Dodaj do ulubionych

"Zobaczysz, wszystko będzie dobrze "

18.02.08, 17:46
Czy ktoś użył w stosunku do Was takich słów? A może ktoś z Was wypowiedział zdanie podobnej treści?

I co było dalej? Było w istocie "dobrze", czy jednak zaklinająca rzeczywistość formuła okazała się nieskuteczna?

Bo ja na przykład, gdybym miał jeszcze kontakt z pewną osobą, napisał/zadzwoniłbym do niej z "reklamacją" - minęły 2 lata i gdzie to "dobrze"?

Czy zgodzicie się z takim stwierdzeniem, że ludzie tak mówią, bo uważają, że tak wypada? Ale przecież robienie komuś fałszywej nadziei wiadomo, że nie może pomóc - w końcu każdy dobrze wie, zgodnie z popularnym przysłowiem, czyją "matką" jest nadzieja.

--
Zapraszam - wejdź i zasiądź w starym kinie.
Edytor zaawansowany
  • 18.02.08, 18:46
    powtarzanie sobie ze " wszystko bedzie dobrze" produkuje lub jest pochodna lub
    obie rzeczy naraz, nastawienia pozytywne wobec zdarzen, zycia. jest to pewnego
    rodzaju filtr nakladany na rzeczywistosc, koncenrtujesz sie na rzeczach dobrych,
    na swoich i cudzych plusach, zmieniasz optyke tak, aby we wszystkim widziec
    sloneczny potencjal.
    nadzieja jest matka glupich a jednak nieco bezmyslnosci potrzeba aby byc
    szczesliwym.
    jednak sama nadzieja to za malo, tak jak i same marzenia bez woli ich realizacji
    pozostana tylko iluzja, banka mydlana w ktorej chronisz sie przed realem.
    nie chodzi o to aby usiasc i czekac az wszystko bedzie dobrze, a o to aby dac
    sie uskrzydlic nadziei.
    trzeba wlozyc sporo wysilku w to aby bylo dobrze, czy to jesli chodzi o
    urabianie swiata na wlasna modle czy urabianie siebie.
    mozesz pragnac i realizowac swoje pragnienia, i to da ci pewne zadowolenie
    mozesz tez przestac pragnac i jesli bedziesz w tym konsekwentny, i to
    zaprocentuje zmiana w tobie.
    ale pragnac i nie robic nic, aby swoje pragnienia zrealizowac, to jest prosta
    droga donikad.
    wierz mi, wiem cos o tym ;)
    --
    Joy follows them like a shadow that never leaves them.
  • 18.02.08, 19:24
    ogłupiająca w dodatku...
  • 18.02.08, 20:07
    Markus, nic sie samo nie robi.Trzeba działać.Czasem samo sie układa a czasem
    nie.Jeśli czekasz ze ktoś za ciebie rozwiąże twoje problemy i zorganizuje Ci
    życie to sobie wybij to z głowy.
    Nie składaj reklamacji tylko rusz sie i zacznij cos robic z wlasnym
    zyciem.Wrózki to nie w tej bajce, stoliku nakryj sie takze nie.
  • 18.02.08, 20:09
    Utopia albo zwrot grzecznościowy.
    Nigdy wszystko nie będzie dobrze.
    Wolę zdanie : "Zobaczysz jutro pójdzie ci lepiej" (w jakiejś
    konkretnej sprawie)"Zobaczysz jutro ci sie uda"
  • 18.02.08, 21:30
    mi to zawsze, dodając w ten sposób ognia, do mojej oliwy.
    Co objawia się ze działam.:))))
  • 18.02.08, 21:48
    wszystko będzie dobrze oznacza jedynie wsparcie emocjonalne
    próbę utrzymania uwagi a zatem energii na pozytywnych możliwościach
    czasem tylko tyle da sie zrobić

    powiedzieć tak to znaczy okazać ze troszczymy sie o kogoś i życzymy mu pomyślności
    zachęcamy aby skupił się na konstruktywnych możliwościach sytuacji

    nadzieja jest matka głupich
    ale nie tylko


    co do twojego przypadku może dobrze jest lecz inne niż byś chciał

    ludzie zcasem upierają sie zę dobrze to znaczy tak jak by chcieli

    a chą rzeczy głupich albo niemożliwych albo szkodliwych

    np żeby ktoś kto ma ich gdzieś żeby tylko jednak ZOSTAŁ :) :)

    nie irytuj się na ludzi
    którzy bardziej lub mniej głęboko dobrze ci życzą
    a nawet na tych co nie mając w sercu dość emepatii starają sie przynajmniej
    zachowac "PRZYZWOICIE"

    :)






    jak to reklamować ?

  • 18.02.08, 21:55
    Lubię czytać to, co piszesz. To są mądre wypowiedzi.
  • 18.02.08, 21:57
    Czasem wydaje mi się, że nigdy nie będzie dobrze. Ale pewnie ludzie mówią to
    dlatego, ze jednak chcą pocieszyć. I w końcu: nigdy nie jest tak, ze każdy dzień
    jest beznadzieją. Można przyjąć i taki punkt widzenia. Chociaż mnie takie
    zapewnienia nie pocieszają, ani też nie dodają otuchy.
  • 18.02.08, 22:07
    jaskie zapewnienia cię pocieszają ?

    :)
  • 20.02.08, 11:51
    Życie nie ma sensu, trzeba go sobie wymyśleć samemu.
    W naszych wyborach zawsze jesteśmy samotni.
    Czasem nawet wsparcie emocjonalne ma podnieść na duchu osobę nie
    zdołowaną, lecz tą która pociesza (jakże miła jest świadomość, że
    jesteśmy w lepszej sytuacji! - zwłaszcza dla nas, Polaków)...
    Wówczas słowa "Zobaczysz, wszystko będzie dobrze" są tylko broszką
    na lśniącym sweterku, który stanowi dopełnienie wizerunku dojrzałej,
    zmotywowanej, emanującej dobrą energią osoby. Prawdziwą pociechę
    może nieść przyjaźń, ale kto dziś wierzy w przyjaźń???

    --
    głupi nie wie, że jest głupi, a mądry to wie
  • 20.02.08, 21:49
    to w przyjaźń tzreba wierzyć ?

    mnie sie zdaje ze to realny byt
    moze nie pospility ale jednak dość zwyczajny

    nei podpada pod kategorię w3iary

    przyjaźń oprócz różnorakich innych korzyści
    ma też walor czysto uzytkowy

    ludzie ja cenią i sami też starają sie być dobrymi przyjaciółmi

    można go zaznawać codziennie
  • 21.02.08, 14:16
    > ludzie ja cenią i sami też starają sie być dobrymi przyjaciółmi

    Czytając Ciebie czasem mam wrażenie, że czytam podręcznik
    Falskiego ;)

    --
    głupi nie wie, że jest głupi, a mądry to wie

  • 21.02.08, 22:54
    kto to jest Falski ?

    czy ktoś wart przeczytania ?

    :)

    mam na dzieję że tak
  • 05.07.08, 21:32
    Ludzie mówią, że lepszy jeden dobry przyjaciel niż cała ich
    rzesza...W tym jednym przypadku mam ogromne szczęście...bo mam kilku
    przyjaciół...Często wystawiam ich cierpliwość(?) na
    próbę...ale...nie robię tego celowo...Świadomość, że SĄ, wiele mi
    daje...Swego rodzaju komfort, że nie jestem sama ze swoimi
    problemami...Oni zresztą też...bo i ja staram się pomagać jak
    mogę...ze o śmiechu itd. nie będę wspominać:)))
    Czasem, ok, zazwyczaj mam za mało wiary w siebie...więc są dla mnie
    ogromnym wsparciem...Oni nie mówią mi, że będzie dobrze kończąc na
    tym frazesie...tylko pokazują mi konkretne plusy...dodają
    wiary...więc...jak mam nie wierzyć w przyjaźń? Niemożliwe...
  • 24.02.08, 19:13
    W "pamiętniku jasnowidza" jest to bardzo dobrze opisane.
    "Przepowiadając" osobie przebywającej w piekle obozu
    koncentracyjnego /nie w Polsce/, że czeka ją piękna przyszłość, że
    oczekują na niego żona z córkami /podczas gdy te już nie żyły/ i
    wiele podobnych przykładów, autor owych przepowiedni zadaje sobie
    pytanie, czy miał prawo je tak okłamywać? I sam obie odpowiada. Że
    jest to jedyna rzecz, której nie żałuje, że warto dawać nadzieję, bo
    jej brak zabija.

    I tak jest w istocie. To zresztą rzeczywiście taka samospełniająca
    się przepiwiednia:) Tak jak można zarazić się podłym humorem, tak
    samo można zarazić się euforią:) Doświadczyłam tego na sobie, obu
    tych form:) Mialam takiego znajomego - gdy go spotykałam pytałam:
    jak się masz? A on niezmiennie odpowiadał ze szczerym umiechem, że
    świetnie, fantastycznie! I wystarczyło, że spotkałam go gdzieś w
    biegu na korytarzu i zamieniłam z nim takich parę słów, by mieć na
    cały dzień naładowane baterie:) Fantastyczne uczucie:)

    Dlatego czasami używam takich słów. Czasami jednak wolę pocieszać w
    inny sposób - trudno komuś, kto jest zrozpaczony mówić, że wszystko
    będzie dobrze, albo nie daj boże że nic się nie dzieje i by przestał
    się tak zachowywać.
    Czasami zamiast pocieszania warto dac wskazówkę. Jedną. I wysłuchać.
    Zasypywanie dobrymi radami często odnosi odwrotny skutek.
    Trzeba tez potrafic dopasować "poradę" do osoby. Czasami prawie na
    siłę przekonuję, że sprawa nie jest warta przejmowania się. Czasami
    jednak nie mówię prawie nic, ale staram sie zrozumieć, znależć
    wyjście i po prostu być przy.

    Wiele razy kiedyś słyszałam, że martwię się bez sensu, że będzie
    dobrze... Ale zawsze odnosiłam wrażenie, że takimi słowami po prostu
    ignoruje się moje problemy. Dlatego właściwie nie używam takich
    stwierdzeń. Najczęściej staram sie zanalizować sytuację rozmówcy i
    podważyć jego negatywne wnioski.

    Oj, można by na ten temat pisać i pisać:)
  • 05.07.08, 03:52
    A ile Ty masz latek,że bierzesz takie pocieszenia za wskazówki
    życiowe?
  • 05.07.08, 21:40
    Ten tekst...często słyszę od Rodziny...Czasem zastanawiam się czy on
    aby nie ma przypadkiem pomóc im w to uwierzyć...Z drugiej
    strony...co mają mi powiedzieć, żeby uwierzyć w to? Te słowa
    powtarzane w kółko potwierdzone wiarą w to, mogą pomóc...tak myślę...
    Nie lubię pamiętać tego co poszło nie tak...bo i po co? Po co
    katować tym siebie? Zdecydowanie łatwiej żyje się z pozytywnym
    nastawieniem niż wmawiając sobie, że wcale nie nie było i nie będzie
    lepiej...
  • 05.07.08, 23:06
    Różni ludzie wymawiają te słowa z różnych powodów.
    Czasami po to, by podtrzymać kogoś na duchu, bo wierzą, że
    faktycznie wszystko będzie dobrze/ ułoży się.

    Bywa jednak i tak, iż mówi się tak tylko dlatego, że nic innego nie
    przychodzi do głowy.

    A reklamacja to chyba kiepski pomysł. To czy jest dobrze, zależy w
    dużej mierze od Ciebie

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.