• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

mój facet nie ma prawa jazdy...

  • 21.05.03, 20:04
    ------------------------------------------------------------------------------
    --
    ... a mi zaczyna to przeszkadzać. to nie chodzi o brak samochodu, bo ten
    można np. pożyczyć w razie potrzeby, ale właśnie o samo prawko. on nie jest
    jakims młodziakiem, niedługo kończy 25 lat, a mimo to prawka do dziś nie
    zrobił, co gorsza nie ma na to ochoty i twierdzi, że nie zamierza robić, bo
    on nie będzie nigdy jeżdził. znamy się już dośc długo, do tej pory nie
    zwracałam na to większej uwagi, ale ostatnio... przyklad z ostatniego
    tygodnia - zachorowałam, musiałam pójśc do lekarza. musiałam jechać
    tramwajem, choć czułam się nie najlepiej. OK można wziąć taksówkę, ale mi nie
    o sam transport chodzi, a o to że facet powinien zadbać o swoją kobietę, w
    tym wypadku takim zadbaniem byłoby dla mnie właśnie podwiezienie mnie.
    przykład drugi - trochę starszy, z czasu gdy wcześnie robiło się ciemno -
    musiałam zostać dłużej w pracy, wyszłam po 20:00, pracuję na obrzeżach
    miasta, a mieszkam też w nienajlepszej dzielnicy, byłoby mi bardzo miło gdyby
    mój luby przyjechał po mnie samochodem. bez niego przyjechać nie mógł, bo
    późno kończy pracę i by nie zdążył do mnie dojechać. efekt wracałam do domu
    rozglądając się na wszystkie możliwe boki, do przyjemności to nie należy.
    mielismy tez problem z wyjazdem na długi weekend, gdyż miejsce, gdzie mam
    działkę, ma bardzo kiepskie połączenia PKSowe, w żaden sposób nie pasował nam
    dojazd, miał nas niby odwieźć kolega, który później się wykręcił, wkurzyłam
    się bardzo, bo już cieszyliśmy się na ten wyjazd bardzo, a nagle okazało się
    że nic z tego. temu chłopakowi, prawdę mówiąc wcale się nie dziwię, że mu się
    nie chciało, bo miał byc może inne ciekawsze plany niż odwożenie
    niezmotoryzowanego kolegi i jego panny gdzieś tam. pokóciłam sie z moim
    facetem, że przez niego nie możemy wyjechać, bo sam samochód to moglismy mieć
    w każdej chwili - od mojego brata, chętnie by pozyczył, a sam nie mógł
    jechać, bo pracował. że już nie wspomnę o imprezach, z których trzeba wracać
    do domu nocnym autobusem, co jest szczególnie uciązliwe na mrozie, o cięzkich
    zakupach, które ręcznie trzeba do domu przytargać, na szczęście nie
    własnoręcznie, bo On mi w tym pomaga, ale o ileż byłoby wygodniej podjechać
    do supermarketu, zapakować wszystko i zawieźć do domu. to że on nie ma prawka
    to nie jest kwestia kasy, stać go na to żeby je zrobić, tak samo jak stać go
    na utrzymanie samochodu. wiem - powiecie pewnie zaraz - sama zrób, ale to
    nie do końca w tym rzecz. po pierwsze - OK mogłabym ale jeszcze nie teraz, bo
    zwyczajnie nie mam na to czasu (kończę studia i pracuję, mam naprawdę mało
    wolnych chwil) ani też pieniędzy ;( niewykluczone, że za rok czy dwa zbiorę
    się i zdam na prawko, choć łatwo mi nie będzie, bo boje się tak wielkiego
    ruchu na drodze (mieszkam w Wawie). a po drugie - i najważniejsze - patrze na
    tę sprawę tak bardziej przyszłościowo - załóżmy, że bedziemy rodziną i
    będziemy mieli dziecko, z maluszkem jakoś nieszczególnie tłuc się komunikacja
    miejską, tym bardziej chorym, czy np. na mrozie. albo gdy będę w ciąży -
    zatłocozny autobus szczególnie latem, to koszmar. wiem, że zawsze można wziąć
    taksówkę, tak samo jak ja mogę sama nauczyć się jeździć,ale to nie o to mi
    chodzi. chcę żebyście mnie dobrze zrozumiały - ja odbieram to jako pewna
    niezaradność życiową mojego mężczyzny i zwyczajnie mi przykro, gdy widzę bądź
    wiem, że po koleżanki przyjeżdżają ich faceci/mężowie po pracy, po imprezie
    itp.
    pocieszcie mnie, że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji, bo wśród moich
    znajomych jest to przypadek odosobniony, z kobiet mniej więcej połowa jeździ
    samochodem, ale faceci dokładnie wszyscy mają prawo jazdy od dobrych kilku
    lat, nie koniecznie wszyscy mają samochód, ale to mały problem, bo ten jak
    już pisałam zawsze można pożyczyć, bądź kupić jeśli kogoś na to stać, ważne
    że w konkretnych chocby odosobnionych przypadkach, mogą oni usiąść za
    kierownicą.
    wiem, że sytuacja ta się nie zmieni z jego strony na pewno, nie wiem co by
    się musiało wydarzyć żeby zmienił zdanie, bo uparciuch z niego niesamowity,a
    z mojej strony tez nieprędko, w sensie mojej jazdy, a w sensie akceptacji
    takiego stanu rzeczy tym bardziej.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: ida IP: *.csk.pl 21.05.03, 21:10

      sorry, ale to bylo do przewidzenia, że nie wytrzymam czytając cos takiego...
      A nie przeszkadza ci, ze on nie przynosi ci codziennie śniadania do łożka jak
      faceci wszystkich twoich kolezanek? Dziwne... Bo to chyba powinno byc bardziej
      upierdliwe...

      A powaznie- przeczytaj to co napisałaś i powiedz szczerze jakie masz prawo
      wymagać od innych prawa jazdy kiedy sama takowego nie posiadasz... Żeby cie
      wozili???
      Nie usprawiedliwiaj sie brakiem czasu, zrób prawo jazdy i skoro samochód to nie
      problem, to bedziesz mogła tak jak ja wozic swoje delikatne cztery litery gdzie
      tylko zechcesz...
      • 22.05.03, 17:39
        Gość portalu: ida napisał(a):


        > A nie przeszkadza ci, ze on nie przynosi ci codziennie śniadania do łożka
        jak
        > faceci wszystkich twoich kolezanek?

        przynosi.

        Dziwne... Bo to chyba powinno byc bardziej
        > upierdliwe...

        czy ja wiem - chleb sama pokroję a samochodu juz nie poprowadzę...
    • 21.05.03, 21:16
      kup sobie hulajnoge, rower, o albo riksze - jeszcze lepiej bo pedalowac nie
      bedziesz musiala
      --
      ain't no sunshine when she's gone
      • Gość: Freud IP: *.chello.pl 21.05.03, 21:27
        Moim zdaniem, tak naprawdę, brakuje Ci bzykania w samochodzie.
        • Gość: ida IP: *.csk.pl 21.05.03, 21:35
          Gość portalu: Freud napisał(a):

          > Moim zdaniem, tak naprawdę, brakuje Ci bzykania w samochodzie.

          No dobra, ale do tego wcale nie trzeba prawa jazdy...
          • Gość: F. IP: *.chello.pl 21.05.03, 21:45
            ale może Ona chce się czuć bezpieczniej. Przecież wiesz jak ważny jest w
            takich sytuacjach komfort psychiczny
          • 22.05.03, 17:41


            > Gość portalu: Freud napisał(a):
            >
            > > Moim zdaniem, tak naprawdę, brakuje Ci bzykania w samochodzie.

            nie pogardzę ;))
      • 22.05.03, 17:40
        sdfsfdsf napisał:

        > kup sobie hulajnoge, rower, o albo riksze - jeszcze lepiej bo pedalowac nie
        > bedziesz musiala

        hulajnogę i rower mam, a jak jeszcze powiesz mi gdzie można nabyć rikszę, to
        bede w siódmym niebie ;)
    • Gość: Sylwia IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.03, 21:36
      Mój facet też nie ma prawa jazdy, a zapewniam Cię, że jest ładnych kilka lat
      starszy od Twojego. Dla mnie nie ma to wielkiego znaczenia i choć czasem czuję,
      że wygodniej byłoby podjechać tu czy tam samochodem to zawsze są jakieś
      alternatywy, z których da się skorzystać bez większego problemu. Ja nie
      odbieram braku prawa jazdy w kategoriach niezaradności życiowej - mój facet
      jest kimś, kto daje mi absolutne poczucie bezpieczeństwa i to dla mnie się
      liczy o wiele bardziej niż fakt czy będzie potrafił prowadzić samochód. Ja
      rozumiem, że mieszkasz w dużym mieście i że czasem podjechać gdzieś samochodem
      jest po prostu praktyczniej, ale czy nie jesteś dla swojego partnera zbyt
      surowa? Zastanów się czy kwestia posiadania bądź nie prawa jazdy jest kwestią
      tak bardzo istotną by miało to rzutować na Wasz związek. To mało istotne, jeśli
      po Twoje koleżanki ktoś przyjeżdża samochodem - być może mają one wiele innych
      problemów, którymi Ty nie musisz sobie zaprzątać głowy. Ja myślę, że brak prawa
      jazdy nie czyni z nikogo fajtłapy - i myślę tak nie tylko dlatego, że sama go
      nie posiadam :-))) twierdzę, że są sprawy między dwojgiem ludzi o wiele
      bardziej istotne.
      • Gość: Malwina IP: *.d1.club-internet.fr 22.05.03, 00:14
        konsekwentny facet : nie chce - nie ma
        a ty bidulo chcesz i nie masz
      • Gość: Gonia IP: *.pwn.com.pl 22.05.03, 13:21
        Zgoda z Sylwią. Mój też nie ma prawa jazdy i nie chciałabym, żeby miał - jest
        roztargnionym naukowcem i nie wypuściłabym go w moim (ani żadnym innym)
        samochodzie na ulicę. I zupełnie mi nie przeszkadza, że nie jestem wożona.
        Nocne imprezy, późne powroty do domu, wyjazdy weekendowe - miałam ten sam
        problem i go rozwiązałam we własnym zakresie - zrobiłam prawko i kupiłam
        samochód. Problemu nie ma i jest super.
        Pozdr.
        G.
      • 22.05.03, 17:45
        Gość portalu: Sylwia napisał(a):

        Zastanów się czy kwestia posiadania bądź nie prawa jazdy jest kwestią
        > tak bardzo istotną by miało to rzutować na Wasz związek.

        na związek absolutnie nie rzutuje, aczkolwiek utrudnia nieco życie


        > po Twoje koleżanki ktoś przyjeżdża samochodem - być może mają one wiele
        innych
        > problemów, którymi Ty nie musisz sobie zaprzątać głowy.


        z pewnością...



        twierdzę, że są sprawy między dwojgiem ludzi o wiele
        > bardziej istotne.

        i tu się zgodze w 100%
    • 22.05.03, 00:16
      Bo jak jezdzi tylko po tobie to nie potrzebuje.Ostatecznie karta rowerowa!
    • Gość: aaa IP: *.bb.online.no 22.05.03, 01:03
      Skarbie, Ty potrzebujesz pomocy. A co ci przeskdza zrobi sobie samej prawo
      jazdy? Acha, już wiem, "słaba płeć..." , zapomniałabym!
      • 22.05.03, 01:04
        W ten sposob mi pomozesz.
    • Gość: Anna IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.05.03, 01:19
      A jak dlugo ty masz swoje prawo jazdy i dlaczego sama nie jezdzisz? Nie
      wyobrazam sobie aby maz mial mnie wozic w ta i z powrotem. Kazde z nas ma swoj
      samochod i wozi sie samo( jesli nie jedziemy gdzies razem). Zrob prawo jazdy,
      pozyczaj samochod od brata, albo sama go kup. No i zamiast chlopak ciebie to
      ty go podrzucaj tu i tam. Pozdrawiam
      • 22.05.03, 01:24
        A ty masz w Toronto samochud z dyszlem?
        • Gość: Malwina IP: *.d1.club-internet.fr 22.05.03, 01:31
          co tam jest w tym toronto (oprocz biblioteki i pary starych walonek) bo mam
          swieze zaproszenie ?
          • Gość: Bea IP: *.stal / 192.168.1.* 22.05.03, 09:34
            Kobieto Ty to nazywasz problemem ?
            • Gość: g IP: *.dnet.pl / 10.1.18.* 22.05.03, 10:38
              A ten twoj facio ma przynajmniej fiuta? Jak ma to pocwiczcie razem zmiane
              biegow, Tankowanie do pełna... na pewno mu sie spodoba i zaraz zrobi prawko.
              • 22.05.03, 17:49
                Gość portalu: g napisał(a):

                > A ten twoj facio ma przynajmniej fiuta? Jak ma to pocwiczcie razem zmiane
                > biegow, Tankowanie do pełna... na pewno mu sie spodoba i zaraz zrobi prawko.

                jak myslisz, dlaczego nie potrzebuje dowartościowywać się DUŻYM samochodem, jak
                sporo facetów, niestety? ;-)
    • 22.05.03, 11:54
      sama zrób prawo jazdy, kup samochód i wszystkie przytoczone przez Ciebie
      problemy znikną. ot i tyle. SAMODZIELNOŚĆ.
    • 22.05.03, 13:14
      Stara prawda głosi: Jak umiesz dobrze liczyć to licz na siebie.
    • Gość: maciej IP: 210.82.201.* 22.05.03, 16:42
      A umie jezdzic na lyzwach ?
      A potrafi zrobic podwojne salto w tyl ?
      A potrafi naprawic telewizor ?

      tak naprawde jedno pytanie jest istotne: po jaka cholere on ciebie jeszcze
      toleruje i nie puscil cie juz dawno w trabe ?
      u mnie mialabys 2 godziny na spakowanie walizek ty mala slodka idiotko
      ufffff
      maciej
      • 22.05.03, 17:37
        Gość portalu: maciej napisał(a):

        > A umie jezdzic na lyzwach ?
        > A potrafi zrobic podwojne salto w tyl ?
        > A potrafi naprawic telewizor ?


        a owszem. szczególnie to pierwsze i drugie jest niesamowicie trudne.

        >
        > tak naprawde jedno pytanie jest istotne: po jaka cholere on ciebie jeszcze
        > toleruje i nie puscil cie juz dawno w trabe ?

        może kocha? co, nie wpadłeś na to? no tak , pewnie obce Ci to...

        > u mnie mialabys 2 godziny na spakowanie walizek ty mala slodka idiotko

        u mnie to faceci pakują walizki.
        a Ty nie miałbyś szans aby moje walizki postały u Ciebie.
        • 22.05.03, 23:25
          A spytałaś sie ty DLACZEGO on nie chce zrobić prawka?
          Bo moim zdaniem to ciekawe. Nie to ż enie ma - tylko to że on NIE CHCE.
          Oczywiście ma prawo nie chcieć - ja tam nie mam prawka - ale mam powody by nie
          miec i je znam. A twój mężczyzna? Jaki ma powód?
          --
          --------
          procesor_ka
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.