakryc wszystko.
    najwyrazniej nie masz pojecia o "angielskim" stylu zycia.
  • solaris_38 19.09.06, 20:59
    a angielskim życiu

    ale jak już pisałam każdy ma swoją bajkę
    ty masz angielską z jej plusami i minusami

    mnie sie ona nie podoba

    dla mnie byłaby za trudna

    zarówno gdybym była dzieckiem i zoną i mężem

    ale każdy jest inny

    zycze Ci wszak szczescia i miłości jak najwiecej
  • facettt 19.09.06, 21:01
    Ja tobie takze...
    Zwlaszcza, ze przez (chyba) nadmiar zasad
    Tej Milosci (mam wrazenie) brakuje Ci bardziej, niz mnie.
  • solaris_38 19.09.06, 21:07
    ale nie jestem wyznawcą zasad
    zasady są sztuczne i ledwo je jako konieczne do pewnego stopnia toleruję (np
    zasady przechodzenia przez ulicę)

    przyznam jednak ze intensywnie odczuwam miłośc jako taką i byc mozę dlatego
    czuję sie wdzięczna za jej ogrom wokół mnie

    być moze przychodzi do nas w życiu to czemu dalismy w zyciu priorytet
  • klonn3 19.09.06, 21:12
    iiii tam słoneczko
    a pedofilia?
    nie chrzań jak potłuczona
  • solaris_38 20.09.06, 20:18
    pedofilia nie ma nic wspólnego z miłością
    twoje skojarzenia sa smutne
  • klonn3 20.09.06, 20:48
    skojarzyło mi sie z paskudnym artykułem z gazety o 'misiaczku' co to właśnie
    dzieci kochał jego zdaniem. brrrrrrrrr
    solaris, ludzie dziwne rzeczy nazywają miłością
  • solaris_38 20.09.06, 20:54
    czy stół stanie się ptakiem poniewaz inaczej go nazwą ?

    a pedofilia jest jak zjadanie samego siebie
    samozjedzenie ZYWCEM
    z wymazanaiem przyszłości

    i nie wiadomo jak uleczyć którąkolwiek ze zranionych stron

  • klonn3 20.09.06, 21:16
    bo zdarzenia trzeba nazywać po imieniu, wtedy tylko można wyleczyć ludzi
    wykorzystanie jest wykorzystaniem, a nie miłością czy romansem
  • tadaam 20.09.06, 15:19
    Ludzi się nie MA, ani się ich nie POSIADA. Z ludźmi się JEST.
    Nic to... na szczęście tak to już jest zorganizowane, że to co oddajemy
    przyrodzie, ona predzej czy później nam zwraca, często z naddatkiem :)
  • kornelia.80 19.09.06, 18:55
    No tak, ale co jesli nie chce sie nikogo innego?? Bo ja np. nikogo nie szukam,
    zreszta nigdy nie szulakam, raczej pozwalam sie odszukac;) Nie nazekam na brak
    zainteresowania, na samotnosc, nie spotykam sie z zonatym facetem dlatego, ze
    zaden wolny mnie nie chce. J sie z Nim spotykam, bo chce Jego, a nie kogos
    innego... i tu caly problem:/
    -What you can't have, you can't resist-
  • solaris_38 19.09.06, 18:59
    mówisz tak "ale co jesli ja mam ochotę być poniewierana ?"
    ok
    nic
    tylko tyle że skoro tego chcesz to to dostaniesz czyli będziesz poniewierana

    ale skoro tego chcesz to sie na to nei skarż tylko weź to chego chcesz lub ..
    chciej czegoś innego - na co nie będziesz się żałoście skarżyć
  • w.e 19.09.06, 20:17
    szara codzienność?!Co? I ty uważasz siebie za głębię mądrości? Aż sika ci ona po kolanach, szkoda tylko ze chcesz uchodzić tutaj na forum za 'siódmy cud świata' sadząc takie podstawowe błędy ortograficzne.

    Skoro już tak wiele wiesz o tym jacy to 'są' mężczyźni, dlaczego nie weźmiesz zwyczajnie i się nie o d p i e r d o l i s z tylko jak ta durna gąska wypisujesz pozew na forum co i czego męzczyźni nie powinni robić, takim jak ty dupodajkom.

    Skoro tak bardzo masz w tej łepatynie poukładane to sobie sama ten problem z łajdusem rozwiąż.Czego w ogóle oczekujesz od niego, przecież on niczym szczególnym nie odbiega od twojego medelu jaki posiadasz w swojej 'mądrej' głowie.
    Nie wyobrażaj sobie, że znajdziesz wielu na forum, których wzruszysz swoim losem.
    Dla mnie jesteś obrzydliwą, zaruzumiałą, babą, bez zasad i norm moralnych, której brak wychowania i empatii wobec innych ludzi...pfffuujjj ci na drogę!
  • facettt 19.09.06, 20:25
    ze jestes konserwa obyczajowa, to ja rozumiem.

    ale nie wytykaj bledow jezykowych innym , skoro robisz je sama :)))
  • kornelia.80 19.09.06, 20:28
    No i po co sie odzywasz wogole?? Jesli nie masz nic do powiedzenia na temat, to
    moze poprostu sie nie odzywaj...
    Nie oczekuje od nikogo wspolczucia, nie chce nikogo wzruszac, jedyne czego
    oczekuje od ludzi to odrobina kultury osobistej i podstawowych zasad dobrego
    zachowania. A ty (to nie przypadek,ze z malej litery "Ty" pisze) co masz do
    powiedzenia?? Przeklinasz, obrazasz mnie, a nawet mnie nie znasz... oszczedz
    sobie umoralnianie mnie na takie jak ty (znow celowe) wsciekle na caly swiat,
    czepiajace sie wszystkiego osoby juz sie dawno uodpornilam, ale jesli ma ci (i
    znow to samo) w jakikolwiek sposob ulzyc- smialo pokrzycz sobie.
  • kornelia.80 19.09.06, 20:30
    aaaa i sama siebie poprawie zanim naskoczysz na moja inteligencje, naturalnie
    mialo tam sie pojawic "dobre wychowanie" nie "dobre zachowanie"
  • klonn3 19.09.06, 20:33
    ble ble ble
  • w.e 19.09.06, 20:34
    Życie samo zmusi cię do zaglądnięcia w swój 'środek' o ile go w ogóle posiadasz.
  • klonn3 19.09.06, 20:38
    nie ma nie ma woooooooooooooody na pustyyyyyyyyyyyyni
    a wielbłąby nie kcom dalej iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiść
  • kornelia.80 19.09.06, 22:22
    taaaa, wspaniale
  • kornelia.80 19.09.06, 20:40
    tak, posiadam, jest obecny
  • klonn3 19.09.06, 20:43
    kornelia.80 napisała:

    > tak, posiadam, jest obecny

    masz wielbłąda????????
    aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaale suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper!!!!!!!
  • facettt 19.09.06, 20:59
    w.e napisała:
    > Życie samo zmusi cię do zaglądnięcia w swój 'środek' o ile go w ogóle
    posiada

    Bzdury. Mam swoje lata, a ani mi sie sni zagladac w MOJ srodek :)
    Wole zagladac w srodek duszy (i nie tylko duszy) interesujacym kobietom :)))
  • klonn3 19.09.06, 21:02
    podglądacz
    a skopofilia to zboczenie!!!!!!!!!
    aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!
  • facettt 19.09.06, 21:10
    no moze...
    ale jakze przyjemne...
    i niekaralne :)))
  • klonn3 19.09.06, 21:12
    szpie..j :)
  • klonn3 19.09.06, 21:13
    szpier.dalaj :)
  • klonn3 19.09.06, 21:13
    o, poszło :)
  • facettt 19.09.06, 21:19
    klonn3 napisała:

    > szpier.dalaj :)

    pobijesz mnie ? :)))
    nie radze...
    moge zgwalcic w obronie wlasnej :)))
  • klonn3 19.09.06, 21:22
    wykastruję w obronie własnej :)
  • facettt 19.09.06, 21:23
    spokojnie.
    przed gwaltem zrewiduje na obecnosc ostrych narzedzi :)))
  • klonn3 19.09.06, 21:25
    ząbki wpierw też wybijesz?
  • facettt 19.09.06, 21:33
    wiec nie bede musial :)

    PS. W tej innej - tez nie :)))

    Pozostaje nam Muzyka klasyczna :)))
  • monikinha 20.09.06, 09:29

    jest to straszne świństwo, dla mnie to się podciaga pod naruszenie miru
    domowego - jeśli powodujesz, że ktoś nie może się czuć bezpiecznie we własnym
    domu albo w odosobnieniu to robisz okropne świństwo
    jak dla mnie jest to poza tym naruszenie konstytucyjnego prawa do godności
    (art. 30) chronionego konstytucyjnie życia prywatnego i rodzinnego (art. 47)

    ale ciekawość to pierwszy stopień do piekła i myślę że kto jak kto ale ty sobie
    już świetnie zdajesz z tego sprawę
  • facettt 20.09.06, 15:07
    monikinha napisała:

    > > jest to straszne świństwo, dla mnie to się podciaga pod naruszenie miru
    > domowego - jeśli powodujesz, że ktoś nie może się czuć bezpiecznie we własnym
    > domu albo w odosobnieniu to robisz okropne świństwo
    > jak dla mnie jest to poza tym naruszenie konstytucyjnego prawa do godności
    > (art. 30) chronionego konstytucyjnie życia prywatnego i rodzinnego (art. 47)

    - to powiadasz, ze zagladanie komus w dusze, to przestepstwo?
    czego to sie czlowiek nie dowie w Necie :)))
    A myslalem, ze poznawanie Ciekawych Dusz vel Duszyczek to zwykla
    Eksploracja :)))
    PS. Brak Ci wiedzy Prawniczej. Forum jest domem wspolnym, a nie wlasnym,
    ani tez nie jest odosobnieniem, wiec te paragrafy odpadaja, Kochanie :)))
    >
    ale ciekawość to pierwszy stopień do piekła i myślę że kto jak kto ale ty sobie
    już świetnie zdajesz z tego sprawę

    - istotnie.
    Ale przeciez dla Ciebie pieklo nie istnieje, wiec nie bardzo rozumiem
    te uwage :)))
  • facettt 20.09.06, 19:39
    I kontynuujac...
    Poniewaz jestes spesjalistka od udawania, ze nie rozumiesz
    (gdy Ci to niewygodne... - choc to normalna i logiczna postawa :)))

    Forum GW, chociaz formalnie prywatne, dziala na terenie publicznym i podlega
    prawu publicznemu...

    Kazdy moze tu pisac, co chce i do kogo chce, pod warunkiem, ze przestrzega
    2 spraw:
    1. Netetykiety
    2. Prawa polskiego.

    Dotyczy to zarowno wypowiedzi publicznych, jak i prywatnych emaili (na boxy).
    Reklamy sa przeciez zazwyczaj niechciane, lecz jednak docieraja do adresatow
    na ich skrzynki...
    Podobnie z emailami.

    Tak dlugo sa one legalne, jak dlugo nie stoja w sprzecznosci z prawem,
    a wiec nie zawieraja np. grozb karalnych...

    Chyba tego na studiach powinni uczyc?
    Nie kompromituj sie wiec ponad potrzebe :)))
  • monikinha 20.09.06, 20:47
    Drogi facecie, poczucie humoru cosik zaszwankowało?
    Powiew absurdu nie był odświeżający?
    Czy też może tego na studiach Cię nie uczyli?
  • facettt 20.09.06, 20:56
    monikinha napisała:
    Powiew absurdu nie był odświeżający?

    nie...
    mam swoje doswiadczenia z grozenia mi paragrafami za czasow komuny jeszcze.
    ciezki byl to dowcip.

    fruwaj wyzej, Piekna :)))
  • monikinha 20.09.06, 21:13
    Nie paragrafy tylko artykuły... jesteś fanem Magdy M. ? :D

    PS Mój dowcip jest leciutki. To tylko Twoja mroczna przeszłość uniemożliwia Ci
    delektowanie się jego finezją.
  • facettt 20.09.06, 21:32
    monikinha napisała:
    > PS Mój dowcip jest leciutki. To tylko Twoja mroczna przeszłość uniemożliwia
    Ci delektowanie się jego finezją.

    Jaaasne..:) Przeciez wiem, ze z Toba przegrac, to jak z inna wygrac...:)
    Co do finezji wskaze Ci jednak przy najblizszej okazji ciekawsze wzory,

    badz tylko, Szanowna M., cierpliwa :)))

    bye.

  • facettt 11.11.06, 15:33
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=433&w=51268595
    monikinha napisała:

    Jesteś fanem Magdy M. ?

    1. Odpowiem Ci przy okazji...
    2. Twoj dowcip byl istotnie ciezki.

    Nie paragrafy tylko artykuły...

    3. Za artykulami stoja paragrafy... - tak to juz jezd :)))


  • karielcia 30.10.06, 17:34
    @
  • emparia 20.09.06, 14:43
    Ja te kobiety się nie sznują, dla byle rozporka, tracą poczucie godności i
    honoru.
    I nie dziwota, ze faceci mają takie tylko za materace.
  • facettt 20.09.06, 15:12
    emparia napisała:
    > I nie dziwota, ze faceci mają takie tylko za materace.

    typowa bzdura malolata, lub tez konserwy obyczajowej niechetnej Kochankom.

    W zyciu jednakze bywa roznie.
    Zdarzaja sie sie sytuacje, ze chodzi tylko o erotyke, a zdarzaja sie takie,
    ze jest to normalna milosc.
  • elisa-lena 20.09.06, 15:43
    W których chcesz pokazać jaki ty to niby liberalny i 'ultra nowoczesny'. I
    czym ty się tu chwalisz, tym ze zonę oszukujesz i zdradzasz? To w tym jestś
    taki dobry? To szczyt twoich ambicji? To tobie chłopcze brak charakteru i woli.
    Bo trzeba mieć wole, aby móc widząc dookoła wiele pięknych ludzi i pozwolić im
    być, nie wczynając durnych romansów.

    Na czym polega twój 'liberalizm',ze taki facet jak ty, ktoremu brak zasad
    moralnych i szacunku wobec drugiego człowieka, powiela na nowo patriarchat, w
    starym sczezłym wydaniu, który córy Koryntu już dawno przed wiekami znały?

    Jestem ciekawa jaką byś miał minę gdyby na innym forum twoja współmażonka
    wychwalała zalety posiadania mężą i kochanka. Co wtedy byś czuł mały koguciku?
  • facettt 20.09.06, 15:48
    Najwyrazniej - jak strus - lubisz chowac glowe w piasek przed rzeczywistoscia...
    Nie kreuje rzeczywistosci, tylko uczciwie i rzetelnie ja opisuje.
    manipuluja tu inni, probujac kwestie romansow zohydzic i sporowadzic do seksu -
    co nie odpowiada rzeczywistosci.

    Romanse to normalne relacje miedzyludzkie
    czasem chodzi tylko o seks, czasem o fascynacje, czasem wrecz o milosc.
    I majac szcunek dla obiektywizmu, tej prawdy bede bronil :)))


  • elisa-lena 20.09.06, 16:08
    odczuły na swojej skórze partiarchat. Ale nie tylko one, zajrzyj w historię i
    poczytaj choćby o zyciu starożytnych greków, czy rzymian. Ile w tych kulturach
    było przemocy psychicznej i moralnej wobec kobiet. Mężczyzna mógł sypiać
    zarówno z żoną, niewolnicą, kochanką i własną córką....a wszystko w imię woli i
    chuci męskich hormonów.
    Nadal mi nie odpowiedziałeś na pytanie, a jak z twoją żoną? Co ona na to? Czy
    też tak jak ty szuka romansów poza ciepełkiem rodzinnego domu? Bo jeżeli tak,
    to macie w połowie tzw. otwarty związek. W całości będzie otwarty, jak oboje
    jesteście wobec siebie uczciwi i mówicie o swoich roamnsach i miłosciach jakie
    przeżywacie z innymi osobami...Wtedy żyjecie w 'otwartym związku' i jeżeli
    obojgu tak dobrze, to ludziom nic do tego. Jednak czy tak jest w twoim wypadku?
    Sam sobie odpowiedz.
    Uczciwość wobec drugiego człowieka ma dużo wspólnego z jego miłością i tym
    faktem jaki człowiek jest jako jednostka.

    Inaczej kocha kłamliwy łajdak i niechluja, a inaczej zyje człowiek porządny i
    etyczny, dbajacy o uczcuia zarówno u siebie jak i u innych.
  • facettt 20.09.06, 16:17
    elisa-lena napisała:
    > Uczciwość wobec drugiego człowieka ma dużo wspólnego z jego miłością i tym
    > faktem jaki człowiek jest jako jednostka.
    >
    > Inaczej kocha kłamliwy łajdak i niechluja, a inaczej zyje człowiek porządny i
    > etyczny, dbajacy o uczcuia zarówno u siebie jak i u innych.

    Piszesz nie na temat.
    I Dalej mowimy, na rozne tematy.
    Nie zajmuje sie strona etyczna romansow, gdyz dla obyczajowego konserwatysty
    beda one niemoralne, a dla obyczajowego liberala normalne i moralne.

    O etyce mozna porozmawiac na forum etyka i tam je z tego punktu widzenia
    probowac oceniac.

    Tu zajmuje sie psychologicznymi aspektami romansow - wskazujac, ze czesc
    dyskutantow dopuszcza sie tu prob manipulacji, probujac celowo romanse zohydzic.

    Powracamy zatem do meritum sprawy: nieprawda jest , ze romanse, to tylko seks.

    Przyczyn romansow sa setki, natomiast cele romansow, to niekiedy seks, niekiedy
    fascynacja, a niekiedy wrecz "zwyczajna" milosc - i nie probuj zaprzeczac,
    ze tak nie jest.



  • elisa-lena 20.09.06, 16:48
    facettt napisał:

    > Piszesz nie na temat.
    __________
    Nie na temat? W takim razie udowodnij mi,że piszę nie na temat. Piszę jak
    najbarzdiej na temat! I ty o tym dobrze wiesz.
    _______________
    > I Dalej mowimy, na rozne tematy.
    Mówimy na ten sam temat, ale ty skracasz, upraszczasz temat i nadal nie
    odpowiadasz na podstawowe pytania, które ci postawiłam. Np. Jak reaguje twoja
    żona na twoje romanse z innymi kobietami?

    > Nie zajmuje sie strona etyczna romansow, gdyz dla obyczajowego konserwatysty
    > beda one niemoralne, a dla obyczajowego liberala normalne i moralne.

    __________
    Tu widac ze masz zachwianie w poglądach i brak ci wyraźnie gruntów do dalszej
    dyskusji. W sprawach gdzie 'zdrada' wchodzi w temat trudno jest chować się za
    etykietką 'jestem obyczajowym liberałem...' Bo wielu nawet tak jak ich
    określasz 'konserwatywnych' ludzi, umie czytać między wierszami i dla nich
    będziesz szczątkiem prehistorycznego już w wielu zakątkach
    swiata 'partriarchatu' groteskowo powielanego. A dla wielu innych człowiekiem,
    któremu po prostu brak wychowania. Który boryka się z poważnymi problemami
    psychicznymi.
    Ludzie myślą samodzielnie i jeżeli się kogoś chce przekonać o swoich racjach,
    to trzeba umieć argumentować. A tobie zwyczajnie brak argumentów, chcesz
    prowadzić monolog z sobą samym, to go prowadź i załuż bloga. Tu na forum jak
    się zdązyłam zorientować, ludzie w bardziej udany lub mniej udany sposób chcą
    rzeczowo podyskutować, nawet na tak nudne tematy jak etyka związana z romansami.

    > O etyce mozna porozmawiac na forum etyka i tam je z tego punktu widzenia
    > probowac oceniac.
    >
    > Tu zajmuje sie psychologicznymi aspektami romansow - wskazujac, ze czesc
    > dyskutantow dopuszcza sie tu prob manipulacji, probujac celowo romanse
    zohydzic

    ____________
    Ręce opadają jak się czyta taki groch z kapustą, zadam ci jedynie pytanie, czy
    wiesz, że jezeli ludzie kierowaliby się bardziej etyką,normami społecznymi,
    zasadami, niż się kierują, to zniknęłoby 90 % chorób psychicznych z naszego
    społeczeństwa?
    >
    > Powracamy zatem do meritum sprawy: nieprawda jest , ze romanse, to tylko seks.
    >
    > Przyczyn romansow sa setki, natomiast cele romansow, to niekiedy seks,
    niekiedy
    >
    > fascynacja, a niekiedy wrecz "zwyczajna" milosc - i nie probuj zaprzeczac,
    > ze tak nie jest.

    W wypadku dziewczyny, która założyła wątek...raczej jedynie seks, wygoda i brak
    odpowiedzialnosci.Albo w innej kolejności.
    >
    >
  • facettt 20.09.06, 17:05
    Raz jeszcze powtarzam, ze nie zajmuje sie tu moralna strona romansow,
    gdyz tu , nie czas i miejsce na to.
    Nie oceniam rowniez osobistej sytuacji autorki watku i jej romansu, gdyz ta wie
    to zapewne lepiej od nas - o co konkretnie w jej sytuacji chodzi.

    Wracajac zas do romansow - jako takich - podkreslam, ze ty wystepujesz z
    pozycji tradycyjno-konserwatywnych, a ja z pozycji liberalizmu obyczajowego i
    ten sam problem widzimy inaczej, gdyz NIE MA jednej moralnosci i jednej etyki.
    Nie zamierzam wiec tu na temat aspektow moralnych romansow dyskutowac, gdyz
    jak powiedzialem - nigdy sie tu nie dogadamy.

    A jezeli wiesz, ze sie ze mna nie zgadzasz , to po wyrazeniu pogladow, mozesz
    to smialo powiedziec i dyskusje zakonczyc.

    Natomiast Twoje uwagi, ocierajace sie o ataki ad personam , nie robia na mnie
    wrazenia.

    Powracam do PSYCHOLOGICZNYCH aspektow romansow.
    jest ich wiele i tylko ten problem nie interesuje.

    Tu niestety nie masz zadnych argumentow, by mi zaprzeczyc, ze przyczyn romansow
    jest wiele:
    i ze sa to najczesciej:
    - seks
    - fascynacja
    - milosc

    po stronie pozytywnej.

    a po stronie negatywnej:
    - seksualne, czy uczuciowe niespelnienie w malzenstwie
    - nuda
    - sklonnosci poligamiczne.

    Trzymaj sie zatem dyscypliny logicznej, gdy chcesz rozmawiac ze mna na temat
    aspektow psychologicznych romansow, gdyz jak powiedzialem dla aspektow
    moralnych tego problemu wyrazam tu i teraz swoje - desinteressement :)))
  • elisa-lena 20.09.06, 17:34
    gdzie jest takze odpowiedź na temat tej beznadziejnej dyskusji. Jeśli nie
    pamiętasz, bo nie doczytałeś, to ci je przypomnę:" Czy twoja żona wie, o twoich
    romansach z innymi kobietami?"

    Nic wiecej do ciebie nie mam i nie chcę mieć. Bo owym tzw. liberalizmem
    obyczajowym posługują się wszyscy... nawet zboczeńcy.
  • facettt 20.09.06, 17:38
    moralnych romansow nie zamierzam dyskutowac.
    Interesuja mnie tylko aspekty psychologiczne romansow, ich przyczyny i skutki.
    Ile razy mam Ci to mowic, bys zrozumiala?

    Niestety (dla Ciebie) liberalizm obyczajowy nie jest zboczeniem, lecz
    normalnoscia. Zarowno z punktu widzenia psychologii, jak i prawodawstwa.
  • elisa-lena 20.09.06, 18:02
    oczywiście dyskusja z tobą nie wiedzie daleko, jak jedynie do wysłuchiwania
    twojego monologu, albo jesteś aż tak zapatrzony w siebie, że nie widzisz nikogo
    dookoła, albo tak ograniczony? A moze mieszanka narcyzmu i ograniczenia,
    bezkytycyzmu?
    Nie można oddzielić wszystkich aspektów moralnych od psychologicznych. Chocby
    dlatego,ze wiele pzrestępstw, kryminalnych wydarzeń w społeczeństwie,
    popełniają ludzie chorzy psychicznie. Psychopatia, czy socjopatia to tez
    choroba psychiczna. Bardzo często poziom okrucieństwa przestępcy równa się z
    poziomem jego niskich morali i niedorozwoju umysłowego,część płatów mózgowych u
    psychopatów rozwija się po 40 roku życia. Do tego czasu taki osobnik wykona
    wiele niemoralnych, nieetycznych czynów.
    Jest jedna moralność! Jedna dla wszystkich.
    A teraz odpowiedz, po raz ostatni pytam, na pytanie:"Czy twoja zona wie o
    twoich romansach z innymi kobietami?"

    Dalsza dyskusja z tobą dla mnie, nie przedstawia wiekszej wartości...

  • facettt 20.09.06, 18:11
    elisa-lena napisała:
    > Nie można oddzielić wszystkich aspektów moralnych od psychologicznych.

    Dalsza dyskusja z tobą dla mnie, nie przedstawia wiekszej wartości...
    >
    - Wiec nie odpowiadaj, przeciez nikt Ci nie kaze?

    Niestety, nie rozmawiamy o przestepcach, tylko o normalnych zonatych
    mezczyznach miewajacych kochanki i pychologicznych aspektach (przyczynach i
    skutkach) tych spraw. jezeli chcesz dyskutowac na inne tematy, to otworz wlasny
    watek, lub dyskutuj z kims innym.

    Moralnosci jest wiele i dlatego to temat tak szeroki, ze nie miesci sie w
    ramach tego watku. Moralnosci, jak i gusty, ludzie maja rozne i jezeli tylko
    sa one zgodne z obowiazujacym prawem, to wszystko w porzadku...
    Liberalizm obyczajowy jest zas zgodny z prawem, podobnie jak i zdrady,
    ktore w Cwilizacji zachodniej karalne nie sa.

    A ze Ci sie one nie podobaja?
    Rozmmiem.
    Ale coz ja na to poradze?

  • elisa-lena 20.09.06, 18:17
    dla podkreślenia zależności morali i psychologii. Problem w tym, ze zbyt mało
    wiesz na temat zarówno psychologii i jak i etyki wynikajacej z psychologi
    stosunków miedzyludzkich, aby mozna było z toba dyskutować.
  • facettt 20.09.06, 18:20
    Wiem tylko, dziewcze, wystarczajaco duzo na temat psychologicznych aspektow
    zdrady. A tej wiedzy Ci najwyrazniej brak i dlatego zapewne wypisujesz tu takie
    piramidalne bzdury zupelnie nie na temat :)
  • elisa-lena 21.09.06, 12:03
    Dziewczę, takowe to ty możesz znaleść na wiejskich traktach, bo widać zarówno
    mentalnie jak i intelektualnie tam ci najbliżej.
    Piramidalnie będzie, jak weźmiesz się serio za siebie i solidnie podszkolisz w
    sprawach etyki, morali i psychologi.

    Wtedy będziesz partnerem do możliwej dyskusji.


    --
    Pozdrawiam,
    elisa-lena
  • facettt 21.09.06, 14:04
    elisa-lena napisała:


    > Piramidalnie będzie, jak weźmiesz się serio za siebie i solidnie podszkolisz
    w sprawach etyki, morali i psychologi.

    1. Nie zauwazylem, zebysmy tu dyskutowali.
    2. Ja podsmiewam sie nieco z Twojego oburzenia, a ty placzesz mi w rekaw :)
    3. Mowilem Ci ,zachowujesz sie NIEETYCZNIE obrazajac interlokutorow bez powodu.
    4. Twoje nieudolne ataki ad personam, szczerze mnie bawia, lecz nie ruszaja,
    pisalem ci juz to.

    5. Co to znaczy "morali" ??? .Nie znam takiego slowa.
  • elisa-lena 21.09.06, 16:59
    Jedyną pomyłką było wczynać dyskusję z nastoletnim szczawiem, któremu marzy się
    i żona i kochanka i który ucieka przed rzeczywistością w świat urojeń. Swój
    głosik w sprawie już zabrałeś chłopcze, więc oszczędź ludziom twoich bachomazów.


  • facettt 21.09.06, 17:03
    tresci , wiec oszczedz ludziom twojej dalszej intelektualnej kompromitacji...

    pisze jasno, czy uproscic? :)))
  • witch-witch 21.09.06, 17:21
    facettt napisał:

    > tresci , wiec oszczedz ludziom twojej dalszej intelektualnej kompromitacji...
    >
    > pisze jasno, czy uproscic? :)))

    ............

    Kto traktuje SERIO wypowiedzi niekjakiego facettta. vel vampirrr, vel 1000
    innych ników uprzedzam,że nie warto. SZKODA czasu osobnik, z wyraźną nerwica
    natręctw.....niesty nieuleczlny.....
    --
    Pojęcie nowego czasu:BC-Before Computer.
  • facettt 21.09.06, 17:28
    ze nie mam nic wspolnego z zadnych z podanych przez Cie nickow.
  • witch-witch 21.09.06, 17:34
    z wyrazna przykroscia stwierdzam...


    heheheheheheh Mnie nie ubujasz s k u rw y s y n a spod nick czarnycharakter
    oboje pamiętamy. Te same słowa ten sam styl. "Dziewczę" "meritum sprawy" i nnne
    pierdoły tylko jeden chory osobnik potrafi wydalić z siebie......


    I jeszcze jedno ani "czarnycharakter" ani "facettt" bo to ta sama osoba, nie
    ma żadnej zony ani kochanki! Więc pozwólcie mu marzyć choć tyle jego radochy!

    A teraz mozesz p i e r d o l i ć tu te swoje chore wywody ty tani p i z d z i o
    c h u!
    --
    Pojęcie nowego czasu:BC-Before Computer.
  • facettt 21.09.06, 17:44
    z nickiem czarny charakter.
    pisalem o tym wielokrotnie.

    nie uzywam inwektyw - jak ty i on.

  • kornelia.80 20.09.06, 17:08
    no i po co ta zlosc??
    To jest nprawde jakis fenomen, gdybym opisala moja sytuacje nie wspominajc o
    tym, ze "moj mezczyzna" ma zone, reakcje bylyby o wiele inne, nikt nie pisalby
    o materacach, o braku szacunku do siebie itd. Ale tylko wzmianka o zonie i
    zaraz jakies zlosliwosci... no i po co??? Czy naprawde ktos sie ludzi, ze mnie
    to jakos poruszy?? Czy naprawde komus sie wydaje,ze ma taka moc sprawcza,ze
    nagle mnie umoralni??
    Moralnosc, to pojecie szalenie wzgledne, to co dla kogos ociera sie o
    przektoczenie siodmego kregu piekiel dla kogos innego jest normalnoscia.
    Jak chcialm tylko powiedziec, wszystkim ktorzy probowali i probowac beda nadal
    mnie umoralniac, szczegolnie obrazajac mnie, zeby dali spokoj. Naprawde niczego
    nie czuje sie winna i to sie niz zmieni.
  • elisa-lena 20.09.06, 17:28
    że panie twojego pokroju po iluś tam latach swawoli 'mało moralnej' nazwijmy to
    tak bardzo delikatnie, wysiadują kolanka w kościele, dzielnie się spowiadając w
    konfesjonale. Taki bywa koniec dla kochanek, choć ty masz jeszcze X lat przed
    sobą zanim ten moment nastapi.

    Gdybyś kierowała się bardziej moralami w twoim życiu prywatnym, nie
    pozwoliłabyś sobie na to 'cierpienie duszy' jakie dziś przeżywasz.

    I ciesz się, ze są jeszcze strażnicy moralności, bo gdyby ich nie było ciężko
    by było żyć pomiędzy luźmi. Moralność towarzyszy wielu innym cechom dodatnim u
    ludzi. Powiedzmy żona owego kochanka nie jest osobą na 'straży morali', wiesz
    co od niej cię może spotkać? Ja bym się bała nawet pomyśleć, czy jej nie wolno
    byc niemoralną w tej sytuacji jakiej jest i napuścić paru zbirów, aby
    poturbowali głuptaskę? Przecież jest 'liberalizm obyczajowy'....

    W innej szerokości geograficznej, ludzie mniej są tolerancyjni wobec zdrad.
    Twój zonaty kochanek dostałby karę 200 batów na gołe plecy, a
    ciebie 'rozbawione' towarzycho ukamieniowałoby bezlitośnie.Straciłabyś zycie w
    okrutny sposób. Więc schowaj te swoje poglądy na temat tolerancji i skoro
    chcesz być taka 'liberalna' to pokaż to teraz i pozwól bez ceregieli facetowi
    wrócić do jego rodziny.

  • facettt 20.09.06, 17:34
    elisa-lena napisała:

    > że panie twojego pokroju po iluś tam latach swawoli 'mało moralnej' nazwijmy
    to tak bardzo delikatnie, wysiadują kolanka w kościele, dzielnie się
    spowiadając w konfesjonale. Taki bywa koniec dla kochanek, choć ty masz jeszcze
    X lat przed sobą zanim ten moment nastapi.

    - normalna i czesta kolej rzeczy. I co w tym dziwnego?
    >
    > Gdybyś kierowała się bardziej moralami w twoim życiu prywatnym, nie
    > pozwoliłabyś sobie na to 'cierpienie duszy' jakie dziś przeżywasz.

    - bzdury. Milosc jest slepa i beznadziejne zakochanie sie w zonatym dotyka
    niekiedy i "porzadne" osoby

    Powiedzmy żona owego kochanka nie jest osobą na 'straży morali', wiesz
    > co od niej cię może spotkać? Ja bym się bała nawet pomyśleć, czy jej nie
    wolno byc niemoralną w tej sytuacji jakiej jest i napuścić paru zbirów, aby
    > poturbowali głuptaskę? Przecież jest 'liberalizm obyczajowy'....

    - nie myl moralnosci z prawem. Moralnosci moga byc rozne. Prawo jest jedno.
    Wedlug prawa zdradzac wolno. Bic, obojetnie z jakiej przyczyn nie wolno.
    To przestepstwo zagrozone kara.
    >
    > W innej szerokości geograficznej, ludzie mniej są tolerancyjni wobec zdrad.
    > Twój zonaty kochanek dostałby karę 200 batów na gołe plecy, a
    > ciebie 'rozbawione' towarzycho ukamieniowałoby bezlitośnie.Straciłabyś zycie
    w okrutny sposób. Więc schowaj te swoje poglądy na temat tolerancji i skoro
    > chcesz być taka 'liberalna' to pokaż to teraz i pozwól bez ceregieli facetowi
    > wrócić do jego rodziny.

    - cale szczescie zyjemy na Zachodzie. Prymitywizm swiata islamskiego nie ma w
    tym momencie dla nas zadnego znaczenia. Wiec schowaj swoje dygresje na ten
    temat i jesli juz to pisz na temat.
  • elisa-lena 20.09.06, 17:46
    Dla wielu milionów ludzi nie są to bzdury.

    Dygresji nie lubisz czytać, ale twoje to co innego?
  • facettt 20.09.06, 17:55
    elisa-lena napisała:

    > Dla wielu milionów ludzi nie są to bzdury.

    - piszac o zdradzie, rozmawiamy o niej i jej aspektach w miejscu, gdzie zyjemy.
    Czyli w obrebie cywilizacji zachodniej. To chyba rozumie sie samo przez sie.

    Gdy chcesz dyskutowac o roznej moralnosci na swiecie zapraszam na forum Swiat.
    Tam tez niekiedy pisuje.

    Dla nas - zabijanie za zdrade - zdarzajace sie w pyrmitywnym islamie
    jest zwyklym barbarzynstwem.


    Dygresji nie lubisz czytać, ale twoje to co innego?

    Lubie, ale twoje sa dosc pokraczne. Chwytasz sie wszystkiego,
    aby Twoje bylo na wierzchu...
    Nie uda Ci sie :)))

    Nie posluguje sie dygresjami (przynajmniej tutaj). zakreslilem scisle temat:
    Rzeczywiste i psychologiczne aspekty zdrady.
    I tego sie twardo trzymam.
  • kornelia.80 20.09.06, 17:59
    Rozumiem Twoje poglady,ale dlaczego mnie obrażasz?? Dlaczego nazywasz mnie
    głuptaska?? Tego nie rozumiem. Jesli chodzi o kosciol, to raczej mi nie grozi,
    bo nie jestem katoliczka (nie, nie dlatego,ze zerwalam z kosciolem- poprostu
    nie jestem katolikiem) jesli chodzi natomiast o pozwalanie kochankowi na
    wracanie do rodziny, to ani przez chwilke Go nie powstrzymywalam. To zalezy od
    Niego,jesli chce- smialo. A i w drodze wyjasnienia, Jego rodzina sklada sie
    tylko z zony... nie krzywdze nikomu dzieci.
  • elisa-lena 20.09.06, 18:12
    co wtedy przeczytasz? Co bedziesz czuła czytając te posty.
    Nadzieja w tym, ze jego żona to 'straznik morali' kornelio80.Bo gdyby był to
    ktoś twojego pokroju albo facettt, to ryzyko duże, ze taka osoba z liberalnymi
    obyczajami postąpi bardzo nieliberalnie w sytuacji stresowej, ponieważ ma słabe
    hamulce moralne i słabą wolę.
  • facettt 20.09.06, 18:19
    aspektach zdrad, a ty ciagle probujesz zepchnac dyskusje na poziom moralnosci,
    widzac przeciez, ze nikt nie ma ochoty z Toba na ten temat dyskutowac...

    Poglady, takze na moralnosc, z wiekiem i okolicznosciami sie zmieniaja
    i byc moze za 10 lat autorka watku bedzie myslala inaczej.

    teraz jednak, jest jaka jest, i poniewaz postepuje zgodnie z prawem, To TY nie
    masz zadnego moralnego prawa, by ja obrazac, tylko dlatego, ze jej postepowanie
    Ci sie nie podoba.

    Obrazajac ja, postepujesz nieetycznie, skoro juz chcesz cos ode mnie o etyce
    uslyszec :)))
  • kornelia.80 20.09.06, 18:32
    Nie zrozumiałaś co napisałam?? Nie nazywaj mnie w taki sposób, nie masz pojecia
    kim jestem, wiec osądy dotyczące mojej inteligencji możesz zachować dla siebie,
    szczegolnie,ze od jakiegos czasu piszesz zupelnie nie na temat.
    My tu naprawde nie rozmaiamy o moralnosci, zreszta taka rozmowa nie mialaby
    senu, chocby tylko dlatego,ze (jak juz pisalam) moralnosc to pojecie wzgledne,
    a poza tym zawsze znajda sie tacy, jak Ty ktorzy beda obrzucac blotem tych,
    ktorzy wedle ich mniemania sa zli, oraz tacy,jak ja, ktorzy takich jak Ty maja
    w glebokim poszanowaniu i nie maja zamiaru zastanawiac sie, czy "jestem dobra,
    czy zla"
  • adonis1970 20.09.06, 18:23
    ozen sie, znajdz sobie kochanke, moze bedziesz mniej monotematyczny. od kilku
    lat nic bardziej nie interesuje cie na forum, niz fakt posiadania zony i
    kochanki

    just do it:)
  • facettt 20.09.06, 18:27
    Kazdy ma swoja specjalizacje forumowa :)
    Nie czytaj, skoro Cie to nudzi.
    Uwaga niestety, nie dosc, ze nie na temat, to jeszcze nietrafiona :)))
  • lalka-mi 20.09.06, 19:03
    Zaczęłam czytać wątek, ale po kilku Waszych wpisach byłam naprawdę
    zdegustowana.Założycielka wątku płacze w mankiet forumowiczom, że dała się
    sprowadzić do roli przedmiotu, a jakiś (ponoć) liberał pociesza ją i całkiem
    poważnie, że kobiety-przedmioty trzeba traktować z szacunkiem.
    Jestem ciekawa jaka inteligentna kobieta chce się z kimś takim spotykać, kto
    tak bredzi???
  • facettt 20.09.06, 19:31
    Zycie kryje wiele tajemnic...:)
    wszakze Milosc jest slepa...


    PS. Zadna kobieta nie jest przedmiotem...
    nawet ta "pracujaca" w Agencji Uciech...

    ma prawo do opieki zdrowotnej..
    i wczesniejszego przejscia na emeryture
    ze wzgledu na ciezkie warunki pracy...
  • lalka-mi 20.09.06, 19:51
    Może i żadna kobieta nie jest przedmiotem, ale niektóre koniecznie chcą być tak
    traktowane.
    Nie przekonasz mnie do wielu rzeczy, o których piszesz powyżej, więc nie będę
    się zagłębiać w tajemnicę życia i ślepotę miłości...Takie slogany może są i
    odkrywcze, ale na poziomie pań ze wspomnianej agencji.
  • kornelia.80 20.09.06, 20:12
    ja nie chce
  • lalka-mi 20.09.06, 20:20
    Wierzę, więc nie pozwól na to.
  • kornelia.80 20.09.06, 20:23
    wlasnie zamierzam, tzn. zamierzam "zalatiwc sprawe" w jedna badz druga strone:)
  • facettt 20.09.06, 20:26
    nie zaglebiaj sie tajemnice Slepej milosci
    i w tajemnice Zycia...
    ten temat Ci po prostu nie sluzy :)))
  • lalka-mi 20.09.06, 20:30
    Jesteś tego pewien?Czy nie wysnuwasz zbyt szybko, zbyt pochopnych wniosków?

    Wyglądasz jak gdybyś był urażony.Przecież to nie Ty jesteś kochanką czekającą
    na telefon, skąd więc ten zły nastrój?
  • facettt 20.09.06, 20:31
    meska kokieteria... tym sie rozni od babskiej
    ze pachnie...
    innymi perfumami :)))
  • lalka-mi 20.09.06, 20:36
    Słowa "kokieteria" i "mężczyzna" tak pasują do siebie jak przysłowiowy wół do
    karety...

    Męskie perfumy tym się różnią od damskich, że przede wszystkim są mocniejsze,
    podobnie jak ponoć mężczyźni są mocni, a kobiety delikatne jak ich perfumy.
    Ale o czym ja Ci tutaj, przecież wiesz, bo jak zdążyłam przeczytać wiesz jak to
    jest z eleganckimi kobietami i może ...szarmanckimi mężczyznami...
  • facettt 20.09.06, 20:54
    lalka-mi napisała:

    > Słowa "kokieteria" i "mężczyzna" tak pasują do siebie jak przysłowiowy wół
    do karety...

    inpossible :))) nie znasz zycia, gdyz nie sluzylas nigdy w Marynarce :)))

    > Ale o czym ja Ci tutaj, przecież wiesz, bo jak zdążyłam przeczytać wiesz jak
    to jest z eleganckimi kobietami i może ...szarmanckimi mężczyznami...

    - Nie martw sie :) Co sie odwlecze, to nie uciecze...
    Zwlaszcza okrutna zdrada, ktora wszedzie czyha :)))
    z szarmanckimi mężczyznami, wylacznie :)))
  • lalka-mi 20.09.06, 21:01
    Strzelasz w ciemno i nie wiesz jak pudłujesz, pewnie mogłabym w tej marynarce
    być Twoim bosmanem:)

    Twoja ironia co do zdrady jest bezcelowa, zazwyczaj mam to gdzieś kto z kim
    śpi i nie opowiadam na prawo i lewo z kim śpię ja, gdyż sprawy te należą do
    intymnych, a wydaje mi się, że w eleganckim towarzystwie te pomija się
    dyskretnym milczeniem.Popraw mnie jeśli się mylę.
    Wyjaśniam, bo widzę, że błądzimy-nie jestem strażniczką moralności, zwłaszcza
    czyjejś:PPP
    Natomiast śmieszą mnie faceci co upominają się o medal za to, że są ludzkim
    panem dla żon i kochanek:)
  • facettt 20.09.06, 21:10
    lalka-mi napisała:
    > Natomiast śmieszą mnie faceci co upominają się o medal za to, że są ludzkim
    > panem dla żon i kochanek:)

    No coz...
    nie kazdy lubi cieple podusie :)))

    mnie smiesza nieludzkie kobiety...
    niezaleznie od ich motywacji.
    nawet, gdy nie upominaja sie o medal :)))
  • lalka-mi 20.09.06, 21:16
    Przepraszam, że pytam, ale te ciepłe podusie to podpadają pod żony, kochanki,
    czy co...?
    Jeśli znów szybko wysuwasz wniosek, że to niby ja ,ta nieludzka:), jestem
    ciepłą podusią to Ci gratuluję.
    Może to tylko zły dzień na celne trafienia???

    Co do medali, to poproszę-dumnie wypinam pierś:)
  • facettt 20.09.06, 21:34
    lalka-mi napisała:

    > Przepraszam, że pytam, ale te ciepłe podusie to podpadają pod żony, kochanki,
    > czy co...?

    - pod wszystko :)

    > Jeśli znów szybko wysuwasz wniosek, że to niby ja ,ta nieludzka:), jestem
    > ciepłą podusią to Ci gratuluję.

    - jak jestes kobieta nieludzka, to nie mozesz byc ciepla podusia... niestety ...

    wybieraj :)))

    pa.
  • lalka-mi 21.09.06, 16:06
    Nie muszę wybierać, ponieważ tak już jestem skonstruowana, że mogę być
    nieludzka i mogę bywać ciepła jak ta Twoja podusia.
    Wybory są dla tych, którzy M U S Z Ą ja niczego nie muszę, ja tylko mogę chcieć.

    I wcale nie napisałabym tu słowa "niestety":)
  • facettt 21.09.06, 16:15
    Ze POTRAFISZ byc tym, lub tym, to nie mam najmniejszych watpliwosci ...:)

    Wybor polega na tym - kim CHCESZ, (wolisz) byc :)))
  • lalka-mi 21.09.06, 18:13
    Wybór jest dostosowany do tego Z KIM jestem...:)
  • facettt 21.09.06, 22:26
    nadajesz sie na Kochanke :)))
  • lalka-mi 22.09.06, 13:40
    Myślisz, że się obrażę?

    Nie, gdyż tego samego zdania jest mój kochanek, kiedy już łaskawie do niego
    zadzwonię.Tak, traktuję go po ludzku i w tym jestem do Ciebie podobna:)
  • facettt 22.09.06, 14:18
    dlaczego mialabys sie obrazic?
    nie taki byl cel mojej wypowiedzi.

    na Kochanke nadaje sie kazda inteligentna i elastyczna
    w oczekiwaniach i obyczajach kobieta ...:)))
  • lalka-mi 23.09.06, 17:21
    Tak więc teraz wroga podchodzimy komplementam...Widzę, że jesteś dobrym
    taktykiem:)
    Masz rację, nie można zmarnować takich umiejętności tylko na jedną kobietę.

    Nawet nie wiesz jak ja Cię rozumiem...
  • kornelia.80 20.09.06, 20:32
    To ja jestem ta kochanka, ktora czekal i sie doczekala i.... zignorowala...
    Tak,tak szalenie to dojrzale...
  • mskaiq 24.09.06, 07:51
    Mysle ze kochasz Go i to Ty nie chcesz aby odszedl, potrzebujesz milosci nawet
    takiej jak ta. Dlaczego zabronilas Mu mowic o uczuciach, nie boj sie milosci,
    chcesz jej ale sie jej boisz.
    Co dalej to Twoja decyzja ale swiat nie konczy sie na tej jednej milosci.
    Mozesz znalesc innego czlowieka ale nie boj sie mowic o milosci. Nie zabraniaj
    mowic o niej bo na samym poczatku pozbywasz sie jej a potem za nia tesknisz, za
    dobrym slowem, przytuleniem, cieplym i dobrym uczuciem innego czlowieka.
  • klonn3 24.09.06, 08:40
    mskaiqu, pospawało Cię od rana?
    dziewczyna pakuje się w jakiś chory układ, a Ty jej tu o jakiejś miłości
    chrzanisz?
    Nie ma miłości tam gdzie nie ma podstawowych zasad - jak uczciwość i szczerość
    wobec drugiej osoby. A tego nigdy nie dostaniesz jako du.pa jakiegoś
    popaprańca. I jeszcze ma z nim rozmawiać o miłości???
    Zimny prysznic proponuję.
  • monikinha 24.09.06, 08:58
    mskaiqu, niezły przykład przewrotności myślenia

    dziewczyna ma mówić o miłości z gościem, który jest z nią tylko dla
    zaspokojenia swoich potrzeb. Nic z siebie nie daje. Uważasz, że mówienie o
    uczuciu, którego nie ma, spowoduje, że potrzeby dziewczyny zostaną zaspokojone.
    Ciekawe.
    To mi się kojarzy z dziewczynką z zapałkami. Wybacz, ale wyobrażanie sobie
    ciepła i miłości nie spowoduje, że ona się pojawi.

    Jeśli go pokochała, to ona wygrała - nie będzie ofiarą tego układu.
    Kwestia zmiany obiektu i PRAWDZIWEGO uczucia, a nie gry na tęsknotach :)
  • klonn3 24.09.06, 09:05
    a ja przyznam, że nie jestem w stanie zrozumieć koncepcji kochanki. W cos
    takiego muszą się świadomie ładować tylko osoby bardzo pokrzywdzone przez
    życie -może wtedy nie poczują jak bardzo są krzywdzone. Albo kobiety, które po
    prostu nie stać na dostatnie życie samotnie. Bo nie jestem sobie w stanie
    wyobrazić faceta, który byłby wart wejścia w tak niszczący układ - każda
    manipulacja ma jednak ograniczoną żywotność.
  • facettt 24.09.06, 09:34
    Traktowaly ten uklad przejsciowo, i szukaly sobie w miedzyczasie kogos
    wolnego...
    Niewatpliwie bowiem, lepiej spotykac sie z kims zonatym (od czasu do czasu),
    niz byc kompletnie sama...

    Tymczasem niektore z tych Pan uczciwie donosza, ze lepiej byc z ciekawym
    zonatym, niz z nieciekawym wolnym...

    To juz ich wolny wybor :)))
  • kornelia.80 24.09.06, 21:54
    Nie dokonca, nie czuje sie pokrzywdzona, moje zycie jest jak najbardziej udane.
    Nikt mnie nigdy nie skrzywdzil, sama bylam jeszcze calkiem niedawno w
    "normalnym" zwiazku,ale go zakonczylam,zeby nie krzywdzic (zdradzac) mojego
    nazeczonego, bo byl)tudziez jest) naprawde dobrym, porzadnym, pelnym milosci
    czlowiekiem.
    A dlaczego wdalam sie w romans? Nie wiem, nie pytam nigdy o zone, nie traktuje
    Go jak czyjegos meza, nawet nie jestem o Nią (zone) zazdrosna....
  • klonn3 24.09.06, 22:25
    Kornelio od kiedy to lale z seks shopów mówią? Czy 80 to numer serii?
  • kornelia.80 25.09.06, 10:26
    tak,tak to numer serii, podobnie jak Twój nr 3, tylko,że Ty jesteś starszym
    numerem:)
  • vitoria3 24.09.06, 09:23
    Każdy człowiek ma jakieś potrzeby tęsknoty i jako dorosła osoba powinien sam
    decydować o sposobie ich zaspokajania. Jeśli decydujesz się na związek z osobą,
    która jest juz z kimś innym, to lepiej jest sprawdzić czy potrzeby są tylko na
    poziomie fizjologicznym. Bo jeśli nie, to lepiej się od razu wycofać i poszukać
    kogoś bardziej 'dyspozycyjnego', bo zakończy się to tylko obopólną frustracją,
    a w najlepszym razie płaskim zadowoleniem strony niezaangażowanej.
    To są zbyt ważne sprawy, zeby się tym bawić, oraz żeby pozwalać innym, żeby sie
    nami bawili.
  • ta 11.11.06, 16:35
    kornelia80 napisała:

    >... czy nie mógłby mi pomóc i powiedzieć "zaliczyłem
    > Cie, znudziłaś mi sie koniec, spadaj mała" moze to pomogłaby mi Go
    > znienawidzieć, albo przynajmniej otwarło oczy, ale nie!!!

    Dlaczego miałby ciebie przepędzać skoro ma z tobą hmmm przyjemność łatwą i
    wygodną ? Wcale mu się nie znudziłaś. Po prostu korzysta z usług wtedy, kiedy
    JEMU jest wygodnie, bo ty jesteś dostępna i gotowa cały czas. Obecna sytuacja
    jest dla niego komfortowa ( czytaj uważnie facetta) i po cóż miałby ją
    zmieniać? Jednak sporo czasu musi poświęcić żonie, by skutecznie uśpić;) jej
    czujność.

    > Drodzy Panowie "posiadacze" kochanek, jeśli takowe juz Wam sie znudzą zróbcie
    > Im tą przysługę i pozwólcie odejsc.

    Jeśli mu się znudzisz, lub w inny sposób sytuacja przestanie być dla niego
    wygodna, nie pytając ciebie o zdanie, ani nie wyjaśniając niczego, odejdzie sam.
    Znudzony kochanką facett nie będzie kontynuował znajomości, bo i po co?
    Trzyma cię siłą ? Wierzysz w banialuki, którymi ciebie karmi? W jaki inny
    sposób "nie pozwala odejść"?

    > Jeśli macie dziewczynę w głębokim
    > poszanowaniu, powiedzcie jej to!!

    On ma ciebie tam, gdzie ty już dawno podejrzewasz, tylko niczego z tą wiedzą
    nie chcesz począć. Zastanów się dlaczego nawiązujesz takie toksyczne kontakty i
    za co siebie karzesz takim życiem. Jesteś kochanką ze wszystkimi tego stanu
    konsekwencjami, nic nowego, bądź dorosła i ponoś tego konsekwencje.

    Dałaś "się wziąć" na kochankę, teraz chcesz, żeby cię "wypisano". Decyzje o
    swoim życiu powierzasz innej osobie. Przez całe życie ktoś będzie za ciebie
    decydował? A weźże się dziewczyno wreszcie zbuntuj i wyzwól z uzależnienia od
    innych.
    - nie wpuszczaj go do domu
    - nie odbieraj telefonów, maili, smsów, poczty
    - nie spotykaj się z nim więcej w żadnym innym miejscu
    Proste. Jeśli zrobisz inaczej, nie okłamuj siebie, że chcesz tę znajomość
    zakończyć i nie dziw się, że staus kochanki, jest, jaki jest.

    Ta_

  • kleunia 12.11.06, 19:01
    Sama przyznajesz, że doskonale zdajesz sobie sprawę ze swojego położenia i
    sytuacji. Skoro sie tak czujesz odpuśc sobie. Nie wymagaj od faceta żeby Cie
    kochał i szanował skoro sama sie nie kochasz i nie szanujesz, a tak chyba jest
    jesli godzisz sie na taki układ... Napewno zasługujesz na cos lepszego wiec
    odstaw go i uwierz w siebie. Powodzenia...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.