21.07.07, 11:30
jestem bardzo przygnebiona zaistniałym faktem w mojej pracy a mianowicie
zostalam niesłusznie posadzona o kradzież pieniedzy, dowody na potwierdzenie
mojej winy były marne ale moja prawda juz nikogo nie interesuje, padło na mnie
i to ja mam byc winna .Totalny absurd.Sprawa jakos przycichła do momentu kiedy
znowu zaczęły znikać pieniadze wiec i tez znalazł sie kozioł ofiarny czyli ja.
Praca w poczuciu braku zaufania do mojej osoby przestaje być normalna pracą.
Czy słusznym bedzie rezygnacja z pracy?czy moze powinnam tkwic w tym gó..e
sponiewierana i tłumaczyc ,ze to nie ja.Czy odejście nie bedzie rownoważylo
sie w oczach kolegow z przyznaniem do winy .? Wsparcia!!!!!
Edytor zaawansowany
  • czlowiek_powazny 21.07.07, 11:34
    Uciekaj stamtad, jak beda chcieli cie zgnoic, to zrobia to, o nic innego raczej
    im nie chodzi.
  • fale_morskie 21.07.07, 16:20
    Czy wyjaśniała, tę sprawę, policja? Jeżeli, to nie Ty, to nie ma prawdziwych
    dowodów i nie będzie. Jak nie ma dowodów, to nie można nikogo oskarżać. Jeśli,
    znowu się przyssają, powiedz ostro, że to nie Ty, a potem zwyczajnie ich
    traktuj tak, jak idiotów traktować należy. Pzdr.


    --
    I ja żegnałam nieraz kogoś i powracałam już nie taka,
    choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka