Zachowanie panienskiego nazwiska w malzenstwie? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jestem ciekaw co myslicie na ten temat? Kobieta nie chce przyjac nazwiska
    swojego przyszlego meza, chce zachowac swoje nazwisko panienskie z powodu
    szacunku dla jej ojca, na przyklad. Respektuje takie postanowienia, chociaz
    jezeli moja kobieta by tak postanowila, czul bym sie tym odrzucony w pewnym
    sensie. Nie wiem czy moglbym sie zgodzic z taka decyzja, gdyz czulbym sie
    jakbym byl tym drugim najwazniejszym po ojcu. To chyba jest ten sam problem z
    ktorym wiele kobiet sie spotyka kiedy maja mezow mamisynkow, i czuja sie tymi
    drugimi po mamusiach dla swoich mezow. Jezeli kobieta naprawde kocha swojego
    mezczyzne prawdziwie, czyzby nie powinna przyjac nazwiska swojego faceta jako
    symbol jej szacunku dla niego? Zauwazylem ze ten symptom istnieje w zwiazkach w
    ktorych kobieta jest ta bardziej dominujaca osoba.
  • Gość: Roma IP: 194.181.36.* 28.12.01, 08:43
    Nazwisko nie jest chyba najważaniejsze w małżeństwie. Moja siostra jak
    wychodziła za mąż nie chciała zmieniać nazwiska, bo umarło by śmiercią
    naturalną z braku męskich potomków i jej obecny mąż przyjął jej nazwisko. Nie
    ma w tym nic dziwnego żyjemy w XXI wieku
  • vitas napisał(a):

    > Jestem ciekaw co myslicie na ten temat? Kobieta nie chce przyjac nazwiska
    > swojego przyszlego meza, chce zachowac swoje nazwisko panienskie z powodu
    > szacunku dla jej ojca, na przyklad.

    myślę i myślę, i nie moge dojść dlaczego nazwisko panieńskie miałoby oznaczać
    szcunek dla kogokolwiek (bo w sumie dlaczego tylko dla ojca skoro matka też to
    nazwisko nosi) Szacunek się wyraża innymi sposobami


    > Jezeli kobieta naprawde kocha swojego
    > mezczyzne prawdziwie, czyzby nie powinna przyjac nazwiska swojego faceta jako
    > symbol jej szacunku dla niego?

    no to mnie bardzo ciekawi dlaczego tak jest, że facet nie chce przyjąć nazwiska
    żony (no bo przecież może), czyżby jej prawdziwie nie kochał? I nie szanował?

    Ja jestem za niezmienianiem nazwisk
  • Gość: czarek IP: 65.128.156.* 28.12.01, 09:20
    vitas napisał(a):

    > Jestem ciekaw co myslicie na ten temat? Kobieta nie chce przyjac nazwiska
    > swojego przyszlego meza, chce zachowac swoje nazwisko panienskie z powodu
    > szacunku dla jej ojca, na przyklad. Respektuje takie postanowienia, chociaz
    > jezeli moja kobieta by tak postanowila, czul bym sie tym odrzucony w pewnym
    > sensie. Nie wiem czy moglbym sie zgodzic z taka decyzja, gdyz czulbym sie
    > jakbym byl tym drugim najwazniejszym po ojcu. To chyba jest ten sam problem z
    > ktorym wiele kobiet sie spotyka kiedy maja mezow mamisynkow, i czuja sie tymi
    > drugimi po mamusiach dla swoich mezow. Jezeli kobieta naprawde kocha swojego
    > mezczyzne prawdziwie, czyzby nie powinna przyjac nazwiska swojego faceta jako
    > symbol jej szacunku dla niego? Zauwazylem ze ten symptom istnieje w zwiazkach w
    >
    > ktorych kobieta jest ta bardziej dominujaca osoba.

    Zasadniczo kto chce niech ma takie nazwisko jakie lubi. Czasem po prostu lubi sie
    swoje nazwisko i tyle. Byc moze jak ktos kocha to chcac zrobic przyjemnosc
    drugiej kochanej osobie, jest sklonny/sklonna przyjac nazwisko tej osoby.
    Jestesmy ciagle jeszcze zdominowani tradycja patriarchalna, wiec to wydaje sie
    normalne. Ja tam nie uznaje zadnych kontraktow malzenskich, bo uwazam to za
    ingerencje w wole osob zainteresowanych, a nawet samego blogoslawienstwa bozego.
    Ale dla kogos kto chce, moze to byc przypieczetowaniem milosci, a nie jakims
    glejtem na posiadanie. Potem latwiej miec pretensje, a tak trzeba sie starac?
    Natomiast ciekawi mnie jakie nazwisko dac np. dziecku z takiego zwiazku osob o
    swoich nazwiskach? Mozna sie poklocic, albo np. zrobic losowanie, albo pierwszemu
    dziecku damy twoje, a drugiemu moje. Albo: moje nazwisko, twoje imie. Fajnie.
  • Gość: MAsza IP: 212.38.196.* 28.12.01, 09:27
    Dla mnie zmiana nazwiska łączy się raczej z symbolicznym (i nie tylko)
    rozpoczęciem nowego życia. To nie jest dla mnie kwestia szacunku. Nazwisko to
    tożsamość, godzimy się na zmianę tożsamości mniej lub bardziej chętnie. To tez
    kwestia oddania się, symbolicznego poświęcenia części siebie dla drugiej osoby.
    Z nowym nazwiskiem jesteś poniekąd nową osobą, rozpoczynasz nowe życie, masz
    nową tożsamość. Czy zmieniasz ją z miłości? Poniekąd... z oddania związanego z
    miłością niewątpliwie. Ale zmiana nazwiska nie powinna być przymusem, każdy
    związek jest inny, każdy tworzy nową jakość.I własne granice wolności.
  • Gość: Renka IP: *.home.cgocable.net 28.12.01, 10:18
    Musze powiedziec, ze sprawia mi klopot tlumaczenie sie Polakom ze Stanow (bo
    tylko oni sa tacy dociekliwi) z nazwiska mojego meza,ktore nosze, a ktore
    brzmi calkowicie nie po polsku.Kilka osob zarzucilo mi nawet, ze nie jestem
    Polka, bo moje nazwisko nie konczy sie na "-ska".Jakby w ogole nie pomysleli,
    ze w Polsce przyjmuje sie nazwisko meza( w ogromnej wiekszosci malzenstw).
  • dowiedzialam sie wzglednie niedawno ze w tak latino i patriarchalnym kraju jak hiszpania, kobiety
    zachowuja nazwisko + mezowe i w dodatku przekazuja swoje dziecku (+ mezowe ). Czy to nie
    przyjemniej ? Ja tam jestem przywiazana do swojego...
    z drugiej strony, pokolenie po pokoleniu, dlugasne to moze sie zrobic ;-)
    w kazdym razie jest mozliwosc wolnego wyboru, bez presji i dziwienia sie i chyba to najwazniejsze
  • Gość: Kaga IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.12.01, 11:08
    Są też inne powody. Ja nie mam zamiaru zmieniać swojego nazwiska po wyjściu za
    mąż, wcale nie dlatego, ze nie szanuję, czy nie kocham swojego narzeczonego,
    albo jestem ogromnie przywiazana do brzmienia swojego panieńskiego nazwiska. To
    może dotyczyc osób bardzo młodych. Natomiast ja pod swoim panieńskim nazwiskiem
    pare rzeczy opublikowałam, napisalam doktorat, jestem rozpoznawalna w
    środowisku. Gdybym zmieniła nazwisko to trzeba by tłumaczyć ludziam, że osoba Y
    to w zasadzie X, paranoja. Natomiast zastanowię sie nad dodaniem do swojego
    nazwiska drugiego, męzowskiego. Pozdrawiam Kags.
  • Gość: Renka IP: *.home.cgocable.net 28.12.01, 11:21
    No wlasnie, ja sie wszystkiego "dorobilam" po slubie i zmianie nazwiska,
    hahaha.Za mlodo sie wydalam, ot, co.
  • Gość: Toi IP: *.cm-upc.chello.se 28.12.01, 12:13
    vitas napisał(a):

    > Jestem ciekaw co myslicie na ten temat? Kobieta nie chce przyjac nazwiska
    > swojego przyszlego meza, chce zachowac swoje nazwisko panienskie z powodu
    > szacunku dla jej ojca, na przyklad. Respektuje takie postanowienia, chociaz
    > jezeli moja kobieta by tak postanowila, czul bym sie tym odrzucony w pewnym
    > sensie. Nie wiem czy moglbym sie zgodzic z taka decyzja, gdyz czulbym sie
    > jakbym byl tym drugim najwazniejszym po ojcu. To chyba jest ten sam problem z
    > ktorym wiele kobiet sie spotyka kiedy maja mezow mamisynkow, i czuja sie tymi
    > drugimi po mamusiach dla swoich mezow. Jezeli kobieta naprawde kocha swojego
    > mezczyzne prawdziwie, czyzby nie powinna przyjac nazwiska swojego faceta jako
    > symbol jej szacunku dla niego? Zauwazylem ze ten symptom istnieje w zwiazkach
    > ktorych kobieta jest ta bardziej dominujaca osoba.

    Ooooo Jezu!!! (Pardon)
    vitas, zlotko, jezeli naprawde kochasz swoja narzeczona prawdziwie, czyzbys nie
    powinien przyjac nazwiska swojej dziewczyny jako symbol Twojego szacunku dla niej?
    Jezeli tak jest postrzegany ten tradycyjny proces, jako symbol szacunku, to ja na
    wieki zachowam wlasne nazwisko. Wole inne symbole szacunku, bardziej, ee, mutual
    albo unisex. Innymi slowy, egalitarne. Innymi slowy wzajemne.
    Boze, musze stad wyjsc
  • Gość: onnanohi IP: 213.17.193.* 28.12.01, 12:41
    Tak, tak - moja kuzynka zostawiła sobie swoje nazwisko, ich córeczka ma imię
    kuzynki i nazwisko ojca - ja mam nazwisko mojego męża, bo chciałam (no po
    prostu podobała mi sie taka zmiana) ale nie wyobrażam sobie jak facet mógłby
    tego ode mnie wymagać i w dodatku wyciągać z tego wnioski o szanowaniu,
    posiadaniu itp. To głupie.
    Pozdrowionka
  • Gość: Toi IP: *.cm-upc.chello.se 28.12.01, 12:45
    Kurcze zesz no. Co masz do zrobienia, he ?... Czekam
    Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
  • Gość: Miska IP: 195.94.193.* 28.12.01, 13:08
    Ja nie przyjme nazwiska swojego przyszlego meza bo moje mi sie podoba i chce
    zachowac "ciaglosc rodu" - rodza sie same dziewczyny... :-(((
    W zeszlym roku mialam wstapic w zwiazek malzenski i moj przyszly maz przyjalby
    moje nazwisko-tak ustalilismy i nasze dzieci takze mialby moje nazwisko.
    Uwazam, ze dwoje osob, ktorych sprawa dotyczy powinny podjac decyzje, ktore
    nawiska przyjma czy pozostana przy swoich.

    Pozdrawiam,
    Miska
  • zostan, bedziemy ci kleenexy podawac a nawet i nos wycierac o lzach nie mowiac ....:-)

  • Gość: Zoska IP: *.u.mcnet.pl 28.12.01, 13:32
    Ja bardzo chciałam zostać przy swoim nazwisku panieńskim, ale mój mąż bardzo
    nalegał, abym je zmieniła. Dlatego postanowiłam nosić podwójne nazwisko.
    Przyczyną niechęci zmiany było przywiązanie do własnego nazwiska i poaz tym,
    moje jest o wiele ładniejsze od nazwiska mojego męża. Teraz jestem po rozwodzie
    i wracam do swojego nazwiska panieńskiego i bardzo żałuje, że wówczas nie
    postawiłam na swoim.
  • Gość: fanny IP: *.chello.pl 28.12.01, 14:15
    Jest jeszcze jedna opcja, przyznam, ze najbardziej mi odpowiadajaca. Otoz po
    slubie obydwoje nosza podwojne nazwiska. Tzn Marta Kowalska i Piotr Wisniewski
    to po slubie Marta Kowalska-Wisniewska i Piotr Kowalski-Wisniewski, a kolejnosc
    nazwisk jest alfabetyczna albo Marta Kowalska-Wisniewska i Piotr Wisniewski-
    Kowalski, tylko troche trudno to zmiescic na wizytowce na drzwiach wejsciowych
    do domu:-)
    Z tym przyjmowaniem nazwiska meza, zony to musze Wam powiedziec, ze to dosc
    powazna sprawa byla, przynajmniej dla mnie.
    Kiedy bralam slub bylam jeszcze bardzo mloda, nie mialam 20 lat i przyznam, ze
    do calej sprawy podchodzilam bardzo lekko. Sprawa przyszlego nazwiska tez nie
    spedzala mi snu z powiek. Jakos tak wyszlo, ze sila bezrefleksyjnej tradycji we
    wniosku slubnym wpisalismy, ze zmienie nazwisko na nazwisko mojego meza.
    Przez dosc dlugi czas po slubie, chyba ze 2 lata, przedstawiajac sie komus,
    szczegolnie bedac zdenerwowana, mowilam swoje nazwisko rodowe. Po jakim czasie
    zdarzalo mi sie to coraz rzadziej, az wreszcie slalo sie to dla mnie oczywiste,
    ze jestem fanny i nazwisko po moim mezu. Teraz jak jestem zdenerwowana, to
    czasem musze szukac w glowie swojego rodowego nazwiska, tzn. obecne przechodzi
    mi przez usta automatycznie, a to poprzednie musze sobie przypominac. I mam
    takie wrazenie, ze te przemiany zwiazane sa nierozerwalnie z przemianami
    dotyczacymi mojego samookreslania sie.
    Na poczatku malzenstwa bylam fanny kowalska (przyjmijmy, ze to moje de domo),
    czulam sie corka moich rodzicow, ktora zwiazala sie z Nowakiem. Potem coraz
    bardziej stawalam sie zona, czescia nowej rodziny, ktora tworzylam. Ta moja
    nowa tozsamosc wrastala we mnie, wtapiala sie i zajmowala coraz wieksza czesc
    mojej swiadomosci wypierajac dawna mnie - corke. Przestawalam byc corka moich
    rodzicow, czescia ich rodziny a stawalam sie zona, pozniej matka. Oczywiscie,
    ze nie przestalam byc ich corka tak zupelnie, ze utracilam swiadomosc tego, ale
    wazniejsza stawala sie rodzina, ktora teraz tworze. To jest teraz pierwsza
    rodzina o ktorej mysle, gdy mysle o RODZINIE.
    I nie jest tak, ze przez przyjecie nazwiska meza stawalam sie czescia jego
    rodziny. Nie, zupelnie nie mialam i nie mam takiego wrazenia. To dla mnie
    ciagle zupelnie obcy ludzie, mili lubiani, ale nie RODZINA. Ja poprostu
    zaczelam tworzyc wlasna RODZINE i z nia zaczelam najbardziej sie identyfikowac.
    Wiem, ze moj maz przeszedl podobny proces, ale nie tak intensywny i swiadomie
    przezyty. Ja przez obserwowanie swojej "drogi przez przedstawianie sie" moglam
    to lepiej wychwycic, zdac sobie z tego sprawe. Uwazam tez, ze ktos, kto nie
    zmienia nazwiska przy slubie pozbawia sie tej mozliwosci.

    Teraz zaluje, ze nie zrobilismy wedlug modelu, ktory opisalam na poczatku,
    troche jestem zla, ze wyrzeklam sie swojego nazwiska a moj maz nie musial
    niczego tak _symbolicznego_ robic, ze zabraklo mi wtedy tej refleksji.
    Najbardziej mi szkoda tej automatycznosci, z ktora taka wazna rzecz, jak
    nazwisko, zapadla. Natomiast abstrahujac sposob wyboru i jego wlasciwosc, to
    ciesze sie, ze wogole nazwisko zmienilam.
  • Gość: Toi IP: *.cm-upc.chello.se 28.12.01, 15:19
    Hihi, zobaczcie, taki niby drobiazg, a na ile sposobow mozna sie odniesc...

    A moja znajoma zastanawiala sie nad podwojnym - opcja pozostawienie wlasnego
    nie wchodzila w gre - i jej odradzalam, bo to bylo cos w stylu Kowalska-
    Malinowska wlasnie, a uwazam, ze brzmi to raczej humorystycznie.
    A w takiej Danii na przyklad, gdzie jak wiadomo, polowa populacji nosi nazwisko
    Jensen a polowa Larsson,( resztki procentowe to Andersen) ci, co chca sie
    odrozniac biora podwojne nazwiska, po obojgu rodzicach, i wtedy przed
    myslnikiem jest J lub L, a po cos oryginalniejszego, o ile nie ma sytuacji gdy
    mama jest J a tata L oczywiscie.


    PS Przejaskrawiam troche naturalnie. Nie chce irytowac nikogo z uroczej krainy
    mlekiem plynacej... :)
  • Gość: roseanne IP: *.sympatico.ca 28.12.01, 15:26
    ok, mam oba nazwiska, z kreseczka.
    Czasami jest zabawnie, bo na korespondencji czasami pojawia sie tylko jedno z
    nich, czasami nie w porzadku w jakim sie podpisuje- ubaw na calego.
    A tak na stronie- szacunek szacunkiem ,a moja prywatna opinia moja opinia.
    pozdrawiam prawie sylwestrowo.
  • Gość: Toi IP: *.cm-upc.chello.se 28.12.01, 15:28
    Gość portalu: roseanne napisał(a):

    > A tak na stronie- szacunek szacunkiem ,a moja prywatna opinia moja opinia.

    Hihihihihihihihihihihihi

  • Gość: Aga1 IP: *.osiedle.net.pl 28.12.01, 15:38
    Ja tu nie widzę powodu by porównywać to do życia z maminsynkiem. Mam nazwisko
    dwuczłonowe, czyli rodowe + po mężu ponieważ:
    - wszyscy moi znajomi i dalsza rodzina nigdy by mnie nie skojarzyli gdybym
    nosiła tylko nowe i nagle tylko takim zaczęła podpisywać np. kartki na święta
    - lepiej się z tym czuję, bo jakby mniej ostro "straciłam" starą tożsamość, a
    lubię ją bardzo
    Wyobraź sobie, jak Ty byś się czuł, gdybyś nagle z dnia na dzień musiał zamiast
    np. Kowalski przedstawiać się Nowak. Ręczę, że głupio by Ci było przez to
    przebrnąć.
    I to, że Twoja narzeczona nie chce zmieniać swojego nazwiska jest naturalne i
    wcale nie spycha Cię nigdzie w kolejce do jej serca. To jest obrona własnej
    tożsamości. Nic więcej. A przecież nie bierzesz jej sobie na własność i musisz
    to uszanować tak samo, jak ona. Nie zaproponowała Ci chyba, żebyś i Ty zmienił
    nazwisko na jej panieńskie, nie?
  • Gość: Alga IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.12.01, 21:24
    Ja tuż przed ślubem byłam "zdecydowana" na zachowanie swojego panieńskiego
    nazwiska albo przyjęcie nazwiska meża. W efekcie przed samą ceremoanią nie
    mogąc się zdecydować - przyjęłam dwuczłonowe. Narobiło to niezłego zamieszania
    - bo używam obu naprzemiennie. Mam z tym problemy jedynie w urzędach i bankach-
    mam długie imię i oba długie nazwiska więc nie mieszczą się w rubrykach, na
    kartach. Ale to dobre wyjście. Dzieci noszą nazwisko męża. Z biegiem lat
    troszkę żałuję, no odrobinę że nie zdecydowałam się na jednoczłonowe. Ale to
    zawsze można przecież zmienić. Pozdrawiam cieplutko
  • Gość: daggy IP: 192.168.0.* 02.01.02, 14:35
    Najdziwniejsze w tym wszystkim jest chyba to, że kobieta nie ma swojego
    WŁASNEGO nazwiska. Czytam te rozważania o nazwisku jako sposobie okazywania
    szacunku ojcu lub mężowi i byciu bardziej córką czy bardziej żoną. A sobą? Ja
    zostaję przy panieńskim nazwisku nie dlatego, że jest to nazwisko mojego ojca
    (chociaż tak się sklada, że jest), tylko dlatego, że to JA jestem. Może to też
    zależy od wieku. W okolicach 30-tki jestem chyba już na tyle ukształtowaną
    społecznie osobą, że zmiana nazwiska naprawdę może wiele utrudnić.
  • Najsprawiedliwiej byłoby, gdyby każdy z małżonków zostawał przy swoim
    nazwisku+nowe wspólne wymyślone. Dzieci miałyby tylko to nowe (albo trzy).
    Co wy na to?
  • Gość: dala IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 02.01.02, 16:12
    tak naprawdę, to gdyby odrzucić wszelkie stereotypy, obłudę i stare tradycje to
    dzieci powinny nosić nazwisko swojej matki, ponieważ zawsze wiadomo kto jest
    matką, a nigdy nie wiadomo kto jest ojcem:-)
  • A te adoptowane, albo z matki zastepczej?
  • Gość: dala IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 12:04
    oczywiście w przypadku adopcji nazwisko może być przyjęte przez dziecko
    dowolnie od matki lub od ojca adopcyjnego. Chodzi mi po prostu o bardziej
    logiczny sposób przyjmowania nazwiska. Każdy z nas jest dzieckiem swojej matki
    więc chyba lepiej mieć nazwisko osoby z którą łączą na więzy krwi, niż od
    jakiegoś "obcego" człowieka. Oczywiście dopuszczam odstępstwa od tej reguły i
    jeśli ktoś chce mieć nazwisko po ojcu lub ojczymie to oczywiście powinien mieć
    taką możliwość.
  • Gość: Lady IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 07.01.02, 22:21
    vitas napisał(a):

    > Jestem ciekaw co myslicie na ten temat? Kobieta nie chce przyjac nazwiska
    > swojego przyszlego meza, chce zachowac swoje nazwisko panienskie z powodu
    > szacunku dla jej ojca, na przyklad.
    A do diabła z ojcem jako posiadaczem nazwiska! Czyz ona sama nie nosiła go od
    urodzenia (nazwiska, nie okca...) i po prostu świetnie się z nim czuje? CXo
    najmniej tak świetnie, jak facet ze swoim?

    Respektuje takie postanowienia, chociaz
    > jezeli moja kobieta by tak postanowila, czul bym sie tym odrzucony w pewnym
    > sensie. Nie wiem czy moglbym sie zgodzic z taka decyzja, gdyz czulbym sie
    > jakbym byl tym drugim najwazniejszym po ojcu.
    Więc przyjmij jej nazwisko. Nie przejmujesz własności, a wchodzisz w zwiazek z
    drugim człowiekiem...

    Jezeli kobieta naprawde kocha swojego
    > mezczyzne prawdziwie, czyzby nie powinna przyjac nazwiska swojego faceta jako
    > symbol jej szacunku dla niego? Zauwazylem ze ten symptom istnieje w zwiazkach w
    >
    > ktorych kobieta jest ta bardziej dominujaca osoba.

    Taaa... wiec kochajcie, Panowie prawdziwie swe kobiety i przyjmujcie ich
    nazwiska. Bo czemu nie? Te dominujące po prostu mają siłę przeciwstawić się
    absurdalnej tradycji!


  • Gość: Anna27 IP: *.244.208.70.Dial1.Washington2.Level3.net 08.01.02, 02:21
    Ja zachowalam swoje nazwisko, bo nie chcialo mi sie jechac do MVA i wyrabiac
    nowego ID. Na listach do znajomych podpisuje sie dwoma nazwiskami. Zalozylam
    sobie dwa maile, jeden z panienskim nazwiskiem na literke W, a drugi z
    nazwiskeim meza na literke R. Jesli kiedys pojade do MVA to zrobie sobie
    podwojne nazwisko, bo gole nazwisko meza z moim imieniem brzmi starsznie
    gardlowo.

    Nie rozumiem w czym problem. Nazwisko to tylko nazwisko. Wiekszosc moich
    kolezanek przejela nazwisko mezow, bo chcialy pokazac swiatu, ze sa zonami
    swoich facetow, i zeby nie bylo watpliwosci.
  • Gość: ewa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 11:11
    Zostałam przy swoim nazwisku, bnajmniej nie z szacunku do ojca, którego zresztš
    mało szanuję. Po prostu jestem leniwa i aby co? zrobić, muszę mieć poważniejsze
    powody, niż obyczaj. Dzieci majš ojcowskie, bo wiadomo, ja je urodziłam, miałam
    masę frajdy, to nich mšż ma chociaż to.
    A swojš drogš, przez całe lata nazywałam się ...to niby dlaczego mam to
    zmieniać.Nie zmieniłam się w żonę. Jestem sobš! Może powinny?my zmieniać
    nazwisko zmieniajšc pracę?
  • Gość: km IP: 212.244.59.* 08.01.02, 12:29
    Masz identyczne poglądy jak mój mąż, tyle że on zamiast przykłądu pracy podaje
    18 urodziny lub tp. Ja zaś lubię swoje nazwisko, ale rozważałam zaminę ze
    względu na "dobro" rodziny, tzn wygodę, ale okazało sie to niewygodne (banki,
    kredyty, fundusze emerytalne - wszystko zmieniać...). No a poza tym mąż był
    przeciwny, więc problem się rozwiązał. Też nie przejawiamy wielkiego szacunku
    do kogokolwiek zachowując swoje nazwiska. Aha, dziecko ma nazwisko ojca... Z
    podobnych względów
  • Gość: Yaskier IP: 213.77.2.* 09.01.02, 10:54
    Nawiązując do pytania, chciałbym opisać, w jaki sposób moja żona przyjęła moje
    nazwisko. Otóż nie wiedziała tak naprawdę co zrobić, aż poszliśmy do USC. Tam,
    podczas wypisywania papierów, urzędniczka znienacka zapytała, czy moja narzeczona
    (wtedy) przyjmuje moje nazwisko, zostaje przy swoim, czy dwuczłonowe. I to był
    jeden z nielicznych momentów konsternacji mojej żony :-))). Po sekundzie napiętej
    ciszy... zdecydowała się zmienić nazwisko. Jesteśmy 4 m-ce po ślubie, ale często
    mówi, że nie lubi nowego nazwiska (jest 2 razy dłuższe od jej rodowego ;-)). Choć
    myślę, że z przyzwyczajeniem nie będzie miała problemów.
    Pzdr.
  • Gość: agra1 IP: *.chello.pl 25.01.02, 20:20
    vitas napisał(a):

    > Jestem ciekaw co myslicie na ten temat? Kobieta nie chce przyjac nazwiska
    > swojego przyszlego meza, chce zachowac swoje nazwisko panienskie z powodu
    > szacunku dla jej ojca, na przyklad. Respektuje takie postanowienia, chociaz
    > jezeli moja kobieta by tak postanowila, czul bym sie tym odrzucony w pewnym
    > sensie. Nie wiem czy moglbym sie zgodzic z taka decyzja, gdyz czulbym sie
    > jakbym byl tym drugim najwazniejszym po ojcu. To chyba jest ten sam problem z
    > ktorym wiele kobiet sie spotyka kiedy maja mezow mamisynkow, i czuja sie tymi
    > drugimi po mamusiach dla swoich mezow. Jezeli kobieta naprawde kocha swojego
    > mezczyzne prawdziwie, czyzby nie powinna przyjac nazwiska swojego faceta jako
    > symbol jej szacunku dla niego? Zauwazylem ze ten symptom istnieje w zwiazkach w
    >
    > ktorych kobieta jest ta bardziej dominujaca osoba.


    Rany, ale masz problem. Chciałam sie nieśmiało zapytać, co z Twoim szacynkiem dla
    niej? Może Ty byś przyjął jej nazwisko?

    Ja mam podwójne, zostawiłam sobie panieńskie z dwóch względów: 1. Przyzwyczaiłam
    się, jest wygodne, 2. Mam ogromną rodzinę i nazwisko rodowe jest informacją dla
    dalszych krewnych, których stale przybywa, gdzie mnie szukać, którędy jesteśmy
    spokrewnieni. A poza tym jestem z niego dumna i już.
    Za to zamieniłam kolejność, tzn. zamiast panieńskie + "ślubne" jest odwrotnie. Po
    pierwsze lepiej brzmi, a po drugie wszystkie papiery, karty medyczne itp. mam na
    to samo nazwisko i nie muszę myśleć gorączkowo, którą wersję podawałam w tym
    urzędzie.
    Dzieci też będą nosiły podwójne i nie był to mój pomysł, tylko męża.

    życzę umiejętności nietworzenia głupich problemów

  • Gość: agra1 IP: *.chello.pl 25.01.02, 20:23
    Wymyśliłam rozwiązanie: po prostu się zamieńcie na nazwiska! I wilk będzie syty
    i owca cała...
  • Gość: agnes IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 26.01.02, 22:48
    vitas napisał(a):

    > Jestem ciekaw co myslicie na ten temat? Kobieta nie chce przyjac nazwiska
    > swojego przyszlego meza, chce zachowac swoje nazwisko panienskie z powodu
    > szacunku dla jej ojca, na przyklad. Respektuje takie postanowienia, chociaz
    > jezeli moja kobieta by tak postanowila, czul bym sie tym odrzucony w pewnym
    > sensie. Nie wiem czy moglbym sie zgodzic z taka decyzja, gdyz czulbym sie
    > jakbym byl tym drugim najwazniejszym po ojcu. To chyba jest ten sam problem z
    > ktorym wiele kobiet sie spotyka kiedy maja mezow mamisynkow, i czuja sie tymi
    > drugimi po mamusiach dla swoich mezow. Jezeli kobieta naprawde kocha swojego
    > mezczyzne prawdziwie, czyzby nie powinna przyjac nazwiska swojego faceta jako
    > symbol jej szacunku dla niego? Zauwazylem ze ten symptom istnieje w zwiazkach w
    >
    > ktorych kobieta jest ta bardziej dominujaca osoba.

    wydaje mi się że to nie jest takie istotne no ale... jeżeli kobieta jest osobą
    publiczną lub ma wyrobioną dobrą opinię w środowisku zawodowym (jej nazwisko
    jest tak znane, że wystarczy tylko...) to mąż powinien być na tyle wyrozumiały i
    nie stawiac jej przeszkód . Może zdażyć się tak że przyszły mąż nosi nazwisko,
    które krępuje np; ciota ,serdel, cham, itp. no to wtedy na miejscu męża
    zdecydowałabym się nosić nazwisko żony......
  • Gość: KIM LIU IP: *.zipnet.com.pl 29.01.02, 13:06
    A JA MAM PODWÓJNE NAZWISKO I JEST OK

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.