Dodaj do ulubionych

Obrażanie się - o co chodzi ? jaki jest cel ??

07.02.08, 14:54
tak siedzę i zastanawiam się nad jedna rzecza..nad obrażaniem się.

nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z bliską mi osobą , ktora
sie obraża..no , poza zwykłymi znajomymi , ale nie przejmowalam sie
tym, gdyż uważałam to za szczeniackie fochy...
od jakiegoś czasu jestem z kimś, w sumie cały czas się poznajemy , i
zaczęłam zauważać u niego tendencje do : obrażania sie ::
ja kompletnie nie wiem co mam wowczas robić ,jak się zachowac,??
takie obrażanie się przerabiałam gdy mój syn miał 5 lat i nie dostał
zabawki !!!

moje pytanie brzmi...co ma na celu takie zachowanie ? czy to objaw
olewania-no najlepiej obrazić się i nie wyjaśniać niczego.. tak
najprościej...
o co w tym chodzi?? jestem osobą która lubi jasne sytuacje i takie
gó..arskie zachowanie mnie troche irytuje... może ktoś mi to
wyjaśnić ? może osoby które również obrażają się ? może mam błędne
pojęcie ??
Edytor zaawansowany
  • gadagad 07.02.08, 15:11
    Dokładnie.Infantylizm.Obrażanie się jest charakterystyczne i potrzebne w rozwoju
    emocjonalnym tak w wieku 14 lat.Jeżeli jest nazbyt wyraźne u dorosłego
    człowieka,,to z jakiś powodów emocjonalnie nie dojrzał.Wymuszanie uwagi i
    dowodów chęci opiekowania i poświęcania się dla niego całym jestestwem.Adoracji
    i akceptacji.Pewnie go nieustannie krzywdzisz i musi ci to uświadamiać
    obrażaniem się.
  • otara 07.02.08, 15:15
    cholercia...no tak , krzywdzę go jak grzecznie zwróce uwagę że cos
    jest nie tak...no i chyba masz rację - to ja zawsze musze wyciągać
    reke , bo on pan obrażony..a moze tak przestać wyciągać reke do
    takiej osoby ?? to w koncu ja jestem kobieta , i potrzebuję rownież
    troche uwagi :):)kurcze , jacy ludzie bywają rózni...
    ale chcialabym tylko pojąc po co taki cyrk ? moze mam dać spokój tej
    osobie ? bo ja tak to rozumiem...
  • gadagad 07.02.08, 15:30
    Lepiej się samemu za terapię takich osobników nie brać.A bez terapii same
    kłopoty z takim.Programowo nastawieni,że im źle,choćby z siebie skórę
    zedrzeć,zawsze czegoś się nie zrobiło.
  • wypasiona_foczka 08.02.08, 12:45
    Zgadzam się. Szczególnie dobrze ujęłaś (ująłeś) temat w swoim
    pierwszym wpisie. Notoryczne obrażanie śię świadczy o dużej
    niedojrzałości, o nieumiejetności podjęcia dialogu, uzasadnienia
    innych poglądów itp.. Człowiek, który ciągle stawia się w roli
    pokrzywdzonego, żąda przeprosin z byle powodu nie jest poważnym
    kandydatem do związku. To nie ma być pięciolatek tylko partner i jak
    partner powinien się zachowywać.
    Ja w ogóle mam uczulenie na infantylnych mężczyzn szukających
    piastunek więc moja wypowiedź nie jest obiektywna :)
  • lola0071 07.02.08, 15:47
    Widocznie nie jest otwarty; stąd asertywność musiał zastąpić
    obrażaniem się. Może jego potrzeby i uczucia były ignorowane w
    dzieciństwie i tak nauczył się radzić sobie z problemami. Zapytaj
    się go o co mu chodzi? Pozdrawiam
  • gadagad 07.02.08, 16:04
    To,że przedstawi swoje racje nic nie zmieni na sposobie zachowywania się.Można
    to obrażanie się ignorować i robić swoje,ale raczej poleci szukać innej ofiary
    swych humorów,niż sam w swoim postępowaniu coś zmieni i nauczy się dorosłych
    zachowań.Jest dzieckiem wymagającym oddanej opieki i całkowitego zainteresowania
    jego potrzebami.
  • naprawdetrzezwy 07.02.08, 19:56
    otara napisała:

    > takie obrażanie się przerabiałam gdy mój syn miał 5 lat i nie dostał zabawki !!!


    Właśnie o to, że się czegoś nie dostało.


    --
    Trzeźwy
    Naprawdę trzeźwy...
  • otara 07.02.08, 20:10
    ale moje dziecko obrażało się bo czegoś nie dostało...a on-o to że
    coś nie tak powiedziałam do niego , lub zróciłam uwage ..
  • agia9 07.02.08, 21:16
    Najpierw sie go zapytaj o co mu chodzi jak się w taki sposób
    zachowuje, i spróbujcie wyciagnac wnioski a zarazem podejmijcie
    decyzję czy chceicie być ze sobą
  • naprawdetrzezwy 08.02.08, 18:37
    Albo sam napiszę ci clou:

    obraża się, bo czegoś nie dostaje.
    nie dostaje tego, czego oczekuje.

    hint: to nie musi być przedmiot.


    --
    Trzeźwy
    Naprawdę trzeźwy...
  • clarissa3 08.02.08, 19:22
    i, miejmy nadzieję, otara nie musi stać się przedmiotem by delikwent
    obrażać się przestał - takim o konkretnych funkcjach, np: pranie 40
    stopni / wirowanie 1000 obrotów, itp., i jeśli zacznie kapać to się
    ją wymieni w Media Mart...
  • clarissa3 07.02.08, 21:24
    .. no i tak sie bedzie obrażał aż zaczniesz robić dokładnie to co ON
    chce..
    Czy to sie przypadkiem przemoc nie nazywa?
  • brak.polskich.liter 07.02.08, 21:51
    clarissa3 napisała:

    > .. no i tak sie bedzie obrażał aż zaczniesz robić dokładnie to co ON
    > chce..
    > Czy to sie przypadkiem przemoc nie nazywa?

    Nazywa sie, a jak. Najpierw pojedyncze incydenty, potem "ciche dni", a w
    rezultacie zycie pani bedzie sie krecic wokol nastrojow, kaprysow i fochow pana.
    Dla pani to na dluzsza mete raczej meczace, frustrujace, wyczerpujace
    psychicznie i toksyczne.

    Do autorki watku: o ile nie masz ochoty zostac meczennica, to albo wyloguj sie z
    tego ukladu, albo przy kolejnym fochu zastosuj ignora wzglednie terapie szokowa.
    Moze - powtorzone pare razy - zadziala, czego zycze. Jesli nie zadziala, to
    bedziesz miala niefajnie, bo przemoc (rowniez ta psychiczna) ma to do siebie, ze
    narasta.

    --
    synek_ONAN: widziauem rodzicof jak sie je..li wczoraj
    olka: a ja widzialam wieloryba na discovery channel (z "Meskich spytkow")
  • otara 07.02.08, 23:18
    no i własnie tak to zaczynam odczuwac. mam wrażenie że tu chodzi o
    takie " emocjonalne wymuszenie " na mnie pewnych zachowańitp...
    kurcze , wpakowalam się strasznie, bardzo zależy mi na tym związku,i
    coraz częściej kończy się na tym że ja wyciągałam rekę ..ale już
    jestem psychicznie wyczerpana, dopiero co zaczęliśmy jakoś rozmawiac
    i znów foch...ja już nie mam siły.nie rozumiem..kurcze , nie chcę
    tego kończyc, zdążyłam pokochać tego człowieka i co mi teraz
    pozostaje ? bycie męczennicą mi nie odpowiada, już raz to
    przerabiałam...
  • boso-rka 08.02.08, 23:36
    wiesz co, moim zdaniem jest jedno wyjście, powiedz mu wprost ale spokojnie - nie
    atakując, o co chodzi, spytaj czemu sie tak zachowuje, powiedz jak ty to
    widzisz, jak to odbierasz, że Ci na nim zależy ale to jego zachowanie jest
    niezrozumiałe dla Ciebie, krzywdzące itp.
    spróbuj, może sprawa ma jakieś drugie dno, na pewno nie będzie łatwo, ale
    rozmowa to chyba jedyna w miarę konstruktywna droga
    powodzenia :)
  • clarissa3 08.02.08, 23:56
    a ja gdzieś czytałam (;)) że należy zrobić herbatkę, zanieśc i
    powiedzieć: to ja teraz wychodzę, kochanie. I zając sie swoimi
    sprawami. Ponoć 'foch' przechodzi po ok. 2 dniach. ;)
  • otara 08.02.08, 23:56
    dziękuję za wasze opinie. będę musiała przeprowadzić jednak spokojną
    i poważną rozmowę - tylko nie wiem kiedy to nastąpi. niestety znów
    ma focha... poczekam kilka dni , i zadzwonię..
  • wiu 10.02.08, 12:06
    A pomyślałaś o tym dlaczego on tak zareagował?
    I czy jestes absolutnie pewna, że to ty jesteś absolutnie w
    porządku...?
    Nie piszesz nic o sytuacji/sytuacjach które wyzwoliły/wyzwalają
    kryzys między wami.
    Do innych wypowiadających się: weźcie pod uwagę też coś takiego jak
    temperament. Nie wszyscy z natury potrafią tak chłodno reagowac na
    naruszenie ich interesów.
    Bardzo łatwo jest ocenić, że "to ten drugi jest zły"...
  • clarissa3 10.02.08, 12:26
    wiesz, mnie się wydaje logicznym że gdyby taki chciał negocjować te
    granice to by coś powiedział a nie próbował przekazać telepatycznie.
    Druga osoba rzadko jest jasnowidzem. Oczywiście że jest coś na
    rzeczy - ale my tu wszyscy łamiemy sobie głowę a delikwent milczy. I
    to jest ok?
  • brak.polskich.liter 10.02.08, 12:54
    wiu napisał:

    > A pomyślałaś o tym dlaczego on tak zareagował?

    No, coz, na pewno facet ma jakis powod. Powod kazdy ma (oczywiscie, we wlasnym
    przekonaniu sluszny). Alkoholik-przemocowiec tez ma powod do tluczenia malzonki
    (przylal, bo zupa byla za slona, a wodka za ciepla), pan z zespolem Otella
    rowniez, pan dreczacy zone milczeniem i odmowa bliskosci, rowniez.

    > Do innych wypowiadających się: weźcie pod uwagę też coś takiego jak
    > temperament. Nie wszyscy z natury potrafią tak chłodno reagowac na
    > naruszenie ich interesów.

    Osobiscie jestem jak najdalsza od chlodnego reagowania na naruszanie moich
    interesow, opcja "wsciekle tornado" jest duzo blizsza rzeczywistosci. Rozne sa
    patenty na komunikacje w sytuacjach konfliktowych - jedni usiada sobie spokojnie
    i przedyskutuja, co im nie pasi, inni wybiora awanture z latajacymi talerzami,
    inni jeszcze co innego. Ale, bez wzgledu na styl, warunkiem rozwiazania problemu
    jest komunikacja.
    Nikt nie ma pretensji, ze facet ma taki czy inny temperament. Krytyke natomiast
    wywoluje jego sposob radzenia sobie z frustracja - gra w "zgadnij, co mi
    zrobilas" zamiast komunikacji i szantazowanie partnerki swoimi fochami.

    > Bardzo łatwo jest ocenić, że "to ten drugi jest zły"...

    Chyba nikt nie ocenia osob w kategoriach dobre/zle, juz predzej ich zachowania.
    Jesli o to chodzi - owszem, szantaz emocjonalny jest jednoznacznie zly.

    --
    synek_ONAN: widziauem rodzicof jak sie je..li wczoraj
    olka: a ja widzialam wieloryba na discovery channel (z "Meskich spytkow")
  • rzymianka 10.02.08, 22:43
    szantaż emocjonalny? znam takiego osobnika, obraża sie o wszystko nawet jak ktoś
    użyje niewłaściwego tonu głosu, o cokolwiek, czeka ba wręcz mi kiedyś
    powiedział ze należy go przeprosić zawsze! - brrrr dzieciniada, moje dzieci są
    bardziej dojrzałe emocjonalnie - a to ich dziadek (obraża się nawet na dwulatka
    - "by się nauczył" jak do dziadka mówić. Teraz jest obrażony na mnie juz dwa
    tygodnie - ciche dni, bardzo demonstracyjne pokazywanie ignorancji plus docinki
    i złośliwości. A wiem ze sie boi .. i nie wie jak rozmawiać ze mną - ja z nim
    normalnie (oprócz obrażania nie lubie tzw. 'domyśl się'), więc mnie unika a mi
    jest ok, bo ja tego nie muszę robić i sobie spokojnie życ.
    poszukaj wątku 'szantaż emocjonalny', jest też książka na ten temat - bardzo
    dobra i szczerze polecam.

    pozdr
  • otara 10.02.08, 23:22
    własnie rzymianko-ta oscentacyjna obijętnośc .. chlodny ton , takie
    na odczep sie napisanie sms-a-ale trzyma kontakt..tak jakby
    czekał...cholera , nie wiem na co..ja wyrażnie powiedzialam że chcę
    porozmawiac...ale ta jego duma...i ciche dni sięgające niekiedy2
    tygodnie ( no z wyjątkiem takichpojedyńczych sms0ów co 2 dni ...
    ojj nie wiem czy to wytrzymam, choć pokładałamw tej znajomości wiele
    nadziei...ale coś takiego mnie po prostu wykonczy...ja lubie
    szczerośc i jasne sytuacje..takie dziwne zachowania są dla mnie nie
    jasne...
  • wmet 03.10.17, 20:16
    Myślę, że osoba, która się obraża jest pewna siebie, i zna swoją wartość. W dzieciństwie nie była nauczona dialogu. Więc kiedy jest coś nie tak, daje sygnał, że nie zgadza się z daną sprawą. Nie umie zasygnalizować swego zdania. Spróbowałabym po takim incydencie sprowokować rozmowę np: "mam problem, czy możesz mi pomóc? Potem podziękować i uśmiechnąć się. Używałabym podobnych sposobów, by odblokować daną osobę. Ta osoba potrzebuje rozmów, ale nie potrafi zacząć. Trzeba jej pomóc.
  • kryzolia 11.02.08, 10:08
    Objaw kompleksów, niepewności,
    TY tego nie rozumiesz bo nie masz tego.
  • otara 11.02.08, 10:44
    no i tu się bardzoo mylisz...
    jesli chodzi o niepewnośc-to ja własnie jestem tą najbardziej
    niepewną tego co bedzie osobą...
    kompleksy powiadasz ?-otoż mój ex postarał się bardzo skutecznie o
    to abym na długie lata kompleksów się nie pozbyła...
  • gadagad 11.02.08, 11:02
    No to nie ładuj się znowu w faceta,który cię "naprawia".Takie zachowanie cię
    krzywdzi,a ty się potulnie doszukujesz przyczyny,jak "chińska żona".
  • otara 11.02.08, 12:01
    dokładnie , masz racje..ja juz zaczynam do tego dojrzewać :)
  • jaa25 30.09.17, 11:05
    Obrażenie się jest często ostatnim, co można jeszcze zrobić, kiedy wszystko inne zawiodło. Jeśli ktoś zachował się źle, zawiódł, okłamał, oszukał, był niemiły (też np. już kolejny raz), o czymś zapomniał i nie ma z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia, nic sobie z tego nie robi, a druga osoba mimo prób rozmowy, tłumaczenia, mówienia, jak się źle poczuła, mimo prób porozmawiania, wyjaśnienia sprawy, ponosi klęskę z powodu braku chęci do rozmowy i naprawy sytuacji drugiej osoby, to co jej pozostaje? Kiedy zrobiło się już wszystko, co mogło, kiedy druga osoba wciąż nie chce rozmawiać, wyjaśniać, kiedy wciąż nie chce ponieść konsekwencji swoich czynów i naprawić, co zepsuła, to jedyne co można zrobić z poczucia krzywdy i bezsilności jest zerwanie kontaktu, a w mniej drastycznej sytuacji właśnie obrażenie się. Z nadzieją, że to pomoże drugiej osobie zrozumieć, jak bardzo zawiodła, jaką krzywdę uczyniła, i że każda akcja rodzi reakcję, co złego się zrobi nie zostanie natychmiast zapomniane i wybaczone.

    --
    100zł ode mnie na pierwszy nocleg - www.airbnb.pl/c/joannah1462 Zapraszam :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka