samobójstwo z rozsądku Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Znam już swoją przyszłość i dlatego chcę popełnić samobójstwo. Problemem jest
    jednak to, że za bardzo się boję. Czy są jakieś domowe wypróbowane sposoby
    dla tchórzy???
    --
    To nieprawda, że nie masz już siły, że nie masz szans, że musisz się poddać.
    Musisz walczyć... utrzymać to co jeszcze Ci pozostało. Śpiesz się bo czas nie
    będzie czekał na Ciebie...
    • Gość: Jerzy IP: 168.143.113.* 30.07.03, 04:12
      wdrodze napisała:

      > Znam już swoją przyszłość i dlatego chcę popełnić
      samobójstwo. Problemem jest
      > jednak to, że za bardzo się boję. Czy są jakieś domowe
      wypróbowane sposoby
      > dla tchórzy???

      Jako bardzo dobry psycholog,a jeszcze lepszy psychiatra
      moge Ci powiedziec,ze takie sposoby niewatpliwie sa;
      np.mozesz udac sie do psychiatry wlasnie i opowiedziec
      mu bajke o tym,ze masz skrajne napasci lekow i wogole
      nie bardzo sobie z tym radziesz,przy czym wystepuja
      wtedy dosc duze wachania cisnienia(omdlenia) i pulsu
      z arytmia serca wlacznie.Przepisze Ci on wtedy jakis
      srodek,i powiedz mi jaki,a ja Ci powiem ile tych
      tabletek musisz zazyc naraz aby sie juz nie obudzic.
      To bardzo dobra droga do samobojstwa jak mi sie wydaje
      dla Ciebie,skoro sie boisz bolu.

      Teraz,skoro juz nie boimy sie smierci,to czy wolno
      zapytac skad Ty znasz swoja przyszlosc?
      bo to nie wiedza nawet najwieksze gwiazdy astrologii.
      To co dzis wydaje Ci sie niemozliwe,jutro bedzie innym
      zapewniam Cie,bo ja codziennie widze co innego;moze
      mam jakies halucynacje,ale nie sadze,bo moja zona
      widzi podobnie,no moze tylko z inna czestotliwoscia.
      Zycie nie jest rzecza stala,ale sie zmienia, i to
      co wydaje Ci sie dzis fascynujace,jutro moze byc juz
      zupelnie nudne, i na odwrot.
      A zatem,radze Ci troche poczekac,a w miedzyczasie zrob
      to co Ci podsunalem na samym poczatku,tzn.zacznij
      pracowac w kierunku przygotowywania sie do samobojstwa.
      Zycze powodzenia, i badz dobrej pomimo wszystko mysli.

      Jerzy

      • Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        > Jako bardzo dobry psycholog,a jeszcze lepszy psychiatra
        > moge Ci powiedziec,ze takie sposoby niewatpliwie sa;
        > np.mozesz udac sie do psychiatry wlasnie i opowiedziec
        > mu bajke o tym,ze masz skrajne napasci lekow i wogole
        > nie bardzo sobie z tym radziesz,przy czym wystepuja
        > wtedy dosc duze wachania cisnienia(omdlenia) i pulsu
        > z arytmia serca wlacznie.Przepisze Ci on wtedy jakis
        > srodek,i powiedz mi jaki,a ja Ci powiem ile tych
        > tabletek musisz zazyc naraz aby sie juz nie obudzic.
        > To bardzo dobra droga do samobojstwa jak mi sie wydaje
        > dla Ciebie,skoro sie boisz bolu.
        >
        > Teraz,skoro juz nie boimy sie smierci,to czy wolno
        > zapytac skad Ty znasz swoja przyszlosc?
        > bo to nie wiedza nawet najwieksze gwiazdy astrologii.
        > To co dzis wydaje Ci sie niemozliwe,jutro bedzie innym
        > zapewniam Cie,bo ja codziennie widze co innego;moze
        > mam jakies halucynacje,ale nie sadze,bo moja zona
        > widzi podobnie,no moze tylko z inna czestotliwoscia.
        > Zycie nie jest rzecza stala,ale sie zmienia, i to
        > co wydaje Ci sie dzis fascynujace,jutro moze byc juz
        > zupelnie nudne, i na odwrot.
        > A zatem,radze Ci troche poczekac,a w miedzyczasie zrob
        > to co Ci podsunalem na samym poczatku,tzn.zacznij
        > pracowac w kierunku przygotowywania sie do samobojstwa.
        > Zycze powodzenia, i badz dobrej pomimo wszystko mysli.

        Drogi Jerzy,
        mimo istnienia na tym forum - jak wszedzie - sporej ilosci dowcipnisiow, mysle,
        ze nalezy liczyc sie z tym, ze rozpaczliwy post nie jest rozpaczliwie zlym
        dowcipem, ale bolesna prawda.
        Stad, mam wrazenie, radzenie osobie, ktora pisze, ze chce popelnic samobojstwo,
        aby rozpoczela przygotowania do samobojstwa jest co najmniej glupie.

        Puknij sie no koles w czolo czasem, bez obrazy,
        ziemiomorze
        • Gość: Jerzy IP: *.gen.twtelecom.net 31.07.03, 00:27
          ziemiomorze napisała:

          >> Drogi Jerzy,
          > mimo istnienia na tym forum - jak wszedzie - sporej
          ilosci dowcipnisiow, mysle,
          >
          > ze nalezy liczyc sie z tym, ze rozpaczliwy post nie
          jest rozpaczliwie zlym
          > dowcipem, ale bolesna prawda.
          > Stad, mam wrazenie, radzenie osobie, ktora pisze, ze
          chce popelnic samobojstwo,
          >
          > aby rozpoczela przygotowania do samobojstwa jest co
          najmniej glupie.
          >
          > Puknij sie no koles w czolo czasem, bez obrazy,
          > ziemiomorze

          Droga Ziemiomorze,

          Jak mam wlasne spojrzenie ta takie sprawy i odpowiadam
          zgodnie z moim przekonaniem,ze ta odpowiedz komus pomoze
          A wiec ,w tym przypadku chciale sprowadzic mysl o
          samobojstwie do rzeczy realnej i nie oslonietej jakas
          tajemnica leku;a poprzez to uczynic ja jak wiele innych
          spraw,aby ten ktory chce to zrobic oswoil sie na tyle
          z nia,by zaczac traktowac ja jak zwyczajna i poprzez to
          zbyt "nudna",aby sie nia dalej zajmowac.
          To tak ,na przypadek gdyby to byla rzeczy wiscie prawda;
          co wiecej wydaje mi sie ze podejscie jakie Ty tutaj
          reprezentujesz nie przeciwdziala decyzji somobojczych
          ale je niestety poglebia.Ten kto chce popelnic naprawde
          samobojstwo,wie bardzo dobrze o tym co robi, i nie
          pomoga mu kazania w Twoim stylu,bo jego obrzydzenie
          do swiata bierze sie wlasnie z tego typu zachowan
          ludzkich.
          A zatem moje podejscie jest optymalne,tzn.dobre dla
          tych co chca i tez dla tych co sobie zartuja.

          Jerzy



          • Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            > Jak mam wlasne spojrzenie ta takie sprawy i odpowiadam
            > zgodnie z moim przekonaniem,ze ta odpowiedz komus pomoze

            Nie podwazam Twoich dobrych intencji, Twoje rady wydaja mi sie po prostu glupie
            i szkodliwe.

            > A wiec ,w tym przypadku chciale sprowadzic mysl o
            > samobojstwie do rzeczy realnej i nie oslonietej jakas
            > tajemnica leku;a poprzez to uczynic ja jak wiele innych
            > spraw,aby ten ktory chce to zrobic oswoil sie na tyle
            > z nia,by zaczac traktowac ja jak zwyczajna i poprzez to
            > zbyt "nudna",aby sie nia dalej zajmowac.

            Mysli o smierci, przy najlepszych intencjch i najbardziej sugestywnych slowach,
            raczej nie da sie wyprac z leku. Mysl o smierci, zadanej samemu sobie - tym
            bardziej. Lek jest czesto jedyna rzecza, ktora w koncu powstrzymuje niedoszlego
            samobojce (fajnie ktos tu o tym gdzies w postach nizej napisal).

            > To tak ,na przypadek gdyby to byla rzeczy wiscie prawda;
            > co wiecej wydaje mi sie ze podejscie jakie Ty tutaj
            > reprezentujesz nie przeciwdziala decyzji somobojczych
            > ale je niestety poglebia.Ten kto chce popelnic naprawde
            > samobojstwo,wie bardzo dobrze o tym co robi, i nie
            > pomoga mu kazania w Twoim stylu,bo jego obrzydzenie
            > do swiata bierze sie wlasnie z tego typu zachowan
            > ludzkich.

            Ten, kto chce popelnic samobojstwo, zazwyczaj ma blade pojecie, co robi.
            Samobojstwo popelnia sie, kiedy chce sie uciec (przed bolem roznego rodzaju)
            albo kiedy nie widzi sie nadziei - w stanie skrajego zalamania, ktory wiaze sie
            z zafalszowanym obrazem rzeczywistosci (nikt mnie nie kocha, nikomu nie jestem
            potrzebna, nic nie ma sensu...).
            Takie listy, jak ten tutaj, to zazwyczaj desperackie proby uzyskania uwagi,
            udowodnienia sobie, ze kogos nasz los obchodzi - jednym slowem: prosba o pomoc
            i odwiedzenie od kroku ostatecznego.
            Jesli do spozywczaka, w ktorym kupujesz bulki, wpadlby mlody czlowiek z
            pistoletem w reku i zaczal krzyczec, zeby wszyscy wyskakiwali z forsy, bo
            bedzie strzelal, mysle, ze wolalabym jakos sprowadzic policje niz zyczliwie
            doradzic mu, zeby przed strzalem odbezpieczyl gnata.
            Osobie w skrajnie silnym stanie emocjonalnym rada udzielona z pozycji
            wykulowanego racjonalisty jest psu na bude, bo to zupelnie rozne swiaty.

            ziemiomorze
      • Gość: Maryla IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 31.07.03, 15:10
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):


        >
        > Jako bardzo dobry psycholog,a jeszcze lepszy psychiatra
        > moge Ci powiedziec,ze takie sposoby niewatpliwie sa;
        > np.mozesz udac sie do psychiatry wlasnie i opowiedziec
        > mu bajke o tym,ze masz skrajne napasci lekow i wogole
        > nie bardzo sobie z tym radziesz,przy czym wystepuja
        > wtedy dosc duze wachania cisnienia(omdlenia) i pulsu
        > z arytmia serca wlacznie.Przepisze Ci on wtedy jakis
        > srodek,i powiedz mi jaki,a ja Ci powiem ile tych
        > tabletek musisz zazyc naraz aby sie juz nie obudzic.
        > To bardzo dobra droga do samobojstwa jak mi sie wydaje
        > dla Ciebie,skoro sie boisz bolu.
        >
        ha ha Jasne, jasne, i to radzi Ci "dobry psycholog"

        > Teraz,skoro juz nie boimy sie smierci,to czy wolno
        > zapytac skad Ty znasz swoja przyszlosc?
        > bo to nie wiedza nawet najwieksze gwiazdy astrologii.
        > To co dzis wydaje Ci sie niemozliwe,jutro bedzie innym
        > zapewniam Cie,bo ja codziennie widze co innego;moze
        > mam jakies halucynacje,ale nie sadze,bo moja zona
        > widzi podobnie,no moze tylko z inna czestotliwoscia.
        > Zycie nie jest rzecza stala,ale sie zmienia, i to
        > co wydaje Ci sie dzis fascynujace,jutro moze byc juz
        > zupelnie nudne, i na odwrot.
        > A zatem,radze Ci troche poczekac,a w miedzyczasie zrob
        > to co Ci podsunalem na samym poczatku,tzn.zacznij
        > pracowac w kierunku przygotowywania sie do samobojstwa.
        > Zycze powodzenia, i badz dobrej pomimo wszystko mysli.
        >
        > Jerzy
        >
        No Jerzy zwalasz z nóg:-))))) pRzenies sie na "FORUM HUMORUM" tam takie
        rady beda na miejscu. Czy Ty znasz pojecie depresji? czy rozumiesz co
        moga znaczyc takie posty? to nic innego jak tylko wołanie o ratunek, to
        proste"POKAZCIE MI JAK WROCIC, KOMU ZALEZY NA MNIE?"
        Myslę ,ze lepiej sie nie odzywać niz ,zle doradzic, mniejsze zlo:-)))))))
      • Gość: aqua IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 31.07.03, 23:16
        jerzy mozesz podac swojego maila? mam pytanie raczej nie na forum...

    • wdrodze napisała:

      > Znam już swoją przyszłość i dlatego chcę popełnić samobójstwo. Problemem jest
      > jednak to, że za bardzo się boję. Czy są jakieś domowe wypróbowane sposoby
      > dla tchórzy???

      Nic nie trzeba i w zyciu nie ma zadnego przymusu: wszystko, co robimy, to
      kwestia wyboru. Nawet w sytuacji, ktora, zdawaloby sie, nie od nas zalezy,
      wybor istnieje: np stracic twarz albo nie. Kazde z nas ma sile sprawcza, zycie
      kazdego od niego zalezy - od nikogo innego.

      Kilka razy mi sie tak w zyciu zdarzylo, ze dotykala mnie bardzo wielka rozpacz -
      cos jakby lej, ktory wciagal bardzo gleboko; nie widzialam wyjscia ani nadziei.
      Tamte wydarzenia, ogladane z perskpektywy czasu, paradoksalnie - daja nadzieje,
      bo zawsze okazywalo sie, ze wyjscie jednak bylo; jakos znajduja sie tez ludzie
      (czasami bog, czasem anioly - roznie to bywa), ktorzy pomagaja.
      Zajrzenie do otchlani jest przezyciem bardzo intensywnym, traumatyzujacym; ale
      daje sile i spora madrosc. Teraz jestem za to wdzieczna.

      Nigdy nie wiadomo, co bedzie jutro - nawet, jesli wyrok juz zapadl. Zdarzaja
      sie cuda, jakies - bo ja wiem - anielskie machniecia skrzydlami; cos sie dzieje
      i juz jest lepiej. Takze w stytuacji, w ktorej cud sie jednak nie zdarzy,
      ciagle jeszcze masz ten czas, ktory masz.
      Czasem warto pomyslec nie tylko o sobie - po prawie kazdym zostaje ktos, kto
      bedzie plakal, komu bedzie Ciebie brakowalo. Nie mowie o 'zyciu dla kogos' ale
      o tym, ze bliskosc tez jest warta tego, zeby zyc.

      cieplo,
      ziemiomorze
      • Podjęłam decyzję że samobójstwo będzie przez uduszenie. Założę na twarz worek
        foliowy i zakleję go taśmą. To chyba najlepszy sposób. Jeśli się nie odezwę to
        znaczy że skuteczny.
        Niestety z mojej sytuacji nie ma wyjścia. Boję się biedy i osamotnienia a to
        towarzyszy mi od zawsze i nieodmiennie ściąga w dół. Moje siły do walki się
        skończyły.
        --
        To nieprawda, że nie masz już siły, że nie masz szans, że musisz się poddać.
        Musisz walczyć... utrzymać to co jeszcze Ci pozostało. Śpiesz się bo czas nie
        będzie czekał na Ciebie...
        • Gość: Malwina IP: *.w81-248.abo.wanadoo.fr 30.07.03, 13:28
          no to jestem o ciebie spokojna bo to tak trudny i straszny sposob ze nawet nie
          skonczysz tasmy kleic a juz zerwiesz z glowy.
          Zyj tak aby zdobyc kilka osob ktore beda po tobie plakac i sprobuj wtedy
          samobojstwa.
          A biedy i osamotnienia to ty sie wcale nie boisz - boisz sie zycia (=smierci)
          Oczywiscie czekam na twoja odpowiedz.
          trzymaj sie


          > Podjęłam decyzję że samobójstwo będzie przez uduszenie. Założę na twarz worek
          > foliowy i zakleję go taśmą. To chyba najlepszy sposób. Jeśli się nie odezwę
          to
          > znaczy że skuteczny.
          > Niestety z mojej sytuacji nie ma wyjścia. Boję się biedy i osamotnienia a to
          > towarzyszy mi od zawsze i nieodmiennie ściąga w dół. Moje siły do walki się
          > skończyły.
        • Gość: inka_sama IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.07.03, 22:45
          Wdrodze - odezwij się!

          Mam nadzieję że to jednak kiepski żart. To juz lepiej się przyznać i nie
          ciagnąć tego dalej. Ale jeśli to nie żart? (Dopiero co ktoś tu wyjaśniał
          historie rzekomego samobójstwa yayakoya!)

          Wdrodze - nie próbuj, nie szykuj sie! Nie zbieraj tabletek.
          Jeśli jest tak źle - to i tak nieczgo nie naprawisz zabijając się. Odezwij się,
          prosze.

          A co do Jerzego, samozwańczego psychologa i psychiatry - nie myśl że internet
          jest tak anonimowy jak ci sie zdaje - a nie wiem czy to nie podpada pod
          paragraf, podżeganie do samobójstwa! Często taka osoba mówiąc o nim - czeka by
          ktos krzyknął NIE! Nie rób tego! To co ty zaproponowałeś to pomoc w
          samobójstwie. Jak masz pisac takie rzeczy - to lepiej trzymaj palce z dala od
          klawiatury.
          • Gość: Jerzy IP: *.gen.twtelecom.net 31.07.03, 00:32
            Gość portalu: inka_sama napisał(a):

            >> A co do Jerzego, samozwańczego psychologa i
            psychiatry - nie myśl że internet
            > jest tak anonimowy jak ci sie zdaje - a nie wiem czy
            to nie podpada pod
            > paragraf, podżeganie do samobójstwa! Często taka osoba
            mówiąc o nim - czeka by
            > ktos krzyknął NIE! Nie rób tego! To co ty
            zaproponowałeś to pomoc w
            > samobójstwie. Jak masz pisac takie rzeczy - to lepiej
            trzymaj palce z dala od
            > klawiatury.

            Bardzo prosze mnie tutaj nie straszyc,bo to wlasnie
            TY wiecej zla wyrzadzasz takiem gleceniem,niz ja,
            ktory pokazuje czlowiekowi(zalozmy ze mowil prawde)
            jak piekne jest zycie;i to nie bezposrednio poprzez
            jakies tam blablabla,ze by tego nie robic,bo on dobrze
            o tym wie, i zyga juz pewnie takimu ludzmi jak Ty,
            dlatego chce z soba skinczyc,a Ty go poprostu dobijasz,
            i za to grozi odpowiedzialnosc karna.
            Kto zatem ma nie dotykac klawiatury? Zastanow sie
            prymitywny umysle.

            Jerzy
            • Powiedz jej psycholozku niech sie powiesi.Napierdala jak baba kijem po plocie.Podpuchy dla malych dzieci.Chcesz
              sznur?
            • Gość: inka_sama IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 31.07.03, 21:56
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              > (...) niz ja,
              > ktory pokazuje czlowiekowi(zalozmy ze mowil prawde)
              > jak piekne jest zycie;i to nie bezposrednio poprzez
              > jakies tam blablabla

              Pomysł ze zbieraniem tabletek był przedstawianiem jakie życie piekne?

              > ze by tego nie robic,bo on dobrze o tym wie, i zyga juz pewnie takimu ludzmi
              > jak Ty, dlatego chce z soba skonczyc,a Ty go poprostu dobijasz, i za to
              > grozi odpowiedzialnosc karna. Kto zatem ma nie dotykac klawiatury? Zastanow
              > sie prymitywny umysle.

              Przemilczę twój jakże błyskotliwy komentarz co do mojego umysłu.
              Myślę że nie rzyga poradami dobrych ludzi - bo skoro pisze tutaj - to nie
              bardzo ma z kim pogadać.

              Twoje wypowiedzi nie tylko w tym watku budzą negatywne emocje - nie tylko moje.

              Co do tego że gledzę głupoty - nie, nie głupoty. Ja tez kiedyś na tym forum
              szuakałam pomocy, tez myślałam o odejściu z tego wcale nie najlepszego ze
              światów. I jakbym zamiast wielu życzliwych mi ludzi trafiła na ciebie - to może
              juz bym nie miałą okazji tu pisywać.

              Prośba na przyszłość - nie brażaj ludzi. W dodatku całkiem ci niezananych.
              Wystawiasz sobie kiepskie świadectwo.
    • Gość: plutonka IP: *.acn.waw.pl 30.07.03, 12:39
      to dobrze, że się boisz. Mnie kiedyś własnie strach powstrzymał. I dzis cieszę
      się bo jestem bardzo szczęśliwa.a już nie widziałam przed soba nic, tylko
      ciemna jamę. Uwierz mi, cuda się zdarzają. zawsze przyjezdża następny autobus.
      trzymam kciuki.
      Pisz, pisz o tym, co czujesz. właśnie tu wiele osób mi bardzo pomogło. dziękuję
      wam wszystkim jeszce raz:)
    • żyj obok
    • wdrodze napisała:

      > Znam już swoją przyszłość i dlatego chcę popełnić samobójstwo. Problemem jest
      > jednak to, że za bardzo się boję. Czy są jakieś domowe wypróbowane sposoby
      > dla tchórzy???

      wdrodze, wracaj, nie ma sensu pchac sie w jednokierunkowa nieoswietlona ulice
      predzej czy pozniej tak czy owak w nia wszyscy wjedziemy ale przynajmniej nie
      robmy tego z wlasnej woli


    • Gość: eo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.03, 21:07
      acją
      polecam www.astro.com
      jest tak wiele mozliwości losu odmiany
      a jakie to kręcące
    • wdrodze napisała:

      > Znam już swoją przyszłość i dlatego chcę popełnić samobójstwo. Problemem jest
      > jednak to, że za bardzo się boję. Czy są jakieś domowe wypróbowane sposoby
      > dla tchórzy???


      najlepiej
      zadymac sie na smierc
    • Gość: Eva IP: *.acn.pl / 10.69.1.* 31.07.03, 00:58
      Nikt nie zna swojej przyszlosci.
      Samobojstwo z rozsadku nie istnieje.
      Przypuszczalnie masz depresje a najmarniej subdepresje.
      Rozwaz wizyte u lekarza, to powinno Ci pomoc.
      Serdecznie pozdrawiam i poprawy nastroju zycze
      • Gość portalu: Eva napisał(a):

        > Nikt nie zna swojej przyszlosci.
        > Samobojstwo z rozsadku nie istnieje.
        > Przypuszczalnie masz depresje a najmarniej subdepresje.
        > Rozwaz wizyte u lekarza, to powinno Ci pomoc.
        > Serdecznie pozdrawiam i poprawy nastroju zycze

        Jesli nie masz sily ani ochoty szukac specjalisty - sprobuj zadzwonic do
        telefonu zaufania (sa np w Gazecie Stolecznej); moze warto tez odwiedzic forum
        dla osob z depresja - na www.gazeta.pl/forum

        z.
        • A wszystko przez moje tchórzostwo. Próbowałam trzy razy. Słuchałam dołującej
          muzyki żeby osiągnąć dno rozpaczy i upiłam się żeby osłabić strach. Nie
          pomogło. Wytrzymałam zaledwie kilka minut. Poczułam się tylko osłabiona. Potem
          próbowałam uspokoić oddech i spróbowałam przedtem poćwiczyć przez chwilę Jogę.
          Jednak znowu strach zwyciężył. W końcu zasnęłam wyczerpana oczywiście już bez
          worka na głowie. Popłakałam jeszcze trochę, potem poszłam na sztukę do teatru
          żeby nie myśleć co on robi w tej chwili z nią. Sztuka była świetna.
          Były zaproponował mi pomoc w wyprowadzeniu się. Chce mi opłacać przez jakiś
          czas wynajęcie mieszkania. -"Zwrócisz mi jak będziesz sławna" - powiedział.
          Tak, może kiedyś będę sławna z własnej głupoty. Wolałabym nie korzystać z jego
          pomocy i znaleźć coś takiego na co mnie będzie stać. Boję się bo mało zarabiam
          i będę żyła na granicy wegetacji.
          --
          To nieprawda, że nie masz już siły, że nie masz szans, że musisz się poddać.
          Musisz walczyć... utrzymać to co jeszcze Ci pozostało. Śpiesz się bo czas nie
          będzie czekał na Ciebie...
          • Gość: Eva IP: *.acn.pl / 10.69.1.* 31.07.03, 13:15
            wdrodze napisała:

            > Popłakałam jeszcze trochę, potem poszłam na sztukę do teatru
            > żeby nie myśleć co on robi w tej chwili z nią. Sztuka była świetna.


            ten post wyjasnil Twoja sytuacje.przezywasz krozys po rozstaniu z mezem.i boisz
            sie pogorszenia sytuacji materialnej.
            Bardzo dobrze zrobilas idac do teatru.Nawet udalo Ci sie zauwazyc ze sztuka
            byla swietna...Rob to czesciej, chodz do kina teatru na spacery. Nie koncentruj
            sie na sobie i swoim bolu, ktory na pewno minie.Zostan wolontariuszka w jakies
            sensownej fundacji, albo w hospicjum dla dzieci. Pomysl co mozesz zrobic dla
            innych, bardziej dotknietych przez los niz Ty.I nie bedziesz musiala dlugo
            czekac na poprawe, ktorej Ci serdecznie zycze.
            >
    • ha! mam Cię! :)
      Droga/-i wdrodze!
      tu w_drodze!

      lubię takie zbiegi okoliczności...
      choć w tych okolicznościach może nie na miejscu jest uśmiech, ale jest to
      uśmiech pełen życzliwości :)

      myśli różne się miewa...
      nie wiem co mogę doradzić prócz dobrej psychoterapii.
      Sama jestem 'w drodze' do osiągnięcia spokoju i czasem trafiam w doliny
      depresyjne niezwykle; czasem jest to piękny szczyt, z ktorego panorama życia
      cudną jest niezwykle; a najczęściej to idę równiną: płasko jest zupełnie, ale
      samo życie to jest, czyż nie...
      Ale był długi czas, gdy szorowałam po dnie zupełnym... i miałam takie myśli,
      jak Ty. Cieszę się, że byłam tchórzem i NIE OSWOIŁAM MYSLI O SAMOBÓJSTWIE!!!
      Musisz znaleźć w sobie siłę, by zaakceptować pewne fakty, może siebie, może
      samotność, o ktorej mowisz? nie jesteś sama, ludzi z takimi wątpliwościami
      spotkasz wszędzie... rozejrzyj się... pomyśl o tym, co kiedyś sprawiało Ci
      przyjemność, za czym tęskniłaś, marzyłaś (jesli płeć inna, zmień proszę
      samogłoskę :)
      życzę, by depresja minęła, choć walka jaką s/toczysz z nią nie należy do
      najłatwiejszych...

      pozdrawiam serdecznie :) trzymaj się!

      p.s. Kolega Jerzy to, za przeproszeniem, niedouczony pacan /vide jego wiedza
      psychologiczna i błędy! choć, jesli chodzi o te ostatnie, to może jest ci on
      jakowymś modnym w tych czasach dyslektykiem? ;) /
      • Rozmowy na forum bardzo pomagają. Szkoda że nie będę miała dostępu do internetu
        jak się wyprowadzę. Wiem, są kafejki ale muszę się Wam pochwalić że moja
        najbliższa wypłata wyniesie niecałe 500 zł i to musi mi wystarczyć na
        mieszkanie, jedzenie i inne potrzeby. Były wprawdzie oferuje pomoc ale chcę
        odejść z godnością. Co mam robić??
        --
        To nieprawda, że nie masz już siły, że nie masz szans, że musisz się poddać.
        Musisz walczyć... utrzymać to co jeszcze Ci pozostało. Śpiesz się bo czas nie
        będzie czekał na Ciebie...
        • Gość: Malwina IP: *.d1.club-internet.fr 31.07.03, 21:55
          z godnoscia zaakceptowac pomoc
          • Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > z godnoscia zaakceptowac pomoc

            Chyba jednak tak zrobię. Przynajmniej w tym pierwszym miesiącu. Nie mam
            lepszego wyjścia. A muszę przecież jakoś żyć.
            --
            To nieprawda, że nie masz już siły, że nie masz szans, że musisz się poddać.
            Musisz walczyć... utrzymać to co jeszcze Ci pozostało. Śpiesz się bo czas nie
            będzie czekał na Ciebie...
    • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: inka_sama IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 31.07.03, 23:17
        Komandosie, daj spokój, prosze.
        Tyle innych watków dla ciebie.
        • Gość: dziki IP: *.dyn.optonline.net 01.08.03, 04:57

          Laze tak sobie po tym forum i sledze glownie teraz
          juz wlasciwie tego "Jerzego",bo podobny jest troche
          do mnie,Nie wiem czy to czasami nie jakis "wariat"
          bo jest nietypowy,a tylko tacy mnie interesuja zwykle.

          Otoz,wedlug mnie (nie jestem psychologiem ale fizykiem),
          Autor tego watku robi sobie z was "jaja",ze sie tak wyraze
          i byc moze wystepuje tu rowniez pod innymi nickami?
          Jak zyje,a juz troche zyje,to jeszcze nie slyszalem,aby
          ktos,kto chce popelnic samobojstwo pisal o tym na forum
          i relacjonowal to co robi prawie dzien po dniu.
          To jest oczywista komedia.
          Wydaje mi sie,ze taki czlowiek jest tak skoncentrowany na sobie
          ze nie przyjdzie mu nawet do glowy,aby podejsc do komputera.
          Czyzbyscie wszyscy tutaj kompletnie powariowali,albo moze to
          wszystko pisze tylko jeden czlowiek,za wyjatkiem paru postow?
          Jezeli nie,to coz z was za psycholodzy?To poprostu wstyd.
          Wiem,ze to niezla zabawa bawic sie w psychologa,ale wybaczcie
          jaki to ma sens?
          Zatem,zycze dalszej milej zabawy.
          Aha,Ty Jerzy,czy moge sie tak zwracac do Ciebie skoros taki
          profesjonalista? Jezeli nie,to przepraszam.Wydaje mi sie,ze Ty tez
          tutaj grasz sobie w tzw."gumki",bo chyba taki z Ciebie psycholog jak
          ze mnie biskup;ale w sumie masz podejscie do tego raczej racjonalne,
          tyle,ze nie jest ono jak mi sie wydaje wynikle z Twojej profesji
          jakakolwiek ona jest.
          A zatem,jescze raz milego zgrywania sie tutaj.

          pozdrowienia,

          dziki,:)



          • Gość: Renka IP: *.home.cgocable.net 02.08.03, 06:35
            Artysta sie zabil, mimo, ze podobno nie mozna zabic artysty.Ale jakos mu sie
            udalo zrobic to jak najbardziej rozsadnie, w odpowiednim czasie. Teraz placza
            po nim mezczyzni, jego bracia, stare wyjadacze, po 30stce.Tez artysci.Graja mu
            na cmentarzu jego ulubione kawalki.No i czy to nie jest piekne? Nic nie musi
            juz robic, tylko rozkoszuje sie muzyka. Fruwa sobie gdzies w kosmosie.A ta
            muzyka za nim chodzi.Wszystko przez to samobojstwo z rozsadku.
            Trudno powiedziec czy mial racje, wiadomo, nie meczy sie jak sie meczyl. Ma
            swiety spokoj.I nie musi walczyc, bo chociaz byl mezczyzna to nie lubil walki,
            wiec w tym wzgledzie ma sie dobrze.Tylko te lzy, ktore spadaja na tablice
            kamienna z jego imieniem, tak jakos do tego wszystkiego nie pasuja, sa zbyt
            gorace. Para sie unosi, kiedy spadaja.Energia jakas sie wytwarza, czy co.
            Ja tu nie widze zadnego zwiazku, bo byl pieknym facetem.
            • A jak sie odrodzi to, co?:)
              Gość portalu: Renka napisał(a):

              > Artysta sie zabil, mimo, ze podobno nie mozna zabic artysty.Ale jakos mu sie
              > udalo zrobic to jak najbardziej rozsadnie, w odpowiednim czasie. Teraz placza
              > po nim mezczyzni, jego bracia, stare wyjadacze, po 30stce.Tez artysci.Graja
              mu
              > na cmentarzu jego ulubione kawalki.No i czy to nie jest piekne? Nic nie musi
              > juz robic, tylko rozkoszuje sie muzyka. Fruwa sobie gdzies w kosmosie.A ta
              > muzyka za nim chodzi.Wszystko przez to samobojstwo z rozsadku.
              > Trudno powiedziec czy mial racje, wiadomo, nie meczy sie jak sie meczyl. Ma
              > swiety spokoj.I nie musi walczyc, bo chociaz byl mezczyzna to nie lubil
              walki,
              > wiec w tym wzgledzie ma sie dobrze.Tylko te lzy, ktore spadaja na tablice
              > kamienna z jego imieniem, tak jakos do tego wszystkiego nie pasuja, sa zbyt
              > gorace. Para sie unosi, kiedy spadaja.Energia jakas sie wytwarza, czy co.
              > Ja tu nie widze zadnego zwiazku, bo byl pieknym facetem.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.