Dodaj do ulubionych

Czy to normalne ze moj maz.....

IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 07:13
Czy to normalne ze po 1,5 roku małżeństwa mój maz:
-siedzi w pokoju obok ze stoperami w uszach bo chce mieć święty spokój,
-nie cierpi mojej matki i od 6 m-cy nie był tam bo albo nie ma czasu albo mu
się nie chce albo cos tam jeszcze,
-nie chce się wyprowadzić na swoje i dalej mieszkamy z tesciowa-a na moje
propozycje oddzielnego lokum puka się w czoło bo obiecał mamie nigdy jej nie
zostawić,
-cale dnie ogląda TV a na moja prośbę o spacer albo przejażdżkę rowerem
mówi „nie chce mi się” a ja chodze i jezdze sama,
-nie pomaga w domu – bo nie lubi odkurzac, zmywac, robic zakupow, nie potrafi
gotowac ani prasowac,
-nigdy nie inicjuje zbliżeń, nie uznaje seksu francuskiego w swoim wykonaniu,
nie całuje a jak proszę żeby mnie podrapał po plecach mowi – ZNOWU????


A to ze ja:
-wrocilam do niego po 3 m-cach wyprowadzki i widzie ze jest gorzej niż było,
-boje się go zostawic bo boje się co będzie potem i nie chce zrobic mu
przykrosci,
-nie chce mieć dzieci pomimo nalegań jego i teściowej (!) bo nie chce się
wiazac,
-jedyne o czym mysle to żeby go zostawić i ciagle wyobrażam sobie moje życie
bez niego.
Pewnie nie jestem do konca normalna.

Obserwuj wątek
      • blabona Re: zastanow sie nad tym. 30.04.03, 20:24
        Gość portalu: Witold napisał(a):

        > napisalas
        > <<<-jedyne o czym mysle to żeby go zostawić i ciagle
        > wyobrażam sobie moje życie bez niego. >>>
        >
        > a teraz przeczytaj do czego moze doprowadzic mysl czlowieka
        > www.free-free.info/
        > potem nastepny krok naprawde nalezy do ciebie
        > pozdrawiam
        > Witold
        Witold!-byłam z ciekawości na tej stronce;myśl ma siłę sprawczą-ok.ale co
        powiesz jak spotkają się dwie mocne przeciwstawne myśli i dążenia dwóch osób
        odnośnie tej sprawy? co wtedy się stanie?
    • alfika Re: Czy to normalne ze moj maz..... 30.04.03, 08:54
      Możesz zaprosić go na poważną rozmowę. Jeśli możecie w domu być sami, albo
      spokojnie porozmawiać - to najlepiej. Możesz go wtedy spokojnie, jak osoba z
      zewnątrz, zapytać, jakie ma oczekiwania związane z Waszym małżeństwem, jak
      sobie wyobraża bycie we dwoje.

      Nie zgłaszaj swoich uwag, nie wrzucaj komentarzy - chodzi tylko o to, żebyś
      dowiedziała się na czym stoisz.
      Ale nic na sztywno, przecież jak o coś zapyta, to po prostu rozmawiajcie.
      Chodzi o to, żebyś potem mogła to przemyśleć i zobaczyć w tym siebie, Was -
      albo nie.

      Tak samo możesz spróbować zaproponować terapię małżenską - terapeuta poprowadzi
      Waszą rozmowę i pomoże Wam się nawzajem zrozumieć. Sama wiesz, czy postawić
      męża przed faktem dokonanym: "Kochanie, wiem, że masz wolne popołudnie, dziś
      mamy spotkanie z terapeutą, bardzo się ucieszę, jak ze mną pójdziesz". Albo
      wcześniejsze ustalenie z nim będzie lepsze?
      Tak czy tak, nawet jesli nie od razu to z czasem może zechce - choćby z
      ciekawości - wziąć udział.

      --
      Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
      • alfika Re: Czy to normalne ze moj maz..... 30.04.03, 09:01
        Zuniu, jeszcze jedno: on nie ma obowiązku lubić Twojej mamy - tak jak Ty nie
        masz takiego obowiązku w stosunku do jego. Odpuść. Czasem tak się zdarza.
        To samo z seksem.
        Z obowiązkami domowymi sprawę potem można i trzeba załatwić, ale najpierw
        dobrze zająć się samym małżeństwem. Z tego samego względu rozumiem Cię, że nie
        chcesz teraz zajść w ciążę.
        A sprawę mieszkania z teściową pamiętam, był już taki wątek.
        Tam padło dużo dobrych rad.
        Trzymaj się i pisz.

        --
        Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
        • Gość: Zunia Re: Czy to normalne ze moj maz..... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 10:39
          Witam
          fakt bylo to kilka moich postow-w tym jeden o tesciowej.Ale ona narazie zeszla
          na plan dalszy. Martwi mnie to ze my wszystko robimy oddzielnie-po mojej
          wyprowadzce jego zarzutem bylo ze nie potrafie zorganizowac sobie czasu.
          Tlumaczylam ze nie bawi mnie takie spedzanie czasu-ja przed TV on przed kompem
          ze sluchawkami na uszach. Zaproponuj cos uslyszalam-wiec proponuje-rower,
          spacer, 100 innych rzeczy i ciagle slysze ze jemu sie nie chce. Ile mozna
          siedziec w domu. Szczegolnie teraz wiosna.
          To ze nie lubi mojej matki-ma takie prawo ale ja juz nie mam argumentow zeby co
          niedziela tlumaczyc dlaczego moj maz nie chce zaszczycic jej swoja obecnoscia.
          Ja juz nie wiem jak mam z nim rozmawiac.
          A to co bylo niedawno ze siedzial ze stoperami w uszach to juz byl szczyt
          dziecinady i bezczelnosci w stosunku do mnie. Coz dlugi weekend pokaze co
          bedzie dalej. Rozmowa znow bedzie nieodzowna.
          Pozdrawiam
          • alfika Re: Czy to normalne ze moj maz..... 30.04.03, 11:54
            Zuniu, daj spokój! Czy Ty koniecznie musisz być odpowiedzialna za wszystko i
            wszystkich?

            Skoro jego bawi siedzenie przed telewizorem czy komputerem - ma prawo, tak jak
            Ty masz prawo jeździć na rowerze ile wlezie! To tylko różne upodobania! Ty
            chcesz znim - ok, ale jesli on chciałby, zebyś przy nim siedziała jak lecą
            kolejne programy w tv? On tak lubi, daj mu dotego prawo!
            U moich rodziców było niemal tak samo i nie wynikła z tego żadna tragedia.
            Na wycieczki rowerowe wybieraj się sama albo z koleżanką, ale odpuść mu. Nie
            trzeba lubić tego samego, nawet jak się jest mężem i żoną!

            A przed mamą - dlaczego Ty masz go tłumaczyć? Czy to wezwanie do szkoły, bo
            synek narozrabiał?
            Jak mama pyta, dlaczego sama, nie możesz odpowiedzieć: Nie wiem - a jak jest
            ciekawa, to w końcu może zapytac właściwą osobę? To sprawa między nimi, a Ty
            nie jesteś adwokatem, prokuratorem i sędzią i jeszcze pocztą!
            Cieszcie się z mamą swoimi spotkaniami, na litość boską!

            Stopery w uszach może potraktuj jak prośbę, by już mu po prostu nie suszyć
            głowy?
            Proponowałam Ci zapytanie go, czego on oczekuje. Tylko tyle. WYSŁUCHAJ go, i to
            wtedy, kiedy będzie chciał mówić, a będzie mówić, jak będzie pewien, że jego
            wola też zostanie uszanowana, a nie skrytykowana.

            Nie staraj się za wszelką cenę ustawić wszystkiego jak najlepiej. Wyluzuj się.

            A swoją drogą: moja babcia z dziadkiem mają zupełnie różne gusta kulinarne. I
            od ponad 50 lat babcia wmawia dziadkowi, że on POWINIEN jeść mięso, nie dżemy.
            Co roku wściekła mu te dżemy robi, a potem przez resztę roku go poucza o
            głupocie jadania dżemów. I dobrze, kochana jest, i te dżemy robi - tylko po co
            tyle gadania...

            --
            Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
        • mindo Re: Czy to normalne ze moj maz..... 30.04.03, 10:54
          Za bardzo coś kręcisz:

          > Czy to normalne ze po 1,5 roku małżeństwa mój maz: (...)

          a dalej piszesz:

          > A to ze ja:
          > nie chce mieć dzieci pomimo nalegań jego i teściowej (!) bo nie chce się
          > wiazac,

          To w końcu jesteś mężatką czy nie?
          A może jesteś mężatką "niezwiązaną" z mężem?
    • myslewiecjestem Re: Czy to normalne ze moj maz..... 30.04.03, 15:53
      Gość portalu: Zunia napisał(a):
      > Pewnie nie jestem do konca normalna.

      Czasami zastanawiam sie, kto jest bardziej nienormalny w takim zwiazku.
      Zeby takie kuriozum jak ten zwiazek mogl istniec, potrzebny jest nie tylko
      inwalida w stylu tego "chlopa" ale i ktos kto popycha ten wozek inwalidzki,
      zwanym w tym przypadku malzenstwem. Masz racje, nie jestes do konca normalna.
      Opinii o tym monstrum, ktore nazywasz swoim mezem nie wypowiem, bo nie
      chcialbym podzielic losu komandosa57 (odlot z forum).

      Myslewiecjestem.
    • Gość: Martyna Re: Czy to normalne ze moj maz..... IP: *.proxy.aol.com 30.04.03, 19:57


      Zuza!

      Czy Ty wyszlas za mojego ex? Bo opis podobny tylko to z seksem sie nie zgadza
      Moj ex to by chcial 24 godziny na dobe.

      > Czy to normalne ze po 1,5 roku małżeństwa mój maz:
      > -siedzi w pokoju obok ze stoperami w uszach bo chce mieć święty spokój
      Kzdy czasem potzrebuje odrobiny czasu i samotnosci nawet w malzenstwie

      > -nie cierpi mojej matki i od 6 m-cy nie był tam bo albo nie ma czasu albo mu
      > się nie chce albo cos tam jeszcze, nie musi w koncu jej lubic ale czy ma ku
      temu powody?


      > -nie chce się wyprowadzić na swoje i dalej mieszkamy z tesciowa-a na moje
      > propozycje oddzielnego lokum puka się w czoło bo obiecał mamie nigdy jej nie
      > zostawić,

      To to juz dla mnie chore . To mamisynek czesto przypadek bezndziejny.

      > -cale dnie ogląda TV a na moja prośbę o spacer albo przejażdżkę rowerem
      > mówi „nie chce mi się” a ja chodze i jezdze sama,

      Ja uwazam, ze w malzenstwie powinien byc czasem osobno dla kazdego z
      malzonkow ale rowniez czas razem spedzamy wspolnie. Twoj facet to jest po
      prostu nudny , ziemniak kanapowy , ktory potrzebuje kobiety o podobnych
      kanapowych zainteresowaniach. Po prostu nie za dobrze zescie sie dobrali . W
      malzenstwie wazne jest aby miec podobne gusta, zainteresowania nie nudzicie sie
      wtedy bo zawsze jest temat do romowy o pasjach.


      > -nie pomaga w domu – bo nie lubi odkurzac, zmywac, robic zakupow, nie pot
      > rafi
      > gotowac ani prasowac,


      Czy Ty pracujesz? i czy robisz wszystko w domu ? Jesli tak to jest na to
      tylko jedna metoda - PRZESTAN. Rob tylko to co niezbedne. Pierz, prasuj,rob
      zakupy, gotuj- dla siebie. Kup mu ksiazke kucharska . Ja np kocham gotowac ale
      nikt mnie tego nie uczyl - sama sie nauczylam to w koncu nie jest jakas
      filozofia molekularna czy medycyna nawet ludzie z zespolem Downa gotuja.
      >
      > A to ze ja:
      > -wrocilam do niego po 3 m-cach wyprowadzki i widzie ze jest gorzej niż było,

      a czemu wrocilas czy obiecal poprawe? jak on zareagowal na Twoja wyprowadzke i
      na powrot?

      > -boje się go zostawic bo boje się co będzie potem i nie chce zrobic mu
      > przykrosci,

      Rozwod jest bardzo stresujacy , wiekszosc rozwodzacych boi sie o przyszlosc,
      o to co bedzie potem ? Niektorzy ida do psychologa aby pomogl im przez to
      przebrnac i dobrze to pomaga.
      Jesli terapia malzenska nie pomoze to ja nie widze innego wyjscia jak rozwod .
      Ty mozesz probowac na wszystkie sposoby uratowac zwiazek ale do tego trzeba
      obydwojga.

      Malzenstwo to nie kawalek zapisanego papierka to milosc, szacunek, zabawa,
      zaangazowanie i ciezka praca. To droga celebrowania i honorowania milosci
      dwojga.Malzenstwo to aktywny proces dzien po dniu .

      Nie jestes zamezna bo wspolnie mieszkasz, masz wspolne konto taki zwiazek jest
      martwy.
      Jestes prawdziwie zamezna jesli Ty i Twoj partner wspolgracie i jestescie razem
      psychicznie, emocjonalnie,fizycznie i duchowo.


      Jedna z najbardziej bolesnych rzeczy w zyciu jest przyznanie sie samemu przed
      soba, ze zwiazek sie konczy i ze jest czas aby odejsc.
      Dobrze by bylo gdybysmy obudzili sie nastepnego dnia i Twoj maz zmienil by sie
      magicznie w osobe, ktora chcesz zeby byl.

      Co do poczucia winy to czy Ty nie martwisz sie o swoje uczucia i jak
      destrukcyjne jest tkwicie w nieudanym zwiazku . Moze masz znyt niskie
      przekonanie o wlasnej wartosci , moze siebie nie doceniasz nie wiem nie znam
      Cie.
      Z drugiej strony jesli naprawde woesz , ze nie chcesz z nim dluzej byc , ze
      zwiazek nie ma przyszlosci to czy jednak i tak bedac z nim tak naprawde go nie
      oszukujesz.
      Czym predzej to przerwiesz tym szybciej on bedzie mogl zaczac nowe zycie
      samotne lub z ziemniakiem kanapowym jakiego potrzebuje .

      Nie obwiniaj sie za to, ze uczciwosc.

      Powodzenia


      Jak chcesz to Ci napisze bo gdzies mam wyciety artykol psychologa kiedy
      zakonczyc zwiazek czy malzenstwo?

    • ivku Re: Czy to normalne ze moj maz..... 01.05.03, 20:30
      Dziewczyno, z tego co piszesz nie widzę tu związku nawet w śladowych ilościach,
      jak to się stało że jesteście małżeństwem? Przecież do tego potrzebna jest
      chociaż jedna randka - dla niewtajemniczonych , myśle o wspólnym póściu do kina
      albo na spacer (a wskazane jest coś więcej) a wy chyba nic nie robicie
      wspólnie. Podpisuję się pod postem Martyny - obiema rękami. A co do dzieci -
      taka sytuacja to najgorszy moment na dziecko - załatwi Cię to tak, że
      zostaniesz niewolnicą przy garach i kupkach i wtedy dopiero zobaczysz... Czego
      Ci nie życzę, a najbardziej nie życzę tego twojemu przyszłemu dziecku.
      Pozdrawiam
      • Gość: Zunia Re: Czy to normalne ze moj maz..... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.05.03, 11:09
        Witam wszystkich.
        Jestem dzis w pracy pomimo weekendu.Bo co mam robic w domu?Ogladac kolejny
        film? Ktos napisal wyzej ze mam robic to co lubie, on tez, nawet oddzielnie.
        Ale to jest bez sensu.To taka samotnosc we dwoje. Ja chce (a moze chcialam)
        robic to z nim, cieszyc sie z nim. My nawet w lozku sie nie spotykamy.On woli
        ogladac mecz niz polozyc sie przy mnie i pogladzic mnie po glowie.Dla mnie to
        bezsens.
        Pytacie dlaczego wrocilam po wyprowadzce. Przez 3 m-ce rozmawialismy.Ja nie
        bylam przekonana. Dlugo to trwalo, za dlugo. Na moje uwagi ze powinnismy wiecej
        czasu spedzac razem mowi-dobrze proponuj cos. Wiec proponuje-raz za razem. Ale
        jak 5 raz slysze nie-bo mecz, bo film, bo kolega, bo jest zmeczony, bo mu sie
        nie chce to 6 raz nie zapytam. Nasze niedziele np. wygladaja nastepujaco: rano
        sniadanie zrobione przeze mnie najczesciej, choc jemu tez sie zdarza, pozniej
        obiad, czasem ide do mamy (sama), wracam, on siedzi przed kompem ze sluchawkami
        na uszach, ja ogladam TV. I tak caly wieczor. Ja ide sie myc i spac, on zmienia
        mnie przed TV i oglada film. Niezla jazda co?
        Mowil-wiecej szacunku dla mojej mamy-jestem mila, staram sie byc. A co robi
        sam? Olewa moja rodzine z kazdej strony. Moja matka nie byla u mnie od 8 m-cy.
        Ogolnie obiecywal poprawe. A po 3 m-cach stwierdzam ze jest gorzej niz bylo
        przedtem. Poprawa byla...przez 2 tyg. A pozniej wrocilo wszystko do normy.
        Przepraszam ze wylewam tu swoje gorzkie zale ale ja naprawde mialam nadzieje ze
        on sie zrozumie i choc troche zmieni zachowanie.
        Niestety.
        Na weekend umowilam sie z przyjaciolka , ktorej on nie cierpi:) A ona zawsze
        powtarza "to nie facet dla ciebie".
        Pozdrawiam majowo
    • cossa Re: Czy to normalne ze moj maz..... 02.05.03, 17:54
      on jest normalny.

      a na moje
      > propozycje oddzielnego lokum puka się w czoło bo
      obiecał mamie nigdy jej nie
      > zostawić,

      nie wiedzialas o tym przed slubem? nie pytalas?

      > -cale dnie ogląda TV a na moja prośbę o spacer albo
      przejażdżkę rowerem
      > mówi „nie chce mi się” a ja chodze i jezdze sama,

      nie musisz wszedzie chodzic z mezem. wiele par prowadzi
      zupelnie odrebne zycia. czy przed slubem nie zawazylas,
      ze kocha TV? a jesli mowi, ze mu sie nie chce to znaczy,
      ze mu sie nie chce. to dziwne?

      > -nie pomaga w domu – bo nie lubi odkurzac, zmywac,
      robic zakupow, nie pot
      > rafi
      > gotowac ani prasowac,

      tu tez okazalo sie niespodzianka dopiero po slubie?

      > -nigdy nie inicjuje zbliżeń, nie uznaje seksu
      francuskiego w swoim wykonaniu,
      > nie całuje a jak proszę żeby mnie podrapał po plecach
      mowi – ZNOWU????

      kup sobie drapaczke:) i wibrator:) moze wtedy sie ruszy:)

      > A to ze ja:
      > -wrocilam do niego po 3 m-cach wyprowadzki i widzie ze
      jest gorzej niż było,

      jesli decydujesz sie odchodzic to definitywnie. chcialas
      cos mu tym udowodnic? co Toba kierowalo? czemu wrocilas?
      ale tak szczerze...

      > -boje się go zostawic bo boje się co będzie potem i nie
      chce zrobic mu
      > przykrosci,

      nie chcesz robic mu przykrosci? a on Tobie co robi?
      jestes Matka Teresa, czy jak? moze przygarnij kilku -
      kobieta widac niektorym do niczego niepotrzebna, nie
      musza jej drapac, wloza sobie stopery, maja wszystko
      gdzies (tylko jak TV oglada ze stoperami?:) i do lozka
      ich nie zaciagniesz. aa.. i jeszce lataj kolo nich z
      opierunkiem - chcesz tego?

      > -nie chce mieć dzieci pomimo nalegań jego i teściowej
      (!) bo nie chce się
      > wiazac,

      wlasnie - nie chcesz sie wiazac. nie pakuj sie - to rada.
      zrob wszystko, by stanac na wlasnych nogach. a wbrew
      pozorom wielu interesujacych mezczyzn chodzi po swiecie.
      i nie wszyscy sa zonaci.

      > -jedyne o czym mysle to żeby go zostawić i ciagle
      wyobrażam sobie moje życie
      > bez niego.

      przejdz od wyobrazni do czynu. niech tak sie stanie!

      > Pewnie nie jestem do konca normalna.

      moim zdaniem nie jestes, bo sie po prostu katujesz!
      podpiszesz na siebie wyrok. zwijaj nogi za pas i mknij
      gdzie pieprz rosnie.

      po prostu to zrob.

      szczerze pozdrawiam
      cossa

      pees. nie czytalam poprzednich wypowiedzi i moze sie
      powtarzam i jakies odpowiedzi na moje pytania juz sa. w
      razie czego sie poprawie:)
    • free79 Re: Czy to normalne ze moj maz..... 04.05.03, 22:01
      Wygląda na to że wyszłaż za mąż za naprawdę beznadziejnego typa. Tylko
      dziwne, że dopiero teraz Cię oświeciło! Czy przed ślubem nie zauważałaś tych
      jego wad, lub choćby syndromów świadczących, że takie wady moga się kiedyś
      ujawnić. Prawda jest taka, że ludzie nie zastanawiają się z kim się wiążą tylko
      desperacko rzucają się na pierwsze lepsze ciało - żeby nie zostac starą panną
      lub kawalerem. Potem zniszczone życie. To szczyt głupoty co tacy ludzie
      robią.
      Fakt, że nie każdy jest tak atrakcyjny, że może przebierac w adoratorach,
      ale może lepiej jednak trochę pomyśleć, nim podejmie się ZYCIOWĄ decyzję. I tak
      mnie nie przeczytasz bo moja wypowiedź ma chyba numer 50 któryśtam. :-) Ale
      życze szczęścia! Na Twoim miejscu rozwiodłabym się z tym kretynem, bo Z
      PEWNOŚCIĄ on się nie zmieni. Niestety - Z WRONY PAWIA NIE UCZYNISZ - zapamiętaj
      to sobie dobrze! :-)
      • martyna14 Re: Czy to normalne ze moj maz..... 15.05.03, 01:47
        free79 napisała:

        > Wygląda na to że wyszłaż za mąż za naprawdę beznadziejnego typa. Tylko
        > dziwne, że dopiero teraz Cię oświeciło! Czy przed ślubem nie zauważałaś tych
        > jego wad, lub choćby syndromów świadczących, że takie wady moga się kiedyś
        > ujawnić. Prawda jest taka, że ludzie nie zastanawiają się z kim się wiążą
        tylko
        >
        > desperacko rzucają się na pierwsze lepsze ciało - żeby nie zostac starą panną
        > lub kawalerem. Potem zniszczone życie. To szczyt głupoty co tacy ludzie
        > robią.


        Boze swiety dziewczyno czy Ty wogole masz jakiekolwiek pojecie o czym ty
        piszesz? Ignorance moge Ci wybaczyc ale czemu od razu obrazasz i osadzasz?
        Czemu my Polacy musimy wszystko osadzi ocenic ? czemu nie mozemy miec wlasnego
        zdania i rownoczesnie szacunku dla innej osoby, postawy , poglady, wyboru.

    • alfika Re: Czy to normalne ze moj maz..... 14.05.03, 08:08
      Hej :)
      Strasznie dużo ludzi już Was rozwiodło :)
      Jeśli chcesz, możesz próbować jeszcze razem z nim się wyprowadzić. Ja rozumiem,
      obiecać mamie, że się jej nigdy nie zostawi - wiele osób to obiecuje i ok. Ale
      to niekoniecznie polega na wspólnym mieszkaniu. Pomaganie, odwiedziny, choćby
      codzienne, telefony - nikt nie powinien się czuć opuszczony.
      Szczególnie mama, której syn założył rodzinę.
      A druga strona tej obietnicy: Tobie złożył przysięgę. To też powinno
      zobowiązywać. Szczególnie w sytuacji, kiedy być może wyprowadzka jest ostatnią
      deską ratunku dla małżeństwa.

      Jeszcze pomyśl. Jak Wam się nie uda, zawsze zdążycie sie rozstać. Ale te dwa
      lata przed ślubem - jak piszesz - dobrze rokowały. Może jeszcze warto? Ja nie
      wiem. Ale Ty tak :)
      Trzymaj się.

      --
      Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
    • Gość: Cleo Re: Czy to normalne ze moj maz..... IP: 10.120.22.* 14.05.03, 10:50
      Witam Cie serdecznie !
      Może coś w tym jest , ale ja także miałam do czynienia z takim typem.
      Identyczne zachowania...Znaliśmy się przed ślubem 1,5 roku. Małżeństwo trwało
      10 miesięcy do jego wyprowadzki + 7 miesięcy ( od złożenia pozwu do
      uprawomocnienia się wyroku).Jego zachowanie zmieniło się po ślubie o 180
      stopni. Rozwód był jedynym wyjściem w tej chorej sytuacji.
      Teraz, po kilku miesiącach od sprawy sądowej, odżyłam, cieszę się
      teraźniejszością, młodością i snuję plany na przyszłość. Nie wracam do tego, co
      było. Na szczęście nie mieliśmy dzieci, choć ja chciałam.

      Nie staraj się robić niczego przeciwko sobie, wbrew własnemu sumieniu i
      rozsądkowi. Facet nie jest wart Twojego poświęcenia !
      I nie stosuj żadnych półśrodków. Jeśli chcesz się z nim rozstać, to zrób to
      radykalnie ! Ja długo wybaczałam wiele rzeczy, a później tego żałowałam.
      Pozdrawiam Cię i ....uszy do góry !

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka