Dodaj do ulubionych

jak rozmawiac z osoba chora na raka?

19.10.06, 15:59
U mojej kolezanki, osoby bardzo mlodej, zostal stwierdzony nowotwor z
przerzutami. Staram sie z nia rozmawiac i w jaikolwiek sposob pomoc, ale nie
wiem, jak... Jak w przypadku osob chorych, tak i u niej pojawia sie szereg
pytan, na ktore nikt nie zna odpowiedzi. Jak zmusic ja, zeby nie bawila sie we
wlasnego kata na samym poczatku walki? Jak jej pomoc, jesli nie mam nawet
cienia pojecia o tym, co ona wlasnie przezywa? Moze napisalyby tu osoby, ktore
same byly chore i wiedza, co im przynosilo chocby chwilowa ulge.
Edytor zaawansowany
  • kasiulek_mysiulek 19.10.06, 16:02
    Jeżeli będzie chciała o tym mówić to przede wszystkim słuchaj jej, nie
    zaprzeczaj chorobie, nie pocieszaj na siłę. Sama tego nie przeszłam, ale
    znajome osoby mają takie przeżycia za sobą.
  • dziki-imbir 19.10.06, 20:44
    Napisalas, ze nie masz pojecia, co ona przezywa. Cale szczescie, ze nie uwazasz,
    ze doskonale ja rozumiesz - niektorzy tak robia. Nie wiesz, co ona przezywa, ale
    mozesz sie dowiedziec. Zapytaj ja, co czuje, co mysli, czego sie boi. To pomoze
    Ci ja zrozumiec i pomoc. W tej chorobie bardzo wazna jest bliskosc osob, ktore
    nie daja tysiaca rad, ale wlasnie okazuja zrozumienie.
    Zapytaj wprost, jakiej pomocy chcialaby od Ciebie. Czy potrzebna jej Twoja
    obecnosc i ramie do plakania? A moze chce konkretnej pomocy przy zalatwianiu i
    organizowaniu roznych rzeczy?
    Zapytaj ja, czy chce rozmawiac o chorobie, czy woli, zebys nie pytala jej o to?
    Jezeli sama zacznie o tym mowic, pociagnij temat. Gdy zacznie mowic o czyms
    innym, mow o czyms innym. Niech to kolezanka nadaje rozmowie kierunek.
    Nie mow jej: wszystko bedzie dobrze, bo nie wiesz tego, ona tez tego nie wie.
    Takie teksty sprawiaja, ze chory czuje sie niezrozumiany. Raczej powiedz, ze tez
    sie martwisz, ze sie boisz, ale ze masz nadzieje, ze chcialabys, zeby sie udalo.

    Posluchaj, jakie ma przekonania na temat raka. Moze, podobnie jak wielu ludzi,
    mysli, ze rak to wyrok. Uswiadom jej, ze niekoniecznie tak musi byc. Przypomnij
    przyklady slawnych osob, ktorym sie udalo wygrac z choroba.

    Nie zmuszaj jej na sile to tzw. "pozytywnego myslenia", ale tez nie pozwol
    calymi dniami sie zamartwiac. Jezeli zauwazysz, ze robi sie apatyczna, smutna,
    nic jej nie cieszy, staraj sie sklonic ja do jakiejs aktywnosci, do robienia
    czegos, co lubi robic. I rob to z nia.

    Moze bedzie potrzebowala, zebys pojechala z nia na badania. To czesto jest
    bardzo stresujace i dobrze, zeby nie byla wtedy sama. Mozesz tez, jezeli jest
    taka potrzeba, zasugerowac jej wizyte u psychologa.

    Powiedz jej, zeby skupila sie na tu i teraz raczej niz na wyobrazaniu sobie
    przyszlosci. Nie wiecie, co sie bedzie dzialo, a ludzie czesto wyobrazaja sobie
    czarne scenariusze i boja sie tych wyobrazen, ktore niekoniecznie musza sie
    wydarzyc.

    Postaraj sie tez o wsparcie dla samej siebie, bo towarzyszenie osobie chorej na
    nowotwor jest trudne i obciazajace. Dobrze, zebys nie byla z tym sama.

    Pozdrawiam i zycze duzo sily
  • vampirrr 19.10.06, 21:05
    madry i zyczliwy post - gratuluje ! :-)

    v.
  • martyna2525 19.10.06, 21:17
    przepraszam e to napisze ale to najgłupse co moze być byś komus mówiła o tych
    co" sławnych " co wygrali z chorobą, a ona ci powie o tych co przegrali .
    Czlowiek w takiej sytuacji nie chce sluchac o tym , jesli bedzie mowic -
    sluchaj , jeśli bedzie rozpaczeć - pociesz. Poprostu wsłuchaj sie w sygnały
    jakie ona wysyła,traktuj ją normalnie jak przed chorobą. Trudno jest powiedziec
    cokolwiekkomuś kochanemu , ktory odchodzi. Nawet najpiękniejsze slowa tracą na
    znaczeniu..
    bądz dobra dla niej
  • dziki-imbir 19.10.06, 22:00
    Z doswiadczenia wiem, ze przypomnienie slawnych osob, ktore wygraly moze byc
    pomocne. Jasne, ze moga jej sie przypomniec ci, ktorzy przegrali. Ale pokazanie
    ludzi, ktorzy wygrali przelamuje stereotyp, ze rak to wyrok. Bardzo czesto
    ludzie mowia: moj znajomy umarl na raka, znajomy znajomego umarl, ciocia umarla.
    Kiedy powiesz, ze sa osoby, ktore wygraly, to pomaga. To pokazuje, ze nie kazdy
    chory na nowotwor umiera.
    Wiec na argument: sa tacy, ktorzy przegrali, moge powiedziec: fakt, sa tacy. Ale
    sa tez ci, ktorzy wygrali.
    I o to chodzi. Nie o to, zeby ja oklamywac, ze nowotwory sa wyleczalne. Ale o
    to, zeby pokazac, ze takie przypadki tez sie zdarzaja.
  • nelly_27 19.10.06, 22:20
    wiesz... pół roku temu na nowotwór odszedł mój tato:-(..wspaniały
    człowiek...nie musze oczywiście dodawać, ze bardzo pzreżyłam jego ponad
    dwuletnią walke z tą chorobą...poprzez długie i częste wizyty w szpitalu
    onkologicznym i rozmowy z ludźmi zmagającymi się z tą chorobą, moje
    spostrzeżenia są następujące:

    - przede wszystkim nie pocieszaj na siłe, słuchaj...daj się zwyczajnie jej
    wygadać, to tak naprawde najlepsza terapia dla osoby chorej

    - nie mów, że rozumiesz jej ból (bo tak naprawde nie rozumiesz nawet jeśli tak
    Ci się wydaje)

    - towarzysz jej w chorobie, bądź przy niej jeśli Cie będzie potrzebować. Mój
    tato chciał jak najwięcej wiedzieć o swojej chorobie, wiedział w pewnym
    momencie, że są bardzo małe szanse na wyleczenie, ale mimo wszystko miał
    nadzieje... cały czas gdzieś w środku ją miał ..do końca! - nie odbierać
    nadziei to ważne dla tych ludzi!- spróbuj zawalczyć z nią o to!
  • 5aga5 20.10.06, 00:24
    Kazdy człowiek jest inny.
    Jeden chce znać całą prawdę, drugi woli jak się owija w bawełnę. a trzeci woli
    żarty.
    Kiedyś byłam w szpitalu u teściowej swojej kumpeli.
    Przed wejściem strach jak diabli ( to była moja pierwsza wizyta na onkologii ) -
    co mówić, jak się zachować i wiele innych.
    Zanim dotarłam na właściwe miejsce postałam kilka razy na korytarzu i sobie
    poryczałam.
    Jak weszłam na salę, tam gdzie powinnam byłam w szoku.
    Wszystkie kobiety po usunięciu piersi, przed długim leczeniem, ze strachem czy
    nie bedzie przerzutów robiły z siebie nawzajem żarty.
    Byłam w szoku, bo chyba ja bym tak nie potrafiła.
    Nie wiem, może akurat ta sala tak się dobrała ale wspominam to z łezką w oku do
    dziś.
    Nawiasem mówiąc, teściowa mojej kumpeli po chemii, włosy odrosły, przerzutów
    nie ma gania na wieczorki dla samotnych.
  • hellio 20.10.06, 11:55
    ...napisała wszystko, co najważniejsze. Jestem pełna podziwu, pozdrawiam cię,
    Imbirze.
    Jeśli mogę coś dodać, to chciałabym tylko podkreślić, że wokół chorych jest
    zwykle cała chmara ludzi, którzy gromkim chórem zapewniają, że "wszystko będzie
    dobrze!".A jak chory próbuje podzielić się swoim lękiem, niepokojem o przyszłość
    - bo w końcu nie wiadomo na pewno, czy "będzie dobrze?" to mówią - "NAWET O TYM
    NIE MYŚL! TRZEBA MYŚLEĆ POZYTYWNIE!". Znam parę osób, które w związku z tym
    zostają same z "NEGATYWNYMI MYŚLAMI" i pocieszają swoich pocieszycieli, co już
    naprawdę jest heroiczne.
    Pod wpływem kontaktu z osobą poważnie chorą jest bardzo prawdopodobne, że
    uaktywnią się, mea, twoje własne lęki. Samo to, ze napisałaś, świadczy o tym, że
    również tobie jest potrzebne wsparcie. Rozejrzyj się, kto w twoim otoczeniu
    może ci je zapewnić. Serdecznie pozdrawiam, Hania
  • maureen2 20.10.06, 13:50
    zwyczajnie,jak z każdą inną osobą.
  • jan_stereo 20.10.06, 21:58
    Dokladnie tak samo jak gdyby nie miala tego raka i bez zadnej wysilonej
    delikatnosci.
  • gaballa 21.10.06, 13:14
    Dziki-imbir napisała wszystko o czym ja wiem i jeszcze dużo więcej.
    Napisała tak, jak ja bym nie potrafiła. Wielkie dzięki.
    Ja opiekowałam się swoją Mamą w trakcie raka nieuleczalnego(trzustka).
    Ona , aby oszczędzić mi bólu( jestem pewna, że tak było) udawała, że jest
    poprostu chora i że to przejdzie.Przy tym okrutnie cierpiała.
    ach szkoda słów...

    Tylko wydaje mi się , że udawanie jest znacznie trudniejsze od prawdy.
    Może się mylę.
    Podjęłaś bardzo trudny temat.
    Pozdrawiam.
  • owocoskala 21.10.06, 13:45
    Wydaje mi się że ludzie nieuleczalnie chorzy chcą mieć do końca nadzieję.
    Owszem niektórzy konkretnie chcą wiedzieć jakie sa rokowania i ile mniej więcej
    zostało, ale de facto lekarze bardzo często sie mylą co do czasu który został.
    Moja mama radziła sobie świetnie, podziwiam ją, zaczęła czytać ksiązki
    historyczne, starała się wykorzystać pozostały czas ale najbardziej bała się ze
    lekarz powie jej w oczy że to koniec i już nie będzie jej dalej leczył. Na
    szczęcie nie powiedział, dawał nadzieję do końca. Dawano jej dwa miesiące -
    pożyła dwa lata.
    Może nie chodzi o płytkie stwierdzenia typy "wszystko będzie dobrze" ale o
    przykłady osób którym się udało. Czasem ludzie z przerzutami zostają wyleczeni -
    zależy jaki to rak. I medycyna też się cały czas rozwija...
  • costabryka 21.10.06, 17:52
    u mojej Mamy rok temu w maju wykryto raka, lezala w szpitalu dosc dlugo bo
    zanim trafila na onkologie po drodze byly rozne komplikacje(i tu wina lekarzy,
    z reszta ich postawa do osob ktorym swiat sie wali spod nog jest tematem na
    inny watek).mialam twardy orzech do zgryzienia-bo moj ojciec poza RP,a do tego
    doszla jeszcze sesja i w ogole myslalam ze wszystko sie zawali. dobrze ze
    maialm kogos, komu moglam sie wyzalic i wyplakac, wsparcie kogos stojacego
    troche z boku od tej calej sytuacji dawalo ogromna sile i chec do wstawania
    rano i biegniecia do Mamy do szpitala. to co pisala dziki imbir jest chyba
    najelepszym wyjsciem. Mea zycze duzo sil i cierpliwosci, bo moze byc ciezko.
  • mea 24.10.06, 15:16
    Dziekuje za podzielenie sie Wasza madroscia. Teraz przynajmniej wiem choc
    troszke na ten temat i mniej boje sie nazwac pewne rzeczy. Bedziemy walczyc.
    Trzymajcie kciuki.
  • nafka 29.10.06, 15:26
    jestem przed taka wizyta :( rozmowa o nadziei tym trudniejsza, ze chora ma 84
    lata, czy jest sens zanosic jakies srodki na uspokojenie?
  • lalkajakzadna 29.10.06, 15:28
    nie czuć bólu? Czy ktoś o tym pomyśli?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka