Dodaj do ulubionych

Jak przekonac do leczenia ...

09.08.07, 10:47
Czuję się bezsilna. Coś niedobrego dzieje się z moją siostrą,
od kilku lat odchudzała się, 2 lata temu korzystała z pomocy
psychiatry i psychologa leczyła depresję. W zeszłym roku odstawiła
leki i przestała korzystać z pomocy specjalistów . A teraz wygląda
na to, że bardzo jej się pogorszyło - ma jakieś stany lękowe,
opowiada dziwne rzeczy o podsłuchach w domu, wszędzie węszy spisek.
Nie mozna od niej wyciągnąć nic na temat tego co mysli i czuje, bo
od razu wkurza się, zamyka w sobie ucina dyskusje.

Najgorsze jest to, ze zwątpiła w medykamenty i pomoc specjalisty.
zaparła się i nie chce poddać się terapii : rozmowy z lekarzem nie
wchodzą w grę, na wiadomość o konieczności brania proszków robi się
nerwowa. Kilka dni temu trafiła na oddział zamknięty po kolejnym
ataku paniki, bo prosiła nas o wezwanie pogotowia i krzyczała, że
ona musi iść do szpitala. Teraz , ponieważ jest dorosła, po dobie
przebywania w szpitalu chce wypisać się na własną prośbę.

Czy są jakieś metody, sposoby, by przekonać taką osobę do
leczenia ??? Jak to zrobić, żeby jej nie zaszkodzić ?
Edytor zaawansowany
  • 09.08.07, 11:05
    raczej niestety, nie.
    Możecie próbowac, skierowac sprawę do sądu w trybie wnioskowym
    o przymusowe leczenie. Obawiam sie jednak, że póki siostra nie zagraża
    bezpośrednio sobie lub otoczeniu, sprawa zostanie oddalona.
    Taka jest własnie nasza nowa ustawa psychiatryczna.
    Chory psychicznie, musi dokonac wiele szkód, sobie i innym, by go
    leczono przymusowo. Można jeszcze liczyc na rozsadek, kompetencje
    i dobra wole lekarza, który wcale nie musi brać pod uwage, żadania
    wypisu. Jeżeli uzna,że pacjent powinien byc leczony, może sie na ów
    wypis nie zgodzic
    --
    .żądam zwrotu zielonego tła
  • 09.08.07, 11:39
    Kilka miesięcy trwa sądowne załatwianie sprawy przymusowego
    leczenia, ale faktycznie jest tro chyba jedyna możliwość - tyle,
    że przeraża mnie perspektywa kilku miesięcy funkcjonowania siostry
    w takim stanie.

    Piszesz, że lekarz może nie zgodzić się na wypis, jeśli uzna, że
    siostra powinna być leczona, ale jakie są podstawy ? Co musi się
    dziać, żeby mógł taką decyzję podjąć ? Bo ja słyszałam, że jeśli
    jest dorosła to nie ma możliwości przymuszenia o ile nie zagraża
    swoejmu lub czyjemuś życiu lub zdrowiu ... Poza tym co z tego, że
    zostanie w szpitalu, skoro odmówiła rozmowy z lekarzem i
    przyjmowania jakichkolwiek tabletek ?
  • 09.08.07, 14:47
    dlatego chorzy psychicznie, sa dramatem dla najbliższych. Praktycznie, rodzina
    jest bezsilna, bezradna. Lekarz może zdecydowac o konieczności leczenia, ale bez
    decyzji sadu, nie ma prawa zatrzymac.
    Czesto, szpital wzywa sąd na miejsce, by była taka decyzja.
    Prognozy dla Was, nie sa optymistyczne. Nie strasze, tylko uswiadamiam.Bardzo
    trudna sytuacja i szczerze współczuję.
    Jeszcze na jedno warto zwrócic uwage. Koniecznośc przymusowego
    leczenia, jest akcja "na raz", to znaczy, że za kazdym razem w chwilach
    pogorszenia, nalezy zakładac nastepna sprawe. Wygasa z momentem wyprowadzenia ze
    stany psychozy
    --
    <*>
    www.wrzuta.pl/obraz/uAjvUbtoyZ/
  • 09.08.07, 14:54
    To może wyjściem jest ubezwłasnowolnienie ?

  • 09.08.07, 17:19
    ubezwłasnowolnienie w niczym nie pomoże, gdyz ma zastosowanie
    w sprawach majatkowych. Nikt sie nie przejmie,że rodzina żąda
    leczenia, osoby ubezwłasnowolnionej.
    Poza tym tak na prawde, nie ma w Polsce ścisłych zakladów zamknietych,
    gdzie można by chorego internować.
    Z każdego przy uporze i pomysłowości, da sie wyjśc.
    Rozumiem,że szukacie rozwiazania, bo jest to dla Was sytuacja
    nowa i nie do zaakceptowania.
    Ale realia sa niestety inne
    Mozesz napisac na priv, jeżeli chcesz wiecej praktycznych wskazówek
    --
    ja żądam zwrotu zielonego tła
  • 09.08.07, 17:48
    Rozumiem, że się martwisz o siostrę, ale przymusowe leczenie nic nie
    da. Utwierdzisz ją w przekonaniu, że naprawdę wszyscy spiskują.
    Najgorsze, że ona nie chce powiedzieć, dlaczego tak myśli - tym
    samym odrzuca pomoc, a w takim przypadku, nie da się uszczęśliwiać
    na siłę.
    --
    I ja żegnałam nieraz kogoś i powracałam już nie taka,
    choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka.
  • 09.08.07, 18:02
    e_w_a_g_5 napisał:

    > zastanów się fale, nad swoim teoretyzowaniem, zanim cos napiszesz

    Co się znowu uczepiłaś?! Na większość ludzi nie podziała żadne
    przymuszanie. Lepiej już komuś dać spokój.
    --
    I ja żegnałam nieraz kogoś i powracałam już nie taka,
    choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka.
  • 09.08.07, 18:16
    fale_morskie napisała:

    > Co się znowu uczepiłaś?! Na większość ludzi nie podziała żadne
    > przymuszanie. Lepiej już komuś dać spokój.
    ............................

    Słodkie to!:)))) Ta niewiedza, mam na myśli.

    To jest ten problem, ze jak ktoś nie otarł się choć raz o choroby
    psychiatryczne, to nie bardzo wie w czym mowa.

    Jest dużo na temat w Internecie mozna tam poczytać i wzbogacić się
    o informacje.

    www.abilify.com/abilify/channels/sch_content.jsp?BV_UseBVCookie=Yes&channelName=Schizophrenia/Sch_Brain_Sch_Abilify&p
    rogramName=

    Tu jest na temat schizofrenii w zwiazku z jednym najnowszych i
    najbardziej skutecznych lekow.
    Moze ci da to odroobinę wiedzy.

    --
    ____________________
    Małżeństwo to dla miłości - powolna kuracja odwykowa
  • 09.08.07, 18:32
    Mylisz się. Otarłam się o kilka takich przypadków. Ale, nie jestem
    pewna, co tak naprawdę dzieje się z tą siostrą. I wiele razy
    spotykałam się lub słyszałam, gdzie np. osoba po ciężkich
    przejściach ufała tylko sobie, więc uznawano, że ma schizofrenię. I
    znam przypadki, gdzie działy się przykre rzeczy z powodu leków.
    Najlepiej by było, gdyby ta dziewczyna porozmawiała z jakimś
    psychologiem. Nic nie dzieje się bez powodu i często inni nawet się
    nie spodziewają, jakie mogą być przyczyny różnych zachowań.
    I znam osoby, które były w szpitalach i wiem, że tam się traktuje
    ludzi jak śmieci.
    --
    I ja żegnałam nieraz kogoś i powracałam już nie taka,
    choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka.
  • 09.08.07, 18:45
    otarcie się o kilka takich przypadków, to na prawde, bardzo niewiele
    Ja znam przypadki, że Kowalska chciala sie leczyc tym samym, na noge,
    co pomoglo Nowakowskiej na ząb
    --
    ja żądam zwrotu zielonego tła
  • 09.08.07, 18:56
    A skąd ty wiesz, o co się ocierałam? Przypieprzasz się do mnie nie
    wiadomo po co! Ja odpowiadam na konkretny post i co sobie dana osoba
    zrobi, to jej sprawa. A ty się odpie..wreszcie ode mnie, bo mi
    się żygać chce od ciebie!!!!!!!! Homofobka i wrednota cholerna.
    --
    I ja żegnałam nieraz kogoś i powracałam już nie taka,
    choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka.
  • 09.08.07, 19:08
    Nie dziwi mnie, że nie rozumiesz, dlatego się odpie..- komunikat
    jasny jak słońce!
    --
    I ja żegnałam nieraz kogoś i powracałam już nie taka,
    choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka.
  • 09.08.07, 19:24
    Tak się wtrące, na margineise. Ona się nigdzie do ciebie nie
    przyczepia. Po prostu ma wiekszą wiedzę na temat zarówno
    psychologii jak i chorób psychiatrycznych.

    Gdy czytam twoje rady to wiem ze plyna one z dobroci serca, ale są
    wręcz niebezpieczne dla ludzi! Bo jak to nie korzystać z pomocy
    medycyny współczesnej? To tak jakby powiedział choremu na
    cukrzycę:"Nie bierz insuliny, przejdzie ci samo...!"

    Choroby psychiatryczne nie leczone są bardzo niebezpieczne dla
    samego chorego, jego zdrowia, a takze dla ludzi z otoczenia.
    Nieleczenie i zaniedbywanie leczenia, wiedzie do tego ze choroba
    sie poglebia. I wtedy lekarstwa dzialają z wielkim opoznieniem
    czasami po wielu latach brania lekarstw nastepuje LEKKA poprawa.

    Sam lek to już postęp i mirakel, z którego warto skorzystać.A
    nawoływanie do nie korzystania z srodków medycznych to
    sredniowiecze i zacofanie.


    --
    ____________________
    Małżeństwo to dla miłości - powolna kuracja odwykowa
  • 09.08.07, 19:31

    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • 09.08.07, 19:36
    Ale każdy powinien sam się na to zdecydować. A ja naprawdę wiem dużo
    o psychice ludzkiej.
    Co do tamtej, to pewnie nie czytałaś innego postu, gdzie jasno widać
    jej ataki.
    --
    I ja żegnałam nieraz kogoś i powracałam już nie taka,
    choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka.
  • 09.08.07, 19:44
    Mozliwe ze wiesz duzo o psychice ludzkiej:)))
    Ale bardzo malo na temat chorob psychiatrycznych.
    W chorobie pierwsze co wysiada to poczucie w rzeczywistosci.
    To co chory, mysli, czuje i mowi, nie jest adekwatne do stanu
    rzeczywistego.
    W powaznym zaburzeniu potrzebne jest leczenie przymusowe, bo brak
    poczucia choroby i samoswiadomosci.


    --
    ____________________
    Małżeństwo to dla miłości - powolna kuracja odwykowa
  • 09.08.07, 19:51
    dokładnie tak jest, synvilla. Człowiek z zaburzona percepcja postrzegania
    rzeczywistości i objawami wytworczymi, na ogół nie
    chce sie ani leczyc, ani przyjmowac leków, które sa niezbedne,
    by go wyprowadzić ze stanu psychotycznego.
    Niechęć do leczenia, jest bardzo charakterystyczna, dla schizofreników
    i nikt nie powinien (normalnie myslący) czekać na ich decyzje, ani
    na cud, że "samo minie"

    podpisano
    cholerna homofobka :)
    --
    ja żądam zwrotu zielonego tła
  • 09.08.07, 20:08
    synvilla napisała:

    > Mozliwe ze wiesz duzo o psychice ludzkiej:)))
    > Ale bardzo malo na temat chorob psychiatrycznych.
    > W chorobie pierwsze co wysiada to poczucie w rzeczywistosci.
    > To co chory, mysli, czuje i mowi, nie jest adekwatne do stanu
    > rzeczywistego.
    > W powaznym zaburzeniu potrzebne jest leczenie przymusowe, bo brak
    > poczucia choroby i samoswiadomosci.
    >
    > Znałam i znam osoby z zaburzeniami osobowości (różnymi). Niektóre
    przypadki dziwne inne bardzo przykre. Jeden szczególnie. Jeśli się w
    to nie wgłębia, to takie osoby wydawały się: normalne lub zabawne
    (pozytywnie) albo nieprzyjemne - zależy, kto i jaki miał z nimi
    kontakt. Ale, jeśli się temu bliżej przyjglądnąć, to fakt, że
    niektóre osoby rozumiały, co się wokół dzieje; inne - bardzo dobrze
    rozumiały. I właśnie te osoby, w porę nie otrzymały wsparcia
    psychicznego.


    --
    I ja żegnałam nieraz kogoś i powracałam już nie taka,
    choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka.
  • 09.08.07, 19:56
    Aha, jeszcze bardzo ważna rzecz - ja nie mam dobrego serca :) Ja
    jestem niezwykle zimną i niezbyt sympatyczną osobą oraz - co mi
    często zarzucano - bardzo mało spontaniczną. Dlatego, że zawsze
    patrzę na wszystko zimno i wyciągam równie zimne wnioski. I tak jest
    od lat. I czy źle na tym wyszłam? Raz - ale wtedy nie kierowałam się
    zimną logiką i obdarzyłam kogoś przyjaźnią, za co długo jeszcze będę
    płacić. Ale, więcej tego błędu nie popełnię - zero spontaniczności!
    A, że dużo widziałam, przeżyłam i (niestety) wiem, to mówię tylko
    zimną prawdę - zero dobroci :)

    --
    I ja żegnałam nieraz kogoś i powracałam już nie taka,
    choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka.
  • 09.08.07, 20:02
    osobiście,taka wiedza nie jest mi potrzebna do szczęscia.
    po prostu mnie to nie obchodzi. Ale skoro musialas dokonac
    publicznie, takiej psychoanalizy, to ja to szanuje ;) i drugim
    uchem wypuszczam /sorry, okiem/
    --
    ewku1.wrzuta.pl/obraz/57fNwCdBPY/
  • 09.08.07, 20:09
    Akurat, nie dla ciebie, to pisałam.
    --
    I ja żegnałam nieraz kogoś i powracałam już nie taka,
    choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka.
  • 09.08.07, 20:14
    to sie nazywa, wyjśc z twarza
    --
    ja żądam zwrotu zielonego tła
  • 09.08.07, 21:29
    Aha, jeszcze bardzo ważna rzecz - ja nie mam dobrego serca :)


    ...

    :)))

    --
    ____________________
    Małżeństwo to dla miłości - powolna kuracja odwykowa
  • 09.08.07, 22:25
    synvilla napisała:

    > Aha, jeszcze bardzo ważna rzecz - ja nie mam dobrego serca :)
    >
    >
    > ...
    >
    > :)))
    >

    Chyba nie rozumiem. Czy ja coś odkrywczego powiedziałam? :)
    --
    I ja żegnałam nieraz kogoś i powracałam już nie taka,
    choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka.
  • 10.08.07, 10:18
    fale_morskie napisała:

    > Na większość ludzi nie podziała żadne
    > przymuszanie. Lepiej już komuś dać spokój.

    Danie spokoju i pozostawienie tej sytuacji samej sobie chyba nie
    przyniesie nic dobrego, obawiam się, że może jedynie pogorszyć
    sprawę, bo choroba sama nie zniknie, nie cofnie się, co gorsze,
    może jedynie zacząc się pogłębiać ... nie wydaje mi sie, by dobrym
    pomysłem było pozostawienie siostry samej sobie, bo to jedynie
    tylko działa na jej niekorzyść.

    Ona słyszy jakies głosy, sama ze sobą rozmawia .
    my jedynie domyślamy się z tego co ona czasem półsłówkami powie
    i z tego co robi, że chodzi o starą sytuację gdy jej poprzedni facet
    po rozstaniu z nią przyjeżdżał, śledził ją ,
    szarpał - ona potem bała się wychodzić z domu, obawiała się, ze go
    spotka pod szkołą, czy na spacerze. To było kilka lat temu, ale
    widocznie wywarło taki wpływ na psychikę, ze ona ma teraz manię
    prześladowczą - mówi o podsłuchach w domu, o tym, ze ktoś ją śledzi,
    ostatnio jak zostałą sama w domu to powyrywała kable ze ścian,
    urwała słuchawkę od domofonu, pozaklejała otwory wentylacyjne .

    To są moim zdaniem już poważne zmiany w chemii mózgu, które powodują
    zmianę sposobu postrzegania tego co się dzieje - bez proszków, które
    wyrownają te różne składniki i bez analizy pod kontrolą psychologa
    sposobu postrzegania rzeczywistości i interpretowania wydarzeń
    sytuacja nie ulegnie zmianie.

    Czy znasz jakieś stron, gdzie mogę dowiedzieć się jak rozmawiać z
    takim człowiekiem żeby mu nie zaszkodzić.

  • 09.08.07, 20:03
    należy rozmawiać,a czasami można pokrzyczeć

    --
    nie ma ludzi zdrowych,są tylko żle zbadani -prof.H.Baskervill
  • 10.08.07, 10:10
    Czasem mam ochotę pokrzyczeć, ale biorę pod uwagę to, że siostra
    jest młodszą siostrą i mieszka z rodzicami, co powoduje, że ona
    czuje się jak małe dziecko - na każdym kroku podkreśla, że jest
    dorosła. Dlatego wydaje mi się, że krzykiem nic nie zdziałamy,
    ona może wręcz wycofać się jeszcze bardziej, bo uzna, że ktoś jej
    coś każe.Ona musi chyba najpierw odczuć, że nikt nie chce jej nic
    kazać. Sama powinna zrozumieć i sama siebie przekonać, że rozmowa
    z psychiatrą i tabletki są niezbędne by przestała się męczyć.
    Wydaje mi się, że naszą rolą jest wprowadzenie jej na odpowiednie
    tory myślenia. Tylko zastanawiam się jak to zrobić.
    Potrzebuję porad, jak rozmawiać z człowiekiem, co mówić, czego
    nie mówić ( by nie zaszkodzić), który wszystko wie najlepiej,
    a ludzi wokół traktuje jak wrogów, którzy spiskują przeciwko niemu .
  • 10.08.07, 10:18
    rozmowa z takimi ludżmi jest sztuką,ale jest możliwa i mozna też
    osiągnąć zamierzony efekt. Nie można kłamać.
    --
    nie ma ludzi zdrowych,są tylko żle zdiagnozowani-prof.H.Baskervill
  • 10.08.07, 10:32
    Kłamanie nie wchodzi w grę, bo gdyby ona zorientowała się,
    że jest oszukiwana to już kaplica - zero kontaktu. Tyle, ze ona
    jest przekonana, że wszystko z nią jest w porządku a inni są w
    zmowie. Co byś nie mówił, to ona wie lepiej i wie coś innego, ona
    zna "prawdę".

    ja ostatnio jak z nią rozmawiałam, musiałam na około i między
    wierszami podawac jakieś informacje - rozmowa wprost skończyła
    się jej krzykami i agresywnym tonem powiedziała "nie będę z Tobą
    o tym rozmawiać" - w taki sposób ucina każda próbę rozmowy o niej,
    o leczeniu o pomocy specjalistów. Na inne tematy rozmawia bardzo
    chętnie . Stąd między wierszami pdoawałam jej jakieś informacje, ale
    jak zorientowała się, że temat jest za blisko "niej" to od razu
    mówiła "ooo widzę, ze dalej krazysz, a ja nie chcę o tym rozmawiać"
    ( agresywnie)...

  • 10.08.07, 10:41
    a skąd jesteś? Zapraszałam Cię na @, ale chyba dośc nieuwaznie czytasz, co ci
    się chce przekazać. Rozumiem, że jestes zestresowana, to
    oczywiste, ale powinnas sie maxymalnie skoncentrowac i starac zrozumiec
    pewne informacje.
    Z osoba w stanie (prawdopodobnie) manii przesladowczej, sie nie dyskutuje i nie
    przekonuje. Komunikaty mają być proste i któtkie,
    bez szansy wyboru.
    --
    ewku1.wrzuta.pl/obraz/57fNwCdBPY/
  • 10.08.07, 11:38
    > a skąd jesteś? Zapraszałam Cię na @, ale chyba dośc nieuwaznie
    czytasz, co ci
    > się chce przekazać. Rozumiem, że jestes zestresowana, to
    > oczywiste, ale powinnas sie maxymalnie skoncentrowac i starac
    zrozumiec
    > pewne informacje.

    Nie chcę rozmawiać na privie - jest jakikaś przeszkoda, żeby
    rozmawiać tutaj ? Uważnie czytam i nie jestem zestresowana.

    > Z osoba w stanie (prawdopodobnie) manii przesladowczej, sie nie
    dyskutuje i nie
    > przekonuje. Komunikaty mają być proste i któtkie,
    > bez szansy wyboru.

    Nie rozumiesz sytuacji. To nie jest mała dziewczynka, tylko silna
    w swoich argumentach i przekonana o swojej racji dorosła kobieta.
    Jeśli uważnie czytasz moje wpisy, a zakładam, że tak skoro aktywnie
    uczestniczysz w tym wątku, to już pisałam, że komendy i rozkazy
    niewiele dają, bo ona odwraca się na pięcie "jestem dorosła" i
    zamyka w pokoju.

  • 10.08.07, 11:55
    w takim razie, życzę Ci wszystkiego dobrego i już nie czytam
    Twoich wpisów. Masz jakis problem, ale to nie moja sprawa
    pozdrawiam
    --
    ja żądam zwrotu zielonego tła
  • 10.08.07, 14:54
    Faktycznie mam problem ( konkretny a nie jakiś jakbyś nie doczytała)
    o którym pisałam w pierwszym poście. Zadałam konkretne pytanie - po
    co to się mądralować w sprawach oczywistych. Musisz się wiedzą
    popisać czy jak ? Mam wrażenie, że Ty też masz problem, ale to nie
    moja sprawa. Życzę Ci wszystkiego dobrego. Pozdrawiam.

    ps. mam nadzieję, ze nie jesteś psychologiem, bo przestałabym się
    dziwić siostrze, że zwątpiła w ich możliwości.
  • 10.08.07, 10:21
    nie jesteś fachowcem i nie musisz sie obciązać, za taka nieumiejetnośc.
    Sa spotkania dla rodzin/bliskich osób zaburzonych. Bywanie w takich
    miejsccach, poszerzy Wasza wiedzę.Już Ci pisałam, że to naczęstszy
    problem z chorymi: niechęć do leczenia i przyjmowania leków.
    Na to sa równiez rozwiązania. Pacjent -o ile lekasrz właściwie
    zdiagnozuje i zaordynuje leki- otzymuje lek w postaci zastrzyku
    "depo" czyli o przedłużonym działaniu. Jest to na ogół, co 2 tygodnie
    --
    ewku1.wrzuta.pl/obraz/57fNwCdBPY/
  • 10.08.07, 10:26
    Problem w tym, że ona nie chce się leczyć. Tu nie chodzi o czynność
    brania tabletki, chodzi o to, że ona nie wierzy w medykamenty
    i nie wierzy w psychologów ani psychaiatrów. Bardzo zraziła się
    kilka lat temu, gdy trafiła do lekarzy, którzy nie umieli do niej
    dotrzeć - wracała z tych spotkań zniesmaczona i zniechęcona.

    Wydaje mi się, że jednak priorytetem na tą chwilę jest znalezienie
    sposobu jak ja przekonać do leczenia. Myslałąm o tym, by wybrac sie
    do lekarza i porozmawiać z nim o tej sytuacji, może on bedzie w
    stanie jakoś nakierować mnie na te sposoby rozmowy z siostrą...
    nie wiem tylko czy specjaliści mogą coś takiego robić ...

    Gdzie mogę znaleźć jakieś inf o tych spotkaniach dla rodzin ?
  • 10.08.07, 15:25
    Bezsilna, jak na bezsilną to całkiem mocna jesteś w gębie. Jako twoja siostra
    też bym z tobą nie chciała dyskutować.
    Strach pomyśleć, co by było, gdybyś nabrała trochę siły...
    --
    Miłego leżenia na tapczaniku!
  • 10.08.07, 16:30
    Widzę, że jest tu kilka takich co to myślą, że jak wyczują, że ktoś
    jest słabszy to można sobie po nim poskakać. Powinnyście wstydzić
    się takich zapędów, bo to pachnie sadyzmem ........
    Jestem bezsilna w tej konkretnej sytuacji i szukam konkretnych
    rad a nie głaskania po głowie, pocieszania czy uświadamiania przez
    domorosłych psychologów co to pojęcia nie mają a się wymądrzają.
    Szkoda mi czasu na takie gadki, więc z łaski swojej zamilknij,
    albo wypowiadaj się w temacie.Na kolejne takie posty nie odpowiem.


    A mocna w gębie jestem, tak samo jak moja siostra .
  • 10.08.07, 15:30
    Wygląda na to, że dziewczyna nie jest głupia i możliwe, że po
    waszych zachowaniach widzi, że coś możecie 'knuć' :)
    Zrób tak:
    Ona rozmawia z kimś (chociaż jest sama) - spytaj, z kim rozmawia, o
    czym.
    Ona twierdzi, że TU jest podsłuch - sprawdź dokładnie, czy to prawda
    a jak nie ma podsłuch, to pokaż jej, że nie ma.
    Chodzi o to, że jeżeli ona ma jakieś nieuzasadnione obawy, to musisz
    jej pokazać, że są nieuzasadnione.
    Przestań ją naciskać, na cokolwiek. Spróbuj się z nią zaprzyjaźnić
    (wspólne wyjścia, rozmowy - co będzie chciała). Nie może się czuć,
    do niczego, przymuszana. Dobrze, gdybyś zdobyła jej zaufanie. Gdyby,
    zaczęła się zwierzać, byłoby już bardzo dobrze (i właściwie, to
    najważniejsze). Jeśli już coś powie, nie zaprzeczaj temu, tylko
    ciągnij to dalej - dopytuj się o to, itp.
    Co do psychologów, to rzeczywiście, wielu jest do kitu, więc zawieść
    się nie trudno. Dlatego, zaproponuj, że spróbujecie poszukać
    jakiegoś dobrego. Po wizycie, porozmawiaj z nią o jej odczuciach.
    Możliwe, że czeka ją długa psychoterapia (bardzo często, rodzinna).
    Znałam psychoterapeutę, który też się zgadzał, że leki to jako takie
    wsparcie, ale tu trzeba terapii, rozmowy, itd.
    Tak, jak wcześniej - byłoby świetnie, gdyby tylko dała się przekonać
    do rozmowy. Wtedy, można będzie wrócić do traumatycznych przeżyć.
    Główny temat: "Czy istnieje jakieś bliskie niebezpieczeństwo?" -
    rozważcie wszystkie za i przeciw. Następnie, co można zrobić, aby
    zredukować niebezpieczeństwo do minimum? (np. kurs samoobrony).
    To są przykłady. Pamiętaj, że wszystko, co robisz, musi się opierać
    na prawdzie (zero kłamstwa) i zimnej logice (ale, nie sceptyźmie). I
    pamiętaj, że nawiązywanie z kimś kontaktu (opierającego się na
    zaufaniu) może trochę potrwać. Ważne, to się nie zrażać. Nie
    traktujcie jej, jak dziecko i dajcie jej do zrozumienia, że nawet
    dorosła osoba potrzebuje cudzego wsparcia.
    Najważniejsze jest złapanie kontaktu - inaczej, nic się nie zrobi. A
    nawet, gdyby ona sładała się z kilku osobowości - to też można się z
    nią porozumieć (choć, to trudniejsze).
    To może Ci się przydać: kiedy rozmawiacie, powtarzaj często jej imię
    lub ksywkę, z którą się wyjątkowo identyfikuje bądź identyfikowała.

    --
    I ja żegnałam nieraz kogoś i powracałam już nie taka,
    choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka.
  • 10.08.07, 15:43
    dac jej swiety spokoj bo zwariuje do reszty
  • 10.08.07, 16:39
    daliśmy jej święty spokój rok temu i to był błąd ...
  • 11.08.07, 08:46
    Już napisałaś, że to nie Twoja sprawa i tego się trzymaj, ok ?
  • 10.08.07, 16:38
    przemyślę sobie to co napisałaś, dziekuję :*
  • 10.08.07, 17:31
    jak na zachowanie Twojej siostry reagują rodzice?


    ----------------------------------------------
    Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
  • 11.08.07, 08:59
    Są cierpliwi i spokojni w rozmowach z nią, gdy ona zaczyna
    denerwować się, że rozmowa schodzi na tematy o których ona nie
    chce rozmawiać nie naciskają - chcą dać jej czas na odetchnięcie
    po powrocie ze szpitala ( była tam tylko dwie doby, nie chciała
    rozmawiać z lekarzem, nie chciała przyjąć tabletki, nie wiadomo do
    końca co jej jest) i powoli małymi kroczkami do niej dotrzeć...
    lekarz mówił, że trzeba spokojnie i cierpliwie próbować namawiać ją
    na leczenie, tylko tyle ...
    rodzice pytają ją np dlaczego z łazienki korzysta po ciemku - ona
    odpowiada, że tak lubi i już ... nic nie chce mówić ... teraz
    najważniejsze jest to, żeby nie zamknęła się jeszcze bardziej, bo
    chce rozmawiać,ale tylko na tematy luźne, nie związane z jej
    stanem ...

    zastanawiam się czy można ( żeby jej nie zaszkodzić) pytać ją o to,
    dlaczego powyrywała kable ze ścian, dlaczego pozaklejała w domu
    otwory wentylacyjne i wszystkie szczeliny ( np między kafelkami a
    wanną). Pomijam już to, że ona utnie te rozmowy, tylko chodzi o to,
    czy można jej o tym przypominać ... o to trzeba zapytać lekarza ...
  • 11.08.07, 09:24
    Z moim kumplem rodzice też tak wymyślali aż skończyło się na akcji
    pogotowie i wio w szpital psychiatryczny, kiedy zaczął demolować dom.
    Teraz jest w 100% zdrowy.

    Ale musi nastąpić przełom kiedy ona zrozumie, że potrzebna jest jej
    opieka lekarska.
    Nie warto jej okłamywać, nie traktujcie jej jak "jajka" ;) Mów jej
    wprost co myślisz o "dziwnych " jej zachowaniach, zadawaj pytania
    etc. Pokazuj, że to są jej wyobrażenia, że to nie jest
    rzeczywistość. Ale też nie nękajcie jej ;)

    Btw, rodzice mojego kumpla zaprosili do domu lekarza, a on sam nie i
    wiedział że to lekarz. Dostawał leki przepisane przez niego ...
    przemycone w jedzeniu.
    Czy dobrze zrobili, nie wiem ...
    Uratował go na pewno szpital, ale musiał wiele stracić i musiało
    dojść do apogeum jego chorych zachowań.
  • 11.08.07, 18:18
    Knucie powoduje tylko tyle, że zupełnie traci się czyjeś zaufanie
    (no chyba, że mamy do czynienia z osobą, która będzie wdzięczna
    nawet za próbę zabójstwa, bo odbierze to, jako zainteresowanie jej
    osobą). Wiadomo, że nie można dziewczyny traktować, jak "jajka", ani
    zachowywać się agresywnie - tylko normalnie. A samym
    zaprzeczaniem: "Tu nie ma podsłuchu", nic się nie wskura - trzeba
    udowodnić.
    Najgorsze, to tracić nadzieję i cierpliwość. W takich sprawach, nic
    nie przychodzi od razu.
    --
    I ja żegnałam nieraz kogoś i powracałam już nie taka,
    choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.