Dodaj do ulubionych

czuje sie samotny

IP: *.delcom.pl / 192.168.0.* 13.06.03, 00:30
bardzo i wcale nie chce popelnic samobojstwa, choc stoicy uwazaja, ze jesli
jest ci tutaj zle to powinienes jednak zrobic sobie dobrze i pozegnac sie z
tym zywotem
Obserwuj wątek
    • sakurako Re: czuje sie samotny 13.06.03, 00:45
      Hmm.. Zawsze zamiast samobojstwa mozesz popelnic jakies foux pas..:)))

      A poza tym - kto Ci zagwarantuje,ze na tym drugim, lepszym swiecie faktycznie
      bedzie lepiej?:)

      Zartuje sobie troszke..
      Ale ciezko pisac o samotnosci nie uzywajac frazesow - a ja nie lubie ich
      uzywac..
      Ostatecznie kazdy pozostaje sam ze soba.. A wszystkie te rozprawy o
      poszukiwaniu zrozumienia i "jednosci dusz" sa niestety wylacznie mydleniem oczu.
      Nigdy nie bedzie sie naprawde blisko drugiego czlowieka, nigdy nie jest sie w
      stanie drugiego czlowieka do konca zrozumiec. Bo za kazdym slowem -
      wypowiedzianym czy nie- stoja miliony znaczen nadanych przez
      doswiadczenia,wychowanie,tradycje,religie i wszystko co ksztaltuje i
      ksztaltowalo terazniejszosc, przeszlosc i pokolenia przodkow konkretnego
      czlowieka.
      A nie jestesmy na razie w stanie funkcjonowac jedynie za pomoca jasnych,
      zrozumialych i jednakowych dla wszystkich kodow jezykowych.

      I ostatecznie kazdy jest sam.

      Pozdrawiam.

      PS. Chyba,ze samotnosc odczuwasz jednynie jako potrzebe przytulenia sie do
      bliskiej osoby.. Wtedy wystarczy odnalezc osobe bliska i spokojnie usnac w jej
      ramionach:)
        • jmx Re: czuje sie samotny 13.06.03, 01:02

          A ja myśle, ze ten ból istnienia tam też będzie odczuwany.... To się nosi w
          duszy, niezależnie od otoczenia.

          Masz bliska osobę - będzie bardzo cierpieć, jeśli zdecydujesz się odejść w ten
          właśnie sposób...

          --
          :-)))
          • jasmintea Re: czuje sie samotny 13.06.03, 01:09
            Jak rozumiem timajos nie ma zamiaru odchodzic i ranic bliskiej osoby:)
            Po prostu zycie od czasu do czasu uwiera go jak ten kamyk w bucie..:)

            --
            Niebo spłonęło o świcie
            Nowy dzień rozpościera skrzydła
            jak feniks
            • Gość: Malwina Re: czuje sie samotny IP: *.d1.club-internet.fr 13.06.03, 07:04
              gdy przestaniesz sluchac bzdur o ptaszkach i igraszkach i zdasz sobie sprawe
              ze sztuka zycia nie jest dana ludziom przy urodzeniu, ze jest trudna i ze
              sama z siebie wcale nie ewidentna, to lepiej zaakceptujesz swoje stany ducha.
              Zyc jest ciezko, ot co ...trzeba sie tego nauczyc
              powodzenia
              M.


              jasmintea napisała:

              > Jak rozumiem timajos nie ma zamiaru odchodzic i ranic bliskiej osoby:)
              > Po prostu zycie od czasu do czasu uwiera go jak ten kamyk w bucie..:)
              >
            • procesor Re: czuje sie samotny 15.06.03, 16:00
              Gość portalu: timajos napisał(a):
              > debilu mowiłem przecież, ze nie o to mi chodzi ile razy mam poatarzac!

              Myślę że twój ból istnienia nie powinien być powodem do takiego odzywania sie
              do ludzi. (Zwrot - "debilu")
              A umiesz jakoś konkretnie nazwac ten swój ból, podać przykłady tego co
              cię :uwiera"? Nie wiem: martwisz sie że nei masz wpływu na to że sa wojny a
              miliony umierają z głodu, czy martwisz się że żyjesz w niepewności jutra, czy
              to zupełnie coś innego. Utrata wiary - nie posiadanie jej nigdy. Niepoweność co
              do tego kim naprawdę jesteś.
              Umiesz określic?

              PS. Przepraszam co znaczy twój nick? bo coś mi to mówi ale nie mogę sobie
              przypomnieć co?? :(

              --
              --------
              procesor_ka
              • Gość: timajos Re: czuje sie samotny IP: 80.244.133.* 15.06.03, 16:33
                posłuchaj ciężko jest powstrzymać sie od używania tego typu słów, jeżeli
                czytasz i widzisz jak toporni są niektórzy ludzie. Nie mowię tu o tym
                szczególnym przypadku, ale ogólnie. Nie wiem jak ty, ale ja czasami lubie sobie
                przekląć i nie widze w tym nic złego, szczególnie, ze podobnież lekarze nawet
                zalecają, aby nagromadzone napiecie w jakiś sposób wyrzucić z siebie, np:
                rzucić szklanką o ściane, albo właśnie przekląć. No co ty byś wybrał, szkoda
                chyba szklanek.
                Co do bólu, pamietam go od zawsze, czyli od momentu w ktorym poczułem, ze mam
                swiadomość. Jest to raczej ból związany z niemozliwością dookreslenia siebie,
                coś takiego co powoduje u mnie dyskomfort polegający na tym, ze wraz z
                uciekajacym czasem tracę coś waznego, po prostu nie wiem chyba czego chce. Nie
                wiem czy dobrze się wyraziłem.

                Nick wziął się stąd, ze kiedyś widziałem taki obraz "Szkoła ateńska" Rafaela i
                tam w centralnej części obrazu stją dwie postacie. Jedna to Platon a druga to
                Arystoteles. Ten pierwszy trzyma w jednej rece właśnie swój dialog "Timajosa" a
                drugą unosi do góry, co ma pokazać, że wszystko rozgrywa się tam. A drugi swoją
                etykę i pokazuję na dół sprowadzając wszystko do spraw ziemskich.

                hehehe. Oczywiście żartowałem, najpierw przeczytałem dialogi a dopiero potem
                zobaczyłem obraz.
                • procesor Re: czuje sie samotny 15.06.03, 16:52
                  Aaaaaaaaaaa! No właśnie wiedziałam że skądś znam te nazwe. Od razu przyznaję
                  sie że Platona nie czytałam.

                  Co do rozładowywania napięć - tak wiem ż etrzeba. Ale juz lepsza szklanka, a
                  jeszcze lepiej parę innych rzeczy. Wiem ż esamo czasem wyskakuje słowo z ust
                  czy spod palców na klawiaturze - ale pomyśl jak TY zareagujesz gdy ktos cię tak
                  obdarzy. To jest rozszerzanie kręgu frustracji. Lepiej pobiegaj albo rowerem
                  poszalej.

                  Czasem to kim jesteśmy i sens życia znajdujemy gdy przestajemy tak intensywnie
                  szukać. Gdy zamiast zjmować sie włąsnym bólem istnienia - zajmujemy się pomoca
                  innym. Albo gdy zamiast daleko w przyszłość patrzeć - dbamy tylko o to by jak
                  najlepiej przeżyć dziś. Tak jakby jutra miało nie być. Zobacz gdy tylko
                  zakładał tu ktoś na forum watek "co byś zrobił gdybys się dowiedział że masz
                  przed sobą rok/miesiąc/tydzień życia?" od razu ludzie postanawiali realizować
                  swoje marzenia, zrobić cos na co nie maja odwagi dziś. Ciekawe dlaczego dopiero
                  taka perspektywa tak działa? Przeciez dla każdego z nas może nie być jutra.
                  Zniknie z forum bez śladu i nawet sie nie dowiemy co się z nim stało.
                  To co byś zrobił mając tylko rok? misiąc? tydzień? Może odpowiedź na to pytanie
                  coś ci da?


                  Swoja drogą - ja jestem kobietą. Nicki mylą. :)
                  --
                  --------
                  procesor_ka
                • Gość: karnotaur1 Re: czuje sie samotny IP: srv1:* / 192.168.1.* 15.06.03, 21:02
                  Gość portalu: timajos napisał(a):

                  > posłuchaj ciężko jest powstrzymać sie od używania tego typu słów, jeżeli
                  > czytasz i widzisz jak toporni są niektórzy ludzie. Nie mowię tu o tym
                  > szczególnym przypadku, ale ogólnie. Nie wiem jak ty, ale ja czasami lubie
                  sobie
                  >
                  > przekląć i nie widze w tym nic złego, szczególnie, ze podobnież lekarze
                  nawet
                  > zalecają, aby nagromadzone napiecie w jakiś sposób wyrzucić z siebie, np:
                  > rzucić szklanką o ściane, albo właśnie przekląć. No co ty byś wybrał, szkoda
                  > chyba szklanek.
                  > Co do bólu, pamietam go od zawsze, czyli od momentu w ktorym poczułem, ze
                  mam
                  > swiadomość. Jest to raczej ból związany z niemozliwością dookreslenia
                  siebie,
                  > coś takiego co powoduje u mnie dyskomfort polegający na tym, ze wraz z
                  > uciekajacym czasem tracę coś waznego, po prostu nie wiem chyba czego chce.
                  Kazdego dnia ucieka mi cos czego nie potrafie okreslic,nazwac.Nie wiem jak mam
                  sie odnalezc,jak zlapac to czego szukam,jak to nazwac?:((
        • gravell Re: czuje sie samotny 13.06.03, 12:51
          No to odczuwasz ten gorszy rodzaj samotności. Z tym niektórzy potrafią sobie
          poradzić, inni nie. Jeszcze inni potrafią się z tym pogodzić, choć chyba
          łatwiej o to z samotnością tą zwyklejszą - bez ludzi.
          • malgorzata61 Re: czuje sie samotny 15.06.03, 17:05
            Moge napisac o mojej samotnosci, moze czujesz cos podobnego. Kiedy
            wieczorem ,daleko od zgielku i ludzi ,leze na trawie i patrze w ugwiezdzone
            niebo- wtedy tesknie i czuje sie samotna i opuszczona najbardziej.Czuje sie
            tak , jak bym byla gdzies na "bocznej" drodze, a prawdziwe zycie toczy sie
            gdzies daleko beze mnie! Takie odczucia wielkiej tesknoty mam rowniez kiedy
            slucham swojej ulubionej muzyki. Wiele ludzi twierdzi, ze " przyszlismy z
            gwiazd" i ta niewytlumaczona tesknota i uczucie osamotnienia bierze sie z
            tesknoty " za domem". Dlaczego nie wszyscy to odczuwaja? To juz jest kwestia
            charakteru i wrazliwosci.
            • Gość: karnotaur1 Re: czuje sie samotny IP: srv1:* / 192.168.1.* 15.06.03, 21:49
              malgorzata61 napisała:

              > Moge napisac o mojej samotnosci, moze czujesz cos podobnego. Kiedy
              > wieczorem ,daleko od zgielku i ludzi ,leze na trawie i patrze w ugwiezdzone
              > niebo- wtedy tesknie i czuje sie samotna i opuszczona najbardziej.Czuje sie
              > tak , jak bym byla gdzies na "bocznej" drodze, a prawdziwe zycie toczy sie
              > gdzies daleko beze mnie! Takie odczucia wielkiej tesknoty mam rowniez kiedy
              > slucham swojej ulubionej muzyki. Wiele ludzi twierdzi, ze " przyszlismy z
              > gwiazd" i ta niewytlumaczona tesknota i uczucie osamotnienia bierze sie z
              > tesknoty " za domem". Dlaczego nie wszyscy to odczuwaja? To juz jest kwestia
              > charakteru i wrazliwosci.
              Moze i jest to prawda:(
        • procesor Re: czuje sie samotny 15.06.03, 20:42
          Gość portalu: timajos napisał(a):
          > no i powiedzcie mi jak tu nie powstrzymać sie od słów np: jeszcze raz,
          debilko!

          Trenuj! :)
          Opanowanie w życiu sie przydaje.

          Lepiej byś jej napisał by czytała cały watek nim się wypowie..

          --
          --------
          procesor_ka
          • Gość: timajos Re: czuje sie samotny IP: 80.244.133.* 15.06.03, 21:00
            nie mam ochoty sie na tobie wyzywać, ale naprawde nie rozumiem jak mozesz sie
            wypowiadac jak nie wiesz o co chodzi, albo tak jak chce procesor, nie
            przeczytałaś wątku. Może dla ciebie jest to sprawa mało istotna. Dla mnie
            jednak ma niebagatelną wagę, gdyż ja założyłem ten watek i on dotyczy mnie.
            Więc nie wyjeżdżaj mi tu o jakomś samobojstwie, bo nie o to tutaj chodzi, ok? I
            nie jestem żadną ofiarą.
            • lallka Re: czuje sie samotny 15.06.03, 21:06
              o.k. nie bede, to fakt nie dotyczytalam. lepiej, ze jest tak jak mowisz.
              ja pusta idiotka (po 2 dniach intensywnego pobytu na tym forum, hmm... ciekawe)

              Gość portalu: timajos napisał(a):

              > nie mam ochoty sie na tobie wyzywać, ale naprawde nie rozumiem jak mozesz sie
              > wypowiadac jak nie wiesz o co chodzi, albo tak jak chce procesor, nie
              > przeczytałaś wątku. Może dla ciebie jest to sprawa mało istotna. Dla mnie
              > jednak ma niebagatelną wagę, gdyż ja założyłem ten watek i on dotyczy mnie.
              > Więc nie wyjeżdżaj mi tu o jakomś samobojstwie, bo nie o to tutaj chodzi, ok?
              I
              >
              > nie jestem żadną ofiarą.
              • Gość: timajos Re: czuje sie samotny IP: 80.244.133.* 15.06.03, 21:15
                Masz obsesję na swoim punkcie? Nie powiedziałem nic takiego i szczerze mowiąc
                mało mnie obchodzi to ile juz jesteś na tym forum. Dla mnie możesz nawet być
                pierwszą osobą ktora co kolwiek tu napisała.
                Ja do ciebie w zupelności nic nie mam i tyle.
                Zresztą rzeczywiście pisząc coś tutaj nalezy uważac, bo z jednego głupiego
                słowa może wyrosnąć nie wiadomo jaka draka, a co gorsze tragedja jakaś. Nie
                wiem, zaglądnąłem tu przypadkiem i po przeczytaniu kilku tematów doszedłem do
                wniosku, ze chyba nie traktuje się tu spraw całkiem serio. Ludzie z prawdziwymi
                problemami zwróciliby się chyba gdzie indziej po pomoc, a nie do anonimowych
                osób robiących za pseudopsychologów.
                Może sie mylę, jeżeli tak to przepraszam

    • Gość: Martyna Re: czuje sie samotny IP: *.proxy.aol.com 16.06.03, 02:41
      Gość portalu: timajos napisał(a):

      > bardzo i wcale nie chce popelnic samobojstwa, choc stoicy uwazaja, ze jesli
      > jest ci tutaj zle to powinienes jednak zrobic sobie dobrze i pozegnac sie z
      > tym zywotem


      Naprawde trudno Ci cos doradzic jesli tak malo o tym bolu napisales .
      Moze powinienes zaczac prowadzic dziennik i zapisywac swoje odczucia - to
      pomaga w poznaniu samego siebie i moze bedziesz mogl lepiej okreslic przyczyne
      czy stan w jakim sie znajdujesz?

      Czy jest to bol zwiazany z brakiem sensu zycia , istnienia ?
      • Gość: timajos Re: czuje sie samotny IP: *.delcom.pl / 192.168.0.* 20.06.03, 02:09
        Gość portalu: Martyna napisał(a):
        ) Moze powinienes zaczac prowadzic dziennik i zapisywac swoje odczucia - to
        ) pomaga w poznaniu samego siebie i moze bedziesz mogl lepiej okreslic
        przyczyne
        ) czy stan w jakim sie znajdujesz?
        )
        ) Czy jest to bol zwiazany z brakiem sensu zycia , istnienia ?


        Właśnie najgorsze jest w tym wszystkim, że ja już pisze, tylko nie pamiętnik.
        Chyba mam manie. Mam manie, aby stać się kimś wielkim.,.. pisarzem,.,..
        np... Gdy zobaczyłem ją po raz pierwszy, miała na sobie białą koszulkę
        na ramiaczka, czerwone spodenki i skarpety w biało czarne pasy, do samych
        kolan. Przeszła obok mnie i wydało mi się, że musnęła lekko moją dłoń swoją. Aż
        mnie ciarki przeszły po plecach. – Musi być ze trzy lata ode mnie starsza –
        myślałem – ciekawe, jak ma na imię i kto to jest?
        Potem, gdy tylko się pojawiła, nie mogłem od niej oderwać wzroku, wręcz ją
        śledziłem. Patrzyłem jak tańczy, jak porusza głową i odgarnia na bok czarne
        włosy, a nawet na to w jaki sposób trzyma papierosa. Ja, skulony w kącie sali,
        pod ogromnym głośnikiem z którego płynęły dźwięki największych przebojów,
        wyobrażałem sobie siebie, razem z nią. I nawet teraz trudno mi powiedzieć
        jakie to były wyobrażenia. Chodziło mi tylko o to, aby być przy niej, aby dla
        niej zaistnieć, bo jak do tej pory, zdawało mi się, ze ona nie dostrzega
        takiego człowieka jak ja. Nie wie nawet, że istnieje, a co dopiero, że jestem
        nią oczarowany, zauroczony, zafascynowany, zakochany i nie wiem już jaki
        jeszcze. Aha, wiem już – onieśmielony.
        Trwało to jakiś czas, cieszyłem się jej widokiem, ale zaczęło mi to nie
        wystarczać. Chciałem jakoś się do niej zbliżyć i oznajmić jej, ze oto ja jestem
        tym którego szuka, czarodziejem, magiem, cudotwórcą. Nie mogłem jednak za
        cholerę zdobyć się na ten pierwszy krok, ale któż nie zna wahań młodego serca,
        które nie kochało jeszcze nigdy. Oczywiście nie chodziłem na tańce sam, tylko z
        kompanami, którzy nic zresztą nie wiedzieli o mojej słodkiej tajemnicy. Jakby
        się tylko połapali o co chodzi, to zaraz zaczęliby mi docinać i śmiać się ze
        mnie.
        - No idź do niej, zatańcz z nią. Jak nie pójdziesz to nigdy się niczego nie
        dowiesz – tak by mówili i mieliby zapewne rację, a ja siedziałbym na swoim
        miejscu i odpowiadał. – Zaraz... później... jutro... dzisiaj w ogóle do dupy
        grają.
        Przedstawiali siebie jako wielkich znawców kobiet i przechwalali się ciągle,
        kto z kim, ile razy i gdzie.
        Z tego wszystkiego musiałem nauczyć się palić, aby wychodzić z sali i nie
        tracić jej z oczu. Przypominam sobie mój pierwszy papieros, jego markę i smak.
        Nic bardziej ohydnego, kłujący dym wdzierał się w gardło, a ja starałem się nie
        pokazywać, ze mi nie smakuje. Oczy o mało mi nie pękły i resztkami sił
        powstrzymywałem się od tego, aby się od tej wstrętnej trucizny nie udusić.
        Jeszcze nie skończyłem go wypalić do końca a już wiedziałem, że musze iść do
        domu. Czułem się tak, jakbym zaraz miał eksplodować, jakby ktoś ogłuszył mnie
        drewnianą pałką, a do środka wpuścił miniaturowy walec, który miażdży moje
        wnętrzności. Gdy tylko wydostałem się na zewnątrz musiałem pocałować ziemię.
        Żałuję teraz bardzo tego „radomskiego”, bo ciężko jest zerwać z nałogiem.
        Próbowałem już chyba, ze sto razy i sto razy mi się nie udało. Najlepszy wynik
        jaki osiągnąłem to miesiąc bez palenia. Chodzi jednak o te cholerne
        przyzwyczajenia; po otwarciu oczu – papieros, po porannej kawie – papieros, po
        śniadaniu – papieros, przed wyjściem z domu – papieros, w szkole czy w pracy –
        papieros, po przyjściu do domu – papieros, po obiedzie – papieros, przy piwie –
        papieros, podczas oglądania – papieros, przed i po kolacji – papieros. Nawet
        wtedy, gdy człowiek wymyje sobie zęby, pali, a przecież nie po to się to robi,
        albo gdy chce coś zrobić dla zdrowia np. pobiegać, zaraz potem wyciąga
        papierosa.
        Nadszedł w końcu taki moment, że zdobyłem się na to, aby do niej podejść.
        Oczywiście, wcześniej musiałem sobie dodać trochę animuszu i wypiłem butelkę
        wina. Więc zobaczyłem ją jak siedzi na korytarzu i z kimś rozmawia, podniosłem
        się ze swojego miejsca i pewny swego, podążyłem w jej kierunku. Idę i idę i nie
        mogę dojść, nogi uginają się pode mną, a przecież jestem pewny swego. Jeszcze
        nie wie o tym, że podchodzę właśnie do niej. – Może skręcić w bok, w ostatniej
        chwili – myślę – przecież w sumie, to nikt nie wie jakie mam zamiary, nawet
        kompani, którzy właśnie obgadują plan kolejnej imprezy. Ale nie, idę. Już
        jestem blisko, już dzieje się coś dziwnego z moim sercem, sprawdzam nawet, czy
        nie widać przez koszulkę tego dudnienia.
        - Zatańczysz? – pytam, ale ona sprawia wrażenie jakby nie słyszała i dopiero
        wtedy, gdy stoję tak nad nią chwilę, wydaje jej się to pewnie trochę dziwne,
        podnosi więc głowę i wbija we mnie swoje czarne jak węgiel; nie.. jak węgiel
        już było, czarne jak noc – to też już było, czarne jak skrzydła kruka oczy.
        - Zatańczysz? – ponawiam zaproszenie.
        - Teraz? – pyta.
        Teraz? Co za dziwne pytanie, przecież dla mnie jest to sprawa życia i śmierci.
        Jeżeli nie teraz to nigdy. Jezus, nie przygotowałem się na to. Tyle scenariuszy
        wymyślałem w nocy, przed zaśnięciem, tyle dialogów, monologów, tyle pytań i
        odpowiedzi, ale na „teraz?” nie byłem zupełnie przygotowany. Co będzie jak
        powiem, że „teraz” a ona powie „nie”, albo powiem nie „teraz” a ona spyta „to
        kiedy?”. Śmieje się ze mnie, ma mnie za nic, zadaje sobie pewnie pytanie, jak
        taki ktoś jak ja mógł w ogóle ją pytać o taniec.
        - Tak... teraz – już nawet nie zwracałem uwagi na to co grają.
        - Teraz, nie. Za chwilę.
        Odchodzę i wracam na miejsce, a w moim umyśle rozbrzmiewają niczym trąby, myśli
        wszystkich którzy to widzieli. – Odmówiła mu, odmówiła mu.
        - Co to było?
        - Co?
        - No... z tą laską?
        - Z którą?
        - No z tą... pytałeś się jej o coś?
        - Ja? Nie... to ona się pytała o godzinę.
        - No i co? Powiedziałeś jej?
        - Tak.
        - Przecież ty nie masz zegarka.
        - Co? A... nie mam... ale wiem która jest godzina.
        Dajcie mi już spokój, muszę to przeanalizować, zdać sobie sprawę co tak
        naprawdę zaszło. Spaliłem się, wyszedłem przed nią na idiotę. Idę do domu, po
        co się tu zjawiłem właściwie? Nie lepiej było siedzieć na dupie i patrzeć tempo
        w ekran telewizora? Wstyd.
        Mówię im, że mam zamiar iść do domu, ale oni chcą żebym jeszcze został,
        przecież to dopiero środek zabawy, przecież mamy jeszcze dograć sprawy
        przyszłotygodniowej imprezki, a beze mnie ona się nie odbędzie. Jakim cudem?
        Przecież to ja mam klucze do mieszkania siostry. Wychodzę na zewnątrz, złapać
        świeżego powietrza, opieram się o drzwi i tak sobie stoję patrząc w niebo. Noc
        jest dzisiaj naprawdę piękna, tylu gwiazd w życiu nie widziałem.
        - No i co?
        - Kto to? – myślę, odwracam się. Boże, to ona.
        - Zatańczymy? – pyta, a ja mam ochotę opowiedzieć pytaniem, w ten sam
        sposób.
        - Teraz?
        - Tak, teraz – nigdy nie opowiedziałbym, że „za chwilę”.
        - Tak.
        - Ładne masz zęby – mówi do mnie.

        Mieliśmy takiego jednego na kompani, który za nic w świecie nie
        chciał się myć. Śmierdziało od niego strasznie, dosłownie stojąc koło niego nie
        dało się wytrzymać. Do tego jeszcze, nie grzeszył urodą. Przyklepane rude włosy
        wyglądały na jego nieproporcjonalnej twarzy jak peruka, długi, haczykowaty nos
        przypominał z profilu dziób drapieżnego ptaka, a zżółknięte, igiełkowate zęby
        kojarzyły mi się zawsze z zębami piranii. Najpierw mieszkał pod czwórką, ale
        szybko go stamtąd wykopali. Wrócił kiedyś po kolacji i nie znalazł już swojego
        łóżka na sali. Nie było go tez na korytarzu, ani w kiblach. Okazało się, że
        stoi w łaźni, całe mokre. Szkoda mi było chłopaka, ale też nie bardzo mog
        • onnanohito ! 20.06.03, 15:35
          Ja chcę przeczytać całość - jeżeli jest.

          Świetnie się to czyta!

          Czekam na ciąg dalszy!

          Pozdrawiam znad morza.
          Onnanohito
          • Gość: timajos Re: ! IP: *.delcom.pl / 192.168.0.* 20.06.03, 16:13
            jest.

            Szkoda mi było chłopaka, ale też nie bardzo mogłem zrozumieć jego postępowanie.
            Co by mu szkodziło wskoczyć przynajmniej raz w tygodniu pod prysznic? Ja
            robiłem to codziennie, przecież to czysta przyjemność móc obmyć spocone,
            żołnierskie ciało.
            Nie wiem. Wyglądało to tak, jakby bał się z jakichś powodów. Może miał grzyba
            na pachwinach, co w koszarach zdarzało się dość często z tego względu, że nie
            wolno było mieć prywatnej bielizny, a ta, która do nas trafiała z magazynu nie
            wyglądała najlepiej i jedynym wyjściem z sytuacji było załatwić sobie
            nowe „atramentki” i samemu je prać. Grzyb na pachwinie to prawdziwe cholerstwo,
            czerwono-sine zakola roztaczają swe uroki, aż po same kolana, oczywiście jeśli
            wcześniej nic się z tym nie zrobi. W sumie to nikt nie wiedział co się wyprawia
            z gaciami w pralni.
            A może po prosu miał „interes” za mały i wstydził się tego? Sam nie raz,
            podczas kąpieli, gdy moczył się cały pluton, porównywałem swoje rozmiary z
            innymi. Na tle plutonu wypadałem średnio, ale byli gorsi ode mnie i to
            powodowało, ze nie miałem na tym punkcie kompleksów.
            Chciałem mu jakoś pomóc, bo widziałem, że wśród prawie setki mężczyzn jest
            zupełnie sam. Chłopak nie miał się gdzie podziać, a ja, jako, ze byłem dowódcą
            sali, dogadałem się z innymi, aby go przyjęli. Początkowo nie chcieli o tym
            słyszeć, dopiero jak powiedziałem, że będzie spał zaraz przy oknie i to okno
            będzie cały czas otwarte, przystali na to, z zastrzeżeniem jednak, że jak coś
            będzie nie tam, to od razu leci.
            Pytałem go z ciekawości, dlaczego się nie myje, przecież miałby wtedy spokój z
            tymi wszystkimi nagonkami, ale on odpowiadał, że w cale nie o to chodzi.
            Zastanawiałem się wiec, o co i nic nie przychodziło mi do głowy. Aż w końcu,
            któregoś dnia, przed spaniem, wtedy gdy nie ma już żadnego „trepa” na kompani,
            do naszej sali wpadło czterech z drugiego plutonu i zaczęli go wywlekać na
            korytarz, krzycząc przy tym.
            - Kurwa! Dzisiaj cię wykąpiemy!
            Bronił się z całej siły, złapał się dwoma rękami poręczy łóżka i trzymał tak
            mocno, że kojo razem z nim zaczęło jeździć po podłodze.
            - Co wy kurwa robicie!? – krzyknął jeden z naszych, młody żołnierz, ale za
            to postawny. – Zostawcie go kurwa!
            Nie bardzo chcieli, bo już prawie mieli go na korytarzu, łóżko jednak
            zaklinowało się w dziwach.
            - Zostawcie go mówię! – młody nie dawał za wygraną.
            - Bo, co? Kocie – odstąpili od niego, ale teraz cała ich uwaga skupiła
            się na
            młodym. – My i tak z tym pieprzonym mośkiem się policzymy, a ty będziesz miał
            przejebane.
            Mośkiem... tak, dokładnie tak powiedzieli. Przypominam to sobie. Wtedy chyba
            zrozumiałem dlaczego on nie chce się myć, ale z drugiej strony niby dlaczego ma
            tego nie robić. Tylko dlatego, że jest obrzezany?
            Przecież będąc w poprzedniej jednostce, nie raz siłą rzeczy, widziałem pod
            prysznicem obrzezane członki. Jakoś nikt wtedy nie robił z tego żadnego
            problemu.
            „Na moje uwagi odpowiadał, że jestem jeszcze zbyt młody i musze się jeszcze
            wiele nauczyć i że pewnie nie miałem jeszcze z nimi żadnego kontaktu”.
            Wtedy, nie było to dla mnie istotne, nie myślałem o tym w ogóle. Co mnie
            obchodzili Żydzi, Ruski, Ukraińcy czy Litwini. Teraz, po spotkaniu z
            Władysławem zacząłem wracać do przeszłości i okazało się, że na swojej drodze
            non stop ich spotykałem, byli obecni wszędzie. Nawet sąsiad był Żydem i po
            powrocie zacząłem mu się baczniej przyglądać.





Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka