Dodaj do ulubionych

Granice brudu - nerwica czystości

16.04.07, 20:28
Witam,
Przedstawię taką sytuację. Matka zapstrzyła, łagodnie mówią, aby
nie używać pewnego rodzaju słów, deskę w toalecie, z przodu i z
tyłu, na brązowo, w dwóch miejscach. Wróciła z pracy powiedziałem
jej, żeby zobaczyła co na niej jest i umyła deskę klozetową.

Matka wzięła ścierkę i wiaderko i umyła deskę, potem muszlę i
potem posadzkę. Jak zobaczyłem, że robi to ścierką, to się skrzywiłem
ale już nic nie powiedziałem. Na szczęście to jest osobne pomieszczenie.
Za chwilę przychodzę do kuchni, a matka wykręca, pierze tą ścierkę
w zlewie kuchennym. Zdenerwowałem się piekielnie. Ja się jej pytam
co ty robisz tutaj z tą ścierką? (...) Pod wpływem tego, że ją
nadeszedłem - wrzuciła tą ścierkę do szafki, że jej już nie będzie
używać. I nic się nie odezwała.

Nie wiem, co jej się stało, nie wiem dlaczego w zlewie kuchennym.
Czy pranie ścierki po umyciu "gó..na" na desce potem w kuchennym
zlewie jest normalne, czy nie jest normalne. Mnie bierze niesmak,
obrzydzenie.

Gdzie w tej przestawionej sytuacji granice brudu i czystości, a
gdzie jest zwyczajna poczucie czystości. Czy ja mogę być, pytam
hipotetycznie, czy mogę się sam siebie podejrzewać o nerwicę brudu?
Czy może matka jest obrzydliwie niechlujna, jest obrzydliwa.

Pozdrawiam
Tanzi
Obserwuj wątek
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka