Re: Poradnik dobrej żony z 1955 r.
Kobita z tego artykułu śmierdzi myszami. We współczesnym świecie nie wymaga się
od kobiety odmóżdżenia, a chyba trzeba nie mieć mózgu, żeby preferować takie
wzorce. Jestem po ślubie 27 lat, robię za sprzątaczkę, kucharkę praczkę i
magiel, ale moim głównym zajęciem jest bycie żoną i matką. Mąż szanuje moją
pracę na rzecz rodziny, bo sam też bierze w niej udział. Ma mniej czasu, bo
wiecej pracuje zawodowo, ale robi zakupy, pomaga przy sprzątaniu, kiedy wraca
do domu przede mną odgrzewa obiad, czy robi to, co jest w danej chwili do
zrobienia. Nie raz usłyszałam od niego, żebym usiadła i odpoczęła, a on skończy
robotę. Wiem, że w moim domu nie jestem tylko po to, żeby innym wygodniej się
żyło, dlatego nawet jak czasami jest mi trudno ogarnąć tę robotę, to i tak
jestem zadowolona ze swojego życia. To kobieta ma największy wpływ na to jaki
jest dom, ale nie oznacza to, że wszystko ma nosić na własnym garbie.